Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

13.02.2017
poniedziałek

Miłość

13 lutego 2017, poniedziałek,

Ból to cena, jaką płacimy za to, że kochamy.

1.

Miłość jest dziś wszędzie. Wyziera z telewizji, radia, internetu. Atakuje nas w sklepie, na przystanku, w kinie. Choć miłość jest wszędzie, choć ciągle o niej słyszymy, choć nieustannie pojawia się na horyzoncie naszego wzroku, to zarazem mamy przeczucie, że miłość – miłość prawdziwa – zaszyła się gdzieś w izbie na uboczu. Skryła się, wycofała z naszego życia, a dokładniej: to my ją zmusiliśmy do emigracji, gdyż została poddana banalizacji, komercjalizacji i seksualizacji.

Miłość jest dziś przedmiotem ironii. Szyderstwa. Została zbanalizowana, gdyż nie potrafimy – jako dzieci płynnej nowoczesności – ani o miłości mówić, ani podług jej logiki żyć. Dzień św. Walentego, dzień, gdy zasypują nas czerwone serduszka, gdy zewsząd leje się naiwna słodycz „zakochanych”, gdy słyszymy ten zawstydzający język, który jest parodią dyskursu miłosnego, pokazuje nam najlepiej stopień banalizacji miłości.

Miłość została poddana też komercjalizacji. Mówimy „kocham”, gdy myślimy o nowym partnerze, ale także o nowym smartfonie czy samochodzie, który nie zawodzi, który jest skrojony tylko na moją miarę. „Kocham” znaczy też, że chcę to mieć, że chcę to posiąść, że – osobę lub przedmiot – pożądam. Tu i teraz. Ten komercyjny wymiar miłości doskonale wyczuli właściciele knajp, kusząc potencjalnych kochanków, że gdy tylko zamówią stolik, dostaną w ofercie specjalnie przygotowane na 14 lutego menu. Krótko: miłość, co doskonale uzmysławia nam wolny rynek, można kupić dziś tak samo łatwo, jak łatwo kupuje się jajka na targu.

I wreszcie: seksualizacja. Znów: rynek i seks się dopełniają. Nie jest przypadkiem, że właśnie przed „Dniem Zakochanych” do kin wchodzi „Ciemniejsza strona Greya” – film, który – jak wieść gmina niesie – ma odsłonić/pouczyć/zachęcić do odważnych seksualnych igraszek. Ma rozpalić erotyczną wyobraźnię. Jeśli wiek namiętności mamy już za sobą, jeśli wiek miłości, tej wzniosłej egzystencji utkanej z ryzyka i bólu, rozkoszy i czułości jest za nami, to pozostaje już tylko odrobina cielesnych igraszek, stymulowana infantylnym amerykańskim filmem.

Czy może więc dziwić, że miłość skryła się w izbie na uboczu? Czy może dziwić, że filozofowie, myśliciele czy intelektualiści lękają się dotykać kwestii miłości, gdyż wiedzą, że można się poparzyć? Że to temat śliski, więc lepiej omijać go szerokim łukiem? Czyż to nie z tego powodu dyskurs miłosny, jak pisze francuski myśliciel Roland Barthes, jest dziś nadzwyczaj samotny?

I czy w związku z tym da się jeszcze odnowić dyskurs o miłości tak, by oparł się on banalizacji i komercji?zrzut-ekranu-2017-02-12-o-17-35-312.

Jeśli ktoś może dokonać niemożliwego, a więc przywrócić powagę dyskursowi miłosnemu, to jest to właśnie Roland Barthes. „Co myślę o miłości? – zapytuje autor „Fragmentów dyskursu miłosnego”. – Właściwie nic o nie nie myślę. Chciałbym wiedzieć, co to jest, lecz tkwiąc w niej, widzę ją w egzystencji, a nie w esencji”.

A więc: miłość nie jest jak krzesło czy tablet. Nie da się jej opisać, jak opisuje się rzeczy. Miłość, jeśli chcemy jej dotknąć, jeśli chcemy ją zrozumieć, musimy ją (prze)żyć. Bo miłość i życie to jedno. Miłość to nie tylko słodycz pierwszego pocałunku. To nie tylko Zosia i Tomek pod jemiołą w namiętnym uścisku, tajemnicy i skrytości. Ale również gorycz i ból rozstania. Oczekiwanie, ryzyko i ból – cena, jaką płacimy za to, że kochamy. Cena za to, że żyjemy! Martwym jest ten, kto nie kocha/kochał.

Czekanie. Miłość jest jak śmierć. Często przychodzi wtedy, gdy się jej nie spodziewamy. Przychodzi wtedy, gdy jesteśmy zajęci innymi sprawami – zdajemy egzamin, ciężko pracujemy, by spłacić kredy za mieszkanie, czekamy na pociąg, który się spóźnia, odbieramy dziecko ze szkoły, walczymy ze smogiem, zbierając podpisy pod petycją do władz samorządowych.

Tak, gdy mamy cały świat na głowie, pełne ręce roboty, gdy tego nie chcemy, gdy inne rzeczy nas zaprzątają, przychodzi miłość. I wszystko zmienia. To, co było ważne wczoraj, dziś nie ma już znaczenia. Trud, który dawał się we znaki, zastępuje chęć zmiany świata. Podbicia go. Miłość: nic nie muszę, wszystko mogę (św. Paweł). To właśnie miłość: wszystko czyni nowym. Kawa smakuje intensywniej, kierownik w robocie nie wydaje się tyranem, prasowanie koszuli przestaje być udręką, mróz, który wczoraj doskwierał, teraz jest jedynie niewinną pieszczotą, a naczelnik Polski miłym starszym panem.

Miłość znosi też czas: jedyne, czego chce podmiot, który jest zakochany, to być z ukochaną. Sycić się obecnością. Nieważne, czy tu (w knajpie) czy tam (w łóżku), ważne, że razem. Byle z ukochanym/ukochaną. Nagle wczoraj nie ma. Dziś nie istnieje. Jutro nie ma znaczenia. Jest teraz: wieczność. Miłość sprawia, że teraz, ta chwila, gdy są razem, Jacek i Kasia, to właśnie niebo. Szczęście. Czułość. Rozkosz.

Ryzyko. W miłość wpisane jest jednak ryzyko. Tu nic nie jest dane raz na zawsze. Nie ma żadnej gwarancji, że to, co dziś czyni mnie szczęśliwym, że to, co czyni moje chwile wyjątkowymi, że to, co jest wyjęte z reżimu prawa, obyczaju, standardów – będzie trwać również jutro.

Ryzyko polega na tym, że nagle zamiera telefon, że nie przychodzi esemes, że wieczorne czułości i poranne rozkosze, które niosły i dawały siły podmiotowi kochającemu, są już tylko wspomnieniem i rozpamiętywaniem. Spotkanie, dwoje – to niepewność. Zawsze. To: „Sztuka życia nad przepaścią” (Jean-Louis Bouttes). Czymże jednak byłoby to życie – nasze życie – bez tego ryzyka? Bez tej przepaści? No czym…?

Cierpienie. A więc to prawda: miłość, tak jak nagle potrafi się zjawić, odmienić życie, tak równie niepostrzeżenie umyka. Znika. Co zostaje?  Pustka. Ból i cierpienie. Ale to właśnie cena, jaką płacimy za to, że kochamy. Że żyjemy. Przypomnijmy: miłość i życie to jedno. Nie żyje więc ten, kto nie kocha, a zatem: kto nie cierpi. To ból, który – dodatkowo – jest okrutny. Mówisz: „Chcę umrzeć”. Albo: „Moje życie nie ma sensu”. Ból. A jednak żyjesz, bo dziecko, które trzeba wychować, bo mama i tata, którymi trzeba się na starość zaopiekować. Bo kredyt. Te wszystkie zobowiązania, które trzymają przy życiu, choć przecież jesteś martwy. Pustka po miłości: ból, który nie zabija, ale nie pozwala też żyć.

3.

Czy da się zatem ocalić dziś dyskurs miłosny? Zdaję sobie sprawę, że to marne pocieszenie, że to nie będzie miało nic z tych cennych rad, jak w trzy minuty osiągnąć orgazm, idąc wprzódy do apteki, ale nie mam innej pociechy: dziś jest dobry dzień, by sięgnąć po „Fragmenty dyskursu miłosnego” Barthesa. Biblii zakochanych. Po książkę, w której francuski myśliciel szuka niestrudzenie języka, by miłość ocalić od zapomnienia i banalizacji.

Książkę, gdzie czułość miłosnego dyskursu spotyka się z rozkoszą czytania. Bo jak pisze Barthes, „o rozkoszy się nie mówi, ona sama zabiera głos i mówi: kocham-Cię”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 73

Dodaj komentarz »
  1. Jest tez cos takiego jak bol istnienia.

    Sadze, ze dzis to wsrod mieszkancow cywilizacji chrzescijanskiej dosc powszechny problem: Zachod umiera, gdyz ‚WE, MONEY …’ zastapilo ” We, People …’.

    A ‚We, People …’ to byla nasza Ziemia Obiecana ….

  2. O miłości , ale nie tylko.
    W miarę skromnych możliwości.
    Jest parę pojęć w których od zawsze próbowano przekazać rzeczy ważne dla większości ludzi.
    Zawsze i wszędzie. Pod każdą szerokością geograficzną, ale również w każdej epoce.
    Nie było ich wiele, ale za to jakie!
    Miłość, Dobro, Prawda, Piękno.
    Niby każdy czas i każde strefa czasowa miały swoją Miłość, Piękno, Prawdę, ale było coś co ich łączyło.
    Po prostu były święte. Czasami żyły swoim życiem, ale nikt nie próbował ich tak potraktować jak zrobiły to czasy współczesne. Mniejsza o to kiedy to się zaczęło (każdy ma swoją teorię).
    Prawda, Piękno, a przed wszystkim Miłość – współwłasność poetów, malarzy, pewnych miejsc, słów, gestów, obrazów …ciszy – zostały sprzedane na marnym targu. Nie wiadomo właściwie kto sprzedawał, ale wiadomo kto był ich nabywcą
    Bo wielkiej licytacji nie było.
    Kupił ją ten który kupuje wszystko. Ale nowy właściciel nie przystroi nią swych „salonów”, ale sprzedał ją ludowi jako nędzną namiastkę, marny erzac. Zrobił z Miłości Damy – marną uliczną dziewkę.
    Bo tylko marna, uliczna dziewka, dziewka dla każdego, ma szansę w dzisiejszym świecie zrobić karierę.
    Bo nie grymasi z klientami, „w każdym miejscu i o każdej porze”, nie przebiera, nie robi pustych gestów.
    Nie słychać żadnych płaczów, nie daj Boże spazmów. Wszystko ma być zapięte na ostatni guzik.
    Kochankowie dzisiejszych czasów i ich miłość są po prostu takie jak dzisiejsze czasy.

    Na razie tyle …a resztę o dzisiejszej miłości , rodzinie przekaże Szczepan Twardoch – śląski pisarz:

    „Bo to przecież są martwi ludzie. Wydrążeni, skorupki takie z chińskiego plastiku. Te wszystkie wypindrzone dupki podobne do siebie, jakby je w jednej fabryce robili, Warszawa, Kraków czy Poznań, korporacja, mieszkanko na strzeżonym osiedlu, pierdolony kotek i jego kuweta, bo na dzieci jeszcze ”się nie zdecydowały”, wydaje im się, że o wszystkim decydują, takie pewne siebie, samorealizacja, samodoskonalenie i inwestowanie w siebie, a do tego ci ich, kurwa, ”partnerzy”, bo to przecież nie chodzi o żaden romans, tylko właśnie ”partnerzy”, wykastrowane toto zupełnie, bo się baby własnej boją nawet bardziej niż szefa w robocie – czy oni w ogóle sypiają ze sobą?

    Jak można sypiać z kimś, z kim zasady pożycia negocjuje się jak kontrakt? W tym jest tyle seksu co w umowie o dzieło. Jakby to spółka była, nie coś, co się dzieje między dwojgiem ludzi w łóżku i potem przy stole, i w życiu w ogóle. Przecież nawet licealne ”mój chłopak” czy ”moja dziewczyna” albo seryjny i niedokonany ”narzeczony” jest lepszy od tego pierdolonego ”partnera” czy ”partnerki” rodem z kodeksu handlowego. I potem czarna rozpacz, jak te biedne laski patrzą nagle w lustro po czterdziestce, partner poszedł w cholerę razem z ich młodością, kotek zdechł, tylko kuweta zasrana została i nagle – przepraszam – gdzie się podziało nasze życie? „

  3. PS.

    AD 2
    Mam na scianie przed nosem pocztowke, przyslana mi lata temu przez maloletnia corke z Paryza, na ktorej jest facjata Che Guevary, a pod nia tekst: Badzcie realistami!! Zadajcie niemozliwego!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Aaron Sprężyner.
    13 lutego o godz. 22:08 33396

    Nasz Swiat sie ZGLOBALIZOWAL TAKZE CYWILIZACYJNIE.

    Co nie znaczy ze stalismy sie ludzka miazga (na ktora chce nasz przerobic RZADZACY DZIS SWIATEM Wielki, Dziki, Globalny Kapital)

    Dalej jestesmy LUDZMI.

    Choc jestesmy produktem rozmaitych kultur, ras, religii – co swietnie widac, jak sie mieszka w takich miastach jak Nowy Jork, Amsterdam, Berlin – da sie swietnie zyc RAZEM.

    Choc KAZDERMU Z NAS trza OBOWIAZKOWO wykonac program minimum: wyjsc z pudelka swoich etnicznych/narodowych religijnych , itd ogranicaen.

    Dla jednych to wiele. Dla innych niewiele.

    ALE BEZ TEGO NIE DA SIE ZBUDOWAC GLOBALNEGO SWIATA XXI WIEKU NA MIARE MARZEN I MOZLIWOSCI NASZYCH DZIECI I WNOKOW.

    Sorry, ze sie unioslem.

  6. Miłość niejedno ma imię.
    Może być – a nawet musi – miłość kobiety i mężczyzny. Ma miejsce miłość damsko – damska. Zdarzają się przypadki, kiedy facet do faceta puszcza oko.
    Może być miłość do ojczyzny, swego miasta, a nawet do ulubionego skrzyżowania ulic, żeby nie powiedzieć ronda
    Można pałać miłością do polityka…i polityczki, do swojej partii, listy wyborczej, ideologii, światopoglądu.
    Może być miłość do …miłości.
    Może być miłość pierwsza…ale nie jedyna, może być miłość bez wzajemności, ale ta też ma swoje uroki, szczególnie kiedy niebo gwiaździste.
    Może być miłość w słońcu i przy blasku świec.
    Może być miłość wolna i zupełnie bezwolna.
    Może być również miłość na sprzedaż, bo dzisiaj wszystko można kupić. A jak wszystko kupią, to dlaczego mam nie spróbować. Tym bardziej , że osoba zainteresowana ma trochę miłości na zbyciu.

    A propos miłości sprzedajnej. Kiedyś popełniłem tekst, którego „inspirantem” być klasyk „Polityki” – Zygmunt Kałużyński.
    Temat ( prostytucja) podchwyciłem od Pana Zygmunta i jego rozwinięcie przybrało tę oto postać.

    „W interesującej książce „Pamiętnik orchidei”, będącej niejako podsumowaniem jego dosyć barwnego i ciekawego życia zawarł wiele błyskotliwych i miejscami dosyć odważnych spostrzeżeń określających jednocześnie jego stosunek do świata kultury, polityki, obyczajów. Jeden z rozdziałów poświęcił również prostytucji, prostytutkom i ich zwyczajom.
    Konstatacja jest raczej mało optymistyczna.
    Profesja zupełnie schodzi na psy. W naszej pszenno-buraczanej krainie jest to szczególnie widoczne.
    Kałużyński nie wysuwa swoich oskarżeń jako teoretyk. Jego teza poparta jest sporą dozą empirii. Szczególnie tej pochodzącej z okresu jego młodości. Ale i nie tylko.

    Z czym spotykamy się dzisiaj dostrzegając w swoim pobliżu kobiety pracujące w najstarszej profesji rodzaju ludzkiego?

    Mało wyszukane zdanie pytające w rodzaju: „Czy można panu ulżyć?” niestety nie świadczy zbyt dobrze o intelektualnych możliwościach pani spod hotelu „Polonia”.
    A już zdaniem słynnego krytyka filmowego pytanie o zapałki, czy zapalniczkę woła o pomstę do nieba. Przecież może zdarzyć się, że mężczyzna jest niepalący.

    Kiedyś bywało pod tym względem zupełnie inaczej. Oczywiście w tym przypadku inaczej, znaczy dużo, dużo lepiej.

    Nie jakieś tam zapałki, czy zapalniczki, ale na przykład: „Ty, zabawimy się w dzikich?”
    Czy dosyć kontrowersyjne, ale jakże emocjonalne: „Będziemy dziś katować to dupsko?”
    W przypadku prostytutek narodowości żydowskiej były nieraz problemy gramatyczno-leksykalne i stąd na pytanie „Pójdziemy na dupie?” dama mogła usłyszeć „Nie mam zdolności akrobaty”, ale ogólnie interes raczej się kręcił.

    Ze szczególnym uznaniem wypowiada się autor o prostytutkach rosyjskich. Miejsce spotkania to nie jakaś przypadkowa speluna , czy pozbawiony klimatu hotelowy pokój, ale przytulne mieszkanko, pelargonie w oknie, kanarek w klatce , haftowane poduszki , a i samo spotkanie miało charakter towarzyski, gościnny, gospodarski. Coś w rodzaju „wizyty u cioci”.
    Kałużyński wspomina (powołując się na Izaaka Babla),że kiedy gospodyni zaproponowała klientowi przerwę odpoczynkową to robiła to w sposób naprawdę taktowny: „Może kawaler teraz trochę się pobawi moim cycem a ja tymczasem napiję się herbaty”.

    A u nas, w Polsce…zapałki…zapalniczki.”

  7. Wspomina Redaktor o filmowej produkcji rodem z Usańskiego kraju.
    Przy tej okazji nieśmiało sygnalizuje nacisk jaki położyli jego twórcy na behawioralną stronę miłości i wyraża swoje średnie ukontentowanie z tego powodu.
    Redaktorze, trzeba było sobie po prostu ulżyć, jak uczynił to pewien znany poeta.
    Poetą tym był oczywiście Czesław Milosz a ulga przybrała tę oto postać:

    Hollywood

    Wyobraźmy sobie ,że poeta dostaje do rąk twórców Hollywoodu, a więc finansistów, reżyserów, aktorów i aktorki. Że obarczony jest pełną wiedzą o rozmiarach zbrodni popełnianej co dzień na umysłach, milionów ludzi przez pieniądz, który nie działa w imię żadnej ideologii ,ale w imię mnożenia siebie.
    Jaka kara będzie stosowna?
    Waha się pomiędzy rozcięciem im brzucha i wypuszczeniem flaków, zamknięciem tego całego towarzystwa za drutami , bez pokarmu, w nadziei, że będą zjadać się wzajemnie i że padną w pierwszym rzędzie tłuści potentaci, przypiekaniem na wolnym ogniu, wsadzaniem ich, związanych, do mrowiska. Kiedy jednak zajmuje się ich przesłuchiwaniem i widzi ich, pokornych, trzęsących się, przymilnych pochlebczych grzeczniutkich, nic a nic nie pamiętających swojej arogancji, jaką dawała im władza zniechęca się. Wina ich jest równie nieuchwytna jak urzędników partyjnych w totalitarnym ustroju. Najbliższe sprawiedliwości byłoby zabić od razu ich wszystkich.

    Wzrusza ramionami i puszcza ich wolno.

  8. A tym którzy nie pójdą do kina – z rożnych zresztą powodów – przypomnę, że o miłości potrafią ( potrafili) również Polacy…

    https://www.youtube.com/watch?v=BLYkZfdHP7Y

  9. Pierdolenie o Szopenie.

  10. Kowalski,
    Wiele razy wykazałeś ponad wszelką wątpliwość swoją ignorancję a teraz ponad wszelką wątpliwość udowodniłeś swoje chamstwo.
    Jak szydło z worka tak i słoma z butów zawsze wyjdzie.

  11. Aaron Sprężyner.
    14 lutego o godz. 10:06 33402

    Gratulacje! Znakomite przyp… buraczano-pszennej krainie. Nawet w prostytucji nie dorównuje światu. Już dawno ta beznadziejna kraina powinna być zrusyfikowana, zgermanizowana co do jednego buraka, co do ostatniego źdźbła pszenicy.

  12. Aaron Sprężyner.
    14 lutego o godz. 11:04 33403

    Czy ten znakomity krytyk burżujów nie wziął aby och nich miliona dolców? Nie śmierdziały mu, to jasne, ale jednak brać pieniądze od tłustych potentatów… No, chyba że nie w imię mnożenia pieniędzy przez poetę…

  13. Zaburzenia mózgu spowodowane jego zmianami.,elektrycznymi i przepływami napięcia elektrycznego.Zaczyna się od chuci a kończy się na obojętności i nienawiści.Jest tylko jedna miłośc ,u większości kobiet .Matki do syna.Co też doprowadza do wielkich nieszczęść dziecka.A JAK się mówi ,ze Bóg jest miłością w sytuacji gdy jego poplecznuicy nie pozwalają na przyjęcie 10 dzieci do kraju ,to ma się odruch wymiotny.

  14. Aaron Sprężyner.
    14 lutego o godz. 10:06 33402

    Coś mi tu mocno nie gra ten Kałużyński.

    Przecież wszak wszelako był to ideowy proletariusz piszący w ideowym piśmie mającym ideowe motto „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się”. A jednak wykorzystywał beznadziejną sytuację proletariuszek (musiały się sprzedawać, aby przeżyć jak. np. Sonia ze znanej powieści) i na dodatek krytykował je, że zachowują się jak proletariuszki a nie damy z salonu.

    Bardzo, bardzo to dziwne, zwłaszcza że proletariacka prostytucja w proletariackim kraju była zakazana. No, to jak miały obsługiwać proletariuszy, skoro nie wolno im było mieć salonów… Dziwne.

  15. slima11
    14 lutego o godz. 12:57 33413

    Pocieszę cię, ateiści przyjmują pod swój dach sieroty z Syrii. A, ateiści nie zaczynają od chuci.

  16. Ja zaczynałem.

  17. Odurzona dojsciem do wladzy, premier Szydlo dokonala aktu szarzy przez Oswiecim w pancernej kolumnie pojazdow rzadowych. I spowodowala wypadek. Jako osoba najwyzszej rangi w tym ze konwoju Szydlo musi przyjac odpowiedzialnosc za kosewencje, oddac sie do dyspozycji niezaleznej prokuratury i niezawislych sadow.

    Chciala sie pokazac na swojej wsi, wsrod swoich. Ale to nie moze byc usprawiedliwieniem

  18. Nieco z innej perspektywy spojrzę na problem , ale chyba jest coś na rzeczy.
    W tle cały oczywiście nasza bohaterka, czyli Miłość, ale powiedzmy, że tym razem jest to …stosunek przerywany.

    Na wstępie pojadę terminem które u wielu czytających mogą spowodować niezłe ślinienie, u innych z kolei szczerzenie zębów i jeżenie sierści na karku.

    Pojęcie brzmi: „stosunki produkcji”.
    Skorzystam w tym momencie z Wikipedii i młodszym czytającym przypomnę definicję tego kultowego pojęcia z poprzedniej epoki.
    Przypomnę, że autorem pojęcia i jego definicji był niejaki Karol Marks. Karol Marks był znany z wielu rzeczy dobrych – niektóre z nich były dosyć kontrowersyjne – i z wielu rzeczy złych, jak również z tej o której mało kto już dzisiaj pamięta,że zrobił dziecko swojej służącej a wszystkim wmawiał , że to Engelsa robota.

    A oto ta definicja.
    Stosunki produkcji – termin używany w teorii Karola Marksa, oznaczający stosunki międzyludzkie powstające w związku z procesem produkcji. Powstają one w sposób konieczny i niezależny od ludzkiej woli. Do stosunków produkcji zalicza się między innymi formy własności, stosunki zwierzchności i podporządkowania itd. O kształcie stosunków produkcji decyduje rodzaj sił wytwórczych i sposób produkcji.
    A prościej.
    Ten rządzi światem kto decyduje o kształcie tych stosunków, czyli ma kasę, środki produkcji (np. fabrykę, kopalnię, taczkę ) siły wytwórcze, czyli wyalienowany lud i określa co na danym etapie będzie używane, czyli sieczkarnia na korbę ,zasilana kieratem, czy podłączona na prąd.

    Ale ostatnio nastąpiły pewne zmiany.
    Niby wszystko idzie po staremu, ale coraz większe mają znaczenie tzw. „stosunki definiowania”. Termin wymyślił chyba Habermas.

    Światem – skala może być również bardziej lokalna – nie rządzi już ten kto ma pola naftowe, kopalnię, fabryki, zakład spawalniczy, krowę holenderkę, ale suwerenami są inni.
    Walka nie toczy się o to kto będzie właścicielem tego wszystkiego o czym wspomniałem powyżej, ale bój zażarty odbywa się w obrębie stosunków definiowania.
    Czyli, czyja definicja wroga, przyjaciela, świata jakich wartości będzie górą. Czyje będzie na wierchu. Która strona sporu wmówi wszystkim, że z tym warto robić interesy, a z tym nie.
    Tego produkty nie są szkodliwe, a po zjedzeniu tamtych będziemy jak nowo narodzeni.
    Tamte procesy technologiczne są zupełnie transparentne, a tamte…
    Te a nie inne dowody są wystarczające przy orzekaniu werdyktu w prowadzonym sporze.
    To my powiemy światu kto jest winny przy ewentualnych szkodliwych następstwach globalnych procesów ( to nie My, to Chińczycy).
    Która wojna jest słuszna, a która nie.
    Komu możemy pomagać, a kto jest na czarnej liście odrażających, brudnych, złych.

    Bo tak jak poprzednio ( przy stosunkach produkcji) gra toczyła się w sferze gospodarki, pracy, produkcji tak dzisiaj w epoce stosunków definiowania walka toczy się na poziomie języka, tradycji, opinii publicznej, nauki, prawa, polityki.
    Kiedyś kasa i młotek, śrubokręt dzisiaj świat ekspertów ( tylko i wyłącznie wiarygodnych),polityków, ludzi nauki, kultura, również filmowa i jej zestaw symboli, kodów uprzystępnianych przez świat mass-mediów tworzą zarząd zjednoczonego instytutu kłamstwa …

    …który oznajmi światu jaki model Miłości preferowany będzie w globalnej przestrzeni przez najbliższe 5 lat.

    I na koniec.
    W styczniowej polityce ukazał się artykuł Mariusza Hermy „Czas na głos”.
    Teza artykułu. Już niebawem nie z pomocą klawiatury będziemy „rozmawiać” z komputerem, ale za pomocą głosu. Na rynku pokaże się nowy kolejny, niezbędny dla współczesnego obywatela świata wynalazek
    Wystarczy tylko powiedzieć do komputera
    „Włącz światło!”.
    „Poszukaj stacji benzynowej!”
    „Zadzwoń do mamy!”
    „Wlącz ogrzewanie”.
    I słowo ciałem się staje.
    Artykuł kończy zdanie następującej treści:

    „Prędzej czy później zaakceptujemy w domu nowego gadającego i wścibskiego członka rodziny, odpowiednio przygotowani przez Hollywood.”

  19. Niewinnej i przypadkowej osobie rezim stawia zarzuty a premier Szydlo sprawczyni wypadku tchorzliwie milczy. Skandaliczne !

    Joko osoba najwyzsza ranga w rezimowej kolumnuie samochodow opancerzonych mogla by przeciez oznajmic do borowikow. Towarzysze, jedziecie za szybko, wyprzedzacie na podwojnej ciaglej, nie zachwujecie prawidlowych dla kolumny odleglowsci, nie wlaczyliscie bojowych swiatel, ani syerny a ja nawet nie mam zapietych pasow. Dosc tej samowoli kurwa wasza mac. Ale tego nie powiedziala i stal sie wypadek. A teraz milczy obserwujac klamliwe interpretacje, oswiadczenia i szarganie neiwinnej osoby po sadach. I to jest osoba bogobojna, katoloczka,… kurwa mac nie do wiary. Ale i na tym przykladzie widac jakim lajdactwem, moralna i etyczna zgnilizna, demoralizacja i zdziczeniem jest katolicyzm.

  20. axiom1
    14 lutego o godz. 13:23 33418

    No, właśnie, pani premier Szydło powinna wziąć przykład z pana prezydenta Komorowskiego. Politycy PO natychmiast dali obrońcę piosenkarce, która zmiażdżyła pancerny pojazd pana Prezydenta, dziennikarze wyjaśnili, że pan Prezydent nie był kierowcą, lecz borowcy, i że wolno było bez żadnych sygnałów.

    Piosenkarka (uradowana) wystosowała dziękczynny list do pana Prezydenta z PO:
    „Szkoda tylko, że pozostał Pan obojętny na ludzką krzywdę, która była konsekwencją tego nieprzyjemnego incydentu. W tym momencie nie czuję się prawowitą obywatelką tego kraju, bo potraktowano mnie wyjątkowo niesprawiedliwie próbując zrobić ze mnie kozła ofiarnego, ignorując ewidentne łamanie przepisów przez kierowców z BOR-u, którzy czują się bezkarnie jeżdżąc jak piraci drogowi.”.

  21. slima11
    14 lutego o godz. 13:20 33417

    Ok., czyli jak chrześcijanin.

  22. Nie wpuszcze katolika do domu, nawet do ogrodu.

  23. Sztubak 14 lutego o godz. 12:41 33410
    O miłości napisano tony stron ale ani jednego zdania, które miało by jakikolwiek sens, w tej pisaninie nie znajdziesz, a więc wszelakie pisanie o miłości jest tylko owym typowym pierdoleniem o Szopenie, jako że Szopena się gra i słucha a nie wypisuje o nim bzdury typu dlaczego mazurki Szopena są piękniejsze niż jego walce i na odwrót. Podobnie jest też z miłością, jako że miłość się przeżywa, ale o niej nic mądrego napisać się nie da, jako że ona jest uczuciem, a te nie dają się przecież opisać z sensem w żadnym języku literackim, Każda pisanina o miłości trąci bowiem z definicji szmirą, sztampą i powierzchownością.

  24. @jakowalski jakiś markotny. Ale wyszperałem coś i dla Niego.
    Znak to, że ludzie wielkich idei nie omijają bokiem sfery tak ulotnej jaką są niewątpliwie – dialektycznie oczywiście rozumiane – tajemnice rewolucyjnej alkowy.
    Wiersz autorstwa oczywiście Róży Luksemburg pisany w dniu swego ślubu z niejakim Tyszką.

    A zatem niebawem porzucam panieństwo,
    Dziewictwo utracę dziś rano.
    Z tym oto litwakiem wstępuję małżeństwo
    I Polskę mu daję za wiano.
    Słuchajcie, słuchajcie kamraci:
    TO on was powiedzie do bitwy;
    Słuchajcie, słuchajcie socjaldemokraci
    Królestwa Polskiego I Litwy

  25. Premer Szydlo,.. po dostaniu sie do koryta, woda sodowa uderzyla do lba. Ona jest odurzona wladza. Chciala sie pokazac na swej wsi, soltysowi i mieszkancom, najezdzajac kolumna opancerzonych pojazdow,…w stylu dyktatorow z Afryki.

    ” Kolumna uprzywilejowana z osobą pełniącą najwyższe funkcje w państwie jest tylko wtedy, kiedy ta osoba pracuje. Inaczej mówiąc kiedy musi być gdzieś w sprawach dotyczących państwa, a nie wtedy, kiedy jedzie do domu. Nie wtedy, kiedy jedzie na spotkanie towarzyskie – ocenił Ryszard Kalisz, były szef MSWiA. (http://www.tvn24.pl) ”

    Czas zaczac rozliczac ten rzad. Po 1.5 roku ten rzad powinien juz przedstawic stratgie rozwoju Polski. Plan Morawieckiego to niestety amatorszczyzna. Nawet nie poparty budzetem. Najwazniejsze, powinien juz istniec plan redukcji budzetowych deficytow, tymczasem deficyt wzrasta pod rzadami Pis-u z 54 mld zl (2016) do 59 mld zl (2017) i premier ma czas na wybryki.

    Miedia niestety nierozgarniete, nie potrafia sie zajac rzetelna ocena pracy rzadu. Dlaczego to jest trudne nie rozumiem. Stan panstwa w pazdzierniku 2015 byl taki,….. pis obejmuje wladze,… stan panstwa w pazdzierniku 2016 jest taki,…. oceniac co pozytecznego co zlego ten rzad zrobil. A tu nic,… poza orgia personalnych wycieczek.

  26. Aaron S. Tys jest fajny facet i duzo umiesz rozweselic. Ul. Rozy Luksemburg byla kiedys w kazdym miescie w Polsce, a we Wroclawiu napewno. Mieszkala tam moja kolezanka, rowniez Zydowka. lza sie w oku kreci. Jak to w ‚ Walentynki ‚. Czasem tylko Twoje wygawory sa przydlugie. Zacznij pisac wlasne teksty, albo sie ogranicz do esencji wypowiedzi. Uwierz mi. Bedzie lepiej. Pozdrawiam. JB.

  27. @Jan Bohynski

    Byly też Zakłady Wytwórcze Lamp Elektrycznych których patronką była Róża Luksemburg
    Ale zostały już zrestrukturyzowane.

  28. „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”.Potrafię kochać siebie to mam szansę na pokochanie drugiego człowieka.Ile mi w życiu umknęło?Sam nie wiem.

  29. Janie Bochyński…
    …dajesz do zrozumienia – jak mawiał Gombrowicz – że im mądrzej tym głupiej.
    I w tym momencie muszę publicznie postawić pytanie:
    Dlaczego akurat to na mnie musiało wypaść?

  30. Oczywiście przepraszam za błąd w nazwisku.
    Post kierowany w stronę Jana Bohyńskiego.

  31. Redaktor w swoim tekście przywoluje osobę Barthesa i jego słynne „Fragmenty dyskursu miłosnego”.
    Swego czasu próbowałem wejść w bliższą zażyłość z tą pracą ,ale jakoś tak wyszło, że nie natknęliśmy się na siebie i nie spojrzeliśmy sobie prosto w oczy
    Zawarłem za to bliższą znajomość z pracą Macieja Gduli -człowiek ze środowiska „Krytyki Politycznej” – zatytułowaną ‘Trzy dyskursy miłosne”. Zainspirowała mnie do tego interpersonalnego aktu recenzja zamieszczona w ‘Polityce”.
    Nabyłem. Przeczytałem. Pomyślałem. Z tym ostatnim to trochę przesadzam, ale czasu spędzonego na jej lekturze nie uważam za bezpowrotnie straconego.
    Od razu zaznaczam, że praca Macieja Gduli nie jest efektem lektury „Pieśni nad Pieśniami”, czy Sonetów Petrarki.
    „Trzy dyskursy” są pracą socjologiczną. Autor używa terminu dyskursu eksperckiego, i przywołuje -jako jeden z punktów wyjścia do swojej analizy – osobę …Zygmunta Baumana. A jak Zygmunt Bauman to oczywiście Emanuel Levinas i jego Inny. A poza tym jak to u socjologa : wertuje literaturę fachową , poradniki , prasę kolorową, radzi się psychologów i tego typu instrumentarium badawcze
    Co pisze Gdula i co to są właściwie, te trzy tytułowe dyskursy.
    Autor po solidnej porcji przykładów, odwołań , efektów obserwacji w końcu je nazywa.
    Jego zdaniem miłość udziela się w 3 dyskursach, czyli:
    – dyskurs utopijny
    – dyskurs utylitarny
    – dyskurs tradycyjny

    I żeby nie wydłużać…Dyskurs utopijny.
    Dyskurs utopijny to zdaniem Gduli związek miłosny zawierany wyłącznie dla niego samego. Nie przyświeca mu żaden cel wyższy, długoterminowy. Relacja jest wybitnie samocelowa i dla jej uzasadnienia nie szuka się żadnych przykrywek emocjonalnych ,czy prokreacyjnych.
    Jesteśmy razem bo jakoś tak wyszło. Wiemy że do siebie nie pasujemy, ale nie my pierwsi i nie ostatni.

    Dyskurs utylitarny
    A to już wyższa szkoła jazdy.
    Istnienie związku jest podyktowane wydajnością w dostarczaniu partnerom przyjemności. Czyli najpierw osoba X definiuje swoje możliwości, swoje preferencje, swoje oczekiwania i sporządza sobie portret kandydata który będzie tym jedynym. Podstawowym wobec niego stawianym wymogiem jest redukcja jego własnych ambicji i oczekiwań i dopasowanie go do własnych preferencji. Przy okazji zawiera się niepisany kodeks określający reguły obowiązujące na czas zawarcia kontraktu. Funkcjonowanie związku to ciągłe dopasowywanie i usuwanie niestabilności w relacji miłosnej wynikającej z odmienności partnera.

    Dyskurs tradycyjny. Mój ulubiony. Chociaż Gdula –socjolog spogląda na ten model okiem wnikliwego penetratora i dostrzega w nim, takie mniej więcej znaki szczególne.
    Rodzina to stabilna relacja między żoną i mężem. Związek jest oczywiście wyrazem boskiego planu i wszystko co złe w nim jest efektem zdegenerowanej kultury i niezbyt przyjaznych uwarunkowań historycznych.
    Przed obojgiem małżonków stoi oczywiście zadanie pielęgnacji tradycyjnych wzorów, przekazywanych z pokolenia na pokolenie. A ewentualnym problemom będącym efektem działania świata zewnętrznego powinny mąż i żona wspólnie stawiać czoła. Tak nam dopomóż Bóg.

    Być może swoim krótkim postem i jego poetyką niezbyt wiernie oddałem intencje autora. Książkę czytałem jednak ładnych parę lat temu, ale główny jej sens raczej zachowałem i udostępniłem.

  32. Jak pije to pije, jak bije to bije…ale przeprosi jak żaden.

    Polska miłość.

  33. Donkowcy w Polityce ciagle czuja sie w sluzbie swego pana dezertera Donka Amber Tuska. Komentarze nie pochlebne Donkowi sa cenzurowane przez demokracje milujaca Polityke.

    Co nie zmienia faktow, Donek Amber Tusk powinien odpowiedziec za swe 8 lat lajdactwa na polakach. Zabral polakom 8 x 38 milionow lat z zycia. To wandalizm najwyzszego szczebla. Newet jeszcze gorzej,… Zadluzajac Polske az o 500 mld zl w 8 lat Donek zniszczyl zycie polskim dzieciom a nastepne pokolenia nawet nie maja po co sie rodzic. I byly afery, naduzycia, partyjny nepotyzm,… na fali partyjnego nepotyzmu nawet etat sprzataczki w gminnej biliotece na Podlasiu wpadl w zasieg donkowej nomenklatuty.
    I skonczylo sie dezercja pomimo uroczystego zaprzysiezenia na cala kadencje,… na konstytucje na biblje,…. i pies to wszystko jebal,… Donek pojechal sluzyc pani Merkel w Brukseli zainstalowany w kumoterski i haniebny sposob uragajacy godnosci europejczyka.
    PiS musi go rozliczyc.

  34. Aaron Sprężyner 14 lutego o godz. 18:41 33425
    Róża Luksemburg ma do dziś swoje ulice i place w Niemczech. Tylko obecne, antysemickie i idące na pasku Watykanu władze RP się od niej odcinają.

  35. O miłości można na wiele sposobów.
    Każdy ma swoją prawdę na jej temat.
    Ma pisarz, teoretyk semiologii Barthes, ma filozof Makowski, socjolog Gdula.
    Ma ją również świat poezji.
    Oto przykład.
    Ewa Lipska

    „Czytnik linii papilarnych”

    Kładziemy palec
    na czytniku linii papilarnych
    i zaczynamy się kochać.

    Nasze wirtualne pliki ciał
    w albumach
    blogach
    w notesach znajomych
    Nowe Zdarzenia
    Nowe Polubienia

    Lubi nas Coca-Cola
    Ronaldo i Papież.

    Jesteśmy już
    w kontaktach
    i w powiadomieniach.

    Nasze łóżko
    na osi czasu.
    Dotknij mnie
    i przytrzymaj.

    Całujemy się
    Z miliardami ust.

  36. Unia Europejska czy też Kanada z „otwartymi ramionami” stara się przyjąć uchodźców z konfliktu syryjskiego. Jednocześnie spora cześć broni napływająca do Syrii pochodzi z krajów będących członkami tejże Unii (głównie Niemcy i Francja) oraz z Kanady, która też jest przecież producentem i eksportem broni. To jest czysta hipokryzja.
    Jak donosi najnowszy raport Kampanii Broń Kontrolowana, globalizacja przemysłu zbrojeniowego stworzyła nowe możliwości wykorzystania poważnych luk we wszystkich obecnie obowiązujących przepisach w zakresie eksportu broni, sankcjonując tym samym jej sprzedaż organizacjom i grupom łamiącym prawa człowieka oraz krajom objętym embargiem. Raport „Broń bez granic” został zaprezentowany w związku z otwarciem sesji Organizacji Narodów Zjednoczonych, poświęconej kontroli zbrojeń, która może okazać się przełomowym momentem w związku z decyzją o rozpoczęciu prac nad Traktatem o Handlu Bronią (Arms Trade Treaty – ATT).
    Raport ujawnia, iż firmy z Unii Europejskiej, USA i Kanady znajdują się pośród tych, które omijają przepisy dotyczące sprzedaży broni i eksportują jej części składowe bądź zlecają ich wykonanie poza granicami swego kraju. Raport szczegółowo prezentuje metody, dzięki którym broń, w tym helikoptery szturmowe i ciężarówki bojowe, jest montowana z zagranicznych części i produkowana na licencji m. in. w Chinach, Egipcie, Indiach, Izraelu i Turcji. W raporcie opisana jest droga, jaką przebywa wytwarzana w ten sposób broń, docierając do takich miejsc jak Kolumbia, Sudan czy Uzbekistan. Tam jest nagminnie wykorzystywana do zabijania i przesiedlania ludności cywilnej, co wskazuje na natychmiastową potrzebę wypracowania jednolitych, międzynarodowych przepisów, regulujących rosnący w siłę globalny przemysł zbrojeniowy. (…)
    W Unii Europejskiej obowiązuje embargo na eksport broni do Chin; Stany Zjednoczone i Kanada odmawiają Chinom sprzedaży helikopterów szturmowych, jednak nowe chińskie helikoptery szturmowe Z-10 nie latałyby bez części i technologii firm: brytyjsko-włoskiej (AugustaWestland), kanadyjskiej (Pratt & Whitney Canada), amerykańskiej (Lord Corporation) oraz francusko-niemieckiej (Eurocopter).
    Więcej tu: http://web.amnesty.org/library/index/engPOL300422006-open&of=eng-200

  37. Kowalski, ciagle oczekuje zebyc cos to podrzucil z Wikipedii na temat wypadku premier Szydlo.

  38. Axiom,
    To nie był wypadek premier Szydło a tylko wypadek wracającej do domu pani Szydło. Gdyby zapięła pasy, to by nie odniosła żadnych obrażeń, ale cóż – Matka Boska ani Karol Wojtyła nad nią wtedy nie czuwali. Za mało się widać modliła a za dużo politykowała i grzeszyła: myślą, mową i czynem. To była więc dla niej kara boska, z która, jako praktykując katoliczka, powinna się pogodzić i spędzić resztę swego nędznego a grzesznego żywota w klasztorze o surowej regule.

  39. Bardzo ładnie Pan napisał Redaktorze o miłości . Podobnie ładny i na czasie wiersz Lipskiej podesłał @Sprężyner . Szczególnie ten czytnik linii papilarnych jest coraz bliżej wzgl. „uzyskania miłości” .

    Jak zwykle wdarli się z tematami obcymi @jakowalski i @axiom .

    Ja dodam , nie wedrę się z tematem odległym jak w/w .
    Otóż miłość wiąże się z seksem , seks z rozmnażaniem . Rozmnażanie powinno odbywać się BEZ przymusu . I tu pozwalam sobie wkleić post mądrej kobiety z dyskusji o ella one .

    @maleńkie_sioło
    Re:Tabletki ellaOne tylko na receptę. Rząd nie odrobił lekcji, czym naprawdę jest antykoncepcja awaryjna
    Radziwiłł doskonale wie co to Ella One, natomiast jest zwykłym (tu wstawić jakieś wyjątkowo wulgarne określenie) i uważa, że ciała kobiet nie należą do nich, szczególnie tych najsłabszych, młodych, biednych, z prowincji, niewykształconych – to wyższa kasta (lekarze, mężczyźni, kapłani) będzie decydować kiedy i jak będą rodziły. O to w tym wszystkim chodzi, a nie o dobro jakichś wyssanych z brudnego palca nastolatek trujących się rzekomo codziennie tabletkami po stówie plus sztuka. O to, żeby część kobiet ze względu na bardzo krótki czas i niedostępność ginekologa od ręki, oraz brak sumienia u wielu, nie miała możliwości zapobiec ciąży.

    Myślę, że sytuacja dojrzewa do jakichś spektakularnych, zdecydowanych akcji kobiet w czerni. Ile można z tymi ćwokami racjonalnie dyskutować?

  40. momo1
    Po ile dziś sprzedają kilo wazeliny?

  41. jakowalski
    19 lutego o godz. 23:09 33456

    W IV RP za kilo wazeliny trza placic tyla samo co za kilo odwagi.

    Taki mamy klimat.

  42. mr.off 20 lutego o godz. 16:58 33463
    Najdroższy jest teraz łut szczęścia.;-)

  43. kowalszczuniu , wazeliną nie smaruję Redaktora . Widzisz – są ludzie , którzy kochają , myślą o tym , a nie ustawicznie piszą maile polityczno-gospodarcze .
    Zboki , co ?
    Przy okazji dałem przykład kolejnego kur…..a „dobrej zmiany” .
    Ciesz się , że dorastałeś , podobnie jak ja w PRL -u.
    Co do wazeliny , to kolejne ograniczenia tych psycholi w tematach wymienionych , mogą spowodować wzrost popytu na nią w kontekście bezpieczniejszego seksu zadniego . Ergo psychopatia księżowsko – pisslamska pcha ludzi do pederastii . Pomyślałbyś ?

  44. @jk . Z ciekawością psychologiczną , że tak powiem , obserwowałem Twoje wahania , co do tematu wpisu Redaktora . Najpierw , surowo zrugałeś „pierdolenie o Szopenie” , potem jednak nie wytrzymałeś !
    Przy okazji , cenię większość Twoich postów .

    Aby spaprać / poprawić sobie nastrój proponuję blogerom wywołać na YT niejaką Urszulę Dudziak . Ten kobietopodobny twór odpowiada za koordynację edukacji seksualnej u ministry szkolnictwa .
    Na YT jest „wykład” tej … (wstawić cokolwiek obrażliwego ) w szkole ojdyra Rydzyka .
    Już sam świętojebliwy ton powala . Treść jeszcze bardziej .
    Konkluzja babona – KAŻDE bzykanie powinno być poczęciem !!!
    Wyobrażacie sobie , że wasza kobieta jest ZAWSZE w ciąży ?
    Koszmar jakiś elbanowski !

  45. momo1
    Co masz do Uli Dudziak?
    Urszula Bogumiła Dudziak – polska wokalistka jazzowa, kompozytor. Pracowała z takimi artystami, jak: Krzysztof Komeda, Michał Urbaniak, Adam Makowicz, Walk Away, Gil Evans, Archie Shepp, Lester Bowie, Bobby McFerrin, Grażyna Auguścik. Wikipedia
    Data i miejsce urodzenia: 22 października 1943 (73 lata), Bielsko-Biała, Polska
    Mąż: Benght Dahllof (od 1993)
    Dzieci: Mika Urbaniak
    Albumy: Magic Lady, Wszystko Gra, Future Talk, Superband at jazz cafe, Superband at jazz cafe cd2, Serenata, Urszula
    Wytwórnie płytowe: Kayax, Inner City Records

  46. Nienawisc „jest dziś wszędzie. Wyziera z telewizji, radia, internetu. Atakuje nas w sklepie, na przystanku, w kinie. ”

    Glowna podstawa i powodem nienawisci w Polse jest ten tzw proporcjonalny system wyborczy, Ten system utrwala podzialy i nienawisc. W czym pomagaja media i kk, w lajdacki sposob sluzace ktokolwiek u wladzy.

    Trzeba jak najszybciej wprowadzic JOW-y. Fktem jest ze taki np Kowalksi nie dorosl do -JOW-ow ale to nie powinno powstrzymac wprowadzenie JOW-w. W JoW-ach wyborca wybiera i wyborca rozlicza, partyjne dydktatury znikna. I wtedy cud nastapi,…partyjna trzoda zrozumie ze promocja nienawisci nie poplaca. Zwyciscy w JOW-ch maja obowiazek repreztacji wszystkich i wlasnie to eliminuje podzialy.

    Oczywiscie media i kk trzeba wziac za mordy. Scisle uregulowac i porawnie opodatkowac. Zlikwidowac im dotacje. Zmusisc do postrzegania umilowanych zasad wolnego rynku albo „niech zdychaja” jak mowil bohater solidarnosciowy i znany zdrajca janusz lewandowski.

  47. axiom
    W systemie JOW-ów, a więc obowiązującym obecnie Australii czy UK, liczą się tylko największe partie, a więc głos znacznej części wyborców się w nim nie liczy. W Australii i UK od setek lat rządzą więc na przemian albo liberałowie bądź laburzyści (Australia ) albo też konserwatyści bądź laburzyści (UK), a reszta partii, a więc ich wyborców nie ma nic do powiedzenia, a więc JOW-y oznaczają w praktyce zawsze tylko parodię demokracji.
    Znów się więc wymądrzasz na temat, o którym nie masz pojęcia. Otóż w Australii owszem, są owe JOW-y, ale obowiązuje tam tzw. ordynacja preferencyjna, czyli system wyborczy, w którym wyborcy głosują preferencyjnie, tzn. muszą oddać głos na wszystkich kandydatów, tyle że szeregując ich w kolejności od najbardziej preferowanego do najmniej. Jest to odminowana brytyjskiego systemu „Pierwszy Na Mecie” (PNM – FPTP czyli „First Past The Post”). Tak więc w głosowaniu preferencyjnym istnieje obowiązek glosowania na wszystkich kandydatów. Wyborca zaznacza swoje preferencje kreśląc odpowiednią liczbę obok kandydata, oznaczając w ten sposób jego pozycję w swoim szeregu preferencji (tzn. stawia jedynkę obok najbardziej „lubianego”, dwójkę przy następnym w kolejności preferencji, itd.). Partie polityczne wręczają zaś swoim wyborcom przed lokalami wyborczymi karteczki mówiące jak głosować, czyli np., jeżeli jesteś wyborcą liberałów, to dajesz 1 dla liberała a dalej (przykładowo – nazwy partii fikcyjne), 2 dla konserwatysty, 3 dla narodowca, 4 dla eko-terrorysty, 5 dla socjaldemokraty, 6 dla socjalisty, 7 dla faszysty, 8 dla komunisty i 9 dla maoisty. System liczenia głosów jest więc w Australii bardzo złożony i podatny na manipulacje, jako że jest on bardzo nieprzejrzysty dla przeciętnego wyborcy, ponieważ liczy się tam najpierw głosy z numerem 1 i jeżeli żaden kandydat nie otrzymuje bezwzględnej większości (tj. 50% + 1 głos) odrzuca się kandydata o najmniejszej liczbie głosów i liczy się głosy ponownie. Głosy wyborców, którzy oznaczyli odrzuconego kandydata numerem 1, przechodzą wtedy na kandydatów oznaczonych przez nich numerem 2. Procedurę tę powtarza się tak długo, aż któryś z kandydatów otrzyma bezwzględną większość. Stad też nie brałem udziału w tej parodii demokratycznych wyborów, skoro zmuszony byłem de facto oddawać głos na kandydata, którego uznawałem za niegodnego reprezentowania mnie w parlamencie – chodziło tu w praktyce o kandydata partii liberalnej, reprezentującego wielki, zagraniczny, w przypadku Australii głównie żydowsko-angloamerykański kapitał.
    W systemie JOW-ów dochodzi też zawsze do eliminacji mniejszych partii politycznych oraz niezależnych kandydatów a więc do de facto monopolu jednej partii albo też do nic się w praktyce od monopolu nie różniącego dupolu takiego jak n.p. Torysi-Laburzyści w UK, Demokraci-Republikanie w USA czy też Liberałowie-Laburzyści w Australii. W tym systemie wyborca się nie liczy, jako że:
    1. W systemie JOW-ów do parlamentu mają realne szanse dostać się tylko kandydaci reprezentujący dwie, góra trzy największe partie. Jest tam więc tak jak w UK z UKIP (UK Independence Party), która to partia z powodu braku prawdziwej demokracji w UK (ordynacji wyborczej opartej na tzw. JOW-ach) ma zbyt małą reprezentację w Izbie Gmin: ma ona obecnie tylko jednego posła (0.2% miejsc w Izbie Gmin) pomimo otrzymania aż 12.7% głosów w powszechnych wyborach. Tak więc to problem z duchem demokracji i sprawiedliwością wyborczą ma NIE Polska, a n.p. Wielka Brytania, gdzie owa eurosceptyczna partia UKIP zdobyła w wyborach ponad 10% głosów, ale otrzymała za to tylko mniej niż jeden procent mandatów. Przykład z UKIP pokazuje więc dokładnie, jaką parodią demokracji są owe JOW-y, które w Polsce chce wprowadzić populistyczny liberał Kukiz. Oznacza to też, że posłowi bardziej zależy w systemie JOW-ów, aby nie narazić się szefowi swojej partii niż aby słuchać głosu wyborców, jako że to szef partii decyduje, czy dany poseł będzie mieć szansę stanąć do kolejnych wyborów.
    2. JOW-y spowodowały więc, iż (przykładowo) w Australii demokracja stała się parodią samej siebie, jako że głos około 90% wyborców się tam zwyczajnie nie liczy, jako że mieszkają oni w tzw. safe seats, czyli okręgach wyborczych w których wyraźną przewagę mają albo liberałowie, albo też laburzyści i że o wynikach wyborów rozstrzyga tam w praktyce mniej niż 10% wyborców mieszkających w „marginalnych” okręgach, czyli tych, które są niezdecydowane, które przechodzą z rąk do rąk.
    3. Jak to już pisałem, w systemie JOW-ów władza należy do szefów partii, którzy utrzymują w parlamencie ścisłą kontrolę nad podległymi sobie posłami przy pomocy tzw. biczów (whips), czyli najbardziej zaufanych posłów sprawdzających jak głosują ich koledzy partyjni. A że bez poparcia machiny partyjnej nikt nie ma w praktyce szansy dostania się w krajach z JOW-ami do parlamentu, to posłowie słuchają w praktyce w 100% poleceń owych whipów, co powoduje, że głosują oni w interesie kierownictwa swej partii, a nie swych wyborców. W systemie JOW-ów posłowie niezależni są więc rzadkością, z przyczyn głównie finansowych (brak funduszy na sfinansowanie coraz to droższej kampanii reklamowej). Tak więc JOW-y są tylko parodią demokracji – polecam tu doskonały brytyjski serial p.t. „No Job for a Lady” w którym rolę nowo-wybranej posłanki do Izby Gmin gra sama Penelopa Keith.
    4. Tak więc w państwach, gdzie mamy JOW-y jest dokładnie tak samo jak we wschodnich i zachodnich dyktaturach partyjnych, gdzie całe państwo i prawo przejęło na własność paru partyjnych mafiozów, a żaden obywatel nie ma w praktyce możliwości nawet wystartowania w wyborach i pokazania co potrafi. I to właśnie w państwach z JOW-ami, takimi jak n.p. Australia czy UK oraz USA, to mafiosi partyjni umierają ze strachu przed najmniejszym nawet powiewem wolności. Jeśli mi nie wierzysz, to pojedź do Australii, UK czy USA, załatw tam sobie obywatelstwo i spróbuj stanąć do wyborów jako niezależny kandydat. Good luck!

  48. Innym powodem do podzialow i nienawisci jest konflikt miedzypokoleniowy. Solidarna dzicz i pokolenie solidarnego miotu sprawilo wielki prezent mlodzierzy,… 1100 mld zl dlugu publicznego, przelajdaczenie majatku narodowego, otumanienie religia i inne dlugi. Tu nie ma miejsca na milosc. Wrecz przeciwnie. Tu widac jak rodzice nienawidza wlasne dzieci,… I w zamian nie maja prawa sie spodziewac milosci ze strony dzieci. Nawet zwierzeta nie urzadzaja tak wlasne potomstwo. Zwierzeta nie potrafia.

  49. Momo1 20 lutego o godz. 20:25 33467
    Takie same poglądy miała przecież pani Kopacz z PO, która całowała po rękach biskupa Rzymu i też była za ograniczeniem praw kobiet do dysponowania swoim własnym ciałem, a więc PO=PiS.

  50. Kowalski, tak, to juz bylo wiadome, nie rozumiesz JoW-ow i nie umiales sie zachowac w lokalu wyborczym w Australi. Nawet nie wiedziles jak tam wejsc, przez dzwi czy przez okno.

    Ale nie powinnes na bazie swej ulomnosci walczyc przeciwko JOW-om. Demokracja moze byc tylko bezposrednia i JOW-y sa taka wlasnie demokracja.

    Twe wywody przeciwko JOW-om sa bzdura i rzucasz nimi nie racjonalnie. Wymyslasz extremalne sytuacje i myslisz ze sa reprezentatywne. I tu widac ze nie masz zrozumienia dla statystyki a SGPIS skonczyles za lapowke.

    Jako PhD w lemologii, winnes zademostrowac rajonalne podejscie do problemu. Najpierw oszacowac stuacje jaka jest. A obecny system wyborczy w Polsce jest obelga dla ludzkosci i cywilizacji w ktorym wyborca pozbawiony jest jakiegokolwiek wplywu na reprezentacje we wladzy wykonawczej i legislacyjnej. Wyborca nikogo nie wybiera. Natomias w Jow-ach wyborca wybiera wszystkich. I ty sie tego boisz jak dziabel swieconej wody.

    Machlojki moga sie zdarzyc wszedzie i w kazym systemie. I wlasnie dlatego tworcy legislacji na temat JOW-w powinni temu zapobiec. Czego widac nie rozumiesz.

  51. axiom1 21 lutego o godz. 10:47 33471
    Zwierzęta nie wynalazły pieniędzy.

  52. Jestem wiecej niz zdumiony ze redaktor naczelny publikacji pod tytulem ‚Liberte’ gdzie promowane sa umilowane reguly wolnego rynku,…. ubiegal sie o dotacje z ministerstwa kultury. Nie dostal….. Ale jest to wiecej niz parodia. Bo co to oznacza,… Jazdzewski klamie, jest klamczuchem,,,, wychwalajac wolny rynek waczac jak wsciekly pies przeciwko 500+ i panstwu tzw opiekunczemu i sam zabiega o subsydia. Kurwa !!! swiat sie przekrecil do gory nogami. Jazdzewski swym wystapieniem o subsydia od podadatnika przyznaje ze jego „Liberte” propaguje klamstwa. To lobuz i tyle. Jego miejsce jest w wiezieniu za klamstwa.

  53. Axiom
    Znów tylko chamskie ataki ad personam? Nie tylko w JOW-ach wyborca wybiera przecież z listy kandydatów, ale w JOW-ach szanse na wybór ma tylko prezentat jeden z dwóch, góra trzech największych, a więc najbogatszych partii. Stąd wszędzie tam gdzie są JOW-y, tam mamy w praktyce duopol władzy: w USA szansę rządzenia mają więc tylko dwie partie: demokratyczna i republikańska, w UK odpowiednio konserwatywna i laburzystowska, w Kanadzie konserwatywna i liberalna a w Australii liberalna i laburzystowska. Ale ty, jak Platon czy Arystoteles, który uważał, ze astronomia nie ma nic wspólnego z obserwacją planet i gwiazd, twierdzisz z oślim wręcz uporem, ze JOW-y maja coś wspólnego z demokracją, czyli ludowładztwem, gdy tymczasem są one tylko ekstremalną partiokracją, czyli rządami partii politycznych, a dokładniej ich przywódczych elit. 🙁

  54. Axiom
    1. Demokracja bezpośrednia NIE jest z defincji demokracją parlamentarną, która jest przecież (z JOW-ami czy też bez nich) tylko typową demokracją pośrednią, a więc tylko pseudo-demokracją.
    2. Demokracja bezpośrednia (z greckiego demos = lud oraz kracja = panowanie, władza), czyli ludowładztwo jest to bezpośrednie panowanie ludu – inaczej system polityczny, w którym decyzje podejmuje się przez głosowanie ludowe (plebiscyt, referendum), w którym wziąć udział mogą wszyscy obywatele uprawnieni do głosowania. Tylko w demokracji bezpośredniej, inaczej niż w obecnej dziś w większości państw zachodnich demokracji pośredniej (parlamentarnej), obywatele mają wpływ na decyzje podejmowane przez władze.
    3. JOW-y są rodzajem demokracji pośredniej, czyli takiej pseudo-demokracji, w której lud „rządzi” poprzez swoich przedstawicieli, czyli jest ona jak ten francuski szampan, który lud „pije ustami swoich przedstawicieli”.
    4. System najbliższy demokracji bezpośredniej występuje obecnie głównie w Szwajcarii – praktycznie każda ustawa federalna i lokalna może tam zostać poddana pod referendum, tak więc prowadzi się tam więcej referendów niż we wszystkich pozostałych państwach świata łącznie. Poza Szwajcarią, demokrację bezpośrednią stosuje się również w Liechtensteinie. Innym krajem w którym funkcjonowała demokracja bezpośrednia była Libia za czasów Kadafiego – stąd też był on tak bardzo znienawidzony przez pseudodemokratyczny Zachód.
    5. Demokracja bezpośrednia pozwala uniknąć takich wad demokracji pośredniej (parlamentarnej) , jak:
    – Brak w demokracji pośredniej (parlamentarnej) skutecznego narzędzia do zmuszenia wybranych do rządu na lata (na ogół 3 do 5) polityków do respektowania swoich obietnic wyborczych, jako że wynik referendum oddaje opinię ludzi w danej chwili, a nie w chwili ostatnich wyborów. W krajach gdzie pomiędzy wyborami następują zwykle duże zmiany poparcia dla ugrupowań politycznych (tak jak np. w Polsce) demokracja pośrednia musi zawsze prowadzić do podejmowania decyzji wbrew woli wyborców. W demokracji pośredniej częściowo przeciwdziałać mogłyby temu tylko częstsze wybory (np. co rok), na co jednak nie godzą się partie polityczne z ugrupowaniem Kukiza włącznie.
    – Referenda, są całkowicie odporne na głosowanie taktyczne, czyli głosowanie na inną opcję lub kandydata niż najsilniej popierany (przez daną osobę głosującą, a nie ogół wyborców) w celu np. zablokowania kandydata albo partii najbardziej nielubianych przez danego wyborcę (np. ostatnio we Francji często głosowano nie za konkretną partią, ale przeciwko partii Pani Le Pen).
    – W demokracji pośredniej (parlamentarnej) wyborca nie ma możliwości wypowiedzenia się w dowolnej sprawie. Jeśli ktoś, tak jak np. ja, zgadza się z jedną opcją polityczną w pewnych sprawach (np. z PIS w kwestiach ekonomicznych), a nie zgadza się w innej (np. z PiS w kwestiach praw człowieka), to w demokracji pośredniej nie będzie on z reguły nigdy prawidłowo reprezentowany. W demokracji bezpośredniej ma on zaś możliwość głosowania w każdej sprawie według swojego własnego uznania, niezależnie od stanowiska partii politycznych w danej sprawie a więc nie musi on głosować na konkretnego polityka (kandydata), który przecież nie musi w demokracji pośredniej spełniać swoich obietnic wyborczych, a tylko głosuje za albo przeciwko danemu rozwiązaniu w konkretnej sprawie.
    – Wola establishmentu politycznego w demokracji pośredniej (parlamentarnej) powoduje, że podejmowane są w niej często decyzje niezgodne z wola wyborców, natomiast w demokracji bezpośredniej wyborcy mogą podjąć decyzję w każdej konkretnej sprawie wbrew woli establishmentu politycznego.
    – W demokracji pośredniej (parlamentarnej) wyborcy NIE są odporni na różnego typu naciski, korupcję i inne czynniki, które powodują podejmowanie przez polityków decyzji wbrew woli wyborców, a co nie jest możliwe w demokracji bezpośredniej, gdzie owe elity NIE maja nic do powiedzenia, jako że decyzje podejmuje w niej lud, a nie reprezentanci owych, a ogół skorumpowanych, elit.
    -W demokracji pośredniej czyli parlamentarnej wyborcy nie mogą wykazać inicjatywy w zarządzaniu państwem, a w demokracji bezpośredniej mogą oni nawet ustalać temat głosowania, np. w referendum wstępnym.
    6. Efekty stosowania demokracji bezpośredniej są zaś następujące:
    – Im większe zastosowanie mają elementy demokracji bezpośredniej tym większe jest zadowolenie z życia (niem. Lebenszufriedenheit; ang. life satisfaction). Efekt ten ma bardzo wysoki poziom istotności statystycznej (ang. it is statistically significant) i ma porównywalny wpływ na zadowolenie z życia, co wzrost dochodów. Z większego zadowolenia z życia, wraz ze wzrostem partycypacji, korzystają także w równym stopniu wszyscy obywatele, bez względu na wysokość ich dochodów, wykształcenie czy też płeć.
    – Dochód na głowę w jednostkach terytorialnych o silniejszej demokracji bezpośredniej jest na ogół znacznie wyższy aniżeli w jednostkach terytorialnych o stosunkowo mniej rozwiniętych możliwościach współdecydowania.
    – Wydatki jednostek terytorialnych czyli państw, stanów, prowincji, landów, kantonów czy gmin, w których zastosowanie ma demokracja bezpośrednia są z reguły niższe, jako że efektywna kontrola wyborców nad organami władzy możliwa jest bowiem tylko w demokracji bezpośredniej. Im więcej demokracji bezpośredniej tym są więc niższe są koszty sektora publicznego.
    – W demokracji bezpośredniej zwiększa się skuteczność administracji publicznej (ang. increases government efficiency) oraz zmniejsza się poziom długu publicznego (deficyt budżetowy maleje) i maleje korupcja, jako że tylko w demokracji bezpośredniej możliwa jest efektywna kontrola wyborców nad organami władzy.
    – Wydatki publiczne na edukację na głowę mieszkańca są z reguły wyższe, jeśli możliwe jest przeprowadzanie referendów.
    – W demokracji bezpośredniej ludzie chętniej płacą podatki, aniżeli w demokracji pośredniej, czyli że w demokracji bezpośredniej istnieje mniejsza skala zjawiska uchylania się od płacenia podatków oraz podatki są niższe w jednostkach terytorialnych (państwach, stanach, prowincjach, landach, kantonach czy gminach) o rozwiniętej demokracji bezpośredniej.
    7. Ponadto stwierdzono, że ludzie wolą mieszkać i pracować w państwach (stanach, prowincjach, landach, kantonach czy gminach) o wyższym wskaźniku demokracji bezpośredniej.

  55. axiom1 21 lutego o godz. 11:31 33475
    NIE ten blog!

  56. Kowalski

    Znów tylko wywody jak od przekupki z bazaru pod stadionem?

    ” Nie tylko w JOW-ach wyborca wybiera przecież z listy kandydatów, ale w JOW-ach szanse na wybór ma tylko prezentat jeden z dwóch, góra trzech największych, a więc najbogatszych partii. ”

    Tak jest obcnie w Polsce

    W JOW-ach wyborca wybiera bezposrednio. Glosuje na konkretna osobe i kazdy kto spelnia warunki moze kandydowac, nie tylko partyjna trzoda.

    „Stąd wszędzie tam gdzie są JOW-y, tam mamy w praktyce duopol władzy: w USA szansę rządzenia mają więc tylko dwie partie: demokratyczna i republikańska, w UK odpowiednio konserwatywna i laburzystowska, w Kanadzie konserwatywna i liberalna a w Australii liberalna i laburzystowska.”

    Tak jest obecnie w Polsce. Tylko partie subsydiowane z budzetu sie licza i szczegolnie tylko dwie.

    ” Ale ty, jak Platon czy Arystoteles, który uważał, ze astronomia nie ma nic wspólnego z obserwacją planet i gwiazd, twierdzisz z oślim wręcz uporem, ze JOW-y maja coś wspólnego z demokracją, czyli ludowładztwem, gdy tymczasem są one tylko ekstremalną partiokracją, czyli rządami partii politycznych, a dokładniej ich przywódczych elit ”

    Tak jest obecnie w Polsce. Tylko dyktatorzy dwoch partii rzadza.

    Chlopie, ty nawet nie wiesz na jakim swiecie zyjesz.

    Ja nie pisalem zeby kopiowac JOW-y innych krajow razem z ich bledami i wypaczeniami.

    Kowalski natomiast jest szkodnikiem. Taki typowy polski szkodnik specjalizujacy sie wymyslaniem ekstremalnie nie prawdopodobnych sytuacji i przedstawianiem ich jako reprezentatywne.

    To jest rowniez polska choroba. Dlatego miedzy innymi juz 40 lat debatuje sie budowe nowych elektrowni a juz jutro zabraknie energii.

    Szkodnikow jak Kowalski nalezy tepic, batem, mlotem i widlami. To wrodzy wewnetrzni.

  57. Axiom
    1. W Polsce w Sejmie jest dziś kilka liczących partii politycznych (PiS, PO, Nowoczesna, Kukiz i PSL), a w USA i Australii są praktycznie tylko dwie, gdyż tam są JOW-y.
    2. Dziś też wyborca głosuje w Polsce na konkretną osobę, ale NIE myl tego głosowania na konkretną osobę z demokracją bezpośrednią, jako że w JOW-ach też tylko wybierasz na kilka lat kogoś, kto w teorii ma ciebie reprezentować w parlamencie, ale po wyborach nie masz żadnego wpływu na to, co on będzie robić w tym parlamencie.
    3. W krajach gdzie są JOW-y, partie polityczne są utrzymywane prze wielki kapitał. Na pewno tego chcesz?
    4. W krajach gdzie są JOW-y, posłowie muszą głosować tak jak im to karzą liderzy ich partii – inaczej nie mają oni szansy na powtórny wybór, jako że nieposłusznych posłów usuwa się z partii i odmawia się im szansy zostania ponownie wybranym poprzez pozbawianie ich poparcia jednej z dwóch dominujących partii (patrz np. pani Hanson w Australii). Jak to już bowiem pisałem, w systemie JOW-ów władza należy do szefów partii, którzy utrzymują w parlamencie ścisłą kontrolę nad podległymi sobie posłami przy pomocy tzw. biczów (whips), czyli najbardziej zaufanych posłów sprawdzających jak głosują ich koledzy partyjni. A że bez poparcia machiny partyjnej nikt nie ma w praktyce szansy dostania się w krajach z JOW-ami do parlamentu, to posłowie słuchają w praktyce w 100% poleceń owych whipów, co powoduje, że głosują oni w interesie kierownictwa swej partii, a nie swych wyborców. W systemie JOW-ów posłowie niezależni są więc rzadkością, z przyczyn głównie finansowych (brak funduszy na sfinansowanie coraz to droższej kampanii reklamowej). Tak więc JOW-y są tylko parodią demokracji – polecam tu doskonały brytyjski serial p.t. „No Job for a Lady” w którym rolę nowo-wybranej posłanki do Izby Gmin gra sama Penelopa Keith.
    5. NIE wymyślam żadnych ekstremalnych sytuacji, a tylko pokazują normalne sytuacje z krajów, gdzie są owe JOW-y.
    6. JOW-y spowodowały więc, iż (przykładowo) w Australii demokracja stała się parodią samej siebie, jako że głos około 90% wyborców się tam zwyczajnie nie liczy, jako że mieszkają oni w tzw. safe seats, czyli okręgach wyborczych w których wyraźną przewagę mają albo liberałowie, albo też laburzyści i że o wynikach wyborów rozstrzyga tam w praktyce mniej niż 10% wyborców mieszkających w „marginalnych” okręgach, czyli tych, które są niezdecydowane, które przechodzą z rąk do rąk.
    7. Powtarzam ci więc, że w państwach, gdzie ą JOW-y jest dokładnie tak samo jak we wschodnich i zachodnich dyktaturach partyjnych, gdzie całe państwo i prawo przejęło na własność paru partyjnych mafiozów, a żaden obywatel nie ma w praktyce możliwości nawet wystartowania w wyborach i pokazania co potrafi. I to właśnie w państwach z JOW-ami, takimi jak n.p. Australia czy UK oraz USA, to mafiosi partyjni umierają ze strachu przed najmniejszym nawet powiewem wolności. Jeśli mi nie wierzysz, to pojedź do Australii, UK czy USA, załatw tam sobie obywatelstwo i spróbuj stanąć do wyborów jako niezależny kandydat. Good luck!

  58. Kowalski piszesz bzdury, i targujesz sie jak przkupka na bazarze pod stadionem.

    1) Ile ma byc partii polityznych ? Tyle ile jest pomyslow i tyle na ile te pomysly zdobeda poparcie finansowe i glosy w wyborach.

    W Polsce partie, te uprzewilejowane kradna od podatnika i okradaja spolki skarbu panstwa gdzie lokuja swa namenklature ktora z koleji placi haracz. To sa formy zlodziejstwa nigdzie na swiecie nie spotykane.

    Partia polityczna musi:
    **miec program
    **przekonac do tego programu wyborcow
    **wyzebarac na ulicy na swe isntienie na wolnym rynku wedle swietych zasad wolnego rynku
    **prowadzic kampanie i zdobywac glosy wyborcow, wygrac wybory,..itp,….

    W Posce partie polityczne nawet nie maja programow. Bo cwaniactwo w celu wyludzenia wladzy nie jest programem. Jest oszustwem.

    Ile partii politycznych powinno byc w Australii ? Tyle ile zdola same siebie utrzymac !
    Podobnie w innych krajach.

    Te tak zwane bezpiecze regiony z trdycyjna przewaga jdnej partii to bzdura. To dowod ze inne partie nie maja pomyslow.

    Przeykladem sa ostatnie wybory w USA Trump ze swoim programem wygral w tak zwanych bezpieczych stanach tzw demokratow,..w Ohio, North Carolina, Wisconcion, Pensylvania, Michigan..Trump odbywal w tych stanach nawet po 4-5 spotkan dziennie z wyborcami,,..w wieku 70 lat !!!,… i przekonal do swego programu i wygral.

    2) Chlopie ubogi, ty cigle nie rozumiesz ze kazdy zwyciesca w okregu JOW ma obowiazek reprezetacji wszystkich z tego okregu. Twe nieustanne brednie ze ktos tam nie jest reprezentowany sa szkaradnym swinstwem i prowokacja.

    Przykladem sa wybory prezydenckie w Polsce. To jest wlasnie ogolnopolski JOW. Prezydent Maliniak, zwyciesca ma rowniez obowiazek reprezentowania i ciebie i mnie nawet jezeli na niego nie glosowalismy i nawet jezeli wogole nie poszlismy na wybroy, Cwoku, zrozum to i lzej ci w zyciu bedzie.

    Problem z wyborami prezydenckimi w Polsce lezy jednak w tym ze Maliniak byl finansowany przez podatnika a np Kowalski (Marian) musial finansowac sie sam. Co juz przesadza sprawe. Ponadto media maja z swoich faworytow co podwaza uczciwosc takich wyborow. Np Komorowski dostal 7 razy wiecej czasu w mediach niz Maliniak.

    Kzady wie poza toba Kowalski ze uczciwy syetem wyborczy mozna stworzyc, trzeba tylko chciec.

  59. Axiom
    1. Nie jest ważne ile jest partii politycznych, ale ile jest takich, które się liczą. W Australii są zaś od ponad stu lat tylko dwie, dzięki właśnie owym JOW-om. Podobnie jest też w USA i UK.
    2. W kapitalizmie szanse na sukces maja tylko wielkie partie finansowane przez wielki, ponadnarodowy kapitał. W Polsce to są obecnie PiS, PO, Nowoczesna, Kukiz i PSL. Dawniej także SLD.
    3. Bezpieczne okręgi wyborcze, czyli z przewagą konkretnej partii politycznej są systemie JOW-ów większością, stąd też w Australii liczą się tak naprawdę tylko wyniki wyborów z tych stosunkowo nielicznych okręgów, w których obie partie mają mniej więcej takie samo poparcie (+/- ok. 5% głosów) i które przy okazji wyborów przechodzą „z rak do rąk”. Takich okręgów jest w Australii maksimum 50 na całkowitą ich ilość około 150 czyli że głosy oddane w znacznej większości (czyli w 2/3) okręgów wyborczych się tam praktycznie nie liczą:
    https://en.wikipedia.org/wiki/Pre-election_pendulum_for_the_Australian_federal_election,_2013
    4. Mowa jest tu o wyborach do parlamentu, a nie prezydenckich, podczas których obowiązują przecież zupełnie inne reguły!
    5. Każdy poseł czy senator ma w teorii obowiązek reprezentowania wszystkich wyborców z danego okręgu. Ale co z tego wynika? Ano nic, jako że wyborcy NIE mogą go odwołać przed następnymi wyborami, nawet jeżeli, jak to się często dzieje, zmieni on partię, która reprezentował podczas wyborów
    6. Pamietaj, że Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie obrażania przez ciebie urzędującego Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, a jego sygnatura to PK I K02 1620.2016.
    7. Nie moja to wina, ze pana Dudę finansować zechciał wielki, ponadnarodowy kapitał, a pana Kowalskiego to już nie. Przecież w kapitalizmie liczą się tylko pieniądze, a więc można sobie w nim kupić nawet i prezydenturę USA. Akurat teraz to dobrze się stało, ze więcej pieniędzy od wielkiego kapitału zdobył Trump a nie Clintonowa, ale nie zawsze tak jest, że lepszy kandydat zdobywa większe poparcie ze strony wielkiej, światowej, a więc ponadnarodowej finansjery.
    8. Oczywiste jest, że można stworzyć uczciwy system polityczny, a więc też i wyborczy i że nazywa się on DEMOKRACJA BEZPOŚREDNIA. Ale do ciebie takie oczywiste prawdy przecież nie docierają. 🙁

  60. ” Nie moja to wina, ze pana Dudę finansować zechciał wielki, ponadnarodowy kapitał, a pana Kowalskiego to już nie. ”

    Ca za brednie !!!!!!!!!

    Dude finansowal PIS czyli podatnik. Komorowskiego rowniez podatnik po przez PO.. A Kowalski (Marian) musial finansowac sie sam.

    Do reszty szkoda czasu,… to tylko belkot i brednie.

    Ty naprawde nie masz nic wspolnego z rzeczywistoscia.

  61. Axiom
    Polski podatnik jest za biedny aby finansować taką kampanię wyborczą. Ty naprawdę nie masz nic wspólnego z polską rzeczywistością. Nawet nie znasz polskich „ogonków”. 😉

  62. Co za ciemnota ! Mieszka to w Polsce, Kowalski Leonid, szpanuje PhD z lemologi i nie ma pojecia ani o polskim systemie politycznym ani o finansowaniu partii politycznych (tych uprzewilejowanych) z budzetu. Pomimo ze informacja jest w wikipedii. Brak slow i nawet bluzgow. Jeden z przykladow ludzkiej tragedii w Polsce.
    **https://pl.wikipedia.org/wiki/Finansowanie_partii_politycznych_w_Polsce
    **https://pl.wikipedia.org/wiki/Finansowanie_kampanii_wyborczych_w_Polsce

  63. Axiom
    To, co wielkie, prokapitalistyczne partie polityczne takie jak PO, PiS czy Nowoczesna dostają z budżetu, to jest przecież tylko drobna część ich dochodów. Ty naprawdę ufasz we wszystkim Wikipedii, szczególnie zaś polskojęzycznej?

  64. ” To, co wielkie, prokapitalistyczne partie polityczne takie jak PO, PiS czy Nowoczesna dostają z budżetu, to jest przecież tylko drobna część ich dochodów.”

    Zapoznaj sie z raportami finansowymi tych partii w PKW. Pamietam np rok 2012.

    98% ich wplywow pochodzilo z budzetu.

  65. Axiom
    Ty naprawdę wierzysz w te oficjalne sprawozdania? Przecież nie mogli w nich podać, że finansuje ich np. Citibank, ING, BNP albo Deutsche Bank. O CIA już nawet nie wspomnę.

  66. Kowalski, przepros blogowisko za brak wiedzy.

  67. Axiom
    Aleś ty durny i naiwny… :_(

  68. Kowalski, myslalem od aboswenta PhD z lemologi z czolowego australijskiego uniwersytetu dla Aborygynow mialem prawo spodziewac sie wiedzy i najwyzszego poziomu moralno-etycznego. I co to kurwa widac. Chlopek spod budki z piwem wie wiecej niz ty. Nawet nie potrafisz przeprosic za brak wiedzy i warcholskie awanturnictwo.

  69. Kowalski, myslalem od aboswenta PhD z lemologi z czolowego australijskiego uniwersytetu dla Aborygynow mialem prawo spodziewac sie wiedzy i najwyzszego poziomu moralno-etycznego. I co to kurwa widac. Chlopek spod budki z piwem wie wiecej niz ty. Nawet nie potrafisz przeprosic za brak wiedzy i warcholskie awanturnictwo…

  70. Axiom
    Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉
    Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉 Zaciąłeś się, 😉

  71. jakowalski
    23 lutego o godz. 15:52 33499

    Panie Doktorze Politologii: rzuc Pan jakas zlota mysla, a nie sztuczna szczeka. Na salonsch POLITYKI by wypadalo. Nieprawdaz?

    Milego dnia.

  72. mr.off
    23 lutego o godz. 16:31 33500

    Kowalski to doktor lemologi nie-stosowanej. Widac ze oglada nie byla jednym z przedmiotow ktore studiowal.