Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

28.06.2015
niedziela

Tajemnica wielkości

28 czerwca 2015, niedziela,

1.

Dziś mija 15 lat od dnia, kiedy zmarł ks. Józef Tischner. I jeśli stara zasada mówi, że nie ma ludzi niezastąpionych, to w przypadku Tischnera owa maksyma nie przechodzi próby czasu i rzeczywistości.

Dlaczego Tischner jest nie do zastąpienia? Dlaczego jego brak jest tak dojmujący dla naszego życia intelektualnego, społecznego i kościelnego?

Powiem najkrócej i zarazem najdobitniej, jak tylko potrafię: Tischner skupił w sobie wszystko to, co w polskości i katolicyzmie najlepsze. I zarazem nie miał ani jednej wady, którą polskość i katolicyzm ze sobą zdradza, jeśli ich nosicielami stają się samozwańczy patrioci i obrońcy ortodoksji.

2.

A więc, po pierwsze, myślenie. Tischner powtarzał, że ten naród nigdy nie wojował myślą. Dlatego tak ogromną wagę przykładał do wysiłku intelektualnego, jakby chciał pokazać, że myślą Polak wojować może, że rozmowa z wybitnymi intelektualistami – Paulem Ricoeurem czy Charlesem Taylorem – nie jest żadnym luksusem, ale naszym, polskim, obowiązkiem.

Żywił przekonanie, że nie chce nad człowiekiem innej władzy niż władza myślenia, bo to jedyny rodzaj władzy, który nie tyle człowieka zniewala, ile wyzwala. Dlatego nas, swoich studentów, zachęcał, by nie rozstawać się z Platonem, Heglem czy Levinasem, przekonując: „Nie ma innego sposobu stania się człowiekiem myślącym, jak rozmiłowanie się w cudzej myśli”. Rozmiłować, znaczy podjąć rozmowę, dialog, który wiedzie do prawdy.

Po drugie, polskość. I znów: Tischner był tyleż lokalny – wiadomo – Podhale i Tatry – ile uniwersalny, sale wykładowe Austrii, Niemiec czy Francji. Zakorzeniony w polskości do cna, zszyty z nią na dobre i złe, potrafił zarazem te polskie doświadczenia przenieść na wyższy, uniwersalny poziom, opisać je tak, że nabierały powszechnego charakteru, stając się zrozumiałe i dla Niemca, i dla Amerykanina. Tak należy czytać „Etykę solidarności”.

Czy pamiętacie, jak zaczyna się ten słynny esej? Otóż Tischner pisze tak: historia wymyśla słowa, aby następnie słowa mogły kształtować historie. Jednym z kluczowych słów, które ukształtowały naszą historię, jest słowo „solidarność”. Ta solidarność, której logika przejawia się w tym, że jeden drugiego brzemiona ma nosić, że jeden z drugim ma współdziałać, a nie jeden przeciw drugiemu. To polskie doświadczenie solidarności, w świecie targanym kryzysem ekonomicznym, społecznym czy ekologicznym, znów staje się arcyważne. By nie rzec – staje się koniecznym sposobem budowania relacji międzyludzkich i międzynarodowych, jeśli nie chcemy popełnić spektakularnego samobójstwa.

Po trzecie wreszcie, katolicyzm. Znów: powtarzał krakowski duchowny, że „religia jest dla mądrych. A jak ktoś jest głupi i jak chce być głupi, nie powinien do tego używać religii, nie powinien religią swojej głupoty zasłaniać”. Bezlitośnie piętnował Tischner tych, którzy swoją głupotę i nieprawość chcieli przykrywać katolicyzmem na pokaz.

Tischner reprezentował inny katolicyzm: mądry i życzliwy. Nie znaczy łatwy. Życzliwość – czy też gościnność – pozwalała mu pokazywać Kościół, w którym swoje mieszkania odnajdywali grzesznicy, rogate dusze, różnej maści ateusze. Dlatego krytycy zarzucali Tischnerowi, że bardziej idzie mu na brataniu się z wrogami Kościoła niż z tymi, którzy bronili go jak niepodległości. Tischner nic sobie jednak z tej krytyki nie robił, gdyż wierzył, że „sensowna krytyka Kościoła to taka krytyka, która wcześniej czy później musi stać się afirmacją Kościoła, musi przerodzić się w jego obronę”.

3.

Gdy myślę o Józefie Tischnerze, zastanawiam się, jak to się stało, że potrafił wchłonąć w siebie to, co w naszej polskości dobre, w naszym katolicyzmie szlachetne, a odrzucić to, co w naszej tradycji zaściankowe, a w religii bezmyślne. I sądzę, że brało się to z tej prostej i głębokiej samoidentyfikacji, którą zawarł w jednym zdaniu. Mówił: „Czasami się śmieję, że najpierw jestem człowiekiem, potem filozofem, potem długo, długo nic, a dopiero potem księdzem”.

Oto, jak mi się zdaje, cała tajemnica wielkości i wyjątkowości ks. Józefa Tischnera. Tej wielkości i tej wyjątkowości, która sprawia, że Tischnera zastąpić niepodobna.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 12

Dodaj komentarz »
  1. Niestety, więcej u nas faryzeuszy i błaznów niż ludzi prawych. Pewnie jakaś skaza genetyczna.

  2. Dodam jeszcze MĘSTWO – nie bał się dialogu, własnej pojedynczości, wychodzenia ze swego „matecznika” do wszystkich i każdego myślącego inaczej. Nie bał się niespodzianek związanych z „Ty”, nie bał się zaskakujących wydarzeń w przyszłości (także w przyszłości Kościoła)…
    …nie bał się mediów:
    https://basiaacappella.wordpress.com/2011/03/11/tischner-osobowosc-medialna/ (cytat z Bonowicza)

  3. Męstwo plus prowokowanie…
    Nikt jakoś nie jest w stanie przekonać mnie, że dziś największym niebezpieczeństwem chrześcijaństwa jest ateizm i laicyzm. Widzę na co dzień większe niebezpieczeństwo. I myślę sobie, że jeśli Bóg – po latach rozkwitu – dopuści jakieś nieszczęście na nasz Kościół i naszą wiarę, to przyjdzie ono nie z zewnątrz, ale od wewnątrz: z krzykliwej wiary nie w Boga, ale wiary w wiarę. Szerszy cytat.
    (Nb, cytowałam też o braku trwogi przed „ateizacją” w sytuacji, gdy podstawowe przesłanki chrześcijaństwa stały się już dawno normami prawnymi i obyczajowymi społeczeństw… ale coś nie moge znaleźć pośród niemal tysiąca notek 😳 )

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. a cappella
    29 czerwca o godz. 8:15

    „I myślę sobie, że jeśli Bóg – po latach rozkwitu – dopuści jakieś nieszczęście na nasz Kościół i naszą wiarę, to przyjdzie ono nie z zewnątrz, ale od wewnątrz”.

    To ks.Tischner wierzył w Boga ? Przecież trudno jest wierzyć w coś (kogoś), o czym się niewiele wie. Przytoczona powyżej wypowiedź (ks. Tischnera ?), świadczy o tym, że tak zatracił się w „umiłowaniu mądrości” ludzkiej (filozofii) , że nie starczyło już czasu i ochoty, żeby zajrzeć do Biblii.

    Według Biblii, studiowanie nauk Jezusa z Nazaretu , a nie ludzkich filozofii, jest przejawem rozsądku. Dzięki utrzymywaniu zażyłych stosunków z Ojcem może on nam pomagać w poznawaniu prawdy o Bogu. To za pośrednictwem Jezusa powstały wszystkie inne rzeczy, dlatego ma on pełną wiedzę o całym stworzonym wszechświecie. Nie może tego powiedzieć o sobie żaden filozof.

    Słowo Boże zawiera opinie Boga na temat poczynań chrześcijaństwa. I nie jest to ocena pochlebna. Może warto pogłębić swoją wiedzę na ten temat ? W ten sposób można będzie uniknąć losu, jaki czeka religię, która od co najmniej 1700 lat uzurpuje sobie prawo do reprezentowania Boga.

    Czy to możliwe, by Stwórca miał coś wspólnego z religią, która od wieków wywołuje podziały a jej historia jest splamiona krwią ?

  6. Ciekawe kim byłby ks. Tischner dzisiaj? Przypominam, że niejeden ,,oświecony” ksiądz wobec ,,zagrożenia Kościoła” zupełnie inaczej teraz gada jak kiedyś…
    W końcu za życia Wojtyły też cały czas szły laurki jaki on ,,otwarty na dialog” czy ,,światły” a finalnie zmagamy się epidiaskopem wykreowanym przez niego ,,na jego wzór i podobieństwo” i dopiero teraz gdy opadła maska piaru i widzimy co tak naprawdę grało w duszy ,,Największemu Polakowi w Dziejach Galaktyki”.

  7. „Czasami się śmieję, że najpierw jestem człowiekiem, potem filozofem, potem długo, długo nic, a dopiero potem księdzem”.
    Teśli ks. Tischner śmiał się to mówiąc, to śmiechem maskował powagę, i krył się za nim przed swoimi szefami kościelnymi. Możliwe, że i przed sobą.

    W wyjaśnieniach Gospodarz nic nie wyjaśnia swojej tezy: „Tischner skupił w sobie wszystko to, co w polskości i katolicyzmie najlepsze”
    Katolicyzm nie polega na myśleniu. Nieco bardziej na myśleniu polega protestantyzm. A przynajmniej na czytaniu. Tyle, że niekoniecznie czytanie skutkuje myśleniem i rozumieniem.
    Religie polegają głównie na emocjach i rytuałach, przekładanych na stany psychiczne. Myślenie szkodzi religii.

    Teza: Jednym z kluczowych słów, które ukształtowały naszą historię, jest słowo „solidarność” – jest lipna. Historia Polski, jako państwa, ma tysiąc lat. Nie ukształtowała jej „solidarność”. Solidarność nie istniała. Mylenie chwilowego stanu emocjonalnego niewielkiej grupki ludzi 35 lat temu nie jest żadną solidarnością „która ukształtowała naszą historię”. To konfabulacje.
    Krótki epizod został dawno zapomniany. Dziś Polska nie chce przyjąć nawet 3 tysięcy uchodźców, a jeśli w ogóle jakichkolwiek, to co najwyżej może kilkuset i to najlepiej chrześcijańskich. O solidarności wewnętrznej Polaków nawet nie ma co mówić.

    Tischner mówił głupstwo: „religia jest dla mądrych. A jak ktoś jest głupi i jak chce być głupi, nie powinien do tego używać religii, nie powinien religią swojej głupoty zasłaniać”.
    Dla mądrych jest niereligia. Głupich jest co najmniej 85% ludzkiej populacji. łączenie tego faktu z fantazjami o religii skutkuje tym, że ludzie religijni to są ci głupi. Jeśli oni własną głupotę „zasłaniają religią”, to widać, że religia nic nie jest warta, poza funkcją parawanu.
    I tak jest – jak ktoś gada o religii, to nie wiadomo, o czym gada.
    Ksiądz Tischner – tak samo: niegłupi, a głupio gadał.
    Dlatego musiał „ze śmiechem” mówić o tym, że najpierw jest człowiekiem, następnie filozofem – co się zgadza, w trzech czwartych: filozofia w połowie jest błądzeniem po manowcach. Potem długo, długo nic – i tu już w ogólne zgubił to, że jest księdzem. I bardzo dobrze, że chociaż to zgubił. Na końcu nie ma nic. Długo długo nic i na końcu być księdzem, znaczy trwać w niczym.

    W zupełności wystarczy to pierwsze: Tischner był człowiekiem. Robił i mówił różne głupoty, ale mniej niż robi i mówi ksiądz. Cała ta jego księżowskość ciągnęła go w dół.

  8. Szanowny Tanaka. (dot. wpisu z godz. 13.40)
    Jestem pod wielkim wrażeniem Twych uwag.
    Myślę identycznie jak Ty, nie jest mi jednak dana sztuka epistolarna w tak świetnym wydaniu – dotyczy to nie tylko Twej lekkości pióra, ale w równym stopniu logiki argumentów.
    Na marginesie ciśnie mi się „na mózg” pytanie: jak można zajmować się nauką (prawdziwą, a nie „Grą szklanych paciorków”) dorabiając się wysokich tytułów w tejże i być jednocześnie wyznawcą jakiejkolwiek religii.

  9. Mówił: „Czasami się śmieję, że najpierw jestem człowiekiem, potem filozofem, potem długo, długo nic, a dopiero potem księdzem”.

    „Filozofia”, słowo wywodzące się z greckiego rdzenia oznaczającego „umiłowanie mądrości”, trudne jest do zdefiniowania. The New Encyclopædia Britannica powątpiewa nawet, czy da się sformułować jakąś „uniwersalną i pełną definicję”. „Pierwszym krokiem w tym kierunku” — jak czytamy — „byłoby nazwanie filozofii ‛zadumą nad rozmaitością ludzkich doświadczeń’ lub ‛racjonalnym, metodycznym i systematycznym rozważaniem spraw najistotniejszych dla człowieka’”.

    Z definicji tych jasno wynika, dlaczego filozofii nie da się pogodzić z religią prawdziwą o której mówi Biblia. Ta ostatnia nie jest oparta na „rozmaitości ludzkich doświadczeń”, lecz na objawieniu Bożym. Zajmuje się przede wszystkim tym, co jest ważne dla Stwórcy, a nie „sprawami najistotniejszymi dla człowieka”. Natomiast filozofia opiera się na doświadczeniu ludzi i na pierwszym miejscu stawia ich interesy.

    Zdaniem osób zgłębiających filozofię znalezienie absolutnej prawdy jest dla człowieka nieosiągalne. Filozofia bywa też definiowana jako „nauka usiłująca wyjaśnić pochodzenie bytu i życia”. W rzeczywistości jednak filozofia rzadko porusza aż tak trudne kwestie. W szwedzkim dziele Historia filozofii, Alf Ahlberg napisał: „Szereg pytań filozoficznych ma taką naturę, że nie sposób udzielić na nie definitywnej odpowiedzi. Wiele ludzi uważa, iż do tej grupy zaliczają się wszystkie zagadnienia metafizyczne.

    Jeżeli prawda nie jest poznawalna, to dlaczego Jezus z Nazaretu oświadczył: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”? Dlaczego jeden z apostołów Jezusa powiedział, że wolą Boga jest, by „ludzie wszelkiego pokroju zostali wybawieni i doszli do dokładnego poznania prawdy”? Albo dlaczego w NT ponad 100 razy użyto słowa „prawda” w odniesieniu do wiary? Jak to wytłumaczyć, skoro prawdy nie da się poznać? (Jana 8:32; 1 Tymoteusza 2:3, 4).

    Tymczasem Jezus z Nazaretu, nie tylko wyjaśnił, iż prawdę można poznać, ale wykazał również, że jest to konieczne, jeśli nasz sposób oddawania czci Bogu ma się cieszyć Jego uznaniem. Kiedy Samarytanka się zastanawiała, kto praktykuje prawdziwe wielbienie — Żydzi w Jeruzalem, czy też Samarytanie na górze Garizim — Jezus nie powiedział, że prawdy nie da się znaleźć. Oznajmił raczej: „Prawdziwi czciciele będą czcić Ojca duchem i prawdą, bo właśnie takich szuka Ojciec, aby go czcili. Bóg jest Duchem, a ci, którzy go czczą, muszą oddawać cześć duchem i prawdą” (Jana 4:23, 24).

    Filozofii nie da się pogodzić z religią” (Georg Herwegh, poeta niemiecki z XIX wieku).

  10. ” …religia jest dla mądrych. A jak ktoś jest głupi i jak chce być głupi, nie powinien do tego używać religii, nie powinien religią swojej głupoty zasłaniać.”
    Tak napisal, powiedzial ks.Jozef Tischner, teolog o wyjatkowym intelekcie.

    A tak na to zareagowal ktos zupelnie pozbawiony samooceny:
    „Dla mądrych jest niereligia. Głupich jest co najmniej 85% ludzkiej populacji. łączenie tego faktu z fantazjami o religii skutkuje tym, że ludzie religijni to są ci głupi. Jeśli oni własną głupotę “zasłaniają religią”, to widać, że religia nic nie jest warta, poza funkcją parawanu.”
    Pierwszy cytat nie wymaga zadnego dodatkowego wyjasniania (lopatologii), drugi cytat upewnia, ze mamy tu doczynienia z przypadkiem opisanym w ksiegach medycznych jako Imbecillus Planum.
    Pomyslalem, ze autor takiego cytatu (cierpiacy na Imbecillus Planum) musi miec wiecej podobnych „wypowiedzi” na swoim koncie. I nie pomylilem. Znalezienie ich zabralo mi okolo 5-ciu minut, oto one, pierwsze z brzegu:

    „Generał, jako żołnierz rzeczywisty, wiedział co znaczy wojna. Można wrogowi przypier.olić, ale on może przypier.olić nam.”

    „My tu sobie tak czasem żartujemy, że człowiek się czymś, po katolicku, różni od szympansa. A, jak widzisz, i kruk – człowiek, albo odwrotnie. I ośmiornica.”

    „Moja konstatacja na konstatację sądu jest taka, że sąd składa się z osobników niedorozwiniętych na umyśle.”

    Na zakonczenie troche tzw. gay talk:
    ” … ale kłamczuszek morowo-borowy to Ty jesteś ! Mówisz, że do trzech nie zliczysz, a do tysiąca i pięciu dajesz radę: 1 czarnuszek (kłamczuszek!), 2 maślaczki, 2 borowiki grubotrzonowe. I jeszcze tysiąc zapachów.”

    Mysle, ze „koniec swiata” jest bliski.

  11. Oczywiscie, caly dlug Grecji winien byc umorzony, odpisany, podarowany. Grecja jest ofiara zachodnio-europejskiego zachlanstwa. A Polska jest na tej samej drodze.
    1) Przed wejsciem do Uni Grecja zostala ‘przygotowana’. (tak jak Polska). Przemysl grecki rozmontowano i posprzedawano. Co spowodowalo ze Grecja stacila zdolnosc by sama siebie utrzymac i zostala zmuszona by pozyczac. (Ta jak Polska 25 lat – 25 lat deficytow)
    2) Sieci niemieckich i francuskich supremarketow zalewaja Grecje towarem niemieckim i francuskim i niszcza greckiego przedsiebiorce. Co dodatkowo powoduje bezrobocie, wymusza swiadczenia socjalne i powoduje dlugi handlowe latane pozyczkami.
    3) Przed wejsciem do Euro Mario Dragii, wtedy pracownik Goldman Sach mial za zadanie ukrycia dlugow greckich tak aby warunki Euro byly ‘spelnione’. To bylo oczywiste falszerstwo i z pelna wiedza i aprobata Niemiec.
    4) Unia stworzyla i toleruje zlodziejskie schematy unikania podatkow z czego bogaci grecy skorzystali.
    5) Unia stworzyla i toleruje zlodziejskie schematy unikania CIT. Miedzy innymi JC-Junker byl architektem jednego z tych zlodziejskich schematow.
    6) Od 2008, pod bezposrenia opieka Uni zadluzenie Grecji zwiekszylo sie ze 105% (PKB) do 177% obecnie.
    Unia, czyli Zwiazek Radziecki wersja 2-zachodnia, doprowadzila Grecje do bankructwa. Dlatego tez to Unia winna wchlonac te 320 mld Euro greckiego dlugu. Na Grecji Unia dokonala zbrodni ludobojstwa. Grecja powinna z tym pojsc do trybunalu w Hadze.

  12. Jazdzewski, kompletne bzdury napisane pod dyktando Platformy.

    Jazdzweski nie przedstawil ani analiz ani dowodow a ponad wszystko z jakiej pozycji on tu bredzi ? Z pozycji Platformy ktora przez 8 lat ani razu nie zbalansowala budzetu i podwoila polski dlug publiczny !!! Na konto polskich dzieci.
    Trzeba byc nikczmniekiem zeby zabierac dzieciom 500 zl. Rzad Platformy zadluzyl juz te dzieci na dziesiatki tysiecy zlotych a Jazdzewski zaluje na nie 500 zl. To po prostu swinstwo.

    Ponadto, te 500 zl zabrane od podatnika i dane dziecku tak czy siak zostanie wydane na rynku. A czy te 500 zl bedzie obciazeniem dla podatnika ??? Jazdzewski sektywnie wybiera z przemowienia Szydlo by robic z jej mowy komedie. Szydlo powiedziala miedzy innymi ze pod rzadami Platformy efektywnosc sciagania podatkow spadla z 17% PKB do 14% co stanowi okolo 52 mld zl i jej rzad jezeli zostanie wybrany naprawi to. Ponadto rzad zbiera w postaci podatkow okolo 50% z pieniedzy polakow. Wiec okolo 250 zl wplynie spowrotem do kasy z kazdych 500 zl danych dzieciom.

    Podobnie jest z wiekiem emerytalnym,… ale dam sobie spokoj bo it tak cenzura wyrzuci ten komentarz.

    Panie Jazdzewski, to nie chodzi tylko o wydatki tylko o bilans wydatkow i benefitow. Po to wlasnie jest rzad aby po przez wydatki stymulowac benefity.

    Twój komentarz czeka na moderację – demokracja i liberalizm w akcji