Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

8.08.2016
poniedziałek

Biskupi pytają Franciszka

8 sierpnia 2016, poniedziałek,

Zadaj, proszę, pytanie, a okaże się, kim jesteś.

1.

Przyznaje: długo zbierałem się do przeczytania rozmowy, jaką polscy biskupi prowadzili na Wawelu z Franciszkiem. Miałem przeczucie graniczące z pewnością, że to może być smutna lektura. I, niestety, nie rozczarowałem się.

Ale po kolei.

Kiedy Jan Paweł II przyjeżdżał do Polski i gdy spotykał się z biskupami, po prostu mówił im, jak mają myśleć i co mają robić. Papież Wojtyła przemawiał ex cathedra – bez dyskusji. Bez zbędnych pytań. Role tu były znane i dobrze odgrywane. Rodzimi hierarchowie je akceptowali. Potem tylko, już w codziennej praktyce, ograniczali się do cytowania polskiego papieża. Tak wyglądała strategia duszpasterska. Jeśli zaś pojawił się problem, to i tak wiadomo było, że papież ma ostanie słowo.

Papież Franciszek zaproponował zupełnie inną formułę. Spotkał się z biskupami, ale nie po to, by ich nauczać, ale by z nimi dyskutować. Po krótkim wprowadzeniu Franciszek zachęcił rodzimych hierarchów do zadawania pytań. Zaprosił ich do otwartej dyskusji. Skoro, bo spotkanie było zamknięte, jesteśmy sami – powiedział między słowami – to porozmawiajmy otwarcie. Bez owijania w kościelną bawełnę. Czy biskupi skorzystali z tego zaproszenia? Czy wykorzystali szansę, by szczerze porozmawiać z Franciszkiem?

2.

Czytając zapis rozmowy, trudno oprzeć się wrażeniu, że jest ona sztuczna. Po pierwsze, pytania biskupów przypominają ten rodzaj pytań, jaki uczniowie w szkole stawiają po zajęciach z tzw. ciekawym człowiekiem.

Po drugie, ważniejsze, pytania odnoszą się do zewnętrznych zagrożeń, jakie w opinii naszych hierarchów mają przeszkadzać w głoszeniu Dobrej Nowiny. Przykładowo, ten złowrogi świat doskonale odsłania pytanie abp. Marka Jędraszewskiego z Łodzi: „wierni Kościoła katolickiego i w ogóle wszyscy chrześcijanie w Europie Zachodniej są coraz bardziej w mniejszości w obrębie liberalno-ateistycznej kultury współczesnej. W Polsce mamy do czynienia z głęboką konfrontacją, ogromną walką między wiarą w Boga z jednej strony a myślą i stylem życia tak, jakby Bóg nie istniał, z drugiej”.

Po trzecie, nawet w rozmowie z Franciszkiem abp Sławoj Leszek Głódź nie mógł się powstrzymać od akcentów politycznych, od tego, by bić pokłony przed tzw. Dobrą Zmianą. Mówił: „Mamy też program 500+ promowany przez rząd dla rodzin wielodzietnych. Ten plus stał się modny”.

3.

Co na to Franciszek? Otóż papież nie udawał, że zna odpowiedzi na wszystkie bolączki świata i Kościoła. „Nie wiem – przyznał Franciszek – czy nie jest to odpowiedź zbyt uproszczona, ale nie mam innej. Nie jestem wybitnym profesorem teologii pastoralnej, mówię to, co mi przychodzi na myśl”.

A więc papież nie mówi biskupom, że jak założą Twittera, to będą pociągać młodych. Nie mówi im, że mają używać do przekazu Dobrej Nowiny Facebooka i Instagrama. Franciszek przypomina, w słowach prostych i jasnych, że najskuteczniejszą „bronią” Kościoła są, były i będą dwie rzeczy: wiarygodność kapłanów i bliskość.

A zatem, mówi Franciszek do biskupów, nie nakładajcie na wiernych ciężarów, których sami nawet nie jesteście gotowi tknąć. Nim zaczniecie wymagać od innych, zacznijcie wymagać od siebie. I dwa: bliskość. Być blisko ludzi. Słowo to pojawia się aż 15 razy w wypowiedzi papieża. „Co mógłbym doradzić? Przychodzi mi na myśl bliskośćmówi Franciszek. – My, słudzy Pana – biskupi, kapłani, zakonnicy, przekonani świeccy – powinniśmy być blisko ludu Bożego. Bez bliskości mamy tylko słowo bez ciała”. Ale, zapytacie, co to znaczy konkretnie? Franciszek mówi, że bliskość przekłada się na miłosierdzie w działaniu, czyli „dotknąć, uczyć, pocieszyć‚ tracić czas”.

Franciszek w rozmowie z polskimi biskupami pokazuje, jak niewiele trzeba, by Kościół gromadził pod swoim dachem tych wszystkich, którzy są poranieni, pokrzywdzeni, poszukujący, przestraszeni. Kościół, który takich ludzi odrzuca lub się przed nimi zamyka, jest zbędny.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 39

Dodaj komentarz »
  1. Zagadka: Kto wypowiedział poniższe słowa?


    Nasza praca duszpasterska domaga się tego, abyśmy byli blisko ludzi i wszystkich ludzkich spraw – czy to będą sprawy osobiste, czy rodzinne, czy społeczne – ale byśmy byli blisko tych wszystkich spraw „po kapłańsku”. Wtedy tylko – w kręgu tych wszystkich spraw – jesteśmy sobą. Kiedy zaś naprawdę służymy owym ludzkim – nieraz bardzo trudnym – sprawom, wtedy jesteśmy sobą: wierni swojemu własnemu powołaniu. Musimy z całą przenikliwością szukać razem z wszystkimi ludźmi tej prawdy i tej sprawiedliwości, której właściwy i ostateczny wymiar znajdujemy nie gdzie indziej, ale tylko w Ewangelii – owszem, w samym Chrystusie. (….)

    Kapłaństwo domaga się szczególnej niepodzielności życia i służby. Ta właśnie niepodzielność stanowi najgłębiej o naszej kapłańskiej tożsamości. W niej wyraża się równocześnie nasza wielka godność – i proporcjonalna do tej godności „dyspozycyjność”: pokorna gotowość odbierania darów Ducha Świętego i obdarowywania innych owocami miłości i pokoju – obdarowywania ich tą pewnością wiary, z której płynie głębokie poczucie sensu ludzkiego bytowania oraz umiejętność wprowadzania ładu moralnego w życie osób i ludzkich środowisk.

    Ponieważ kapłaństwo jest nam dane, abyśmy nieustannie służyli innym, jak to czynił Chrystus, nie można z niego rezygnować dlatego, że spotykamy się z trudnościami i koniecznością ofiary. Podobnie jak Apostołowie zostawiliśmy wszystko, aby pójść za Chrystusem16 i wytrwać przy Nim, także poprzez krzyż.

  2. Odpowiedź: Jan Paweł II, List do kapłanów na Wielki Czwartek 1979

  3. Pan Markiewicz: apostoł. To nawet fajowo brzmi.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Szanowny Panie Makowski

    Skoro nie moze zyc pan bez kosciola katolickiego to znaczy ze jest pan zindoktrynowany.

    Slawomirski

  6. A co mnie obchodzi to, że kościół rzymski ma problemy?

  7. snakeinweb
    8 sierpnia o godz. 19:28 30610

    Jezus z Nazaretu powiadal ‚po owocach ich poznacie’.

    Jak sie ta ‚miarka’ zmierzy pontyfikat K.Wojtyly to widac, ze nie mial on z Jezusem nic wspolnego. Kosciol Wojtyly to bylo feudalne panstwo sredniowiecnego monarchy majacego wiernych za ubezwlasnowolnione owieczki i baranki. Najbardziej katastrofalne skutki 25 letniego pontyfikatu Wojtyly do dzis widac nad Wisla: infantylna teologia, ‚apostolowie’ (biskupi, kardynalowie) miast ‚zostwic wszystko’ mieszkaja w palacach i zajmuja sie polityka, miast Ludem Bozym, itd.

    Podobnie zreszta jak K.Wojtyla, ktory do spolki z J.Ratzingerem z zimna krwia zamordowal ‚SOLIDARNOSC’ LUDU BOZEGO AMERYKI LACINSKIEJ : TEOLOGIE WYZWOLENIA stajac sie wspolnikiem jego krwawych oprawcow (elementarne detalw via google pod haslem OPERACJA CONDOR).

    Kluczowe jest jednak to, ze Kosciol Argentynczyka Franciszka ma swoje epicentrum w Ameryce Lacinskiej i Afryce, gdzie mieszka katolicki Lud Bozy. Polska dzis to peryferia katolicyzmu skutkiem paktu pisowskiego tronu z prehistorycznym Kosciolem Wojtyly (ktory powielaja hierarchowie), coraz bardzierj niekompatybilna z chrzescijanska Europa i ponad 2 mln chrzescijan swiata.

  8. jakowalski
    8 sierpnia o godz. 20:43 30614

    A co mnie obchodzi to, że kościół rzymski ma problemy?
    *
    Jak nie jestes Pan masochista/samobojca to powinno to zaprzatac Panska uwage, gdyz KONSEKWENCJE moga Pana dopasc bodaj podczas snu bowiem Kosciol (ten polski, a nie rzymski) gra w POLITYKE z feudalnym dziedzicem na politycznym folwarku IV RP, ktory jest dzis DE FACTO wlascicielem Rzerczpospolitej, ktora zamienil w Wielkie Laboratorium Spoleczne.

    A Pan, wraz z prawie 40 mln Ziomali jestes w tym Laboratorium krolikiem doswiadczalnym (choc roi sobie Pan, ze jest Obywatelem).

    Kolorowych snow.

  9. mr.off
    8 sierpnia o godz. 21:00 30616

    Jak to miło nie pamiętać, że pupile p. Makowskiego (Mazowiecki, Suchocka, Kwaśniewski) oddali klerowi wszystko, co tylko kler sobie życzył. Twoją forsę z podatków też. Ale rój, sobie rój, że jesteś Obywatelem, podczas gdy pupile p. Makowskiego już się o to postarali, abyś nawet nie zdawał sobie sprawy, jak cię upupili. Pupile upupili, upupili pupile.

  10. @ mr.off

    Ty jesteś równie głupi a może i głupszy niż ten kowalski. Że się takich dwóch antyków z komuny ostało?

    Kościół nie tylko gada od setek lat nieustannie blisko ludzi, lecz jak mało która instytucja na tej ziemi jest praktycznie na samym dole wśród ludzi. W każdej wsi, każdym mieście, każdej dzielnicy i na każdej ulicy. A nawet w każdym niemal domu.

    Ile razy np. przyszedł do ludzi do samego mieszkania polityk na kolędę? A ile razy do ludzi do domu przyszedł ksiądz, a nawet proboszcz.

  11. Mr. Off
    Mnie się nie wydaje, że jestem obywatelem, jako że od dawna wiem, że jestem poddanym i że nic na to nie poradzę. Ale jako poddany stosuję bierny opór i wewnętrzną emigrację, a na to, to żaden kościół nie zna sposobu i nigdy nie pozna. A poza tym, to pełna zgoda z tym, co napisałeś 8 sierpnia o godz. 20:51 (30615).
    Pozdrawiam

  12. Snakeinweb
    Ty jesteś jeszcze głupszy niż przepisy na to pozwalają, a kościół ma być blisko boga a nie ludzi, jako że to ludzie mają służyć bogu i kościołowi, a nie na odwrót. To zaś, że kościół wpycha się wszędzie, nie znaczy zaś, że wszędzie jest on chciany, a wręcz przeciwnie. Ja na przykład nie wpuszczam facetów w sukienkach do mojego mieszkania i wiem, że to samo robi wielu moich sąsiadów. Po prostu nie jestem aż tak ciemny, głupi i zabobonny tak jak ty, a więc mam zamiaru wspomagać tych darmozjadów i oszustów. A ty rób sobie co chcesz, tylko nie zmuszaj innych, aby robili to samo co ty. Nie ściągaj mądrzejszych od siebie na swój denny poziom.

  13. takei-butei
    8 sierpnia o godz. 21:09 30617

    Historia sprawila, ze rola Kosciola w Polsce jest wyjatkowa. Wiec w chwilach politycznych przelomow jak ten z 1989 r., premier T.Mazowiecki nie mogl nie uzyc politycznego parasola Kosciola (obawiajac sie, ze parasol „Solidarnosci’ moze okazac sie za maly). Mialem tego swiadomosc i rozumialem/akceptowalem to jakem heretyk.

    TEGO WYMAGALA POLSKA RACJA STANU.

    Podobnie bylo w czasie referendum akcesyjnego do Unii Europejskiej i przystapienia Polski do NATO (tu tez polityczny parasol Kosciola/K.Wojtyly byl przydatny).

    ZNOW, KU CHWALE DEMOKRATYCZNEJ RZECZPOSPOLITEJ.

    Pakt Kaczynskiego z Rydzykiem/Kosciolem ‚rytu torunskiego’ to pakt politycznych i religijnych hosztaplerow przeciw Polsce i Polakom. Polegajacy DE FACTO na probie zabetonowania prywatnej wladzy Kaczynskiego i Rydzyka & consortes nad kilkoma milionami Polakow, ktorzy nie rozumieja dla kogo ‚dobra zmiana’ jest dobra, co to chrzescijanska Europa, Zachod, globalny swiat.

    Stad powstanie Radiokomitetu J.Kurskiego (ktoryego chca obalic pisowscy hunwejbini smolenskiego nekrofila Sakiewicza i braci-szujow Karnowskich, ktorzy zrobili kariery i pieniadze na praniu mozdzkow ludu pisowskiego), stad proba zamordowania Konstytucji RP poprzez uduszenie Trybunalu Konstytucyjnego, stad zamiana Sejmu i Senatu RP w teatrzyk kukielkowy Pana Prezesa…

    Itd.Itp.Etc

    Kolorowych snow o potedze.

  14. snakeinweb
    8 sierpnia o godz. 21:14 30618

    Coz, ten koment kaze mi zapisac Pana do kajetu z Komentatorow Specjalnej Troski, ktorzy rzucaja w adwersarzy sztucznymi szczekaki, miast jakimis argumentami. Wiec nie wolno ich draznic.

    Zdrowia.

    PS.
    Takim jak Pan intelektualnym niedolegom przypomne jednak, ze Zalozycielem i Pierwsza Glowa Kosciola Rzymsko Katolickiego byl cesarz rzymskiego panstwa niewolnikow Konstatnyn (Nicea, 325 r), ktory przytomnie skonstatowal, ze jak sie sie zaplaci kaplanom, to wladza panstwowa bedzie miala sile POLITYCZNA tronu i oltarza.

    I od prawie 2000 lat wszyscy politycy graja w te gre. Bo jest NAJSKUTECZNIEJSZA. Wie Pan dlaczego?
    Ano dlatego ze religijnych i politycznych analfabetow zawsze na swiecie bylo i jest najwiecej.

    Milego dnia.

  15. „pytanie abp. Marka Jędraszewskiego z Łodzi: W Polsce mamy do czynienia z głęboką konfrontacją, ogromną walką między wiarą w Boga z jednej strony a myślą i stylem życia tak, jakby Bóg nie istniał, z drugiej”.

    Chyba arcybiskup mówił o jakimś innym kraju a nie o Polsce. Tutaj mamy do czynienia tylko z walką o władzę i o kasę. I wiadomo o tym już od dawna, że główne role grają katoliccy politycy oraz kler. Jak można uzasadnić takie twierdzenie ? „Oskarżeni” już przyznali się do winy.

    Wybitni przedstawiciele hierarchii katolickiej oraz dziennikarze i socjolodzy już dwadzieścia lat temu oceniali krytycznie stan katolicyzmu w ówczesnej Polsce. Znane osobistości zdecydowanie wypowiadały się na temat wzrostu przestępczości, upadku moralnego i malejącego zainteresowania naukami Kościoła i praktykami religijnymi. Ważnym elementem w tej dyskusji było pytanie: Jaki wpływ ma zewnętrzna forma religijności katolików na ich życie codzienne?

    Na przykład prymas Polski Józef Glemp, zwróciwszy uwagę na postępujące zeświecczenie wśród wiernych, oświadczył, że trzeba przeciwstawić się fali neopogaństwa.

    W katolickim tygodniku społecznym Ład Wojciech Chudy opisywał tę sytuację bardziej szczegółowo i proponował, by zastanowić się nad ‛zjawiskiem, które od wielu już lat trapi duszpasterzy, socjologów i psychologów religii, a które polega na coraz częściej spostrzeganej rozbieżności pomiędzy życiem religijnym a życiem codziennym. Uczestniczy się we mszy, a zaraz po opuszczeniu kościoła całkiem dosłownie zapomina się o Bożym świecie. Wpada się w inny świat. W świat walki naszej powszedniej, w którym prowadzi się życie tak, jakby Boga nie było’.

    Jeszcze dalej poszedł wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu arcybiskup Henryk Muszyński, gdy oznajmił: „Ewangelia nie zdołała nas wewnętrznie przemienić. Polacy są narodem chrześcijańskim jedynie statystycznie. (…) Trudno negować fakt, że dla wielu ludzi chrześcijaństwo staje się bardziej zwyczajem niż religią”.

    Jeżeli oskarżony przyznaje się do winy, to co się z nim dzieje ?

  16. mr.off
    8 sierpnia o godz. 22:55 30621

    Kaczyński ma tylko obgryzione kości, mięso (forsę) klerowi dali Mazowiecki, Suchocka i Kwaśniewski. Śliczniutka ta racja stanu: dać klerowi, nierówno traktować Obywateli. No, ale skoro tak twierdzisz, że warto było władzę przyspawać do kleru…

    Miłego kalizmu.

  17. @snakeinweb

    Czy nie uważa Pan, ze Franciszkowa gadka o „bliskości” jest jak rada Marii Antoniny, aby jej głodni poddani jedli ciastka? Bp Jedraszewski zadał pytanie wręcz kluczowe dla pozycji Kosciola we współczesnym swiecie, także w Polsce, i otrzymał odpowiedź na poziomie wyboru czarnych butów w celu zaakcentowania konieczności odrzucenia „luksusu”:)))

  18. Dezerter
    Dlaczego nie odpowiadasz na moje pytania? Czy to jest po chrześcijańsku? Powtarzam je więc:
    – Jak zdefiniujesz ową „prawdziwą miłość”, stanowiącą według ciebie „znak rozpoznawczy prawdziwego chrystianizmu”?
    – W jaki sposób potrafisz odróżnić ów prawdziwy chrystianizm od chrystianizmu nieprawdziwego?
    – Czy ty aby zawsze trzymasz się wszystkich nauk głoszonych przez Chrystusa i Piotra?
    – Czy ty w ogóle znasz ich nauki z oryginalnej wersji NT, czy też tylko z jego przekłamanego, jehowickiego tłumaczenia?
    Czekam na odpowiedź!

  19. Dezerter – c.d.
    2. Ponad 90% Polaków nie wierzy w żadnego tam boga, a tylko w kościół, swojego proboszcza, Ojca Dyrektora i lat but not least, w Karola Wojtyłę. Sam widziałem w mieszkaniach polskich katolików prywatne ołtarzyki poświęcone Wojtyle. Ale cóż, polski katolik nie zna Dekalogu., a nawet jeśli go znał, to go zapomniał, a jeśli nawet ów Dekalog zna i nie zapomniał, to go nie przestrzega.
    3. Każdy kościół czy też inna organizacja religijna istnieje tylko po to, aby zarabiać pieniądze na ludzkiej głupocie, łatwowierności i naiwności, jako że gdyby bóg istniał, to nie przecież nie potrzebował by on, jako wszechmocny, wszechobecny i wszechwiedzący żadnych pośredników – czy to ludzi czy tez organizacji typu kościołów.
    4. Śmieszy mnie też to gadanie o pogaństwie i neopogaństwie, jako że z punktu widzenia religii prawdziwie monoteistycznych, takich jak n.p. judaizm i islam, to chrześcijaństwo, ze swym kultem Jezusa, jest wyraźnie religią politeistyczną, a już na 100% religią politeistyczną jest katolicyzm, ze swym kultem Marki Boskiej i jakże licznych świętych.
    5. Ewangelia to jest tylko zbiór legend, przesądów i guseł Starożytnych Hebrajczyków, a więc nie ma powodu, dla którego mogłaby ona odmienić życie współczesnych Polaków.
    6. Tak więc chrześcijaństwo, a szczególnie zaś de facto pogański katolicyzm, musiało stać się bardziej zwyczajem niż religią.
    Szalom!

  20. Kalina,
    Zrozum wreszcie, że Franciszek może tylko tyle powiedzieć, na ile pozwalają mu jego sponsorzy z CIA. Inaczej, to zacząłby on od potępienia agresywnych wojen zaczynanych niemalże co roku przez USA.

  21. 7 grudnia 2015, o godz. 17:42, na blogu J.Kowalczyka, opublikowałem – adresowany do jakowalski – cały czas aktualny komentarz:

    „Nie zamierzam wymieniać z Tobą opinii, na jakikolwiek temat. Nauczono mnie okazywania szacunku dla rozmówcy także wtedy, kiedy się z Nim nie zgadzam. Dla Ciebie, ta umiejętność wydaje się być obca”.

  22. Dezerter
    A więc nie potrafisz odpowiedzieć na moje pytania. I z jakiej niby to racji mam okazywać dla ciebie szacunek, dlaczego zabronisz mi krytykować twoje poglądy, skoro jesteś przecież członkiem zbrodniczej, antypolskiej sekty jehowitów, sekty, która wciska się nieproszona w życie innych ludzi? Na szczęście nie ma ona wpływu na władzę państwową, jako że wtedy ustanowiła by ona fundamentalistyczny terror religijny jeszcze gorszy niż to uczynił n.p. Kalwin w Genewie.
    Poza tym, to, jak to widać z tej postawy na tym blogu, jesteś osobnikiem straszliwie zakłamanym, a na dodatek tchórzem, który udaje że się obrazą, kiedy ktoś zada ci niewygodne dla ciebie pytania – pytania, na które nie masz odpowiedzi i na które nie mają też odpowiedzi twoi przełożeni z sekty jehowickiej. Olbrzymim błędem była zresztą legalizacja jehowitów w Polsce, ale to jest temat na osobną dyskusję.

  23. @ Kalina

    Nie. Nie uważam tak. Myślę, że bycie blisko ludzi jest jednym z fundamentów istnienia kościoła, jego główną racją bytu i podstawowym zadaniem. Dlatego o tym ciągle się mówi już od Pisma Świętego i od pierwszego papieża poprzez wieki, aż do dzisiaj. O tym też przypominają Jan Paweł II i Franciszek, bo to właściwie ich „zawodowy obowiązek” i przypominania tej oczywistości nigdy nie jest za dużo.

  24. @ mr.off

    Wszelkie twoje gadki na temat wiary i kościoła są dokładnie tyle warte co brednie Macierewicza o wybuchach i lotnictwie. I są podlewane identycznymi złymi intencjami. W związku z tym nie zasługują one na nawet słowo polemiki, lecz tylko na splunięcie, co też wobec twoich nawiedzonych bredni praktykuję.

  25. Redaktorzy Makowski i Szostkiewicz widzę, iż od przyjazdu papieża stale zajmują się Kościołem. Oby to była dobra zmiana!

  26. Snake
    A co sądzisz o gadkch na temat wiary i kościoła autorstwa Dezertera?

  27. snakeinweb
    9 sierpnia o godz. 14:50 30634

    Przyjmuje Pana kapitulacje zapisuja juz na stale do kajetu z Komentatorami Specjalnej Troski.

    Dodajac, na wszelki wypadak, ze ja nigdy nie zajmowalem sie wiara, bo nie wiem, co to toto. Ino spolecznymi/politycznymi skutkami istnienia religii/wiary/Kosciola.

    BO TYLKO TO MA ZNACZENE W SWIECIE WOLNYCH LUDZI I OBYWATELI.

    A religi/wiare jako narzedzie polityki (czy to katolicka, czy smolenska) traktuja szkielkiem i okiem, gdyz to pozwala byc Czlowiekiem. A nie na kleczkach, jak Pan, gdyz to pozycja poddanego/wyznawcy/stworzenia bozego.

    Smacznego w zyciu.

  28. takei-butei
    9 sierpnia o godz. 8:39 30624

    Flagowy trick socjotechniczny Kaczynskiego – ‚500 +’ – bylby niemozliwy do odpalenia, gdyby po Mazowieckim, Sochockiej, Belce, Cimoszewicxzu, Millerze, Pawlaku, itd zostaly same kosci. Od 1989 r. Polska rzadzily ekipy wszystkich mozliwych kolorow politycznych (popelniajac bledy) ale w 2015 r. Polska byla w najlepszej kondycji ekonomicznej i politycznej/geostrategicznej od SETEK LAT.

    Tyle, ze skutkiem SKRAJNEJ GLUPOTY IV WLADZY III RP oraz SKRAJNEJ GLUPOTY ELIT POLITYCZNYCH III RP kaczystom dalo sie wmowic Polakom, ze Polska jest w ruinie. Co bylo rownie bez sensu jak to, ze w Smolensku byl zamach, a nie ERUPCJA POLSKIEJ BYLEJAKOSCI.

    Generalnie: problemem polskiej debaty publicznej jest BYLEJAKOSC INTELEKTUALNA ELIT/ SKRAJNE ODMOZDZENIE OPINII PUBLICZNEJ.

    Korzystaja z tego kaczystowscy politrucy/demagodzy/intelektualni oszusci jak Blaszczak/Ziobro/Gowin, ITD wciskajac Polakom do brzucha swoja rzeczywistosc rownolegla (Gowin wlasnie sie wystroil w kostium obroncy cywilizacji chrzescijanskiej, choc dla mamony robi wszystko co umie, by Polska wrocila na akekmanskie stapy glupoty politycznej, ktore skazaly ja na dziesieciolecia zaborow).

    I na tym polega realny problem OBYWATELI Rzeczpospolite AD 2016: polityczni hosztaplerzy pod butem Pana Prezesa – majacy polityczny mandat od 18% Polakow – udaja (jak Gowin) ze sa Narodem i w jego imieniu maja prawo zamienic Rzeczpospolita/demokratyczne panstwo prawa zakotwiczone w cywilizacji zachodniej w Nibylandie/folwark polityczny feudalnego dziedzica na politycznym folwarku IV RP.

    Czyniac Europejczykow znad Wisly chlopami panszczyznianymi kaczyzmu.

    Ziomale, litosci! Wszak MY zyjemy w 2016 r, w Europie/cywilizacji chrzescjanskiej.

    A ONI (18% kaczystow) w Nibylandii.

  29. jakowalski
    9 sierpnia o godz. 22:28 30636

    WIARA, Z DEFINICJI, TO MNIEMANOLOGIA W KTOREJ NIE MA LOGIKI. A WIEC I DOWODU.

    It’d.

    Pozdrawiam.

  30. mr.off
    10 sierpnia o godz. 1:59
    „nigdy nie zajmowalem sie wiara, bo nie wiem, co to toto” (…) „Wiara, z definicji, to mniemanologia w której nie ma logiki. A więc i dowodu”.

    Chciałbym uprzejmie wspomnieć, że taka definicja odpowiada raczej opisowi łatwowierności czyli gotowości do uwierzenia, nawet gdy brak dobrego uzasadnienia. Oczywiście łatwowierność w gruncie rzeczy nie jest wiarą.

    Według Biblii, wiara musi opierać się na faktach, wcześniejszych przeżyciach lub niezbitym świadectwie, któremu można zaufać. Dopiero wówczas to, w co wierzymy lub czego się spodziewamy, nie rozczaruje nas. Oto krótkie uzasadnienie:

    „Prostak wierzy każdemu słyszanemu słowu; człowiek roztropny rozumie, że potrzebny jest dowód”, napisano w Przysłów 14:15 (The New English Bible).

    Uczniowie Jezusa – będący Żydami – dobrze znali tę zasadę. Dlatego pobudzeni przez Boga, zadbali o to, żeby powstały rzetelne sprawozdania z życia i służby ich Mistrza.

    Na przykład Łukasz, napisał we wstępie do Ewangelii:
    „Ponieważ wielu podjęło się zestawić opis faktów, którym wśród nas w pełni dano wiarę,  tak jak je nam przekazali ci, co od początku byli naocznymi świadkami i sługami tej wieści, postanowiłem i ja, który od samego początku wszystko dokładnie prześledziłem, spisać to w logicznym porządku dla ciebie, najdostojniejszy Teofilu,  żebyś całkowicie poznał, jak pewne jest to, czego cię ustnie uczono” (Łukasza 1:1-4).

    Jaki wypływa z tego wniosek ?
    Czy głosiciele dobrej nowiny zachęcali swoich słuchaczy, żeby ci uwierzyli w zmartwychwstanie Jezusa dlatego, że byli o nim przekonani uczniowie Jezusa ? Nie. Zachęcali do zbadania istniejących dowodów (Dzieje 17:1-4, 10-12; 2 Tymoteusza 3:14,15).

    A zatem, wiara pierwszych chrześcijan, oparta była na niezbitych dowodach – na przykład na relacjach naocznych świadków oraz świadectwie Pism – a ich wnikliwa analiza, także obecnie, pozwala nabrać przekonania, że zawierają one prawdę. Dlatego Pismo nazywa taką wiarę – pewnością.

  31. Dezerter i mr. off
    1. Znasz Dezerterze te słowa Tertuliana: „credo quia absurdum est” („wierzę (w boga) choć wiem, ze to nie ma sensu (że to jest absurdalne)”?
    2. Wiara jest bowiem dokładnym przeciwieństwem wiedzy, jako że wiara jest z przecież definicji ślepa, bezrozumna i absurdalna, natomiast wiara, która oparta jest na naukowo czyli empirycznie weryfikowalnych faktach przestaje być wiarą a zaczyna być nauką. Tak więc gdyby ktoś udowodnił metodą naukową, czyli empiryczną, istnienie boga lub bogów, to teologia stała by się tym samym nauką a religia praktyczną aplikacją naukowej już wtedy teologii, a więc wiara religijna przestała by wtedy być wiarą religijną a stała by się tylko akceptacją naukowej teorii boga.
    3. Dezerter napisał też: „Prostak wierzy każdemu słyszanemu słowu; człowiek roztropny rozumie, że potrzebny jest dowód” (Przysłów 14:15), ale czy aby na pewno to jest prawidłowe tłumaczenie? Biblia Tysiąclecia podaje bowiem ten werset tak: „Wszystko, co mówią, przyjmuje niemądry, a człowiek rozumny na kroki swe zważa”. W oryginale hebrajskim to jest „ פֶּתִי, יַאֲמִין לְכָל-דָּבָר; וְעָרוּם, יָבִין לַאֲשֻׁרוֹ. „ (Bezmyślny uwierzy w każde słowo; ale roztropny człowiek patrzy dobrze gdzie gdzie (jak) idzie)”, a więc jehowickie tłumaczenie użyte przez Dezertera wyraźnie zniekształca tu sens hebrajskiego oryginału. Po prostu wstyd jest aż tak bezczelnie kłamać, Panie Dezerterze! Jak to mówią – kłamstwo ma krótkie nogi!
    4. Nie jest więc prawdą, że wiara pierwszych chrześcijan, oparta była na niezbitych dowodach – na przykład na relacjach naocznych świadków zawartych w Nowym Testamencie (NT), jako że nie nie potwierdzają tego inne źródła, niezależne od owego NT. Dlatego też nie można nazwać nierozumnej wiary w legendy zawarte w NT – pewnością. A jak to napisałem w punkcie drugim tego wpisu, pewność wyklucza wiarę: albo coś wiemy, albo w coś wierzymy – tertium non datur (nie ma tu trzeciej możliwości).
    Pozdrawiam
    LK

  32. @ mr.off

    Nie tylko bredzisz jak Macierewicz, ale stosujesz również prymitywne sztuczki jak Macierewicz. Jeżeli z zasady nie dyskutuję z hienami smoleńskimi o lotnictwie, ani o czymkolwiek innym, to nie oznacza, że skapitulowałem i uznałem ich teorie o zamachach smoleńskich.

    To samo tyczy się ciebie, PiS.dzielcu, i twoich pseudo-kaznodziejskich bredni.

  33. Snake (10 sierpnia o godz. 13:38 30642)
    Znów tylko ad personam? |A fe! 🙁

  34. A Dezerter zdezerterował z tego blogu. 😉

  35. jakowalski
    9 sierpnia o godz. 12:21 30629

    Już o tym wspominałem: katolik w coś wierzy, ale nie wie, w co.
    Zgodnie z powtarzalnymi wynikami badań, 20% polskich katolików nie wierzy w bozię. Nie przeszkadza im to w żadnej mierze uważać się za katolików.
    Nie są więc ani katolikami, ani chrześcijanami, ani w ogóle wierzącymi. Przynajmniej w biblijnego bozię. Większość jednak wierzy w wadowickiego Lolka i w telewizor.
    60% polskich katolików nie wierzy w zmartwychwstanie Jezuska. Pomimo tego, że bez zmartwychwstania Jezuska nie istnieje chrześcijaństwo.
    To także w niczym nie przeszkadza katolikom i dalej mają się za katolików.
    Zupełnie podobnie jest z Maryją, z Trójcą Świętą, z tym, że katolicyzm wymaga, by Jezusek był po równo i w pełni i bozią i człowiekiem,, czy z transsubstancjacją, po której katolik odróżnia się od luternina i z setkami innych fundamentalnych konieczności, w które katolik nadwiślański, ani żaden inny nie wierzy, chociaż musi.
    W sumie nie ma to żadnego znaczenia, w co kto wierzy. Można być islamistą, wyznania mojżeszowego, buddystą, szintoistą, konfucjanistą, scjentystą, zoroastraninem, isztartystą, animistą, wyznawcą kultu cargo, lub ateistą, a i tak jest się katolikiem.
    Decyduje o tym nie to, w co się wierzy, bo ludzie nie wiedzą w co wierzą i nie odróżniają wary w obiekt od wiary w wiarę, a wiary w wiarę od gadania, że wierzą w wiarę. Decyduje doktryna watykańska, że kto został ochrzczony to na zawsze już zostaje katolikiem. A ponieważ chrzci się nierozumne i bezwolne niemowlęta nie mające pojęcia w co wierzą albo nie wierzą, tak też zostaje im na całe życie.

    Są z tego interesujące skutki: kto robi lub nie robi czegokolwiek, robi to lub nie robi tego jako katolik. I z tego się nie wyłga.

  36. Tanaka
    Zgoda – katolik polski w coś wierzy, ale nie wie, w co. A jeżeli 20% polskich katolików nie wierzy w bozię, to znaczy, że Polska jest w gronie takich państw jak Białoruś (29% niewierzących), Estonia (60% niewierzących), Łotwa (44% niewierzących), Finlandia (18% niewierzących), Szwecja (27% niewierzących), Czechy (76% niewierzących), Słowenia (18% niewierzących), Niemcy (25% niewierzących, w tym ponad 50% w byłym NRD), Francja (28% niewierzących), Belgia (29% niewierzących), Holandia (42% niewierzących), UK (21% niewierzących) i Hiszpania (19% niewierzących). Ponadto w Australii i Nowej Zelandii niewierzących jest ponad 25%, w Chinach i Japonii dobrze ponad 50%, a w Korei Południowej jest prawie 50% niewierzących.
    Pozdrawiam!

  37. jakowalski
    14 sierpnia o godz. 18:30 30646

    Posiadanie pewnych podstawowych wiadomości z dziedziny matematyki pozwala na obliczenie, ilu w Polsce jest katolików. Kiedyś robiłem takie wyliczenia, i wyszło mi, 114.
    Jeśli bowem ktoś co prawda wierzy we Wniebowstąpienie Maryji, więc jest katolikem, ale nie wierzy w Zmartwychwstanie Jezuska, jego katolickość równa się Zero.
    Jeśli wierzy w Transsubstancjację (w co wierzy w ogóle bardzo mało katolików, bo w to się nie da wierzyć nawet gdy się kto bardzo natęży), oraz wierzy w Trójcę Świętą, w pełną boskość Jezuska i jego pełną człowieczość, a ściślej – męskość – czyli jest katolikiem, wierzy w Ducha Świętego (w którego też nie da się wierzyć, ale mimo to wierzy) – czyli jest 100% katolikiem, ale nie wierzy w absolutną doskonałość, wszechmoc i wszechdobroć bozi – nie jest katolikem, czyli procent katolika w katoliku wynosi Zero.
    Jeśli katolik wierzy we wszystkie dogmaty katolickie, ale wierzy, że Transubstancjacja jest symbolem ciała Jezuska, a nie jego realnym, rzeczywistym ciałem, które bierze w buźkę, to nie jest katolikem, ale może jest luteraninem potrójnie reformowanym, czyli chrześcijaninem,, choć znacznie gorszego gatunku niż katolik, który jest jedynym prawidłowytm chrześcijaninem.
    i tak dalej i tak dalej.
    Jeśli się dokona obliczeń matematycznych, eliminując lipnych, fałszywych i nieprawidłowych katolików pośród katolików, oraz ateistów, komunistów, Żydów, masonów, Cyganów, cyklistów, metalowców, rockmanów, pedałów oraz innych zboków, wychodzi liczba 114.
    Z tym, że teraz liczba ta może być mniejsza, przypuszczam, że może juz poniżej 100, ze względu na spadek liczby ludności ogólnej oraz spadek liczby chrztów katolickich.

    ależy zwrócić uwagę na to, że liczba 114 odpowiada, w przybiżeniu, liczbie biskupów katolickich. Nie znaczy to jednak, że każdy biskup jest katolikiem.. Odwrotnie: pula katolików przypadająca na biskupów wynosi mnniej niż 2,8.

    Oczywiście, jeśli się liczy katolików wg metody dogmatycznej. Jeśli się mierzy wg metody chrzcielnej, w Polsce jest 36,9 mln katolików. Przy metodzie chrzcielnej, jak wyżej wyjaśniałem, nie ma znaczenia w co kto wierzy: każdy ateista, komunista, buddysta i islamista też jest katolikiem.

  38. Slawomirski
    8 sierpnia o godz. 20:30 30613
    Chyba cierpi na manie przesladowcza.

  39. Tanaka (15 sierpnia o godz. 0:08 30647)
    😉

  40. do Tanaka/30645:
    dlaczego niewiara w zmartwychwstanie Jezusa ma skreślać z listy chrześcijan? Jesus przyjął chrzest od Jana za życia, coś ok. 30, czyli, masz na myśli raczej zmartwychwstaństwo, nie chrześcijanstwo. jeśli pójść tą, moją, drogą rozumowania, okaże się, że osoba Jezusa w ogóle nie jest konieczne do wiary chrześcijanskiej, czyż nie? Jezus był ani pierwszym, ani ostatnim ochrzczonym przez Jana, ani jedynym czy jedynie ważnym z czego wniosek prosty: chrześcijanstwo mamy z Jezusem, lecz możemy mieć i bez niego (bo Jezus, późniejszy, ciut przykrył Jana – zaczyna mnie to zastanawiać: czy słusznie? czy nie w czyimś interesie? co Sanhedryn myślał o chrzcie z rzeki Yor-danu?, itd.)