Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

7.07.2015
wtorek

PiS v. PO: reaktywacja!

7 lipca 2015, wtorek,

1.

Polska scena polityczna, jaką znaliśmy, wylądowała na śmietniku historii. O tej spektakularnej śmierci, tonem nieznoszącym sprzeciwu, przekonuje nas większość politologów i publicystów. Ich zdaniem zwycięstwo Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich, ale przede wszystkim pojawienie się w przestrzeni publicznej Pawła Kukiza i jego ruchu wkurzonych, jest ostatecznym końcem politycznego podziału między PO a PiS. Umarł król, niech żyje król.

Co więcej, gwoździem do tej politycznej trumny starego duopolu PO-PiS ma być pojawienie się stowarzyszenia NowoczesnaPL Ryszarda Petru. Oraz, jeśli Państwo tego nie odnotowaliście, nowej formacji na lewicy, pod swojskie brzmiącą nazwą Biało-Czerwoni. Krótko: rodzima scena polityczna – słyszymy zarówno z prawa, jak i z lewa – już nigdy nie wróci do stanu sprzed wyborów prezydenckich. Czyżby?

Chciałbym tu, w ramach pewnego eksperymentu intelektualnego, przedstawić argumenty na rzecz innego scenariusza. Otóż wiele znaków na niebie i ziemi mówi, że po wakacjach wrócimy znów do dwubiegunowego podziału sceny politycznej – podziału między dziś szykującym się do władzy PiS i walczącą o przedłużenie mandatu do rządzenia Platformą Obywatelską. Takiej właśnie reaktywacji polaryzacji, po chwilowym politycznym przesileniu i chaosie, głównie medialnym, sprzyja nie tylko kalendarz polityczny, ale także logika wydarzeń politycznych i kampanijnych.

2.

Zacznijmy więc od największego bohatera ostatnich tygodni, czyli „wkurzonego obywatela”. Od razu powiem, że wolę „obywatela wkurzonego”, który się angażuje, niż „obywatela obojętnego”, któremu jest wszystko jedno. Ale logika wkurzenia ma to do siebie, że jest aktem chwilowym, ba, jednorazowym. Tym bardziej, jeśli wkurzeni zobaczą, że osiągnęli swój cel – zmianę. Nieważne, czy na lepsze, czy na gorsze, ważne, że ich gniew znalazł ujście. A krzywdy – realne czy wyimaginowane – dostały „kozła ofiarnego” w ramach zadośćuczynienia. Dlatego tak jak wkurzenie szybko się pojawia, tak też szybko znika. I dziś widzimy, jak „wkurzeni obywatele” jeden po drugim opuszczają agorę, by powrócić do swoich codziennych zajęć. Jak z politycznego online przechodzą do życiowego online.

Po drugiej, ustalono powszechnie, że tym, kto wywraca polską scenę polityczną do góry nogami, jest muzyk Paweł Kukiz. Ani to pierwszy, ani to ostatni raz, kiedy polityczny trybun, za jakiego uchodzi Kukiz, coś ma w Polsce kończyć. Tyle że, co umyka uwadze, w Polsce istnieje całkiem pokaźna grupa wyborców, liczona na około 10 proc., którą nazwałem kiedyś „fruwającym elektoratem protestu”. W tym sensie przypomina ona trochę rój pszczół, który przylatuje, zapyla kwiaty i odlatuje, gwarantując wyborczy sukces jakiemuś politykowi.

Paradoks polega tylko na tym, że żaden polityk nie zna dnia ani godziny, kiedy członkowie tej nieformalnej „partii” oddadzą na niego głos. Nie ma reguły, kogo zechcą wynieść na piedestał, a kogo pogrążyć. Czy to znaczy, że w postępowaniu tej grupy nie ma żadnej logiki? Nie, aż tak źle nie jest. Ten elektorat lubi przede wszystkim wyrazistych liderów. Przywódców, którzy nie boją się mówić dosadnie, językiem wulgarnym, bez owijania w bawełnę. Polityków, którzy odrzucają konwenanse, w pył obracają zasady, obrażają swoich interlokutorów. Czyż takim „czarnym koniem” nie okazał się niegdyś Andrzej Lepper, przedwczoraj Janusz Palikot, wczoraj Janusz Korwin-Mikke, a dziś jest nim Paweł Kukiz?

„Fruwający elektorat protestu” nie jest jednak stały w uczuciach, o czym na własnej skórze przekonuje się właśnie Kukiz. Bo tworzy go swoista „koalicja niezadowolony” – mamy tu i młodych buntowników pierwszy raz głosujących, najczęściej przeciw rządzącym, którzy w ich oczach są symbolem represji. Mamy rozżalonych 30-latków, którzy nie mogą się przebić – mimo pokończonych studiów i kursów – na kierownicze stanowiska. Mamy i seniorów, którzy uważają, że państwowe emerytury powinni otrzymywać w takiej samej wysokości jak ich niemieccy koledzy, mamy rolników, którzy wciąż uważają, że dostają za małe dopłaty. To polityczna sytuacja sprawia, że różnobarwna i mająca odmienne interesy grupa wyborców tworzy w pewnym momencie, najczęściej tylko w dniu głosowania, zwartą i wpływową koalicję. Potem się rozchodzi.

Bo kwadraturą koła okazuje się nie ich mobilizacja do buntu, ale utrzymanie spójności tej „mozaikowatej koalicji”. I Kukiz już się o to potyka, gdy ma swojemu ruchowi nadać struktury. Miota się od ściany do ściany, mówiąc, że pokaże program, potem, że programy to „ściema”. Mówiąc, że zaprosi na listy i Magdalenę Ogórek, i narodowca Mariana Kowalskiego. Czym innym jest urządzić jeden czy drugi happening polityczny, krzycząc o zdrajcach i sprzedawczykach narodu, tu Kukiz jest świetny, a czy innym stworzyć dobrze funkcjonującą partię polityczną, tu Kukiz zachowuje się jak dziecko we mgle.

„Mozaikowa koalicja”, jeśli ma stać w gotowości, potrzebuje wciąż nowych wrażeń, dobrej zabawy. Jeśli konwencje nie są zawsze rozrywkowym show, jak ta ostatnia Kukiza w Lubinie, to ci ludzie szybko się nudzą. Dla Kukiza i jego ruchu kroplówką może okazać się oczywiście referendum w sprawie JOW-ów, ale to tylko szansa, którą – jak na razie Pierwszy WoJOWnik III RP – w spektakularny sposób zaprzepaszcza.

Nie twierdzę, że do września Kukiz zniknie ze sceny politycznej, ale jego sen o potędze można odłożyć chyba między bajki. A jeśli nawet wprowadzi kilkunastu posłów, to ich los będzie taki, jaki spotkał klub Ruchu Palikota.

Po trzecie, do rozbicia układu swoje trzy grosze ma dorzuć NowoczesnaPL – stowarzyszenie Ryszarda Petru, bankowca i ekonomicznego celebryty. Gdyby Petru zakładał jakąś minikorporację, można by jeszcze obstawiać, że jego projekt ma niejakie szanse powodzenia, ale nie gdy zakłada partię. Raz, w odróżnieniu od Kukiza, Petru raczej nie jest liderem. Nie ma charyzmy, którą tryska rockman. Gdyby Petru zadał sobie trud i zobaczył swoje przemówienie na niedzielnej konwencji w Gdańsku, musiałby dojść, bo jest człowiekiem rozumnym, do jednego smutnego wniosku: „To się nie może udać”.

Dwa, Petru w zasadzie mówi otwartym tekstem, nie idzie mu o poważną partię, ale o dostanie się na jej barkach do Sejmu, by ewentualnie przy tworzeniu nowej koalicji rządzącej stać się języczkiem u wagi – i wywalczyć jakąś, jak wieść gminna niesie, wymarzoną tekę ministerialną.

Tyle że akurat potencjalny elektorat NowoczesnaPL jest dość racjonalny. Jeśli ci wyborcy zobaczą, że nowa partia oscyluje w granicach 3-4 punktów procentowych, a tyle dziś Petru dają sondaże, to oznaczać będzie, że – głosując na Petru – po prostu zmarnują swój głos. Dlatego albo zostaną w domu, albo zagłosują na Platformę. Zgodnie z zasadą: lepszy Platforma w garści niż Petru na dachu.

NowoczesnaPL ma dodatkowo ten sam problem, jaki ma Kukiz – stworzenie partyjnych struktur. I ułożenie list. To w tej żmudnej robocie, a nie biegania od jednego studia TV do drugiego, sprawdza się zręczność i polityczny nos lidera. Ludzie widząc tę niezborność programową i strukturalną amatorszczyznę przy tworzeniu partii, zarówno w przypadku Petru, jak i Kukiza, już dziś przeżywają rozczarowanie. Dla nich nowe partie miały charakter fantazji o idealnej formacji. Gdy jednak ta fantazja jest przekuwana na ich oczach w konkretny byt polityczny, okazuje się, że zaczyna przypominać koszmar. Stąd tak duże spadki w sondażach zarówno NowoczesnaPL, jak i zrezygnowanych Pawła Kukiza.

I, co nie bez znaczenia: okres wakacyjny, który zawsze sprzyja politycznemu wyciszeniu, który Polki i Polacy bardzo sobie cenią, może być zabójczy dla nowych inicjatyw partyjnych. Jeśli więc mam rację, to nowy sezon polityczny zacznie się od reaktywacji podziału PiS kontra PO. Tym bardziej, jeśli obie partie dobrze zagospodarują okres wakacyjny.

3.

Kampania parlamentarna, w odróżnieniu od prezydenckiej, sprzyja staremu podziałowi. Do boju nie staje tylko jeden przywódca, ale setki lokalnych liderów, którzy będą przekonywać do siebie i swoich partii. Twarzą PiS nie będzie już tylko, jak w przypadku kampanii prezydenckiej, uśmiechnięty Andrzej Duda, ale także Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz, Jarosław Gowin czy Joachim Brudziński, których nie da się już tak skrupulatnie ukryć. A to zapowiada jedno – ostrą polaryzację. I zarazem brak miejsca dla nowych aktorów politycznych.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 13

Dodaj komentarz »
  1. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,18313496,piechocinski-donald-tusk-przez-ponad-szesc-lat-swych-rzadow.html?lokale=local#BoxNewsLink

    O a pan Piechociński z „kochanego” PSL ma takie marzenie: byle od koryta go nie wyrzucić 😀

  2. Temu ‚wkurzonemu obywatelowi’ jest akurat wszystko jedno jak, byle inaczej. To skrajna forma obojętności.

    Ja dodam od siebie, że w wyborach prezydenckich na większym obszarze kraju wygrał Komorowski, ale z niższą frekwencją. Liczba mandatów w okręgach zależy od liczby ludności, a nie frekwencji. Podobnie było w wyborach samorządowych. Jeśli PO wygra na większym terenie, albo niewiele przegra, a do sejmu wejdą SLD i PSL z większą liczbą posłów od Kukiza, to nadal wygrywa PO.

  3. Panie Makowski nie radziłbym liczyć na Nowoczesną.pl jeżeli komuś zabierze to nie Kukizowi ale raczej PO. Nikt się nie nabierze na Nowoczesną PL tam są ci sami, którzy tworzyli PO. A Petru wiadomo, że on wspierał od samego początku PO i jest w praktyce z tej samej sitwy malwersantów i aferzystów.

    To nie jest 2001 rok gdy za pomocą brudnej prowokacji udało się doprowadzić do tego, że Cimoszewicz zrezygnował.

    Zresztą ten manewr z fałszywą partyjką rzekomo inną już miał miejsce przypomnę panu w 1999 roku gdy powołano krajową partię emerytów RP nikt sie na to nie nabierze.

    Zresztą widać, że PIS się nauczył i nie daje się prowokować. Nawet prowokacje PO nie wychodzą choćby tę z fałszywym kontem Kingi Dudy oraz z rzekomą obraźliwą wobec emigrantów wypowiedzią Dudy. Jeżeli ktoś odnosi korzyści z tego rodzaju prowokacji to nie PO ale właśnie Andrzej Duda i PIS.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ekipa Pana Petru to recepta na ekipe ,,jeszcze wiekszy wqrw” za 4 lata. Ekipe przy, ktorej ,,wqrwieni Kukiza” to beda nieledwie zdenerwowani Na swiecie trwa debata jak wbrnac z neoliberalnej pulapki a Pan Petru domaga sie by w nia glebiej wlezc. Udaje, ze nie rozumie (Pan Redaktor tez?) ze wielu z kukizowcow ma REALNE POWODY nie darzyc terazniejszosci przesadna estyma. PISuarow ,,oswieceni” uznali za stado wykolejonych maniakow juz wczesniej a teraz takie cos. A przeciez i u niejednego pisuara maniactwo polityczne badz religijne badz jedno i drugie to wyniki ,,sukcesow” Pana Balcerowicza i jego polityki. W odroznieniu od Pana Peltru – bo jemu ona dala dobry chleb oni rozumieja co oznacza wiecej prywatyzacji, uelastyczniania. Czyste kanony neoliberalizmu wiec jezeli bedzie wiecej neoliberaluzmu to tacy ,,Petru” dostana wiecej chleba. A ze kosztem zdenerwowania kmiotkow? Odreaguja se wybierajac wodza ze sterczaca patriotycznie pala a my w tym czasie bedziemy ,,ekspertami MFW” (np. od deindustrializacji i powielania neokolonialnego status quo) lub ,,dzialali” w Forum Developmentu Obywatelskich Korporacji. W TIFFie tez zapewne w cenie beda tacy niezalezni eksperci. Takie (bez)nadzieje wiaze z Panem Petru. Niestety odsiecz z ,,lewej” wyglada tak jakby prawactwo trafnie rozpoznawalo skutki genderu

  6. obiecanki-cacanki pani Szydło wylezą z worka, gdy uda im się wygrać, a to nie jest takie pewne. Wierzę, że naród się opamięta

  7. Inaczej.Kukiz powtórzył historię Stana jak farsę.Ale w innych okolicznościach przyrody.W rozpętanie do absurdu roli mediów ,powiększonych od tamtych czasów.o debilizm i absurd.Dla keszu właścicieli.To one pokazują niedouków ,durni i paranoików pod osąd gawiedzi.Gdzie ruszyli do boju zwolennicy Stana?Do lewicy.A dziś ,gdzie idą zwolennicy muzyka?A przekręt stulecia w obiecankach cacankach ,dokąd prowadzi.?Mieliśmy już premiera z Krakowa ,który potem walczył z Niemcami w samolocie.Z kim będzie walczyła po przegranej pani wezyrka Paszy.?Bo wybory można wygrać ale nie rządzić.A gdy PIS przegra to na pewno były sfałszowane i na to należy się przygotować.A absurd sytuacji polega na tym ,że aby spełnić wolę zemsty ,trzeba zatrudniać ducha świętego ,kościół ,i chować pod stół najbardziej wiernych janczarów.

  8. Zupelnie nie rozumiem dlaczego potencjalni wyborcy Petru maja glosowac na PO czyli partie podnoszaca podatki i powiekszajaca administracje.
    Korupcja i nepotyzm tez jest w oczywistej opozycji do funkcjonowania zdrowego systemu rynkowego.
    Tu rowniez wyborcy Petru nie powinni glosowac na partie kolesi od imprez u Sowy.

  9. Oczywiście, że nic ( na dobre ) nie zmieni się po wyborach. Te parlamentarne PO wymęczy i nieznacznie wygra. Prezydentem bedzie przedsawiciel PiS. Ten układ, to ciągłe walki, przepychanki, mętlik i robienie sobie wbrew. Społeczeństwo bedzie obserwatorem tych żenujących działań, coraz bardziej usuwające się w prywatność, chyba że młodzi zaczną działać. Tylko, gdzie jest ta ich aktywna część ? Niestety, na emigracji, część będzie zagospodarowana przez partie, niektórym udało się ustawić w życiu ( dziś, to już czterdziestolatkowie ). Reszta uwikłana w rzeczywistość ( brak pracy, a więc perspektyw, rodziny, kredyty do końca życia ) będzie potulnie starała się utrzymać na powierzchni. Pojawiające się meteory w postaci nowych partii i osób, bez znaczenia w dłuższej perspektywie. Pozostanie duopol i PSL, koalicjant bez zasad.

  10. Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem dla Polski jest przejście najbardziej konserwatywnej części PO do PIS a tej mniej konserwatywnej do Socjaldemokracji.
    Socjaldemokracja jest ideologią mogącą zmieścić lewicę, znaczną część wyborców Kukiza i lewą stronę PO jak również znaczną część katolików.
    Szkoda tylko, że tej Partii Socjalno Demokratycznej brak.

  11. Podobnie to widzę. Dodam, że nowe partie nie mają całościowego programu (albo nawet żadnego), są raczej grupami interwencyjnymi w drobnych sprawach dotyczących mniejszości.

    PiS i PO jako jedyne partie dysponują całościową wizją ustrojową – w przypadku PiS jest to ustrój typu wschodniego, z grupą kontrolującą całość przestrzeni publicznej, na czele której stoi mądry „baćka” (mamy tu, podobnie jak w Rosji, silny udział religii we władzy), w przypadku PO jest to bardziej zachodnia wizja instytucjonalnie ograniczonej i rozproszonej władzy.
    To jest moim zdaniem realny spór o ustrój państwa i jego pozycję w świecie. Nie uważam tego sporu za jałowy i nie sprowadzałbym go do obrzucania się inwektywami, bo od jego wyniku zależy, czy podążymy w stronę Białorusi czy w stronę Niemiec.

  12. Dlaczego sugerujecie, że to sukinsyństwo, /nie wymieniam nazwy ze strachu przed tym nie daj boże prezesem/ wygra ? Czy to jest partia ? Całe jej towarzystwo ma poglądy wodzusia. Czy z takimi poglądami można zdziałać coś w Polsce ? To sekta ze swoim guru.N.b. obrzydliwa sekta.

  13. Raczej PiS vs. Czarna Dziura ! Cyrk w wykonaniu Kopaczowej (z legendarnym juz postawieniem loda Halickiemu) kaze zapomniec Borata i braci Marx. Do tego odkrycie „narodowsci śląskiej” – ciekawym co nastepne dni przyniosą ! 🙂

  14. Tezy odważne, publicystycznie może i nawet ciekawe ale błędne gdyż poparte ma daleko idących przypuszczeniach oderwanych od faktów. Przykładowo wskazuje Pan…

    „Dwa, Petru w zasadzie mówi otwartym tekstem, nie idzie mu o poważną partię, ale o dostanie się na jej barkach do Sejmu, by ewentualnie przy tworzeniu nowej koalicji rządzącej stać się języczkiem u wagi – i wywalczyć jakąś, jak wieść gminna niesie, wymarzoną tekę ministerialną.”

    Otóż fakty przeczą spekulacjom zawartym w powyższym akapicie.

    Po pierwsze R. Petru założył stowarzyszenie a nie partię polityczną. Wypowiedź jest dość jednoznaczna np. tu: https://www.youtube.com/watch?v=kbuhlLJZIKs

    Po drugie R. Petru krytykuje nie tylko P. Kukiza, B. Szydło i PiS ale również (i może najostrzej) E. Kopacz i PO np. tu: http://rdc.pl/informacje/sytuacja-w-grecji-kopacz-i-szydlo-nie-rozumieja-skali-problemu-posluchaj/

    Po trzecie R. Petru wyraźnie określa cel jaki stowarzyszenie ma osiągnąć wyborach i to nie jest kilka procent aby zostać „języczkiem uwagi” ale 20% np. tutaj: http://www.tvn24.pl/jeden-na-jeden,44,m/nie-jestesmy-przygotowani-na-to-co-dzieje-sie-w-grecji,557639.html

    Proponuję zapoznać się z którymś z wywiadów z udziałem R. Petru lub chociaż zajrzeć na stronę stowarzyszenia przed wysnuciem kolejnych tez.

    Pozdrawiam,
    Linc