Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

11.12.2016
niedziela

Surowi księża są śmieszni

11 grudnia 2016, niedziela,

1.

Nie pierwszy i zapewne nie ostatni to raz, gdy Franciszek krytykuje księży. A, co należy przyznać, robi to celnie i mocno. Ale nie powinniśmy się dziwić – nikt lepiej nie zna grzechów księży, ich zachcianek, pragnień i próżności niż obecny biskup Rzymu. To jednak, co wyróżnia papieża z Argentyny, to fakt, że mówi o tym wprost i publicznie.

Są księża, mówi Franciszek, którzy wciąż są niezadowoleni. Jakby to, że są księżmi, sprawiało im ból i cierpienie. To powoduje, że są sfrustrowani. A swoje frustracje wyładowują na Bogu ducha wiernych, gdyż stają się zwykłymi urzędnikami, niezadowolonymi pracownikami kościelnej korporacji. Nie dajecie wiary?

Mówi papież: „Aby zyskać na ważności, kapłani – agenci pośrednictwa, wchodzą na drogę surowości: tak często oddaleni od ludzi, nie wiedzą, czym jest ludzkie cierpienie; zatracają to, czego nauczyli się w swym domu za sprawą taty, mamy, dziadka, babci, rodzeństwa… Zatracają to. Są surowi i obarczają wiernych tak wieloma rzeczami, których sami nie dźwigają, jak mówił Jezus o ówczesnych agentach pośrednictwa. Surowość. Z biczem w ręku na lud Boży: tego nie wolno, tak nie wolno… I tak wielu ludzi szukających pocieszenia, trochę zrozumienia oddala się na skutek tej surowości”.

A więc frustracja wynikająca z bycia księdzem przejawia się, zdaniem papieża, w pokazowej i pozowanej surowości. Ileż to razy widzieliśmy księży, którzy by dodać sobie powagi, zdradzali surowość. Nie wobec siebie. Ale wobec innych oczywiście. Dlatego tak często surowy ksiądz nie tyle jest groźny, ile śmieszny. Nie tyle jest blisko ludzi, żyjąc ich sprawami, ile lubi pławić się w luksusach. Być światowcem. By dobrze zilustrować ten typ zachowań, pozwólcie, że przywołam teraz anegdotę, którą opowiedział papież o takim typie księży – urzędników:

(…) Przyszedł do mnie kiedyś pewien starszy już prałat z kurii, który pracuje, normalny i dobry człowiek, zakochany w Jezusie. Opowiedział mi, że poszedł do sklepu dla księży Euroclero kupić sobie parę koszul. Przed lustrem zobaczył chłopaka – jego zdaniem nie miał więcej niż 25 lat – młody ksiądz albo ktoś, kto miał wkrótce zostać księdzem. Stał przed lustrem w wielkiej pelerynie, z aksamitem, srebrnym łańcuszkiem i przyglądał się sobie… A potem założył kapłański kapelusz z dużym rondem i dalej się sobie przyglądał. Surowy światowiec. I ten kapłan – mądry prałat, bardzo mądry – potrafił wznieść się ponad ubolewanie i ze zdrowym poczuciem humoru powiedział: „A mówią, że Kościół nie zezwala na kapłaństwo kobiet!”. I tak właśnie jest z kapłanem, który staje się urzędnikiem: jest śmieszny, zawsze.

2.

Zapytacie więc, jak to się stało, że Franciszek, ten przenikliwy krytyk księżowskiego stylu życia, mianował metropolitą krakowskim abp. Marka Jędraszewskiego? Czyż abp Jędraszewski nie jest właśnie takim typem duchownego, który stał się przedmiotem przenikliwej krytyki Franciszka? Czy metropolita łódzki nie tropi wszędzie zgniłego liberalizmu i nie otwiera ust, jeśli nie potępi współczesnej kultury i ludzi, którzy ją tworzą? Czyż nie jest właśnie jak ten smutny ksiądz, który nie zna innego sposobu wychowania niż twarda i karcąca ręką surowego ojca?

To prawda, że ci, którzy do tej pory obserwowali działania Franciszka z nadzieją, czują się rozczarowani jego decyzją. Franciszku, jak tak mogłeś? Daleki jestem od lamentu. Nominacja abp. Jędraszewskiego pokazuje za to kilka ciekawych rzeczy, które odsłaniają kondycję Kościoła.

Po pierwsze, Franciszek nie zajmuje się polskim Kościołem tak, jak zajmował się nim Jana Paweł II. Ale to jakoś nie uchroniło papieża Polaka przed nietrafionymi nominacjami. Za to nominacja abp. Jędraszewskiego pokazuje, jak mocne i skuteczne jest wciąż polskie lobby w Watykanie. A są to ludzie, którzy swoje kariery i funkcje zawdzięczają Janowi Pawłowi II. Nowy metropolita krakowski jest de facto ich wyborem. Franciszek mógł oczywiście zignorować ich podpowiedzi, ale ostatecznie je potwierdził. I to na niego spada pełna odpowiedzialność.

Po drugie, abp Jędraszewski reprezentuje ten typ posługi biskupiej i kapłańskiej, który dziś dominuje w Kościele nad Wisłą. I nie ma się co mamić, że istnieją księża biskupi, którzy zasadniczo odstają od stylu abp. Jędraszewskiego, który posługi biskupiej uczył się w Poznaniu – jako biskup pomocniczy – od abp. Juliusza Paetza. Hierarchy oskarżonego o molestowanie kleryków, którego abp Jędraszewski bronił.

Po trzecie, Franciszek awansował duchownego, który – jak mi się zdaje – prezentuje zupełnie inny styl funkcjonowania biskupa, niż życzyłby sobie Franciszek. I niż prezentuje sam papież. O ile Franciszek jest łagodny, o tyle abp Jędraszewski zdradza surowość ocierającą się o śmieszność. O ile papież chce Kościoła otwartego i dialogującego, o tyle nowy metropolita krakowski chce Kościoła zamkniętego i walczącego. Wygląda to tak, jakby Franciszek zaprosił do swej łodzi kogoś, kto wiosłuje w przeciwnym niż on kierunku.

Czy da się łodzią z taką załogą płynąć szybko i bez turbulencji? Raczej wątpliwe.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 118

Dodaj komentarz »
  1. Oczywiście, ugotowani (usmażeni, upieczeni) smaczniejsi.

  2. Redaktor pisze podsumowując swój kolejny wpis na blogu, tej oto treści konstatacją:

    „O ile papież chce Kościoła otwartego i dialogującego, o tyle nowy metropolita krakowski chce Kościoła zamkniętego i walczącego.”

    Zdanie jak zdanie; czytałem w wydaniu Redaktora gorsze, chociaż stać moim zdaniem Redaktora na mniej „zero jedynkowe”.
    Bo zdaniem Redaktora : świat i jego przejawy mogą być tylko „albo – albo”.
    Czyli albo dobry Franciszek, albo jego negatyw , czyli abp Jędraszewski.

    A moim skromnym zdaniem ani papież taki kryształowy, ani Jędraszewski to zupełna jego antyteza.

    Każdy by chciał aby polski KK składał się z takich postaci jak Tischner ,ale ciężko wyobrazić sobie każdą zbiorowość (również dziennikarską) tylko z tego kalibru osobowości.
    Ja też w rodzinie mam stryjka Bolka, który mógłby być wzorcem metra w Sevres, ale trafiają się takie zołzy jak teściowa Leokadia, czy wuj Mieczysław, do których bez podwójnej gardy lepiej nie podchodzić.

    To tyle krótkiego tzw „przedkomentarza’.
    Właściwy komentarz będzie wkrótce.

  3. Czy surowy antykapitalista Makowski też nie jest śmieszny? Może nie aż tak, jak Jędraszewski ale zawsze.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Część księży posiada kochanki i dzieci, a wielu ma problemy z alkoholem. Jest to tolerowane przez biskupów, bo spada ilość kleryków w seminariach i wkrótce będzie brakować księży.

  6. Z tym własciwym komentarzem to raczej przesadziłem.
    Moje zdanie sprowadzi się do kilku impresji, mniej lub bardziej trzymających się głównego wątku.
    Na przykład.
    Twierdzi Redaktor , że nie bardzo udał się wybór Franciszkowi. Mam nadzieję, ze nie stawia Redaktor przy tej okazji pod rozwagę sugestii, że to wszystko wina mało demokratycznych procedur.
    Że gdyby decyzji nie podejmowano jednoosobowo, ale przykładowo wypowiedziały się w tej kwestii osoby zainteresowane, czyli katolicy z terenów metropolii krakowskiej, to wynik byłby zupełnie inną, czyli łatwiejszą do zaakceptowania jakością.

    A ja w tej chwili odwołam się do mojej aktualnej lektury którą jest a nawet są:
    Listy 1973-2000. Jerzy Giedroyc – Czesław Miłosz.

    Oczywiście mógłbym wybrać coś bardziej praktycznego, ale takie się ma lektury na jakie się zasługuje
    A dlaczego przywołuję tę książkę?
    Oczywiście aby dokonać cytatu, czyli:

    18 X 1976 Miłosz do Giedroycia
    „…Dobry dowcip z Fordem, o tyle przerażający, że jak się teraz okazuje, on naprawdę nie wiedział i kilka lat temu, kiedy jeszcze nie był prezydentem , oświadczył, ze w1958 (!?) roku Polska odłączyła się od Rosji. To wymagać, żeby chłopi łacińskoamerykańscy coś z Europy rozumieli. Zresztą to rzuca światło na system, w którym prezydent jest wypchana kukła…”

    No , ale z tym prezydentem – wypchaną kukła to chyba Miłosz przesadził. Szczególnie jeśli uwzględnimy wymiar i intelektualną moc bijącą od ostatniego wybrańca naszych amerykańskich przyjaciół – prezydenta Trumpa.

  7. Kiedyś jedna pani nazwała Franciszka ch…. Po mianowaniu maryjnego biskupa w Krakowie myślę, że miała racje.

  8. Surowi księża są śmieszni jak kobiety. Ha ha, boki zrywać. Jaki fajny ten Franciszek.

  9. Kto to jest (są) „polskie lobby w Watykanie”?

  10. Wiem w którą stronę podążają oczekiwania Redaktora, jeżeli chodzi o predyspozycje interpersonalne kapłanów otrzymujących arcybiskupie insygnia.
    Mam nadzieje, że nie są to tego typu klimaty :
    buchający ogień z arcybiskupiego ogniska, gitara, wokół ogniska rozśpiewane towarzystwo jarające szlugi, smakujące specjały arcybiskupich winnic, w międzyczasie rozmowy o znikomości jednostkowego bytu wobec potęgi i zagadkowości intencji Najwyższej Istoty, a arcybiskup oczywiście to typowy brat łata, dusza każdego towarzystwa i moderator tego typu scenerii.

    Mam nadzieję…

  11. Red. Makowskiemu znów się wszystko pokręciło. Napisał szereg nieprawdziwych zdań (to w jego stylu). Franciszek skrytykował tych duchownych, którzy lubią życie światowe, przepych, przyjemności i zajmowanie się sobą. Czy biskup Jędraszewski pasuje do tej charakterystyki? Nie, nie pasuje. I Makowski też nie pokazał, że pasuje. Zatem tak z gruszki ni z pietruszki uznał, że słowa Franciszka odnoszą się do Abp Jędraszewskiego. Otóż, zupełnie się nie odnoszą. Idźmy dalej, narzeka, że abp jest zamknięty. Nieprawda, w łódzkiej katedrze zorganizował „dziedziniec pogan” i sam odpowiadał nawet na bardzo trudne pytania także ateistów (niech sobie Makowski zajrzy do internetu i znajdzie takie przykłady). Co więcej, abp Jędraszewski jest także profesorem filozofii, specjalistą m. in. od filozofii Levinasa i Sartre’a, a ci, jak chyba Makowski wie, nie byli chrześcijanami, a jeden z nich był nawet ateistą. Abp jest przygotowany do dialogu ze światem laickim, jak mało kto w polskim Kościele. I tu prawdopodobnie jest pies pogrzebany. Liberalni propagandziści zderzają się z nie byle kim. Jędraszewski jest intelektualistą, więc będą się musieli wysilić, żeby mu sprostać. Tu marne epitety nie wystarczą. Tu trzeba się wykazać jakąś wiedzą panie Makowski. Dotychczasowe ble, ble nie wystarczy. Stąd ta złość na Franciszka – jak on mógł nam to zrobić. Ach, jakże on nas zawiódł, jakże on tak mógł, a tyle pokładaliśmy w nim nadziei, ach, ach, ach… jakie to śmieszne, panie Makowski.

  12. Znawcy tematu sugerują,że celibat prowadzi do zboczeń lub pomroczności politycznej katolickiej prawicy. Skoro Afryka stała się niebezpieczna dla katolickich misjonarzy to Polska jest idealna na matecznik Watykanu bo za paciorki 500+ można ciemny lud nawrócić na oczekiwania proboszcza głosowaniem w urnach.Tak sobie myślę,że siermiężny katolicyzm nie jest socjalizmem z ludzką twarzą.

  13. Papież Franciszek wydał rzeczywistą walkę kościelnej pedofilii. Nominacja arcybiskupa, który organizował akcję poparcia dla pedofila Paetza na metropolię krakowską powinna skutecznie wyleczyć naszych pięknoduchów ze złudzeń

  14. Panie Redaktorze
    1. Każdy papież, chyba że przedtem był Naczelnym Inkwizytorem, tak jak ostatni Benedykt, zdany jest więc na swoich zauszników, którzy manipulują nim, jak chcą. Najlepiej widzieliśmy to na przykładzie drugiego Jana z Pawłem.
    2. Ojciec Dyrektor i jego Radyjo są zaś mili Watykanowi. To Radyjo ma przecież co najmniej milion (nomen omen) wiernych słuchaczy, a więc Watykan nie może sobie pozwolić na to, aby ich zniechęcić do siebie. Przecież kościół to jest biznes, z Bogiem nic nie mający wspólnego poza pustymi, rytualnymi odniesieniami do Niego, a głównym celem każdego biznesu, a więc też i każdego kościoła jest przecież maksymalizacja zysków, czemu, jak, wiadomo, sprzyja maksymalizacja ilości konsumentów – tu tzw. wiernych, a w przypadku sekty ojca Dyrektora Rydzyka – członków i sympatyków jego Radyja.
    3. Generalnie, to Ojciec Dyrektor robi dobrą robotę, ograniczając kościół do ludzi prymitywnych, mało inteligentnych i biednych, jako że w ten sposób osłabia on ów kościół, tworząc z niego rezerwat zabobonów, guseł i przesądów, omijany z daleka przez ludzi inteligentnych i zamożnych, czyli przez elity władzy i pieniądza. Atakowanie Ojca Dyrektora jest więc zajęciem mocno nagannym etycznie.
    Szalom!

  15. Panie Redaktorze,
    A po co ta całe pańskie oburzenie? Przecież Pan Marek Jędraszewski NIE jest żadnym biskupem, jako że NIE ma on żony, a przecież w Biblii wyraźnie jest przecież napisane, że biskup musi mieć żonę. Cytuję: (2) Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity, gościnny, sposobny do nauczania, (3) nie przebierający miary w piciu wina, nieskłonny do bicia, ale opanowany, niekłótliwy, niechciwy na grosz, (4) dobrze rządzący własnym domem, trzymający dzieci w uległości, z całą godnością. (5) Jeśli ktoś bowiem nie umie stanąć na czele własnego domu, jakżeż będzie się troszczył o Kościół Boży? – 1 List do Tymoteusza.

  16. Przejmujący wywiad z prof. Janem Zielonką w ostatnim, świątecznym wydaniu Gazety Wyborczej.
    Przejmujący jak mógłby być chyba tylko wywiad dotyczący przebiegu i zakończeniu kampanii wrześniowej 1939 roku.
    Przypomnę , że politolog Jan Zielonka to wykładowca Oxfordu ,ale również niejako kolega Redaktora Makowskiego.
    Why?
    Jest jednym z autorów blogowych tekstów w Polityce.
    Mało aktywny, ale jednak kolega.
    I chyba w tym momencie kończą się podobieństwa, chociaż obaj odwołują się do podobnego świata wartości.
    A poza tym scyzoryk się w kieszeni otwiera niemalże przy każdym zdaniu profesora.
    I tylko szkoda, ze trzeba być profesorem Oxfordu, aby w ten sposób opisywać świat i jego dzisiejsze oblicze.
    Ale w pewnym momencie profesor wyznaje wprost, ze trzeba było położyć na szalę całą swoją karierę, swój dorobek ,aby powiedzieć wprost co myśli się o elitach odchodzących dziś w polityczny niebyt.
    Pisze profesor:
    „Mnie było łatwiej(…) siedzę na etacie profesorskim w Oxfordzie, jestem przed emeryturą, mogę sobie pisać co chcę , i gwizdać na opinie kolegów. Jak mnie nazwą populistą, to nawet się nie dowiem, bo w Polsce jetem od czasu do czasu(…).
    I tak jak pisałem, co zdanie to zdziwienie, że to wszystko się jeszcze kręci. Ale niestety zdaniem profesora Zielonki, to już właściwie koniec świata który znamy, czyli koniec świata demokracji liberalnej.
    Na koniec przytoczę tylko jedno, kończące cały wywiad zdanie prof. Zielonki:

    „Gdyby jutro Clinton, Schetyna , Juncker wymyślili najlepszy pomysł na demokrację, to nikt tego nie kupi”.

    Przypomnę w tym miejscu, że
    Juncker to b. ważny polityk z Brukseli
    Clinton to pani Clintonowa, niedawna kandydatka w wyborach prezydenckich w USA
    Schetyna to partyjny przywódca jeden z polskich partii politycznych. Szef redaktora Makowskiego.

    I jeżeli nikt nie kupi pomysłu na demokrację Grzegorza Schetyny, to wydaje się być logicznym przypuszczenie, że może pomysł jego wrogów zostanie kupiony?
    Z treści tekstu Redaktora i konkluzji bijącej w oczy z treści wywiadu wynika, ze pewne szanse jako adwersarz Redaktora posiada .abp Jedraszewski,
    Ale oczywiście mogę się mylić.

  17. @jakowaski
    Totalitarne podstawy katolicyzmu (tylko my mamy racje i jesteśmy wyłączna droga do zbawienia) plus zakaz życia seksualnego rodzą frustracje, które prowadzą do zamordyzmu duzo gorszego od marksistowskiej dyktatury partii komunistycznej na czele z gensekiem!
    Już niedługo zapłoną stosy, na których zgriluja wszystkich inaczej myślących! Bedzie na nich duzo miejsca. Spokojnie wystraczy dla NAS!

  18. Mam wrażenie, że powiela Pan częsty błąd. A to I sekretarz KC, który zwiastuje odmianę, a to papież bezkompromisowo krytykujący kler. To bzdura! Zwykłe igrzyska! Łatwo to wykazać. Potrafimy przytoczyć równie liczne cytaty bezkompromisowego księdza; biskupa czy kardynała Jorge Mario Bergoglio? Chyba nie! Ale już księdza Bonieckiego i owszem. Gdzie jest różnica? ksiądz Boniecki nie zrobił nic by awansować! On by nie przeszedł sita eliminacji. A więc darujmy sobie pitu pitu, kogoś, kogo olśniło dopiero jak został biskupem Rzymu. jest wart tych samych pieniędzy co biskup Krakowa i każdy inny biskup.

  19. Tyle różnych głosów z powodu krótkiej i niespecjalnie wybitnej chyba wypowiedzi Autora – świadczą o ważnej roli przez A. odrywanej: gospodarza salonu czy agory wolnych wolność ubezpieczających…
    Mając +- jasność co do imperialno-biznesowego charakteru KK najpóźniej od 325r. oraz mając, niestety, jasność co do moralnie niszczącego wpływu na owieczki (rola Kaina posłanego między innych ludzi) i na swych włąsnych funkcyjnych (celibat, z tym że sex z niewiastą to nie grzech, dopiero ślub, tj. zobowiązanie majątkowe, itd.) – czy mamy podstawy, akurat w Polsce PiSaków (mylić z Krzyżakami), do nadziei, że papa Francisco… Przecież on nie Franciszek, ale Francisco właśnie, nie Polak, ale Argentynczyk, nie prosty chrześcijanin ewangeliczny, ale wysublimowany jezuita, potomek teologii wyzwolenia (i filmu „Misja”). Jezuita, czyli – mimo nazwy zakonu – sługa papieża, tj. „Boga w cesarskim świecie”, cesarza więc, nie Jezusa, zaledwie domniemanego Syna, itd.no chyba że jezuici teraz stali się franciszkanami? (Imię Francisco znaczące.) Skoro więc taki papa z daleka raczył nominować takiego Jędraszewskiego z tutaj, to jedno z dwojga: dobrze albo źle… Tylko dla kogo d.a.ź.? Chiński chłop się przypomina – kiedy Chinczyk będzie papa?
    I na koniec przypomnienie: niedawno tenże papa przeniósł z RzP do Rosji nuncjusza wybitnego, chyba w Rosji coś ważniejszego niż w Polsce widząc – mamy nowego nuncjusza: czy on wam się podoba?
    Autorze J.M. i Ty, Szacowna Agoro: dyskutowaliście o tym?

  20. Pytanie na wypadek, gdyby zmiana na stanowisku nuncjusza nie była rażąco mniej ważna od zmiany na stanowisku bpa wawelskiego. Ale może nie wiem czegoś o rzeczywistej randze bpów z góry Waw’El…?

  21. A propos perspektyw katolicyzmu.

    Ostatnie prawybory na francuskiej prawicy zdecydowanie wygrał Fillon. Francois Fillon.
    Osoby zwycięzcy prawyborów i prawdopodobnego prezydenta Francji wywołała zamieszanie w środowisku francuskiej lewicy.
    Dlaczego?
    Fillon jest konserwatystą i …praktykującym katolikiem.
    Perspektywa rządów praktykującego katolika jest więc bardzo prawdopodobna.

    Na teraz trudno jest określić, czy Fillon jest słuchaczem toruńskiej rozgłośni.
    Trudne, nie znaczy, że nie niemożliwe.

  22. Aaronie, pytanie o Fillon zadałbym tak: czy on, Kaczyński i Rydzyk słuchają tej samej Rozgłośni Matki? I czy na pewno jest ona w Watykanie?
    I jeszcze jedno pyt.: jeśli prof. Zielonka powątpiewa, by ktoś chciał kupić „najlepszy pomysł na demokrację”, to czy to nie to samo powątpiewanie o Jezusie (Dostojewskiego np.): gdyby teraz przyszedł i głosił swoje, co na to PKN+-K? Papa JP II na pewno by go nie tolerował (ale czy ponownie ukrzyżowałby?); episkopat polski zabroniłby mu wstępu do Polski… Papa Francisco? St. Obirek twierdzi, że jest pFr z żywych, tj. jezusowych, jezuitów Am.Płd., z teologii wyzwolenia w praktyce – czyżby pFr chciał wyzwolić, uwolnić KK od PKN+-K? (oraz pozbawić się kasy z Polski?)
    I żebym nie zapomniał: czy bp wawelski Jędraszewski zaprosiłby do stołu Jezusa Żywego, tj. mówiącego jak w Świątyni do uczonych w Tora? Czy woli, jak oni woleli, martwy „święty” tekst?
    Demokracja i chrześcijaństwo są bliźniakami – nie to ważne, czy ktoś to kupi, a to, kto to praktykuje. Tak myślę. Ale może i ja jestem zielonka w te klocki?

  23. do jakowalski: a od kiedy to słowa ewangelii czy ewangelicznego Pawła są wyrocznią czy choćby ramą mentalną KK? KK jest cesarski, nie Jezusowy czy Janowy-Chrzcicielowy; za Pawła i Tymoteusza biskupi prędzej praktykowali teologię wyzwolenia, niż hierarchię KK: kto nie pracuje, niech nie je… kto nie ma żony ni dzieci w posłuszeństwie, niech nie pcha sie na czoło gminy… bp Jędr. jak wszyscy w KK praktykuje KK, nie Jezusa, i za KK gotów jest oddać majątek i życie… wiernych swych, nie za Jezusa.
    Surowość często jest maską głupoty, prostactwa, lęku przed życiem – w tym cytowanym liście do Tym. jest już dużo późniejszego KK i protestantyzmu, równie surowego; dużo też czego wcześniejszego (niezmiennego jakby)?

  24. O! też myśl: że jeśli pouczenie z tego LISTU DO MAT. wynika z ducha nauk Jezusa – jestem za – to Jezus też miał żonę i dzieci. Czy by mógł zyskać szacunek i posłuch Żydów, nie mając żony i dzieci w posłuszeństwie?

  25. Claudio – 11 grudnia o godz. 21:10 31896
    Jak najbardziej. Stąd też praktycznie to każdy ksiądz rzymsko-katolicki ma problemy ze swoją seksualnością – inaczej nie zgadzał by się on przecież na przymusowy celibat. Księża rzymsko-katoliccy dzielą się więc na zboczeńców seksualnych, oziębłych płciowo i zwyczajnych oszustów, żyjących w konkubinacie z tzw. gospodyniami, i tych jest zresztą najwięcej.

  26. Yagiel
    1. 11 grudnia o godz. 23:26 31903
    1. Znaczy się, że KK z Ewangelią NIE ma nic wspólnego, czyli że jest on kościołem fałszywym. Mało by mnie to obchodziło, gdyby nie to, że na ten kościół idą w Polsce także podatki obywateli do niego nienależących i że w uroczystościach państwowych uczestniczą dygnitarze tego, fałszywego przecież, kościoła.
    2. 11 grudnia o godz. 23:31 31904
    To ty nie wiesz, że Jezus poślubił Marię Magdalenę i że miał on z nią dzieci?
    http://natemat.pl/123341,maria-magdalena-byla-zona-jezusa-i-odegrala-role-wazniejsza-niz-jego-matka-nowe-odkrycie-brytyjskich-badaczy

  27. Ksieza (surowi czy nie) sa smieszni z definicji, gdyz sa tylko Urzednikami (watykanskirgo) Pana Boga.

    Wiec Jezus z Nazaretu (z definicji) nie moze miec z nimi NIC wspolnegp.

    Sorry.

  28. waldi nazwal pana Jedraszewskiego / przepraszam, ale wszystkie te tyuly niech beda zarezerwowane dla kosciola katolickiego / intelektualista. Mysle, ze pan Jedraszewski jest dobrze wyksztalcony i poinformowany, ale czy to jego intelekt kazal mu twierdzic, ze to dzieci wciagaja ksiezy do lozek na rozpuste ? Jednak tak wlasnie on stwierdzil. Sprawa # 2 to postac i postawa samego papierza Franciszka / uzywam tytulu pana Franciszka, zeby bylo wiadomo o kim mowie / Wedlog niektorych wydaje sie on odcietym od informacji, dobrym Carem, omotanym przez zlych / polskich / urzednikow. Tak nie jest. Franciszek reprezentuje nie siebie a feudalna strukture kosciola katolickiego. To, ze nosil stare buty i kiedys jezdzil do pracy ? / praca ksiedza ? haloo ! / autobusem, nie czyni jeszcze z niego rewolucjonisty. Franciszek ma za soba dosyc watpliwa przeszlosc, zwiazana z czasami lamania demokracji w Argentynie, ale nie o tym dzis mowa. Otoz w feudalnej strukrurze kosciola k. Polska zamuje wazne, choc peryferyjne miejsce. Parafrazujac pewien wers Slowackiego ” niech sie Polaki modla, pracuja, czcza swoje wladze i daja duzo na tace „, bo z tejze tacy zyje Watykan. Wszelkie rozmowy o i na temat kosciola z rzadem, albo pojedynczym wiernym, odbywaja sie w towarzystwie tacy, jakkolwiek sie ona nazywa – dotacja, komisja majatkowa, co laska, itd. Franciszek dobiera Polsce takich pasterzy, ktorzy beda wiernych trzymali na krotkiej smyczy i jak mowia slowa pewnego kultowego filmu z czasow PRL ” i o to chodzi i o to chodzi „. To co pisze, dyktuje mi moje dlugie zycie, w ktorym napatrzylem sie na nie jedno i dlatego kosciolowi nie wierze w zadne dobre intencje. Poza wszystkim, kosciol katolicki ma niewiele z nauka Jezusa Chrystusa. Dlatego nie lubi ludzi czytajacych i poszukujacych prawdy. Nie moze ich juz co prawda gotowac w oleju na rzymskich placach, ale nasylac im takich jak Jedraszewski – moze. Pozdrawiam niewierzacych, a wierzacym zycze milych snow. JB.

  29. Przede wszystkim nie śledząc wnikliwie bieżącego życia Kościoła, ciężko jest mi obiektywnie zabrać zdanie na temat charakteru dotychczasowej duszpasterskiej posługi abp. Jędraszewskiego
    Przed „awansem” był dla mnie osobą anonimową. Dosłownie.
    Po niedawnym powierzeniu metropolii krakowskiej, co i raz dopadają mnie wieści na temat „niezasług” arcybiskupa.
    A to ,że „radiomaryjny”, a to że konserwatysta, a to ,że stronnik Paetza i coś tam na pewno jeszcze szperacze min wyszperają na Jędraszewskiego.
    Nie znam szczegółów owych zarzutów aby uznać rację którejś ze stron w konkretnych sprawach, ale wiem jedno; że gdyby był abp Jędraszewski nijaki, jak chociażby jego poprzednik, to nikt by jego osobą sobie d… nie zawracał, ale chociażby pobieżna próba ustalenia na własną rękę, kim jest nowy abp, pozwala przypuszczać, że nie jest to jakiś cienki bolek.
    A jeżeli uwzględni się fakt, że w ciekawych czasach żyjemy (patrz: wywiad z prof. Zielonką) to zupełnie uprawniona staje się teza, że jego adwersarze nie będą mieli z nim lekko.
    I jeżeli ktoś poważnie myśli o ważnych dla Polaków sprawach, to wie, że tylko dyskusja i walka dwóch równorzędnych stron może w efekcie dać nową, lepszą jakość.
    A osoba pokroju abp. Dziwisza -jego poprzednika – podstawowych zasad o których wspomniałem powyżej nie spełniała.

  30. Po ostatniej nominacji Jedraszewskiego na biskupa Krakowskiego mam duże wątpliwości, czy Franciszek orientuje się w czymkolwiek jeśli chodzi o personalia, zwłaszcza w tej części Europy, albo ma po prostu wyjątkowo słaby wywiad.

  31. @ Jan Bohynski

    Po pierwsze, nieprawdą jest, że abp Jędraszewski mówił coś o tym, że”dzieci wciągają księży do łóżek”. Jeśli już ktoś wypowiadał podobne słowa, to był to abp Michalik (to łatwo sprawdzić w internecie).
    Po drugie, nieprawdą jest to polski Kościół utrzymuje finansowo Watykan, jeśli już to takie Kościoły jak bardzo bogaty Kościół niemiecki (stąd, zwłaszcza dziś, kardynałowie tego Kościoła mają tak wiele do powiedzenia w Watykanie).
    Po trzecie, ani Kościół katolicki w Polsce ani na świecie nie jest opresyjny, przeciwnie, jest azylem dla szukających ocalenia, także fizycznego (np. w Nigerii to islamiści wysadzają kościoły katolickie i zabijają chrześcijan, a nie odwrotnie!!!). Warto zatem trzymać się prawdy, choć dobrze wiem, że dziś prawda jest w pogardzie w tzw. cywilizowanym świecie.
    Po czwarte, jest rzeczą dobrą, poważnie poszukiwać własnej drogi do Boga, im to poszukiwanie jest bardziej intensywne, tym lepiej. Życzę Panu, aby to wielkie dziedzictwo Kościoła katolickiego z dwudziestu wieków (ta jego najlepsza część), była Panu pomocna na drodze własnych poszukiwań. Jeśli nawet nie znajduje Pan wielkich inspiracji w dzisiejszych kościołach katolickich, to warto odnieść się do najmocniejszych umysłów i serc z wieków przeszłych. Szczególnie polecam św. Augustyna, św. Tomasza z Akwinu, ale także wielu innych (np. Pascala). Życzę wszystkiego dobrego

  32. Ale ogólnie jest dobrze, ale i mniej dobrze też jest!

    Przypominam chińską przypowieść, przywoływaną jakiś czas temu

    Bo jeżeli merytoryczna zawartość wypowiedzi, osób niekoniecznie widzących – przynajmniej w zarysach – sens i wymiar posługi KK sprowadza się do tego zarzutów to można uznać, że KK :
    Po pierwsze – nie bardzo ma się kogo KK obawiać – przynajmniej na terenach między Bugiem a Odrą
    Po drugie – ogrom pracy misyjnej stojącej przed ludźmi KK wzbudzać może jednak pewien niepokój i pytanie: czy uda sprostać się wyzwaniu?

    „Ale nie od razu Kraków zbudowano” – powie zapewne do swoich ludzi nowo wybrany metropolita krakowski.

    i tym samym bardziej prawdziwa staje się konstatacja, że :
    „Ogólnie dobrze jest”

  33. Waldi,
    Kościół katolicki w Polsce ani na świecie nie ma nic wspólnego z Bogiem i Biblią oraz przypominam Ci rolę Kościoła katolickiego w ludobójstwie w Rwandzie: Watykan nie dostrzega duchownych oskarżonych o morderstwa, bo nie chce stawić czoła kwestii współudziału Kościoła w wydarzeniach z 1994 roku – pisze brytyjski dziennik „The Guardian”. W średniowiecznym kościele, godzinę jazdy od Paryża, pełni posługę ksiądz katolicki, który został oskarżony przez trybunał ONZ o ludobójstwo, eksterminację, morderstwa i gwałty w Rwandzie.
    Podczas ludobójstwa 800 tysięcy Tutsi w 1994 roku wielebny Wenceslas Munyeshyaka zasłynął tym, że nosił pistolet na biodrze i był w zmowie z milicją Hutu, która zamordowała setki ludzi ukrywających się w jego kościele. Rwandyjski sąd uznał księdza za winnego ludobójstwa i skazał go zaocznie na dożywocie. Międzynarodowy Trybunał Karny dla Rwandy przez wiele lat starał się doprowadzić do jego procesu. Katolicki ksiądz Wenceslas Munyeshyaka, oskarżony o ludobójstwo i zbrodnie przeciwko ludzkości, jest jednak na wolności i pełni tzw. posługę duszpasterską, jako że kościół katolicki we Francji nie widzi przeszkód, by ksiądz Munyeshyaka pełnił swoją posługę, co więcej, kościół broni księdza ze wszystkich sił.
    To nie jest odosobniony przypadek. Po ludobójstwie w Rwandzie sieć klerykalnych i kościelnych organizacji pomogła w ucieczce do Europy księżom i zakonnicom z krwią na rękach, dając im schronienie. Wśród tych duchownych był ksiądz Athanase Seromba, który nakazał zburzenie spychaczami swojego kościoła z dwoma tysiącami Tutsi i zabicie tych, którzy przeżyli. Katoliccy zakonnicy pomogli mu przedostać się do Włoch, gdzie zmienił nazwisko i został proboszczem w Florencji.
    Ksiądz Athanase Seromba został skazany w 2008 roku na dożywocie za zbrodnię ludobójstwa, jakiej dopuścił się w 1994 r. podczas rzezi setek tysięcy Tutsich w Rwandzie. Gdy Seromba został wykryty, główny prokurator Międzynarodowego Trybunału, Carla Del Ponte, oskarżyła Watykan o utrudnianie jego ekstradycji. Stolica Apostolska zakomunikowała jej, że ksiądz „wykonuje dobre uczynki” we Włoszech. Inny kapłan z Rwandy zatrudniony we Włoszech jest oskarżony o nadzorowanie masakry niepełnosprawnych dzieci Tutsi.
    Watykan nie dostrzega tych morderców, bo nie chce stawić czoła kwestii współudziału kościoła rzymskiego w masowej zbrodni. Przez dwadzieścia lat Watykan utrzymywał, że choć poszczególni duchowni byli winni straszliwych zbrodni, to Kościół jako instytucja nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Stolica Apostolska wolała, by świat skupiał się na tym, że w ludobójstwie zginęło ponad 200 księży i zakonnic. Nie ma wątpliwości, że wśród duchownych były dzielne osoby, ale wielu ocalałych Tutsi uznaje Kościół za sojusznika zabójców, a odpowiedzialność za tę sytuację zaczyna się na samym szczycie hierarchii katolickiej w Rwandzie.
    Arcybiskup Vincent Nsengiyumva był tak blisko związany ze strukturami władzy Hutu, że prawie 15 lat zasiadał w centralnym komitecie partii rządzącej, gdy partia wdrażała politykę dyskryminacji i demonizacji Tutsi, co stworzyło grunt pod ludobójstwo. Ze względu na swoje afiliacje polityczne arcybiskup mógłby przynajmniej spróbować nakłonić reżim do zaprzestania masakr w 1994 roku; mógłby też wypowiedzieć się publicznie przeciwko ludobójstwu. Ale nawet nie potrafił nazwać tych masakr ludobójstwem, nie mówiąc już o potępieniu polityków i wojskowych, którzy je organizowali.
    Organizacja Jedności Afrykańskiej wydała raport o ludobójstwie, który mówi o tym, że kościół rzymski w Rwandzie ponosi „wielką odpowiedzialność” za brak sprzeciwu, a nawet popieranie dyskryminacji na tle etnicznym. Według raportu, kościół udzielał „niezbędnego wsparcia” reżimowi Hutu podczas zbrodni, a przywódcy kościelni odegrali „wyjątkowo skandaliczną rolę”, nie wyrażając żadnego moralnego sprzeciwu wobec ludobójstwa.
    Źródło: http://www.theguardian.com

  34. Bohyński,
    Tak, papież rzymski Franciszek ma za sobą mocno wątpliwą przeszłość, związaną z czasami łamania elementarnych praw człowieka w Argentynie przez tamtejsza prawicową juntę generalsko-admiralską, w więc jest on ostatnią osobą na świecie mającą moralne prawo pouczać kogokolwiek.

  35. jakowalski/31913: udział KK w szykowaniu i wykonaniu segregacji i ludobójstwa w Rwanda jest powszechnie znany, także udział polskich funkcjonariuszy KK, od Hozera listę zaczynając – dlaczego w zapale oskarżycielskim o „naszych” nic? Można spodziewać się, że doświadczenia i sukcesy w Rw’94 są wielce pomocne PiSakom w dzisiejszym dzieleniu nas, Obywateli RzP III, na PiS/Hutu i +-KOD/Tutsi/”gorszy sort”…
    To jest niezmienne w KK od samego Konstantyna tzw.Wielkiego z początku IVw. – to jest firma władcza, opierająca swe działania na zas. divide et impera: póki katolicy nie mieli praw obywatelskich w IR, byli za równością i wieloreligijnością, ale kiedy tylko zostali zrównani, natychmiast zaczęli burzyć świątynie innych, no i wykłócili sobie wyłączność: IR stało się IRkatolickie, z cesarzami posłusznymi bpom Rzymu – dziś (trzymając proporcje) na posyłki Rydzykowi jest cały ten PiSaków zakon polityczny: nic nowego od 1800 lat.
    Ale któż z nas jest na tyle stary, dawny, by to pamiętać, ogarniać?
    Więc racja wielka w tym, że trzeba być dla Hozerów i Jędraszewskich, dla nuncjuszy i papieży trudnym, zaje…ści trudnym rozmówcą! Tylko sztuką trudną może okazać się dożyć tej chwili w RzP III, ot co. (Biorę pod uwagę, że prez.Duda-PiS pierwszego odznaczył bp Hozera – za co? no chyba za zasługi bodaj 20-letnie w Rwanda.)
    Aaronie, póki co, pytam: będą honorować złamanie nogi czy cóś? jak myślisz?

  36. @ jakowalski

    Jeśli jakiś pojedynczy duchowny brał udział w mordowaniu ludzi w Rwandzie, to zwyczajnie powinien stanąć przed sądem świeckim i odpowiadać za swoje czyny.
    Natomiast nieprawdą jest, że Kościół katolicki stanął po którejś ze stron (Hutu czy Tutsi). Przeciwnie, w wojnie domowej dwóch plemion, zwaśnionych z sobą od stuleci (tak!), ginęli także misjonarze tam pracujący. Palono świątynie, a rozwścieczeni ludzie z maczetami zabijali tych, którzy schronili się w kościołach. Dla misjonarzy i duchownych tam pracujących od lat to, co się wydarzyło w Rwandzie było klęską. Mimo wysiłków, aby poprzez wiarę w Chrystusa pojednać tych ludzi z sobą, nie udało się. Wybuchła straszliwa nienawiść między Hutu i Tutsi. Ani ONZ, ani mocarstwa z USA na czele w ogóle nie zareagowały (w Rwandzie nie ma ropy). Oskarżanie Kościoła katolickiego w Rwandzie o związki z ludobójstwem jest tak samo prawdziwe jak oskarżanie chrześcijan przez cesarza Nerona o spalenie Rzymu.

  37. @jakowalski pisze m.in.:

    „…W średniowiecznym kościele, godzinę jazdy od Paryża, pełni posługę ksiądz katolicki, który został oskarżony przez trybunał ONZ o ludobójstwo, eksterminację, morderstwa i gwałty w Rwandzie…”

    czyli, trybunał ONZ oskarża.(zdaniem @jakowalskiego)

    A co pisze na przykład Wikipedia ( nikt tego nie prostował)na temat wydarzeń w Rwandzie:

    ” Ludobójstwo to, wyróżniające się niespotykaną liczbą ludzi zamordowanych w tak krótkim czasie, stało się prawdopodobnie największą porażką ONZ w historii jej istnienia. Pomimo wszelkich danych, które udało się zebrać przed wybuchem konfliktu, i pomimo aktualnych relacji w mediach, gdy ludobójstwo już się rozpoczęło, państwa zachodnie (w szczególności USA, Francja, Belgia i Wielka Brytania) w żaden sposób nie zainterweniowały, aby mu zapobiec.”

    Przypominam w tym miejscu o roli ekspertów ONZ-owskich w Iraku, kiedy na własne oczy widzieli broń chemiczną, co okazało się później stekiem bredni,ale cały zachodni świat to kupił.

    A poza tym dobrą drogą idzie@waldi, czyli najlepiej odwołać się do tożsamości głębszej niż religijna, obu zwaśnionych plemion, co w przypadku afrykańskich ludów będzie bardziej oddawać przyczynę, przebieg i następstwa konfliktu, niż spoglądanie nań wnikliwym okiem mieszkańca Zachodu.

  38. @Yagiel pyta:

    Aaronie, póki co, pytam: będą honorować złamanie nogi czy cóś? jak myślisz?

    Aaron odpowiada:
    Niezbadane są wyroki boskie.

    A jeżeli chodzi o abp Hosera to pragnę tylko przypomnieć, że przyjaciele szefa paryskiej „Kultury”, mający dostęp do francuskiej prasy i nie tylko, uznali właśnie osobę abp-a. godną prowadzenia pogrzebowych uroczystości nad trumną z ciałem zmarłego.
    Taka była ponoć przedśmiertna wola zmarłego, którego trudno posądzić o miłość do katolickiego duchowieństwa
    Pogrzeb miał miejsce kilka lat po tragicznych rwandyjskich wydarzeniach, kiedy znany był fakt pobytu abp Hosera w Rwandzie.

  39. Przypadek Hosera to klasyczna materializacja powiedzenia:

    „Obrzucić błotem, zawsze coś się do gościa przylepi.”

    A czy jest lepsza okazja, niż pobyt w tamtych czasach kogoś takiego jak Hoser – katolicki klecha.

  40. Aaronie: mocno powiedziane „obrzucić błotem”, lecz czy przez ‚błoto’ rozumiesz ‚kłamstwo’? W takim razie wskaż, co w moim tekście jest kłamstwem/błotem…
    Czekając z ciekawością, zaznaczę, że o życzeniu Jerzego Giedroycia nie wiedziałem; jakkolwiek szanowałem go za życia i nadal, jestem zdziwiony tym, o czym napisałeś. Podkreśliłeś, że miało to miejsce kilka lat po Rw’94 – tym bardziej jestem zdziwiony, bo nie przypuszczam, by G. był typowym człowiekeim Zachodu, który „nic nie widział, nic nie zrobił, zanim…” Cóż, ostatecznie to sprawa między nimi dwoma (poczytam)…
    Zaś co do opinii o KK na podst. całych dziejów czy wycinkowo: kto z polskich funkcyjnych KK był w Rwa i żył miedzy Hutu a Tutsi – wiadomo. Co robił ten czy ta – wiadomo choćby na podstawie zeznań ofiar i sprawców, dostępnych po polsku, książek takoż, np. „Strategia antylop”, z wyznaniami dzieci Tutsi, godzinami skrytymi po krzakach i marzącymi, żeby być szympansami – ich Hutu nie zabijali. Otóż, Aaronie, to jednak ciekawe, że księża i zakonnicy katoliccy niektórzy wzieli udział w ludoójstwie Tutsi ramie w ramię z Hutu: nie tylko ci z plemienia Hutu (co głębiej zrozumiałe, nie chwalebne), ale i ci, którzy z dalekiej Europy, z Polski przybyli! Po 10-15 latach rozumieli, o co chodzi w szkołach, w których Tutsi mieli wstać ,by Hutu mogli przyjrzeć się, cytuję, „robakom do wytępienia” – działo się to w obecności księży, także z Polski. To jest błoto moralne. Podobnie zachowała się siostrzyczka ze zdjęcia/sytuacji w Białymstoku – dopiero co omawialiśmy zabawnych ONRowców, którzy oczywiście nic wspólnego z Hutu nie mają. No może poza zaangażowaniem w ten sam KK.
    Wnikliwym mieszkańcem Zachodu jesteś, ironistą polotnym, cennym w dbałości o fakty przeciw łatwym wrogo-opiniom – dla mnie na pewno. Tym bardziej proszę cię: nie uprawiaj taniochy „błotnej”… Mniejsza o Hozera, większa o KK, a nawet o:
    W 1973 w Rwandzie zamachu stanu dokonał J. H., który pięć lat później został wybr. prezydentem. Kierowany przez niego rząd z człon. Hutu (MRND), uciskał Tutsich. Nie mieli prawie żadnych przedstawicieli w rządzie, nie mogli liczyć na prestiżowe stanowiska ani miejsca na uniwersytetach czy w dobrych liceach. W szkołach wprowadzono segregację plemienną, z kolei na lekcjach przedstawiano taką wersję historii kraju, która przedsta. ple. Tutsi w najgorszym świetle. Ponadto dochodziło do cyklicznych pogromów i grabienia majątków Tutsi[2].
    Represjonowani Tutsi uciekali poza granice kraju… – Otóż wszystko to za wiedzą, zgodą i poparciem KK, także ks.Hozera (papa JP II wiedział, nie powiedział nic – wspominają ocalali Tutsi).
    Otóż, Aaronie, popatrz na Polskę we władzy PiS – znajdź 10 różnic między Polską PiS/Rydzyk, a Rwandą J.H./MRND… Zanim różnic będzie mniej.

  41. @Yagiel
    Wiedzę na temat Hosera „zasięgłem” z książki, będącej wywiadem z nim. Wydanej kilka lat temu. Wtedy ją też czytałem, bo uznałem poznać prawdę ( był to czas kiedy nastała w wiadomej prasie moda na Hosera) drugiej – arcybiskupa – strony.
    Co jeszcze wiem z niej o Hoserze?
    Jego rodzina pochodzi z Czech, ale korzeń ma chyba niemiecki.
    O firmie rodziny Hoser (ogrodnicza branża )wspomina (nie sprawdzałem) ponoć Prus w swojej ” Lalce”.
    Jego ojciec zginał w powstaniu warszawskim.
    To są fakty, a z faktami raczej się nie dyskutuje.
    Przyjaźnił się z Giedroyciem do tego stopnia, że po rozmowach z Hoserem ( odwiedzał siedzibę Kultury) pan Jerzy – niezły wolnomyśliciel powiesił sobie jakiejś portret Matki Boskiej w gabinecie.

    A jeżeli chodzi o rwandyjskie rzezie, i ich katolickie akcenty?

    Moim skromnym zdaniem odpowiedzialność tamtejszych struktur KK można porównać do odpowiedzialności polskiego KK, gdzie prawie 90% Polakow deklaruje swój katolicyzm za wzajemne mordobicie kibiców Legii i Polonii, albo Wisły I Cracovii.
    Owszem krew się leje, sztachetami walą się po łbach, ale od rozejmu są odpowiednie służby,a nie ksiądz proboszcz, czy jego wikary.
    I załóżmy,że w kraju sąsiednim np.ojczyźnie pani Merkel, ukazuje się w prasie sprawozdanie z fotografią przypadkowo idącego księdza na tle „sympatyków” drużyn, to jaki będzie komentarz w ledwo zipiącej prasie.
    Jest news bo katolicy się napierd…

    A prawda jest jednak zupełnie inna, albo przynajmniej nie tak jednowymiarowa.

  42. @ Yagiel

    „papa JP II wiedział, nie powiedział nic – wspominają ocalali Tutsi”

    Otóż Tutsi źle wspominają, bo to nieprawda. Jan Paweł II we wrześniu 1990 podczas pielgrzymki do Burundi wzywał do pojednania między plemionami. Nawoływał do budowania jedności, i do tworzenia braterskiej jedności (Jan Paweł II, Dzieła zebrane, t. XIII, Wyd. M 2009, s. 677). Także w 1994 r. mordy potępił, nawołując do zaprzestania popełniania zbrodni. Co więcej Papież jako pierwszy nazwał ludobójstwem to, co działo się w Rwandzie (27 kwietnia 1994 r.).
    Stwierdzenie, że „papa JPII nie powiedział nic” jest najzwyklejszą nieprawdą.

  43. @Yagiel

    Co pisze .Encyklopedia PWN w swoim tomie piatym ( str.627) pod hasłem Ruanda( czyli dzisiejsza Rwanda)
    Historia
    „Pierwszymi mieszkańcami obecnej R. byli Pigmeje Twa; od pocz. I tysiącl. zaczął się napływ roln. ludn Hutu; od XiV-XV wieku koczowniczych pasterzy Tutsi, którzy stopniowo podporządkowali Hutu,…działo się …działo się…działo się, aż w końcu 1902 roku przybyły pierwsze misje katolickie…”

    I jeżeli twierdzisz,że źródłem konfliktów dziejących się od XV wieku z typową afrykańską ekspresją jest KK który pojawil się w Rwandzie na pocz. XX wieku to ja niestety aż takich przejawów determinizmu tutaj nie dostrzegam.
    Ale być może się mylę, ale mam do tego prawo.

  44. Jeśli jeszcze możemy, mentalnie, być nie czarno-biali, nie Hutu-Tutsi polscy, to nie dzięki episkopatowi polskiemu, pw.Rydzyka. Taki jest mój obraz spraw naszych, bez zaufania do ludzi KK (z wyjątkami na szczęście) – słucham jednak uważnie. Przeczytałem homilię pogrzebową ks.Hosera (wtedy): ładna, miarodajna, ukazująca Zmarłego w perspektywie biblijnej – z zasługami dla Ojczyzny bardziej niż dla KK, oczywiście; wynikają one jednak z darów Bożych: co Bóg dał, to Giedroyc wykorzystał pilnie, nadludzko właściwie. Tym bardziej, że nie założył rodziny, więc niczym benedyktyn pracował…
    Jeśli wolno liczyć na cierpliwość, 3 krótkie uwagi: 1. Zmarły jest przedst. jako katolik maryjny: prosił o dokumenty kościelne/maryjne, 2. prosił i dostawał, czyli od lat był w kontakcie z KK – jako ostry krytyk KK, ale wierny Matce Boskiej Ostrobramskiej? 3. z tego zawierzenia się MBO, czyli lokalnej (Parnicki widział w tym herezję chłopską, psucie katolicyzmu intelektualnego), na okolicę, jednej zwielu takich lokalnych MB, zawierzenia trwałego na emigracji, kilkadziesiąt lat w ML – tysiące km od Litwy polskiej – jakiś wniosek?
    Pozwolę sobie tylko zestawić – ze względu na kontekst – Litwę dziś dwu-narodową z Rwandą dwu-narodową/plemienną i – z zestawienia tego jakiś wniosek? Litwini czczą pamięć wielkiego księcia Witowta, zwycięzcy Żalgirysu (nie Jagiełłę zdrajcę); my, Jagiellonidzi, czcimy pamięć króla Jagiełły, wraz z braćmi, Witoldem i Lingwenem, zwycięzcy Grunwaldu; zaś KK, naród polski dba głównie o to, by Litwini i Polacy już nigdy razem, jako RzPON Jagiellonów, nigdy wspólnie nie wygrali… Nie żeby Polacy Hutu, a Litwini Tutsi, jasne że nie!
    A Litwini czczą MBO jako swoją lokalną?
    No i wychodzi na to, że mniej rozumiem Giedroycia oraz Hosera… Dziękuję, Aaronie, za przypomnienie, że lawina bieg od tego zmienia, po jakich toczy się kamieniach… Rozmowa kształtuje rozmówców.

  45. A byłem przekonany, iż fachurą od spraw niebieskich jest red. Szostkiewicz, a teraz Redaktor-filozof wyrósł mu na konkurencję. Bo od miesięcy tylko o tym…

  46. waldi. Wypada mi przeprosic abp Jedraszewskiego za wlozenie w jego usta slow, ktorych nie powiedzial. Przepraszam. To wielebny abp Michalik powiedzial, ze ” to dziecko lggnie i jeszcze wciaga tego drugiego czlowieka … ” w pedofilie. abp Jedraszewski powiedzial wiele innych ciekawych slow, ktore sa powodem tak ozywionej dyskusji na temat stanu kosciola w Polsce i na swiecie, oraz tego kim jest w istocie papiez Franciszek. Drogi szukam, korzystajac nie tylko z doswiadczen kosciola katolickiego. Jest wiele religi duzo starszych od kk. JB.

  47. do Waldi/31922: źle wspominają Tutsi, bo ty wiesz, że… To może napisz do nich protest z propozycją, by przeprosili JP II pośmiertnie oraz KK przedśmiertnie – może zdążą?
    Równie dobrze mozemy dyskutować o tzw. papieżu Hitlera, Piusie XII albo o papieżu z czasu linczu na Hypatii – czy my dzieci jesteśmy?
    do Aarona/31923: celnie argumentujesz. Nie twierdzę, że KK wymyślił np. Hutu i Tutsi, Kaina i Abla; KK jest nieco młodszy od natury ludzkiej, w znacznej mierze zwierzęcej – on jest naturze tej powolny, wbrew wszelkim pozorom. Wolałbym, żeby nie pozorował, tylko szczerze przyznał, że ww. pary są wodą na jego, KK, młyn „divide et impera” – tyle że szczerość to ostatnia może rzecz możliwa w KK.
    Ok, KK przybyłw 1905 z Prusakami czy Belgami: którzy, powiedz, byli sprawniejsi w dziele kolonizowania, mordowania, szczucia „dei”? wolisz króla Belgii ówczesnego do analizy, czy cesarza II Rzeszy Prusackiej?
    A co do Hosera i Giedroycia: b. ciekawa wiado., że to ksiądz namówił Redaktora na MBO. Słyszałem inne wersje, lecz ważny, nawet dziwny jest wpływ księdza na Redaktora. Z możliwych wyjaśnień jeszcze nie podane te dwa: 1. że Red. mógł być rasistą i nie przejmować się rzeziami Czarnych Ludzi; co innego rzezie Białych Ludzi (wątpię w ten trop); 2. Red. i ks. połączyło coś – że Red. był homoseksualistą, to wiadomo, ale czy także ks.H.? Miałbyś coś, Aaronie, przeciw takiemu związkowi dwóch dorosłych mężczyzn? Ja nie. To by nawet ładne było, jeśli obustronnie szczere (nie wykluczam jednak odmiany Różyczki, którą tak pokochał Jasienica).
    Jakoś mi nie wstyd tej w PRL/KK Polsce nabytej nie-ufności; za to nabyłem podziwu dla profesjonalistów, graniczącego z… cynizmem?

  48. przypomniałem sobie wzw. z cytatem: Hutu to rolnicy,a Tutsi to pasterze…
    Spytałem, przez tłumaczkę, p.Hatzfeld’a w W-wie, w PKiN na Targach Książki, gdy wygrał konkurs na reportaż, czy używał w rozmowach w Rwandzie tego klucza: pasterze przeciw rolnikom…? Zdziwił się, więc dodałem, że to jak w Tora/Biblii:
    Kain był rolnikiem, a Abel pasterzem (Rdz 4,2). Kain złożył w ofierze Bogu płody ziemne, podczas gdy młodszy brat ofiarował najlepsze zwierzęta ze swojego stada (Rdz 4,3-4). Bóg przyjął ofiarę Abla, na ofiarę Kaina nie chciał zaś patrzeć (Rdz 4,4-5). Zasmuciło to Kaina, który „chodził odtąd z ponurą twarzą” (Rdz 4,5), itd. – p.Hatzfeld był b. zdziwiony kluczem biblijnym i powiedział tylko, że w ten sposób nie pytał… Aaronie, wiem, ani Tutsi, ani Hutu nie znali Tory/Biblii w Xw. czy XVw. – że już się wadzili, jak Kain z Ablem? Głębsza przyczyna tkwi pewnie w różnicy między rolnikami a pasterzami, roślinożercami a mięsożercami… Nie żyjemy w Eden.
    Nie byłby się smucił i ponurzył zbrodniczo Kain, gdyby Bóg przyjął obie ofiary od różnych synów Adama I Ewy – dlaczego Bóg poróżnił braci? Przecież, jako Stwórca, wiedział, co się stanie… KK w Rwanda np. też wiedział, co się stanie, tym bardziej, że zna T/B… Chwileczkę! to znaczy, że oba Czarne Plemiona też wiedziały, co się stanie: doznały oświecenia katolickiego – tylko nie wzięły tego do siebie? Ach, to nie było mądre…

  49. ” Yagiel

    „Równie dobrze mozemy dyskutować o tzw. papieżu Hitlera”.

    Poczytaj sobie Marka Rieblinga „Kościół szpiegów. Tajna wojna papieża z Hitlerem”, Wydawnictwo Literackie, 2016.

    Trochę wiedzy dobrze ci zrobi. Może zrozumiesz dlaczego Pius XII nie był „papieżem Hitlera”.

  50. Twoja sugestia jakoby Hoser z Giedroyciem miał…dwaj poważni faceci…na stanowiskach.
    Odważna hipoteza, aczkolwiek jak na moje wyczucie…
    Kończę właśnie trzeci tom( w sumie 1500 stron) korespondencji Miłosza z Giedroyciem , jestem teraz w latach pierwszej Solidarności, ale żadnych przejawów tego typu skłonności nie dostrzegłem.Chociaż, z tego co wiem to Czapski również…
    Ale w tej chwili jestem po wizycie w kinie i oddaje się przemyśleniom
    Tytuł filmu „Zaćma”. Historia Luny Brystygierowej z okresu jej wizyt w podwarszawskich Laskach.
    Są niezłe fragmenty. I sama Brystygierowa to jednak spora zagadka.
    Legenda stalinowskiej UB, a jednak z wiekiem zmieniła perspektywę, aż doszła do miejsca gdzie…Spotkanie z Wyszyńskim na prywatnym gruncie, stanowi gwóźdź programu, czyli punkt kulminacyjny filmu.

  51. Waldi
    – 12 grudnia o godz. 12:30 31916
    Przecież tu chodzi o to, że kościół rzymski był zamieszany w zbrodnie ludobójstwa w Afryce i o to, że chronił on i dalej chroni swoich funkcjonariuszy zamieszanych w zbrodnię ludobójstwa w Rwandzie, co potwierdza po raz kolejny moją tezę, że ów rzymski kościół jest organizacją przestępczą.
    -12 grudnia o godz. 22:33 31929
    Papież rzymski Pius XII był niewątpliwie papieżem Hitlera. Polecam ci książkę Johna Cornwella „Hitler’s Pope” („Papież Hitlera”). Ponieważ na jej temat nie ma w Wikipedii artykułu w języku polskim, to opieram się na artykule w języku angielskim. Otóż według Wikipedii „Hitler’s Pope” is a book published in 1999 by the British journalist and author John Cornwell that examines the actions of Eugenio Pacelli, who became Pope Pius XII, before and during the Nazi era, and explores the charge that he assisted in the legitimization of Adolf Hitler’s Nazi regime in Germany, through the pursuit of a Reichskonkordat in 1933. The book is critical of Pius’ conduct during the Second World War, arguing that he did not do enough, or speak out enough, against the Holocaust. Cornwell argued that Pius’s entire career as the nuncio to Germany, Cardinal Secretary of State, and pope was characterized by a desire to increase and centralize the power of the Papacy, and that he subordinated opposition to the Nazis to that goal. He further argued that Pius was antisemitic and that this stance prevented him from caring about the European Jews.
    Szalom!

  52. Waldi: dziękuję i – wzajemnie, wzajemnie: czytnij może krótki artykuł na ODKRYWCY.PL „Leopold II Koburg – rzeźnik Konga”, a w nim np. o
    Force Publique. Jej pierwszym dowódcą był belgijski kapitan, Leon Roger. Oficerami tej otoczonej ponurą sławą „militarnej jednostki” byli zwykle najemnicy z Europy, a ich podkomendnych rekrutowano z wychowanych w specjalnych katolickich szkołach Afrykanów. – A jesteśmy, pamiętam, w temacie „surowi księża”: wyobrażasz sobie ten wychów katolicki? Obejmował Kongo, Rwandę, itd. Zatem po co/kim tam byli funkcjonariusze KK/Belgia? 100 lat bez mała…
    Aaronie: gdy pytasz, to znaczy, że jest o co. Czy nie lepiej być chińskim chłopem niż dajmy na to surowym po katolicku księdzem? Ale i miękkim po gejowsku partnerem? To jak z marszałkiem Koniewem: „był surowy, a jednocześnie łagodny” Co marszałka Koniewa opisuje, to może też opisywać biskupa czy Redaktora, Prymasa Tysiąclecia i Brystygierową, okrutną i jednocześnie… no nie, po godzinach pracy, w Laskach. Jeśli tych dwoje rozmawiało, to jak miał PRL nie budować 1000 kościołów (oraz szkół) na 1000-Lecie? Zwłaszcza na Ziemiach Podarowanych przez Stalina (tzw. Odzyskane).
    Ale powiedz mi: Zaćma – film ją zdejmuje, czy nakłada?

  53. Aaron
    – 12 grudnia o godz. 13:55 31917
    A co tu ma dorzeczy to, że państwa zachodnie (w szczególności USA, Francja, Belgia i Wielka Brytania) w żaden sposób nie zainterweniowały, aby zapobiec ludobójstwu w Rwandzie? Przecież te państwa są znane ze zbrodni ludobójstwa w swoich licznych koloniach (także wewnętrznych w przypadku USA): USA w Ameryce (Holokaust Indian) Francja w Algierii (szczególnie podczas wojny narodowo-wyzwoleńczej prowadzonej przez Algierczyków w zeszłym stuleciu), Belgia w Kongo (Holocaust Kongijczyków, który pociągnął więcej ofiar niż Holocaust Żydów) czy też Wielka Brytania – Holocaust Tasmańczyków, czyli jedyne znane w historii nowożytnej wymordowanie całego narodu. Tu mowa jest zaś o zbrodniach popełnianych w imię Boga w Rwandzie przez kościół rzymskokatolicki rękami jego funkcjonariuszy, czyli kleru.
    – 12 grudnia o godz. 14:07 31918
    Paryska „Kultura” była przecież założona i od początku do końca finansowana przez CIA, jako istotny element wojny psychologicznej toczonej przez tzw. Zachód z ZSRR i jego sojusznikami w ramach Zimnej Wojny. Przecież pierwsze jej wydanie zbiega się niemalże co do dnia z powstaniem CIA na bazie NIA (National Intelligence Authority), a więc o co ci chodzi? Giedroyc był przecież płatnym agentem CIA – skąd inaczej mógłby on czerpać fundusze na wydawanie i rozpowszechnianie, czyli na produkcję marketing owej paryskiej „Kultury”?

  54. @ jakowalski

    „Papież rzymski Pius XII był niewątpliwie papieżem Hitlera. Polecam ci książkę Johna Cornwella „Hitler’s Pope” („Papież Hitlera”).”

    Dobrze udokumentowaną odpowiedź na Twój przytoczony tekst znajdziesz odpowiedź w cytowanej przeze mnie książce Marka Rieblinga. Wiele oskarżeń pod adresem Piusa XII jest po prostu fałszywych. Riebling to znakomicie pokazuje.

  55. @jakowalski
    Janie, a moze by tak slowko o holocauscie Polakow dokonanym przez Rosjan, o przesiedlaniu przez komunistow calych narodow, o uwiezieniu w gulagu 10% populacji, o sztucznie wywolanym glodzie na Ukrainie (ok. 3 mln trupow, przypominam ze w Rwandzie liczba ofiar szacowana jest na ok 300 tys czyli 10 * mniej), o rewolucji pazdziernikowej i bolszewickiej dyktaturze – nastepne grube miliony trupow, o pakcie Ribbentrop Molotow i rozpetaniu w ten sposob drugiej wojny swiatowej…
    „Paryska „Kultura” była przecież założona i od początku do końca finansowana przez CIA (…)” – no niezupelnie. Pomajtalo Ci sie Janie z radiem Wolna Europa. Ale chocby nawet to takie komunistyczne ekspozytury jak Frankfurter Allegmeine Zeizung czy Le Figaru byly finansowane przez kraj przez dlugie lata praktykujacy komunizm, czyli ZSRR. Kolchoznik za Uralem przymieral glodem zeby spasiony francuski lewicujacy redaktor pokroju Bernarda Marguritte’a (platnego agenta GRU) mogl sobie zmienic Citroena na Renaulta.
    Oskatzasz Piusa XII o.. wlasciwie nie wiem o co… o biernosc w obliczu hitleryzmu? A co niby, Twoim zdaniem, powinien robic? Przeciez przez ta swoja biernosc uratowal tylu Zydow, ze Yad Vashen zaproponowal Mu miejsce w komisji kwalifikacyjnej.

  56. „To prawda, że ci, którzy do tej pory obserwowali działania Franciszka z nadzieją, czują się rozczarowani jego decyzją. Franciszku, jak tak mogłeś?”
    Tak tak. Jak mogles Franciszku? Bo mogles na to stanowisko mianowac biskupa Pieronka albo jakiegos bylego agenta, tudziez ‚ksiedza patriote’ pokroju biskupa Zycinskiego. Wtedy byloby wszystko w porzadku i naczelne autorytety moralne z Polityki i Gazety Wyborczej skineliby z ukontentowaniem glowami. A pewnie i sam Pan Jezus cieszylby sie w niebie z takiego poparcia, jakie salon i stara komuna ma w postepowym Watykanie.

  57. do Aaron: raczej nie to ważne, czy hipoteza odwazna, a to, czy wyjaśnia sprawę – myślę, że wyjaśnia; jeśli pojawi się inne wyjaśnienie…
    do Archer: czy jest sens tak się przerzucać milionami/”tylko” półmilionami? Rosja carska, tj. prawosławna, używała Syberii – Kreml to Kreml, niezależnie od barw Rosji to III Rzym, a to prowadzi do tzw. chrześcijanstwa rzymskiego, które, jak sądzę (wykazane to już jasno), jest zaprzeczeniem Dobrej Nowiny Jezusa czy Jana. KK jest całkiem nie z DNJ, nawet wbrew, więc obojętni Mu są bpi Rzymu I, II i III. A przy okazji: chrześcijanie DN raczej w sobie noszą Jezusa, DN, niż trzymają Go z dala-w niebie, czyż nie? Zatem personalia biskupie czy inne są ciut bez znaczenia – jak dla mnie: całkiem nieważne.
    Tzw. chrześcijanie, tj. katolicy, nosza za to Jezusa na krzyżu, czyli martwego – którego wolisz (jeśli wolno retorycznie spytać)? Nie widzę sensu bronić czy tykać pa.Piusa XII, notorycznego nienawistnika komunistów (gdy był nuncjuszem w Rep.Weim.) i Rosji Bolszewickiej: jego Bóg był z pasów „Got mit Uns”, czyli z czubka noża Kaina… Papież i KK, który popiera Kaina – nie szkoda, że w ogóle był/jest ten i ten?
    Czy jest sens kłócić się, co gorsze: dżuma czy cholera? (Poza wielkimi miastami, zdaje się, zarazy nie wybuchały.)

  58. Archer
    1. A ilu Rosjan Polacy wymordowali w roku 1920 po zwycięstwie nad armią bolszewicką pod Warszawą? Poza tym, to Polacy nigdy nie byli przez bolszewików prześladowani ze względu na swoją narodowość – za bycie Polakami prześladował nas zaś carat i prawosławna, czyli chrześcijańska cerkiew rosyjska, z jej „świętym” Mikołajem (nie tym od prezentów, ale ostatnim carem Rosji). Co do głodu , to najwięcej ofiar pochłonęły klęski głodu wywołane przez zachodnich kolonizatorów w Ameryce, Afryce i Azji. Z głodu wyginęło ponad 90% Indian amerykańskich oraz miliony Bengalczyków i Hindusów oraz wszyscy Tasmańczycy, których brytyjscy kolonizatorzy wywieźli na wysepkę pozbawioną pożywienia. Poza tym, to Rwanda ma znacznie mniejszą populację niż Ukraina. Klęska głodu w Irlandii (połowa XIX wieku) pochłonęła półtora miliona osób (20% jej ludności), w Etiopii w latach 1980. wymarło z głodu ponad milion ludzi, w okupywanym przez Brytyjczyków Bengalu w roku 1943 umarło z głodu co najmniej 3 miliony osób, a od koniec XVIII wieku zginęło tam z głodu około 10 milionów a w sąsiednich Indiach zginęło wtedy z głodu nawet więcej. W roku 1974, w kolejnej klęsce głodu, w Bangladeszu umarły prawie 2 miliony ludzi. W roku 1945 w okupowanym przez Francję Wietnamie umarły z głodu też co najmniej 2 miliony osób. Ale ty o tym nie chcesz wiedzieć, gdyż to wszystko były klęski głodu wywołane przez feudalne i kapitalistyczne stosunki społeczne.
    2. Paryska „Kultura” była Radiem Wolna Europa (RWE) dla elit. Wiem to od samego Giedroycia, z którym kiedyś korespondowałem i który mnie się nieuważnie przyznał do tego, że jego pismo od początku jest finansowane przez CIA. Było to na marginesie sporów, jakie toczył on swojego czasu z kierownictwem owego RWE – napisał mi on „przecież od początku dostajemy pieniądze z tego samego źródła i dążymy do tego samego celu, czyli destabilizacji komunistycznej władzy w Polsce, a więc nie rozumem dlaczego Nowak-Jeziorański utrudnia mi pracę”. Chodziło wtedy zaś o zwyczajne przepychanki na tle finansowym i personalnym, czyli wewnętrzne walki pomiędzy dworskimi koteriami ubiegającymi się o łaski imperatora – tu dyrektora CIA.
    3. Pius XII swa polityką radykalnie antykomunistyczną doprowadził do dojścia Hitlera do władzy poprzez neutralizację niemieckich katolików i tym samym do Holocaustu. Nigdy nie potępił on agresji Niemiec na Polskę oraz brutalnej niemieckiej okupacji Polski nie mówiąc już o Holokauście Żydów, z którego, jako zadeklarowany antysemita, był przecież bardzo zadowolony.
    4. Kościół rzymski jest dziś w stanie tak daleko posuniętego upadku moralnego, że nic nie może go już uratować, szczególnie w tzw. I Świecie, przed marginalizacją i rozpadem na mniejsze sekty. W Polsce ten rozpad się już zaczął na dobre, jako że kościół rydzykowy jest obecnie praktycznie niezależny zarówno od polskiego episkopatu jak też i od od Rzymu.

  59. Waldi – 12 grudnia o godz. 23:53 31934
    Faktem jest, że Pius XII swa polityką radykalnie antykomunistyczną doprowadził do dojścia Hitlera do władzy poprzez neutralizację niemieckich katolików i tym samym do Holocaustu. Nigdy nie potępił on nigdy agresji Niemiec na Polskę oraz brutalnej niemieckiej okupacji Polski (w tym mordowania polskich księży przez Niemców) nie mówiąc już o Holokauście Żydów, z którego, jako zadeklarowany antysemita, był przecież bardzo zadowolony. Poza tym, to chodziło tu także a nawet przede wszystkim o pieniądze, o czym poniżej, a to wszystko to są fakty, a z nimi się przecież nie dyskutuje.
    I tak: niedawno odnaleziono dokumenty wskazujące wyraźnie na to, że nie chciał on otwarcie potępić hitlerowskich władz Niemiec. W jednym z dokumentów, telegramie z 19 października 1943 roku, jest mowa o spotkaniu Piusa XII z przedstawicielem dyplomacji USA przy Stolicy Apostolskiej Haroldem Tittmannem. Mimo, że trzy dni wcześniej miało miejsce wywiezienie do obozów zagłady tysięcy Żydów z rzymskiego getta, głównym zmartwieniem Piusa była sytuacja żywnościowa w mieście. Z notatek amerykańskiego dyplomaty wynika też, że papież miał stwierdzić, iż jak do tej pory Niemcy szanowali Państwo Watykańskie i własność Stolicy Apostolskiej w Rzymie oraz byli dobrze nastawieni do Watykanu. Inny dokument, datowany na listopad 1944 roku, to sprawozdanie z rozmowy Piusa XII z ambasadorem brytyjskim D’Arcy Osbornem – było to już po wyzwoleniu Rzymu spod niemieckiej okupacji w lutym, ale deportacje węgierskich Żydów do Auschwitz-Birkenau i innych obozów trwały nadal. Ambasador naciskał, aby Pius XII potępił nazistowskie deportacje oraz stanął w obronie węgierskich Żydów. Pius odpowiedział mu, że jest pod presją by potępić również rzekome radzieckie zbrodnie wojenne w Polsce i w krajach bałtyckich, a on odradzał mu to ze względu na reakcję opinii publicznej wobec ZSRR – sojusznika aliantów. Ambasador stwierdził, że on osobiście nie widział żadnych dowodów by Sowieci dopuszczali się takich okrucieństw, a jeśli nawet miały miejsce to nie można ich nawet porównywać z masową eksterminacją Żydów. Papież nadal zastanawiał się co zrobić i w każdym razie jego potępienie będzie anonimowe co znaczyło, że potępione zostaną nadużycia, ale bez wskazywania sprawców.
    Także: Watykan praktycznie nic nie robił, aby powstrzymać Holokaust, albowiem dbał on o bliskie stosunki z nazistowskimi Niemcami i o szeroki strumień gotówki płynący wówczas z Niemiec do Watykanu – twierdzi Gerald Posner, autor książki o Banku Watykańskim pt. „Bankierzy Boga”. W 1933 roku Watykan podpisał konkordat z Nazistami, uznając istnienie III Rzeszy. Hitlerowi bardzo podobała się ta umowa i za tę oznakę lojalności do Watykanu przez wiele lat płynął podatek w wysokości 8-10% dochodów niemieckich katolików. Posner zwraca też uwagę na to, że informacje o nazistowskich zbrodniach wojennych docierały do Watykanu wcześniej niż do państw alianckich, ponieważ Watykan miał coś, czego nie mieli alianci – miał księży w nazistowskich obozach koncentracyjnych na terenie Polski, Chorwacji, Rumunii czy Węgier. Księża raportowali o tym, co widzieli, swoim biskupom, a ci przekazywali te informacje do Watykanu.
    Papież Pius XII każdego dnia dostawał nowe wieści na temat zagłady. Od roku 1940 wiedział on o wszystkim, a mimo tego milczał i nie reagował. Wiele osób, szczególnie katolików, nie potrafi tego zrozumieć – zastanawiają się, dlaczego papież nie był bardziej aktywny. Dlaczego więc papież nie mówił popełniającym zbrodnie katolikom – bo nazistami byli przecież głównie katolicy, choć również luteranie – że mordowanie Żydów to ciężki grzech? Twierdzi się, że był to objaw antysemityzmu lub strachu przed Hitlerem, ale jednym z najważniejszych powodów były przecież pieniądze, płynące z nazistowskich Niemiec do Watykanu.
    W swojej książce Gerald Posner pisze o powstaniu i funkcjonowaniu Banku Watykańskiego oraz o jego związkach z faszystami, nazistami i włoskimi gangsterami. I tak w roku 1929 roku Watykan zawarł porozumienie z faszystowskim wodzem Benito Mussolinim – tzw. Traktaty Laterańskie, w wyniku których e Mussolini uznał Watykan za niezależne od Italii państwo, a za utracone tereny Państwa Kościelnego wypłacił on Stolicy Apostolskiej odszkodowanie w wysokości miliarda dzisiejszych dolarów USA.
    W celu zarządzania tymi pieniędzmi księża zatrudnili ekonomistę – Bernardino Nogarę. W połowie II wojny światowej Nogara powiedział papieżowi: potrzebuję banku jako że musimy ukryć nasze pieniądze. Władze Kościoła katolickiego grały więc na dwa fronty, dlatego też nie chciały, one aby Brytyjczycy i Amerykanie mogli śledzić przepływ gotówki do i z Watykanu, jako że Watykan nie wiedział wówczas, czy wygrają alianci, czy też naziści, a więc chronił się z obu stron i tak w 1942 roku powstał Bank Watykański. Instytucja ta przynosi Watykanowi ogromne zyski, choć oficjalnie o tym nie wiadomo, bowiem wszystko co ważniejsze, jest w Watykanie okryte ścisłą tajemnicą. W Watykanie nie ma też absolutnie żadnej transparentności, a ponadto Bank Watykański co dziesięć lat niszczy wszystkie swoje dokumenty.
    Zatem tak naprawdę, to w Watykanie utworzono raj podatkowy, w samym centrum Watykanu, w samym centrum Rzymu. Jeśli będąc w Rzymie masz milion dolarów w gotówce i chcesz go ukryć przed włoskim rządem, jak np. tamtejsi gangsterzy, to wystarczy, że znajdziesz księdza, który zdeponuje te brudne pieniądze w Banku Watykańskim, a gdy tylko się tam one znajdą, to znikają z oczu władz świeckich.
    Źródło: www.polskatimes.pl

  60. Patrz także: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,6557
    W pięćdziesiątą rocznicę śmierci Piusa XII w zeszłym roku odżyły nadzieje na jego beatyfikację. Proces beatyfikacyjny zaczął się w 1990 roku i choć do jego zakończenia brakuje już tylko podpisu papieża Benedyktowi XVI zadrżała ręka przed podpisaniem stosownego dokumentu. Oficjalnie nieoficjalną przyczyną była obawa przed pogorszeniem stosunków z Izraelem, gdzie Watykan zabiega o podpisanie konkordatu regulującego prawo własności do sześciu kościołów oraz gwarantującego przywileje podatkowe. Papież poruszył tę sprawę w rozmowie z prezydentem Izraela Szymonem Peresem podczas swej niedawnej podróży apostolskiej (zwanej w Polsce pielgrzymką). Watykan negocjuje sprawę konkordatu z Izraelem (zwanego „porozumieniem ekonomicznym”) już 10 lat – od marca 1999 roku. Następna runda negocjacji odbędzie się 10-go grudnia w Watykanie.

    Jakkolwiek perspektywa podpisania długo oczekiwanego „porozumienia ekonomicznego” wydaje się w zupełności wyjaśniać problemy Eugenio Pacellego z dostaniem się do grona beatyfikowanych, jego słynne „milczenie wobec Holocaustu” raczej nie jest największym problemem jaki ma z nim jego następca. To bowiem zawsze można wyjaśnić obawą przed „większym złem” w czym jego adwokaci doszli już do perfekcji. Jest, niestety, gorzej i może to całkiem pogrzebać szanse na beatyfikację – Pius XII był osobiście odpowiedzialny za ludobójstwo co najmniej pół miliona prawosławnych Serbów, Żydów i Romów w Chorwacji, Bośni i Krajinie przez zbrodniczy reżim ustaszy w latach 1941-45 .

    Ustasze byli wspierani i organizowani przez zakon franciszkanów – przy pełnej wiedzy Watykanu. Aktywnie uczestniczyli też w rzeziach, m.in. w obozie koncentracyjnym w Jasenovcu, gdzie zamordowano ponad 700 tysięcy osób. Ofiarom rabowano tam kosztowności, które stały się potem znane jako „złoto ustaszy”. Trafiły one następnie do Banku Watykańskiego i zostały wykorzystane do zorganizowania „szczurzej drogi” – kanału przerzutowego zbrodniarzy i nazistów do Ameryki Południowej. „Ze złota wyrwanego z zębów członków mojej rodziny Watykan sfinansował ucieczkę nazistów do Argentyny” – powiedział William Dorich dochodzący obecnie sprawiedliwości po ponad 60-iu latach. Lider ustaszy Ante Pavlic był czule przyjmowany w Watykanie przez Piusa XII, który nazywał go „drogim synem” i – podczas gdy jego ludzie zajęci byli ludobójstwem – napominał go, by wprowadził w Chorwacji zakaz aborcji. Pius XII był dokładnie informowany o eksterminacji i przymusowych nawróceniach przez swojego legata Marcone oraz arcybiskupa Zagrzebia Alojzego Stepnica – skazanego po wojnie na 16 lat więzienia za zbrodnie wojenne. Kiedy wyszedł z więzienia po sześciu latach Pius XII nie zapomniał o nim i w 1952 roku awansował go na kardynała. Ostatni papież, który nosił się w lektyce, mając dokładny obraz sytuacji błogosławił ustaszy aż do ich upadku w maju 1945 roku. Akcja przymusowych nawróceń się opłaciła – by uniknąć wyrafinowanych tortur do grona Ludu Bożego przystąpiło 300 tysięcy osób, nie licząc korzyści z uniformizacji społeczeństwa.

    Zbrodniarze wojenni wiedzieli jednak, gdzie szukać ratunku. Tuż przed upadkiem zrabowane ofiarom „złoto ustaszy” zostało wywiezione dziesięcioma ciężarówkami do konfraterni franciszkanów św. Hieronima w Rzymie, która stała się azylem dla ustaszy po wojnie. Na miejscu czekało na nie dwóch dygnitarzy kościelnych. Pierwszym był funkcjonariusz reżimu ojciec Krunoslaw Draganovic, mianowany wizytatorem apostolskim w Chorwacji. Drugim – rasista i sympatyk ustaszy, skarbnik franciszkanów (OFM) ojciec Dominik Mandic. Ante Pavelic i jego kamraci zostali ukryci w różnych budynkach kościelnych na terenie Rzymu do czasu przerzucenia do Ameryki Południowej. Przed ucieczką Pavelic wielokrotnie spotykał się z późniejszym Pawłem VI. Przed śmiercią błogosławieństwa udzielił mu zaś Jan XXIII. Biorąc pod uwagę, że „złoto ustaszy” szacuje się na 200 milionów franków szwajcarskich w cenach z 1945 roku aż dziw, że on sam jeszcze nie został beatyfikowany. Kościół za wiedzą i aprobatą Piusa XII wykorzystał majątek pomordowanych, by pomóc uciec ich oprawcom.

    Watykan przez wiele lat ukrywał kompromitującą prawdę. W 1998 roku amerykański Departament Stanu wydał raport wiceministra Stuarta Eizenstata znany jako „Eizenstat report ”. Rozpoczęło to wieloletni proces w San Francisco Alperin przeciwko Bankowi Watykańskiemu i Zakonowi franciszkańskiemu , który prawnicy kościelni chcieli storpedować za wszelką cenę. Dowodem w sprawie jest raport agenta specjalnego amerykańskiego kontrwywiadu Williama Gowena z 1947 roku w którym napisał, że ojciec Krunoslav Draganovic powiedział mu, iż „skarb ustaszy”, załadowany na dziesięć ciężarówek, został zdeponowany w Banku Watykańskim a reżim Pavelicia cieszył się ochroną najwyższych władz Kościoła. Gowen napisał także, że dowódcą konwoju był pułkownik ustaszy Ivan Babic. Używając wszystkich możliwych kruczków prawnych i składając apelacje przez kolejne instancje do Sądu Najwyższego prawnicy pozwanych doprowadzili do przeciągania spraw proceduralnych przez dziesięć lat w czasie których zmarła większość skarżących (pozew jest zbiorowy). Obecnie została ich tylko garstka. Kiedy odejdzie ostatnia ofiara łatwiej będzie twierdzić, że te dotąd nie osądzone zbrodnie nigdy nie miały miejsca. Franciszkanie i bank watykański zażądali, by raport Gowena nie był publikowany. Przedostał się jednak do prasy w 2006 roku. W efekcie bank osiągnął tyle, że nie jest oskarżony o zbrodnie wojenne i łamanie praw człowieka a jedynie o kradzież majątku. To rozgraniczenie sprawia, że nie można będzie w sądzie mówić o tym, że Kościół katolicki aktywnie uczestniczył w masakrach a tym samym udowodnienie zarzutów będzie trudniejsze. Ogłosił także, że wszystkie dokumenty dotyczące tej sprawy zostały zniszczone. Proces opiera się więc na dokumentach spoza źródeł kościelnych. Pokazują one także, że pod koniec II wojny światowej bank watykański (Instytut Dzieł Religijnych) pośredniczył w wyprowadzeniu pieniędzy z niemieckiego Reichsbanku do kontrolowanych przez nazistów banków szwajcarskich. Miało to posłużyć to sfinansowania „szczurzej linii” i operacji Odessa bez zostawiania śladów na które mogłyby wpaść kontrwywiady aliantów.

  61. I to jest norma „moralna” działań KK przez, dotąd, 1700, a może 1800 lat – obrzydlistwo zwykłe w świecie „co cesarskie”, tak działają USA, Belgia, Brazylia, Zachód, KREML, Wschód z Chinami, itd. Nie w tym problem, by jeszcze coś udowodnić Watykanowi czy KK na całej Ziemi, a w tym, by traktować go jak państwo, jak zwykłe państwo polityczne – tym jest. Reszta to sprawa polityków i sądów międzynarodowych lub krajowych: zbrodnie przeciwko Ludzkości nie ulegają przedawnieniu…
    A jeśli lege artis ulegają, to jest jeszcze opinia publiczna, jawność wiedzy o – dziękuję, jakowalski. Jeśli ktoś jeszcze daje na tacę…
    KK może powiedzieć z dumą: „W samym XXw. poświęciłem życie 80-100 mln ludzi; to znaczny postęp wobec XIXw., w którym udało się poświęcić tylko ok. 50-70 mln ludzi (granica błędu 8-10%). To jest żniwo krzyża rzymskiego!” Tylko trzeba być szczerym…

  62. Informowałem wczoraj o eskapadzie do przybytku X Muzy . Dzisiaj kilka słownych impresji powodowanych wczorajszą wizytą.
    Ogólnie szału nie było, jeżeli chodzi frekwencje, ale bywało gorzej jak oznajmił przed seansem mój sąsiad siedzący 4 rzędy niżej i 15 miejsc w prawo ode mnie.
    Ponoć ostatnio był na „czymś”, gdzie jednymi widzami był On i jego znajomy z klatki . Wczoraj naliczyłem 8 osób, czyli można powiedzieć, że film miał wzięcie.
    Przypomnę, tytuł filmu „Zaćma”. Akcja to właściwie kilkudniowy pobyt gł. bohaterki w podwarszawskich w Laskach, gdzie znajduje się Zakład dla Ociemniałych Dzieci prowadzony przez siostry zakonne. Akcja to lata 70-te
    Główna bohaterka to femme fatale Urzędu Bezpieczeństwa w latach wiadomych -„Luna” Brystygierowa.
    Barwne CV, czyli pochodzenie żydowskie, absolwentka Sorbony( wydział filozofii), pozowała kilka razy podczas pobytu w Paryżu samemu autorowi „Geurniki”, okres wojny u wschodniego sąsiada no i póżniej zasługi wiadome. Dla szczególnie zainteresowanych polecam biografię na Wikipedii.
    Cała akcja filmu osnuta jest wokół jej wizyty w Laskach , gdzie przybyła aby spotkać, się prywatnie z kardynałem Wyszyńskim.
    Z problemami , ale ostatecznie do wizyty dochodzi.
    W międzyczasie krótkie przebitki sekwencyjne z lat aktywności zawodowej i mocne momentami sceny( również z Luną z akcji).
    I właściwie o samym filmie tyle, bo ani nikogo nie zabili, ani Ona nie rzuciła się Jemu na szyje w ostatniej scenie na przykład. Film posiada kilka scen mocnych, ale bez przesady.
    Na jedną rzecz przy tej okazji chciałbym jednak zwrócić uwagę.
    Okres kiedy odkryła swoje drugie ( a może jednak pierwsze) Ja.
    Początek lat 70-tych. Nie lata 80-te, kiedy prawie cała polska opozycja po wyborze Karola Wojtyły na papieża raczej na zasadzie koniunkturalnego wyzwania-wyznania rzuciła się na posadzki warszawskich kościołów, ale było to prawie 10 lat wcześniej, kiedy tego typu zwroty były czymś naprawdę rzadkim. I moim zdaniem istnieje duże prawdopodobieństwo, a może i pewność, że decyzja Brystygierowej była naprawdę efektem autentycznej i przede wszystkim głębokiej duchowej konwersji.
    I chyba najważniejsze w tej całej historii, było to czego żaden film nie odda,bo po prostu nie może czyli to co działo się wewnątrz, w środku, ale to już pozostanie w sferze domysłów, bo sama Brystygierowa żadnych pisanych świadectw potomnym nie przekazała.

  63. Aaronie,
    Ja tam się nigdy nie rzuciłem na posadzki kościołów – nie ważne warszawskich czy też innych, a kiedy „Solidarność” stała się wyraźnie klerykalna, to zrezygnowałem z bycia jej członkiem. Wyszyński zaś nigdy nie był moim ideałem, a tym bardziej już Wojtyła.
    Kulturalne zacofanie obecnej Polski to jest zaś głównie wynik tego, że zrezygnowano w niej z kolektywizacji wsi, a więc rzucono polską wieś, z której wywodzi się przecież nawet i dziś większość Polaków, na pastwę kleru katolickiego, czyli na pastwę głoszonych przez tenże kler zabobonów, guseł i zwyczajnych kłamstw. 🙁

  64. znaczy, Aaronie, film taki sobie, raczej psychologiczny niż polityczny? a gdyby go zestawić z „Idą”? Tam podobna postać, ciotka Idy, popełnia samobójstwo… Jakoś mi pasują do siebie te filmy i bohaterki – coś w tym ciekawego jest tropione przez reżyserów, czyż nie?
    Że to w Laskach się dzieje nawrócenie, wśród niewidomych dzieci? Cóż, te dzieci nie patrzyły jej w oczy… A czy one są dla niej ważne, czy jedynie szło o spotkanie z Prymasem?
    A to spotkanie ciekawi mnie: prawda to czy fikcja filmowa? no i do czego jej prymas? Nie lepiej z samym Jezusem albo Mateczką Boską porozmawiać, niekoniecznie z Laskach?
    Bo może ona tam nie dla siebie szukała tego spotkania, lecz dla swej formacji: wybadać np., czy jest szansa na jakiś układ… jakowalski wspomniał o Solidarności – l.70. to było juz po Grudniu’70, juz istniał Wałęsa i mogło wisieć pytanie: znowu strzelać, czy zacząć rozmawiać i podpisywać porozumienia? Jakikolwiek trop w tym kierunku jest w filmie? – Bo po co jej Wyszyński? Sabała mawiał: po co rozmawiać z juhasami, skoro można z samym gazdom…?

  65. Hm, czytnąłem właśnie tekst Sław. Kopera o Bristigerowej – bardzo ciekawa osoba… Znała bp Wyszyńskiego, dostała od niego NT, a potem go aresztowała. A po latach bywała w Laskach i – no popatrz – spotkała się tam z prymasem; pewnie nie bez znaczenia było, że się znali, że prawdop. przyjęła chrzest i zaprzyjaźniła się z siostrą Bonifacją (Goldman), że pomagała komuś z Lasek uzyskać paszport… Więc, Aaronie, pracowała i po godzinach, i na emeryturze – nawróciła się? Po przejściu klimakterium niejedna niewiasta się zmieniła. Na pewno była ciekawą rozmówczynią – jak Katarzyna Wielka (w łóżku) – czemu sex oczywiście nie przeszkadzał. Julia Luna, Krwawa Luna – moze miała bolesne miesiączki? (Ciekawe, czy znała się też z Wisłocką?)

  66. @Yagiel
    ‚Jeśli wolno retorycznie spytać’ to czy szanowny kolega nie jest przypadkiem nastepnym jehowita, jak paru innych szwedajacych sie po tym forum?

  67. @jakowalski
    ‚A ilu Rosjan Polacy wymordowali w roku 1920 po zwycięstwie nad armią bolszewicką pod Warszawą?’

    Ani jednego. Komunisci zaatakowali swiezo odrodzona Polske bo stala ona na drodze do podboju reszty Europy. Zostali odparci i sporo z nich trafilo do niewoli. W obozach bylo ciezko, panowal tyfus, jakas czesc z nich zmarla. Niektorych ekshumowano i w czaszce zadnego nie znaleziono dziury.

    „Poza tym, to Polacy nigdy nie byli przez bolszewików prześladowani ze względu na swoją narodowość ”

    Operacja polska (ponad 100 tys trupow – zaledwie epizod w karierze Stalina):
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Operacja_polska_NKWD_(1937%E2%80%931938)

    „Co do głodu (…)”
    Etiopia w latach ’80 nie byla niczyja kolonia. W 1943 brytyjczycy, zajeci wlasnymi problemami, utracili kontrole nad bengalska kolonia. Indie pod wladza brytyjczykow to lata 1858 – 1947. W 1974 roku Bangladesz nie byl kolonia. W 1945 Francja ledwo na powrot pojawila sie na mapie Europy.

    „Ale ty o tym nie chcesz wiedzieć, gdyż to wszystko były klęski głodu wywołane przez feudalne i kapitalistyczne stosunki społeczne.”
    Podkreslic jedynie chcialem, Janie, ze komunizm nie jest tu zadnym wyjatkiem. Nawet ten prawdziwy, marksistowski, bez bankow, weksli i pieniedzy, wyprobowany przez Lenina w pierwszych latach dyktatury proletariatu. A zwlaszcza on.

    2. Niewiele sie z tej korespondencji Janie nauczyles. Proste pytanie – tak na logike – jezeli paryska Kultura finansowana byla przez CIA to dlaczego wydawanych egzemplarzy nie rozdawano za darmo (tak, jak transmisja RWE byla dla odbiorcow darmowa)? Giedroyc borykal sie z brakiem papieru, wielomiesiecznym zaleganiem z platnosciami drukarniom i zmianami lokum redakcji na coraz to tansze. W celach edukacyjnych polecam wybor listow Giedroycia i Jezioranskiego (Jan Nowak-Jeziorański, Jerzy Giedroyc, Listy 1952-1998 (wybór, opracowanie i wstęp Dobrosława Platt; Towarzystwo Przyjaciół Ossolineum 2001, ISBN 83-7095-052-3)) – niestety, ocenzurowany przez michnikowy salon ale wciaz pare rzeczy mozna tam wyczytac.

    3. No jak? ‘Zadeklarowanemu antysemicie’ instytut Yad Vashem przyznal miejsce w komisji kwalifikacyjnej? Puknij sie Janie w puste. A teraz drugi raz, gdy dojdziesz do wniosku ze jawne potepienie holocaustu skonczyc sie tylko moglo wkroczeniem faszystow do Watykanu gdy w Watykanie siedzialo na biezaca cos 20 tys Zydow. A byly to czasy gdy do Wloch uciekali nawet francuscy Zydzi.
    Przypominam ze Pius XII zostal papiezem w marcu 1939 czyli jakies pol roku przed niemiecko ruska agresja na Polske. Potepil ja w encyklice Summi Pontificatus. A wczesniej… „20 listopada 1938 – trzy tygodnie po nocy kryształowej – Pacelli wystąpił do ponad 60 przedstawicieli Kościoła na całym świecie z prośbą o pomoc w uzyskaniu ponad 200 tys. wiz dla „niearyjskich katolików” i „żydowskich konwertytów na chrześcijaństwo”, którym groziły represje a których większość była praktykującymi żydami”. A Hitler tak go kochal, ze az chcial go wykonczyc. Co sie samego antysemityzmu tyczy to mala ciekawostka:
    „Do bardzo znaczących elementów historii Piusa XII należy zaliczyć relację przyjaźni, która wywiązała się między nim a naczelnym rabinem Rzymu Izraelem Zolli. Relacja ta została uwieńczona konwersją rabina do Kościoła katolickiego i przyjęciem na chrzcie, w dowód wdzięczności, świeckiego imienia Piusa XII – Eugenio”

    4. No niezupelnie. O. Rydzyk jest wciaz duchownym i Papiez jest jego najwyzsza zwierzchnoscia na tej ziemi. Kosciol Rzymski (jak i kazdy inny) przezywa kryzys w zachodniej Europie. W USA koscioly sa pelne a USA to chyba rowniez kraj I swiata czyz nie? Istotnie, zlaicyzowana Europa niszczy swoje chrzescijanskie korzenie a potem dziwi sie, ze nastepuje tu kryzys za kryzysem i wybuchaja dwie najwieksze na swiecie wojny. Ostatnimi czasy widac pewne oznaki opamietania. Co bedzie dalej pokaze czas.

  68. Komentarze, jak komentarze. Czytałem lepsze.
    Chodzi o oczywiście o pokłosie ( proszę w tym momencie nie odnosić się do kontrowersyjnego filmu Władysława Pasikowskiego) mojej, już przedwczorajszej ( jak ten czas leci – wydaje się że to było wczoraj, kiedy klękaliśmy przed osoba duchowną do przyjęcia pierwszej komunii świętej) wizyty w placówce kinowej.
    Ale to – czyli, tych komentarzy waga i przesłanie – nie jest już ode mnie zależne, i jak to fachowcy mówią, jest wprost proporcjonalna do występowania pewnych parametrów u konkretnego, poddanym wnikliwym badaniom, pacjenta.
    Wpływ konkretnego etapu dziejowego w biografiach fizjologicznych kobiet na ich sferę duchową jest czasami podnoszona w fachowej literaturze, ale taka supozycja wobec osoby Julii Brystygierowej jest dużym – a może jeszcze większym – uproszczeniem .

    Bo przecież „La donna e mobile” – kobieta zmienna jest.

    I nie zapominajmy, ze Brystygierowa była filozofem, tak jak np. prof. Hartman. Ale to akurat nie najlepsza – z wiadomych względów – egzemplifikacja mojej teorii. No i oczywiście Jan Hartman nie jest kobietą.

  69. @Yagiel
    A propos przypadłości kobiecej kondycji i Brystygierowej.
    Jak mawiają czasami, mniej lub bardziej obeznani z tematem…

    Jest Bóg teologów. Bóg filozofów. Bóg prostego ludu. Bóg poetów. W tym miejscu wypada wyróżnić Boga poetów lirycznych i poetów zaangażowanych społecznie. Jest Bóg złodziei, kobiet lekkiego prowadzenia, jak również b. pracowników lekkiego przemysłu . I jeżeli jest również Bóg byłych , aktualnych i potencjalnych dorożkarzy, sklepikarzy, to musi być też Bóg b. pracowników i pracownic Urzędu Bezpieczeństwa. I można w tym przypadku wydzielić wśród nich , te znajdujące się w epoce poklimakteryjnej, ale byłby to w tym momencie przejaw ewidentnej nadprecyzji , bo jeżeli jeszcze żyją te panie, to wszystkie one są już po…Itd. Itd.

    Czyli, zupełnie uprawnioną jest teza, że jednak Julia Brystygierowa miała prawo, a czy obowiązek…

    I jeszcze o jednym Bogu nie wspomniałem.
    O Bogu ateistów, bo jeżeli nie uznaje się istnienia Boga , to wypada wiedzieć w co , albo komu się wierzy.

    Ta ostania uwaga wynika tylko i wyłącznie z oczywistej w pewnych kręgach, dbałości o ostrość definicji

  70. No i jest oczywiście jeszcze Bóg b. pracowników Państwowych Gospodarstw Rolnych, o których dobra pamięć ( nie zmianę!) upomina się jak zwykle niekoniunkturalnie podchodzący do poszczególnych zagadnień @jakowalski

  71. Archer – 14 grudnia o godz. 8:41 31947
    1. Ocenia się, że jesienią 1920 roku w Polsce znajdowało się co najmniej 80-85 tys. jeńców rosyjskich, a śmiertelność wśród jeńców w polskich obozach wynosiła co najmniej 17-20%, czyli że wymordowano wówczas w Polsce jakieś co najmniej 20 tys. Rosjan. Poza tym, to nie komuniści zaatakowali wtedy Polskę, a Polska zaatakowała wtedy komunistów (wyprawa Piłsudskiego na Kijów). Stalin eliminował zaś wroga klasowego, a nie według narodowości. Wiadomo jest powszechnie, że najwięcej wśród ofiar stalinowskiego terroru to byli Rosjanie a także i sporo Gruzinów, czyli rodaków Stalina.
    Etiopia nie musiała być formalnie czyjąś kolonią, aby być ofiarą kolonializmu i neokolonializmu. W roku 1943 Bengal był zaś brytyjską kolonią a więc odpowiedzialność za głód w Bengalu ponosi ówczesna brytyjska, kolonialna administracja, która eksploatowała ów Bengal w latach 1757-1947 czyli przez prawie 200 lat. Francja zaś ani na moment nie zniknęła z mapy Europy podczas II WŚ. Komunizm wojenny był zaś tylko rodzajem calkowicie zmilitaryzowanej gospodarki, a więc funkcjonował on tylko w czasie wojny.
    2. Większość egzemplarzy paryskiej „Kultury” rozdawano wśród polskiej inteligencji za darmo, przemycając ją („Kulturę”, a nie inteligencję), do Polski (specjalne „kieszonkowe” wydania tejże „Kultury”). Tylko zagranicą była ona sprzedawana, ale też po mocno subsydiowanej cenie. Transmisje radiowe były wtedy zaś darmowe – radiofonia cyfrowa, czyli z możliwością kodowania sygnału (dokładniej ograniczenia dostępu do subskrybentów) wprowadzona została bowiem znacznie później. Problemy finansowe red. Giedroycia wynikały zaś z tego, że sporą część tego, co otrzymywał on z CIA wydawał on na swoje osobiste cele – no cóż, aby żyć jak książę, to trzeba sporo wydawać. 😉 Sam zresztą przyznajesz, że korespondencja tych dwóch agentów CIA: Jana Nowaka-Jeziorańskiego i Jerzego Giedroycia została mocno ocenzurowana z wiadomych powszechnie powodów.
    3. Instytut Yad Vashem jest przecież, tak jak to było z paryską „Kulturą” i RWE agenturą („oknem wystawowym”) CIA. Poza tym, to jawne potępienie nazizmu przez Watykan doprowadziło by do załamania się morale Wermachtu – przypominam, że większość żołnierzy owego Wermachtu stanowili katolicy rzymscy, a spośród 556 ustalonych przypadków zadeklarowanego przez esesmanów z załogi KL Auschwitz wyznania religijnego najliczniej reprezentowani byli rzymscy katolicy. Ale Pius XII stał zawsze po stronie nazizmu, a więc nigdy go nie potępił.
    I konkretnie to jakim słowami potępił Pius XII niemiecką agresje na Polskę w encyklice Summi Pontificatus? Przecież papież nie wymienił tam z nazwy Niemiec ani tez systemu politycznego panującego wówczas w Niemczech. Krytykował on w tej encyklice tylko ZSRR, w swych słowach sprzeciwu przeciwko „odejściu ludzi od wiary w Boga i od zasad prawa naturalnego, regulującego stosunki międzyludzkie i międzynarodowe”. Przypomnienie tych zasad było więc skierowane tylko przeciwko teoriom walki klasowej. Następnie Pius XII potępił absolutyzm (wszechwładzę) władzy państwowej, która nie czuje się skrępowana żadnymi nadrzędnymi normami, ale tak, aby było wyraźnie widać, że te słowa skierowane są przeciwko ZSRR, którego rząd, w zrozumieniu papieża, rościł sobie pretensje do władzy nawet nad tzw. duszami ludzi. Papież Pius XII skrytykował więc tylko takie teorie państwa, które ograniczają swobody wyznawania wiary i wychowania chrześcijańskiego, a także ograniczanie wolności inicjatywy prywatnej, czyli wyraźnie krytykował on ZSRR a NIE III Rzeszę, którą on w 100% popierał od jej początku (jako nuncjusz papieski w Monachium) aż do jej końca a jej funkcjonariuszy a nawet i dłużej (pomoc Watykanu dla nazistowskich zbrodniarzy uciekających z Europy do Ameryki).
    Oto jego słowa o Polsce – „narodzie tak Nam drogim, tej Polsce, która przez swą niezłomną wierność dla Kościoła i przez wielkie zasługi, jakie zdobyła, broniąc chrześcijańskiej kultury i cywilizacji – o czym historia nigdy nie zapomni – ma prawo do ludzkiego i braterskiego współczucia całej ludzkości. Położywszy swą ufność w Bogarodzicy Dziewicy, „Wspomożyciele Wiernych”, czeka ona upragnionego dnia, w którym, jak tego domagają się zasady sprawiedliwości i prawdziwie trwałego pokoju, wyłoni się wreszcie zmartwychwstała z owego jak gdyby potopu, który się na nią zwalił”. Nie ma tu więc żadnego potępienia agresji niemieckiej na Polskę, a tylko wzmianka jakiegoś, nie wiadomo przez kogo spowodowanego, „potopu, który się na nią zwalił”. A to, że jakiś rabin się ochrzcił, to nic nowego – polecam tu przygody Szwejka: Kapelan polowy Otto Katz, najdoskonalszy ksiądz wojskowy, był Żydem. ”.
    Więcej tu: https://www.wattpad.com/24997-szwejk-1/page/44
    4. Tak, O. Rydzyk jest wciąż duchownym kościoła rzymskiego, a więc papież rzymski jest wciąż w teorii jego najwyższą zwierzchnością na tej Ziemi, ale co z tego? Po prostu Watykan nie może sobie pozwolić na jego ekskomunikę, jako że straciłby wtedy co najmniej milion „duszyczek” i sporo pieniędzy razem z nimi. USA to jest zaś III świat, a dominuje w nich protestantyzm, a więc pełne są tam raczej zbory niż kościoły. Korzenie Europy są zaś grecko-rzymskie, a nie chrześcijańskie. Chrześcijaństwo jest bowiem religią azjatycką (bliskowschodnią), a nie europejską. Wojny w Europe wybuchają zaś od setek lat z przyczyn religijnych. Ostatnio w byłej Jugosławii. 🙁

  72. Aaron Sprężyner
    – 14 grudnia o godz. 10:52 31949
    Zrozum wreszcie, z ateiści w nic nie wierzą, że ateizm jest 100% zaprzeczeniem jakiejkolwiek wiary religijnej.
    – 14 grudnia o godz. 9:10 31948
    Na jakiej podstawie twierdzisz, że prof. Jan Hartman nie jest kobietą? Może ma on płeć w zrozumieniu „sex” męska, ale płeć w zrozumieniu „gender” ma on, przynajmniej według mnie, żeńską a przynajmniej nijaką ze wskazaniem na żeńską.

  73. Aaron Sprężyner
    – 14 grudnia o godz. 10:52 31949
    Zrozum wreszcie, że ateiści w nic nie wierzą, że ateizm jest 100% zaprzeczeniem jakiejkolwiek wiary religijnej.

  74. @Archer: a kto to jest jehowita? widuję ich czasami, może nawet co do niektórych spraw byśmy się zgodzili…? Jeśli nawet Jeszu był „tylko” b. mądrym rebe, po którym zostały konspekty jego lekcji, to i tak jest dla mnie ten zestaw konspektów ważniejszy od wszystkich dogmatów KK. Odpowiem więc pytaniem: czy szanowny kolega jest może świadomym katolikiem? smutne by to było, spotkać znowu Kaina na swej drodze, co to wcale ale to nic się nie szweda – ale jak to powiadają u nas: „Gość w dom – bóg w dom”, mając na myśli głównie duchy przodków (gość+-ghost, nieść+-nieść się, itd.), lecz drzwi otwarte…
    Tylko czemu to, kolego Archer, twarz masz zapadłą? czemu innym wyliczasz zbrodnie, tak gorliwie? Jak to jest z tą belką…?
    Aaronie, ja zwyczajnie biorę życie: dzieci to dzieci, żeny to żeny, klimakterium naturalium est, non odiosum est, czy jak to idzie w języku? mężczyźni to mężczyźni – myślisz, że mamy swojego Boga mężów? Z tego, co wiem, to raczej Bogę… Brystygierowa, dawno wdową-matka będąc, nie wyrzekłą się męża nazwiska ani żydowskości swej: ja tam nie wiem, jak jest wśród Żydów, ale czy wdową będąc, nazwisko męża nosząc, można, Żydówką będąc, ot tak chrzest przyjąć? co na to Bóg Męża, tj. Bóg Żydów/mężów, bo żeny przepraszają Go, że nie są facetami – można? A co do wykształcenia: czy bardziej filozofka, czy bardziej historyczka-mediewistka? A wyklucza to się? Można być jehowito-katolikiem, to można mediewistko-filozofką, czyż nie?
    Można też być Żydówko-chrześcijanką? zapewne, zwłaszcza, że wielu dzieci żydowskich nie pytano o zgodę; potem takie siostry Goldman w Laskach czy gdzieś – bracia też czy księża/ojcowie – mają zgryz… Może nawet z powodu ostrości definicji? w przypadku Żydów to zrozumiałe (ostrość noża), ale w przypadku Żydówek? Może koniec płodności oznacza koniec zobowiązania wobec Boga męża-Żyda?
    NIe wykluczam, że o tym też rozmawiała z siostrą Goldman oraz z prymasem Wyszyńskim, przez wiarę katolicką również Żydem, mentalnym… 20 lat wcześniej, po pierwszym ich spotkaniu, powiedział pono:”Straszna kobieta!” – dostrzegł więc płeć i osobowość. Co powiedział w Laskach (także poza filmem)? Myślę, że godna twojej, Aaronie, głowy rzecz…

  75. Archer – 14 grudnia o godz. 7:33 31946
    Nie sądzę, aby Yagiel był sekciarzem. To raczej ty nim jesteś, z jakiejś fundamentalistycznej sekty działającej wewnątrz kościoła rzymskiego, np. Opus Dei (Dzieło Boże). Jest uważana za fundamentalistyczną, katolicką sektę, która walczy aktywnie przeciw prawom kobiet, prawu do aborcji, zwalcza In Vitro, zwalcza wszelką niekatolicką konkurencję religijną metodami bardzo podstępnymi. Sekta OD ma związki z siłami konserwatywnymi w krajach katolickich, ale również wśród wysoko postawionych urzędników i urzędniczek Unii Europejskiej. Aura tajemniczości wokół tej organizacji, a także fakt, że jej członkowie nie obnoszą się z przynależnością do jej szeregów, powoduje falę spekulacji. Tygodnik „Newsweek” wylicza wszystkie prawdy i mity na temat Dzieła Bożego rodem z faszystowskiej Hiszpanii generała Franco w gronie polityków. Według „Newsweeka”, najlepsze czasy dla sekty Opus Dei w polskiej polityce to był czas rządu Jerzego Buzka – luterańskiego przyjaciela sekty OD. Dziełu Bożemu, jak brzmi polska nazwa sekty Opus Dei sprzyjał także Marian Krzaklewski, inny świecki aktywista tej sekty.
    Opus Dei to mieszanina myśli autorytarno-faszystowskiej i fanatycznego katolicyzmu elitarnego. Sekta Opus Dei to katolicki instytut świecki założony 02.10.1928 roku w Hiszpanii przez zbiegłego ze szpitala psychiatrycznego schizofrenika Josemarię Escriva de Balaguera. Jego celem jest szerzenie w społeczeństwie głębokiego przekonania, że każdy człowiek jest powołany do świętości i apostolstwa poprzez pracę zawodową. Urojenia powszechnej świętości to częste watki w schizofrenii paranoidalnej jak i w paranoi religijnej. Założyciel organizacji urodził się 09.01.1902 roku zmarł 26.06.1975 roku na zawał serca. W 1992 roku został bezpodstawnie beatyfikowany, a 06.10.2002 roku kanonizowany przez polskiego papieża Jana Pawła II – Karola Wojtyłę.
    Inne podobne organizacje działające wewnątrz kościoła rzymskiego to Comunione e Liberazione, Opus Angelorum, Pro Ecclesia, Neokatechumenat, Focolari – Dzieło Maryi, Ruch Szensztacki, Legion Marii, Pro Occidente, Austria Catholica, lefebryści itd.
    Sekta Opus Dei w odróżnieniu od innych organizacji podlega bezpośrednio tylko papieżowi Watykanu. Wygląda na to, że jest to bicz papieski na niepokorny episkopat lub rodzaj policji religijnej wewnątrz kościoła katolickiego. Coraz więcej biskupów czuje twardą dłoń funkcjonariuszy sekty Opus Dei którzy nadzorują, sprawdzają i weryfikują ich działalność. Sekta Opus Dei gwarantuje posłuszeństwa i pewność, że rzeka gotówki zewsząd spokojnie płynie do Watykanu. Sekta Opus Dei składa się głównie z aktywistów zajmujących się działalnością polityczną i wpływem na władze polityczne krajów w których działa, a znacząca część jej numerariuszy i supernumerariuszy stanowi lobby homoseksualne w kościele. Członkowie i przyjaciele Opus Dei zajmują się na całym świecie wyciszaniem pedofilskich, efebofilskich i homoseksualnych skandali z udziałem księży, biskupów, mnichów, zakonnic, szkolnych katechetów i katechetki.
    Jakie cechy Opus Dei były tak atrakcyjne dla konserwatywnego polskiego papieża Karola Wojtyły aka Jan Paweł II, że zdecydował się wynieść jedną z wielu zatwardziałych i fundamentalistycznych, ale politycznie i seksualnie zboczonych organizacji do rangi swojego zbrojnego ramienia? Być może te które tak ją upodabniają do mafii, czy raczej wskazują na to, że jest to swojego rodzaju mafia w kościele:
    a) omerta, bezwarunkowy obowiązek milczenia i potęga tajemnicy – w Opus Dei nazywa się to obowiązkiem “dyskrecji”;
    b) mafijna ideologia rodzinna czyli nepotyzm i nieformalny klientelizm; według konstytucji, które zgodnie z oficjalnymi oświadczeniami Opus pozostawały w mocy do 1982 roku, Dzieło Boże stanowi “rodzinę bez ohydy miłości cielesnej” oczywiście tej heteroseksualnej „ohydy”;
    c) lobby mafijne, czyli obsadzanie kluczowych funkcji i najwyższych stanowisk członkami, zwolennikami i sympatykami “rodziny”; mafia nosi więc oblicze tych instytucji, a jej członkowie nie muszą się legitymować ani wobec opinii publicznej, ani wobec danej instytucji. Celem Opus Dei są przede wszystkim elity władzy w polityce, gospodarce, nauce i samym kościele watykańskim,
    d) mafijne wzorce myślenia i zachowania, czyli hierarchiczna i antydemokratyczna struktura kościoła rzymskokatolickiego, której celem jest zachowanie totalitarnej formy działania i istnienia.
    Sama sekta Opus Dei jest tu najskrajniejszym przykładem w jakim kierunku zmierza kościół katolicki rzymski. Reakcjonizm i faszyzm, nazizm w stylu hitlerowskim, w stylu frankistowskim, tisowskim czy pinochetowskim. Sekta Opus Dei jest dla kościoła watykańskiego w czasach współczesnym tym czym byli jezuici w czasach reformacji: ratunkiem oraz lekarstwem na humanizm, prawa człowieka oraz agnostycyzm. Aktualnie, w XX wieku, zakon jezuitów jest totalnie zinfiltrowany zwolennikami mafijnej i sekciarskiej prałatury Opus Dei.
    Chyba nie trzeba przekonywać, że prałatura Opus Dei jest swoistą sektą, powołaną dla tajnych celów Watykanu. Sekciarstwo jest doskonale widoczne w tym, że:

    1) w Opus Dei bezwarunkowym kultem otaczana jest postać chorego psychicznie założyciela Josemarii Escrivy de Balaguera – jakakolwiek krytyka pod jego adresem jest tępiona brutalnie i boleśnie.
    2) Świętą księgą jest dzieło założyciela „Droga”, w Polsce wydana pod nieszczęśliwym tytułem „Bruzda”, jej zawartość dla polskiego czytelnika dość znacząco odbiega od hiszpańskiego oryginału. Jest to niejako konstytucja, rozkazy, jakimi maja kierować się wszyscy członkowie owego „Dzieła Bożego” mającego jedyny monopol na prawdę.
    3) Ściśle zhierarchizowana struktura typu koszarowego, paramilitarnego, ścisłe reguły nie pozwalające na odrobinę prywatności czy intymności.
    4) Totalny nadzór nad każdym aspektem życia członka lokalnej grupy. Każda minuta dnia jest dokładnie wypełniona zadaniami i obowiązkami oraz licznymi modlitwami, pokutami, spowiedziami itp. To nic innego jak pranie mózgów w totalitarnej sekcie.
    5) Negacja ustaleń II soboru watykańskiego. Przy całym swym oddaniu papieżowi, sekta jest niejako odłamem który chce przekształcić cały kościół katolicki na swój obraz i podobieństwo. Opus Dei to skrajnie fundamentalistyczna, reakcyjna i agresywna sekta nie wahająca się przed użyciem wszelkich środków aby osiągnąć swoje cele. Opus Dei kontroluje wszystkie dziedziny życia politycznego w Polsce po 1989, włącznie z prezydenturą Lecha Wałęsy, którego kapelan prezydencki był ważną figurą związaną z sektą Opus Dei! Fanatycy katolickiej prawicy faszystowskiej prócz czasopism mają swoje programy w wielkich mediach elektronicznych, pisują w największych ogólnopolskich dziennikach. Opusdeiści jak to mafia prawicowa, są dobrze zorganizowani i przedsiębiorczy – mają fundusze od prywatnego biznesu. Opusdeisci wydają własne książki, a przede wszystkim tworzą instytucje zaplecza wpływu i robią politykę. Straszą, obrażają, wysyłają anonimy wywierają presję, preparują fikcyjne afery i oskarżenia przeciwko swoim adwersarzom.
    Sekta Opus Dei ukrywa swój majątek, powiązania z ruchem faszystowskim i nacjonalistycznym, wspiera ruchy antydemokratyczne i antyliberalne, werbuje osoby nieletnie, promuje pogardę dla kobiet [mizoginię], odrzuca osoby niepełnosprawne, stosuje „pranie mózgu”, sekta kładzie nacisk na zatarcie granic między przestępstwem i brakiem etyki a moralnością! W Polsce działacze i przyjaciele sekty Opus Dei obejmują czołowe stanowiska w skrajnych ruchach prawicowo-faszystowskich takich jak ONR, Ruch Narodowy, Młodzież Wszechpolska. Sekta Opus Dei stosuje przymusowe donosicielstwo i nielegalne pozyskiwanie informacji. Sekta Opus Dei stosuje dehumanizację (odczłowieczenie) swoich prawdziwych i domniemanych wrogów. Sekta Opus Dei naucza, że księża kościoła rzymskokatolickiego są ,,istotami wyższymi” nad innych ludzi i to pomimo masowego zjawiska ich zdegenerowania, pedofilią i przestępczością typu wyłudzenia pieniędzy a la ksiądz Ryszard Matkowski.
    Sekta Opus Dei straszliwie niszczy więzi społeczne i rodzinne. Sekta Opus Dei zachęca do oszustwa i manipulacji. Sekta Opus Dei zmusza do niekorzystnego rozporządzania swoim mieniem, od każdego członka na wyższym stanowisku w sekcie wymaga podpisania dokumentu, przekazującego sekcie majątek na wypadek swojej śmierci! Sekta Opus Dei narusza tajemnicę korespondencji. Sekta Opus Dei stosuje dyskryminację majątkową. Sekta Opus Dei zachęca do stosowania kar cielesnych. Sekta Opus Dei stosuje dziwaczne praktyki kultowe. sekta Opus Dei ogranicza dostęp do informacji. Działalność w sekcie, tyrania i psychomanipulacja powoduje poważne zaburzenia psychiczne, bo jej reguły zostały stworzone przez ewidentnego szaleńca, leczonego psychiatrycznie w szpitalu zamkniętym Josemarię Escrivę. Prominentny członek sekty OD – były minister spraw zagranicznych Peru – Francisko Tudela, musiał poddać się długotrwałemu leczeniu psychiatrycznemu. Wybitny członek Opus Dei – biskup Xavier Laurizaca – autor przedmowy do dzieła „Droga”, zmarł po wielu latach pobytu w szpitalu psychiatrycznym.
    Sekta Opus Dei infiltruje środowiska decyzyjne, takie jak wyższe uczelnie, kadry menadżerskie, partie polityczne, a nawet Wspólnotę Europejską, która bezmyślnie subwencjonuje działania sekciarskiego ‚Dzieła Bożego’. Sekta wnika do środka różnych organizacji i przekształca ludzi podatnych na psychomanipulację w adeptów Opus Dei, w psychopatycznych członków niezwykle potężnego i wpływowego lobby o charakterze z jednej strony mafijnym, a z drugiej nazistowskim. Tam, gdzie sekta Opus Dei nie ma własnych uczelni, takich jak w hiszpańskiej Pampelunie, członkowie organizacji przyjmują strategię; rozpoczynają werbowniczy pochód poprzez ośrodki uniwersyteckie. Szkoły katolickie będące pod wpływem sekty Opus Dei zioną nienawiścią płynącą z motywów religijnych. Wyznawcy chorego psychicznie Josemaria Escrivy oddają mu boską cześć, modląc się do niego niczym jakiegoś bożka.
    Gangsterskie operacje na budżetach państw wykorzystywanych do finansowania sekty Opus Dei i podległych jej kościelnych przedsięwzięć to kolejny gangsterski czy mobsterski majstersztyk polityków działających pod szyldem Opus Dei. W Polsce typowa zbrodnia sekty Opus Dei to rabunek majątku narodowego Polski przez sekciarską, opusdeistyczną Komisję Majątkową działającą przez dwadzieścia lat. Wszystko co zrabowali aktywiści sekty Opus Dei przez 20 lat przestępczego zbójowania opusdeistycznej Komisji Majątkowej powinno zostać bezwzględnie znacjonalizowane i powrócić do skarbu państwa okradzionego w gangsterski sposób przez ten bezprawny, przestępczy twór opusdeistycznej mafii gospodarczej. Członkiem sekty Opus Dei jest Joao Talone z Eureko, które przejęło czy raczej zrabowało na rzecz sekty Opus Dei polskie PZU, a co za tym idzie wszelki zysk ze składek ubezpieczeniowych polskich obywateli, co zupełnie nie powinno mieć miejsca.
    Główne zagrożenie leży w niedemokratycznej strukturze sekty Opus Dei, która całkowicie odzwierciedla faszystowską ideologię nauk Escrivy. Ludzie muszą wypełniać wydawane rozkazy bezdyskusyjnie. Przywódcy sekty OD mają całkowitą kontrolę nad im podległymi dzięki cotygodniowej rozmowie, kiedy to mogą uzyskać wszystko czego potrzebują by manipulować wyznawcami. Tak więc, jeśli najwyższy przywódca zadecyduje o czymś, tak się stanie. Tę strukturę usprawiedliwiają tłumaczeniem, że to wszystko robione jest w imię Boga. Ale wszystkie osoby w Opus Dei są tylko ludźmi i zawsze istnieje możliwość, że popełniają błędy. W dyktatorskiej strukturze sekty Opus Dei, pomyłka lub zła decyzja tylko jednej osoby stojącej na czele organizacji, może mieć fatalne konsekwencje. Ich odpowiedzią jest coś w rodzaju „No tak, zbudowaliśmy dyktaturę, ale nie ma obawy; mamy takiego sympatycznego dyktatora, który jest taką miłą osobą o dobrym sercu…”. Przy czym: Josemaria Escriva nie był osobą o bardzo dobrym charakterze, a do tego przez rok leczył się w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym z którego niewyleczony uciekł. Ktoś, kto nie przyznaje, że popełnił błąd wkładając faszystowską ideologię w swoją pracę, nawet po 1945, kiedy to zło faszyzmu powinno stać się oczywiste dla każdego, na pewno nie jest świętym. Bóg nie jest skinheadem w kamuflażu i bojówkach oraz nie żywi sympatii do faszyzmu.
    Więcej tu: https://sekty.wordpress.com/faszystowska-opus-dei/opus-dei-mafia-w-sercu-kosciola

  76. P.S. – Członkiem Opus Dei jest także wiceprezes PO i urzędujący wciąż prezydent Warszawy, czyli pani Hanna Gronkiewicz-Waltz.

  77. @ja kowalski
    Aby nie przedłużać.
    Jeżeli nie lubię zupy ogórkowej, to wiem jaki ma ona smak i dlaczego preferuje zupę pomidorową
    Jeżeli nie przepadam za malarstwem niefiguratywnym, to wiem za czym nie przepadam, bo je widziałem i wiem, że fascynuje mnie malarstwo El Greco
    Jeżeli nie wierzę, że drużyna Legi zdobędzie Pucharu Europy to wiem jaką klasę i jakich zawodników posiada ten klub i jak mocni są jej przeciwnicy
    Jeżeli nie wierzę, że krokodyl może mieć kształt słonia, to wiem jaki jest faktyczny wygląd krokodyla i nikt mi nie wmówi , że coś pływającego z dużą trąbą o nazwie krokodyl istnieje.
    Podobna zależność zachodzi w przypadku niewiary ateistów, czyli że muszą wiedzieć przeciwko czemu protestują . Bogu odmawiają ateiści prawa do istnienia. Ale np. jaki jest ten Bóg? Na przykład w jakiej czapce chodzi, bo przecież mamy zimę?
    No chyba, że ateiści to takie duże dzieci specjalnej troski i im wszystko pleść wolno.

  78. @Yagiel pisze m.in. :

    „…dzieci to dzieci, żeny to żeny, klimakterium naturalium est, non odiosum est, czy jak to idzie w języku? mężczyźni to mężczyźni – myślisz, że mamy swojego Boga mężów? Z tego, co wiem, to raczej Bogę… Brystygierowa, dawno wdową-matka będąc, nie wyrzekłą się męża nazwiska ani żydowskości swej: ja tam nie wiem, jak jest wśród Żydów, ale czy wdową będąc, nazwisko męża nosząc, można, Żydówką będąc, ot tak chrzest przyjąć? co na to Bóg Męża, tj. Bóg Żydów/mężów, bo żeny przepraszają Go, że nie są facetami – można? A co do wykształcenia: czy bardziej filozofka, czy bardziej historyczka-mediewistka? A wyklucza to się? Można być jehowito-katolikiem, to można mediewistko-filozofką, czyż nie?

    Czyli tworzy się niezły galimatias poznawczo…interpunkcyjny.

    Ale czy jest możliwy Żyd, ateistyczny teolog, dla którego Chrystus jest przełomową osoba w dziejach świata, a rangę, znaczenie i symbolikę Apokalipsy Św. Jana porównuje jedynie z Manifestem Komunistycznym Marksa, a cała Biblia wg niego stanowiła wyraz ludzkiego pragnienia emancypacji, oraz utopijnej tęsknoty za idealnym społeczeństwem.

    Okazuje się, że jest możliwe. A facet nazywał się Ernst Bloch. I nie przechodził klimakterium. Prawdopodobnie.

    Ateistyczny teolog.

  79. Aaronie,
    Ateiści nie protestują przeciwko religii i kościołowi – pomyliłeś ich z antyklerykałami. Oczywiście: część antyklerykałów to są ateiści, ale większość antyklerykałów stanowią przecież ludzie wierzący w boga czy też, jak chrześcijanie, w bogów.
    Ateiści wychodzą zaś z założenia, że boga czy też bogów nie ma i mają na to nie do zbicia dowody naukowe, czyli empiryczne. Natomiast wierzącym pozostaje tylko Tertulianowe „credo quia absurdum est” („wierzę, choć wiem, że to nie ma sensu” albo „wierzę choć wiem, że to jest absurdalne), jako że nie ma, bo też i być nie może naukowego, czyli empirycznego dowodu na istnienie boga, jako że bóg jest przecież z defincji istotą niematerialną, istniejącą tylko i wyłącznie w chorych z defincji umysłach tych, którzy w niego wierzą (zauważ, że dla uproszczenia pisząc „bóg” mam tu an myśli „bóg albo bogowie”).
    Poza tym, to dowieść istnienia boga musi ten, który twierdzi że bóg istnieje, a osoby odrzucające tę wiarę muszą tylko zbić owe dowody na istnienie boga przedstawiane przez wierzących w tegoż boga. Poza tym, to wierzący muszą w każdym przypadku wyraźnie określić w co albo w kogo oni wierzą, w tym też w którego oni wierzą boga i dlaczego (np. w Jehowę, Jezusa, Allacha, Ahurę-Mazdę, Wielkiego Manitou czy też w inne Mzimu) i jakie są atrybuty ich boga oraz dlaczego wierzą oni np. w Jehowę, a nie w Allacha czy też na odwrót. I tego oczekuję od ciebie, jeśli mam ciebie brać za rzeczywiście wierzącego w boga.
    Ale niestety, ale wierzący w boga lub bogów to są takie mało gramotne, niedorozwinięte umysłowo dzieci specjalnej troski, którym się wydaje. że im jest wolno wszystko pleść, a więc nawet największe bzdury takie jak np. o niepokalanym poczęciu, wniebowstąpieniu, zmartwychwstaniu etc, czyli robić to, za co w normalnym społeczeństwie skierowano by ich natychmiast do szpitala psychiatrycznego. Niestety, ale żyjemy w chorym społeczeństw, w którym władza należy do psychicznie chorych religiantów o oszołomów typu Macierewicza. 🙁

  80. @akowalski
    Jeżeli puszczasz do ludzi m. in. tego typu frazy:

    Poza tym, to wierzący muszą w każdym przypadku wyraźnie określić w co albo w kogo oni wierzą, w tym też w którego oni wierzą boga i dlaczego (…) i jakie są atrybuty ich boga oraz dlaczego wierzą oni np. w Jehowę, a nie w Allacha czy też na odwrót.

    I twierdzisz, że jednym z podstawowych pytań dla religijnej wiary jest pytanie DLACZEGO? i na to pytanie Twoim zdaniem MUSZĄ odpowiedzieć wyznawcy Boga to poddaje się, i na koniec tylko zadam jedno pytanie:

    Kto ich ma zmusić?

    Oczywiście nie musisz na nie odpowiadać…
    …ale jeżeli masz taką wolę…

  81. A jeżeli chodzi o osobę Ministra Obrony Narodowej, którego określasz obrazowo:

    „psychicznie chorym religiantem”

    to moim zdaniem ów osobnik jest w swoich zachowaniach jak najbardziej racjonalny i wyrażeniom „psychicznie chory” i oczywiście „religiant” można przylepić wiele łatek, ale po racjonalizmie za bardzo zgrzyta w zębach.

  82. Aaron Sprężyner – 14 grudnia o godz. 17:07 31960
    Do tego, aby wierzący wyjaśnili niewierzącym, używając argumentów merytorycznych i empirycznych dowodów, w co i dlaczego oni wierzą, zmusić może ich tylko ich własne poczucie moralności (uczciwości) które oni nazywają „sumieniem”. Jeśli więc uważasz się za osobę moralną, to odpowiedz mi proszę ma poniższe pytania:
    1. Czy wierzysz tak jak Tertulian czyli rozumiejąc, że to nie ma sensu, czy też masz jakieś naukowe, czyli empiryczne dowody na to, że twój bóg istnieje realnie, a nie tylko wirtualnie, czyli tylko w umyśle twoim i innych osób wierzących w tego samego lub z grubsza tego samego boga bądź bogów?
    2. W co i/lub w kogo ty wierzysz?
    3. Jakie są atrybuty twojego boga czy też bogów?
    4. Dlaczego wierzysz w tego/tych a nie w innego/innych bogów?
    5. I na koniec – last but not least: DLACZEGO wierzysz zamiast nie wierzyć? Przecież nieistnienie czegoś (tu boga bądź bogów) jest zawsze prostsze, a więc też i bardzej logiczne niż istnienie czegokolwiek.

  83. Aaron Sprężyner. – 14 grudnia o godz. 17:16 31961
    Jeżeli Macierewicz jest w swoich zachowaniach jak najbardziej racjonalny, to ja jestem chińskim cesarzem. 😉

  84. @jakowalski: ja też myślę, a nawet wierzę, że nie jestem sekciarzem; nie dziwią mnie podejrzenia ludzi czujnych w ramach KK – mniejsza o to. Większa o to, że, gdy czytam nowszych Sprezynerów, obawiam się, że ateiści to dopiero sekciarze! A rozróżnienie między antyklerykałami a ateistami przemyślę – zdaje się, że narodowcy np. polscy mają ambicję być antyklerykałami. Czy dobrze zrozumiałem: antyklerykał to katolik lub chrześcijan, który zwalcza władzę funkcjonariuszy kleru w zakresie „co cesarskie” (dla uproszczenia: w państwie i w polityce)? Tyle że to by znaczyło, że antyklerykalizm=antykatolicyzmem…
    Ponieważ dzieje się już raczej meta-dyskusja niż dyskusja, zaznaczę, że osoba MON kojarzy mi się bardziej z wiarą w cuda (tj. z Tertulianem), niż z fachowcem od broni i obronności. Jeśli miarą fachowca jest to, jak bardzo uważa się on za fachowca, to AM jest w ścisłej czołówce Globu; ale ponieważ chce bronić Polski, czyli prawa do bycia bitym, jest rzeczywiście idealnym osobem MON. Gdybyśmy jednak chcieli bronić RzeczyPospolitej, to – Matko Boska! Na szczęscie – dzieki, Mateczko – jest tylko obrońcą Polski, tzn. ministrem, ministrantem Rydzyka. Jego niech broni WOTem (votum? WOT może to jego votum).

  85. I jeszcze: co do Tertuliana: szybko stał się antyklerykałem! jakąś dwu-płciową sektę(?) założył, bardzo kryrtyczną wobec KK. Czyli bycie antyklerykałem wyklucza się z byciem katolikiem. Też tak myślę, Tertulianie. Tylko co z tego? 1800 lat mija, a klerykalizm trwa… Przyjdzie przyjąć za pewnik, że ludzie (to my też?) są absurdalni. I chyba do tego zmierzasz, Aaronie, czyż nie? Tylko jak to udowodnić?
    (osobiście znam taki dowód, ale skrywam, bo może sekciarski jest)

  86. Yagiel – 14 grudnia o godz. 18:14 31964 🙂
    Poza tym, to:
    1. Narodowiec, tak jak każdy Polak-patriota NIE może być w żadnym wypadku rzymskim katolikiem, jako że przynależność do kościoła rzymskiego oznacza podległość Watykanowi, a tego przecież nie da się nijak pogodzić z lojalnością dla Polski.
    2. W Polsce, z dominującym w niej kościołem rzymskim, w praktyce jest tak, że antyklerykalizm=antykatolicyzm.
    3. Macierewicz jest rzymsko-katolickim fanatykiem. Na szczęście Polaka tak czy inaczej nie ma szansy na wygranie wojny z żadnym z naszych potencjalnych przeciwników, czyli ani z Rosją ani też z Niemcami, a że Ukraińcy najprawdopodobniej sami się wymordują piłami i siekierami, to najlepiej by było, abyśmy wzorem Islandii zrezygnowali z wojska i ministerstwa do jego spraw, a więc też i z ministra do jego spraw. 😉
    Szalom!

  87. Jarosław Makowski
    „Wygląda to tak, jakby Franciszek zaprosił do swej łodzi kogoś, kto wiosłuje w przeciwnym niż on kierunku”.

    Pan też uwierzył w tą bajkę o dobrym carze i złych bojarach ?

    Dla kontrastu. Szkoda, że Gospodarz nie wyjaśnił, gdzie w NT można poczytać o księżach. Mamy XXI wiek. A już w XVII wiecznej Holandii, światli ludzie wiedzieli w jakim celu powołano do istnienia kler chrześcijaństwa.

    Gijsbert van der Kodde, jeden z członków gminy kolegian, którzy starali trzymać się Biblii i przykładu pierwszych chrześcijan, powiedział: „klasa duchownych powstała ponad sto lat po śmierci apostołów tylko po to, by stworzyć miejsca pracy dla mężczyzn, którym nie chciało się uczyć żadnego zawodu”.

  88. @jakowalski

    Istotą demokracji są rządy większości. Również w następnych wyborach ta sam zasada będzie obowiązywać
    Jeżeli większość obiektywnych komentatorów twierdzi, że PIS ma raczej zagwarantowane zwycięstwo w najbliższych wyborach…świadczą o tym również wszystkie dotychczasowe sondaże…
    … i jeżeli podstawą do wygłaszania takich proroctw są dotychczasowe poczynania rządu, ale i również partii opozycyjnych, a jednym z najbardziej aktywnych medialnie członków obecnie sprawujących władzę jest uważany szef MON-u, to nic nie stoi na przeszkodzie żeby go uznać za osobę racjonalną.
    Oczywiście uwzględniając fakt zasadniczy, że nikt nie kwestionuje tego ,że demokracja parlamentarna jest projektem opartym na racjonalnych regułach.

  89. Yagiel – 14 grudnia o godz. 18:21 31965
    Ludzie (czyli że my też) są nie tyle absurdalni, co (na ogół) irracjonalni i nielogiczni, stąd też podatni są oni na różne religijne i inne zabobony czy też gusła. Poza tym, to w religii są tylko sekty, tyle że różnej wielkości. 😉

  90. Aaron Sprężyner – 14 grudnia o godz. 18:31 31968
    NIE, istotą demokracji są rządy ludu. Uważa się, że w USA panuje demokracja, ale wkrótce to zapewne nie będzie rządzić tam większość, a mniejszość, jako że jest to federacja, a więc można tam, tak jak Pani Clinton, zdobyć więcej głosów niż Pan Trump, a mimo to prezydentem zostanie tam najprawdopodobniej Pan Trump, jako że wygrał on w większości stanów, ale nie w stanach z największa liczbą ludności, co zresztą wielu Polakom, przyzwyczajonym do państwa unitarnego, trudno jest zrozumieć.
    I oczywiście, że demokracja parlamentarna NIE jest projektem opartym na racjonalnych regułach, jako że zakłada ona iż większość ma rację, co jest oczywiście bez sensu, jako że gdyby zapytać się większość ludzi na tzw. III świecie, to powiedzieli by oni, że Ziemia jest płaska i że Słońce krąży wokół niej.
    A to, że rzymsko-katolicki oszołom Macierewicz jest popularny w oszołomskiej, rzymsko-katolickiej Polsce, to chyba nie jest nic dziwnego, ale nie świadczy to przecież o tym, że jest on osobą racjonalną.
    Szalom, Aaronie!

  91. Dezerter83 – 14 grudnia o godz. 18:30 31967
    W NT jest sporo o biskupach. Czy twoja jehowicka sekta ma biskupów?

  92. @dezerter83 pisze m.in.:

    „klasa duchownych powstała ponad sto lat po śmierci apostołów tylko po to, by stworzyć miejsca pracy dla mężczyzn, którym nie chciało się uczyć żadnego zawodu”.

    Dezerterze83 wiesz przecież, że pierwsze cechy rzemieślnicze, z ich całą strukturą, uczniów, czeladników itd. to to dopiero okres średniowiecza, czyli od śmierci Chrystusa to kupa czasu. Czyli były jednak problemy wówczas z nauką przyzwoitego zawodu .
    Oczywiście mógł być taki mężczyzna samoukiem , prać gacie, albo robić na drutach skarpety, ale moim zdaniem powstał by wówczas problem bezrobocia kobiet. Bo co one miałyby wówczas robić?

    Tak więc jak widzisz problem był naprawdę wielowątkowy.

  93. @jakowalski
    Ale szef MON-u uwzględnia fakt, że Polacy sa prymusami na lekcjach religii, czy wychowania fizycznego, a nie na zajęciach geografii, czy wychowania do życia w rodzinie, co wiąże się z określonymi politycznymi preferencjami, a jeżeli uwzględnia, to znaczy, że nie obca jest mu znajomość głównej zasadę fizyki klasycznej , że przyczyna rodzi skutek.
    A jeżeli ją zna, to nie można zaprzeczyć temu, że jest osobą racjonalnie postrzegającą zawiłości bytu, boć fizyką jest niekwestionowaną królowa nauk.

  94. A jeżeli chodzi o tematy poboczne ( polemika z Archerem) to po pobieżnej lekturze stwierdzam że:
    W przypadku oceny działań zaczepnych na odcinku wschodnim ( wojna rok 1920) to raczej masz rację i Twój punk widzenia raczej pkrywa się z moim. Ostatnio zacząłem łykać książkę poświęconą tej tematyce ( prawie 500 stron). Wydana w czasach przełomu ( najlepszych dla tego typu wydawnictw),czyli można było w końcu pisać prawdę, a nie było jeszcze w zwyczaju okraszać prac historycznych prymitywną interpretacją dla prostego ludu, co ma miejsce dzisiaj.
    Książka to zresztą zbiór dokumentów, przemówień sejmowych , relacji prasowych, wspomnień uczestników, obserwatorów zagranicznych, czyli sprzedawanie kitu ograniczone do minimum.

    W przypadku oceny roli i poczynań papieży w czasach przed i w trakcie wojny, z ubolewaniem stwierdzam,że chyba masz zadatki na szefostwo sekcji historycznej w zgromadzeniu ŚJ, którzy fascynują się wprost tamtych okresem i ówczesną rolą KK. Owszem nie było idealnie, ale większość tekstu to mało refleksyjna papka, bez uwzględnienia tamtych zdarzeń w szerszym kontekście historycznym.
    Ale o tym przy najbliższej okazji.

  95. Aaron Sprężyner – 14 grudnia o godz. 19:07 31973
    1. Religia to nie jest prawdziwy przedmiot nauczania, a tylko indoktrynacja religijna, a w sporcie, to jak widać po ostatniej letniej olimpiadzie, daleko nam jest dziś do osiągnięć PRL-u.
    2. Przyczyna rodzi skutek tylko w fizyce klasycznej, ale już nie w współczesnej. Zgoda, fizyka jest niekwestionowaną królową nauk, ale klasyczna socjologia, politologia i ekonomia oparta na klasycznej fizyce mają niewiele wspólnego z nauką.
    3. Przecież to ja właśnie przedstawiam działania Watykanu w latach międzywojennych, podczas i zaraz po II Wojnie Światowej w szerokim kontekście – nie tylko historycznym czyli politycznym, ale także społecznym i ekonomicznym, biorąc za podstawę podstawowy konflikt tych czasów, czyli na linii Wschód-Zachód, a więc pomiędzy tzw. obozem socjalistycznym (głównie ZSRR, po wojnie z europejskimi „demoludami” a w latach z grubsza 1949-1956 razem z ChRL) z jednej strony a tzw. światem kapitalistycznym czyli USA i jego europejskimi sojusznikami oraz byłymi brytyjskimi dominiami takimi jak Australia i Kanada z drugiej strony. Watykan wówczas, a szczególnie za panowania Piusa XII, stanął wyraźnie po stronie Zachodu, w tym szczególnie po stronie III Rzeszy, widząc w niej jedyną nadzieję na pokonanie „bezbożnego” komunizmu, jako że Pius XII, zresztą całkiem słusznie. uważał, że burżuazyjne demokracje Zachodu nie są zainteresowane w zbrojnej krucjacie przeciwko ZSRR, a raczej w handlu z tym państwem. Stąd też Pius XII nie uczynił nic, co mogło by przeszkodzić w walce III Rzeszy z ZSRR, a więc nie nawoływał on niemieckich katolików, którzy stanowili przecież większość żołnierzy i oficerów Wermachtu do wypowiedzenia posłuszeństwa Hitlerowi, nie potępił on niemieckich zbrodni na terenach okupowanych przez III Rzeszę i z zadowoleniem śledził on postępy w wymordowaniu europejskich Żydów, jako że był on przecież zagorzałym antysemitą, jak na katolickiego księdza przystało. Był on zresztą w „dobrym” „sukienkowym” towarzystwie – Kolbego, Wyszyńskiego, czy też Tiso.
    4. I co z pytaniami, które ci zadałem 14 grudnia o godz. 17:36 (31962)?
    Dobranoc!

  96. Aaron Sprężyner – 14 grudnia o godz. 18:53 31972
    Nauka zawodu niekoniecznie musi odbywać się w ramach cechu czy też w ramach szkoły. Dawniej na ogół ojcowie uczyli swego zawodu synów. Tak było na przykład z moim dziadkiem, po którym nastąpiły dwa pokolenia grawerów (mój wujek i mój brat cioteczny). O dziedziczeniu zawodu rolnika, szlachcica czy arystokraty już nie wspomnę, bowiem to jest przecież oczywista oczywistość. 😉

  97. o! chcę coś wpisać – nie mogę…

  98. o, mogę – króciutko więc:
    1. o jaką książkę na niemal 500 s. chodzi, Aaronie?
    2. biskupi nie-pracusie wśród chrześcijan to IIw. i dopiero wtedy, gdy bogaci obywatele IR zaczęli się zgłaszać do wspólnot chrz., co zrodziło pokusę gromadzenia kasy poza-ponad wspólnotą: po co pracować, skoro można brać czyjeś? (na podst. St, Bratkowski)
    3. racjonalność AM/katolika: demokratycznie do-iść władzy, by jej nie oddać…
    4. Aaronie: owszem, nie było idealnie, ale… szerszy kontekst – o co ci chodzi? jak szeroki: Pi razy drzwi ? jakoś nie widzę cię w szeregu krzyczących „papalizm tak, wypaczenia nie!” czy „nikt nam nie powie, że błędy jednostek, choćby przywódczych, mogły przekreślać idee, którym służymy posłuszni tym jednostkom przywódczym!”…

  99. „Poczytaj sobie Marka Rieblinga „Kościół szpiegów. Tajna wojna papieża z Hitlerem. Trochę wiedzy dobrze ci zrobi. Może zrozumiesz” – napisał waldi.

    Niezawisły Sąd, przy ocenie postępowania osoby oskarżonej o dokonanie poważnych przestępstw, korzysta ze wszystkich dostępnych relacji świadków, a nie tylko tych powołanych przez obronę. To oczywista oczywistość. Zobaczmy zatem, co na rzeczony temat, ma do powiedzenia historyk Paul Johnson, w dziele „Historia Chrześcijaństwa”, 1993, Gdańsk.

    „Pierwsza wojna światowa będąca w istocie rzeczy wojną domową między chrześcijańskimi wyznaniami, zapoczątkowała okres tragedii i hańby chrześcijaństwa. Wojna i pokój, który po niej nastał, ujawniły słabość Kościołów, ale bynajmniej żaden z nich nie identyfikował się ze złem. To miało dopiero nastąpić.”(s.615)

    „Ciągły lęk przed oskarżeniami o antyniemieckość doprowadził Kościół katolicki do ugody z Hitlerem i nazistami. Niemieckich biskupów, papieskiego nuncjusza, arcybiskupa Pacelliego i Watykan łączyła obawa, że kampania antykościelna (…) zniszczy w końcu Kościół katolicki w Niemczech. Obawiano się, że Hitler utworzy podporządkowany państwu separatystyczny Kościół, do którego przystąpi znaczna większość niemieckich katolików i duchowieństwa” (s.617).

    „Gdy Hitler zdobył władzę, Kościół katolicki porzucił swoją negatywną postawę i zaczął udzielać mu aktywnego poparcia. Biskupi dokonali tego już 28 marca 1933 roku pod wpływem jednoznacznych słów Watykanu (przekazanych biskupom przez Pacelliego), który zapowiedział, że nie udzieli poparcia opozycyjnej polityce. W lecie Watykan podpisał konkordat z Niemcami. Pozbawiał on niemiecki katolicyzm politycznego i społecznego znaczenia oraz sygnalizował księżom i świeckim katolikom, że powinni zaakceptować nowy reżym”(s.618).

    „Pierwszym i właściwie jedynym gestem protestu, była adresowana do Niemców encyklika papieża Piusa XI, odczytana w Niedzielę Palmową 1937 roku. Atakowała nie tylko naruszenia konkordatu, lecz także państwo nazistowskie i jego doktryny rasowe. Hitler uznał encyklikę za wypowiedzenie wojny. Wykorzystał prawo dewizowe, by ukarać księży i zakonnice pracujących na zagranicznych kontraktach. Gdy zachodziła konieczność gestapo stosowało represje. Wcale nie musiały one być ostre. Wśród duchownych katolickich usunięto jednego biskupa z jego diecezji, a inny otrzymał niewielki wyrok za naruszenie prawa dewizowego”(s.626).

    „W kwietniu 1939 roku protestanci i katolicy zgodnie bili w dzwony z okazji urodzin Hitlera, a prymas, kardynał Bertram, wysłał do niego telegram z gratulacjami. Kościoły nie odegrały żadnej roli w wydarzeniach prowadzących do wybuchu II wojny światowej. Oba Kościoły państwowe wywierały presję na Niemców, by byli posłuszni Fuhrerowi i walczyli o zwycięstwo. (…) Papież nie udzielał żadnych wskazówek. Pius XII poradził wszystkim katolikom na świecie, by „walczyli mężnie i okazywali wrogom miłosierdzie”. Zdumiewający jest fakt, że papież ani słowem nie potępił, w opublikowanej 20 października 1939 roku encyklice, rozbioru katolickiej Polski. Nawet nie wspomniał o tym wydarzeniu” (s.627).

    „Jesienią 1943 roku, przywódca niemieckiej wspólnoty katolickiej w Rzymie, biskup Hudel, poprosił niemieckiego komendanta wojskowego, o wstrzymanie aresztowań i deportacji ośmiu tysięcy Żydów, nie dlatego, że ich eksterminacja była złem, lecz dlatego – jak powiedział – „iż obawiam się, że w przeciwnym wypadku papież będzie musiał zająć oficjalne stanowisko, które posłuży za broń antysemickiej propagandzie” Zarówno Hudel jak i ambasador Niemiec, Ernst von Wiezsacker, uważali za pewne, że Pius XII nie zamierza protestować, a uczynić to może jedynie pod presją. Po prostu, dobrze znali papieża. Papież nie uczynił nic, kiedy tysiące Żydów skazano na zagładę. Watykan zdobył się jedynie na zamieszczenie w swoim organie prasowym „L’Osservatore Romano”, oświadczenia, w którym jako „zbyt surowe” określił traktowanie Żydów. A co byłoby odpowiednio surowe ? Gazeta tego nie wyjaśniła” (s.629).

    „W końcu Pius XII wygłosił przemówienie do Kolegium Kardynałów. Powiedział, że nazizm jest „szatańskim upiorem (…) kultem przemocy, bałwochwalstwem wobec rasy i krwi, klęską ludzkiej wolności i godności”. Ale słowa te wypowiedział dopiero w czerwcu 1945 roku, gdy Niemcy się poddały, a Hitler od dawna był martwy”(s.631).

    Tyle Paul Johnson. I jeszcze dwa słowa ode mnie.
    1. Hitler szczerze nienawidził chrześcijaństwa i zamierzał je zniszczyć. To fakt.
    2. Nieliczni hierarchowie katoliccy, próbowali krytykować jego poczynania. To prawda.
    3. Kościół katolicki jako całość, w chwili próby zawiódł całkowicie. Dlaczego ?

    Niech odpowiedzą sami zainteresowani:
    Pacelli broniąc swojej rady podpisania przez Rzym konkordatu za wszelką cenę, utrzymywał, że musiał wybrać „między umową zgodną z życzeniami nazistów a faktyczną eliminacją Kościoła w Niemczech”.

    Co ciekawe, Hitler przewidział taki rozwój wydarzeń. Po zdobyciu władzy, powiedział o przywódcach religijnych w Niemczech: „Zdradzą Boga dla nas. Zdradzą wszystko, by uratować swoje nędzne posadki i dochody”.

    Jeśli więc katolicy nie mieli odwagi walczyć o to, co uznawali za słuszne, to o co w ogóle mieliby walczyć ?

  100. dezerter83 – 14 grudnia o godz. 21:24 31979
    A tu się z tobą zgadzam w 100%.

  101. ach! jeszcze te cechy rzemieślnicze: Aaronie, wiesz przecież, że w IR obowiązywało dziedziczenie zawodu, przymusowe dziedziczenie! syn piekarza musiał być piekarzem, a złotnika – złotnikiem… to było niemal tysiąc lat przed średniowieczem; ba! w Egipcie było miasto/miasta ludzi obsługujących piramidy czy grobowce – tam też ojciec skryba miał syna skrybę, a ojciec budowniczy miał syna budowniczego… 2-3 tys lat przed średniowieczem.
    Czy aby nie popadasz w belfryzm katolicki?

  102. Yagiel – 14 grudnia o godz. 21:35 31981
    To samo napisałem 14 grudnia o godz. 20:46 31976.

  103. @dezerter83
    Halo halo, panie dezerter… A moze by tak slowko o planach porwania Piusa XII (zeznania generała SS Karla Wolffa) ktory, w obawie przed konsekwencjami, zaostal przez Hitlera zarzucony? Dziwna to przyjazn berlinsko watykanska gdy jeden chce porwac drugiego nie?
    No i moze slowko o swiadkach jehowy podczas wojny? Byl jakis widoczny protest? Bronili Zydow? Przestali na ten czas wydawac Straznice?

  104. @Yagiel

    „a kto to jest jehowita? widuję ich czasami, może nawet co do niektórych spraw byśmy się zgodzili…?”
    Nie pojmuje drogi kolego? Widujesz ich czasem i moze nawet z nimi zgadzasz a nie wiesz kto to jest?

    „Jeśli nawet Jeszu był „tylko” b. mądrym rebe, po którym zostały konspekty jego lekcji, to i tak jest dla mnie ten zestaw konspektów ważniejszy od wszystkich dogmatów KK.”
    I bardzo dobrze, z tym uzupelnieniem ze te dogmaty bezposrednio badz poserdnio wynikaja z owych konspektow.

    „Opowiem więc pytaniem: czy szanowny kolega jest może świadomym katolikiem?”
    No nie wiem co szanowny kolega ma na mysli uzywajac terminu ‚swiadomy katolik’

    „lecz drzwi otwarte…”
    Och, dziekuje. Wiec co: moge wejsc czy mam wyjsc?

    „Tylko czemu to, kolego Archer, twarz masz zapadłą? czemu innym wyliczasz zbrodnie, tak gorliwie? Jak to jest z tą belką…?”
    Widze, ze znamy sie z widzenia. Jednak twarzy szanownego kolegi jakos nie kojarze. No coz, starosc nie radosc i pamiec juz nie ta.

  105. @jakowalski
    Alez coz Ty robisz, Janie: najpierw piszesz, ze jestem… well… sam juz nie wiem czy zwolennikiem czy czlonkiem Opus Dei, a potem w szczegolach opisujesz mi tutaj ich cele i dzialanie. Przeciez jako czlonek tudziez zwolennik musze to wszystko znac nie gorzej niz dezerter zna jehow… oooops… krynice madrosci. To tak jakbym ja probowal Ci teraz wytlumaczyc czym byl SZSP.
    Do dlugiej listy organizacji, do ktorych wg. Ciebie naleze, dopisuje OD.

    1. Epidemie to jeszcze nie morderstwa. Epidemie szerzyly sie rowniez w gulagu wiec co? Stalin mordowal w ten sposob swoich wlasnych wiezniow czyli ‚element socjalnie (bolszewikom) bliski’?
    „Polska zaatakowała wtedy komunistów (wyprawa Piłsudskiego na Kijów). ” A odkad to Kijow byl komunistyczny stolica? Wyprawa kijowska podyktowana byla potrzeba stworzenia grupy silnych panstw na wschod od Polski i w ten sposob odciecia sie od czerwonych.
    „Motywem Piłsudskiego jako Naczelnika Państwa było przekonanie, że istnienie Polski pomiędzy Niemcami a Rosją jest uzależnione od stworzenia systemu silnych sojuszy lokalnych uniemożliwiających ponowny rozbiór terytorium przedrozbiorowej Rzeczypospolitej Obojga Narodów pomiędzy dwóch silnych sąsiadów – Niemcy i Rosję, bowiem Polska samotnie jest zbyt słaba, by oprzeć się równoczesnemu naciskowi niemiecko-rosyjskiemu, niezależnie od form ustrojowych w jakich te narody się znajdują.”
    I mial racje bo po zwyciestwie komunistow w Rosji, niemal natychmiast rozpoczeli oni, wraz z Niemcami, prace nad wysadzeniem traktatu wersalskiego. Przypomniec tylko chcialem, ze jeszcze w latach Republiki Weimarskiej, armia niemiecka szkolila sie na sowieckich poligonach. Jednak szczera przyjazn osiagnela swoje apogeum dopiero w latach Hitlera a jej ukoronowaniem byl pakt Ribbentrop Molotow.

    2. Ach, gdyby wiec kodowana transmisja cyfrowa istniala juz w latach ’60 i ’70 ubieglego wieku to RWE zorganizowalaby platna transmisje kodowana i kosila szmal zza zelaznej kurtyny, zgadza sie Janie? Hi hi… Brawo, brawo. Nie ma to jak logiczny wniosek.
    Korespondencja zostala ocenzurowana przez michnikowszczyzne, bo w wielu listach Giedroyc napisal zbyt wiele prawdy o korzeniach salonowej ‚opozycji demokratycznej’, ktora Kiszczak zaprosil do okraglego stolu. Zwlaszcza o komunistycznych korzeniach rodziny Szechterow i o malym kretaczu – Bolku. Natomiast Nowak – Jezioranski byl jak dziecko. Gdy sie te listy czyta to az trudno uwierzyc aby tak naiwny czlowiek mogl przez piele lat kierowac polska sekcja najwiekszej rozglosni informacyjnej na zniewolony przez Ruskich swiat. Doprawdy, Janie, polecam ta lekture z tego chocby jedynego powodu.
    4. Pomysl, Janie, przez moment. Wyobraz sobie, ze stajesz w obliczu zla. Widzis jak super-silny gang maltretuje grupe nie chcacych placic im rekiety sklepikarzy. Wiesz ze gdy miedzy nich wbiegniesz to pierwszy dostaniesz nozem pod zebro. I nie ma w poblizu zadnej policji, ktora spralaby gnojow palami po tylkach. Jeszcze pal licho jestes sam ale zalozmy, ze jestes odpowiedzialny za innych, np. sa z Toba Twoje dzieci. Jak mozesz wtedy protestowac?
    Jedyne, co Pius XII mogl uczynic (oczywiscie poza konspiracyjnym ratowaniem ofiar wojny) to napisanie czarno na bialym, ze ruscy komunisci sa rowniez za ta wojne odpowiedzialni. Ze bez Stalina albo wogole by do tej wojny nie doszlo albo mialaby lagodniejszy przebieg.
    4. Janie, Janie. Ilosc Katolikow na swiecie szacuje sie na 1.2 miliarda. Milion duszyczek to mniej niz 1 promil tej liczby. Gdyby o. Rydzyk stal Watykanowi oscia w gardle to pozbawiliby by go wladzy w ulamku sekundy.
    Korzenie Europy sa lacinskie. Francja byla pierwszym europejskim krajem, ktory ‚urodzil sie’ jako chrzescijanski. Geograficznie rzecz ujmujac masz racje piszac, ze chrzescijanstwo to religia azjatycka (przyjmujac wspolczesny podzial kontynentow). Ale chocby nawet to przeciez podroze misyjne pierwszych Apostolow obejmowaly rowniez Grecje i miasto Rzym a to juz chyba Europa prawda?
    Wojna w Jugoslawii wojna religijna?
    Gratuluje rozeznania moj Ty bardzo mlody Janie.
    Napisz mi wiec, jesli laska, dlaczego muzulmanie kooegzystowali na balkanach pokojowo z innymi religiami dopoki lapy po te tereny nie wyciagneli z trzech stron Niemcy, Ruscy i Zydoamerakanie?

  106. @Yagiel
    A propos książki i jej tytułu. To chcąc być precyzyjnym muszę ją mieć w ręcach. Niestety możliwym to się okaże dopiero za kilka godzin ( mam ją w innym miejscu stacjonowania).
    Kiedy tam dotrę, to zapodam.

  107. @ Archer: byłem lekko zirytowany twoim protekcjonalnym tonem katolika w poprz. wpisach (szwędanie się, itp.), dosyć zaczepnie piszesz i chętnie tak – nie bawi mnie ad personam, więc ad rem:
    1. granicę między ludźmi Dobrej Nowiny a KK widzę w hierarchii, która nie pracuje, a ma: Paweł przed takimi ostrzega; Tertulian ostrzegł przed drugim złem: KK przyssał się do dworu cesarskiego, tj. do władzy, i od tej pory (ces. Kommodus) stałsię Kościołem cesarskim, tj. Kościołem władzy – DN już była do przeróbki;
    2. zatem twoje przekonanie o ciągłości a nawet tożsamości KK z DN jest wg mnie niesłuszne – wymaga wiary w KK, a nie w DN; najtrudniejsze dla mnie w KK jest opieranie się na krzyżu, nie na żywym Jeszui: wg mnie krzyz powinien byćw użyciu przez d w a d n i w r o k u – bo zmartwychwstanie ewent. unieważnia śmierć i krzyż śmierci;
    3. krzyż śmierci – to jest główny symbol KK, na postrach, nie na radość DN: czy wyobrażasz sobie Jezusa chodzącego z krzyżem pod pachą albo na piersi? dla mnie więc: albo krzyż śmierci, albo DN (z dwoma dniami/trzema nocami żałoby);
    4. z symboliki krzyża śmierci wynika surowość lub, jak mówię, kainizm kapłanów i wiernych KK: więcej z tego szkody, zła niż pożytku, dobra – jeśli zatem KK i ty potraficie zrezygnować z krzyża i pieniędzy za bycie biskupami, za posługi kapłańskie… Jezu! brać pieniądze za chrzest, za ślub! dlaczego nie za hostię? dlaczego nie za wstęp do kościoła?
    5. KK przeszedł na stronę poncjusza Piłata i jego cesarza/-y, dba o to „co cesarskie”, mowiąc po dziesiejszemu: KK stoi tam, gdzie stało ZOMO i czołgi, a ja stoję po stronie Solidarności wtedy, stłumionej ale żywej DN…
    Nie spodziewasz się chyba, że będę czcił narzędzie zbrodni? A tu dyskusja, czy papa Pius XII czcił, czy tylko tolerował/rozumiał komory gazowe – czym różnią się od krzyża, od krzyży z ludźmi tysiącami wzdłuż dróg IR? po katolizacji IR=KIR. Dla pełnej jasności: Pius XII, każdy papa i Watykan/KK to Sanhedryn, nie Jezus – popatrz na nasz kraj, na nasze życie społeczne: kto rzuca kamieniem? naprawdę sądzisz, że Rydzyk i Kaczyński głoszą DN ?

  108. Archer – 15 grudnia o godz. 9:42 31989
    1. Jeżeli odpowiedzialni za los jeńców nie robią nic, aby im pomóc w chorobie, to znaczy, że ich mordują. Poza tym, to Kijów należał wtedy do Rosji. Wyprawa Piłsudskiego na Kijów była kretyńskim wręcz aktem agresji ówczesnej burżuazyjnej Polski na Rosję Radziecką, za co zapłaciliśmy 25 lat później utratą Lwowa i Wilna. Poza tym, to kiedy Hitler doszedł do władzy w Niemczech, to zaprzestał on współpracy z ZSRR. Zarówno traktat w Rapallo jak i późniejszy Ribbentrop-Mołotow były spowodowane tym, że na Zachodzie tylko Niemcy chciały rozmawiać z Rosją Radziecką/ZSRR. Polska zaś od roku 1918 do 1939 włącznie szykowała się do napaści na Rosję Radziecką/ZSRR, za co późnej drogo zapłaciła.
    2. To ty byłeś śmieszny sugerując, że CIA zakodowało by RWE tak, aby tylko posiadacze abonamentu mogli jej słuchać. Napisałem ci przecież wyraźnie, że ponad 90% nakładu paryskiej „Kultury” było przemycane do Polski i rozdawane tam za darmo wśród członków tzw. elit kulturalnych. Korespondencja tych dwóch agentów CIA została zaś ocenzurowana poprzez wykreślenie z niej wszelakich wzmianek o finansowaniu zarówno RWE jak też i paryskiej „Kultury” przez CIA. Błędem władz PRL-u było zaś tolerowanie tego przemytu owej „Kultury” do Polski i niekaranie jej czytelników, Przecież bez owej elity „kulturalnej”, czytającą ową „Kulturę”, to PRL by się nie zawalił – ważniejsze było przecież zaopatrzenie ludności w mięso, co jak wiadomo władze PRL-u nie uważały za priorytetowe i za ten błąd drogo i słusznie zapłaciły one utratą władzy.
    3. Pius XII był zaś szefem (capo di tutii capi) potężnego gangu, potężniejszym niż nawet Hitler. Co z tego, że nie miał on bezpośrednio pod sobą pancernych dywizji, skoro na jego usługach byli dyktatorzy i autorytatywni władcy Niemiec, Włoch, Hiszpanii, Portugalii, Węgier, Finlandii, Czech, Rumunii, Bułgarii, Słowacji i Chorwacji oraz kolaborujące z nazistami rządy Francji, Belgii, Holandii, Norwegii i Danii (a do czasu inwazji na ZSRR także rządy Liwy, Łotwy i Estonii) oraz sprzyjające mu rządy pozornie przecież tylko neutralnej Szwajcarii i Szwecji, a ponadto, to Pius XII był moralnym autorytetem dla dziesiątek milionów niemieckich, austriackich i włoskich katolików, w tym dla większości żołnierzy Wermachtu i praktycznie dla 100% żołnierzy włoskiej armii. Gdyby tylko 10% żołnierzy Wermachtu zbuntował się przeciwko Hitlerowi, to III Rzesza nie miała by przecież szansy podbić prawie całej Europy. Prawda jest bowiem taka, że Pius XII od początku, czyli od objęcia posady nuncjusza papieskiego w Bawarii aż po ostatnie dni III Rzeszy i nawet dłużej (aktywna pomoc Watykanu dla nazistowskich zbrodniarzy uciekających z Europy do Ameryki) był po stronie niemieckiego nazizmu i włosko-hiszpańsko-portugalskiego faszyzmu, a więc że był on de facto papieżem Hitlera i Mussoliniego, a także Franco i Salazara.
    4. Tu nie chodzi o katolików rzymskich na świecie, a w Europie. A w Europie ich ilość gwałtownie maleje, a poza tym to Watykan nie może pozwolić sobie na kolejną schizmę w samym centrum Europy. Poza tym, to pierwsi apostołowie byli Żydami. Faktem jest, że zainfekowali oni swą azjatycka religią Europę, ale to jest przecież temat na osobną dyskusje. Korzenie Europy leżą zaś w kulturze Starożytnej Grecji, tej samej, którą chrześcijaństwo od początku zwalczało (np. poprzez spalenie biblioteki aleksandryjskiej) i dalej zwalcza. A wojna w Jugosławii była typową wręcz wojną religijną – tak samo jak za czasów II Wojny Światowej konflikt był tam głównie pomiędzy prawosławnymi Serbami a rzymsko-katolickimi Chorwatami, tyle, że doszedł do tego także konflikt pomiędzy prawosławnymi Serbami a muzułmańskimi Bośniakami. Jak chyba wiesz, wszyscy oni mówili i dalej zresztą mówią tym samym językiem, czyli serbsko-chorwackim. Była to więc typowa wojna religijna, czyli wywołana pod religijnym pretekstem. Zinstytucjonalizowana religia zawsze bowiem dzieli ludzi i wywołuje konflikty pomiędzy nimi, a więc powinna by ona prawnie zakazana. Ponadto, to muzułmanie koegzystowali na Bałkanach pokojowo z innymi religiami tylko wtedy, kiedy islam był tam religią panująca, czyli za czasów tureckiej okupacji oraz w Jugosławii Tito, czyli wtedy, kiedy religijni przywódcy nie mieli nic do powiedzenia. Kiedy tylko uzyskali oni wpływ na Jugosłowian, to się tam zaraz zaczęły krwawe walki na tle religijnym, wywołane i popierane przez Zachód, a głównie przez Niemcy. Ale to jest też temat na osobną dyskusję.

  109. Archer – 15 grudnia o godz. 8:27 31986
    Te niemieckie plany porwania Piusa XII były tak jak plany porwania Mussoliniego – na wypadek, gdyby się on znalazł w rekach np. włoskich partyzantów albo został internowany przez rząd włoski po tym, jak Włosi wypowiedzieli posłuszeństwo Mussoliniemu.

  110. Archer
    15 grudnia o godz. 8:27
    „No i moze slowko o swiadkach jehowy podczas wojny?”

    Cytowany przeze mnie Paul Johnson, był łaskaw napisać też kilka zdań, na temat postawy ŚJ w hitlerowskich Niemczech:

    „Największą odwagę okazali Świadkowie Jehowy, którzy już od początków istnienia nazistowskiego państwa głosili otwarcie swoją opozycję, wynikającą z pobudek ideowych. Ściągnęło to na nich prześladowania. Świadkowie Jehowy odmawiali wszelkiej współpracy z państwem nazistowskim, które uznawali za przejaw absolutnego zła. Wielu (…) skazano na śmierć za odmowę służby wojskowej i nakłanianie innych do takiego postępowania, inni kończyli w Dachau lub w szpitalach psychiatrycznych. Jeszcze innych po prostu mordowano. 97 procent członków (…) padło ofiarą prześladowań” (Historia chrześcijaństwa, s.626).

    Wydaje się, że gdyby kościoły katolicki i protestancki, chciały postąpić tak jak Świadkowie Jehowy – nie byłoby II wojny światowej. Niestety, nie chciały ponieważ się bały.

  111. Dezerter83 – 15 grudnia o godz. 22:20 32016
    Jehowici, swoją neutralną postawą podczas II Wojny Światowej, pomagali de facto państwom osi, a szczególnie zaś nazistowskiej III Rzeszy. Najlepiej by więc było, abyś nie poruszał tego tematu, jako że brniesz tu coraz bardziej w bagno, które niebawem ściągnie cię na jego dno… 🙁

  112. Dezerter83 – 15 grudnia o godz. 22:20 32016
    Kościoły katolicki i protestancki stały cały czas po stronie Hitlera. Papież rzymski Pius XII był przecież znanym germanofilem i zwolennikiem faszyzmu, jako jedynej według niego siły zdolnej zwalczyć „bezbożny” bolszewizm, a protestanci, szczególnie zaś dominujący w niemieckim i europejskim protestantyzmie luteranie (czyli kościół ewangelicko-augsburski), byli zawsze niemieckimi patriotami, a nawet wręcz szowinistami, tak jak sam ksiądz a później pastor Marcin Luter. Jedyne, czego się te kościoły bały, to było zwycięstwo owego „bezbożnego” bolszewizmu.

  113. Dezerter83 – 15 grudnia o godz. 22:20 32016
    Dodam tu także antysemityzm, obecny wówczas zarówno u rzymskich katolików jak też i u protestantów. W interesie kościoła rzymskiego i protestanckiego leżało więc zwycięstwo Hitlera, a nie aliantów, którzy dowodzeni byli przez prezydenta USA, który, jak wiadomo, miał żydowskie pochodzenie (patrz np. http://nick.salon24.pl/587270,niemcy-zydzi-i-niecodzienny-spor-o-pochodzenie-roosevelta-41). Dochodzi do tego silna wówczas pozycja rosyjskich Żydów we władzach ZSRR oraz bardzo znaczne wpływy żydowskiego kapitału – zarówno w USA jak też i UK. Tak więc nic dziwnego, że również z tego powodu, kościoły katolicki i protestancki stały cały czas po stronie Hitlera, jako że nie tylko że był on antysemitą w swych deklaracjach, ale też i w swych czynach.

  114. @Yagiel
    Ok. A zatem ad rem
    1. „(…) która nie pracuje, a ma”. Dobrze. Ale bedac konsekwentnym ostrze swoich pretensji obrocic powinienes przede wszystkim przeciwko Jezusowi Chrystusowi, ktory co prawda do ok. 30 roku zycia pracowal ale potem rzucil robote w czort i zaczal szwendac sie po okolicy, nie pracujac a majac.
    2. Krzyz jest symbolem nie tylko KK ale rowniez protestantow albo wschodnich ortodoksow. Zwracasz sie jednak w tym punkcie wyraznie przeciwko KK. Inni Ci nie przeszkadzaja. Wiec albo konsekwencja albo choroba naszych czasow.
    3. „na postrach” piszesz. Dobrze. Ale we wspomnianych wczesniej konspektach, z ust samego Jezusa pada pare innych slow, ktorych wypadaloby obawiac sie bardziej niz tego krzyza. Jezeli chcesz wiec pozbawic chrzescijanstwa elementu strachu to polecam ocenzurowanie konspektow, zwlaszcza fragmentow o placzu i zgrzytaniu zebami (a tego nalezy obawiac sie bardziej niz tego nieszczesnego krzyza)… ojej, co ja pisze… Francuzi juz to zrobili.
    4. Surowosc tak. Zgodzimy sie chyba, ze taka smierc na krzyzu do przjemnosci raczej nie nalezy. Kainizm? Dlaczego? Kain to morderca bratobojca. Nawet jezeli znajdziesz gdzies takiego biskupa to bedzie wyjatek tak nieliczny ze trudno mowic tu o jakiejs regule. A co sie tyczy oplat za sakramenty (niektore), to pytaniem jest kto Ci kaze przystepowac do tych sakramentow. Nie ma przymusu chrzczenia dzieci, koscielnych slubow a pogrzeb moze byc na koszt miasta (czyli tez za to placisz w formie podatkow ale to nie wydaje sie Ci przeszkadzac). „Jezu! brać pieniądze za chrzest, za ślub! dlaczego nie za hostię? dlaczego nie za wstęp do kościoła?” – jest to poniekad sluszna uwaga. Osobiscie jestem zwolennikiem podatku koscielnego.
    5. Czy moglbys dac mi chociaz jeden przyklad ksiedza katolickiego, ktory idac za przykladem zomokow przylozyl Ci albo komus innemu pala po plecach albo polal woda nie z kropidla lecz z armatki?
    ‚Nie spodziewasz się chyba, że będę czcił narzędzie zbrodni?’
    „Dlaczego oddajemy cześć krzyżowi? Świadkowie Jehowy powiadają, że to perwersja otaczać czcią narzędzie zbrodni. Ale przecież my nie czcimy krzyża jako narzędzia zbrodni, czcimy go jako narzędzie naszego zbawienia. Gdyby zastrzelono bliską mi osobę, rewolwer byłby tylko i wyłącznie narzędziem zbrodni. Natomiast Pan Jezus umarł nie tylko dlatego, że ludzie podjęli zbrodniczą decyzję zamordowania Go. Umarł, bo sam chciał oddać za nas swoje życie, bo po to przecież przyszedł na tę ziemię: „Ja życie moje oddaję, aby je znów odzyskać. Nikt mi go nie zabiera, lecz Ja je od siebie oddaję! Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Takie przykazanie otrzymałem od Ojca mego” (J 10,17n). „Dręczono Go, gdyż sam dał się gnębić, nawet nie otworzył ust swoich” – prorokuje Izajasz (53,7).
    Nie tylko umarł dlatego, że sam chciał, ale również w sposób, w jaki chciał. Otóż chciał dokonać naszego zbawienia na drzewie krzyża. W ten sposób odzyskaliśmy – i to ponadobficie – utracone w raju drzewo życia. Natomiast sam kształt tego narzędzia naszego zbawienia przypomina nieustannie, że dokonało się na nim dzieło powszechnego pojednania: belka pionowa wskazuje, że na krzyżu Zbawiciel przywrócił naszą łączność z niebem, zaś rozciągnięte na krzyżu ramiona – że im więcej zwrócimy się ku Ukrzyżowanemu, tym więcej wzajemnie dla siebie będziemy braćmi i siostrami. Z kolei ciężar krzyża, tak boleśnie odczuty przez naszego Pana w drodze na Kalwarię, obrazuje straszliwy ciężar naszych grzechów.
    Czy godzi się czcić krzyż, który jest tylko przedmiotem? Ale przecież, jeśli oddajemy cześć krzyżowi, to wyłącznie dlatego, że chcemy w ten sposób uczcić ukrzyżowanego na nim Zbawiciela! Podobnie jak kiedy całuję świętą Ewangelię, to przecież nie papier całuję, ale oddaję cześć słowu zbawienia, a w ostatecznym wymiarze – samemu Zbawicielowi.”

  115. @dezerter83
    Hi hi…
    Tylko, jak pokazuja statystyki, liczba SJ rosla nawet w Europie w latach 1939 – 1945.

  116. Jeszcze pokłosie mojej ostatniej ( w końcu zakończonej ) lektury 3-tomowej korespondencji Giedroycia z Miłoszem.

    A jednak niezbadane są wyroki boskie.

    11 listopada 1995 roku pisze Giedroyc do Miłosza list, a w końcowej jego części umieszcza te oto słowa:

    „…Piszą mi z Warszawy, i to ze źródła miarodajnego, ze P.Gronkiewicz – Waltz była przed paroma dniami u kardynała Glempa i oświadczyła, że nie potrzebuje już poparcia Kościoła w jej kampanii o fotel prezydencki, gdyż miała objawienie, ze jej wybór jest zapewniony”

    Krotki komentarz. Mój.

    P. Gronkiewicz Waltz to oczywiście Pani Hanna Gronkiewicz -Waltz.
    Wybory prezydenckie to wybory na Urząd Prezydenta RP w listopadzie 1995 roku.
    W wyborach tych p. Gronkiewicz-Waltz otrzymała 2% głosów
    Niezbyt cieple stosunki dzisiejszej Platformy z przedstawicielami Episkopatu to być może następstwa tamtego incydentu, kiedy uznano, że partia Grzegorza Schetyny nie ma jednak wejść „na górze”, i jeżeli już stawiać na jakiegoś konia ,to lepszym rozwiązaniem będzie współpraca z partią obecnie sprawującą władzę

    A swoja drogą ciekawe, czy urzędująca pani prezydent Warszawy miała jakieś wsparcie podczas wyborów w stolicy?

  117. Archer (Hi hi…)
    „Ale przecież my nie czcimy krzyża jako narzędzia zbrodni, czcimy go jako narzędzie naszego zbawienia”.

    1.Jezus nie zginął na krzyżu, lecz na palu. Greckie słowo przetłumaczone w wielu przekładach Biblii na „krzyż” oznacza po prostu pojedynczą drewnianą belkę. Symbol krzyża wywodzi się ze starożytnych religii pogańskich (Dzieje 5:30; Galatów 3:13; Wielki Słownik Grecko-Polski NT, ks. Remigiusz Popowski, s.562,563)

    Rzecz jasna, bez względu na to, w jaki sposób zadano cierpienia i śmierć Jezusowi, żaden wizerunek czy symbol tego narzędzia nie powinien dla chrześcijan stać się przedmiotem czci ani uwielbienia. „Uciekajcie od bałwochwalstwa” — nakazuje Biblia (Wyjścia 20:4,5; 1 Koryntian 10:14).

    2.Chrystus nie polecił uczniom, aby ozdabiali swoje miejsca spotkań religijnych jakimkolwiek symbolem, żeby ułatwić innym ludziom rozpoznanie chrześcijan. Przeciwnie, podał naprawdę istotny znak rozpoznawczy jego prawdziwych naśladowców: „Po tym wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami, jeśli będzie wśród was miłość” (Jana 13:35).

    3.Pierwsi chrześcijanie nie używali krzyża ani go nie czcili.
    W New Catholic Encyclopedia napisano: „W symbolice sztuki wczesnochrześcijańskiej nie spotykamy wyobrażenia zbawczej śmierci Chrystusa na Golgocie. Pierwsi chrześcijanie, pozostający pod wpływem starotestamentowego zakazu sporządzania rytych wizerunków, nie byli skłonni przedstawiać w jakiejkolwiek formie nawet narzędzia Męki Pańskiej” (1967, t. 4, s. 486).

    W History of the Christian Church napisano o chrześcijanach z I wieku: „Nie używali ani krucyfiksu, ani żadnego materialnego wyobrażenia krzyża” (J. F. Hurst,, t. 1, s. 366).

    4.Zwyczaj adorowania krzyża nie jest chrześcijański. Nie służy uzewnętrznianiu miłości do Boga ani Chrystusa, przeciwnie, urąga uznawanym przez Nich wartościom.
    Jak powinna się taka miłość uzewnętrzniać? Biblia odpowiada: „Na tym bowiem polega miłość do Boga, że przestrzegamy Jego przykazań” (1 Jana 5:3).

    5.Prawdziwi naśladowcy Jezusa wysoko cenią sobie fakt, że Chrystus poniósł za nich śmierć. Wiedzą, że ofiara Jezusa jest wspaniałym przejawem mocy Bożej i Jego wieczystej miłości. Nie potrzebują jednak żadnego widzialnego przedmiotu, żeby im pomagał w wielbieniu tego Boga miłości. Stosownie do napomnienia Pawła ‛postępują według wiary, a nie dzięki widzeniu’ (2 Koryntian 5:7).

    6..We wszystkich sprawach związanych z wielbieniem Boga, pierwsi chrześcijanie, usilnie starali się stosować przede wszystkim do Biblii. Kościoły nominalnego chrześcijaństwa nauczają, że takie praktyki jak kult krzyża należą do „świętej tradycji”. Jeśli jednak tradycja pozostaje w sprzeczności ze Słowem Bożym, ludzie miłujący Boga muszą ją odrzucić (Przysłów 30:5,6; 1 Koryntian 4:6).

  118. Dezerter83 – 16 grudnia o godz. 20:52 32075
    1. Dla mnie krzyż to dwa skrzyżowane pale, belki albo deski.
    2. Chrystus wyrażnie powiedział: „Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien.” (Ewangelia według Mateusza 10, 34-37) oraz A tych moich wrogów, którzy nie chcieli, żebym został ich królem, przyprowadźcie tu i zabijcie ich przy mnie” (Ewangelia według Łukasza 19,27).
    3. Co innego krzyż, a co innego wizerunek kogoś na nim ukrzyżowanego.
    4. Patrz p. 2.
    5. Co to za moc boża, która nie była w stanie zapobiec ukrzyżowaniu tegoż boga?
    6. Skąd znasz tak dokładnie te zwyczaje pierwszych chrześcijan? Żyłeś wśród nich, czy co?

  119. Archer – 16 grudnia o godz. 8:54 32033
    Twoja argumentacja jest tu tak samos śmieszna i wręcz naiwnie dziecinna jak argumentacja Dezertera. Spieracie się o to, ilu Diabłów może tańczyć na końcu szpiki. 🙂