Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

11.03.2018
niedziela

„Za mszę się nie płaci”

11 marca 2018, niedziela,

1. Znajdą się tacy, którzy powiedzą, że Franciszek chyba ma większe zmartwienia na głowie, więc po co zajmuje się takimi rzeczami jak „cennik kościelny”. Ale są tacy, którzy – jak ja – cenią te Franciszkowe „drobiazgi” duszpasterskie. Bo one pokazują, że papież przywiązuje wagę do codziennej praktyki kościelnej. Co więcej, media, ale również wierni chętnie o tych drobiazgach dyskutują. Szczególnie przy niedzielnym, rodzinnym obiedzie.

2. Na co więc papież tym razem zwrócił uwagę? Otóż podczas kolejnej katechezy poświęconej mszy świętej Franciszek przytoczył dialog, który jest codziennością wiernych, jak świat długi i szeroki.

A więc Franciszek mówił, że ludzie pytają: „Ile mam zapłacić za mszę, aby odczytane zostało podane przeze mnie imię?”. I odpowiedź, której udzielił, i duszpasterzom, i wiernym, biskup Rzymu: „Nic. Zrozumiano? Nic. Za mszę się nie płaci, msza to ofiara Chrystusa, która jest bezinteresowna”.

Czy to znaczy, że papież znosi „ofiarę”? Nie, ale słynne „co Bóg zapłać”, czyli – i tu pada odpowiednia kwota – ma być rzeczywiście dobrowolne. Mówi Franciszek: „Jeśli chcesz ofiarować datek, zrób to, ale nie płaci się”. Oczywiście: za mszę!

3. Jak wiemy, pieniądze i Kościół to sfera drażliwa. Jest tradycją, że wierni płacą za posługę duszpasterską, która jest zazwyczaj wyceniana przez samych kapłanów. Papież kładzie akcent na wymiar duchowy posługi eucharystycznej, mówiąc: „msza jest ofiarą”. Cenniki w tym przypadku odbierają jej ten wymiar, sprowadzając do transakcji.

Jasne, że nie samym słowem Bożym ksiądz żyje. I wiem, że Boży kapłan, ksiądz z ludu wzięty i do ludy posłany, nie musi stosować „cennika”, by doświadczyć hojności wiernych.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. Tylko „co łaska”.

  2. Polscy księża nie słuchają papieża Franciszka. Nic dziwnego, skoro nie słuchali także „polskiego” papieża, Jana Pawła II

  3. A problem bardzo duży jak nie zdobyta K2.Celibat po to ,aby KK był bogaty a bogaci rządzą światem.Prawosławni nie bo żonate są Popy.A prowadzić życie ubogie buddystów, to nie dla nas,w naszym klimacie.A zniesieni celibatu ,które zlikwidowałoby rozpustę ,grzech i pójście do piekła potrzebne jak A ntoniemu ślady po wybuchu w samolocie.Atu une zafundowały nowy problem.Bo logika wskazuje ,w myśl Dudy ,że niedziela ma być święta .I dlatego w święto kapłani tez powinni wypoczywać.Narazie w ramach dochodzenia do niedzielnej laby i bezczynności ,powinno im się płacić za godziny nadliczbowe.I dlatego na tace w tygodniu powinno się podwoić datki ,co jest sprzeczne z wolłaniem papieża.I to pozwala zrozumieć dlaczego nasze purpuratyty tak Go nie lubią.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „I wiem, że Boży kapłan, ksiądz z ludu wzięty i do ludy posłany, nie musi stosować „cennika””.

    Warto wiedzieć, że NT wspomina o kapłaństwie tylko w odniesieniu do judaizmu. W religii założonej przez Jezusa z Nazaretu nie istniała opłacana klasa duchownych. Jej utworzenie w III wieku, było skutkiem odstępstwa od czystej nauki zawartej w Ewangelii.

    Poza tym zarówno Jezus jak i jego pierwsi naśladowcy, nie brali pieniędzy za udzielanie innym jakiejkolwiek pomocy. Chrystus nigdy nie zbierał pieniędzy od tych, których uzdrawiał. A kiedy zlecał uczniom prowadzenie działalności ewangelizacyjnej, rzekł: „Leczcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie demony. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie”.

    Zarówno starsi, którzy przewodzili w zborach, jak i pozostali chrześcijanie, byli posłuszni temu nakazowi. Dlatego na swe utrzymanie pracowali własnymi rękami. Czynili tak nawet misjonarze. Na przykład apostoł Paweł, podejmował pracę przy wytwarzaniu namiotów.

    Kiedy duchowni nominalnego chrześcijaństwa domagają się opłat za posługi religijne — za chrzty, śluby czy pogrzeby – to jest to wyraźnie sprzeczne z radą apostoła Pawła, by ‛ciężko pracować, wykonując swymi rękami dobrą pracę, aby mieć z czego udzielić będącemu w potrzebie’ (Efezjan 4:28).

    Apostoł ten powiedział nawet: „Jeżeli ktoś nie chce pracować, niech również nie je”. Następnie dodał, że chrześcijanie mają ‛jeść pokarm, na który sami zarobili’ (2 Tesaloniczan 3:10, 12).

  6. Wszystko to fantazje miłego dziadka, nie mające związku z rzeczywistością. Jak to się ma do rydzykowego koncernu lub do pałaców polskich biskupów, żeby już wymienić najbardziej rażące przykłady, to już musicie sobie państwo ocenić sami. Franciszek, zapewne jak jego święty imiennik, sam chce zostać znanym z ubóstwa świętym. Tyle, że jego wspaniały Watykan też się nie utrzyma bez pieniędzy, naprawdę dużych pieniędzy.

  7. Ponoć też kodeks kanoniczny wyklucza też „płatność” za udzielanie sakramenty święte, a do nich należą : chrzest, komunia. ślub, ostatnie namaszczenie ale … tyle jest hipokryzji w kk, bo tak naprawdę to zadaję sobie pytanie: czy nasz kościół jest tym kosciołem – zbiorem wiernych czy raczej kościołem klerykalnym ?

  8. W Niemczech i bodajże jeszcze kilku innych krajach Europy Zachodniej (nie pomnę, których) uiszcza się t.zw. podatek kościelny, uiszczany na konto instytucji, reprezentatywnej dla zadeklarowanej przez podatnika wiary. Zadeklarowani niewierzący są z takiej opłaty zwolnieni. W tej sytuacji opłaty za wszelkie posługi kapłańskie są zlikwidowane. Możliwe jest tylko świadczenie na t.zw. tacę podczas mszy oraz dobrowolna ofiara do puszki. Ma to tą zaletę, iż państwo bierze na siebie obowiązek utrzymania stanu duchownego, wraz z otaczającą go infrastrukturą. Również finanse Kościoła są przejrzyste i nie da się w tej sytuacji prowadzić t.zw. kreatywnej księgowości. W Polsce, świadcząc opłatę za usługę oraz wszelkiue ofiary na rzecz Kościoła nie wiem, ile z tego trafia na zbożne cele tej instytucji, a ile przepada w przepastnej kieszenii proboszcza dla sfinansowania jego prywatnych fanaberii, nie zawsze zbożnych.