Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

25.10.2015
niedziela

Koniec Kościoła, jaki znaliśmy

25 października 2015, niedziela,

Synod o rodzinie nie jest potrzebny Franciszkowi, by coś raz na zawsze rozstrzygnąć, ale po to, by otworzyć kościelne drzwi do zmiany nauczania o rodzinie.

1.

Dziś w Rzymie kończy się synod o rodzinie. Trzytygodniowe obrady miały swoją burzliwą dynamikę. Zobaczyliśmy głębokie podziały wśród hierarchów. Nie obeszło się bez medialnych wrzutek.

Czy końcowy dokument, który został przyjęty wczoraj wieczorem, niesie przełom Kościoła w rozumieniu rodziny?

2.

Ci, którzy liczyli na radykalne zmiany, muszą czuć rozczarowanie. Przegłosowane w sobotę wieczorem końcowe sprawozdanie, tzw. Relatio finalis, które dla każdego z 94 punktów dokumentu wymagało większości 2/3 głosów, nie zawiera rewelacji.

Przykładowo: Synod nie rekomendował zniesienia zakazu komunii dla rozwodników żyjących w powtórnych związkach. Ale też ojcowie synodalni nie powiedzieli, że wszystko ma zostać po staremu. Zmienić ma się, co ważne z punktu widzenia strategii duszpasterskiej, język nauczania. Ten, który wykluczał, ma iść do kosza. A więc każda rodzina jest dla Kościoła tak samo ważna – także ta rozbita, patchworkowa…

Co więcej, każdy przypadek osób żyjących w powtórnym związku ma być rozpatrywany przez księży osobno, a nie ganiony dla zasady. Wprowadzenie indywidualnego prowadzenia wiernych przez duchownych sprawi, że przestaną z taką łatwością ganić ludzi. Inaczej mówi się o ludziach jako abstraktach, a inaczej, gdy naprzeciw ciebie stoi kochająca się, choć żyjąca w powtórnym związku para.

Można powiedzieć, że – co było łatwe do przewidzenia – Synod, czyli góra, urodziła mysz. Tyle że – moim zdaniem – nie sam dokument finalny zdecyduje o zmianie nauczania, a w szczególności podejścia Kościoła do kwestii rodziny.

Co zatem?

3.

Po pierwsze, Franciszek zwołując synod o rodzinie i proponując na nowo przemyśleć nauczanie Kościoła w tej sprawie, chciał ożywić ducha II Soboru Watykańskiego. A więc pokazać, że w Kościele – po zamrożeniu wszelkich otwartych dyskusji w czasie pontyfikatu Jana Pawła II i Benedykta XVI – można się w końcu otwarcie różnić. Że Kościół nie jest monolitem. I że chce oraz potrafi czytać „znaki czasu” – a więc otworzyć się na dialog ze współczesnym światem, a nie tylko ten świat potępiać.

Co więcej, sam papież nie boi się tych różnic, jakie ujawniły się na synodzie, bo wczoraj o nich mówił wprost, nawet z aprobatą: „I – pomijając kwestie dogmatyczne, jasno zdefiniowane przez Magisterium Kościoła – widzieliśmy również, że to, co wydaje się normalne dla biskupa jednego kontynentu, jest oceniane jako dziwne, prawie skandaliczne, przez biskupa z innego kontynentu; to, co uważa się za naruszenie prawa w jednym społeczeństwie, jest jednoznacznym i nieprzekraczalnym przykazaniem w drugim; to, co dla niektórych jest wolnością sumienia, dla innych jest tylko zamieszaniem. W rzeczywistości kultury bardzo różnią się między sobą i każde generalne pryncypium potrzebuje inkulturacji, jeśli ma być zachowane i wprowadzone w życie”. I jasne poparcie dla „zdrowej decentralizacji” Kościoła, której nie da się uniknąć w zglobalizowanym świecie.

Franciszek jasno pokazuje też, że jest zwolennikiem starej zasady i według niej chce prowadzić Kościół: „Tam, gdzie zgoda jedność, tam gdzie różnica wolność, a we wszystkim miłość”.

Po drugie, uczestnicy synodu chcą, by Franciszek opublikował adhortację posynodalną, czyli oficjalny dokument, którego treść stałaby się obowiązującym nauczaniem Kościoła. To oczywiście czarny sen tych, którzy nie dopuszczają jakichkolwiek zmian. Bo jest oczywiste, że stanowisko papieża jest dużo bardziej postępowe w kwestii rozumienia rodziny i jej zmagań niż treść dokumentu kończącego synod.

Papież mówi tyle: małżeństwa rozpadają się nie tylko dlatego, że ludzie są niemoralni. Ale także dlatego, że źródłem zerwania trwałych relacji jest kultura, uwarunkowania społeczne czy wreszcie uwarunkowania gospodarcze, zmuszające ludzi do ciągłej mobilności, szukania nieustannie nowej pracy itd. I Kościół nie ma prawa tylko tych ludzi potępiać i karać, bo powinęła im się noga, ale ma im towarzyszyć w zmaganiu się z codziennością. Oto, jak się zdaje, zasadniczy przełom duszpasterski w Franciszkowej strategii. I on może zostać mocno zaakcentowany w adhortacji, jeśli papież zdecyduje się ją napisać.

Po trzecie, obrady synodalne pokazały, że w Kościele ścierają się rozmaite grupy interesów. I każda metoda jest dozwolona, by osiągnąć swój cel. We wrzutkach do mediów wyspecjalizowała się strona konserwatywna – ba, sztukę tę opanowała do perfekcji.

Najpierw ujawniła list 13 kardynałów do papieża, w którym hierarchowie piszą, iż synod podważa dotychczasowe nauczanie Kościoła na temat rodziny, a oni się na to nie godzą. Dalej – także konserwatyści „wrzucili” informację, że papież może mieć nowotwór mózgu, sugerując, że jego decyzje i słowa powinniśmy traktować z przymrużeniem oka. Wszystko to pokazuje, że jeszcze nie raz i nie dwa spotkamy się z próbą dyskredytowania papieża Franciszka przez tzw. kościelnych konserwatystów.

4.

I rzecz ostatnia, która jasno pokazuje, gdzie bije serce Franciszka i jakiego chciałby Kościoła w XXI wieku. Najpierw papież powiedział, co sądzi o zatwardziałych tradycjonalistach, którzy kościelną doktrynę chcieliby zamknąć w muzeum. Mówi: „Doświadczenie Synodu pozwoliło nam lepiej zrozumieć, że prawdziwymi obrońcami doktryny nie są ci, którzy bronią litery, ale ducha; nie idei, ale człowieka; nie formuł, ale darmowości miłości Boga i jego wybaczenia”.

Synod, zdaniem Franciszka, stwierdza również, że „Kościół jest Kościołem ubogich w duchu i grzeszników poszukujących przebaczenia, a nie tylko sprawiedliwych i świętych, więcej: sprawiedliwych i świętych, kiedy czują się ubogimi i grzesznikami”.

I jeszcze jeden cytat, by pognębić tych polskich stróżów moralności, którzy nie lękają się używać ewangelii, by poniżać i wykluczać ludzi: „Ewangelia pozostaje dla Kościoła żywym źródłem wiecznej nowości, przeciw każdemu, kto chce ją zdoktrynizować w martwe kamienie do rzucania w innych”.

Tak czy inaczej wydaje się, że Franciszek potrzebował tego synodu nie po to, by ojcowie synodalni coś raz na zawsze rozstrzygnęli, ale po to, by otworzyć kościelne drzwi do zmian kościelnego nauczania o rodzinie. By pokazać, że Kościół nie wyrzucił na śmietnik kluczowej zasady II Soboru Watykańskiego: „Ecclesia semper reformanda”. A więc: Kościół wciąż potrzebuje reformy.

A jeśli tak, to – szczególnie dla wielu polskich katolików – nadchodzi koniec Kościoła, jaki znali. Kościoła nakazów i zakazów, ślepego posłuszeństwa i wykluczeń. Zaczyna się Kościół Franciszka – Kościół ubogi, Kościół dialogu, miłosierdzia i troski.

Amen.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 64

Dodaj komentarz »
  1. To wszystko blachostki. Nic sie nie zmienia. KK byl jest i bedzie bandycka mafijna organizacja terroru.

    Gdyby Franek przeprosil za 2000 lat badydtyzmu, za zlodziejstwa, morderstwa, tortury, wyludzania, za straszenie i sianie mentalnego terrroru, za nagonki, za nie placenie podatkow,…. gdyby zaproponowal naprawienie krzywd, oddal wyludzone nieruchomosci, i zaoferowal recompensaty dla ofiar,…..to Makowski mial by pelne prawo napisac „koniec kosciola jaki znamy”.

    Niestety, podobnie jak w sprawie historyka Zandberga, Makowski dal sie poniesc niekontrolowanym emocjom.

  2. Stare dziady, które nigdy nie miały rodziny, ustalają jak rodzina powinna wyglądać.
    Niewolnik bez kontroli, przestaje być niewolnikiem – do tego nigdy nie dopuszczą.

  3. Na kolanach przed kk, czolgajac sie przez swym Panem z za ocenu, polski patriota napisal; 24 października o godz. 17:07 27479

    A raczej skopiowal. Tak, wszysko co napisal skopiowal. Skopiowal z artykulow opblikowanych w mediach i skopiowal komentarze komentuyjach w tym moje.
    To swinstwo i tyle. Patriota nawet nie zna ‚swietych’ przykazan kk. Jedno z nich mowi nie krakdnij.

    Ale ja jestem wyrozumialy. Przeciez to juz 26 lat prania mozgow w Polsce.

    Podsumowujac poprzedni temat. Historyk niestety jest w stanie wniesc pozytywna kontrybucje dla kraju i obywateli tylko przy pomocy lopaty, kilofa, grabi i miotly. Zdecydowanie nie ma miejsca dla takich w polityce. Fakt ze historyk pracuje jako programista wskazuje na korupcje i nepotyzm. Co doniesienia niejakiego Wiplera potwierdzaja.

    Polska juz zostala zniszczona przez historykow i przedstawicieli pasozytniczych nauk-zawodow. Zainstalowali oni nalogowe pasozytnictwo na polskich dzieciach i pokoleniach jeszcze nie urodzonych. Zadluzaja je ponad wyplacalnosc. To obrzydliwy akt pedofili ekonomicznej.

    I czmu sie dziwic. Te miernoty historycy i innye pasozyty nie wiedza co to jest pozytywna wartosc ekonmiczna i jak ja tworzyc. Bo nigdy sie tego ani nie uczyli ani nie praktykowali. Bo pasozytnictwo jest przeciwienstwm tworzenia pozytywnej warotsci ekonomicznej.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Chyba poza Polską

  6. @Axiom1 – bez poplucia dzień stracony 😀 No ale to i tak wobec życia- błahostka, a Ty żyjesz z tą nienawiścią w sobie.A to już błahostką nie jest. Szkodzi.

  7. Proszę o odpowiedź.Jeden Bóg ,Jego Syn na ziemi i różne pojmowanie nauki Jezusa.KK mówi ,że kazał to co zobowiązuje w życiu małżeńskim itd.Ale Jezus protestantow i innych kościołów chrześcijańskich nakazuje inne zachowania.Kto ma rację i gdzie jest prawdziwa wola Boga.Bo inny Bóg np. pozwala mieć 4 żony.I czy za te pytania po wyborach nie spalą mnie na stosie.?

  8. Axiom 1,
    ” Przeciez to juz 26 lat prania mozgow w Polsce.”

    Śmiem przypomnieć, że to pranie mózgów z małą przerwą na PRL, trwa od 966 roku.

    Co do zmian w Kościele to raczej ewolucja niż rewolucja. Ile to czasu zajęło przeproszenie za Giordano Bruno?

    W Polsce z pewnością po tym synodzie zmian nie będzie, coś się jednak dzieje w Watykanie. Jak się nasi nie zmienią albo zaczną za póżno czeka ich los kościołów w kanadyjskim Quebec czy w pofrankistowskiej Hiszpanii, totalne olanie przez następne pokolenia.

  9. Przeproszenie było za Galileusza.O Bruno nie słyszałem.?

  10. az sie chce powiedziec – kto bogatemu zabroni…
    Wlasnie, Redaktorze. W Polsce zmian po tym synodzie nie bedzie. Czy jakas oczytana babunia na podkarpackiej czy innej mazowieckiej wiosce osmieli sie zwrocic uwage swojemu proboszczowi ze gledzi bez sensu? Papiez Franciszek jest wspanialym czlowiekiem i wielkim duszpasterzem ale ma pewna wade – nie jest wieczny. Serce moje bardzo raduje Pana optymizm ale na Boga… mieszkalam w Polsce 50 lat….zawsze bylismy antysystemowi… teraz kk bedzie antyFranciszkanski po cichu, po wielkiemu cichu. Nie chce byc jadowita… pan Wesolowski pochowany z honorami?

  11. g-ww

    Faktycznie, to bylo za Galileusza, na przeprosiny za Giordano i tysiące innych musimy poczekać.

  12. Oczywiście, jak zwykle u kościelnych hierarchów, przeważył język ezopowy, ale i tak wielki sukces ,że jednym głosem(!) wybrzmiał bardziej ludzki. Zapadł więc wyrok salomonowy.
    Pozostający w wierze, biorący nawet regularnie udział w mszach św., ale rozwodnicy, dostają – jak pilne dzieci – coś w rodzaju jajka z niespodzianką, czyli jakby jajeczko częściowo nieświeże.
    Albo dostanę zezwolenie idywidualne od spowiednika na przyjęcie komunii, albo nie. Taka loteryjka dla katolików niepełnowartościowych.

  13. „Ewangelia pozostaje dla Kościoła żywym źródłem wiecznej nowości’.

    Dobrze powiedziane. Niestety nie dotyczy to tego Kościoła.

    Chyba że jakiś biskup wyjaśni gdzie w Ewangeliach można poczytać o papieżu, kardynałach, arcybiskupach, księżach, zakonnikach czy też o duszy nieśmiertelnej, piekle, czyśćcu, Trójcy, chrzcie niemowląt, spowiedzi, komunii, bierzmowaniu, świętach Wielkanocnych i Bożego Narodzenia, Bożym Ciele, Święcie Zmarłych, kulcie Marii, krzyża i obrazów oraz świętych, czczeniu niedzieli, mszy świętej oraz celibacie ? Mam dalej wymieniać – czy już starczy ?

    Panie Redaktorze. Może o tym Pan kiedyś coś napisze ? Jak uczy Biblia, los KK jest już przesądzony – trzeba szybko opuścić ten „tonący okręt” a nie zachęcać do naprawy „dziurawego kadłuba” (Apokalipsa 18:4,5). Chętnie pomogę.

  14. Może mniej ( na razie) o efektach obrad synodu,a bardziej o rodzinie.
    Z tendencją w kierunku tradycyjnej rodziny,a nie jakichś współczesnych modernizacji.
    Prawdopodobnie wiadomy trend jest jest nieunikniony,czyli zniknięcie pojęcia i jego praktycznego desygnatu .
    Coś tam będzie w jej miejsce ,ale tradycyjna rodzina po prostu stanie się niepraktyczna.
    Przykłady.
    Rodzina to przede wszystkim jakaś odpowiedzialność. Za drugą połowę związku za potomstwo,a do tego parę rzeczy jest potrzebnych.
    Kasa, czyli pewne zatrudnienie, w miarę przewidywalne miejsce tego zatrudnienia i parę innych rzeczy.
    Może i byłoby to możliwe .Ale tego musi chcieć również druga strona,czyli ci którzy dają pracę.
    I tutaj pojawia się problem.
    Rodzina to oczywiście dzieci,a dzieci jak to dzieci na przykład chorują.
    Pracodawca nie bardzo lubi kiedy dzieci chorują.
    Dzieci -może również żona – chciałaby całą brygadą na upragnione wakacje.Na przykład nad Morze Białe.
    Może i chciałaby,ale pracodawca chciałby aby jego pracownik był dyspozycyjny przez …25 godzin na dobę i 365 dni w roku i planowany wypad nad morze niezbędnego pracownika mija sie ze strategicznym spojrzeniem na los swojej firmy jej szefa.
    Czyli pracownik czujący awersję do stadła rodzinnego zawsze będzie witany z uśmiechem przez dział kadr każdej szanującej firmy.
    A jeżeli pracownikowi nie podoba się firma w której rodzicielski instynkt nie może być traktowany z namaszczeniem to droga wolna.
    Dobra.
    A jeżeli pracownik zdecyduje się na zagraniczny wyjazd to kto będzie rwał włosy z głowy i darł gębę,że tatula wyjeżdża. Pozostał część rodziny. No i tatula ma skrupuły,babę w domu samą zostawi, dzieci zasmarkane. Klepie się tatula po łbie i pyta
    ” po co mi to było”.
    Mało to babów na świecie.Zamiast męczyć się z jedną , można przecież…
    Szczegółów nie będę upubliczniał, ale każdy chłop wie o co chodzi.
    a zresztą rodzina to tylko przeżytek.
    Potencjalny pracodawca pochwali tę decyzję,bo przecież po co wiązać się z rodziną kiedy robota czeka:
    tydzień w Radomsku
    dwa tygodnie w Omsku
    miesiąc we Zgierzu
    dziesięć dni w Kazimierzu…
    niekoniecznie Dolnym.

    No i po co ci chłopie rodzina.
    Rodzina ma również inne minusy.

    Na przykład.
    Wali się grunt pod nogami. Z pracy wylali,sąsiad się śmieje. Chałupa się wali.Dzieci wkurw…
    Co robić?
    Oczywiście nie ma sytuacji bez wyjścia.
    Jest rodzina. Bliższa, dalsza.Ale jest.Może być różnie,ale zaryzykuje twierdzenie,że w tym pierwszym najtrudniejszym okresie poda pomocną dłoń.A jeżeli nie masz rodziny na przykład.To kto ci pomoże.
    Oczywiście znajdzie się jakaś uczynna osoba która wie,że jesteś sam i przyjmiesz każdą ofertę pracy.
    A jeżeli nie masz rodziny, to może jakiś dar z pobliskiego banku który zwrócisz jak ci się w życiu poprawi.

    Można takich przykładów wiele,a morał z tej pisaniny jest taki,że świat potrzebuje „jednostek autonomicznych”,czyli ludzi samotnych, bezbronnych bo tylko tacy stanowią łatwy łup dla …

  15. Synod do nie Sobór, ale zawsze jest to jednak wydarzenie w życiu KK.
    No i tu i tam zmiany, czyli zdaniem Redaktora podążanie za „wspaniałym światem”.
    Zacytuję znanego polskiego poetę Czesława Milosza i jego komentarz do soborowych reform. Cytat zawarty w „O podróżach w czasie”.
    Moim skromnym zdaniem to również może być komentarz do proponowanych zmian w Kościele.

    „Otwarcie się na świat” Kościoła nastąpiło w chwili, kiedy tak zwany świat nie miał się dobrze, bo właśnie utracił wiele pewnikow długo wspierających go w jego dziejach, w tym pojęcie prawdy obiektywnej.
    Spełniał się więc przepowiednia Nietzschego o zbliżającym się nihilizmie europejskim.W tych warunkach uchylenie bram katolickiej twierdzy przenosiło wewnątrz niej cały zgiełk ścierających się racji, nieznających żadnych powściągów”.

    Tyle Milosz przy okazji soborowych zmian którego nieprzypadkowo cytuję przy okazji komentarza do synodalnych obrad.

  16. W tym przypadku z Kościołem jest bardzo podobnie jak z publiczna służba zdrowia w Polsce. Radykalne reformy mogłyby doprowadzić do zlikwidowania kolejek w jej ramach i z czego niby mieliby wówczas żyć, rządzący nią, wielcy specjaliści, profesorowie, i inne medyczne szychy w swoich prywatnych gabinetach. W przeciwieństwie do powszechnego dopuszczenia rozwodnikow do sakramentów, można im przecież po cichu i nie za darmo uniewaznic małżeństwo i efekt będą mieli taki sam. Ci którym na prawdę na tym zależy znajdą odpowiednie dojścia i wysuplaja odpowiednio szczodre ofiary. Działo się tak właściwie przez całą historię chrześcijaństwa. W różnej skali oczywiście. Uniewazniajacy swoje małżeństwo kolega miał numer trzycyfrowy łamany na rok. Czyli gdzieś tam po cichutku, nieoficjalnie odchodzi niezła robota, a jak mawiają sąsiedzi tichsze jedjesz dalsze budjesz.

  17. Jest taki kosciol w Chicago Saint Mary of the Angels wlasciwie katedra. wiekszosc kosciolow polskich imigrantow to potezne katedy, budowane w stylu ogromnych eklektycznych katedr bez wlasnego wyrazu przytlaczajacych, jako wyraz polskiej dumy narodowej. Powstalych z mieszanki stylow i nasladownictwa lecz imponujacych wielkoscia, najwieksze w USA. Skladali sie na nie biedni wierni, polanafebeci przyjezdzajacy z dzielnic zaborow dawnej katolickiej Polski. Ta katedra kosztowala ok $400.000 suma przeogromna w 1900r. Kazda z nich kosztowala porownywalnie. w latach 60 stracila wiernych ze wzgledu na wybudowana pobliska autostrade. Polacy awansowali i zaczynali uciekac na przedmiescia w drugim i trzecim pokoleniu maja tylko wspomnienie o swoim polskim pochodzeniu, dzis juz nie katolicy lecz protestanci. Mamy te szybka zdolnosc asymilacji i rozplyniecia sie czyli niewysoko cenimy wlasne korzenie. Dla porownania w latach 30 XXw w Lublinie rabin Szapiro byl inicjatorem budowy Jesziwas Chamej czyli Rabinackiej Szkoly Medrcow. Koszt cakowity uczelni dla 200 mlodych studentow wyniosl ok $ 250. 000, byla to jedyna w Europie i najwieksza szkola ksztalcaca przyszlych rabinow, czyli medrcow w pismie i slowie. Koszty podawane tej uczelni ksztaltuja sie od ok. $100.000 wiec trzeba mierzyc w srodke. Pisze o tym co i dla kogo bylo wazne. W USA nie powstal zaden polski uniwersytet, zadna wysza szkola, oczywiscie byly szkolki podstawowe jak dzis i nic wiecej. Ale pozostaly imonujace przebogato zdobione katedry, dzis zasiedlone przez imigrantow z Poludniowej Ameryki i Azji. Pokazuje to nasze osiagniecia i tu i tam, blichtr, ozdoby i pustka w srodku. Dla polskiego KK wazne byly pietrowe budowle na chwale i dziekczyninie Panu, choc Pan ten jak mowia luteranie pomagal innym tym ktorzy sami sobie pomogli. Uniwersytety zakladali protestanci i katolicy tez choc nieliczne, tylko ze nie Polacy. Nasza emigracja jest raczej uboga intelektualnie i materialnie, nie mamy Reprezentantow we wladzach, ani bogaczy, ani wielkich inwentorow, ani wybitnych naukowcow i tworcow.

  18. A propos losów „rodziny”.
    Pomogę sobie cytatem z „Jednostki po nowoczesności. Perspektywa socjologiczna”. Mirosławy Marody która prz okazji opisu przemian instytucji społecznych poświęca rozdział równiez przemianom w „instytucji” rodziny.
    Pomaga sobie przy okazji osobą znanego (oczywiście kto to zna to zna)socjologa Ulricha Becka i jego poglądami na temat perspektyw rodziny.

    Beck pisze wprost:

    „W pełni przemyślany model współczesnego rynku zakłada społeczeństwo bez rodzin i bez małżeństw”.

    Nie będę więcej nic cytował,ale przytoczę tylko kluczowe pojęcie w tym momencie,czyli „elastyczność”.
    Potencjalny pracownik musi być elastyczny,żadne tam że „zona płacze”, „dziecko ma zatwardzenie”, czy „teściowa trzeci zawał”.
    To wszystko jest tylko obciążeniem jego elastyczności a jej oczekuje przecież od swoich pracowników miłujący bliźniego szef.

    Powtórzę
    „… społeczeństwo bez rodzin i bez małżeństw”.

    Okazuje się,że na złość wrednemu Kościołowi Polak jest naprawdę zdolny do wielkich rzeczy.

  19. Oczywiście można zaryzykować twierdzenie, że rodzina nie zostanie zostawiona na pastwę określonych trendów cywilizacyjnych i ktoś stanie w jej obronie.
    Na przykład najmłodsza religia monoteistyczna ,czyli islam.

    Jak to mawiali górale z Gór Świętokrzyskich

    „Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Hej!”

  20. Wygrali!!!

    Nie, nie chodzi o wybory parlamentarne, ale o mecz na szczycie w polskiej Ekstraklasie.
    A wygrał oczywiście Lech Poznań.

    A jeżeli chodzi o wybory, niech wygra lepszy.

  21. Panie Makowski.
    „A więc każda rodzina jest dla Kościoła tak samo ważna – także ta rozbita, patchworkowa …”
    Nie panie Makowski, jak wielu nie dopowiada pan do konca. Rodzina jest jasno okreslona w bezposrednich wypowiedziach papieza jak i dokumentach. Rodzina to ojciec – matka, a nie ojciec-ojciec, matka-matka. Tu rewolucji nie ma i prosze jej nie oczekiwac. Podobnie jak z wyswiecaniem kobiet. Na to pytanie poraz tysieczny odpowiedzial papiez w samolocie w drodze z Filadelfii do Rzymu; ta sprawa jest zamknieta.
    Wracajac na moment do rodzin, szczegolnie rozbitych, wtorne malzenstwa, itp. Dokument, o czym pan przemilcza, mowi jasno, ze przykladowo rozwodnik uznajac swoja wine za rozbite malzenstwo probuje zyc zgodnie z obowiazkami katolika, zaluje za swoje postepowanie, itp. moze byc dopuszczony do komunii. To jest istota dokumentu. Mea culpa.
    „Gora urodzila mysz” jak pan pisze. Nie wiem czego pan oczekiwal, akceptacji zwiazkow homoseksualnych ? „Decentralizacji” KK ? Probowalo wielu w przeszlosci, Martin Luther tak zdecentralizowal, ze dzisiaj Lutheranie sa zcentralizowani w duzej mierze.
    Pisze pan, cyt.: „Bo jest oczywiste, że stanowisko papieża jest dużo bardziej postępowe w kwestii rozumienia rodziny i jej zmagań niż treść dokumentu kończącego synod.”
    Znowu niedopowiedzenie, moze jakies szczegoly, szczegolnie co „jest oczywiste, że stanowisko papieża jest dużo bardziej postępowe w kwestii rozumienia rodziny … ” Czyzby definicja rodziny zostala rozszerzona ? I don’t think so Mr. M.
    Papiez by bardzo jednoznaczny w tej kwestii podczas pobytu w USA, nie zostawil cienia watpliwosci.
    Panski cytat: „Dalej – także konserwatyści „wrzucili” informację, że papież może mieć nowotwór”.
    Prosze podac wiarygodne zrodlo tej informacji wskazujacy na wspomnianych „konserwatystow”, np. L’Osservatore Romano.
    l’Unità prosze sobie glowy nie zawracac. Wszystko to o czym mowi papiez: „Kościół jest Kościołem ubogich … grzesznikow … szukajacych wybaczenia … „, etc. jest echem niemal codziennych slow JPII.
    „Ewangelia pozostaje dla Kościoła żywym źródłem wiecznej nowości, przeciw każdemu, kto chce ją zdoktrynizować w martwe kamienie do rzucania w innych” moze byc rownie dobrze powtorzeniem codziennych slow Benedykta XVI.
    Zachecam pana do obejrzenia wystapienie papieza w seminarium St. Charles Borromeo Seminary w Filedelfii, moze jest na YT, napewno jest gdzies dostepne. Chce pan wiadomosci nieco mniej oficjalnych, ale wiarygodnych z Watykanu ? Prosze zajrzec na strone internetowa „Whispers in the Loggia”.
    Natomiast zaintrygowal mnie pan stwierdzeniem, ze dla mnie polskiego katolika (moze jestem tym jednym z wielu) nadszedl koniec Kosciola jaki „znam”, tj., cyt.: „nakazów i zakazów, ślepego posłuszeństwa i wykluczeń …” Vaguely, very vaguely.
    Co mi takiego KK w R.P. nakazuje, zakazuje, wyklucza, no i slepe posluszenstwo ?
    KK panie Makowski jest zgromadzeniem (ecclesia) dobrowolnym tych ktorzy przyjmuja jego nauki jako wlasne wyznanie wiary, ze wszystkimi konsekwencjami.
    „Nakazy” sa tylko przypomnieniem, „zakazy” sa tylko przypomnieniem, „wykluczenie” jest zwykle na wlasne zyczenie.
    „Slepe” posluszenstwo jest dobrowolnym przyrzeczeniem posluszenstwa wobec biskupa przez wyswiecanego ksiedza, zgodnie z doktryna KK.
    Nie wiem o co panu chodzi, czy kosciol ma byc takim jakim pan sobie go wymysli, moze jakim go „widzi” red.Szostkiewicz. W USA tacy katolicy sa okreslani jako „caffeteria Catholics”.
    If you don’t like it, leave.

  22. Nikt nie zaszkodzil PO tak jak dziennikarstwo. Od umilowanego Donka niczego nie wymagali a jedyna kwalifikacje ktora on rzekomo mial to ‚lepszy of Kaczynskiego’.
    Wasalskie wobec PO dziennikrastwo przyjelo stanowisko any-polskie i anty ludzkie. Przez 8 lat wychwalali Donkowe pasozytnictwo na polakach. Kazdy polak stracil po 8 lat z zycia. Dzieci obraczone Donkowym dlugiem publicznym stracily caale zycie. Przyszle pokolenia nie maja po co sie rodzic.
    Liczac po cenach gruntow rolnych i pod zabudowe dezerter Donek przlajdaczyl ¼ Polski ! Tak, tyle kosztuje donkowy dlug. ¼ Polskiego terytorium.
    I Donek zedezerterowal za co powinien byc scigany listem gonczym. Cala nadzieja w PIS aby spwawiedliwosci stalo sie zadosc. Ale szkod nie da sie odwrocic.

  23. axiom1
    Gdybym miała takie możliwości, to ciebie ścigałabym listem gończym za te wszystkie wredne i bezsensowne napaści na rożnych polityków i zwykłych ludzi, których nazywasz czasem polskim bydłem i za celowo pogardliwe pisanie Polska czy Polak z małej litery (przez co wyleciałeś z blogu red. Kowalczyka).
    PIS TO DOPIERO da popalić! Zwłaszcza w dziedzinie ekonomii i sprawiedliwości (która musi być , ale po „naszej stronie”).
    Ale nie tobie da popalić arogancki durniu – „dobra rado”, bo nie mieszkasz w Polsce, a masz czelność wypisywać tu różne dyrdymały, korzystając z wolnej trybuny, jaką są blogi.
    Długo to znosiłam bez komentarzy, ale miarka się przebrała.

  24. Rozwodnicy sa pozostawieni arbitralnosci kaplanow, „loteryjce” jak pisze @mag. Gdzie tu wiec zmiana? Podobno zmienic ma sie jezyk Kosciola, ale czy mozna w to wierzyc? Czy ktokolwiek moze zmienic jezyk o.Rydzyka i jemu podobnych? A jak chodzi o kryteria rozgrzeszania, to niestety racje ma @delfin – zbyt wielka bedzie pokusa odpustow w zamian za korzysci materialne. Oczywiscie znajda sie ksieza bezinteresowni, kierujacy sie glosem sumienia, ale nawet sumienia ksieza miewaja rozne (Kosciol, jak pisze red. Makowski, nie jest monolitem). Wierny pozostaje istota niesamodzielna, ksiadz stoi ponad jego wlasnym sumieniem.
    Jednak nie mozna wykluczyc, ze KK, nawet w Polsce, stanie sie kiedys mniej opresyjny dla swoich wiernych. Rzeczywiscie rzecz zaczyna sie od jezyka, ale droga jest dluga i czy starczy czasu?

  25. mag
    25 października o godz. 22:07 27502
    Nie majac swiadomosci politycznej na slepo wspieralas 8 lat pasozytnictwa przez Donka historyka i lekarza pediatre. Pomoglas im zniszczyc kraj i zycie 38 milionow polakow.
    Jestes wspol odpowiedzialna. Polska juz sie nie podniesie z tych zniszczec. Ani twoje dzieci i wnuki. Obarczone Donkowym dlugiem nie maja szans na normalne zycie.
    A gdyby nie emigraci to bys nawet o tym nie wiedziala.

  26. W Polsce potrzebny jest egzamin dojrzalosci obywatelskiej. Tylko osoby politycznie swiadome po zaliczeniu takiego egzaminu winny miec prawo do glosowania w wyborach. Bo to odpowiedzialnosc.

    Niestety duzo polakow nie zdaje sobie sprawy ze swej odpowiedzialnosci. Glosujac na przedstawicili pasozytniczych kierunkow-zawodow, czyli odoby kompletnie nie przygotowane do pelnienia funkcji publicznych, polski nieswiadomy wyborca sprowadza zaglade na siebie samego, na kraj i na wszystkich. Na cale 38 milionow. To jest aktem terroru.

    Z drugiej strony potrzebny jest rowniez formalny zakaz zajmowania publicznych stanowisk dla przeroznej masci i gatunkow historykow, filozofow, sojologow, archeologow srodziemnomorskich i egipcjologow,….przedstawicieli nauk tzw spoleczno humanistycznych. Dla takich jest tylko lpoata, kilof, grabie i miotla. I wolny rynek.

    Po 8 latach orgii donkowej niekompetencji bardzo ciezkie czasy nadchodza. Czas wyciagac wnioski i przeciwdzialac.

  27. To typowe. Jam mam prawo juz nie znac ani nie rozumiec polskiego, znaczenia slow i sensu zdan. Ja mam prawo spodziewac sie od przedstawicieli nauk spoleczno-humanistycznych w Polsce standardow i konstruktywnej interpretacji jezyka polskiego. I ponad wszystko uczciwosci.

    Ale tak nie nie jest. mag
    25 października o godz. 22:07 27502

    reprezenuje dziennikarstwo jak wiemy. Przeczyta, nie zrozumie, przekreci i na postawie stworzonego przez siebie klamstwas oskarza.

    To skandaliczna postawa. Widzimy to na wszystkich szczeblach wladzy i stosunkow miedzyludzkich.

    Niestety, straznicy polskosci, przedstawiciele nauk spoleczno-humanistycznych weszli do rynsztoku i dobrze sie tam czuja.

    Ja kiedys pisalem. „pomimo istnienia gigantycznej armi pasozytow, przedstawicieli nauk spoleczno-humanistycznych, stusunki miedzyludzkie w Polsce zeszly do poziomu ponizej dzikiego bydla. Bo tak wlasnie jest. ”
    Wpis mag @22.07 jest pro prostu przekretem, klamstwem i swinstwem.

  28. dezerter
    Zdesperowany dezerterze, sadzisz, ze wasza „biblia” opublikowana przez brooklinska Wieze Wartownicza jest czyms wartosciowym, well, think again.
    Ciekaw jestem, kogo a raczej czego oni tak pilnuja ? Miliardow $$$ z oskubanych dezerterow, czy rezerwacji miejsc w jehowym Shangri-La, hmm ?
    Jestescie na tym samym poziomie wiarygodnosci co Mormons z tym, ze oni Mormons sa nieprownywalnie bardziej od was inteligentni, wyksztalceni, kulturalni no i bardzo wielu z nich zajmuje wysokie stanowiska, co nie zmienia faktu, ze u fundamentow ich doktryny religinej podobnie jak i u waszej jest theological bullshit, ze tak powiem. Jak Mormon puka do drzwi to jest to zwykle czysto ubrany mlody czlowiek, wyksztalcony, gotowy do rozmow na kazdy temat, wy wysylacie w teren wyjatkowo nieatrakcyjny element, moj kaloryfer ma wyzsze IQ od waszych „misjonarek”.
    Wszystko co wymieniles zdesperowany dezerterze, „stoi jak byk” albo w Biblii albo w Nowym Testamencie. Zapomnialem, Nowy Testament jest dla was „streng verboten”. Z Biblii wasi „prorocy” powyrywali kartki, cale rodzialy, tak poprostu ja skroili do wlasnych potrzeb. Tyle, ze z tego wyszedl, jak wspomnialem, theological bullshit.
    Ten wasz Karolek Russell, „prorok i zalozyciel”, zanim oddal ducha nawrocil sie … Tratatata ! (to Traby Jerychonskie) na katolicyzm !
    Oooo … zdesperowany dezerterze, nie wiedziales o tym. Poor you.
    Ach, ta wasza Wieza Wartownicza !
    P.S. Apocalypse 18-4,5 nic nie wspomniana o KK tylko o imbecylach, ktorzy wyrywaja kartki z Biblii i karza ludziom wloczyc sie po klatkach schodowych.

  29. maciekplacek

    Nie zamierzam wymieniać z Tobą opinii, na jakikolwiek temat. Nauczono mnie okazywania szacunku dla rozmówcy także wtedy, kiedy się z Nim nie zgadzam. Dla Ciebie ta umiejętność wydaje się być obca.

  30. maciekplacek
    26 października o godz. 15:00 27508

    Nie rozumiem w jaki sposob ty, oczywisty zdrajca i rasista, sluga i wasal obcej bandyckiej mafii kk, ktory rowniez sie czolga przed swym czarnym panem za oceanem z bialego domu i przed panami w brukseli,… i ciaglke jeszcze pozujesz jako polski patriota. Gdzies ty sie chowalal ? Na jakiej wiosce ? Jakiej plebanii ?

  31. dezerter
    „Wymiana opinii” z jehowita ?! Don’t flatter yourself.
    Naucz sie kultury jehowito, nie pukaj do drzwi nieproszony, nie wpieprzaj sie z ta yehowicka chamska ignorancja, ze swymi „opiniami, cytatami, apokalipsami” na temat innych religii. Ani my katolicy nie pukamy do waszych drzwi, ani tego nie robia Zydzi, Muzulmanie.
    Leave us the hell alone !
    Obiecuje ci jehowito, ze gdziekolwiek, kiedykolwiek natrafie na twoj wpis to potraktuje cie jak zapchlona bura suke. Nie musze ci opisywac co sie robi z zapchlonymi burymi sukami. Twoja jedyna nadzieja w tym, ze jestem tu sporadycznie. Taka bedzie moja „wymiana opinii” z toba jehowito. Nie naleze do tych co nadstawiaja drugi policzek.

    axiom
    You’re a despicable some form of life – extrement.
    ES&D !

  32. Ciekaw jestem czy axiom 1 prowadził kiedyś chociaż kiosk z gazetami ? Skąd u niego tyle wiedzy ?

  33. Nie ma i nie będzie żadnego „końca Kościoła,jaki znaliśmy”.
    Chyba, że zniknie zupełnie, na co się nie zanosi.

    Kościół kat jest ciągle ten sam i ciągle taki sam: wieczny.
    Wiecznie pomylony, wiecznie zapóźniony, wieczny szantażysta, wieczny uzurpator.

    Synod też nie jest do niczego potrzebny. Wystarczy nie włazić między osty, wtedy nie jest się pokłutym. Kto włazi i woła następnie ratunku, daje dowód pomylenia spraw i rzeczy.

    Papież Franciszek, w roku 2015 naszej ery, co się tłumaczy „od narodzenia Chrystusa”, rzecze tak:
    „Doświadczenie Synodu pozwoliło nam lepiej zrozumieć, że prawdziwymi obrońcami doktryny nie są ci, którzy bronią litery, ale ducha; nie idei, ale człowieka; nie formuł, ale darmowości miłości Boga i jego wybaczenia”.

    Niesamowite !

    W ewangeliach Jezus demonstrował ducha,nie było żadnej litery, poza literą starego testamentu, oraz jego duchem, czemu się właśnie Jezus sprzeciwiał za pomocą nowego ducha.
    Nie zostawił po sobie ani jednej litery. Litery na temat Jezusa powstały dopiero w IV wieku „naszej ery” i od tej pory papieże, biskupi i banalni proboszcze mają nieustającą trudność: myli im się duch z literą.

    Mija 2000 lat od narodzenia Jezusa i biskupom z papieżami ciągle się coś myli.

    W normalnych warunkach, jak się komuś coś przez 2000 lat myli, i na podstawie nieustających pomyłek ma surowe żądania pod adresem wyznawców tego, co jest nieustanną pomyłką, uznaje się, że niech się ten mylący uda na stronę i wreszcie ustali o co mu chodzi. A myląc się, nie nadaje się ani do nauczania, ani do pouczania, ani rozliczania, ani jakiegokolwiek wywyższania się.

    Jak ktoś mylący upiera się dalej, że jest niemylący się i dalej żąda posłuchu, stosując przy tym środki szantażu oraz inne środki kryminalne, to się już mniej uprzejmie odsuwa go na stronę, surowo zakazując dalszych napaści.
    Gdy i to nie pomaga, zamyka się uzurpatora w pierdlu.
    Są to normalne środki obronne, stosowane zgodnie w zdrowym na umyśle świecie. oraz szeroko akceptowane towarzysko.
    Towarzysko akceptuje się właściwie działanie znacznie szybsze: zamknij drzwi z drugiej strony i nie właź tu więcej, łobuzie.

    Tymczasem ten, komu się ciągle coś poważnego myli żąda, by nazywać go „świętym” i „nieomylnym”. Zaś jak kto przytomny powie jak jest: Kościół się myli; to ów Kościół doznaje strasznego wstrząsu obrażenia: to jest atak na Święty Kościół kat. i Pana Boga”.

    Jezus w ogóle nie zajmował się żadną litera, ale wyłącznie jakimś duchem.
    W związku z tym nikt nie wie, o co mu chodziło. Jezus był tak zajęty duchem i w celu bardzo poważnym, bo wyzwolenia człowieka z upadku w grzechu i skierowania go ku swemu ojcu w niebie, że nie zadbał o to, by jakiekolwiek zapiski po sobie zostawić. Nie podyktował ani słowa, nie zapisał ani jednego notesu, wszystko było na gębę. Na dwunastu mało rozgarniętych i mających luki w pamięci apostołów, oraz przypadkowe i okazjonalne grupki innych świadków.

    Jak wygląda wiarygodność zeznania ze świadka wie bardzo dobrze każdy policjant, sędzia i adwokat. Każdy świadek naoczny gada co innego o tym co się zdarzyło kwadrans wcześniej.

    Natomiast literę o tym co tam było z Jezusem, złożono ponad 300 lat od jego śmierci. Wymienieni z imion autorzy ewangelii, nigdy nie byli żadnymi autorami tego,co powiedział, co zrobił, o co chodziło Jezusowi i jakiego to ducha wyrażał. Ewangelie są zlepkiem różnych bajek, legend, powiastek, piosenek, kołysanek i opowieści w klimacie sajens-fikszion.

    Jezus, w sprawie tak poważnej dla całej ludzkości, ale i dla siebie samego, bo zapłacił za swojego „ducha” życiem, nie zadbał nie tylko o własne i ścisłe zapiski wyjaśniające o co mu chodzi, ale nie zadbał też o to, by został po nim jakikolwiek pewny ślad historyczny. Nie wiadomo w ogóle, czy istniał taki Jezus.

    To co się Kościołowi z Watykanu zdaje na temat Jezusa i ma na to swoje literki, inaczej się zdaje każdemu innemu kościołowi chrześcijańskiemu, am jest ich ponad 41 tysięcy. Każdemu się zdaje wyłącznie dobrze i prawdziwie i w pełni i każdemu zdaje się co innego.

    W związku z tym nie brakuje takich co wiedzą, „co naprawdę mówią ewangelie”.

    tak się to wszystkim zdaje pewne, że się od 2000 lat ciągle mylą i papież Franciszek w 2015 roku po urodzeniu Jezusa oświadcza, że coś jest nie tak z tym zdawaniem się na tema tego o co chodzi z tymi zapisami na temat Jezusa i o co chodzi z tym całym duchem.

    „Jak było na początku tak będzie i teraz i na wieki wieków amen” – jak głosi Kościół kat.
    Z tym się należy zgodzić, nie ma innego wyjścia, bo 2000 lat historii Kościoła kat bezapelacyjnie tego dowodzi:jak się mylił, tak się dalej będzie mylić. Tak długo jak będzie istniał.

    Jak oświadczył kardynał Carlo Martini całkiem niedawno, Kościół kat jest zapóźniony o jakieś 25o lat.
    Kardynał był nadmiernym optymistą – Kościół kat jest zapóźniony od 2000 lat.

  34. Patagon – 25 października o godz. 17:42 (27496 )
    Masz 100% rację. Taka sama jest moja opinia o „starej” polskiej emigracji: nie tylko do USA, ale także do UK, Australii, Nowej Zelandii i Republiki Południowej Afryki. Podobnie jest też pewnie w przypadku Kanady, ale w tym kraju, w odróżnieniu od poprzednio przeze mnie wymieniowych, nigdy nie mieszkałem, choć zdarzyło mi się być całkiem blisko Kanady (Duluth w stanie Minnesota, w czasach zamierzchłych, pod koniec ubiegłego stulecia, kiedy to mieszkałem na przedmieściach Minneapolis).

  35. „Nie wiadomo w ogóle, czy istniał taki Jezus”.

    Osoby dobrze poinformowane wiedzą że istniał, a także to, że niebawem „przybędzie w swojej chwale, a wraz z nim wszyscy aniołowie. I będą przed nim zebrane wszystkie narody, i będzie oddzielał jednych ludzi od drugich, jak pasterz oddziela owce od kóz”.

    Nieco wcześniej, Bóg pobudzi czynniki polityczne tego świata, żeby zniszczyły wszelkie religie, które uzurpują sobie prawo do występowania w Jego imieniu. Nominalne chrześcijaństwo – które od kilkunastu wieków rozbudza ducha nacjonalizmu a samo pławi się w luksusach kosztem biednych ludzi – czeka zasłużona kara. Szczegóły przyszłego rozwoju wydarzeń, opisano w księdze Apokalipsy, rozdziałach 17 i 18.

  36. dezerter83
    28 października o godz. 23:00 27515

    „Osoby dobrze poinformowane wiedzą że istniał…”
    Osoby dobrze poinformowane są źle poinformowane.

  37. Tanaka
    29 października o godz. 10:55 27516

    Oczywiscie ze sa zle poinformwane.

    Przeciez jest wiadome ze relige katolicka wymyslono w roku 250.

  38. „Ewangelie są zlepkiem różnych bajek, legend, powiastek, piosenek, kołysanek i opowieści w klimacie sajens-fikszion”.

    „Gdyby kilku prostych ludzi za życia jednego pokolenia wymyśliło tak silną i ujmującą osobowość, tak wzniosłe mierniki moralne i tak urzekającą wizję braterstwa, byłby to cud o wiele bardziej niezwykły niż którykolwiek z opisanych w ewangeliach” (historyk Will Durant).

  39. A propos wpisu Patagona,
    Mam ja stary, przedwojenny album ze zdjęciami Wilna.
    Murowane są tylko kościoły, górujące nad jakimiś szopami zbitymi z desek.
    To potwierdza naszą polską mentalność, którą wypunktował powyżej Patagon.
    PS. Gadającej biblii jeszcze się nie znudziło?

  40. Patagon
    W USA nie powstal zaden polski uniwersytet, zadna wysza szkola, … ” Bleah, bleah, bleah … Rowniez w USA nie powstal zaden uniwersytet irlandzki, francuski, wloski, niemiecki, etc., etc., etc.
    Typowe kompleksy malarza pokojowego.

    Tanacza „maestria” slowa:
    „W ewangeliach Jezus demonstrował ducha,nie było żadnej litery, poza literą starego testamentu, oraz jego duchem, czemu się właśnie Jezus sprzeciwiał za pomocą nowego ducha. Nie zostawił po sobie ani jednej litery. Litery na temat Jezusa powstały dopiero w IV wieku”.
    Istna Rosetta Stone „logiki”, jakze typowa dla bylego kierowcy i referenta powiatowego Dep.IV-go i Biura Rejestracji Cudzoziemcow (polaczone, dla oszczednosci etatu). Kiedy referent Kaminski (zgaduje) pisze cos „od siebie”, tzn. nie kopiuje innych, wychodzi taka wlasnie Rosseta Stone „logiki”. Cos dla ciebie nikiforze jez.polskiego, historii i logiki. Cytat, napisany w latach 40-60 AD:
    „Nie sadzcie, ze przyszedlem zniesc Prawo albo Prorokow. Nie przyszedlem zniesc, ale wypelnic. Zaprawde, bowiem powiadam wam: Dopoki niebo i ziemia nie przemina, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni sie w Prawie, az sie wszystko spelni.”
    Referencie, „prawdy” nt. Ewangelii nie szukaj w instrukcjach pisanych dla waszego departamentu pod Moskwa czy w czerwonej ksiazeczce typu „mysli Mao” autorstwa prorokow z Wiezy Wartowniczej, od tego jest literatura oparta na faktach. Gdyby tow. referent zapoznal sie z cena „papirusu i atramentum” w latach 20-30-tych AD wiedzialby, ze „robienie literek” bylo fiskalnie nieatrakcyjne.
    „Nie wiadomo w ogóle, czy istniał taki Jezus.” – wiadomo, wiadomo.
    Tu jest odpowiedz; autor John P.Meier:”A Marginal Jew: Rethinking the Historical Jesus”.

    Zdesperowany dezerterze, zgodnie z przyrzeczeniem, wyslam ci DDT na odpchlenie mozgu. Przed wybuchem II WS, prorok-jehowita J.F. Rutherford w imieniu wszystkich jehowitow swiata napisal list do Adolfa Hitlera, a osobisty wyslannik go doreczyl.
    Co takiego w nim prorok-jehowita J.F. Rutherford napisal ?
    Poparl Hitlera w eliminacji Zydow z wplywow jakie maja w Niemczech, tzn. poparl Nürnberger Gesetze. Zapytaj o to swego lokalnego komendanta-proroka podczas tygodniowej odprawy. Odpchlenia cdn.

    Adios ladies !

  41. Biskupi i kardynałowie z wiedzą na temat rodziny pozostali na etapie swego dzieciństwa i wzorów, jakie dawno temu wpoili im ich rodzice. Seminarium duchowne odcięło ich od trosk i radości bieżącego życia świeckiego, oglądanego raz w tygodniu w trakcie krótkiego wyjścia na świat. A potem proboszczowie i kurialiści wpajali im realia zasad życia konsekrowanego, oderwanego od życia poza Kościołem instytucjonalnym. W efekcie mamy bezdusznych na ogół biuralistów Kościoła, bo przecież nie Pana Boga. Wzorzec wiary w osobie Jezusa, pozostał dla nich jedynie w postaci niezdolnej do ruchu sylwetki na krzyżu, która w ten sposób miała odkupić m.in. ich grzechy.
    Polski Kościół katolicki jeszcze długo się nie zmieni. On jest nadal kościołem wojtyłowym, przaśno polskim, zastałym w postaci zatwierdzonej i utrwalonej przez polskiego papieża. Benedykt w zasadzie utrwalił wojtyłowe widzenie kościoła polskiego, mianując ludzi zasłużonych dla poprzednika.
    A Franciszek zbyt krótko stoi na czele Watykanu. Nie zdążył jeszcze stworzyć swojej własnej, silnej grupy hierarchów, którzy popieraliby w całej rozciągłości jego politykę. I obawiam się, iż nie zdąży stworzyć wokół siebie takiej społeczności, godzącej się z franciszkowymi ideałami duchownego i Kościoła. To zbyt nieruchawa instytucja, gdzie zaniechanie jest milej widziane od zbytniej aktywności i popierania nowinek społecznych i politycznych.

  42. „Największą odwagę okazali Świadkowie Jehowy, którzy już od początków istnienia nazistowskiego państwa głosili otwarcie swoją opozycję, wynikającą z pobudek ideowych. Ściągnęło to na nich prześladowania. Świadkowie Jehowy odmawiali wszelkiej współpracy z państwem nazistowskim, które uznawali za przejaw absolutnego zła. Wielu skazano na śmierć za odmowę służby wojskowej i nakłanianie innych do takiego postępowania, inni kończyli w Dachau lub szpitalach psychiatrycznych. Jeszcze innych po prostu mordowano.
    97 procent członków padło ofiarą prześladowań. (Historia chrześcijaństwa, Paul Johnson, s.626)

  43. maciekplacek
    31 października o godz. 19:52 27521

    Próżno się trudzisz i źle się wypróżniasz.
    Mamy to już przecież ustalone: żebyś co rozumnego powiedział, bozia musi najpierw zrobić cud boski.

  44. zak1953
    31 października o godz. 20:38 27522

    Tak, ale jest znacznie gorzej: dzieci w dzieciństwie skrzywione, trafiają do seminariów, w ręce równie za dziecka skrzywionych, ale dobrze w skrzywieniu zapieczonych krzywicieli, którzy skrzywienia w młodziankach zapiekają.
    Tak w skrzywieniach zapieczeni, trafiają na parafie i w zderzeniu ze światem doznają szokujących przeżyć. Szukają wyjścia: chleją, łajdaczą się, robią dzieci nieślubne i NN parafiankom, karmią pornografią, pedofilą, pedalą, do reszty idiocieją i stracą kontakt z życiem. Tym silniej muszą się zasklepiać w bajędach o nieżyciu, i tym rozpaczliwiej bajęd tych muszą się trzymać.

  45. Od czasu do czasu zachodzę w głowę,a skąd ta znajomość różnego rodzaju kościołowych parametrów u Tanaki. A ta hermaneutyka treści pisma świętego wzbudza wprost czasami niezdrowe i niezbyt chrześcijańskie uczucie zazdrości.
    I ten ekspercki ton zauważalny „w temacie” wszelkiego rodzaju skrzywień.
    Niczym nie ryzykując mogę stwierdzić,że niejeden fachowiec od skrzywienia kręgosłupa, przegrody nosowej, czy nie daj Boże prącią cmoknie przy tej okazji z uznaniem wczytując się w diagnozy skrzywieniologiczne Tanaki.
    A już seminaryjna sodomia i Gomoria to wprost zmusza do być może nieuprawnionych domysłów,ale w skrzywionym swiecie wszystko jest możliwe.
    Swego czasu (okres PRL-u) wybitnym znawcą kościołowych niegodziwości był pisarz Breza. Breza tadeusz.
    Autor „Murów jerycha, „spiżowej Bramy”,i przede wszystrkim „Urzędu”
    Tematycznie te dwie ostanie łączyła krytka przedsoborowego KK.
    A dlaczego kojarzę breze i Tanakę.
    Oczywiście łączaca nić osnuwa się wokół emojonalnego napięcią jakie u Brezy i

  46. Muszę dokończyć, bo przez nieuwagę…

  47. Tak więc Breze i Tanakę łaczy określona uczuciową- estetyczna więź w relacjach.
    I teraz przechodzę do wyłuszczenia mojej tezy.
    Otóż Breza w czasach górnej i chmurnej… ulegał „skrzywieniu” na terenie klasztoru benedyktynów. Na drugim roku Breza się ponoć wyprostował,albo został sprowadzony do pionu.
    Uwspółcześniając biogram Brezy – został po prostu wypierd… przez…przełożonych
    Przyczyny dzisiaj trudne do ustalenia.
    I tutaj powstaje zasadnicze pytanie, które można odnieść również do Tanaki.
    Czy zauważalne w Przypadku Brezy dosyć zerojedynkowe ( z przewagą zera ) przedstawianie problemów związanych z KK jest ni mniej ni wiecej, ale przejawem jednego wielkiego zawodu miłosnego(Adorowany nie poznał się na uczuciu Adoranta),czy może jednak przy bliższym poznaniu materia ziemska przysłoniła i to z dużym naddatkiem transcendentne priorytety.
    Nie jestem uprawniony do publicznego ferowania wyroku,aczkolwiek z czasem coraz bardziej przychylam się do tezy…
    Oczywiście nie bardzo wierze,że Tanaka był kiedyś uczniem seminarium, czy członkiem jakiejś wspólnoty klasztornej, aczkolwiek nie wykluczam ,ze do sadu klasztornego na…jabłka się podkradał.

    Ale uczucie wielkiego zawodu jest moim zdaniem wyczuwalne na kilometr.

  48. I już na koniec.
    Przy wydawaniu tak kategorycznych sądów wskazana jest jednak spora doza poznawczej neutralności, czego moim zdaniem w przypadku Tanaki i jego opinii na temat KK zupełnie nie widać.

  49. Co w przypadku opinii KK na temat rodziny ma miejsce.
    Ciężko jest posądzać o obiektywizm wielokrotnego rozwodnika w sądach na temat trwałości i nietrwałości małżeństw.
    Do tego trzeba jednak pewnego dystansu.
    A hierarchowie Kk ten dystans posiadają.

  50. Aaron Sprezyner.
    1 listopada o godz. 18:15 27526

    Wierzę na słowo, że w głowę zachodzisz. Ten wysiłek się czuje.
    Jest to wersja dlacię mało korzystna, bo rezultatem zachodzenia jest produkcja słów pustych i pozorów znaczeń.
    Przychylaj się do tez dowolnych, na kilometr albo dziesięć. Może być przegroda nosowa, tekturowa albo gumowa. Podeprzesz się Brezą, Breżniewem, czy Leonem Diakonem -to bez znaczenia. Żon i rozwodów nawrzucaj ile zmieścisz, każda ilość dobra.
    Coraz bardziej zachodzisz i coraz bardziej jesteś przychylony. Kontynuuj. Całkiem przychylony i zajdziony będziesz tam, gdzie stale: w miejscu.

    Jest jeszcze wersja dlacię lepsza: robisz co umiesz, czyli klepiesz klawiszami zdanka, które są poprawne gramatycznie. Jest to osiągnięcie ponadprzeciętne. Sprawiasz sobie tym podnietę: alem ślicznie rypnął.

    Mnie oba przypadki odpowiadają po równo, czyli obojętne mi co klepiesz.
    Wyżej nie podskoczysz, co jest z kolei dla mnie pożyteczne: oszczędza zerkania tam, gdzie rządzi jałowość.

  51. Tanaka
    Jeżeli z tym rozwodnikiem wziąłeś zbyt bardzo na ciało , to nie było to moją intencją.
    Rozwodnik miał być wzorcowym przykładem osoby zbyt jednostronnie uwikłanej w meritum zagadnienia i tym samym niezdolną do wydania sensownego „wyroku”.
    W kwestii rodziny w tym przypadku.
    Powtarzam.
    Nic poza tym – Ciebie i osoby wielokrotnego narzeczonego – nie łączyło.

  52. A ja czekam bezskutecznie na przeprosiny kosciola polskiego za meczenska smierc i zniszczenie dziela ” Non existentia Dei ” Kazimierza Lyszczynskiego. Wiem, ze sie nie doczekam i dlatego nie mam zludzen co do intencji kosciola. Pozatym wszelkie te ” przeprosiny ” sa nieszczere i jedynie wymuszone faktem uciczki owieczek z paswiska bozego. JB.

  53. @ Tanako,
    we wstępnym wpisie dokonałeś jednego z najlepszych swoich tekstów, nieskromnie – gratuluję!
    Powinien on wisieć na ścianach korytarzy każdego z Ministerstw Głupich Kroków, z nagłówkiem: Our Mission and Vision.
    Nic lepiej nie opisuje tej KaKowej groteski teatru absurdu – vel ludzkiej duszy żądzami władzy pokuszonej, niż przyłożenie szkiełka i oka do nowych szat króla…

    Nb, jak już mowa o Ministerstwie Głupich Kroków, to ze względu na wpis Pana Makowskiego, idealnie nadaje się On na Ministra.
    Nabory wg. tych kryteriów właśnie intensywnie trwają, oby choć ten jakże wiarygodnie Instytucjonalnie Obywatelski kandydat przeszedł przez Ucho igielne, czyli ucho prezesa…
    Gorze nam, że w swym końcu dopomóż Boże, jakiego nie znamy.;)

  54. Gekko
    2 listopada o godz. 19:50 27534

    Że gratulujesz, to miło.
    To działa tak: jak pan bozia dopuści, to z kija wypuści.
    Oraz tak: nic się nie dzieje bez woli bozi.

    Skoro u mnie to zadziałało, to najlepszy dowód na brak bozi. Bozia z kija wypuścił, z własnej woli to, że ja mu mówię, że on bajeczny jest, to musi znaczyć, że bozi nie ma.

    Ministerstwo Głupich Kroków celnie przypominasz. Polska tak ma w herbie, że dookoła same głupie kroki, przez które zwykle łatwo trafić do stawiacza.
    Patrzysz i widzisz: idą w prawo posuwając się na lewo. Ci, co brną na lewo, przemieszczają się na prawo. Ci uciekający do przodu znajdują się w ogonie.
    Co spojrzysz na biskupa, widzisz, że na głowę włożył but. Polityk w ogóle nie założył głowy. Blogowisko ma tak samo. Co publicysta, to strasznie gada, a nic nie slychać w tym treści.

    Taki klimat, jak u tej pani.

  55. Tanaka i Gekko
    Jeszcze nie zauważyliście, panowie, że głowy to bodaj jedyny artykuł deficytowy w „odzyskanej ” Polsce.
    Mylą się zwłaszcza z organem, pardą, artykułem położonym na osi pionowej, tyle że u dołu.
    Na szczęście nogi pełnią jeszcze dawną funkcję, ale dla nich to chyba zarówno, co noszą.

  56. Kościół, jaki znaliśmy…
    Instytut Obywatelski…
    Synod o schedzie dla Schetyny…
    …od którego „Kopacz nie wie, czy jest lepsza” (cytat jej własnych słów w wywiadzie o …charyźmie)

    Tak, @Tanako, „idąc w prawo, sprawiedliwość posuwają…” niekoniecznie w lewo, ale na pewno wszystko co robią to „na lewo”.
    Nb. jak słusznie zauważył ktoś z komentatorów, lewica zniknęła z parlamentu, bo tzw. prawica dała ludowi o wiele więcej lewych wartości (od 500 PLN wzwyż) niż lewica kiedykolwiek zamierzała kułakom odebrać.
    Dlaczego ja to piszę akurat tutaj?
    Bo uważam że dęte egzegezy i kadryle kruchciane Pana Makowskiego, do teatru absurdu powyborowego (per analogiam do posoborowego) pasują idealnie jako tło do bełkotliwego kazania o Misji i Wizji Ministerstwa Głupich Kroków.
    Ale tak na poważnie, to wszystkie kroki nad Wisłą, które nie prowadzą za granicę, są głupie.
    Póki Pambuk z Żulyborza dopuszcza no i – to i przez te granice przepuszcza.

    @ Mag, sorki za Żulyborz, ale to żeby Łodzianom po Lindzie nie było smutno w samotności. A w kwestii głowy i jej ew. deficytu, czyli przejściowych trudności w dostawach, to ludowi miłościwie panującemu w okolicach Vistuli (kto pamięta ten smak!) wystarcza z powodzeniem głowizna i flaki.
    Najlepiej wyprute z sąsiada-kułaka (nawet jeśli przez kosmopolitę o nazwie Zandberg).
    😉

  57. Gekko
    4 listopada o godz. 0:07 27537

    Czas najwyzszy dostosowac sie do realiow obecnego swiata.
    Pojecia lewica-prawica zrodzily sie w drugiej polowie 19 wieku i odnosza sie do wlasnosci zrodel produkcji. (wlasnosc miejsc pracy)
    Kapitalisci (prawica) zawladali miejscami pracy a proletariat (lewica) byli tam w miejscach pracy tylko ‘wykorzystywani’.
    Istnialy wiec partie polityczne reprezentujace jednych i drugich.
    Takie stanowisko jest obecnie absurdem a nawet debilizmem. Niestety nieustannie powielanym przez pseudo intelektualistow i wszelkiej masci zadymiaczy.
    Rozwazmy struktury kapitalowe duzych korporacji. Np General Elekctric (GE).
    GE ma setki milionow akcjonariuszy, bezposrednich i posrednich. Posrednich po przez fundusze inwestycyjne, firmy ubezpieczeniowe, emerytalne, medyczne i banki,…
    Czasy inwywidualnych kapitalistow wlascicieli duzych firm juz dawno sie skonczyly czas to rozpoznac.

    Poza wkladem akcjonariuszy korporacje maja rowniez dlugi w swej strukturze kapitalowej i tu znowu inwestuja instytucje czyli fundusze inwestycyjne, firmy ubezpieczeniowe, emerytalne, medyczne i banki,…
    A kapital funduszy inwestycyjnych, firm ubezpieczeniowych, emerytalnych, medycznych i bankow,.. pochodzi od wszystkich ludzi pracy !!! Ktorzy po przez umowy o prace regularnie wplacaja skladki do funduszy inwestycyjnych, firm ubezpieczeniowych, emerytalnych, medycznych i bankow.
    (Tu widac ze likwidacja przywilejow pracowniczych jest zamachem na funkcjonowanie ekononomi kraju)
    Czyli ludzie pracy sa posrednimi wlascicielami swoich miejsc pracy !!! Jak w socjalizmie.
    Czyli pracownik np General Electric jest jednoczesnie prawicowcem i lewicowcem. Jest rowniez kapialista i proletariatem.

    Widac to rowniez na przykadzie malutkich jednoosbowych biznesow. Np, jednoosobowa firma hydrauliczna zawladana przez Kowalskiego zatrudnia Kowalskiego.
    Czyli Kowalski jest jednoczesnie prawicowcem i lewicowcem. Jest rowniez kapialista i proletariuszem.
    Podobnie to wyglada w kazdej firmie.
    Na polskiej scenie politycznej nie ma wiec ani lewicy ani prawicy. Dziennikarstwo i komentatorzy pieprza w kolo brednie, produkty swych wlasnych halucynacji.

    A sprawa jest prosta. Partie polityczne powinny miec za cel poprawe zycia ludnosci i zdrowia gospodarki kraju. Partie polityczne powinny miec realistyczne plany aby te cele osiagnac. Partie polityczne powinny sie ubiegac o poparcie spoleczne i tylko po to aby dostaly mandat na realizacje tych realistycznych planow.
    Media i komentatorzy powinni tylko i wylacznie oceniac realizacje zobowiazan parti politycznych wobec mandatu ktory dostaly od obywateli. Tego zadania media wogole nie wykonuja.
    Jest natomiast burdel, stan anarchi, kompletna niekompetencja na scenie politycznej i medialnej. I zatruwanie umyslow pojeciami jak lewica czy prawica.

  58. @ axiom1

    Sążnisty esej wystosowałeś, merytoryczny, w sprawie której meritum mieści się zgoła gdzie indziej (niż w wiedzy i rozumie).
    Meritum mieści się w krzakach nadwiślańskich i głowiźnie umysłowej, kadzidłem wędzonej.
    Ktoś napisał w mediach, że „Polska to taki kraj źle przetłumaczony z angielskiego…”
    Podoba mi się ta metafora.
    Tu lewica obniża podatki, Instytuty Obywatelskie siedzą z głową w zakrystii, a prawica i sprawiedliwość oznacza rzeź intelektu i krojenie kieszeni „bogaczy”, na miarę i metodyką Szeli Jakuba.
    Innymi słowy, kaszanka pojęć dowolnie się w głowiznach melanżuje z flakami pańszczyzny i metką folwarcznej mentalności, taka tradycja pawia i papugi stroszących się na orły i herosy.
    Szkoda słów, bo tu od dawna nastąpił koniec słów i pojęć „jakie znamy”.
    Pozdrowienia.

  59. Jeden z dyskutantów – przy okazji opinii Redaktora na temat efektów dopiero co zakończonego synodu – wydrukował dosyć zabawny, żeby nie powiedzieć komiczny tekst którego bohaterem ( zdaniem jednego z dyskutantów raczej antybohaterem) jest niepiśmienny Żyd zwany Jezusem.
    Oczywiście punktem wyjścia wnikliwej analizy tegoż dyskutanta są obrady synodu, istota problemu – zdaniem jednego z dyskutantów – dotyczy mało wiarygodnej treści podstawowego dla członków synodu dokumentu funkcjonującego w świadomości i publicznym obiegu jako Ewangelie Nowego Testamentu. Nie dość ,że dosyć leciwy ów dokument, to pozbawiony jest elementarnej – dla jednego z dyskutantów – wiarygodności .
    A co powinien zawierać i jakim poddany być rygorom formalno-prawnym tekst o takim znaczeniu (nie bójmy sie tego słowa) dla przyszłych losów świata?
    Na pewno jakaś renomowana rzymska kancelaria adwokacka ( przygotowuje sam tekst), i nie mniej wiarygodne biuro notarialne. Wszak dokument będzie przeznaczony w użytkowanie milionów, żeby nie powiedzieć setek milionów osób
    Oczywiście transfer sporządzony powinien być przynajmniej w trzech jednakowo brzmiących egzemplarzach w obecności przynajmniej…4 świadków legitymujących się dowodem osobistym( wydany przez odpowiedni urząd municypalny), ewentualnie prawem jazdy.
    Obecność świadków oczywiście potwierdzona własnoręcznym podpisem.
    Z powodu braku ( z wiadomych względów) w tamtych czasach energii elektrycznej ( sama uroczyste uwiarygodnienie miało odbywać się w rzymskich katakumbach) kancelaria notarialna powinna zapewnić w pomieszczeniu 10 latarek elektrycznych zasilanych baterią płaską 3V aby nie nastąpiło ( broń Boże ) nieprawidłowe, bądź nieczytelne złożenie podpisów.
    Poza latarkami kancelaria prawna ( już we własnym zakresie) koniecznie powinna zabezpieczyć dwóch licencjonowanych fotoreporterów wyposażonych w aparaty marki Zorka których wykonane zdjęcia miałyby upamiętnić samo zdarzenie .
    Po spełnieniu wszelkich wymaganych procedur oryginał dokumentu powinien zostać przekazany do rąk notariusza i tam być przechowywany z jednoczesnym zastrzeżeniem ,ze raz na 150 lat notariusz ( oczywiście nie ten sam, ale zresztą kto to wie) ma udostępniać odpowiednim kompetentnym ciałom (wyłonionym według demokratycznych procedur) oryginał do kontrolnego wglądu. Celem uniknięcia ewentualnych ingerencji w jego tekst.

    I być może dopiero wówczas – jeden z dyskutantów – uznałby odwołanie uczestników synodu do tekstu Ewangelii za uzasadnione.

    Dla uściślenia pragnę dodać ,że ów „jeden z dyskutantów” jest filarem Organoleptycznego Ansambla imieniem Jurija Gagarina mającego swoją siedzibę na terenie blogu Redaktora Kowalczyka.

  60. I jeszcze do „jednego z dyskutantów”. Z blogu po sąsiedzku.
    Nie bardzo mogę osobiście…niestety zostałem uznany za „persona non grata”…Niby nie ma czego gratulować, ale ostatnimi czasy ilość niekoniecznie przechodziła tam w jakość i prawdopodobnie sam…
    W kontekście postu do którego nawiązałem powyżej polecam

    Arnold Toynbee „O stosunku historyka do religii”.

    O książce. Z okładki.Szczególnie 2 ostatnie zdania .

    „Największy dydaktyczny walor książki polega na umiejętnie prezentowanym i wyjątkowym znawstwie zagadnień z dziejów religii i jej znaczenia w budowaniu cywilizacji. Wnikliwy stosunek Arnolda Toynbee’ego do religii kontrastował z dominującymi w PRL uproszczonymi i redukcjonistycznymi poglądami, głównie z poglądem marksistowskim. Interpretacja autora znajduje się bowiem na antypodach tamtego światopoglądu i stanowi najlepszą dlań odtrutkę dla ludzi chcących badać religię w jej aspekcie historycznym. Toynbee jest, mimo spojrzenia na religię oczami historyka, daleki od relatywizmu, uczy głębokiego szacunku dla wartości duchowych, odgrywających zasadniczą rolę w cywilizacji i kulturze naszego świata, dostarcza także niezbędnych narzędzi metodologicznych dla tego rodzaju studiów.”

    Musimy sobie przecież pomagać.

    Oczywiście nie czytałem ,ale prawdopodobnie…

  61. Staram się tego nie robić,ale:
    zacytuje jednego z dyskuTAntów: który kieruje swoje żale szczególnie pod adresem Jezusa i pisze:

    „…Jezus, w sprawie tak poważnej dla całej ludzkości, ale i dla siebie samego, bo zapłacił za swojego “ducha” życiem, nie zadbał nie tylko o własne i ścisłe zapiski wyjaśniające o co mu chodzi, ale nie zadbał też o to, by został po nim jakikolwiek pewny ślad historyczny. Nie wiadomo w ogóle, czy istniał taki Jezus…”

    Wiem, ze ciekawość to rzecz indywidualna i każdy ma tutaj jakieś swoje „znaki szczególne”, ale w przypadku „jednego z dyskutantów” odnoszę wrażenie, że pełnię intelektualnej satysfakcji w temacie autorskiej biografii Jezusa zapewniłaby pełna relacja z Ukrzyżowania.
    Najchętniej osobista, w najgorszym wypadku osobiście przez Jezusa autoryzowana.
    Kto wie, gdyby wiedział…

  62. Wiem, że mogę zostać wpisany przez Redaktora Makowskiego na czarną listę, ale jakoś to przeżyje.
    Jeszcze raz odniosę się do wątpliwosci „jednego z dyskutantów”, czyli… Tanaki.
    Oczywiście wątpliwości powstały w związku z pełną zagadek biografią Jezusa, ale szczególny niedosyt odczuwa perfekcjonista Tanaka z powodu bardzo hipotetycznej treści Jego nauk .Że 2 tysiące lat…że liczne poprawki,…ze druga,albo i trzecia ręka,że upływ czasu od zaistnienia zdarzeń do momentu ich spisania (300 lat)itd.
    Mówisz i masz!
    I tutaj pojawia się ten element mojej niepewności. Niestety mam na myśli inną religię monoteistyczną ,czyli mający ostatnio bardzo kiepski pijar islam.
    Po kolei.
    Nie jakieś tam 2000 lat ,ale prawie 600 mniej,czyli element niepewności i dużo, dużo mniejszy.
    Powstawała nie 300 lat po faktach, ale prawie ” na drugi dzień”.
    Co prawda Mahomet tylko językiem braillea sie posługiwał, ale miał swoich kronikarzy którzy spijali z ust Mahometa jego recytacje i przelewali je zaraz na papier.
    I najważniejsze.
    Nie jakaś tam trzecia ręka, czy inny głuchy telefon,ale wierna i dosłowna relacja słów samego Allaha co do treści jego nauk i oczekiwań wobec wyznawców ,czyli jest to czego brakowało Tanace przy okazji Nowego Testamentu i chrześcijan.
    Zdaję sobie sprawę, że Islam to nieco inny krąg kulturowy i cywilizacyjny,ale w przypadku kiedy historia jego powstania wychodzi na przeciw -moim zdaniem – wymaganiom Tanaki kto wie,czy już niedługo Jego teksty nie będą witały przypomnieniem o obowiązkowej pielgrzymce do Mekki.
    Na przykład.

  63. Dobranoc.

  64. Aaron
    „odnoszę wrażenie, że pełnię intelektualnej satysfakcji w temacie autorskiej biografii Jezusa zapewniłaby pełna relacja z Ukrzyżowania”.

    Wielu odrzuca Biblię, ponieważ uczy ona czegoś zupełnie innego niż to, w co CHCĄ wierzyć.

  65. @Aaron
    Duze piszesz ale ciagle nie wiem jak wytlumaczyc statystyczna anty-korelacje miedzy niska dzietnoscia polakow i rozwojem kolarstwa drogowego w Cinach.