Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

11.07.2014
piątek

Kaczyński topi Gowina

11 lipca 2014, piątek,

Kaczyński wie, że wciągając na pisowską łajbę tonącego Gowina, może karmić własną piersią polityka, który za chwilę zacznie przeciw niemu knuć.

1.
A miało być tak pięknie…

Konstruktywne wotum nieufności dla rządu Donalda Tuska miało być dla PiS dobrą okazją, by mocno uderzyć w rząd PO-PSL. Nie w tym sensie, że rząd by się nie obronił, bo arytmetyka sejmowa jest tu jasna, ale w tym sensie, że PiS mógł narzucić swoją opowieść o Polsce rządzonej przez PO. A jest to opowieść o państwie, które – jak przekonywał z mównicy sejmowej Jarosław Kaczyński – po siedmiu latach rządów PO znajduje się w „ruinie”.

Dopełnieniem fantastycznego tygodnia politycznego dla PiS miał być zjednoczeniowy kongres prawicy, w czasie którego Jarosław Kaczyński, okazując akt miłosierdzia, gromadzi pod swoimi skrzydłami prawicowych rozbitków, czyli Polskę Razem Jarosława Gowina i Solidarną Polskę Zbigniewa Ziobry.

Sęk w tym, że nawet w najczarniejszych snach politycy PiS nie sądzili, iż mijający tydzień, który miał dać im polityczne odbicie, pokazać siłę i sprawność partii i jej lidera, zamieni się w polityczny dół.

Dlaczego?

2.
Po pierwsze, przekonaliśmy się po raz kolejny, że scenariusz polskiej polityki pisany jest przez dwóch aktorów – Donalda Tuska i Jarosław Kaczyńskiego. Reszta liderów politycznych to statyści. Dlatego polityczny aktyw PiS sądził, że skoro Kaczyński dostaje Tuska niemal na „tacy”, to bez kłopotów rozniesie go w pył. I to na oczach całej Polski.

Nic takiego się nie stało. Kaczyński, co podkreślali nawet życzliwi PiS komentatorzy, miał najgorsze przemówienie w swojej historii. Ba, sprawiał wrażenie nie tylko człowieka zmęczonego, ale polityka pozbawionego woli walki. Nie przypominał lidera, który czuje, że władza jest na wyciągniecie ręki, i on ją właśnie bierze.

Tak więc Kaczyński, zamiast wybrać trzy, cztery obszary, na przykładzie których mógłby próbować udowadniać swoją tezę o konieczności zmiany rządu, rozwodnił swój przekaz. Szef PiS gubił się w liczbach, przekręcał detale, przeinaczał fakty, co w efekcie każdy słuchający musiał uznać za kolejne, rutynowe, przewidywalne i nudne narzekanie na premiera Tuska.

Nie tylko więc w przemówieniu prezesa nie było żadnego novum, ale nawet stare piosenki, których przecież lubimy słuchać, zostały fatalnie odśpiewane. I, by dopełnić dzieła samobójstwa politycznego, PiS nie omieszkał odegrać kabaretu z Piotrem Glińskim w roli głównej. A ten ostatni ma duży problem, by do swoich racji przekonać samych posłów PiS…

Ów radykalny spadek politycznej formy Kaczyńskiego, czego objawem było po amatorsku przygotowane sejmowe przemówienie, dobrze wykorzystał premier Tusk. Okazał się, co nie jest zaskakujące, nie tylko dobrym oratorem, ale znów pokazał się jako przywódca panujący nad sytuacją. W czasie chaosu, jaki został wywołany przez ujawnione taśmy, w czasie niepewności natury geopolitycznej, Tusk raz jeszcze pokazuje, że kontroluje sytuację.

3.
Prawicowi publicyści, poprawiając sobie nastroje, już od kilku dni pisali, że premier Tusk przypomina boksera, który słania się po ringu. Kaczyński miał więc zadać nokautujący cios. Sęk w tym, że nie potrafił tego zrobić. I to był dla prawicowego elektoratu, jak i jego szermierzy pióra, duży szok.

To pokazuje, że – raz – być może PiS z Kaczyńskim na czele rzeczywiście nie jest w stanie wygrać w Polsce wyborów nawet wtedy, gdy niebiosa zdają się mu sprzyjać. Dwa, Kaczyński sądzi, że jeśli uda mu się zjednoczyć prawicę, to nie tylko „wykasuje” na prawicy konkurencję polityczną, czyli Gowina i Ziobrę, ale dostanie bonus za pokazanie, że potrafi nie tylko ludzi dzielić, ale i łączyć.

Ale, jak już wiemy, z łączenia klapa. Poszło niby o pieniądze i miejsca na listach. A może o coś zgoła innego. Otóż Jarosław Kaczyński zorientował się, że wciągając na pisowską łajbę tonącego dziś Jarosława Gowina, zacznie karmić własną piersią polityka, który za chwilę będzie przeciw niemu knuł. Ani się obejrzy, jak Gowin – gdyby jeszcze Kaczyński przebaczył Ziobrze – zacznie podkopywać jego przywództwo, budować wewnątrz PiS swój obóz „Kolibrów”, by następnie stawiać Kaczyńskiemu warunki.

Tym bardziej, że Gowin ten typ politycznej strategii ma przepracowany, gdyż praktykował go, będąc politykiem Platformy Obywatelskiej. Dlatego przyjęcie Gowina i Ziobry do PiS dla prezesa nie byłoby wzmocnieniem partii, pozbyciem się politycznej konkurencji, ale daniem tym politykom szansy, by – już z wnętrza PiS – mogli przygotować swoisty zamach stanu.

Co więcej, Gowin do takiego „politycznego zabójstwa” Kaczyńskiego mógłby być namawiany przez część zniecierpliwionych polityków PiS, którzy mają już dość klęsk, jakie funduje im prezes. Do takiego działania zachęcałaby część prawicowych publicystów, którzy już od dawna, choć jeszcze szeptem, mówią, że z Jarosławem Kaczyńskim jako liderem PiS będzie co najwyżej silną opozycją. Niewiele natomiast wskazuje na to, by PiS mógł przejąć w Polsce rządy.

Jarosław Gowin, który już od dłuższego czasu widzi siebie w roli premiera-odnowiciela, nie zawahałby się rzucić rękawicy Kaczyńskiemu. Tyle że Kaczyński doszedł do wniosku, że nie da Gowinowi takiej szansy. Woli przyglądać się spokojnie, jak Polska Razem tonie. Albo, w ostateczności, Kaczyński postawi Gowinowi takie warunki, które całkowicie upokorzą byłego ministra sprawiedliwości w oczach jego neoliberalnych wyznawców.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 21

Dodaj komentarz »
  1. Gowinowi ch… w d… i kamieni kupe.

  2. Tradycyjnie PiS pokazał dwa oblicza: pierwsze to oblicze dobroci gdzie Polska jest najważniejsza i dla jej dobra należy się zjednoczyć i oblicze rzeczywiste gdzie JK zależało na wchłonięciu planktonu sejmowego i zdobycie upragnionej większości. I tak jak zostało powiedziane, miotanie się z półprawdami na mównicy sejmowej zakończyło się kolejnym nokdownem dla PiSu. Naturalnie „winni są wszyscy, Gowin, Ziobro, społeczeństwo, nie ma tu żadnej winy po stronie managmentu partii”

  3. Gowin potencjalnie jest niebezpieczniejszy od Kaczyńskiego gdyż najlepszą na bronią na Kaczyńskiego jest sam Kaczyński ( i jego WYZNAWCY). Natomiast Gowin pod swoim cherubińskim pyszczkiem świętoszka skrywa konkretną neoliberalną kanalię. Nie chcecie aborcji? Proszę bardzo – razem w pakiecie z obniżką podatków dla najbogatszych (a tym sposobem powstałą dziurę budżetową będziemy zasypywać SOLIDARNIE). Chcecie wzwodu patriotycznego? Ależ proszę – w pakieciku z prywatyzacją służby zdrowia. Nienawidzicie pedałów? Żadnego pobłażania dla zboczeńców+ prywatyzacja transportu publicznego! Lubicie gdy ksiądz zagląda wam do rozporka? Ależ proszę i ekstra na dokładkę likwidacja praw pracowniczych. To Gowin. Nikt normalny ze świata biznesu Kwaczyńskiemu kasy nie da – Gowinowi da. Obecne media ,,mętnego nurtu” są ,,liberalne” ale czy wobec oferty Gowina pozostaną takie? Ich interes jest zgodny z ideologią głoszoną przez Gowina. W USA tak właśnie ogłupiono niższe klasy by te wspierały ulgi podatkowe dla milionerów i korporacji niszczących ICH miejsca pracy, dewastujące warunki zatrudnienia, przerzucające koszty działalności na lokalne wspólnoty przy całkowitym zwolnieniu z partycypacji w kosztach.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. jestem dziwnie przekonana, ze „zamach stanu” (wykonany kelnerami) jest w jakis sposob podlaczony pod PiS. To ich metody i ich strategia. Kaczynski mial stworzona po obronie immunitetu Kaminskiego i dzieki jego ludziom, stworzona sytuacje do strzelenia gola Tuskowi. Problem w tym, ze dobrze przygotowana akcja skonczyla sie zenujaco, bo prezes strzelil do wlasnej bramki i trafil.

  6. Pan bloger Makowski pisze, cytuję: „Tusk topi Gowina”.

    Hm, Tusk już Gowina utopił jakiś czas temu.

  7. el
    11 lipca o godz. 15:58

    el pisze całkiem rozsądnie, cytuję: „jestem dziwnie przekonana, ze “zamach stanu” (wykonany kelnerami) jest w jakiś sposób podłączony pod Michnika. To jego metody i strategia”.

    Hm, Michnik to bohater, nagrał Rywina legalnie i słusznie wykoleił Millera, by utorować drogę Kaczyńskiemu.

  8. el
    Nie ma większego znaczenia, czy za taśmami kelnerów czy kogokolwiek innego nagrywającego stoi akurat PIS. Choć tego nie wykluczam.
    Kaczor już nawet nie może się natężać, bo pary w nim nie ma.
    Pieprzy w kółko to samo, co sprowadza się do „winy Tuska”, na każdym możliwym odcinku polityki krajowej i zagranicznej, który „musi odewjść” tak jak kiedyś Balcerowicz, o co dopominał się koalicjant JK Lepper i którego to JK bezpardonowo skonsumował jako zbyteczną przystawke.
    Jest to po prostu nudne do wyrzygania i kompletnie niekonstruktywne.
    Tusk wciąż okazuje się lepszy o kilka długości od Zbawiciela, co udowadnia od 7 lat.
    Mimo totalnej krytyki rządu, który obrywa nawet od jeszcze niedawnych sympatyków PO, mimo błędów i ewidentnych wpadek, co widzę gołym okiem, Tusk trwa, bo nie ma alternatywy sensownej ani na „lewicy”, ani na „prawicy”. Celowo stosuję cudzysłowy, bo ani to lewica, ani prawica.

  9. Sądzę, iż prezesowi nie tyle chodzi o zjednoczenie tzw prawicy, ile o wykluczeniu potencjalnych konkurentów. Zarówno p. Gowin jaki I Ziobro, mogą mu nieco popsuć samopoczucie.
    Po ewnentualnie słabych wynikach w następnych wyborach, PiS będzie tłumaczyć nie tylko fałszowaniem wyborów, lecz także „rozbijacką” działanością obydwu panów.

  10. @atalia
    Proszę przeczytaj jeszcze raz wpis @el z godź 15:58.
    Z tego co ja zrozumiałam dotyczy on podłączenia pod PIS a nie Michnika, chyba, że to daleko idąca przenośnia, w co wątpię.
    A Gowin, no cóż , wydawałoby się, że inteligentny facet, ale podobnie jak i Kaczyński, trochę inaczej i z tą anielską jeszcze miną.
    Przepraszam , ale to zwykły szkodnik polityczny; są siebie warci.
    Partie niestety mają to do siebie, że idą na ilość, a nie na jakość. Przejechał się na tym zarówno Tusk jak i Kaczyński. Pierwowzorem powinien służyć Leszek Miller, który też był dumny z ilości członków, ale potem każdemu trzeba było coś dać, a jak nie dał, to ten członek sam brał.
    Stąd klęska lewicy i to na dłuuuugie lata.
    Niestety dalej to funkcjonuje; zamiast wyrywać chwasty, hoduje się je w jeszcze lepszych warunkach.
    Nie potrafię tego zrozumieć : dlaczego, my Polacy , ciągle popełniamy te same błędy, dlaczego nie potrafimy wyciągać błędów z przeszłości.
    Właściwie odpowiedź jest prosta. udzielił jej już kanclerz Niemiec Bismarck, który powiedział / cytuję z pamięci, a więc nie dokładnie/ ‚tragedią Polaków jest to, że żyją tylko przeszłością, a nie potrafią patrzeć w przyszłość „.
    I to jest to; ciągle się rozliczamy, debatujemy co było, kto był kto czy kim / agentem czy nie – vide policzek dla pana Boniego przez łacha Korwina/.
    I to są najważniejsze tematy, że nie wspomnę o pewnej panience na obchodach przed Pałacem / a która też była obiektem na blogu w Polityce / urządzanym przez paca ze swoimi sługusami.

  11. no cóż, taką właśnie rolę dostał Kalkstein-Kaczyński przy okrągłym stole, w ramach umowy Kiszczak-Geremek, aby nie dopuścić do żadnego zjednoczenia „prawicy” – po to tworzone są co chwila jakieś „prawicowe” „media” o dziwnych nazwach: wPotylicę.pl, wSieci, NIE-zależna.pl. No i „sondaże” – te z sufitu wzięte liczby mają uwiarygadniać „wyniki” „wyborów”.

  12. Kaczyński powoli politycznie się kończy. Głowa coraz gorzej mu pracuje i to już teraz widać. Tusk ma na niego wieczny patent, więc go regularnie skutecznie punktuje. Po 7 latach rządów PO-PSL ludzie chcą konkretnych pomysłów na podstawowe bolączki państwa a Kaczyński za każdym razem przychodzi z niczym. Bredzi to samo w koło, a gromadząc wokół siebie samych nieudaczników, którzy mu nie zagrożą, nie był w stanie stworzyć poważnego politycznego zaplecza. Ludzie to widzą, więc Kaczyński już do końca będzie przegrywał, nawet jeżeli będzie się wydawać, że tak blisko władzy jeszcze nie był.

  13. Topi w sposób nowatorski ,trzymając swego imiennika za nogi.Bo sam jest zatopionym wrakiem od 25 lat.Przez jeden rok wypłynął z mętnej toni ,gdy gazy podniosły ciało ,czyli pracował tylko jeden rok dla naszego dobra ,oprócz dobra nieboszczki posłanki.Pozostale 24 lata to ,branie naszych podatków za pączkowanie ,zwijanie ,udawanie ,chcicę i podpalanie .A wokół niego pływają ,nieudaczniki ,cynicy ,nieroby i durnie ,z najgroźniejszymi w tym szambie półgłówkami.

  14. A ja uważam, że Kaczyński wcale nie chce wejść do władzy. Dobrze mu jest w opozycji, ma św spokój…widać to po nim. Jakby naprawdę chciał to wykorzystalby słabość platformy.
    Tak na boku, artykuł bardzo stronniczy przez autora tekstu.

  15. Gowin, to katolicka bestia.Pasuje do PIS.

  16. Atalia, lubię twoją ironię.

  17. @Isabel. Tez mam czasem takie poczucie. Jego zaburzone ego domaga sie pomasowania zaintetesowaniem mediow. A dzieki wiecznej opozycji moze uchodzic za wielkiego mysliciela/demiurga politycznego. Wladza jest potrzebna tylko by nakarmic aparat a tu ze wzgledu na statut zapewniajacy mu nieusuwalnosc jest ona tylko wisienka. I to klopotliwa bo weryfikujaca jego Wielkie Mysli a jak to wygladalo w realu pokazal w latach 2005-2007.

  18. Póki co JarKacz jest bardzo „pożytecznym” osobnikiem – przyciągając do siebie kreatury poprawia jakość pozytywnie odsączonej reszty t.zw. klasy politycznej. Niestety, ludzkość nie mądrzeje, co powoduje, że katonarodowcy i inne prawicowe półgłówki czują się coraz pewniej. Przerażać powinna wizja Błaszczaków, Gowinów, Ziobrów, Kurskich, Kemp, Macierewiczów, Jaworskich, Młynarczyków, Pawłowiczównych etc. jako przyszłej elity władzy. Wypada powołać do życia hasło: „Antypisiory wszystkich warstw łączcie się!”.

  19. Nie ma to jak przeczytać dobry artykuł, napisany z głową, przy kawie 🙂

  20. No coz, mierny redaktorzyno ze szmatlawego pismidla,
    wyglada na to, ze Kaczynski z Gowinem i Ziobra jakos sie jednak porozumieli
    (co jest chyba najlepszym dowodem, ze dla dobra kraju sa w stanie wzniesc sie ponad
    osobiste urazy) a wam nie pozostaje nic innego jak zalosne ujadanie na smietniku historii.

  21. @Levar
    Raczysz zartowac? Rozlamowcom z PiSu jak i Gowinowi grozi zwyczajnie utrata dostepu do koryta. Ot sekret zjednoczenia. Jeden Kurski wydaje sie byc pozostawionym na lodzie. Widocznie Kaczynski takiego padlucha sobie nie zyczy na pokladzie. Ale mysle,ze Jacek da rade – znajdzie dostep do jakiego biskupa co to zaproteguje go prezesowi.
    Analogiczny proces przechodzi Palikot – musi przyczolgac sie dopostkomuchow

  22. Urocze to było – uśmiech Kaczyńskiego, rozstawienie Gowina i Ziobry i nie danie im nic do powiedzenia… Urocze! 😀