Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

18.03.2015
środa

Koniec dyktatu pana i plebana

18 marca 2015, środa,

Czy w tym roku na dobre pożegnamy się z dyktatem pana i plebana?

1.

Księża, a za nimi politycy, jak mantrę powtarzają, że polskie społeczeństwo jest konserwatywne i tradycjonalistyczne. Dlatego nie ma szans i na ratyfikację konwencji antyprzemocowej, i uchwalanie racjonalnej ustawy bioetycznej czy napisania równościowej ustawy o związkach partnerskich.

Sęk w tym, że mantrę o konserwatywnym społeczeństwie może bezmyślnie głosić ten, kto ignoruje preferencje światopoglądowe Polaków – kto swoje prywatne przekonanie, nawet nie tyle konserwatywne, co tradycjonalistyczne, rozciąga na całe społeczeństwo, popełniając błąd uogólnienia. Kto, jak duża część polityków, szczególnie prawicy, przesiadujących w telewizyjnych studiach, bardziej zdradza lęk przed każącą ręką proboszcza niż Boga – nie mówiąc już o wyborcach. A politycy bardziej lękają się proboszcza niż Boga, bo doskonale wiedzą, że proboszczowie głosują, a Bóg nie.

Tyle że Polacy już dawno kraj pana i plebana odesłali na śmietnik historii, bo nie godzą się, by ktoś im mówił, co mają myśleć, jak się zachowywać i z kim spać. By nie być gołosłownym, kilka wskaźników: 89 proc. Polaków, według sondaży IBRIS dla Rzeczpospolitej, popiera ratyfikację konwencji antyprzemocowej; 71 proc. społeczeństwa popiera in vitro (wynika z sondażu zrealizowanego przez Millward Brown dla Faktów TVN); 75 proc. rodzimych katolików popiera antykoncepcję. Tak oto, co jak na dłoni pokazują badania, pryska mit o „Polaku-konserwatyście” i mit o „Polaku-katoliku”.

2.

Dlaczego jednak, mimo tych – zdawałoby się – oczywistych danych, część polityków i Kościół z taką stanowczością walczy z preferencjami światopoglądowymi Polaków? By była jasność: tu nie idzie o żadną moralność albo niemoralność Polaków. Nie idzie tu o pogłębienie przeżycia religijnego. Tu gra idzie o… władzę. Oto główny powód, dlaczego środowiska konserwatywne z taką zaciekłością walczą i z konwencją antyprzemocową, i z in vitro, i z gender. I z całą tzw. „cywilizacją śmierci”.

Otóż najgorsze z punktu widzenia Kościoła nie jest to, że ratyfikacja konwencji antyprzemocowej i uchwalenie ustawy bioetycznej w końcu się ziści. Najgorsze będzie to, że wprowadzenie niechcianych przez biskupów regulacji nie ściągnie na Polskę wszystkich tych plag, którymi dziś nas straszą. A więc okaże się, że po ostatecznej ratyfikacji konwencji Polska nie stanie się Sodomą i Gomorą. A więc: dziewczynki nie będą chciały zostawać chłopcami i vice versa. Dzieci nadal będą wychowywane przez rodziców. Mężczyźni heteroseksualni masowo nie będą stawać się homoseksualistami itd. Krótko: nie nastąpi żadne, ku trwodze prawicy i biskupów, moralne trzęsienie ziemi. Krótko: konwencją antyprzemocową nie da się już dłużej straszyć Polaków.

I po drugie: ratyfikacja konwencji atyprzemocowej, a za chwilę, mam nadzieję, uchwalenie przez Sejm ustawy bioetycznej, wbrew prawicy i Kościołowi, ostatecznie pokaże, że „Kościół nie taki silny, jak go się maluje”. Że można rządzić Polską, nie czekając na błogosławieństwo biskupa, ale kierując się zdrowym rozsądkiem i własnym sumieniem. I że taki styl rządzenia jest przez większość Polaków pożądany i akceptowany.

Czy zatem wybicie się w ten sposób państwa na samodzielność to zła nowina dla Kościoła? Tak, jeśli Kościół wciąż marzy o wpływach politycznych. Nie, jeśli chce wrócić do Ewangelii, a mniej zajmować się polityką i walką o władzę. To dobra wiadomość dla polityków, którzy w końcu zobaczą, że może bardziej należy „bać się Boga i wyborców” niż własnego proboszcza.

3.

A zatem: rok 2015 w Polsce może być rokiem, w którym Polacy pożegnają się ostatecznie z dyktatem pana i plebana. I dlatego może to być rok przełomowy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 15

Dodaj komentarz »
  1. ,,A politycy bardziej lękają się proboszcza niż Boga, bo doskonale wiedzą, że proboszczowie głosują” – To nie tak. Politycy wiedzą, że głosuje mniejszość wyborców a więc ci silnie zmotywowani i nie da się przecenić takiego narzędzia szczucia jakim jest nie podlegająca (formalnie) prawu wyborczemu ambona. Dzięki temu agresywna mniejszość, centralnie sterowana i silnie motywowana narzuca swoje mniemania większości. Dlatego mamy taką nadreprezentację maniactwa katolickiego – tzw. normalni siedzą w domach w dniu wyborów i nie ma narzędzia mobilizacji, które by tych normalnych ludzi mogło zmobilizować.
    ,,Polacy już dawno kraj pana i plebana odesłali na śmietnik historii” – to nie Polacy odesłali ale tak wyklinana komuna, za to solidaruchy wyciągnęły tego stęchłego trupa i od 25 lat pompują w niego kasę. A to wszystko dzięki ,,nieodżałowanemu” Panu Tadeuszowi.

  2. Panowie to byli, ale przed wojną. Dyktat pana i plebana skończył się po wojnie, a po 89. mamy renesans, ale dyktatu plebana, już bez pana. Na szczęście cała ta kontrreformacja, której jesteśmy świadkami w ostatnich latach, dociera już tylko do czołobitników, na co wskazują przytoczone badania, ale mentalność i tradycyjna celebra jeszcze im, tym katabasom, daje wiele lat rządów nad strzyżonymi owcami, pomimo tego, że nie mają już wpływu na ich wybory. Niech się obudzą wreszcie, że zbliża się małymi krokami okres, w którym pozostanie im jedynie świadczenie usług kościelnych. Pewnie to czują, stąd te akty desperacji. Purpurowe chłopstwo nie rozumie, że tradycji się nie konserwuje, a pielęgnuje, uprawia jak ziemię- cultus agri. No, ale oni pewnie o tym wiedzą, tylko ta władza nad rzędem dusz jest taka kusząca, a tym bardziej dla zakompleksionych wsioków jak oni.

    Oczywiście nie zapominajmy o polskiej wsi, bo tam rządy będą sprawować jeszcze bardzo długo.

  3. I kto to mówi? Ten, który służy od lat panu i plebanowi i jest jeszcze za to sowicie wynagradzany w gotówce i synekurach!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pamiętam, jak przed uniowstąpieniem szeptana propaganda straszyła klauzulami o likwidacji niemal wszystkich polskich uniwersytetów (z wyjątkiem dwóch, czy trzech). Nie zrealizowało się. Ale czy Polacy stali się bardziej prounijni, gdy okazało się, że przeciwnicy kłamią? Albo czy przeciwnicy wycofali się ze wstydu z polityki? Jakoś tego nie widzę.

    Zgodzę się, że jeśli chodzi o konwencję to walka o władzę, ale w inny sposób — to pierwsza propozycja w negocjacjach, celowo zawyżona by więcej dla siebie utargować. Blokada konwencji antyprzemocowej, czy regulacja in vitro, to dwie sprawy z góry przez prawicę przegrane. Ale jeśli tu prawica postawiła się twardo, to czy ktokolwiek zaryzykuje walkę o sprawy, które wciąż nie są przez nią przegrane, takie jak małżeństwa jednopłciowe, albo wyprowadzenie katechezy ze szkół?

  6. @Slawczan ma rację. Gdyby KRK chciał ateistom bluźniercze języki powyrywać to by poszli na manifestację. A tak to nie majà motywacji, da się wytrzymać. Skamlà zamiast warknàć, merdajà ogonem zamiast ugryźć. Dziecinada.

  7. Panie Redaktorze,

    Oby się spełniły marzenia Pana i oświeconej reszty społeczeństwa.

  8. Śmiechu warte, Makowski, śmiechu warte. „Polityka” dyskryminuje kobiety, jest dowód: ani jedna kobieta nie była redaktorem naczelnym „Polityki”, a w zespole redakcyjnym zaledwie 30% to kobiety. „Polityka” jest tak samo konserwatywna, jak i kler.

  9. Bez związku z dyskursem publicznym na temat. Np tu: http://ateista.pl/showthread.php?t=14320

  10. II No dobrze ale powie ktoś, że faktycznie kobiety są ofiarami przemocy o wiele częściej niż mężczyźni. A skąd to wiadomo? A może jest takie przyzwolenie społeczne dla przemocy przeciw mężczyznom, i taka akceptacja, i afirmacja wręcz, że nie jest wykrywane? Jak to sprawdzić a? Zresztą matryca przemocy jest dostosowana do kobiet i przemoc wobec mężczyzn nie jest wykrywana. Owszem, może kobieta zgłaszająca na Policji że ją mąż bije nie ma fantastycznie, ale jak facet pójdzie i powie, że mu żona urządziła ciche dni to przecież śmiechem go dobiją. I tu jest nierównowaga i niech Amnesty International się weźmie za robotę i zwalcza stereotyp.

    Za chwilę się okaże, że nie da się porównać i się fikanie skończy

  11. „Czy zatem wybicie się w ten sposób państwa na samodzielność to zła nowina dla Kościoła? Tak, jeśli Kościół wciąż marzy o wpływach politycznych. Nie, jeśli chce wrócić do Ewangelii, a mniej zajmować się polityką i walką o władzę”

    Kościół katolicki ma wrócić do Ewangelii ? A niby kiedy miał coś wspólnego z Dobrą Nowiną głoszoną przez Jezusa ? Od IV wieku, kiedy powstał, zawsze zajmował się tylko polityką i walką o władzę. Dlaczego ? Wyjaśnia to poniższy przykład:

    „Po bitwie wyborczej stoczonej przez Damazego i Ursyna o biskupstwo rzymskie w 366 roku, znaleziono w kościele St. Maria Maggiore, ciała 137 ofiar. Nic dziwnego, ze takie fakty miały miejsce, skoro objąwszy stanowisko, biskupi Rzymu: „Wolni są od wszelkiej troski o pieniądze, wzbogacani ofiarami ze strony zamężnych kobiet, jeżdżą w powozach, są wspaniale ubrani, obficie ucztują – ich bankiety przewyższają nawet cesarskie”. (Historia chrześcijaństwa, Paul Johnson, s.102).

  12. @observer
    18 marca o godz. 15:51
    To trochę nie tak – ateiści to kolejna MNIEJSZOŚĆ. Moim targetem raczej są tzw. normalni ludzie – wierzący (w coś), wkurzeni na klechów ale nie do granic apostazji, idący stereotypem. Nie piętnuję tej ,,letniości” bo ona jest hamulcem bezpieczeństwa wobec tych z prawa jak i z lewa.
    @takei-butei
    18 marca o godz. 18:20
    Bardzo celna uwaga. To powinno w takim piśmie wyglądać inaczej ale ale…ile kobiet zajmowało stanowisko papieża? Ja tylko słyszałem o papieżycy Joannie ale to było tak dawno…
    @dezerter83
    18 marca o godz. 20:44
    Zawsze mnie bawiło w kazaniach odwoływanie się do dziedzictwa 2000lat Kościoła i AUTORYTETU Stolicy Apostolskiej (za JP II). Słuchałem tego z dużą uciechą pomny okresu tzw. pornokracji za hrabiny Marocji. To też znacząca cegiełka budująca ów autorytet, którego depozytariuszem był Największy Polak W Dziejach Galaktyki.

  13. .

    —PLEBAN HERE—

    Informacje o mojej smierci
    sa grubo przesadzone, ze
    zacytuje Mark Twain’a

    Cham chamowi oka nie wykole,
    a pleban/biskup tak jak chlop,
    to synowie malorolnych
    prymitywow

    zaryzykowal bym tu rowniez teze
    ze czesc spora politykow z ferajny
    na gnojnej to dzieci malorolnych
    chlopow z pipidowka, z genem
    pazernosci chama do wladzy

    Mamy wiec symbiotyczny
    triumvirate chamow ktory
    zagnal milczaca wiekszosc
    do naroznika,

    Cos mi sie jednak widzi
    ze milczaca wiekszosc
    czuje sie tam jak u siebie,
    czasem cos tam bakna
    w „Polityce”

    ~

  14. Polacy mocni są w ankietach i gadaniu u siebie w domu… a przed księdzem klękną i przyznają mu rację

  15. Mnie za to śmieszą piski przestraszonych chłopczyków, jak Smok Eustachy, którzy wbrew rozumowi opowiadają jaka to ta konwencja niesprawiedliwa, bo ich nie chroni przed kobietami i że oni żądają równości. Boki zrywać! Ale i trochę niepokoju wynikającego z tego, jak ktokolwiek mógł się zdecydować na tak żenujący głos? Toć świadczy on o przekonaniu, iż poziom intelektualny Polakow jest aż tak niski, że takie piski mogą się spotkać z uznaniem i zrozumieniem zamiast blamażu. Zgroza.

  16. cccamel.
    Jak wiesz, w świecie rzeczywistym istnieją ludzie, których celem życia jest pisanie na wszystko i na wszystkich, do wszystkich skarg.
    W świcie wirtualnym występuje gatunek o podobnym skrzywieniu psychicznym, tyle że celem ich życia jest demaskowanie wszystkiego i wszystkich.
    Tam wyżej jeden taki, przy każdej okazji, demaskował Palikota, który wyrzucił Grodzką z partii. Teraz demaskuje Politykę, która to gazeta nie miała kobiety za red. naczelnego.
    Tak być nie może – trzeba to zdemaskować do imentu.

    Ten drugi z kolei, uznał konwencję za dyskryminacyjną i natychmiast postanowił ten fakt zdemaskować.

    Niestety jesteśmy skazani na tego typu trolli, którzy nic nie wnosząc, promują się będąc zawsze na nie – co widocznie wpływa korzystnie na ich zwichrowane psychiki.
    A powód działalności demaskatorskiej zawsze się znajdzie.