Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

23.06.2014
poniedziałek

Ludzie wracają do kryjówek

23 czerwca 2014, poniedziałek,

1.
Nie wiem, czy „Grupa Trzymająca Taśmy” stanie przed sądem, choć trzymam kciuki, by odpowiednie służby w końcu ją dopadły. I żeby ludzie odpowiedzialni za nielegalne nagrywanie innych zostali osądzeni przez niezawisły sąd. Jestem natomiast pewien, że proceder podsłuchowy dewastuje nasze życie publiczne. Niszczy z trudem budowaną tkankę społecznej wzajemności, tak jak rak niszczy ciało.

2.
Jeszcze wczoraj żyliśmy w przekonaniu, że istnieje radykalna autonomia między tym, co prywatne, a tym, co publiczne. Dziś już wiemy, że nic takiego nie występuje w przyrodzie. Że wszystko – całe nasze życie, także te jego aspekty, które skrzętnie skrywamy, uznając je wyłącznie za nasze – mogą stać się kwestią publiczną.

W świecie nagrywających smartfonów i wszechobecnych kamer oraz mediów społecznościowych nie znasz dnia ani godziny, kiedy możesz zostać nagrany, sfotografowany, podejrzany czy „oznaczony”. I kiedy ktoś uzna, że taki materiał można wrzucić do internetu lub podsunąć go gazecie, która z kolei uzna, że warto ów materiał z jakiś powodów opublikować.

Trzeba jednak spytać: kto jest pierwszą ofiarą natrętnego podglądactwa i manii podsłuchiwania?

3.
Po pierwsze, ofiarą jest zaufanie. Dziś spełnia się myśl Lenina, który powiadał, że „zaufanie jest dobre, ale kontrola lepsza”. Wystarczyło kilka dni, by się przekonać, że życie podług takiej logiki jest nie do zniesienia. Dlaczego? Bo przyzwoite społeczeństwo buduje się podług zupełnie innej zasady: „Kontrola jest dobra, ale zaufanie lepsze”.

Ma więc rację wybitny politolog Frank Furedi, gdy mówi: „prawdziwy proces decyzyjny wymaga prywatności i pewnej dozy tajemnicy, a także zaufania. Jeżeli pani i ja będziemy pracować razem nad ważnymi kwestiami społecznymi, ekonomicznymi czy dotyczącymi polityki zagranicznej, chciałbym móc powiedzieć pani wszystko, o czym w danym momencie myślę. A pani również chciałaby móc wyrazić swoje wątpliwości, jeśli nie jest czegoś pewna”.

Co się dzieje, jeśli ludzie wiedzą, że każde ich słowo będzie nagrywane?

Mówi dalej Furedi: „[Ludzie] stają się coraz bardziej niechętni do proponowania nowych, nieszablonowych rozwiązań, nie chcą eksperymentować, debatować, nie zgadzać się. Boją się wyjść poza formułę. Dlatego spierałbym się, czy transparentne środowisko pracy naprawdę sprawia, że państwo staje się bardziej przejrzyste. Nie wspieram technicznych rozwiązań tam, gdzie w rzeczywistości mamy do czynienia z problemami natury politycznej i kulturowej”.

Zaufanie jest lepsze niż podejrzliwość. Także dlatego, że jest tańsze.

Po drugie, korozja zaufania. Albo – jakby powiedział Józef Tischner: nadziei – powodowana manią podsłuchiwania i podglądania, wiedzie do sytuacji, kiedy wolni, ufni ludzie schodzą do kryjówek. „Ludzie z kryjówek” wybierają samotność zamiast bycie razem. Lęk zamiast ufności. Rozpacz zamiast nadziei.

Tym, kogo się lękają, są inni ludzie – sąsiedzi, koledzy z pracy, przyjaciele. Spotkanie nie jest już tylko szansą na poszerzanie horyzontów, na budowanie więzi, ale jawi się jako zagrożenie. Dlatego kryjówka jest bezpieczniejsza niż agora. A jeśli tak, jeśli mam rację, to nie staniemy się przyzwoitym społeczeństwem dopóki, zamiast „rozkoszy bycia razem”, będziemy – z lęku przed drugim i z lęku, że nasze życie prywatne stanie się publicznym – wybierać „cierpienie bycia w samotności”.

I po trzecie, jednym ze źródeł powrotu „Polaka/Polki do kryjówki” są media. Nazywane „czwartą władzą”, mające funkcję kontrolną, często stawiają się poza jakąkolwiek kontrolą. Wzywając wszystkich naokoło do przestrzegania zasad moralnych, same te zasady spektakularnie łamią. Ci sami dziennikarze, przyozdabiając swoją pracę – ba, powołanie – w narrację patosu, na Twitterze zdradzają zwykły cynizm. I w końcu: media biorą też udział w zabójczym wyścigu – wyścigu na podobieństwo szczurów: o kasę i spadającą oglądalność, klikalność (sprzedaż). Zapominają jednak, że – jeśli nawet w tym wyścigu się wygra – to i tak nie przestanie się być szczurem.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 26

Dodaj komentarz »
  1. „Tak jak rak niszczy ciało” – tak Platforma „Obywatelska” niszczy Polskę. Kurwy i złodzieje – mają więcej honoru od tej bandy p. Makowski !

  2. Zgadzam sie z p. Redaktorem. Brak kapitału społecznego to jest to co widać na pierwszy rzut oka kiedy porównujemy się ze społecznościami Zachodu. Stąd ta nasza „murzyńskość”. Kontrakty podpisywane za poklepanie po plecach, wysyłanie żołnierzy na niesprawiedliwe wojny za nic nie znaczące frazesy. Dla sprawiedliwości trzeba przypomnieć że tę chorobę zawlókł do naszego kraju p.Michnik nagrywając po pijaku Rywina.

  3. Jak to jest, że jakiś tygodnik może bezkarnie publikować nagrania uzyskane od grupy przestępczej? Czy na tym polega demokracja i wolność mediów.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. tia zaufanie – opierając się na zaufaniu mielibyśmy w polityce nadal Drzewieckiego. Chlebowskiego, Nowaka, Rosoła, Sawicką, Parafianowicza i wielu wielu innych. Na zaufanie trzeba zasłużyć a na razie wygląda to na apel „ufajcie na (a my będziemy robili wały)”. Bo dzięki zaufaniu rządzący magicznie przestaną nadużywać władzy a urzędnicy brać łapówki. Tylko jeżeli mamy mieć to zaufanie to czemu władza coraz bardziej zwiększa swoje uprawnienia i rozbudowuje instytucje kontroli.

  6. Jako czlowiek wychowany w komunie, zdumiony jestem niefrasobliwoscia politykow rozmawiajacych na poufne tematy w resaturacji znanej z tego ze „tam chodza VIPy”. W owej komunie mialo sie swiadomosc ze w promieniu paru metrow jest mikrofon. I na ogol byl.

    Wszyscy mysleli ze w wolnym I demokratycznym panstwie metod ubeckich sie nei stosuje. Stosuje, stosuje… Pamietam polityka X potrzasajacego dyktafonem I mowiacego „to jest gwozdz do trumny polityka Z” Z ekipy ktora dzis krytykuje Rzad.

    Coz, ja ostroznosc wyssalem z mlekiem matki. Nowe pokolenie musi sie nauczyc. Powiedzonlo mowi: „Kot nie usiadze dwa razy na goracej kuchi. Na zimnej tez”. Ale to kosztowna nauka. Zarowno dla kota jak i dla P.T. Politykow

  7. @murator: „„Tak jak rak niszczy ciało” – tak Platforma „Obywatelska” niszczy Polskę. Kurwy i złodzieje – mają więcej honoru od tej bandy p. Makowski !”

    Bardzo oryginalny poglad. A ile to „honoru” ma opozycja? I JAKIEGO?

  8. Tym wpisem doskonale wkomponowuje się Pan w oficjalną politykę prowadzaną przez PO – czyli rozmydlanie sprawy. To takie gwałcenie kotka za pomocą młotka. Te „taśmy” to nie są podsłuchy klientów „burdelmamy i koleżanek”; zwierzeniami VIPów obejmowanych za szyję gołymi kroczami dziwek. Proste porównanie. Jeżeli sąsiad kradłby Panu węgiel z piwnicy, cichaczem, wiaderko po wiaderku, to czy chciałby się Pan o tym dowiedzieć przed zimą, nawet, jeżeli do tego trzeba by użyć „nielegalnego” podsłuchu lub kamerki? Czy też wolałby Pan być wobec niego absolutnie w porządku i zamarznąć z całą rodziną w połowie stycznia? Plotki jego żony z „psiapsiółkami” zapewne nie są interesujące, ale GDZIE JEST OPAŁ ? W chałupie zimno, szron na szybach, dzieciaki zamarzają, w piwnicy mały być 3 tony węgla, a jest tylko worek. Kłaniasz się grzecznie sąsiadowi w drodze do pracy, on sympatycznie się uśmiecha i pyta „jak zdrówko”, niby wszystko jest w porządku. masz do niego sąsiedzkie zaufanie, bo to miły facet, a u ciebie w domu wszystkim dupy do krzeseł przymarzają, bo ktoś zwiną węgiel i nie było legalnego sposobu, żeby o tym się dowiedzieć. KUMASZ o co w tym wszystkim biega? Polecam kilka wypocin Lenina o „pożytecznych idiotach”.

  9. @kostek:
    Ja bym jeszcze przypomniał obalenie premiera Pawlaka przez Wprost. A nawet brudną kampanie przeciwko Stanowi Tymińskiemu.
    W zasadzie nie pamietam takiej choć jednej chwili w IIIRP, by etyka uprawiania polityki i publicystyki nie ustępowała przed racjami politycznymi, gdy trzeba było komuś przyłożyć. I całkiem często mówiono o tym publicznie i bez wstydu, tłumacząc z wyższością, że przykładano komuś egzotycznemu, nie należącemu do tych właściwych elit politycznych. To jednak podział polityczny, a nie kryterium etyczne. Co mają robić ci, którzy nie czują silnej identyfikacji z jakąś polityczną grupą? A niezdecydowani, niepewni, czy słabo związani to zawsze była większość.

  10. Gdzie rodzina, gdzie szkola, gdzie kosciol, gdzie spoleczenstwo?
    Internet, media, portale spolecznosciowe ani nawet Owsiak tego wszystkiego nie zastapia. Bedzie coraz gorzej.

  11. Nie zgadzam się z tym tekstem. Jest okropnie naiwny i niekonsekwentny.

    Niech pierwszy podniesie rękę ten, który nie chce znać prywatnych myśli, na swój temat, swojego szefa, kolegi, sąsiada już nie wspominając o przeciwnikach w polityce czy biznesie. To rozumowanie pachnie okropną hipokryzją bo sam Papież z J. Tischnerem na czele o tym marzyli, potrafili to jedynie skutecznie wypierać dzięki moralności jaką przejęli. Chęć poznania tej szczerej opinii naszego współtowarzysza/współrozmówcy jest naturalna dla każdego człowieka. Podsłuchiwanie jest mało etyczne ale z perspektywy biznesu czy polityki ogromnie skuteczne. Krytykując to należy pamiętać, że domaga się zmiany kultury uprawiania polityki/biznesu na bardziej moralną a takiej propozycji w tym wpisie nie zauważam. Jest tylko płacz o tym, że ktoś podsłuchuje a nie ma płaczu nad tym, że ludzie się nieustannie okłamują i prywatnie mają najczęściej inną opinie niż oficjalnie. Jak to się ma to pojęcia „zaufania” proponowanego przez Ferudi czy Tischnera? Jak się ma kłamstwo które wychodzi na jaw za pomocą innego kłamstwa (czyli podsłuchu) do konstruktywnego budowania relacji? Jedno jest korozyjne a drugie już nie? Moim zdaniem takie podsłuchy tylko poprawią kulturę biznesu – albo ludzie zaczną kłamać jeszcze lepiej (co sprawi, że będą musieli być jeszcze bardziej inteligentni) albo zaczną mówić wprost co myślą i żaden podsłuch nie będzie rewelacją.

    Ludzie generalnie sami są sobie winni, bo nie chcą słuchać polityków mówiących że najlepiej nie jest i nie będzie wcale lepiej, nie chcą słuchać prawdziwych opinii tych ludzi, sami się domagają kłamstwa więc z okazji afery wychodzi naiwność i hipokryzja Polaków (ale nie tylko, bo niemal każdy zachowuje się podobnie).

  12. Efekty warszawskiej okupacji, poczucia gorszości Polaków ze wchodu, paranoi umysłowej naturalnej na tamtych terenach. Należy przenieść ośrodki władzy na zachód, do Wielkopolski i skończyć z tym przesunięciem azjatyckim. Nic przez stulecia dobrego nie przyniosło i nadal trzyma nasz kraj zakotwiczony w kompleksach wobec zachodu. Brak zaufania i obywatelskości to są naturalne atrybuty prymitywnej kultury terenów wschodnich. Wiem, że ten tekst wzbudzi olbrzymi opór w czytających i nie poruszy do przemyśleń, ale cóż począć, kiedy taka prawda? Z ludźmi o umysłach średniowiecznych parafian nowoczesnego panstwa się nie zbuduje.

  13. W uzupełnieniu do Pańskiego artykułu,
    ucieczka do kryjówki historii!
    „Ku przestrodze“
    Henryk Sienkiewicz przemycił neioficjalny tytół swojej -Trylogii-
    … ku pokrzepieniu serc!
    Wiadomo, że gdy prawie wszystko stracone, pozostaje jeszcze
    nadzieja w odrodzeniu Ducha narodowego i Wiary ( zwrót pod Częstochową ).
    Autor opisując barwnie przygody m.in. Kmicica nie zapomniał o naszych
    przywarach narodowych.
    Marząc o wolnej Polsce miał spore obawy o długotrwałość i jakość
    przyszłego, wolnego państwa. Wkładając w usta ks.Bogusława słowa
    ( edukacja Kmicica ): …kanalia jest w waszym narodzie- miał na myśli prywatę
    i stawianie własnych ambicji ponad dobro narodowe- …jest zwyczaj,
    gdy chory leży na łożu to „bliscy” wyciągają mu spod głowy poduszkę
    aby się dalej nie męczył.
    Naturalnie Sienkiewicz nie miał na myśli chorego człowieka lecz chore państwo.
    Tworząc scenę w karczmie, gdzie Kmicic ustępując miejsca Rzędzianowi przy
    stole ( z innego powodu , a tłusty szlachcic bierze to za dowód subordynacji )
    pisarz zwraca na panującą niesprawidliwość społeczną.
    Jak to się przekłada na rzeczywistość?
    W bardzo znamienny sposób. Jeśli niektóre media a w szczególności Telewizja
    Publiczna legalizuje przgiętym politycznie lub brakiem komentarza
    „równoległe państwo” stworzone przez Sobiepana z Zamościa- przepraszam
    – z Żoliborza ( wydymanie ust i zakładanie ręki za nieistniejący pas kontusza )
    to to jest przykład właśnie na aprobatę prywaty ( jak nie dane mi jest rządzić,
    to niech się wszystko zawali ).
    Jeżeli opisuje lub transmituje się osobne uroczystości narodowe prezesa PIS + Kościół/Redemptoryści bez stosownego komentarza, to legalizuje się tam
    tworzony sztuczny podział Narodu na „My” czyli prawdziwi patrioci, katolicy
    w końcu Polacy i „Ci” albo „Tamci” czyli układ a dzisiaj sitwa ( ZOMO+
    Wehrmacht ).
    Zamiast skupić się na istniejących realnych podziałach w społeczństwie,
    stwarza się nowe, fikcyjne.
    Teraz o naszej niekonsekwencji i braku wytrwałości w utrwalaniu naszej
    demokracji.
    Stawiając na równi Zespół Parlamentarny posła Macierewicza ( łącznie
    z tzw.expertami a raczej ludźmi niespełnionych ambicji zawodowych lub aspiracji
    politycznych za granicą i w kraju ) z PaństwowąKomisją Badania Wypadków
    Lotniczych to podważa się wiarygodność Państwa i jego Organów.
    Organizując dyskusje na temat stanowionego prawa ( szczególnie tego w dotyku
    ze światopoglądem ) trzeba przede wszystkim uzmysłowić sobie czym jest prawo.
    W demokracji ( a tą mamy- czy to się wszystkim podoba czy nie ) prawo jest
    swoistym wyborem a nie nakazem czy wręcz zakazem.
    Próba ingerencji Kościoła przy tworzeniu prawa w obronie wartości chrześcijańskich
    jest degradacją tego prawa do zakazu. Równocześnie jest też znamiennym przykładem braku wiary w wiarę wiernych.
    Tutaj muszę przytoczyć słowa mojej dawno zmarłej, zastępczej matki ( osoby
    głęboko wierzącej ) …my polacy nie jesteśmy „narodem wybranym” i dobry
    chrześcijanin może być dobrym katolikiem- -dobry katolik dobrym chrześcijaninem?
    …nie koniecznie.
    Jasno widać, że Trylogia oprócz budującego …ku pokrzepieniu serc powinna być
    również traktowana w zrozumieniu …ku przestrodze

    Na koniec chciałoby się żec ( to już z Mickiewicza ) trochę przewrotnie
    Polsko, Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie;
    Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
    Kto cię podsłuchał a potem stracił.

  14. Panie Redaktorze piękne wnioski ale…czyż to nie PO próbowało przemycić na 47 stronie dokumentu Komisji Rybołówstwa UE umowę ACTA? Umowę pozwalającą rządom i korporacjom na daleko idącą ingerencję w naszą prywatność? Dopiero protesty uliczne spowodowały wycofanie rządu. Nie były to co prawda, protesty w obronie Wolności (bo obrona takowej psa z kulawa nogą by na mróz nie wyciągnęła) ale zwykłej wolności piracenia. Tym niemniej nagannym był tryb (nie)procedowania rządu partii podobno Obywatelskiej. Czy rząd PO uregulował ustawą pozyskiwanie danych elektronicznych? Bynajmniej – pielęgnuje wręcz ten stan rozkosznego nieuregulowania co czyni nasz kraj liderem UE w podsłuchach itp?
    Przypomnę działalność p. Królikowskiego, który po cichutku, tworząc wykładnie prawne ,,naprawia błędy” Sejmu w tak wrażliwej kwestii jak ustawa antyaborcyjna.
    Czy może ,,zmielenie” 600tyś podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie JWO. Vox populi?
    Panie Redaktorze to nasze ,,elity” nauczyły nas, że są z definicji niegodne zaufania, a media w teorii mające sprawować społeczną kontrole nad nimi są stroną reprezentującą interesy swoich właścicieli.
    Przez 25 lat ,,wolnej polski” rządy uznały za stosowne tylko 2 razy zapytać obywateli o zdanie w referendum. Zwykle wiedzą ,,lepiej” niż plebs czego plebsowi potrzeba.
    Ludzie nie są tacy głupi i ślepi jak się elytom wydaje – widzieli złodziejską prywatyzację, widzieli kłamstwa wyborcze, idą na pociąg widzą, że jest gorzej a są ,,informowani” , że jest lepiej (bo znowu bardziej dostosowano do ,,potrzeb podróżnych”), idąc do lekarza widzą, ze jest gorzej a są ,,informowani” , że ,,w trosce o nich zrobiono lepiej”, są ,,informowani”, że rząd w ,,trosce o obywatela…” a dba tylko o interesy swoich klientów, kleru katolickiego i ,,Lewiatana”.
    Nawet elity intelektualne są przeżarte rakiem – profesorowie uniwersytetów orający na 4 etatach pseudouczący pseudostudentów ,,zdobywających” pseudowykształcenie, prowadzący pseudobadania i broniący jak lwy kolegów złapanych na plagiacie, lekarze pracujący 28 godzin na dobę wobec błędów których nie da sie dojść sprawiedliwości bo kolesie ich kryją, policjanci grożący odejściem ze służby jeżeli wydłuży się im absurdalnie krótki wiek emerytalny (czy ktoś pamięta kto kupił tą grupę zawodową?) a każde nadużycie władzy kończy się kontr pozwem o ,,czynną napaść”
    Pojawia się dysonans poznawczy pomiędzy rzeczywistością a przekazem rządowym. Finalnie zamyka się to w stwierdzeniu ,,wszystko sa to k..wy złodzieje” a ja nie będę ostatnim frajerem i też wyszarpię co moje.
    Ładny fundament? Społeczeństwa? Obywatelskiego? Raczej patologii. Teraz plebsowi rzucono strawę – niech gryzie

  15. @ vps
    24 czerwca o godz. 9:10
    Obawiam się, że to ,,naiwność” polaków zżera ale zdziecinnienie. Nie jesteśmy uczeni, że nasze decyzje mogą mieć swoje konsekwencje. Działa tu sprzężenie zwrotne – władza traktuje Polaków jak dzieci bo wie ,,lepiej”? Może kłaniają się tu zaszłości szlachetczyzny – panisko czy pleban władali kmiotkami egzystującymi na poziomie zwierząt więc i sami do orłów należeć nie musieli a i tak panowali? Dziś ten model został przeniesiony w świat dzikiego kapitalizmu.
    Po uwłaszczeniu w 1863r. chłopi wreszcie ,,wolni” co pierwsze zrobili? Nie poszli pracować aż się nawet szlachta nieco ,,zmartwiła”, że plebs pozdycha. No ale stulecia kodowania, ze praca do niczego dobrego oprócz garba nie prowadzi (bo owoce zjada pan) nie mogły pozostać bez echa, jak i to, ze bat najlepszym sposobem zarządzania (bo kmiotki są lewniwe). Na to nakłada się katolicyzm ze swoją ,,nagrodą u Pana w Niebie” a tu wystarczy pokora i paciorek a jak coś źle zrobisz to wystarczy ,,obmycie spowiedzią”. I przepis na ,,wiekuiste dziecko” gotowy

  16. @slawczan
    Masz racje, ale dla mnie naiwne jest teoretyzowanie intelektualistów typu Frank Ferudi czy nie-wiem-co-sugerującego-Makowskiego. Zaufanie do kogoś kto nie może oficjalnie mówić tego o czym myśli nieoficjalnie jest pewnego rodzaju kwadratowym kołem i naiwnością. Człowiek uczciwy nie ma problemu z kontrolą, z transparencją i z podsłuchem (uczciwy teoretycznie bo zupełnie uczciwi ludzie raczej nie istnieją).
    Skoro godzimy się na to, że wszystkiego mówić nie można i gra w udawanie jest konieczna to konsekwencją jest również uznanie prób mających na celu odkrycie prawdziwych intencji. Gdyby ludzie nie starali się tego robić to jaki sens rywalizacji, każdy może kłamać co zechce. To, że się podsłuchuje to cóż…takie życie, szpieg to stary zawód i wykonał kawał dobrej roboty jeśli podsłuchał. Cięgi spadają na tych którzy dali się podsłuchać.

    Dziwi mnie osobiście, że tak łatwo można pleść publicznie bzdury o tym, że kłamca jest poszkodowany kiedy jego kłamstwo wychodzi na jaw, bo zostało odkryte „nieuczciwie” czyli podsłuchane (tutaj wychodzi największe zdziecinnienie Polaków). Za chwile złodziej będzie się skarżył na tych co podglądają z okna i dzwonią na policje. Każdego kto przyjmuje taką retorykę i czepia się tych podsłuchów uważam za takiego przysłowiowego złodzieja.

  17. Dziękuję za mądre myśli, które są zbieżne z moimi poglądami. Mamy, jako Polacy, po wszelkich przodkach – powstańcach jakiś wrodzony gen podejrzliwości i niechęci do osób sprawująch władzę, zapominając, że teraz jest ona naprawdę demokratyczna.

  18. @vps:
    Mówi się, że Polacy mają problemy z wchodzeniem w role społeczne. Może reakcja na ‚taśmy’ to także tego konsekwencja? Brakuje umiejętności ‚wejścia w rolę’, bo być może, nie odróżniamy ‚roli’ od ‚osobowości’? Gdyby się zastanowić nad rozmowami osób na taśmach, jako rozmowami prywatnymi, nie wypadają one tak skandalicznie — nawet jeśli nadal budzą gniew.
    Co do znajomości sekretnych myśli — ale to też naiwność. Inaczej o ludziach myślę w chwili wzburzenia, niż w chwili spokojnej refleksji. Nie ma tu idealnej miary, ani jednej stałej oceny.
    I druga rzecz — że ta sekretność występuje w opozycji do jawności. Wzburza prywatna rozmowa o tworzeniu ustawy, ale sam proces jej tworzenia, w końcu jawny, budzi zainteresowanie niemal zerowe. A przecież to co jawne jest dużo liczniejsze i — praktycznie — ważniejsze. Dlaczego dajemy się wciągnąć w pułapkę ‚tajności’, jako czegoś pociągającego?

  19. „Obejmując urząd Prezesa Rady Ministrów (wiceprezesa Rady Ministrów, ministra), uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji i innym prawom Rzeczypospolitej Polskiej, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem”

    Wyszlo z tego – ch..j, dupa i kamieni kupa. A wstydzic sie maja oszukani & robieni przez tuska w ch…a ! Kali się klaniac 🙂

  20. @PAK
    Analizując obecną aferę to propozycja dodrukowywania pieniędzy i potem wykupywanie długów Religi jest skandaliczne, bo tutaj nie tylko łamie lub chce się łamać prawo ale stawia się interes własny ponad narodowy (przecież dodrukowywanie pieniędzy to poważna sprawa, każdy obywatel może to odczuć). Także oddzieliłbym to, bo to jest afera i zachowanie na pograniczu zdrady stanu.
    Co do wypowiedzi Sikorskiego to tam już nie widzę problemu i racja, naiwnie jest myśleć że jego prywatne poglądy w 100% odzwierciedlą to co wypowiada publicznie. Nikt z nas tak nie ma. Jest to sprawa wybitnie napompowana przez opozycje, media i reakcyjne, zdziecinniałe społeczeństwo. Także Sikorski jest na tyle winny na ile promował i głosił tezy czy poglądy, które prywatnie z Rostowskim krytykował (chyba nie było ich aż tak dużo aby można go nazwać hipokrytą, zwłaszcza, że sojusz z USA jest z braku laku i bardziej desperacji a nie z chęci).
    W pewnym sensie można powiedzieć, że człowiekowi zniszczono karierę ale odpowiedzialność za to ponosi PO wraz z Sienkiewiczem. Latkowski chciał się skontaktować przed publikacją materiałów z Sienkiewiczem, a ten zlał sprawę (piękny przykład arogancji która stała się bardzo charakterystyczna dla PO). Następnie mafijne wręcz wejście do redakcji, próba straszenia, rozwiązania siłowego, znowu arogancja. Dziennikarze Wprost mogli nie mieć złych intencji na początku ale zostali tak chamsko potraktowani, że wcale im się nie dziwię publikacji wszystkiego jak leci.

    PO w drugiej kadencji stała się wybitnie bezczelną i chamską partią. Lekceważyli społeczeństwo traktując nas jak matołów, jak nastolatków, lekceważyli głosy przedsiębiorców jak i głosy pracowników, lekceważą młodzież, rodziców, lekceważą ekspertów, dosłownie wszystkich bo zawsze „wiedzą lepiej”. Pokazują Polsce i Polakom kto ma „większego” ale teraz słabo im wyszło bo pochowali, to co tak ochoczo chcieli pokazać.
    Rousseau pisał, że jaka władza taki lud. Ja myślę, że jaki lud taka i władza.

  21. Zaufanie nie jest produktem rynkowym. Zaufanie trzeba zdobyć i utrzymać. Uczciwi ludzie mają zaufanie niezależnie od opowiadanych o nich historii. Złodziejom żaden PR nie da uczciwości. Bohaterowie afery podsłuchowej nie tracą zaufania, bo nigdy go nie mieli. Tracą poparcie, taki substytut zaufania, kiedy nie ma wyboru.
    Kiedyś ludzie bali się Boga i uważali na to co wypływa z ust. Teraz Bóg jest wątpliwy, ale urządzenia rejestrujące są realne. Kiedy złodzieje i aferzyści zaczną bać się nagrań , dokładniej przemyślą każde działanie. Kiedy wzrasta ryzyko wpadki – zmniejsza się skala przestępczości , a wtedy wzrasta prawdziwe zaufanie.
    Tak właśnie działa społeczeństwo obywatelskie na zachodzie.
    Z poważaniem.

  22. „Jeszcze wczoraj żyliśmy w przekonaniu, że istnieje radykalna autonomia między tym, co prywatne, a tym, co publiczne”.
    ==========
    Ależ Panie Redaktorze, w państwie rządzonym przez Donalda Tuska ta autonomia jest dziś jeszcze bardziej radykalna niż kiedykolwiek.

    Otóż rząd Donalda Tuska właśnie zobowiązał urzędników skarbowych do chodzenia po parkingach centrów handlowych i szukania tam samochodów należących do firm, bo przedsiębiorca, który kupił samochód na firmę i skorzystał z przysługujących mu z tego tytułu ulg podatkowych, może jeździć tym samochodem do klientów, dostawców czy urzędów, ale jeśli po drodze zboczy 100 metrów do centrum handlowego, żeby skorzystać z toalety, to staje się automatycznie przestępcą skarbowym, ponieważ samochodu takiego można używać wyłącznie w celach służbowych, a siku to sprawa jak najbardziej prywatna, żeby nie powiedzieć intymna.

    Co do sławetnych rozmów, sprawa jest oczywista: jeśli ośmiorniczka była za pieniążki z prywatnej kieszonki, to pogaduszki nad ośmiorniczką są jak najbardziej prywatne i podsłuchany ma prawo się oburzać. W jednym przypadku (chodziło o panów raczej z drugich niż pierwszych stron gazet) płacił jakiś biznesmen, i tę rozmowę można uznać za prywatną. Ośmiorniczki skonsumowane przez zespoły Belka-Sienkiewicz-Cytrycki oraz Sikorski-Rostowski zostały jednak sfinansowane z pieniędzy publicznych, przykro mi. Tym bardziej mi przykro, że oba rachunki opiewały na kwotę, która większości Polaków musi wystarczyć na przeżycie miesiąca, podczas gdy w budżecie podobno brakuje na pomoc dla niepełnosprawnych dzieci.

    Proszę więc nie odwracać kota ogonem, bo ta linia obrony skompromitowanego rządu jest nie tylko śmieszna, ale przynosi skutek odwrotny do zamierzonego.

  23. Autor: „Prawdziwy proces decyzyjny wymaga prywatności i pewnej dozy tajemnicy, a także zaufania”.

    No i własnie dlatego ów proces decyzyjny przebiegał przy pieczonych ośmiorniczkach i mikrofonach. Co prawda Tusk twierdzi, że były to rozmowy prywatne, ale dziś wiemy, że za wyżerkę zapłacił NBP i MSZ. To jest ta europejskość i te standardy rządów Tuska. Czy Belka i Sikorski zwrócili już tę kasę, czy dopiero sąd im to nakaże?

  24. Donald Tusk przestał być człowiekiem przyzwoitym, w świetle tego, co mówił w 2006 r. po nagraniu przez TVN pana posła Mojzesowicza u pani poseł Beger. A mówił Ci on:
    – Jestem poruszony zawartością tych taśm. Dziękuję dziennikarzom, za wspieranie demokracji poprzez ujawnienie kompromitującego przypadku skandalicznej korupcji politycznej jakiej dopuścił się PiS. Miliony Polaków mogły poznać dzięki tym nagraniom kulisy kuchni politycznej kompromitującej obecny rząd – mówił wówczas Tusk.

    – Dzisiaj wszyscy przyzwoici ludzie muszą się domagać natychmiastowego skrócenia kadencji Sejmu i dymisji rządu Jarosława Kaczyńskiego – powiedział Donald Tusk, którego cytowała „Gazeta Wyborcza” z 27 września 2006 roku.

    I tak oto puste gadanie zamienia się w śmiertelną pułapkę dla polityka.

  25. @Stary Polak PRLu: „Donald Tusk przestał być człowiekiem przyzwoitym”

    A ja pamietam Ministra Sprawiedliwosci za czasow PiS potrzasajacego trzymanym w dloni dyktafonem I wykrzykujacego: „Tu jest gwozdz do trumny Pana … I tu nazwisko polityka”

    Jak Posel Godson zacytowal dzis Pismo Swiete: „Kto jest bez grzechu neich pierszy rzuci kaminiem”. A zeszmacenie „elit” politycznych nastapilo dluuugoooo wczesniej zanim Tusk sie pojawil

  26. vps
    24 czerwca o godz. 13:22

    Powiadasz: „Zaufanie do kogoś kto nie może oficjalnie mówić tego o czym myśli nieoficjalnie jest pewnego rodzaju kwadratowym kołem i naiwnością. Człowiek uczciwy nie ma problemu z kontrolą, z transparencją i z podsłuchem (uczciwy teoretycznie bo zupełnie uczciwi ludzie raczej nie istnieją)”.

    Po co więc mówić o czymś, co nie istnieje? W podobnym duchu rządził Kaczyński: Uczciwi nie mają czego się bać. W tym sęk, że się boją – do dziś, Tusk niewiele zmienił. W Polsce nie jest znane zwykłe wezwanie do prokuratury – obowiązkowo musi być pluton zamaskowanych manekinów z armatami, kajdanami, krzykiem. Podsłuchiwanie to nie tylko szukanie kłamstw, lecz również – podglądanie intymności i dawanie tłuszczy materii do dowolnych insynuacji. To również zarabianie pieniędzy na łajdactwie. Świadomie mówię o łajdactwie – natychmiast w duchu podniosłem rękę po Twoich słowach: „Niech pierwszy podniesie rękę ten, który nie chce znać prywatnych myśli, na swój temat, swojego szefa, kolegi, sąsiada (…)”. Nigdy mnie to nie interesowało (mam znacznie ciekawsze dla mnie materie: np. poznawanie grzybów, analizowanie szczególików Biblii ) i nie sądzę, bym był wyjątkiem. „Demokracja podsłuchów”, o jakiej mówił pan Passent to cywilizacyjna katastrofa. Może doczekamy się sprawozdań z pracy pań tirówek, z prezydenckiej ubikacji, może Ty „urwami” i „wujami” obrzucisz zacinający się telewizor, zamek, a ktoś przypadkiem nagra i wrzuci na fejsa. Wcale Ci tego nie życzę. Natomiast wszystkimi czterema podpisuję się pod słowami PAKA: „A przecież to co jawne jest dużo liczniejsze i — praktycznie — ważniejsze. Dlaczego dajemy się wciągnąć w pułapkę ‘tajności’, jako czegoś pociągającego?”.

  27. Wszystko o kant d… potłuc. To jest europejski kraj?!