Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

9.08.2015
niedziela

Bronię katolicyzmu

9 sierpnia 2015, niedziela,

Ewangelia i katolicka tradycja jest zbyt cenna, aby bez walki oddać ją w ręce tych, którzy robią z niej maczugę na swoich politycznych i ideowych przeciwników.

1.

Czy katolicyzm w Polsce jest zagrożony? Czy u bram kościołów stoją zastępy ateistów, chcących zepchnąć wiarę do zakrystii? Czy w Polsce rozrasta się, by użyć prawicowej obelgi rzucanej z częstotliwością wystrzału karabinu maszynowego, „lewactwo”, które zionie nienawiścią do religii?

Nie – nic z tych rzeczy. Katolicyzmowi nie zagraża żaden zewnętrzny wróg. Człowiek wierzący w Polsce cieszy się absolutną wolnością w wyznawaniu swojej wiary, praktykowaniu swojego kultu, życia podług swoich przykazań.

Dziś największym zagrożeniem dla rodzimego katolicyzmu są rozpolitykowani biskupi, sklerykalizowani politycy i stróże katolickiej moralności, którzy najchętniej rozbiliby namioty przed waszymi sypialniami.

2.

A więc zagrożeniem dla katolicyzmu jest część rozpolitykowanych biskupów – tych hierarchów, którzy nie potrafią oprzeć się pokusie, by zamiast głosić Dobrą Nowinę, już dziś przygotowują się do tego, by – gdy tylko zmieni się układ polityczny w Polsce – pisać „Dobre Ustawy”.

Zagrożeniem dla katolicyzmu są sklerykalizowani politycy prawicy, którzy mamią Kościół tym, że gdy proboszczowie będą ich popierać, to po przejęciu władzy nie zawahają się użyć państwa, by wprowadzić zadowalające Kościół rozwiązania prawne i finansowe.

I w końcu zagrożeniem są ci katolicy publicyści, którzy wielkie przesłanie Jezusa z Nazaretu o miłości bliźniego sprowadzili do kulturowej walki z feministami, gejami, gender czy in vitro. Gdybyśmy słuchali tylko ich przesłania, musielibyśmy nabrać przekonania, że Jezus w 95 proc. mówił o seksie, a nie o biedzie i wykluczeniu. A przecież, gdy czytać Ewangelię, jest dokładnie odwrotnie.

3.

A jeśli tak, to nie dziwmy się, że dziś największym zagrożeniem dla katolicyzmu są ci, którzy głośno krzyczą, że są jego samozwańczymi i gorliwymi obrońcami. Zarazem sprowadzają katolicyzm do przesłania, które nie tyle ludzi wyzwala, co pęta, nie tyle prowokuje do myślenia, co przeradza się w marną ideologię, nie tyle ludzi łączy, co dzieli.

Powiedzmy to wprost: Kościół nie wtedy traci znaczenie, gdy jest atakowany, ale traci znaczenie wtedy, gdy głosi przesłanie, które staje się dla ludzi doskonale obojętne. Dziś, sprowadzając katolickie przesłanie do taniego moralizatorstwa i religii politycznej, Kościół, z punktu widzenia dużej części z nas, nie mówi nic ważnego o naszym życiu.

Nie zmienia to jednak faktu, że Ewangelia i katolicka tradycja jest zbyt cenna, aby bez walki oddać ją w ręce tych, którzy robią z niej maczugę na swoich politycznych i ideowych przeciwników.

Jeżeli więc katolicyzm jest ci wciąż bliski, jeśli wciąż jeszcze przeczuwasz, że mówi coś ważnego o Twoim życiu, jeśli sądzisz, że Dobra Nowina ma uniwersalne przesłanie, nie rezygnuj z katolicyzmu. Twoja rezygnacja jest na rękę tym, którzy marzą, by przekuć katolicyzm w polityczną oręż.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 66

Dodaj komentarz »
  1. Pelna zgoda, Panie Redaktorze, z mala korekta. Kosciol katolicki w Polsce nie ma monopolu (jeszcze) na gloszenie Ewangelii. A w Ewangelii nie ma ani slowa o kosciele katolickim. Mozna byc chrzescijaninem, uczniem Jezusa nie bedac katolikiem.
    Tylko to o wiele trudniejsze, niz odstanie godziny w niedziele w kosciele, by potem dawac upust swoim uprzedzeniom w poczuciu, ze wszystko wolno, bo z wszystkiego mozna sie wyspowiadac.
    Czy naprawde w Polsce nie ma miejsca na chrzescijanstwo?

  2. Zgadzam się, że katolicyzmu trzeba bronić przed nadgorliwymi biskupami, napastliwymi publicystami i niektórymi politykami. Chylę czoła przed księżmi, którzy mają odwagę przeciwstawić się fali nienawiści i głoszą miłość bliźniego.

  3. Spośród wielu chrześcijańskich religii, rzymski jego odłam jest najbardziej zrobaczywiały, nieprzychylny ludziom, odtrącający od komunii pod byle pretekstem. Dlatego zostałem ateistą.
    Ziemski legion jego „sług” to despotyczna, maffio-podobna organizacja przestępcza.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Mam wrazenie ze autor juz wie jak ma wygladac polski katolicyzm:
    i ze pierwsza jego zasada brzmi: ani kroku poza kruchte: zycie spoleczne i polityczne, ustalanie zasad jakim ma sie rzadzic spoleczenstwo to obszar dla kosciola/kosciolow zakazany.

    Ostatnie wybory prezydenckie pokazaly ze tak zupelnie nie jest: ze wyborcy ( a za nimi ich przedstawiciele-politycy) licza sie z nauka kosciola, z tym co autor nazywa ‚dobra nowina”. Licza sie nie dlatego ze ktos im kaze, ale najzupelniej dobrowolnie.

    Prosze , pisz autorze dalej w ten sposob, a ani sie obejzysz a nastepne wybory zostana przegrane z kretesem. Przegrane na rzecz „dobrej nowiny’ i klechow ktorzy ja glosza.
    Zdarzyc sie to moze dlatego ze oponenci (w tym autor tekstu jaki komentuje) nie sa w stanie rozmawiac z druga strona. jedyne co potrafia to dyktowac tej drugiej stronie co jej wolno a czego nie.

    marcin lazarowicz
    neospasmin.blox.pl

  6. Ateizm ma głębsze przyczyny ,aniżeli niechęć do kościoła ,jakim by on nie był.I o tym wiedzą funkcjunariusze Boga.Postep cywilizacji ,spycha religję na boczny tor.Pozostaje wiara .Albo w życie po śmierci albo nicość.I z ta nicością ateiści cieszą lekkościa bytu,.Nie martwią o piekło i niebo.I są, bardziej moralni ,,czyli mniej grzesza ,bo nikt raz w tygodniu tych grzechów im nie odpuszcza.Od spalenia Bruno wiele się zmieniło KK ale,przystosowuje się do postępu.,bardzo powoli.Gra idzie o dobra materialne.A kto je zapewnia /?Politycy.A kto popiera polityków /?Proboszcz na rozkaz biskupa.Koło się zamyka.Ostatnio widać to jaskrawie i złowrogo.A narzędzia do walki przystosowane do sytuacji.NiewaŻne ,że św,Tomasz naucza o wstąpieniu duszy po kilku tygodniach od zapłodnienia,,że Frańciszek namawia do ubóstwa.Ważna jest kasa i życie w raju na ziemi wg wskazania Lenina.

  7. Kler własnoręcznie zakłada sobie powróz na szyję /mając złoty róg/. Wystarczy im tylko nie przeszkadzać, sami wypędzą ludzi z kościołów. Niech dalej płyną pod prąd, dokładnie jak Putin. Mam 62 lata, ale już mnie z politycznym polskim kościołem NIC nie łączy. Niektóre środowiska polityków rwą się do zmiany Konstytucji, więc przy okazji niech też od nowa napiszą sobie Biblię.A tak w ogóle to Stolicę Apostolską należy przenieść do Torunia lub Częstochowy.

  8. Czy kiedyś było inaczej?

  9. Ja jestem ateistą, ale kulturowo uformowany jako chrześcijanin. Skoro jako chrześcijanin mam wolną wolę, wybrałem wolność od religii. Jest to naprawdę piękna rzecz móc za swoje czyny odpowiadać tylko wobec ludzi.
    Katolik jest tworem prania mózgu od najmłodszych lat prze rodzinę i przymusową katechizację w szkole.
    Polski kler jest taką samą bandą ciemniaków jak kiedyś nazywano gomułkowski partyjny beton. Ci ludzie nie zasługują na szczyptę szacunku. Napuszczanie ludzi na ludzi jest ich głównym zajęciem i za to zasługują na swoje piekło. Oni już w nim są. Tym piekłem są ich obsesje seksualne.
    Katolicy, wybierzcie wolność.

  10. No i wiadomo było, że pana redaktora „obrona” zakończy się takim wylewem, jakimi to głupkami bez mózgu są katolicy, zero własnego wyboru, tylko grzeczne tkwienie „za karę” , zero własnego zdania, wszyscy tacy sami, jeśli nie myślą dokładnie jak (to stosowne nazwisko) 😀 😀 Wiadomo z wypowiedzi Waldka, kto na szacunek zasługuje, dokładnie tacy jak on, wystarczy być „innym”, a już język taki, jaki on uskutecznia, nie różni się niczym od nawalanki słownej u skrajnej prawicy- jest taki sam, chociaż a rebours.
    Waldek jest od rozdawania „szczypty szacunku”.

  11. Po katolicyzmie ,przeszlam raczej na protestantyzm ,
    coz tam kaplani nie wysluchuja tego SPOWIADANIA z grzechow
    i nie dostaja obsecji seksualnych i psychozy zlego czlowieka …
    Biedni polscy kaplani z obsecja nienawisci ,szczucia i imponowania .
    Kochany polski beton.
    Pozdrawiam

  12. Nie tak dawno pisałem,że KK nie jest Kościołem Jezusowym a Kościołem Pawłowem,to Paweł ukształtował obecnie istniejące chrześcijaństwo.Nic więc dziwnego,że w ewangeliach mało jest o seksie zaś KK i jego słudzy uważają seks jako coś zdrożnego,nie zwracają uwagi na to,że jest on potrzebny jako forma relaksu potrzebnego ludziom.Te enuncjacje są właśnie dziełem św.Pawła wyrażone w listach apostolskich.Reszta nauczania Kościoła pochodzi z uchwał soborowych,które KK uważa za święte i niepodważalne-np.Nieomylność Papieża w sprawach wiary i co jeden Papież ogłosił drugi już nie może zmienić,ale przecież Papieże,są ludźmi danej epoki,która jest wynikiem wiedzy zmieniającej się z dnia na dzień.Mamy więc absurd wiedza się zmienia ale wiara ma pozostać jak przed 2000 lat.Np.zakonnik irlandzki obliczył,że świat powstał około 4500 lat p.n.erą.I długo uważano tę datę za świętą i trzeba było ją uznawać boby było się heretykiem.Naturalnie każdy ma prawo wierzyć ale nie ma prawa narzucać tego innym!!

  13. Działania episkopatu na przestrzeni ostatnich lat składnia wielu gorliwych katolików do wątpliwości w ich posłannictwo. Spotkałem się nawet z szokującym stwierdzeniem, że to działanie „antychrysta”, kieruje polskimi biskupami. Wielu też wspomina z rozpaczy o apostazji.

  14. Panie redaktorze, zaraz Panu wytłumaczą, że katolikiem jest wyłącznie ten, który bezapelacyjnie zgadza się z aktualnym stanowiskiem polskiego episkopatu. A ono obecnie jest z grubsza takie, że gender nas gniecie a lewakom roi się wolność od religii, czyli bluźnierstwo. Więc my, kierując się oczywiście miłością bliźniego, musimy wziąć całe to towarzystwo za mordę i wysłać windą do nieba.

    Pozdrawiam z sympatią, bo takich jak Pan niewielu już się ostało w przestrzeni publicznej. Religia stała się bronią ofensywną. Bez przerwy chcą czegoś zakazać, do czegoś przymuszać. Chyba niezupełnie o to Chrystusowi chodziło, ale pewnie się nie znam.

  15. Mieszkam w kraju gdzie szanuje się ludzi, ich opinie i wiarę, i oczekuję tego samego. Opluwanie ludzi innej wiary jest niskie i podłe, tylko krok od prześladowań a może i obcinania głów jak PI. Ateista nie powinien opluwać katolików i wywyższać się. Szanuj innych, jeżeli chcesz aby ciebie szanowano.

  16. JackT 9 sierpnia o godz. 15:22
    Gdzie ten kraj?

  17. @ shrinki
    Ewangelia i biblia w ogólności mówią dość przykre rzeczy nt. homoseksualizmu, wolnych związków, onanizmu, aborcji. Proszę sobie poczytać

  18. @g-ww
    „I są, bardziej moralni”
    Historia wcale nie wskazuje że ateiści są bardziej moralni.

  19. „A przecież, gdy czytać Ewangelię, jest dokładnie odwrotnie”
    Nie gdy. Gdyby.

  20. @olrob11
    … pracy w niedzielę, jedzenia świni, trądu, gotownia koźlecia w mleku jego matki…
    Ktoś to jeszcze pamięta w Kościele?

  21. @olrob11
    Biblia zabrania również noszenia odzieży z włókien mieszanych. Przestrzegasz, czy grzeszysz bezustannie?

  22. Gospodarz rozpoczyna bardzo poważnie:
    „Ewangelia i katolicka tradycja jest zbyt cenna…”

    Teza nieprawdziwa.
    Cenne są stare kościoły i klasztory jako obiektu architektury i historii architektury; niektóre ze starych ruchomości, jak ołtarze, rzeźby, obrazy, kielichy, monstrancje, organy, pierwsze druki Biblii Gutenberga i podobne – cenne ze względu na „tradycję” rozumianą jako sztuka i jej dorobek.

    Natomiast religia, katolicyzm jako coś mającego w sobie boskość, obudowane dogmatem, rytuałem, obowiązkiem, przymusem, strachem jest nie tylko bezwartościowe, ale brutalnie szkodliwe. Nie pozwala się człowiekowi stawać człowiekiem, blokuje jego rozwój i autonomię, zatrzymując na bardzo niedobrym, ułomnym, oszukanym etapie wyznawcy.

    Im więcej różnorodnej sztuki – tym lepiej dla rozwoju człowieka.
    Im więcej religii i jej „tradycji” – tym gorzej dla rozwoju człowieka, dla jego wolności, autonomii, autentyczności i głębokiego człowieczeństwa.

    Spędzanie życia na wierzenie w nieistniejącego, uzurpacje, że wie się o co nieistniejącemu chodzi, czego żąda i co go cieszy, oraz wszelkie działania mentalne oraz materialne podejmowane w związku z tym wywołują krzywdę kłamstwa wraz z wszelkimi krzywdami wynikowymi i jeszcze drastyczniejszymi.
    Wszystko to razem wchodzi w dziedzinę psychiatrii.

  23. Gospodarzu:
    Pana postulat przypomina mi lata ’70. Zapisujcie sie do Partii, zeby było w niej troche porządnych ludzi. Takie wtedy panowały złudzenia. Potem przyszły lata ’80 i okazało sie, ze ryba smierdzi od głowy. Smrod stawał sie coraz trudniejszy do zniesienia, i ludzie obdarzeni poczuciem godnosci osobistej raczej sie z Partii wypisywali. A potem przyszedł stan wojenny i nie dało sie dłuzej udawac, ze pozostanie w Partii moze cokolwiek zmienic, poza osobistym utytłaniem sie w łajnie. Godnosc osobista wymagała decyzji „albo – albo”, jesli kogos nie hamowało poczucie strachu. Bardzo wielu ludzi taką decyzje podjeło wrzucając legitymacje przez szpary pod drzwiami zaryglowanych partyjnych gabinetow.
    .
    Mi sie wydaje, ze sytuacja polskiego Koscioła podąza w podobnym kierunku. Ta organizacja po prostu smierdzi podobnie, jak kiedys smierdziała Partia, i z podobnych powodow. Nie oszukujmy sie, ze za polskim Kosciołem stoi jakis „pambuk”. Nie oszukujmy sie, ze chodzi o jakąs „nowine”. Polski Koscioł to jest organizacja stricte polityczna, przy pomocy ktorej wąskie grono dygnitarzy chce sprawowac władze w kraju. Wewnetrzna organizacja Koscioła jest bardzo podobna do wewnetrznej organizacji Partii. Jest Komitet Centralny, jest Biuro Polityczne, jest partyjna dyscyplina, i jest oficjalna ideologia, ktorą koscielni dygnitarze maja dokładnie gdzies. Podobnie, jak dygnitarze PZPR mieli gdzies swoj marksizm-leninizm. Dzisiejsi koscielni dygnitarze zyją w swoim własnym swiecie za zołtymi firankami, podobnie jak kiedys czynili dygnitarze partyjni. Dzisiejsi dygnitarze chcą siła narzucic krajowi swoje porządki. Zupełnie tak samo, jak kiedys sekretarze PZPR. Po prostu i najzwyczajniej w swiecie, władza deprawuje. Po roku 1989 Koscioł dorwał sie do władzy, bogactw, i kontroli. Koscioł w tym zasmakował i teraz maszeruje po wiecej. Wszystko wskazuje na to, ze Koscioł to „wiecej” dostanie i ze bedzie miał okazje zdeprawowac sie jeszcze bardziej.
    .
    Tego procesu nie da sie zatrzymac „od srodka”, podobnie, jak kiedys nie dało sie „od srodka” zmienic PZPR. W Kosciele decyduje wierchuszka, a nie szeregowi członkowie. Koscielnej wierchuszki nie da sie ani zmienic, ani wymienic. Jedyne, co pozostaje ludziom przyzwoitym, to „albo – albo”. Albo sie wypisac i trzasnąc drzwiami, albo zyc w coraz wiekszym smrodzie i ponizeniu.
    .
    Chciałbym Pana pocieszyc. Mało kto jest obdarzony wystarczającym poczuciem osobistej godnosci, aby dokonac jasnego wyboru. Zgodnie z dobrze sprawdzoną tradycją wiekszosc szerowych członkow Koscioła wybierze trzecie rozwiazanie, a mianowicie wewnetrzna emigracje. Bedą chodzic na swoje msze, bedą zatykac uszy podczas kazan, i bedą sie starali nie czuc smrodu. Bedą posłusznie rzucac „co łaska” na tace. O to własnie chodzi hierarchom koscielnym, zeby wsrod ich owieczek panowała biernosc i przyzwolenie na dranstwa. Moge Pana zapewnic, ze tak sie własnie stanie.

  24. p.Tanaka: nie ma wspanialszych obiektow dawnej architektury, dziel sztuki ponad te sakralne.
    Nie rozdzieli ich pan od absolutnie religijnych intencji ich tworcow.
    Nie oddzieli pan ich piekna, geniuszu tworcow od religijnej istoty tego co stworzyli.
    Patrz: Requiem Mozarta.

    Jesli to wszystko blokuje rozwoj i autonomie czlowieka a nie konstruuje jego miejsce w spoleczenstwie, zabezpiecza jego i innych prawa, daje mu warunki do rozwoju to znaczy ze niczego z religii nie rozumiem.

    marcin lazarowicz (a`teista)

  25. @tanaka
    Ewangelia i tradycja katolicka moga nie byc cenne dla Ciebie. Sa jednak ludzie szczerze do niej przywiazani i zyjacy zgodnie z jej wskazaniami. Nawet bedac agnostykiem czy ateista mozna tych ludzi lubic i szanowac, kiedy pozna sie ich z bliska. Nie sa wcale psychicznie ulomni – przeciwnie sa wsrod nich jednostki intelektualnie wybitne, o bardzo racjonalnym podejsciu do tzw. doczesnosci.
    A co do kosciolow i klasztorow, skad sie bierze – jak myslisz? – ich szczegolne piekno i niezwykla atmosfera ich wnetrz.Co mozna sadzic o ludziach, ktorzy je budowali? Chcemy tego czy nie, jestesmy ich spadkobiercami.
    Nb. budowla w Licheniu, posag Chrystusa w Swiebodzinie, liczne pomniki Jana Pawla ll chyba najlepiej ilustruja dzisiejszy upadek Kosciola w Polsce.

  26. „posag Chrystusa w Swiebodzinie”
    To jest autoportret polskiego Koscioła: największy na swiecie, nieestetyczny, i pusty w srodku.

  27. kruk
    10 sierpnia o godz. 3:16 27106

    Nie bardzo jest dla mnie jasne, jaki sens widzisz we własnym wpisie. Coś chcesz mi wytłumaczyć, ale jest jasne co. Piszesz więc pierwsze zdania pozbawione istotnej treści: zawsze jest ktoś, lub sporo ktosiów, którzy za czymś nie przepadają i nie mają czegoś za specjalnie cenne, oraz inne ktosie, które za tym czymś akurat przepadają. Jaka stąd wynika wiedza, poza okropnym banałem?

    „Jednostki intelektualnie wybitne” – jak piszesz, nijak się mają do kwestii „psychicznej ułomności”. „Wybitność” nie jest żadnym gwarantem braku psychicznej ułomności. Inteligencja jest zdolnością umysłu do manipulowania i świetnie się sprawdza w manipulacji sobą bądź innymi.
    Wytwarzanie fantazmatów zwanych religią, jest oczywistą manipulacją umysłu, a wybitni intelektualnie manipulanci robią to nadzwyczaj skutecznie. Zwłaszcza wobec tych mniej intelektualnie i osobowościowo rozwiniętych , którzy nie dysponują umysłowymi środkami rozpoznania oszustwa i obrony przed nim.
    Kwestia szacunku dla wyznawców jest kwestią innego rodzaju, niż przedstawiasz: „lubienie”, czy „szanowanie” to są rożne stany, a szacunek dla drugiej osoby ma wymiar taki, że wynika z tego, że każda osoba ma prawo do szacunku. Jest to prawo, ale nie przymus. To, czy prawo działa, zależy od tego, jak dana osoba siebie manifestuje.
    Wiara w fantazmaty może być mniej groźna dla innych, jeśli nie idą za nią uroszczenia i ograniczenia dla cudzego rozwoju.
    Wiara w fantazmaty jest zawsze zła dla wyznawcy, jest tylko kwestia stopnia zła. Zależy to od tego, jak bardzo sprzeciwia się ona własnemu rozwojowi, budowaniu własnej głębokiej i autentycznej osobowości.
    Religie z definicji odcinają człowieka od swobody poznania i od swobody duchowej. Przykrawają duchowość człowieka do własnego wymiaru.

    Nie wiem, co masz na myśli mówiąc o ludziach żyjących zgodnie z wymaganiami ich religii. Chętnie się dowiem, ilu jest takich wśród wyznawców danego rodzaju i na czym polega ich życie zgodne z wiarą.

  28. narciarz2
    10 sierpnia o godz. 1:38 27104

    Masz rację, tylko jest zupełnie odwrotnie: nie Kościół jak partia, ale partia jak Kościół. Partia była bytem krótkotrwałym, tworząc się i funkcjonując, wzorowała się na Kościele. Zaś Kościół wobec partii jest bytem wiecznym: malutkie do ogromnego, a nie ogromne do malutkiego.

  29. kruk
    10 sierpnia o godz. 3:16 27106

    Coś jeszcze.
    To już w ogóle zagadkowe w kontekście Twojego wpisu, co chciałeś wyrazić tymi słowami: „Nb. budowla w Licheniu, posag Chrystusa w Swiebodzinie, liczne pomniki Jana Pawla ll chyba najlepiej ilustruja dzisiejszy upadek Kosciola w Polsce.”
    Jak nota bene, to nota bene: oprócz budowli w Licheniu, stoją w Polsce setki równie lichych katolickich budowli. Różni je tylko objętość, a nie jakość. Wszystkie one są równie puste, równie fatalne i bezczelne. Ale mają nieocenioną zaletę: „dają świadectwo”, jak chce niebieska książeczka pt. Biblia o fałszu religii.
    ” Liczne pomniki Jana Pawla ll” są tak nadliczne i tak skandaliczne w swojej brzydocie; dowodzą tego samego co kościoły: pychy, pustoty wewnętrznej i bezczelności. Tymi figurami i tymi krzyżami obsikana jest cała Polska. To jest katolickie znaczenie terytorium i gwałt na niewyznawcy: nikt nie może wyjść z cienia tych narzędzi dręczenia.
    Jeśli, jak piszesz: „ilustruja dzisiejszy upadek Kosciola w Polsce” – to ten upadek bierze się z istoty: oszustwa i pustki.

  30. Maciej2
    9 sierpnia o godz. 15:04 27095

    Oczywiście, że się nie znasz na tym, o co Chrystusowi chodziło.
    Nikt się na tym nie zna, dlatego też jest 41.000 wyznań chrześcijańskich. I wszystkie one twierdzą, że jako jedyne NAPRAWDĘ znają się na tym, o co chodziło Jezusowi, oraz jego tatusiowi.

  31. Tanaka
    10 sierpnia o godz. 8:40 27111

    A pan kolega nie widzi swojej pychy, wynikającej z niezachwianej pewności siebie co do nieistnienia tak zwanych fantazmatów? Po pycha, proszę pana, również jest jednym z elementów wpływających ujemnie na rozwój osobisty. Nie bez powodu jest ona pierwszym z siedmiu grzechów głównych. Może doprowadzić ona do uwięzienia własnych przekonań w świecie opartym na wrogości do danej grupy społecznej, systemu politycznego, czy jak w pańskim przypadku- konkretnej religii. Jakoś tak pański sposób myślenia upodabnia się powoli do funkcjonowania umysłu przedstawiciela religijnej prawicy i kapłanów z nacjonalistyczno- prawicowym odchyłem. Gardząc sobą wzajemnie stajecie się dwiema stronami tej samej monety.

  32. lukasso
    10 sierpnia o godz. 14:13 27112

    Brawo ! Ta teza stanowi przepustkę do gimnazjum: pycha szkodzi na rozwój osobisty !
    Natychmiast się zgadzam z tym co twierdzisz: „pycha, wynikająca z niezachwianej pewności siebie co do nieistnienia tak zwanych fantazmatów” – jest pychą wzorową.

    Na rozwój osobisty szkodzą jeszcze inne rzeczy: nierozumienie tego co mówią inni przez brak funkcji rozumu, nierozumienie tego co się samemu gada, gadanie rzeczy pustych – to nawet potrafi prowadzić do rozwodów, oraz zasłanianie gadaniem braku działania rozumu.
    Moje stwierdzenie jest odwrotne od tego co sobie wyprodukowałeś: fantazmaty ewidentnie istnieją. Zaś wyznawcy się w nich nurzają do dna.
    Święty Walenty posiada niezachwianą pewność. Musi więc być bardzo pysznym świętym. Takim kremówkowym.

  33. @ kruk, 10 sierpnia o godz. 3:16

    „Nawet bedac agnostykiem czy ateista mozna tych ludzi lubic i szanowac, kiedy pozna sie ich z bliska”.

    Ale za co – konkretnie? Za co można dziś lubić i szanować polskiego katolika? Owszem, można by go szanować (tak jak np. pana Makowskiego) za to, iż próbuje ocalić coś z ducha, który swego czasu kazał Janowi Pawłowi II wypowiedzieć słynne, choć w Polsce zupełnie nieznane zdanie „Speriamo che l’inferno sia vuoto” („Miejmy nadzieję, że piekło jest puste”). Ilu jednak jest takich katolików, którzy tu i teraz publiczne krytykują dyskursy nie tylko zapełniające inferna wyobrażone, lecz przede wszystkim współtworzące piekła całkiem realne: sfery przeżartych nienawiścią i korupcją kultów parodiujących chrześcijaństwo? Mówiąc mniej patetycznie: ilu katolików krytykuje dziś „oszołomstwo” laikatu i kleru? Większość (jeśli w ogóle istnieje jakaś przyzwoita katolicka większość) siedzi cicho – ze strachu, konformizmu albo zwykłego wygodnictwa. Czy można szanować zastraszonych konformistów, którzy wybierają „dogmatyczną drzemkę” zamiast właściwie motywowanego myślenia i działania? Niespecjalnie. Czy da się ich lubić? Nie bardzo. Można ich jedynie zrozumieć – bo zrozumiała jest przecież polska kultura: gnuśna, oportunistyczna, mało empatyczna, uległa wobec silnych i okrutna względem słabych. Tak więc na zrozumienie (i trzeźwą ocenę ich aktualnej kondycji duchowej oraz politycznej) polscy katolicy mogą z mej strony liczyć już dzisiaj. Na szacunek i sympatię będą musieli jednak zasłużyć.

  34. (…) stoją w Polsce setki równie lichych katolickich budowli. Wszystkie (…) mają nieocenioną zaletę: “dają świadectwo”, jak chce niebieska książeczka pt. Biblia.

    Nawiązując do świątyni jerozolimskiej, Jezus rzekł do swych uczniów: „Na pewno nie pozostanie tu kamień na kamieniu, który by nie był zwalony” (Mateusza 24:1, 2).

    Zgodnie z jego słowami miejsce to, od stuleci uznawane za ośrodek prawdziwego wielbienia, zostało w roku 70 n.e. zniszczone przez wojska rzymskie, które przybyły celem stłumienia powstania żydowskiego. Świątyni tej już nigdy nie odbudowano.

    Jaką formę wielbienia mieli zatem praktykować naśladowcy Jezusa?

    Pierwsi chrześcijanie nie mieli żadnych powodów, by wznosić takie budynki. Jezus nigdy nie sugerował, by jego uczniowie wznosili okazałe miejsca wielbienia. Dużo światła na tę sprawę rzuca rozmowa Jezusa z pewną Samarytanką.

    Przez stulecia Samarytanie czcili Boga w wielkiej świątyni na górze Garizim w Samarii. „Nasi praojcowie oddawali cześć na tej górze”, powiedziała Samarytanka Jezusowi, „wy zaś mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie się powinno oddawać cześć”. Jezus odrzekł: „Wierz mi, niewiasto: Nadchodzi godzina, gdy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcić Ojca”.

    Materialna świątynia nie miała już być potrzebna do wielbienia Boga, gdyż jak wyjaśnił Jezus, „Bóg jest Duchem, a ci, którzy go czczą, muszą oddawać cześć duchem i prawdą” (Jana 4:20, 21, 24).

    Pomimo swego piękna monumentalne świątynie chrześcijaństwa przeczą tej zasadzie. Być może przydają chwały człowieczym budowniczym, ale nie Bogu. Najwyższy nie potrzebuje takich miejsc kultu, one są potrzebne raczej samozwańczej klasie duchowieństwa.

    Zrozumiałe zatem stają się słowa apostoła Pawła, który oznajmił: „Bóg, który uczynił świat i wszystko, co na nim, ten, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych” (Dzieje 17:24)

  35. Dowód # 1.
    Gdyby Boga nie było, to ludzie by się do niego nie modlili.

    +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
    Ślepiec szuka w ciemnym pokoju czarnego kota, którego tam nie ma; a on go znajduje. To jest religia.

  36. @Teodor Parnicki
    Moja wypowiedz dotyczyla nie wszystkich katolikow tylko, moze kilkunastu tych, ktorych znam. Czuje do nich sympatie i szacunek i absolutnie nie dostrzegam w nich zadnej ulomnosci oprocz takich, ktore moze miec rowniez ateista. Nie sa oni zwolennikami ks.Rydzyka ani mu podobnych. Nie glosuja na PiS. Zyja tylko zgodnie ze swoja wiara. Zgodze sie, ze w porownaniu z iloscia poplecznikow prawicy czy katolikow nominalnych, takich ludzi jest malo. Czasem jednak ich glos jest slyszalny i dzieki nim katolicyzm byc moze przezyje zeswiedczenie swiata, choc bedzie wyznaniem mniejszosci.

  37. @Tanaka
    Z mojego wpisu miales zrozumiec, ze religia niekoniecznie jest „bezwartosciowa i brutalnie szkodliwa”, skoro jakas czesc ludzi sie nia inspiruje w prowadzeniu zycia uczciwego i pelnego skupienia na sprawach przekraczajacych codzienny ped do zaspokajania potrzeb materialnych. Drazni mnie Twoje poczucie wyzszosci – nie udawaj, ze wyzszosci nie czujesz – nad ludzmi, ktorzy wlasnie jako ludzie moga byc od Ciebie i ode mnie lepsi.
    Co do mojego nota bene, to jestes zabawny. Czy naprawde trzeba wyliczac wszystkie szkaradzienstwa przemyslu dewocjanaliow, zeby byc zrozumianym? A jezeli chodzi o stare koscioly i kosciolki, to oczywiscie nie wszystkie one sa perlami architektury ale maja sie nijak do megalomanii, ktora promieniuja obiekty przeze mnie wymienione.
    Ogolnie nie podoba mi sie zaden prozelityzm, w tym wojujacy ateizm. Wpadam w irytacje, kiedy ktos probuje mnie na jakas wiare nawrocic. Dlatego wstawiam sie za tymi, ktorzy od swojej religi odwlekani byc nie chca.

  38. Bronię katolicyzmu? Tak, ale nie grupy hierarchów uprawiających politykę. Na szczęście jest sporo wartościowych księży, a i niektórzy biskupi działają zgodnie z zasadami wiary.

  39. Dla mnie ewangelia i katolicka tradycja jest tyle warta co dobry żart, a dobry żart tymfa wart. To gówno ginie z dnia na dzień i świat staje się lepszy.

  40. „Dlatego wstawiam sie za tymi, ktorzy od swojej religi odwlekani byc nie chca.”

    Ja również. Po pierwsze uważam, wypisywanie kpiących komentarzy skierowanych do katolików na katolickim blogu jest, delikatnie mówiąc, niegrzeczne.

    Po drugie, jeśli ktoś wymaga od katolika tylko i wyłącznie odrzucenia religii, to od razu może sobie podać rękę z red. Terlikowskim – on jest równie radykalny, tylko stoi po przeciwnej stronie.

  41. kruk
    11 sierpnia o godz. 1:21 27119

    „Z mojego wpisu miales zrozumiec, ze religia niekoniecznie jest “bezwartosciowa i brutalnie szkodliwa”, skoro jakas czesc ludzi sie nia inspiruje w prowadzeniu zycia uczciwego i pelnego skupienia na sprawach przekraczajacych codzienny ped do zaspokajania potrzeb materialnych.”
    To co Ci się zdaje, że miałem zrozumieć to jedno, a co można zrozumieć z tego co piszesz, to drugie. Jeśli chcesz być zrozumiałym, postaraj się staranniej formułować myśli.
    Tworzenie opozycji: wiara religijna – „pęd do zaspokajania potrzeb materialnych” jest oszustwem. Nie istnieje taka automatyczna dychotomia, więcej, pęd do zaspokajania potrzeb materialnych jest tak samo rozległy u wyznawców, który ten pęd maskują swoją wiarą.
    A w co wierzy wierzący – to kolejna kwestia.
    Katolik może nie wierzyć w Pana Boga, albo w Chrystusa, albo w Zmartwychwstanie, albo w Zwiastowanie i jest dobrym katolikiem i uważa się za „porządnego człowieka” i ma nawet taką opinię wśród porządnych ludzi.
    Porządny człowiek może się kierować taką zasadą: bądź porządny, nie rób ludziom krzywdy. I nawet nie robi, albo tak mu się zdaje. Nie jest to zasada katolicka, ale uniwersalna, którą sobie różne religie adoptowały.
    Kto się czym rzeczywiście inspiruje i na czym naprawdę skupia – to rzecz bardzo niepewna. Identyfikowanie tego z katolicyzmem jest manipulacja, przed którą nie masz oporów.

    „Drazni mnie Twoje poczucie wyzszosci – nie udawaj, ze wyzszosci nie czujesz – nad ludzmi, ktorzy wlasnie jako ludzie moga byc od Ciebie i ode mnie lepsi.”
    Drażnić się można. Jest demokracja, więc każdemu wolno być podrażnionym. Można się też pobawić w grę kto co udaje, albo nie udaje.
    Np. tak: Ty udajesz, że mówisz rzeczy sensowne, poważne, wynikające z głębszego namysłu, a mnie to drażni , bo udajesz, a faktycznie piszesz rzeczy liche. Mówienie rzeczy lichych daje podstawę do poczucia podrażnienia u adresata takiej przemowy.

    „Odczuwanie wyższości nad ludźmi, którzy mogliby być w czymś ode mnie lepsi” – to jest czysty abstrakt: realne poczucie wobec hipotetycznego założenia.

    „Co do mojego nota bene, to jestes zabawny. Czy naprawde trzeba wyliczac wszystkie szkaradzienstwa przemyslu dewocjanaliow, zeby byc zrozumianym? „
    Dobrze, że jestem zabawny, Twoje rozdrażnienie osładza moja zabawność. Ja mam gorzej z Tobą: rozdrażniasz co zdanie i niczym nie słodzisz. Stawianie setek koszmarnych kościołów to nie są „dewocjonalia”. Stawianie setek koszmarnych figur i pomników papieskich i jezusowych to nie są „dewocjonalia”. To jest istota, poza którą prawie nic nie ma. To jest działanie episkopatu, każdego z biskupów z osobna, każdego z proboszczów, tłumów parafialnych, urzędników ochoczo zezwalających na stawianie tych potworków i co w tym najgorsze – to obsikanie terytorium całej Polski: wszędzie rządzimy MY: katolicy. Pycha i pustka duchowa bijąca z tych biskupów i ich wyznawców, z tych największych Jezusów świata, tych największych kościołów i Wojtyłów nie ma miary. To jest tłuczenie niewyznawców w łeb i wywalanie ich z Polski, w której nie ma prawie miejsca nieocienionego pomnikiem Wojtyły albo megaJezusa.

    „A jezeli chodzi o stare koscioly i kosciolki, to oczywiscie nie wszystkie one sa perlami architektury ale maja sie nijak do megalomanii, ktora promieniuja obiekty przeze mnie wymienione.”
    Ta megalomania jest istotą. „Stare kościółki” mają to samo, ale poddane rygorom zasad i stylu mniej się narzucają i maja coś znośniejszego w sobie.

    „Ogolnie nie podoba mi sie zaden prozelityzm, w tym wojujacy ateizm. Wpadam w irytacje, kiedy ktos probuje mnie na jakas wiare nawrocic. Dlatego wstawiam sie za tymi, ktorzy od swojej religi odwlekani byc nie chca.”
    Tu popełniasz częste oszustwo. Jeśli nie podoba Ci się prozelityzm, ani czynienie przez religie jakichkolwiek przymusów, to „wstawianie się za tymi, co nie chcą być odwlekani od religii” jest takim oszustwem. W Polsce 95% mieszkańców to katolicy, wedle zapewnień biskupów. Odciąganie od religii tych 95% przez jakieś liche ćwierć procenta, w postaci „wojujących ateistów” jest tezą głupią przez swoją nieprawdziwość.
    Prozelityzm jest istotą katolicyzmu, nie ateizmu. Ateizm nie zajmuje się przeflancowywaniem katolika na ateistę. Ateista mówi: nie ma żadnego powodu uważać że coś jest. Mówienie o tym otwarcie drażni oraz wścieka prawidłowego katolika, który lęka się, że pewnego dnia pojmie, iż modli się do nieistniejącego, a sens jego życia polega na wierze w to co nie istnieje. Uświadomienie sobie, że całe życie był oszukiwany i sam żył w fałszu, może być ozdrowieńcze, ale prawidłowy wyznawca nie chce być zdrowy. Swoją chorobę nazywa zdrowiem, przez co kłamie. „Prawda was wyzwoli” jak mówi Biblia i jak powtarzał Święty Ociec Święty Jan Paweł II Kajakowy. Prawda katolika zniewala; czuje się wolny żyjąc w fałszu i fałsz propagując.
    Żadnych czynności odciągających ci „wojujący ateiści” nie prowadzą. Nawet by się nie ośmielili w dziesięciu wojować ze stu tysiącami. samo użycie przymiotnika „wojujący”, że są dwie strony tej wojny. Inaczej wojny nie ma, ale tylko niewola i opresja. |I tak właśnie jest: katolicyzm, jako 95% większość, niewoli tych, co chcą być wolni.

    Żaden „wojujący ateista” nie zamyka kościołów, nie skazuje na więzienie za czytanie Biblii, nie ogranicza nawet jej sprzedaży, nie ogranicza swobody pielgrzymek, nie odmawia praw cywilnych i równości wobec prawa katolikom.
    Jest odwrotnie: to biskupi i ich katolicy odmawiają pełni praw niekatolikom, albo nawet katolikom nie dość prawidłowym: katolickie małżeństwo pragnie mieć dzieci, choć nie może inaczej jak metodą in vitro, więc prawidłowi biskupi, następcy apostołów robią wszystko, nie stroniąc od obrażania i pomówień, szantażów i wymuszeń, by prawo było brutalnie restrykcyjne i in vitro zakazać. Żądają przy tym jednak, by katolicy mieli jak najwięcej dzieci, bo „Polska ginie”.
    Osoby tak dobre jak każdy – homoseksualiści muszą być na każdym kroku opluwani i obrażani, a ich parady prawa do bycia takimi jakimi są muszą być znieważane i napadane – przez samych katolików.

    Kto coś gada o tym, że nie podoba mu się jakieś przymuszanie czy opresja ze strony jakiejkolwiek grupy wyznawców, powinien się zajmować tym co realne i tym co w pierwszej mierze dominujące, a nie fantazmatami i marginaliami.
    Pleciesz więc o tym jaki jesteś w swojej rzekomości. Niby Ci się nie podoba, a realnie podoba jak najbardziej. Zmyślasz, fałszujesz i to demonstrujesz. Przez co popadasz w to, co Ci się nie podoba u producentów „dewocjonaliów” i producentów prozelityzmu.
    To nie tylko może, ale i powinno drażnić. A fałszowanie jest dobrym powodem, by odczuwać wyższość wobec fałszerza. Jest to wyższość moralna nad niemoralnością oszustwa, co jest bardzo moralne. A jak wiesz, nie można żyć bez moralności. O czym katolicyzm stanowczo poucza.

  42. Nasz Gospodarz oświadcza stanowczo: „Bronię katolicyzmu”
    Czyli – czego?

    Co jest katolicyzmem, a co nie jest? Kto o tym decyduje? Na jakiej podstawie formalnej i materialnej?

    O to jest kłótnia od 2000 lat i z tego powodu powstało 41.000 wyznań prawidłowych – bo każde z nich z osobna jest prawidłowe i każde z osobna – nieprawidłowe.

    Bronić można wyłącznie własnego katolicyzmu. Nie cudzego, nie mojego sąsiada Mariana, ani pani Haliny z krzyżykiem na piersi, pracującym w wydziale geodezji w Paczkowie, nie kierowcy TIR-a z Nowej Wsi Lubawskiej, który jest katolikiem, ale nic o jego katolicyzmie nie wiem.

    Nawet własnego katolicyzmu nie bardzo można bronić. Jest on sumą bajek, fobii, lęków, uprzedzeń, marzeń, projekcji, wyparć, zaprzeczeń, odbytych bezrefleksyjnie, za dziecka, katechez, przepuszczonych przez głowę metodą „wleci-wyleci” kazań, uroczystych zawołań i różnych zaklęć: „przemodleń”, „uwzniesień” „wywyższeń”, „uświęceń” , czyli „własnego rozumienia ewangelii” – którą każdy rozumie inaczej, stąd przecież cały spór, a sama „Ewangelia” nie wypełnia i nie tworzy katolicyzmu, ale cała Biblia, całe „Objawienie”, a nie jakieś ułamki.

    Nikt też, pojedyńczo, nie może poznać Objawienia. Czym jest Objawienie, na czym polega jego „całość”, „wyłączność”, „niepowtarzalność” i „prawdziwość” wiedzieć może tylko papież i biskupi. A czego żąda papież i biskupi, czego zakazują – widać.

    I to czego oni chcą, a chcą wyłącznie tego, czego chce Bóg, a oni dokładnie wiedzą, czego on chce -ma wykonywać każdy pojedyńczy katolik. Bez dyskusji.
    Jak przypominają biskupi, a więc posiadacze „Jedynej i Pełnej Prawdy”, „Prawda”nie może być przedmiotem głosowania.
    Tymczasem Pan Jarosław głosuje za jakimś „katolicyzmem”, ale nie takim, jaki głoszą biskupi.

    Każdy pojedyńczy wyznawca, któremu się zdaje, że jest w posiadaniu „Prawdy” i jej broni, przed „Prawdą” jaką posiadają papieże i biskupi, jest uzurpatorem i heretykiem. Nie jest katolikiem, którego obowiazują ścisłe zasady wiary i czynów.

    Na koniec więc powrócę do początku, do prostego pytania pod adresem Pana Jarosława: „bronię katolicyzmu” – czyli czego Pan broni?

    Czego w opozycji do papieży, biskupów i ich episkopatów, do kleru, do milionów, w samej Polsce, wyznawców, którzy są katolikami i są „Kościołem”?

    Ja uważam, że nie broni Pan katolicyzmu. Broni Pan raczej przyzwoitości, rzetelności, jakiejś porządności i jakiejś dobroci. Oraz pewnych racji rozumu i czegoś z obywatelskości.
    Tyle, że to nie jest katolicyzm.

    Będę rad, jeśli to Pan wyjaśni.
    W świetle tego co wyżej napisałem, do czasu wyjaśnienia, muszę przyjąć robocze założenie, że nie bardzo wie Pan, co mówi.

  43. Mnie zastanawia jedno; jak ludzie reprezentujący dość wysoki poziom umysłowy, potrafiący w sposób logiczny wywieźć dowód na nieistnienie krasnoludków, jednorożców, czy innych rusałek, w sprawach religii kupują takie same baśnie i do tego święcie w nie wierzą.
    Bo przecież, żeby być katolikiem, trzeba wierzyć, że ktoś zrobił z wody wino, umarł, a potem ożył, czy poszedł żywy do „nieba”. Nie wspominając o opłatku, który jest czyjąś krwią, czy wiarą, że Bóg jest bardzo zainteresowany, tym, czy ktoś w piątek zjadł kiełbasę, czy suchy chleb. Jest to robienie ze stwórcy wszechświata kpiny.
    Czym te bajdy różnią się od wierzeń tych, którzy są święcie przekonani, że czarownice latają na liściach bananowca i nocami wysysają z nich krew?
    Dlaczego te i podobne im bzdury, są przez nich uznawane za nonsens, a to, że Bóg rzucał z nieba w kogoś kamieniami, czy że Matka Boska gdzieś tam straszyła jakieś wojska są przez nich przyjmowane do wiadomości i ich nie kwestionują?
    Jest to chyba dowód na to, że ludzki mózg można, przynajmniej częściowo, wyprać
    doszczętnie i w pewnej części pozbawić możliwości logicznego i racjonalnego
    myślenia.
    Czasami pytam prawdziwie wierzących, gdzie jest i jak wygląda ich bóg – otrzymuję, jeśli w ogóle, bardzo mętne odpowiedzi. A przecież powinni wiedzieć w co tak gorliwie wierzą. Czyż nie?

  44. J. Makowski
    1
    Nie ma ich (ateistow) pod bramami kosciolow (jeszcze), ale maja media, a w nich cale zastepy resztek popeerelowskich. Jest dziatwa bylych kacykow partyjnych, ubeckich, itp. Jest lewactwo (bez cudzyslowia) ziejace nienawiscia do KK.
    Dowod ?
    Blogi Polityki.
    Jest nienawisc widoczna na Nowym Swiecie, w Sejmie, Senacie. Sa „politycy” (w cudzyslowiu) dla ktorych ci z opozycji sa nie warci istnienia.
    Jest nienawisc, jest nienawiste lewactwo.
    ” … rozbity namiot przed sypialnia”
    Gdyby tylko wszystko sie dzialo w sypialniach …

    2
    „… by zamiast głosić Dobrą Nowinę, …”
    A piekarz zamiast wypiekac … Rolnik zamiast za plugiem … Lekarz zamiast leczyc … Szwaczka zamiast szyc … I tak dalej, dalej, dalej.
    Zamiast zajac sie co im los wyznaczyl – chca miec udzial w zarzadzaniu ojczyzna.
    Co za bezczelnosc !
    Ani slowa Panie M. o tych ktorzy maja „rzadzic”. Jak nie piekarze, kierowcy, biskupi, lekarze, szwaczki … To kto?
    Kiedy „Okragly Stol” heblowano ja przyszedlem na swiat, kiedy otworzono pierwszego litra juz bylem ochrzczony, kiedy raczkowalem „Stol” oficjalnie sie skonczyl, ale nikt do domu nie pojechal – wszyscy sie rozeszli „po stanowiskach”. Dzisiaj mam 27 lat (za 17 dni) a przy „Stole” impreza trwa.
    Ja mam byc za plugiem, piec buleczki, szyc majteczki, glosic Nowine, wszystko tylko nie rzadzic, od tego mamy „Stol”.
    Biskupi to nie obywatele Rz. Polskiej, nie maja praw wyborczych, wyrazania opinii, sprzeciwu, domagania sie … Maja tylko glosic Dobra Nowine.
    Mam dla Pana nowine Panie M.; Rz. Polska to ja, biskupi, szwaczki, rolnicy to my glosimy Dobra Nowine; Polska nalezy do nas, nie do samozwanczych elit.
    „Dobre Ustawy’ – pisze Pan. Prosze mi podac choc jedna.
    Pisze Pan; ” … już dziś przygotowują się do tego, by – gdy tylko zmieni się układ polityczny w Polsce … ”
    Czy ma Pan, oprocz definicji, pojecie jak powinna i jak funkcjonuje demokracja ? Rozumie, ze w Panskiej „demokracji” (w cudzyslowiu) uklady polityczne nie powinny sie zmieniac. Cos mi to przypomina, choc nie bylem bezposrednim swiadkiem – bolszewizm. Chyba Pan sobie zarty stroi Panie Makowski. Konstytucja mi to gwarantuje, rowniez gwarantuje „zmiany w ukladach politycznych”.
    3
    Pisze Pan: „I w końcu zagrożeniem są ci katolicy publicyści, którzy wielkie przesłanie Jezusa z Nazaretu o miłości bliźniego sprowadzili do kulturowej walki z feministami, gejami, gender czy in vitro.”
    Zapomnial Pan o aborcji. O aborcji !
    A ja mam inne obserwacje; jezeli w myslach lub slowach nie uznam „geja” za normalnego moge skonczyc w pudle, jak otworze „proverbial” drzwi feministce moge uslyszec cos o mojej „falszywej” meskosci, ze jak sie wyrazam baba to baba a chlop to chlop to jestem jakis z fobiami i tez moge skonczyc w pierdlu, ze in vitro bylo niespelnionym marzeniem Wladimirow, Jozefow, Friedrichow, Adolfow, itp., itd.
    Tania demagogia ? Taka i Pan tu serwuje.
    Polska nowoczesna XXI wieku, to Polska ze swoimi samsungami, boeingami, hondami i fordami. To kraj do ktorego zjedzaja sie naukowcy by uczyc sie od nas nanotechnology, w ktorym jest Akademia Logiki im. Alfreda Tarskiego, gdzie mozna pic wode z Wisly i kapac sie bez obaw w Zatoce Gdanskiej, etc.
    Jak do tej pory to tylko marzenia, wiec wybaczy Pan, ze zupelnie mi wisza „geje, gender, tecze, ateisci, onanisci” itp.
    Bo to nie jest Polska nowoczesna, to jest Polska elit udajacych nowoczesnosc.
    To fit in, blend in for any price.
    Got it ?

  45. maciekplacek
    11 sierpnia o godz. 17:22 27126

    Za bardzo się stresujesz, przez co gadasz całkiem bełkotliwie.
    Ale spoko, tu nikt nie wymaga, żebyś mówił do rzeczy. Jest to powszechnie wiadome, że to dla ciebie za trudne.
    Możesz natomiast spróbować narysować o co ci właściwie chodzi.

  46. Będąc przelotem nad krainą katolizyzmu przywiślańskiego, zadumałem się nad Redaktora Makowskiego wnikliwym oglądem rzeczy…
    Niezadługo, bo piękne słowa Redaktora co najwyżej wyrażają dość trywialne, proste credo wyznawcy, przypartego do muru rzeczywistości:
    „…socjalizm-tak, wypaczenia – nie…”
    Piosenka stara jak świat, fałsz melodyki w niczym nie osłabia jej popularności, a zdaniem mas ludu nadwiślańskiego pod wezwaniem inż. Mamonia – wręcz przeciwnie.

    Nb. mój niekłamany podziw, jak zwykle, budzi cała symfonia kontreseistyki Tanaki, jaka szkoda że jej pretekst redakcyjny tak kataryniarsko trywialny…
    Ukłony z niebiesiech! 😉

  47. @ Tanako,
    na marginesie powyższego, pozwolę sobie dodać, że katolizyzym polega na wierze w ateizm, jako jedyny dowód nieistnienia instrumentum boga.
    Co w jasny sposób implikuje ukrzyżowanie ateizmu jako niezbywalny fundament mitu przywiślańskiego.
    Rekonstrukcje wrót od stodoły – w przygotowaniu.
    Albo, jak zacytował dziś w radiu źródło bliskie epidiaskopu ex ks. Sowa „chrust już zbierają”
    I tu konkluzja pragmatyczna – są jeszcze dobre promocje na odloty czarterowe w dowolnym kierunku Niebios, bez konieczności ukończenia życia w padole szuwarów wiślanych.
    Oferta limitowana terminem wyborów, radzę skorzystać! 😉
    No to fru, zanim Red. Makowski uzasadni blokadę lotnisk pełną wolnością obywatelskiego uwznioślenia osobistego.

  48. @ Gekko

    Niewątpliwie w niebiesiech przebywasz, bo rzadko tu spływasz.
    Odloty czarterowe są cenowo korzystne, jednak zachodzą dwie okoliczności konkurencyjne: wrzucanie danych na chmurę informatyczną, co musi się równać z panem bogiem, którego pod postacią matematyki widzi ks. prof. Heller, co jest dodatkowo okolicznością bardzo wesołą, a więc podnoszącą poziom atrakcyjności takiej bozi; oraz to, że niebieskość można nosić we własnej głowie, co podnosi poziom autonomiczności niezależnie od stanu nadwiślańskiej katolickości jak też poziomu wody przy moście w Wyszogrodzie.

    Obserwowane tego lata poziomy zarówno wody tak w Wiśle jak i w katoliku bardzo niepokoją. W Wiśle przybędzie jesienią, od regularnych opadów. Jesienią też miałoby przybyć katolika w rozwodnionym katoliku, dzięki prezydentowi i PISowi, nad czym pracują skoncentrowani biskupi.

    To racja: katolik musi wierzyć w ateizm; tenże jest fundamentem katolika. Bez walki z ateistą katolik nie ma z czym walczyć więc nie istnieje: traci lustro więc sam znika.

    Celnie to obserwujesz: pan Jarosław błądzi po łąkach porządności i śni o tym, że to miałyby być łąki niebiańskie. Chce bronić czegoś, czego nigdy nie było i nigdy nie będzie. Jakiegoś właściwego katolicyzmu, wśród tego, który istnieje od 2000 lat i który prowadzi nieustanne wojny, sam ze sobą w pierwszej mierze.

    Człowiek grzeczny zdałby się już na to, co ustalił jeden z naszych dwóch ludzi w Watykanie: Święty Ojciec Święty Lolek Narciarski : jego katolicyzm jest najlepszy i najprawdziwszy. Pozostałe się mylą. Kłopot w tym samym o co pytam pana Jarosława: co to za katolicyzm? Nie wie tego żaden z polskich biskupów, ze zDziwiszem na czele, co jest niesłychanie dziwne, skoro stał przy uchu Lolka przez 40 lat. Niezorientowany jest papież Franciszek, który robi na odwyrtkę to co robił Lolek Kremówkowy.
    A wszyscy jednocześnie i nieustająco wiedzą, o co chodzi jezuskowi i jego tatusiowi. Tylko oni.
    Jak taki ksiądz Lemański zaczął dawać znaki, że też coś wie, jego biskup Hoser Henryk od Maryji Fruwającej zaraz mu dał znak, kto co wie.

  49. Tanaka
    10 sierpnia o godz. 15:17 27113

    Etap gimnazjalny mam już dawno za sobą. W sumie to nigdy nie skończyłem gimnazjum. Może byłem za głupi a może byłem sprzed reformy. O dziwo, dostrzegam różnice miedzy istnieniem fantazmatów a istnieniem tego, czego one dotyczą, lub co symbolizują, pomimo rzekomego deficytu funkcji rozumu. Skoro więc kolega chce ustawić mnie do konta za brak zrozumienia tego, co pisze, lub co ja sam piszę, to proszę wykombinować coś solidniejszego, niż chwytanie za jedno słówko. Fantazmacik, w którym nurzają się tacy, jak ja, to element naszego rozwoju osobistego, duchowego, emocjonalnego i intelektualnego. A może to istota naszej degeneracji? Dowiemy się tego na końcu drogi, proszę więc o modlitwę za owocne stąpanie po niej, a jeśli duchowości brakuje, o co u ateisty nietrudno, proszę chociaż o namiary na dobrego psychoterapeutę.
    Walenty jest słodki i walentynki są cool. Kremówki są słodkie. Pyszne! Ale nawet nie w połowie tak, jak pan.

  50. Fantazmacik, w którym nurzają się tacy, jak ja, to element naszego rozwoju osobistego, duchowego, emocjonalnego i intelektualnego. A może to istota naszej degeneracji?
    Heh… Na pewno psychopatologia i upośledzenie umysłu, ale to wina waszych rodziców. W każdym razie zawsze możecie z tego gówna wyjść, o ile chcecie. Tam gdzie jest wiara, czyha zwątpienie. I w nim nadzieja.

  51. lukasso
    12 sierpnia o godz. 14:24 27131

    I tak się toczy tok: a w ogóle to o co chodzi w tej wypowiedzi?

    Z tym jest zawsze największa trudność co jest najprostrze. Gospodarz broni katolicyzmu, ale nie wyjaśnia – co to takiego ten katolicyzm, którego broni przed katolikami, w dodatku najprawidłowyszymi.

    A Tobie, o co chodzi? Gimnazjum nie kończyłeś, ale coś więcej, więc daj zborny głos – co i jak.

    Chociaż – może lepiej nie. Niech zostanie jak jest: brak prostego rozeznania, brak refleksji nad podstawą, pomylenie pojęć i taka cicha bezczelność: zamiast słów i ich pojęć, zamiast zgrywania znaczeń w celu przeprowadzenia dyskusji, rzucanie pustymi i kłamiącymi stwierdzeniami:
    „dowiemy się na końcu drogi”.
    Na końcu drogi niczego się nie dowiemy i nic sobie nie przekażemy, ani w dwie, ani w jedną stronę. Święty Ojciec Święty Jan Paweł II Lolek Kremówkowy przebywa obecnie i na wieczność w „Domu Pana” i żadne dźwięki stamtąd nie dochodzą, ani żadne sms-y.
    Chociaż, gdy się ma do czynienia z pacjentami zakładów psychiatrycznych chwilowo na ucieczce, to jesteśmy przez nich informowani, że Szatan wysyła ludziom sms-y. Ci pacjenci, ci psychiatrycznie skrzywieni osobnicy, to księża-egzorcyści i połowa księży regularnych. Wszyscy oni są święcie przekonani, że Szatan pisze sms-y. Jak sms-y to, i maile, jak maile to jest na fejsbuku, na tłiterze, wszędzie, włacznie z twoim kompem.

    Niestety, takich umiejętności jak Szatan nie posiada ani Święty Ojciec Święty, ani Jezus ani jego tatuś. Żadne wiadomości z nieba nie nadchodzą, a z piekła – na okrągło.
    Ty zaś mówisz bardzo serio o tym, że „się dowiemy”. Jak my, to my: synek się dowie od mamusi w niebie, a może jeszcze w czyścu, co i jak; żyła prawidłowo, czy niekoniecznie, wierzyła w co należy, czy w durnoty jakieś, pójdzie za to do nieba, czy do tego co pisze sms-y. I synka informuje, oraz daje instrukcje, żeby „się dowiedział”.

    Jako nieabsolwent gimnazjum, ale w zamian ten, co „dostrzega różnice” piszesz dalej tak:
    „…jeśli duchowości brakuje, o co u ateisty nietrudno…”
    Oznajmiasz więc, że nie posiadasz rozumu więc o rzeczach fundamentalnych nie masz pojęcia.
    Nie pojmujesz pojęcia duchowości, ponieważ takową nie dysponujesz. Dysponujący pojmuje, czym ona jest.
    Nie pojmujesz pojęcia ateizmu, który dysponuje pełnią duchowości w ogóle dostępnej komukolwiek z ludzi. Jedni z ateistów czerpią z niej jak najgłębiej i obficiej, inni wolą telewizję.
    Katolicy i inni religijni wyznawcy są upośledzeni, z własnego wyboru lub z szantażu ich bozi: duchowość tylko taka, która zgadza się z wyznawaną religią.
    W świecie normalnych znaczeń słów taka sytuacja nazywa się zniewoleniem, przymusem, szantażem. Zaś u tych, co „z własnej woli” , która u nich niemal nigdy nie jest własna, wybierają upośledzenie.

    Masz jak inni wyznawcy: ateista u Ciebie to osoba pozbawiona duchowości.
    Nie masz więc nie tylko podstawowej wiedzy koniecznej do jakiegokolwiek dialogu, ale i kłamiesz. Masz w sobie bezczelność i chamskość wyznawcy, którą maskujesz zagładzaniem słów – „panie kolego”.

    Oto wielka tajemnica wiary.

  52. @Tanaka
    Mnie to zawsze śmieszy strasznie, jak katoliczki imputują ateistom brak duchowości. W sumie to się nie dziwię, skoro katolicka duchowość to bozia, Jezusicek i inne fantasmagorie kościółkowe. Chciało by się rzec na prawacko- katolicką modłę, że my ateiści posiadamy prawdziwą duchowość. 😉

  53. Żorż Ponimirski
    12 sierpnia o godz. 16:13 27134

    Tak, to jest śmieszne.

    Jest to też żałosne: patrzysz, słuchasz takiego katolika, który się prezentuje przed sobą i przed nami całą swoją duchowością – i widzisz istotę żałośnie płytką; żałośnie nieznającą bodaj niczego z wielkiej przestrzeni duchowości ludzi i ludów świata mających własne obszary duchowe, niezwykle ciekawe, pojemne i inspirujące; żałośnie niezdolną do pojęcia, bo mającą koszmarnie zawężoną i nieautentyczną duchowość, że własna duchowość, niezależna od jakiejkolwiek religii i zwłaszcza wtedy – nie ma granic.

    jest to też bardzo smutne: widzisz istotę oszukaną przez swoją religię i jej funkcjonariuszy oraz otoczenie rodzinne.

    Jest to też bezczelne i pełne pychy, co tu uprawia wyznawca lukasso, przez twierdzenie, że inne niż katolicka czy jego własna, duchowości nie istnieją, albo są nędznie małe, a niekatolicy, w tym ateiści z definicji nic takiego nie posiadają.

  54. Tanaka
    12 sierpnia o godz. 15:02 27133

    Przecież autor pisze jednoznacznie, co uważa za katolicyzm- Ewangelię i tradycję katolicką- chcąc bronić jej przed religijną prawicą. Jeśli panie kolego oczekuje pan sprecyzowania definicji „Ewangelii i tradycji katolickiej”, to proszę udać się na wykład z religioznawstwa lub do seminarium, w ostateczności na jakieś rekolekcje, bo na tego rodzaju dogłębne analizy nie ma czasu ani miejsca na tym forum, a i brnięcie w taką tematykę jest zapewne strata czasu dla kogoś, kto kwestie religijne rozpatruje wyłącznie z punktu widzenia psychopatologii. Połowa księży wierzy w SMS-y od Szatana? Co kolega, jakąś ankietę wśród duchowieństwa przeprowadził na ten temat, czy jak? Proszę się podzielić jej wynikami; ciekawym, w co wierzy druga połowa regularnych księży. Kolega wytyka mi uogólnienia poprzez pisanie „dowiemy się”, choć dotyczyło to tylko ludzi wierzących, a sam od uogólnień wolny nie jest.
    To możliwe, że niewiele wiem o duchowości ateistów. Znam ich przede wszystkim poprzez stosunek do mnie, mojej religii i duchowości, zgodnie z którym wszystko to jest g… warte. To wybitnie utrudnia pogawędkę na temat duchowości, czy w ogóle czegokolwiek. Natomiast jeśli chodzi o moje rzekome chamstwo i kłamliwość, to nie będzie mnie uczył netykiety facet używający określenia „Lolek kremówkowy”.

    Żorż Ponimirski
    12 sierpnia o godz. 14:49 27132

    Cóż, jeśli to wina NASZYCH rodziców, a twoi wychowali cię w zdrowym ateizmie, to miej zrozumienie dla nieszczęśników z religijnymi urojeniami wyuczonymi na zasadzie imprintingu. Oni już się nie zmienią, co powinno złagodzić ateistyczną krytykę.

  55. Katoliku, uogólnię Ci kwestie duchowości na przestrzeni dziejów, bo tak będzie najprościej. Animizm, politeizm, monoteizm, ateizm. Te poziomy układają się wertykalnie, stąd ateistyczna pogarda i kpina dla religiantów, bo to jest najwyższy poziom duchowości człowieka.

  56. lukasso
    12 sierpnia o godz. 16:33 27136

    Tu masz rację: nie będę uczył osoby niewyuczalnej.

    Wojtyła jest Lolkiem kremówkowym, ponieważ zrobił z polskiego katolicyzmu narzędzie do walenia w łeb oraz parodię powagi. Wyprodukował dwie setki biskupów i legion członków kleru tępych, bezczelnych, kłamliwych i złodziejskich.
    Zaś na świecie uprawiał taki katolicyzm, że teraz papież Franciszek usiłuje odkręcać to co jego Święty Ojciec Święty nawyprawiał. Franciszek nawyprawia zresztą swoje, więc jego następca po Franciszku będzie odkręcał i tak wkólko – jak od 2000 lat.

    Mówisz bezczelnie, co stwierdzam jasno. Za żadną „rzekomością” się nie ukryjesz bez popadania w kłamstwo. Cokolwiek zrobisz – zgrzeszysz.

    Internet ma pojemność na tyle dużą, że chcący wyłożyć o co mu chodzi może to zrobić bez problemu. Oszukujesz znowu, zasłaniając się „brakiem czasu i miejsca”. Jest dokładnie odwrotnie – to jest właśnie forum poświęcone kwestiom wiary, a bieżący wpis Gospodarza jest ewidentny: „bronię katolicyzmu”.

    Co do „jednoznaczności Ewangelii i tradycji” – to wszystkie 41.000 wyznań chrześcijańskich uważają, że mają dokładną jednoznaczność w tej sprawie – każde dla siebie. Co znaczy, Ziutku Kremówkowy – że wszystkie pozostałe 39.000 wyznań myli się w sprawie jednoznaczności.

    Już raz powiedziałem: księża egzorcyści, a jest ich już po kilku na każdą kurię mają pewność: szatan wysyła sms-y., Mają też kolejne pewności: Szatan sypie z ust omamionych gwoździe, śruby, wkręty, mutry, podkładki, zaślepki – słowem cały skład wyrobów metalowych i nie tylko takich. Zieje też ogniem, sypie piaskiem, pluje gorącą siarką, strzela naostrzonymi patykami co chcesz, to masz.
    Standardem jest to, że ryczy i gada językami.
    Co do ilości księży regularnych zgadzających się z egzorcystami, jest ich nawet więcej niż połowa. Praktycznie nikt z nich, zapytany o to, czy nie zgadza się z egzorcystą, nie powie: nie zgadzam się.

    Co do badań ankietowych – bierz się do roboty, leniu patentowany ! Nie zgadzasz się, żeby Cię, tumanie, douczać, a tu nagle chcesz darmowych kursów ? A toś bezczelny !
    Ja się mogę dowiedzieć, to i Ty się możesz dowiedzieć! Każdy wyznawca ma obowiązek dokształcania. Bez tego durnieje do reszty.

    Gdybyś czasem siadł na tyłku i się pouczył, to byś się dowiedział co badania naukowe mówią: 20 % polskich katolików nie wierzy w Boga. A 60% nie wierzy w Chrystusa.
    I zupełnie im to nie przeszkadza mieć pewność, że są katolikami. Co więcej, biskupi uważają ich za katolików.
    Katolik jest więc wyznawcą krasnoludka bardziej niż swojego bozi.
    A Ty masz czelność gadać o jakiejś jednoznaczności Ewangelii i tradycji.

    Jak „możliwe, że niewiele wiem o duchowości ateistów” to się albo o niej uczysz, zanim coś chlapniesz, albo siedzisz cicho.
    Jak gadasz: ” Znam ich przede wszystkim poprzez stosunek do mnie, mojej religii i duchowości, zgodnie z którym wszystko to jest g… warte”, to gadasz do sienie i o sobie. Właśnie to dałeś na piśmie: ateista ma g…, nie duchowość. Jak masz duchowość ateistów za g…, to należy Ci się oświadczenie, że masz g… duchowość jako wyznawca.

    To Ci się na pewno spodoba: „nie będzie mnie pouczał o duchowości ktoś, kto ma we łbie g…, nie duchowość”.
    Z rozumem masz jeszcze gorzej.

  57. Tanaka
    12 sierpnia o godz. 17:50 27138

    Powyższą tyradę można podsumować jednym zdaniem: Tanaka, Bardzo Uduchowiony Człowiek z pana jest.

    Żorż Ponimirski
    12 sierpnia o godz. 16:47 27137

    „stąd ateistyczna pogarda i kpina dla religiantów, bo to jest najwyższy poziom duchowości człowieka” 🙂 🙂 🙂

  58. Tak nie można podsumować – podsumowywanie to dla Ciebie za trudne zadanie.

    Ale można podsumować, bardzo przyjemnie, zupełnie inaczej: większość katolików nie wierzy w Chrystusa i spośród tych niewierzących katolików z pewnością niejeden to bardzo porządny człowiek, grzeczny, miły w obejściu i nie wadzący nikomu, oraz mający interesujące życie duchowe , które opiera na swojej wierze.

    Może dasz radę się zmieścić w tym przyjemnym podsumowaniu.

  59. @ Tanako,
    Bardzo dziękuję za miłą i smaczną replikę.
    Z perspektywy Perseidów, w niebiesiech wszystko jednak widać jaśniej, co mnie akurat martwi, ale niech tam – niechże światłość stardustu zamąci i te ziemie w oparach mętnych szuwarów…
    Poruszyłeś bowiem przygnębiający, jak się okaże za chwilę, temat i autora wpisu gospodarskiego.
    Ze wspomnianej perspektywy niebieskiej, gdzie niejeden jakże mądry i uznany filozof i psycholog trafił już na wieki przede mną, całośc zjawiska wpisowego jest dość banalnym przykładem reakcji wskutek imperatywu koherencji skonfrontowanego z dysonansem egzystencjalnym.
    Pisząc po ludzku, jeśli źli ludzie w imię boga szerzą i głoszą zło, człek rozumny a zniewolony na umyśle, rozdarty między imperatywem a dysonansem racjonalizuje, by zachować szacunek dla samego siebie.
    Po to właśnie istnieje konstrukt boga niepoznawalnego, aby każdemu na miarę jego potrzeb i możliwości służył, w tłumaczeniu się ze swej kondycji pięknym modelem eskapizmu od przyziemnych wypaczeń do doktryny w samej swej istocie tak czystej, aż niebieskiej.
    Po to właśnie istnieje w psychice ludzkiej bóg – aby tłumaczyć doczesne wypaczenia w zamian za pokutę winy i piekło zniewolenia.
    Jeśli praktyka epidiaskopu reprezentująca wspólnotę, jaka jest kościół i która go wyniosła, przeczy powadze i godności ludzkiej, to przecież musi być jakiś katolicyzm, którego trzeba przed bogiem i jego ludźmi bronić.
    Można to jeszcze ująć prościej, w wersji lokalnej, po polsku: po nieodwzajemnionych przygodach z obywatelskością plemienną, dobrze jest mieć w civi i cytatach taki tytuł (na nadchodzące juz w październiku tuziemskie królestwo ludzi kościoła), jak „bronię katolicyzmu”.
    W czarnym pokoju pełnym ślepców, każdemu jako tako widzącemu, przydają się objawienia o dotyku sierści kota…:)
    Po tym jest już tylko wspomniany przeze mnie „katolizyzm”, czyli jedyny dostępny takiemu plemieniu syndrom psychospołeczny redukcji dysonansu poznawczego, w postaci lizania kata.
    I to by było na tyle, póki jeszcze można.
    Wkrótce perseidy zanikną, a przestrzeń niebieska nad tym kolapsem cywilizacyjnym zamknie się jak wieko trumny na wieki.
    Korzystając z tejże unikatowej okazji, pozdrawiam Cię i lecę – byle dalej.

    PS dysputy ze ślepcami, na violę da gamba, w kwestii czarnego kota, czynią tego menueta tym, co Ci z tej obecności na blogu przyszło (mam na myśli głąbię wyżej nadesłanych postów polemicznych).
    Mam nadzieję, że Tobie się to jakoś bilansuje.
    Pozdrawiam Cię, stardastycznie i serdecznie.

    PS Wyrazy uznania dla narciarza2, miło że nie tylko Tanaka czai bazę (choć tak jak On to nikt!).
    Pzdr

  60. Nawet nie staram się czytać tych rozpraw wypisywanych przez blogowiczów, niektórzy nie widzą życia poza blogowiskiem. Powiem co wiem: Przesłanie Chrystusa – miłosierdzia i pomocy – kształtowało Europę i jest cenne. Stary Testament to horror-story, bezużyteczny.

  61. Oj giwalt !
    Teflon Tanaka, blogowa chihuahua, zdobyl sie na odwage i „zagrepsowal”
    Spoko, spoko … Oj giwalt !
    Co ty bys teflonie zrobil bez blogow Polityki ?
    To jest cale twoje zycie „towarzyskie”, twoja terapia, narkotyk. Masz tyle do „powiedzenia”, nie mozesz wprost zyc bez „nieistniejacego” boga. Nie ty jeden.
    Co bedzie jak tak na oslep wybiore i zacytuje cos z Tanaki ?
    Hmm … Bedzie caly Tanaka, yapping chihuahua:
    „Katolicyzm jest całkowicie zjednoczony, zlany w jedno z pojęciem “Prawdziwego Polaka”. “Prawdziwy Polak” jest antysemitą organicznie, bo jest “Prawdziwym Katolikiem”, a “Prawdziwy Katolik” jest automatycznie “Prawdziwym Polakiem”
    Stalo sie !
    Jestem „antysemita organicznie” (a moze organicznym ?) bez nawozow sztucznych. Tak przynajmniej twierdzi Teflon Tanaka wychowany na zdrowym organicznym mleku krow rasy „icek szamir”.
    Teflonowe tanaki sa obecne we wszystkich mozliwych blogach; nie ma sposobu by ich zawstydzic, wprowadzic w zazenowanie. Wszystko po nich splywa. Ignorancja dumnie sie obnoszona jak Orderem Lenina. To sa dinozaury z epoki Wielkiego Syfu.
    Teraz troche gramatyki „jez. polskiego” i „logiki” teflonowej:
    „Nie pojmujesz pojęcia ateizmu, który dysponuje pełnią duchowości w ogóle dostępnej komukolwiek z ludzi. Jedni z ateistów czerpią z niej jak najgłębiej i obficiej, inni wolą telewizję. Katolicy i inni religijni wyznawcy są upośledzeni, z własnego wyboru lub z szantażu ich bozi: duchowość tylko taka, która zgadza się z wyznawaną religią.”
    albo:
    „Chociaż, gdy się ma do czynienia z pacjentami zakładów psychiatrycznych chwilowo na ucieczce … ”
    I elokwencji, tym razem Zorzyka:
    „W każdym razie zawsze możecie z tego gówna wyjść, o ile chcecie.”
    Powyzsze cytaty obrazuja tragiczne uposledzenie ateistow – produkt okresu Wielkiego Syfu czyli bolszewizmu w Polsce. Cierpia nie tylko na genetyczna awitaminoze witamin z grupy IQ ale i sa przykladem curriculum szkolnictwa partyjnego.
    Sa tego efekty; teflony nie maja pojecia o stosowaniu chocby fundamentalnej logiki w formulowaniu opinii. O filozofii nie wspomne, bo musialbym zaczac od definicji slowa filozofia. Potencjal intelektualny jaki jest w dyspozycji uposledzonych, ich elokwencja, charyzma jest, slowami Makuszynskiego, jak u zdechlego konia.

    Keep it up ladies !

  62. Zdaje się, że Redaktorska próba Obrony Przesłania, zaskutkowała przesłaniem licznych krowichplacków i tym podobnych credów. Mać babo placek!
    Obrońcy toksycznych ideologii przed wypaczeniami, powinni stąpać po ziemi mocno, z głową wbitą w grunt Tej Ziemi, aby się nie pośliznąc.
    Inaczej, pożytek żaden, a idiotyzm pozostaje.
    Pragmatyzm natomiast, nakazuje zamiast sadzić czy żywić na Tej Ziemi blogi (czy cokolwiek innego), zamknąć za sobą szczelnie drzwi kabiny czarteru, byle dalej, ku zachodowi słońca…
    Czego i Redaktorowi, aby zdążył na czas, życzę 😉

  63. maciekplacek
    13 sierpnia o godz. 16:42 27144

    Masz w sobie, dziecię boże, pewną miłą cechę: gdziekolwiek wymieni się fatalne skutki religii w główce, zaraz wpadasz i się demonstrujesz jako żywy przykład. I nawet bez pociągania za ucho ochoczo demonstrujesz wszelkie swoje skrzywienia.
    Jest to co prawda ekshibicjonistyczne, ale dla celów demonstracyjnych bardzo pomocne.
    To miło, że robisz to chętnie i darmo.

    Natomiast gdybyś próbował zdefiniować co to takiego filozofia, albo na czym polega podstawowa logika w wypowiadaniu się, to próbować oczywiście możesz, ale nie dasz sobie z tym rady. Ja to wiem, ty wiesz, a jak nie wiesz, to się dowiesz próbując.
    Więc tego nie wykonasz. To za trudne.

    Natomiast jako demonstrator skrzywienia religijnego nadajesz się całkiem dobrze. to jest twoja silna strona. Tego się trzymaj. Kto jest w czymś dobry, powinien to doskonalić.

  64. @ Tanaka,
    Intrygujące: czy pacnięty tu placek to jeszcze wykwit „religii w główce”, czy też już signum temporis: uzurpacja władzy pół-główek, uważających się za religię.
    Moim zdaniem to drugie, jako że wariant pierwszy i tak nigdy do lokalizacji w główce nie był przeznaczony.
    Warto a konto łyknąć sobie łikend od forumów… 😉
    Pozdro.

  65. Gekko
    Get familiar with your new nick:
    „Ten pounds of dung in a five pound bag”.
    A little bit long but highly accurate. Now, „empirically” speaking; ten pound pile of dung stuffed into a bag made to hold only five pounds – well, dung falling out everywhere.
    I can do this in Latin, if that is your preference.

    Teflon Tanaka
    Jestem pewien ze byles ulubiencem Larisy Rivkin, tej od „jazyka”, tego tam, polskiego.

    Adios losers.

    Gospodarzowi blogu dziekuje za goscine i cierpliwosc.

  66. maciekplacek
    13 sierpnia o godz. 20:53 27148

    Miło, że znowu wpadłeś się zademonstrować jako wzór skrzywienia.
    Wpadłeś, żeby sobie dać szansę przedstawić zapowiedzianą definicję filozofii, którą przedstawiasz: „byles ulubiencem Larisy Rivkin”.
    Widać, że się starałeś, ale z góry cię uprzedziłem, że nie dasz rady.

    Wpadnij jeszcze. Widać, że jesteś ekshibicjonistą.

  67. I słusznie Gospodarzu!
    Zadaniem prawdziwego, prawowiernego katolika jest kultywowanie i obrona swej wiary, poprzez stosowanie się do jej reguł i zasad. Prawdziwy katolik całym swoim życiem powinien dawać innym przykład życia w cnocie i uczciwości, miłości bliźniego oraz gotowości niesienia pomocy innym ludziom.
    Bo tylko wtedy będę Pana szanował, kiedy Pańskie słowa i czyny będą z sobą zgodne, czyli niesprzeczne. I nawet nie będę żądał od Pana dowodów miłości do mnie. To i tak oceni Bóg na sądzie ostatecznym. Amen.