Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

27.08.2016
sobota

Niedziela: świętować czy kupować?

27 sierpnia 2016, sobota,

Kościół ręka w rękę z partią rządzącą i związkiem zawodowym „Solidarność” mówi o odzyskaniu niedzieli dla wypoczynku. Czy zatem gosposie i siostry zakonne też nie będą musiały stać przy garach w niedzielę?

1.

A więc wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że w Polsce będziemy mieli zakaz handlu w niedzielę. Związek zawodowy „Solidarność” kończy w tym miesiącu zbierać podpisy pod obywatelskim projektem ustawy. Potrzeba 100 tys. I pewnie się uda.

Poparcie projektu już dawno obiecał prezes PiS Jarosław Kaczyński. Pomysł ograniczenia handlu w niedziele oczywiście popiera Kościół, który ustami abp. Wiktora Skworca mówi dziś dobitnie: niedziele trzeba zwrócić ludziom jako czas wolny. Krótko: kiedy partia rządząca, wspierający ją związek zawodowy i Kościół chcą wolnej niedzieli, to zapewne tak się stanie.

2.

Każdy człowiek potrzebuje czasu wolnego. Czasu na odpoczynek. Dodatkowo niedziela jest dla ludzi wierzących, czasem świętowania religijnego. Czym jest takie świętowanie?

O istocie świętowania najtrafniej pisze mój ulubiony filozof i rabin Abraham J. Heschel, który w cudownej, acz niewielkiej książce „Szabat” mówi: „Kto chce wkroczyć w świętość dnia, musi wyrzec się przekleństwa targowego zgiełku, jarzma trudu. Musi oddalić się od nerwowości i szału zachłanności, od zdrady, sprzeniewierzania się własnemu życiu. Musi nauczyć się rozumieć, że świat został stworzony i przetrwa bez pomocy człowieka. Przez sześć dni tygodnia usiłujemy zapanować nad światem, w siódmym dniu próbujemy zapanować nad sobą”. A więc niedziela to czas panowania nad sobą. Jedno z najtrudniejszych zadań.

I dalej Heschel, jeszcze mocnej: „Człowiek nie jest zwierzęciem pociągowym, a zadaniem szabatu nie jest podniesienie wydajności jego pracy. To nie szabat jest dla powszednich dni tygodnia, to dni powszednie są dla szabatu”. Idzie więc o to, by zapanować nad swoimi pożądaniami, zachciankami – nie po to jednak, by się karać, biczować i umartwiać, ale po to, by odkryć inny wymiar życia i inny niż ekonomiczny sposób obcowania z bliźnim i Bogiem. To, jak się zdaje, jest istota szabatu. W języku świeckim: czasu wolnego.

3.

A jeśli tak, to kto jest największym przeciwnikiem tak rozumianego świętowania? Czy jest to – jak utrzymuje prawica i rodzimi hierarchowie – liberalna kultura? Nie. Kto zatem?

Winna jest zwyrodniała postać kapitalizmu, której nieodrodnym dzieckiem jest z kolei konsumpcjonizm. Jego siła polega na tym, że dziś oddajemy się tej konsumpcyjnej orgii, choć nikt nas do niej nie zmusza. Kupujemy – i dlatego jesteśmy. Jesteśmy, bo kupujemy.

„Kultura konsumpcyjna” w mistrzowski sposób produkuje pożądania. A pożądamy zazwyczaj tego, czego nie mamy, a co chcemy mieć – albo tylko wydaje nam się, że chcemy i mieć powinniśmy. Konsumpcjonizm „produkuje” więc zbędne potrzeby, których nie musimy, ba, nie powinniśmy zaspokajać, by stać się autentycznie wolnymi ludźmi. Przeciwnie: dziś wolni są ci, którzy potrafią oprzeć się tyranii kupowania i posiadania.

Naiwny jest więc ten, kto sądzi, że zaspokojenie kolejnej żądzy – posiadania najnowszej komórki znanej marki, choć ta, której teraz używam, jest równie dobra – sprawi, że jutro nie będę pożądał kolejnego zbędnego przedmiotu lub… osoby. Jesteśmy więc dziś na podobieństwo Casanovy: nim zdążymy nacieszyć się jedną rzeczą/osobą, myślimy o kolejnej i jej pożądamy.

4.

Czyżby biskupi, a więc i rodzima prawica, zrozumieli, że zagrożeniem dla budowania trwałych i dobrych relacji międzyludzkich nie jest „kultura liberalizmu” czy „związki partnerskie”, ale „kultura dzikiego kapitalizmu”? Aż tak naiwny nie jestem.

Nie zmienia to faktu, że dziś, gdy biskupi słusznie mówią o zagrożeniu dla naszej duchowej kondycji, jakim jest konsumpcjonizm i ekonomizacja naszych relacji międzyludzkich, dlatego potrzebujemy wolnej niedzieli, staję z nimi w jednym szeregu. Jeśli jednak ich głos ma być wiarygodny, to powinni sami dać świadectwo.

Jak? Powinni publicznie powiedzieć, że gospodynie pracujące na plebaniach czy siostry zakonne, które pichcą obiad dla proboszcza, również będą miały niedzielę wolną od stania przy garach. Czekamy na to świadectwo.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 108

Dodaj komentarz »
  1. P. Makowski, niedziela: modlić się o nawrócenie

  2. To jest prawdziwa paranoja z ta niedziela wolną dla handlowców . Przeciez nikt nie mowi o niedzielnym odpoczynku dla pracowników restauracji, kawiarni i barów. Pracuja kina, teatry, muzea. Jeżdżą tramwaje, autobusy, pociagi, lataja samoloty, jeżdżą taksówki. Maja dyzury pracownicy szpitali i aptek, elektrowni i wodociagów. Czy ktos naprawde upadł na glowe, zeby tym wszystkim ludziom pracujacym w niedziele i inne dni tygodnia robic z zycia pieklo i uniemozliwiac im robienie zakupów wówczas, gdy maja czas, czyli w niedzielę? Proponuję takim glupkom zwiazkowym, ktorzy zapragna zglosic sie w niedziele na pogotowie lub do apteki, oswiadczyc, ze dziś niedziela i słuzba zdrowia ma wolne.

  3. Jestem za…czemu dałem świadectwo wczoraj, składając podpis – podczas raczej przypadkowej wizyty pod Jasną Górą – pod obywatelskim projektem ustawy .
    W tym miejscu jedna kwestia wymaga wyjaśnienia.
    Projekt obywatelski ustawy mówi o ograniczeniu handlu w niedziele i święta, a nie o całkowitym jego zakazie.
    Ograniczenie – nawet dosyć istotne – to jednak coś innego niż kategoryczny zakaz.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Redaktor przypomina opinie Heschela na temat dnia wolnego i jego ewidentnie religijnego uzasadnienia, ale przypomnę czasy epoki niedawno minionej na terenie pszennoburacznej krainy kiedy w niedziele prawie wszystkie placówki handlowe były zamknięte na kłódkę.
    Jedynie do dziewiątej rano w niedzielę otwierane były spożywcze i kilka placówek cały dzień z towarami wybitnie koktajlowo- barowymi. Piszę o realiach kilkudziesięciotysięcznego miasta.
    I dało się żyć.
    Naprawdę.
    I na tydzień przed świętami Wielkiej Nocy i Bożego Narodzenia była tzw. handlowa niedziela.

    A tak na marginesie.
    To trochę dziwne ,że w czasach kiedy mleko na drugi dzień było zsiadłe a kiełbasa zwyczajna po trzech dniach zmieniał karnację można było sobie w niedzielę odpuścić z handlem,to w czasach kiedy mleko jest jest świeże po 3 miesiącach, a konserwy mięsne utrzymują aromat po upływie 2 lat nie można sobie poradzić bez dnia wolnego od zakupów.

  6. W Austrii poradzono sobie z tym bezsensownym przepisem zakazujacym handlu w niedziele, ktory od lat jest „atakowany” przez markety w ten sposob ze przy stacjach paliwowych powstaja praktycznie duze sklepy. W rezultacie w niedziele mozna spokojnie zrobic podstawowe zakupy w takim sklepie co prawda nieco drozej, ale jak widac nikomu to nie przeszkadza. Natomiast artykuly motoryzacyjne z braku miejsc sa likwidowane do malej puleczki gdzies w kacie.

  7. @ Kalina

    Skoro uważasz, że dzień wolny od pracy nikomu się nie należy, to dlaczego nie postulujesz likwidacji dni wolnych od pracy dla wszystkich? Prawo musi traktować wszystkich równo. A więc niech w niedziele i święta mają normalny dzień pracy wszyscy. Szkoły, urzędy, fabryki, usługi.

    Dlaczego niby mają pracować handlowcy a nauczyciele i szewcy już nie?

  8. mialo byc półeczka!!!

  9. Pan Makowski nawet jak popiera w czymś KK, to musi mu przy okazji bez sensu dokopać.

    Dni wolne mają być wolne od pracy a nie od jedzenia, produkcji prądu, obowiązywania prawa i mszy.

  10. Całe życie jest świętem. Co robić? Żyć.

  11. Mieszkalem przez dluzszy czas w Szwajcarii w kantonie Zurych. Wszystkie sklepy zamykaly sie w sobote wczesnym popoludniem. O ile pamietam czynne sklepy byly tylko na lotnisku i na dworcu glownym. Bylo tez wiele restauracji nieczynnych w niedziele. Ale za to liczba ludzi na spacerze byla wyraznie wieksza niz w dzien powszedni. Do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic i zaplanowac sobie zaopatrzenie na koniec tygodnia.
    Akurat tutaj przytykanie Kosciolowi, upominanie sie o siostry zakonne, czy ksieze gospodynie jest hipokrytyczne. W domu tez trzeba cos zrobic.
    W Ontario, w Kanadzie, handel w niedziele wymogli nie-chrzescijanie, jako, ze to nie jest ich swieto.

  12. W Centrum Silesia w Katowicach kościół wystawił kaplicę – to mówi najlepiej o podejściu do tematu. A d Pana Arona – dawno nie czytałem takiego przykładu obłudy.
    Wynika, że Silesia nie może pracować, ale stacje benzynowe z wódą jak najbardziej

  13. Szanowny Snake…

    proszę mi pokazać szkoły wyższe które nie pracują w soboty i niedziele – wakacje oczywiście pomijam

  14. PS Jest jeszcze jeden aspekt handlu w niedziele. Calkowicie zmienil sie styl pracy. Za dawnych czasow wychodzilo sie z pracy i robota czekala do nastepnego dnia do rozpoczecia urzedowania. W tej chwili bardzo wiele osob zasuwa do wieczora, a pozniej jeszcze w domu. Do tego znikly sklepiki na rogu i zakupow nie robi sie po drodze do domu, tylko gdzies w jakis wielkich centrach. Zajmuje to wiecej czasu – stad koniecznosc zakupow w niedziele.

  15. Redaktor zadaje pytanie treści nastepującej:

    „Czy zatem gosposie i siostry zakonne też nie będą musiały stać przy garach w niedzielę?”

    czyli zdaniem Redaktora…

    …księża w niedzielę do garów i na szmatę, a gosposie i siostry zakonne w tym czasie do odprawiania nabożeństw pobieżą, bo niedziela to przecież czas wytężonej pracy kapłanów i jeżeli oni będą warzyć zacierki na mleku to ktoś w ich zastępstwie musi celebrować niedzielne nabożeństwa.
    Wniosek.
    Przykład gospoś i sióstr nie należy do najszczęśliwszych, bo nie słychać nic na temat tego aby gosposie mogły wygłaszać niedzielne kazania.

  16. @ jsn111

    Nie matacz. Normalne wykłady i prace z pewnością nie odbywają się w niedzielę. Natomiast uczelnie mają szereg zajęć, które mogą się odbywać tylko w weekendy. Studia zaoczne, imprezy kulturalne i naukowe, sympozja, itp.

  17. Pomyślałby kto, że w centrach handlowych trwa niewolnictwo i ludzie są knutem zaganiani do pracy. Jak ktos nie chce pracować w niedziele w centrach handlowych, to nie powinien tam podejmować pracy, bo wiadomo, czym to grozi. Niech to już będzie zatem do indywidualnego rozstrzygnięcia – kto chce w takim centrum pracowac, i kto chce robić zakupy w niedzielę, a kto świętowac w domu. A ja mam taką pracę, że pracuję czasami w niedziele, bo jest to instytucja do zwiedzania. Też zakazać?

  18. @Snake
    produkcja prądu wiąże się z wykonywaniem odpowiedzialnej, specjalistycznej pracy, niezależnie od daty. W czym elektryk gorszy od sprzedawcy? A dostawca internetu? Informatyk z banku? Hydraulik z wodociągów? Mechanik z pomocy drogowej? Maszynista? Ba, w utrzymaniu infrastruktury pewne czynności muszą być wykonywane poza godzinami pracy, więc zwykle w weekend albo w nocy. Jak chcemy nie pracować w niedzielę pogódźmy się z przerwami w dostawie prądu, niedziałaniem internetu, telefonów, komunikacji, bankowości online, nieodblokowywaniem dróg po wypadkach w weekend i przestojem w poniedziałek poświęconym na usuwanie skutków tegoż weekendu. Jak wszyscy to wszyscy. Nie żebym był fanem łażenia po sklepach w weekend, bo tego unikam jak tylko mogę, ale czemu zakazem pracy w dzień uroczystości religijnych obejmować tylko jedną branżę?

  19. Podpisalem – nie bedzie mozna – nie bede kupowal – zrobie zapas w sobote.
    @Kalina
    O tym jak nieludzkim spoleczenstwem jestesmy i, ze bycie liberalem gospodarczym jest objawem braku empatii. Kiedy mieszkalem w Irlandii musialem sie zmierzyc z problemem pewnych restrykcji (nota bene wynikajcych z czasow gdy wolnosc gospodarcza byla wieksza a zaden parszywy socjalizm nie chronil ludzi czyli dawnych):
    a) alkohol w dni zwykle sprzedawano do 22 30 a w weekendy do 1 30.
    b) w niedziele mozna go kupic od 13u
    I im opisalem polskie remedium na to ,,sklep 24h 7/7″ Odpowiedz prostego kolesia – Irlandczyka- Super ale nie dla ludzi, ktorzy musza tam pracowac.
    Handel w niedziele jest cudownym osiagnieciem ale nie dla ludzi i ich RODZIN.
    Oczywiscie znam odpowiedz dobrego liberala ,,niech sie zwolnia i wezma kredyt…pradon: znajda lepsza prace”.

  20. @Divak
    Wytlumacze Ci bo to dziecinnie proste:
    bez pradu nasza cywilizacja nie bylaby w stanie funkcjonowac, podobnie bez wody. Za to bez mozliwosci zakupu 0,7 Wyborowej, plastikowej miseczk z promocji, melona Galia i bulek w niedziele mimo dyskomfortu do poniedzialku 6 rano jakos przetrwasz. Za to bys Ty mogl sie ucieszyc tymi jakze nieodzownymi Ci do przetrwania dobrami, ze musisz je nabyc NATYCHMIAST, w niedziele a nie w poniedzialek jakas rodzina traci JEDYNA szanse w tygodniu na tak trywialna czynnosc jak wspolne zjedzenie jednego posilku w tygodniu. Dobry liberal odpowie niech se ustawia termin w srode jak matka rodziny odbiera wolne ,,za niedziele”.
    Ps. Jestem wrogiem zakazu: proponuje co innego: za prace w niedziele 400% stawki zwyklej + dzien wolny. Komu sie bedzie oplacalo niech sprzedaje. Tak bylo w NL w 2002 r.

  21. W New York City kazdego dnia w weekend juz od 3/4/5 rano jada miejska kolejka tysiace imigrantow, by wlasciele biznesow, dla ktorych pracuja zdazyli do poludnia.

    Bo wtedy – dobudzeni, wykapani, nakarmieni – ci co maja kase ida ‚w miasto’ by swoja (cienka) kase wydac.

    Od poniedziasku do piatku jest w sumie podobnie, ale wtedy i ci ci zarabiaja kase nie maja czasu. Wiec oferuje sie im biznes otwarty 24/7.

    To pokazuje w sumie jak Wall Street eksploatuje ludzi, ktorzy dla niej pracuja i tych, ktorzy pracuja dla tych ekspoloatywanych przez Wall Street.

    TO JEST PORTRET AMERYKI (KAPITALIZMU) AD 2016, KTYORY NAMALOWAL KAROL MARKS KILKANASCIE POKOLEN TEMU.

    Milego dnia.

  22. Jacek, NH
    27 sierpnia o godz. 19:03 30650

    W Ameryce ci co sie modla o to co Pan (nominalnie) to mniej niz 25% Obywateli USA. W New Hempshire, gdzie Pan zasypiasz, katolicy to margines.

    A katoliccy dilerzy nienawisci jak Pan, to patoligiczna nicosc .

  23. Młody Morawiecki mówił ,że Polaków należy przerobić z konsumpcyjnych na oszczędnych.
    Ale ponieważ człowiek ten jest pełen sprzeczności to w następnym zdaniu
    stwierdził ,że priorytetem rządu jest zdrowy (cokolwiek miałoby to znaczyć) wzrost gospodarczy napędzany popytem wewnętrznym.
    Pisiaki zaplanowały na następny rok jakieś księżycowe zyski z podatków z których mają być finansowane między innymi słomiane misie pana Morawieckiego.
    Nie trzeba być geniuszem żeby wiedzieć ,że handel nakręca gospodarkę.
    Żeby się przekonać co ma do tego niedziela wystarczy próba zaparkowania samochodu
    w niedzielę przed dowolnym centrum handlowym.
    Małe sklepy i nie tylko, znajdujące się w centrach handlowych większość swoich obrotów generują tylko w niedziele.Tak samo punkty sprzedające tam jedzenie.
    W moim mieście w dużej galerii handlowej gdzie pokończyły się 5-letnie
    umowy najmu ,sklepy nie podpisują nowych umów własnie z powodu niepewności co do handlu w niedzielę.Całe piętra są zamykane.
    A to dopiero początek. Do niedziel należy doliczyć niezliczoną ilość wolnych dni w całym roku. Mam poważne wątpliwości co do tego czy pisi rząd jest w stanie
    przewidzieć skutki swoich działań(patrz zamknięcie małego ruchu granicznego) i czy pan Morawiecki wie skąd się biorą pieniądze.
    Dlatego myślę ,że raczej zamkną handel w niedzielę a zaliczą twarde lądowanie w przyszłości.
    Dlatego popieram całym sercem wprowadzenie zakazu.Tak trzymać.Musi boleć.

  24. „…kiedy partia rządząca, wspierający ją związek zawodowy i Kościół chcą wolnej niedzieli, to zapewne tak się stanie.”

    A niech się dzieje wola boska. Wykonawcy niech zaś koniecznie pozostaną w glorii i chwale, przynajmniej na tak długo, żeby nie zapomnieli wprowadzić zakazu handlu do listy swoich osiągnięć przed kolejnymi wyborami (a zwłaszcza – lokalnymi).

  25. Zdzich49
    28 sierpnia o godz. 2:16 30672

    Problem w tym, ze Jezus z Nazaretu nie stworzyl cesarza Konastantyna, ktory stworzyl Jezusa (frontmana kultu Poawla z Sarsu).

    Czyniac chrzescijanstwo religia globalna dzieki sile rzymskiego panstwa, a nie idei Pawla z Tarsu (uzywajac Jezusa/chrzescijan jako narzedzi polityki) .

    Konkludujac: na ziemskim padole ZAWSZE dzieje sie wola polityczna. A Bog to chlopiec na posylki juz od 2000 lat.

  26. Zdzich49
    28 sierpnia o godz. 2:16 30672

    Problem w tym, ze Jezus z Nazaretu nie stworzyl cesarza Konastantyna, ktory stworzyl Jezusa (frontmana kultu Poawla z Tarsu).

    Czyniac chrzescijanstwo religia globalna dzieki sile rzymskiego panstwa, a nie idei Pawla (uzywajac Jezusa/chrzescijan jako narzedzi polityki) .

    Konkludujac: na ziemskim padole ZAWSZE dzieje sie wola polityczna. A Bog to ZAWSZE chlopiec na posylki juz od 2000 lat.

    GLOWNIE DLATEGO, ZE CIEMNY LUD NIE MA ZIELONEGO POJECIA CO TO BOG.

    WIE TYLKO PAN PREZES I JACEK KURSKI.

  27. Ale dewocjonalia pod Jasną Góra można będzie sprzedawać.
    Tak samo ksiądz za posługę niedzielną nie zrezygnuje z zapłaty.
    fałsz i obłuda godna faryzeuszy.

  28. Dziękuję za przytoczenie pięknych i mądrych słów rabina Heschela.
    Co do polskiego kleru, to szkoda klawiatury. Jezus mówił o takich „groby pobielane”.
    Moim zdaniem zakaz handlu w niedzielę nie ma sensu. Należałoby natomiast wprowadzić takie rozwiązania prawne, które gwarantowałyby dobrowolność pracy, tylko w handlu, w niedzielę.

  29. @Aaron Sprezyner, (27 sierpnia o godz. 21:37) co stoi na przeszkodzie, żeby panowie sukienkowi sami odgrzali sobie w niedzielę to , co im, na ogół źle opłacane wyrobnice, zostawiły w lodówce?
    Większość z nich i tak jest roztyta ponad miarę.

  30. Mam pomysł.
    dewocjonalia są wyłączone spod ustawy.
    proponuje marketom wprowadzić stoisko z dewocjonaliami, na tej samej zasadzie, co sklepy na stacjach benzynowych.

  31. Slawczan
    28 sierpnia o godz. 0:20 30668

    Zakaz handlu w niedziele, w warunkach polskich, jest tylko czynnościa obłudną. Cała reszta jst bez znaczenia.
    W innych krajach bywa inaczej. Ale to są inne kraje, położone na innych planetach.
    Pomysł z Holandii, który podajesz, by w niedzielę obowiązywały wyższe stawki , jest sensowną propozycją, nie wymuszającą, a proponującą: musisz/koniecznie chcesz kupować? kupisz, ale więcej zapłacisz. Kto woli płacić jak w resztę tygodnia, zrobi zakupy w reszcie tygodnia zamiast w niedzielę.
    Oczywiście, nie wyczerpuje to katalogu spraw, bo nie o same zakupy i nie o same sklepy chodzi.

    Za polską kombinacją z zakazem handlu w niedziel nie stoi troska o pracownika To pozór. Stoi za tym Kościoł kat i jego oczekiwanie, by zamiast łażenia po galeriach handlowych ze szkodą dla uczestnictwa we mszy świętej, a dokladniej: dawania na tacę, rodzina ta siedziała głównie w kościele, po kościele nawiedziła kościelną imprezę, zostawiła kasę i w ogóle – była skupiona na sprawach proboszcza i jego biskupa.
    Tą intencję Kościoła kat widać na różne sposoby. Mamy nawracające faje kościelnego hejtu skierowanego przeciw tym co w niedziele zajmują się joggingiem, chodzienniem na zajęcia jogi, do siłowni, pływaniem, wycieczkami rowerowymi, etc.
    Według biskupów, ko się oddaje bieganiu, jeżdżniu itd, oddaje się kulturze śmierci. Jogging, sprawne ciało, tryskające zdrowie i zadowolenie z niego oraz pozostałych atrakcji , to bałwochwalstwo, kult ciała, coś przeciwnego kutowi bozi.
    Należy to zwalczać, uniemożliwić. Świeża fala kościelnego hejtu właśnie się rzuciła na cyklistów, wegetarian i im podobnych. Oni odciągają od bozi, a dokładniej od biskupów, ich żądania pełnej kontroli nad życiem wiernych, od środków finansowych któe maja płynąć do Kościoła kat, a nie do sprzedawców rowerów, butów do biegania, koszulek, odżywek, klubów żeglarskich, właściceli siłowni.

    Taką sobie zrobiliśmy cywilizację, w której „czas wolny” jest wielkim przemysłem: odpoczynku, urlopowania, odwiedzania, ddwania się pasjonackim zajęciom, dekorowaniu domu i ogrodu, poprawiania formy fizycznej i – w teorii – psychicznej.
    Przemysł ten jest tego samego rodzaju, jak przemysły bardziej tradycyjne: produkcja surówki, elektryczności, tkanin, kopanie węgla. Tyle, że bardziej angażuje emocjonalnie: cały tydzień roboczy nie możemy się doczekać weekendu, by wreszcie wypuścić się na żagle/rower/biegi terenowe/wycieczkę po zamkach Jury Krakowsko-Częstichowskiej i wszelkie inne atrakcje.
    Jak przemysł, to przemysł, czyli biznes. Wymaga ludzkiej obsługi.

    Kto ma ozum w głowie, sam stara się sobą rządzić. Ustawa nie zastapi głowy. Może jedynie śladowo regulować. Jest w porządku o tyle, o ile właśnie te śladowe elemnty reguluje, a nie rzuca się na całość. Wtedy przynosi więcej szkody niż pożytku i ujawnia hipokryzję/głupotę swoich twórców.

  32. Tanaka
    Racja – za polską kombinacją z zakazem handlu w niedziele NIE stoi troska o pracownika. To jest tylko pozór (pretekst). Stoi za tym kościół katolicki i jego oczekiwanie, by zamiast łażenia po galeriach handlowych ze szkodą dla uczestnictwa we mszy świętej, a dokładniej dawania na tacę, rodzina ta siedziała głównie w kościele, po kościele nawiedziła kościelną imprezę, zostawiła kasę w kościele i w ogóle – była skupiona na sprawach proboszcza i jego biskupa. I to powyższe powinno w zasadzie zakończyć dyskusję na ten temat.
    Ale dodam jeszcze, że zakaz handlu w niedziele zmniejszy sprzedaż, a więc także produkcję i zatrudnienie, a więc spowoduje wzrost bezrobocia i dalszą obniżkę popytu, produkcji i zatrudnienia. Ciekawe, czy o to chodzi działaczom NSZZ Solidarność, stojących (obok kleru) za zakazem handlu w niedzielę?
    Poza tym, to ten zakaz będzie można łatwo obejść, n.p. ogłaszając hipermarkety jako przybudówki do stacji benzynowych (wiele z nich ma już zresztą swoje dystrybutory paliwa) albo też sztucznie dzieląc hipermarkety na kilka formalnie niezależnych sklepów? Natomiast nie mam nic przeciwko wymogowi płacenia o jakieś 50% więcej za pracę w handlu w niedziele i jestem nawet gotów „przełknąć” podwyżkę cen tym wywołaną.
    Poza tym, można przecież wprowadzić zakaz zatrudniania katolików w niedziele, aby wilk był syty i owca cała!
    Pozdrawiam!

  33. ???

  34. Tanaka
    Racja – za polską kombinacją z zakazem handlu w niedziele NIE stoi troska o pracownika. To jest tylko pozór (pretekst). Stoi za tym kościół katolicki i jego oczekiwanie, by zamiast łażenia po galeriach handlowych ze szkodą dla uczestnictwa we mszy świętej, a dokładniej dawania na tacę, rodzina ta siedziała głównie w kościele, po kościele nawiedziła kościelną imprezę, zostawiła kasę w kościele i w ogóle – była skupiona na sprawach proboszcza i jego biskupa. I to powyższe powinno w zasadzie zakończyć dyskusję na ten temat.
    Ale dodam jeszcze, że zakaz handlu w niedziele zmniejszy sprzedaż, a więc także produkcję i zatrudnienie, a więc spowoduje wzrost bezrobocia i dalszą obniżkę popytu, produkcji i zatrudnienia. Ciekawe, czy o to chodzi działaczom NSZZ Solidarność, stojących (obok kleru) za zakazem handlu w niedzielę?
    Poza tym, to ten zakaz będzie można łatwo obejść, n.p. ogłaszając hipermarkety jako przybudówki do stacji benzynowych (wiele z nich ma już zresztą swoje dystrybutory paliwa) albo też sztucznie dzieląc hipermarkety na kilka formalnie niezależnych sklepów? Natomiast nie mam nic przeciwko wymogowi płacenia o jakieś 50% więcej za pracę w handlu w niedziele i jestem nawet gotów „przełknąć” podwyżkę cen tym wywołaną.
    Poza tym, można przecież wprowadzić zakaz zatrudniania katolików w niedziele, aby wilk był syty i owca cała!
    Pozdrawiam! 🙂
    LK

  35. Slawczan
    Dlaczego tolerujesz nierudzkie przepisy zmuszające księży do pracy w niedzielę? Przecież praca księdza w niedziele jest niezgodna z Dekalogiem, który wyraźnie nakazuje: „Zachowaj dzień szabasu (sabatu), abyś go święcił, jak ci przykazał Pan, Bóg twój. Sześć dni robić będziesz i pełnić wszystkie roboty twoje. Siódmy dzień jest szabas (sabat), to jest odpocznienie Pana Boga twego. Nie będziesz weń pełnił żadnej robot, ty ani syn twój, ani córka, służebnik i służebnica, ani wół, ani osioł, ani żadne bydlę twoje, ani przechodzień, który jest między bramami twoimi, aby odpoczął sługa i służebnica twoja jak i ty.” (Księga Powtórzonego Prawa 5, 6–21 według tłumaczenia księdza Wujka).
    Przecież nic w Dekalogu NIE ma o tym, aby księża byli zwolnieni z zakazu pracy w szabas, który dla żydów przypada w sobotę, a dla chrześcijan w niedzielę. Najlepiej było by więc aby zakazać, zgodnie z Pismem Świętym, pracy zarówno w sobotę jak też i niedzielę, w tym także pracy księży, pastorów, popów i oczywiście rabinów!
    Co Ty NA TO?

  36. Oprócz świętowania i kupowania można robić jeszcze inne rzeczy, na które „w tygodniu” nie wystarcza czasu. Właściwie nikt poza @Sławczan nie zwrócił na to uwagi.

    Zupełnie mnie nie interesuje, co księża myślą o biegaczach, cyklistach i grających w gry planszowe. Do kościoła nie chodzę. Chciałabym jednak, żeby jak najwięcej ludzi miało przynajmniej ten jeden dzień dla siebie/rodziny/przyjaciół.

    Mogą tak funkcjonować Niemcy czy Szwedzi. Owszem, jesteśmy od nich (jako państwo) biedniejsi. Ale czy to naprawdę uzasadnia sytuację, w której duża część pracowników „ma gorzej”, niż przed wprowadzeniem wolnej soboty? (Gorzej, ponieważ przysługujący im dzień wolny nie jest „zgrany” z dniem wolnym w szkole ich dzieci, dniem wolnym męża/żony itp.).

    Być może zależy to od „punktu siedzenia” – jeśli ktoś nie doświadczył sytuacji typu: jedna osoba długo pracuje i jeździ w delegacje pon-pt, druga osoba pracuje na zmiany we wszystkie dni tygodnia – pewnie nie zrozumie.

    @Tanaka – nie każdy do „obsługi” swojego czasu wolnego potrzebuje angażować firmy.
    A regulacje są potrzebne słabszym – „rozum” tych silniejszych niech czasem lepiej zastąpi ustawa, bo niektórzy chętnie mieliby niewolników, gdyby tylko się dało…

  37. To problem katolików bo 90 procent kupujących w niedzielę to parafianie. Kościelne zakazy mają pierwszeństwo przed wolą ustawodawcy ludzkiego.Parafianie uciekają z kościoła na zakupy kosztem tacy.Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi pierwszeństwo tacy przed kasą fiskalną.Tak sobie myślę,że PiS pomaga naganiać do kościołów jako rewanż za naganianie parafian do pisowskich kart wyborczych.Takie coś za coś.

  38. SŁOWIANIN STANISŁAW
    To może wprowadzić urzędowy zakaz wstępu do sklepów w niedziele, ale tylko dla katolików?

  39. Polak to katolik, a katolik robi to, co mówi niebieska książeczka, Lolek kajakarski i ksiądz proboszcz. A wszyscy mówią jak ma być: w niedzielę siedzisz w kościele.
    No i katolik siedzi w niedzielę. Oraz z żoną sakramentalną, którą tłucze w tygodniu, idzie na spacer pod rączkę do Łazienek.
    Żaden katolik nie łazi w tym czasie po sklepach, galeriach i nie zmusza drugiego katolika, brata swego i siostrę swą, których kocha nad życie, by siedzieli za kasą, odbierali towar na zapleczu i szorowali sklepowe podłogi.
    Przepisy państwowe i zmuszające katolika nie mają w tej sytuacji zastosowania. Jeśli więc zawodowa partia katolicka, wraz z zawodowymi biskupami katolickimi chcą ustawy przymuszającej katolika, to zaczy, że Polak= ma swój katolicyzm tam, gdzie słońce nie dochodzi poniżej pleców.
    Wtedy trzeba ustawy. Jej uchwalenie będzie oświadczeniem: taki nędzny jest katolik. Jego biskup, jego Lolek i jego niebieska książeczka.

    Przekażmy sobie znak pokoju. Ale tylko Prawdziwym Katolikom. Nie Polakom najgorszego sortu.

  40. idzie na spacer pod rączkę do Łazienek.

    Tanaka – kiedy ostatnio wąchałeś umytego katolika?

  41. Z powodu klauzuli sumienia katolicy nie powinni pracować a tym bardziej korzystać z usług świeckiej służby bo to narzędzie Szatana.Wszak choroba z wyroku boskiego jest karą za grzechy i tylko modlitwa jest odpokutowaniem za grzechy/vide miejscowy proboszcz/. Grzeszność katolików w Polsce jest porażająca o czym świadczą dane o przepełnionych placówkach zdrowia i więzień, problemach Ziobry z korupcją,pospolitą przestępczością czy wyłudzaniem VAT. Można mnożyć skalę patologii w parafiach.Nie ustaliłem parafii z zerową patologią co warto wpisać do księgi G.Tak sobie myślę,że w kraju katolickim jest więcej patologii większego kalibru niż praca w niedzielę bo żadna praca nie hańbi/Lenin/ a zakupy w całym tygodniu uczynić świętem ludowym.Czy świeckie państwo ma wyręczać Watykan w likwidacji patologii owieczek.

  42. Zapewne Wall Street jak sugeruje @mr.off zbija kapital na otwartych w niedziele handel. Jest to rowniez blogoslawienstwem dla rodzin, nie tylko na okolicznosc powazniejszych zakupow, zwlaszcza dla tych pracujacych na przyslowiowe od 9-5. Nie lituj sie, ze emigranci jada do pracy o 3 am. Ty bys zatrudnil nie znajacych jezyka, nie majacych wyksztalcenia, legalnego pobytu od razu na Wall Street, albo chociaz na posadzie rzadowej na poczcie od 9-5, co jest przeogromna niedogodnoscia dla innych.
    Pracujacy na rozne godziny ludzie nie potrzebuja twojego falszywego wspolczucia (nie o n ich ci chodzi, tylko o ten wstretny Wall Street). To jest zycie, maja prace, co zapewnia im egzystencje i lepsza przyszlosc. Zreszta nie tylko kolorowi emigranci tak pracuja, tego wymaga funkcjonowanie spoleczenstwa.
    W Ameryce nie ma hasla, ze kobitki nie zdaza przygotowac wigilii. Jesli praca przeszkadza ci w przygotowaniu czegokolwiek to zwolnij sie lub zmien prace. To nie choroba, nieszczescie, kiedy mozna liczyc na zrozumienie. Praca na dziwne zmiany nierzadko jest blogoslawienstwem dla rodziny, bo pozwala zorganizowac jakos opieke nad dziecmi. Tu prace sie szanuje i nikt sie nie dziwi, ze na jakas wazna uroczystosc rodzinna ktos nie mogl przyjsc, przyjechac z powodu pracy.

  43. A swoja droga jest dosyć interesujące jak odniosą się do planów o których pisze Redaktor Makowski nieprzebrane rzesze polskich feministek. Tych zorganizowanych instytucjonalnie, jak również mniej definiowanych stowarzyszeniowo.
    Po prostu feministkami są, bo feministką bywa przyzwoita kobieta.
    Ich zdaniem.
    Przypomnę w tym miejscu, że praca w handlu jest chyba jednym z najbardziej sfeminizowanych zawodów. Może jeszcze zawód pielęgniarki i hafciarki ludowej może konkurować z tym o którym mówi projekt ustawy.
    Ciekawe co sadzą o problemie panie profesor Płatek i Środa… pracujące 5 dni w tygodniu, chyba że w sobotę i niedzielę … w którymś gadających z mediów …o poniżeniu kobiet przez jedną z instytucji sfery duchowej…itd… itd…itd…

  44. aroń – a co to są instytucje sfery duchowej?

  45. bo coś bredzisz chłopczyku………

  46. @snakeinweb

    Toz o tym piszę. Skoro mój przyjaciel jako lekarz pracuje w swiatek i piątek, a ja jako muzealnik tez miałam dwa dyżury niedzielne w miesiącu – nie widze powodu, aby handlowcy nie pracowali w podobnym wymiarze po to, aby oni mogli zglosic się w razie czego do lekarza, a ja zebym mogła zrobić wieczorem zakupy, kiedy będę wracac z niedzielnej pracy.

    @Sławczan

    Nie bardzo rozumiem pańskiego Irlandczyka. Jeśli jego handlowiec nie chce pracować, niech zmieni zawód. Lekarze, pieleginarki pracują dzień w dzień, żeby i Irlandczyka, i handlowca kurować, jak rozbije glowe po pijaku w niedziele. Kiedy wybierali ten zawod dobrze wiedzieli, ze będą na zawołanie wszystkich czlonkow społeczeństwa, choć niektórzy z nich dziś postulują, żeby nikt nie mogł zrobić zakupów tego dnia, w którym jest mu wygodnie.

  47. Ser Jarku…liczyłem na twoją domyślność…w tej materii

  48. Jacek, NH
    27 sierpnia o godz. 19:03 Módl się sam.

  49. Kalina pisze do sSawczana:

    „…Lekarze, pielęgniarki pracują dzień w dzień…”

    Pragnę przypomnieć,że osoba widząca swoją przyszłość w zawodzie lekarza, pielęgniarki wie z czym będzie miała doczynienie.
    System pracy zmianowej. Świątki, piątki itd.
    Jeżeli chodzi o osoby pracujące w handlu, szczególnie te starsze osoby, podejmując pracę jeszcze w poprzedniej epoce wiedziały,ze dzień powszedni to ciągłe utarczki z klientami, ważenie, liczenie grosza, remanenty itd.
    Ale dzień święty to już leżenie bykiem( kobieta też moim zdaniem może leżeć bykiem) i mężowski masaż najbardziej czułych partii kobiecego ciała, chyba ,że była to tzw. niedziela handlowa, czyli takich niedziel było dwie i powtórka z rozrywki z czarnych dni w zrywanym kalendarzu ściennym
    Przypominam, zew poprzednim przed 1 maja i swiętem Rewolucji Październikowej niedziel handlowych nie wprowadzono w życie.
    Chociaż oddolne projekty przy okazji tych świat były zauważalne

  50. sSawczan to oczywiście @Sławczan

    Się wypsło i poszło do ludzi.

  51. Panie Jarosławie, kiedy mowa o Szabacie Heschela to jest to siódmy dzień tygodnia, biblijna sobota. Kościół katolicki przejął pogański Dzień Słońca ( dies solus) jako swoją wersje szabatu. Przykazanie o świeceniu soboty brzmi wg Ks. Wyjścia 20: 8-11 jak niżej:
    Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe zajęcia. 10 Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana, Boga twego. Nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój, ani twoja córka, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica, ani twoje bydło, ani cudzoziemiec, który mieszka pośród twych bram. 11 W sześciu dniach bowiem uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, w siódmym zaś dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień szabatu i uznał go za święty.

  52. @Sławczan
    W sumie bez pradu, mozliwosci zlecenia przelewu, wody, telewizji, internetu tez sie obejdziesz przez jeden dzien w tygodniu. A po 0,7 to nie musze do gaerii hanlowej, na stacje benzynowa mam znacznie blizej, tylko ze nie potrzebuje. Pytanie, bez ilu jeszcze rzeczy jestes w stanie sie obejsc Ale w sumie staram sie nie robic zakupow w sobote i niedziele, wiec sam zakaz malo mnie dotyczy. Ciekawi mnie jak bedzie obchodzony (czy sobota czasem nie bedzie trwala do 24.00, czy hipermarkety ne beda sie skladaly z 50 sklepikow po jednym na kazdy dzial) i co beda robic ludzie, ktorzy kazda wolna chwile spedzaja w galeriach, i jak zakaz stanie sie parodia samego siebie. Pytanie, czy po wprowadzeniu zakazu calkiem nic nie da sie kupic w niedziele, nawet awaryjnie jakiegos zarcia, i czego zakaza w nastepnej kolejnosci.

  53. Podam przykład jak sobie radzono w okresie międzywojennym z podobnym problemem.
    Pisząc przedwojennym nie mam oczywiście na mysli wojen punickich, ale okres pomiędzy czyli dwiema wojnami światowymi.
    Miejscem oczywiście jest Polska której rubieże wychylone były bardziej w kierunku dzisiejszej ojczyzny Władimira Władimirowicza Putina.
    Może zupełną analogią ten przykład nie jest ,ale dwa fakty są zupełnie tożsame.
    Pierwszy to ten ,ze handel nie stanowił domeny potomków Bolesława Chrobrego i Krzywoustego, a w zdecydowanej większości był własnością przedstawicieli narodu wybranego,czyli Żydów.
    Dzisiaj oczywiście ich miejsce z wiadomych względów zajęli inni , ale nie ulega wątpliwości,że ponownie Polacy stanowią coraz marniejsza konkurencje dla cudzoziemskicjhLidlów( albo Lidli), Biedronek itd, itd.

    Druga okoliczność ktora sprawia ,że sytuacja jest ( albo wkrótce będzie) podobna, to fakt , że w jeden dzień będą Polacy mieli problemy z zakupami.
    Dzisiaj to owoc ( jeszcze niedojrzały) zamierzeń Solidarności i rządu RP, wówczas to „sprawkas” zabasu,czyli soboty. Wówczas, każdy ortodoksyjny Żyd myślał o wszystkim, ale nie o robieniu „handełe”.
    Dzisiaj ( a raczej już niedługo) przyjdzie Polak pod drzwi placówki i niestety odejdzie z niesmakiem – sklep czynny będzie przez 6 dni w tygodniu, a kiedyś…

    No właśnie…
    Fakt ten znam ,od nieżyjącego już człowieka który pamiętał czasy przedwojenne.
    Otóż Żyd, właściciel sklepu zostawiał w sobotę sklep otwarty,albo” klucz w wiadomym dla ogółu miejscu” , a na ladzie talerzyk.albo jakąś tacę i osoby które musiały jednak w ten święty dla wszystkich religijnych Żydów dzień zakupić coś naprawdę ważnego wchodziły do sklepu, brały z półki potrzebny produkt, na ladzie zostawiały pieniężny ekwiwalent i wychodziły z nim do domu.
    Żyd oczywiście w już w niedzielę robił remanent, ale jeżeli ten proceder trwał ponoć latami to znaczy,że jednak wychodził na swoje.

    Oczywiście dzisiaj są inne czasy, ale dlaczego nie mogą skorzystać z patentu obecni właściciele kramów i straganów wielkopowierzchniowych i pomimo wiadomych przeciwwskazań ( zapis ustawy)spełnić oczekiwania niespełnionych przez 6 dni tygodnia nabywców dóbr wszelakich.

    …no chyba , ze do akcji wkroczy KOD, albo prezes Rzepliński.

  54. Co co chca swietowac, niech swietuja a ci ci chca kupowac, niech kupuja!
    I to tyle.
    Znowu jakis idiotyzm nad Wisla.

  55. ozzy
    28 sierpnia o godz. 20:45 30704

    Na calym swiecie ci co chca swiwtowac moga to robic kazdego dnia. Podobnie moga kazdego dnia kupowac.

    Gadanie o swietowaniu/kupowaniu to temat zastepczy.

    DE FACTO idzie o to, czy Kaczynski & Rydzyk wcisna na rozumki POLAKOW katolickie burki.

    Ponad 30% (glosujacych) Ziomli juz wcisneli. Co oznacza, ze w kaczynskorydzykowym Glupotkowie mieszka juz 18% POLAKOW.

    Co nad Wisla (oltarz + tron) daje wladze Genseka.

  56. @ozzy

    a o godz. 20:45 30704

    Co co chca swietowac, niech swietuja a ci ci chca kupowac, niech kupuja!
    I to tyle.
    Znowu jakis idiotyzm nad Wisla.

    To nie jest tylko problem tych co chcą kupować i tych którzy sobie dadzą z tym na wstrzymanie do poniedziałku.
    Jest jeszcze problem pań które za ladą, kasą, tych pań dzieci, nieraz nawet wnuków (50 latka może by już babcią),może mężów chłopaków itd. , itd… którzy chcą właśnie w niedzielę…razem…

  57. …bo tak robiono od tysiącleci…właśnie w niedzielę…

  58. ..albo sobotę…

  59. @Aaron Sprezyner

    Po raz kolejny apeluję o pochylenie się nad losem pracujących w niedziele kelnerów, kucharzy, motorniczych, bileterek, aktorów, pielęgniarek etc., a przestać się litować wyłącznie nad ekspedientkami! A ponieważ nie możemy zamknąć w niedziele restauracji, szpitali i kin, zatrzymać komunikacji miejskiej i dalekobieżnej, proponuję zakończyć te idiotyczna dyskusję i więcej takich propozycji nie zgłaszać. Oczywiście to nie postulat do Pana, ale do związkowców, którzy nie od dziś popisują się rozmiękczeniem mózgu.

  60. @Kalina
    Przypominam, ze w wielu krajach Europy Zach sklepy (z niewielkimi wyjatakami) sa zamkniete. I tragedii nie ma.
    Przyklad z lekarzami i pielegniarkami to typowy strzal kula w plot: oni ratuja zycie i zdrowie za to zakup plastikowej miseczki albo majtek czy innego nieodzownego dobra w niedziele raczej mozna odlozyc do poniedzialku. Jezeli kogos mozemy uwolic od pracy w niedziele i dac mu szanse na spedzenie jej z rodzina to dlaczego nie? Nue wiem jak Ty ale ja bez niedzielnych zakupow sie obede.
    @Tanaka
    Nie wnikam motywacje kleru – akurat w tym wypadku nawet jezeli sa one tak niskie jak Ty przypuszczasz to finalnie sa pozyteczne. Co prawda Twoja interpretacja jakos jest mi bliska, gdyz na temat przyzwoitosci i moralnosci panow w czarnych sukienkach mam wyrobiona opinie i te dwa wyswiechtane zwroty w ich kontekscie uzywan z przedrostkiem ,,pseudo” ale moze ,,z tego weza bedzie lekarstwo”?

  61. @ Kalina

    Jeśli pracujesz w muzeum w niedzielę, to masz z pewnością wolne dni w tygodniu i to więcej niż inni. Więc komu, bo komu, ale Tobie jest wyjątkowo łatwo zrobić zakupy w dni powszednie.

    I nie gadaj głupot, że można pójść do lekarza w niedzielę ot tak sobie. Chyba że na noszach i z otwartą dziurą w głowie.

    Od początku świata są dni wolne od pracy. Podobno w Starożytnym Rzymie było więcej dni świątecznych niż dzisiaj (mieli więcej Bogów). Wam ten „liberalizm” już chyba mózgi zlasował. Fizjologia człowieka wymaga przerw w pracy i wiedzieli to już ludzie w jaskiniach.

    Dlatego ludzie mają przyrodzone prawa do dni wolnych od pracy i świąt. Tylko w wyjątkowych, niezbędnych i oczywistych przypadkach można od tej zasady odstępować. A handel powszechny do takich przypadków raczej nie należy. To jest tylko i wyłącznie wygoda a nie wysokiej rangi potrzeba, a dla samej wygody nie można ludziom możliwości odpoczynku w niedzielę odbierać.

  62. @Kalina

    Dyskusja rzeczywiście może przybiera nie najciekawszą formę, ale po pierwsze widziałem bardziej głupawe polemiki, a po drugie cały czas uważam, że ten problem ma drugie, to właściwie dno.
    To nie jest kwestia możliwości robienia zakupów w ten, akurat jeden,wolny ( ustanowiony mocą tradycji) dzień.
    Sprawa dotyczy właściwie kwestii fundamentalnych dla oblicza współczesnego świata.
    Prosto można to zawrzeć w pytaniu:

    „kto będzie rozdawał w dzisiejszym świecie karty”.

    czyli:
    Kto będzie ustalał rytm codziennego życia
    kto będzie ustalał życiowe priorytety
    kto będzie wyznaczał społeczne, lokalne,ale i chyba globalne tabu
    kto będzie ustalał naszych i tych obcych, złych,Innych
    Kto będzie ustalał estetyczne gusta
    kto będzie wyznaczał cele i wykaz środków do osiągania tych celów
    kto będzie określał moje, nasze… itd. , itd.

    Ten problem jest tylko segmentem większej budowli , która od kilku wieków jest budowana,ale ktoś musi w końcu powiedzieć że się nie zgadza na taki właśnie idiotyczny model świata.

    Nie wypadło na moich faworytów ( „Solidarność” i obecny rząd),ale przyjmuje to w miarę spokojnie i kibicuje im. może oni tylko zaczną,a skończy już ktoś inny.
    Lepszy
    Powiedzmy, że nasz.

    A poza tym:

    Sursum corda!

  63. Wyznawcy trzeciej pod względem liczebności religii w Polsce, nie potrzebują ograniczeń prawnych nakładanych przez państwo, żeby bez przeszkód uczestniczyć w działalności swoich zborów w niedzielę. Dlaczego ?

    Mówią otwarcie swoim przełożonym, że ich zebrania chrześcijańskie są dla nich bardzo ważne i nie zamierzają ich opuszczać. Mimo to, są poszukiwani przez potencjalnych pracodawców. Głównie z jakiego powodu ? Odpowiedź w artykule:

    http://wyborcza.pl/1,75248,6767280,Zatrudnie_pracownika__Ale_tylko_swiadka_Jehowy.html

  64. @dezerter83

    Gratuluje dobrego samopoczucia Tobie i Twoim ludziom.
    Niestety w świecie dzisiejszych priorytetów obowiazujących prawie pod rygorem odpowiedzialnosci karnej Twoi pełnią tylko rolę może i pracowitych, ale tylko mrowek i innych pszczół robotnic.
    Człowieka tutaj mało.
    A jeżeli jest – drugi człowiek -to ma przede wszystkim obniżyc koszty i zmaksymalizować zyski.
    Ale nie Twoich, tylko tych na których zap… Twoi.
    Ale to tylko do czasu.
    Nie, nie pracodawcy nie podzielą się z twoimi zyskami, ale zastąpią ich jeszcze bardziej płaskimi i usłużnymi osobnikami, albo wprowadzą taśmy produkcyjne i inną formę automatyzacji i robotyzacji, gdzie po twoich zostanie tylko śmiech, albo nawet echo śmiechu.

  65. Dezerter
    1. Sklepy Occasion działające w hipermarketach Tesco w Łodzi i Warszawie to jest nic innego jak tylko jehowicka pralnia pieniędzy. Praktycznie nikt w tych sklepikach bowiem nie kupuje, a więc gdyby nie były one pralniami pieniędzy, to dawno temu by one zbankrutowały.
    2. I dlaczego nie cytujesz tego fragmentu: Czy (ŚJ) jako sprzedawcy nie będą nachalni? Klienci miewają obawy. – Pamiętam, jak Jehowi pukali do mojej babci. Gdy otwierała, trzymali nogę w progu, by nie mogła zamknąć drzwi – wspomina Marzena Burczas podczas zakupów w butiku Molton. – Czy jako sprzedawcy nie będą nachalni?

  66. Dezerter
    Także to: „Świadek Jehowy trafia do więzienia za molestowanie seksualne chłopców”
    Starszy zboru z Organizacji Świadków Jehowy został skazany na więzienie za seksualne molestowanie chłopców. James Barrat z Rugby w Warwickshire, żonaty mężczyzna z dwojgiem dzieci został uznany za winnego dopuszczenia się ohydnego gwałtu na dwóch nastolatkach powierzonych jego opiece w zakresie studium Biblii i doradztwa duchowego. Sąd wysłuchał jak to Barrat, starszy zboru, systematycznie wykorzystywał seksualnie przez ponad 10 lat dwóch obecnie byłych współwyznawców. Sąd z Warwick wysłuchał także tego, jak to Barrat, ‚zaufany przyjaciel’ rodzin chłopców, pod płaszczykiem udzielania lekcji biblijnych i porad sesyjnych w sposób nieuczciwy gwałcił nastolatków. W ciągu czterodniowej rozprawy sądowej Barrat utrzymywał, że poprzez swe zachowania próbował on jedynie dawać chłopcom wzór postaw ojcowskich. Skazując go, sędzia James Pike powiedział, że Barratowi powierzono w opiekę młodych i bezbronnych ludzi. Barrat okazał się, powiedział Sędzia, arcyhipokrytą. Barrat został skazany na 2 lata więzienia, z czego 12 miesięcy wyroku podlega zawieszeniu. Zostanie on także wciągnięty na listę seksualnych przestępców, na której będzie przez następne 10 lat. Detektyw, inspektor Jim Hill z Policji w Warwickshire: „Uważam Barrata za skrajnie niebezpieczną osobę. Dotarł on do swych ofiar przez ich własnych rodziców. Następnie bardzo zżył się z tymi rodzinami i najwyraźniej nadużywał zaufania jakim go obdarzono”. Jedna z ofiar Barrata, Gordon Grant (obecnie ma 23 lata) powiedział, że był rozczarowany reakcją Organizacji Świadków Jehowy wobec podejrzeń jakie były wysuwane wobec Barrata: „Jeśli ktoś ma problem tego rodzaju niech nie idzie z tym do starszych, lub przywódców Organizacji. Nie ma co zawracać sobie nimi głowy. Po prostu wtedy najlepiej iść prosto na Policję i dać zająć się tą sprawą tym, którzy są w takich sprawach doświadczeni i wiedzą co robią.”
    Źródło: http://news.bbc.co.uk/1/hi/uk/england/2123546.stm

  67. Dezerter
    I to: „Aresztowany były starszy u Świadków Jehowy w USA”
    Mamy kolejny przykład pedofilii w zborze Świadków Jehowy w Carpinteria w Kalifornii, w Stanach Zjednoczonych. Interesujący jest szczególnie opis zachowań Świadków Jehowy mających wiedzę na temat tego przypadku. Jak się zachowali aby chronić dzieci przed realnym zagrożeniem wewnątrz organizacji, a nie tylko zagrożeniem w internecie. Oto krótki opis na podstawie relacji dziennikarskiej z Kostaryki.
    Podejrzany o molestowanie dzieci mieszkający w Quepos na Kostaryce został zatrzymany 15 lutego 2013 r. na lotnisku w Los Angeles i już przebywa w areszcie w Stanach Zjednoczonych. Sprawa ma wymiar religijny ponieważ ten człowiek Michael J. Norris lat 67, to były starszy zboru Świadków Jehowy. Nakaz aresztowania Norrisa został wydany w Santa Barbara w grudniu 2012 r. w Kalifornii. Biuro szeryfa zamieściło jego zdjęcie i wniosek o udzielenie informacji o miejscu pobytu. Jednak osoby związane zborem z Carpinteria w Kalifornii, chociaż wiedziały dokładnie, gdzie on był, nie powiedziały tego policji. Biuro szeryfa zaangażowało jednak detektywów do poszukiwania i pomogli tu również pracownicy ambasady USA. Istnieją sprzeczne doniesienia na temat gdzie Norris został zatrzymany. Jedna z wersji mówi, że został aresztowany, kiedy wysiadał z samolotu w Los Angeles International Airport. Druga wersja jest taka, że był zatrzymany na lotnisku w Kostaryce i odprowadzony przez funkcjonariuszy do samolotu lecącego do Los Angeles, gdy urzędowo miało miejsce jego aresztowanie. W każdym razie, teraz przebywa w więzieniu hrabstwa Santa Barbara. Zarzuca mu się wielokrotne molestowanie nieletnich poniżej 14 roku życia. Istnieje również zarzut rozpowszechniania pornografii . Dochodzenie potrwa przez rok lub więcej. Choć mieszkał w Kostaryce, Norris powracał do Santa Barbara kilka razy do roku, w tym raz w lipcu 2011 r., powiedział, że sprawa jest bliska zakończenia. Dziewczyna w tym czasie oskarżyła go o próbę Norris molestowania. Kilka miesięcy później, ta dziewczyna przedstawiła zarzuty o długotrwałej serii molestowania sięgającej roku 2002, gdy w sprawę zaangażowali się stróże prawa. Detektyw Ted Toedte z biura szeryfa w Santa Barbara chwalił pomoc rządu USA. Departament Stanu pomagał w tej sprawy od pierwszego dnia i był bardzo pomocny, będąc ze mną w stałym kontakcie, powiedział. I właśnie w trakcie podejmowania czynności w sprawie wyrażam naszą wdzięczność za udzieloną pomoc, dla wszystkich swoich działań. Rzecznik ambasady powiedział, że znane było miejsce pobytu Norrisa, a opóźnienie w jego zatrzymaniu było spowodowane negocjacjami z urzędnikami. Nie zgadzam się ze względu na charakter sprawy, że trwało to zbyt długo, powiedział rzecznik ambasady. Nasze regionalne biuro bezpieczeństwa miało znaczną liczbę poszukiwanych w tym momencie. Zważywszy, że pracowało przez pełnomocnika, który powrócił do Stanów Zjednoczonych i to jest oczywiste, że sprawa wniesienia wniosku, została dokonana terminowo i skuteczne. Wierzyłem, że detektyw w Santa Barbara się zgodzi. Norris mieszkał na farmie w około 10 minut od Quepos na centralnym wybrzeżu Pacyfiku. Tam ponoć zbudował dom. Tam też były sprzeczne oświadczenia co do tego, czy Norris miał prawnika który negocjował jego wydanie. A naprawdę to urzędnicy podjęli wysiłek by go aresztować. Druga wersja jest taka, że nie negocjatorzy a funkcjonariusze amerykańskiego prawa spotkali Norrisa na lotnisku i zmusili go do powrotu do Kalifornii. Sprawa Norrisa jest niezwykła, gdyż była tematem wielu dyskusji w Internecie. Niektóre komentarze zawierały miejsce jego pobytu. Ponadto była w nich krytyka przywódców kościelnych. Tam też były sugestie, że ofiar było więcej niż jedna młoda osoba. Norris był związany ze zborem w Carpinteria w Kalifornii (USA) od dziesięcioleci, zanim przeniósł się do Kostaryki. Kobieta ściśle związana z tym przypadkiem powiedziała znajomemu, że „My mamy dość molestujących chronionych przez grupę religijną. Jesteśmy za rozpoczęciem postępowania cywilnego przeciwko Strażnicy (Świadkowie Jehowy) i członkom rodziny którzy bronili Norrisa”. Kobieta powiedziała, że chociaż osoby ze zboru mogły mieć wiedzę o zarzutach molestowania w lipcu 2011 r., to jednak nikt z nich nie złożył zawiadomienia na policję. Są tez informacje o setkach podobnych przypadków ale trzeba poczekać na fakty potwierdzające. Świadkowie Jehowy wykazują brak inicjatywy w działaniu na rzecz ofiar przestępstw i tym samym ukrywają sprawców. Bulwersujący jest fakt, że najważniejsza jest w tym ochrona obrazu organizacji przedstawionego w ich publikacjach.
    Źródło: http://www.amcostarica.com/

  68. SŁOWIANIN STANISŁAW (28 sierpnia o godz. 15:48 30691)
    B I N G O!

  69. Snakeinweb
    Każdemu się należy co najmniej jeden dzień wolny od pracy w tygodniu, ale NIE musi to być niedziela. Kiedy pracowałem w Anglo-American w Johannesburgu, to chrześcijanie mieli wolne niedziele, żydzi – soboty a muzułmanie -piątki. Ateiści i animiści („poganie”) mogli sobie wybrać dowolny dzień tygodnia, ale na ogół wybierali oni tradycyjnie po europejsku/afrykańsku niedzielę.

  70. Kupowac czy swietowac to problem panstw etnicznie homogenicznych (jak Polska) i skrajnie rasistowskich (jak IV RP), gdzie ‚grupa trzymajaca wladze’ (nad Wisla ta grupa to J.Kaczynski i kot) gra religia w polityke.

    Na swiecie najwygodniej jest zyc w multi-culti spolecznosciach, bo jak swietuja zydzi, to nie swietuja chrzescijanie i muzulmanie czy azjaci. Wiec jak czlek wraca po pracy pozna noca i widzi, ze w lodowca ma tylko flaszke wodki zawsze gdzies za rogiem znajdzie sklep z zakaska.

    Naprawde Ziomle: multi-culti uratowalo mi juz mnostwo razy zycie.

  71. Kalina
    28 sierpnia o godz. 22:02 30709

    Madrze powiedziane.
    Warto jednak zauwazyc, ze jestesmy w IV RP, gdzie religia gra sie w polityke. Bo ciemny lud to kupi.

    Wiecej napisalem wyzej: Polska to etniczna/religijna monokultura i tu sie da grac religia i nacjolalizmem bardzie niz gdziekolwiek na swiecie. Bo ciemny lud nie kuma, ze moze byc inaczej.

    I, niestety dla ciemnego luda, NA CALYM SWIECIE JEST INACZEJ.

  72. Przypominam, ze w wielu krajach Europy Zach sklepy (z niewielkimi wyjatakami) sa zamkniete. I tragedii nie ma.
    „„„„„„„„„„„„„„„„„„„
    Sz.P. „Slawczan”,

    A w takim wielkim kraju jak USA sklepy (z niewielkimi bardzo wyjatkami)
    sa otwarte w niedziele. I tragedii tez nie ma!

  73. @Sławczan

    Ależ nie tylko obedę się bez niedzielnych zakupów, ale generalnie obedę się bez wszelkich zakupów, jak już drzewiej bywało, kiedy niczego nie było w sklepach. Pytanie, czy o „take Polskie” walczyliśmy, bo ja walczyłam o kraj, gdzie można w nocy o północy kupować samochody i mieszkania, nie mówiąc o bułce z masłem

  74. @snakeinweb

    Oczywiście, ze odbierałam wolny dzień w tygodniu za niedzielne dyżury. Ekspedientki tez maja wolne na tej samej zasadzie. Więc o co ten raban? Pytanie retoryczne, ja wiem i Pan wie. Chodzi o fikcję „pamiętaj, abyś dzień swiety swiecił”. Tak się jednak sklada, ze jestem zawziętym wrogiem wszelkich przykrywek dla oczywistej oczywistości w naszym kraju: polskie spoleczenstwo jest areligijne, bez cienia duchowości i refleksji moralnej, a deklaracje przynależności do KK są jak w swoim czasie czerwone książeczki członkostwa w PZPR i tylez samo warte.

  75. @Aaron Spręzyner

    Mam nadzieję, ze idiotyczny, antyliberalny pomysł nakazowy z ustalaniem obowiązkowej, wspólnej przerwy w życiorysie społeczeństwa szybko odejdzie do lamusa, gdzie już leżą inne pomysły bolszewickie, a gdzie – mam nadzieje – wkrótce wyladuje obecny rząd.

  76. Kalina
    29 sierpnia o godz. 8:27 30724
    „Więc o co ten raban”
    tu nie chodzi o pracownika, tego KK Prezes z Kotem maja głęboko, tu chodzi o pokazanie kto rządzi.
    gdyby PiS-owi chodziło o pracownika, zlikwidowałby umowy cywilno- prawne.
    A zakaz zawsze można obejść.

  77. Kalina
    29 sierpnia o godz. 8:27 30724
    KK doskonale wie, że z powodu zakazu nie przybędzie wiernych na mszy w niedzielę.
    W mojej parafii na przekór twierdzeniom hierarchii KK właśnie na mszy o 15.00 w niedziele jest najwięcej osób, i to młodych z dziećmi.
    Po prostu należy porządek nabożeństw dostosować do oczekiwań wiernych, a nie do widzimisię proboszcza.

  78. Dzień święty dla gospodyń bardzo łatwo wprowadzić w życie: wystarczy, że obiad księdzu przygotują w sobotę. Właśnie na tej zasadzie nie tylko gospodynie, ale wszystkie kobiety mają w Judaizmie jeden dzień wolny od zajęć domowych: całe jedzenie przygotowoje się dzień wcześniej i nawet piekarnik lub podgrzewacz włącza do prądu dzień wcześniej, żeby przypadkiem włączając go w szabat nie splamić się pracą.

    Są też dania gotowe i całkiem smaczne mrożonki.

  79. Próba zakazu handlu w niedzielę to usiłowanie zawrócenia procesów cywilizacyjnych. Biblijny nakaz świętowania jednego wspólnego dnia „świętego” dla całej społeczności skierowany był do jednolitej społeczności rolniczej. Wtedy wspólne świętowanie było możliwe. We współczesnej, niezwykle skomplikowanej gospodarce i przy różnorodności i złożoności form życia społecznego, jest to niemożliwe i niepotrzebne.
    Dzień wolny od pracy jest konieczny ze względów fizjologicznych, psychologicznych i społecznych. Ale nie ma żadnego racjonalnego argumentu na rzecz tego, że musi to być ten sam dzień dla wszystkich.

  80. Mohikanin
    Ja też napisałem (29 sierpnia o godz. 0:01 30719) , że dzień wolny od pracy jest konieczny ze względów fizjologicznych, psychologicznych i społecznych i że nie ma żadnego racjonalnego argumentu na rzecz tego, że musi to być ten sam dzień dla wszystkich.

  81. Aspiryna
    W Australii też sklepy były zamknięte w niedzielę i większość soboty, ale jak przyszła recesja w późnych latach 1970,. to szybko pozwolono na otwarcie sklepów: najpierw przez całą sobotę a później i całą niedzielę, aby dać ludziom pracę i zwiększyć sprzedaż, a więc też i produkcję a co za tym idzie zatrudnienie. A teraz w Polsce władze i związki „zawodowe” typu NSZZ „Solidarność” chcąc czegoś odwrotnego – zmniejszenia popytu,a więc także zmniejszenia produkcji i zmniejszenia zatrudnienia oraz zmniejszenia dochodów ludzi pracy oraz obniżki zysków kapitalistów. W czyim to jest więc interesie, jak nie Watykanu?

  82. Andrzej
    Uważam, ze barbarzyństwem jest zmuszanie księży przez Watykan do tego, aby w niedzielę, zamiast odpoczywać, musieli oni zrywać się o świcie i odprawiać poranne nabożeństwa, a przy okazji zmuszali oni do rannego wstawania swoje gospodynie i resztę swojej rodziny! Co na to związki zawodowe wikarych i proboszczów? Gdzie jest Inspekcja Pracy? Gdzie jest Rzecznik Praw Dziecka? Dlaczego feministki tu milczą?

  83. No i, wyłazi mentalność Polaka niewolnika i rządzenia wszystkimi aspektami życia narodu.
    Wszystko trzeba załatwiać stanowiąc prawo obowiązujące wszystkich.
    Przecież nikt nikogo nie zmusza do niedzielnych zakupów; każdy ma wolny wybór – zakupy, albo kościół i łono rodziny.
    Gdyby Polak słuchał księdza, to markety w niedziele same by się pozamykały.
    „Polak wieczny dureń” – Aleksander Małachowski.

  84. prawdopodobny kryzys http://wyborcza.pl/10,82983,20605825,czy-idzie-kryzys-inwestycje-spadaja-moody-s-grozi-nam-palcem.html sprowadzi nas na ziemie i wtedy bedzie krzyk, ze sklepy maja byc otwarte nawet 24h

    tak na marginesie – nikt nikomu nie nakazuje pracy w handlu; sa rozne inne zawody ktore potrzebuja pracownikow na cito. ciekawe ilu przybedzie uczestnikow niedzielnej mszy po wprowadzeniu zakazu handlu w niedziele.
    pelna (niestety) zgoda co do wypowiedzi @Kalina „polskie spoleczenstwo jest areligijne, bez cienia duchowości i refleksji moralnej, a deklaracje przynależności do KK są jak w swoim czasie czerwone książeczki członkostwa w PZPR i tylez samo warte.

  85. Czerwone książeczki PZPR są passe, ale na fali wznoszącej są czerwone książeczki rewolucji kulturalnej towarzysza Mao. Dla niepoznaki w czarnej obwolucie.

  86. @Aaron Sprezyner:
    Widzisz, ja mam odwrotne podejście. Może dlatego, że wysłuchałem listu biskupów śląskich popierającego projekt, z argumentami, że jeśli ustawa przejdzie, to już bez oporów będzie można się integrować narodowo-religijne w niedzielę.
    Gdyby było to tylko żądanie związków zawodowych zapewne bym je poparł — związki mogą szukać poprawy warunków pracy nawet wybranych pracowników, tam gdzie widzą szanse na sukces.
    W takie jednak postaci ustawy i „duchowego wsparcia” widzę hipokryzję — deklaruje się rozwiązanie problemu, choć dotyka się tylko niewielkiej części pracowników, a zupełnie nie myśli o pozostałych, choćby wszystkich pracujących w gastronomii. Więcej, akurat gastronomia to jedna z dziedzin, gdzie Kościół miałby coś do powiedzenia, choćby zachęcając do świętowania pierwszych komunii w sobotę, a nie niedzielę… Ale tego nie robi. I odpowiedź na pytanie dlaczego jest prosta — Kościół postrzega handel na dużą skalę w niedzielę, jako konkurencję dla siebie. Nie postrzega tak otwartych w niedzielę restauracji, czy kawiarni, nie postrzega niewielkich sklepów… (Nawet nie wspominam o stacjach benzynowych, policji, wojsku, służbie zdrowia itp., bo powiedzmy, że tego zmienić się nie da.) Choć tam wszędzie argumenty o możliwości spędzania niedzieli z rodziną są równie istotne.

  87. jakowalski
    29 sierpnia o godz. 11:11 30731

    to by było interesujące – zbadać, na ile zamykanie sklepów i innych przybytków w weekend tłumi popyt i obniża zatrudnienie, a na ile jest to bez znaczenia, lub wręcz odwrotnie.
    I z pewnością było to w wielu krajach wiele razy badane.

    Oczywiste jest, że zanim się podejmie formalną decyzję a nawet zacznie dyskusję, należy to dokładnie zbadać, by możliwie najprecyzyjniej przewidzieć skutki.
    Oczywiste też jest to, że w Polsce to nie ma znaczenia. Pozory dyskusji na ten temat w ogóle nie obejmują dyskutowania na podstawie zbadania sprawy, bo jest to ideologia, czego żąda Kościół kat., a za nim pozostali ideolodzy, tak pisoidzi jak i „związkowcy”.
    Nad Wisłą „poznajemy po skutkach”: sparzona łapa jest w Polsce najlepszym narzędziem badawczym.

    Mam taką hipotezę roboczą:
    * sprasowanie tygodnia zakupów do 6 dni zderzy się z długim już i przyjętym nawykiem zachowań społecznych, w którym niedziela jest jednym z dwóch dni, w które można zrobić większe zakupy spokojnie rozejrzeć się po sklepach kto ma jakie towary z grupy nas interesującej. Oraz czas łażenia po sklepach łączy się z „czasem dla rodziny”:
    -wspólne snucie się po galeriach jest „rodzinie cenne” – tak się wielu ludziom wydaje, przez sam fakt, że to „czas spędzony wspólnie”.
    – można dzieciaki wypuścić na loda, można w międzyczasie siąść w podręcznej knajpce i wspólnie zeżreć hamburgery
    – można skręcić w galerii w bok i wleźć do kina, na rodzinne oglądanie najnowszego filmu pt. „zabili go i uciekł”.
    – mają dzieciaki okazję, by w salonie komputerowym naciągnąć ojca na kupienie kolejnego smartfona/tableta/gry i popykania w strzelanki na miejscu.
    Wszystko to jest bardzo cenne i zajmuje 90% „czasu wychowawczego”.

    * ludzie, teoretycznie, mogliby jakoś dać radę z zakupami w 5 dni tygodnia, a łatwiej – w 6. ale wtedy kupią mniej śmieci, a więcej rzeczy potrzebnych od ręki, by przeżyć te 5 dni.
    Handel śmieciami napędza gospodarkę. Musimy sobie obejrzeć ze 20 gaadźetów, by kupić jeden. Na to trzeba niedzieli i spokoju w łażeniu po sklepach.

    * zamknięcie sklepów w niedziele zwiększy bezrobocie. W zasadzie – jeśli się przestrzega, choćby z grubsza, przepisów prawa pracy – to więcej godzin otwarcia sklepów oznacza więcej osób zatrudnionych w sklepach i w obsłudze.

    * Rząd, oprócz tego, że jest zideologizowany, musi mieć czasem kontakt z rzeczywistością; musi co jakiś czas kierować się prawem i znośne prawo zabezpieczać. Kościół kat w ogóle nie ma kontaktu z rzeczywistością, oprócz tego, że brak kontaktu z rzeczywistością ma zapewniać wielkie rzeczywiste zyski.

    * Brak kontaktu w rządzie skonfliktuje go z ludźmi, a poprzez to z Kościołem kat. Rząd nie chce konfliktu z Kościołem kat, bo sam jest kościelny. ALe jak nie oprzytomnieje, to w konflikt wlezie.

  88. kuradomowa1
    29 sierpnia o godz. 12:49 30734

    To jest błąd zasadniczy i szkolny, sądzić, że polskie społeczeństwo jest „areligijne”. To właśnie religijność polega na tym, co widać i słychać. Oraz także czuć.
    Jak powiesz biskupowi, że Polak jest areligijny, dostaniesz w zęby. Musiałby on bowiem szczerze wyznać, że katolik nie jest katolikiem, a twierdzenie, że 95% Polaków to katolicy” – na czym się zasadza władza biskupa – to ordynarne kłamstwo. A jego robota nad swoją owcą gie jest warta, co też znaczy, że gie jest wart sam biskup.
    Biskup prędzej zatłucze, niż się do tego przyzna. Tak też właśnie robi – tłucze.

  89. @andrzej52, Mohikanin przedostatni

    Oczywiście, ze wolna niedziela dla handlowców nie zapędzi ich do kościoła. Kto ma zwyczaj i potrzebe chodzic na niedzielna mszę, pójdzie do kościoła wczesnym rankiem przed praca lub wieczorem po pracy. Kto nie chodzi – i tak nie pójdzie. Chodzi o fikcję, ze niby społeczeństwo jest takie katolickie, ze nie toleruje pracy ekspedientki, ale już kierowcy autobusu, którym jedziemy do kościoła – tak. Idiotyzm tego pomysłu jest porazajacy i utwierdza mnie tylko w przekonaniu, ze polskie społeczensrwo miast się rozwijać, stacza się intelektualnie i kulturalnie po równi pochyłej.

  90. @ Kalina

    Niedziela jest i „zawsze była” ustawowym dniem wolnym od pracy a zmuszanie ludzi bez istotnych powodów do pracy w niedzielę jest pogwałceniem ludzkich wolności. W przypadku handlu nie ma mowy o istotnych powodach uzasadniających łamanie tej zasady.

    Twoje porównania handlowców do lekarzy na dyżurach i muzealników są doprawdy durnowate i są zwykłym paleniem głupa w udawaniu niezrozumienia istoty problemu, który tutaj poruszam.

  91. @snakeinweb

    Obawiam się, ze przekracza Pan nie tylko granice dobrego wychowania, ale i zwykłego rozsądku i przyzwoitości. Pani sklepowa chce sobie iść w niedzielę do kina czy muzeum, a ja chce zrobić w tym dniu zakupy i guzik mnie obchodzi, czy ona chce pracować, czy nie. Jak nie chce jej się pracować za lada, niech idzie do lopaty! Opowiadanie o „ludzkich wolnościach” jedynie dla pań sklepowych jest z pańskiej strony bolszewickim nadużyciem. Niech mi ktoś jeszcze zacznie narzekać, ze nie ma pracy, albo pracuje na umowach smieciowych…

  92. Tanaka (29 sierpnia o godz. 14:02 30737)
    Pytasz się, czy przeprowadzono gdziekolwiek poważne badania na temat czy zamykanie sklepów i innych przybytków mamony w weekend tłumi popyt i obniża zatrudnienie, a na ile jest to bez znaczenia, lub wręcz odwrotnie. Odpowiadam Ci, że odpowiedź na to pytanie znajduje się w Sieci, tyle że głównie po angielsku. Na przykład: „Studies of liberalisations in North America and Europe suggest that Sunday shopping interdictions depress employment growth, harm prospective workers with non-traditional schedules, and may not protect consumers from price increases. Although research has confirmed the suspicion that larger outlets benefit to a greater extent from the liberalisation of shop-closing regulations than their smaller counterparts, such regulations serve only to protect the inefficiency of the latter, thereby harming consumers.”
    https://iea.org.uk/blog/regulating-shop-opening-hours-harms-both-consumers-and-workers
    Generalnie przyjmuje się więc na Zachodzie, że regulowanie przepisami prawa godzin otwarcia sklepów szkodzi zarówno konsumentom, jak też i pracownikom. Powyższe odnosi się też więc i do handlu w niedzielę.
    Pozdrawiam!
    LK

  93. Wygląda na to, że zakaz handlu w niedzielę będzie najkorzystniejszy dla Kościoła w związku z czym mam podejrzenie, że przywódcy związkowi dostają procent z tacy.

    Związek zawodowy powinien zapewnić odpowiednie stawki za godziny pracy ponad ustawowe i dobrowolność pracy powyżej godzin ustawowych.

    Zakaz handlu w niedzielę, to przysłowiowe wylanie dziecka z kąpielą, z pewnością sytuacji pracowników handlu nie poprawi.

  94. @ Kalina

    To że masz innych ludzi i zdobycze zachodniej cywilizacji w dupie nie czyni twoich wywodów bardziej przekonywującymi. A Pani zachcianki robienia zakupów w święta to jest akurat to, co cywilizacja ma prawo mieć bez szkód dla nikogo w dupie.

    Bolszewizmem jest zmuszanie ludzi do pracy w święta dla wygody innych lub dla jakiś głupawych ideologi.

  95. @ sztubak

    W Niemczech panuje zakaz handlu w niedzielę, a raczej zakaz łamania norm pracy w handlu i innych branżach, bo Niemcy to kraj cywilizowany i oparty na szacunku do ludzi. I kraj wspaniale funkcjonuje.

    To nie jest kwestia religii lecz kwestia elementarnego szacunku dla ludzi.

  96. Ale jazda.Rzadko ale tym razem zgadzam się z Jakowalskim.To już do tego doszło,że państwo będzie mi regulawać mój czas wolny i mój czas pracy?Niech każdy się szanuje wg swojego uważania.Mnie do tego nie są potrzebne związki zawodowe ,kościół czy państwo.Te przepisy ,które są wprowadzone do ochrony pracownika są wystarczające.Dalsze regulacje to już przegięcie w drugą stronę.

  97. Wężu,
    Dawno pewnie nie byłeś w „rajchu”, skoro twierdzisz, że ten kraj wspaniale funkcjonuje.

  98. Wężu,
    Czy uważasz więc, że bolszewizmem jest zmuszanie ludzi do pracy?

  99. snakeinweb,

    Z tym wspaniałym funkcjonowaniem to lekka przesada, ile to lat nowe lotnisko jest spóźnine?
    Na starym Shonefeld, wczoraj tam byłem, śmierdzi moczem jak w PRL-owskim kiblu.

    Czy to Niemcy czy ich państwo schodzi na psy, tego nie wiem.

    A o religi nic nie wspomniałem.

  100. Sztubak (29 sierpnia o godz. 19:02 30750)
    Całe Niemcy zaczynają dziś śmierdzieć moczem jak w PRL-owskim kiblu. To wynik upadku gospodarki tego państwa spowodowanego głównie gigantycznymi wręcz kosztami tzw. zjednoczenia a połączonego z najazdem barbarzyńców z Bliskiego Wschodu. Zaobserwowałem to nie tylko w Berlinie, ale także w Kolonii i Frankfurcie nad Menem a nawet i w Stuttgarcie i Fryburgu, czyli w najbogatszych regionach dawnych Niemiec Zachodnich. Paradoksem i chichotem historii jest zaś to, że dziś polskie miasta zaczynają wyglądać lepiej niż niemieckie – nie tyle dlatego, że u nas się aż tak poprawiło, ale że u Niemców się ostatnio bardzo pogorszyło, po latach (nie)rządów Frau Merkel.

  101. Keynesizm domaga się ‚pobudzania konsumpcji’, neoliberalizm oszczędzania, to kto tworzy ‚społeczeństwo konsumpcyjne’ i ‚zdegenerowany kapitalizm’?

  102. Panie Snakeweb.
    Studia zaoczne to SĄ normalne wykłady i zajęcia, bo niby co by mieli innego robić ci studenci niż studiować właśnie. Prowadzi je niemal każda uczelnia. W mojej nikt się od pracy w weekendy nie uchyla, bo na miejsce takiego, któremu się nie chce, czeka rzesza takich, którym będzie się chciało.
    Sam pracuję w około 20 niedziel rocznie, notabene za darmo tego nie czyniąc.

    A tak ogólnie chciałby coś dodać a propos zbierania podpisów pod tę innego typu ustawy.
    Paradoksalnie sam podpisałem się pod tym projektem, chociaż jestem przeciwny niemu, bo albo zakaz dla wszystkich albo dla nikogo a nie tylko dla wybrańców.
    Podpisy zbierała na terenie mojego zakładu pracy osoba sympatyzująca z PIS mająca spory, choć nieformalny wpływ na to, kogo się zwolni a komu się pozwoli robić karierę.
    Przychodził ów człowiek do każdego z pracowników osobiście z tabelką i długopisem w ręku. I jak tu takiemu odmówić? Mściwość to jeden z fundamentów ideologii PiS, więc nie można liczyć na to, że odmowa złożenia podpisu będzie zapomniana. Czułem się zaszantażowany, ale uległem z przyczyn wiadomych.
    Pewnie zebranych w taki sposób podpisów jest bardzo wiele, zarówno przy tym, jak i przy wielu innych projektach tego typu.
    W taki to między innymi sposób tworzy się „wolę narodu”.

  103. K. Mazur
    Sam sobie (niechcący) odpowiedziałeś: społeczeństwo konsumpcyjne tworzy zdegenerowany kapitalizm, który produkuje nadwyżki tego, co nie jest nam ludziom potrzebne a nawet jest dla nas wręcz szkodliwe, ale w pogoni za maksymalizacją zysku, przy pomocy marketingu, wmawia nam, że nie da się żyć bez Coca Coli, junk food’u, alkoholu a dawniej także i wyrobów tytoniowych.

  104. Lohkamp
    Ja też prowadziłem zajęcia na studiach zaocznych a więc doskonale wiem, ze to jest dziś już tylko niskiej jakości substytut prawdziwych studiów. Studia zaoczne miały sens w PRL-u, kiedy to nie było w Polsce bezrobocia i brakowało fachowców z wyższym wykształceniem, ale NIE maja one sensu dziś, kiedy mamy wysokie, chroniczne i strukturalne bezrobocie oraz olbrzymi nadmiar osób z wyższym wykształceniem. Studia zaoczne służą więc dziś tylko osobom na nich nauczającym, a szkodzą one studiującym w tym trybie, jako iż dają im one tylko nic już dziś nie warty dyplom, zamiast wiedzy, a więc już dawno temu powinny być one zniesione.

  105. „Ja też prowadziłem zajęcia na studiach zaocznych a więc doskonale wiem, ze to jest dziś już tylko niskiej jakości substytut prawdziwych studiów”
    Jak wykladowca, takie studia. Nieprawdaż panie Keller ?

  106. Wydaje mi się, że to my powinniśmy decydować, czy chcemy świętować, czy kupować. Tym bardziej, że nie wszyscy są tak zagorzałymi katolikami.

  107. Andrzej
    NIE – jacy studenci, takie studia.