Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

2.01.2018
wtorek

PiS i Kościół: razem na wybory

2 stycznia 2018, wtorek,

Rok 2017 jasno pokazał, że Kościół dobrą nowinę zamienił na tzw. dobrą zmianę. Ale to w roku 2018 zobaczymy, jak ten strategiczny sojusz przekłada się na polityczny konkret. A tym będą wybory samorządowe.

1. Sojusz tronu z ołtarzem ma się w Polsce dobrze. Zaraz po objęciu rządów przez Prawo i Sprawiedliwość abp Stanisław Gądecki, szef rodzimego episkopatu, mówi zachwycony: „Nastąpił ogromny przełom. Po wojnie nie było jeszcze takiego zjednoczenia państwa i Kościoła”.

To najlepsze podsumowanie dwóch lat, w czasie których Kościół zaprzedał duszę PiS, a partia władzy odwzajemniła się za to sowitymi transzami pieniężnymi: począwszy od wzrostu nakładu na Fundusz Kościelny, a na dotacjach od różnych ministerstw dla o. Rydzyka i jego dzieł biznesowych kończąc.

Co więcej, partia rządząca mogła liczyć na znaczną liczbę księży w takich sprawach jak dyskredytowanie opozycji, milczenie, gdy PiS demolował wymiar sprawiedliwości i Trybunał Konstytucyjny, ciche przyzwolenie na to, że rząd wylewał pomyje na Unię Europejską czy nawet w kwestii uchodźców, bo choć głos oficjalny Kościoła był poniekąd zbieżny z głosem Franciszka, to już poszczególni duchowni odsądzali papieża od czci i wiary, a rządowi PiS skrycie kibicowali, że zamyka drzwi przed tymi, którzy uciekają przed cierpieniem.

2. To jednak była zaledwie przygrywka przed rozpoczynającym się właśnie rokiem 2018. I wyborami samorządowymi. Wybory, jak się zdaje, scalą na dobre ten sojusz tronu i ołtarza. Oczywiście Kościół będzie mówił, że jest neutralny, że do polityki się nie wtrąca, ale zapowiedź tego, jak to będzie wyglądać w rzeczywistości, a nie w sferze deklaratywnej, pokazali nam ostatnio dwaj wpływowi hierarchowie.

Abp Sławoj Leszek Głódź w swoim kazaniu pasterkowym zdetronizował nawet oficjalnego „kapelana dobrej zmiany”, krakowskiego abp. Marka Jędraszewskiego. Otóż metropolita gdański nie udaje, że swoje kazania tworzy nie na podstawie lektury Biblii, ale na podstawie przekazów dnia partii rządzącej.

Przesadzam? To posłuchajcie: „Polskich spraw nie rozstrzygnie ani ulica, ani zagranica. Ani ręka podniesiona w Brukseli i wymierzona przeciw rozporządzeniom w Polsce. Ani poklask dla decyzji, które negują suwerenność naszego ustawodawstwa”. To słowa, wypisz wymaluj, wyciągnięte z przemówień byłej już premier Beaty Szydło. Gdyby abp Głódź był działaczem PiS, to nawet powinien dostać nagrodę, że tak wiernie powtarza pisowską propagandę. Problem w tym, że jest duszpasterzem.

O podsumowanie roku pokusił się w duchowej stolicy Polski, czyli Częstochowie, tamtejszy biskup ordynariusz Antoni Długosz. „Rok Pański 2017 rozpoczął się ostrą zimą, nawet poniżej 20 stopni Celsjusza. Gorąco za to zrobiło się w Sejmie – okupacja sali plenarnej, fotela marszałka Sejmu. Na ulicach groźnie, mówiono: pucz. Totalna opozycja podjęła próbę obalenia demokratycznie wybranego rządu”. I dalej: „Dziękujemy za wspaniałe dwa lata rządów, najlepsze dla Polski. Odzyskaliśmy nadzieję”. I znów to samo: biskup Długosz mówi tak, jakby wrócił właśnie  z pisowskich szkoleń medialnych.

3. Co ciekawe, obaj przywołani hierarchowie dają jasny sygnał, że używanie pisowskiego języka czy głoszenie rządowej propagandy zamiast ewangelii nie jest niczym zły. To znak dla setek wikarych i proboszczów, katechetek i katechetów, że Kościół nie będzie stał biernie, gdy będą się rozstrzygać losy Polski. Ba, biskupi już wiedzą, że przegrana w wyborach samorządowych PiS, partii, której Kościół oddał serce i zaprzedał duszę, to w jakimś stopniu poraża także Kościoła. A na ten luksus nie mogą sobie pozwolić.

Dlatego tym, którzy jeszcze się łudzą, że Kościół nie będzie się angażował w kampanię wyborczą po stronie PiS, mówię już dziś: „Porzućcie, o naiwni, wszelką nadzieję”. I rada dla tych, którzy nie wyobrażają sobie kampanii bez wsparcia proboszcza i Kościoła: „Bardziej zabiegajcie o poparcie swoich wyborców niż poklepanie po ramieniu przez proboszcza”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. Cieszę się, że nie ma Pan wątpliwości i nie pali głupa jak niektórzy Pana koledzy czy ,,Katon” Rzepliński, który podczas lipcowych, zakończonych ,,sukcesem”, protestów w obronie sądownictwa nie omieszkał podziękować Episkopatowi za ,,pomoc w rozwiązaniu kryzysu”.
    Opozycja powinna odpowiedzieć sobie na następujący ciąg zdań:
    – Czy PiS łamie zasady praworządności i demokracji?
    -Tak
    – Czy PiS powinien być pociągnięty do odpowiedzialności karnej za to?
    – Tak
    – Czy Kościół katolicki bezwzglednie popiera PiS?
    – Tak
    – Czyli jest poplecznikiem partii łamiącej zasady demokracji i Konstytucję?
    – Czyli powinien jako współwinny być pociągnięty do odpowiedzialności?
    I tu bardzo wielu opozycjonistom brakuje odwagi by odpowiedzieć ,,TAK”

  2. Nic się nie zmieniło.Pierwszego sekretarza zastąpił biskup i proboszcz.Bo w narodzie siedzi niewolnik z czasów pańszczyźnianych.Niewolnik musi mieć kogoś ,kto mu wskaże drogę ,da papu i pobłogosławi.I wie o nim wszystko ,bo się spowiada..A trójpodział władzy bardzo utrudnia kierowanie niewolnikiem.Brak trójpodziału to zabranie wolności.Dlatego pisowsko katolicki kościół milczy o łamaniu prawa.

  3. Jest to bardzo przykre. Kościół jest przez wielu prostych ludzi uważany za wyznacznik moralności i dobra. Niezależnie od wad i problemów w nim istniejących. Takie poparcie ze strony kościoła zapewni zwycięstwo wszędzie poza Warszawą i e/w niektórymi większymi miastami. Gorzej, że nie będzie to zwycięstwo argumentów, pomysłów i ścieżek rozwoju, ale zwycięstwo poprzez manipulację. Nie miałbym nic przeciwko zwycięstwu PIS, jeśli było by ono podyktowane propozycjami rozwoju lokalnej służby zdrowia, dróg, poprawą kultury, wsparciem pomysłów mieszkańców. Smutne.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Duszpasterze? Duszpastuchy!

  6. Na pytanie :
    -Kto wygra wybory ?
    Kościół Kat. odpowiada :
    -Nasz darczyńca !!!
    Im mniej Polek i Polaków chodzi do kościołów tym większe wpływy na polityków mają księża. Każda partia czy grupa wyborców starają się zadowolić przede wszystkim księdza proboszcza : bo ślub, chrzciny, pogrzeb, pierwsza komunia…
    Jako śmieszną ciekawostkę przytoczę przykład z mojego rodzinnego Białegostoku : wielce pobożny prezydent Truskolaski jest gnębiony przez dewotów z PiS-u. I nie pomogło Truskolaskiemu nadanie tytułu honorowego obywatela Białegostoku dla arcyOzorowskiego, skądinąd patrona ONR-u.
    Od wprowadzenia stanu wojennego wpływ Kościoła Kat. na rządzących systematycznie rósł, a po 1989 roku nawet w tempie ekspresowym. Zawdzięcza to wszystkim kolejnym ekipom rządzącym, mimo że Polacy w 1993 i 1995 pokazali,że wcale o tym nie marzą . Niestety , nikt nie wyciągnął z tych faktów wniosków. I nadal polscy politycy leżą krzyżem przed księdzem proboszczem.

  7. żyga
    3 stycznia o godz. 13:09 34608
    Dawny trójpodział władzy wyglądał następująco: pan, wójt, pleban.
    A Kościół nie potrzebował sprzedawać duszy PiS-owi. Zawsze dogadywali się z najwyższą władzą w państwie, bez względu na ustrój. Co najwyżej fakt współpracy obie strony skrzętnie skrywały, choćby ze względów ideologicznych.

  8. Ciekawe, czy PiS prowadzi szkolenia dla biskupów. Wszystko jest możliwe.

  9. Zdziwieni? Przecież rządy plebanów na poziomie gmin są od lat! To nie jest wynalazek PiS, tylko niektóre /jak niniejsze/ media o tym mówią. Jeździłem sporo po mazowieckich gminach w tematach społecznych. Przy decyzjach lokalnych władz zawsze mignęła przychylność lokalnego kościoła kat. Albo proboszcz był na spotkaniach albo było wiadomo, ze nie ma jego sprzeciwu. Zresztą, wszelkie uroczystości lokalne, imprezy uwzględniały kruchtę. Tak samo z pieniędzmi. Na drogą mszę, Caritas, i inne biznesy w okolicy kościoła zawsze było wsparcie. Radzę przeanalizować, jakie obiekty i tereny otrzymywał Caritas. I co z tego wynikało. Biznes charytatywny jest w Najjaśniejszej jednym z bardziej dochodowych. PiS przestało udawać, że nie daje dla Kościoła. Robią to, co wszystkie partie będące u władzy, przed nimi. No, może SLD ciut hamował, ale kasa szła przez koalicjanta. Żadna władza w polskich realiach, nie zaryzykuje utraty przed wyborami poparcia kruchty.