Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

14.02.2015
sobota

Nostalgia za miłością

14 lutego 2015, sobota,

Dzisiejszy człowiek to kolekcjoner. Nowy smartfon, nowy telewizor, nowy… partner.

1.

Dzisiejszy człowiek to „byt zniecierpliwiony”. Błyskawiczna kawa, szybki seks, brawurowa kariera. Wszystko musi być tu i teraz. Jeśli coś nie jest „pod ręką”, jeśli nie jest w zasięgu wzroku, jeśli nie możemy tego posiąść natychmiast – znaczy, że jest nieużyteczne i nieprzydatne.

Dzisiejszy człowiek to także kolekcjoner nowości. Nowy smartfon, nowy telewizor, nowy… partner. Wszystko zostaje sprowadzone do przedmiotu, który chce się posiadać. I każdy z tych przedmiotów musi być nowy. Taki rodzaj działania przypomina strategię, której symbolem jest Don Juan – strategię życia jako serii nowych początków.

Cóż z tego, że duński filozof Soren Kierkegaard uważał ją za patologię. Teraz jest ona normą, obowiązującą w niemal wszystkich dziedzinach ludzkiej aktywności.

2.

Zarówno „natychmiastowość”, jak i „nowość” to cechy charakteryzujące konsumenta. Bo dziś człowiek to przede wszystkim konsument. Dlatego i miłość, to wzniosłe i szlachetne uczucie, które (zdawało się) nie podlega komercjalizacji, sprowadziliśmy do elementu strategii rynkowej. Zgodnie z regułą: „towar można zwrócić”.

Miłość sprowadzono więc do seksu, a seks, jak mówi Zygmunt Bauman, został „oczyszczony” – stał się bytem samym w sobie, mocno „stającym na własnych nogach”. To z kolei prowadzi do bijącego rekordy popularności „czystego związku”, którym rządzi zasada: jeśli nie jesteś „w pełni zadowolony” z dotychczasowego układu, masz prawo z niego zrezygnować, opuścić bez wyrzutów sumienia partnerkę/partnera. Idea „czystego seksu”, przekonuje Bauman, ma w sobie też coś z wiarygodnej gwarancji zwrotu wydanych pieniędzy – a partnerzy „związku czystego seksualnie” mogą czuć się bezpieczni, wiedząc, że żadne zobowiązania nie wynagrodzą kruchości ich zaangażowania”.

Szaleńcem byłby więc ten, kto ważyłby się powiedzieć: „na zawsze” (forever, per sempre!). Kto chciałby się wiązać do grobowej deski, trwać w miłości i przywiązaniu. Dlatego osoby, które poszukują partnera w dyskotece czy choćby w warszawskich lub krakowskich klubach, mogą napotkać na nie lada kłopoty. Młodzi ludzie, a teraz wszyscy są już tylko młodzi, pisze znów Bauman, obawiają się, że nie zdobyli dość umiejętności, by nawiązywać osobiste, głębokie relacje. Istnieje jednak sposób, by zaradzić temu nieszczęściu. Na ratunek przychodzi internet: jak wyznaje pewien dwudziestolatek w ankiecie, będącej częścią badań prowadzonych w Bath University: „zawsze można wcisnąć delete. To banalnie proste, nie odpowiadać na emaile”.

Deficytu odpowiedzialności w relacjach między wolnymi osobami nie można tłumaczyć tylko rozwojem „elektronicznych randek”. Bauman uważa, że nim staliśmy się tym, czym jesteśmy obecnie – społeczeństwem indywidualistów późnej fazy nowoczesności – zdarzyło się wiele rzeczy, które przyczyniły się do tego, że długoterminowe zobowiązania stały się rzadkością, długoterminowe zaangażowanie – luksusem, a obietnica wzajemnego wspierania się „w zdrowiu i w chorobie” – perspektywą nierealistyczną i niewartą zachodu. Dlatego ostrzega: „zgubny wpływ kultury konsumpcyjnej polega na tym, że obiecuje, iż lekarstwo na wszystkie nasze kłopoty leży gotowe na sklepowej półce i trzeba umieć je tylko znaleźć”.

3.

Dzisiejszy człowiek jest „upośledzony uczuciowo”: pragnie wielkiej miłości, bo wciąż o niej rozprawia, ale zarazem boi się podjąć jakikolwiek wysiłek, by taką miłość przeżywać. Jedynym uczuciem, które nas przenika, które zdaje się podtrzymywać nasze dobre samopoczucie i przekonanie o zdolności do rzeczy wzniosłych, jest nostalgia. Nostalgia za rajem utraconym – rajem, gdzie miłość nie sprowadzała się do serii nowych początków, ale mozolnej pracy w trudzie i znoju, gdzie zadowolenie nie polegało na rozkoszy dyktowanej nieustanną potrzebą zmiany, ale wierną obecnością bliskości. Na zawsze. Forever. Per sempre…

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. Zgubny wpływ kultury konsumpcyjnej polega na tym, że skrajnie neoliberalni politycy płacą w Polsce 250 tys. rocznie tzw. intelektualistom po to, żeby uprawiali publicystykę zasłony dymnej. Tym sposobem ci nadworni intelektualiści rozprawiają krytycznie o współczesności, ukrywając przed sferą publiczną, że tak naprawdę robią to, że jeszcze więcej konsumować.

  2. Odnośnie konsumpcjonizmu, czy to nie keynesizm domaga się pobudzania konsumpcji poprzez drukowanie pieniądza, dzięki czemu mamy kryzys, za pomocą którego Makowski chciałby wprowadzić więcej keynesowskiego konsumpcjonizmu?

    Odnośnie stosunków damsko-męskich. Jak wiadomo z biologii ewolucyjnej związki zawsze były wymianą usług. Żadna w tym nowość. Zawsze też obie strony usiłowały maksymalizować własne korzyści. A że w obecnym świecie kobiety nie zawsze są uzależnione finansowo od mężczyzn, więc i nie muszą się desperacko trzymać związku. I bardzo dobrze.

    Ja rozumiem, że zdaniem zwolenników postępu, jak u konserwatystów, kiedyś było lepiej, w jakiejś dawnej nieistniejącej utopii. Fakty są jednak takie, że utopijna wizja przeszłości, wspólna dla Baumana, Terlikowskiego, Cejrowskiego i Makowskiego, jest fikcyjna. Trwałe związki w większości wcale nie były głębokie, a jedynie trwale podporządkowujące jedną, słabszą stronę, zazwyczaj kobietę. Zerwanie z tą utopią i przejście do jawnych negocjacji jest krokiem w dobrym kierunku. Bauman opowiada bajki o bliżej nieokreślonej przeszłości, którą idealizuje.

  3. Redaktorze trochę za późno stawiana ta diagnoza. Niestety mleko już się rozlało i nie wiem ,czy nawet dokładne zlizywanie jego resztek przez co niektórych potrafi ludziom uzmysłowić co tracą i chyba już bezpowrotnie stracili.
    Oczywiście historia ma swoje prawa, swoją dynamikę (nie trzeba w tym momencie odwoływać się do Hegla ,czy innego Marksa) i jednostka naprawdę ma prawo czuć się mało znaczącym pyłkiem wobec globalnych procesów, ale mimo wszystko uważam ,że za łatwo ustąpiliśmy pola walki.
    Zresztą jak dla mnie był to raczej prymitywny walkower,a nie porażka po zaciętej i wyczerpującej walce.
    Walkower oddany oczywiście w poczuciu niemalże wielkiego moralnego zwycięstwa, bo walka z dziejowym hegemonem byłaby czymś nie tyle bezsensownym ,co nawet niemoralnym.
    Przecież tyle osób zginęło na wojennych frontach, tyle osób zeszło na ulicznych barykadach tylko po to aby Polska dołączyła ,a nawet kroczyła w kulturowo – cywilizacyjnej awangardzie ludzkości.
    Ale nawet uwzględniając ten cały obiektywny opór materii ( modele polityczne i ekonomiczne panujące na świecie) zawsze moim zdaniem istniał jakiś mniejszy lub większy margines który pozwalał na podejmowanie nieco odmiennych decyzji.
    Decyzji które być może nie zmieniły by w sposób zasadniczy dzisiejszego stanu społecznej praxis,ale dałyby przynajmniej pewien komfort psychiczny i przeświadczenie,że ci którzy decydowali ( politycy, dziennikarze,świat kultury, nauki)nie wysłali w poczuciu dziejowego posłannictwa Polaków na rzeź priorytetom współczesności.

    I już na koniec nawiąże do głównego bohatera na blogu. Ale i nie tylko.
    Przez ponad 2 tysiące lat ludzi głowili się co to jest Prawda, Dobro, Piękno, Miłość i tak na dobrą sprawę do tej pory nie uzgodnili sensownego consensusu.
    Ale od czego są mędrcy współczesności.Ci nie znają rzeczy niemożliwych.
    A jeżeli nawet są, to od czego są testy egzaminacyjne.One przecież w najbardziej wiarygodny odzwierciedlą wielowariantowość bytu.
    A jeżeli nawet nie wszystkie odpowiedzi będą prawidłowe to następny test może uwzględni nasze kulturowe zapatrywania i opuścimy sale egzaminacyjne w przeświadczeniu ,ze poznaliśmy sens świata.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. I jeszcze w jednej sprawie.
    Czytając od czasu do czasu mnie lub bardziej ciekawe książki dochodzę do nie najciekawszego wniosku.
    Że można było to wszystko przewidzieć. I to wcale nie czytając Marksa i jego kompanionów.
    Naprawdę było sporo głosów ostrzegających ,że ten nowy wspaniały świat nie jest taki wcale kolorowy. Owszem posiada pozytywne strony, ale obok nich istniej coś takiego jak kultura masowa, zjawisko konsumeryzmu,problemy z edukacją młodzieży, rola prymitywnej reklamy w kształtowaniu gustów estetycznych i mało wyszukanych potrzeb materialnych.
    I ja rozumiem ,że prosty lud dał się wziąć na lep i poszedł na rzeź,ale dlaczego na przykład partia polskiej inteligencji ze swoja wiedzą i doświadczeniem czym jest neoliberalizm funduje sobie na szefa swojej partii Leszka Balcerowicza? Dlaczego środowisko i dziennikarze Gazety Wyborczej zamiast sensownie opisać wyzwania współczesności , zajmowało się lansowaniem piórem Witold Gadomskiego prymitywnej neoliberalnej hucpy, a osoby które miały odmienne zdanie od „gazetowego” w sprawach gospodarczych miały przechlapane jak ludzie sanacji w czasach wczesnego PRL-u.
    Zresztą dzisiejsi polityczni rozgrywający to również zupełnie bezrefleksyjne towarzystwo wzajemnej adoracji które albo jest tak cyniczne i widząc problem nie chce zadzierać z ludem ,albo po prostu ma już mózgi do tego stopnia przeżarte tezą o bezalternatywności obowiązującego paradygmatu,że nawet wojska Putina u granic kraju nie zmieniłyby ich optyki w tej sprawie.

  6. Myślę, że i dawniej prawdziwą miłością, szczęśliwym związkiem cieszyli się nieliczni. Stąd odwieczna popularność romansów, w których czytelnicy czy później widzowie znajdowali oderwanie od nieco bardziej przyziemnej rzeczywistości swojego związku. Związku, którego początkiem była presja społeczna by nie być starą panną czy starym kawalerem (wiadomo- coś nimi nie tak) i który trwał formalnie bo rozstać się było trudno ze względu na prawo, religię, potępienie społeczne i finanse. Co najwyżej były jakieś relacje „na boku” albo ciche marzenia, przelewanie swojej potrzeby kochania na dzieci, ucieczka od życia rodzinnego w pracę, pasję.
    Nostalgia, o której Pan pisze to nostalgia za czymś, co było wyjątkiem a nie normą- tak jak teraz. „Nowych początków” i kolejnych rozstań było mniej bo i nasze możliwości poznania nowych osób były inne- konieczność osobistego kontaktu skutecznie eliminowała „nieodpowiadających nam” i presja na małżeństwo powodowała godzenie się na związek z osobą „w miarę odpowiednią” a nie rzeczywiście odpowiadającą.
    Tekst „jak będziesz tak przebierać to starą panną zostaniesz” był dość powszechny. I nadal jest w bardziej tradycyjnych społecznościach gdzie jeszcze pojęcie „singla” czy „singielki” nie funkcjonuje. Myśli Pan, że w małym miasteczku, na wsi ludzie, którzy zamiast „randkować bez końca” zawierają małżeństwa i płodzą dzieci to ludzie, którzy znaleźli wielką miłość? Czasami.
    Tak jak czasami znajdują ci inni na 40 czy 50 randce, grubo po 30tce, w którym to wieku w tych małych społecznościach pozbawionych tak licznych kontaktów jak w warunkach wielkiego miasta oznacza brak kandydata/kandydatki do związku, bo już zajęci.

  7. Mama pytanie z którego tekstu Baumana pochodzą cytaty przez Pana przytoczone. Pozdrawiam.

  8. Ale nuuuda. I tak będzie kiedy horyzonciki życiowe ograniczają się do opóźnionego grajdołka nad Wisłą. A prof Bauman to chyba dzisiaj bardziej jest zainteresowany prawidłowym siusiu i kupką niż z seksem. Stąd teorie o „zdrowiu i w chorobie”.
    Bo świat dawno już stawia sobie inne cele. O ruchu slow food Pan redaktor słyszał? Czyli nie od razu i nie natychmiast. O bezdomnych z przekonania słyszał? O żyjących bez współczesnej techniki słyszał? O wielkich ruchach zwanych historią czy archeologią eksperymentalną słyszał? O biogospodarce zrównoważonej (ale takiej bez polskich oszustw) słyszał? O rolnictwie naturalnym bez chemii słyszał (oj trudne mają życie nawet w Szwajcarii)? Tyle tylko że w Polsce nie przejdzie bo ta fanaberia wymaga wsparcia „z naszych podatków”. No a o setkach miliardów prawdziwych pieniędzy ładowanych w ekologię i przejście na energie odnawialne to już w ogóle.
    I długo by tak można od indywidualnych postaw i modelu życia po największe projekty gospodarcze. Dlaczego nudne jest czytanie dziecinady zainteresowanej tylko zabawkami.
    Bum!