Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

25.01.2018
czwartek

Franciszek na wojnie z fake newsami

25 stycznia 2018, czwartek,

Jeśli prawda stoi na drodze dobrej opowieści o dokonaniach rządu PiS, to tym gorzej dla prawdy.

1. Franciszek dobrze rozumie, co to znaczy, że Kościół ma czytać „znaki czasu”. Zasada, którą wypracował II sobór watykański, sprowadza się do tego, że Kościół nie powinien unikać dyskusji i tematów, którymi żyje współczesna kultura. Jednym z takich tematów, który rozpala dziś opinię publiczną, jest tzw. fake news. A stosując tradycyjny język: kłamstwo.

Dlaczego prawda przegrywa z fałszem w naszej debacie publicznej? Po pierwsze dlatego, że media społecznościowe stały się przestrzenią, gdzie każdy może wrzucić dowolną informację – bez podawania źródła czy weryfikacji informacji. Im bardziej kuriozalny „news”, tym większa szansa, że będzie podawany dalej przez kolejnych użytkowników. Szczególnie jeśli fake news potwierdza nasze wcześniejsze założenia ideologiczne, jest podzielany przez grono naszych „wirtualnych przyjaciół”.

Fake news stał się dziś przede wszystkim głównym pokarmem polityki. Przykładowo: jeśli w Polsce jesteś prawicowcem, jeśli popierasz rząd PiS, to za dobrą monetę bierzesz stwierdzenie Jarosława Kaczyńskiego, że w Szwecji są „54 strefy, gdzie obowiązuje szariat i nie ma żadnej kontroli państwa”. Nie ma znaczenia, że stwierdzenie polityka okazało się nieprawdą. Że protestowała ambasada Szwecji, pisząc, że w Szwecji obowiązuje tylko szwedzkie prawo. To kłamstwo w sieci zaczęło żyć własnym życiem.

Po drugie, prawda przegrywa z kłamstwem, gdyż ludzie, którzy nie chcą przyjąć prawdy, sądzą, że mają nie tylko prawo do własnego zdania, ale że mają prawo do własnych faktów. Istotą kultury fake newsa jest przekonanie, że ma się prawo do własnych, subiektywnych faktów. Dobry przykład, jak w praktyce wygląda prawo do własnych faktów, odsłania nam sztandarowy program pisowskiej telewizji, czyli „Wiadomości”. Każdego dnia za sprawą pisowskiej telewizji odkrywasz (jeśli masz dość sił, by ją oglądać), że jej twórcy żyją w innej rzeczywistości. A kiedy jesteś dociekliwy i mówisz, że fakty są inne, to tzw. telewizja publiczna odpowiada: „Tym gorzej dla faktów”.

Credo pisowskiej telewizji i rządowego dziennikarstwa mogłoby brzmieć: prawda nie może stać na drodze dobrej opowieści, szczególnie jeśli sławimy dokonania obozu władzy.

2. Przywołuję przykłady kultury kłamstwa z naszego podwórka. Ale ta kultura sączy się jak jad na całym świecie. Dlatego Franciszek z okazji 52. Światowego Dnia Środków Społecznego Przekazu napisał orędzie, w którym przestrzega nas przed zalewem fake newsów.

Franciszek jest przekonany, że kultura fake newsa jest jak zaraza, która toczy nasze życie społeczne. To, jak pisze, „logika węża”, który karmi się kłamstwem, półprawdami, insynuacjami, pomówieniami, oszczerstwami. Czy dziś można skutecznie walczyć z tą wszechobecną kulturą fałszu i kłamstwa? Tak! „Najlepszym antidotum na fałsz nie są strategie – pisze papież – ale ludzie, osoby wolne od chciwości, gotowe do wysłuchania, które poprzez trud szczerego dialogu pozwalają wyłonić się prawdzie. Osoby pociągnięte dobrem, biorące na siebie odpowiedzialność za używanie języka. Jeśli drogą wyjścia z rozprzestrzeniania się dezinformacji jest odpowiedzialność, to szczególnie zaangażowanym jest ten, kto z urzędu jest zobowiązany do bycia odpowiedzialnym za informowanie, czyli dziennikarz, strażnik wiadomości”.

Franciszek przekonuje, że strażnikami wolności, ba, prawdy, są dziennikarze. To na nich, jak nigdy wcześniej, spoczywa dziś odpowiedzialność demaskowania kłamstwa, które zalewa nasze życie publiczne. Takie dziennikarstwo, zdaniem papieża, nierozerwalnie łączy się z pokojem. Żeby była jasność, co podkreśla Franciszek: „Nie rozumiem przez to wyrażenie dziennikarstwa dobrodusznego, zaprzeczającego istnieniu poważnych problemów i przyjmującego ckliwe tony. Mam na myśli dziennikarstwo bez udawania, wrogie fałszom, sloganom dla efektu i spektakularnym deklaracjom. Dziennikarstwo uprawiane przez osoby dla osób, pojmujące siebie jako służba wszystkim ludziom, zwłaszcza tym stanowiącym większość na świecie, którzy nie mają głosu; dziennikarstwo, które nie spalałoby wiadomości, ale angażowałoby się w poszukiwanie prawdziwych przyczyn konfliktów, aby sprzyjać ich dogłębnemu zrozumieniu i przezwyciężaniu przez rozpoczęcie korzystnych procesów; dziennikarstwo zaangażowane we wskazywanie rozwiązań alternatywnych dla eskalacji wrzasku i przemocy słownej”.

3. Podsumowując: im więcej kłamstwa, tym więcej nieprawości. Im więcej prawdy, tym więcej pokoju. Dlatego dziś jak powietrza potrzebujemy dziennikarzy, którzy nie boją się pokazywać, jakie są fakty. I obnażać kłamstwa. Tylko w ten sposób uda nam się zbudować – być może, bo pewności nie mam – przyzwoite społeczeństwo.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Jak to powiedziała rzeczniczka rządu. Z pamięci
    „Informacja, że Polska przyjmie 500 dzieci uchodźców to fake news”

  2. Autor wymienia mechanizmy działania tzw. mediów społecznościowych jako pierwszą choć nie jedyną przyczynę tego, że fałsz (tzn. fake news) wygrywa z prawdą. To popularna dziś teza, ale obawiam się, że nietrafna. Media społeczościowe nie tyle wytwarzają nowe mechanizmy przekazywania wiedzy codziennej, wiedzy „prostych ludzi”, co czynią te mechanizmy bardziej widocznymi publicznie. Ludzie prawdopodobnie od zawsze rozpowszechniali stronniczą wiedzę o rzeczywistości w kręgach osób, o podobnych poglądach. Przecież media drukowane, odkąd one istnieją, zawsze miały określone kręgi czytelników i odpowiednio sprofilowane orientacje. Tygodnik „Polityka” jest tego dobrym przykładem, a pan Makowski napisał swój komentarz w sposób, zaspokajający potrzeby czytelników tego pisma. Wskazuje na to podanie tylko jednego konkretnego przykładu „fake news” a mianowicie wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego. Autor pomija jednak „fake news”, wytwarzane, dziarsko podchwytywane i rozpowszechniane w środowiskach mieniących się progresywno-liberalnymi. Za przykład może posłużyć historyjka, którą w swym ostatnim wpisie blogowym posłużyła się samozwańcza „Mrs. Canada”. Otóż w jej kraju zamieszkania wybuchł skandal medialny, gdy jakaś dziewczynka nosząca na głowie chustę tzw. hidżab, oświadczyła, że została zaatakowana przez mężczyznę, który pociął jej rzeczone nakrycie głowy przy użyciu nożyczek. „Premier Justin Trudeau błyskawicznie potępił napaść i zapewnił dziewczynce wsparcie” (cytat Gierak-Onoszko). Ale niebawem się okazało, że ta dziewczynka całe wydarzenie wymyśliła. Mimo to pani Gierak-Onoszko twierdzi, że cała ta historia pokazuje „wzorową reakcję” władz kanadyjskich. Moim zaś zdaniem to podręcznikowy wręcz przykład „podwójnych standardów”. „Ichni fake news” to zgroza, a „nasz fake news” to tylko jeszcze jedna okazja do zamanifestowania „naszych wzorowych reakcji”.
    Spektakularnych przykładów „our benign fake news” jest sporo. Poprzestanę na wymienieniu dwóch:
    (1) feministyczne harce pani Emmy Sulkowicz, swojego czasu studentki Columbia University w N.Y.C., która bezpodstawnie, jak się potem okazało, pomówiła kolegę ze studiów i byłego kochanka o gwałt (konkretnie: o wymuszenie poprzez zastosowanie przemocy stosunku analnego w ramach do tego momentu dobrowolnie odbywanego kontaktu intymnego). Im bardziej wersja zdarzeń, przedstawiana przez panią Sulkowicz (zarówno w przekazach medialnych jak i na posiedzeniach „kangurzego sądu” działającego na jej Alma Mater) rozpadała się w oczach niczym okręt ukraińskiej marynarki wojennej, tym zacieklej stawały za nią murem przeróżne turbo- i hiper-feministki, krytykujące „the myth of a perfect victim”.
    (2) Amerykański ruch protestu „Black lives matter” opierał swe pierwsze wystąpienia publiczne po zastrzeleniu pana Michaela Browna przez funkcjonariusza policji w mieście Ferguson, Missouri na błędnym opisie przebiegu wydarzeń. Twierdzono bowiem, że czarnoskóry pan Brown klęczał na ziemi z podniesionymi do góry rękami i wołał „Don‘t shoot!” w momencie, kiedy Darren Wilson, białoskóry policjant, oddawał do niego strzały ze swej broni służbowej. Takie pozy przyjmowali protestujący w wielu miastach USA i świata. Potem okazało się jednak w wyniku szczegółowego śledztwa, że przed śmiertelnymi dla pana Browna strzałami doszło do szamotaniny z funkcjonariuszem policji. Późniejsza ofiara próbowała wyrwać pistolet z kabury pana Wilsona, kiedy ten siedział jeszcze w radiowozie. Departament Sprawiedliwości USA uznał strzały za akt samoobrony, zaś Grand Jury odrzuciło wniosek o postawieniu pana Wilsona w stan oskarżenia.
    Czy nie odnosi Pan wrażenia, że te i inne „our benign fake news” są trochę spokrewnione z myśleniem w kategoriach „our S.O.B.”, przypisywanym prezydentowi USA F.D. Rooseveltowi?

  3. Mamy dla Ojca Świętego „low hanging fruits”: pewna katolicka stacja radiowa i TV nadaje bez przerwy newsy o wybuchach, trotylu i mgle helowej. Mozna z tym skończyć szybciej, niż trwa zamknięcie ust ks. Bonieckiemu. Do roboty, Ojcze Święty!

    Podobnie, mamy w Polsce co miesiąc pogańske manifestacje powołujące się na symbole religijne. Trwają już 8 lat, a przecież mogą zniknąć w ciągu godziny.

    Widzę rozziew między tym co mówi a co robi papież Franciszek. Stąd moje zaufanie do jego słów jest mocno ograniczone.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Szkoda że Pan tak rzadko pisze tu. Proszę więcej tego 🙂

  6. Papież na wojnie z fake nowiną.

    Koniec świata.

  7. I co Panie Redaktorze, stosuje Pan „aksamitną cenzurę” (oczywiście w „słusznej sprawie”) na „placu wolności”, jakim mieni się forum komentarzy na stronach internetowych Polityki?