Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

6.02.2015
piątek

„Cywilizacja śmierci” przestaje straszyć

6 lutego 2015, piątek,

1.
Sejm przyjął w końcu ustawę ratyfikującą konwencję o zapobieganiu przemocy wobec kobiet.

Stało się tak mimo rozdzierania szat przez rodzimą prawicę. Dla niej bowiem konwencja oznaczała programową demoralizację polskiego społeczeństwa.

Stało się tak mimo tego, że Kościół – ustami swoich hierarchów – przestrzegał wiernych, że „konwencja wynika z neomarksistowskiej ideologii gender”.

Czy rzeczywiście wszystkie te lęki, którymi prawica i Kościół straszyła Polki i Polaków, mają rację bytu?

2.
Ks. Józef Kloch, rzecznik Episkopatu, natychmiast po uchwaleniu ustawy o ratyfikacji konwencji (szybka reakcja zdumiewa, bo Kościół zawsze, szczególnie gdy idzie o tłumaczenie się z własnych grzechów, zachowuje godne milczenie…) powiedział: „To jest naruszenie podstawowych zasad cywilizacyjnych”. Nie krył też, iż biskupi zawiedli się na niektórych posłach.

Mam przeczucie graniczące z pewnością, że przyjęcie przez Sejm konwencji odsłoniło, iż na Kościół spadły dużo gorsze plagi niż te, które był łaskaw przywołać ks. Kloch i biskupi.

Po pierwsze więc, z punktu widzenia Kościoła przerażające jest to, iż biskupi już dawno stracili panowanie nad duszami swoich wiernych, a teraz tracą panowanie nad stanowionym prawem. Kończy się czas, gdy Dobrą Nowinę Kościół zastępował Dobrą Ustawą. Dla biskupów to zła wiadomość, dla wiernych dobra – księża może w końcu wrócą do głoszenia Dobrej Nowiny.

Po drugie, absolutnie przerażające dla biskupów i polskiej prawicy jest to, że po wejściu w życie konwencji Polska nie stanie się drugą Sodomą i Gomorą. A więc: dziewczynki nie będą chciały zostawać chłopcami i vice versa. Dzieci nadal będą wychowywane przez rodziców. Mężczyźni heteroseksualni masowo nie będą stawać się homoseksualistami itd. Krótko: nie nastąpi żadne, ku trwodze prawicy i biskupów, moralne trzęsienie ziemi.

3.
Co zatem nastąpi? Raz: Kościołowi dużo trudniej będzie straszyć Polki i Polaków „cywilizacją śmierci”. Ten rodzaj amunicji w ideologicznych bojach, przykładowo o in vitro, znacznie straci na atrakcyjności i sile. Mówiąc wprost: „cywilizacja śmierci” nie taka śmiertelna, jak ją biskupi malują.

Dwa: mam nadzieję, że po wejściu w życie konwencji będzie mniej tolerancji dla przemocy. Że przemocy – szczególnie wobec słabszych – nie dotknie zmowa milczenia i obojętność.

I w końcu: że rodzimy Kościół, wcześniej czy później zrozumie, iż stał po złej stronie barykady. I że głoszenie Dobrej Nowiny nie można sprowadzać tylko do mówienia „NIE”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 11

Dodaj komentarz »
  1. Ta ustawa byla potrzebna. Sama nigdy ososbiscie nie zetknelam sie z przemoca, do chwili kiedy moja przyjaciolka, lekarka, zadzwonila do mnie stojac na ulicy w centrum Krakowa, ze jej maz, laryngolog, zlamal jej nos w samochodzie w obecnosci ich syna, ktory nie interweniowal. Wysadzili ja sama, krwawiaca. Na cale szczescie moglam sie zwolnic z pracy, by jej pomoc. Nie chce komentowac postawy kosciola, bo jej nie rozumiem.

  2. @shrinki
    Dobrze, że jej mąż nie był neurochirurgiem.

    Przepraszam za czarny humor. Serdecznie współczuję przyjaciółce i jestem zaskoczony,że ktoś kto wybrał karierę pomocy chorym był zdolny do takiego okrucieństwa, w dodatku w obecności dziecka.

  3. Przemoc psychiczna I fizyczna jest metodà krzewienia katolicyzmu. Nic dziwnego że kler protestuje.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Z grubsza – racja. Ale naiwnym złudzeniem jest sądzić, że kler wróci do głoszenia „dobrej nowiny”.
    Po pierwsze: nic takiego nie istnieje.
    Po drugie: gdyby ją kler głosił, nie miałby powodu jej przerywać dla głoszenia czegoś innego niż „dobra nowina”
    Wniosek jest jednoznaczny: kler głosi to co słychać właśnie dlatego, że nie ma nic innego do głoszenia.
    „Dobra” alternatywa jest tylko taka, że to co teraz, kler głosiłby mniej wrzaskliwie, kompulsywnie, szantażująco, a nieco ciszej, trochę grzeczniej,mniej obrażając rozum i fakty.
    Tyle, że takie zachowanie jest nieatrakcyjne, niezgodne z chorym napędem emocjonalnym buzującym w umysłach skrzywionych i fatalne dla interesu. „Dobra nowina” jest nudna, wierni wybiorą niedzielny jogging i snucie się po sklepach, zamiast tej „dobroci”. Co przecież czujne klesze głowy dostrzegają, więc już krzyczą, że jogging to bałwochwalstwo.

  6. Dziękuję za celne spostrzeżenia, że walka tutaj trwa o rząd (nie dusz, fizyczny) nad Polakami i ich portfelami, zaś różne gendery, in vitra i zarodki, będące „osobami ludzkimi” są tylko pociskami, narzędziami. Upadający kościół walczy o przetrwanie, czepiając się wszelkich środków i technik. To wszystko oznacza, że kościół nie zrozumie, iż stał po złej stronie barykady, bo ani barykada nie w tym miejscu, ani rzecz nie w „dobrej nowinie”. Zwyczajnie ta technika się nie sprawdziła, obmyślana jest następna.

    Proszę zauważyć jak szerokim frontem dziala nasz kler: zainstalował się w szkolnictwie i na uczelniach wyższych dbając o szerzenie ignorancji wśród młodzieży, tej opoki na której stoi kościół piotrowy; poumieszczał członków Opus Dei na licznych stołkach, uposażył się szczodrze dzięki licznym kradzieżom i sprzeniewierzeniom (nie bawmy się w eufemizmy).

    Kiedym dziesiątki lat temu mówł, że wybór Wojtyły na stolec piotrowy podyktowany był poszukiwaniem przez KK miejsca przetrwania w obliczu postępującego sekularyzmu w zachodniej Europie – nikt nie słuchał, boć przecie bożyszcze kremówkowe było nienaruszalne. A przecież taka jest rola Polski – przetrwalnika, cysty dla zabobonu.

  7. Obawiam się Gospodarzu, iż przecenia Pan wszelkie (intelektualne, etyczne, moralne) możliwości nie tylko PT hierarchów, lecz także dużej (chyba) części sług Bożych niższych szczebli.

  8. Ja się zgadzam w sprawie cywilizacji śmierci itd. Natomiast podobnie jak Tanaka nie spodziewam się żadnej poważnej reformy Kościoła ani katolickiego, ani innych kościołów, bo to instytucje anachroniczne zarówno pod względem organizacyjnym, jak i ideologicznym.

  9. A co jeśli ustawa nie zmniejszy przemocy? Nie chodzi tu o to aby teraz od razu orzekać jak będzie tylko co by to znaczyło. Poza tym wyczuwam triumfalizm (może nie słusznie) Chyba nie staliśmy się lepsi od samego faktu przyjecia tej ustawy.

  10. Jakoś nie wierzę w zmianę strony barykady.

  11. Jarosław Makowski

    „Dla biskupów to zła wiadomość, dla wiernych dobra – księża może w końcu wrócą do głoszenia Dobrej Nowiny”.

    Jedyną „dobrą nowiną” (dla kleru), którą głosił KK w tym kraju, były słowa: Polak jest papieżem ! Tylko na tym, można było się wzbogacić.

    Głoszenie Dobrej Nowiny, w wydaniu ewangelicznym, wiąże się z altruizmem, gotowością do poświęceń i ponoszenia wyrzeczeń w służbie dla Boga i ludzi. Nie trzeba być bardzo spostrzegawczym, żeby zauważyć, że takie pobudki zawsze były obce klerowi katolickiemu.

  12. Zastanawia mnie ten zgorszony krzyk i przerażenie: „będą przebierać chłopców w sukienki”!
    Czy sukienka jest symbolem hańby i poniżenia? Dlaczego tak zwani duchowni paradują w sukienkach?
    4 x P, czyli paranoja paranoję paranoją pogania