Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

27.01.2015
wtorek

Czy po Auschwitz da się jeszcze pisać wiersze?

27 stycznia 2015, wtorek,

1.
„Pamięć ludzka jest narzędziem wspaniałym, ale zawodnym – przekonuje ocalały z Auschwitz włoski pisarz pochodzenia żydowskiego Primo Levi, który, jak wielu ocalałych z Zagłady, najprawdopodobniej popełnił samobójstwo. – Tę nienową prawdę znają nie tylko psychologowie, ale każdy, kto obserwował zachowanie otaczających go ludzi i własne. Tkwiące w nas wspomnienia nie zostały wykute w kamieniu i nie tylko mają skłonność, by z latami znikać, ale często przekształcają się, czy wręcz dopełniają, wchłaniając obce elementy”. Czy jednak tylko to, co wykute w kamieniu, potrafi oprzeć się upływającemu czasowi, który zamazuje naszą pamięć?

Choć doświadczenie koszmaru cierpienia i upadku człowieka, jakie miało miejsce w Oświęcimiu, nie zostało wykute w kamieniu, to zostało poświadczone czymś dużo ważniejszym: krwią, torturami, bliznami, poniżeniem i udręką. Ba, cierpienie to zostało też udokumentowane numerami dzierganymi na ludzkim ciele, które – gdy zobaczymy je na ręku ocalałych – wywołują w nas dreszcze. Czy wobec tego Auschwitz, ta „dziura w dziejach”, by posłużyć się pojęciem ukutym przez Emmanuela Levinasa, może kiedykolwiek pokryć się kurzem zapomnienia?

2.
Tym bardziej wydaje się to niemożliwe, że przecież najwybitniejsi europejscy filozofowie, jak choćby Theodor W. Adorno, prosto w twarz rzucają nam niepokojące pytania: „czy po Auschwitz da się jeszcze pisać wiersze”? Albo czy teologia – jak bez znieczulenia dopytuje Johann Baptist Metz – może pozostać „nietknięta, czy też mogłaby pozostać nietknięta przez Auschwitz”? Krótko mówiąc: czy pamięć o Zagładzie i jej ofiarach nie powinna odmieniać nas w naszym byciu ludźmi i chrześcijanami?

Pytania te, stawiane zarówno przez filozofów, jak i – co dla mnie szczególnie istotne – zazwyczaj pomijane przez teologów, nie powinny pozwolić na spokojny sen. A jednak zasypiamy bez środków nasennych. Najpewniej dlatego, że są to kwestie, które zamiast dręczyć naszą pamięć coraz częściej wywołują ironiczny uśmiech. Czyż ktoś nie przesadza, by pół wieku po „tamtych wydarzeniach” zmuszać ludzi do pokuty? Czy rzeczywiście już do „końca świata” mamy robić za irytujące płaczki, bo w centrum Europy – dodajmy: chrześcijańskiej Europy – „przydarzył” się Holokaust? Czy ostatecznie pytania te nie brzmią dziś tak, jakby ktoś chciał „po Auschwitz” zakazać ptakom śpiewu, kwiatom rozkwitania, a słońcu blasku?

Sęk w tym, że my, ludzie, nadal gotowi jesteśmy utrzymywać, że istnieje zasadnicza różnica między człowiekiem a kwiatem, człowiekiem a słońcem. A jeśli tak, to czy nie powinna ona oznaczać przerażenia faktem „nieludzkości człowieka”, jaka objawiła się w Auschwitz – przerażenia, które właśnie już do „końca świata” powinno odebrać nam mowę, przerwać śpiew i zaćmić słońce?

Dobrze jednak wiemy, że nie ma logicznego przejścia od zdań typu „powinno” do zdań typu „jest”. Nie dziwi zatem, że Auschwitz nie należy już do żywej pamięci Europejczyków. Nie widać, by budziło w nas przerażenie i trwogę, skłaniało do żałoby. Przeciwnie, wbrew Adorno pisze się wiersze tak, jakby się nic nie stało. Na przekór Metzowi teologowie w pocie czoła kreślą swoje traktaty tak, jakby Auschwitz było jedynie wypadkiem przy pracy w długich i zacnych dziejach ludzkości.

Dlatego prowokujące i symboliczne już zapytanie Adorno, „czy po Auschwitz można pisać wiersze”, należy dziś odwrócić. Do myślenia daje co innego: „dlaczego po Auschwitz z taką łatwością piszemy wiersze”? Dlaczego bez cienia wątpliwości kreślimy traktaty teologiczne, w których próżno szukać krzyku cierpiących? Dlaczego bez trudu przychodzi nam modlitwa? Dlaczego…

3.
Trzeba najpierw zacząć tracić własną pamięć, zanotował przenikliwie Luis Buñuel, by sobie uświadomić, że pamięć jest całym naszym życiem. Auschwitz jest całym naszym życiem, bo jest naszą pamięcią. Chwila, w której byśmy o nim zapomnieli, jest chwilą naszego końca.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 28

Dodaj komentarz »
  1. Hans Kung, w obliczu Zagłady, na temat Boga powiedział tak: na ten temat można tylko milczeć.
    Stwierdzenie to zawiera w sobie uczciwość, choć jest niekonsekwentne – wzbrania się bowiem przed wyciągnięciem wniosku. Ta niekonsekwencja opiera się na rozpaczliwej obronie oszustwa – że Bóg jest.
    Jednocześnie, teologowie-oszuści, wykombinowali już odpowiedź: Bóg cierpiał w Auschwitz !
    Tak szydercza, cyniczna, brutalna, nieludzka i po prostu chamska sztuczka teologów wskazuje czym jest religia, wraz z jej Bogiem.

    Dlatego po Auschwitz z taką łatwością piszemy wiersze.
    I będzie to trwać tak długo, dopóki będziemy żyć zaczadzeni kłamstwami religii. Nie ma żadnych podłości, przed którą ona się zatrzyma.

  2. Bzdura Tanaka. Naziści nie byli religijni i się dopuszczali straszliwych zbrodni. Ludzie wykorzystają każdy pretekst żeby się tłuc nawzajem. Większym problemem jest raczej naiwna wiara w przywódców i autorytety.

  3. Fragment pochodzi z książki „Historia Boga” autorstwa Karen Armstrong.
    Z rozdziału zatytułowanego „Śmierć Boga?”.

    „Podobno pewnego dnia grupa Żydów w Oświęcimiu wytoczyła Bogu proces. Oskarżali go o okrucieństwo i zdradę. Jak Hiob, nie znaleźli pociechy w normalnych wyjaśnieniach problemu zła i cierpienia pośród otaczającego ich plugastwa. Nie znaleźli dla Boga usprawiedliwienia, żadnych okoliczności łagodzących, uznali go więc za winnego i przypuszczalnie zasługującego na śmierć. Rabin ogłosił wyrok. Po czym uniósł wzrok i oznajmił, że rozprawa dobiegła końca – nadeszła pora wieczornej modlitwy.”

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. J jeszcze jeden fragment z książki tej samej autorki i z tego samego rozdziału. Wspomina Elie Wiesel laureat Nagrody Nobla. Człowiek dla którego Bóg , Talmud przed przybyciem do obozu były wszystkim. A po pobycie…

    „Pewnego dnia gestapowcy powiesili chłopca. Nawet esesmani poczuli się nieswojo na myśl o powieszeniu dziecka na oczach tysięcy ludzi. Dziecko, które jak wspomina Wiesel miało twarz „anioła o smutnych oczach’, było milczące, sinoblade i wstępowało na szubienice niemal ze spokojem. Jeden z więźniów stojących za Wieselem spytał:
    -„Gdzie jest Bóg? Gdzie On jest?
    Dziecko umierało pół godziny, a więźniowie musieli patrzeć mu w twarz. Po chwili ten sam mężczyzna zapytał znowu:
    -„Gdzie jest Bóg?”
    A Wiesel usłyszał w sobie głos który odrzekł:
    -„Gdzie jest? Tu – wisi na szubienicy.”

  6. Pytanie o BOga.W dyskusji z przyjacielem ,bardzo wierzącym katolikiem ustaliliśmy.Kończymy gadanie ,gdy trzeba będzie odpowiedzieć czy On jest.Po dramatach ludzkości -ostanio pokazują czasy Inkwizycji ,większość powinna zostać ateistami.A dlaczego tak nie jest.Bo wiara jest bardzo łatwa i pomocna w codziennym życiu i nadziei na życie pozagrobowe.A wiara kłoci się z mądrością ,która jest tak nieczęsto dawana mózgowi przez Boga.Zostawmy Boga a weżmy się za walkę z faszystami ,nazistami i inna swołoczą ,która pęta się po naszych mediach.

  7. I już od siebie.
    Jako miłośnik poezji ( szczególnie jednego poety) i facet o raczej niezbyt ekstremalnej wrażliwości myślę ( przede wszystkim sam nie próbowałem pisać) ,że chyba jednak jestem w stanie usprawiedliwić i zrozumieć tych dla których poezja jest tym środkiem artystycznego wyrazu który sensownie opisze rzeczywistość, świat i zawrze w tym opisie zestaw wartości, wyzwań z którymi Człowiek powinien się identyfikować.
    Oczywiście podstawowym zadaniem które ewidentnie należało wykonać przed „uruchomieniem” pióra była odpowiedź na parę podstawowych pytań:
    Czego przejawem było Auschwitz?
    Kto lub co zawiodło ?
    Kto mógł zapobiec?
    Czy przyczyna była jedna, czy też wiele?

    Takich pytań można sformułować nieskończenie wiele, ale dwóch podstawowych na pewno się w żadnym wariancie nie uniknie:
    „Gdzie był Bóg?”
    „Gdzie był człowiek?”

    I w zależności od wiadomo czego można sobie poużywać.
    Jak dla mnie wniosek jest jednak jeden.

    Tak to jest jak małpa granat przeciwpancerny do ręki weźmie i myśli, ze pana Boga na kawałki rozerwie.
    A reszta to już tylko warianty tego zamysłu.

  8. Moim zdaniem, problem rodzi się z napięcia pomiędzy realnym, namacalnym cierpieniem, którego doświadczamy – a sferą idei, do której należy też Bóg. Te sfery nie są „kompatybilne” – z tym chyba zgodzą się zarówno wierzący, jak i niewierzący. Dalej drogi się rozchodzą – niewierzący może po prostu uznać idee za nierzeczywiste wyobrażenia czy wręcz absurdalne pretensje wobec świata i na tym zakończyć rozważania „problemu zła”. Osobie wierzącej pozostaje zaś chyba ufanie Opatrzności.

  9. I może nie w ścisłym nawiązaniu do Auschwitz ,ale do teraźniejszości której też niczego nie brakuje krótki fragment z książki autorstwa Ewy Bieńkowskiej będącej zbiorem esejów inspirowanych poezją Czesława Miłosza, a więc kogoś kto zapoznał się z dobrodziejstwami różnych pomysłów racjonalizatorskich homo sapiens na przestrzeni XX wieku.
    Faszyzm w wielu opakowaniach
    Komunizm w kilku wersjach i odcieniach
    Nacjonalizm podsycany różnymi trendami modyfikującymi.
    Kapitalizm w najczystszej, bo amerykańskiej postaci.

    I oto kilka zdań na temat tego co może poezja. Szczególnie polecam dwa ostanie zdania:

    “Więc nie proza, nie powieść – a co powiedzieć o filozofii! – daje najlepszy dostęp do rzeczywistości? Czy w tym jej (prozy) granice, że odpowiada odczarowanemu spojrzeniu na świat? Że zrezygnowała z pokrewieństwa z magią, religią, z dziecinnością w nas? Że wyparła się erosa albo utopiła go w potoku słów? Służy, nie trwa – jak czytamy we Wstępie do ‘Traktatu poetyckiego”. Mocniej trwają nawet skrawki wierszy, dwa słowa spięte rytmem, talizmany istnienia. To ostatni moment, by uwierzyć w poezję, aby przebrnąć przez pustynię nowoczesności.

  10. Pewnie że można pisać wiersze, można też wylegiwać się w łóżku z traumatyzowaną sanitariuszką, kopać piłkę z kolegami (niekoniecznie z obozu !) i spiewać na urodzinach (co za ironia !) Sto lat ! Polecam w temacie Pięć lat kacetu Waldemara Grzesiuka !

  11. „Przez sześć lat
    buchał z nozdrza opar krwi
    Nie wierzę w przemianę wody w wino
    nie wierzę w grzechów odpuszczenie
    nie wierzę w ciała zmartwychwstanie.”
    (Tadeusz Różewicz, „Lament”, 1946)

  12. Cytat z biografii Hitlera( za Wikipedią).

    ” Christa Schroeder, sekretarka Hitlera, wspomniała w swych wydanych po latach pamiętnikach: „Hitler nie był przywiązany do Kościoła. Uważał religię chrześcijańską za przeżytek, obłudny wynalazek służący do uzależniania ludzi”

    Znam parę osób na blogach Polityki które…
    Ale żeby była jasność .
    Są to jedyne podobieństwa które zauważam między nimi a Adolfem Hitlerem.

  13. @Prowincjusz

    Czyli Tadeusz Różewicz – utożsamiany w tym wierszu z podmiotem lirycznym – dał wyraz przekonaniu, że Holocaust to jednak sprawka małpy która w wyniku żmudnych procesów ewolucyjnych wspomaganych konsumpcją ton bananów stała się…W tym miejscu każdy ateista może wpisać swój nick. A niektórzy nawet dwa.

    Oczywiście w późniejszym okresie małpa urozmaiciła jadłospis.
    Co nie wyszło jej jednak to na dobre, czego dowodem wiek dwudziesty…
    …i początki III tysiąclecia.

  14. Nie pochodzi co prawda z tomu „Ocalenie” ( zbiór wierszy ściśle związany z okresem wojny),ale odnosze wrażenie,że ten fragment wiersza ukazuje jeszcze jedną perspektywę jaką mógł sobie „narzucić” Bóg.
    Jest to rola widza.Trybuna owszem,owszem,ale widz jest tylko jeden – Bóg.
    Za to na arenę wkracza On ,czyli Człowiek. Homo sapiens. Zadufany w sobie, mało samokrytyczny, czasami śmieszny a czasami straszny, wieczny producent patentów…

    A Miłosz pisze:

    OECONOMIA DIVINA

    ” Nie myślałem, że żyć będę w tak osobliwej chwili.
    Kiedy Bóg skalnych wyżyn i gromów,
    Bóg Zastępów, kyrios Sabaoth,
    Najdotkliwiej upokorzy ludzi,
    Pozwoliwszy im działać jak tylko zapragną,
    Im pozostawiając wnioski i nie mówiąc nic…”

  15. Bóg – jak piszą w „Biblii” osobiście zniszczył całą ludzkość w potopie i ocalił tylko Noego i jego rodzinę, a potem to samo osobiście zrobił z Sodomą i Gomorą, ocalając tylko Lota…

    Po kiego więc wam do opisu Holocaustu potrzebny Bóg, poezja? A przecież po Holocauście np. w Chinach zabito 50 mln niewinnych ludzi (w imię kolektywizacji i ateizacji), w Kambodży milion – o co? Nic. Nawet nikt tych okrutnie zabitych nie wspomni… Po kiego wam więc do opisu ludzkich zbrodni Bóg? Po co? A poza tym- odpowiedzialność jest wyłącznie indywidualna. INDYWIDUALNA. Spójrzcie na konkretnych zabójców, którzy w dzień mordowali, a po „pracy” w domu tulili swoje dzieci… Przyjrzyjcie się faktom, konkretnym ludziom, a nie iluzji.

  16. @Aaron Sprezyner. Dzięki

  17. Nie wiem czy po Auschwitz da się pisać wiersze, ale co ciekawe ludzie piszą wspomnienia. Z obozów. Wybudowanych już po Auschwitz. Polecam:
    http://www.theguardian.com/world/guantanamo-diary

  18. @A.sprezyner, ktorego na innym (innych) blogach dosyc zle traktuja donosi tu: „Znam parę osób na blogach Polityki które…
    Ale żeby była jasność .
    Są to jedyne podobieństwa które zauważam między nimi a Adolfem Hitlerem.”
    No, no, jestem pod wrazeniem…. ales im dowalil, zeby chociaz przeczytali.
    @Fidelio jak zwykle wyroznil Guantanamo zapominajac o dlugiej liscie wspolczesnych zbrodni. Mnie np. zawsze boli zapomniany holokaust Kambodzy, ktora stala sie jedynie celem milej turystyki, czy chociazby mniej zapomniana Ruanda…. mozna mnozyc i popisywac sie, kto ma lepsze serduszko i wieksza wrazliwosc.
    Tak, po Auschwitz „pisze sie wiersze”. Trauma ludzi, ktorzy przeszli pieklo jest nigdy nie do zapomnienia, czy wyleczenia, rozciaga sie na wszystkich z ich otoczenia. Wsrod osob z traumatycznymi przejsciami jedni odwiedzaja te miejsca, inni nie moga, jedni opowiadaja, pisza, inni nie sa w stanie dac swiadectwa, jedni osiedlili sie w Niemczech inni nie sa w stanie sluchac niemieckiego jezyka. I nie nam oceniac, co sluszne. A swiat nie zatrzymal sie, idzie dalej i robi te same bledy, mimo ze wydawalo sie, ze juz nigdy…
    Ja z kolei poniewaz jestem pod wrazeniem ksiazki – reportazu Pawla Smolenskiego „Oczy zasypane piaskiem” i obejrzanych na ta okazje, nominowanych w ubieglych latach do Oscarow, dwoch filmow o podobnej tematyce marnie oceniam kondycje ludzka. (Jaka to tematyka, jesli ktos zainteresowany – to sprawdzi) Nawet z najgorszych doswiadczen nie wyciaga sie wnioskow i ludzie sa zawsze tacy sami.
    Co do boga w Zagladzie? Bardzo niewiele gleboko wierzacych Zydow ( a takze innych, ktorzy zaznali piekla) zwatpilo i doskonale lacza jedno i drugie. Malutka czesc zwatpila. A reszta nie laczyla i n ie laczy boga z tymi wydarzeniami. Nie jestesmy jednakowi.
    Czesto nie wiem, gdzie sie konczy sluszna pamiec ” azeby juz nigdy”…., a zaczyna cyniczna polityka.

  19. Da sie.
    Szczegolnie jak sie jest ofiara izraelskiego panstwa aparthaidu Izraela oskarzonego przez spolecznosc miedzynsrodowa o ZBRODNIE PRZECIW LUDZKOSCI (Raport Goldstone’a).

    Oto dowod:http://youtu.be/Aj-pyJF6ckU

  20. „Panie, dlaczego milczałeś?”

    SŁOWA te wypowiedział Benedykt XVI w trakcie wizyty w Polsce. Dnia 28 maja 2006 roku odwiedził były obóz koncentracyjny Auschwitz, gdzie naziści zamordowali setki tysięcy Żydów i innych ludzi. „Ile pytań nasuwa się w tym miejscu!” — rzekł papież. „Ciągle powraca jedno: Gdzie był Bóg w tamtych dniach? Dlaczego milczał? Jak mógł pozwolić na tak wielkie zniszczenie, na ten tryumf zła? (…) Powinniśmy wytrwale, pokornie, ale i natarczywie wołać do Boga: Przebudź się! Nie zapominaj o człowieku, którego stworzyłeś!”

    Przemówienie Benedykta XVI spotkało się z żywym oddźwiękiem. Niektórzy doszli do wniosku, że papież celowo przemilczał pewne ważne kwestie, takie jak antysemityzm, związany z potwornościami Auschwitz. Według innych jego słowa pomniejszyły znaczenie prośby Jana Pawła II o wybaczenie grzechów Kościoła. Katolicki dziennikarz Filippo Gentiloni zauważył: „Jest jednak logiczne, że wielu komentatorów, usłyszawszy trudne pytanie, gdzie był Bóg — na które nie ma odpowiedzi — wolało zadać łatwiejsze: Gdzie był Pius XII?” Chcieli wiedzieć, dlaczego papież Pius XII milczał podczas holocaustu.

  21. Oczywiście różnie można podchodzić do tego wszystkiego z czym kojarzy się Auschwitz,ale chyba najważniejszy aspekt tej wielowymiarowości to potraktowanie tamtych lat i wszystkiego z czym były one związane jako ewidentnego memento,czyli przestrogi, ostrzeżenia.
    Czyli jak mawiał klasyk „nigdy nie mów nigdy”,bo Auschwitz czeka tuż za rogiem.
    Śmieszne,ale chyba nie bardzo, bo nawet sam z tego się nie śmieję.
    Bo czego efektem było Auschwitz?
    W bardzo dużym skrócie.

    Po pierwsze lata 30-te ubiegłego wieku to na świecie czas wielkiego kryzysu gospodarczego.Krach w Nowym Jorku. Bezrobocie.Brak pomysłów na wyjście z impasu.
    A dzisiaj?
    Może sytuacja nie jest aż tak jednoznacznie zła,ale jak dla mnie cały ten cywilizacyjno-kulturowy paradygmat obecnie obowiązujący to ewidentnie kolos na gliniano – giełdowych nogach. Czyli, wczśsniej czy później (oby później, ale nie wiem czy na pewno) cała ta konstrukcja pierd…
    Po drugie.
    Przypominam,że Hitler doszedł do władzy w wyniku mimo wszystko demokratycznych procedur,a entuzjazm jaki wywoływała jego osoba i tezy jego programu mogą szczególnie dzisiaj wzbudzać u niektórych polityków uczucie frustracji.
    Po trzecie.
    Teza jakoby Hitler jako polityk był pomysłem niemieckich elit finansowych i gospodarczych jest raczej mało kontrowersyjna.
    I jeżeli pomyślę o mechanizmach wyłaniania demokratycznych przywódców w krajach hegemonach współczesności to myślę,że mechanizmy są bardzo podobne.
    A już prawicowi politycy naszego wypróbowanego sojusznika – niegrzeszący raczej walorami intelektualnymi( Reagan,czy Bush jr) to ewidentne produkty tamtejszych ekonomicznych grubych ryb.
    I jeżeli się uzna ,że jednym najlepszych sposobów na rozpędzenie mało prężnych gospodarek jest 3-zmianowy system pracy w różnego rodzaju manufakturach produkujących kapiszony i inne race świetlne to dlaczego nie znaleźć wroga któremu musimy dać odpór siłą i godnością osobistą.
    A wróg czai się za każdym rogiem.
    Oczywiście miejsce Żydów zajmują tym razem przedstawiciele innej religii monoteistycznej.
    Zdaję sobie sprawę,że atmosferę z lat 30 z wielu europejskich krajów tych trudno jest w dzisiejszych czasach powtórzyć,ale czasami atmosfera i sama empiria wzajemnych relacji nie jest najciekawsza,żeby nie użyć mniej eufemistycznych sformułowań.

  22. I na koniec.
    W jednym z niemieckich miast (Drezno) odbyła się jakiś czas temu demonstracja gdzie przewodnim motywem było hasło (cytuję z pamięci) „Muzułmanie won do swoich zacofanych krajów”.
    I jeżeli w kontekście tego zdarzenia i hasła pojawi się tytuł książki Zygmunta Baumana zatytułowanej
    „Nowoczesność i zagłada” to rożne skojarzenia może wzbudzać takie zestawienie.

  23. takei-butei
    27 stycznia o godz. 16:11 26462

    I co tutaj w tym tekście jest tak strasznego, że od 27 stycznia (16:11) czeka na moderację?

    Bóg – jak piszą w “Biblii” osobiście zniszczył całą ludzkość w potopie i ocalił tylko Noego i jego rodzinę, a potem to samo osobiście zrobił z Sodomą i Gomorą, ocalając tylko Lota…
    Po kiego więc wam do opisu Holocaustu potrzebny Bóg, poezja? A przecież po Holocauście np. w Chinach zabito 50 mln niewinnych ludzi (w imię kolektywizacji i ateizacji), w Kambodży milion – o co? Nic. Nawet nikt tych okrutnie zabitych nie wspomni… Po kiego wam więc do opisu ludzkich zbrodni Bóg? Po co? A poza tym- odpowiedzialność jest wyłącznie indywidualna. INDYWIDUALNA. Spójrzcie na konkretnych zabójców, którzy w dzień mordowali, a po “pracy” w domu tulili swoje dzieci… Przyjrzyjcie się faktom, konkretnym ludziom, a nie iluzji.
    Twój komentarz czeka na moderację.

  24. @zyta
    „@Fidelio jak zwykle wyroznil Guantanamo zapominajac o dlugiej liscie wspolczesnych zbrodni. Mnie np. zawsze boli zapomniany holokaust Kambodzy, ktora stala sie jedynie celem milej turystyki, czy chociazby mniej zapomniana Ruanda…. mozna mnozyc i popisywac sie, kto ma lepsze serduszko i wieksza wrazliwosc.”

    Po prostu Guantanamo zwyczajnie przypomina Auschwitz – te wieżyczki obserwacyjne, te druty kolczaste, no i praktyki stosowane wewnątrz, a to wszystko w XXI wieku.

  25. @ fidelio, a mnie jak u Gombrowicza: „wszystko kojarzy….”
    Zapomniales wymienic takie drobiazgi z Guantanamo jak rampa kolejowa, walizki z bogactwem, segregacja ludzi, cyklon, krematorium, smiertelnosc, nadludzka praca i mnostwo innych rzeczy, co to w Guant. wypisz wymaluj jak w Auschwitz ( lub odwrotnie). No tak koncowy punkt jest troche inny, nie wyzwolila ich Armia Czerwona (z calym szacunkiem dla nich za wyzwolenie), ale zawsze jeszcze mozesz to nadrobic i jako podszywany zolnierz radziecki przyjac jednego z pozostalych pod swoj dach.

  26. @zyta
    „Zapomniales wymienic takie drobiazgi z Guantanamo jak rampa kolejowa, walizki z bogactwem, segregacja ludzi, cyklon, krematorium, smiertelnosc, nadludzka praca i mnostwo innych rzeczy, co to w Guant. wypisz wymaluj jak w Auschwitz ( lub odwrotnie). No tak koncowy punkt jest troche inny, nie wyzwolila ich Armia Czerwona (z calym szacunkiem dla nich za wyzwolenie), ale zawsze jeszcze mozesz to nadrobic i jako podszywany zolnierz radziecki przyjac jednego z pozostalych pod swoj dach.”

    No tak, najlepiej czekać, aż już będzie wierna kopia Auschiwtz w USA ze wszystkimi detalami i żyć w błogim zadowoleniu, bo panie w Guantanamo nie palą jeszcze ludzi w piecu, po prostu ich torturują, czyli małe piwo, detal, błahostka.

  27. Nie ulega wątpliwości, że postawa KK w czasie II wojny światowej do najjaśniejszych epizodów jego ponad 2 tysiącletniej historii nie należała. Niestety za paznokcie trochę brudu zalazło ,a i reminiscencje powojenne opisywać można w podobnej tonacji. Że przypomnę niejakie „biuro podróży” „Odessa”.
    Ale w tym miejscu chciałem o czymś, a właściwie o kimś innym wspomnieć. O Marcinie Lutrze.
    Niby wiem z czym się jego osobę kojarzy, ale lektura „Filozofii ojczystej” uświadomiła mi ,że sprawa jest poważniejsza. Tym bardziej, że Luter znalazł w Niemczech niemałe grono wyznawców.

    Luter jest autorem Traktatu O Żydach i ich kłamstwach” który zawiera także konkretne postulaty rozprawy z Żydami, streszczające się w siedmiu punktach:

    -Omijanie wszystkich synagog i szkół żydowskich.
    -Zniszczenie żydowskich domów.
    -Konfiskata żydowskich modlitewników i pism talmudycznych.
    -Zakaz głoszenia nauk przez rabinów pod groźbą kary śmierci.
    -Zakaz swobodnego poruszania się przez Żydów po drogach publicznych.
    -Konfiskata złota, srebra i klejnotów posiadanych przez Żydów oraz zakaz lichwy.
    -Przymusowa praca dla Żydów.

    Dochodzi do tego jeszcze predestynacja – koncepcja religijna, według której losy człowieka (jego zbawienie lub potępienie) są z góry określone przez wolę Boga. Uczynki ( nawet te niezbyt chwalebne) nie mają – zdaniem Lutra – większego znaczenia. Najważniejsza jest wiara.

    Oto fragment jednego z listów Lutra:
    ‘Bądź grzesznikiem i grzesz mocno, ale jeszcze mocniej wierz i raduj się Chrystusem.”
    Bo jesteś wśród wybranych.

    Jak Luter karze grzeszyć, no to grzeszyli. Nawet w Auschwitz.

    Inny fragment przytaczany przez Huxleya jest autorstwa niejakiego Deana Inge. Mocny.

    „Jeśli pragniemy odnaleźć kozła ofiarnego, na którego barki moglibyśmy złożyć nieszczęścia które przyniosły światu Niemcy, to jestem przekonany, że najgorszym geniuszem tego kraju jest nie Hitler, Bismarck, czy Fryderyk Wielki, lecz Marcin Luter. To on – luteranizm – czci Boga, który nie jest sprawiedliwy i miłosierny”.

    I jeżeli nie jest tajemnicą, ze Hitler raczej z Bogiem ( nawet Lutra) się nie przyjaźnił to jednak luteranizm jako codzienna praktyka miał w Niemczech w tamtych czasach spore grono wyznawców , i tym samym nie będzie chyba błędne twierdzenie, że wśród sumiennych pracowników obozów śmierci luteranie nie stanowili wyjątków.
    I katolicy zresztą również.

    I na koniec optymistyczny akcent. Luter nie był wybitnym poetą.

  28. Oczywiście, że wiersze można pisać. O Auschwitz, po Auschwitz, o Kambodży, o Gwatemali, o Rwandzie, o Iraku, o Palestynie – http://www.poemhunter.com/mahmoud-darwish/, jak np:

    [To a killer] If you had contemplated the victim’s face
    And thought it through,
    you would have remembered your mother
    in the Gas chamber,
    you would have been freed from the reason for the rifle
    And you would have changed your mind: this is not the way
    to find one’s identity again.

    Tylko że tych nie o Auschwitz nie widać, nie słychać, nie piszą o nich NY Times’y, Polityki, konkursów na nie się nie urządza, nie naruszają monopolu.

  29. Artykuł jak zawsze najwyższych lotów. Miło coś w pracy przeczytać na temat i rzeczowo opisane. Z niecierpliwością czekam na nowe artykuły 🙂