Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

2.06.2015
wtorek

Czas politycznego chaosu

2 czerwca 2015, wtorek,

1.
Komentatorzy polityczni prześcigają się w obwieszczaniu tej dobrej nowiny, jak to polska polityka została odblokowana. Powiadają zgodnie, że Polacy nie są już skazani na „demoniczny wybór” między PiS a PO. I że w końcu do dyspozycji mają cały wachlarz ofert politycznych.

To prawda, że partie, dla niepoznaki nazywane ruchami lub stowarzyszeniami, rodzą się obecnie jak grzyby po deszczu. Jest więc partia dla bogatych dyrektorów kreatywnych, czyli NowoczesnaPL. Z drugiej strony – wobec mizerii lewicy powstała partia dla prekariuszy, czyli Razem. Wzdłuż i w poprzek tych nowych i starych formacji rodzi się partia Kukiza, czyli Polscy Wkurzeni.

Mam jednak wrażenie, że to nie żadne odblokowanie polskiej sceny politycznej jest dziś naszym udziałem, ale osobliwy chaos. Wyborcy czują się trochę tak, jak konsumenci w galerii handlowej. Problemem nie jest tu brak oferty, ale jej nadmiar. Dlatego partie zaczynają przypominać firmy, które walczą o wyborców tak samo, jak galerie handlowe o swych klientów.

2.
Co to oznacza dla rodzimej polityki? Ano to, że wyborca jest traktowany i – co więcej – chce być traktowany jak polityczny konsument. Dlatego życie polityczne zostaje sprowadzone do liczenia zysków i strat, przychodów i rozchodów. Żyjąc w społeczeństwie konsumentów, także politycznych, jesteśmy postrzegani, oceniani, chwaleni lub ganieni według standardów panujących w takim społeczeństwie.

Kim jest wyborca-konsument? To człowiek, który ceni w życiu lekkość oraz szybkość. Politycznego sukcesu nie mierzy wiernością i trwaniem, ale częstotliwością zmieniania swoich preferencji politycznych. Nie przywiązuje się do jednej partii. W tym sensie przypomina mieszkańców Leonii, jednego z „Niewidzialnych miast” Italo Calvina, których szczęście i powodzenie mierzone jest ilością porzuconych na śmietnik odpadów – a w naszej sytuacji – formacji politycznych czy też przekonań ideowych.

Zresztą spece od politycznego marketingu i dyrektorzy kreatywni od kampanii wyborczych nie spoczną, póki nie wmówią nam, że potrzebujemy wciąż nowych ofert politycznych. Podobnie jak potrzebujemy nowego smartfona, który ponoć lepiej, zdaniem innych speców, układa się w dłoni.

3.
Wyborcy politykę traktują jak zakupy. Można się na ten stan rzeczy obrażać, ale to oznacza porażkę. Można też starać się – szczególnie jeśli jest się formacją z dłuższą niż kilka tygodni czy miesięcy – tradycją na ów „znak czasu” odpowiedzieć. Trzy rzeczy wydają się przy tym ważne.

Po pierwsze, w dobie wyborcy-konsumenta, który non stop jest online, nie tylko ważny jest sposób reakcji na kryzys, ale także szybkość reakcji. Jeśli dziś partia chce być skuteczna, musi przyjąć do wiadomości, że – za sprawą internetu i mediów społecznościowych – czas i przestrzeń, czyli dwie stare kantowskie kategorie organizujące nasze życie w dobie nowoczesności, przestały w dobie ponowoczesnej obowiązywać tak jak dawniej. Jeśli więc nie jesteś w stanie odpowiedzieć na kryzys polityczny tak szybko, jak szybko został on wywołany, przegrywasz.

Po drugie, w chwili kiedy wyborca jest tak samo chimeryczny jak klient galerii handlowej, partia musi przedkładać różnorodną, atrakcyjnie opakowaną, ale zarazem spójną politycznie ofertę programową. Jednego dnia nie można być etatystą, drugiego dnia liberałem. Zresztą etykiety nie mają dziś aż takiego znaczenia. Znaczenie ma „zborność narracyjna”. Co to znaczy?

Każdy argument można podać albo w jego czystszej formie, albo w kształcie anegdoty, opowieści. Racjonalny argument, przekonuje Tomasz Tabako,  jest jednak nudny i jako taki nie angażuje emocji. Natomiast opowieść to worek albo lepiej: kontener, do którego można napakować i emocje, i rozsądek, i etykę, i hurtem wwieźć je do umysłu (i serca) wyborcy. Popularne opowieści – jak ta o Odysie czy Kopciuszku – to miniatury losu ludzkiego. Brzmi archaicznie? Otóż nie. Ten sposób opowiadania i przez to budowania spójnego i szerokiego spektrum politycznego do perfekcji opanował Obama.

Po trzecie, ważne są nie tylko opowieść i polityczny przekaz. Nawet najbardziej słuszny i prawdziwy przekaz traci moc, jeśli jest prezentowany przez kogoś, kto nie jest wiarygodny. Przykładowo: o potrzebie dobrej edukacji publicznej, zwiększenia na nią pieniędzy nie może mówić polityk, który – dajmy na to – posyła dzieci do szkół prywatnych. Taki brak wiarygodności, wiążący się ze zgodnością mowy z czynem w ustach polityka, jest (w dobie internetu, kiedy wszystko da się sprawdzić w kilka minut) zabójczy.

4.
Jeśli dziś mamy do czynienia z politycznym chaosem, to jest też jasne, że wygrywa ten polityk, który szybciej pokaże, iż potrafi nad chaosem zapanować. Przedstawić jasną mapę drogową swych działań. I katalog wartości, podług których chce je realizować.

Jest to szczególnie ważna sztuka polityczna w chwili, gdy – jakby powiedział prezydent Lincoln – dogmaty spokojnej przeszłości nie mają zastosowania w burzliwej teraźniejszości. A skoro mamy nową sytuację, trzeba się nauczyć myśleć na nowo. I na nowo działać.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 17

Dodaj komentarz »
  1. Takie sa realia. Premierem jest lekarz pediatra. Nawet nie wybrana, zainstalowana przez dezertera Donka.

    W jaki sposob lekarz pediatra ma rzadzic Polska. Jaka strategie rozwoju dla Polski ma lekarz pediatra, jakie plany, jakie cele. Dokad ona zmierza ?
    W jaki sposob lekarz pediatra zaadresuje najwieksze polskie problemy gospodarcze, deficyty budzetu emigracje, bezrobocie, problemy zus, demografie ???

    Dlaczego o tym wogole sie nie dyskutuje. To sa sprawy scisle polityczne i najwyzszej rangi. Po to jest rzad. Ale w Polsce rzadu nie ma. Jest platformiane stado darmozjadow i ich jedynym celm jest trzymanie pyska przy korycie.

  2. Marcin GT. – nie wiem skąd, z jakich czeluści wypełzają zastępy Czarnej Sotni, do której chyba aspirujesz? Należysz? Muszę Cię zmartwić, Robaczku – należę do znacznie starszej generacji czerezwyczajki. Nam się nie udało i Was zjedzą.
    Gospodarz : kreśli Pan obraz niemal apokaliptyczny. Tymczasem brakuje dobrej, aktualnej analizy socjologicznej tych nowych/ odmłodzonych ruchów i tego, czego tak naprawdę oczekują wyborcy oprócz raju na ziemi i powszechnej szczęśliwości.

  3. Jaruta,

    ta Czarna Sotnia, to produkt 25 lat III RP. Skąd pan wie z jakiej generacji ja pochodzę?
    Czyżby miał Pan dostęp?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Jeśli dziś mamy do czynienia z politycznym chaosem, to jest też jasne, że wygrywa ten polityk, który szybciej pokaże, iż potrafi nad chaosem zapanować”

    Marzy się, żeby ktoś przyszedł, wszystkich wziął za mordę i zrobił porządek.

  6. Jaruta,

    jeśli ja to Czarna Sotnia (rosyjscy protofaszyści), Wy to czerezwyczajka (proto KGB), i Wam się nie udało, a nas mają zjeść, to o kogo chodzi?

    Innymi słowy, kto stoi za panem Makowskim???

  7. Dlaczego znikają wpisy??? Prewencja nie wystarcza? Zaczyna się wymazywanie przeszłości?

  8. Marcin Gt – no i wyszła z Twojej wypowiedzi żandarmska dusza! Kto za kim stoi? Kto za kogo myśli? Tylko tych od strzelania zawsze dość.

  9. Ten wiersz napisal poeta Mlodej Polski Jan Kasprowicz pod koniec XIX w. Pokazuje wyraznie, ze w Polsce nie zmienilo sie nic od tamtego czasu. Z braku miejsca tylko czesc utworu.
    Rzadko na moich wargach-
    Niech dzis to warga ma wyzna-
    Jawi sie krwia przepojony,
    Najdrozszy wyraz: Ojczyzna.

    Widzialem, jak sie gromadza
    Na rynkach kupczykowie.
    Licytujacy sie wzajem,
    Kto Ja najglosniej wypowie.

    Widzialem, jak miedzy ludzmi
    Ten sie urzadza najtaniej,
    Jak poklask zdobywa i rente,
    Kto krzyczy, ze zyje dla Niej.

    Widzialem, jak do Jej kolan-
    Wstret dotad serce me czuje-
    Z poklonem sie cisna i rada
    Najpospolitsze szuje.

    Widzialem rozliczne tlumy
    Z pusta, leniwa dusza,
    Jak dzwiekiem orkiestry swiatecznej
    Resztki sumienia glusza.

    Sztandary i proporczyki,
    Przemowy i procesyje
    Oto jest tresc Majestatu,
    Ktory w niewielu zyje.

    Wiec sie nie dziwcie-ktos moze
    Choc milczkiem slusznosc mi przyzna-
    Ze na mych wargach tak rzadko
    Jawi sie wyraz: Ojczyzna.

  10. Jaruta,

    nie wyszła, tylko odniosłem się do Twoich insynuacji:

    Marcin GT. – nie wiem skąd, z jakich czeluści wypełzają zastępy Czarnej Sotni, do której chyba aspirujesz? Należysz? Muszę Cię zmartwić, Robaczku – należę do znacznie starszej generacji czerezwyczajki. Nam się nie udało i Was zjedzą.

    1. Insynuacja numer jeden: ja jestem członkiem jakiejś sotni.
    2. Wprost stwierdzenie: Pan to była (albo aktualna) bezpieka.
    3. Sugestia, że pańska praca w bezpiece już dała Panu namiary na to kim jestem (aluzja do mojego wieku).
    3. Pan dostał od kogoś po tyłku, od kogo? Skoro był Pan w bezpiece, to od Amerykanów, Solidarności, Kościoła, Izraela?
    4. Ci, którzy zjadają, to jacyś bliżej niedookreśleni oni, do których należy również pan Makowski.

    Tyle zrozumiałem, bardziej ukrytych kodów nie kminię niestety…

  11. Cóż, warto jednak w końcu zobaczyć, jak bardzo zarówno dziennikarze z „Wyborczej”, jak i dziennikarze „Polityki” przyczynili się do „zwycięstwa” pana Komorowskiego i PO. Panu Lisowi to p. uda powinien wysłać kwiaty w podziękowaniu 😀
    No i taka absolutnie nietendencyjna pani Paradowska: http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,18042416,Przeglad_prasy_Janiny_Paradowskiej_w_TOK_FM__3_czerwca.html#Czolka3Img

  12. Razem to partia dzieci bogatych rodziców i w ten sposób się dowiedzieliśmy, co znaczy słowo ‚prekariat’.

  13. Pamietam jak Jaruzelski wprowadzil stan wojenny by zapobiec chaosowi…
    Mysle, ze elity mysla o czyms podobnych w wypadku gdyby mialy utracic wladze i koryto.

    Chaos zawsze oznacza tak naprawde obawy o wlasna pozycje.

  14. Ciekawe spostrzeżenia – widzę to tak samo, ale jestem pesymistą. Dominującą rolę odgrywają obecnie siły odśrodkowe, a najbardziej zwarta formacja (takie wygrywają na zamieszaniu) sieje aktywnie chaos informacyjny i operuje oszczerstwami wobec każdego, kto nie jest za ich wodzem. Myślę, że czekają nas ciężkie czasy.

  15. Ta cała dyskusja dowodzi własciwie beznadziei ststemu demokacji powszechnej. Napiszę najpierw nieco o wypowiedziach pana Kukiza:

    Był kiedyś w trójce program Marcina Wolskiego „sześćdziesiąt minut na godzinę” a w nim Jacek Fedorowicz prowadził jedną z części audycji: „dyrekcja cyrku w budowie”. No i była to jakaś koszmarna przepowiednia,która zaczyna się sprawdzać w życiu. Niestety!!!
    1. Kukiza intencją startu w wyborach prezydenckich było przyszłe wejście do parlamentu. Czyli, jeśli go dobrze zrozumiałem, to wcale nie chciał być prezydentem. I dalej idąc tą drogą myślową, zrobił w balona jego elektorat, bo posługując się zdrowym mózgiem, „ukradł” innym kandydatom trochę wyborców, którzy gdyby wiedzieli, że głosują na kogoś, kto nie chce być wcale wybrany oddają potencjalnie nieważny głos, który mogliby dać komuś innemu albo w ogóle nie głosować. Nie wiem jak dla innych, ale jest to według mnie oszustwo.
    2. Kukiz bedzie decydował o tym, kto będzie kandydował. Myślę, że nawet sam Albert Einstein nie uznałby siebie za uprawnionego i zdolnego do takiej decyzji, mimo, że ujmując to w sposób delikatny, to Einstein był jednak nieco mądrzejszy od pana Kukiza (grał zresztą na skrzypcach i chyba jedynie muzyka była cechą wspólną Kukiza z Einsteinem, choć myślę, że Kukizowi nie podobałaby się muzyka, którą uprawiał Einstein a Einstein miałby odruch wymiotny słuchając Kukiza). Chyba, że Kukiz jest innego zdania. Nie wiem, może to kiedyś powie. I jeszcze co do dolnej granicy wieku (25 lat). Tylko ktoś na pozimie pana Kukiza może wierzyć, że 25 latek jest na tyle doświadczony i posiada wystarczającą wiedzę aby tworzyć ustawy (to przecież rola sejmu ale nie wykluczam, że Kukiz tego nie wie). Mam wielki szacunek do ludzi młodych (sam kiedyś byłem młody), dziś jednak wiem jak bardzo przesadzałem jako 25 latek w ocenie mojej wiedzy na wiele tematów. Dodam, że np. w Niemczech (nie zwsze muszą być wzorem ale czasem jest tu coś dość logicznego) dolną granicą wieku aby mieć uprawnienia budowłane do sprawdzania obliczeń statycznych (jestem konstruktorem mostów) jest 35 lat. Myślę, że jednak rządzenie państwem jest jednak bardziej skomplikowane niż obliczanie nośności konstrukcji budowłanych. No chyba, że jest sę panem Kukizem mającym 25 letnich doradców.
    3. Kukiz będąc premierem chce zmienić ustrój Polski. Ciekaw jestem na jaki, bo tego własciwie nie powiedział. Odnoszę wrażenie, że on sam nie wie na jaki…, chyba, że wymyslił jakis nowy…
    4 i 5. W tym, że Stowarzyszenie Ryszarda Petru może być dla kraju szkodliwe to ma dużo racji, jednak to, że działalność banków jest drapieżna wie chyba każdy myślący człowiek, ale jak na razie są one silniejsze (niestety) nie tylko od pana Kukuza ale i od mocarstw… no ale cóż, Kukiz może wie, jak to zmienić.
    No cóż. „dyrekcji cyrku w budowie” ciąg dalszy. Jednak tragicznym jest fakt, że wyszła ona z ram satyrycznego programu radiowego i zaczyna działać w rzeczywistości.
    Ta cała sytuacja utwierdza mnie w przekonaniu, że demokracja powszechna jest właściwie tragedią. Tylko demokracja elitarna mogłaby zatrzymać paranoję, jaką stały się wybory do parlamentu czy też wybory prezydenta. Wybrano własnie prezydenta, który powiedział, że modli się do Ducha Świętego o mądrość. To też radze panu Kukizowi…, a może się uda (i jemu i Dudzie).
    Pozdrawiam wszystkich, którzy się chociaż po cześci zgadzają z tym, co napisałem a tych, którzy uważają mnie z głupka proszę aby mnie nie obrażali.
    Victor Ast

  16. Jeszcze raz ja, bo stwierdziłem, że nie odniosłem się jeszcze do tytułu bloga „czas politycznego chaosu”. A czymże innym może być demokracja pozwalająca na to, aby między dżumą a cholerą wybierała tłuszcza? O to przecież chodzi i kapitałowi i jemu poddanym „politykom”, bo obniżenie poziomu kształcenia to właśnie droga do upadku poziomu umysłowego społeczeństwa.

  17. Żyję długo. Może i za długo. Z doświadczenia wyróżniam i obserwuję trendy w polityce. Wiem jedno: do PIS i pisopodobnych organizacji lgną specyficznie myślący ludzie. Nieufni, mający za złe, nieskorzy do współpracy, ale zamykający się w mentalnym getcie. Jakoś tak jest, że np po wyborach samorządowych (jeszcze nie kojarzymy ani nazwisk, ani twarzy) w czasie transmisji obrad głos zabiera pani/pan nawołujący do kontroli, karania, wyjaśnień – w ciemno, to członek PIS-u. Mentalność bolszewicka, chociaż krzyżem wycierają sobie gęby chętnie i często. I ten język… „kto za nim stoi”.

  18. jaruta
    3 czerwca o godz. 16:51 26830
    Podobne przyciąga podobne , to znane powiedzenie i fakt. Tak wysokie poparcie dla PiS i jego trwanie zawdzięczamy hierarchom kościoła którzy w swej głupocie uwierzyli, że ten polityk będzie działał pod kościół. Jak wygra z odpowiednią przewagą to zobaczą jak będzie działał.