Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

6.06.2015
sobota

Nie lękaj się, podróżuj!

6 czerwca 2015, sobota,

Ten, kto podróżuje, żyje podwójnie.

1.

Dlaczego podróż? To jasne: ten, kto podróżuje, żyje podwójnie. Choć, jak to z podróżą, nie brak tu sprzecznych uczuć. Ale brak sprzeczności zabroniony jest w logice, nigdy w podroży. Sprzeczności to żywioł podroży.

Jakie to sprzeczne uczucia? Z jednej strony radość, że wyruszam w drogę. Że zaczynam podróż, która zawsze jest znaczona przez nieznane i nieprzewidywalne. Przez ryzyko, które – o czym doskonale wie każdy „człowiek drogi” – stanowi żywioł każdej wyprawy. Które im większe, tym większe wybawienie.

Z drugiej strony ogarnia nas przygnębienie, że życia – jak mówi włoski pisarz Antonio Tabucchi – nie starcza. Że życia nigdy dość, gdy jesteś homo viator. Ale – i tu pocieszenie, choć małe, to prawda – tylko wtedy, gdy podróżujemy, można powiedzieć, i nie zabrzmi to fałszywie, że życie nabiera smaku i zapachu. To w czasie podróży dociera do ciebie brutalna prawda – szkoda, że życie jest tylko jedno!

2.

A dla tych, którzy nie lękają się podróżować, którzy podróży nie sprowadzają do wycieczki, którzy kochają miasta, uczucia i podróże, zapraszam do bloga www.miastaiuczucia.pl. Bo teraz trwają te trzy: miasto, uczucie i podróż. A z nich najważniejsza jest podróż.

Dobrej podróży, buon viaggio, good trip!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. Po polsku to chyba Szczęśliwej Podróży! 🙂
    Do dobrych dorzucę jeszcze Gute Reise!

  2. Gombrowicz podobno mówił, że wszędzie jest tak samo, ale nie pamiętam, gdzie to wyczytałem.

  3. Możemy stracić majątek, ale tego co zobaczymy w podróży, co przeżyjemy, nikt nam nie zabierze.
    d
    Dlatego warto podróżować, poznawać ludzi.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Zgodziłbym się z Autorem, że ten kto podróżuje, żyje podwójnie. I że sprzeczności to żywioł podroży. W czasie podróży jesteśmy fizycznie w miejscu ciekawszym lub mniej atrakcyjnym, ale pozostajemy myślami hen daleko we własnych czterech kątach. Lecimy na koniec świata, emocji mnóstwo, ale dostosowanie się do obcych zwyczajów, kultury, kuchni, czasem bywa ponad siły. Np. na somalijskiej prowincji, podczas służbowego pobytu aż w 1973 r., nie mogłem się zmusić żeby jeść palcami ze wspólnych mis mięsiwa i coś tam jeszcze. Nie dlatego żebym brzydził się współtowarzyszami tego party w plenerze, dominowali europejscy dziennikarze. Ale palcami to mógłbym tylko przy własnym stole opróżniać słoik dżemu. 20 lat później w koreańskim Tedżon również stroniłem od jedzenia. Mogę zdradzić, że polscy naukowcy będący tam wówczas na światowej wystawie nauki i techniki, mieli ze sobą wałówkę w postaci suchej kiełbasy, a na zabicie ew. bakterii z tamtejszego środowiska pijało się wieczorami kieliszek żytniej lub wyborowej…
    Podróże kształcą, bo pozwalają nam poznać w mniejszym lub większym stopniu sąsiadów bliższych lub dalszych, wspaniałe zabytki, kulturę, przyrodę. Różnie z tego korzystamy. Np. pewien kolega przez miesiąc pobytu w Londynie niemal pół wieku temu nie odwiedzał żadnego muzeum, bo jako bywalec toru na Służewcu cały czas spędzał na tamtejszych wyścigach konnych. A mnie najbardziej zaszokował tam, w British Museum, widok stu mumii egipskich w jednej sali… Czyż nie wystarczyłoby ich tam Anglikom 10, 20?
    Podróże były i moim hobby, tak jak łącząca się z nimi konieczność poznawania innych języków. Opanowawszy samodzielnie hiszpański i portugalski, ułatwiłem sobie drogę w tamtejsze strony (bardzo pomocna była łacina z gimnazjum i liceum, której zresztą wtedy nie lubiłem). Ale za najpiękniejszy język uważam włoski: jego melodię, słownictwo, prostą wymowę. No i same Włochy też są bezkonkurencyjne z punktu widzenia turystyki. A więc: buon viaggio, feliz viaje, good trip, feliz viagem!

  6. Pewnie ze warto! Żeby tylko tę kasę mieć:)) Ja wydaje kazdą złotówkę na podróże. Nie na plaze i południowe morza, ale wlasnie do pięknych miast europejskich pełnych zabytkow i dobrego jedzenia. No i tamtejsze teatry, filharmonie, koncerty i spektakle…Kocham stare, zabytkowe teatry, przede mną podróż do Vicenzy i zwiedzenie tamtejszego niezwykłego Teatru Olimpico:)) Gdyby ktoś podzielający moja pasję chciał wybrać się do Bayreuth w celu zwiedzenia teatru Wagnera oraz teatru księżnej Wilhelminy – uprzedzam, ze oba sa w remoncie, który potrwa do 2018 roku! Własnie niedawno pocałowałam tam klamkę, czego nie mogę przeboleć!

  7. W Polsce jest rowniez duzo do zobacznia. Np Stocznia Gdanska gdzie elektryk przeskoczyl przez plot i obalil komune. To byl jeden z cudow swiata. Komune obalono aby polepszyc zycie proletariatu a wywalczono przywileje dla burzuazji,.. nawet obcej. Gdzie w tym logika ??? Tylko w solidarnych lbach.
    Sama Stocznia jest rowniez miejscem swietem (co tam jakies Bayreuth), bo solidarne nie-rzady ja zniszczyly. Warsztat slynnego elektryka jest gdzies w Szwecji
    a pozostalosci po Stoczni w obcych lapach. I co gorsze rezim ich subsidiuje w liberalnym raju !!! Znowu cud.

  8. Podrożyłam się i powędrowałam tydzień temu. Pięć dni. Niedaleko – Broumowsko, dojazd z atrakcyjnymi przystankami, sporo aktywności fizycznej, jak zawsze. Sporo rewelacji, normalka 🙂
    Dzień pierwszy:
    https://picasaweb.google.com/basia.acappella/GorySowieGoryKamienneSokoOwsko?noredirect=1

  9. Widzę, że wciąż czekam. Zatem do krótkiego i dość stereotypowego ujęcia Gospodarza dorzucę własne:
    https://basiaacappella.wordpress.com/2014/10/03/podroze-wylacznie-duze/
    (Łatwiej jest dwojgu (komentarzom), niż jednemu… się wybić na dzienne światło 😉 )