Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

22.12.2014
poniedziałek

Franciszek karci Kościół

22 grudnia 2014, poniedziałek,

Gdybyśmy nie wiedzieli, że tak gorzkie słowa pod adresem księży padają z ust papieża, pomyślelibyśmy, że są to zarzuty zatwardziałego krytyka Kościoła

1.
Gdzie tkwi siła papieża Franciszka i skuteczność jego przesłania? Czy w tym, że pięknie mówi? Nie. Czy w tym, że jest wiernym synem Kościoła? Nie. A może w tym, że jest srogim nauczycielem? Też nie. Oczywiście to wszystko również charakteryzuje biskupa Rzymu. Ale nie czyni go wielkim przywódcą duchowym.

Co zatem?

Papież Franciszek jest słuchany przez szeregowych wiernych. Ba, jest podziwiany także przez nie-chrześcijan, gdyż – nim zacznie nauczać i pouczać innych – bije się we własne piersi. Bije się niejako w piersi Kościoła. Nie szczędzi sobie i swoim bliskim współpracownikom – szczególnie tym w sutannach i habitach – gorzkich słów. Mówi im wprost: jeśli chcecie nawracać innych, najpierw sami się nawróćcie.

2.

Nie wierzycie? No to posłuchajcie. Oto zamiast banalnej i nudnej gadki do kardynałów z Kurii Rzymskiej Franciszek przypominał proroka, który woła o przemianę serc i umysłów. Bo, jak mówił, ludzie Kościoła cierpią na patologię władzy, dotyka ich „duchowy Alzheimer”, sprowadzają swoją posługę do biurokracji i księgowości, nie unikają „rozwiązłego życia”. Gdybyśmy nie wiedzieli, że tak gorzkie słowa pod adresem księży padają z ust papieża, pomyślelibyśmy, że są to zarzuty zatwardziałego krytyka Kościoła.

Jeśli Franciszek decyduje się na tak ostrą krytykę, to dlatego, że za dobrą monetę nie bierze frazy, którą wciąż próbuje się szantażować w Kościele krytycznych katolików: „Kościół jest matką. A matki się nie krytykuje”. Jeśli widzisz zło, także w Kościele – zdaje się sądzić Franciszek – i nie reagujesz, stajesz się współsprawcą tego zła. Dlatego jeśli kochasz Kościół, krytykujesz go.

3.

Czy jednak głos Franciszka nie przypomina wołania na puszczy – zwłaszcza gdy przyglądamy się rodzimemu Kościołowi?

Jednym ze znaków tego, że papież jest w Polsce ignorowany, szczególnie przez hierarchów, jest absolutna obojętność na jego słowa. Czy wyobrażacie sobie Państwo, że zamiast potępiać gender, ganić rządzących (choć oczywiście nie za to, że posłanki i posłowie w ramach gwiazdki przeznaczyli 16 milionów na Muzeum Jana Pawła II, czyli na Świątynię Opatrzności Bożej), krytykować nowoczesność – rodzimi biskupi w czasie pasterki dokonują samokrytyki w stylu Franciszka?

Albo jeśli nie są gotowi na samokrytykę, to choć z przekonaniem przywołują słowa Franciszka, który gani duchownych, że cierpią na „duchowego Alzheimera”, czyli zapominają o swym powołaniu i spotkaniu z Bogiem? A czyniąc tak, dodaje papież, zamykają się w swoich murach, popadając w „kaprysy i manie”?

Nie, oczywiście nic takiego się nie stanie. Papież Franciszek nie tylko, że nie jest w Polsce wzorem do naśladowania, ale nie jest nawet słuchany. Jego wystąpienia i przesłanie są w sposób doskonały ignorowane. Papieża Franciszka spotyka w Polsce los, jaki spotkał św. Pawła, gdy chciał mówić Grekom na Areopagu o Jezusie. Wtedy usłyszał: „Posłuchamy cię innym razem”.

4.

Nie jest aż tak, że Franciszek jest całkowicie nieobecny w polskim życiu kościelnym. Gdybym tak przekonywał, byłbym niesprawiedliwy.

Papież jest, i to znacząco, obecny w dyskusjach naszych biskupów, gdy chodzi o wybór polskich miast, jakie miałby odwiedzić w 2016 roku podczas Światowych Dni Młodzieży. Przyjazd Franciszka, jak się okazuje, sprowadza się do organizacji i logistyki, zamiast do wcielania w życie jego nauczania.

Gdy jednak nie ma żadnej poważnej strategii duszpasterskiej, gdy głoszenie Dobrej Nowiny przypomina mowę niewidomego o kolorach – nie dziwi, że rodzimym biskupom dużo łatwiej przychodzi budowa nowej bazyliki niż dzielenie się skutecznie Ewangelią.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 11

Dodaj komentarz »
  1. Chrześcijaństwo skończyło się w IV wieku. Za Konstantyna. To, co uzurpuje sobie prawo do bycia Chrześcijaństwem, to grupa interesu, korporacja uwłaszczająca się na ideach Nazarejczyka.
    Tu i ówdzie przetrwała pamięć tych idei. Franciszek, lider korporacji, próbuje je reanimować. Czy mu się uda? Nazarejczyk skończył na krzyżu …

  2. Rozsądny człowiek

  3. „Gdzie tkwi siła papieża Franciszka i skuteczność jego przesłania?”

    Bynajmniej nie w Sejmie Pod Wezwaniem Bazyliki, Panie Redaktorze.
    Tkwią one, te wartości, w losie księdza Lemańskiego.

    W Sejmie, wezwanym przez Bazylikę do Przesłania Wartości, w kwocie 16 milijonów złotych cielców, tkwi natomiast siła Think Tanku Platformy, skąd przesłania dokonano.
    Powodzenia, życzę, Redaktorze, w krzewieniu Samorządności, pod tym wezwaniem, gratulacje wyboru (biernego i czynnego).
    Polsce zaś, biada.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. No, jeśli kościół kat. choruje na Alzheimera, to marne są jego szanse. Choroba ta jest przecież, jak wszyscy wiemy, nieuleczalna.

  6. KK jest powołany do rządzenia a nie do służenia. Robi to cały czas od Konstantyna. A że powołuje się na Chrystusa Przebaczającego to tylko zmyłka dla ogłupienia plebsu. Wybranie Franciszka to wielka wpadka, i niczego nie zmieni.

  7. 22.12.2014
    Jarosław Makowski

    „Papieża Franciszka spotyka w Polsce los, jaki spotkał św. Pawła, gdy chciał mówić Grekom na Areopagu o Jezusie. Wtedy usłyszał: „Posłuchamy cię innym razem”.

    Porównywanie papieża Franciszka z apostołem Pawłem wydaje się być poważnym nadużyciem w ustach wykształconego człowieka.

    Ap.Paweł był lojalnym uczniem Jezusa z Nazaretu, który swoją ofiarną służbą przysparzał chwały Bogu. Skupiał się na głoszeniu „dobrej nowiny o Królestwie Bożym” i dlatego, jak napisał: ” Pan stał przy mnie i tchnął we mnie moc, aby się przeze mnie dopełniło głoszenie i by mogły je usłyszeć wszystkie narody” (Dzieje 28:31; 2 Tym.4:17).

    Papież stoi na czele instytucji, która od około 17 wieków jest zainteresowana głównie władzą i pieniędzmi. Ustanowiła sobie nieznaną pierwszym chrześcijanom, klasę duchownych, aby pławiła się w luksusie. Współpracowała ona praktycznie z każdą władzą
    żeby umocnić swoją ziemską pozycję a milionom swoich poddanych sprzedawała „bilety do nieba”.

    Nic się nie zmieniło i nie zmieni w tej kwestii. Papież będzie mówił jeszcze różne kazania, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że tego oczekują od niego media. Interes nadal będzie się kręcił, ponieważ chodzi o miliardy. Hierarchowie nie wierzą w Boga, więc nie będą mieć nadal żadnych skrupułów.

    Gdyby wierzyli w Jezusa, naśladowali by Go.

    A Pan Redaktor Jarosław Makowski nie jest tego świadomy ? Trudno w to uwierzyć.

    Pozdrawiam.

  8. Kościół w Polsce nie potrzebuje papieża. Sam się żywi. Swoim nieustającym papieżem i bogiem, czyli Wojtyłą. Ojciec Święty Święty Jan Paweł II, czyli realnie: Lolek.
    Gdyby polscy biskupi, klechy zwyczajne i tzw. „lub boży” słuchali Wojtyły i do tego jeszcze używali rozumu, mieliby dużo trudnych pytań. A dzisiaj zapytaliby: co robił Wojtyła przez 27 lat na tronie papieskim, że teraz Franciszek musi mówić o biskupach mających alzheimera, chorych na władzę, manię wielkości, zimnych, pustych, niewiarygodnych? Jakich cymbałów zrobił biskupami – od maniaków władzy, przez brzęczących fałszywie cymbałów po seksualnych zboczeńców.
    Zapytaliby – po cholerę cała Polska jest obsikana pomnikami Lolka, z czego prawie każdy tak lichy, że zgroza bierze, po cholerę tysiące ulic jego imienia, przedszkoli, szkół, po cholerę tyle aktów strzelistych gminnych i parlamentarnych.

    Ale to oczywiście tryb warunkowy i pytanie retoryczne: zapytaliby, przemyśleliby, zmieniliby.
    Religia kazi wszystko, a Polska, jako najwybitniejsza religijnie, jest najgruntowniej skażona. Rozumy śpią, więc harcują religijne potwory.

  9. Luter wyiesił na Katedrze ,te treści o których przypomina Frańciszek ,czyli Luter numer dwa.Jężeli tamten się przebił ,przez kilometry odludzia ,to ten w dobie globalnej wioski już swoje zrobił.A co do naszych ,to jeżeli wierzą w BOga ,w co wątpię ,to powinni wiedzieć ,ze On nierychliwy ale sprawiedliwy.I nie pozwala w zdrowiu hodować danieli na zakąskę.Jężeli nie reagują na słowa z Watykanu to w Boga nie wierzą Amen.Bo gdzie Bóg a biznesmen z Torunia?.W czarnej dziurze?

  10. Wybranie na Papieża franciszkanina to wielka wpadka i błąd. To tak jakby oddać pod komendę generałowi Salvation Army, pułk artylerii. Jak włoskie rody które zawsze wybierały papieża z pośród siebie do tego dopuściły, trudno zgadnąć. Pewnie myślały że będą mogły fajtłapą łatwo kierować. A tu niespodzianka. Nie dość że umniejsza rangę urzędu, brata się z tłumem, nie nosi czerwonych pantofli, nie daje sie nosić lektyką to jeszcze wziął sie za porzadkowanie finansów Watykanu. Tutto fiasco. Boję się że zaszkodzą mu grzybki i odejdzie do Pana.

  11. Szanowni
    Uwagi na pewno słuszne i zasadne
    ALE KTOŚ PRZECIEŻ MUSI USUNĄĆ TE ZŁOGI ŁAJNA PRZEZ WIEKI NAGROMADZONE.
    Ja Franciszkowi i współczuję ale i życzę by misją której się podiął była skuteczna.
    ukłony

  12. „…Ja Franciszkowi i współczuję ale i życzę by misją której się podiął była skuteczna.”

    Współczucie nie na miejscu, bo misja świadomie podjęta, a także – skuteczna, jak widać z licznych, w tym blogowych, egzegez gestów, min i układu fałdów tych nowych szat cesarza.
    Nowe szaty, franciszkańskie, nadają starym praktykom twarz „ocieploną”, uwagę mediów i think tanków zajmują, nadziejami i złudzeniami kupczą.
    A młyny mielą, jak mełły, ze zdwojoną siłą wybielacza niegodnych występków i praktyk.
    Mąkę z mąk Lemańskiego na chałwę Kościoła niosąc wszem, wobec i z pełnym bezwstydem.
    Rozumnemu człowiekowi, ta ostentacyjna szopka medialna Watykanu w ‚nowych szatach’ i z ‚nowymi’ minami, nie pozostawia złudzeń, co do osobistej, indywidualnej odpowiedzialności za wybór.
    Pomiędzy uświęconą obłudą i zakłamaniem akolity a trzeźwością i racjonalizmem homo sapiens.
    Sapienti sat – widok tych nowych szat.

    PS: a co skrywają nowe szaty, można dotknąć tu:

    „…Franciszkanie stracili dziesiątki milionów euro. Zakonowi grozi bankructwo(…) z powodu inwestowania pieniędzy w handel bronią i narkotykami…”
    http://preview.tinyurl.com/os8zmx2

    „Karcenie” sposobem na ucieczkę spod karceru?
    Życzę obywatelskim think tankom powodzenia w dalszych egzegezach makijaży i dekoracji szopki.