Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

9.11.2016
środa

Trumpizm

9 listopada 2016, środa,

Jeśli nie wierzyliście w powiedzenie, że w Ameryce wszystko jest możliwe, to teraz już wiecie, że w USA wszystko jest jednak możliwe. 45. prezydentem Stanów Zjednoczonych Ameryki zostaje Donald Trump.

1.

Żyliśmy w przekonaniu, że co jak co, ale Ameryka nigdy nie popadnie w skrajny populizm czy radykalizm, bo Amerykanie cenią sobie zdrowy rozsądek i umiarkowanie. Od dziś już wiemy, że to były płonne nadzieje. Prezydentem Stanów Zjednoczonych zostaje polityk, który do kosza zdaje się wrzucać to, co charakteryzowało – niezależnie od tego, kto rządził Ameryką – jej politykę: przewidywalność i racjonalność.

Dlatego już sam udział Donalda Trumpa w boju o Biały Dom, polityka, któremu amerykańskie media dzień w dzień wyciągały nieuczciwość, pokazywały niekompetencję, arogancję, seksizm musiał być przykrym doświadczeniem. I to dla każdego myślącego i przyzwoitego Amerykanina. Jednak dziś się okazało, że nie dla większości. Większość zagłosowała właśnie na Trumpa. Dlaczego?

2.

Po pierwsze, jest jedna rzecz, która łączy Obamę i Trumpa. To sztuka mobilizacji swojego elektoratu. Obama wygrał i w 2008, i w 2012 roku, bo potrafił mobilizować swój twardy elektorat. Budził entuzjazm. Podobnie jak dziś swój elektorat potrafił mobilizować Trump. Clinton na ich tle była zimna i nudna. Przeciwnicy byłej sekretarz stanu do żywego jej nienawidzili. Zwolennicy zaś okazywali obojętność. Wniosek: jeśli nie potrafisz budzić entuzjazmu, jeśli nie porywasz swojego elektoratu, zapomnij o starcie w wyborach. To przepis na klęskę.

Po drugie, Amerykanie, głosując na Trumpa, pokazali środkowy palec elitom. Pokazali, że mają już dość politycznych rodzin, które żyją z polityki. W Clinton zaś jak w soczewce skupiają się wszystkie grzechy waszyngtońskiego establishmentu: bezkarność, niejasne powiązania towarzyskie, arogancja, wielkie pieniądze. Trump, choć sam jest członkiem tej skorumpowanej elity, w bezpardonowy sposób ośmielił „zwykłych Amerykanów”, by całe to towarzystwo odesłać do lamusa. Amerykanie pokazali więc środkowy palec elitom. Sęk w tym, że teraz najpewniej zobaczą ten sam środkowy palec, ale ze strony swojego nowego prezydenta.

Po trzecie, nie wygrał Trump, ale przegrała Clinton i Partia Demokratyczna. Trzeba mieć duże pokłady arogancji, by w boju o Biały Dom postawić na kandydatkę, która ma tak wiele „trupów w szafie”. Ich liczba, jak również rzucanie kłamstw lub półprawd przez Trumpa pod adresem Clintonów (Bill i jego przeszłość nie pomagała…), który nie był z tego należycie rozliczany przez tradycyjne media, sprawiły, że Clinton – szczególnie białym Amerykanom klasy średniej – wydała się postacią spod ciemnej gwiazdy. Krótko: Amerykanie uznali, że Trump jest mniejszym złem niż Clinton.

Po czwarte, jak wiemy, dużo łatwiej rządzi się poprzez strach niż miłość. Trump grał na wszystkich lękach, które dotykają dziś Amerykanów – szczególnie tych białych, należących do klasy średniej, którzy stali się ofiarą globalizacji, gdyż w jej wyniku najwięcej stracili: niepewności co do jutra i spłaty kredytów, ograniczone możliwości znalezienia dobrej pracy czy utraty obecnej, niemożności opłacenia studiów dla swoich dzieci. Co więcej, raj, który prezydent Trump ma przywrócić w Ameryce, jest prosty do odtworzenia: trzeba wywalić nielegalnych imigrantów, wybudować mur na granicy z Meksykiem, otworzyć pozamykane kopalnie i huty, dogadać się z Putinem… To nic, że to wszystko mrzonki. Ważne, że wszystkie te hasła pieściły ucho i masowały serce wielu Amerykanów. A że to iluzja, to przekonają się oni dopiero za kilka miesięcy na własnej skórze.

I rzecz ostatnia: wybór Obamy, wbrew temu, co wielu sądziło, nie zakopał podziałów rasowych. Przeciwnie: on je na nowo ożywił. O ile jednak biali Amerykanie swój rasizm chowali pod dywan, gdyż obowiązywała polityczna poprawność, o tyle Trump powiedział im, że nie muszą się już dłużej wstydzić, że są rasistami. Że w końcu mogą być sobą. I mówić to głośno. Trumpa wskrzesił, skutecznie, sentyment, że Ameryka znów może/musi być wielka, czyli biała. Nie kolorowa.

3.

Tak czy siak 9 listopada 2016 roku skończyła się Ameryka, jaką znamy: przewidywalna, angażująca się w sprawy świata, budujące koalicję na rzecz demokratycznego świata i wolności, tolerancyjna. 9 listopada zaczął się w Ameryce nowy system, któremu na imię „Trumpizm”. A to oznacza więcej amerykańskiego izolocjanizmu, więcej populizmu w polityce wewnętrznej i zewnętrznej, bratania się Waszyngtonu z takimi towarzyszami „krzewienia demokracji” jak Putin. To oznacza również osłabienie NATO i ochłodzenie stosunków z Unią Europejską.

Trumpizm znaczy więcej ryzyka, więcej nieprzewidywalności, więcej niepewności. Jeśli chcieliście żyć w ciekawych czasach, to właśnie się one zaczynają. Choć zarazem trzeba dodać: będą to również czasy niebezpieczne! Dzień dobry w nowym niebezpiecznym świecie! Ciekawe, czy Wam się spodoba?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 51

Dodaj komentarz »
  1. Pora spojrzeć prawdzie w oczy Panie Redaktorze!

    Pan i Pańscy z koledzy z PO, którzy przez lata ślepo i po trupach realizowaliście politykę neoliberalanej ortodoksji powinniście się uderzyć w piersi i przyznać, że Wy i podobne Wam elity w Europie i USA ponosicie współodpowiedzialność za torowanie drogi skrajnej prawicy, populizmowi i ksenofobii w świecie Zachodu.

    Wciąż zresztą chowacie głowę w piasek i udajecie, że nic nie rozumiecie. Albo po prostu cenzurujecie niewygodną prawdę.

    R.I.P. neoliberalizmie! A Wam towarzysze propagandyści i tępe narzędzia kapitału, będzie to długo pamiętane!!!

  2. Szanowny Panie Marcinie, mogę brać odpowiedzialność za siebie – a za tzw. formację tylko w ograniczonym stopniu, bo nigdy (poza walką piórem, a na tym polu nie ma sobie wiele do zarzucenia) nie podejmowałem decyzji. Obsadzanie mnie w roli obrońcy neoliberalizmu pewnie w osłupienie wprawia zwolenników neoliberalizmu czy dzikiego kapitalizmu, którego jest krytykiem. Oto mój tekst, jeśli znajdzie Pan chwile, z 2009 roku pisany dla Tygodnika Powszechnego http://www.opoka.org.pl/biblioteka/P/PS/tp200924-solidarnosc.html
    Łącze ukłony, jm

  3. Panie Redaktorze,

    Jak zawsze trafna analiza sytuacji, a w komentarzach jak zwykle pretensje i kalumnie typu propagandyści. Chciałbym jednak zwrócic jeszcze na jeden aspekt, mianowicie wybory a sprawa polska. Jarosłąw Kaczynski odetchnął z ulgą, bo teraz już z pewnością Donald Trump nie będzie już pouczał polskich władz na temat przestrzegania praworządności i otwiera drogę do zwycięstwa kandydatowi populistyczno-prawicowej Austriackiej Partii Wolności Norbertowi Hoferowi i co jest wielce prawdopodobne Marii Le Pen. Fakt faktem już nic nie będzie tak oczywiste i przewidywalne na świecie jak dotychczas.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Żyliśmy w przekonaniu, …”

    widzi Pan, Panie Makowski, pisanie „w pluralis majestatis” jest w zasadzie błędem, a w tym konkretnym przypadku (wybory w USA), nawet bardzo poważnym.

  6. Na ogół nie doceniano stopnia frustracji Amerykanów. Widocznie uznali, że dość eksperymentów i prezydentem powinien być biały, rodowity Amerykanin.

  7. trumpizm, kaczyzm, putinizm, heideryzm, lepenizm, berluskonizm, orbanizm, erdoganizm – wszyscy mogą założyć Organizację Narodów Zdesperowanych

  8. Głupio wybrali Węgrzy, głupio Polacy, głupio Brytyjczycy zagłosowali w referendum, głupio wybrali prezydenta Amerykanie, a za niedługo głupio mogą zagłosować Francuzi. Ale bez paniki, bo:
    1) najwyraźniej wahadło nastrojów społecznych przechyliło się właśnie w stronę samobójczej bezmyślności, ale… prędzej czy później musi wahnąć w drugą stronę; prędzej czy później Amerykanie zauważą, że mimo wyboru Trumpa nie zaczął padać deszcz dolarów, a Polacy zauważą, że dobra zmiana jest dobra dla Misiewiczów, a nie dla zwykłych Kowalskich;
    2) jeden Trampek Ameryki nie zmieni, nawet zasiadając w fotelu prezydenckim; oprócz niego wpływ na dalszą rzeczywistość będzie miał cały sztab doradców oraz druga, trzecia i – a jakże! – czwarta władza.

  9. Kiedyś, chodząc do szkół, czyli będąc nastolatkiem, a było to w czasach, gdy PRL i ZSRR miały trwać wiecznie, nie mogłem sobie wyobrazić, jak to było w II RP, III Rzeszy, IV Republice (francuskiej), imperialnej Anglii, we Włoszech Mussoliniego – gdy rządziła skrajna prawica?
    Od jakiegoś czasu, na starość, doświadczam na własnej skórze…

  10. Ludzie nie wiedzą lub w ogóle nie obchodzi ich w większości co to jest neoliberalizm.
    Świat stanął przez zupełnie nowymi wyzwaniami – także zmianą struktur społecznych. A Rosjanie wygrali swój Krym. Doskonale rozgrywają i wygrywają każde zamieszanie. Doskonała dyplomacja skoordynowana z działaniem służb zawsze gwarantowała im wielką wygraną choć początkowo wydawali się przegrani – najlepszy przykład chetnie przywoływana Jałta, z której wbrew jej popularności nikt nie wyciągnął poważnych i praktycznych wniosków. Spowodowanie chaosu politycznego przyniosło i przyniesie im dużo większe korzyści niż odebrały jakiekolwiek sankcje. Ludzie zaczęli się bać – o to chodziło – a politycy dalej udawali, że nic wielkiego się nie dzieje. Nie tego oczekuje tłum.
    Mój nieżyjący już od 7 lat ojciec zawsze powtarzał, że Putin nam jeszcze pokaże, że Rosja cały czas jest na placu boju, w przeciwieństwie do polityków zachodu.

  11. Byłbym ostrożny z formułowaniem wniosków z pkt. 3. Trump to nie jest niewątpliwie człowiek z naszej bajki, ale jak będzie wyglądać ta prezydentura to jeszcze się okaże.

  12. Panie Makowski,
    1. Polityka USA może angażowała się w sprawy świata, ale tylko broniąc swoich własnych interesów oraz była ona przewidywalna, ale tylko w tym sensie, że przeprowadzała ona kolejne agresje na słabe państwa, które nie chciały się słuchać USA ale nie była ona nigdy racjonalna – patrz np. agresja USA na Wietnam, o którym było przecież wiadomo, że ma on poparcie dwóch mocarstw nuklearnych, czyli ZSRR i ChRL i związana z tym klęska USA w tej brudnej, a z góry przecież przegranej wojnie. Tak więc Ameryka nigdy nie była państwem budującym koalicję na rzecz demokratycznego świata i wolności ani też nie była ona tolerancyjna dla państw, które się z nią nie zgadały (np. dla Kuby).
    2. W USA nie ma podziału na republikanów i demokratów, a, jak wszędzie, na tych, którzy mają pieniądze i tych, którzy ich nie mają. Trump, choć ma pieniądze, to zdołał przekonać Amerykanów, że jest za tymi, którzy ich nie maja, a tych to nawet w USA jest dziś znaczna większość.
    3. Wygrał Trump a przegrała Clintonowa, jak najbardziej zresztą słusznie. A ze elity pieniądza wysunęły Clintonowa, to znaczy, że inni jej kandydaci byli jeszcze bardziej pogrążeni niż Clintonowa w afery już nie tylko finansowe, ale wręcz kryminalne.
    4. Trump słusznie wysunął w trakcie swej kampanii realne problemy, przed jakimi stoją dziś zwykli Amerykanie i między innymi dlatego tez wygrał, i to zdecydowanie. Program Trumpa jest zaś trafiający do zwyczajnych ludzi, żyjących dziś w USA, czyli żyjących w niepewności co do jutra i mających problemy ze spłatą kredytów, ludzi mających bardzo dziś już ograniczone możliwości znalezienia dobrej pracy ale duże szanse utraty obecnej, ludzi obawiających się niemożności opłacenia studiów dla swoich dzieci itd.. Co więcej, raj, który prezydent Trump ma przywrócić w Ameryce, jest stosunkowo prosty do odtworzenia: trzeba wywalić nielegalnych imigrantów, wybudować mur na granicy z Meksykiem, otworzyć pozamykane kopalnie i huty oraz dogadać się z Putinem. Gdybym był obywatelem USA, szczególnie zaś polskiego pochodzenia, to głosował bym na Trumpa, szczególnie, że on, w odróżnieniu od Clintonowej, nie będzie dążył do wojny z Rosją, gdyż ta wojna ani Ameryce ani też Światu wcale nie jest potrzebna.
    5. Oczywiste też jest, że wybór Obamy, wbrew temu, co wielu sądziło, nie zakopał podziałów rasowych w USA. Przeciwnie: on je na nowo ożywił i to był wielki błąd ten wybór Obamy jako że on był przecież bardzo marnym prezydentem,a wydawał się być do zaakceptowania tylko dla tego, że przed nim rządził jeszcze większy od niego głupek, czyli Bush junior. Oczywiste tez jest, że Ameryka aby znów być być wielka, musi być biała a nie kolorowa.

  13. ” Żyliśmy w przekonaniu, że co jak co, ale Ameryka nigdy nie popadnie w skrajny populizm czy radykalizm, bo Amerykanie cenią sobie zdrowy rozsądek i umiarkowanie”

    Dalej nie czytalem.

    Zdrowy rozsadek wygral. Wbor byl miedzy Trumpem i Korupcja.

  14. A skutki.?Nixon arcyprawicowiec pograł tenisa stołowego z MAO.Demokracie by nie wybaczyli.Trump spokojnie może pograć z Putinem w golfa.Hilary by nie wybaczyli.Tylko skad nasz wodz wiedział ,ze wygra TRUP ,to Jego tajemnica.Bo zrozumiałe stało się ,dlaczego nie kupujemy broni.Nie mamy wrogów.A wpierw należy nakarmić głodne dzieci.Zagadką jest czy prezydent będzie realizował wszystkie obietnice?.Nie.Bo tylko u nas można brnąc w szaleństwie.A pancerni z USA na flance zachodniej ,świadczą o prawdach podanych wyżej.

  15. Oczywiście Trump..Przepraszam .iI obym nie był złym prorokiem.

  16. I jeszcze pytanie do wicepremiera .Wygrała dżuma ,czy cholera?

  17. Szanowny Panie Redaktorze,

    wygląda więc na to, że przez te siedem lat stoczył się Pan dosyć nisko w swoich działaniach politycznych. Albo mocno się Panu schizofrenia pogłębiła.

    Od krytyków drapieżnego kapitalizmu przeszedł Pan do podpory najważniejszej siły politycznej, a końcu samą siłą polityczną stojącą na straży i podtrzymującą dziki charakter chciwości i bezwzględności w dojeniu wspólnoty polskiej i europejskiej. Zresztą Pan też doił.

    O Pańskiej łupieżczej działalności w polskich środowiskach akademickich…

    Do Canossy Szanowny Panie!!!

  18. > Po drugie, Amerykanie, głosując na Trumpa, pokazali środkowy palec elitom. […] Trump, choć sam jest członkiem tej skorumpowanej elity
    No właśnie. Jakaś postprawda i postlogika, gdy wybiera się urodzonego członka elity jako młot na elity…

    > Trzeba mieć duże pokłady arogancji, by w boju o Biały Dom postawić na kandydatkę, która ma tak wiele „trupów w szafie”.
    I znowu postprawda i postlogika, skoro Trump ma nie mniej trupów w szafie. Ale to samo mieliśmy w Polsce przy okazji PiSu oskarżającego PO o wszystko, czego samo było jeszcze bardziej winne.

    > o tyle Trump powiedział im, że nie muszą się już dłużej wstydzić, że są rasistami.
    Gdyby tylko przestali się wstydzić rasizmu, problem nadal by istniał, ale byłby mniejszy. Amerykanie wybierający Trumpa przestali się wstydzić wszystkich swoich słabości — niewiedzy, głupoty, braku wykształcenia, braku empatii…

    > A to oznacza więcej amerykańskiego izolocjanizmu, więcej populizmu w polityce wewnętrznej i zewnętrznej, bratania się Waszyngtonu
    Wojny raczej nie będzie, więc pytanie tylko, czy działania Trumpa nie spowodują globalnego kryzysu ekonomicznego.

  19. @MarcinGt
    9 listopada o godz. 11:3
    Czepiasz sie Pana Redaktora przypominam Ci, ze pod oslona heroicznego boju o ,,nienarodzonych” w naszym Sejmie cichutko zawiazala sie i zadzialala koalicja na rzecz CETA – PiS (tak – ci od suwerennosci takze gispodarczej czego nad ten uklad pozbawia) PO I Nowoczesna. Kazdy rzad, ktory zechce podniesc place minimalna, zmienic (zaostrzyc) normy ekologiczne, nie dopusci podlej jakosci zywnosci zza oceanu badz kierujac sie dobrem lokalnej (czasem w skali kraju) wyda decyzje/uniemozliwi inwestycje wyladuje przed trybunalem – PRYWATNYM TRYBUNALEM. Tak PiS ,,zadbal” o ,,Suwerena”.

  20. Zwykle tego nie robie – przekopiowuje komentarze innych ale ten w odpowiedzi na artykul w GW Pt ,,Zaskoczenie P. Kugmana idealnie oddaje sens tego bezsensownego (od)ruchu Amerykanow:

    Zxzxz39
    Społeczeństwa buntują się przeciwko pogłębiającym się nierównościom (neoliberalizm) i systemowi, który je wypromował i osłaniał (tej formie demokracji). Trzydzieści lat neoliberalizmu wystarczyło, żeby 86 rodzin na świecie zgromadziło majątek równy 4 mld ludzi. W USA prezesi 10 największych korporacji zarabiają więcej niż te korporacje łącznie płacą podatków, dochody, przeciętnej rodziny spadły ok. 1000 dol., 40 mln ludzi nie stać na ubezpieczenie zdrowotne. Z drugiej strony pracujących przekonuje się, że mają dłużej pracować ale na emeryturę i tak nie mają co liczyć. Ich składkami korporacje (banki-OFE) grają na giełdach,..bo najważniejszy jest „rynek kapitałowy”. Natomiast ludzie, to „zasoby ludzkie” lub „siła robocza”. Ale gdy korporacje stracą ich pieniądze na giełdzie, emeryci zostają bez emerytur (w Chile 2/3 emerytów pobiera zasiłki, tamtejsze OFE w ciągu 1,5 roku straciło 60% ich oszczędności emerytalnych). W mediach „eksperci” przekonują,że marzeniem człowieka powinno być wynajmowanie mieszkań. Przytaczają statystyki, że gdzieś tam 60% ludzi wynajmuje i to przynosi zyski właścicielom tych mieszkań. Tymczasem własne mieszkanie jest jednym z fundamentów bezpieczeństwa człowieka, rodziny. Podstawą budowania trwałych więzi społecznych. Bez tego rozpada się struktura społeczna gwarantująca stabilizację i ład. To wszystko zrodziło bunt, ponieważ neoliberalna patologia zaczyna dotykać klasę średnią, ostoję stabilizacji każdego systemu. 1% ludzkości zgromadził tak ogromny majątek (nadwyżkę), którą musi gdzieś inwestować. Biednych, wyzutych z własności nie ma już z czego okradać, poza ich pracą (płacą) ..ale ta już jest na poziomie ledwo gwarantującym przetrwanie. Jedyną grupą, która ma jeszcze własność jest klasa średnia. To oni obecnie tracą domy, wkłady emerytalne, sprzedają samochody,żeby pokryć koszty leczenia, itd. Klasa średnia zaczyna się przeciwko temu buntować, kwestionując cały system polityczny.Jest wykształcona i świadoma tych procesów. Samodzielnie myśli, wbrew ogłupiającej papce informacyjnej wylewającej się z mediów będących własnością tego właśnie 1% szczęśliwców. Prawdopodobnie kapitalizm jaki znamy wszedł w nieodwracalną fazę upadku. Na naszych oczach zachodzi proces konwersji systemu. Co powstanie w jego miejsce, trudno powiedzieć. Myślę, że nie ma na ziemi człowieka, który byłby w stanie przewidzieć. Zwłaszcza, że są to procesy z punktu widzenia życia jednostki dość długie. Przykłady podobnych procesów z przeszłości nie napawają optymizmem. Towarzyszyły im katastrofy polityczne, wojny i cierpienia. W dobie atomu może być tragiczny dla ludzkości

  21. @Slawczan
    9 listopada o godz. 12:15

    Najśmieszniejsze jest to, że Trump nie chce TTIP (CETA to tylko próba wprowadzenia TTIP bocznymi drzwiami). W ogóle jest przeciwny globalizacji, mówił nawet o zerwaniu układu NAFTA. Chce zawrzeć pokój z Putinem i zmniejszyć zaangażowanie USA w Europie Wschodniej. Jeśli rzeczywiście podąży tą drogą, nie będzie to korzystne dla PiS. Ale lud PiS-owski i tak Trumpa kocha, bo Trump „mówi prawdę” o żydomasonach i ciapatych.

  22. USA ! USA ! USA ! USA ! …

  23. Wybory w USA.Niewątpliwie interesujące.Trump może pozostawić Antka z niedozbrojoną armią ,OTK z latającymi dronami i może paroma amerykańskimi śmigłowcami.I to jeszcze nie jest problem.Problemem sa wybory we Francji.Powiedzmy,że przywódczyni narodowców rzuci te same hasła co pisowcy,Trump czy Boris Jhonson to na co zagłosuje przeciętny biały francuz?UE się podzieli.Zostaną państwa na wschodzie ale bez Czech.Nie bedzie żadnej Grupy Wyszechradzkiej .Państwa surowcowo zależne od Rosji.Będzie jeszcze gorzej niż przed II wojną.Rosja nie ma powodów żeby odpuszczać swoją politykę imperialną.Ma wszystkie atuty by ją kontynuować.Zbliża się 11 listopada .Narodowcy chcą pokazać swoją siłę.Bardzo śmieszne.W razie czego pójdą walczyć na wschód międzyinnymi w czołgach napędzanych ropą importowaną z Rosji.”Raz sierpem, raz młotem……………”

  24. ‚ bezkarność, niejasne powiązania towarzyskie, arogancja, wielkie pieniądze. ‚ czyli wypisz-wymaluj Trump, ktory dodatkowo swe miliony odziedziczyl nie zarobil.Na hasle walki z establishmentem wygral najgorszy typ przedstawiciela owego establishmentu.Zupelnie jak u nas: walke z komuna i homopropaganda wygral wykladowca z nadania PZPR, stary kawaler mieszkajacy z kotem..
    Powaznie mysle,ze demokracja udowodnila swoja bezwartosciowosc. Jesli ludzie potrafia wierzyc w takie bzdety jakie glosza Trump i Kaczynski, i glosowac na nich,to czy nie czas zastapic ‚wole ludu’ jakims lepszym systemem?Albo odebrac prawo glosu wyborcom z IQ ponizej 100?

  25. Do godzin popołudniowych prowadziła Clinton, później wszystko zaczęło się zmieniać gdy wyborcy Trumpa skończyli pracę. Bye bye Jude

  26. @ remm

    Lud pisowski to rodzina ludów ruskich, która od samego początku dąży do włączenia Polski do Rosji. Więc te „groźby” Trumpa wcale go nie trapią. Wręcz przeciwnie. Zbliżają do wymarzonego celu. Dla nich miejsce Polski jest na wschodzie pod parasolem pansłowiańskim.

  27. Ameryka cudem uniknela skrajnie lewicowej dyktatury, ktora wprowadzilaby Clinton. Dzieki Bogu !

  28. @remm
    9 listopada o godz. 12
    Milosnicy PiSu to wrecz modelowa powtorka z czasow Targowicy – religie, Ojczyzne kochaja, wielbia swojskosc i tradycje, nienawidza obcych importow. Placic na ta Ojczyzne nie lubia bo to pasie zlodziei* Tak bardzo ja kochaja, ze zaakceptuja pomoc w obronie tej ,,wolnosci” i ,,religii” i od Imperatora Wszechrusi byle ,,obcy” im nie mowil jakie porzadki maja wokół zagrody.
    *klinicznym przypadkiem takiego Sarmaty jest R. Ziemkiewicz – tradycje i Ojczyzne kocha ale jest na KRUSie by mniejsze podatki placic a milosc do Ojczyzny najlepiej mu sie wyraza nienawiscia do lewakow, Michnika i poszanowaniem katolicyzmu made in Poland)

  29. Ameryka się nie zmieniła, pokazała tylko drugie oblicze. Nie znam rozkładu sympatii Trump – Clinton w Polsce. Myślę, że Trump jest bardziej pisolubny. Nie przypuszczam, żeby udzielał napomnień o przestrzeganiu demokracji naszemu prezydentowi jak czynił to Obama. Może się zaprzyjaźni z p. Macierewiczem – jak hucpiarz z hucpiarzem.

  30. Stachu39 – 9 listopada o godz. 17:07 31511
    Hucpiarzem to jest Clinton z żoną, Obama i KOD-owcy.

  31. PAK4 – 9 listopada o godz. 12:13 31500
    Pewnie jesteś z KODu, skoro aż takie głupoty wypisujesz o Trumpie. 🙁

  32. Slawczan – 9 listopada o godz. 16:54 31510
    snakeinweb – 9 listopada o godz. 15:28 31508
    zly – 9 listopada o godz. 13:30 3150
    Co ma tu do rzeczy PiS?

  33. Poznan56 – 9 listopada o godz. 16:45 31509
    Clintonowa jest przecież głosem Wall Street i generalnie amerykańskiej elity pieniądza. Posądzanie jej o lewicowość świadczy o tym, że nie rozumiesz czym jest lewica.

  34. Tło przegranej Clinton najlepiej oddaje szczera wypowiedź prof. Jana Zielonki z Oxfordu w udzielonym ostatnio wywiadzie:

    „Liderzy liberalni tolerowali rosnące nierówności oraz rozmontowali system zabezpieczeń społecznych. Zbudowali socjalizm dla bogatych i kapitalizm dla biednych. Dużo mówili o prawach człowieka, a następnie wdali się w międzynarodowe awantury o wątpliwych podstawach prawnych i moralnych. Ze strasznymi skutkami również dla własnych społeczeństw, jak w przypadku uchodźców. Liberałowie zaakceptowali nawet coś tak sprzecznego z ich wartościami, jak torturowanie więźniów. Podsłuchiwali własnych obywateli i prześladowali tych, którzy o tym poinformowali świat.”

    Nic dodać, nic ująć.

  35. @azur
    …” biały, rodowity Amerykanin”?!?!

    Dwukrotne zwyciestwo Obamy (plus wyniki sondazy) wydaje sie wskazywac, ze rasisci powoli sa
    w USA na wymarciu .

    Ale jak taki trend moze sie pomiescic w glowie bialego, rodowitego Polaka?

  36. Ale Pan chrzani panie redaktorze. Amerykanskie chamstwo sie zbuntowalo i pokazalo palec. A moze pan wcale nie zna Ameryki i zwyklych Amerykanow ? W obecnej Ameryce moze byc jedynie lepiej, bo gorzej to juz jest. Pozatym wszystkim, to czy jest cos zlego w tym, ze prezydent kraju skupia sie na problemach kraju, a nie na pomaganiu calemu swiatu ? Moze niech kazdy placi za siebie od dzisiaj i troszczy sie rowniez o wlasne bespieczenstwo, zawiera sojusze z sasiadem, a nie z ‚ wielkim bratem ‚ zza oceanu ? Pytan jest wiecej. Pozdrawiam. JB.

  37. Jan Bohynski – 9 listopada o godz. 20:43 31518
    Pełna zgoda!

  38. @Jarosław Makowski
    „(…) (poza walką piórem, a na tym polu nie ma sobie wiele do zarzucenia) nie podejmowałem decyzji. Obsadzanie mnie w roli obrońcy neoliberalizmu pewnie w osłupienie wprawia zwolenników neoliberalizmu czy dzikiego kapitalizmu, którego jest krytykiem.”
    O ho ho…
    Ja rowniez, podobnie jak pan, panie Makowski, walcze tylko piorem i to o wiele krotszym niz panskie a zdolano mnie tu (zwlaszcza tu, na forum Polityki) juz zwyzywac takimi epitetami, ktorych pan nawet nie zna.
    Co sie zas samego tekstu tyczy to obojetnie co pan i panscy redakcyjni kumple tam tam napisza prawda jest jasna i prosta: narod amerykanski wybral sobie na prezydenta republikanina D. Trumpa.
    Tak wam, socjalistom, ten wybor sie podoba jak wybor Orbana na prezydenta Wegier albo wybor Dudy na prezydenta Polski. Chociaz wszytko to sa wybory wg. tych samych ordynacji, ktore wczesniej do prezydenckich urzedow wynosily B. Obame czy B. Komorowskiego. Nazywacie siebie szumnie ‚demokratami’, ale tylko wtedy, gdy demokratycznie wybierani sa wlasciwi ludzie. A jak nie, to zaraz slyszymy krzyk o nacjonalizmie, populizmie i deptaniu politycznej kultury.
    Zobaczymy co bedzie pan pisal o Francuzach w wypadku gdy na wiosne 2017 wygra tam w wyborach Front Narodowy, albo o Niemcach jesli na jesien 2017 zdecydowana przewage w wyborach uzyska tam AfD.

    P.S. A najlepiej by pewnie bylo gdyby te nierozumne, nieodpowiedziale i ksenofobiczne narody wogole poodsuwac od mozliwosci wyboru niewlasciwych ludzi i opcji, a przywodcow po prostu mianowac i to w zaufanym skladzie. Tak jak to ma miejsce w Brukseli gdzie nikt nie zabawia sie w jakies wybory przewodniczacego Rady Europy czy Komisji Europejskiej. No bo do czego by to bylo podobne gyby pierwszym zostal np. Nigel Farage a drugim Janusz Korwin-Mikke?

  39. @jakowalski
    1. „Tak więc Ameryka nigdy nie była państwem budującym koalicję na rzecz demokratycznego świata i wolności (…)”
    Tak. Zwlaszcza koalicje z takimi krolestwami wolnosci i demokracji jak ZSRR czy maoistowskie Chiny
    2. Clintonowie do biedakow tez nie naleza ale ogolnie zgoda. No a gdyby zamienic to slowo ‚pieniadze’ na ‚wladze’ to juz mamy jak na dloni socjalistyczny swiat.
    3. Moze w Ameryce ten mechanizm jako tako pracuje. bo w socjalistycznej Europie na pewno nie. Za afery we Francji czy w Niemczech tamtejsi socjalisci dawno powinni byc zagazowani.
    4. Problemy przecietnych Amerykanow, jakie niezle tu opisujesz, powinien rozwiazac socjalizm a najlepiej komunizm czyz nie? A Trump to zdecydowane ‚w prawo zwrot’ amerykanskiej polityki. Dlatego odbieram punkt 4 jako pomieszanie z poplataniem.
    5. Janie… pomijajac tego ‚glupka Buscha Juniora’ podpisuje sie pod tym punktem wszystkimi pazurami. Ale moga Cie tu za to zjechac z powodu ‚rasizmu’. Prezydentura Obamy to prawdziwa katastrofa. Gdyby nie on, swiat bylby dzisiaj lepszy. Jedyna jej zaleta jest chyba tylko to, ze byla ona dla amerykanow jak otrzezwiajacy kubel zimnej wody.

    Jedyne, co w nadchodzacej kadencji Trumpa wydaje sie niepokojace (przynajmniej z zapowiedzi) to prorosyjski kurs. Obama juz raz objal taki kurs (w 2009). Skonczylo sie awantura w Syrii i na Ukrainie. A wlasciwie to konca tych awantur nie widac. W historii amerykanskiej polityki niewielu bylo prezydentow, ktorzy rozumieliby ta podstawowa prawde, ze z Ruskimi rozmawiac mozna tylko z pozycji sily bo jest to jedyny jezyk jaki oni rozumieja. I ta sile trzeba miec. Wszelkie proby ‚dogadanie sie’ traktuja oni jako dowod slabosci a w ten sposob strona ‚probujaca sie dogadac’ momentalnie traci w ich oczach szacunek i zasluguje najwyzej na kopniaka. Azjatycka mentalnosc. Takim kopniakiem zostal Obama w koncu obudzony w 2011 gdy Ruscy, dzialaniami w Syrii osmieszyli go przed calym swiatem.
    Rozumial to dobrze R. Reagan, ktory z Ruskimi wogole nie gadal tylko zazbroil ich na smierc az zawyli do Ksiezyca i wywiesili biala flage. Gdyby nie to to do dzisiaj jadlbys na sniadanie kartkowy chleb, popijal kartkowa zbozowa oraz dlugo i gleboko calowac musial lokalnego pierwszego sekretarza zeby dostac paszport celem dozgonnego podziwiania smierci kapitalizmu. Z autopsji.

  40. Archer
    Zauważ może, że Trump chce odwrócić te klęski, które spady na USA jako wynik reaganomiki, którą tak się przecież zachwycali polscy ekonomiści, łącznie z prof. Bieńkowskim, moim byłym szefem, najpierw na SGH (Kolegium Gospodarki Światowej) a później w uczelni Łazarskiego w Warszawie, autorem najlepszej chyba monografii w języku polskim na temat owej reaganomiki.
    Pozdr.
    LK

  41. Archer
    Gdyby nie Reagan i jego, oraz jego poprzednika poparcie dla KORu i Solidarności, to nie byłoby festiwalu strajków i późniejszej blokady ekonomicznej ze strony Zachodu, które zniszczyły w latach 1980. polską gospodarkę. Nie było by więc także planu Balcerowicza i klęsk, które z niego wynikły, w tym ogromnego bezrobocia i masowej ucieczki Polaków z Polski.

  42. Czego obawiają się polscy przeciwnicy Trumpa?
    1. Trump przestanie się wtrącać w sprawy naszego regionu, a pamiętajmy, że i tak Polska od roku 1989 jest pionkiem w grze dwóch mocarstw, a pomoc USA dla banderowskiej Ukrainy oznacza przecież destabilizację naszego regionu, a więc wycofanie pomocy USA dla Ukrainy przyniesie nam likwidację zagrożenia, jakie banderowska Ukraina stanowi dziś dla nas.
    2. Trump spróbuje resetu z Rosją i odmówi tzw. pomocy w ramach NATO i tym samym zapewni pokój na świecie. Polityka międzynarodowa na najwyższym szczeblu to jest przecież coś w rodzaju rozmowy największych gangsterów przy stoliku, a więc i tak my się w niej nie liczymy.
    3. Trump dogada się dyplomatycznie z Putinem i „odda” mu Europę Wschodnią w zamian za to, że Rosja ustąpi Ameryce w sprawie obu Ameryk, co zapewni pokój na świecie.
    4. Trump unieważni starania o podpisanie umowy o wolnym handlu z UE, przez co uratuje nas przed zalewem amerykańskiej, genetycznie modyfikowanej żywności i innych zagrożeń, które niesie ze sobą niekontrolowana globalizacja.
    5. Ameryka przestaje się zajmować światem, a zaczynie zajmować się wyłącznie sobą, co zapewni pokój na świecie i zakończy może wreszcie te brudne, agresywne wojny, które USA prowadzi od lat na całym świecie.
    Więcej tu: http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,20954931,trump-przehandluje-z-putinem-interesy-polski-co-jego-wybor.html#MT

  43. @jakowalski
    10 listopada o godz. 11:45 31524

    „Ameryka przestaje się zajmować światem, a zaczynie zajmować się wyłącznie sobą, co zapewni pokój na świecie…”

    Ha, ha, ha … Przeciez sam (ex catedra) stwierdziles, ze jak dlugo istnieje kapitalizm, tak dlugo bedzie prowadzil wojny. Wierzysz w to, ze Trump zakonczy kapitalizm na calym swiecie?

  44. mały fizyk – 10 listopada o godz. 17:59 31525
    Mnie chodziło przecież o wojny, które mogą wywołać wojnę światową, a nie o lokalne konflikty pomiędzy pomniejszymi państewkami kapitalistycznymi. Trump oczywiście nie zakończy kapitalizmu na całym świecie, ale wycofując USA z gry o globalną dominację, może on poważnie zredukować szanse na nuklearną zagładę ludzkości. Nie łap mnie więc za słówka. 😉

  45. DTrump biedaczek – szacowany majątek (2016 net worth) 3,9 miliarda $ – zrozumie amerykańską biedotę i im dosypie.
    WPutin też biedaczek – szacowny majątek 2… 70… 200 mld$, wg różnych źródeł.

    Bill Gates – ca 77 mld $.

    I się kręci, a gołodupcy głosują i pokładają nadzieje.
    A światowi złodzieje pokładają się ze śmiechu.

  46. @jakowalski

    Janie, co sie tyczy Twojego wpisu:
    jakowalski
    10 listopada o godz. 11:45 31524
    to po moja odpowiedz na niego poszukaj pod tym wytkiem, z ktorego go zerznales.
    Dodam tylko ze gdy Amerykanie przestana wspomagac Banderowcow to zaczna robic to Ruscy.

    Owszem, Reaganomika miala swoje zle strony. Suma sumarum wyszlo jednak na dobrze. Imperium zla wycofalo sie a my odzyskalismy czesc wolnosci. Dostalismy odrobine odechu.
    „(…) to nie byłoby festiwalu strajków i późniejszej blokady ekonomicznej ze strony Zachodu, które zniszczyły w latach 1980. polską gospodarkę (…)”
    Oj dana dana, wszystko przez Reagana…
    A ja, na zajeciach z ekonomii politycznej socjalizmu, uczylem sie o przewadze socjalistycznej gospodarki uspolecznionej nad prywatna – kapitalistyczna. Czyzbys juz pozapominal, Janie, podstawy marksiszmu? Innymi slowy to nie Amerykanie zrujnowali nasza gospodarke tylko mysmy zrujnowali gospodarke ich, czyz nie? Najzwyczajniej zablokowalismy ich ekonomicznie.
    Coz to za imoperialistyczne herezje legna sie w Twojej glowie?

  47. Archer – 11 listopada o godz. 9:23 31528
    1. Rosjanom NIE jest po drodze z ich wrogami, czyi skrajnymi ukraińskimi nacjonalistami spod znaku UPA, OUN i Bandery.
    2. Reaganomika przyspieszyła upadek USA – nie tylko ekonomiczny, ale także i polityczny oraz moralny. Imperium Zła czyli USA wciąż istnieje, ale jest ono z roku na rok coraz słabsze, a obecna Polska ma mniej suwerenności niż miała ją Polska Ludowa w latach 1944-1989, a szczególnie zaś w latach 1956-1989 i mniej niż ją ma dziś np. Białoruś czy Kazachstan.
    3. Tzw. ekonomia polityczna socjalizmu była tylko dość przypadkowo organizowanym zbiorem niespójnych haseł i sloganów. Ale taki np. Balcerowicz zrobił na niej karierę.
    4. Socjalistyczna gospodarka uspołeczniona ma oczywistą przewagę nad prywatną czyli kapitalistyczną ale przecież nigdzie jeszcze nie wprowadzono owej socjalistycznej gospodarki uspołecznionej. Jak ci to już tłumaczyłem, w ZSRR czy PRL funkcjonował kapitalizm, tyle że nie rynkowy a państwowy, a państwa te były tzw. zdegenerowanymi państwami robotniczymi – patrz pod Milovan Dżilas czy Ernest Mandel (nie mylić z Nelsonem Mandelą).
    4. Oczywiste też jest, że gospodarkę PRLu zniszczyli głównie Polacy, ale za pieniądze i przy walnej pomocy Imperium Zła, czyli USA.

  48. @jakowalski
    9 listopada o godz. 18:03
    Wymieniłem opine z REMM. I tyle. Pisuarzy swoją miłłość ulokowali w ,,siekiernej” Hameryce miast w ,,pedalskiej” Europie to teraz dostali gościa, który im mówi: mam was w d… chyba, że chcecie płacić. Oni zwyczajnie Trumpowi kibicowali bo skoro on nie ma problemu z ,,suwerenną demokracją” z Rosji to ,,kacza demokracja” z jakiejś Polski nie będzie stanowić najmniejszego problemu – ergo Pan Jareczek będzie mógł modyfikować rzeczywistość na miare swoich mniemań.
    @remm
    9 listopada o godz. 12:28
    TTIP jest juz zbędny. CETA zawarta z sympatyczną, liberalną, otwartą Kanadą załatwia temat. Dlatego nawet Clintonowa mogła ,wycofać” swoje poparcie. Tabliczka ,,…-Canada Inc.” + NAFTA czyni temat TTIP zbędnym.
    @jakowalski
    11 listopada o godz. 14:41
    Zauważ, że zwykle przyczyną upadku kraju są UPRZYWILEJOWANI
    U nas jaśnie panowie a za komuny górnicy i stocznowiowcy. W Chile Allende byli to górnicy miedzi i kierowcy. W USA obecnie plutokracja finansowa.

  49. Slawczan – 12 listopada o godz. 2:24 31530
    Czy to źle, że Ameryka nie będzie się wtrącać w nasze wewnętrzne sprawy? Poza tym, to nie mieszajmy robotników, wykonujących pożyteczną pracę z pasożytniczą, na ogół „koszerną” plutokracją finansową.

  50. Slawczan – 12 listopada o godz. 2:24 31530
    Poza tym, to nie ma co wpadać w panikę, jako że prezydent USA ma przecież mocno związane ręce i nie jest w stanie dokonać radykalnej zmiany w polityce USA – ani wewnętrznej ani zagranicznej, jako że musi się on konsultować (w podanej tu kolejności) z bankierami z Wall Street, American (and World ) Jewish Congress czyli z Amerykańskim (i Światowym) Kongresem Żydowskim (innymi słowy z najważniejszymi syjonistami), premierem Izraela, szefami FBI i CIA oraz z Senatem, Izbą Reprezentantów i Sądem Najwyższym USA w każdej ważniejszej sprawie. Stad też nikt w USA, z Trumpem włącznie, nie wie jeszcze, jaka będzie jego polityka w ciągu najbliższych 4 lat, ale wiadomo, że będzie to inna polityka niż polityka Obamy, przynajmniej zaś inaczej będzie ona wyglądać, szczególnie, że Amerykański (a więc też i Światowy) Kongres Żydowski musiał dokonać ostatnio znacznej redukcji zatrudnienia i oszczędności, gdyż stał się on jedną z ofiar piramidy finansowej Bernarda Madoff’a.

  51. A tymczasem: Polski płatny najemnik w służbie USA ranny w ataku na bazę w Afganistanie.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,20968393,polski-zolnierz-ranny-w-ataku-na-baze-bagram-w-afganistanie.html#BoxNewsImg
    Komentarze (verbatim):
    Endrju1521 – Jeszcze jednego „obrońcę ojczyzny” ze stresem poubojowym będziemy musieli do śmierci utrzymywać…
    Wiktor Nowak – Tytuł oczywiście skupia się na obrażeniach żołdaka, to że zginęło czterech cywilów to rzecz drugorzędna. Swoją drogą, czy można mieć pretensje do Afgańczyka że chciał zabić okupanta?
    Volkszorn – bohater, ktory zupelnie bezinteresownie postanowil swoje zycie poswiecic wolnosci i demokracji dla afganskiego narodu. niosl im pomoc i z oddaniem sluzyl pokojowi na swiecie, poswiecajac sluzbie najlepsze lata swojego zycia. prawdziwy polski patriota. polak najlepszego sortu.
    wracaj predko do zdrowia. polska moze byc z ciebie dumna.
    Ealistas – Co tam robił polski żołnierz? Antek mówił, że nie ma za granicą polskich żołnierzy.

  52. Czego boi się polska prawica – komentarz do artykułu Kuby Benedyczaka „Co oznacza Trump dla Europy Środkowo-Wschodniej?” – http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1683054,2,co-oznacza-trump-dla-europy-srodkowo-wschodniej.read
    1. Tego, że jądro przyszłej polityki zagranicznej Donalda Trumpa zasadzać się będzie na tym, by USA porzuciły rolę „światowego żandarma”, w więc tego, że na świecie może zapanować pokój. A więc jeśli bogate Niemcy, Wielka Brytania (wł. UK) czy też Francja mają ochotę pomagać Ukrainie, to proszę bardzo – Ameryka nie zamierza im przeszkadzać, a nawet może i pomoże, ale dlaczego pieniądze amerykańskich podatników mają być przeznaczane na wsparcie ukraińskich żołnierzy?
    2. Tego, że Trump uważa, iż to nie Rosja jest obecnie i w przewidywalnej przyszłości głównym wrogiem USA, ale Chiny Ludowe (ChRL) i ich polityka finansowo-gospodarcza prowadzona w interesie Chin a nie USA. Zatem USA powinny skupić się na gospodarczym uderzeniu w Państwo Środka, a nie w Rosję. Natomiast Barak Husajn Obama swoją polityką zrealizował najgorszy z możliwych dla USA scenariuszy, a mianowicie doprowadził on do zbliżenia Moskwy z Pekinem. Prawdą bowiem jest, że po interwencji amerykańskich wojsk w Iraku, Afganistanie i Libii oraz po Arabskiej Wiośnie niewielu ludzi w USA i na świecie wierzy, że eksport demokracji służy „importerom”, i że wspieranie tzw. demokratycznych rewolucji przeciwko tzw. dyktatorom (czyli rządom uznawanym przez CIA za wrogie Ameryce) rodzi bardziej humanitarny i bezpieczny świat, jako że przecież jest wręcz przeciwnie.
    3. Polska prawica boi się więc tego, że „Stany Zjednoczone będą w węższych kategoriach postrzegały swój własny interes, a angażowanie się USA za granicą będzie uwarunkowane bezpośrednim zagrożeniem interesów bezpieczeństwa lub gospodarczych USA. Będzie też zapewne zależne od stopnia zaangażowania sojuszników i nie będzie w tym automatyzmu”.
    4. Polska prawica boi się więc, że Rosja i Stany Zjednoczone mogą działać razem np. w Syrii. Boi się ona też tego, że Rosja i Stany Zjednoczone mogą współpracować w zwalczaniu terroryzmu i ustanowieniu pokoju na świecie, nie mówiąc o handlu i pozostałych benefitach, płynących z wzajemnego szacunku: „Rosja chce się pozbyć ISIS, my też. Może pozwólmy to zrobić Rosji? Niech walczą z ISIS w Syrii, a my w Iraku”.
    5. Oznacza to iż Polska prawica boi się, iż między Moskwą a Waszyngtonem może dojść do nieformalnej umowy, polegającej na końcu współpracy Rosji z Chinami a początku współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, w zamian za co Amerykanie pozostawią Rosjanom swobodę działania na terenie post-radzieckim, czyli też i w Polsce.
    6. Tak więc wobec rywalizacji z Pekinem, Waszyngton prędzej czy później będzie musiał przeciągnąć Rosję na swoją stronę, a tym samym „sprzedać” naszą część Europy pod parasolem ograniczania amerykańskiej obecności w regionie. Pierwszym krokiem dla Polski i krajów ościennych powinno być uświadomienie sobie, że kończy się okres, gdy bezpieczeństwo dla prozachodnich rządów prawicy gwarantował w Polsce żandarm zza oceanu. Ten żandarm po prostu nie ma już dziś siły i zasobów, aby być wszędzie. Hasło Trumpa „Make America great again” jest oczywiście złudne, jako że nie ma powrotu do amerykańskiej z supremacji lat 1990, i z początków XXI wieku. Pozostaje więc tylko mieć nadzieję, że rządzący w naszym kraju, kimkolwiek by oni nie byli, potraktują tę przesłankę jako fundamentalną. Ale nie łudźmy się – zarówno PO, tak samo jak PiS, PSL, SLD czy Nowoczesna są tak proamerykańskie i tak konserwatywne, że nie przyjmą one do wiadomości tego, że USA nie chce i nie może ich dłużej wspierać w ich, w 100% przecież irracjonalnym i jakże dla Polski i Polaków szkodliwym, konflikcie z Rosją.
    Ale NIE jest przecież prawdą, że:
    1. W naszej części Europy powszechnie uważa się, iż wojskowa obecność USA stanowi nieodzowną konieczność – tak bowiem uważa tylko skrajna prawica będąca od lat na usługach Pentagonu i CIA, w tym dziennikarze „Polityki” czy „Wyborczej”, czyli, paradoksalnie, tzw. polska centrolewica. Przecież Biały Dom nie ma obecnie specjalnego interesu w przeciąganiu liny z Moskwą o Ukrainę i Gruzję, a także aby podejmować nadzwyczajne środki bezpieczeństwa w Polsce i krajach nadbałtyckich. W trakcie jednej z debat Trump słusznie zauważył, że ciągle mówi się o Rosji, natomiast ani słowa o Chinach, podczas gdy z tych dwóch państw przecież tylko Chiny mogą podważyć globalną amerykańską supremację, a Rosja nie ma w tym żadnego przecież interesu, chyba że do spółki z Chinami bądź Indią.
    2. Nie jest też prawdą, że system finansowy z Bretton Woods dalej funkcjonuje, jako że zaczął się on załamywać już15 sierpnia 1971 r., kiedy to USA zawiesiły „tymczasowo” wymienialność dolara na złoto po stałej cenie. W porozumieniu waszyngtońskim z grudnia 1971 część krajów ustaliła więc nowe parytety swoich walut, inne oparły je na dolarze USA. Ostatecznie system Bretton Woods załamał się w 1973 r. po dewaluacji dolara i wprowadzeniu kursu płynnego. Nowe zasady funkcjonowania MFW uchwalone zostały w kwietniu 1976 r. i po wprowadzeniu ich w życie w 1978 r. położyły one tym samym ostateczny kres systemowi Bretton Woods.