Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

8.01.2015
czwartek

„Zemsta Boga”

8 stycznia 2015, czwartek,

Dziś największym zagrożeniem dla religii – każdej religii – nie jest nowoczesność, ale sama religia. I jej fundamentalistyczni wyznawcy.

1.
Zabójstwo dziennikarzy i rysowników z „Charlie Hebdo” to zapowiedź tego, pod jaką postacią religia może wrócić do naszego społecznego krwiobiegu.

Dziś jest już pewne: po „poście od Boga” nadciąga „zemsta Boga”. Nie stało się to, co głosili zwolennicy radykalnej sekularyzacji, mówiąc, że modernizacja i postęp sprawią, iż świat zostanie odczarowany: „wszystko, co stałe, wyparuje, a wszystko, co święte – ulegnie profanacji”.

Stało się coś zupełnie odwrotnego: „Bóg” ze zdwojoną siłą powraca do społecznego i politycznego centrum naszego życia. Jakby chciał zemścić się za to, iż wcześniej usilnie składano go „żywcem” do grobu.

2.
„Bóg” staje się zbrojnym orężem w wojnie, gdy w imię „Boga” dochodzi do przemocy i terroru. Gdy ludzie z okrzykiem na ustach „Bóg” podcinają żyły, strzelają w plecy swoim siostrom i braciom tylko dlatego, że nie podzielają ich wiary, lub że uznają, że ktoś inny obraził ich wiarę.

Tak, niełatwy jest los Boga, gdy dostaje się On w ludzkie ręce. O tym tragicznym losie „Boga w człowieczych dłoniach” pisał żydowski filozof Martin Buber w książce „Zaćmienie Boga”: „Pokolenia rozdarły to słowo na strzępy przez rozłamy religijne. Ludzie zabijali dla niego i umierali za nie. Nosi ono ślady palców i krwi ich wszystkich”. Dziś to słowo, słowo „Bóg”, znów nie budzi nadziei i nie zachęca do miłości. Budzi, coraz częściej, lęk i przerażenie, gdy patrzy się, do czego zdolni są – w tym konkretnym paryskim przypadku – islamscy fundamentaliści.

3.
Któż zatem jest największym zagrożeniem dla religii? Rysownicy z „Charlie”? Artyści-bluźniercy? Ateiści? Nie, nikt z wymienionych. Największym zagrożeniem dla Boga są sami ludzie wierzący. Ci, którzy widząc jak plamiona, przerabiana na oręż jest ich religia, pozostają zarazem obojętni.

Jeśli więc ludzie wierzący, ludzie pobożni nie protestują, widząc jak fundamentaliści rozmaitej maści bezczeszczą ich wiarę, jak biorą „Boga” na sztandary, by w jego imię zabijać, poniżać, piętnować innych, wtedy ci pobożni ludzie ponoszą odpowiedzialność za swoją religię. Bo zasadniczo, jak mówił rabin Abraham Heschel, nie ma podziału na zło i dobro. Jest podział na zło i obojętność. To obojętność jest sojusznikiem zła. I dlatego nie można zostawić Boga w rękach fundamentalistów. Byłby to akt kapitulacji, który legitymizowałby „przemoc w imię Boga”.

Dlatego ma rację Buber, pisząc: „Nie możemy oczyścić słowa »Bóg«, nie możemy go udoskonalić; możemy jednak, choć słowo to jest już splamione i poszargane, podnieść je z ziemi, aby stało się naszym wspomożeniem w godzinie wielkiej troski”.

4.
Dziś ludzie religijni, wierzący w dobrego Boga, muszą mieć odwagę, broniąc naszych wspólnych, liberalnych wartości, i powtórzyć za Wolterem: „Nie podzielam twoich przekonań, ale gotów jestem oddać życie, byś mógł jej głosić”.

Muszą to powiedzieć nawet wtedy, gdy nie podobają im się, czy wręcz budzą odrazę niektóre rysunki oraz teksty drwiące z rozmaitych świętości, jak choćby te zamieszczane w „Charlie” wyśmiewające Boga.

Muszą to zrobić w imię zasady: „To, jak drwisz z mojego Boga, niewiele mówi o moim Bogu, za to wszystko mówi o tobie”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 15

Dodaj komentarz »
  1. Redaktorze przypominam,że nie tylko z Bogiem na ustach padają salwy armatnie w dzisiejszych czasach, i tym samym giną ludzie.
    Nie będę chwilowo wymieniać idei , paradygmatów,ale liczę jak zwykle na domyślność Pana Redaktora.
    Musi sobie Redaktor również zdać sprawę, ze są ludzie dla których religia to nie 2 – krotne do roku idiotyczne obżarstwa, nie Święta Bożego kupowania, szopki przed municypalnymi urzędami,ale coś zupełnie innego.
    I tak jak dla Europejczyka prawdopodobnie Bóg, Dekalog mógłby zmieniać się co kwartał, plucie na Boga byłoby oznaką deszczu, tak są ludzie na świecie którzy naprawdę poważnie biorą sobie do serca pewne prawdy i dla obrony tych prawd są zdolni aż do takich działań.

    I przy okazji są wcale nieodległe idee które swego czasu również powodowały tego rodzaju poetykę. Że przypomnę działania niejakiej IRA.

  2. @Aaron Sprezyner
    Chyba tęsknota za przemocą w imię boga wyłazi z szanownego pana.
    Dekalog albo coś bardzo podobnego jest w każdej religii, tylko trochę inaczej zredagowane. Systemy etyczne stworzone przez człowieka są bardzo podobne. Dobrze byłoby pozmieniać co jakiś czas i przekonać się, że wierzenia z etyką nie mają nic wspólnego.
    Baza IRA to, irlandzcy (!) katolicy nienawidzący protestantów i tzw. „okupacji” angielskiej.
    Plucie na boga istnieje tylko w chorych umysłach omamionych (u nas) przez episkopatów i im podobnym, na całym świecie.
    Jak można napluć na coś co nie istnieje.

  3. Redaktorze Makowski proszę nie zapominać, że fanatyzm jest groźny w każdej postaci, także ateistycznej. Takimi fanatykami byli ateistyczni komuniści: Lenin, Stalin, Mao-tsetung, Pol Pot, Dzierżyński. Ci prześcignęli wszystkich fanatyków religijnych razem wziętych we wszystkich epokach. Warto o tym pamiętać, aby nie być jednostronnym.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Napluć można na wszystko jedynie trzeba mieć za co. Religia kasy nie daje tylko władza którą zyskują dzięki niej różnej maści wariaci. Przecież tak było od zawsze. Tyle wieków edukacji ‚oświeconych’ myślicieli a jakoś ludzka natura pozostaje taka sama. Ja bym się raczej zaczął martwić dlaczego przez tyle lat dziennikarze nie potrafili się wreszcie oduczyć dmuchania w żagle tym wszystkim wariatom poprzez wywoływanie światopoglądowych dyskusji przy każdym takim wypadku.

  6. No, zgoda, zgoda: ale czy jeden może kpić z kogoś (czegoś), kto (co) dla drugiego jest świętością? Jeden może znieważać drugiego, a ten drugi nie ma prawa się bronić?

    A o tym, że w imię walki z religią okrutnie wymordowano miliony niewinnych ludzi, Makowskiemu nie warto przypominać. Makowski wszystko mierzy swoją obłudną miarą?

  7. Pewnie jestem staroświecki kiedy wspomnę że nieuprzejmie jest szargać rzeczy które są drogie dla innych ludzi, jak; urodę kobiety, uczciwość meżczyzny, przedmioty wiary. Wynika to z prostej umiejętności współżycia w społeczeństwie bez prowokowania konfliktów. Pewni ludzie nie mają naszego poczucia humoru i mogą się czuć dotknięci. Znam hasła o wolności prasy itp. ale w dobie internetu nie ma granic. Myślę że można by uniknąć wielu nieporozumień i tragedii mając trochę szacunku dla przekonań innych ludzi. Oczywiście potępiam atak terrorystyczny ale skoro wpuściliśmy muzułmanów do naszego domu brzydko jest obrażać gości.

  8. „Redaktorze Makowski proszę nie zapominać, że fanatyzm jest groźny w każdej postaci, także ateistycznej. Takimi fanatykami byli ateistyczni komuniści: Lenin, Stalin, Mao-tsetung, Pol Pot, Dzierżyński. Ci prześcignęli wszystkich fanatyków religijnych razem wziętych we wszystkich epokach. Warto o tym pamiętać, aby nie być jednostronnym.”

    – Waldi, tylko się podpiszę, bo dla mnie fanatycy czy z lewa, czy z prawa, nie różnią się od siebie- jest różnica głoszonych „prawd”- ale podejście jest to samo: nienawidzą innych.

  9. @JackT- też- tylko się podpiszę 🙂

  10. Fundametalizm niejedno ma imię.

    Niejednokrotnie wygląda to tak jak z człowiekiem uporczywie szczującym i drażniącym psa – a gdy ten się w końcu odgryzie, człowiek obwieszcza z tryumfem „zobaczcie jaki jest agresywny, trzeba go zamknąć w klatce i nałożyć kaganiec”.
    Mam wrażenie, że przypadek Charlie Hebdo dokładnie wpisuje się w powyższy opis.

    Podobnie za eskalację radykalizmu katolickiego w Polsce w dużym stopniu odpowiadają świeccy antyklerykałowie, notorycznie atakujący wierzących – czasem z sensem, częściej jednak jedynie dla wylania własnych antyreligijnych frustracji.

    W tekście autora brakuje mi tego aspektu. Zgoda, fundamentaliści stanowią zagrożenie dla wiary, przedstawiając ją w krzywym zwierciadle swoich fobii czy fanatycznych przekonań.
    Jednak za ich radykalizację odpowiada w równym stopniu strona świecka, której retoryka zmierza do tego by w ogólnym dyskursie określenie „człowiek głęboko wierzący” miało znaczenie pejoratywne.

    Przyznam, że mnie jako osobie niewierzącej coraz trudniej się żyje w Polsce wcale nie ze względu na radykalnych katolików czy muzułmanów, ale ze względu na radykalnych antyklerykałów. Takich, którzy szkalują wszystko co tylko kojarzy im się z wiarą czy Kościołem Katolickim.
    Którzy włażą z butami w życie wierzących by potem się dziwić, że owi wierzący odpowiadają tym samym.

    I przez nich słuszne głosy krytykujące kościół czy zbyt słaby rozdział Państwa od Kościoła tracą swą siłę, ginąc w gąszczu antyklerykalnej nienawiści.

  11. W wiekszości krajów świata robienie szyderstw z wartosci religijnych wcale nie jest mile widziane.Francja jest pod tym względem niechlubnym wyjątkiem i jej obecny skrajnie liberalny kurs w mediach jest nie do utrzymania.Francuzi powinni się zastanowić nad granicami wolności słowa boo ich postawa mało komu imponuje – świat idzie w przeciwnym kierunku.

  12. Artykuł jak zwykle najwyższych lotów, gratulacje 🙂

  13. .

    …a on nie grzmi bo go nie ma

    by the way, czy ktos to
    powiedzial tym panom
    zanim ich dzis francuski
    SWAT odstrzelil pod
    paryzem ?

    that it’s all for nothing

    ~

  14. Proponuje nie zapominac, ze w polskich kodeksach sa paragrafy o „obrazie uczuc religijnych”. Nei sa to bynajmniej paragrafy martwe, o czym swiadcza odbywajace sie tu I owdzie proesy o „obrazanie” zakonczone na ogol wyrokami. Co jak dla mnie, konceptualnei nie rozni sie od strzelania ISISu czy AlKeidy.

  15. Bardzo ciekawy tekst

  16. Cytat błędnie przypisywany Voltaire’owi

    Nie zgadzam się z twoimi poglądami, ale po kres moich dni będę bronił twego prawa do ich głoszenia.

    I disapprove of what you say, but I will defend to the death your right to say it. (ang.)
    Autor: Evelyn Beatrice Hall
    Opis: cytat pochodzi z fabularyzowanej biografii Woltera pt. Przyjaciele Woltera z 1906. Sama autorka skomentowała przypisywanie tego cytatu Wolterowi słowami: Nie miałam zamiaru sugerować, że Wolter użył dokładnie tych słów i byłabym zaskoczona, gdyby znaleziono je w jakimkolwiek jego dziele.