Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

5.03.2015
czwartek

Kościół jak dentysta

5 marca 2015, czwartek,

Słuchając rodzimego Kościoła, można odnieść wrażenie, że Jezus nauczał tylko o seksie.

1.

Kościół w Polsce ma zadziwiającą zdolność: doskonale wie, jak pozytywne przesłanie Ewangelii sprowadzić do przesłania w zasadzie tylko negatywnego.

Kiedy bowiem człowiek uważnie słucha Kościoła, a w Polsce ludzie wciąż jeszcze tak robią (jak długo, to już zależy od samych księży i ich świadectwa…), to posłyszy w zasadzie jedno wielkie „NIE”. Nie dla konwencji antyprzemocowej, nie dla ustawy o in vitro, nie dla związków partnerskich…

W tę logikę negatywnego przesłania wpisuje się także ostatnia akcja billboardowa. Już od kilku dni w polskich miastach wiszą plakaty z następującym hasłem: „Konkubinat to grzech. Nie cudzołóż”. Inicjatorem kampanii jest działający przy Konferencji Episkopatu Polski Krajowy Ośrodek Duszpasterstwa Rodzin.

Pal sześć, że akcja pewnie jest kosztowna i że Kościół mógł te pieniądze (nawet jeśli pochodzą one ponoć od prywatnego sponsora) lepiej spożytkować: fundując, na przykład, stypendia dla biedniejszych dzieci z małych miast czy wspierając organizacje charytatywne – jako symbol Franciszkowego Kościoła ubogiego i dla ubogich.

Niestety, Kościołowi w Polsce dużo lepiej wychodzi wcielanie się w rolę stróża moralności publicznej niż głoszenie Dobrej Nowiny o zbawieniu człowieka.

2.

Ale ta akcja pokazuje coś jeszcze: cały przekaz publiczny Kościoła sprowadzony jest tu do kwestii związanych z ciałem i ludzką sensualnością. A jeśli tak, to Kościół nie może się potem dziwić, że w odbiorze wiernych, jak twierdzi wielu, zajmuje się wyłącznie seksem. Krótko: księża, co można posłyszeć od niejednego pobożnego katolika, wciąż ulegają pokusie zaglądania do sypialni – nawet wtedy, kiedy mówi im się zdecydowane: „basta”!

Po drugie, Kościół w Polsce całe przesłanie Jana Pawła II sprowadził właśnie do kwestii związanych z ludzką seksualnością. Kwestie związane z teologią ciała są bodaj jedynymi, jakie rodzimy Kościół sobie przyswoił, księża się tego przesłania nauczyli na pamięć i w tym przepowiadaniu Ewangelii ciała, czują się biegli. Nie w teologii stworzenia, nie w Chrystologii czy nie daj Bóg teologii feministycznej, ale właśnie w teologii seksualności, by nie rzec: biologii. Stąd i temat obecnej akcji billboardowej. Tyle że sprowadzanie nauczania Jana Pawła II do tzw. teologii ciała to uproszenie i krzywda, jaką wyrządza się dziedzictwu papieża Polaka.

Trzy, Kościół swoją strategią duszpasterską pokazuje, że nie tyle widzi w ludziach wiernych, także grzesznych, ile tylko grzeszników. W tym sensie przypomina dentystę (nic nie mam, by była jasność, do stomatologów), który – gdy widzi człowieka – od razu, z racji profesji, dostrzega tylko ubytki w uzębieniu. Kościół, przyglądając się swoim wiernym, widzi w nich tylko grzeszników, których wiarę w Boga, życie duchowe, sprowadza do szóstego przykazania. To nawet nie strategia zabójcza – to po prostu błąd.

Po czwarte, Kościół, okazuje się, dużo lepiej potrafi zarządzać grzechem i strachem człowieka niż miłosierdziem i nadzieją. Jak inny wydźwięk miałaby ta kampania, gdyby – przykładowo – zorganizowano akcję billboardową, a na plakatach pojawiło się hasło: „Wierność jest OK”. Albo: „Jeśli wierzysz, żyj odpowiedzialnie”. Dziś dużo skuteczniejsza jest „pedagogika zaufania” do człowieka niż „pedagogika strachu” przed piekłem.

3.

I na koniec: gdyby przypadkiem ktoś miał powiedzieć, o czym nauczał Jezus z Nazaretu tylko na podstawie publicznego przekazu Kościoła w Polsce, to musiałby dojść do wniosku, że Jezus przede wszystkim zajmował się seksem, a nie troską o biednych, wykluczonych, zepchniętych na margines.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 69

Dodaj komentarz »
  1. Panie Makowski postudiuj pan nieco Ewangelii i nie bądź takim straszliwym ignorantem. Poczytaj sobie Kazanie na Górze, gdzie Pan Jezus mówi wyraźnie: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. [Mt 4, 12]. Czyste serce ma ten, kto nie jest obciążony grzechami. Grzechem jest także, i to wcale niepoślednim, cudzołóstwo. Zatem wniosek prosty: cudzołożnicy nie będą oglądać Boga czyli NIE BĘDĄ ZBAWIENI, panie Makowski. Również ci, którzy przeinaczają naukę Pana Jezusa, mówiąc, że cudzołóstwo i inne grzechy nieczyste nie są grzechem, nie mają co liczyć na zbawienie. To Kościół ma rację, nie pan, panie Makowski. Jest Wielki Post, myśl pan o swoim nawróceniu. Dobrze radzę.

  2. Zgodnie z wykładnią biblijną to grzech. I to nie podlega dyskusji. Panu redaktorowi zdaje się uwiera to, że przekaz kościoła ma wydźwięk negatywny (przez zakazy) a nie pozytywny (motywowanie, inspirowanie do dobrego miast zakaz złego). To jak w wychowaniu dzieci. Lepiej pokazać, jak postępować dobrze, wzmacniać pożądane zachowanie niż skupiać się na tępieniu tych niepożądanych i wymierzać kary. Nie zmienia to faktu, że kościół nie udaje tolerancji. Konkubinat to dla biblijnie wierzącego – grzech.

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. Jestem ciekawa, jak „waldi” rozumie instrukcje obsługi? Czy tak, jak tekst P.Makowskiego?

  5. Wymyślili ,że człek ma grzech pierworodny i 10 przykazań do wykonania ,.W zależności o sytuacji wykorzystują jedno albo dwa do prania mózgów.Wykorzystują ,czyli ludzie a nie kościół panie Makowski.A gdy się widzi wokół szczęśliwych małżonków i kochanków ,i w ciele ma szaleństwo hormonów,to resztę rzeczywistości ma się do seksu jak jamnik do piramidy.No i przykazanie nie kradnij, w dobie składek na stocznie ,byłoby dziełem szatana w chwili pokazywania na bilbordach.

  6. „waldi” ! Powiedziane w Piśmie jest również: beati paupere spiritu. Dlaczego nie widzę popartego osobistym przykładem zachęcania do czynienia dobra ? Widzę natomiast stałe wpajanie owczarni, że jest niemoralna, podła, grzeszna. Czy tylko strachem pasterze chcą wymuszać umiłowanie Pana, posłuszeństwo i uległość ? GDZIE TU NAUCZANIE JEZUSA CHRYSTUSA ?

  7. KK ma po prostu wprawę w zarządzaniu przez strach – robił to 1,5 tysiąclecia. Teraz Franciszek próbuje przekonać, że KK się zmienia i – siedząc na złotym tronie – głosi tanie hasła o kościele ubogich.
    U nas zaś KK pokazuje całą wściekłą desperację, gdyż widzi, że ludzie (nareszcie!) mądrzeją i się odwracają od sekty, która chce władzy i pieniędzy szachując ludzi grzechem, piekłem i całym tym zbiorem klechd.
    Im szybciej pogonimy tych darmozjadów, tym lepiej dla kraju.
    A jeśli ktoś nie umie myśleć i żyć samodzielnie i potrzebuje watykańskiego okupanta, niech sam go utrzymuje.

  8. Niech Pan sobie da z nimi spokój. Niech mówią i piszą, co chcą. Z całego Pana artykułu o tym bilbordzie zostały mi w pamięci pieniądze od prywatnego sponsora. Można powiedzieć, że nie pierwszy i nie ostatni raz ta instytucja robi coś za nie swoje pieniądze (darowane – jeśli ktoś woli). Ja, Pan i wszyscy podatnicy składają się też na Świątynię Opatrzności Bożej i jeszcze wiele innych „dzieł”.

  9. Jezus (być może) był po prostu normalnym facetem a nie niewyżytym seksualnie maniakiem. Bo o coś takiego ocierają się zachowania kleru. Zresztą o czym kler ma mówić? O wyzysku? Toć to esencja kapitalizmu a Kościół to największa ziemska korporacja. Sprawiedliwości? Jakiej skoro prawa innego oprócz swojego nie uznają? O uczciwości? Po dziesięcioleciach ukrywania i tuszowania pedofilii?
    A seks – jest wszędzie, jest za darmo i dostępny dla każdego a seks bez ślubu można przyrównać do picia nieakcyzowanej wódki. Jako, że bez stosownego podatku (tu: datku) to jest to występek.
    Można na to spojrzeć od innej strony: każdy totalitaryzm był opresyjny na polu seksualności – pragnął ta intymną sferę życia człowieka poddać swojej arbitralnej kontroli i sprowadzić tylko do funkcji rozpłodowej.

  10. Cyt: „Po czwarte, Kościół, okazuje się, dużo lepiej potrafi zarządzać grzechem i strachem człowieka niż miłosierdziem i nadzieją.”
    A kiedyż to Kościół kat. nie skupiał się na rządzeniu grzechem i strachem?
    Odpowiedź jest jedna: NIGDY.
    I to się nie zmieni, dopóki Kościół kat. jest Kościołem kat.

    Cyt: „Kościół w Polsce ma zadziwiającą zdolność: doskonale wie, jak pozytywne przesłanie Ewangelii sprowadzić do przesłania w zasadzie tylko negatywnego.”
    Tu jest alternatywa:
    1. Kościół kat. nie zna, nie rozumie „pozytywnego przesłania Ewangelii”. Gdyby znał i rozumiał, to by je głosił.
    2. Kościół zna i rozumie, a jednak głosi „negatywną Ewangelię”. Jest więc cyniczny, albo ściga go wewnętrzny przymus dania priorytetu negatywności. Gros kleru to ludzie ciężko skrzywieni. Muszą tym skrzywieniom dawać ukryty i jawny wyraz, oraz krzywić innych. To daje ulgę w cierpieniu i wewnętrzną satysfakcję. Jest to satysfakcja Szatana. Piekło jest w głowach członków kleru.

    „Pozytywne przesłanie Ewangelii” nie istnieje. To tylko fantazje poszczególnych osób, marzenia i wciskanie w teksty nieistniejącego. Ani historia chrześcijaństwa, ani dominująca większość wiernych nie potwierdza tego przesłania.
    Ewangelie to zlepieniec, z którego każdy sobie wydłubuje co mu pasuje. A co pasuje, wskazałem wyżej. Nie rządzi żadne „pozytywne przesłanie”.

  11. Starzy homoseksualiści mówią jak ma wyglądać związek heteroseksualny. Dobre sobie.
    Starzy onaniści mówią, że masturbacja to grzech. Dobre sobie.
    Starzy cudzołożnicy wzbraniają przed grzechem. Dobre sobie.
    Starzy pedofile…..

  12. Panie Waldi, czy wszyscy polscy katolicy są tak przepełnieni jadem? Rada, by pan Makowski pomyślał o swoim nawróceniu to z pańskiego „czystego serca”? Sadząc z pańskiego wpisu, dogłębnie studiuje pan Ewangelię i stosuje ją w życiu. Zwłaszcza przykazanie miłości jest panu bliskie, stąd pewnie ten napastliwy ton.

  13. Bo, Panie redaktorze, jak sie odrzuci propagande i zbada suche fakty, to odpowiedz jest widoczna golym okiem, jak na dloni.

    Z pozytywnego przeslania nie da sie wyciagnac ani grosza. Za to z negatywnej nauki i postraszenia ciemnego ludu, od niemal 2000 lat zyje sie doskonale. Jak sie dobrze postraszy, z jednej strony, a z drugiej „da laske wybaczenia i zmycia grzechu”, to za w/w usluge bierze sie zasluzone wynagrodzenie.

    Tak to dziala i nie ma sie co czarowac, ze jest inaczej. A jesli ktos woli sie zastanawiac, nad przeslaniem i tak zwanymi „naukami kosciola” to zwyczajnie traci czas i jak nie rozumial, tak dalej nie bedzie rozumial… No chyba, ze swiadomie woli udawac, ze nie rozumie.

  14. Żorż Ponimirski
    5 marca o godz. 14:47 26608
    Jak mówią księża, to jest właśnie „pozytywne przesłanie Ewangelii”

  15. Moim zdaniem Pan Jarosław nie ma racji.

    A to dlatego, że do ludzi często przesłanie negatywne trafia lepiej niż pozytywne – tak jest w przypadku na przykład kampanii antynikotynowej. Dlatego się wymaga umieszczania róznych zniechęcających tekstów i obrazków na paczkach papierosów.

    Podobnie to działa w przypadku wypadków drogowych. Dobrze pomyślany komunikat negatywny jest silniejszy (jeśli nie nadużywany) niż pozytywny.

    Zresztą to samo stosują niektórzy publicyści „Polityki” waląc w Kościół za każdym razem jak mogą (zwłaszcza Stanisław Tym). Bo wiedzą jak silny jest przekaz negatywny.

  16. Chciałbym tylko przypomnieć ludziom kościoła że nieczystość, pycha oraz nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu też są grzechami i też możnaby z tego bardzo zgrabne plakaty zmontować.

  17. Ale myślę, że o tym nie zapomnieli. 😉
    Niech Pan sfinansuje kampanię przeciwko obżarstwu. Popieram rękami i nogami.
    A drugą przeciwko nieczystości. Będę skakał ze szczęścia.
    A trzecią przeciwko pysze – będę się turlał z uciechy.
    (Żeby była jasność, jestem tzw. człowiekiem Kościoła).

  18. Czego nauczał Jezus tego akurat nie wiadomo, bo nie ma rzetelnych przekazów historycznych, są jedynie spisane później legendy, które można interpretować na rozmaite sposoby. Legendy te nie są spójne i pokazują zupełnie różne postaci pod jedną nazwą.

    Nauczanie kościoła polskiego nie różni się od kościoła w ogóle pod względem merytorycznym, a jedynie retorycznym. Polscy biskupi są dużo bardziej bezczelni i nieokrzesani od Franciszka.

  19. A dlaczego to Redaktora i pozostalych nie dziwi sam fakt takiej reklamy spolecznej? przeciez to dyskrymkinacja tych bez oltarza w podobno swieckim panstwie.
    Zauwazam, ze przez lata od czasu wolnej Polski kazdego dnia, czy roku coraz mniej dziwi, czasami nawet ciagle oburza, ale to w niczym nie przeszkadza owej instytucji.
    Pragne jednak zwrocic uwage, ze obsesja seksualna kk nie powstala dopiero w tych nowych czasach. Byla od zawsze i jest w kazdej religii, czy to muzulmanskiej, zydowskiej, hindu i jakiejkolwiek. Dlaczego tak jest? Moze dlatego, ze ciagle obracanie sie wokol seksualnosci jest potrzeba mezczyzn?

  20. Adam i Ewa – przed fatalną konsumpcją jabłka – żyli więc w grzechu? Po jabłku to już oczywiste, ale wcześniej też? No, chyba że jakiś polski biskup udzielił im ślubu. Ale Biblia nie wspomina o żadnym polskim biskupie. Ale to się da jeszcze pewnie poprawić. Wystarczy jeszcze kilka podobnych akcji billboardowych. Ciemny lud to kupi…

  21. @ Sławczan

    „Zresztą o czym kler ma mówić? O wyzysku? Toć to esencja kapitalizmu a Kościół to największa ziemska korporacja. Sprawiedliwości?”

    Nie czytasz nic, to i nic nie wiesz. Żyjesz w swoim ciasnym światku, w którym panuje ciemność. Nieprawdą jest, że środowiska katolickie nie piszą o wyzysku. Piszą. Ostatnio wyszła książka na ten temat. „Młody człowiek wobec pracy, wyzysku i bezrobocia : perspektywy fides i ratio / red. nauk. Agnieszka Hennel-Brzozowska, Kraków : Wydawnictwo „Scriptum”, 2014. Poczytaj, i nie pisz głupot.

  22. @ Tanaka

    „“Pozytywne przesłanie Ewangelii” nie istnieje.”

    No cóż, niewidomy od urodzenia też nie ma pojęcia o kolorach, więc może mówić, że one nie istnieją, choć faktycznie istnieją. Z ateistami jest podobnie. Po prostu, pewnych rzeczywistości nie widzą i nie rozumieją. Stąd wyciągają wniosek, że wszyscy są obciążeni takimi ograniczeniami, nie wiedząc, że ten defekt dotyczy tylko ich.

  23. .

    —–SEKTA—–

    Kontrola sexuality jest jedna
    z podstawowych elementow
    sekt wladzy nad wyznawcami,
    kryminalna sekta watykanska
    nie jest tu zadnym wyjatkiem

    Parametrem ktory obsesje
    seksualna sekty poteguje
    jest celibat, dochodza elementy
    ktore @Zorz wymienil, + fact
    ze jest to male populacja
    gleboko mentalnie ulomna

    Nie powinno to jednak
    przeslonic brutalnego faktu
    ze sekty i ich spasieni szamani
    egzystuja i maja sie wspaniale
    poniewaz maja wyznawcow,
    trza dodac, rownie mentalnie
    unbalanced !

    Sekta odcieta od wiernych
    byla by kolekcja obdartych,
    zyjacych w przytulku mentalnie
    i sexualnie uposledzonych
    ZEBRAKOW !

    Polski katol jest wec dumnym
    hodowca i generous sponsorem
    cwanych arrested development
    SOB’s

    congratulations !

    ~

  24. Wpis waldiego 🙂 otwierający dyskusję (oraz pewien znany skecz), zainspirował mnie do następujących rozważań teologicznych:

    1) Palimy czarownice, podobnie jak drewno, zatem są one zrobione z drewna.
    2) Aby sprawdzić, czy Gospodarz jest czarownicą, moglibyśmy spróbować zbudować z niego most (jak z drewna) – ale mosty buduje się również z kamienia!
    3) Drewno pływa we wodzie, podobnie jak kaczka.
    4) Zatem, jeśli Gospodarz waży tyle co kaczka, to jest zrobiony z drewna, czyli jest czarownicą.

    Konkluzja będzie już serio: ostatnio przeczytałem, że Czesi najbardziej boją się religii (obojętnie której – każdej religii – dużo bardziej, niż np. Putina). Jak czytam waldiego, który argumentuje na podobnym poziomie, co Monty Python, ale ze śmiertelną powagą i pewnością inkwizytora – to się Czechom nie dziwię.

  25. @ Maciej2

    Waldi rozumuje na poziomie Monthy Pytona z powagą inkwizytora. A więc jest i śmiesznie i straszno. Zatem trzeba się bać. Radzę ze znajomymi Czechami pójść na piwo. Będzie łatwo, przyjemnie i bezmyślnie.
    Uporządkowane myślenie jest niebezpieczne, głupota jest bezpieczna. Jak się zdaje jest to signum temporis XXI wieku.

  26. Może KK ma zamiar sprzedawać odpusty grzesznikom? Miejsca w niebie sà limitowane, więc może z puli ojca Rydzyka. Ten polski kontyngent akwizytorów Boga to wyjàtkowo pazerna banda.

  27. Katolickiemu klerowi wszystko kojarzy się z grzechem i seksem, ale jak może być inaczej, jeśli kiedyś – z początkiem lat 80 tych – czytałam w Tygodniku Powszechnym zdanie napisane przez jakiegoś księdza, którego nazwiska niestety nie pamiętam. A zdanie to brzmiało: …” Boże, który jesteś miłością, dlaczego sprawiłeś, że miłość jest grzechem”.

  28. @waldi
    5 marca o godz. 20:21
    Ty za to nie wychodzisz z czytelni – kiedy się ta książka ukazała? 2014? Z tego co kojarzę od 1989r mamy w Polsce bandycki, oparty na wyzysku kapitalizm – jako taki oczytany na pewno będziesz w stanie przedstawić statystykę porównującą ilość publicznych wystąpień przedstawicieli tzw. episkopatu ws. seksu i w kwestii wyzysku i niegodziwości w jakie obfituje polski kapitalizm. Zapewne większość tu piszących zgodzi się ze mną, że kler w zasadzie mówi tylko o seksie. Ale być może jest z nimi jak z Jasiem (z dowcipu) i dupą – im się wszystko z tym kojarzy…

  29. @ Sławczan
    „Zapewne większość tu piszących zgodzi się ze mną, że kler w zasadzie mówi tylko o seksie.”

    Ach, jak ja kocham te ateistyczne uproszczenia, to sprowadzanie wszystkiego do parteru. Jakżesz cudownie służy to upowszechnianiu ciemnoty wśród rzekomo „wykształconych”.
    Po pierwsze, nie wiem czy wiesz, ale życie erotyczne (w tym seks), miłość erotyczna (nie mylić np. z miłością bliźniego) dotyczy wszystkich ludzi bez wyjątku. Wyzysk, niesprawiedliwość, ubóstwo nie wszystkich (nie chcę przez to powiedzieć, że nie są one ważne. Nie!!!). Cała nasza erotyka związana jest w sposób naturalny (to jest zasada prawa naturalnego) z silną skłonnością do rozmnażania się, do przekazywania życia. Zauważ, większość poezji, pieśni, przedstawień scenicznych, jakie ludzie stworzyli w ciągu wieków dotyczy miłości erotycznej. Stąd i w Kościele musi się o niej mówić więcej niż o czymś innym (mnie też się to zanadto nie podoba, ale tak po prostu na świecie jest).
    Po drugie, biskupi i księża nie sprzedają jakiejś własnej doktryny na ten temat. Nauka kościelna (wraz z Wojtyłłową) jest oparta na Piśmie Świętym, na konkretnych rozporządzeniach Boga (np. szóste przykazanie „nie cudzołóż”). Kościół nie może porzucić tego, co Bóg nakazał (wiem, że ateiści tego nie rozumieją, ale niezależnie od ich rozumienia, tak po prostu jest). Gdyby to zrobił, przestałby być Kościołem a stałby się jakąś sektą typu New Age (na tym etapie jeszcze nie jesteśmy).
    Po trzecie, w nauczaniu Kościoła nie chodzi o sam seks (to potworne uproszczenie), ale przede wszystkim o wierność składanym przyrzeczeniom (wierność to coś dobrego, niewierność to coś złego – myślisz, że jest odwrotnie?), także o to, by dzieci nie cierpiały (a bardzo cierpią!!) gdy rodzice się rozchodzą, by mogły wychowywać się w stabilnych, psychicznie bezpiecznych, kochających się rodzinach (to mało?). Dlatego nauczanie Kościoła jest zasadniczo nauczaniem o rodzinie nie o samym seksie.
    Ogólnie rzecz biorąc, w społeczeństwie opartym na zdrowych rodzinach jest mniej lęku, mniej przemocy i niesprawiedliwości, za to więcej szczęśliwych ludzi. Proszę zauważyć prosty fakt socjologiczny: u kogo najczęściej ludzie szukają oparcia w życiu. U członków swoich rodzin, nie u obcych. Czy to nie daje do myślenia?

  30. Po co te wszystkie kłótnie, zasady są proste. Skoro wstępujemy do kościoła katolickiego to musimy przestrzegać jego zasad. Jeżeli ja zapisuję się do sekcji ping-ponga to przestrzegam obowiązujących tam zasad i nie krzyczę na lewo i prawo, że muszę w tej sekcji grac kijem od bilarda bo tak mi się podoba. Jeżeli nie podobają mi się zasady panujące w organizacji, w której jestem to tę organizacje opuszczam. Ale widzę, że dla większości pseudo-ateistów to takie ciężkie do zrozumienia.

  31. @waldi
    6 marca o godz. 9:50
    Zabawny jesteś: biskupi i księża nie sprzedają jakiejś własnej doktryny na ten temat. Nauka kościelna (wraz z Wojtyłłową) jest oparta na Piśmie Świętym, na konkretnych rozporządzeniach Boga (np. szóste przykazanie “nie cudzołóż”). A co z ,,nie zabijaj” – ile osób Kościół zabił w imię obrony swojej doktryny? Pozycji materialnej? Ilu tyranów było OK? Czy Wojtyła tak samo zwalczał Pinocheta jak komunę? Bynajmniej…Zwalczał walczącą o sprawiedliwość dla biednych teologię wyzwolenia.
    Oczywiście upraszczam – niestety moim przekleństwem jest zanjomość historii, której częścią jest także znajomość dziejów twojej ukochanej instytucji.

  32. @@waldi
    6 marca o godz. 9:50
    Piszesz ,,przede wszystkim o wierność składanym przyrzeczeniom” zaraz, zaraz – czarnosukienkowi zwalczają wszelki seks poza tym, który służy rozpłodowi – jeżeli on jest stanu wolnego, ona wolnego to wg. twojej wykładni czarnosukienkowym nic do tego (w końcu nikt nikomu niczego nie ślubował) a jednak i tu wtykają swoje tłuste, perwersyjne nosy.
    Odnośnie twojej apoteozy rodziny – wcale nie mało jest rodzin pełnych toksycznych relacji, wcale nie wywołanych ,,seksem/zdradą” ale zwyczajnie charakteropatią mamusi lub tatusia.
    Nawet twoja ukochana instytucja tu ma spore zasługi – poczytaj sobie historię sierocińców w Irlandii, jakie piekło stworzyli twoi pieszczochowi powierzonym ich ,,pieczy” dzieciom. No chyba, że uznasz wzorem swoich idoli z episkopatu, że to lewacko-masońska propaganda antykościelna. Coś na kształt michalikowych ,,zaburzonych dzieci same pchających się do łóżek kapłąnom”.

  33. _sens
    6 marca o godz. 10:12 26632
    Co za bez_sens. Pomyśl trochę, nie ma nas w tej organizacji, bo jesteśmy zbyt światli by przestrzegać jej zasad, a oni, te katabasy, ekspandują z tupetem te zasady poza ramy organizacji, a więc zakłócają swobody obywatelskie. Indoktrynacja tak, ale w ciasnych ramach organizacji. Nie! w przestrzeni publicznej!
    Katolicy do kościoła!

  34. Zacni Internauci
    Wydaje mi się że w dyskusji zaczyna umykać istota problemu jaki został poruszony w artykule.
    Pozwólcie więc że dokonam własnej systematyki
    Pierwsze – przekaz pozytywny Ewangelii. Tu całkowicie zgadzam się z autorem. Koncentracja na zakazach stawianych przez religię jest prostsza, jednak osłabia Kościół. Przesłanie Chrystusa jest przecież z gruntu pozytywne. To charakterystyczne dla Nowego Testamentu. Jezus mówi raczej czyńcie tak i tak, niż nie czyńcie tego, tamtego. Współczesny Kościół Katolicki w Polsce ma według mnie poważny problem na tym polu.
    Drugie – sam konkubinat. Zagadnienie wiąże się mocno z pierwszym. Jak z pewnością wie waldi, instytucja którą dziś postrzegamy jako małżeństwo jest opartym raczej na tradycji niż teologii. Małżeństwo bowiem (w sensie teologicznym) jest sakramentem dawnym sobie nawzajem przez małżonków. W zasadzie niepotrzebny jest kapłan, świątynia, księgi i dokumenty parafialne itp. Tak też pojmowali to chrześcijanie przez większość historii Kościoła. Dopiero rozwój administracyjny instytucji kościelnych wywołał zmiany, wprowadzając formalizację związków. Czy wobec tego konkubinat może być małżeństwem ( w sensie teologicznym)? Może – o ile małżonkowie udzielą sobie szczerze i z czystością serca sakramentu przyjmując Ducha Świętego. Czy małżeństwo może nim nie być? Może – jeśli małżonkowie odrzucą dary Ducha Świętego. W tym przykładzie uwydatnia się zasadniczy problem z jakim boryka się, według mnie, Kościół. Wskazując jako wroga zjawisko społeczne (konkubinat), ucieka od problemu istotniejszego. Rozpadu więzi. Kościół wybierając łatwiejszą drogę zdaje się zamykać oczy. Nieważne że małżonkowie zdradzają, biją, poniżają. Ważne że wpisali się do księgi parafialnej. Koncentracja na aspektach formalnych przysłania rzecz ważniejszą – aspekt duchowy związku. Materia przed duchem. Trochę taki przekaz wypływa, moim zdaniem, z omawianej kampanii. To zła droga. Tak to widzę.
    Trzecie – seksualność w nauce kościoła. Wydaje mi się że sprawa jets bardziej skomplikowana niż sugeruje to autor. Jeżeli bowiem skoncentrujemy się na przekazie płynącym z mediów świeckich można odnieść takie wrażenie. Na ile jest to jednak spowodowane realnymi proporcjami tematów, a na ile tym doborem rozpowszechnianych teiści trudno powiedzieć. Zainteresowania takich osób jak biskup Ryczan nie mogą być traktowane jako reprezentatywne dla całego kościoła.
    Czwarte – czy kościół powinien wydawać fundusze na takie kampanie. Dlaczego nie? Ewangelizacja jest przecież jedną z jego zadań. Głoszenie Słowa jest nie mniej istotne jak przykład pobożności ( wbrew temu co sugeruje autor). Tak jak ateiści mają prawo wieszać bilbordy i wyrażać poglądy tak i Kościół ma takie prawo. Obie grupy jak widzę paradoksalnie odmawiają go sobie nawzajem.

  35. @waldi

    Jeśli ateiści nie widzą rzeczywistości, które istnieją, to wierzący widzą rzeczywistości, które nie istnieją.

  36. @_sens

    Masz rację, jeśli obiekt Twojego twierdzenia potraktować autonomicznie (tj. wyjąć go z kontekstu, który stanowi realne życie). Bo aby Twój przykład przystawał do rzeczywistości, prezesi klubów ping-ponga musieliby prośbą i groźbą dążyć do narzucenia zasad swojej dyscypliny wszystkim dookoła, nawet tym, którzy nie uprawiają żadnego sportu.

    To powiedziawszy, mam oczywiście poczucie niestosowności pisząc na katolickim blogu (przepraszam…) i z reguły daję radę ograniczać się do czytania.

  37. _sens

    Problem z KK jako sekcją ping ponga jest taki, że każą odbijać piłeczkę właśnie kijem do golfa i twierdzą, że takie jest prawo naturalne. Inny problem to ten że do sekcji ping ponga sam się zapisujesz, a do Kościoła jesteś zapisywany nie pytany o zdanie i spróbuj się potem przenieść.

  38. @_sens,

    Przecież niemowlęta nie potrafią protestować gdy się je chrzci, a obrzęd ten w rozumieniu kościoła katolickiego jest równoznaczny z „przypisaniem” danego obywatela /noworodka/ do wyznawców kościoła katolickiego. Natomiast wystąpienie z tegoż kk nie jest takie proste. No więc, jak można mówić o dobrowolnym wstępowaniu czy też występowaniu z kościoła kat.Tu nie może być żadnego porównania z klubem ping ponga. Tak więc to nie ateiści mają problem ze zrozumieniem zasad obowiązujących w kościele katolickim.

  39. W pokoleniu dzieci moich znajomych czyli osiemnasto – dwudziestokilkulatków (już nauczana religia w szkołach) do kościoła uczęszcza jakieś 30%. W moim pokoleniu była to większość, w pokoleniu moich rodziców praktycznie wszyscy (małe miasto). Jeszcze dwadzieścia lat, a problemy jak ten poruszany powyżej, przestaną w Polsce zajmować przestrzeń publiczną.

  40. @waldi
    Sugeruję zapoznanie się z podstawami logiki

  41. Niestety jednak Kościół często zabiera się za mówienie o biologii, nie mając o niej zielonego pojęcia.

  42. Dla p. Waldiego mam też dobre rady ( jak on sam ww wczorajszym poście z 12.43 ). Po 1. grzeszy Pan wielce – bo pychą, czyli jednym z grzechów głównych, albowiem kreuje się Pan na jedynego sprawiedliwego i zarzuca innym ignorancję, sam bedąc ignorantem do kwadratu, bo nie posiada Pan elementarnej umiejętności wymaganej od maturzystów – patrz niżej ! Nb ośmiesza się Pan pouczając nt religii teologa ! Po 2. proszę wrócic do szkoły i powtórzyc naukę czytania ze zrozumieniem – bo kompletnie Pan nie zrozumiał tego, co napisał p. Makowski ! Zatem: ” jest Wielki Post, myśl pan o swoim nawróceniu. Dobrze radzę „

  43. @ Sławczan

    „A co z ,,nie zabijaj” – ile osób Kościół zabił w imię obrony swojej doktryny? Pozycji materialnej? Ilu tyranów było OK?”

    Nie ma sensu dyskutować na poziomie ludzi, osób. Dyskutować trzeba na poziomie idei, bo tylko wtedy taka dyskusja ma sens. Co z tego, że podasz mi nazwiska królów, wodzów, prezydentów, generałów przynależących do kultury katolickiej. Ja ci podam nazwiska ateistycznych bandytów z Meksyku, Rosji, Chin, Kambodży, Polski itd. I co? I nic. W każdym kręgu ideowym są przestępcy. Żeby było istotne to, co piszesz, musiałbyś udowodnić, że ten czy ów katolik, luteranin, kalwinista, adwentysta, anabaptysta itd. stał się złym człowiekiem, ponieważ do jego złego życia zainspirowała go Ewangelia, czy ogólniej: Nowy Testament. Taki związek musiałbyś rzetelnie udowodnić.
    W przypadku komunizmu prof. Leszek Kołakowski udowodnił, że za zbrodniami Lenina, Stalina, Mao-tsentonga stoi ideologia marksistowska czyli dzieło Marksa i Engelsa. Kołakowski pokazał, że nie można twierdzić, iż marksizm jest dobry tylko paskudni ludzie go wypaczyli. I taka robota ma sens, a nie pokazywanie konkretnych ludzi. Niestety w Polsce to już jest choroba – ciągle gada się o ludziach, prawie nigdy o ideach. Polakom w swej masie wyraźnie brakuje umiejętności filozoficznego myślenia, stąd nader łatwo stają się banalnymi gadułami.

  44. …W przypadku komunizmu prof. Leszek Kołakowski udowodnił, że za zbrodniami Lenina, Stalina, Mao-tsentonga stoi ideologia marksistowska czyli dzieło Marksa i Engelsa. Kołakowski pokazał, że nie można twierdzić, iż marksizm jest dobry tylko paskudni ludzie go wypaczyli. …

    Dokladnie to samo mozna stwierdzic w przypadku ideologii katolickiej,

  45. @Waldi
    Wlasnie dokonales strollowania swojej odpowiedzi do poziomu ,,a u was Murznow bija”. Na widelcu mamy dzis czrnosukienkowych i ich obsesje antyseksualna a niee do zbrodnie bolszewizmu na swiecie. Odwolales si

  46. waldi
    6 marca o godz. 9:50

    „Po drugie, biskupi i księża nie sprzedają jakiejś własnej doktryny na ten temat. Nauka kościelna jest oparta na Piśmie Świętym, na konkretnych rozporządzeniach Boga (np. szóste przykazanie “nie cudzołóż”)”.

    1. Pragnę uprzejmie wspomnieć, że w Biblii, przykazanie: „nie cudzołóż”, występuje jako siódme w kolejności.

    W wersji sfałszowanej – w katechizmie – jest szóste dlatego, że usunięto drugie przykazanie. Aby przykazań pozostało dziesięć, podzielono dziesiąte na dwie części.

    2 przykazanie (usunięte) brzmi według Biblii Tysiąclecia: „Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu (…). Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył (…) (Wyjścia 20:4,5). Żydzi z uwagi na ten zakaz, nigdy w wielbieniu Boga, nie używali żadnych przedmiotów kultu. Biblia nazywa coś takiego bałwochwalstwem. Jest to ciężki grzech w oczach Boga.

    10 przykazanie (podzielone na dwie części, żeby uzupełnić brak drugiego), w BT: „Nie będziesz pożądał domu bliźniego swego, nie będziesz pożądał żony bliźniego swego, (…) , ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego”(Wyjścia 20:17).

    2. Cudzołóstwo według Biblii to stosunek płciowy z czyimś mężem albo czyjąś żoną. Konkubinat to nie cudzołóstwo tylko rozpusta, czyli pożycie bez ślubu (Kapłańska 20:10).

    Dziwne to, że absolwent teologii – redaktor Jarosław Makowski – o tym nie wie. A może wie, ale nie powie ?

  47. Bóg dobrze zna wszystkie ciemne karty dziejów religii. Jak wynika z Biblii, już niedługo pociągnie winnych do odpowiedzialności. W Księdze Apokalipsy 18:5 ogłoszono Boże oskarżenie przeciwko niej, w którym czytamy: „Grzechy jej nagromadziły się aż do nieba i Bóg przywołał na pamięć jej niesprawiedliwe uczynki”.

    Religia, idąc ręka w rękę z przywódcami politycznymi tego świata, obciążyła się tak ogromną winą krwi, dopuściła się tylu grzechów, że Bóg nie może puścić tego płazem. Co czeka religię ? Jezus z Nazaretu powiedział: „Rozpoznacie ich po ich owocach. (…) Każde drzewo nie wydające wybornego owocu zostaje ścięte i wrzucone w ogień”(Mateusza 7:16-19)

    Używając języka symbolicznego, Biblia wskazuje, że Bóg wkrótce pobudzi żywioły polityczne, do zniszczenia potęgi i prestiżu religii — chyba najbardziej destruktywnej siły w dziejach człowieka, propagującej nacjonalizm i skłócającej ludzi na całej ziemi. Siły polityczne nieświadomie wykonają w ten sposób, wolę Bożą (Objawienie 17:16, 17; 18:21, 24).

  48. Krzysztof Mazur
    5 marca o godz. 18:10

    „Czego nauczał Jezus tego akurat nie wiadomo, bo nie ma rzetelnych przekazów historycznych, są jedynie spisane później legendy, które można interpretować na rozmaite sposoby”.

    Może warto by poprzedzić taką wypowiedź zwrotem: „wydaje mi się” ?

    Łatwo zauważyć, że Szanowny Pan, nie jest biegły w temacie znajomości Biblii, skoro nazywa relacje naocznych świadków – legendami.

  49. @Waldi
    Wlasnie dokonales strolowania swojej odpowiedzi do poziomu ,,a u was Murznow bija”. Na widelcu mamy dzis czrnosukienkowych i ich obsesje antyseksualna a nie do zbrodnie bolszewizmu na swiecie. Gdy tematem wpisu Gospodarza blogu będą zbrodnie bolszewickie wtedy oczywiście twój argument będzie jak najbardziej na miejscu. Ale do rzeczy: odwołales się do Dekalogu (nie cudzołóż”) więc i ja się odwołałem (,,nie zabijaj”). Wskazałeś, że kler trzyma sie przy tym Litery Dekalogu, więc wskazując na zadziwiającą ,,wierność” Dekalogowi, granicząca z obsesją seksualną temu paragrafowi niejako sprowokowałeś mnie do kwerendy i postawienia pytania: dlaczego litery akurat temu jest Kościół tak wierny gdy tymczasem ,,nie zabijaj” kler w swej historii (i współczesności – nacjonalizm znacznej części religijnej prawicy) taktuje nad wyraz wybiórczo a co gorsza zadziwiająco zgodnie ze swoim interesem doczesnym.
    Podjąłeś próbę analogiczną do tej podejmowanej ws. pedofilii kleru a polegającej na haśle: wy – świeccy też macie zboków a tylko nas – kapłanów prześladujecie. Jest to udawanie, ,,opaczne pojmowanie” zarzutów – nikt nie gromi Kościoła z powodu pedofilii ale instytucjonalnego ukrywania jej, wykorzystywania wpływu na świeckich katolików do tuszowania tych spraw. Świecki (np. nauczyciel”) został by usunięty z zawodu i finalnie osądzony i skazany. Nie sadzę by ZNP rozpoczął strajk w obronie zboczeńca albo rozkręcił propagandę w stylu ,,prześladowanie stanu nauczycielskiego”. No, bo by swojego kolegę delegować z Gorzowa do Wólki Kosarzewskiej, klasztoru X, czy na misje do Zambii albo na Dominikanę nie ma możliwości. Z ,,nie zabijaj” najbardziej chroni tych nienarodzonych a tym urodzonym już za wiele realnie nie może pomóc (i chyba nie chce). A misje ktoś zapyta? Owszem – pomoc jako narzedzie promocji i propagandy…
    Słabo wypada też ucieczka od postawionej kwestii ,,ślubowania” a postawionej przeze mnie ,,nikt nikomu nic nie jest winien” – tu kompletna ucieczka. Mógłbyś skrobnąć coś o ,,życiu w czystości” ale nie znajduje (zapewne większość ludzi) niczego brudnego w tej odrobinie przyjemności, dzięki postępom nauki (tak negowanym przez kler) bez nadmiernych, na całe życie konsekwencji. Chyba, żeś jest księdzem (ks. Waldemar? brzmi ślicznie) i ze względu na trwającą od XIw ochronę tej ,,marności” (mowa o majątku) pozbawiony legalnej możliwości skorzystania z niej.

  50. @Sławczan

    No właśnie nie chodzi mi wcale o ,,a u was Murzynów biją”. Bo to by znaczyło to tylko tyle, że ja się odwijam, zaliczam cię do komuchów i walę w twoich. Ja nie wiem czy jesteś komuch czy nie. Zresztą, nie interesuje mnie to. Ja też nie jestem księdzem i też to tutaj nie jest istotne.
    Ja pisałem o czymś innym, czego kompletnie nie zrozumiałeś. Zadałem ci pytanie: czy dana jednostka przyznająca się do katolicyzmu, jeśli jest moralnie zła, to jest zła dlatego, że czyta Nowy Testament czy też z jakiegoś innego powodu. I następnie podałem PRZYKŁAD, tylko przykład, iż da się wykazać, że Lenin, Stalin i inni, byli moralnie źli nie tylko własną złością, ale przede wszystkim dlatego, że przyswoili sobie marksizm, który od samego początku ma fałszywą wizję człowieka, co czyni tych ludzi znacznie bardziej złymi. O to mi chodziło. O nic więcej.

  51. @ Waldli
    Problem w tym, że marksizm popełnia błąd widząc człowieka zbyt idealistycznie. Ale nie odpływajmy od tematu: bo tematem stale jest obsesja czarnosukienkowych na tle seksu. Nadal nie udzielasz prostej odpowiedzi na moje proste pytania. Teraz robisz unik w nowotestamentowe filozofowanie tudzież jakieś gnostyckie rozkminki o naturze pochodzenia zła. Pisałeś o ,,ślubowaniach” ja o ,,wolnych związkach” i przypominam, że ty poprałeś rygoryzm kleru, bo tak rygorystycznie się należy ze względu na Nowy Testament i Dekalog a ja pomny twojego literalnego oddania tejże interpretacji zadałem pytanie dlaczego w sprawie ,,nie zabijaj” kler nie jest (nie był) taki pryncypialny jak w sprawie seksu?

  52. waldi
    Z dziwnym uporem sprowadzasz dysputę z ludzi kościoła na ideologię. Twierdząc że w każdej organizacji trafiają się źli ludzie.
    Po pierwsze autor pisze o wykonawcach ideologii czyli księżach kk. i to tych którzy według autora nie za dobrze się w tej roli odnajdują. A Ty walisz nam tu o ideologii i jaka to ona wspaniała, jajcarz z Ciebie.
    Ideologię wymyślają ludzie, to oni wprowadzają ją w czyn. To że religie w sensie ekumenicznym mówią o miłości i życiu pełnym cnót to fakt który miejmy nadzieję pochodzi pd Boga.
    Jednak to ludzie wprowadzają ideologię w życie a my rozmawiamy o ludziach którzy mają stać na jej straży.
    Niestety to coraz częściej w polskim kościele banda zakłamanych hipokrytów którzy na dokładkę gnębią księży dających świadwctwo prawdziwego kapłaństwa.
    Jeszcze parę lat takiego kursu jaki obrał episkopat a sami biskupi będą siedzieć w kościołach i słuchać dennych kazań. Za parę lat mam nadzieję ktoś podsumuje zyski kk wprowadzi zus i us dla biznesmenów w sutannach i wtedy dadzą prawdziwe świadectwo uczciwego życia wśród owieczek których pasterzami ośmielają się mienić.
    Dla mnie to na razie dno, kompletne dno.
    Oczywiście oprócz księży którzy swoim życiem i posługą zasługują na szacunek.

  53. Idąc pańskim tokiem myślenia trzeba by powiedzieć, że Jezus miał podobne poglądy do Arłukowicza który swego czasu został pełnomocnikiem rządu ds. osób wykluczonych i do Tuska, który ten stołek zmajstrował i rzeczonego Arłukowicza na nim posadził.

    Póki Kościół nie urządza przymusowego (pod groźbą grzywny lub więzienia) poboru dzieci – wszystko jedno czy do szkoły, czy do wojska – niech mówią co chcą. Od samych słów nikomu jeszcze nie ubyło ani nie przybyło. Natomiast nieustanne i gromkie „NIE” słyszę w Polsce od lat od tych, którzy miliony podpisów pod obywatelskimi projektami ustaw spuścili tam, gdzie powinno być miejsce dla nich samych – NIE dla edukacji domowej, NIE dla wolnego wyboru rodziców w sprawie faszerowania ich dzieci chemikaliami (zwanymi szczepionkami), NIE dla rozpisania któregokolwiek z postulowanych referendów, NIE dla emerytury przed śmiercią… wymieniać można by jeszcze przez długi czas.

  54. @ Sławczan

    Szanowny adwersarzu,
    bez odrobiny języka filozoficznego niczego porządnie nie da się pomyśleć ani powiedzieć. Widzisz, to dlatego w Polsce różne osoby publiczne niewiele sensownego potrafią powiedzieć, bo w ząb nie mają umiejętności filozoficznych. W szkołach też nie uczy się filozofii, aby młodych trzymać w ciemnocie. W przyszłości ktoś inny za nich będzie myślał tak, aby sami nie potrafili najprostszych rzeczy wystękać.
    Odpowiadam na twoje pytanie: Kościół katolicki nigdy nie ograniczał ważności ani tym bardziej nie zaprzeczał piątemu przykazaniu: nie zabijaj. Nigdy, także dziś. Czyż Kościół nie walczy o życie nienarodzonych, nie walczy z eutanazją? Czyż popiera wojny wybuchające na świecie, czy każe komuś głowy obcinać? Głowy obcinają inni. Zbrodnia zawsze była i jest zbrodnią. Oczywiście, odpowiesz mi, że chrześcijanie prowadzili wojny. Tak, prowadzili. Jeśli Krzyżacy napadali na Polskę i na Litwę, to byli napastnikami, przekraczali piąte przykazanie, byli zbrodniarzami. Tak, nic mniej. Jeśli grupa obrońców broniła Jasnej Góry podczas oblężenia Szwedów w 1655 r., to nie byli zbrodniarzami, choć może ich armaty jakiegoś Szweda utłukły, bo mieli prawo do obrony. W zabójstwie liczy się przede wszystkim intencja (dla sądów obecnie też!) – zabił bo atakując chciał zabić, czy też zabił, broniąc swojego życia i swoich bliskich. Chrześcijaństwo nie jest pacyfizmem!
    Powiesz, Hus spłonął na stosie, Bruno spłonął na stosie. Tak, to prawda. To są grzechy konkretnych ludzi Kościoła, którzy je popełnili. Nie wyczytali tego w Nowym Testamencie, Jezus nie mówił, że takich ludzi należy palić. Sami to w swojej głupiej gorliwości zrobili. Tu jest różnica, którą trzeba widzieć, a nie wszystko pakować do jednego wora. Tyle.

  55. Religiant, bez skazy i zmazy, pisze:”Panie Makowski postudiuj pan nieco Ewangelii i nie bądź takim straszliwym ignorantem. Poczytaj sobie Kazanie na Górze, gdzie Pan Jezus mówi wyraźnie: itd” Co przez Waldiego przemawia? Bóg?
    Waldi ma zapewnione zbawienie, bo ten zakuty religiancki łeb, potrafi „udowodnić”, że Jezus właśnie tak nauczał – czyli należy traktować innych – jako gorszych, z góry, przygłupich i nie rozumiejących słowa bożego.
    Jest taki klecha (odpowiednik Waldiego), który oświadczył, że z inkwizycji mamy być dumni.
    PS. Ten waldi to wygląda na jakiegoś obłąkanego katabasa; oni mają łączność ze swoim bogiem, który mówi im co mają mówić i robić. Psychoza religijna w pełnej krasie.

  56. zgadzam się z @zyta2003
    dlaczego nikogo tu nie dziwi sama ta kampania? ja wczoraj wracając z pracy samochodem miałam okazję trafic na taki bilboard i prawie wylądowałam na chodniku – taka byłam zaskoczona, że w centrum miasta ktoś miał czelność powiesić cos takiego? Nie wiedziałam że to cała akcja :/
    Osobiście, choć nie żyję (już) w konkubinacie, czuję się dotknięta taka treścią, komu mogę to zgłosić?
    Czy gdyby na plakacie był tekst „Bóg pozwala jeść tylko koszerne mięso” to pozwoliliby to powiesić w całym kraju? Albo „Klękajcie przed Allahem” dałoby radę?

  57. Z dawnych czasów pamiętam powiedzenie, że „Sperma uderzyła (mu) na mózg”.
    Tak komentowliśmy zachowanie kolegów, mówiących ciągle o seksie.
    To porzekadło wydaje mi się trafne w odniesieniu do znaczącej częsci kleru.
    Traktuję to jako formę ich ułomności psychicznej. Można by im współczuć, gdyby nie próbowali być agitatorami.

  58. waldi
    7 marca o godz. 11:40

    „Czyż [Kościół] popiera wojny wybuchające na świecie”?

    Katolicki historyk E. I. Watkin napisał: „Choć przykro się do tego przyznać, to jednak nie możemy w interesie fałszywie pojętego podnoszenia morale albo nieuczciwej lojalności wypierać się ani przemilczać historycznego faktu, że biskupi niezmiennie popierali wszystkie wojny prowadzone przez rząd ich kraju. Nie znam ani jednego wypadku, żeby miejscowy episkopat potępił którąkolwiek wojnę jako niesprawiedliwą (…) Bez względu na oficjalnie głoszoną teorię w praktyce biskupi katoliccy kierowali się podczas wojny zasadą: ‚Mój kraj zawsze ma rację’” (Morals and Missiles, Londyn 1959, red. Charles S. Thompson, ss. 57, 58).

  59. @ dezerter83

    A to ciekawe – „historyk katolicki” pisze o „biskupach katolickich” w Wielkiej Brytanii. Katolików tam tyle, co kot napłakał. No chyba że ma na myśli anglikanów i tych nazywa „katolikami” – a, to wtedy inna para kaloszy. Trzeba wiedzieć, że Anglia przez wieki była wściekle anty-katolicka (anty-papistowska). Katolicy nie mieli tam żadnych praw aż do I poł. XIX wieku. Zbrodnie Anglików (głównie XVII w.) były dziełem purytanów (kalwinistów), na których czele stała wybitna pseudoreligijna kanalia niejaki Oliver Cromwell. Oczywiście Anglicy złego słowa nie powiedzą na temat swojego „bohatera” narodowego. Zgoła odmiennego zdania o tej nieciekawej postaci są do dnia dzisiejszego Irlandczycy. Ale tego się można dowiedzieć od Irlandczyków. Tak więc trzeba uważać z tymi angielskimi „historykami”, bywają z nich nieźli propagandziści. Oczywiście za swoim narodem, nigdy przeciwko niemu. Polacy mogliby się od nich uczyć propagandy.

  60. waldi
    7 marca o godz. 21:48

    „A to ciekawe – “historyk katolicki” pisze o “biskupach katolickich” w Wielkiej Brytanii”.

    Gratuluję dobrego humoru. A teraz poważnie. Wspomniany historyk nie pisał tylko o biskupach katolickich w W.Brytanii, ale o wszystkich tych, którzy działali jako „kapłani”, w krajach uwikłanych w konflikty zbrojne. Na przykład w Niemczech, gdzie nikt nie musiał się bronić przed atakiem z zewnątrz.

    W liście pasterskim wystosowanym przez tamtejszych biskupów katolickich we wrześniu 1939 roku, tuż po wybuchu drugiej wojny światowej, napisano między innymi: „W tej rozstrzygającej godzinie zachęcamy wszystkich naszych katolickich żołnierzy, by w posłuszeństwie wobec Führera spełniali swój obowiązek i byli gotowi do bezgranicznych poświęceń. Apelujemy do wiernych o wspólne zanoszenie żarliwych modlitw, aby dzięki Opatrzności Bożej wojna ta skończyła się zwycięstwem”.

    Dlaczego wysiłek wojenny państwa hitlerowskiego spotkał się niemal z całkowicie jednomyślnym poparciem ze strony katolików niemieckich? Uczony katolicki i pedagog, Gordon Zahn, wypowiadając się na ten temat, objaśnił: „Katolik niemiecki, który oczekiwał od swych zwierzchników religijnych duchowego przewodnictwa oraz pokierowania w kwestii udziału w wojnach prowadzonych przez Hitlera, otrzymywał od nich właściwie odpowiedzi identyczne z tymi, jakie by uzyskał od samego Führera”.

    Gordon Zahn napisał także: „Kościół stał się organem kontroli społecznej pracującym na rzecz państwa nazistowskiego w kwestii zapewnienia całkowitego poparcia katolików dla wojny”. — Die deutschen Katholiken und Hitlers Kriege, s. 270, 271.

  61. @dezerter83

    Już pisałem wielokrotnie, ale do moich adwersarzy to nie dociera. Nie wiem dlaczego.
    To że niektórzy biskupi i księża (nie wszyscy!! Trzeba pamiętać o całych zastępach chrześcijańskich męczenników, którzy ponieśli śmierć za sprzeciwianie się złu, głównie politycznemu) źle się zachowywali w różnych epokach, jest historyczną oczywistością. Nie zamierzam negować oczywistości. Ci ludzie odeszli od Ewangelii, od Jezusa Chrystusa, ciężko zgrzeszyli. Ich złe decyzje nie wynikały z tego, że byli chrześcijanami, lecz z tego, że byli złymi chrześcijanami, właściwie poprzez swoje decyzje odstąpili od chrześcijaństwa. Tę różnicę trzeba widzieć, aby nie pływać w zupie pomidorowej i ciągle wyważać otwarte drzwi.

  62. waldi
    8 marca o godz. 10:47

    „Ci ludzie odeszli od Ewangelii, od Jezusa Chrystusa, ciężko zgrzeszyli”.

    Mateusza 26:52: „Jezus powiedział do niego: ‚Włóż swój miecz z powrotem na jego miejsce, bo wszyscy, którzy chwytają za miecz, od miecza zginą’”. Jezus zaznaczył tutaj, że jego uczniowie nie mieli chwytać za broń)

    2 Koryntian 10:3, 4: „Chociaż bowiem chodzimy w ciele, nie prowadzimy boju według tego, czym jesteśmy w ciele. Bo oręż naszego boju nie jest cielesny, ale za sprawą Boga ma moc obalania tego, co silnie obwarowane”. (Paweł oświadcza tu, że nigdy nie chronił zboru przed fałszywymi naukami za pomocą środków cielesnych, takich jak podstępy lub literalna broń).

    Łukasza 6:27, 28: „Wam, którzy słuchacie, mówię [ja, Jezus Chrystus]: Miłujcie swych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze tym, którzy was nienawidzą, błogosławcie tych, którzy was przeklinają, módlcie się za tych, którzy was znieważają”.

    Rzymian 12;21: „Nie daj się zwyciężyć złu, lecz zło dobrem zwyciężaj”

    W 1989 roku ,papież Jan Paweł II , spotkał się z ponad 7000 kadetów w rzymskim garnizonie Cecchignola. Czterech młodych chorążych , reprezentujących garnizon zadało mu tam pytanie czy służbę wojskową da się pogodzić z chrześcijańskim sumieniem.Według watykańskiego czasopisma L’Osservatore Romano , interesowała ich między innymi kwestia: „Czy można być wiernym chrześcijaninem i jednocześnie wiernym żołnierzem?” Odpowiadając papież oświadczył: „Połączenie powołania chrześcijańskiego z powołaniem do służby wojskowej nie sprawia zasadniczej trudności ani nie jest niemożliwe. Jeżeli ustosunkujemy się pozytywnie do służby wojskowej, to uznamy ją za piękną, przyjemną i wartościową”.

    Czy papież odszedł od Ewangelii i od Jezusa ? Czy ciężko zgrzeszył ?

  63. @ Dezerter83
    Włosi, podobnie jak każdy inny naród, mają swoje siły zbrojne do obrony własnych granic. Żołnierz obrońca pełni zaszczytną służbę na rzecz członków swego narodu. Stąd NIE GRZESZY!!! Ci żołnierze włoscy nie wybierali się na front, by zaatakować Francuzów, Hiszpanów czy Algierczyków. Papież nie błogosławił agresorów!!! Dziwię się, że jesteś tak mało inteligentny i najprostszych rzeczy rozumiesz. Czy naprawdę w obecnych szkołach tak źle uczą? Masakra. Tak oczywistych spraw nie rozumieć…

  64. waldi
    9 marca o godz. 21:19 26666

    „Papież nie błogosławił agresorów!!! . Tak oczywistych spraw nie rozumieć…”

    Zachęcam do czytania ze zrozumieniem. Pytałem czy papież odszedł od Ewangelii i od Chrystusa. A może Chrystus też błogosławił żołnierzy ? A może uczył, ze można być i żołnierzem i Jego naśladowcą ? Czego oni uczą w tym seminarium. Zgroza …

  65. @ detezerter83

    Pan Jezus powiedział: „Czy myślisz, że nie mógłbym poprosić Ojca mojego, a zaraz wystawiłby Mi więcej niż dwanaście zastępów aniołów? Jakże więc wypełnią się Pisma, że tak się stać musi?” [Mt 26, 33-34]. Gdyby chciał się naprawdę bronić garstka żołnierzy i kapłańskich zbirów nie miałaby żadnych szans. Pan Jezus się nie broni, bo zgodnie z zapowiedziami Starego Testamentu MUSI umrzeć, bo taka jest Jego misja tu na ziemi. Z tego jednak nie wynika, że napadnięci chrześcijanie nie mają się bronić. Chrześcijanie nie ponoszą odkupieńczej śmierci tak jak Chrystus. Żaden chrześcijanin nie może umrzeć za drugiego, by go odkupić tak, jak uczynił to Chrystus. Tutaj między Jezusem Chrystusem a zwykłym chrześcijaninem jest ISTOTNA różnica.
    Pismo Święte trzeba czytać ze zrozumieniem, by nie wygłaszać całkowicie błędnych sądów.

  66. waldi
    10 marca o godz. 10:02

    „Z tego jednak nie wynika, że napadnięci chrześcijanie nie mają się bronić. Pismo Święte trzeba czytać ze zrozumieniem, by nie wygłaszać całkowicie błędnych sądów”.

    Jezus z Nazaretu obiecał swoim uczniom: „Ale wspomożyciel, duch święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, ten was nauczy wszystkiego i przywiedzie wam na pamięć wszystko, co ja wam powiedziałem” (Jana 14:26).
    Czego duch święty „nauczył” apostołów w temacie: Czy w wypadku wojny bronić się czy nie bronić ?

    Co historia świecka mówi o stosunku pierwszych chrześcijan do służby wojskowej?

    Pierwsi chrześcijanie odmawiali służby w wojsku rzymskim, zarówno w legionach, jak i w oddziałach pomocniczych (auxilia), gdyż uważali ją za całkowicie sprzeczną z naukami chrystianizmu.
    Justyn Męczennik, żyjący w II w. n.e., napisał: „My, cośmy myśleli tylko o wojnie, mężobójstwie i wszelkiej niegodziwości, myśmy wszyscy po całej ziemi przekuli narzędzia wojenne, miecze, na pługi, a oszczepy na sprzęty rolnicze” (Apologja. Dialog z Żydem Tryfonem, tłum. A. Lisiecki, Poznań 1926, s. 295).

    Tertulian (ok. 200 n.e.) w jednym ze swych traktatów zastanawia się, „czy w ogóle przystoi chrześcijanom uczestniczyć w wojnach”, i wykazuje, iż Biblia nie pozwala im nawet wstąpić do wojska, po czym podsumowuje: „Wykluczam pełnienie przez nas służby wojskowej” (De corona, XI).

    „Ze starannego przeglądu wszystkich dostępnych informacji wynika, że do czasów Marka Aureliusza [121-180 n.e.] żaden chrześcijanin nie został żołnierzem; żaden też żołnierz, gdy stał się chrześcijaninem, nie pozostawał w służbie wojskowej” (E. W. Barnes, The Rise of Christianity, 1947, s. 333).

    „Obecnie byłoby niezmiernie trudno udowodnić, że w okresie pomiędzy rokiem 60 a 165 n.e. choć jeden chrześcijanin był żołnierzem; (…) co najmniej do panowania Marka Aureliusza żaden ochrzczony chrześcijanin nie został żołnierzem” (C. J. Cadoux, The Early Church and the World, 1955, ss. 275, 276).

    „Nawet w II wieku wyznawcy chrystianizmu (…) twierdzili, że służby wojskowej nie da się pogodzić z chrystianizmem” (G. Ferrero i C. Barbagallo, A Short History of Rome, 1919, s. 382).

    „Chrześcijanie zachowywali się zupełnie inaczej niż Rzymianie. (…) Ponieważ Chrystus głosił pokój, nie zgadzali się na służbę wojskową” (N. Platt i M. J. Drummond, Our World Through the Ages, 1961, s. 125).

    „Pierwsi chrześcijanie uważali walkę za coś złego i dlatego nie służyli w wojsku, nawet jeśli cesarstwo potrzebowało żołnierzy” (R. i W. M. West, The New World’s Foundations in the Old, 1929, s. 131).

    „Chrześcijanie (…) uchylali się od piastowania urzędów publicznych oraz od służby wojskowej” (The Great Events by Famous Historians, red. R. Johnson, 1905, t. III, s. 246).

    „Wpajając sobie zasady biernego posłuszeństwa, [chrześcijanie] odmawiali wzięcia jakiegokolwiek czynnego udziału w administracji państwowej Cesarstwa i w jego obronie zbrojnej (…) Niemożliwością było, aby chrześcijanin mógł zostać żołnierzem, dostojnikiem państwowym bądź władcą, nie wyrzekając się tym samym obowiązku bardziej uświęconego” (E. Gibbon, Zmierzch Cesarstwa Rzymskiego, tłum. Z. Kierszys, Warszawa 1975, t. 2, s. 37).

    Czy pierwsi chrześcijanie czytali Pismo ze zrozumieniem ? Czy dopiero od czasów Konstantyna – gdy zawarli sojusz ołtarza z tronem – zaczęli je rozumieć i w efekcie mordować się wzajemnie w wojnach prowadzonych w interesie króla lub cesarza ? Oczywiście kler nie brał czynnego udziału w wojnach, tylko „spijał śmietankę” dzięki przywilejom, jakie zapewniali mu władcy polityczni, w zamian za poparcie rzekomych „sług Bożych”.

    Jezus powiedział: „Miłujcie swych nieprzyjaciół”. Czy można miłować nieprzyjaciela i strzelać do niego ? Tego uczą kleryków ? Tragedia …

  67. @dezerter83

    Już gdzie indziej pisałem o tym, ale niestety zmuszony jestem zrobić to jeszcze raz. I jeszcze raz apeluję, czytając różne książki myśl podczas lektury, a nie wrzucaj pod czaszkę tego, co popadnie. Wnioskuję, że jesteś młodym człowiekiem, który ma niby dużo źródeł informacji, ale nie potrafi z nich skorzystać, bo nikt go tego nie nauczył. Za to obciążam nie tylko ciebie, ale przede wszystkich tych nauczycieli, którzy źle wykonywali swoją pracę.
    W pierwszych wiekach, to znaczy przed edyktem mediolańskim (313 r.) Konstantyna chrześcijanie służyli w wojsku rzymskim. I tu masz: św. Sebastiana, św. Maurycego, św. Floriana (wymieniam najbardziej znanych). Gdyby był zakaz ówczesnego Kościoła służenia w rzymskich legionach, toby ich tam nie było, ba, nie zostaliby uznani za świętych. A każdy męczennik już w momencie śmierci był uznawany za świętego.
    W I i II wieku w samym Rzymie było bardzo niewielu chrześcijan, i większość była pośród warstw najuboższych. W wojsku ich po prostu nie było. Ponadto, trzeba i to brać pod uwagę, co i Justyn uważał, że chrześcijanin nie powinien służyć w rzymskich legionach, bo Rzymianie w tym czasie (II w.) byli dla swoich sąsiadów agresorem, nie obrońcą swojego bytu państwowego; to się zmieni potem, w IV a zwłaszcza w V wieku, gdy Rzymianie zostaną zmuszeni do obrony przed ludami barbarzyńskimi. Książki historyczne trzeba czytać ze zrozumieniem. W przeciwnym razie popada się w trudny do opisania mentalny chaos, w którym, niestety, bardzo wielu ludzi obecnie żyje.

  68. waldi
    10 marca o godz. 22:58

    Naśladowcom Chrystusa nakazano czynić uczniów z ludzi ze wszystkich narodów, więc z biegiem czasu czciciele prawdziwego Boga mieli się znaleźć we wszystkich krajach (Mateusza 28:19,20).

    A z jakich powodów narody toczą wojny? Czy dlatego, że spełniają wolę Stwórcy całej ziemi, czy raczej ze względów nacjonalistycznych? Gdyby chrześcijanie z jednego kraju brali udział w wojnie przeciwko drugiemu krajowi, walczyliby ze swoimi współwyznawcami, a więc z ludźmi modlącymi się o pomoc do tego samego Boga.

    Gdyby brat walczył z bratem, kolidowałoby to z nakazem Jezusa, aby ‛była wśród nich miłość’ (Jana 13:35).

    Dziecko potrafi to zrozumieć, więc napisałem o tym, ostatni raz.