Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

27.05.2016
piątek

Biskupi przemówili, #dobrazmiana zadrżała?

27 maja 2016, piątek,

Duża część duchownych, w tym biskupów, już dawno porzuciła Dobrą Nowinę na rzecz „Dobrej Zmiany”. Pisanie, że jest inaczej, to niepotrzebne mydlenie oczu.

1.

Biskupi w czasie święta Bożego Ciała przemówili ludzkim głosem. Tę radosną nowinę obwieszcza „Gazeta Wyborcza”. Świadczyć o tym mają między innymi homilie kard. Kazimierza Nycza i prymasa Wojciecha Polaka. Cóż więc takiego ważnego powiedzieli obaj hierarchowie?

Kard. Nycz: „Nie wystarczy zawiesić spory na czas przyjazdu papieża. To byłoby za mało. Trzeba zacząć po nowemu rozwiązywać poważne ludzkie sprawy, tak jak przystoi ludziom, którzy do życia, do rodziny, do pracy, we wszystkie miejsca swojej aktywności idą przecież od ołtarza Eucharystii”.

Jeszcze bardziej enigmatyczny był prymas Polak: „Przy drugiej stacji, przy drugim ołtarzu usłyszeliśmy wszyscy z ust Chrystusa: żal mi tego ludu. Albowiem żal tych, którzy z takich czy innych powodów, a może nieraz także z powodów naszej własnej słabości, braku naszego chrześcijańskiego świadectwa i naszej gorliwości, szczelnie pozamykali swoje uszy, serca, domy, rodziny na Chrystusa i na Jego Ewangelię”.

I dalej: „Żal tych, którzy żyją w ciągłych złościach, pretensjach, w nienawiści, których wrogość i niezgoda rozdziela. Są skłóceni, poróżnieni, poobrażani i szczelnie pozamykani jedni na drugich”. Zdaniem „Gazety” przywołane homilie to pstryczek dla tzw. dobrej zmiany.

2.

Konia z rzędem temu, kto z tych słów wyciągnie wniosek, że polski Kościół upomina PiS za „politykę nienawiści”. Przecież równie dobrze przytoczone słowa, powiedzą politycy PiS, zostały skierowane jako napomnienie opozycji! Bo to ona, jak wiemy z przekazu mediów narodowych, jątrzy, wszczyna burdy, a ostatnio nawet inspiruje ataki terrorystyczne.

Po drugie, Kościołowi jeszcze bardziej niż PiS zależy na tym, by przed wizytą Franciszka wyciszyć negatywne emocje w Polsce. Stąd pojawił się apel, który wczoraj wygłosił abp Stanisław Gądecki, szef Episkopatu, o pojednanie

Sęk w tym, że tak jak Kościół energicznie wspierał PiS w czasie kampanii, a dziś jest jednym z beneficjentów jego rządów, tak niech dziś wpłynie na swoje duchowe córy i synów, by przestali poniżać ludzi, gardzić prawem, łamać zasady demokracji.

Tyle że Kościół nie kieruje się sentymentami. Przykładem tego, jak Kościół akceptuje działania PiS, jest fakt, że porzucił prezesa Andrzeja Rzeplińskiego, który został odznaczony papieskim Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice (Dla Kościoła i Papieża). Ci sami biskupi, którzy zabiegali o ten medal dla prezesa Rzeplińskiego, dziś nie bronią go przed atakami ze strony prezesa Kaczyńskiego.

Po trzecie, w czasie kiedy PiS dopieszcza nacjonalistów i ksenofobów, to samo robi Kościół. Kard. Stanisław Dziwisz gości Młodzież Wszechpolską i błogosławi jej pracy. Czy także tej, która sprowadzała się do spalenia przez młodych nacjonalistów kukły Angeli Merkel na wrocławskim rynku? 

Że narodowcy czują się w kościołach jak u siebie w domu, świadczy ich obecność w łódzkiej katedrze, gdzie wzięli udział w mszy w intencji rotmistrza Witolda Pileckiego. Jak zwykle, z chorągwiami, z nienawistnymi hasłami na koszulkach. Nie dziwi więc, że zaprotestowała wnuczka rotmistrza, wydając oświadczenie: „Mój dziadek nie dzielił ludzi, był patriotą, ale nie nacjonalistą”. Kuria łódzka jak zwykle wymownie milczy!

3.

Kościół ma zbyt wiele do stracenia, by dziś ruszyć przeciw PiS. Ale, co ważniejsze, duża część księży po prostu z przekonaniem popiera obecny rząd i jego politykę. Dlatego, że już dawno porzuciła Dobrą Nowinę na rzecz „Dobrej Zmiany”. Pisanie, że jest inaczej, to niepotrzebne mydlenie oczu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 62

Dodaj komentarz »
  1. No, ten tekst już czytałem, gdy autor upominał kler wspierający rząd Tuska z PO.

  2. Dokładnie tak! Pogarda dla Dobrej Nowiny, żyrowanie „dobrej zmiany”.
    A apele panów biskupów można rozbić o przysłowiowy kant. Prędzej piekło zamarznie niż oni zaczną poważnie traktować Ewangelię. Są pasożytami i największymi psujami.

  3. Nic się nie zmieniło od wieków.Władza i pieniądze .To cel ,a środki do celu w ramach okoliczności historycznych.Dlaczego nasz papież ,nie poparł księży robotników.?Odpowiedż pozwoli na rozwinięcie tematu.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. mohikanin przedostatni
    27 maja o godz. 12:17 29548

    Powiedz to pupilom pana Makowskiego: Tuskowi, Wałęsie, Kuroniowi, Michnikowi, Mazowieckiemu, Komorowskiemu, Rzeplińskiemu, Kwaśniewskiemu, dzięki którym kler dostał wszystko, co chciał. Jakoś wtedy pan Makowski nie pisał, że kler porzucił Dobrą Nowinę, aby wesprzeć postkomunę i „Solidarność” w zamian za mamonę…

  6. Bawią mnie te wezwania, by kościół … wtrącał się do polityki i stanął w obronie demokracji. Oczywiście „po naszej stronie”.

    A kościół nie jest od tego, by robić politykę za pana Makowskiego i innych, jak również by głosić „prawdy i prawa demokratyczne”.

    Oczywiście kościół nie działa w próżni i tam gdzie polityka kościoła i religii dotyczy nie ma innego wyjścia niż się wtrącać. Jako instytucja realna musi dbać o swoje interesy i jak najszersze pole działania.

    Może to również dotyczyć sympatii politycznych. Jeśli z jednej strony ma siły polityczne, które chcą wyplenić ludzi wierzących ze sfery publicznej, ze szkół, z państwa i zepchnąć ich do podziemia, a z drugiej strony jest siła głosząca coś zupełnie odwrotnego, a nawet uległa, to jest jasne, to jest jasne po której stronie staną sympatie, a nawet poparcie kościoła.

    Jeśli jest wybór między państwową indoktrynacją ateistyczną (zwaną dla picu świeckością państwa) a państwem, które według wzorców zachodnich szanuje, a nawet wspiera religijną podmiotowość swoich obywateli, to wybór polityczny wydaje się oczywisty i prosty. To samo dotyczy również lansowanych systemów wartości.

    W Polsce kościół nie ma możliwości, by być całkiem neutralnym wobec polityki, bo polityka nie jest neutralna wobec kościoła. Co nie znaczy, że podobają mi się wszystkie wtrącenia się kościoła do polityki, bo te powinny zawsze, jak już, ograniczać się do minimum.

  7. Dlaczego do kosza?

  8. @ takei-butei
    27 maja o godz. 12:15

    Moglbys zamiescic linka do tego wpisu o ktorym mowisz?

  9. Autor zapewne prowokuje lub mizdrzy się do tutejszych bywalców, bo nie sądzę, by nie rozumiał prostych rzeczy. „Dobra zmiana” bliższa jest „Dobrej Nowinie”, zwłaszcza w zestawieniu z nihilizmem tuskizmu-palikotyzmu i „teologią” Gazety Wyborczej.

  10. „Duża część duchownych, w tym biskupów, już dawno porzuciła Dobrą Nowinę na rzecz „Dobrej Zmiany”.”

    Jest „Dobra Nowina-Konopka”

  11. lakkot
    27 maja o godz. 13:51 29554

    Nie, no, co ty? Na żartach się nie znasz? Przez pan Makowski nigdy przenigdy nie jest nieobiektywny.

  12. Dobrze to ujął prof. Tomasz Nałęcz w TVN24: chyba nie wypada apelować o spokój i pojednanie jednocześnie do męża, który bije zonę, i do tej zony

  13. @ Kalina
    Słusznie. Bo można oberwać jednocześnie od żony i męża, za to że się człowiek w ich wewnętrzne sprawy wtrąca.

  14. …,,dobra zmiana,,! jest potrzebna w kosciele katolickim wiecej Boga mniej polityki i mamony !!!

  15. Jestem jako katoliczka zaskoczona większością komentarzy. Mój Bóg jest miłosierny i niby mamy Rok miłosierdzia, ja niestety nie widzę tego w polskim kościele katolickim jak również w tych w niby katolickich wpisach broniących kościół. Wszystkie te ataki na red Makowskiego to żadna dyskusja, a zwykły hejt. Tylko można współczuć autorom, że tj wszystko na co ich stać.

  16. @snakeinweb

    Naprawdę Pan myśli, ze Kościół w Polsce oberwie od kogokolwiek?:)))

  17. Szanowny Panie Makowski

    Nie wiem czy zdaje Pan sobie sprawe z tego ze piszac o biskupach legitymuje pan ich obecnosc w politycznym zyciu Polakow.

    Slawomirski

  18. takei-butei
    27 maja o godz. 12:56 29550

    Szanowny Panie takei-butei

    Slusznie przypomina i wypomina Pan role postkomuny w utracie laickiego panstwa.

    Slawomirski

  19. Zapomnialbym

    Passent zalecal swoim czytelnikom zdejmowanie nakrycia glowy gdy przechodzili obok kosciola.

    Slawomirski

  20. Snakeinweb
    Kościół jest z definicji instytucją polityczną, a więc nie może on być neutralny wobec polityki. Przecież do kontaktów z wszechobecnym i wszechwiedzącym Bogiem kościół nie jest w zasadzie nikomu potrzebny, a więc wniosek jest prosty, że kościół z Bogiem ma szczególnie dziś, w świecie w którym rządzi pieniądz, niewiele wspólnego, ale za to ma on bardzo dużo wspólnego z władzą i pieniędzmi.
    Śmieszne zaś jest, kiedy laicka i lewacka przecież z definicji „Wyborcza” albo „Polityka” wtrąca się do wewnętrznych rozgrywek wewnątrz kościoła i wróży z fusów zmiany w jego orientacji politycznej.
    Na koniec – w kościele (rozumianym jako budynek ale także i jako instytucja), przynajmniej w teorii, wszyscy powinni się czuć dobrze, w tym także mordercy, kapitaliści czy też narodowcy, a nie tylko święci czy też błogosławieni. W obliczu Boga jesteśmy przecież idealnie wręcz równi, tak samo jak każda liczba jest równa wobec nieskończoności w tym sensie, że jest ona od owej nieskończoności nieskończenie mniejsza.
    Pozdrawiam
    LK

  21. @ Kalina

    Werbalnie to Kościół obrywa ciągle, ale jest dobrze zahartowany. Bywały dużo gorsze czasy, które jednak również tutaj na tych łamach wielu najwyraźniej z rozrzewnieniem wspomina.

    A moja przekorna odzywka była ogólnej natury i nie odnosiła się do kościoła.

  22. @ jakowalski

    Kościół jest z definicji instytucją polityczną,
    Bzdura. Wystarczy.

    Już prosiłem o odstosunkowanie się ode mnie. Pańskie dywagacje są dla mnie zupełnie nieprzystępne i odstręczające. Trzeba mieć talent, by pisać tekst, w którym na każde słowo przypadają średnio trzy fałsze.

  23. @mohikanin przedostatni
    Pięknie ujęte żyrowanie „dobrej zmiany”.
    Dodam od siebie ujęte w wersji soft.
    Jeszcze nie próbują nas wsadzać do psychiatryka. Czeka nas ziemski czyściec zarządzany przez funkcjonariuszy PiS. Współczuję bardzo osobom na stanowiskach w tzw sektorze publicznym. Oni mają teraz przeje…
    Nie dziwi mnie wogóle chęć upartyjnienia jak największej części administracji, gospodarki, banków, TV etc. PiS jak komuna chce rozdawać dobrze opłacane stołki swoim posłusznym sługom. W PRL 90% stanowisk kierowniczych obstawiona była towarzyszami.
    Tzw klasa robotnicza była tylko martwą atrapą totalitarnej władzy. Takim cierpiącym na krzyżu Chrystusem legitymującym jedynie słuszną władzę absolutną.

  24. @jakowalski
    100% racji od czasów Konstantyna Wielkiego do ‚czasów nowoczesnych’ bardzo szeroko rozumianych w różnych krajach. Teraz kościoły w Europie Zachodniej wycofały się z bieżącej polityki i zaakceptowały rozdział kościoła od państwa.
    Mają tam teraz tzw ‚święty spokój’. Nie ma ekstremistów religijnych i antyreligijnych.
    Religia a ściśle mówiąc światopogląd jest tam sprawą prywatną każdego obywatela.
    U nas odwrotnie. Polski przedsoborowy, integrystyczny KK chce mocą prawa państwowego rozkazywać wszystkim obywatelom RP, jak mają żyć od kołyski do grobu. Organizacja stricte totalitarna, wróg Nr 1 społeczeństwa otwartego (Karl Popper).

  25. Polscy purpuraci, Nycz, Dziwisz, Polak, Gadecki, Rys, Slawoj – Glodz od danieli i wielu innych, to materialisci i niby duchowi szamani poskiego katolicyzmu.
    W swych przemowIENIAch do ludu, ponoc publicznie okazujacwego swe przekonania religijne, enty raz w czasie rzadow populistycznej i nacjonalistycznej partii kierownika obywatela Jarka kaczynskiego, naczelnika PiS – u; TYM RAZEM W DRYLU PROCESYJNYM 2016., dla uspokojenia wojny w Polsce, wzywali do opamietania !!!
    To pozor, fikcja, obluda i kicz !!!
    Lepiej by poszli przebiec 5 km wokol klasztorow w ktorych zyja, tyja i zbijaj baki …, nieintelektualne !!!
    Wstydze sie za nich …
    APOTEOZA?
    Obywatel Franniszek, papiez ze skorupopwanej stolicy watykanskiej, w Polsce, nie odwazy sie skrytykowac prymasa POLSKI; OB: pOPLAKA I JEGO ZAUSZNIKOW, bo sam odpkutowuje grzechy zaniechania z czasow biskupowania w Argentynie !!
    Rakoczy

  26. W Studiu Opinii @Konteksty napisal:
    Każdy rząd, aby rzą­dzić musiał „pła­cić” haracz. Odmowa pła­ce­nia skut­ko­wała hej­tem z ambon. Suwe­renny rząd sto­jący po stro­nie świec­ko­ści był bez­silny.
    .
    Moj komentarz tamze: To nie takie pro­ste. Bo niby dla­czego był bez­silny? Mi się wydaje, ze bez­siła miała przy­czyny. Te przy­czyny ani nie były winą kolej­nych rzą­dów, ani nie były spo­wo­do­wane fon­tan­nami nie­na­wi­ści z ambon. Te fon­tanny to jest dość nowe zja­wi­sko. KK nie tyle nie­na­wi­dzi, co szan­ta­żuje w celu wymu­sze­nia korzy­ści mate­rial­nych, poli­tycz­nych, i per­so­nal­nych. Szan­taż się nasila, bo wła­dza i spo­łe­czeń­stwo ustę­pują. KK się zacho­wuje jak bul­dog. Chwy­cił za palec, a ofiara się nie bro­niła. Bul­dog naj­pierw usi­ło­wał połknąć rękę, a teraz chce połknąć ofiarę w cało­ści. KK eska­luje szan­taż, bo ofiara się nie broni.
    .
    A dla­czego się nie broni? Moim zda­niem mamy do czy­nie­nia z ban­kruc­twem świec­kiej ide­olo­gii. Tzw. „świa­to­po­gląd naukowy” zban­kru­to­wał. To on był pod­stawą świec­ko­ści. Nie­stety, „świa­to­po­gląd naukowy” był także pod­stawą komu­ni­zmu, a komu­nizm zban­kru­to­wał moral­nie i ide­olo­gicz­nie. „Świa­to­po­gląd naukowy” padł ofiarą ban­kruc­twa komuny.
    .
    Skoro świecki świa­to­po­gląd naukowy prze­stał być legi­ty­ma­cja do dzia­ła­nia, to kolejni poli­tycy usta­wiali się w kolejce do KK po legi­ty­ma­cje. Zarówno lewi­cowi (kie­dyś opie­ra­jący się na „świa­to­po­glą­dzie nauko­wym”) jak tez pra­wi­cowi. Z nie­wiel­kimi wyjąt­kami, ani jedni, ani dru­dzy nie wie­rzą w żad­nego pam­buka. Oni jedy­nie pam­buka potrze­bują, żeby uza­sad­nic swoje prawo do rzą­dze­nia. Czyli wró­ciła kon­cep­cja wła­dzy pocho­dzą­cej od Boga, kon­cep­cja poma­zańca, i kon­cep­cja kapłana nada­ją­cego tytuł do wła­dzy. Poli­tycy usta­wiają sie w kolejce po por­cje pam­buka, żeby się nim wysma­ro­wać i przez chwile robić wra­że­nie bycia poma­za­nym sub­stan­cją spły­wa­jącą z nieba.
    .
    W sumie jest to żało­sne wido­wi­sko zoba­czyć takiego Kaczyń­skiego, który w nic nie wie­rzy i czego się nie dotknie, to zamie­nia w łajno, sto­ją­cego w kolejce po por­cje pam­buka. Jesz­cze bar­dziej żało­sny jest widok tych wszyst­kich bisku­pów, któ­rzy za por­cje pam­buka kupują sobie kolejne przy­wi­leje.
    .
    Poli­tycy tak długo będą przy­cho­dzili po kolejny ładu­nek tej sub­stan­cji, jak długo nie zosta­nie zna­le­ziony jakiś sub­sty­tut. Tego sub­sty­tutu na razie nie widać. Racjo­nalne myśle­nie jest sub­sty­tu­tem pam­buka dla tych, któ­rzy myślą racjo­nal­nie. Ale racjo­nalne myśle­nie nie jest dane tym, któ­rzy myślą emo­cjami. Oni potrze­bują jakie­goś mitu. Jakie­go­kol­wiek. Takim mitem była wiara w świa­to­po­gląd naukowy, ale ona się chwi­lowo wyczer­pała. Dzi­siaj dla zdo­by­cia posłu­chu nie wystar­czy powie­dzieć sobie i innym „dzia­łam, żeby było lepiej, mądrzej, i racjo­nal­niej”. Dzi­siaj posłuch zdo­bywa się stwier­dze­niem „jestem grubo posma­ro­wany pam­bu­kiem”. Kolejki naj­zu­peł­niej świec­kich i nie­wie­rzą­cych w nic poli­ty­ków usta­wiają się po sma­ro­wi­dło. KK będzie poli­tycz­nie silny tak długo, jak długo sma­ro­wi­dło będzie prze­pustką do spra­wo­wa­nia wła­dzy.

  27. Claudio

    Moze masz racje co do obsadzania stanowisk swoimi, tylko PZPR zastepcami swoich ustalala prawdziwych fachowcow. Partyjniak jezdzil po komitetach i innych forumach a zastepcy pracowali.

  28. narciarz2
    27 maja o godz. 21:50 29574

    To politycy błagali kler o wsparcie, oni szli do kleru, nie na odwrót, a symbolem Tusk z PO kolędujący do Dziwisza.

    To politykom była potrzeba religia w szkole, to politycy sami pchali w ręce kleru forsę. To politycy klerykalizują państwo, politykom religia jest niezbędna, aby wygrywać wybory. Na kolanach idą, np. lewicowiec Oleksy.

    Pan Makowski nie inaczej – przypomina klerowi, że trzeba pomagać PO. Gdy kler pomaga PO, pan Makowski w skowronkach… zwykły agitujący tekścik propagandzisty, który dobrze się zna na propagandzie, szkoda, że nie na Prawdzie…

  29. Jarosław Makowski
    Kościół (…) już dawno porzucił Dobrą Nowinę na rzecz „Dobrej Zmiany”.

    Dlaczego nie napisał Pan jak dawno ?

    Przypomnę zatem:
    W książce Violence in God’s Name — Religion in an Age of Conflict) napisano: „Gdy [rzymski cesarz] Konstantyn się nawrócił, ruch chrześcijański uległ militaryzacji — porzucono przepojone współczuciem nauki Chrystusa na rzecz dążeń imperatora do podbojów politycznych i terytorialnych. Chrześcijanie, z cesarzem włącznie, musieli więc znaleźć religijne usprawiedliwienie prowadzenia wojen”.

    Jak to zaowocowało ?
    Autor tej publikacji, Oliver McTernan wyjaśnia: „Wszędzie — od Indonezji po Irlandię Północną, od Bliskiego Wschodu po Kaszmir, od Indii po Nigerię, od Bałkanów po Sri Lankę — chrześcijanie, buddyści, żydzi, hindusi, muzułmanie i sikhowie usprawiedliwiają stosowanie przemocy, jeśli służy ona ochronie ich interesów oraz tożsamości religijnej”.

    Jeżeli chciałby Pan usłyszeć Dobrą Nowinę, polecam:

    https://www.jw.org/pl/%C5%9Bwiadkowie-jehowy/dzia%C5%82alno%C5%9B%C4%87/trzymanie-si%C4%99-zasad-biblijnych/odszedl-z-kosciola-znalazl-boga/

    .

  30. Dezerter
    1. U Chrystusa, tak jak zresztą w całej Biblii, można znaleźć wszystko, co się chce – od pochwały poddania się złu (nadstaw drugi policzek) po pochwałę wojny i agresji (nie pokój wam przyniosłem a wojnę). Nie podaje tu dokładnych cytatów i ich źródeł, jako że przecież doskonale je sam znasz.
    2. Daruj sobie też tę natrętną propagandę swej sekty. Przypominam Ci tu tylko, że to nie twoja sekta, a Kwakrzy (Kwakrowie?) czyli Religijne Towarzystwo Przyjaciół otrzymało w roku 1947 Pokojową Nagrodę Nobla za swą działalność na rzecz pokoju światowego.
    3. I znów się pytam o te twoje rzekome dowody na istnienie Boga. Przypominam, że jak na razie, to ignorujesz konsekwencje swojego własnego dowodu, „dowodząc” istnienia Boga poprzez pokazanie, że każda rzecz ma swojego twórcę, a więc wszechświat również musi go mieć. Przecież twój „dowód” można bardzo łatwo obalić – wystarczy tylko zapytać: kto więc stworzył Boga? Przecież jeśli zrobił to Bóg, to dlaczego dopuszczamy tutaj wyjątek (byt stwarzający sam siebie), a nie dopuszczaliśmy go wcześniej (byt nie mający stwórcy)? Co ty na to? Nie wnikam tu już w to, w jaki sposób Bóg mógł samego siebie stworzyć z dosłownie niczego.
    Pozdrawiam
    LK

  31. Claudio (27 maja o godz. 20:30 29572)
    Otóż to…

  32. Snakeinweb (27 maja o godz. 19:42 29568)
    Nie denerwuj się aż tak moimi wpisami. Poza tym, to udowodniłem ci już dawno temu, że kościół jest instytucją w 100% świecką, jako że do kontaktów z wszechobecnym, wszechwiedzącym i wszechmocnym Bogiem nikomu z ludzi nie jest potrzebny ani kościół, ani też kler. A to, że kościoły dążą bardzo często do władzy, że istnieją kościelne, na przykład chrześcijańskie parte polityczne, choćby w sąsiednich Niemczech (CDU i CSU) świadczy zaś o tym, że kościoły są typowymi instytucjami politycznymi.

  33. Narciarz
    Mylisz bolszewizm z komunizmem. Zbankrutował więc nie światopogląd naukowy ani nawet komunizm, a tylko bolszewizm, a więc reszta twych wywodów nie ma sensu.

  34. Dezerter
    Mam do Ciebie krótkie pytanie – czy wierzysz we wszechobecnego, wszechwiedzącego i wszechmocnego Boga? Odpowiedz mi proszę jednym słowem: TAK lub NIE.

  35. Kościół kat ma duszę PIS, a PIS ma duszę prawidłowego katolika.
    Dlatego nie ma i nie będzie zasadniczej różnicy treści między jednym a drugim. różnica może być tylko o to, kto ma więcej władzy.

  36. Kościół od 27 lat sprytnym fortelem ogrywa wszystkie (jakże naiwne) partie, a tym samym demokrację. Należy zauważyć, że każda partia dostaje od kościoła rachunek za wygrane wybory.
    Podkreślam – każda.
    I tu leży klucz do zrozumienia fortelu. Kościół na polityczny stół rzuca zawsze liczbę wiernych oraz tezę jakoby to od niego zależało zwycięstwo partii.
    Każdy kto do kościoła chodzi wie, że aż takiego wpływu na wyborców hierarchowie nie mają. Warto przypomnieć sobie czasy wygranej SLD – czy kościół ich wtedy popierał? 🙂
    Ale rachunek wystawiono, a SLD słono zapłaciło – ziemią i ustępstwami.
    I tak jest od początku – od wygranej Glempa – blef wprowadził religię do szkół. Każdy kto pamięta ten czas pamięta też zdziwienie wielu katolików, którzy nie rozumieli po co zmieniać zasady skoro kościoły miały infrastrukturę – w dodatku wybudowaną z ofiar wiernych.
    Czas najwyższy, żeby to sobie uświadomić bo kościół już nie tylko w sferze pojęć niszczy demokrację ale posiada majątek, ziemię i wpływy o takim znaczeniu, że może być nam naprawdę ciężko zachować demokrację, konkurencyjny rynek i zapewnić konstytucyjną równość wszystkich obywateli.

  37. @jakowalski 28 maja o godz. 0:17
    Czepiasz się słów, mocium Panie. Jeśli uważasz, ze słowo bolszewizm jest właściwe, a komunizm nie (a niby dlaczego nie na odwrót), to sobie skoryguj kopie mojego wpisu na swoim komputerze. Zmiana nazwy nie unieważnia mojego rozumowania, które było na tyle proste, żebyś je zrozumiał. Sformułuję w punktach. Nauka poszła w las i jak dotąd nie wróciła. Zamiast racjonalności mamy wysyp prymitywów żądnych władzy. Prymitywy za stosowne cołaska legitymizują swoją władzę u kapłanów. Kapłani upodobnili się do sprzedajnej dziwki najgorszego sortu. Uczciwa dziwka dostarcza swoich usług w kolejności zgłoszeń, a nie w kolejności wysokości zapłaty. Jeśli uczciwa dziwka nie chce komuś dać, to nie bierze pieniędzy. Natomiast polscy kapłani biorą od każdego, ale dają niektórym. Uczciwa prostytutka tak nie postępuje. Polscy biskupi stoczyli się poniżej poziomu prostytutki.
    .
    @ takei-butei 27 maja o godz. 22:08
    To politycy błagali kler o wsparcie, oni szli do kleru, nie na odwrót, a symbolem Tusk z PO kolędujący do Dziwisza.
    No przecież tak właśnie napisałem. To politycy idą do biskupów po smarowidło. Ja się biskupom nawet nie dziwię. Za stosowną opłatą dali się zdeprawować. Można rozpaczać nad ich sprzedajnością, ale nie należy się dziwić. Maja dużo godności, wiec nie sprzedają jej za byle co. Trzeba im sporo zapłacić za ześwinienie. Kiedy już widzą stosowną zapłatę, to świnią się z entuzjazmem.
    .
    Ja uważam, ze deprawacja jest podzielona po równo pomiędzy łapówkodawców i łapówkobiorców. Można się trochę dziwić, ze łapówkobiorcy pozują na nauczycieli moralności. Z drugiej strony wiadomo od dawna, ze najgłośniej na mszę dzwoni diabeł ogonem. Nie ma tu specjalnych zaskoczeń.

  38. narciarz2
    28 maja o godz. 4:59
    „Kapłani upodobnili się do sprzedajnej dziwki najgorszego sortu’.

    Pewna kobieta — osławiona prostytutka, której wpływ odbił się na życiu miliardów ludzi — zostaje wydana na śmierć, na stracenie. Wykonawcą wyroku jest zwierzę, dzika bestia, która obnaża swą ofiarę, pożera jej ciało, a resztki pozostawia na pastwę ognia.

    Wspomnianą femme fatale, tę bezwstydną uwodzicielkę, opisał apostoł Jan w proroczej Księdze Objawienia w rozdziałach 17 i 18.

    Dama ta musi mieć znaczne wpływy, skoro w wersecie 1 przedstawiono ją jako „siedzącą nad wieloma wodami”. Co to miało oznaczać? Anioł Boży wyjaśnił Janowi: „Wody, które widziałeś, gdzie siedzi nierządnica, oznaczają ludy i tłumy, i narody, i języki” (17:15). Nie ulega wątpliwości, że oddziaływanie tej prostytutki rozciąga się na cały świat. Jednakże nie jest zwykłą ulicznicą; jest „matką nierządnic”, niejako właścicielką domu publicznego. W sprawach rozpusty ona dyktuje warunki. Ale też ma szczególną klientelę.

    Anioł wyjawia, kim są ulubieńcy tej wielkiej nierządnicy. W jaki sposób ustala ich tożsamość? Mówiąc o tej nierządnicy Jan, oznajmia, że jest to kobieta, „z którą królowie ziemi uprawiali rozpustę” (17:2). Musi to być naprawdę ponętna nierządnica, na dodatek ustosunkowana, jeśli zdołała przyciągnąć przywódców politycznych świata, samych „królów ziemi”!

    Kto jeszcze oprócz „królów ziemi” należał do jej stałych gości? Anioł odpowiada: „wędrowni kupcy ziemscy wzbogacili się na mocy jej bezwstydnego zbytku” (18:3). A więc, także ludzie interesu dużo skorzystali na uprawianym z nią handlu. Kimże więc jest ta kurtyzana ?

    Ustaliliśmy metodą eliminacji, że nie może tu chodzić o władze polityczne ani o wpływy wielkiego kapitału. Jaki czynnik nam jeszcze pozostał? Nie ulega wątpliwości, że owa prostytutka, wyobraża religie świata, które od wieków w ten czy inny sposób wchodziły w kompromisy z żywiołami politycznym i finansowym. Dzięki temu gromadziły one bogactwa i usiłowały oddziaływać na czynniki polityczne, a nawet nimi kierować.

    Ta osławiona ladacznica, wiodła też przez wiele stuleci całe narody, ludy i plemiona na krwawe wojny, krucjaty i wendety, wspierając je za pomocą zaklęć, wody święconej, modłów i płomiennych, patriotycznych kazań (18:24).

    Duchowni, a zwłaszcza kapelani, służyli władcom za podatne narzędzie do gromadzenia w charakterze mięsa armatniego rzesz ludzi, którzy następnie poginęli w obu wojnach światowych oraz w innych większych konfliktach.

    Jak wynika z Biblii, religia fałszywa poważnie obciążyła w ten sposób swe konto i Bóg wystawi jej za to słony rachunek! Co z tego wyniknie? Nie zdołają jej ocalić imponujące budowle ani posiadane bogactwa. Pismo mówi: „Jednego dnia spadną na nią plagi: śmierć i żałoba, i głód, i doszczętnie spłonie w ogniu, ponieważ mocny jest Bóg, który ją osądził” (17:16,17; 18:7, 8).

  39. Czytanie Polityki szkodzi wszystkim.

    Slawomirski

  40. Dezerter83
    1. Rzucanie przeciwników cesarza, króla czy też innego satrapy na pożarcie dzikim bestiom, na przykład lwom, było standardem w tzw. starożytności.
    2. Przepowiednie biblijne, jak to już pisałem, zostały tak samo jak przepowiednie Nostradamusa, napisane tak mętnym i nieprecyzyjnym językiem, że praktycznie każde późniejsze wydarzenie można uznać za „spełnienie” się któregoś z tych „proroctw” – zarówno biblijnych jak tez i nostradamusowych. 😉 „Siedzącą nad wieloma wodami” może przecież oznaczać, że oddała ona właśnie kilka razy mocz albo tzw. wody porodowe, albo też że mieszkała ona w pobliżu kilku jezior albo rzek. Co zresztą mają owe „ludy i tłumy, i narody, i języki” do wód? Mieszkając w Krynicy, w wysoko położonym hotelu, też „siedziałem nad wieloma wodami”, na przykład nad wodą ze zdroju Zuber i nad wodą ze zdroju Jana a generalnie nad wodami z wielu innych tamtejszych zdrojów. 😉 Dalej – królowie często zatrudniali na swoich dworach tzw. nierządnice, tyle, że zwały się one wówczas „damami dworu”, a najważniejszą z nich była aktualna faworyta królewska. Podobnie też kurtyzany cieszyły się zawsze zainteresowaniem ludzi biznesu, czyli dawniej głównie kupców.
    3. Nie wyeliminowałeś więc ani polityków (w tym szczególnie władców) ani też ludzi interesu.
    4. Oczywiste jest, że każda zinstytucjonalizowana religia żeruje na ludzkiej słabości, ale nie jest to powód, aby je nazywać „nierządnicami”, a raczej „oszustkami”. Pisałem ci już zresztą co o religii napisał Marks i dlaczego jest ona narkotykiem.
    5. Oczywiste jest, że duchowni, a zwłaszcza kapelani, służyli władcom za podatne narzędzie do gromadzenia w charakterze mięsa armatniego rzesz ludzi, którzy następnie poginęli w obu wojnach światowych oraz w innych większych konfliktach. Ale samymi zaklęciami tego nie zmienimy, jako że najważniejsze podłoże wszelakich wojen nie jest ideologiczne, a więc nie jest ono religijne, a ekonomiczne, a mają owe wojny swoje podstawowe źródło w istnieniu klas społecznych oraz wyzysku – niewolników przez ich właścicieli w niewolnictwie, chłopów pańszczyźnianych przez feudałów w feudalizmie i wreszcie pracowników najemnych przez kapitalistów w kapitalizmie. Tylko eliminacja wyzysku ekonomicznego doprowadzić do może więc do zakończenia epoki wojen w historii ludzkości, a twoja sekta, czyli jehowici, jest przecież w 100% za kapitalizmem i związanym z tym ekonomicznym wyzyskiem mas ludzi pracy przez garstkę kapitalistów.
    6. Wyjaśnij mi proszę, dlaczego Bóg tak długo toleruje tych fałszywych kapłanów? Przecież jako Wszechmocny może on wpłynąć w sposób pokojowy na owych fałszywych kapłanów i skłonić ich do zaprzestania popierania wojen i ogólnie przemocy. Dlaczego więc tego nie robi? Odpowiedź znajdziesz Piśmie Świętym – otóż to nie Bóg, a Szatan jest „Panem tego świata” (2 Koryntian 4,4). 😉
    7. I na koniec – dalej „udowadniasz” prawdziwość Biblii cytatami z niej. Zaprawdę wciaż nie widzisz, że chodzisz tu w kółko, że niczego w ten sposób nie udowadniasz? 😉
    Pozdrawiam
    LK

  41. Dezerter
    Wciąż czekam na twoją odpowiedź na moje krótkie pytanie zadane Tobie przeze mnie dnia 28 maja b.r. o godz. 0:21 (29582) : czy wierzysz we wszechobecnego, wszechwiedzącego i wszechmocnego Boga? Odpowiedz mi proszę jednym słowem: TAK lub NIE.
    LK

  42. Narciarz
    Zawsze po epoce światłości przychodzi, jako naturalna na nią reakcja, epoka ciemności, tak jak w kapitalizmie po fazie rozwoju (prosperity) przychodzi zawsze faza kryzysu (recesji a nawet depresji). Tak więc po rozkwicie nauki w starożytności (Grecja, Rzym, Chiny, Indie) przyszło w Europie chrześcijaństwo (w Chinach zaś izolacja od świata a w Indiach zastój i regres – wszystko spowodowane feudalnymi stosunkami tam panującymi) a z nim tzw. ciemne wieki (dark ages, jakże często mylone u nas w Polsce ze średniowieczem, które było przecież preludium do renesansu, okresem rozwoju nauk ścisłych takich jak na przykład astronomia, fizyka, chemia i nawet częściowo medycyna oraz sztuk pięknych), a po wieku XVI czyli po odrodzeniu i reformacji, przyszedł wiek XVII – wiek regresu oraz kontrreformacji, zaś po antyklerykalnym oświeceniu wieku XVIII przyszła religijna reakcja w wieku XIX itp. itd.
    Teraz kończy się zaś kolejna epoka regresu, spowodowana upadkiem ZSRR i bankructwem ideologii bolszewickiej, czyli antymarksistowskiej z definicji próby zbudowania socjalizmu w jednym państwie świata, na dodatek z bardzo silnymi feudalnymi przeżytkami. Patrzmy więc optymistycznie w przyszłość, jako że na na naszych oczach kończy się właśnie kapitalizm i wraz z nim kolejna epoka regresu, zaczęta kryzysem energetycznym z początków lat 1970-tych, tym samym kryzysem, który rozłożył opartą na zachodnich kredytach „socjalistyczną” gospodarkę PRL-u, a po niej także i gospodarkę ZSRR (tu kluczowe były te, z góry przecież skazane na niepowodzenie,”’reformy” Gorbaczowa, czyli tzw. pierestrojka).
    Pozdrawiam
    LK

  43. Bolszewizm był takim ateistycznym odpowiednikiem katolicyzmu. Totalitarny system, który wie najlepiej co ludzie mają robić od kołyski do grobu. Katolicyzm ma świra na punkcie seksu tak jak komunizm na punkcie upaństwowienia gospodarki. Obydwie ideologie, jedna teistyczna a druga ateistyczna są bezsprzecznie wrogami społeczeństwa otwartego.

  44. Claudio
    Bolszewizm był aberracją marksizmu, podobnie jak katolicyzm jest aberracją chrześcijaństwa. Zgoda, Marksowi chodziło nie o upaństwowienie, a o uspołecznienie gospodarki. Ale to jest temat na osobną dyskusję. Poza tym, to w kapitalizmie, z jego, wpisanymi w fundamenty tego systemu, olbrzymimi nierównościami materialnymi, nie ma mowy o społeczeństwie obywatelskim czy też otwartym ani też o demokracji.

  45. Brawo pani m_malgorzato!
    wiekszoc innych komentary to wynik „przymusu” pisania tych co nie moga nie napisac chociaz mozna.

  46. jakowalski
    28 maja o godz. 12:20
    „Wciąż czekam na twoją odpowiedź na moje krótkie pytanie”

    Wierzę w takiego Boga jakiego przedstawia Biblia.

    1. Prawdziwy Bóg – przedstawiony w Piśmie – nie jest wszechobecny, ponieważ mówi ono, że przebywa On w określonym miejscu, w niebie.
    (1 Królów 8:30; Psalm 33:13,14).

    Chociaż swój tron ma w niebiosach, wie jednak, co się dzieje w najdalszym zakątku naszego globu, i może tam zadziałać swą mocą. W 2 Kronik 16:9 napisano: „Bo oczy Jehowy przebiegają całą ziemię, by ukazał on swą siłę dla dobra tych, których serce jest wobec niego niepodzielne”.

    2. Chociaż hebrajskie słowo szadád (wszechmocny) odnosi się w Biblii przede wszystkim do działania z użyciem siły, to niektórzy uczeni sugerują, iż pierwotnie znaczyło po prostu „być mocnym” lub „działać z mocą”.
    The Jewish Encyclopedia (1976, t. IX, s. 162) podaje: „Niewykluczone, że początkowo nasuwało myśl o ‚nadrzędnej władzy’ lub ‚przemożnej sile’ i że właśnie takie znaczenie tkwi w tym Boskim [tytule]”.

    3. Sprecyzuj proszę, o co Ci chodzi, gdy pytasz czy wierzę, że Bóg jest wszechwiedzący. U wielu osób, termin ten, nasuwa różne skojarzenia.

  47. Dezerter
    1. Znaczy się, wierzysz „Dezerterze” w Jehowę (JHWH), boga Starego Testamentu (ST), czy też może Jezusa (Chrystusa), boga Nowego Testamentu (NT)? Dokładniej zaś, w którego z bogów (elohim) ST wierzysz? Tylko w najbardziej znanego z nich, czyli w Jehowę, czy też także i w pozostałych bogów owego ST?
    2. Jeśli twój bóg nie jest zaś bogiem wszechobecnym, to znaczy, że jest on bogiem ułomnym a więc jest on bogiem nieprawdziwym (fałszywym) – inaczej jest on tylko bożkiem, jednym z wielu, a nie Bogiem Prawdziwym.
    3. Dlaczego Jehowa jest według Ciebie aż tak ograniczony w swej dobroci? Ma jej może za mało, aby rozdzielić ją na, ograniczoną przecież, ilość ludzi? Nie jest on więc Bogiem Wszechmocnym, a więc jest on bogiem mocno ułomnym, inaczej fałszywym.
    4. Według Wikipedii, to atrybut wszechwiedzy (omniscjencji) jest ogólnie przyjętym boskim atrybutem w literaturze przedmiotu, a oznacza on pełną wiedzę o wszystkich realnych i potencjalnych faktach i relacjach między faktami, czyli tzw. znajomość wszechrzeczy. Kiedy mówimy, że ktoś (lub coś) jest wszechwiedzący, mamy na myśli to, że wie ta istota (byt) o wszystkim: o wszystkich prawach natury oraz o wszystkim, co się wydarzyło, dzieje i wydarzy we wszechświecie od początku do końca czasu. Jeśli zaś istnieje coś takiego, jak multiświat, wówczas taka wszechwiedząca istota (byt), zwana na ogół bogiem, wie również wszystko o tymże multiświecie.
    5. W wielu religiach wszechwiedza jest to własność przypisywana bóstwu-stwórcy świata, a z wszechwiedzy wynika istnienie przeznaczenia. Niektórzy autorzy twierdzą więc, że wolna wola człowieka nie może współistnieć z wszechwiedzą Boga, a ów argument „z wolnej woli” jest jednym z argumentów przeciwko istnieniu boga, jako że zgodnie z nim wszechwiedzący bóg jest sprzeczny z istnieniem wolnej woli człowieka – patrz n.p. Linda Zagzebski „Foreknowledge and Free Will” w „The Stanford Encyclopedia of Philosophy” (2011) pod redakcją Edwarda N. Zalta.
    6. Poczytaj też może coś o ignostycyzmie (nie mylić z agnostycyzmem, terminem zbliżonym, ale nie tożsamym)
    Pozdrawiam
    LK

  48. przebywa On w określonym miejscu, w niebie.
    Jako zawodowy fizyk nie mogę nie zapytać, gdzie to określone miejsce „w niebie” się znajduje? Dotąd myślałem, ze to przenośnia. Myślałem, ze „w niebie” to jest takie wyrażenie poetyckie, jak „w obłokach” albo „na chmurce”. Ale jeśli miejsce jest „określone”, to chciałbym się zapytać, gdzie ono jest? Z góry dziękuje za odpowiedz.

  49. narciarz2
    polemika na „światopgląd” jest bezpłodna.
    Oświecenie Polaków ominęło.
    25 ostatnich lat łopatologicznej indoktrynacji dopełniło nieuctwa.
    Mimikra ,postawa rozwinięta przez stulecia „na przetrwanie” ,polega teraz na „zawierzeniu” ze stosownymi świadczeniami.
    Przez najbliższych lat kilkadziesiąt ,do momentu całkowitej katastrofy ekonomicznej,nie warto strzępic.

  50. narciarz
    Jako fizyk doskonale przecież wiesz, że niebo jest tylko złudzeniem optycznym wywołanym istnieniem atmosfery okołoziemskiej w takim a nie innym składzie i gęstości. W ZSRR mawiano, że Gagarin poleciał do nieba ale boga tam nie zauważył. Jeszcze dalej, bo aż na Księżyc, polecieli Amerykanie, ale oni też nie donieśli nam o zauważeniu boga. Nic na temat boga nie wiadomo też z danych otrzymanych z sond kosmicznych z Voyager’em na czele ani też ze zdjęć uzyskanych przez teleskopy, w tym też Hubble’a. 😉

  51. Abchaz
    Ale pożartować z naiwności i niewiedzy religianckich sekciarzy to chyba nam (jeszcze) wolno? 😉
    Pozdrawiam

  52. Szanowny Panie jakowalski

    Z ludzi wierzacych nie wypada zartowac bo sa ofiarami indoktrynacji. Z religii jak najbardziej nalezy zartowac i robia to ludzie od zarania dziejow.

    Slawomirski

  53. jakowalski
    29 maja o godz. 17:16

    Tak jak się spodziewałem, nie interesuje Cię co ma do powiedzenia Biblia. Nie mamy tymczasem o czym rozmawiać.

    Kiedy cytujesz Wikipedię powinieneś pamiętać, że przydatne mogą być tylko te informacje na temat Biblii, które dotyczą historii jej powstania (i to też nie wszystkie).

    Wikipedia nie pomoże Ci zrozumieć, przesłania zawartego w tej Księdze. Oczywiście, gdybyś kiedyś zechciał je zrozumieć…

  54. Bardo mi się podoba tytuł w „Polityce” – „Inny Kościół jest możliwy”. No, „Polityka” zakłada Kościół? No, no. No, ale to sensowne, już raz „Polityka” była oficjalnym organem Kościoła, tyle pod wezwaniem PZPR. Praktykę się ma, wszak!

  55. Takei
    Otoż to!

  56. narciarz2
    29 maja o godz. 17:38
    „Ale jeśli miejsce jest „określone”, to chciałbym się zapytać, gdzie ono jest?”

    Jezus oznajmił: „Zstąpiłem z nieba”. Do pewnych przywódców religijnych powiedział też: „Wy jesteście z dziedzin na dole, ja jestem z dziedzin w górze” . Co więc wyjawił na temat nieba?

    Jezus potwierdził, że niebo to miejsce, gdzie przebywa Jehowa. Nazwał Boga swoim „Ojcem, który jest w niebie”. Ale Jezus nie posługiwał się słowem „niebo” tylko w jednym znaczeniu. Na przykład określił tak atmosferę ziemską, gdy zachęcił: „Przypatrzcie się uważnie ptakom nieba”. Oczywiście Jehowa mieszka daleko ponad atmosferą. Biblia mówi: „Jest Ktoś, kto mieszka nad okręgiem ziemi”.

    Czy „Ojciec, który jest w niebie” mieszka pośród gwiazd? Materialny wszechświat również bywa nazywany w Piśmie „niebem”. Jeden z psalmistów napisał: „Gdy widzę twe niebiosa, dzieła twoich palców, księżyc i gwiazdy, któreś ty przygotował, czymże jest śmiertelnik, że o nim pamiętasz?

    Jednakże Bóg nie mieszka w stworzonym przez siebie materialnym wszechświecie, podobnie jak stolarz nie mieszka w kredensie, który wykonał. Dlatego król Salomon w trakcie uroczystości poświęcenia dla Jehowy świątyni w Jerozolimie powiedział: „Ale czy Bóg naprawdę zamieszka na ziemi? Oto niebiosa, wręcz niebo niebios, nie mogą cię pomieścić; cóż dopiero ten dom, który zbudowałem!” . W jakim zatem niebie mieszka Jehowa?

    Chociaż ludzie badali fizyczne niebiosa potężnymi teleskopami, a niektórzy odbywali podróże w przestrzeń kosmiczną, biblijne stwierdzenie nadal pozostaje aktualne: „Żaden człowiek nigdy nie widział Boga” . Jezus wyjaśnił, dlaczego — otóż „Bóg jest Duchem”.

    Duch to wyższa forma życia niż człowiek. Nie jest zbudowany z materii, nie ma więc ciała z krwi i kości, które byłoby postrzegalne za pomocą ludzkich zmysłów. Kiedy zatem Jezus powiedział, że przebywał ze swym Ojcem w niebie, wskazał tym samym, iż prowadził bardziej chwalebne życie niż jakakolwiek istota materialna.

    Właśnie ową dziedzinę duchową, gdzie mieszkał ze swym Ojcem, nazwano w Biblii „niebem”. Zamieszkują ją także setki milionów stworzeń duchowych czyli aniołów.

  57. Wszyscy redaktorzy Polityki sa religijni. Oni wierza w swoje prawdy. Kazdy z nich jest nawiedzonym egocentykiem. Klub wariatow.

    Slawomirski

  58. Dezerter
    Ależ Biblia mnie bardzo interesuje, ale ja ją czytam, przyznaję że powolutku, w oryginale. Najtrudniej mi idzie ten (staro)hebrajski Stary Testament. Starożytna greka Nowego Testamentu nie jest już dla mnie aż tak straszna, bo znam nieco nowogrecki (demotykę), a litery są w nim podobne do „naszych” i czyta się w „prawidłowym” kierunku…
    Cytuję zaś głównie (ale nie tylko) z Wikipedii, gdyż nie mam czasu kopiować czy nawet skanować z książek, które mam pod ręką. Poza tym, to ufam tylko biblistom, a nie sekciarzom takim jak ty, którzy znają przecież tylko mocno ocenzurowane i zwyczajnie przekłamane tłumaczenia Pisma. Znasz może powieść Borunia i Trepki pod tytułem „Zagubiona przyszłość”? Tam opisane jest i to bardzo ciekawie, jak to w zamkniętej społeczności statku kosmicznego władze zmieniają treść Biblii tak, aby pasowała ona do ich aktualnej linii politycznej. Tu masz streszczenie: http://charliethelibrarian.com/krzysztof-borun-i-andrzej-trepka-zagubiona-przyszlosc/
    Co do owego biblijnego przesłania – ono NIE jest po to, aby je zrozumieć, ono jest po to, aby w nie UWIERZYĆ, na zasadzie Tertuliana – credo, quia absurdum est. Z tym zgadzają się nawet moi znajomi teologowie z Katedry Filozofii Boga Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.
    Pozdrawiam

  59. Slawomirski
    A skąd to twoje przekonanie, że WSZYSCY redaktorzy Polityki są religijni?

  60. Dezerterze,
    W tekstach biblijnych jako „niebo” określa się zarówno określoną fizyczną część wszechświata jak też i miejsce zamieszkania boga. W pierwszym znaczeniu jest ono odrębne od Ziemi, chociaż pozostaje z nią w pewnym kontakcie. W biblijnym języku hebrajskim nie ma słowa oznaczającego cały wszechświat, dlatego pojawia się w Starym Testamencie wyrażenie „niebo i ziemia” (Rdz 1,1). Niebo nazywane było w Biblii także firmamentem (sklepieniem), ponieważ z powierzchni ziemi widziano je jako masywną półkulę.
    Biblijny opis stworzenia wyróżnia zaś dwa rodzaje aktów stwórczych:
    – rozdzielenie wód przez niebo i ziemię, a następnie
    – przyozdobienie tych dwóch powierzchni.
    Tak więc nad firmamentem znalazły się wody górne, natomiast podziemne wody utworzyły wielki ocean dolny. Biblijny potop był powrotem kosmosu do chaosu: ocean dolny przez wylew rzek i mórz zalał ziemię, natomiast wody oceanu górnego przez otwory w niebie spłynęły na ziemię.
    Zejście wód z nieba przedstawione jest także jako błogosławieństwo dla ludzi, źródło ich powodzenia i dobrobytu: „Ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego” (Iz 55,10). Istoty żywe przyozdobiły ziemię, a ciała niebieskie umieszczone na firmamencie poddane zostały mocy Stwórcy: „Kto stworzył gwiazdy? – Ten, który w szykach prowadzi ich wojsko, wszystkie je woła po imieniu. Spod takiej potęgi i olbrzymiej siły nikt się nie uchyli” (Iz 40,26).
    Niebo to w Biblii także i mieszkanie boga. Pismo przejmuje obrazy znane z innych religii starożytnych: „Pan w niebie tron swój ustawił, a swoim panowaniem obejmuje wszechświat” (Ps 103,19). Mamy też biblijne przykłady odejścia od tych wyobrażeń, na przykład przy konsekracji Świątyni Jerozolimskiej, Salomon, pytając retorycznie, przywołuje prawdę o transcendencji Boga: „Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi? Przecież niebo i niebiosa najwyższe nie mogą Cię objąć, a tym mniej ta świątynia, którą zbudowałem” (1 Krl 8,27).
    W koncepcji świata starożytnych Hebrajczyków, niebo to jest inaczej sklepienie: olbrzymia, przezroczysta kopuła pokrywająca Ziemię. Niebieski kolor nieba przypisywano wówczas wodom Otchłani, które sklepienie oddzielało od ziemi (Rdz 1,7). Ziemia była w Biblii otoczona przez wody znajdujące się powyżej i poniżej niej (Pwt 5,8). Uważano tęż, że owo sklepienie ma postać stałą, jest wsparte na słupach (Hi 26,11) i fundamentach (2 Sm 22,8), a gdy znajdujące się w sklepieniu okna były otwarte, to wtedy padał przez nie deszcz (Rdz 7,11-12).
    W biblijnym języku hebrajskim słowo odpowiadające niebu ma zawsze formę liczby mnogiej. Pod wpływem Starego Testamentu, greckie słowo, oznaczające niebo w Nowym Testamencie, również ma formę liczby mnogiej. Stosowanie liczby mnogiej nie oznacza jednak, że starożytni Hebrajczycy uważali, że jest więcej niż jedno niebo. Na ich niebie znajdowały się zaś gwiazdy, słońce i księżyc (Rdz 1,14-16), pod sklepieniem nieba latały zaś ptaki (Rdz 1,20; Pwt 4,17). Niebo było w Piśnie także miejscem przebywania Boga, miejscem, gdzie umieścił swój tron (Iz 66,1; Wj 24,9-11), a według 2 Krl 2,1-12 prorok Eliasz, dokonawszy wielkich czynów, został zabrany żywcem do nieba.
    W mitach wielu ludów starożytnego Bliskiego Wschodu niebo pełni także rolę bóstwa. Bogów wzywano wówczas na świadków, na przykład przy zawieraniu traktatów międzynarodowych (przymierzy). Niebo i ziemia były często wymieniane pośród swych boskich świadków. Niebo było też świadkiem przymierza Boga z Izraelitami (Pwt 32,1). Kiedy warunki przymierza zostały złamane, bóg oskarżył Izrael przed obliczem nieba (Iz 2,1; Jr 2,12), rozumianego tu jako bóstwo. Prorocy Izraela twierdzili także, że mają oni fizyczny dostęp do dworu niebieskiego (1 Krl 22,19-23). W pismach żydowskich z późniejszego okresu prorocy i jasnowidzący otrzymywali zaś wizje, w których oglądali świat niebieski, a nawet było im dane wstąpić żywcem do nieba, kontemplować tamże boga i podróżować po niebiańskich rejonach, przypatrywać się niebiańskim tajemnicom, m.in. miejscom przebywania sprawiedliwych i bezbożnych oraz ich nagrodom i karom.
    Sny i wizje dotyczące nieba oraz przyszłości świata przypisywano także Danielowi (Dn 7-12). Enoch, który został wzięty żywcem do nieba, podobnie jak Eliasz (Rdz 5,24), jest bohaterem i domniemanym autorem dużej części objawicielskiej literatury datowanej od III w. p.n.e. do III w. n.e. Do tego nurtu tradycji należy również nowotestamentowa Apokalipsa św. Jana – według niej w niebie otwierają się drzwi i wczesnochrześcijański prorok Jan może poznać niebiańskie sekrety (Ap 4,1). Apokryficzne apokalipsy chrześcijańskie koncentrują się zaś głównie na karze dla bezbożnych (Apokalipsa Piotra, Apokalipsa Pawła).
    Żydowskie pseudoepigrafy i chrześcijańskie apokryfy zawierają także liczne odnośniki do różnych sfer nieba. Najpopularniejszym wyobrażeniem jest siedem sfer niebieskich (2 Enocha, Wniebowstąpienie Izajasza).
    Więcej w literaturze przedmiotu, na przykład:
    – Encyklopedia Biblijna , praca zbiorowa, Oficyna Wydawnicza Vocatio, Warszawa 1999
    – Encyklopedia Katolicka, Lublin
    – Instytucje Starego Testamentu t. I i II, Roland de Vaux, Pallotinum, Poznań 2004
    – Komentarz historyczno-kulturowy do Nowego Testamentu, Craig S. Keener, Vocatio, Warszawa 2000
    – Komentarz historyczno-kulturowy Biblii Hebrajskiej, John H. Walton Victor H. Matthews, Mark W. Chayaias, Vocatio, Warszawa 2000
    – Podręczna Encyklopedia Biblijna, red. ks. Eugeniusz Dąbrowski, Księgarnia św. Wojciecha:. Poznań-Warszawa-Lublin 1959
    – Świat symboliki chrześcijańskiej, Dorothea Forstner OSB, Pax, Warszawa 1990
    – Życie codzienne w Palestynie w czasach Chrystusa, Henri Daniel-Rops, Cyklady, Warszawa 1994
    – Życie Jezusa Chrystusa, Giuseppe Ricciotti, Pax, Warszawa 2000
    Miłej lektury!

  61. Dezerterze,
    Słowa Jezusa są przecież słowami bohatera bajki, a więc nie są one żadnym dowodem. Poza tym, to słowa „wy jesteście z dziedzin na dole, ja jestem z dziedzin w górze” oznaczają wyraźnie, że on jest z zarządu, a ci pozostali są od czarnej roboty na dole, na przykład kopalni.
    Definicja nieba jako miejsce, gdzie przebywa Jehowa jest zaś zwyczajną tautologią, jako że Jahwe jest wówczas zdefiniowany jako „ten, który mieszka w niebie”, co oczywiście nic nam nie mówi o istocie owego Jehowy. Niemniej Biblia wyraźnie umieszcza Jehowę nieco tylko ponad powierzchnią Ziemi, a więc jeżeli nie Gagarin, to załogi statków Apollo a już na pewno teleskopy powinny dawno znaleźć ową siedzibę Jehowy, jako że definicji musi ona być ona okazała, z daleka widoczna.
    Dlaczego też twój bóg nie mieszka w świecie, który stworzył, tak jak na przykład murarz czy cieśla mieszka w domu, który sam wybudował, albo tak jak architekt mieszka w domu, który sam zaprojektował? Oczywiste jest przecież, że nikt, poza osobami chorymi umysłowo albo ukrywającymi się przed policją albo wierzycielami, nie mieszka w kredensie. 😉
    Dalej – jeśli jest tak jak twierdzisz, czyli że bóg nie mieszka w stworzonym przez siebie materialnym wszechświecie, to dlaczego stawia się mu owe „domy boże” ze słynną świątynia w Jerozolimie na czele?
    Poza tym, to Jezus Chrystus był przecież bogiem, zaś w Piśmie jest sporo opowieści o nim, spisanych przez ludzi, którzy twierdzą że nie tylko owego Jezusa Chrystusa widzieli, ale że z nim rozmawiali, jedli, pili i bawili się oraz modlili, a nawet go chrzcili oraz zdradzili ówczesnym władzom religijnym i świeckim.
    Dadej jeszcze – Jezus był istotą jak najbardziej materialną, a twierdzi on, że jest synem ducha, zwanego Jehową (JHWH). Jak to więc było możliwe, aby duch spłodził materialnego syna i po co duchowi był taki materialny syn? Możesz nam to wyjaśnić? Proszę Cię o to.
    Na koniec – kto, kiedy i w jaki sposób policzył owe niematerialne przecież duchy zamieszkujące według ciebie niebo? Dlaczego są ich tylko setki milionów, a nie miliardy miliardów a raczej nieskończona ich ilość? Jak jest według ciebie całkowita pojemność nieba? I co z Diabłami? Czy one nie są przypadkiem upadłymi aniołami, czyli też duchami? Gdzie one mieszkają? W piekle może? To gdzie jest piekło i jak ono jest połączone z niebem? Jak duże jest ono?
    Pozdrawiam
    LK

  62. No to jak to jest z tym niebem, Dezerterze?

  63. Dezerter zdezerterował. 🙂