Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

30.11.2014
niedziela

Powstrzymać „zemstę Boga”

30 listopada 2014, niedziela,

1.
Po „poście od Boga” przyszła „zemsta Boga”. Nie stało się to, co głosili zwolennicy radykalnej sekularyzacji, mówiąc, że modernizacja i postęp sprawią, że świat zostanie odczarowany: „Wszystko, co stałe, wyparuje, a wszystko, co święte, ulegnie profanacji”.

Stało się coś zupełnie odwrotnego: Bóg ze zdwojoną siłą powrócił do społecznego i politycznego krwiobiegu. Jakby się chciał zemścić za to, że wcześniej chciano go włożyć „żywcem” do grobu. Dlatego dziś Bóg, gdyby chciał „przemówić” na jakimś zacnym, międzynarodowym forum, choćby w Parlamencie Europejskim lub w ONZ, mógłby rzec z uśmiechem na twarzy: „Co mnie nie zabija, to mnie wzmacnia”.

Ale czy o taki powrót Boga chodziło? Czy takiego powrotu religii oczekiwaliśmy?

2.
Wizyta papieża Franciszka w Turcji miała oczywiście swój kontekst polityczny, ale przede wszystkim – wymiar cywilizacyjny. Ten wymiar to spotkanie liderów religijnych – katolicyzmu (papież Franciszek), prawosławia (Bartłomiej I), islamu (Wielki Mufti). Jest to kluczowe w chwili, gdy „Bóg” staje się zbrojnym orężem w wojnie, gdy w imię „Boga” dochodzi do przemocy i terroru. Gdy ludzie z okrzykiem na ustach („Bóg”) podcinają żyły swoim siostrom i braciom tylko dlatego, że nie podzielają ich wiary.

Tak, niełatwy jest los Boga, gdy dostaje się On w ludzkie ręce. O tym tragicznym losie „Boga w człowieczych dłoniach” pisał żydowski filozof Martin Buber w książce „Zaćmienie Boga”: „Pokolenia rozdarły to słowo na strzępy przez rozłamy religijne. Ludzie zabijali dla niego i umierali za nie. Nosi ono ślady palców i krwi ich wszystkich”. Dziś to słowo, słowo Bóg, znów nie budzi nadziei i nie zachęca do miłości. Budzi, coraz częściej, lęk i przerażenie, gdy patrzy się, do czego są zdolni chrześcijańscy czy islamscy fundamentaliści.

Ale właśnie dlatego nie można zostawić pojęcia Bóg w ich rękach. Byłby to akt kapitulacji, który legitymizowałby „przemoc w imię Boga”. Ma rację Buber, pisząc: „Nie możemy oczyścić słowa »Bóg«, nie możemy go udoskonalić; możemy jednak, choć słowo to jest już splamione i poszargane, podnieść je z ziemi, aby stało się naszym wspomożeniem w godzinie wielkiej troski”.

Co to znaczy „podnieść słowo Bóg z ziemi”?

3.
Poprzez takie gesty, na jakie zdobył się papież Franciszek i patriarcha Bartłomiej. Lider Kościoła rzymskokatolickiego poprosił Bartłomieja o błogosławieństwo. Był to akt pokory i przyjaźni, który jest żywiołem chrześcijańskiego bycia. Akt otwartości i życzliwości, który – w świecie podziałów i konfliktów – jest przejawem braterstwa.

Franciszek i Bartłomiej zdają sobie sprawę, że „nie ma pokoju między narodami, jeśli nie ma pokoju między religiami, a nie ma pokoju między religiami, jeśli nie ma między nimi dialogu”. Paradoksalnie w świecie, w którym „Bóg” i „religia”, przechwycone przez religijnych fundamentalistów, pokazują swoją „brzydką twarz”, na liderach religijnych i ludziach pobożnych spoczywa nie tylko obowiązek obrony Boga, ale także troski o pokój. Bo jeśli imię Boga jest poniewierane, nie możemy milczeć!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 11

Dodaj komentarz »
  1. Czy dążenie do wyższych celów musi być konieczne związane ze słowem ‚bóg’ albo ‚religia’? To tylko słowa. Mogą być inne, niekoniecznie gorsze.

  2. Fragment wywiadu z najbardziej znanym chyba polskim arabistą prof. Januszem Daneckim. Fragment dotyczy oczywiście Islamskiego Państwa, czyli islamskich fundamentalistów.czyli głównych bohaterów, „niebohaterów” tekstu Redaktora Makowskiego

    „Czy części winy nie ponoszą Amerykanie?

    – Oczywiście, nie tylko Amerykanie, wszyscy ponosimy. Też się w to włączyliśmy. Świat przyklasnął i dalej to akceptuje. Atakujemy, niszczmy. Ciągle robimy podobny błąd, kiedy uderzamy w – jednak wybrany w sposób zgodny z prawem – rząd Baszara al-Asada w Syrii, bo nam się nie podoba, bo jest niedemokratyczny. Tak samo było z Irakiem. Nam się nie podobał Saddam Husajn, bo był autokratą. Był i co z tego. Czy on jedyny? Zaatakujmy innych autokratów! Tylko, że nie mamy w tym interesu. To co się teraz dzieje, powstanie tego Państwa Islamskiego, to jest pokłosie Iraku, ale również – Syrii.”

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. Gdy prawdziwy Bóg nadejdzie (nie ten, którym wycierają sobie usta różni islamscy mordercy) wytraci złych ludzi. Na świecie zapanuje pokój i miłość. Makowskiemu polecam głównie Apokalipsę z NT. Wszystko ma swój czas. Czas Boga się zbliża. Ten czas jest czasem nawracania się do Niego. Niech ludzie porzucą swoje puste „mądrości”, niech żałują za grzechy i powracają do Boga.

  5. Oby papieżowi szło tan nadal

  6. Nie bądźmy naiwni. Bóg na sztandarach nie znaczy Bóg w sercu. Krzyżowcy też rżnęli w imię Boga ale chodziło o łupy i odpust całkowity. Bandyci z ISIS to też zwykli mordercy często uciekający od sprawiedliwości. W byłej Jugosławii sasiad mordował sasiada nie z powodu innej religii, ale aby przejąć ziemię czy krowę. Odróżniajmy ludzi religiinych (nawet ortodoksów) od zwyczajnych bandytów.

  7. Ach czyżby?
    Powiedzeń, przysłów i cytyciąt jest na każdą okazję dość. Szczególnie kiedy używa się ich bo łatwiej o nie niż o porządną analizę rzeczywistości. No to i ja:
    Droga postępu jest kręta. Zwykle dwa kroki do przodu i jeden wstecz.

    No i właśnie mamy ten krok wstecz, albo krok relaksu i odpoczynku od postępu tak szybkiego, że trudnego do zrozumienia i akceptacji przez większość. Wspartego kilkoma czynnikami obiektywnymi jak wpływ papiestwa na upadek ZSRR, histeryczny rozwój amerykańskich chrześcijańskich fundamentalistów (efekt przekonania o panowaniu USA nad światem) no i świat muzułmański. Przypomnę, że nazywają oni chrześcijan krzyżowcami i prowadzą wojnę rzekomo obronną przed najazdem krzyżowców na swój świat. I ciągle jeszcze jest tak, że to oni są najeżdżani.

    Te wzajemne odwiedziny i przepraszania to raczej smutna próba wzajemnego dodawania otuchy. Szczególnie w Turcji, gdzie chrześcijaństwo jest na wylocie i pewnie się skończy bo Erdogan to nic innego jak ukryty muzułmański ekstremista.

    Wrażenie o rzekomym rozkwicie religii to złudzenie wynikające z faktu, że z naszych okolic pochodzi ostatnio 2 papieży i w obu krajach spowodowało to rozwój bardzo tradycyjnego chrześcijaństwa. Zadziwiające, że i w Niemczech skutek jest podobny, ale czy trwały? Natomiast Hiszpania (trzecia ostoja religii) to już całkiem inne podejście i partia Podemos to nie polski PiS.

    No cóż, nie wszystkie artykuły na blogach są udane, szczególnie te nieprzemyślane.

  8. Gospodarz opowiada baśnie, ale – zdaje się – bierze je za rzeczywistość.

    1. Cyt: „Stało się coś zupełnie odwrotnego: Bóg ze zdwojoną siłą powrócił do społecznego i politycznego krwiobiegu.
    Nic podobnego. Bóg nie powrócił. Powróciły stare problemy, negowane i załatwiane za pomocą bomb. Bomb używają głównie chrześcijanie. Świadczy to albo o tym, że ich bóg jest złym bogiem, albo o tym, że używają nazwy na nieistniejącego. Ten drugi przypadek byłby bardziej optymistyczny.

    2. Cyt: „Ale czy o taki powrót Boga chodziło? Czy takiego powrotu religii oczekiwaliśmy?”
    Chodziło – komu, oczekiwaliśmy – czyli kto?
    Gospodarzowi, czy jego sąsiadowi z tej samej ulicy? A może pani Helutce spod 27-go we wsi Dobra Wielka?
    Bo już panu Zdziśkowi z Kowalic Mrocznych chodziło o coś zupełnie innego.

    3. Cyt: „Dziś to słowo, słowo Bóg, znów nie budzi nadziei i nie zachęca do miłości. Budzi, coraz częściej, lęk i przerażenie, gdy patrzy się, do czego są zdolni chrześcijańscy czy islamscy fundamentaliści.”
    Jak nie dziś – to kiedy słowo bóg „budziło nadzieję i zachęcało do miłości”? Jak spojrzeć wstecz, zwłaszcza na cykliczne mordy i prześladowania w wykonaniu chrześcijan, to nie widać czasu kiedy „słowo bóg budziło…itd”

    4. Cyt: „Ale właśnie dlatego nie można zostawić pojęcia Bóg w ich rękach.”
    Właśnie dlatego, że ciągle ktoś „nie zostawiał słowa bóg w cudzych rękach” mamy 2000 lat religijnych wojen,mordów, prześladowań, ucisku.

    5. Cyt: „Ma rację Buber, pisząc: „Nie możemy oczyścić słowa »Bóg«, nie możemy go udoskonalić; możemy jednak, choć słowo to jest już splamione i poszargane, podnieść je z ziemi, aby stało się naszym wspomożeniem w godzinie wielkiej troski”.
    Buber nie ma racji – nie możemy (a co to za my”?) podnieść słowa bóg z ziemi aby stało się wspomożeniem. Tak właśnie było to robione, od 2000 lat, z widocznym skutkiem. Każdy papież, biskup, chrześcijanin, każdy mufti oraz muzułmanin sobie „wspomagał”. Dlatego te skutki.

    6. Cyt: „Paradoksalnie w świecie, w którym „Bóg” i „religia”, przechwycone przez religijnych fundamentalistów…”
    Każda religia jest fundamentalistyczna.
    Dlatego te skutki.

  9. Uzupełnienie ze Szwajcarii.
    Wygląda, że religijność to tylko wynik krzykliwości nowych fundamentalistów. Mimo prób odnowy odpływ społeczeństwa od instytucji religinych raczej się nasila. Przypomnę, Szwajcaria to kraj Kalwina. Liczby:
    Kanton Genf tylko 11% protestantów. Jedynie w kantonie Bern mają 50%. Rośnie liczba bezkonfesyjnych z 11% w 2000 do 22% w 2012. To wynik imigracji, odmowa chrztu i wystąpienia. Wystąpienia dotyczą szczególnie katolików. Ponad 2% katolików opuszcza w 2013 w Basel KK i trend tylko trochę osłabł dzięki Franciszkowi. Tylko imigranci z Portugalii wyrównują tu straty. To dane cząstkowe, których celem jest pokazanie trendów.

  10. Polemika z @Tanaką jest jednym z moich bardziej ulubionych zajęć,ale chwilowo mam inne priorytety i wysłużę się ( od wysługiwać ) klasykiem myśli ateistycznej z powieści innego klasyka który miał również swoje z Bogiem problemy, ale ogólnie zachowywał umiar publicystyczny w tym względzie.
    Pierwszym klasykiem jest oczywiście nieśmiertelny lokaj Smierdiakow którego słowa ponoć od pewnego czasu umieszczane są na różnego rodzaju zjazdach, sympozjach ateistycznych intelektualistów jako hasła przewodnie tego typu zgromadzeń.
    I podkreślane wężykiem.
    A słowa te, wypowiedziane jako efekt głębokiej egzystencjalnej zadumy przez lokaja Smierdiakowa to:

    „To w Boga, powiadam, wierzyć w naszych czasach jest niepostępowo”.

    a unieśmiertelnił bohatera ateistycznej pieśni oczywiście Fiodor Dostojewski…znany i lubiany…

  11. Tylko z doskoku.
    Jeżeli @Tanaka uważa, , że jak On potrafi w klawisze stukać, a Mieszka jakieś wszy oblazły, bo do Gniezna szamponu na czas nie przywieźli, to ON – Tanaka jest mądrzejszy od twórcy polskiego państwa to ma niezbywalne prawo tak uważać.

    Ale jeżeli myśli @Tanaka (a mam prawo tak przypuszczać czytając czasami zawartość Jego tekstów,) że z tego powodu, że Bolesław Krzywousty nie potrafił definitywnie rozwiązać swoich problemów ze zgryzem, a Hanna Gronkiewicz-Waltz kończy właśnie drugą linię warszawskiego metra i tym samym potwierdza tylko słuszność Jego tezy o wyższości Święta Budowniczych Metra nad Świętem Trzech Króli – na przykład -to tutaj już mojego przyzwolenia nie usłyszy.