Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

6.03.2016
niedziela

Ideologia jest jadem polityki

6 marca 2016, niedziela,

Boję się ludzi o niezachwianych przekonaniach – w dziedzinie religii, nauki, polityki (…). Czuję od nich chłód śmierci i wrogość wobec życia.

1.

Ideologie mają to do siebie, że znajdują podatny grunt w umyśle zamkniętym. Taki umysł nie dopuszcza wątpliwości. Przedstawia zazwyczaj spójny pakiet myślenia o świecie i drugim człowieku. Ideologie są groźne, bo ich wcielanie w życie jest ważniejsze niż człowiek z krwi i kości. Jeśli jakiś człowiek w ramach ideologii – czy to prawicowej, czy to lewicowej – się nie mieści, tym gorzej dla niego. Dlatego w imię ideologicznych przekonań, i pod ich flagami, dokonywało się i dokonuje straszliwych zbrodni. Po przemoc sięga się tak często i z taką łatwością, jak często i łatwo sięga się po szczoteczkę, by umyć zęby.

Oto powód, dlaczego, jak myślę, papież Franciszek wyznał ostatnio: „Ideolodzy wywołują we mnie strach”. Bo w imię przekonań ideologicznych pacyfikuje się każdy rodzaj różnorodności i pluralizmu. Dlatego, dodaje papież: „Jeśli jakiś kraj zamyka się przed zdrową koncepcją polityki, staje się więźniem, zakładnikiem ideologicznych kolonizacji, a ideologie są jadem polityki”. Czy wobec tego ideologicznego zagrożenia możemy się jakoś bronić? Odpowiedź, jaką daje papież, może obruszyć katolickie ucho i serce – szczególnie w Polsce. Mówi Franciszek: „Każdy kraj powinien być laicki”, gdyż – dodaje – jest to coś „zdrowego”.

Krótko: między słowami papież mówi, że tylko liberalna demokracja jest gwarantem pokojowego współistnienia różnych opcji politycznych, światopoglądowych, religijnych. Dlatego, jak sądzę, Franciszek broni liberalnej demokracji jako niezbędnej platformy do szukania dialogu i kompromisu. Także z tego powodu Kościół w Polsce, gdyby słuchał papieża, powinien stanąć w obronie liberalnej demokracji i państwa prawa. Z tej prostej racji, że – jak doskonale wiemy – Kościół do głoszenia swojej misji i Dobrej Nowiny nie potrzebuje niczego więcej prócz wolności. I niezależności. A to dają mu państwo prawa i liberalna demokracja.

2.

Dobrze, dobrze… powie ktoś: ale czy sama wiara nie jest radykalnym przejawem podejścia ideologicznego do życia? Czy to nie ludzie, którzy mówią o sobie, że wyssali wiarę z mlekiem matki, nie są dziś tymi, którzy odsłaniają zamknięty sposób postrzegania świata – a więc ideologiczny? Czy to nie Kościół i jego kapłańska elita brata się dziś z rządzącymi, sprowadzając przesłanie ewangelii do tępej ideologii politycznej?

To prawda, że sojusz tronu z ołtarzem przybiera obecnie niebezpieczny kształt. Ba, przyglądając się temu, jak dziś wygląda relacja między państwem i Kościołem, można odnieść wrażenie, że rację miał Czesław Miłosz, gdy w eseju z 1991 r. „Państwo wyznaniowe?” pisał: „Może tak się zdarzyć, że kler będzie celebrować obrzęd narodowy, kropiąc, święcąc, egzorcyzmując, ośmieszając się zarazem swoim tępieniem seksu, a tymczasem będzie postępowało wydrążanie się religii od wewnątrz i za parę dziesiątków lat Polska stanie się krajem równie mało chrześcijańskim jak Anglia czy Francja, z dodatkiem antyklerykalizmu, którego zaciekłość będzie proporcjonalna do władzy kleru i jego programu państwa wyznaniowego”.

Gdyby tak się stało, jak prorokuje Miłosz, że na tym dzisiejszym sojuszu tronu i ołtarza będzie tracił w oczach katolików Kościół, to nie byłaby to najgorsza wiadomość. Bo wiara, żywa wiara Abrahama, Izaaka, Jakuba i Jezusa, jest zawsze nasycona wątpliwościami. Żywa i autentyczna wiara woli niemoc niż przemoc, odmawia sojuszu z władzą. Wiara, która opiera się na zaufaniu, karmi się niepewnością. Wiara, której źródłem jest ewangelia, zawsze na pierwszym miejscu stawia człowieka, a na drugim doktrynę czy program polityczny takiej czy innej partii. Doktrynerstwo i wiara tak się mają do siebie jak pięść do oka.

Tę prawdę doskonale opisuje „czeski Tischner”, ks. Tomasz Halik, który w znakomitej książce pod jakże znamiennym tytułem „Co nie jest chwiejne, jest nietrwałe”, notuje: „Boję się ludzi o niezachwianych przekonaniach – w dziedzinie religii, nauki, polityki […]. Czuję od nich chłód śmierci i wrogość wobec życia. Unikam ich, bo nie wierzę w deklarowaną pewność ich wiary”.

Dlatego człowiek, który wierzy, wierzy z Abrahamem, Jezusem, może, a w zasadzie musi powtórzyć za noblistką Wisławą Szymborską: „Piękna jest taka pewność. Ale niepewność piękniejsza…”.

Amen!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 138

Dodaj komentarz »
  1. Co tu komentować?
    Niby oczywista oczywistość, poczynając od pierwszego akapitu wpisu Gospodarza, a kończąc na zacytowaniu poetki-noblistki.
    Wydawałoby się, że brak wątpliwości jest po prostu niebezpieczny, bo na wejściu obciążony błędem rzekomej wszechwiedzy i wszechmocy (jeśli ktoś taki na dodatek ma władzę), więc człowiek rozumny oraz odpowiedzialny powinien się tego wystrzegać.
    Ale dzieje się dokładnie odwrotnie. Po to się wymyśla różne ideologie, by ogromadzić wokół siebie ludzi i nimi manipulować dzięki czytelnym przekazom, gdzie nie ma miejsca na wątpliwości, a nawet nie trzeba myśleć.
    Od myślenia jest lider, wódz, zbawca.

  2. Małe a propos:
    „Tylko głupiec ma swój trwały schemat pojęciowy i wie na pewno, co dobre a co złe, co słuszne, co niesłuszne, co sprawiedliwe, a co niesprawiedliwe, co jest prawdą lub fałszem.”

  3. Na początku było słowo – mówi Ewangelia. Ideologia jest słowem, ułożonym logicznie i uzasadnionym merytorycznie. Ideologia jest jedną z ewangelii człowieka. Ale sama w sobie ideologia nic nie znaczy. Ideologia to tylko teoria – pusty tekst. Potrzebuje człowieka wiary – swego wyznawcy, który pójdzie między ludzi i będzie ją głosił. I znajdzie podobnych sobie, których owym słowem ideologicznym przekona do siebie. I wypełni ów pusty tekst czynem.
    Ludzkie czyny w celu wypełnienia słów ideologii to polityka, czyli praktyczne działanie z innymi osobami i ich grupami. To lawirowanie naszych słów pomiędzy słowami innych. Jak ogólnie uważają naukowcy, polityka to umiejętność osiągania własnych celów metodami pokojowymi. Polityka nie pokojowa, to wojna. Stan jakże często wykorzystywany przez ludzi w celu realizacji swych planów i zaprowadzania swej ideologii czy wyznania.
    Jak pisze nasz Gospodarz – papież Franciszek boi się niezdrowej koncepcji polityki. Co to jest zdrowa koncepcja polityki? Któż to ocenia ją pod względem jej zdrowotności?
    Papieże mają wielowiekowe doświadczenia w zaprowadzaniu swego ładu na tym świecie. I w imię tego ładu wysłano miliony istnień ludzkich w niebyt (lub do Pana – opcja do wyboru). A mimo to nie osiągnięto zamierzonego celu. Nie mamy jednej powszechnej religii. Gorzej, namnożyło się ich ponad wszelką miarę. A jedna z młodszych, głosi obecnie możliwość likwidacji jednostek ludzkich w imię jej boga jedynego i miłosiernego. Mogę się założyć, że religii i wyznań jest obecnie więcej, aniżeli świeckich ideologii – przynajmniej tych znaczących, wyznawanych przez więcej niż tysiąc osób. A czymże jest tysiąc osób w demokratycznym państwie prawa. Może tylko zalążkiem jakiegoś ruchu politycznego, bo przecież nie znaczącą siłą polityczną.
    Gospodarz słusznie napisał, że groźbę stanowi człowiek o zamkniętym, dogmatycznym umyśle. I to ten zamknięty umysł jest jadem i zagrożeniem polityki. Bo słowo można rozumieć na wiele sposobów. Ale zawsze istnieje rozmowa, dialog, których celem jest uzgodnienie rozumienia głoszonego słowa.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pan jak zwykle pisze na opak, strzela w zupełnie odwrotnym kierunku niż trzeba. Strzeżmy się fanatyzmu nienawiści, którego w Polsce nie brakuje. Gdyby Pan był bystrym obserwatorem tego, co się dzieje obecnie w naszym Kraju, nie pisałby głupot.
    Po wypadku Prezydenta Andrzeja Dudy ktoś wyrażał smutek, że jednak nic się mu nie stało. Nie była to jedna osoba, ale wiele osób i to takich, które sympatyzują z KOD-em (p. Kijowski czuł się w obowiązku od nich odciąć). Sami „postępowcy”, także niewierzący i wątpiący. Czy ma Pan jakiejś dowody, że to byli gorliwi katolicy, którzy co niedziela chodzą do kościoła?
    Po co Pan bez przerwy rzuca oszczerstwa na katolików? Tak dobrze płacą?
    Żaden prawdziwie wierzący katolik nie jest w Polsce dla nikogo zagrożeniem. Zagrożeniem są ci, którzy w nic nie wierzą, nikogo nie szanują, wszystkich nienawidzą. Niestety, takich dzikich ludzi w Polsce przybywa. Tu trzeba bić na alarm, a nie wypisywać dyrdymały i głupoty, , nawet jeśli się pisze do „Polityki”.

  6. Jarosław Makowski
    „można odnieść wrażenie, że rację miał Czesław Miłosz, gdy (…) pisał: „Może tak się zdarzyć, że (…) za parę dziesiątków lat Polska stanie się krajem równie mało chrześcijańskim jak Anglia czy Francja…”

    Nie potrzeba było dziesiątków lat. Wybitni przedstawiciele hierarchii katolickiej oraz dziennikarze i socjolodzy, już w latach 90-tych minionego wieku bardzo krytycznie oceniali stan katolicyzmu w ówczesnej Polsce. Znane osobistości zdecydowanie wypowiadały się na temat wzrostu przestępczości, upadku moralnego i malejącego zainteresowania naukami Kościoła i praktykami religijnymi. Ważnym elementem w tej dyskusji było pytanie: Jaki wpływ ma zewnętrzna forma religijności katolików na ich życie codzienne?

    Na przykład prymas Polski Józef Glemp, zwróciwszy uwagę na postępujące zeświecczenie wśród wiernych, oświadczył, że trzeba przeciwstawić się fali neopogaństwa. W katolickim tygodniku społecznym Ład Wojciech Chudy opisał tę sytuację bardziej szczegółowo i zaproponował, by zastanowić się nad ‛zjawiskiem, które od wielu już lat trapi duszpasterzy, socjologów i psychologów religii, a które polega na coraz częściej spostrzeganej rozbieżności pomiędzy życiem religijnym a życiem codziennym. Uczestniczy się we mszy, a zaraz po opuszczeniu kościoła całkiem dosłownie zapomina się o Bożym świecie. Wpada się w inny świat. W świat walki naszej powszedniej, w którym prowadzi się życie tak, jakby Boga nie było’.

    Jeszcze dalej poszedł wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu arcybiskup Henryk Muszyński, gdy oznajmił: „Ewangelia nie zdołała nas wewnętrznie przemienić. Polacy są narodem chrześcijańskim jedynie statystycznie. (…) Trudno negować fakt, że dla wielu ludzi chrześcijaństwo staje się bardziej zwyczajem niż religią”.

    Pisze Pan Redaktor: „Kościół do głoszenia Dobrej Nowiny nie potrzebuje niczego więcej prócz wolności”.

    Czy ma Pan na myśli Kościół Jezusa z Nazaretu ? Z Biblii wynika, że Kościół Jezusa potrzebuje do głoszenia Dobrej Nowiny – ducha świętego (Dzieje 1:8). I dzięki jego wsparciu ma się dobrze.

    Natomiast Kościoły nominalnego chrześcijaństwa – powstałego z inicjatywy cesarza Konstantyna w IV wieku – już od kilkunastu wieków nie mają nic wspólnego z Ewangelią.

    Odkąd zawarły sojusz tronu z ołtarzem, zdradziły Boga i stały się Jego nieprzyjaciółmi. Takie przesłanie zawarte jest w Piśmie. W Jakuba 4:4 napisano: „Wiarołomni, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem? Kto więc chce być przyjacielem świata, czyni siebie nieprzyjacielem Boga”.(Biblia warszawska) (Por. Jana 17:14-16).

  7. Jarosław Makowski
    „Kościół do głoszenia swojej misji i Dobrej Nowiny nie potrzebuje niczego więcej prócz wolności’.

    „Gdzie zaś duch Pański, tam wolność” (2 Koryntian 3:17).

  8. No, no, no! Pan autor boi się Galileusza („A jednak się kręci”). Gdyby nie tacy ludzie o niezłomnych przekonaniach, pan autor by nadal był przekonany (!), że Ziemia jest płaska…

  9. Panie Gospodarzu,
    1. A we mnie strach wywołują papierze rzymscy.
    2. Jaka jest papieska definicja „zdrowej koncepcji polityki” i czym się ta ostania różni od „niezdrowej koncepcji polityki”?
    3. Kraj laicki to jest nieszczęście dla kleru. Mam więc poważne wątpliwości, czy jakikolwiek papież kiedykolwiek wypowiedział takie słowa.
    4. Liberalna demokracja jest gwarantem utrzymania kapitalistycznego wyzysku.
    5. Prawdziwa wiara nie potrzebuje kościołów ani też kleru, a wyznawana może być ona z definicji tylko prywatnie, jak to się mówi „w duchu”, jako że Bóg jest przecież z definicji duchem.
    Pozdrawiam
    LK

  10. Mag
    A propos Pani Wisławy:
    WIERSZE O NOWEJ HUCIE Wisławy Szymborskiej czyli za co dostaje się Nobla z literatury
    I. NA POWITANIE BUDOWY SOCJALISTYCZNEGO MIASTA
    Z asfaltu i woli wytrwałej
    będzie szerokość ulic.
    Z cegieł i dumnej odwagi
    będzie wysokość budynków.
    Z żelaza i świadomości
    powstaną przęsła mostów.
    Z nadziei będzie drzew zieleń.
    Z radości – świeża biel tynku.
    Miasto socjalistyczne –
    miasto dobrego losu.
    Bez przedmieść i bez zaułków.
    W przyjaźni z każdym człowiekiem.
    Najmłodsze z miast, które mamy.
    Najstarsze z miast, które będą.
    Najmłodsze na jutro bliskie.
    Najstarsze na jutro dalekie.
    II. MŁODZIEŻY BUDUJĄCEJ NOWĄ HUTĘ
    Kto dom zbudował, w którym mieszkam?
    Kto kładł swą pracę na fundament?
    Ów murarz, zdun i szklarz i cieśla
    minięci są przez ludzką pamięć.
    Klasa z pamięcią złą – umiera.
    Wierniejszą pamięć wybieramy:
    sama jak książka się otwiera
    w miejscach najczęściej czytywanych.

  11. Jakowalski
    Tzw. epizod socrealistyczny miała nie tylko młodziutka Szymborska, ale np. „wieszcz” PIS JM Rymkiewicz, Woroszylski (zmarł jako zasłużony działacz opozycji), a gdy chodzi o prozę – wybitni: Iwaszkiewicz (również znakomity poeta) czy Andrzejewski.
    Kwestionowanie poezji Szymborskiej, której wiersze zaczęto drukować w pierwszej połowie lat 50. a pisała je przez następnych kilkadziesiąt lat, uhonorowanej raczej nieprzypadkowo nagrodą Nobla, tłumaczonej na wiele języków (ciekawostka – jest bardzo popularna np. we Włoszech) to czysty kretynizm.
    Kto nie z PIS i szeroko pojętą „prawicą” polską ten jest „be”! Niejako automatycznie. I taki przekaz ( czyli narracja, ulubione słówko polityków katoprawicy) idzie w dół, trafiając np. do @Jakowalskiego
    Pamiętam żenujące cyrki wokół pochówku Czesława Miłosza na Skałce.
    Wisławy Szymborskiej też nie oszczędzano po śmierci, m.in. za świecki pogrzeb, bo takiego sobie zażyczyła.

  12. @Jakowalski
    Tak na marginesie: papieże rzymscy, nie papierze!
    Znawco literatury…i ortografii.

  13. waldi
    6 marca o godz. 19:29 28505
    Zapędziłeś się i to bardzo pisząc
    „Żaden prawdziwie wierzący katolik nie jest w Polsce dla nikogo zagrożeniem. Zagrożeniem są ci, którzy w nic nie wierzą, nikogo nie szanują, wszystkich nienawidzą”
    Po pierwsze daj definicję „prawdziwego katolika” , bo ja znam bardzo wielu katolików.Zazwyczaj bardzo gwałtownie reagują gdy ktoś atakuje religię katolicką. (niektórzy tak gwałtownie, że gotowi rwać się do bicia).
    Wiele razy pytałem niektórych chodzących codziennie do kościoła o ustalenia soborów , a oni nic na ten temat nie wiedzieli. Powtarzali dokładnie to co usłyszeli od swego księdza (a każdy ksiądz inaczej wiele spraw podaje). Wciąż próbuje prostować ich nagminne przekonanie, że „trzeba się modlić by Bóg zrobił” ,ale oni tego nie przyjmują do wiadomości. Nie da im się wytłumaczyć, że to sprzeczne z fundamentem religii. Gdyby Bóg interweniował wolna wola była by fikcją. Niestety większość wierzących fanatyzuje i gotowi są walczyć w obronie swych wierzeń. Wyznawców działających zgodnie z wykładnią religii jest jak kot napłakał.
    Dlatego w 100% zgadzam się z obecnym Papieżem.

  14. @Jakowalski
    calkiem dobry wiersz

    oczywiscie gdy sie czyta bez jadu ideologii

  15. Mag
    Dziękuję za uwagę. Ale: czy papieże piszą na papierze czy też papierze piszą na papieże? Jak to zapytał się Stanisław Lem: dlaczego mówimy „krawiec” i „szewc” a nie „krawc” i „szewiec”? Dlaczego „gaol” i „jail” po angielsku czyta się tak samo i znaczy to samo? Dlaczego?
    Pozdrawiam!

  16. Papieżowi też zdarza się mówić niedorzeczności. W wielkim skrócie; ideologia jest formom świadomości człowieka … jednostki lub grupy społecznej. Ideologia jest pewnym myślowym abstraktem opisującym rzeczywistość, tworzącym obraz tej rzeczywistości i kształtuje wyobrażenie o przyszłości. Ideologia jest więc nieodłączną cechą człowieczeństwa i jest wprost związana z rozwojem inteligencji człowieka. Jeżeli ktoś mówi, że jest daleki od ideologii albo, że nie ma ideologi to plecie dyrdymały, gdyż równie dobrze mógłby powiedzieć, że nie jest człowiekiem. Problem nie w tym, że człowiek jest w rzeczy samej istotą ideologiczną tylko to, że człowiek może, i ma ku temu skłonności aby wybrane przez siebie idee przyjmować jako idee nadwartościowe i to jest niebezpieczne, i tego należy się obawiać. Gdy jesteśmy już przy ideach nadwartościowych, to właśnie najczęściej powstają one na podłożu religijnym … ba! nawet idee świeckie, jeżeli stają się nadwartościowe, to ich zwolenników cechuje typowa konfesyjność.

    Pozdrowienia.

  17. Mag
    Ja poezji Szymborskiej nie kwestionuję, ja tylko jej poezję cytuję. Przypominam także, że nawet za Stalina (u nas Bieruta) nie było policyjnego (milicyjnego) obowiązku publikowania swoich wierszy. Pani Szymborska publikowała więc swoje socrealistyczne potworki z własnej, nieprzymuszonej woli, a więc gdyby miała ona choć odrobinę honoru, to zajęła by się po „odwilży” czymś innym niż pisarstwem.
    Co do Miłosza: przetrwał on niemiecką okupację Polski jako obywatel marionetkowego, faszystowskiego państewka litewskiego – tworu będącego aktywnym sojusznikiem III Rzeszy. Sam ten fakt dyskwalifikuje go w moich oczach jako zarówno Polaka jak też i człowieka. No cóż – nieciekawych mieliśmy ostatnio Noblistów – jak nie TW SB, to albo faszysta, albo stalinistka. 🙁

  18. Mag
    Na koniec: jako socjaliście, daleko jest mi tak samo do PiS-u, jak do PO, PSL czy „Nowoczesnej” a także do pseudolewicowych partii takich jak SLD czy też „Razem”.

  19. Haszszu
    Zdziwił bym się mocno, gdyby jakiś papież zaczął mówić coś innego niż niedorzeczności. Przecież cała doktryna (czyli inaczej ideologia) chrześcijaństwa, a w szczególności zaś katolicyzmu rzymskiego, to są same niedorzeczności.
    Pozdrawiam

  20. @jakowalski
    Ech… szkoda gadać.
    Między nami rów i ocean. Jakbyśmy byli z dwóch różnych planet.
    Dobranoc, pchły na noc i inne żarciki, bo na rozmowy z tobą serio całkiem odeszła mi ochota.

  21. Mag
    Dobranoc: karaluchy pod poduchy. 😉
    I jeszcze: nie musisz przecież reagować na wszystkie moje wpisy.

  22. @ maciek.g

    Po pierwsze wierzącego katolika (chrześcijanina) poznaje się nie po definicji, lecz po owocach jego (tak jak to jest napisane w Ewangelii).
    Po drugie, każdy napadnięty ma prawo do obrony, katolicy też. Nie mówię, że musi dochodzić do rękoczynów, tego popieram, ale słowna obrona jest jak najbardziej na miejscu.
    Po trzecie, znajomość ustaleń soborów jest ważna i wartościowa i z pewnością pomaga, ale ufności i wiary w Boga nie zastąpi najbardziej obszerna erudycja z teologii fundamentalnej, moralnej czy historii Kościoła, choć te ostatnie jak najbardziej się przydają.
    Po czwarte, Pan Bóg nigdy nie łamie wolnej woli człowieka, ale gdy człowiek Mu ją dobrowolnie oddaje i prosi o Jego interwencję, to On wedle swej woli może zadziałać (np. uzdrowić ciało lub ducha). Bynajmniej nie jest to sprzeczne z fundamentem religii!!
    Po piąte, dobrych katolików jest znacznie więcej niż ci się wydaje. Najczęściej są to ludzie szczerego serca i niepoplątanego umysłu. Złe rzeczy widzą widzą szybciej i ostrzej niż ci „niezwykle” uczeni, wychowani na różnych bełkotliwych tekstach, których i tak nie rozumieją.

  23. Zgadzam się w pełni z tytułową tezą Autora. Też nienawidzę nawiedzonych ideologów nie tylko w polityce. W polityce są oni jednak szczególnie groźni.

    Cieszę się tym bardziej, że czasem u Autora wyczuwam osobiście pewne „ukąszenie ideologiczne” zwłaszcza w zakresie tak zwanego laickiego czy świeckiego państwa. Ja na przykład też się zgadzam z wymienioną przez Autora tezą papieże Franciszka, ale mogę się założyć, że papież i ja zupełnie tę laickość inaczej rozumie niż na przykład Autor i wielu komentatorów w Polityce. Nie sądzę aby w rozumieniu papieża laickość państwa oznaczała wywalenie religii ze szkół, zakaz wypowiadania się katolików i ich biskupów w sprawach polityczno-społecznych jak również zakaz wpływania ludzi wierzących na politykę, czy też pozwolenie na wywalanie ludzi sumienia z pracy (jak w przypadku dr. Chazana). Natomiast dla wielu tutaj obecnych „ideologów świeckiego państwa” laickość państwa właśnie takie wypieranie religii ze sfery publicznej oznacza. Tej „ideologii” też bardzo nie lubię. Nie lubiłbym też wezwań do ukościelnienia państwa i uczynienia z Polski państwa wyznaniowego, bo to byłaby nawiedzona ideologia o przeciwnym wektorze. Ciekawe, że takie państwa wyznaniowe z religią państwową mamy jeszcze w Europie. Są nimi na przykład Wielka Brytania lub Norwegia, i chyba ze dwa inne, których nie pamiętam. Watykanu nie liczę, bo w tym przypadku jest to raczej sprawa niekontrowersyjna.

  24. Szanowni towarzysze Katolicy, proszę o uświadomienie mnie, sztubaka, co do następującego:

    Kiedy i gdzie dobry Bóg odwołał zakaz tworzenia złotych cielców i idoli i modlenia się do nich?

    Kiedy i gdzie Jezus odwołał zalecenia nastawienia drugiego policzka, przejścia drugiej mili, modlenia się w swojej komnacie, nie potępiania i osądzania innych czy oddania płaszcza?

    Dlaczego ateista który nie kradnie, nie zabija i.t.d. jest w Waszym mniemaniu człowiekiem drugiego sortu a katolik łamiący wszelkie przykazania pierwszego?

    Dlaczego budujecie Świątynię Bożej Opatrzności zamiast zbudować Szpital Bożej Opatrzności?

    c.d.n.

  25. snakeinweb
    W.Brytania ma niewiele wspolnego z katolicyzmem, a Norwegia jeszcze mniej.

  26. ” Ideologie są groźne, bo ich wcielanie w życie jest ważniejsze niż człowiek z krwi i kości.”

    Jest odwrotnie, ideologie maja prawo istniec i sa dowodem zdolnosci tworczych ludzi.

    Natomiast ich narzucanie na ludzkie umysly po przez przymus, opresje wlacznie z morderstwem jest ta grozba. Tak narzucaono religie kk i inne religie.

    Tak sie narzuca mity o cudownej transformacji, o wyczynach niejakiego Bolka ktory przeskoczyl przez plot i obalil komunizm ktorego nie bylo. W szkolach narzuca sie religie kk,… i nowa mitologie meczenstwa polkaow na wyselekcjonowanych, zaklamanych wydarzeniach historycznych. Przymus i cenzura sa normalka. W tym cenzura tzw wolnych mediow i Polityki.

    Ale w Polsce byl cud. Rzadzaca do niedawna partia rzekomo obywatelska nie miala ani ideologi ani filozofi, ani celu,…. nie wiedzieli po co rzadza nawet po 8 latach.

    PO miala natomiast kult jednistki dyktatora Donka ktory jako jedyny kandydat w cuglach wygrywal wybory (Polityka piala z zachwytu) i swa osoba ustalal dozwolony poziom inteligencji w tejze parii. I wszystko upadlo po dezercji Donka. Ten akt dezercji ciagle pozostaje nie ukarany, gdzie tam nawet nie rozpoznany co wskazuje na stan umyslow polakow. Jak widac mozna ich oklamywac, naciagac, przysiegac im i ich olewac.

    To kulty jekdnostki sa niebezpiecznestwem.

    Ideologie, teorie, hipotezy, jako tworczy efekt umyslow sa pozadane. Wkrotce pojawi sie nowe ideologie, teorie i hipotezy,.. bo wydarzenia i fakty prosza sie o to. Jest przeciez wiadomo ze w prezydenckiej limuzynie byly dwa wybuchy i na drodze lezal kawalek brzozy. Jak sie uda wplatac w to rosyjskeie sluzby drogowe bedzie nowy mit polskiego meczenstwa i ideologia.

  27. Jarosław Makowski
    „Tę prawdę doskonale opisuje, ks. Tomasz Halik, który w książce, notuje: „Boję się ludzi o niezachwianych przekonaniach – w dziedzinie religii (…) Unikam ich, bo nie wierzę w deklarowaną pewność ich wiary”.

    Jakie to smutne ! Katolicki ksiądz deklaruje, że boi się ludzi o niezachwianych przekonaniach w dziedzinie religii. Wydaje się, że historii kościoła uczył się od IV wieku. Nie jest zatem świadomy, iż to właśnie dzięki niezachwianemu przekonaniu – że została im objawiona prawda religijna – pierwsi chrześcijanie przetrwali okrutne prześladowania i rozgłosili Dobrą Nowinę „wszelkiemu stworzeniu pod niebem”(Kolosan 1:23).

    Apostoł Paweł zachęcał swojego przyjaciela i brata w wierze Tymoteusza: „Trwaj w tym, czegoś się nauczył i czego PEWNY jesteś, wiedząc od kogoś się tego nauczył”(2 Tym.3:14 Bw).

    Tymoteusz, uczył się jednak od osób, które miały silną wiarę.

  28. Waldi
    1. Chrześcijanin, a więc też i katolik, nadstawia drugi policzek po tym, jak uderzono go w pierwszy. Cytuję tu z Pisma, którego katolicy na ogół nie znają:
    – Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb. A Ja wam powiadam: Nie opierajcie się złu (por. Mt 5,30–39).
    – Jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi (Mt 5,39).
    – Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące (Mt 5,41).
    I nawet: Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie (Mt 5,41). Ewangelia Łukasza wyraża się tu jaśniej: Daj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje… Jeżeli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, cóż w tym nadzwyczajnego!? (por. Łk 6,30.34).
    2. Wolna wola człowieka nie da się nijak pogodzić z istnieniem wszechobecnego, wszechmocnego oraz wszechwiedzącego oraz idealnego Boga, jakim według Tory a więc także i Biblii (Starego Testamentu) jest przecież Jehowa (JHWH). Uzdrowienie ciała czy ducha przez Boga oznaczało by przecież, że ów Bóg utworzył coś niedoskonałego, co może a nawet i powinno być udoskonalone, a więc sama idea tego, że Bóg może poprawić swoje własne dzieło, jest herezją i to największą z możliwych. A przypominam Ci, ze jeśli naprawdę wierzysz w Boga Biblii, to znaczy, że szczerze wierzysz w to, że wszytko co istnieje jest dziełem bożym.
    3. Dobry katolik to jest z definicji taki, który nie robi nic innego poza modleniem się do Boga i umartwianiem się oraz rozmyślaniem o marności tego świata. Znaleźć go można więc tylko w klasztorach z najostrzejszą regułą i ew. w pustelniach, jeśli one jeszcze gdzieś istnieją. Z definicji nic ich nie obchodzi życie doczesne.

  29. Snake
    1. Laickość państwa oznacza z definicji brak religii i duchownych w sferze społecznej. Zgoda więc, ze nie może być laickim państwo które posiada religię państwową. Swoją drogą, anglikanizm to jest katolicyzm bez papieża, czyli coś jak kościół polskokatolicki w wersji angielskojęzycznej i znacznie bogatszej.
    2. Jeśli lekarzowi sumienie nie pozwala na dokonywanie legalnych aborcji, to nie powinien taki lekarz pracować w państwowych placówkach służby zdrowia.

  30. Dezerter
    A jak skomentujesz to: chrześcijanin, a więc też i jehowita, nadstawia drugi policzek po tym, jak uderzono go w pierwszy. Cytuję tu z Pisma, które podobno znasz:
    – Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb. A Ja wam powiadam: Nie opierajcie się złu (por. Mt 5,30–39).
    – Jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi (Mt 5,39).
    – Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące (Mt 5,41).
    I także: Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie (Mt 5,41). Ewangelia według Łukasza wyraża się tu jaśniej: Daj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje… Jeżeli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, cóż w tym nadzwyczajnego!? (por. Łk 6,30.34).
    PYTANIE: stosujesz te zasady w praktyce? Pożyczysz mi tysiąc złotych bez wymogu ich zwrotu?

  31. @jakowalski

    Mala dawka dysonansu poznawczego na poprawe samopoczucia:
    http://mateusz.pl/ksiazki/js-npp/js-npp_30.htm

    A poniewaz istnieje szansa, ze zadufany we wlasna wszechwiedze oleje pan ten link to cytuje:

    W Kazaniu na Górze Chrystus powiedział: „Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twą szatę, odstąp i płaszcz” (Mt 5,39n). Zastanawiam się, co by się stało, gdybyśmy zaczęli dosłownie stosować się do tych rad. Przecież ustępując złu, podsyca się tylko jego zuchwałość. Bo ludziom czyniącym zło pomagalibyśmy w ten sposób dojść do przekonania, że ich postępowanie się opłaca, bo jest bardzo skuteczne. Co więcej, zachęcalibyśmy taką postawą następnych ludzi do osiągania swoich celów poprzez zadawanie krzywdy. Czyżby naprawdę Pan Jezus oczekiwał od nas postaw, które polegają na bierności wobec cudzego grzechu, a nawet pobudzają (co prawda, tylko pośrednio) bliźniego do grzechu?

    Najpierw dwie uwagi wstępne. Pan Jezus powiedział: „Jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi”. Ale proszę sobie przypomnieć, jak On sam się zachował, kiedy został naprawdę uderzony w policzek. Było to przed sądem Annasza. Jakiemuś żołdakowi nie spodobała się Jego odpowiedź i Go spoliczkował. Otóż Jezus nie nadstawił bynajmniej drugiego policzka, to byłaby sztuczna i kiepska teatralność. Natomiast z całą godnością i spokojem podjął próbę uświadomienia swojemu krzywdzicielowi jego grzechu: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?” (J 18,23)
    Zatem pierwszą uwagę wstępną sformułowałbym następująco: Jeżeli wierzymy w Ewangelię, to nie wolno nam zawartych w niej pouczeń naginać do naszego widzimisię ani nawet do naszego zdrowego rozsądku. Również naukę o niesprzeciwianiu się złu należy przyjąć z całą dosłownością. Jednak z zachowania samego Pana Jezusa przed sądem Annasza wolno wnioskować, że ta dosłowność leży głębiej niż w literach świętego tekstu. Spróbujmy zatem do niej dotrzeć.
    Przedtem jednak druga uwaga wstępna. Mianowicie wyłączmy poza obszar naszych rozważań tę formę niesprzeciwiania się złu, która nie budzi (a w każdym razie budzić nie powinna) żadnych znaków zapytania: niesprzeciwianie się złu za pomocą zła. Szczególnie jednoznacznie wypowiada się na ten temat Apostoł Paweł: „Nikomu złem za złe nie odpłacajcie. (…) Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12,17.21; por. 1 Tes 5,15).
    Zatem spróbujmy odsłonić sens pouczenia Pana Jezusa o niesprzeciwianiu się złu, tak aby nie zgubić jego dosłowności. Otóż zauważmy najpierw, że oba konkretne przykłady, które podaje Chrystus Pan, dotyczą nie zła wyrządzanego komuś, ale zła, które jest wyrządzane mnie. To bardzo istotny szczegół. Nie muszę przecież Pana przekonywać, jak bardzo nasz egocentryzm może zniekształcić rozpoznanie doznawanego przez nas zła.
    Sądzę, że w ten sposób udało nam się odsłonić w Chrystusowym pouczeniu coś bardzo ważnego: kiedy ktoś ci zadaje krzywdę, staraj się nie gubić z oczu tego, że twoja na nią reakcja może być egocentryczna. Inaczej mówiąc: Staraj się przekroczyć swój egocentryzm, bądź gotów raczej drugie tyle wycierpieć, jeżeli wymaga tego od ciebie wierność dobru; nie unikaj doznawanych przykrości, gdyby twoja obrona albo ucieczka miały oznaczać zdradę dobra.
    Że Chrystusowi Panu nie chodziło w tym przypadku o to, abyśmy Jego pouczenie wypełniali z materialną dosłownością, świadczy zarówno Jego własne zachowanie, kiedy został spoliczkowany, jak Jego pouczenie, jak się zachować w prześladowaniach. Nie mówił bynajmniej: „Kiedy doznajecie prześladowań, wystawiajcie się na drugie tyle”. Ale powiedział: „Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego” (Mt 10,23). Zatem wolno nam unikać przykrości, krzywd, prześladowań. Pod tym, rzecz jasna, warunkiem, że nie oznacza to zaparcia się wiary (por. Mt 10,32n) ani żadnej innej zdrady dobra.
    Natura nie znosi próżni. Jeśli Chrystus Pan chce z nami dokonywać tego cudu, że nawet krzywdy będziemy przyjmować bez egocentryzmu, to oczywiście po to, aby miejsce egocentryzmu zajmowała w nas miłość. Zauważmy, że to właśnie miłość podyktowała Mu taką reakcję na doznany policzek, o której czytamy w Ewangelii. Chrystus Pan ani nie potępia wtedy swojego krzywdziciela, ani nie usiłuje go powstrzymać przed ewentualnym następnym ciosem, ale próbuje dotrzeć do jego sumienia i je poruszyć.
    Zatem byłoby tępotą i bezdusznością w taki sposób przejąć się pouczeniem Pana Jezusa o niesprzeciwianiu się złu, że to by tylko rozzuchwalało ludzi zepsutych, a zachęcało do zła ludzi słabych. Miłość (która jest tym prawdziwsza, im mniej w niej egocentryzmu) na tym przecież polega, że człowiek, kiedy doznaje zła, skłonny jest bardziej przejmować się cudzym grzechem niż własną krzywdą. Przykład takiej właśnie miłości zostawił nam Chrystus: Nawet kiedy był krzyżowany, umiał myśleć o duchowym dobru niewiast jerozolimskich i współukrzyżowanego łotra, a nawet własnych morderców.
    Na koniec przypomnę zdanie, którym kończy się list Apostoła Jakuba: „Kto nawrócił grzesznika z jego błędnej drogi, wybawi jego duszę od śmierci i zakryje liczne grzechy”. Otóż trudno mieć wątpliwości co do tego, że po trzykroć bardziej błogosławiony jest ten, komu została dana łaska nawrócenia takiego grzesznika, który był jego krzywdzicielem.

  32. @ jakowalski

    Ad 1) Również odpowiem cytatem:”Odrzekł mu Jezus: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeśli dobrze, to dlaczego mnie bijesz?” [J 18, 23]. Tak odpowiedział Pan Jezus, gdy sługa arcykapłana uderzył Go w twarz.
    W swoim nauczaniu Pan Jezus używał przypowieści i metafor. Przestrzegał, by się nie mścić na wrogu, od razu i natychmiast, tak, jak to było u starożytnych (współcześnie pewne ludy też tak postępują). Idąc z wrogiem jeszcze tysiąc kroków, daj mu szanse, by się nawrócił, by zrozumiał swój błąd. Ale z tego nie wynika, że chrześcijanin nie ma prawa do obrony, że nie może się powoływać na sprawiedliwość. NIE! Tak nie jest.
    Chrześcijanin nie jest niedorozwiniętą ciamajdą, którą każdy może kopnąć, jeśli będzie miał taki kaprys. To nieprawda.

    Ad 2) Człowiek ma wolną wolę, bo może się wobec Boga zbuntować, wybierając tym samym swój straszny los czyli piekło. Człowiek został stworzony tak, by w swoim życiu mógł się doskonalić z Boską pomocą, jeśli zechce, a jeśli nie, to nawet Bóg nie może go uratować przed wiecznym zatraceniem. Ta wolność jest niesłychanie poważna i głupotą jest traktowanie jej jako czegoś pozornego.

    Ad 3) Dobry katolik powinien się modlić czyli Bogu dziękować za wszystko, oddawać Mu cześć i prosić o wszystko, co mu potrzebne, jego bliskim i innym, o których się modli. Może żyć w klasztorze, ale wcale nie musi. Każdy z nas ma jakieś życiowe zadanie do wykonania, nałożone przez Boga. By go wypełnić, najczęściej, trzeba żyć w świecie, w nim działać. Ostrzeżenie jest tylko takie – sprawy światowe nie mogą mnie bez reszty pochłonąć, one nie mogą mi przysłaniać Boga, bo On musi być na pierwszym miejscu. Mogę np. zarabiać pieniądze, bo one potrzebne do różnych dobrych celów, ale nie mogę bez reszty, wszystkich swoich sił, wszystkich myśli, całego czasu i całego życia poświęcać na zdobywanie pieniędzy. Jeśli tak robię, zatracam się.
    Dodam jeszcze, człowiekowi otwartemu na Boga i kochającemu Go, Bóg także wzmacnia rozum, co powoduje, że rozumie ze świata więcej niż ci, którzy z Bogiem walczą.
    Te ostatnie słowa odnoszę ogólnie i nie kieruję ich pod żadnym konkretnym adresem.
    Z Panem Bogiem nic się nie traci, a zyskuje wszystko co dobre.

  33. sztubak 7 marca 6:53
    Katolik jest osobą pierwszego sortu z powodu tajemnicy wiary, a konkretnie spowiedzi, która powoduje jego natychmiastowe oczyszczenie, po którym może ponownie grzeszyć i znowu się oczyścić. A my, jako nieprzystępujący do tego religijnego aktu, niesiemy cały garb naszych grzechów popełnionych przez całe życie i stąd jesteśmy dla wierzących jak ten wielbłąd, może nawet dwugarbny. A wszystko przez założenie, że człowiek to istota grzeszna, stąd ateista również musi grzeszyć, choćby np. swoją niewiarą.

  34. jakowalski
    7 marca o godz. 8:48

    Twierdzenie, że anglikanizm jest katolicyzmem bez papieża to duże uproszczenie. Anglikanizm poza wspomnianym odrzuceniem prymatu Kurii Rzymskiej, zniósł celibat i dokonał kasaty klasztorów. Najważniejsze są jednak różnice doktrynalne: kluczowa dla protestantyzmu zasada usprawiedliwienia przez wiarę i uznawanie, jako głównych, dwóch sakramentów: chrztu i eucharystii (nie odrzucając całkowicie pozostałych pięciu). Wiemy, że ostatnimi czasy nastąpiła niewielka secesja części Kościoła anglikańskiego, co do prymatu papieża i powrotu do życia zakonnego wg reguł franciszkańskiej i benedyktyńskiej, co czyni, że przepaść między katolicyzmem jest jakby mniejsza, aczkolwiek cały czas głęboka. Wizja papieża, jako zwierzchnika Kościoła anglikańskiego jest dla mnie, póki co, niewyobrażalna.

    Ukłony

  35. Waldi
    1. Jezus jest postacią z bajki, stąd też starożytni żydowscy bajkopisarze zwani Ewangelistami wkładali mu w usta to, co im było wygodne w danej chwili. Włożyli mu więc też takie oto słowa: „(34) Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. (35) Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; (36) i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. (37) Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien.” (Ewangelia według Mateusza według Biblii Tysiąclecia rozdział 10). Chrześcijanin ma więc ślepo iść za swym wodzem (tu Jezusem) i w tym celu nie tylko porzucić, ale także i znienawidzić swych najbliższych, jako że miłość do nich nie pozwoliła by im wypełniać rozkazów swego wodza, czyli Jezusa.
    2. Ponieważ Bóg jest wszystkim i jest On wszędzie oraz wie On i może On wszystko, to wie On także, kiedy jak i dlaczego człowiek będzie chciał się zbuntować przeciwko Niemu. Ale taki bunt jest oczywiście tylko pozorny, tak samo jak bunt robota, z góry zaprogramowanego do buntu przez swego stwórcę. Poza tym, to wytłumacz mi, jak wszechmocny, wszechpotężny i jednocześnie kochający nas Jezus może pozwolić, aby stała się nam choćby tylko najmniejsza krzywda?
    3. Dobry katolik powinien więc się modlić czyli Bogu dziękować za wszystko i oddawać Mu cześć, ale nie może on Boga prosić o jakąkolwiek zmianę, jako że taka prośba jest z definicji bluźnierstwem, jako że podważa ona takie boskie atrybuty jak wszechwiedza, wszechmoc, wszechobecność i wreszcie nieomylność. Dobry katolik powinien więc spędzić cały swój ziemski żywot w poście, modlitwie i pokucie, czyli albo w klasztorze z bardzo ostrą regułą, albo też w pustelni. Tertium non datur. Pieniądz oraz wszelakie doczesne dobra są przecież wyraźnie dziełem Szatana,ma więc każdy katolik, który ma z dóbr materialnych więcej niż tylko włosiennicę, pryczę, bicz i miskę do prostej strawy jest z definicji grzesznikiem i skończy on tym samym w piekle.
    4. Jeśli więc naprawdę wierzysz, to spędzasz swój cały doczesny żywot przygotowując się do pójścia do raju, a więc modląc się, umartwiając (n.p. biczując się) i pokutując, a nie gromadząc doczesne dobra. Co więcej, oczekujesz od Pana, ale nie prosząc Go o to, łaski śmierci, a więc jak najszybszego połączenia się z Panem. Każdą chorobę przyjmujesz więc jak łaskę pańską, zbliżającą cię do pełnego połączenia z Panem, a więc nie zażywasz lekarstw i nie chodzisz do lekarza, a tylko oczekujesz w pokorze jak najszybszego nadejścia śmierci, a więc pełnego, 100% duchowego, połączenia z Panem.
    Amen!

  36. Tomasz Wysocki
    Napisałem w wielkim skrócie i dla laików. Kościół anglikański jest oczywiście kościołem (formalnie) protestanckim, a nie (staro)katolickim, ale ze wszystkich kościołów protestanckich jest on najbardziej katolicki, co widać choćby po przepychu anglikańskich świątyń i po przepychu anglikańskiej liturgii oraz po bogactwie materialnym tego kościoła, który jest przecież najbogatszą instytucją w Anglii, jako że majątek monarchii jest tam de facto majątkiem kościoła, ponieważ monarcha brytyjski jest jednocześnie głową kościoła anglikańskiego. Różnica pomiędzy monarchią brytyjską a kościołem anglikańskim jest więc tylko sztuczna (formalno-prawna), tak samo jak różnica pomiędzy tzw. Stolicą Apostolską a kościołem rzymskokatolickim i różnica pomiędzy papieżem jako głową (dyktatorem) państwa Watykan i tzw. Ojcem Świętym, czyli głową (dyktatorem) kościoła rzymskokatolickiego.
    Pozdrawiam.

  37. Correction panie Makowski:
    „Wiara, której źródłem jest ewangelia, zawsze na pierwszym miejscu stawia” nie „człowieka” lecz Boga. Sens ludzkiej egzystencji ukazuje sie wtedy w takim swietle, ktorego nigdy pan nie zrozumie dopoki pan nie uwierzy.
    Bojazn przed „ludzmi o niezachwianych przekonaniach”, zwlaszcza w dziedzinie religii pozostawia pewna nadzieje, ze balby sie pan rowniez Jezusa Chrystusa, gdyby pewnego dnia pan Go spotkal. Jego ‚przekonania’ bowiem byly do tego stopnia niezachwiane, ze nie wyrzekl sie ich bedac batozonym czy przybijanym do Krzyza.
    Niech wiec pan nie traci nadziei. Nie wszyszko jeszcze stracone. Ale od Bojazni Bozej trzeba zaczac. Bo, jak zwykl mawiac sw. Augustyn, „Gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na swoim miejscu.”
    Bylbym natomiast wdzieczny gdyby wytlumaczyl mi pan jedan sprawe:
    Jak to jest, ze gdy o polityce zajaknal sie chocby o. Rydzyk czy pralat Jankowski (ten ostatni gdy jeszcze zyl) to caly, reprezentowany m.in. przez ‚Polityke’ salon nie posiada sie z oburzenia i biegnie wymachujac swymi sztandarowymi haslami ze ‚duchowni nie powinni sie do polityki wtracac’, ze ‚ksieza do kruchty a nie na publiczne mownice’, ze ‚kosciol to nie publiczne forum do gloszenia politycznych pogladow’. ze ‚wstretnym i podlym jest gdy jakis Ksiadz podczas kazania ewidentnie narzuca polityczny swiatopoglad albo nawet mowi jak glosowac’ itd. itp… Ale gdy swoje polityczne poglady reprezentuje Papiez, zwalszcza Papiez Franciszek, ktory ma wybitnie lewicowe poglady.. aaa, to co innego. Jemu nawet sam wielki Adam michnik pozwala mowic. Dlaczego? Czyzby nie byl to duchowny? I to w dodatku tego samego Kosciola Katolickiego co o. Rydzyk? A gdy mowi, ze „Każdy kraj powinien być laicki”, albo gdy namawia do otwarcia sie na ‚zdrowa koncepcje polityki’ to czy nie jest to namawianie do pewnej, okreslonej politycznej koncepcji jaka reprezentuje kazdy czlowiek o niezachwianych przekonaniach, a w obawach przed ktorym robi pan tutaj maly wyjatek?

    Natomiast jezeli boi sie pan „ludzi o niezachwianych przekonaniach – w dziedzinie (…) nauki”, a nawet czuje pan od nich chłód śmierci i wrogość wobec życia to, przynajmniej w przypadku niektorych z nich, mam podobne odczucia.
    Wezmy chociazby grono naukowcow grupujacych sie w Amerykańskim Towarzystwie Psychiatrycznym (APA). W 1973 roku, metoda glosowania, zadecydowali oni ze homoseksualizm nie jest choroba psychiczna. Albo wezmy grono naukowcow doskonalacych metody zabijania poczetych istnien ludzkich w postaci aborcji. Chlod smierci bije od nich na kilometr. Ja tez ich sie boje.
    Nie boje sie natomiast takich, niezlomnych w swoich przekonaniach naukowcow jak Kopernik, chociaz gdyby jego poglady poddac w XVI wieku pod glosowanie to okazac by sie moglo, ze demokratyczna wiekszosc uwaza ze to Slonce kreci sie wokol Ziemi a sama Ziemia jest plaska.

    Co sie tyczy dziedziny polityki to… no wlasnie. Czy boi sie pan Adama michnika – czlowieka o bez watpienia niezachwianych przekonaniach politycznych? Albo Donalda Tuska? Albo Angeli Merkel czy Baracka Obamy? A moze obawia sie pan swojego szefa, pana Baczynskiego? No chyba ze sadzi pan, ze pan Baczynski nie ma ‚niezachwianych przekonan politycznych’ tylko je zmienia tak jak Bolek co pare dni zmienia wersje swojej kolaboracji z sbekami. Bo jezeli tak jest to, tak sobie mysle, ze odczucia jakie czlowiek z klasa powinien odczuwac w stosunku do kogos takiego dalekie powinny byc od obaw a blizsze spolecznej percepcji w stosunku do donosicieli i ubolskich kapusiow.

  38. Archer100
    1. Co by się stało, gdybyśmy zaczęli dosłownie stosować się do rad z Kazania na Górze? Nie doszło by może wtedy do eskalacji przemocy? Pomyślałeś o tym? I czybyś podważał Pismo? Tak więc przekazanie tego kazania jest oczywiste: Jezus oczekiwał od nas postaw, które polegają na bierności wobec cudzego grzechu, jako że zwalczając grzesznika, popełniamy tym samym grzech, szczególnie jeśli zabijamy w walce naszego przeciwnika, naruszając tym samym przykazanie „nie będziesz zabijał”.
    2. Jak to już tłumaczyłem na tym blogu – Jezus jest postacią z bajki, stąd też starożytni żydowscy bajkopisarze, zwani Ewangelistami, wkładali mu w usta to, co im było wygodne w danej chwili. Włożyli mu więc też takie oto słowa: „(34) Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. (35) Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; (36) i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. (37) Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien.” (Ewangelia według Mateusza rozdział 10). Chrześcijanin ma więc ślepo iść za swym wodzem (tu Jezusem) i w tym celu nie tylko porzucić, ale także i znienawidzić swych najbliższych, jako że miłość do nich nie pozwoliła by im wypełniać rozkazów swego wodza, czyli Jezusa.
    3. Jak sam widzisz, Biblia jest zbiorem bajek napisanych przez różnych autorów w różnych miejscach i czasach, stad też jest ona wewnętrznie sprzeczna i wszystko można więc za jej pomocą udowodnić, na przykład od pochwały do potępienia niewolnictwa.
    4. Na koniec – twe wywody są oparte na Biblii, a więc są one wewnętrznie sprzeczne, a więc innymi słowy bez sensu. Starasz się bowiem udowodnić twierdzenie, które w skrócie można tak zapisać: „A jest i nie jest A”. Po prostu w Biblii (NT) mamy nie jednego Jezusa, a kilku Jezusów: jeden z nich, z Kazania na Górze, czyli nadstawiający drugi policzek i nawołujący do kochania bliźniego swego, a drugi z Ewangelii według Mateusza (rozdział 10), a więc przynoszący nam nie pokój, a wojnę i nawołujący do znienawidzenia swych najbliższych. Oczywiste jest, że żaden z ich nie może być Jezusem prawdziwym.

  39. @jakowalski

    A jaka teze ma pan na:
    „Bóg jest wszystkim i jest On wszędzie oraz wie On i może On wszystko”?

    A moze:
    „jest postacią z bajki, stąd też starożytni żydowscy bajkopisarze spisujacy piecioksiag wkładali mu w usta to, co im było wygodne w danej chwili.”?

  40. Ciasne umysły wierzą w ideologie bez zastrzeżeń. Niektórzy udają, że wierzą, to znaczy myślą.

  41. Archer100
    1. Oczywiście, że wiara, której źródłem jest Ewangelia, zawsze na pierwszym miejscu stawia nie człowieka lecz Boga, że człowiek jest w niej niczym, a nawet mniej niż niczym, tak samo jak niczym (a nawet mniej niż niczym – patrz teoria mnogości i jej paradoksy) są nawet miliardy miliardów wobec nieskończoności. Stąd też, jak to już tu napisałem, dobry katolik może się tylko modlić czyli dziękować Bogu za wszystko i oddawać Mu cześć, ale nie może on Boga prosić o jakąkolwiek zmianę, jako że taka prośba jest przecież z definicji bluźnierstwem, jako że podważa ona takie boskie atrybuty jak wszechwiedza, wszechmoc, wszechobecność i wreszcie nieomylność.
    2. Dobry katolik (generalnie dobry chrześcijanin, muzułmanin oraz judaista) powinien więc spędzić cały swój ziemski żywot w poście, modlitwie i pokucie, czyli albo w klasztorze z bardzo ostrą regułą, albo też w pustelni. Tertium non datur. Pieniądz oraz wszelakie doczesne materialne dobra są przecież wyraźnie dziełem Szatana („Pana tego świata” – 2 Koryntian 4,4), a więc każdy katolik (generalnie dobry chrześcijanin etc.), który ma z dóbr materialnych więcej niż tylko włosiennicę, pryczę, bicz i miskę do prostej strawy jest z definicji grzesznikiem i skończy on tym samym w piekle.
    3. Jeśli więc ktoś naprawdę wierzy, to spędza taki człowiek swój cały doczesny żywot przygotowując się do pójścia do raju, a więc modląc się, umartwiając (n.p. biczując się) i pokutując, a nie gromadząc doczesne dobra. Co więcej, oczekuje on od Pana, ale nie prosząc Go o to, łaski śmierci, a więc jak najszybszego połączenia się z Panem. Każdą chorobę przyjmuje więc prawdziwy katolik (chrześcijanin etc.) jako łaskę pańską, zbliżającą go do pełnego połączenia z Panem, a więc nie zażywa taki naprawdę wierzący człowiek żadnych lekarstw ani też nie chodzi on do lekarza, a tylko oczekuje w pokorze jak najszybszego nadejścia śmierci, a więc pełnego, 100% duchowego, połączenia z Panem.
    4. Poza tym, to jak ci to już starałem się wytłumaczyć, nie było jednego Jezusa, a wielu Jezusów, z których jeden nastawiał drugi policzek i miłował bliźniego swego, a inny z kolei gromił: „Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien.” (Ewangelia według Mateusza rozdział 10).
    5. Każdy więc znajdzie w Biblii takiego Boga (a szczególnie Jezusa), jaki mu odpowiada, a więc zarówno Ojciec Rydzyk jak też i (Nad)Redaktor Michnik, Adolf Hitler i Józef Stalin, Kanclerz Merkel i Prezes Kaczyński, Barak Obama i Osama bin Ladin oraz, last but not last, zarówno Lech Wałęsa z Matką Boską w klapie, jak też i matka Boska z Lechem Wałęsą w klapie.
    Amen!

  42. Archer
    1. Bóg jest wszystkim i jest On wszędzie oraz wie On i może On wszystko – proszę poczytać coś na temat atrybutów boskości. Na początek polecam:
    https://en.wikipedia.org/wiki/Category:Attributes_of_God_in_Christian_theology
    W skrócie: – w religiach (zwłaszcza monoteistycznych) atrybutami boskości są między innymi (alfabetycznie):
    – immanencja, czyli atrybut polegający na tym, że bóg jest z definicji źródłem wewnętrznym istoty wszelakich rzeczy,
    – immortalizm (nieśmiertelność),
    – omnibenewolencja (wszechmiłosierność),
    – omnipotencja (wszechpotężność),
    – omniprezencja (wszechobecność),
    – omniscjencja (wszechwiedza),
    – sprawiedliwość,
    – świętość i
    – transcendencja (niepojętość), czyli atrybut polegający na tym, że bóg wykracza z definicji poza istotę stworzenia i nie może być tym samym pojęty rozumem.
    2. Bóg Biblii jest postacią z bajki, stąd też starożytni żydowscy bajkopisarze spisujący pięcioksiąg wkładali mu w usta to, co im było wygodne w danej chwili – proszę tu zacząć od zaznajomienia się z Teorią Źródeł – na początek: https://en.wikipedia.org/wiki/Documentary_hypothesis (dostępne także po polsku).

  43. Archer100
    1. Bóg jest wszystkim i jest On wszędzie oraz wie On i może On wszystko – proszę poczytać coś na temat atrybutów boskości. Na początek polecam:
    https://en.wikipedia.org/wiki/Category:Attributes_of_God_in_Christian_theology
    W skrócie: – w religiach (zwłaszcza monoteistycznych) atrybutami boskości są między innymi (alfabetycznie):
    – immanencja, czyli atrybut polegający na tym, że bóg jest z definicji źródłem wewnętrznym istoty wszelakich rzeczy,
    – immortalizm (nieśmiertelność),
    – omnibenewolencja (wszechmiłosierność),
    – omnipotencja (wszechpotężność),
    – omniprezencja (wszechobecność),
    – omniscjencja (wszechwiedza),
    – sprawiedliwość,
    – świętość i
    – transcendencja (niepojętość), czyli atrybut polegający na tym, że bóg wykracza z definicji poza istotę stworzenia i nie może być tym samym pojęty rozumem.

  44. Archer100
    2. Bóg Biblii jest postacią z bajki, stąd też starożytni żydowscy bajkopisarze spisujący pięcioksiąg wkładali mu w usta to, co im było wygodne w danej chwili – proszę tu zacząć od zaznajomienia się z Teorią Źródeł – na początek: https://en.wikipedia.org/wiki/Documentary_hypothesis (dostępne także po polsku).

  45. zak1953
    7 marca o godz. 11:40 28533
    Apostołowie, gdyby otrzymali autorytet odpuszczania grzechów korzystaliby z niego, bo okazji nie brakowało, np. gdy Szymon z Samarii popełnił grzech, Piotr zamiast go wyspowiadać, polecił mu, żeby wyznał grzech Bogu: „Odwróć się od tej nieprawości swojej i proś Pana, czy nie mógłby ci być odpuszczony zamysł serca twego” (Dz.Ap.8:22).
    Czyli coś z tym odpuszczaniem jest nie tak i faktycznie jest nie tak.
    Jak zwykle kapłani zamiast wyjaśniać przeinaczyli dla swej wygody i znaczenia. Pierwotnie stało winy odpuścić może jedynie Bóg. Bóg może wskazać proszącemu o odpuszczenie winy sposób w jaki ma tę winę zmazać. Wskazywano, że koniecznością jest nie tylko nie trwanie w błędzie ale i zadośćuczynienie , czyli działanie naprawcze.
    Ale teraz wszyscy katolicy maja w d. grzechy bo przecież wystarczy pójść do spowiedzi (a ksiądz zawsze odpuszcza)

  46. maciek
    A co ma do wyboru ksiądz – utratę „owieczki” (raczej chyba „baranka”) albo odpuszczenie grzechów. Tertium non datur!

  47. waldi
    7 marca o godz. 0:21 28522
    Nie chrzań, człowiek nie może nic Bogu oddawać. Człowiek musi niestety wszystko zrobić sam , a Bóg za niego jak to mówią nawet palcem nie kiwnie. Jedynie co może człowiek od Boga otrzymać, to podpowiedź jak ma postępować (ale wymaga to wyciszenia i modlenia się o taką pomoc)
    A większość katolików niestety nie zna religii która wyznają.

  48. maciek.g 7 marca 16:32.
    I dlatego to my ateusze, w oczach katolików jesteśmy wiecznymi grzesznikami, niewartymi kontaktu, choćbyśmy żyli jak przysłowiowi pustelnicy i asceci. Ale ktoś musi być tym gorszym sortem. A odszczepieńcy od obowiązującej wiary to przykład wzorcowy. pzdr

  49. zak1953
    Taki katolik z dziada pradziada, zwłaszcza polski, w stylu sienkiewiczowskim i dulsko-zapolskim (jedno z drugim się nie kłóci) ma piękną kontynuację także współcześnie.
    Grzeszy sobie ile wlezie, nienawidzi bliźniego swego z całych sił, jeśli uważa, że to Polak nie prawdziwy, wyspowiada się na Wielkanoc, rzuci papierek na tacę w niedzielę i jest okey.
    A cóż ty nędzny robaczku ateuszku, a jeszcze – uchowaj bóg – KOD-owcu?

  50. Jezus z Nazaretu powiedział: „Nie stawiajcie oporu niegodziwemu; ale temu, kto cię uderzy w prawy policzek, nadstaw i drugi” (Mateusza 5:39).

    Co Jezus miał na myśli? Czy radził, by chrześcijanie biernie poddawali się przemocy?

    Aby zrozumieć znaczenie powyższych słów, należy wziąć pod uwagę ich kontekst oraz to, do kogo były skierowane. Przed udzieleniem omawianej rady Jezus przypomniał swym żydowskim słuchaczom coś, co już znali ze świętych Pism: „Słyszeliście, że powiedziano: ‚Oko za oko i ząb za ząb’” (Mateusza 5:38).
    W myśl Prawa wspomnianą w tych wersetach karę „oko za oko” można było wymierzyć dopiero po zbadaniu przez kapłanów i sędziów okoliczności przewinienia i po ustaleniu, czy sprawca działał rozmyślnie.

    Z biegiem czasu Żydzi wypaczyli sposób egzekwowania tego prawa. Dziewiętnastowieczny biblista Adam Clarke napisał: „Wygląda na to, że Żydzi zaczęli wykorzystywać ten przepis do załatwiania osobistych porachunków i brania odwetu za doznane krzywdy. Zemsta nierzadko przybierała skrajną formę, a mściciel wyrządzał więcej zła, niż sam doświadczył”. Jednak Biblia nie pozwala oddawać wet za wet.

    Rada Jezusa, by ‛nadstawić drugi policzek’, odzwierciedlała rzeczywistego ducha Prawa, które Bóg dał Izraelitom. Jezus nie sugerował, że jeśli jego naśladowca zostanie uderzony w twarz, to ma nadstawić drugą stronę twarzy. W czasach biblijnych, podobnie jak teraz, celem spoliczkowania było nie tyle zadanie komuś bólu fizycznego, ile sprowokowanie go do jakiejś reakcji.

    Jezus chciał więc powiedzieć, że jeśli napastnik usiłuje wywołać konflikt, wymierzając policzek lub używając obraźliwych słów, to atakowany nie powinien dać się sprowokować. Powinien natomiast starać się zapobiec nakręcaniu spirali zemsty.

    Bardzo podobnie wypowiedział się wcześniej król Salomon: „Nie mów: ‚Jak on mi zrobił, tak ja mu zrobię. Odpłacę każdemu według jego postępowania’” (Przysłów 24:29).

    A zatem naśladowca Jezusa nadstawia policzek w tym sensie, że nikomu nie pozwala się sprowokować.

  51. Mag
    A co powiesz o mnie – ani katolik, ani kodowiec?

  52. Dezerter
    A czy ten twój Jezus z Nazaretu, który powiedział: „Nie stawiajcie oporu niegodziwemu; ale temu, kto cię uderzy w prawy policzek, nadstaw i drugi” (Mat. 5:39) to jest ten sam Jezus z Nazaretu, który powiedział „Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien.” (Mat. 10:34-37)?
    Poza tym, to jak długo należy według ciebie nadstawiać policzek, aby nie pozwolić się sprowokować? Ile uderzeń w twarz należy znieść? Jak to u Ciebie wygląda w praktyce?
    Szalom!

  53. @ maciek.g

    To, że teraz żyjesz (że w ogóle żyjesz), nie jest twoją zasługą. W każdej chwili Bóg je daje i Jemu należą się dzięki. Św. Paweł mówi „cóż masz czego byś nie otrzymał”. To tylko niektórym współczesnym ludziom się wydaje, że wszystko mogą. To auto-iluzja, samo-oszustwo, które własnie rozwala Europę, bo Europejczycy uwierzyli (komu??), że wszystko mogą…

  54. Mag
    Jeszcze jeden wierszyk Szymborskiej Ci dedykuję – tym razem leninowsko-fantastyczno-naukowy:
    LENIN
    „Że w bój poprowadził krzywdzonych,
    że trwałość zwycięstwu nadał,
    dla nadchodzących epok
    stawiając mocny fundament –
    grób, w którym leży ten
    nowego człowieczeństwa Adam,
    wieńczony będzie kwiatami
    z nieznanych dziś jeszcze planet.”
    Jak widać, Szymborska już we wczesnym PRLu wiedziała, że odkryjemy nowe planety. A to wszystko dzięki leninizmowi, jak to właśnie pokazano na filmie „Hail, Caesar”. 😉

  55. Waldi
    To, że teraz żyjesz (że w ogóle żyjesz), nie jest twoją zasługą, a tylko zbiegiem przypadków.

  56. @jakowalski
    Polecam

    Wisława Szymborska
    Cień

    Mój cień jak błazen za królową.
    Kiedy królowa z krzesła wstanie,
    błazen nastroszy sie na ścianie
    i stuknie w sufit głupią głową.

    Co może na swój sposób boli
    w dwuwymiarowym świecie. Może
    błaznowi źle na moim dworze
    i wolałby się w innej roli.

    Królowa z okna się wychyli,
    a błazen z okna skoczy w dół.
    Tak każdą czynność podzielili,
    ale to nie jest pół na pół.

    Ten prostak wziął na siebie gesty,
    patos i cały jego bezwstyd,
    to wszystko, na co nie mam sił
    – koronę, berło, płaszcz królewski.

    Będę, ach, lekka w ruchu ramion,
    ach, lekka w odwróceniu głowy,
    królu, na stacji kolejowej.
    Królu, to błazen o tej porze,
    królu, położy sie na torze.

  57. „Nie myślcie, że przyszedłem przynieść na ziemię pokój; nie przyszedłem przynieść pokoju, tylko miecz. Przyszedłem bowiem spowodować rozdźwięk między mężczyzną a jego ojcem, i córką a jej matką, i młodą małżonką a jej teściową. Doprawdy, nieprzyjaciółmi będą człowiekowi jego domownicy” (Mateusza 10:34-36).

    Co Jezus miał na myśli ?

    Jezus zapowiedział w ten sposób, że przyjęcie jego orędzia wywoła w rodzinach rozdźwięki. Głoszone przez niego prawdy miały podziałać w niektórych rodzinach jak „miecz” – przepołowić, podzielić pod względem religijnym – gdy jeden lub kilku członków takiej rodziny przyjmie te prawdy, a inni je odrzucą.

  58. mag 7 marca 16:52,
    pewno przyjdzie mi się kajać zawsze i wszędzie. A do tego może każą mi nosić jakiś wyróżniający znak hańby, jak Żydom w czasie wojny – widoczną gwiazdę dawidową – i schodzić z chodnika, kłaniając się każdemu pierwszo-sortowemu Polakowi. Bo może to być zaprawdę prawe i sprawiedliwe, aby tak podkreślać znaczenie zwycięskich wybranych. IPN zaś dokładnie wskaże wszystkim prawym miejsca pobytu wszystkich umoczonych w przeszłość, których teczki ma w swoim posiadaniu, dodatkowo ostrzegając przed gorszym sortem. I tak spełni się jedno z widzeń Orwella.
    A swoją drogą, to jak widzę zyskałaś mag okrutnego sympatyka zasypującego Cię wierszami Wisłockiej, który kiedyś i do mnie się przyczepił. Wyrazy współczucia.

  59. @Jakowalski
    7 marca, g.17:10
    Szkoda słów.

  60. zak1953
    Spoko, jestem dość odporna, czego i tobie życzę.
    Ty miałbyś się kajać, że nie odleciałeś jak wyznawcy Kaczafiego, narodowcy i kukizowcy
    Nigdy w życiu! Orwell na dłuższą metę nie przejdzie.

  61. Dezerter
    Skąd wiesz, co Jezus miał na myśli? Nie nauczono widać Ciebie, że jednym z atrybutów boskości jest transcendencja (czyli inaczej niepojętość)? Przypominam, że jest to atrybut polegający na tym, że Bóg wykracza z definicji poza istotę stworzenia i nie może być tym samym pojęty rozumem. A swoją drogą jak uzgodnisz te słowa Jezusa z Ewangelii według Mateusza 10:34-36 z przykazaniem danym w Dekalogu także i jemu przez jego Ojca: „Czcij ojca twego i matkę twoją” (Exodus 20,12)? I jak można pogodzić cześć dla rodziców z owym „rozdźwiękiem po między mężczyzną a jego ojcem, i córką a jej matką”? Kogo mamy więc bardziej kochać: Jezusa czy też naszych rodziców? Kogo TY bardziej kochasz?

  62. Mag i Zak
    Dlaczego nie doceniacie profetycznych zdolności naszej Noblistki?
    Mag
    W dwuwymiarowym świecie nie można wychylić się z okna a za zachęcanie do kładzenia się na torze kolejowym, to powinno Noblistkę, choćby i pośmiertnie (a są tu liczne kazusy) podstawić przed sądem za zachęcanie ludzi do samobójstwa i za zachęcanie do spowodowania wypadku w ruchu kolejowym. Postaw się Mag na miejscu maszynisty, któremu ktoś się kładzie pod pociąg. 🙁
    A co do Orwella – obserwując naszą rzeczywistość, to stwierdzam, że jego „1984” było optymistyczną eutopią.

  63. Mag
    Mam dla Ciebie coś lepszego:
    Wisława Szymborska (członek PZPR w latach 1945-1966) „Wstępującemu do Partii” (fragmenty)
    (…)
    Pytania brzmią ostro,
    ale tak właśnie trzeba,
    bo wybrałeś życie komunisty
    i przyszłość czeka
    twoich zwycięstw.
    Jeśli jak kamień w wodzie
    będzie twe czuwanie,
    gdy oczy zamiast widzieć
    będą tylko patrzeć,
    gdy wrząca miłość w chłodne
    zmieni się sprzyjanie,
    jeśli stopa przywyknie
    do drogi najgładszej.
    (…)
    Partia. Należeć do niej,
    z nią działać, z nią marzyć,
    z nią w planach nieulękłych,
    z nią w trosce bezsennej –
    wierz mi, to najpiękniejsze,
    co się może zdarzyć,
    w czasie naszej młodości
    – gwiazdy dwuramiennej.

  64. ynteligenty, jakie wy mundre.
    Ileze wiedzy wy posiadacie, ale o byle gownie. nawet wiersze potraficie tu zamiescic. Jak sie nie ma nic do powiedzenia to przy pomocy cudzego wiersza tez sie da zaistniec.
    To jest polskosc, jedna z glownych charakterystyk, wyksztalceni w nieslychanie wysoki poziom, ale o byle gownie. Mundrale, oddaliscie bank w obce lapy i to mowi o was wszystko. Oddalisce banki za swiecace szkielka, za poklepanie po grzbiecie, za cuda obiecane. Niczym nie przycmicie swej glupoty.

  65. Skąd wiem co Jezus miał na myśli?

    Każdego chrześcijanina czyli naśladowcę Jezusa, zachęcono w Biblii, żeby przejawiał „takie samo nastawienie umysłu, jakie miał Chrystus Jezus” (Filipian 2:5)

    Innymi słowy, każdy kto podaje się za ucznia Jezusa, powinien myśleć tak jak on i podążać jego śladami (1 Piotra 2:21). Rzecz jasna, aby naśladować czyjś sposób myślenia, najpierw trzeba go poznać. Ale jak wniknąć w umysłowość kogoś, kto żył na ziemi 2000 lat temu? Trzeba analizować przekazy historyczne opisujące jego życie.

    Do dyspozycji mamy cztery barwne sprawozdania ewangeliczne. Jeżeli z pokornym usposobieniem oraz z pomocą ducha Bożego będziemy je wnikliwie czytać, poznamy sposób myślenia Jezusa, głębię jego uczuć oraz pobudki kryjące się za czynami. Rozmyślając o tym, stworzymy sobie w umyśle wyraźny obraz jego osobowości.

    Pismo zapewnia: „Ojciec w niebie da ducha świętego tym, którzy go proszą!” a także: „Bóg przeciwstawia się wyniosłym, lecz pokornych obdarza niezasłużoną życzliwością” (Łukasza 11:13; 1 Piotra 5:5).

  66. zak1953
    7 marca o godz. 16:40 28548
    W oczach katolików, ale tych jak pisałem, którzy nie znają swej religii (a oni są zazwyczaj bardzo fanatyczni)
    Katolik znający swą religię zna bowiem słowa Jezusa «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego.

  67. waldi
    7 marca o godz. 17:25 28553
    Niestety , ale ty nie rozumiesz religii , a to, że Bóg wg religii katolickiej jest przyczyna wszystkiego co jest, nie ma nic wspólnego z tym, że wg tej religii człowieka Bóg obdarzył wolna wola , a to oznacza, że nie ingeruje w jego działania. Chyba, że nie uznajesz tego kanonu , ale wtedy nie uznajesz tez tej religii za prawdziwą.

  68. dezerter83
    7 marca o godz. 16:54 28550
    Masz rację tą wypowiedź ośmieszają ci, co jej po prostu nie rozumieją.
    Tu wcale nie chodziło o to by dawać się bezkarnie bić, ale o to, by nie dać się sprowokować największą zniewaga (dla Żyda taką było uderzenie w twarz) i podjąć na „zimno” najkorzystniejszy sposób odpowiedzi.
    Niestety czesto bardzo rozsądne wypowiedzi są ośmieszane (zwykle z powodu błędnego ich rozumienia)

  69. maciek.g 7 marca 23:08,
    Niestety, niewielu katolików czyta cokolwiek. Na ogół wystarcza im treść księżowskiego kazania. Najlepiej obkuci w świętych tekstach byli Świadkowie Jehowy. I to wszyscy, a nie tylko ci wybrani do nawracania innych. Poza tym oni stosują się do swej wiary. Ale katolik się wyspowiada i już jest git. Hulaj dusza, piekła nie ma. pzdr.

  70. @ jakowalski
    „Bóg Biblii jest postacią z bajki, stąd też starożytni żydowscy bajkopisarze (…)”
    ale:
    „Bóg jest wszystkim i jest On wszędzie oraz wie On i może On wszystko”

    Niezle, niezle. Nawet nadajacy co mu slina na jezyk przyniesie Bolek moglby sie uczyc.
    Jasne, ze nie bylo jednego Jezusa. Ktos kiedys policzyl ze bylo ich 124. A kazdy mowil co innego. Jeden kazal ‚brac ta ziemie i czynic ja sobie poddana’, czyli w zadnym wypadku nie spedzac zycia na umartwianiu i samobiczowniu tylko mozliwie jak najlepiej realizowac sie zawodowo. Inny zas nawolywal do wojny mowiac „Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz”, ale tak jakosc dziwnie, bo gdy uczniowie jego na drugi dzien przyniesli kupione w jakiejs dziurze pare rzymskich mieczy to mowi „wystarczy”. Dziwne nie? Czyzby paroma mieczami dalo sie zawojowac cale rzymskie cesarstwo? A moze wystarczy slowo? Co jest silniejsze: slowo czy miecz?

    „Oczywiście, że wiara, której źródłem jest Ewangelia, zawsze na pierwszym miejscu stawia nie człowieka lecz Boga, że człowiek jest w niej niczym, a nawet mniej niż niczym (…)”
    Duzy blad prosze pana.
    To jest maniheiski poglad, z ktorym Chrzescijanstwo rozprawilo sie w ktoryms z pierwszych wiekow.

    Co sie Szymborskiej tyczy, to o rozterkach i emocjach, jakie targaly nia w latach ’50 najlepiej chyba przekonuje nas wiersz „Ten dzien”.
    Ponizej fragment:

    Jaki rozkaz przekazuje nam
    na sztandarach rewolucji profil czwarty?
    – Pod sztandarem rewolucji wzmacniać warty!
    Wzmocnić warty u wszystkich bram!

    Oto Partia – ludzkości wzrok.
    Oto Partia: siła ludów i sumienie.
    Nic nie pójdzie z jego życia w zapomnienie.
    Jego Partia rozgarnia mrok.

    Niewzruszony drukarski znak
    drżenia ręki mej piszącej nie przekaże,
    nie wykrzywi go ból, łza nie zmaże.
    A to słusznie. A to nawet lepiej tak.

    Pozostaje tylko wspolczuc rozterek etyczno moralnych. Ale i zrozumiec, ze byly to lata ‚walki i pracy’. Nie byl to wiec czas na uzalalnie sie nad losem milionow wiezniow w Gulagu, nad wypelnionymi po sam dach wiezieniami i katowniami CzK, nad zniewolonymi i bedzonymi od Uralu po Kamczatke calymi narodami. Lepiej bylo kontemplowac czwarty profil i wyczytywac z niego wiekuiste madrosci.

  71. Archer100
    8 marca o godz. 9:04 28571
    Szymborska wierzyła w ten rewolucji profil czwarty. Wielu ludzi wierzyło. Wielu musiało wierzyć. Taki był czas. Nie było wyjścia. To był czas moich studiów na uniwersytecie. Z perspektywy 60 lat były to dla mojego pokolenia szczęśliwe czasy. Czasy nadziei. Nie wolno ich zapominać, wykreślać i wyszydzać. To pokolenie ten kraj zbudowało i stworzyło nową cywilizację. Tylko Szymborska dostał w nagrodę Nobla.

  72. @ maciek.g
    Ty zwyczajnie negujesz istnienie wolnej woli człowieka. Sugerujesz, że człowiek nie jest istotą wolną, a więc nie ponosi odpowiedzialności za swoje czyny i decyzje.
    To ty nie rozumiesz chrześcijaństwa (w tym: katolicyzmu). Jest dokładnie odwrotnie. Chrześcijaństwo bez założenia wolnej woli człowieka nie jest chrześcijaństwem!
    To marksizmie-leninizmie jest tak, jak piszesz.

  73. waldi
    8 marca o godz. 10:02 28573
    Czy ty w ogóle umiesz czytać ze zrozumieniem?
    Przecież to ty negujesz istnienie wolnej woli człowieka skoro twierdzisz, że Bóg może coś za niego robić. Przecież to ty napisałeś tę durnotę na której nie ma żadnego poparcia w pismach uznanych za fundamenty religii chrześcijańskiej.
    „ale gdy człowiek Mu ją dobrowolnie oddaje i prosi o Jego interwencję, to On wedle swej woli może zadziałać”
    To tylko twój własny wymysł.

  74. @ maciek.g

    Jak widzę, masz kłopoty z rozumieniem prostych słów języka polskiego. Swoją wolę mogę komuś dać (tu: Bogu) wtedy, gdy ją pierwej posiadam. Nie mogę dawać tego, czego nie posiadam. Daję, bo CHCĘ dać, ale mogę ją także wycofać, to znaczy: moje pozwolenie na to, aby Bóg pokierował moim życiem wedle swojej woli. Mogę się na to pokierowanie zgodzić lub nie zgodzić. By to jednak czynić, muszę najpierw swoją własną wolę posiadać. Czy teraz to już rozumiesz?
    Większość ludzi na świecie Bogu swojej woli nie oddaje i żyje tak, jakby Bóg w ogóle nie istniał. Żyje według własnych pomysłów, planów, celów. Bóg im niczego nie zabiera, bo Mu nic nie dają.

  75. zak1953
    8 marca o godz. 0:12
    „Najlepiej obkuci w świętych tekstach byli Świadkowie Jehowy. I to wszyscy, a nie tylko ci wybrani do nawracania innych. Poza tym oni stosują się do swej wiary”.

    Jezus polecił swoim naśladowcom: „Czyńcie uczniów z ludzi ze wszystkich narodów”.
    Kiedy wysyłał do tej działalności swoich pierwszych uczniów, powiedział, żeby odwiedzali ludzi w ich domach. Po jego śmierci chrześcijanie w I wieku kontynuowali to dzieło, głosząc „publicznie i od domu do domu”.

    Według powszechnie uznawanej opinii w I wieku głoszeniem zajmowali się wszyscy członkowie zboru.

    Philip Schaff napisał o nich: „Każdy zbór był społecznością misjonarską, a każdy chrześcijanin był misjonarzem” (History of the Christian Church). Natomiast pisarz William S. Williams stwierdził: „Ogół dowodów wskazuje, że wszyscy chrześcijanie w Kościele pierwotnym głosili ewangelię” (The Glorious Ministry of the Laity).

    Analogicznie, wszyscy Świadkowie Jehowy dzielą się z bliźnimi poznaną dobrą nowiną. Wzorem Jezusa i pierwszych chrześcijan uczestniczą w dziele głoszenia, ponieważ jest ono nierozerwalnie związane z ich wiarą.
    Apostoł Paweł napisał: „A ponieważ mamy takiego samego ducha wiary, jak ten, o którym napisano: „Uwierzyłem, dlatego mówiłem”, my też wierzymy i dlatego mówimy” (2 Koryntian 4:13).

  76. dezerter83 8 marca 14:15,
    co nie zmienia faktu, iż dosłowne czytanie tekstów sprzed 2000 lat i takież ich stosowanie jest anachronizmem. Społeczność ludzka posunęła się co nieco w swoim rozwoju od czasów Jezusa. I warto to dostrzegać.

  77. zak1953
    8 marca o godz. 15.04
    „co nie zmienia faktu, iż dosłowne czytanie tekstów sprzed 2000 lat i takież ich stosowanie jest anachronizmem”.

    Co Twoim zdaniem jest nieaktualne ? Proszę o przykład.

  78. dezerter83
    8 marca 16:20
    Trzy zdania, a nie zrozumiałeś. Dyskusja jest w takim przypadku bezsensowna. Wolę tenisa na korcie, a nie w tego rodzaju – słownego.

  79. Dezerter
    W Starym i Nowym Testamencie w zasadzie to WSZYSTKO jest nieaktualne. To są przecież teksty spisane przez na pół tylko piśmiennych koczowników z Bliskiego Wschodu, w epoce niewolnictwa, epoce pogardy dla kobiet i generalnie pogardy dla człowieka. Jakie były wtedy realia w tym regionie, to chyba najlepiej pokazuje opowiadanie Tomasza Manna (laureata literackiej nagrody Nobla w 1929, pisarza uznanego za najwybitniejszego pisarza niemieckiego pierwszej połowy XX wieku i jednego z najwybitniejszych, obok m.in. Goethego, w dziejach literatury niemieckiej).p.t. Das Gesetz (Prawo) – https://de.wikipedia.org/wiki/Das_Gesetz.

  80. @jasny gwint

    Czyli gdyby tutaj ktos nagle zaczal wychwalac czasy hitlerowskie, bo tak mu sie akurat ulozylo ze mial w miare szczesliwa mlodosc to napiszemy tak:

    Mozna bylo ufac trzeciej rzeszy. Wielu ufalo. Wielu musiało ufac. Taki był czas. Nie było wyjścia. To był czas moich studiów na tajnych kompletach. Z perspektywy 80 lat były to dla sporej czesci mojego pokolenia czasy moze niezbyt szczesliwe ale pewnego awansu spolecznego bo gdy nas wywiezli na roboty do Niemiec to nareszcie zobaczylismy jak telefon wyglada. Czasy o tyle dobre, ze sanacje szlag trafil. Nie wolno ich zapominać, wykreślać i wyszydzać. Ten okupant zbudował i stworzył nową cywilizację. Az Adolf byl nominowany do Nobla.

  81. Zak1953
    Jehowici nie znają Pisma. Oni znają tylko parodię owego Pisma spreparowaną na ich użytek w XIX-wiecznych USA i przetłumaczoną później na inne języki. Ale doktryna jehowitów ma tyle wspólnego z Chrześcijaństwem, co stalinizm miał z marksizmem – łączy je tylko formalne odwoływanie się do wydarzeń i osób opisanych w oryginalnej Biblii, ale pozamienianych na doraźny użytek sekty jehowickiej.

  82. Archer
    1. Cytujesz mnie wyrywając z kontekstu. Raz bowiem pisałem o ułomnym bogu (z małej litery), czyli o bogu Starego i (szczególnie) Nowego Testamentu, a drugi raz o Bogu (z Dużej Litery), czyli o Bogu Idealnym, znanym mi z rozpraw filozoficznych i teologicznych.
    2. Spór na temat boskiej i ludzkiej natury Jezusa do dziś dzieli teologów. A swoją drogą, to Manichejczycy rozwiązali problem Zła w jedynie logiczny sposób, podobny do Zoroastrian, twierdząc, że natura boska jest dwojaka – jako że Bóg z definicji jest ponad moralnością i tym samym ponad dobrem i złem, to dla śmiertelników jego natura objawia się jako zarówno dobra i zła. Ale to oczywiście nie jest miejsce na takie filozoficzno-teologiczne rozważania.
    3. Młoda Szymborska nie miała rozterek moralnych. Ona wierzyła święcie w stalinowską doktrynę, obowiązująca, szczególnie od roku 1948 w PPR a później w PZPR aż do roku 1956.
    Pozdrawiam

  83. Jasny gwint
    Tu nie chodzi o to, czy Szymborska była wybitna poetką czy też nie, jako że wszelakie oceny z zakresu estetyki są przecież z definicji relatywne i arbitralne. Natomiast nie ma wątpliwości co do tego, że była ona entuzjastyczną wręcz komunistką w epoce największych ekscesów stalinizmu, co ja dyskredytuje moralnie jako człowieka.

  84. Waldi
    Ile razy mam ci jeszcze tłumaczyć, że wolna wola człowieka jest tylko iluzją, jako że niezgodna jest ona z takimi atrybutami boskości jak n.p.
    – immanencja, czyli atrybut polegający na tym, że bóg jest z definicji źródłem wewnętrznym istoty wszelakich rzeczy – chodzi tu więc o to, że bóg jest z definicji źródłem także i naszej iluzji posiadania wolnej woli;
    – omnipotencja (wszechpotężność) – chodzi tu o to, że bóg jest wszechpotężny, a więc nasza wolna wola ograniczała by jego potęgę (moglibyśmy więc postępować wbrew woli boga);
    – omniscjencja (wszechwiedza) – chodzi tu o to, że bóg jest wszechwiedzący, a więc nasza wolna wola ograniczała by jego wiedzę (nie wiedział by on, co my zrobimy) a także
    – transcendencja (niepojętość), czyli atrybut polegający na tym, że bóg wykracza z definicji poza istotę stworzenia i nie może być tym samym pojęty rozumem – chodzi tu o to, że nam może się tylko wydać , iż mamy wolną wolę, a jak jest naprawdę, to wie tylko sam bóg.

  85. Dezerter
    1. Nie wmawiaj w innych ludzi, że to, co jest dla ciebie tzw. dobrą nowiną, ma być ową dobra nowina dla innych ludzi. Przykładowo: zniesienie poddaństwa chłopów było dobrą nowiną dla zamożnych chłopów, ale nie było dobrą nowiną dla szlachty a nawet i dla niezamożnych chłopów – patrz opowiadanie M. Konopnickiej p.t. „Wolny najmita”.
    2. Poza tym, to pamiętaj, że wiara jest dokładnym przeciwieństwem wiedzy, że wiara jest z przecież definicji ślepa, bezrozumna i absurdalna: „credo quia absurdum” – Tertulian.
    2. Naprawdę twierdzisz, że nie ma wśród twych współwyznawców ludzi nieuczciwych? Na jakiej niby podstawie?
    3. Przypominam ci także, iż Ewangelii jest znacznie więcej niż cztery, a wśród nich jest nawet Ewangelia według Jezusa.

  86. Archer100
    To może Autostradę Dolnośląską nazwiemy imieniem Adolfa Hitlera? 😉 Przecież gdyby nie on, to byśmy jej dziś nie mieli…

  87. Towarzysze Katolicy,
    Najwyraźniej za dużo pytań na jeden raz.
    Odpowiedzi też nie na zadane pytanie.
    Spróbujmy po jednym.
    Buduje się Świątynię Bożej Opatrzności, dzieło na miarę piramid faraonów i równie, moim zdaniem, użyteczne.
    Czyż nie byłoby zgodniejsze z duchem Ewangelii wybudowanie Szpitala Bożej Opatrzności?

  88. @jakowalski
    Co ci każe cytować wyłącznie wiersze, które stanowią jedną tysięczną w dorobku poetyckim Wisławy Szymborskiej?
    Twoja intencja jest aż nadto jasna, dpier…ić laureatce Nobla, skoro miała TAK HANIEBNY incydent w swoim życiu, jak wydrukowanie kilku czy kikunastu wierszyków socrealistycznych w lokalnej prasie krakowskiej, gdy miała lat 20.
    Czy będziesz dziś równie chętnie opluwać aktora Zelnika, całą duszą oddanego dziś Prezesowi i PIS, który jako student Akademii Teatralnej był TW? Bardzo szybko zresztą z tym skończył (dał mu do myślenia marzec 1968).
    Poetka „zbłądziła”, jak wielu tzw. pryszczatych, na manowcach literatury „dworskiej”, pokolenia, które potem tkwiło latami w opozycji i nikomu już nie dało się ich „kupić”.
    Ale ty pewnie nie wiesz, kto to byli „pryszczaci” i czym był zwłaszcza wczesny PRL, więc wypisujesz rozmaite brednie godne raczej ścieku wpolityce, czy niezależna. pl
    Portal Polityka to nie twoja miejsce, chyba że w roli trolla.
    Przyzwoitemu i myślącemu człowiekowi nie przystoi stroić się tak łatwo w piórka Katona.

  89. mag
    Jak to mówią, łyżka dziegciu beczkę miodu popsuje. Przypominam Ci też, ze nawet za Stalina nie było w PRLu obowiązku publikowania wierszy.
    Co co Zelnika – on miał właściwie tylko jedną dobrą rolę, a poza tym był aktorem a nie pisarzem i nie grał on Stalina czy nawet „tylko” Lenina, a Faraona. I przypominam Ci także, że PiS tak samo nie jest z mojej bajki jak PO czy też SLD albo partia pana Petru.
    Po prostu Szymborka była, tak jak Miłosz, poetką „dworską”, czyli piszącą nie tyle „pod publiczkę”, co „pod władzę”, co zresztą dało jej zaszczyty od każdej władzy oraz nawet Nobla.
    Dobrze też wiem kim byli owi „pryszczaci”. Wiem także, i to z pierwszej ręki, o tym jako to tacy późniejsi ulubieńcy Zachodu, jak na przykład profesorowie Kołakowski (filozofia) czy też Łaski (ekonomia) przychodzili na zajęcia ze służbowymi pistoletami. Bauman (socjolog) z pistoletem na UW raczej nie przychodził (nie te czasy), ale też ma on za sobą bardzo niechlubny okres służby w wojskowej ubecji, który go dyskwalifikuje nie tylko jako naukowca, ale także i człowieka.
    A dlaczego to piszę? Otóż jako socjalistę, i to dość radykalnego, denerwuje mnie to, że przez takich ludzi, czyli przez takich fałszywych przedstawicieli lewicy, jak właśnie Szymborska, Miłosz, Kołakowski, Łaski czy też Bauman, to socjalista kojarzy się dziś przeciętnemu Polakowi ze stalinowskim zbrodniarzem. Ale czy Ty coś z tego zrozumiesz? Dla Ciebie świat jest czarno biały i dzieli się na „dobrych” zwolenników PO czy też „Nowoczesnej” i „złych” zwolenników PiS-u. A ja nie należę ani do jednych ani też do drugich.

  90. Sztubak
    Ta Świątynia bardzo mi meczet przypomina. Wystarczy zmienić krzyż na półksiężyc, usunąć z wnętrza obrazy i figury „święte”, wyłożyć podłogę dywanem i wybudować obok minaret a będziemy mieli na Wilanowie piękny meczet. Oby nie wahabicki…

  91. Sztubak
    A po co wierzącemu szpital? Przecież jeśli ktoś naprawdę wierzy, to wyleczy go modlitwa, spowiedź, woda święcona, kadzidło i post!

  92. waldi
    8 marca o godz. 12:03 28575
    Nic nie możesz dać. Chyba, że chcesz swoja własną religię otworzyć (to każdy może). Zamiast filozofować przeczytaj fundamenty religii która jak mniemam wyznajesz.

  93. Maciek
    Katolicy nie znają Pisma a Jehowitom wydaje się tylko, że je znają. 😉 Pismo znają zaś Starozakonni (ale tylko jego najstarszą część) oraz Lutry i Kalwiny. 😉
    Pozdrawiam

  94. jakowalski
    8 marca o godz. 17:31 28585
    Po co filozofować? czy nie możesz zrobić wszystkiego do sobie wymyślisz (co jest oczywiście fizycznie możliwe w naszym świecie)
    Zwykle jak czego nie robisz wynika to z obawy o niekorzystne skutki jakie to działanie wg twej wiedzy może przynieść. Często w działaniu trzymamy się dogmatów które nam wpojono i nawet o skutkach nie myślimy. Często boimy się tzw opinii publicznej , tego co sobie inni o nas pomyślą. Powodów jest wiele. Religijnych powstrzymują przed niektórymi działaniami nakazy ich religii itd.
    Gdyby religia informowała, że nie ma wolnej woli , musiała by udowodnić, że ciało nasze nie słucha naszych myśli i działa jak robot sterowany z innego ośrodka. Wówczas za całe zło oczywiście, byłby odpowiedzialny Bóg (za dobro oczywiście też ). Czyli zabił bo Bóg tak chciał , ukradł oczywiście powód ten sam itd. Nie widzisz przypadkiem że takie rozumowanie jest kompletnie nielogiczne?

  95. Archer100
    8 marca o godz. 16:59 28581
    Jeżeli masz mniej 75 lat to piszesz bzdury. Nie sztuka teraz poszczekiwać. Oddzielną sprawą to rola tzw elit intelektualnych. Wtedy byli głupcy i zdradzieccy, teraz są w jeszcze większym stopniu. Wtedy chociaż odgruzowywano, budowano i zakładano dachy. Teraz burzą, niszczą i kłamią.

  96. Maciek
    Otóż najnowsze eksperymenty wykazały, że ciało nasze nie słucha naszych myśli i działa niejako jak robot sterowany z innego ośrodka. Przeczytaj co pisze na temat wolnej woli pismo „New Scientist”:
    Podważyli istnienie wolnej woli?
    Po odkryciu berlińskich naukowców na nowo rozgorzała dyskusja na temat wolnej woli i czytania z myśli. W czasie, gdy ochotnicy naciskali jeden z dwóch guzików, wykonywano badanie obrazowe ich mózgu. Okazało się, że na około siedem sekund przed podjęciem świadomej decyzji przez mózg przebiegał już sygnał nakazujący wykonanie odpowiedniego ruchu: „nasze decyzje są ustalane na poziomie nieświadomości na długo przed ‚zaskoczeniem’ świadomości” – twierdzi John-Dylan Haynes z Bernstein Center for Computational Neuroscience. To nie jest bynajmniej pierwszy przypadek, kiedy zaczęto krytykować koncepcję świadomej wolnej woli. Na początku lat 1980tych Benjamin Libet wykazał, że aktywność mózgu wyprzedzała o trzy dziesiąte sekundy decyzję o podniesieniu palca. Rozświetlający się region odpowiadał za planowanie ruchów ciała. Haynes przekonuje, że mógł on nie tyle decydować o podniesieniu palca, co przeprowadzać ostateczne wyliczenia dotyczące przebiegu ruchu.
    Współcześnie zaś niemiecki zespół zbadał, co się dzieje w mózgu podczas wykonywania zadania, a nie dywagował o tym po czasie. Leżąc w skanerze do funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI), wolontariusze mogli, gdy tylko poczuli taką potrzebę, naciskać palcem prawej lub lewej ręki znajdujące się w ich zasięgu guziki. W eksperymencie wzięło udział 14 osób. Zanim ochotnicy podjęli jakąś decyzję, co pół sekundy na ekranie wyświetlano im losowo wybraną literę. Kiedy badany naciskał w końcu guzik, pytano go o to, jaką literę widział w momencie podjęcia decyzji. Haynes podkreśla, że decyzję i działanie dzieli zazwyczaj pół sekundy.
    Gdy potem analizowano aktywność zarejestrowaną przez skaner, okazało się, że kora przedczołowa rozświetlała się na siedem sekund przed naciśnięciem guzika przez badanego. Polegając na sygnałach przebiegających przez mózg ochotników, naukowcy mogli więc przewidzieć z 60% trafnością, który z guzików zostanie naciśnięty. Jak łatwo zauważyć, to tylko nieco lepiej niż w przypadku ślepego typowania, daleko nam więc do umiejętności odczytywania czyichś myśli lub wyprzedzania świadomych decyzji.
    Wydaje się więc, że mózg podejmuje decyzję, zanim zrobi to sama osoba, ale według Haynesa, nadal decyzja jest kwestią wyboru. Po prostu świadoma wola jest zgodna z wolą nieświadomą. To ten sam proces.
    Inni eksperci również wyrażają powątpiewanie, czy eksperyment rzeczywiście podważył koncepcję wolnej woli. Chris Frith z Uniwersyteckiego College’u Londyńskiego podkreśla, że leżenie przez badanych w skanerze i oczekiwanie na naciśnięcie guzika w niczym nie przypomina normalnej sytuacji podejmowania decyzji. Haynes wyjaśnia, że obecnie naukowcy próbują stwierdzić, czy nieświadoma decyzja mózgu może potem zostać zmieniona. Przecież świadomości nie zawsze musi się podobać wybór nieświadomości…
    http://kopalniawiedzy.pl/mozg-decyzja-wolna-wola-Benjamin-Libet-John-Dylan-Haynes-fMRI-odczytywanie-mysli,4650

  97. @ maciek. g

    „przeczytaj fundamenty religii która jak mniemam wyznajesz.”

    Nie wiem w co ty wierzysz. Pewno masz jakieś własne wierzenia… Nie wnikam w to, jakie. Twoja sprawa.
    W religii chrześcijańskiej, szanowny kolego, człowiek jest istotą wolną, bo gdyby nie był, nie mógłby postępować ani moralnie dobrze ani źle, w szczególności nie mógłby grzeszyć, byłby podobny do kotka albo do pieska (czy wiesz, że one nie grzeszą?).
    Powiem ci więcej, katolicyzm nie zreformował się jeszcze na tyle, choć niemieckie kardynały (niektóre!) bardzo się starają, żeby człowieka pozbawić wolności. W każdym razie niemiecka wersja jeszcze obowiązuje.
    No to by było na tyle. Adieu.

  98. Maciek
    Z innej beczki – jeśli bóg jest rzeczywiście immanentny, omnipotentny, omniscjencyjny i transcendentny, to nasza wolna wola może być tylko iluzją. Przypominam ci tu że:
    – immanencja jest atrybutem polegającym na tym, że bóg jest z definicji źródłem wewnętrznym istoty wszelakich rzeczy, a więc także i źródłem naszej iluzji posiadania wolnej woli;
    – omnipotencja (wszechpotężność) jest atrybutem który z definicji wyklucza ludzką wolną wolę, jako że nasza wolna wola ograniczała by jego boską wszechpotęgę, jako że moglibyśmy wtedy postępować wbrew woli boga co oznacza, ze bóg nie byłby wszechmocny;
    – omniscjencja (wszechwiedza) jest także trybutem który z definicji wyklucza ludzką wolną wolę, jako że nasza wolna wola ograniczała by jego boską wszechwiedzę – nie wiedział by on wtedy, co my zrobimy, a więc nie byłby on wszechwiedzący;
    – transcendencja (niepojętość), jest zaś atrybutem polegającym na tym, że bóg wykracza z definicji poza istotę stworzenia i nie może być tym samym pojęty naszym ludzkim rozumem – chodzi tu więc o to, że nam może się tylko wydać, iż mamy wolną wolę, a jak jest naprawdę, to wie tylko sam transcendentny bóg.
    Pozdrawiam

  99. Maciek
    O wolnej woli także i tu: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,8635

  100. @ maciek.g

    „W każdym razie niemiecka wersja jeszcze obowiązuje.” Sorry.

    Oczywiście, NIE obowiązuje.

  101. Waldi
    I. W religii chrześcijańskiej, człowiek NIE jest istotą wolną, jako iż jeśli bóg jest rzeczywiście immanentny, omnipotentny, omniscjencyjny i transcendentny, to nasza wolna wola może być tylko iluzją. Przypominam ci tu raz jeszcze że:
    1) Immanencja jest atrybutem polegającym na tym, że bóg jest z definicji źródłem wewnętrznym istoty wszelakich rzeczy, a więc także i źródłem naszej iluzji posiadania wolnej woli;
    -2) Omnipotencja (wszechpotężność) jest atrybutem który z definicji wyklucza ludzką wolną wolę, jako że nasza wolna wola ograniczała by jego boską wszechpotęgę, jako że moglibyśmy wtedy postępować wbrew woli boga co oznacza, ze bóg nie byłby wszechmocny;
    3) Omniscjencja (wszechwiedza) jest także trybutem który z definicji wyklucza ludzką wolną wolę, jako że nasza wolna wola ograniczała by jego boską wszechwiedzę – nie wiedział by on wtedy, co my zrobimy, a więc nie byłby on wszechwiedzący;
    4) Transcendencja (niepojętość), jest zaś atrybutem polegającym na tym, że bóg wykracza z definicji poza istotę stworzenia i nie może być tym samym pojęty naszym ludzkim rozumem – chodzi tu więc o to, że nam może się tylko wydać, iż mamy wolną wolę, a jak jest naprawdę, to wie tylko sam transcendentny bóg.
    II. Zwierzęta, szczególnie zaś ssaki, też mają swoją, zwierzęcą moralność. Na dodatek bardziej zgodną z naturą niż nasza ludzka. 😉

  102. @Jakowalski
    Pouczasz mnie jako osobę myślącą w kategoriach czarno-białych (bez światłocienia).
    Jaka jest słuszna prawda uwzględniająca to, czego mi brakuje?
    Otóż jest ona skrojona na miarę „intelektualisty lewicowego” i „socjalisty dość radykalnego”. Cytowałam ciebie.
    Jeżeli twój bełkot samozaprzeczający kolejnym zdaniom w stosunku do poprzednich i wyrażający wielki mętlik w twojej radykalnie myślącej głowie ma się nadal rozlewać na tym blogu, to ja wymiękam i mówię dobranoc.
    Adieu!

  103. Mag
    Niestety, ale taka jesteś obiektywnie. Poza tym, to nie masz argumentów ad rem, a więc uciekasz się do „argumentacji” ad personam. Alzheimer to już, czy na razie tylko postępujący początkowo z wolna, ale jednak coraz szybciej, starczy uwiąd umysłu?

  104. Mag
    Tylko się na mnie nie obraź. Atakuję przecież nie Ciebie, a tylko twoje błędy.

  105. Jakowalski
    Jesteś jednym wielkim błędem i piszę to z całą premedytacją ad personam, bo argumenty to ty masz akurat gdzieś.
    A do starczego uwiądu to mi daleko. Tym bardziej do alzheimera.
    Swoim niewybrednym chamstwem, czego niniejszym dałeś popis, na miarę tradycyjnego prawackiego hejtu, wykluczasz się – moim zdaniem – ze „wspólnoty” tego blogu.
    Wiem że jest ona iluzoryczna, a Gospodarza wina, że zezwala na gówniane ekscesy swoich gości.
    Niniejszym się stąd wypisuję, z uwagi na koszmarne towarzystwo.

  106. Mag
    Znów tylko ad personam. 🙁 Zarzucasz mi chamstwo, a sama potrafisz tylko ubliżać tym, z którymi się nie zgadzasz. Niestety, ale jesteś osóbką o bardzo małym rozumku, co widać z twych wpisów, które są albo ordynarnie chamskie, albo też przesadnie poprawne politycznie. Nie stać jest ciebie na własne zdanie, a z braku siły swoich własnych argumentów uciekasz się do użycia argumentu siły, czyli inaczej do cenzury. Wymyślasz innym od „prawaków”, a sama chcesz stosować skrajnie prawicowe metody, czyli m.in. cenzurę, na dodatek prewencyjną. Wstyd i tyle.

  107. @jasny gwint

    „Jeżeli masz mniej 75 lat to piszesz bzdury.”
    Acha, czyli gdybym mial 75 lat lub wiecej a pisal to samo to bzdurami by to nie bylo tak? Tylko, przeciwnie, bylyby to prawdy wiekuiste zgadza sie?
    Bedziemy sie wiec licytowac na dlugosc zycia?
    Prosze bardzo.
    W ubieglym roku umarl moj Ojciec. W wieku 96 lat. Mial 20 lat gdy wojna sie zaczela. W porownaniu z nim jestes szczeniak, ktory w stalinowskich latach nosil koszule w zebach.
    Ojciec w zyciu nic dobrego o komunistach nie powiedzial. A zwlaszcza o ‚profilu czwartym’ opiewanym w swoich poematach przez mloda kabotynke z ideowej grupy zaangazowanych w „Pryszczatych”, czyli swiezego ‚elitarnego’ literackiego narybku, ktory (byc moze z przekonania) wychwalal owczesne elity czyli Bermana, Minca, Zambrowskiego, Rozanskiego, Brystyfierowa, Fejgina, (gn)ide – Wolanska, Bieruta… Gdzie tam naszym dzisiejszym Kaczynskim, Macierewiczom i Dudom do tamtych dobrodziejow naszego kraju. I zeby to bylo wszystko. Ale niestety. Napisac trzeba, ze zostali ‚dobrodziejami’ dzieki profilowi czwartemu ktorego w tym wypadku nie nalezy nazwac inaczej niz superdobrodziejem albo arcydobrodziejem. Niewazne, ze wydal on rozkaz rozpoczecia ‚operacji Polskiej’, ze kazal rozwalic Polakow w Katyniu i okolicach, ze na pare lat zamienil kraj w Gulag. Wazne jest, ze postawiono pare fabryk i przykryto pare budynkow dachami. W Magnitogorsku robiono dokladnie to samo. Wiec jednak arcydobrodziej…
    I jeszcze slowko o moim porownaniu do 3 Rzeszy. Jest ono calkiem dobre. Wezmy chocby ogolna liczbe volksdeutschow w czasach okupacji hitlerowskiej na przedwojennych terenach Polski. No, ile ich byli jasny gwincie? Archer pomoze: ponad 3 miliony. Mniej wiecej tyle co czlonkow PZPR w latach gierkowskiego szczytu popularnosci tej partii Platnych Zdrajcow Pacholkow Rosji. Wierze, ze byles jednym z nich. Wiec moze twoj stary byl volksdeutschem?

  108. Archer
    Oj, nieźle dowaliłeś przy okazji „mag” – entuzjastycznej miłośniczce „pryszczatej” bolszewickiej poetki czyli niejakiej Szymborskiej. 😉

  109. Na kretynów szkoda czasu nawet osobom o „bardzo małym rozumku”.

  110. @jakowalski

    „Cytujesz mnie wyrywając z kontekstu. Raz bowiem pisałem o ułomnym bogu (z małej litery), czyli o bogu Starego i (szczególnie) Nowego Testamentu, a drugi raz o Bogu (z Dużej Litery), czyli o Bogu Idealnym, znanym mi z rozpraw filozoficznych i teologicznych.”

    No i znowu zaplatanie sie we wlasne kapcie…
    Zdecydowana wiekszosc rozpraw filozoficznych i teologicznych. A juz niemal wszystkie liczace sie, bazuje na staro/nowo-testamentowej koncepcji Boga.

    Nie bede sie upieral czy w latach ’50 Szymborska szczerze wierzyla w dziadka sloneczko czy tylko przyjmowala taka poze. Nawet jesli wierzyla to po 1956 wiara ta – z oportunistycznych wzgledow – zostala mocno zachwiana a po 1968 odrzucona jako zbedny balast aby w latach ’90 przybrac forme wiary w pookraglostolowy, michnikopodobny salon wyrosnietych Pryszczatych, ktorzy za patrona przyjeli sobie zachodnioeuropejski lewicowy neoliberalizm a za czarnego luda wyssane z michnikowego palca glupoty o lezacym w mrocznych glebiach polskiej duszy antysemityzmie.

  111. @jakowalski

    „Oj, nieźle dowaliłeś przy okazji „mag” – entuzjastycznej miłośniczce „pryszczatej” bolszewickiej poetki czyli niejakiej Szymborskiej.”

    Pisze co pisze. A zycie Szymborskiej dowodzi jednej generalnej tezy, ze gdy ktos byl za mlodu czerwona szmata to takim pozostaje juz do konca. Chocby nawet dostal nobla. I chociaz czasy od lat ’50 sie zmienily to nie slyszalem aby Szymborska wyraznie odciela sie od swoich mlodzienczych pogladow i przeszla na jasna strone mocy. No ale wtedy tego nobla by nie dostala nawet gdyby poetyckim kunsztem przeskoczyla Slowackiego i Mickiewicza razem wzietych.
    Nie wiem czy pan uwierzy, ze podobne chwalby jak te o ‚profilu czwartym’ pisano o Hitlerze i o III Rzeszy. Oczywiscie wtedy kiedy bylo wolno. Spiewano piosenki, wieszano portrety, uczono w szkolach… I wszystko to szlag trafil. A komunizmu jakos nie moze. A to dzieki takim salonowym szmatom jak Szymborska.

  112. Archer
    Piosenki o Hitlerze były całkiem dobre muzycznie – no cóż, Niemcy wydali przecież Bacha, Haendla, Beethovena i Brahmsa, aby wymienić tylko tych najbardziej znanych niemieckich geniuszy muzycznych.
    Swoją drogą, to komunizm jest bardzo nośną ideą, bardzo podobną w wielu miejscach do przesłania Ewangelii, ale niestety, obrzydzoną ludzkości przez takich stalinistów jak właśnie Szymborska.

  113. Archer
    1. Teologia jest nie tylko chrześcijańska, ale także muzułmańska czy też buddyjska. Popełniasz tu błąd europocentryzmu.
    2. Liberalizm jest przeciwieństwem socjalizmu – liberalizm głosi przecież że wszystko najlepiej rozwiązuje rynek, a jeśli w wyniku działania rynku pojawia się n.p. skrajna nędza, to znaczy, że tak musi być. Natomiast socjalizm głosi coś zupełnie przeciwnego, czyli że pozostawianie rynku samemu sobie prowadzi z definicji do niesprawiedliwości społecznej, a więc rynek musi być zawsze pod ścisłą kontrolą społeczną, aby nie doprowadzić do, m.in., powstania skrajnej biedy. Tak więc „lewicowy neoliberalizm” jest z definicji oksymoronem, tak samo jak „suchy deszcz” czy też „mokry ogień”.
    3. Głupoty o „leżącym w mrocznych głębiach polskiej duszy antysemityzmie” są zaś wyraźnie tworem żydowskiego rasizmu, czyli inaczej syjonizmu. Każdy, kto je głosi, jest więc rasistą.

  114. Mag
    Naprawdę, stać jest ciebie tylko na chamski atak ad personam?

  115. jakowalski
    8 marca o godz. 21:52 28597
    Ale plączesz, Co ma wolna wola do reakcji na bodźce i reagowania automatycznego (co dzieje się często z pominięciem działania mózgu) ,
    Wolna wola to możliwość realizacji wszystkiego co chcemy i oczywiście jest fizycznie możliwe. Powołałeś się na badania o czymś zupełnie innym.

  116. Maciek
    Nic nie plączę. Opisałem tylko reakcje na bodźce zachodzące przy użyciu mózgu, a nie tzw. odruchy bezwarunkowe. Widzę, że nie masz pojęcia o psychologii, a wypowiadasz się autorytatywne na tematy z jej zakresu.
    Mój argument jest zaś tylko taki, że takie atrybuty boskości jak wszechmoc i wszechwiedza wykluczają z definicji wolną wolę ludzi. A więc albo mamy wolną wolę, albo też wszechmocny i wszechwiedzący bóg istnieje. Tertium non datur. I oto tylko mi tu chodzi.

  117. Koniec dyskusji? 😉

  118. Gospodarzu!
    Prośba o zmianę tematu.
    Dotychczasową dyskusję „jakowalski” zabił swymi monologami.

  119. zak1953
    Nie musisz czytać moich wpisów.

  120. jakowalski
    to nie zasypuj wszystkich swoimi uwagami. Daj ludziom odpocząć od siebie, bo na ogół tylko pouczasz. Wszędzie gdzie się pojawiasz wymiana opinii i współpraca blogerów siada. Masz problem z sobą, który próbujesz przerzucić na innych – popracuj nad swym charakterem.

  121. zak1953
    Powtarzam: NIE musisz czytać moich wpisów. Możesz je dumnie ignorować…
    I nie pytam się ciebie o porady. 😉

  122. kowalski, zniszczyles dyskusje, przestraszyles mag i zasmieciles blog przedrukami z wikiopedii. Pokazalaes paskudnie warcholskie nawyki, czyli polskosc czyli zapasc cywilizacyjna. Bo twe wybryki jak zawsze nie mialy ani celu ani kierunku ani zysku. Przypomniales ze polski warchol zawsze bedzie sie awanturowal dopoki nie dostanie po mordzie.

    A tematem sa ideologie.

    Zaden z ynteligenotw nie zajal stosownego stanowiska do tematu.

    Ponawiam tu moj komentarz a wy yntligenty uczcie sie. Na zdobywanie ynteligencji nigdy nie jest za pozno. Oczywiscie kowalski nie ma takich mozliwosci.

    ” Ideologie są groźne, bo ich wcielanie w życie jest ważniejsze niż człowiek z krwi i kości.”

    Jest odwrotnie, ideologie maja prawo istniec i sa dowodem zdolnosci tworczych ludzi.

    Natomiast ich narzucanie na ludzkie umysly po przez przymus, opresje wlacznie z morderstwem jest ta grozba. Tak narzucaono religie kk i inne religie.
    Tak sie narzuca mity o cudownej transformacji, o wyczynach niejakiego Bolka ktory przeskoczyl przez plot i obalil komunizm ktorego nie bylo. W szkolach narzuca sie religie kk,… i nowa mitologie meczenstwa polkaow na wyselekcjonowanych, zaklamanych wydarzeniach historycznych. Przymus i cenzura sa normalka. W tym cenzura tzw wolnych mediow i Polityki.
    Ale w Polsce byl cud. Rzadzaca do niedawna partia rzekomo obywatelska nie miala ani ideologi ani filozofi, ani celu,…. nie wiedzieli po co rzadza nawet po 8 latach.

    PO miala natomiast kult jednistki dyktatora Donka ktory jako jedyny kandydat w cuglach wygrywal partyjne tzw wybory (Polityka piala z zachwytu) i swa osoba ustalal dozwolony poziom inteligencji w tejze parii. I wszystko upadlo po dezercji Donka.

    Ten akt dezercji ciagle pozostaje nie ukarany, gdzie tam nawet nie rozpoznany co wskazuje na stan umyslow polakow. Jak widac mozna ich oklamywac, naciagac, przysiegac im i ich olewac.

    To kulty jekdnostki sa niebezpiecznestwem.

    Ideologie, teorie, hipotezy, jako tworczy efekt umyslow sa pozadane. Wkrotce pojawi sie nowe ideologie, teorie i hipotezy,.. bo wydarzenia i fakty prosza sie o to. Jest przeciez wiadomo ze w prezydenckiej limuzynie byly dwa wybuchy i na drodze lezal kawalek brzozy. Jak sie uda wplatac w to rosyjskeie sluzby drogowe bedzie nowy mit polskiego meczenstwa i ideologia.

  123. axiom
    Czy to naprawdę jest moja wina, że nikt nie ma tu kontrargumentów merytorycznych na moje argumenty? Ty też masz tylko „argumenty” ad personam, czyli wymyślanie mi, tu głównie od „warchołów”, mimo że sam jesteś przecież takim, klasycznym wręcz polskim warchołem, krzyczącym „nie pozwalam”, choć przecież nie wiedzącym dokładnie, czego nie chcesz tak naprawdę pozwolić. 🙁

  124. axiom
    P.S. Słusznie krytykujesz tragiczne wręcz dla Polski i Polaków dziedzictwo PO i antyrosyjskie fobie PiSu, ale czy masz jakiś pozytywny program wyprowadzenia Polski z zapaści gospodarczej, społecznej i kulturalnej spowodowanej latami (nie)rządów koalicji PO-PiS? Masz może jakiś projekt likwidacji bezrobocia, zniesienia niskich płac, rozwiązania problemu mieszkaniowego, naprawy służby zdrowia, walki z korupcją, odbudowy polskiego przemysłu czy też odbudowy polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego, innymi słowy pozytywny program wyciągnięcia Polski i Polaków z obecnej pułapki niskiego rozwoju a więc też i niskiej stopy życiowej? Pamiętaj: krytykować jest łatwo, ale trudniej jest mieć konstruktywny program naprawy. Oczekuję więc takowego programu naprawy Rzeczypospolitej od ciebie.

  125. Kowalski pisze’
    ” Oczekuję więc takowego programu naprawy Rzeczypospolitej od ciebie.”

    Ja nie zajmuje zadnego publicznego stnowiska i nie mam obowoiazkow aby proponowac plany naprawcze. Oczywiscie mam swoje propozycje ale fakty sa przygnebiajace, polacy sa zbyt oglupieni aby co kolwiek zrozumiec, nawet nie wiedza ze dyktator Donek zdezerterowal za co powinien byc ukarany a glowna cecha wladzy jest ignorancja. Nigdy nie slyszalem aby ktokolwiek dostal odpowiedz na wylsany do wladzy mail. Zapasc cywilizacyjna jest juz nie do naprawy.

    Na przykladzie Szarapowej widzimy ile kosztuje ignoracja. Za nie przeczytanie maila zaplaci nawet do $100 milionow. Tyle bedzie ja kosztowac utrata dochodow z zawieszonych kontraktow, z powodu jej dyskwalifikacji bo nie przeczytala maila.

    A jest to tylko kropla w ocenie w porownaniu ile kosztuje ignoracja wladzy. Z tym ze za to poalcy placa.

  126. axiom
    A to nieładnie, że nie chcesz zaproponować programu naprawy Rzeczypospolitej. Ja mam zaś sporo takich programów, jako że uważam wręcz za mój obywatelski obowiązek opracowywanie i rozpowszechnianie takowych programów, zważywszy na tragiczną wręcz sytuację współczesnej Polski, w tym szczególnie wysokie, chroniczne i strukturalne bezrobocie, ukrywane dość nieporadnie manipulacjami definicją bezrobotnego i sztucznie zmniejszone przez wielomilionową emigrację Polaków z Polski, spowodowane tymże bezrobociem skandalicznie wręcz niskie płace, emerytury, renty i zasiłki, nierozwiązany problem mieszkaniowy, zapaść służby zdrowia, powszechna korupcja a także upadek polskiego przemysłu i polskiej myśli technicznej oraz polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego.
    Na początek przedstawiam ci więc w wielkim skrócie mój program naprawy polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego:
    (całość jest dostępna na przykład na : http://wojciech.pluskiewicz.pl/2011/09/diagnoza-stanu-nauki-polskiej.html)
    W Polsce nie ma dziś już naukowców, a są tylko, pasożytniczy zresztą, pracownicy pseudo-naukowi. Stąd też rząd RP powinien zamknąć na jakieś co najmniej 10-20 lat wszystkie obecne polskie wyższe uczelnie, a po zweryfikowaniu ich studentów, umożliwić tym, którzy przeszli by przez odpowiednie egzaminy, studiowanie na dobrych zagranicznych uczelniach, n.p. fundując im odpowiednie stypendia. W ten sposób, za jednym zamachem, oszczędzilibyśmy ponad połowę pieniędzy wydawanych dziś w Polsce, bez znaczących efektów, na szkolnictwo wyższe oraz radykalnie podnieślibyśmy poziom absolwentów wyższych studiów, którzy przynieśli by do Polski nie tylko dobrą znajomość języków obcych, ale także aktualną wiedzę, niemożliwą przecież do uzyskania w dzisiejszej Polsce. Oczywiście, gwarancją powrotu tych absolwentów do Polski byłoby notarialnie podpisane zobowiązanie odpracowania w Polsce co najmniej 10 lat i odpowiednia kaucja ew. pisemne gwarancje ze strony rodziny, przy jednoczesnym zapewnieniu przez państwo odpowiednich miejsc pracy dla tych absolwentów, co jednocześnie rozwiązało by obecny problem bezrobocia wśród absolwentów wyższych studiów.

  127. axiom – c.d.
    Oto trochę danych ilustrujących upadek polskiej nauki po roku 1989:
    1. Według portalu „nauka.polska.pl”, to mamy obecnie w Polsce około 13 tysięcy osób z tytułem profesora oraz około 18 tysięcy doktorów habilitowanych, a tymczasem najlepsze polskie wyższe uczelnie, czyli UW i UJ są notowane w czwartej a nawet i piątej setce światowych rankingów. Przykładowo: UW spadł z miejsca 300 w roku 2003 na miejsce 400 w roku 2015 (http://www.shanghairanking.com/World-University-Rankings/University-of-Warsaw.html) zaś UJ po nieznacznej poprawie z miejsca 425 w roku 2003 na miejsce 320 w roku 2006 spadł obecnie na miejsce 380 (http://www.shanghairanking.com/World-University-Rankings/Jagiellonian-University.html).
    2. Polska wydaje na naukę ok. 0.4% PKB (to jest mniej więcej połowę średniej unijnej i około 1/3 tego co w USA) – dla porównania: USA ok. 1.2%, Korea Płd. ok. 1.1%, a Japonia i UE (jako całość) wydaje na naukę ok. 0.8 swego PKB (według portalu „smarterpoland.pl”), ale nawet i to nędzne niecałe pół procenta PKB jest marnowane przez polską mafię profesorską, która od roku 1990 opanowała na dobre polską naukę i polskie szkolnictwo wyższe.
    3. Polska wydaje obecnie per capita na badania naukowe co roku 14% tego co USA, a ma wciąż tylko dokładnie zero procent nagród Nobla i medali Fieldsa co USA.
    Już dawno temu dokonałem więc, także na forum „Polityki”, dogłębnej analizy kryzysu, jaki dotknął polską naukę i polskie szkolnictwo wyższe, a więc aby się nie powtarzać, wspomnę tylko, że [b]największą tragedią polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego jest to, że nikt z osób w niej dziś zatrudnionych nie chce w niej zmian. A najbardziej nie chcą zmian ci, którzy w polskiej nauce iw polskim szkolnictwie wyższym mają najwięcej do powiedzenia, czyli etatowi profesorowie „belwederscy” z polskich „wyższych” uczelni, jako że to właśnie oni na prawdziwej reformie polskiej nauki najwięcej musieli by stracić: przede wszystkim te swoje profesorskie stołki, wysokie emerytury i możliwość dorabiania „na państwowym” aż do osiągnięcia wieku 75 lat.[/b]
    Polskiej nauce pomóc może więc obecnie tylko rewolucja, czyli radykalna zmiana ekipy nią zarządzającej, a nie pseudo-reformy, które obserwujemy od roku 1990, a które tylko pogłębiają jej zapaść. Najgorszym ze wszystkiego rozwiązaniem jest zaś, to, czego domaga się polska profesura, czyli zwiększenie finansowania czegoś, co od lat już nie działa, co nie przynosi żadnych efektów, a więc powtarzam, że [b]każda dodatkowa złotówka przeznaczona obecnie na polską naukę i polskie wyższe uczelnie jest z definicji złotówką bezpowrotnie straconą, jako ze zostanie ona bezproduktywnie skonsumowana przez mafię profesorską, która od lat rządzi polską nauką i polskim szkolnictwem wyższym.[/b].
    C.D.N.

  128. axiom – c.d.
    Oto trochę danych ilustrujących upadek polskiej nauki po roku 1989:
    1. Według portalu „nauka.polska.pl”, to mamy obecnie w Polsce około 13 tysięcy osób z tytułem profesora oraz około 18 tysięcy doktorów habilitowanych, a tymczasem najlepsze polskie wyższe uczelnie, czyli UW i UJ są notowane w czwartej a nawet i piątej setce światowych rankingów. Przykładowo: UW spadł z miejsca 300 w roku 2003 na miejsce 400 w roku 2015 (shanghairanking.com/World-University-Rankings/University-of-Warsaw.html) zaś UJ po nieznacznej poprawie z miejsca 425 w roku 2003 na miejsce 320 w roku 2006 spadł obecnie na miejsce 380 (shanghairanking.com/World-University-Rankings/Jagiellonian-University.html).
    2. Polska wydaje na naukę ok. 0.4% PKB (to jest mniej więcej połowę średniej unijnej i około 1/3 tego co w USA) – dla porównania: USA ok. 1.2%, Korea Płd. ok. 1.1%, a Japonia i UE (jako całość) wydaje na naukę ok. 0.8 swego PKB (według portalu „smarterpoland.pl”), ale nawet i to nędzne niecałe pół procenta PKB jest marnowane przez polską mafię profesorską, która od roku 1990 opanowała na dobre polską naukę i polskie szkolnictwo wyższe.
    3. Polska wydaje obecnie per capita na badania naukowe co roku 14% tego co USA, a ma wciąż tylko dokładnie zero procent nagród Nobla i medali Fieldsa co USA.
    Już dawno temu dokonałem więc, także na forum „Polityki”, dogłębnej analizy kryzysu, jaki dotknął polską naukę i polskie szkolnictwo wyższe, a więc aby się nie powtarzać, wspomnę tylko, że [b]największą tragedią polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego jest to, że nikt z osób w niej dziś zatrudnionych nie chce w niej zmian. A najbardziej nie chcą zmian ci, którzy w polskiej nauce iw polskim szkolnictwie wyższym mają najwięcej do powiedzenia, czyli etatowi profesorowie „belwederscy” z polskich „wyższych” uczelni, jako że to właśnie oni na prawdziwej reformie polskiej nauki najwięcej musieli by stracić: przede wszystkim te swoje profesorskie stołki, wysokie emerytury i możliwość dorabiania „na państwowym” aż do osiągnięcia wieku 75 lat.[/b]
    Polskiej nauce pomóc może więc obecnie tylko rewolucja, czyli radykalna zmiana ekipy nią zarządzającej, a nie pseudo-reformy, które obserwujemy od roku 1990, a które tylko pogłębiają jej zapaść. Najgorszym ze wszystkiego rozwiązaniem jest zaś, to, czego domaga się polska profesura, czyli zwiększenie finansowania czegoś, co od lat już nie działa, co nie przynosi żadnych efektów, a więc powtarzam, że [b]każda dodatkowa złotówka przeznaczona obecnie na polską naukę i polskie wyższe uczelnie jest z definicji złotówką bezpowrotnie straconą, jako ze zostanie ona bezproduktywnie skonsumowana przez mafię profesorską, która od lat rządzi polską nauką i polskim szkolnictwem wyższym.[/b].
    C.D.N.

  129. axiom – dokończenie
    Generalnie, to moim skromnym zdaniem, w obecnej sytuacji nie ma sensu wydawać pieniędzy na polską naukę, bez uprzedniej gruntownej reformy, polegającej m. in. na:
    – zniesieniu habilitacji i zastąpieniu jej prawdziwym doktoratem czyli PhD, na poziomie „zachodnim”,
    – zniesieniu „belwederskiej” profesury i zastąpieniu jej uczelnianą,
    – automatycznym uznawaniu w Polsce dyplomów z czołówki światowej (uczelnie z pierwszej setki rankingów typu THES, a wiec głównie z USA i UK i Zachodniej Europy), a nieuznawaniu doktoratów czy habilitacji ze Słowacji czy też innej Albanii,
    – wprowadzeniu angielskiego jako pierwszego i preferowanego języka prac naukowych (poza filologiami nie-angielskimi i historią Polski) oraz
    – last, but not least, wprowadzenia uczciwych, otwartych konkursów na każde akademickie stanowisko, a decydowały by tu opinie zagranicznych naukowców, wybranych losowo.
    Więcej tu:
    http://static.t-code.pl/Keller-Reforma03B.pdf
    A teraz czekam na „hate mail” i wyzwiska na tym forum/blogu. Ale uprzedzam, że mi nic teraz już nie zrobicie, jako że przeszedłem właśnie na zagraniczną emeryturę i tym samym stałem się w 100% niezależny od tej całej kliki rządzącej od lat polską nauką i polskim szkolnictwem wyższym! 😉
    lech.keller(at)gmail.com

  130. Kowalski
    Czytalem to kiedys chyba u Kasprowicza. Masz racje polskie szkolnictwo zeszlo na poziom ponizej dna szamba, Bo jak wytlumaczyc powszechny kanibalizm ekonomiczny osob z tytulami profesorow i doktorow. Ktorzy dali sie wydymac i wyjebac na wszystkich szczeblach tzw transformacji, negocjacji w Uni i poza Unia. Sprzedali Polske za kawalek swiecacego szkielka.
    Jeffrey Sach byl zadziwiony tepota tych blaznow, opisal to w ‚the end of poverty’.

    Polskie szkolnictwo ksztalci w kierunkach zupelnie nie przydatnych, nie ma celow ani strategii. Jest tylko mechanizmem wydawania pieniedzy publicznych.

    Najwieksze szkody powoduje religia w szkolach. Bo,.. niszczy procesy myslowe i zdolnosci tworcze w polskich mozgach. Przygotowuje do dozywotniego wyzysku i poddanstwa.

    Oczywiscie, tylko rewolucja moze to naprawic.

  131. axiom
    Tak, coś podobnego zamieściłem dość dawno temu u Kasprowicza, ale spotkałem się tam z zerowym merytorycznego zainteresowaniem ze strony polskiej „inteligencji”. Zamieściłem też podobne wpisy na innych blogach i forach, ale w odpowiedzi otrzymałem w 90% mało kulturalne obelgi pod moim adresem, głownie ze strony polskich, pożal się boże, „naukowców”.
    Ale co do transformacji: przecież ona miała na celu głównie sprowadzenie Polski do roli (pół)kolonii Zachodu, a w szczególności Niemiec – stąd też ta rozmyślna dewastacja polskiego przemysłu przez Balcerowicza oraz przy okazji upadek polskiej myśli technicznej, polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego, jako że w (neo)kolonii, jaką przecież stała się znów Polska po roku 1989 nie są potrzebni naukowcy, wynalazcy i generalnie inteligencja, czyli ludzie światli i dobrze wykształceni, a tylko prości, mało myślący robole, posłusznie wykonujący polecenia namiestników zagranicznego kapitału. Podstawową rolą kościoła we współczesnej Polsce jest więc, jak przed wojną i za czasów I RP oraz rozbiorów, utrzymywanie tubylczej ludności, czyli głównie Polaków, w posłuchu, a najlepiej robi to przecież religia, która z definicji oparta jest na przesądach, gusłach i zabobonach. Stąd też obecne polskie władze, nieważne czy z PO czy też z PiSu albo SLD, propagują religie, także (a szczególnie) w szkołach, jako że łatwiej jest przecież rządzić ogłupionymi przez religię narodem niż narodem światłym, dobrze wykształconym i wolnym od religijnych przesądów. Tylko taki ogłupiony religią naród, taki jak obecny naród polski może być przecież skutecznie karmiony tematami zastępczymi, takimi jak na przykład ten ostatni hałas wokół, całkiem zresztą zbędnego, Trybunału Konstytucyjnego, jako że dyskusja na temat tego Trybunału jest typowym tematem zastępczym, odwracającym uwagę Polaków od takich realnych a nierozwiązanych od roku 1990 problemów, jak wspomniane przeze mnie wcześniej wysokie, chroniczne i strukturalne bezrobocie, ukrywane dość nieporadnie manipulacjami definicją bezrobotnego i sztucznie zmniejszone przez wielomilionową emigrację Polaków z Polski, spowodowane tymże bezrobociem skandalicznie wręcz niskie płace, emerytury, renty i zasiłki, nierozwiązany problem mieszkaniowy, zapaść służby zdrowia, powszechna korupcja a także wypomniany już na początku tego komentarza upadek polskiego przemysłu i polskiej myśli technicznej oraz polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego.
    Pozdrawiam
    LK

  132. kk i media w obcych lapach (Niemcy i USA) edukuja polakow dla swoich wlasnych potrzeb. Polak ma byc glupi, usluzny poddany zniewolony podatny na dozywotni wyzysk, zaszczuty rusofob, na smyczy usa,… i tak wlasnie jest. Ma tyrac dla niemcow, kupowac bron od usa i zadluzac sie w obcych bankach.

  133. axiom
    Przecież nie tylko banki, gazety, radio i telewizję oddaliśmy Niemcom i Watykanowi przy Okrągłym Stole. 🙁

  134. Antek Macierewicz nie robi nic nadzwyczajnego. Tak jak wszystkie rzady po 89 Macierewicz dazy do wojny z Rosja. A USA do tego podzega. Szczegolnie po wejsciu Polski do Nato rusofobom wydaje sie ze sa bezkarni i nienaruszalni, ze w wypadku wojny z Rosja wciagna w to Nato, ze dzieci obywateli z innych krajow Nato beda walczyc za polskiego warchola i rusofoba. cha,.. cha,..

    To juz 26 lat nieustannych prowokacji polityki wscieklego psa i paskudnie podlej swini wobec Rosji. Eventualnie dopprowadzi to do wymarzonej wojny. W wyniku ktorej Polska moze zniknac z powierzni Europy juz w pierwszych minutach i wtedy nie bedzie mialo nawet znaczania czy Nato zareaguje czy nie. Jest zadziwiajace ze te stada rusofobow-debili, podzegaczy i matolow nie sa w stanie nawet rozwazyc skutkow wojny do ktorej daza.

    Zrozumiale, sowieci wyrzadzili Polsce (a raczej Generalnej Guberni) wielkie szkody. Bo wyzwolili, nie pytajac sie o pozwolenie, ani nie zarzadali zaplaty, gdzie tam … dali nawet 140 tys km kwadratowych terenow odbitych od niemcow a mogli przeciez przylaczyc je do obwodu Kaliningradzkiego.

    Gdzie tam oni jeszcze zapewnili Polsce bezpiecznstwo terytorialne przez nastepne 45 lat. Rzeczywiscie sa podstawy zeby ich ninawidziec. Ale wojna z Rosja oznacza dla Polski zaglade calkowita i absolutna. Ynteligenty winny ostrzegac ale podkulily ogony i pochowali sie po katach, dziurach, budach i szparach.

    Jednakze szkody wyrzadzone nam przez sowietow mozna naprawic. Oddac niemcom the 140 tys km kwadratowych Polski i poprosic przyjacieli ukraincow o wschodnie kresy.

    USA i Polska podzegaly Gruzje, Gruzja zaplacila utrata terytoriow. USA i Polska podzegaly Uktaine, Ukraina zaplacila utrata terytoriow. Polska tez eventualnia zaplaci utrata terytoiriow i nawet bez wojny. Wystarczy ze Rosja wycofa swe podpisy z Jalty i Potczdamu. I trzba podkreslic zgodnie z wola polskch rusofobow ktorym nie podoba sie przadek w Europie po 2WS.

  135. axiom
    Na szczęście nie mamy dziś roku 1920 a więc, Rosja jest znacznie silniejsza od Polski. Zachód zaś nam dziś nie pomoże, jako że robi on doskonałe interesy z Rosją i potrzebuje jej do walki z islamskim ekstremizmem, a wiec Macierewicz może tylko prywatnie marzyć sobie o wyprawie na Moskwę.
    A swoją drogą, to polskim rusofobom należy przypomnieć, że mimo iż upłynęło już wiele dekad od zakończenia II Wojny Światowej, to RFN do dziś nie uznała de jure obecnej zachodniej granicy Polski, jako że prawdziwe jej uznanie wymaga przecież wciąż podpisania przez Niemcy Traktatu Pokojowego z Polską. Podjudzając Polaków do konfliktu z Rosją, obecne władze dążą więc do oderwania od Polski Ślaska, Pomorza i sporej części Wielkopolski. 🙁

  136. Szydlo powinna i ma obowiazek pozbyc sie Macierewicza i jemu podbnych natychmiast.

    Przez 8 lat Polska nie miala rzadu ani nawet nie-rzadu. Bylo 8 lat donkowego lajdactwa na koszt polskich dzieci i pokolen jeszcze nie urodzonych co zostawilo Polske w ruinie. Odbudowa bedzie trudna jezeli jest wogole mozliwa. Tym bardziej w rzadzie nie powinno byc miejsca dla swira ktory dazy do rujnowania kazdej proby odbudowy kraju po donkowym lajdactwie.

  137. Axiom
    Polska powinna pozbyć się także większości kadry oficerskiej i zbędnego sprzętu wojskowego takiego jak n.p. te niemieckie czołgi Leopard z demobilu (broń ofensywna na dodatek przeżytek z I i II WŚ) czy też te, jakże kosztowne i awaryjne samoloty F16, przydatne przecież tylko do wojen (neo)kolonialnych.
    Polskie wojsko kupuje sobie dziś bowiem, za pieniądze podatników, bardzo drogie zabawki, które nas nie obronią, ale będą nas kosztować bajońskie sumy. Tak więc znów kupujemy sobie odpowiedniki ORP Orzeł (okręty za duże jak na Bałtyk) czy też odpowiedniki bombowców Łoś (które praktycznie nie były użyte w kampanii wrześniowej, jako ze Polska nie miała wtedy odpowiednio szybkich myśliwców do ich eskorty). Przecież Bałtyk jest morzem zamkniętym, za małym nawet na korwety, a amerykańskie myśliwce F16 są tak delikatne, że wystarczy tylko lekkie uszkodzenie nawierzchni lotniska, aby nie mogły one wystartować.
    W sytuacji geopolitycznego położenia Polski pomiędzy Niemcami a Rosją, a nie ma więc sensu kupować dla naszego wojska tradycyjnego uzbrojenia typu czołgów czy też nawet większości tradycyjnych samolotów. Potrzebne są nam zaś nowoczesne rakiety przeciwlotnicze, antyrakiety oraz bezzałogowe samoloty a przede wszystkim dobrze wyszkolona i uzbrojona obrona terytorialna, która uniemożliwiła by potencjalnemu przeciwnikowi, czyli albo Niemcom albo Rosjanom czy też Ukraińcom, na zajęcie, a więc też i na skuteczne kontrolowanie naszego terytorium. Tylko posiadanie takiej obrony terytorialnej, wzorowanej na szwajcarskiej, może być naszym skutecznym straszakiem na Niemców, Rosjan oraz Ukraińców. Wiadomo przecież, że klasyczną wojnę z Niemcami i Rosją (wówczas ZSRR) przegraliśmy w roku 1939 w mniej niż miesiąc, ale latami prowadziliśmy podczas II WŚ dość skuteczną walkę partyzancką, a wiadomo, że najtrudniej jest okupantowi poradzić sobie z dobrze zorganizowaną i silnie uzbrojoną partyzantką, szczególnie, jeśli ma ona poparcie lokalnej ludności. Przecież nawet najpotężniejsza wówczas armia świata, czyli amerykańska, sromotnie przegrała wojnę z ubogimi, wietnamskimi partyzantami. W Polsce może być podobnie. Wcale nie musimy więc wydawać olbrzymich sum pieniędzy, aby stworzyć skuteczny system obronny – trzeba tylko zmienić sposób myślenia naszych polityków i wojskowych.
    Polska potrzebuje więc tylko samolotu obronnego, jako że nie mamy przecież żadnych interesów w podboju innych krajów. Gdybyśmy prowadzili niezależną, rozsądną i realistyczną politykę zagraniczną, to nie było by też obecnych problemów z unowocześnianiem Migów 29. Po co nam też pociski o zasięgu 400 km? Kogo będziemy nimi atakować? A do ataku na ruchome cele naziemne, n.p. na czołgi, to F16 się przecież nie nadaje, zaś Miga29 można, swoją drogą, uzbroić we wszystko, co się da do niego podczepić – to jest przecież tylko kwestia pieniędzy.
    Poza tym, to ja dawno temu proponowałem MON zakup nie przestarzałych, i to od dawna, samolotów F16, a samolotów myśliwsko-szturmowych najnowszej generacji, a więc Gripenów, a w dalszej przyszłości n.p. Eurofighterów Typhoon – przecież Polska leży w Europie, a więc to w Europie a nie poza nią powinniśmy szukać sojuszy oraz źródeł zaopatrzenia w uzbrojenie! F16 zakupiony w USA, jest przecież jak latająca łódź podwodna: marnie pływa takie coś pod wodą, a jeszcze gorzej lata – jak każdy wielozadaniowiec, jest on więc marny w wykonywaniu każdego zadania. I na taki złom marnujemy dziś nasze, ciężko zarobione pieniądze. 🙁

  138. Co za bradnie, kowalski !!! wylej sobie na glowe kubel zimnej gnojowki. 2-3 Iskandery i Polski nie ma. To az tak proste i oczywiste.

    Najlepsza obrona jest pokoj i wspolpraca z sasiadami. Nie tylko nie trzeba wydawac na wojsko ale jeszcze sie na tym zarabia.

    Kraje jak Singapor, Emiraty zarabiaja glownie na swym polozeniu gograficznym i maja jedne z najwyzszch poziomow zycia na swiecie. Polski wasal i warchol robi odrotnie. Wykorzystuje swe polozenie geograficzne w celu niszczenia biznesu sasiadom i sobie. I glownie po to zeby podlizywac sie u swego pana w Washingtonie.

    Nadzieja w tym ze po wyborach w USA polski wasal bedzie mail innego Pana. Np Trumpa, ktory juz zapowiadal ze dogada sie z Rosja. Wtedy bez wsparcia Pana, polski wasal byc moze zajmie sie gopodarka i poprawa zycia polakow.

  139. axiom
    Po co zaraz Iskandery? Wystarczą przecież na Polskę stare, jescze radzieckie bombowce z bombami nuklearnymi. Singapur i Emiraty maja zaś to szczęście, że nikt na razie nie chce na nich napaść. Niedawno czytałem dość starą książkę B. Russell’a, w której zauważył on, że biedna i mała Portugalia tak długo zachowała swoje, całkiem spore, imperium kolonialne, ponieważ W. Brytania nie mogła z Francją dojść do zgody w sprawie podziału między siebie portugalskich kolonii.
    Swoją drogą, to Rosji Polska nie jest potrzebna, a więc jej nie zaatakuje, chyba, ze Polska zaatakuje znów, jak w roku 1920 Rosję. Ale wtedy, to będzie to przecież oznaczać koniec Polski…