Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

15.09.2016
czwartek

#DumniZeŚląskiego

15 września 2016, czwartek,

Czyżby pisowski wojewoda i wicepremier Morawicki wstydzili się śląskich symboli?

1.

Nie od dziś wiadomo, że Śląsk, Ślązacy i województwo śląskie tak pasują do pisowskiej polityki wspólnoty narodowo jednolitej jak pięść do oka. Województwo śląskie jest różnorodne pod każdym względem. Geograficznie – tworzy je i Podbeskidzie, ale i Częstochowa. Jest różnorodne religijnie – tu mieszka duża część polskich luteran, którzy współżyją zgodnie z katolikami.

To region z zawiłą polsko-czesko-niemiecką historią. To region, który ma swój język – śląską godkę. Region, czego świadectwem działalność Ruch Autonomii Śląska, z mocną tożsamością i kulturą śląską. Nie mówiąc o kuchni – słynna na cały kraj rolada. Gdybyśmy żyli w kraju, gdzie ceni się różnorodność, gdzie pluralizm jest szansą, a nie zagrożeniem, taki region jak Śląskie byłby cennym skarbem każdej władzy.2016-09-15 12.44.442.

Ale nie pisowskiej. Przesadzam? To zaczynamy: przypomnijmy, jak Jarosław Kaczyński mówił, że na Śląsku mamy do czynienia z „ukrytą opcją niemiecką” i występuje tu „wysokie natężenie patologii”. Dziś seria oszczerstw, którą zaczął kiedyś prezes, wraca.

I tak poseł PiS Stanisław Pięta: „Po co wam autonomia? Po co wam język śląski. To są pomysły jątrzące, szkodliwe i niepotrzebne”. Kilka dni temu Waldemar Andzel, kolejny poseł PiS z naszego regionu, zasugerował, by wcześniej niż to planuje MON rozpocząć budowę obrony terytorialnej na Śląsku. Dlaczego? Ano dlatego: „W województwie śląskim działają zwolennicy opcji proniemieckiej, są tak szkodliwe organizacje jak Ruch Autonomii Śląska”.

I kolejny głos, tym razem doradcy prezydenta Andrzeja Dudy, prof. Aleksandra Nalaskowskiego, który w prawicowym i prorządowym tygodniku „wSieci” pisze, że RAŚ to „piąta kolumna”, wobec której należy podjąć kroki prawne.

I ostatnia sprawa: podczas konferencji towarzyszącej podpisaniu nowego programu rozwoju regionu usunięto ściankę z symbolami województwa śląskiego. Czyżby pisowski wojewoda i wicepremier Morawiecki wstydzili się śląskich symboli? Wszystkie te wydarzenia składają się bowiem w jedną całość: Śląskie jest drzazgą w oku pisowskiej władzy.

3.

Nie jestem rodowitym mieszkańcem regionu śląskiego. Ale świadomie wybrałem mieszkanie tu, w województwie śląskim, w Katowicach, gdyż moja ojczyzna jest tam, gdzie jest mi dobrze. Dlatego Śląskie jest moją małą ojczyzną. Regionem, z którego, jako jego mieszkaniec, jestem dumny. I dlatego nie godzę się, by symbole mojego województwa pisowska władza chowała pod dywan. Stad mój mały protest: #DumnizeŚląskiego. Dołączycie?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 12

Dodaj komentarz »
  1. Kilka sprostowań.
    1. „tworzy je i Podbeskidzie”
    Nie istnieje coś takiego jak Podbeskidzie.
    Nie ma takiego regionu geograficznego, nazwe wymyślili politycy z Bielska jak zlikwidowano woj. bielskie, a miasto z okolicami zostało włączone do woj. śląskiego.
    Bielsko (nie Bielsko Biała) to Górny Śląsk. Biala, druga część Bielska Bialej, to Małopolska.
    2. „To region z zawiłą polsko-czesko-niemiecką historią.”
    Raczej region z polsko – morawsko – niemiecką historią.
    chociaż tej polskiej jest tutaj najmniej.
    Tereny Górnego Śląska od około 870 roku należały do Rzeszy Wielkomorawskiej, dopiero później zostały podbite przez władców polskich
    A szkoda.
    3. (P)osel Andzel pochodzi ze Sosnowca, a to jest kieleckie, a nie Górny Śląsk.

  2. Z podziwem można przyjąć komentarz radnego Makowskiego. Niestety pojawiły się nieścisłości. Śląsk to nie województwo śląskie. I przykre jest to, że w obliczu nacjonalistycznego wzmożenia w Warszawie, Ślązacy nie mogą liczyć nawet na liberalne elity.
    KOD wywrzaskuje tak samo nacjonalistyczne teksty co PiS, przy czym dodaje do tego hasła poszanowania państwa prawa. Radny PO, choć ma pewnie dobre intencje, zrównując w debacie publicznej Śląskie ze Śląskiem niszczy naszą przestrzeń kulturową, jaką Śląsk jest, a jaką województwo śląskie nigdy nie będzie. Zachowuje się więc niczym typowy nacjonalista (choć zapewne nim nie jest). A z tym administracyjnym nowotworem trzeba w końcu skończyć.

  3. Ja też mieszkam w Katowicach, jak Pan.
    Z tym, że Ślązakami byli moi rodzice, dziadkowie, pradziadkowie i kolejni – owie.
    No i dla jasności: dziadek był powstańcem śląskim, a jego syn (mój ojciec) odmówił podpisania volkslisty.
    Tyle tytułem uwiarygodnienia.
    A powyższe po to, aby Panu powiedzieć, że czegoś bardziej bełkotliwego o Śląsku dawno nie czytałem.
    Nie czuje Pan ani tutejszych klimatów, nie ma Pan pojęcia o tym, co Śląsk stanowi (jakieś bajdurzenia o Podbeskidziu – co to, drużyna piłkarska?). Co ze Śląskiem ma wspólnego Częstochowa albo poseł z Sosnowca?
    Śląsk jest polski. I takim ma pozostać. Moi przodkowie złożyli za to daninę krwi.
    Zaś Pan niech się umówi z fałszywym Ślązakiem (proszę zapytać, skąd pochodzi jego rodzina po mieczu) Gorzelikiem na piwo.
    Mogę dać Panu typ na miejsce, gdzie bywa z kumplami w sobotni wieczór.
    Pogadacie sobie o europejskim Śląsku.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Przerabiamy Sanację.
    Gorzelik do Berezy zamiast Korfantego?

  6. To nie obronę terytorialną należy wysłać na Śląsk, ale należy wysłać ze Śląska do Niemiec tamtejszą tzw. mniejszość niemiecką, czyli piątą kolumnę Frau Merkel.

  7. Gospodarzu. A cóż to jest Śląskie? W pańskim wydaniu, to administracyjny twór zacierający w świadomości rządzących obecnie Śląskiem Polaków istotę tej ziemi. Granice, historię, tradycję, kulturę, język. I mógłbym tak jeszcze wymienić kilka innych spraw. Zastanawiam się jednak – po co? W końcu nawet pan w powyższym materiale, dokonuje fałszów, chociaż deklaruje swoją miłość do swej nowej małej ojczyzny, czyli śląskiego. Czyli czego? Własnej wygody i osiągniętego tutaj dobrostanu?
    Jestem dumny ze Śląska, nie ze śląskiego. Jako Ślązak jestem dumny ze swej ziemi, jej kultury i tradycji. Jednocześnie jestem oburzony niszczeniem mojej tradycji przez władze państwa polskiego i przeróżnych niedouczonych historycznie polskich nacjonalistów, którzy po 1922 roku ruszyli hurmą do nowej ziemi obiecanej, przy obcej pomocy wyszarpanej twórcom ówczesnej jej wielkości i gospodarczego bogactwa.
    Polska okazała się macochą dla Ślązaków i złodziejką majątku, do którego powstania nie przyłożyła ręki. Nie byłoby problemu, gdyby państwo polskie przejąwszy drugi co do wielkości okręg przemysłowy w Europie potrafiła zarządzać tą ziemią. Ale polskie władze nie potrafiły. Skala wielkości je przerosła. Nie miały odpowiednich kadr oraz pomysłu. Państwo polskie zachowało się jak totolotkowicz, który trafił szóstkę. Zajęło się wydawaniem pozyskanej kasy, a nie jej odpowiednim zagospodarowaniem. W efekcie, obecny Śląsk nie przypomina tego, co w 1922 roku Polska objęła pod swoje rządy. I chociaż dzisiejsze Zagłębie Ruhry także nie przypomina tego sprzed lat, to Górny Śląsk w tym porównaniu wygląda jak ruina, w którą trzeba będzie włożyć grube miliardy złotych, aby zatrzymać spowodowaną przez polską eksploatację dewastację powierzchni. Polski problem ze Śląskiem jest dopiero przed nami. I nie chodzi o problem ze Ślązakami, a ze szkodami górniczymi i zagrożeniami środowiska, spowodowanymi wieloletnią eksploatacją, bez myśli o przyszłości. Polskie władze, eksploatując moją śląską ziemię, były – prawdopodobnie – przekonane, iż prędzej czy później przyjdzie im oddać Śląsk państwu niemieckiemu. Bo w końcu Ziemie Zachodnie zostały przyznane Polsce decyzją Józefa Stalina (zachodni alianci tylko przychylili się do jego woli). Po 1989 roku, Republika Federalna Niemiec (spadkobierca III Rzeszy) poniosła ogromne wydatki na przysposobienie byłej NRD do ogólno-niemieckich standardów gospodarczych i społecznych. Mimo to, widać zdecydowane różnice pomiędzy dawnym RFN, a NRD. Koszty ewentualnego powrotu ziem zachodnich do Niemiec, byłyby zdecydowanie większe, aniżeli w przypadku NRD. Oni tego nie łykną. Prędzej Polska padnie gospodarczo, niż RFN sięgnie po swe byłe ziemie. Rachunek ekonomiczny jest doskonale znany niemieckim politykom. Polscy politycy, to nadal ekonomiczni ignoranci. Tyle, że polscy politykierzy będą nadal straszyć swoich obywateli niemieckim zagrożeniem. Szczególnie Ruchem Autonomii Śląska, wyzywanym od ukrytej opcji niemieckiej. Prof. Nalaskowski – doradca prezydenta Dudy – winien trafić przed sąd za nawoływanie do nienawiści rasowej i etnicznej. Bo czymże jest nawoływanie do podejmowania działań prawnych wobec legalnie działających organizacji, która nie działa na rzecz rozbicia Polski, a wyłącznie wykonywania przez państwo polskie własnych uchwał sejmowych. Może dojdziemy kiedyś do tego, iż Polska zlikwidowała Ślązaka, który swymi działaniami doprowadził do włączenia części ziemi śląskiej w struktury państwa polskiego. Teoretycznie, Adalbert (Wojciech) Korfanty jest polskim bohaterem narodowym. Praktyka pokazuje, iż jest dla Polski postacią wysoce niewygodną i niepożądaną. Jego ciało spoczywa na katowickim cmentarzu przy ulicy Francuskiej. IPN ekshumował Władysława Sikorskiego, aby tylko udowodnić zbrodnię komunistyczną. Korfantego zostawili, bo może się okazać, iż został zamordowany przez władze polskie, którym służył od I wojny światowej.
    Panie Makowski. Polska, to dziwny kraj. Tyle, że dla mnie – Ślązaka z dziada pradziada – ten kraj jest aktualną (od urodzenia) ojczyzną (chociaż Śląsk heimatem). Zawsze marzyłem o gospodarnej, pragmatycznej Polsce rządzącej na moim całym Śląsku. Ale z latami mam coraz mniejszą nadzieję, że to państwo potrafi być normalnym, nudnym państwem prawa. Kiedyś było najweselszym barakiem w obozie KDL (krajów demokracji ludowej). Wesołość już odpadła. Wiele innych pozytywnych przymiotników także nie da się wykorzystać do opisu tego państwa. Mimo tego, nadal jestem Dumny Ze Śląska. Bo to jest moja ziemia, chociaż pod polskimi rządami.
    Gruess Gott.

  8. Pisoposeł, dokładniej mówiąc, oczekuje desantu Obrony Terytorialnej na Śląsk. NIe można przecież szkolić miejscowych, zgrywać ich w sprawnej współpracy ze sobą, dawać im oficjalny tytuł, ten, no – „chwałę”, pieniądzie i na dodatek – broń ! Byłob to karmienie wroga, co z punktu widzenia pisoidalnego właściciela i jego drużyny jest działalnością zdradziecką i zbrodniczą.
    Sam siebie nie zdradzi, musi przysłać desant prawidłowej OT, powiedzmy, z tarnowskiego, gdzie na pisoidow największa liczba wyborców głosowała. Byłaby z tego wewnętrzna okupacja.
    Śląsk jet duży i ludny, a ludzie niekoniecznie strachliwi, co dobre kilka razy w historii – skutecznie (!) – pokazali. Okupacja tak ludnego i zurbanizowanego regionu będzie wymagać specjalnego szkolenia OT z tarnowskiego, gdzie przeważają wiochy. Zasoby OT z podkatpackich wioch nie wystarczą do kontrolowania „zdradzieckich knowań” Ślązaków, a Podkarpacie, ogołocone z miejscowych sił, samo zostanie bezsilne. Trzeba będzie i na Śląsk i do podkarpackich wioch ściągać pisopartyzantów z innych regionów. Z Warmii i Mazur? Też niedobrze – tam też mała urbanizacja, a ludność mieszana, a więc niepewna. Może Kaszubów? Mają pod ręką wielkie Trójmiasto – niech ćwiczą wallki w terenie silnie zurbanizowanym. Kaszub = katolik, ale narodowo – psia mać – też niepewny i też o większej autonomii przebąkuje. No to skąd – z Poznania? Powstańcy poznańscy przeciw powstańcom śląskim?? Ze Szczecina? – toż to sami napływowi, mieszańcy z różnych stron świata, a teraz bardziej współpracą z Niemcami są zainteresowani, niż pisopacyfikowaniem Ślązaków.
    Coś Macierewicz wymyśli. Bez wątpienia. Coś – znowu – psychiatrcznego.

  9. zak1953
    18 września o godz. 22:54 30942

    W generalnej mierze – zgoda. Dajesz bardzo wiele trafnych i zasadniczych argumentów.
    Kilka rzeczy wymaga jednak dopowiedzenia:
    Cyt:
    „Nie byłoby problemu, gdyby państwo polskie przejąwszy drugi co do wielkości okręg przemysłowy w Europie potrafiła zarządzać tą ziemią. Ale polskie władze nie potrafiły. Skala wielkości je przerosła. Nie miały odpowiednich kadr oraz pomysłu. Państwo polskie zachowało się jak totolotkowicz, który trafił szóstkę. Zajęło się wydawaniem pozyskanej kasy, a nie jej odpowiednim zagospodarowaniem.”

    Otóż polskie państwo nie potrafiły, bo nie mogły potrafić optymalnie gospodarować tak wielkim, złożonym i specyficznym dobrem, jakim był – i jest – Śląsk. Sam to właściwie przyznajesz, a jednocześnie piszesz coś bez związku, więc bez sensu: „Państwo polskie zachowało się jak totolotkowicz, który trafił szóstkę”

    Polskie pańtwo, obejmując w 1922 roku Śląsk, niecały, ale wystarczająco wielki, by pojawił się problem, o ktorym mówisz – było totalnie nieprzygotowane do zajmowania się intestywnym, rozległym, na wielką skalę, przemyslem. Polskie państwo, poslkie głowy, polska gospodarka to było rolnictwo ! W dodatku straszliwie prymitywne, oparte na tecikach sprzed wieków, bez silnego kapitału, bez mocnych fachowców. Polska mentalność, która bezwzględnie dominowała, to była wsiowa i pałacykowa mentalność, a nie mentalność techniczna, inżynierska, robotnicza, menedżerska.
    Po katastrofie II Wojny było tak samo, a może i o tyle gorzej, że przy wytłuczonej przez Hitlera, oraz wyemigrowanej kadrze fachowców, Polska objęła cały Śląsk, a nie tylko „pół” jak przed wojną, za zarządzali nim chłopi i świeego chowu potomkowie polskich niewolników wsiowych, zwanych eufemistycznie „panszczyźnianymi”. W dodatku stała z nimi moc idei socjalistycznej.
    W tych warunkach nie mogło być inaczej. A możliwe też jest, że mogło być gorzej, niż realnie było.
    Nie zmienia to oczywiście poczucia zawodu Ślązaków, co jest zupełnie zrozumiałe. Takie są wyroki historii, jeśli się – jak Polska – żyje 200 lat za krajami cywilizowanymi.
    Gdyby Hitler wygrał wojnę, z pewnością Śląsk byłby lepiej zagospodarowany. Niekoniecznie przez miejscowych – ci okazaliby się w dużej mierze niesłusznymi mieszkańcami, i zostaliby zastąpieni przez fachowców słusznych, prawidłowo aryjskich, w typie nordyckim, wiernych sług partii nazistwowskiej i jej polityki untermensch-ubermensch.
    Ślązacy musieliby się zdecydować, bez niejasności – kto jest Niemiec, a kto Polak.
    Innej alternatywy nie widać.

  10. Tanaka
    19 września o godz. 13:03 30946
    Każdy nasz komentarz z natury rzeczy musi być skrótowy. I tak popełniłem tekst dłuższy od treści autora bloga. Nie wyczerpując w żaden sposób poruszonego problemu. Bo pisząc o jednym, należałoby wspomnieć o innym zagadnieniu np. wystąpieniu pana Morawieckiego–juniora, gdyż wiąże się pośrednio z tekstem gospodarza. A i tak pozostaje np. wypowiedź posła Waldemara Andzela, którą w swym komentarzu pominąłem. Olałem także komentarz mego poprzednika, jako niegodny mojej uwagi. A jest symptomatyczny dla diagnozy społecznej dot. poglądów i opinii społecznej w Polsce.
    Nie da się ukryć, iż dożyliśmy ponownie niespokojnych czasów, gdy dla ukrycia swych prawdziwych intencji, nasi politykierzy przywołują zmory przeszłości i napuszczają mniej zorientowanych na cele pozorne, acz istniejące. W przypadku Śląska to rdzenni Ślązacy czyli tzw. ukryta opcja niemiecka, czy też Ruch Autonomii Śląska, skupiający kilka tysięcy mieszkańców. Wygląda na to, jakby te 8 procent autochtonicznych mieszkańców woj. śląskiego, stanowiło realne zagrożenie dla rządzącej partii oraz całego państwa polskiego. A przecież pamiętam ze szkoły i innej literatury, aniżeli polskie podręczniki historii, iż I RP padła głównie dzięki polskim elitom, zainteresowanym prywatnymi sprawami, a nie swoim państwem.
    II RP nie była pod tym względem wiele lepsza, chociaż mobilizowała aktywność większych grup społecznych, aniżeli tylko szlachta. Pozyskana po 1922 roku część G. Śląska po wrześniu 39, przeszła kwarantannę w wykonaniu III Rzeszy, a potem ponownie ze strony sowietów i ponownie Polski. Problem w tym, że brak jest w oficjalnym obiegu wiedzy o faktycznej sytuacji Ślązaków w czasie II wojny. Dominuje martyrologiczna wersja losu prawdziwych Polaków, bo ludzie którzy w stosunkowo krótkim czasie byli obywatelami Niemiec, Polski, znowu Niemiec i ponownie Polski muszą mieć jakieś problemy ze swą identyfikacją.
    A powiem jasno. W ostatnim okresie spotkałem więcej Polaków porzucających swą polskość, aniżeli Ślązaków, którzy wyparli się swych korzeni.
    Tanako. Co do ostatniego poruszonego przez ciebie zagadnienia, muszę przyznać Tobie rację. Dawno temu myślałem o tym. Patrząc na losy członków rodziny, nie wykluczam, iż w wyniku konkretnego wychowania stosowanego przez państwo, kościół, środowisko czy nawet część rodziny podporządkowałbym się aktualnemu porządkowi. Mam to szczęście, iż dotknęło to pokolenie moich dziadków i rodziców.
    Osobiście przeszedłem radykalną szkołę polską, którą pamiętam od połowy lat pięćdziesiątych ub. wieku, wychowując się w polskich; żłobku, przedszkolu, gomułkowskiej szkole podstawowej i liceum. Studia kończyłem za Gierka. Jako autochton wychowany w absolutnie polskim otoczeniu, wchłonąłem jak gąbka wszystkie narodowe problemy sąsiadów i ich dzieci. Do tego miałem stały kontakt ze swą śląską rodziną. I tak przećwiczyłem na sobie sprawy obu społeczności – miejscowych Ślązaków oraz napływowych Polaków i innych. Czegoś się nauczyłem – cierpliwości i dystansu. Pozdrawiam.

  11. zak1953
    19 września o godz. 19:03 30949

    Oczywiście – mówienie w tym miejscu o sprawach tak złożonych, musi też polegać na skróach myślowych. Pomaga, jeśli się przy tym robi silną syntezę, wyłapując kluczowe zjawiska wpływające na kształt dyskutowanej rzeczy.

    Cyt:

    ” Problem w tym, że brak jest w oficjalnym obiegu wiedzy o faktycznej sytuacji Ślązaków w czasie II wojny. Dominuje martyrologiczna wersja losu prawdziwych Polaków, bo ludzie którzy w stosunkowo krótkim czasie byli obywatelami Niemiec, Polski, znowu Niemiec i ponownie Polski muszą mieć jakieś problemy ze swą identyfikacją.”

    I nie należy się niczego więcej, i lepiej, spodziewać w oficjalnym, znanym ogółowi, obiegu. Zwłaszcza teraz, gdy bycie Ślązakiem uważane jest za chorego właściciela chorych umysłów za mocno podejrzane, co jest już polityką państwową. Lepiej nie ujawniać złożoności rzeczy, lub się do czegoś specyficznie śląskiego przyznawać. Od razu się popada do wora „najgorszy sort Polaków”.
    Pozdrawiam.

  12. Zak
    Zobacz lepiej co Niemcy zrobili z Zagłębiem Ruhry. Toż to jest dziś typowy „rust belt” z ogromnym bezrobociem, z nieczynnymi, zrujnowanymi albo rozebranymi fabrykami i kopalniami, region bez przyszłości. Tak więc nie oczerniaj tu Polski i Polaków, jako że pod niemieckimi rządami Śląsk wygadałby dziś jeszcze gorzej, jako marginalny, pograniczny „dalekowschodni” region z przestarzałym przemysłem na dodatek zamieszkały przez Niemców drugiej kategorii.

  13. Keller (piwnica)
    A coz to jest „Zagłębie Ruhry”
    Jeśli juz to Obszar Ruhry (Ruhrgebiet), a nie Zagłębie.
    poza tym jakos nie zauważam tam biedy, a rozwój. a bywam kilkanaście razy w roku.
    i nie rozmawiam z polskimi gastarbeiterami, a z rodowitymi mieszkancami.