Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

12.07.2015
niedziela

Papież prekariuszy

12 lipca 2015, niedziela,

Od „koalicji wykluczonych” do „solidarności słabych”

1.

Kiedy widzisz niesprawiedliwość i poniżenie, nie możesz pozostać obojętnym. Kiedy odwracasz się plecami, widząc nierówności i wykluczenie, jesteś winny. Oto lekcja, jaką przedłożył nam – wierzącym i niewierzącym – skromny papież Franciszek w wielkiej mowie w Santa Cruz w Boliwii.

Mowie, której słuchaczami byli członkowie ruchów ludowych – współczesne prekariuszki i prekariusze. A więc głównie ci, którzy są zepchnięci na margines społeczny, ci, którym odbiera się prawo do pracy, mieszkania i godności. Ci, którzy na własnej skórze przekonują się, co to znaczy życiowa niepewność i egzystencjalne ryzyko. Jednocześnie to ci, którzy – zdaniem papieża – są obecnie „siewcami zmian”, bohaterami i twórcami budowy innego, lepszego ładu społecznego, innej, sprawiedliwszej ekonomii, innej, nowej kultury życia.

2.

Dziś nie ma ani polityka, ani światowego lidera, który z taką pasją i konsekwencją stawałby w obronie prekariuszy. Franciszek to bodaj jedyny przywódca, który działając lokalnie, zarazem myśli globalnie. Będąc w Boliwii, stojąc przed ruchami ludowymi, mierząc się z ich problemami braku mieszkania, pogwałcania praw pracowniczych czy szargania godności, papież wynosi na poziom globalny sprawy tych ludów, bo wie, że nie da się ich rozwiązywać ani na poziomie miasta, ani na poziomie państwa.

I dlatego mówi, że „jeśli naprawdę chcemy pozytywnej zmiany, to musimy z pokorą przyjąć naszą współzależność”. Franciszek jest tu jak wytrawny krawiec, który zszywa różne, na pierwszy rzut oka nieprzystające do siebie tkaniny. Bo zastanówmy się chwilę: czym różni się sytuacja Indian w Ameryce Południowej, którzy nie mają pracy czy mieszkania, od sytuacji Hiszpana czy Greka w Europie, którym proponuje się pracę dorywczą, a banki zabierają im mieszkania, gdyż nie stać ich na spłacanie kredytu? I tu, i tu ludzie doświadczają niepewności, ryzyka, beznadziei.

Franciszek zdaje się nie wierzyć – w tym sensie jest twardym realistą – że politycy, bankierzy i technokraci przyłożą rękę do zmiany tego systemu politycznego i ekonomicznego, który rodzi tyle nierówności i niesprawiedliwość. „Ten system jest już nie do wytrzymania – mówi papież – nie mogą go znieść chłopi, pracownicy, wspólnoty, narody… Nie znosi go już ziemia, siostra Matka Ziemia…”.

Zobaczmy, jak papież za pomocą języka tworzy tę „koalicję pokrzywdzonych” – splata ze sobą, na dobre i złe, chłopa, pracownika, Matkę Ziemię, tworząc rzeczywistą wspólnotę losu. Papież rozumie, że ubodzy i słabi czują się bezradni. Dlatego wciela się w ich rolę i niedolę, by stawiać pytania, które i oni sobie każdego dnia stawiają. Posłuchajmy, bo to jeden z najbardziej perswazyjnych fragmentów przemówienia papieża, chwytający za serce, przemawiający do wyobraźni, popychający do działania:

Co mogę zrobić ja – pyta Franciszek – zbieracz kartonów, odpadów, sprzątaczka, recyklerka w obliczu tak wielkich problemów, skoro z trudem zarabiam na jedzenie? Co mogę zrobić ja, rzemieślnik, wędrowny handlarz, przewoźnik, pracownik wykluczony, jeżeli nie przysługują mi nawet prawa pracownicze? Co mogę zrobić ja, wieśniaczka, Indianka, rybak, który ledwo mogę stawić opór uzależnieniu od wielkich korporacji? Co mogę zrobić z mojej wioski, mojej chaty, mojej dzielnicy, mojego gospodarstwa, kiedy jestem dyskryminowany i zepchnięty na margines? Co może zrobić ów student, ten młody człowiek, aktywista, misjonarz przemierzający slumsy i osiedla z sercem pełnym marzeń, ale niemal bez żadnych rozwiązań moich problemów?

I jakże znamienna odpowiedź:

Dużo! Możecie wiele zrobić. Wy, najpokorniejsi, wykorzystywani, ubodzy i wykluczeni możecie zrobić wiele. Śmiem twierdzić, że przyszłość ludzkości jest w dużej mierze w waszych rękach, w waszej zdolności do organizowania i wspierania twórczych alternatyw w codziennym dążeniu do trzech „T”: trabajo, techo, tierra [praca, mieszkanie, ziemia], a także w waszym czynnym udziale w najważniejszych procesach zmian na szczeblu narodowym, regionalnym i globalnym. Nie dajcie się zastraszyć!

Bankierzy, politycy i technokraci nie są zainteresowani zmianami. Nie chcą innej gospodarki prócz tej, która dziś daje im tylko zyski. Nie chcą innej polityki prócz tej, która gwarantuje im władzę. Dlatego krzyczą: „Ten system jest OK. Nie ma dla niego alternatywy”. Papież ma tego świadomość. Dlatego do biednych i wykluczonych mówi wprost: połączcie siły, nie czekajcie. Nie ma co liczyć na łaskę czy solidność bogatych. Nie ma sensu czekać, aż łaskawie rzucą nam jakieś resztki ze swojego pańskiego stołu. Tylko będąc razem, tylko mówiąc jednym głosem, tylko stojąc ramię w ramię, tylko się organizując, dokonacie zmiany systemu, który zabija, który tworzy „ludzkie odpady”, który dewastuje i grabi naszą Matkę Ziemię.

„Koalicja skrzywdzonych”, mówi więc papież, musi działać: „Ludy świata pragną być architektami własnego losu”. Z niej ma powstać „solidarność słabych”, która – gdy już się zrodzi – przekształca się w to, co Vaclav Havel nazywał „siłą bezsilnych”.

Głównym celem „solidarności słabych” nie jest zemsta, czyli program negatywny, ale nadzieja, czyli program pozytywny: tym celem jest umieszczenie gospodarki w służbie ludów. „Ludzie i natura nie powinni służyć pieniądzom – krzyczy papież. – Powiedzmy NIE ekonomii wykluczenia i nierówności, w której pieniądz panuje zamiast służyć. Taka ekonomia zabija. Taka ekonomia wyklucza. Taka ekonomia niszczy Matkę Ziemię”.

To, co musimy zrobić, to odrzucić „globalizację wykluczenia i obojętności obojętności” bogatych i zadowolonych, by zastąpić ją globalizacją nadziei” biednych i wkurzonych. I taka zmiana jest możliwa.

3.

Mam poczucie graniczące z pewnością, że boliwijska mowa Franciszka nie zstąpi w Polsce pod strzechy – nie tylko naszych domów, ale przede wszystkim Kościołów. „Społeczna ewangelia Franciszka” nie jest przecież „seksualną ewangelią biskupów”. Gdy Franciszek mówi o biednych i wykluczonych, gdy pisze „zieloną encyklikę” – polscy biskupi milczą. Jakby nie mieli nic w tej sprawie do powiedzenia. Jakby los ludzi wykluczonych, zmiany klimatu nie spędzały im snu z powiek. Rodzimi biskupi reagują natychmiast, gdy na wokandzie stają takie sprawy jak gender czy in vitro.

Sęk w tym, że papież Franciszek spór między cywilizacją życia a cywilizacją śmierci, w którym rodzimi biskupi czuli i czują się jak ryby w wodzie, już dawno unieważnił, zastępując go innym, dużo ważniejszym: cywilizacja chciwości v. cywilizacja solidarności.

Dla dużej części rodzimych biskupów jest to jednak spór tak samo abstrakcyjny, jak dla papieża Franciszka abstrakcyjne jest sprowadzenie strategii duszpasterskiej do budowania Świątyni Opatrzności Bożej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 40

Dodaj komentarz »
  1. Sixteen tons – znana piosenka sprzed lat – nadaje się jako hymn prekariuszy (choć odnosiła się do górników lat 1940. w USA
    w polskim tłumaczeniu:

    ktoś mówił, że z gliny ulepił mnie Pan,
    lecz przecież się składam z kości i krwi,
    z kości i krwi, jarzma na kark,
    i pary rąk, pary silnych rąk.
    co dzień szesnaście ton i co z tego mam?
    tym więcej mam długów, im więcej mam lat.
    nie wołaj święty Piotrze, ja nie mogę przyjść,
    bo duszę swoją oddałem za dług.
    gdy matka mnie rodziła, pochmurny był świt,
    podniosłem więc szuflę, poszedłem pod szyb.
    nadzorca mi rzekł – „Nie zbawi Cię Pan,
    załaduj co dzień po szesnaście ton.”
    co dzień szesnaście ton
    i co z tego mam?
    tym więcej mam długów,
    im więcej mam lat.

  2. Walka z dyktatem pieniądza się sprowadza do jego drukowania.

  3. Panie Jarosławie

    Rozumiem pana zachwyt nad Franciszkiem w sprawie poważnej. Jednak mam wątpliwość, czy opisuje pan rzeczywistość ziemską, czy marsjańską.
    Ponieważ Jezusa nie ma teraz tutaj,może przebywać na Marsie. Byłoby to wskazane, ponieważ tam można zacząć chrześcijaństwo jeszcze raz, tylko trochę lepiej. Jezus zaś powinien wyciągnąć nauczkę z chrześcijaństwa ziemskiego: bardziej pilnować chrześcijan.
    Jednak nie oni sami winni. Jezus mówił tak niejasno, że chociaż każdy twierdzi, że wie „co miał na myśli Jezus”, oraz „co naprawdę mówi Biblia”, to nieporozumienia w tej sprawie są stałym punktem odniesienia historii człowieka od ponad 2 tysięcy lat.

    Złudzenia co do Franciszka jako papieża i jego katolików są tak dziwaczne, że niemal zabawne. Dzisiaj Franciszek lamentuje i potępia zły kapitalizm, nierówności ekonomiczne i społeczne, wyzysk nazywa „łajnem szatana”. wszystko ładnie i zgrabnie. Nawet celnie.O ile przyjmiemy, że Franciszek wziął się z Marsa: przyfrunął w postaci dziewiczej, w niczym nie zorientowany, a katolikiem, biskupem i wreszcie papieżem został dla siebie niechcący; pewnie w czasie snu w podróży kosmicznej.

    Zadam kilka prostych, kontrolnych pytań:
    * Kto, jak nie chrześcijanie, podbili Ameryki, unicestwili miejscowe cywilizacje, zniewolili i wyrżnęli miejscowe ludy i plemiona?
    * Kto, jak nie chrześcijanie, polowali w Afryce na czarnoskórych i wieźli ich przez ocean jako niewolników, po drodze wywalając na środku oceanu połowę z nich do wody, bo się buntowali na pokładzie, albo zwyczajnie – „zdychali”?
    * Kto, jak nie chrześcijanie wytworzyli w Ameryce Łacińskiej brutalne, wyzyskujące i wyniszczające biednych systemy ekonomiczne?
    * Kto, jak nie Kościół kat, od oseska, od chrztu,tak kształtuje – przez całe życie i przez dziesiątki pokoleń – wszystkich niemal mieszkańców Ameryki Łacińskiej, że przez setki lat rządzi tam niesprawiedliwość, wyzysk, pogarda dla ludzkiego życia?
    * Kto, jak nie biskupi i Watykan uczestniczyli w tym procederze, ciągnąc z tego gigantyczne zyski?
    * Kto jak nie chrześcijanie organizowali mordercze reżimy w praktycznie każdym z krajów tego kontynentu,często po wielokroć?
    * Kto jak nie biskupi, krajowe episkopaty i Watykan wspierały te systemy, żyły z nimi za pan brat, robiły interesy z reżimami, brudnymi rządami i mordercami; kto jak nie biskupi i Watykan wspierali te reżimy, tych wielkich latyfundystów, będących realnymi posiadaczami, właścicielami całych prowincji i państw?
    * Kto, jak nie Kościół kat. nieustannie pouczał biednych i wyzyskiwanych, że tak się należy, tak ma być, że tak jest „godnie i sprawiedliwie”? Kto jak nie Kościół kat pacyfikował wszelkie myśli o tym, że jest to niesprawiedliwe i niegodne, gasząc pierwociny myśli o niezgodzie i buncie – w interesie własnym i pozostałych chrześcijańskich wyzyskiwaczy?
    * W jakim innym regionie świata mieszka, jak się chwali Watykan „połowa katolików świata”?

    A teraz kilka pytań o Naszych Ludzi w Watykanie i w Ameryce:
    * Kto, jak nie Święty Ojciec Święty Jan Paweł II publicznie spotykał się i autoryzował, chwalił (w kwietniu 1987 powiedział o Pinochecie: „mój drogi przyjaciel”) oraz błogosławił z serca generałowi Augusto Pinochetowi i jego małżonce? Kto jak nie on wspierał swoim osobistym i watykańskim autorytetem tego mordercę?
    Kto jak nie Święty Ojciec Święty, zwany też Wojtyłą co roku słał kolejne „błogosławienia z serca” dla tego bandziora, nawet wtedy, gdy ścigał go już międzynarodowy wymiar sprawiedliwości?
    * Kto jak nie Święty Ojciec Święty Jan Paweł II wytworzył w Polsce tak głębokie przekonanie Prawdziwych Polaków i Katolików jak np. Marek Jurek, katolik głęboko zaangażowany, wierny Syn Kościoła, pewien „co naprawdę mówią Ewangelie” – bo się upewnił u biskupów, że śmiało wyznał 18 grudnia 2008 roku: „wszyscy jesteśmy oficerami Pinocheta”?
    Kto jak nie katolicy tak właśnie myślą, w najszczerszym oparciu o to „co naprawdę mówi Jezus”?
    * Kto jak nie Święty Ojciec Święty Jan Paweł II z zawziętością rozpirzył „teologię wyzwolenia” – oddolny ruch niewielu porządniejszych katolików, chcących bronić najbiedniejszych i poniżonych przed wyzyskiem i śmiercią z rąk pozostałych katolików i chrześcijan? A w Polsce w tym czasie obłudnik wspierał „Solidarność” i sprzeciw wobec niezwykle łagodnej władzy i sprzeciw tych, którym nic porównywalnie złego jak w Ameryce Łacińskiej absolutnie nie groziło?
    * Kto jak nie Kościół kat i Święty Ojciec Święty Jan Paweł II wytworzyli taką sytuację, że mógł Nasz Drugi Człowiek w Watykanie – abp. Józef Wesołowski, osobisty nominat i przez Wojtyłę wyświęcany pedofil w arcybiskupiej sutannie przez całe lata, jako dyplomata Watykanu – Nuncjusz Apostolski – grasować po wielu krajach Ameryki i uprawiać pedofilię? Wraz z kolejnym Naszym Człowiekiem – ks. Wojciechem Gilem?
    * Kto jak nie Wojtyła wielokrotnie przyjmował, do serca przytulał, błogosławił z tego samego „serca” Marcielowi Macielowi, radował się nim „w Panu” – który zawodowo, przez kilkadziesiąt lat, będąc niezwykle wpływową osobą w Watykanie i w episkopacie Meksyku, traktowany niemal jak święty – uprawiał pedofilię, gwałty i zapładnianie licznych kobiet, a Watykan i Kościół kat. odnosił korzyści z pieniędzy i interesów które ten robił?
    * Kto jak nie Watykan za czasów Wojtyły, naszego Świętego Ojca Świętego, robił wszystko by się wyłgiwać, ukrywać i zaprzeczać gigantycznej skali pedofilii uprawianej przez kler katolicki we wszystkich krajach świata? Ze szczególnym uwzględnieniem krajów, gdzie dzieci mają najmniej praw, lub żadnych praw i są całkiem zależne od dorosłych i od kleru? Czyli właśnie też w Ameryce Łacińskiej?

    Zapytajmy też o samego papieża Franciszka:
    * kto jak nie Bergoglio udzielał komunii krwawemu mordercy, kolejnemu katolikowi u morderczej, reżimowej władzy – generałowi Videli i jego żonie?
    * Kto jak nie Kościół kat doskonale był zorientowany jak krwawy jest reżim generałów w Argentynie, ale i w pozostałych krajach Ameryki, z Chile -w tym samym stopniu?
    * kto jak nie Kościół kat użyczał swoich obiektów do przechowywania katowanych więźniów argentyńskiego reżimu?

    Można jeszcze, kilka co najmniej, kontrolnych pytań zadać. Nie da się uciec, o ile ma się oczy do patrzenia, rozum do myślenia i uczciwość w sobie, od nieusuwalnego wniosku: chrześcijanie, ze szczególnym uwzględnieniem „ludu bożego” – katolików, kleru, biskupów, Watykanu i ich religii fałszu oraz antymiłości są jednym z głównych, ba ściśle głównym filarem niesprawiedliwości, nierówności, wyzysku, zła.

    Dlatego papież Franciszek, jako „zastępca Jezusa na Ziemi”, działając w warunkach permanentnej katolickiej recydywy oszustwa . niczego nie zmieni. Rozsadnik zła i jego filar, nie uleczą chorych i nie zmienią systemu. Są przyczyną choroby.
    Jeśli coś się zmieni, to będzie to tak, jak od czasów, gdy człowiek zaczął się wyzwalać z okowów religii i tworzyć republikę oraz demokrację, czyli stosunki świeckie – zaciekle zwalczany przez Kościół kat.: świat świecki coś zmieni na lepsze. Kościół, gdy już nie będzie miał mocy,k by to zwalczyć, przyłączy się do tego, złapie sztandar i będzie wrzeszczał kłamliwie, że zmiana na lepsze to jego zasługa.
    Zawsze tak robił. Nic więcej nie umie. Ponieważ jest religią kłamstwa.

    Trochę się jednak dziwię, panie Jarosławie, że pisze pan o sytuacji na Marsie, sugerując, że dzieje się to tutaj. Buja pan w obłokach ułudy.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Mr @Tanaka jak zwykle w formie. Celnie, przenikliwie i z właściwą mu znajomością zagadnienia przypomina nam przykłady chrześcijańskich zbrodni, a także obłudę ich instytucjonalnych organizacji, jakim jest KrK.
    Z uwzględnieniem zasług najdroższego nam świętego rodzimego chowu.
    Pozdrawiam.

  6. @Tanaka już za dużo tego wina na dzisiaj, czas na solidną drzemkę. A po następnej szarży z winem czekamy na Twój kolejny „bystry” wywód dotyczącej jedynej bezbłędnej, słusznej i poważanej religii na tym portalu jaką jest Judaizm. No chyba, że bardzo obawiasz się opinii pejsatych kolegów ze swojego środowiska. Pozdrawiam.

  7. sens jak zwykle bez sensu

  8. @ Tanako, jak zwykle jestes czujny i Twoja lista wielce pouczajaca. Ale co to ma do rzeczy na okolicznosc wystapienia Franciszka i jego swiadomosci co sie dzieje na swiecie i jakie gniazdo zla tworzy Watykan. Bo ani on, a juz na pewno kosciol nie jest dziewica? To kto moze wystepowac i gdzie mozna uzyskac stosowny certyfikat moralny? Mysle, ze akurat Franciszek powinien dostac nawet u Ciebie takie zaswiadczenie upowazniajace, bowiem nikt nie jest doskonaly i bledow nie popelnia tylko ten co nic nie robi. Nie doczytalam zeby papiez zalecal kosciolowi zabrac sie za poprawianie losu tych co sie po zlej stronie ulicy urodzili. Mysle, ze zaleca to bezposrednio ludziom z tej gorszej strony ulicy. Co w tym zlego i jak sie to ma do pedofila Wesolowskiego?
    Natomiast co do samego wpisu Autora to chcialam napomknac, ze papiez Franciszek nie jest politykiem, jest przywodca religijnym 1/5 czy ile tam ludnosci globu. I za nic nie odpowiada. Kto moze go usunac ze stanowiska i rozpisac ponowne wybory. . Dlatego jego przemowienie moze byc tak rewolucyjne, a takze bez zadnych rozwiazan, obietnic. Bez odpowiedzialnosci. Oczywiscie trzeba zauwazyc, ze ten papiez jest nieporownywalnie bardziej zaangazowany w losy swiata, uczciwszy, skromniejszy od swoich poprzednikow. Ale przeciez to powinna byc regula, a nie powod do piania, ze wreszcie papiez zaangazowany w los prostego czlowieka. A w co ma byc zaangazowany?
    Osobiscie moge podac dwa nazwiska politykow, przywodcow, ktorzy chca nawet lepiej niz on, bo nie sa zwiazani doktryna religijna. Ale swoich wizji nie moga przeprowadzic, bo maja zwiazane rece…. przez wiekszosc tych, ktorzy mienia sie przedstawicielami ludzi, ktorzy z kolei maja przekupione rece przez finansjere, korporacje.
    BTW, a kiedy bylo sprawiedliwiej, lepiej na swiecie?

  9. Zle sie wyrazilam na temat przedstawicieli spoleczenstw. We wspolczesnych, demikratycznych krajach nikt do organow ustawodawczych nie dostal sie droga zamachu. To ludzie sobie takich wybrali.

  10. „…ci, ktorym odbiera sie prawo do pracy…” moze byc licencja poety ale rzeczywistosci nie oddaje. Nie znam panstwa, ktore odmawialoby swoim obywatelom prawa do pracy, problem jest w tym, ze nikomu dotad nie udalo sie wymyslic mechanizmu na pelne zatrudnienie. Zadne prawo tego nie poprawi. W panstwach komunistycznych oficjalnie uwazano, ze problem bezrobocia nie istnieje, ale kryly sie za tym nakazy pracy (w Zwiazku sowieckim osobe urodzona i wychowana w Stalingradzie wysylano np. do Kazachstanu) i sztuczne zatrudnienie, ktorego skutkiem byla redystrybucja plac – ludzie nietworzacy zadnej wartosci dodanej zyli kosztem tych, ktorzy taka tworzyli. Nie mowiac o niesprawiedliwosci takiego systemu nagradzania pracy mial on fatalne skutki dla efektywnosci gospodarki i dla etyki pracy. Nie zamierzam krytykowac papieza ale, zeby przejsc od marzen do swiata realnego, trzeba zaczac od troski o scislosc i mowic o tych, „ktorzy nie znajduja pracy”. A przyczyny tego moga byc rozne: eksplozja demograficzna, niski poziom nauczania czy tez obecnie podnoszona rosnaca nierownosc dochodow (w podrecznikach makroekonomii mozna poczytac o roznych rodzajach bezrobocia). Zapewne wielu uzna te sprawe za oczywista jednak nie jest ona oczywista dla wszystkich. Ciagle sa liczni tacy, ktorzy mysla, ze powszechny dobrobyt to kwestia dobrej woli aktualnie rzadzacych, zadnych obiektywnych ograniczen nie dostrzegajac.

  11. zyta2003 –
    „To ludzie sobie takich wybrali.” – zgoda – wybrali z tego, co podano im na „paradnej tacy” lecz na to, co ( kto ) na tej tacy to już wpływu nie mieli..
    Pojawiają się czasem ” zdrowe dania” ale ich oprawa jest tak skromna, że mało czyją uwagę przyciąga.
    Tak więc ta cała „demokracja” to teatr.
    Może na szczeblach lokalnych gmin i małych miasteczek, gdzie prawie wszyscy się znają i to od dzieciaka ma to jeszcze sens.
    We wielkiej polityce to jak w teatrze – aktorzy tylko mniej lub bardziej udanie odgrywają to, co autor napisał i jak reżyser kazał.
    Zwróć uwagę na to, ze „funkcjonariuszy” i „hierarchów” kościoła NIKT nie wybiera

  12. Tanaka
    12 lipca o godz. 19:35

    „Jezus zaś powinien wyciągnąć nauczkę z chrześcijaństwa ziemskiego: bardziej pilnować chrześcijan”.

    Mniej więcej co trzeci mieszkaniec ziemi podaje się za chrześcijanina. Tymczasem wygląda na to, że na świecie jest więcej przemocy i podziałów na tle politycznym niż kiedykolwiek wcześniej. Czyżby więc chrystianizm, któremu początek dał Jezus, miał jakieś wady? A może błąd tkwi w sposobie, w jaki wielu ludzi stosuje nauki Chrystusa?

    Czego naprawdę uczył Jezus i jaki wzór zostawił swym naśladowcom ?

    Kilkaset lat po śmierci Chrystusa religią państwową w cesarstwie rzymskim stał się chrystianizm, ale w zniekształconej formie. Ówcześni rzekomi chrześcijanie przestali być uważani za wyrzutków społeczeństwa i wkrótce zaangażowali się w polityczne i społeczne życie cesarstwa. W wyniku tej zmiany przywódcy kościelni, tacy jak Augustyn, zaczęli nauczać, że oczekiwane Królestwo Boże już przyszło. Twierdzili, iż zdobyte wpływy polityczne i religijne pozwolą im zaprowadzić na ziemi wolę Bożą. W ten sposób eksponowali wagę ludzkich wysiłków w sprawowaniu władzy nad ziemią.

    W rezultacie wielu doszło do wniosku, że chrześcijanin ma do odegrania ważną rolę w życiu politycznym. Z tego względu (zdaniem większości) musi niekiedy dostosować pewne aspekty swych wierzeń do woli społeczeństwa, w którym funkcjonuje. Na przykład niejeden deklaruje przywiązanie do Chrystusowych nauk o miłości i pokoju, ale jednocześnie popiera krwawe wojny. Z tej samej przyczyny zdarza się, że kościoły zachęcają wiernych do zanoszenia modlitw o Królestwo Boże, a jednocześnie udzielają poparcia ciemięskim władcom.

    Taka odstępcza forma chrystianizmu nie jest religią, którą zapoczątkował Jezus. Większość osób nazywanych dziś chrześcijanami w rzeczywistości wyznaje religię stworzoną przez ludzi. Ta odmiana chrystianizmu całkowicie zawiodła, czego dowodem jest powszechne wśród jej zwolenników lekceważenie zasad biblijnych.

    Niektórzy mogą być zdziwieni, że Jezus powiedział o swych naśladowcach: „Nie są częścią świata, jak i ja nie jestem częścią świata”. Dlaczego zachęcał uczniów do przyjęcia takiej postawy? Odpowiedzi udzielił apostoł Jan. Napisał: „Cały świat podlega mocy niegodziwca”.

    Właśnie dlatego Jezus głosił, że zaprowadzenia sprawiedliwości na ziemi nie należy się spodziewać od ludzkich organizacji, lecz od niebiańskiego Królestwa Bożego. On sam, gdy przebywał na ziemi, w żaden sposób nie próbował reformować panującego porządku społecznego. Kategorycznie odmówił objęcia urzędu politycznego. Poza tym nie pozwalał na rozwiązywanie sporów przy użyciu siły. Nie zostawił po sobie konstytucji ani kodeksu praw obywatelskich. Nie zajmował stanowiska w ówczesnych kwestiach politycznych. Na przykład nie został aktywistą działającym na rzecz praw niewolników ani nie uczestniczył w walce narodu żydowskiego przeciwko Rzymowi.

    Nie oznacza to jednak, iż Jezus podchodził obojętnie do ludzi i ich problemów. W swych naukach kładł duży nacisk na to, że każdy powinien dbać o dobre stosunki z bliźnimi. Zachęcał do uczciwego płacenia podatków i podkreślał potrzebę podporządkowywania się prawowitym władzom . Uczył, jak interesować się osobami będącymi w potrzebie, jak szanować godność innych, jak przebaczać, okazywać współczucie i miłosierdzie. Powszechnie wiadomo, że zasadniczym tematem nauk Jezusa była miłość do Boga i bliźniego.

    Czym zatem wyróżnia się prawdziwy naśladowca Jezusa? Bierze wzór ze swego Mistrza. Sumiennie przestrzega praw kraju, w którym mieszka, lecz pozostaje całkowicie neutralny w sprawach politycznych. Nawet pod wielkim naciskiem bezkompromisowo trzyma się chrześcijańskich zasad . Ale jednocześnie nie jest biernym obserwatorem. Prawdziwy chrześcijanin, tak jak Jezus, dostrzega i w miarę możliwości zaspokaja potrzeby otaczających go ludzi. Poza tym ze wszystkich sił pomaga innym zrozumieć i wprowadzić w czyn nauki Jezusa, by mogli wieść szczęśliwsze życie.

    Podobnie jak Jezus, nie przykłada ręki do tak powszechnych obecnie rozwiązań siłowych ani zatargów politycznych. Niezachwianie wierzy, że jedynie Królestwo Boże rozwiąże problemy świata. Dzięki temu, prawdziwy chrystianizm jednoczy ludzi, którzy go wyznają.

  13. zyta2003
    13 lipca o godz. 1:13 26928

    Nie bardzo wiem, co dalej miałbym w tej sprawie wyjaśniać. Jeśli – jak piszesz – napisałem „pouczająco”, to znaczy, że można z tego wyciągnąć nauki. Zamknięcie tego słowną formułą, że to „pouczające”, a nie nauką realną blokuje proces uczenia się.
    Napisałem to wyraźnie: Kościół kat jest filarowym źródłem niesprawiedliwości, nierówności, poniżenia (w Ameryce Łacińskiej, i co do zasady – wszędzie gdzie działa). Jest chory, skłamany, działa przeciw człowiekowi, a dla korzyści własnej.
    Mówisz: „…nikt nie jest doskonaly i bledow nie popelnia tylko ten co nic nie robi…” To także tylko figura retoryczna, która nic nie wnosi do sprawy: każdy jest niedoskonały,jest jak jest i o co ten krzyk? Zawsze jest JAKOŚ. Jeszcze tak nie było, żeby JAKOŚ nie było.

    Jeśli ten „niedoskonały” jest niedoskonały, a dokładniej – sprzeciwiający się permanentnie, od setek, niemal 2000 lat idei którą głosi, to znaczy, że jest ciężko chory i nienaprawialny. Ten ktoś jest tak zakłamany, że usiłuje się przedstawiać – jak zawsze: zakłamany i jak zawsze – wytwarzający fałszywe wrażenia, jako ten co zna się na naprawie i uprawnia sam siebie do jakichś szczególnych kwalifikacji w tej mierze.

    Jak hydraulik spieprzy robotę raz i drugi, to go się wywala za drzwi. Nie gada się, że „hydraulik jest niedoskonały”, więc niech w nieskończoność pieprzy robotę, a my mu w nieskończoność będziemy płacić i wierzyć, że (w nieskończoności) wreszcie zrobi robotę dobrze.
    Żaden zdrowy na umyśle człowiek tak nie postąpi. Co więcej, uzna za niemoralne, by w nieskończoność żywić i opłacać oszusta, który psuje instalację, nic nie umie poza psuciem i żąda jednocześnie by go opłacać w nieskończoność za lipne próby naprawy tego co popsuł.

    Kościół kat jest filarem problemu, twórcą zła i jego dystrybutorem, choć gada, że jest dystrybutorem „miłości bliźniego”. Dzieje się tak dlatego, bo albo wyznaje religię opartą na niczym, a właściwie na fałszu nieistniejącej bozi, albo też na opacznym rozumieniu „Objawienia”.
    W tej sprawie nie ma znaczenia która z przyczyn działa. Dając Kościołowi kat „większą szansę” – zaledwie nie rozumie „Objawienia”, jesteśmy tak durni jak ten co w nieskończoność wierzy hydraulikowi z przykładu powyżej.

    Natomiast Franciszek, jako „wolny człowiek”, w „demokracji” Ameryki Południowej, może gadać co chce. Niech gada. Jedyne co może uzyskać – i jest to dobre, to dołożyć się do tych, niekościelnych, świeckich, co muszą wykonać robotę by było lepiej, zamiast Kościoła kat,który nie tylko roboty nie odwalił, ale jej się nieustannie sprzeciwiał.

  14. Ostatnie zdanie to daleko idący skrót myślowy.
    Oczywiście są wybierani, lecz przez tego, który ich nominuje.
    Przywódca kościoła jest wybierany ale spośród i poprzez nominatów jego poprzedników. Jeden uprawniony do głosowania przypada średnio na 6 – 7 mln wiernych.

  15. Tanaka – pozostaje wierzyć, że ” kropla drąży skałę” a ” kamyk może poruszyć lawinę”.
    Czy tylko zdążymy i czy w ogóle się doczekamy?

  16. Kościół katolicki nie rozwiąże współczesnych problemów świata, ale jeśli osobą papieża chce się do tego przyczynić, to dajmy mu szansę.
    Buta i pycha polskiego kleru wynika z historycznej roli jaką odegrał JPII. Wojtyła tak naprawdę nie miał nic ciekawego do powiedzenia w tych wszystkich językach, jakie w jakimś zakresie opanował, ale był Polakiem i to wystarczyło. Nominował biskupów na swój wzór i podobieństwo, więc jest jak jest. Franciszek jeśli pożyje jeszcze z dziesięć lat jako papież, to być może się kadry trochę zmienią i zygota oraz zawartość damskich majtek przestanie być głównym tematem rozważań religijnych polskich pasterzy.
    Najlepszym lekarstwem na wynaturzenia polskiego kościoła byłoby silne państwo, ale ci panowie w śmiesznych nakryciach głowy i złotych sukniach robią wszystko, ażeby to państwo za bardzo głowy nie podniosło. Niejaki biskup Stanisław z Krakowa był zdrajcą, a kościół uczynił go świętym i do dzisiaj wierni modlą się do zdrajcy. Polska to śmieszna kraj jest.

  17. kaesjot
    13 lipca o godz. 8:48 26935

    Kamienie i lawinę zostawmy bozi. Ta bozia osobiście wali z nieba głazami prosto w ludzi, roztrzaskując ich na krwawą miazgę. Dla wielkiej swojej radości i chwały.
    Taką bozię wyznaje papież Franciszek. Jemu się jednak zdaje, że bozia jest ładnie opalonym plażowiczem.
    Kto oszukuje lub żyje złudzeniami, niczego na dobre nie zmieni. 2000 lat dowodów w zupełności wystarczy.

  18. Jak żyć Tanaka w tak załganym świecie?I jak ta ponura rzeczywistość zmieniać/?Odpowiedzi nie ma .Bo w sprawach zasadniczych aby sprostać żądaniom Frańciszka należy zmienić ustrój.Na jaki inny i w jaki sposób?A jak zmienić życie kleru na wzór JEzusa i Frańciszka ./?Zburzyć pałace i zabrać złote kielichy?Wielkim naszym nieszczęściem jest katolicyzm a nie wiara w Lutra i Kalwina.Angole przy okazji chuci króla załatwili problem jak należy.U nas nieszczęścia chodzą parami -wynaturzony odłam chrześcijaństwa i 19 wieczny kapitalizm.Wspomagane nieszczęścia przez katolibanów ,i prawdziwych patriotów i katolików.Przyjdzie gajowy z zachodu i to zmieni ale nie prędko.A pogodzić się trzeba z tym narazie,że lud boży boi się śmierci ,chce dorównać Bogu -czyli żyć wiecznie- ,co jest świętokradztwem -,i mieć duszę w zygocie ,która jest człowiekiem.Lud boży nieświadomy jest jednak tego ,że powołując swoją władzę świecką pozwoli jej na pogonienie tanaków za kratki a i tego ,że sam zacznie cierpieć z powodu zamknięcia mu buzi.

  19. g-ww
    13 lipca o godz. 13:17 26938

    Chyba masz za wiele pesymizmu w sobie i za mało się rozglądasz dookoła.
    To co dotąd jest w Ameryce Pd. to coś takiego jak było w Europie w XIX w; z pewnymi poprawkami na powierzchowną adaptację niektórych wynalazków świeckich, no prawo głosu wyborczego, czy deklaratywna równość kobiet i mężczyzn wobec prawa albo deklaratywne stwierdzenie, że dziecko top nie mały dorosły, a istota szczególna, mająca własne prawa.
    Natomiast takie wynalazki jak prawo pracy dotyczą tam już nielicznych: chcesz jakoś żyć – zapieprzaj 16 godzin na dobę, a i tak nie dogonisz tempa w jakim zmierzasz do śmierci tak się zarzynając. Taki świecki wynalazek, jak Inspekcja Pracy, BHP – niemal nie istnieje.
    W Europie też się samo nie zrobiło. Musiały być rewolucje, wojny, głośne protesty, wielkie afery dezawuujące Kościół kat, wielkie debaty intelektualne, marsze niezgody na podłość Kościoła kat.
    Jedno z bardzo ważnych osiągnięć dzisiejszego świata: ujawnienie skali bandytyzmu pedofilii w Kościele kat, zawdzięczamy wyłącznie światu ludzi świeckich, działającemu systemowi republiki i demokracji, wolnemu rynkowi mediów, prawom człowieka, wymianie głosów, informacji i faktów przez internet, poczuciu podmiotowości i godności człowieka niekościelnego, który w obliczu zbrodni kleru zaczyna żądać ujawnienia, zaczyna się bronić, zakładać stowarzyszenia ofiar, zakłada sprawy sądowe, zaczyna narastać publiczny głos potępienia i fala oburzenia, a za nią fala politycznego, finansowego, obywatelskiego odwracania się od Kościoła kat.
    To co się stało w sprawie bandziorów-pedofilów w Kościele kat jest bardzo znamienne: zero zasługi samego Kościoła kata, wręcz odwrotnie – stała akcja łgania, że nic podobnego nie ma miejsca, zaprzeczanie, ukrywanie, szantażowanie i potępianie ofiar – dzieci i ich rodzin. Oraz Ukrywanie, przenoszenie w inne miejsca, do innych krajów – kościelnych bandziorów.
    Sto procent zasługi w ujawnieniu i zwalczaniu kościelnego bandytyzmu, który trwał dobre 1700 lat i trwa nadal, ale lepiej schowany, należy się tym, co wywalczyli prawa obywatelskie, prawa dzieci, prawa kobiet, demokrację, prawo do publicznego głosu, prawo do równości, solidarności i godności’; prawo do milczenia w sprawie religii, prawo do rozdziału Kościoła od państwa, prawo do tożsamości własnej, a nie narzuconej (człowiek rodzi się wolny i pogański, a nie katolicki czy luterański), w tym prawo do własnej tożsamości seksualnej; prawo do sporu, różnorodności religijnej i kulturowej, prawa pracy i wolności (sic!) itd i itp. A wszystkie te dziś normalne w Europie (poza Polską w dużym stopniu) prawa były jak najzacieklej zwalczane przez Kościół kat przez całą jego historię.
    To potrwa, ale w Ameryce Pd będzie coraz pełniej, podobniej jak w Europie, czy niektórych innych regionach świata.
    Nie zrobi tego Kościół kat, bo jest – z zasady, z definicji – przeciwieństwem tego wszystkiego.
    Jak mówi Biblia, co Kościół kat uwielbia głosić: „czym sól posolisz, jak straci swój smak”? taki jest Kościół kat. : nie ma smaku. Nie ma go czym posolić. Jest nie kuracją, ale rakiem.
    Jest taka Tradycja Kościoła: „dziateczki rózeczką Duch Święty bić radzi”.
    To bardzo dobrze działa na kler:jak dostają w dupę, zaraz robią się grzeczniejsi. Oni taką metodę świetnie rozumieją: 80% młodzianków trafia do seminariów z powodu przemocy w życiu dziecięcym. Tą przemoc oddają wszystkim dookoła, stąd w wielkiej mierze taka ich zawziętość i niemiłosierność. Najłatwiej zaś tą przemoc przychodzi im kierować przeciw dzieciom. takim , jakimi oni kiedyś byli. Mszczą się za swoje krzywdy na dzieciach.

  20. dezerter83
    13 lipca o godz. 8:37 26932
    Najwięcej konfliktów, nieustannych, warstwowo jedna na drugiej wręcz układanych wojen, urządzali w dziejach świata chrześcijanie . Europa, przez kilkanaście stuleci wręcz buzowała i nie mogła ostygnąć od wojen. Wojnę i mord do Nowego Świata, czyli obu Ameryk wyeksportowali europejscy chrześcijanie, wraz ze swoimi biskupami.
    Potworną I Wojnę Światową toczyli w Europie sami chrześcijańscy władcy i same chrześcijańskie narody i same chrześcijańskie rodziny i same chrześcijańskie armie. Każda armia i każdy żołnierz był błogosławiony przez biskupa na zmianę z papieżami. Każdy chrześcijański żołnierz wiedział, że im więcej innych chrześcijan namorduje, tym większa będzie „chwała Pana”. Bo „Pan” stroi po stronie każdego chrześcijańskiego żołnierza i mordercy.

    II Wojnę Światową toczyły także niemal wyłącznie ,już nie tylko chrześcijańskie, ale religijne narody. Wyjątek stanowi Stalin, ale już nie Amia Czerwona, w której najwięcej było prawosławnych chrześcijan. Niechrześcijański, ale ściśle religijny był naród Japończyków.
    Natomiast centrum chrześcijańskich mordów stanowili Niemcy – w 1/3 katolicy,w 2/3 luteranie, oraz Włosi – katolicy z definicji.
    Wszyscy wielbili Boga i wszyscy „miłowali bliźniego swego”.

  21. Pesymizm jak cholera ściska mi gardło.Bo na poprawę nie ma widoku.Politycy sa największymi beneficjantami kościóła i jego wspieraczami.Oczywiście w takiej Korei płn ,odwrotnie ale to wyjątek.Dlaczego peowcy walcząc z peisPami nie głoszą chwałę Tomasza z Akwinu ,ojca Kościoła,-powiedział-ludżmi stajemy się w momencie gdy w nasze ciało wstępuje dusza ,a dzieje się to dopiero po kilkunastu dniach rozwoju płodu.Nasz papież był Tomistą i nie popierał in vitro!!!!Czekista Putin nawrócony bryluje w cerkwiach.Nasze przechrzty stały się pobożnymi katolikami.Dla Boga i wiary? Czy dla interesu politycznego czyli masełka z kawiorem.?Kto wykorzystuje kapelanów do walki z wrogiem w imię wiary ,płacąc i hołubiąc.?To nie narody wywoływały wojny a ich tzw elity ,i władcy nadani z woli Boga.Dziś w Polsce nie mamy żadnych szans na normalność ,w obliczu dyskusji nad in vitro i przejęcia władzy przez jej głosicieli ,rodem ze średniowiecza.I asza dyskusja powinna iśc w tym kierunku a nie martwic się o Amerykę.W tej na połnocy miliony wierzą w płaskość, ziem ii czy to nie jest bardziej ponure od nawrócenia naszego dzisiejszego wroga ,nie dla ludzi a elit , na wschodzie.

  22. Tanaka
    13 lipca o godz. 15:05

    „Najwięcej konfliktów, nieustannych, warstwowo jedna na drugiej wręcz układanych wojen, urządzali w dziejach świata chrześcijanie”.

    Jezus zapowiedział, że w naszych czasach oprócz prawdziwych Jego naśladowców, będą istnieć (w większości) fałszywi chrześcijanie (Jana 13:34,35; Mateusza 7:13,14, 21-23; Mateusza 13:24-30, 36-43). Fakty historyczne potwierdzają spełnienie się Jego słów.

    Ponad 1500 lat temu próby teologicznego usprawiedliwienia przemocy podejmował katolicki filozof „święty” Augustyn. Według dzieła New Catholic Encyclopedia był on „twórcą teorii wojny sprawiedliwej”, a jego poglądy ‛znajdują oddźwięk nawet w czasach współczesnych’.

    Kościół katolicki i prawosławny oraz kościoły protestanckie usprawiedliwiały, a nawet pochwalały mordowanie w imię Boga. Są więc splamione krwią, ale dzieje innych większych wyznań na świecie wcale nie wyglądają lepiej. Jak więc rozpoznać ludzi praktykujących prawdziwą religię ?

    Nie wystarczy przysłuchiwać się, co ktoś MÓWI o swych wierzeniach. Jezus ostrzegał: „Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich PO ICH OWOCACH. (…) Dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. (…) Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone” (Mateusza 7:15-20).

    Miliony uczciwych ludzi uświadamia sobie, iż religie świata są ‛złymi drzewami’ wydającymi „złe owoce”, do których głównie należy popieranie krwawych wojen. W Biblii religię fałszywą przedstawiono jako duchową nierządnica nosząca imię „Babilon Wielki”. Pismo mówi, że „znaleziono w niej krew proroków i świętych, i tych wszystkich, którzy zostali pozabijani na ziemi” (Objawienie 17:3-6; 18:24).

    Biblia uczy ponadto, że Bóg wkrótce wykona wyrok na religiach, które mordują w Jego imię. Spełni się wtedy proroctwo biblijne: „Babilon, wielka metropolia, zostanie z rozmachem zrzucona i już nigdy nie będzie znaleziona”. To radosne wydarzenie będzie oznaczać, że Bóg „wykonał wyrok na wielkiej nierządnicy” i „pomścił krew swoich niewolników przelaną jej ręką” (Objawienie 18:21; 19:2).

    Ludzie oburzeni przelewaniem krwi w imię Boga mogą się zastanawiać, czy jacyś chrześcijanie naprawdę postępują zgodnie z innym proroctwem, które zapowiadało: „Przekują swoje miecze na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Żaden naród nie podniesie miecza przeciwko drugiemu narodowi i nie będą się już uczyć sztuki wojennej” (Izajasza 2:4). Czy znamy ludzi, którzy naprawdę boją się Boga i odmawiają udziału w wojnie?

    W rozprawie socjologicznej zatytułowanej „Więcej o usprawiedliwianiu przemocy”, opublikowanej przez Uniwersytet Stanu Michigan, podano: „Od początku tego stulecia, podczas obu wojen światowych i w konfliktach zbrojnych okresu ‚zimnej wojny’ Świadkowie Jehowy konsekwentnie trzymali się zasady ‚chrześcijańskiej neutralności’ i niestosowania przemocy”. Na temat przyczyny tej postawy powiedziano: „Nauki ŚJ opierają się na przekonaniu, że Biblia jest natchnionym Słowem Bożym”.

    To prawda, ŚJ rzeczywiście żyją zgodnie z Biblią, która uczy: „Dzieci Boga i dzieci Diabła uwidaczniają się w ten sposób: Nikt, kto nie trwa w prawości, nie pochodzi od Boga, ani ten, kto nie miłuje swego brata. (…) Powinniśmy jedni drugich miłować; nie jak Kain, który (…) zabił swego brata” (1 Jana 3:10-12).

    ŚJ często zwracają drugim uwagę na winę krwi, którą ponoszą religie świata. Powtarzają też gorącą zachętę biblijną: „Wyjdźcie z niej [z Babilonu Wielkiego], mój ludu, jeżeli nie chcecie mieć z nią udziału w jej grzechach i jeżeli nie chcecie otrzymać części jej plag. Bo grzechy jej nagromadziły się aż do nieba i Bóg przywołał na pamięć jej niesprawiedliwe uczynki” (Objawienie 18:4, 5).

  23. dezerter83
    13 lipca o godz. 16:40 26942

    W tym akurat, w obecnym stanie rzeczy, ŚJ są porządniejsi od katolików i reszty wojowniczych chrześcijan.

  24. g-ww
    13 lipca o godz. 15:45 26941

    Się nie ściskaj, tylko rób co możesz sam, i z innymi, by nie mieć powodu do ściśniętego gardła.

  25. Podróżujący nadzorca Świadków Jehowy razem ze starszym Świadkiem narodowości niemieckiej chodzili od domu do domu na południu Stanów Zjednoczonych. Między innymi otworzyła im drzwi kobieta, która oświadczyła, że jest wyznawczynią jednego z Kościołów chrześcijańskich i nie chce mieć nic do czynienia ze Świadkami Jehowy, ponieważ nie walczyli za jej kraj. Podczas drugiej wojny światowej straciła syna i uważa, że Świadkowie Jehowy powinni byli uczestniczyć w działaniach wojennych.

    Gdy mieli już wychodzić, ów starszy wiekiem Świadek Jehowy z Niemiec zapytał tę kobietę, czy mógłby jej coś powiedzieć. ‛Wie pani, brałem udział w tej wojnie’, rzekł, ‛ale nie walczyłem po stronie Stanów Zjednoczonych, tylko po stronie Niemiec. Adolf Hitler osobiście udekorował mnie za to, że sam jeden zabiłem 35 amerykańskich żołnierzy, wielu z nich własnymi rękami w walce wręcz. Być może jednym z nich był pani syn, nie wiem. Powinna była się pani jednak modlić o to, żebym wtedy był Świadkiem Jehowy, bo gdy to robiłem, wyznawałem tę samą religię, co pani’.

  26. To wielka próba naszej wiary,której wynik przesądzi o tym,czy my Rodacy jesteśmy w stanie nieść Krzyż Przeznaczenia Męki Pańskiej ku chwale Ojczyzny i Jej Zbawieniu.
    Czyż Bóg nie oczekuje od nas przebaczenia?Ma prawo!I to Boskie prawo żąda od nas grzeszników, aby zbłądzonym wskazać drogę do poprawy ,a o którą to poprawę zabiegają nasi pasterze i Papież ,dając nam sygnał z niebios,że nasza wiara może być nagrodzona,czego pierwszym Objawieniem jest wybór Pana Andrzeja Dudy na Prezydenta.
    Idžmy dalej tą drogą pokory i prośmy Papieża o wstawiennictwo ,aby Bóg grzechy nam wybaczył ,a my sami wybaczmy innym-nawet biskupom,a zostaniemy wybrani przez Boga jako jedyni,którzy będziemy mieć prawo pouczać krzyżem milosierdzia garbate plecy odmieńców.

  27. Tanaka .A ty oprócz wymądrzania napisz co robisz,aby mnie nieściskało.

  28. @Tanaka obetrzyj już żółć swą z ust Twych i poopowiadaj nam teraz troszkę o cudownej religii Twych pejsatych kolegów.

  29. mopus11
    12 lipca o godz. 20:46 26925
    Owszem, to przykłady, ale przede wszystkim procesów i zasad, na których jest ufundowany Kościół kat.
    Gdyby chodziło o przykłady izolowane, przypadki, rzeczy drobne i chwilowe – było by z tym pół biedy. To jednak jest istota tego, na czym jest ufundowany i jak się objawia i religia i jej Kościół kat.
    Pozdrawiam

  30. g-ww
    14 lipca o godz. 8:46 26947
    czytasz.

  31. kasejot (13 lipca g.8:48)
    Kropla nie drąży skały, a kamyk nie poruszy lawiny w kontekście praktyk odwiecznych kościoła rzymsko-katolickiego, którego siła opiera się na pieniądzu i władzy wymuszającej posłuszeństwo, zarówno wobec swoich „funkcjonariuszy”, jak i „spasanych” owieczek.
    Dopóki te dwie wartości będą podtrzymywać ów dwutysiącletni gmach-instytucję mieniąca się być pośrednikiem między Najwyższym a ludem bożym, nie zmieni się NIC (kosmetyka pozostaje tylko kosmetyką).
    Byli już papieże budzący nadzieję na jakiś przełom (np. Jan 23, Paweł 6, do pewnego momentu JP2) i co? Jajco kwadratowe.
    Jak długo celibat , chroniący fundusze kościoła przed roztrwonieniem, będzie wymogiem kapłaństwa, Watykan może spać spokojnie.
    A dobrotliwy papa Franciszek, który ma „serce po lewej stronie”, jeśli za bardzo będzie fikać, to… „odejdzie do pana”.
    Już maja swoje sposoby ci za żelazna bramą.

  32. @Tanaka tak jak myślałem…kolejny sfrustrowany żyd.

  33. _sens
    Osobliwość! Sens pozbawiony sensu.
    A propos uwagi na temat komentarzy Tanaki.

  34. Nie bywam już zdziwiona wysypem antysemickich cymbałów na blogu prof. Hartmana (wiadomo, żydzisko, trzeba mu dowalić), ale tutaj?!
    Może szanowny Gospodarz jednak jakąś moderację zastosuje.

  35. mag? potrafisz rozwinąć to cudowne pojęcie jakim jest antysemityzm? Czyżby to była cudowna ochronna otoczka na ludem wybranym, chroniąca go od wszelakich negatywnych opinii?

  36. @mag czy tylko o religię katolicką można wycierać swoją zażółconą jadem gębę? Jeśli Twe odpowiedzi na me pytania są pozytywne to ja już nie bywam zdziwiony wysypem antykatolickich cymbałów na tym blogu.

  37. Może szanowny Gospodarz jednak jakąś moderację zastosuje.

  38. @Tanaka, tak, hydraulika , ktory sp….l robote mozesz wyrzucic i zastapic go innym. Pomijajac liste slusznych zarzutow w stosunku do kk, to kto moglby wg Ciebie wyglosic do obywateli Boliwii, Ameryki Pld i Centralnej takie przemowienie? Takie przemowienie jest potrzebne juz. Nie tylko dlatego, ze nierownosci spoleczne sa ogromne, ale i dlatego, ze czlowiek potrzebuje czasem wysluchac jakiegos trybuna, ktory mowi o nim, malutkim czlowieczku.
    Kultury Ameryki Pld, czy Centralnej malo przystaja do myslenia europejskiego racjonalisty. I najwazniejsze – trzeba walczyc o poprawe bytu wszystkich ponizonych ubostwem, brakiem dostepu do wspolczesnych mozliwosci, a nie w kazdej sekundzie roztrzasac poprawnosc ideologiczna Franciszka i zlo kk. Z tego sie prostym mieszkancom Andow nic nie poprawi.

  39. zyta2003
    15 lipca o godz. 4:41

    „Takie przemowienie jest potrzebne juz. Nie tylko dlatego, ze nierownosci spoleczne sa ogromne, ale i dlatego, ze czlowiek potrzebuje czasem wysluchac jakiegos trybuna, ktory mowi o nim, malutkim czlowieczku”.

    Czy słowa „trybuna”, stojącego na czele organizacji, która przez wieki współdziałała z ludźmi interesu i ugrupowaniami politycznymi (i nadal współdziała) przyczyniając się do powstania ogromnych nierówności społecznych, mogą być traktowane poważnie ? Niech odpowie sam papież. Oto jego wypowiedź:

    „Niekonsekwencja widoczna u części pasterzy i wiernych między tym, co mówią, a tym, co robią, między słowami a stylem życia, podkopuje wiarygodność Kościoła” (papież Franciszek).

  40. Na to aby zobaczyć obłudę Kościoła kat. trzeba myśleć a niestety, większość wiernych ma tak ukształtowany umysł przez Kk, że zupełnie zapomniała o używaniu tegoż. Przecież Kk wpaja wiernym, że jego nauka nie podlega dyskusji, należy bowiem wierzyć w to co głosi. Myślenie jest potępiane przez kler, gdyż zdaje on sobie sprawę z tego, że gdy strzyżone przez niego „owieczki” zaczną myśleć, to automatycznie skończy się ich „dolce vita” i trzeba będzie zabrać się do uczciwej pracy.

  41. Co mam zrobić?