Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

1.01.2018
poniedziałek

Nie ma pokoju bez gościnności

1 stycznia 2018, poniedziałek,

1. Chciałbym zacząć od cytatu. Jesteście gotowi? A więc proszę: „W wielu krajach, do których zdążają migranci, szeroko rozpowszechniła się retoryka, która wyolbrzymia zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego lub koszty przyjęcia nowych przybyszów, lekceważąc w ten sposób godność ludzką, którą należy uznać we wszystkich, bo są synami i córkami Boga. Ci, którzy podsycają strach przed migrantami, być może w celach politycznych, zamiast budować pokój, sieją przemoc, dyskryminację rasową oraz ksenofobię, które są źródłem wielkiego niepokoju dla tych, którym leży na sercu ochrona każdego człowieka”.

Sądzicie zapewne, że to jakiś lewacki utopista czy naiwny humanista krytykuje pisowski rząd, który politykę zarządzania strachem wobec obcych uczynił jednym ze swoich głównych filarów, by zbijać polityczny kapitał? Myślicie, że to jakiś zawzięty krytyk rządu PiS sugeruje, że antyuchodźcza fobia przyczyniła się do nasilenia rasizmu, ksenofobi czy dyskryminacji rasowej?

Nic z tych rzeczy. Autorem tych słów jest Franciszek, lider katolików. A cytat pochodzi z orędzia papieża na Światowy Dzień Pokoju, który tradycyjnie obchodzony jest 1 stycznia. Główne przesłanie można sprowadzić do następującego zdania: „Nie ma pokoju bez gościnności, nie ma gościnności bez solidarności”.

2. Papieski list jest przenikliwy. Z jednej strony widzimy w nim realizm, który przejawia się w tym, iż biskup Rzymu doskonale rozumie, że kwestia migracji będzie stanowić jedno z kluczowych wyzwań w 2018 roku.

Z drugiej strony papież pokazuje wskazówki, jakie powinny wziąć pod uwagę organizacje międzynarodowe – takie choćby jak ONZ czy rządy poszczególnych państw – by skutecznie rozwiązywać problem wędrówki ludów. Ta papieska strategia, której mógłby się nauczyć pisowski rząd, wymaga połączenia ze sobą czterech działań:

przyjmowanie – zwraca uwagę na konieczność rozszerzania możliwości legalnego wjazdu, aby nie odsyłać uchodźców i migrantów do miejsc, gdzie czekają ich prześladowania i przemoc, oraz równoważenia troski o bezpieczeństwo narodowe z ochroną podstawowych praw człowieka.

chronienie – przypomina o obowiązku uznania i ochrony nienaruszalnej godności tych, którzy uciekają z powodu realnego zagrożenia, w poszukiwaniu schronienia i bezpieczeństwa, aby zapobiegać ich wykorzystywaniu. Myślę tu szczególnie o kobietach i dzieciach.

promowanie – odnosi się do wspierania integralnego rozwoju ludzkiego migrantów i uchodźców. Pośród wielu narzędzi, które mogą pomóc w realizacji tego zadania, pragnę uwydatnić znaczenie, jakie ma zapewnienie dzieciom i młodym ludziom dostępu do wszystkich poziomów edukacji.

integrowanie – oznacza umożliwianie uchodźcom i migrantom pełnego uczestnictwa w życiu społeczeństwa, które ich przyjmuje, w dynamice wzajemnego wzbogacania oraz owocnej współpracy w promowaniu integralnego rozwoju ludzkiego lokalnych społeczności. Jak pisze św. Paweł: „Nie jesteście już obcymi i przybyszami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga”.

3. Jak na to wezwanie Franciszka powinien zareagować polski rząd, który nie przestaje deklarować, że wiarę, ba, katolickość wyssał z mlekiem matki? Jak powinni zachować się ministrowie tego rozmodlonego rządu, którzy gdy tylko zobaczą Kościół, natychmiast rzucają wszystko i biegną, by się pokazać w pierwszych ławach?

W Sylwestra przyszła odpowiedź nowego premiera, Mateusza Morawieckiego, który musiał się tłumaczyć przed pisowskim elektoratem ze słów swojego ojca, Kornela, że Polska wespół z Kościołem powinna zaangażować się w korytarze humanitarne dla uchodźców.

Raz że natychmiast podniósł się w sieci skowyt, a politycy PiS powiedzieli, że żadne ustępstwa nie wchodzą w grę. Dwa – premier Morawiecki, który kilkanaście dni temu niczym współczesny „krzyżowiec” chciał rechrystianizować Europę, teraz musiał pokazać pisowskim „katolikom”, że jest twardszy w sprawie migracji ludów niż najtwardszy pisowiec.

I oświadczył: „Od samego początku sprzeciwiamy się koncepcji mechanizmu relokacji. Jednostronne narzucanie takiego rozwiązania na państwa członkowskie jest zaprzeczeniem zasad wspólnoty. Nasze zdanie w tej sprawie nie zmieniło się ani na jotę i nie ulegnie zmianie również po rekonstrukcji rządu. Nie pozwolimy na narzucanie nam złych propozycji, które nie pomagają rozwiązać problemu u jego źródła”.

4. Franciszek wzywa do roztropnej polityki gościnności. Rząd PiS i jego biegający do kościoła politycy odpowiadają: „Franciszku, posłuchamy cię innym razem”. To najlepiej pokazuje, że katolickość polityków PiS tak się ma do przesłania ewangelii i nauczania papieża jak pięść do oka.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. A co nas Polaków obchodzi ten biskup Rzymu?

  2. „Nie ma pokoju bez gościnności”, no cóż, to zależy jakich gości się do siebie wpuszcza. Ci, których Europa do siebie wpuściła „odwdzieczają” się zamachami, gwałtami, rabunkami. Czy papież wie na przykład, dlaczego w tak wielu miastach europejskich pojawiły się wielkie, betonowe bloki, a kobiety w Berlinie potrzebują „stref bezpieczenstwa”?

  3. Najgłośniej i najobrzydliwiej przeciwko przyjmowaniu uchodźców protestują Polacy „uformowani ” przez przymusową katechezę od przedszkola.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Czy ktoś ma w Polsce wątpliwości, że bogowie są zawsze rządzącym potrzebni wyłącznie do utrzymania się na stołkach ?.

  6. @ karol1234
    Twój komentarz jasno pokazuje, że tzw. polscy katolicy w „głębokim poważaniu” mają nie tylko przykazanie miłości bliźniego jak siebie samego. „Nie mów fałszywego świadectwa przeciwko bliźniemu swemu” ich także nie dotyczy, stąd te wszystkie wypowiadane bezwstydnie kłamstwa i pomówienia.
    Z tego, co kojarzę to Łotwa i Estonia przyjęła do siebie uchodźców wojennych z Bliskiego Wschodu, i reżimowe media jak dotąd nie znalazły żadnego dowodu na to, że uchodźcy odwdzięczają się tam „zamachami, gwałtami, rabunkami”. Ciągle za to powielają te same kłamstwa i każdy zamach, czy gwałt na wielokulturowym Zachodzie przypisują uchodźcom z ogarniętych wojną krajów. Wystarczy jedynie, że sprawca ma nieco ciemniejszy kolor skóry i nawet jeżeli urodził się i wychował we Francji, czy WB to dla nich jest dzikim i krwiożerczym uchodźcą.
    Taka postawa w cywilizowanym świecie zwie się rasizmem.

  7. Są niestety różne rodzaje „uchodźców”. Jeden to właśnie taki, który ucieka i potrzebuje pomocy. A gdy ją dostanie, zachowuje się różnie. Czasem elegancjo i miło, staje się członkiem społeczeństwa, takim, jakiego widzi Papież Franciszek. Jednak większość nie chce się integrować. Stara się natomiast wykorzystywać, izolować i budować państwo w państwie. Tego niestety Franciszek nie widzi, a to spory problem. W wielu miastach są strefy „No go!”, w których jest po prostu niebezpiecznie. Nawet w Polsce, o ile imigrant w centrum jest imigrantem, to imigranci na obrzeżach małego miasteczka to już potencjalne zagrożenie. Nie ma w nich szacunku dla społeczeństwa, w którym zamieszkali.

    Drugą i również bardzo groźną grupą są fałszywi imigranci. To niestety jest bardzo groźne zjawisko i coraz bardziej powszechne. Zazwyczaj panowie są agresywni od pierwszego dnia. Nawet wydalanie ich nie powoduje zmniejszenia problemu, bo oni przyjeżdżają gwałcić i kraść. W więzieniu bardzo dobrze się integrują z lokalnymi grupami i zaczynają stwarzać duże i stałe zagrożenie dla społeczeństwa w którym lądują.

    Dlatego też nie uważam przyjmowania imigrantów za właściwe, jeśli nie ma za nim mocnej polityki i struktury wspierającej integrację i pilnującej zachowania takich osób.
    I nie ma to znaczenia, czy imigrant jest z Ukrainy, czy z Iranu. Kwestią jest podejście i cel imigracji, nie kierunek. A ponieważ w Polsce nie ma nawet cienia „moderacji” imigrantów, to nie widzę też powodu, by radośnie ich przyjmować.