Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego
Mateusz Morawiecki

31.10.2018
środa

Prawda v. pewność

31 października 2018, środa,

Dziś kluczowa wojna kulturowa nie rozgrywa się między prawdą a kłamstwem, złem a dobrem. Bój rozgrywa się między prawdą a… pewnością.

1. Premier Morawiecki tak często mija się z prawdą, że w zasadzie redakcje musiałyby zatrudnić dodatkowo dziennikarza, który weryfikowałby każdego dnia tylko jego słowa. Jest bowiem tak, że nawet jak przyłapiemy premiera na kłamstwie, sprawdzając fakty i podając je do opinii publicznej, ten już zdążył sformułować kilka kolejnych.

Morawiecki kłamał jak najęty w czasie kampanii samorządowej. Dziennikarze „Gazety Wyborczej” zadali sobie trud zweryfikowania kilkunastu jego wypowiedzi: na temat dróg, bezrobocia czy prywatyzacji. Premier sromotnie przegrywa z faktami. Co więcej, kiedy mu mówimy: Premierze, ale fakty są inne, on rzuca: tym gorzej dla faktów.

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski zdecydował, by prawdomówność premiera dotyczącą walki ze smogiem sprawdził sąd. Sąd Apelacyjny w Krakowie przychylił się do zażalenia prezydenta Krakowa, podtrzymując wcześniejsze orzeczenie Sądu Okręgowego, że Morawiecki mijał się z prawdą, mówiąc, że „ci, którzy rządzili tym miastem, nie zrobili nic lub prawie nic” w walce ze smogiem. Morawiecki w ciągu 48 godzin musi sprostować swoją wypowiedź na temat działań władz Krakowa w sprawie smogu.

2. Co ciekawego o kondycji naszego życia publicznego mówi nam kłamiący niemal każdego dnia premier Morawiecki? Po pierwsze, kłamstwo, do jakiego uciekają się najważniejsze osoby w państwie, jest chlebem codziennym publicznej debaty. Dzieje się tak dlatego, że polityk przyłapany na kłamstwie wie, iż nie będzie to oznaczać dla niego cywilnej śmierci.

Mało tego, żyjemy, jak już kilkanaście lat temu diagnozowała Barbara Skarga, w kulturze bezwstydu. Wstyd oznacza, że gdy kłamię, pojawia się zażenowanie. Poczucie winy, że coś robię źle. Albo, by użyć kategorii teologicznych, grzech. Brak wstydu zaś oznacza cynizm. Ten cyniczny bezwstyd, jak pisała Skarga, „wypełzł na ulice, rozgościł się w internecie, w parlamencie, w instytucjach państwowych, zdominował dyskurs publiczny”. Premier więc może kłamać, bo nie odczuwa wstydu.

Ale jest i drugi aspekt, równie istotny: Morawiecki kłamie, gdyż wie, że przeciwnikiem prawdy nie jest fałsz. Dziś, w dobie mediów społecznościowych, przeciwnikiem prawdy jest… PEWNOŚĆ. Mam przypuszczenie graniczące z pewnością, że Morawiecki wie, iż kłamie. Ale to nie ma znaczenia w chwili, gdy kłamstwo jest formułowane bez mrugnięcia okiem. Kłamstwo głoszone z poczuciem pewności jawi się wtedy jako prawda. Tym bardziej gdy w tym samym momencie przygotowana jest armia „internetowych wojowników” powielająca je na gigantyczną skalę. Kiedy rządowe media powtarzają to kłamstwo od świtu do wieczora. A więc prawda w starciu z kłamstwem, głoszonym z powagą i pewnością, stoi na przegranej pozycji.

3. Mateusz Morawiecki nie jest pierwszym, który postanowił walczyć z prawdą za pomocą kłamliwej pewności. Protoplastą wojny z prawdą jest oczywiście Donald Trump, uzbrojony w – jak się okazuje – potężną broń, czyli Twittera. Przykładem, jak Trump doszedł do tego, że pewność w dobie mediów społecznościowych wygrywa z prawdą, jest sytuacja, która miała miejsce zaraz po zaprzysiężeniu Trumpa na prezydenta. Ten nie mógł przeboleć, że na inauguracji Baracka Obamy było więcej ludzi niż na jego. Doskonale pokazywały to zdjęcia porównujące oba zaprzysiężenia.

Jak w końcu tę kwadraturę epistemologiczną koła – by użyć stwierdzenia Matthew d’Ancona, autora książki „Postprawda” – rozwiązała administracja Trumpa na jego korzyść? Otóż tę kwadraturę rozwiązała doradczyni prezydenta Trumpa Kellyanne Conway, która w programie telewizyjnym powiedziała do zdziwionego dziennikarza Chucka Todda: „Nie dramatyzuj, Chuck. Mówisz, że to fałsz. (…) A Sean Spicer [rzecznik Trumpa], nasz rzecznik, po prostu przedstawił alternatywne fakty”.

Mateusz Morawiecki nie odczuwa ani wstydu, gdy mija się z prawdą, ani nie ma problemu, gdy łże w żywe oczy, bo on jedynie z niewzruszoną pewnością przedstawia… alternatywne fakty.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Jelcyn podobno nadużywał ,i dlatego jako swój ,był hołubiony przez pijanych rodaków.My mamy kłamće ,wielbionego ,bo kto z nas nie łże w ciągu dnia a i nocy mówiąc ,że np. żonę kocha.Gdy ja zdradzi skutki rozwodem grożą.Dlatego pytać trzeba ,jakie skutki kłamstw pana premiera ,będą mieli Polacy?A dziadek Karol ustalił,że ilość przechodzi w jakość.Ilość nie prawdy być może przerodzi się w paranoję życia publicznego.I może o to chodzi wodzowi.?

  2. W nawiązaniu do prezydenta Trumpa, ale „jak ulał” i do premiera, zachęcam do lektury S. Mirsky, Prawdziwa historia. Słuchajcie! Wiem, co wiem. Tak myślę. Świat Nauki, numer listopadowy.
    Krótki cytat: „Washington Post naliczył 4229 „fałszywych bądź wprowadzających w błąd” wypowiedzi Trumpa w ciągu pierwszych 558 dni urzędowania.”
    Premier idzie w ślady prezydenta Trumpa?