Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

29.10.2017
niedziela

Tylko pomniki mile widziane

29 października 2017, niedziela,

Co powiedziałby Jan Paweł II rządowi PiS, gdyby widział żałosny spektakl wokół swojego pomnika?

1.

Szczęśliwy to rząd, którego głównym zmartwieniem staje się ściągnięcie pomnika Jana Pawła II z Francji do Polski. Szczęśliwa musi być pani premier Beata Szydło, której snu z powiek nie spędzają strajkujący młodzi lekarze, ale ma czas i energię, by upominać się o papieski pomnik, a chrześcijaństwo wykorzystywać do politycznych połajanek z Francją.

Cóż takiego zmobilizowało pisowski rząd do międzynarodowej ofensywy? Otóż w środę decyzję sądu w Rennes podtrzymała Rada Stanu, najwyższy organ sądownictwa administracyjnego we Francji, że pomnik – a przede wszystkim ogromny krzyż będący jego częścią – narusza zasadę laickości. Od tej decyzji nie przysługuje odwołanie. Na usunięcie krzyża lokalne władze otrzymały pół roku. Jeśli tego nie zrobią, będą musiały zlikwidować cały pomnik.

W ten spór włączyła się premier Polski. Powiedziała, że polski rząd podejmie działania, by pomnik naszego rodaka ocalić od cenzurowania. Rząd zaproponuje, aby przenieść go do Polski, o ile będzie zgoda francuskich władz i społeczności lokalnych. Jednocześnie pani premier skrytykowała decyzję francuskiego państwa w sprawie pomnika, mówiąc: „Nasz wielki Polak, wielki Europejczyk, jest symbolem chrześcijańskiej, zjednoczonej Europy. Dyktat politycznej poprawności – laicyzacji państwa – wprowadza miejsce dla wartości, które są nam obce kulturowo, które prowadzą do sterroryzowania codziennego życia Europejczyków”. To tyle faktów.

2.

Co w tej sprawie daje do myślenia? Po pierwsze, premier Szydło okazała się bardziej papieska od papieża. Zdaje się, że decyzja sądu bardziej ją bulwersuje niż francuski episkopat, nie wspominając o Watykanie.

Po drugie, reakcja polskiej premier pokazuje kompletny brak zrozumienia zasad, na których zbudowana jest Republika: jedną z tych zasad jest laickość państwa. Dla polskiego polityka, gdzie więzi Kościoła i państwa, jak mówił kiedyś abp Stanisław Gądecki, są jak relacja między duszą i ciałem, autonomia między państwem a religią musi wydawać się egzotycznym zjawiskiem.

Po trzecie, laickość sfery publicznej, której Francja trzyma się konsekwentnie, gwarantuje pokojowe współżycie tak różnorodnego religijnie i światopoglądowo społeczeństwa. I znów: w Polsce, gdzie przygniatająca większość to katolicy, takie respektowanie autonomii sfery publicznej wydaje się radykalne. Ale we Francji, która jest tyglem religijnym i kulturowym, neutralność daje możliwość pokojowego współżycia pluralistycznego społeczeństwa. Dlatego kilkanaście miesięcy temu oglądaliśmy spór dotyczący zakazu noszenia burek w miejscach publicznych. Przestrzeganie zasady nautralności religijnej w miejscach publicznych dotyczy wszystkich: katolików, muzułmanów, hindusów…

Po czwarte, premier Szydło pokazuje swoje przywiązanie do katolicyzmu i jego wartości nie wtedy, gdy chce ściągnąć pomnik do Polski, ale wtedy, gdy zaczęłaby realizować jedno z kluczowych wskazań ewangelii mówiące o tym, że należy kochać bliźniego (także, a może przede wszystkim, uchodźcę) jak siebie samego. Gdy więc dziecko uciekające przed cierpieniem prosi rząd polski o chleb, w zamian dostaje kamień. A wiemy, że wiara bez uczynków jest martwa.

3.

I na koniec: rządowe służby informacyjne puściły w świat przy okazji sporu o pomnik cytat z Jana Pawła II mówiący o tym, że demokracja bez wartości zamienia się w jawny bądź zakamuflowany totalitarnym. Parafrazując stwierdzenie papieża Polaka, trzeba powiedzieć: katolicyzm, który na kołku zawiesza przykazanie miłości i solidarność z potrzebującymi, zamienia się jedynie w polityczną igraszkę na pokaz.

Dlatego gdyby dziś żył Jan Paweł II, powiedziałby rządzącym: „Dajcie sobie spokój z jałowym sporem o pomnik, otwórzcie drzwi przed sierotą, wdową, cudzoziemcem, gdyż oni uciekają przed wojną. A w ten sposób pokażecie, że katolicym nie jest dla was tylko na pokaz”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. No i co panu przeszkadza…odmienna opinia?
    Jakies zasady zlamalem…chyba nie.

  2. Jestem gotów się zgodzić z Pana artykułem ale pod jednym warunkiem jak mi Pan
    wytłumaczy : Jak to było możliwe że ten pomnik powstał. Nikt nie postawił go tam na siłę, po cichu i z ukrycia. Potrzebne były różnego rodzaju pozwolenia i urzędnicy je akceptowali. Czyżby nie znali obowiązujących przepisów. Coś się po prostu zmieniło i raptem ten pomnik zaczął komuś z jakiegoś powodu przeszkadzać ? Nie będę snuł żadnych teorii spiskowych, pozostawiam to Panu. Skoro Pan napisał ten artykuł , może napisze Pan drugi : Dlaczego raptem teraz pojawił się problem z tym krzyżem. Tylko niech Pan pozostawi wytłumaczenie pokroju o świeckości Państwa Francuskiego, bo to zużyte banialuki.

  3. W przestrzeni publicznej
    Są zagraniczne…
    Są również i te krajowe…
    Kto ma ochotę
    Ten płaci zlotem
    I bawi się, jak zawodowiec…

    W przestrzeni publicznej
    Tak higienicznej
    Jak czysty… pustostan… w zaroślach…
    Coś jakby nie widać
    No… już nie widać…
    Czy są, są jeszcze okna?

    Tu gdzieś prostata
    Donikąd wzlata
    I mknie, wolnościowo kurzy
    Że nie nadąża
    I powszechna klątwa
    Porządku tego zaburzyć!

    A wieki sztuki…
    Poszły się upić
    I leżą, gdzie nic się nie liczy…
    Tam gdzie odpadki
    Gdzie nasze dziadki
    Lub nasi podobno rodzice…

    Jeszcze strach w oczach…
    Niespanie po nocach
    I jeden, ostatni dylemat
    – Co, gdy zapuka
    Najcięższa nuta…
    I powie: Was… Was przecież już nie ma

  4. Ewangelia wg św. Mateusza, rozdz. 25, wiersze 31-46. Czy tam jest choć drobna wzmianka, choćby jakaś głęboko ukryta aluzja, na temat zbawienia lub potępienia z powodu usuwania lub nieusuwania krzyża? Jakoś nie mogę się doczytać. Doczytałem się natomiast coś o traktowaniu przybyszów, którymi – jak by nie było – są np. dzisiejsi uchodźcy.