Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

4.05.2014
niedziela

Reaktywacja sojuszu tronu z ołtarzem?

4 maja 2014, niedziela,

1.
Gdybym był złośliwy, to powiedziałbym, że gdy tylko jakiś hierarcha ma wygłosić kazanie na Jasnej Górze w ważne święto kościelne i państwowe, należy się przygotować na „intelektualne trzęsienie ziemi”. I tym razem było podobnie.

Zdarzyło się, że akurat abp Stanisław Gądecki, nowy przewodniczący rodzimego episkopatu, 3 maja głosił homilię podczas głównych uroczystości Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Arcybiskup postanowił zawrócić bieg historii i wprost powiedział, że rozdział Kościoła i państwa – tę „świętą zasadę”, która służy nie tylko państwu, ale przede wszystkim Kościołowi – należy odesłać na śmietnik historii.

Nie wierzycie? A zatem czytajcie uważnie. „Państwo i Kościół nie są tylko dwoma instytucjami żyjącymi obok siebie swoim własnym, autonomicznym życiem – przekonywał hierarcha. – To są dwie instytucje zdane na siebie, i to zdane na podobieństwo związku ciała z duszą. Kościół, jeśli jest autentyczny, winien być duszą państwa. Bez duchowych wartości, jakie przynosi Kościół, ciało państwa obumiera. Dla niektórych może to brzmieć prowokacyjnie, ale taka jest prawda”.

2.
Czy to brzmi prowokacyjnie? Nie, raczej anachronicznie. I jest sprzeczne z nauczaniem II Soboru Watykańskiego. Kościół na Vaticanum secundum definitywnie ogłosił, że rezygnuje z budowy jakiegoś „katolickiego państwa”. Że zasady przez niego wyznawane i głoszone – szczególnie w pluralistycznych społeczeństwach – nie mogą być jedynymi i decydującymi zasadami organizującymi życie publiczne. A zatem, używając słów arcybiskupa, Kościół to nie jest żadna „dusza” ożywiająca „ciało”, czyli państwo.

Kościół wyzbył się pokusy używania państwa do celów duszpasterskich w tym sensie, że pragnie już tylko przemawiać do serc wiernych, gdyż – jak poucza „Deklaracja o wolności religijnej” – „prawda narzuca się sumieniu tylko siłą siebie samej i ogarnia umysły łagodnie, a zarazem zdecydowanie”. A więc także w odniesieniu do zasad, jakie Kościół głosi, ten rezygnuje z pokusy używania państwa jako środka przymusu.

Dlaczego tak a nie inaczej postanowił sobór? Bo sobór odkrył, co zauważył wybitny filozof religii i polityki Mikuláš Lobkowicz, że „prawo osoby, a tym samym również prawo wolności jej sumienia, jest ważniejsze od prawa prawdy”.

Czy to znaczy, że Kościół nie ma prawa udziału w debacie publicznej? Przeciwnie, Kościół może i powinien rozwijać swoją działalność publiczną. Ba, tylko demokratyczne państwo prawa jest gwarantem, że Kościół w sposób nieskrępowany może głosić swoje prawdy. Tyle że nie jako jedyny aktor życia publicznego, ale jeden z wielu. Państwo nie jest więc po to, by Kościołowi gwarantować monopol na głoszenie prawdy, ale by tworzyć przestrzeń, agorę, rynek opinii, na której Kościół – podobnie jak inni aktorzy życia publicznego – będzie w stanie dzielić się z ludźmi swoim przesłaniem.

3.
Cóż więc może znaczyć, kiedy przewodniczący rodzimego episkopatu mówi, że państwo winno stać na straży respektowania w życiu publicznym katolickiej moralności? Czy jest to przejaw siły Kościoła? Czy może przeciwnie – jego słabości?

Po pierwsze, kiedy Kościół ucieka się do pomysłu, by Dobrą Nowinę zastąpić dobrą ustawą to znaczy, że jest słaby. Gdyby Kościół władał jeszcze duchem wiernych, nie musiałby uciekać się do tego narzędzia przymusu, jakim przecież jest każde państwo tak, by ludzie chcieli przyjąć głoszone przez Kościół prawdy.

Po drugie, odrzucenie soborowej zasady rozdziału Kościoła i państwa jest wynikiem lęku przed nowoczesnością, stąd próba reaktywacji „miękkiego państwa kościelnego”. Tyle że nie ma powrotu do „raju” raz utraconego. Polacy, także katolicy, co potwierdzają badania opinii publicznej, nie życzą sobie większego udziału Kościoła w życiu politycznym.

Po trzecie, być może mam za małą wyobraźnię, ale nie wyobrażam sobie, by podobne słowa o reaktywacji sojuszu tronu z ołtarzem wygłosił przewodniczący episkopatu Niemiec, Francji czy Irlandii. Ba, nie wierzę nawet, by podobne słowa wygłosił papież Franciszek. Tym bardziej, że papież wie, iż zasada rozdziału tronu i ołtarza służy dużo bardziej Kościołowi niż państwu.

Po czwarte, jeśli pomysł duszpasterski nowego szefa episkopatu na ożywienie Kościoła polega na tym, by zaangażować do tego państwo, to znaczy, że jest gorzej, niż sądziłem. I że przy takich pomysłach duszpasterskich dziedzictwo św. Jana Pawła II rozmienimy na drobne szybciej, niż chcieliby tego wrogowie Kościoła.

I w końcu rzecz ostatnia: kazanie abp. Gądeckiego jest wodą na młyn dla takich polityków jak Janusz Palikot, który nie otwiera ust, by nie grzmieć, niczym świecki kaznodzieja, że w Polsce nie ma rozdziału Kościoła i państwa, a księża cieszą się uprzywilejowaną pozycją. Po weekendowej homilii hierarchy Palikot zaciera tylko ręce.

4.
Co jest źródłem tej fałszywej świadomości kościelnej, która co rusz daje znać o sobie w jasnogórskich kazaniach rodzimych hierarchów? Niemiecki filozof Hegel mówił: „naród, który ma złe pojęcie Boga, ma także złe prawa, złe państwo i złe rządy”. Ni mniej, ni więcej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 145

Dodaj komentarz »
  1. Kilka lat temu krążyło hasło „Księża na księżyc”. Kiedy czytam w prasie wypowiedzi Michalika, Hosera, Gądeckiego i im podobnych, rośnie we mnie przekonanie, że oni już tam są – intelektualnie i mentalnie. Żałosne.

  2. Szanowny Panie Jarosławie, oto najważniejsze słowo pana Gądeckiego, z którego wynika cała wypowiedziana przez niego reszta: „religia jest głównym czynnikiem uspołecznienia społeczeństwa, wychowania, wyrabiania cnót”.
    Tyle że to nie słowo pana Gądeckiego, lecz odwieczna mantra całej chrześcijańskiej hierachii. I w interesie hierarchii, zwłaszcza katolickiej. Bo to niby ona ze swoimi biurami, pałacami, brzuchami, groszolubstwem, możnowładztwem i pasożytnictwem jest dysponentem i nauczycielem moralności. A ja nie mogę się doczekać, kiedy, zamiast ozdobnych, pustych w środku słów, usłyszę o faktach: co konkretnie największa religia świata – ten niby główny czynnik uspołeczniania społeczeństwa, wychowania, wyrabiania cnót – zmieniła w człowieku na lepsze od czasu, jak Kain zabił, a mama skradła.

    Poza tym, Szanowny Panie Jarosławie, mówi Pan bardzo przekonywająco: „kiedy Kościół ucieka się do pomysłu, by Dobrą Nowinę zastąpić dobrą ustawą to znaczy, że jest słaby”. Ale kiedy w tym samym akapicie czytamy: „Gdyby Kościół władał jeszcze duchem wiernych, nie musiałby uciekać się do tego narzędzia przymusu, jakim przecież jest każde państwo tak, by ludzie chcieli przyjąć głoszone przez Kościół prawdy”.
    Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie ten cholerny wyraz „prawda”. Albo się trzymamy znaczeń języka powszechnego, albo używamy języka religijnej propagandy, która w Starym Testamencie odmienia przez wszystkie przypadki „prawdziwego Boga”. W języku powszechnym „prawda” to pewnik, to, co dowiedzione. Nic w religii nie jest dowiedzione, dlatego jest przedmiotem wiary, nie wiedzy. Nie można prawomocnie nazwać przedmiotu wiary „prawdą”. Nie ma więc i być nie może żadnych głoszonych przez Kościół „prawd”. A pojęcie „prawdy wiary” jest wewnętrznie sprzeczne. Czy ja wierzę w prawo Archimedesa, czy nie, ono i tak funkcjonuje – beze mnie. Religii, wiary bez człowieka nie ma, bo to tylko słowa. „Bóg” jest słowem. Tylko słowem.
    Mój Boże, ileż to się na jednym pustym słowie nabudowało!

  3. Redaktor znany jest z odważnych tez, ale moim skromnym zdaniem na problem trzeba spojrzeć bardzo prozaicznie.
    Państwo i kościół, świat sacrum i profanum i ich wzajemne zależności i przenikanie to sytuacja przypominająca…
    … wódkę i zagryzkę…
    Jak się z gorzałką przesadzi to wiadomo jakie problemy mogą wyniknąć na dzień następny. a jak człowiek się „ożre” tylko i nie zapije to nazajutrz odzywa się miałki egzystencjalny dyskomfort.
    I taka prawda jest również z państwem i Panem Bogiem.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Resztę trzeba niestety wykupić ,ale zasygnalizować można . Nie tylko
    abp. Gądecki dostrzega problem i wysuwa sugestie co do wzajemnej symbiozy KK i państwa jako świeckiego podmiotu.
    Również…

    http://wyborcza.pl/politykaekstra/1,136828,15645067,Michnik__Polska_bez_Kosciola_to_czarny_obraz.html

  6. To co Gądecki fanzoli o zależności państwa od kościoła, to GÓWNO PRAWDA i pobożne życzenia polskiego SPISKOPATU przeciwko Polakom. Trzeba jak najszybciej tych pasożytów odciąć od państwa Polaków, bo w Polsce nie ma katolików tylko są Ludzie sprytnie i solidnie pokatolikowani do wiary przyniesionej z zachodu w workach na śmieci…… – Przypominam wszystkim „wniebowziętym” i potencjalnym świętym że…. Do Polan te opętane swoją religią wesołki, przyszły ponad tysiąc lat temu i przez cały tysiąc lat indoktrynacji religią, (czyli ogniem, mieczem i masakrowaniem Ludzi) zniewolili prawie 100% terytorium psychicznego Polaków i dzisiaj robią z nami wszystkimi co tylko chcą, narzucając nam swoją wolę. Uczynili nas niewolnikami ich terrorystycznej wiary, którą tysiąc lat temu przynieśli do nas z Zachodu, rzekomi misjonarze pokoju. Przyszli oni do Polan, idąc pieszo i boso przez czeski las, ubrani w worki na śmieci (włosiennice), na których na sznurku na piersiach, mieli zawieszoną kukiełkę zmasakrowanego Człowieka, przybitego gwózdkami do rozkrzyżowanej deski, którego nazywali swoim BOGIEM… Od tego FATALNEGO dnia, zaczęli zamieniać Polakom szare komórki mózgowe w czarne, im spolegliwe…. Ten Katolik (czyli pokatolikowany przez nich Polak) który tego nie rozumie, popełnia błąd taktyczny o strategicznym znaczeniu dla swego kościoła i przede wszystkim dla Polski i Polaków…. Bo kto do kościoła chodzi, sam sobie, oraz naszej Polsce szkodzi. – Dzisiaj te swoją religią pokatolikowane wesołki, pasozytują na Polakach na 25 miliardów złotych rocznie i nie są to jeszcze wszystkie koszta, jakie łożymy na tych religijnych wariatów mistycznych, na ich zbytki i ZABYTKI które tu prawem Kaduka pobudowali. Czas się z tego zbydlęcenia moralnego jaki tu te religijne wariaty mistyczne kreują, skłócając nas wszystkich do rozpuku obudzić….. W USA, amerykańscy studenci na swoich uniwersytetach skompilowali już sztuczną komórkę, oraz skonfigurowali sztuczne DNA i tym ją ożywili…. TA SZTUCZNA KOMÓRKA ŻYJE I SIĘ DZIELI….. Ukazując całemu Światu, że niejaki Bóg Katolików, wszelkim ŻYCIEM nie rządzi. I juz czas po temu, aby z tego DONIOSŁEGO faktu wyciągnąć logiczne wnioski w stosunku do polskiego SPISKOPATU przeciwko Polsce…. Nami też on nie może rządzić, bo prowadzi nas wszystkich w manowce nie tylko wiary, ale i nauki, a to jest dla nas wszystkich niebezpieczne bo: Każdy z nas się rodzi wolny od wiary i gdyby się jej nie uczył i nauczył, to nie będzie jej po prostu umiał wyznawać i nic się z tego powodu nie stanie. (Stanie się chyba tylko tyle że Ludzie będą lepsi…) Bez wiary religijnej w sobie, też można żyć i przeżyć całe swoje życie szczęśliwie nic o Jezusie nie wiedząc… Zupełnie tak samo tysiące lat, żyli nasi PraprapraOjcowie, nic o Jezusie nie wiedząc. Tak więc można żyć, nie poddając się swoim rozumem, jurysdykcji religijnej, bossów gigasekty rzymskiej. Nie dajcie się Ludzie tym zwariować bo…. Na całej Ziemi, żyje jeszcze ponad 6 miliardów innych Ludzi, (SZEŚĆ MILIARDÓW), którzy o bogu Katoli JEZUSIE, się nie uczą, nie znają tej wiary i żyją pomimo tej niewiedzy całe swoje życie szczęśliwie, nic o Jezusie nie wiedząc. Więc Polacy i Wolacy nie bójcie się i nie wariujcie, gdy jakiś pokatolikowany klecha czy katabas, opętany swoją religią, Was psychogwałci, lub rzekomym dobrym słowem zamieniającym się w słowo złe, was PEDOFILUJE do tego, czego nie chcecie i na co nie macie ochoty. Wszelkie sekscesy i podefilowanie dzieci przez kler, zaczyna się zawsze bajerowaniem ich rzekomym dobrym słowem że.. „BÓG ciebie kocha”…DOBRE SŁOWO ZAMIENIA SIĘ W SŁOWO ZŁE !.. – W Polsce nie tak jak na Rusi… NIKT NICZEGO NIE MUSI, bo każdy z Was jest suwerennie wolny od swego urodzenia się: myślą, słowem i uczynkiem !. – Pozdrawiam wszystkich przestraszonych religią, rozpowszechnianą przez rzekomych pasterzy PRAWDY. … (Katol – to zdrobniale od słowa katolik – Ten skrót myślowy obraża tylko PiS, matołów, tumanów, Wolaków itp.)…… – Kto do kościoła chodzi, sam sobie, oraz naszej Polsce szkodzi…
    – Kto do kościoła chodzi, sam sobie, oraz naszej Polsce szkodzi, bo zamienia się w ruchomy kapitał OFIARODAWCÓW, który ofiarobiorcom(klerowi)pozwala dobzre pośród nas żyć , nic nie pracując na swój chlebuś codzienny. Wystarczy tylko pilnować aby KAPITAŁ OFIARODAWCÓW….. NIE WYMYŚLAŁ i NIE WIERZGAŁ !….

  7. Z doświadczenia ludzi wynika, że wszystko, co ma swój początek, ma także swój koniec. Czy zasada ta może dotyczyć Kościoła Rzymsko-Katolickiego?

    2000 lat to bardzo długo.
    Hipotezy polityczne sprawdzają się pod warunkiem przyjęcia właściwej metodologii. W przypadku KK prorokować nie jest trudno.

    Uchwalony na pierwszym Soborze Watykańskim dogmat o nieomylności papieży, zamknął możliwości wariantowego przebiegu dalszej historii Kościoła. Od tego momentu należało jedynie czekać, aż któryś z papieży popełni kardynalny błąd. Takich błędów doczekaliśmy się w wykonaniu XX-sto wiecznych papieży Piusa XII, Pawła VI i Jana Pawła II. Od błędów popełnionych przez „nieomylnych” papieży nie ma już odwrotu.

  8. Gądeckiemu się zamarzyło… Średniowiecze. Oj jak to by było fajnie koronować władców, tępić heretyków, organizować wyprawy krzyżowe do tych strasznych muzułmanów…

  9. Ten akapit jest wyrwany z kontekstu i nie może być w pełni zrozumiały bez wcześniejszego, mówiącego o państwie jako Bestii, którą Szatan wykorzystuje do walki z ludźmi, Kościołem i Bogiem. Dlatego Kościół musi uzyskać wpływ na Bestię, by uchronić ludzi przed destrukcyjnym działaniem Szatana. Pan Makowski chciał się zająć tylko częścią polityczną tego wywodu, czyli praktyką „uzyskiwania wpływu na Bestię”, ale ważna jest przecież także część teologiczna, uzasadniająca i przedstawiająca motywację.

  10. A propos nieomylności papieży.
    Wiem, że ateiści nie mają swoich instytucjonalnych guru, ale czy gdyby na przykład prof. Hartman został mianowany ( a istnieją podstawy aby sądzić o tego typu ambicjach w kontekście europarlamentarnych celów) Sekretarzem Generalnym MSAiA ,czyli Międzyplanetarnego Stowarzyszenia Ateistów i Agnostyków na jakich zasadach określona byłaby jego moc sprawcza i jak daleko sięgałaby jego władza?

    Czy nie okazałoby się,że władza papieży i ich nieomylność w kwestii wiary i obyczajów to naprawdę mały pikuś w porównaniu z prerogatywami naczelnego polskiego (na razie ) ateisty?

  11. czy na tym stanowisku kazdy czarny q-tas musi musi porażac coraz wieksza głupotą ?

  12. Aaron Spręzyner
    5 maja o godz. 8:55

    A co by było, gdyby duży chłop Aaron wylazł wreszcie z piaskownicy i przestał seplenić jak małe dziecko, co by było, gdyby? Jeszcze widać do Ciebie nie dotarło, że dziecinne „co by było” nie mówi o tym, co by było, lecz o tym, co jest. Konkretnie – co jest z głową tego, co tak mówi, i jakie ma intencje. Siebie podajesz na talerzu, nie pana Hartmana.

  13. Richard Dawkins: „Bóg Urojony” – lekturą obowiązkową w szkołach średnich i w jedno pokolenie będziemy mieć problem z głowy na zawsze. Polecam, przez długi weekend pochłonąłem te 500 stron z wielką ciekawością.

  14. Widzisz Jerzy Pieczulu niby żyjemy „tu i teraz” ,ale czasami kusi człowieka jakiś horyzont w oddali ,jakaś mniej lub bardziej odległa w czasie perspektywa.
    Niekoniecznie zresztą futuryzmem podszyta.
    I dobrze jest dla własnego zdrowia zapuścić się w tamte rejony.
    Sprawdzałem i naprawdę w wielu przypadkach pomaga.
    Powiem więcej… działa kojąco.

  15. To już nie jest KK ! To jest jakaś sekta której bliżej do szatana! Bałwochwalstwo /modlitwy do kawałka blachy z Tupolewa/ kupczenie w świątyniach, pęd do niejasnych biznesów, bezmyślne zaangażowanie w życie świeckie , a gdzie głoszenie słowa Bożego, gdzie miłosierdzie,gdzie miłość bliźniego? To już nie jest mój kościół ! Ja, mogę błądzić- KK NIE !!!

  16. ‚I w końcu rzecz ostatnia: kazanie abp. Gądeckiego jest wodą na młyn dla takich polityków jak Janusz Palikot, który nie otwiera ust, by nie grzmieć, niczym świecki kaznodzieja, że w Polsce nie ma rozdziału Kościoła i państwa, a księża cieszą się uprzywilejowaną pozycją. Po weekendowej homilii hierarchy Palikot zaciera tylko ręce.”

    Palikot, po prostu, wystawił właściwą diagnozę. Nie ma w Polsce rozdziału kościoła od państwa i osoby duchowne mają uprzywilejowaną pozycję w naszym państwie, to po prostu fakt.

  17. Aaron Spręzyner
    5 maja o godz. 10:11
    To już wiem, czemu rzadko chodzisz po ziemi i o wiele częściej fruwasz. Tylko jeśli to prywatna terapia, czemu to ogłaszasz? Czyżbyś miał wiedzę o zdrowotnych pożytkach z Twojego gdybania dla innych?

  18. Jacy wierni, tacy ich kapłani.
    Jakie owce, takie barany naczelne.

    Władza polityczna jest emanacją wyborców. Władza duchowa jest pochodną rozmodlonego stada. Hołota produkuje i wybiera hołotę.
    Zawsze!

  19. .
    „swinging bishop”

    i pomyslec ze za kosciuszki
    taki jak on „would swing”
    i nie chodzi tu o taniec…

    shamani swiatecznie
    o konstytucj 3 maja,
    jak by zapomnieli ze
    to oni byli targowica

    a motloch ciemny na
    gorze jasnej pozwolil
    mu kazanie skonczyc

    polska ten intelektualna
    cytopyga euroazji

    .

  20. Gospodarzu. Zacytuję:
    „4.
    Co jest źródłem tej fałszywej świadomości kościelnej, która co rusz daje znać o sobie w jasnogórskich kazaniach rodzimych hierarchów? Niemiecki filozof Hegel mówił: „naród, który ma złe pojęcie Boga, ma także złe prawa, złe państwo i złe rządy”. Ni mniej, ni więcej”.

    Źródłem fałszywej świadomości kościelnej jest co co zawsze: fałszywość religii. Która wyznaje Nieistniejącego.
    Czy zna Pan państwa, okresy historyczne, cywilizacje, w których Kościoły miały „dobre pojęcie Boga” i w związku z tym miały „dobre prawa, dobre państwa i dobre rządy”?

    Ograniczmy rozważania do chrześcijaństwa, ze szczególnym wskazaniem na katolicyzm, który jak wiadomo, jest „jedyną prawdziwą” religią, bo „jako jedyny ma pełnię środków zbawienia” – jak twierdził Wojtyła.

    W miarę zborne rządy, reprezentujące w miarę dużą część mieszkańców, w miarę równe i w miarę porządne prawa, które są uczciwie egzekwowane, dla teoretycznie wszystkich obywateli i ludzi po prostu – uznawanych za równych sobie nawzajem, mamy w bardzo niewielu państwach i od niedawna. Tak się dziwnie składa, że te w miarę równe i w miarę uczciwe stosunki, zasady i pojęcia zaczęły istnieć w rzeczywistość państw poprzez rozluźnianie i odchodzenie państw od sojuszu z religią, jej papieżami i klerem, nieraz w drodze rewolucji i przełomów zupełnie niezgodnych z życzeniem religii i ich kościołów.
    Trzymając się Biblii – są tam różne miłe słowa nt. człowieka, podobnie jak mnóstwo słów bardzo niemiłych. Kościoły od ok. 2000 lat mają te miłe słowa pod ręką, ale ciągle nie mogą ich pojąć. Zostają do tego dopiero zmuszane, przez niereligijne potrzeby i ruchy ludzi mających potrzebę życia równego, wolnego i demokratycznego.
    Kościół do dziś się z tym nie zgadza. Przemówienie Gądeckiego dowodem.

  21. .
    zaden ze swiatlych politykow,
    palikota wlaczajac zapatero
    nie przypomina, katolickie gnicie
    PL przez nastepne wiele generacji
    sejm nam zagwarantuje

    mieszkancy kraju przywislanskiego
    ktorych oswiecenie przezornie
    ominelo pare wiekow temu
    najpierw stac sie musza
    obywatelami we wlasnym kraju

    potem pogadamy…

    a puki co niech tam
    se ida na majowe,
    albo inne nieszpory

    .

  22. To co głosi abp Gądecki nie jest postulatem, to się w Polsce realizuje na każdym poziomie władzy samorządowej i państwowej. Zaczyna się w przedszkolu i dalej na kolejnych poziomach kształcenia. Nikogo nie dziwi, że w gminie, powiecie i województwie imprezy typu dożynki, czy Święto Strażaka (wczoraj to widziałem) organizowane są oficjalnie przez wójtów i proboszczów, albo marszałków województw i biskupów. Dożynki są gminno – parafialne, albo wojewódzko – diecezjalne. Nie ma po prostu gminnych, powiatowych i wojewódzkich.Żadne uroczystości lokalne i państwowe nie odbywają się bez udziału proboszczów i biskupów. Rok szkolny zaczyna się i kończy kościelnym nabożeństwem, na które prowadzą uczniów nauczyciele. Ci sami nauczyciele opiekują się uczniami podczas rekolekcji. Trzeba więc jasno powiedzieć: abp Gądecki mówi o czymś, co funkcjonuje bez zakłóceń od co najmniej dwudziestu lat. I tylko Palikot ma odwagę otwarcie o tym mówić, no trochę na ten temat – choć bardzo łagodnie – wypowiada się też SLD. Jak lizusowską postawę wobec KK demonstruje większość posłów, widzieliśmy podczas głosowania uchwały z okazji kanonizacji Jana Pawła II. A szczyty bezczelności prezentował premier, który do kąta stawiał przeciwników uchwały. Jakby nie można mieć innego zdania w tej sprawie niż lizusi z PO, PiS, Solidarnej Polski, czy ludzi Gowina (nie pomnę w tej chwili nazwy jego partii). I tak to się kręci. Powiedzmy jednak otwarcie: większości Polakom to nie przeszkadza. Gdyby było inaczej, nie nie mielibyśmy w Polsce dwóch dużych klerykalnych partii.

  23. Oczywiście podwójne zaprzeczenie w poprzednim poście jest pomyłką. Przepraszam

  24. No cóż , wyszło szydło z worka , jestem ciekaw kiedy wróci święta inkwizycja ? Jak PiS wygra wybory ?

  25. Jerzy Pieczul
    5 maja o godz. 7:33

    „Mój Boże, ileż to się na jednym pustym słowie nabudowało!”
    Tak jest!
    Ale rzekłbym inaczej.
    Na ludzkim lęku, nierozgarnięciu, prymitywizmie (rozumianym zarówno neutralnie, jak i pejoratywnie), zagubieniu w sobie, dobrych chęciach, marzeniach i złych chęciach, na interesowności i wszelkich innych niskich pobudkach opiera się gmach, który zwieńczono słowem: Bozia. Brzmi dobrze, jak dzwon, ale puste jest – jak to dzwon. Bowiem jeden namolny i natrętny ton nie ogarnia tego, co przynależy do innych dziedzin, co dawno znalazło odpowiedź i co skrajnie nieprawdopodobne przez drastyczne i zawzięte odmawianie przez Bozię ujawnienia się jako sprawcy i ojca wszystkiego.

    Prawem Archimedesa nawiązałeś do motta blogu Jacka Kowalczyka. który wziął je od Philipa K. Dicka: „Rzeczywistość to jest coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć…”
    Są jeszcze inne, podobne:
    „Fakty nie przestają istnieć gdy je zignorujemy” – Aldous Huxley
    Nawiązując do tego co rzekłeś o pustocie pojęcia:
    „Nazwać świat Bogiem to nie znaczy wytłumaczyć go; znaczy to tylko wzbogacić nasz język o zbyteczny synonim dla słowa ‚świat’ „. – Arthur Schopenhauer
    Jeszcze dorzucę miłego mi astrofizyka:
    „Bóg to ciągle niknąca kieszeń ignorancji, która z biegiem czasu bezustannie robi się coraz mniejsza…” – Neil deGrasse Tyson
    Na koniec, żeby nie przedobrzyć, coś bardziej literackiego, czyli Mark Twain:
    „Czyż nie jest dziwne, że Bóg, który mógł stworzyć dobre dzieci z taką samą łatwością jak złe, a jednak zdecydował się stworzyć złe; który sprawił by ceniły swe gorzkie życie, a jednak skąpie uczynił je krótkim; który pyskował o Złotej Zasadzie i przebaczeniu razy siedemdziesiąt siedem i wynalazł Piekło; który pyskuje o moralności do innych ludzi a sam nie ma żadnej; który grymasi na przestępstwa a sam wszystkie je popełnia; który stworzył człowieka bez pytania go o zdanie i na którego później starał się zepchnąć odpowiedzialność za czyny człowieka na owego człowieka miast, jak honorowo należało by uczynić, na siebie; i który z całym boskim nierozgarnięciem zaprasza tych biednych, zgwałconych niewolników by go czcili!”

  26. Autorowi umknęło, ze nie chodzi tu, bynajmniej, o reaktywację czegokolwiek, tylko o zachowanie status quo.
    Ponadto czytamy chyba inne wyniki sondaży – te które ja czytam podają, że np:
    80% respondentów nie ma nic przeciwko obwieszaniu wszystkiego krzyżami;
    ponad 60 % wierzy w cuda;
    Tyleż samo dobrze ocenia KK;
    Gdzie są ci, którzy maja cokolwiek przeciwko KK?
    Nie będę się już znęcał, ale jaką frekwencją cieszą się występy afrykańskiego kuglarza – wskrzesiciela?
    Autorowi się wydaje, że katolicy są podobni do niego; nigdy nie należy zakładać, że inni są tacy jak my.
    Zakładam, ze autor należy do tych „światlejszych wierzących” – światlejszych w cudzysłowie, bo jak człowiek światły może wierzyć w brednie zapierające dech w piersiach, głoszone przez kościół?

  27. w Polsce biskupi NIGDY nie zakceptowali nauk II Soboru watykanskiego, ani kardynal Wyszynski, ni Wojtyla…a wiec co sie dziwic?

  28. Na miejscu Janusza Palikota zapłaciłbym abp. Gadeckiemu każde pieniądze byleby on tylko przemawiał, przemawiał i przemawiał. Kilka takich wypowiedzi, transmitowanych na cały kraj i słupki poparcia skoczą do 30 – 40%, a wybory tuż, tuż. Panie Januszu – nie oszczędzać, nie chytrzyć, otwarła się właśnie wspaniała autostrada do grubej, unijnej kasy.

  29. Zaprawdę powiadam Wam Najdostojniejsi Siostry i Bracia,
    – godne to i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne obnażać prawdziwe oblicza kościelnych oszustów, seksualnych dewiantów i zbrodniarzy, społecznych pasożytów, specjalistów od interpretowania życzeń Pana Stwórcy Wszechrzeczy, którzy na twarzach nosili i noszą faryzejską maskę pokory oraz pobożności, w ustach świętobliwie pieszczą słowa miłości, miłosierdzia i przebaczenia, ale serca zawsze mają kamienne i zimne, dusze pychą, rozpustą, zaś usta obłudą i hipokryzją wypełnione a dłonie wiecznie głodne mamony. Rzymski katolicyzm jest szkołą szalbierstwa, hipokryzji i cynizmu. Toż to ten ewangeliczny „Wielki Babilon, matka wszetecznic i obrzydliwości ziemi. Tej ziemi! Nie ma kłamstwa, na które nie byliby gotowi, gdy chodzi o zwalczanie przeciwnika; nie ma bredni, której by w swoje owieczki (i baranki) nie spodziewali się wmówić. Sprowadzają walkę do tumanienia i terroryzowania najciemniejszych w nadziei, że w ten sposób zawsze będą mieli większość.
    Czyż jego wyznawcy nie słyszą „głosu z nieba mówiącego: „Wyjdźcie z niego, ludu mój, abyście nie byli uczestnikami jego grzechów i aby was nie dotknęły plagi na niego spadające. Bo grzechy jego narosły aż do nieba i Bóg przywołał na pamięć jego niesprawiedliwe uczynki” (Ap 18. 4).

  30. Alfred Kwolek vel charlatan
    5 maja o godz. 8:21

    Najbardziej Polsce zaszkodzili tacy katolicy polscy chodzący do kościoła, jak Kochanowski, Kopernik, Mickiewicz, Norwid, Sienkiewicz czy Baczyński. A Kopernik i papista Norwid to już bandyci.

    Natomiast najlepiej przysłużył się Polsce niechodzący do kościoła Gomułka czy Cyrankiewicz.

    Ps. Prawdziwi jednak zbrodniarze to Mieszko I i jego synalek Bolek Chrobry, który to Bolek w zamian za świecidełka sprzedał Polskę.

  31. sugadaddy
    5 maja o godz. 11:02
    Lecę głodować na rowerze, więc tylko dwa słowa. Długo się zastanawiałem, skąd się to bierze, że uczeni, mądrzy ludzie wierzą. W Boga, rzecz jasna. Ostatnia konkluzja jest taka: wiara jest wbita w dziecięce puste główki, tyle że ogromne stada owiec zajęte doczesnością nie żyją wiarą, lecz paroma rytuałami. Inaczej mówiąc, wiara zdrowemu na głowę człowiekowi w niczym nie wadzi, więc o niej nie myśli. Dopiero kiedy trwoga… Chyba nie do rozpoznania są indywidualne przyczyny, dla których w pewnym momencie człowiek przestaje wierzyć i świadomie umacnia się w niewierze, oraz przyczyny nieotwarcia oczu na fałsz wiary. W drugim wypadku można osiągnąć wysoki stopień intelektualnego rozwoju, pozostając w sferze wiary naiwnym małym chłopcem, podciągającym tylko Boga do swojego poziomu. Po latach namysłu nie podjąłbym się szukania uniwersalnych przyczyn pozostawania w wierze ludzi dużego intelektualnego kalibru – chyba za słaby na to jestem (na pewno nie są to miliony). Mogę tylko przypuszczać, że te przyczyny bywają bardzo indywidualne, nie dające się zakwalifikować jako przyczyny typowe. Może to być na przykład jakieś silne przeżycie związane z wiarą, zaskakujące wyzdrowienie bliskiej osoby, silniejszy niż u innych metafizyczny lęk – nawet zakończyć wyliczanki zakończeniem „itp.” nie mogę.

  32. sugadaddy
    5 maja o godz. 11:02

    Cieszy mnie, że Kopernik wierzący w kościelne brednie to tuman. Do tumanów zaliczam także Mickiewicza i Norwida. Zwłaszcza tego ostatniego.

    W porównaniu z nimi Prezydent Polski Komorowski i Premier Polski Tusk też wierzący w kościelne brednie to malutkie tumanki.

  33. Atalia,
    Zmień płytę, kretynie.

  34. sugadaddy
    5 maja o godz. 12:19

    Vice versa.

    Ps. To jednak Kopernik nie był tumanem, choć wierzył w kościelne brednie. Uff, co za ulga. Przynajmniej dla Kopernika kretyn sugadaddy robi wyjątek.

  35. Tanaka cytuje, mi się też przypomniał Oskar Wilde.
    W dość wolnym tłumaczeniu:
    Niewidomy człowiek, w ciemnym pokoju szuka czarnego kota, którego tam nie ma i go znajduje!. Tak się ma sprawa z religią.

  36. Kochanowski,(renesans) Mickiewicz, Norwid( romantyzm)
    Skąd wiesz Atalia ,czy oni wierzyli ?.. Kopernik na szczęście, nie miał próby ognia, jak Giordano Bruno. ;D

  37. Czarne świnie chcą koryta i tyle

  38. Jarosław Makowski to jeden z najmądrzejszych i najrozsądniejszych przedstawicieli młodego pokolenia, wypowiadających się na temat sytuacji Kościoła po śmierci JP II i jego relacji z państwem. I w tym przypadku ma 100 % racji !!!!!. Szkoda tylko, że nasza, popierająca większości Ojca Dyrektora z Torunia, hierarchia kościelna Go nie słucha. Nawiasem mówiąc miałem Gądeckiego za rozsądnego i umiarkowanego…..Prowadzi to do szybkiej dechrystianizacji i laicyzacji naszego „pomrocznego” kraju……

  39. Doprawdy nie wiedziałem dotychczas o tak nielicznej grupie antykatolickiej w Polsce. Głoszone poglądy przez dotychczasowych dyskutantów nie są warte funta psich kłaków.

  40. sugadaddy
    5 maja o godz. 12:19

    Ten kleszcz o którym mówisz, pieprzy sam do siebie. Czuje wtedy że istnieje i jest coś wart. W tym celu musi bredzić i kłamać co obficie robi.
    Spuść kleszcza do kanalizacji.

  41. dziękuję p.gadeckiemu za udział jego współbraci w TARGOWICY / 6 biskupów + prymas/ potem wieszano na latarniach w Warszawie.

  42. O_Onufry
    5 maja o godz. 11:58

    Zaprawdę !

    Bardzo ładnie mówi o tym nasz milusiński:

    ” Największe zagrożenie dla wolności człowieka jest wówczas, kiedy się go zniewala, mówiąc jednocześnie, że się go czyni wolnym. To jest największe niebezpieczeństwo. I temu trzeba się przeciwstawić. To trzeba sobie uświadomić.”
    Święty Jan Paweł II (Karol Wojtyła)

    Uświadamiajmy, przeciwstawiajmy. Lolek się z nami zgadza.

  43. Palikot nie jest ; moja bratnia dusza ; ale jezeli chodzi o kosciol i panstwo w Polsce,
    .to ma racje ,nie ma zadnego rozdzielenia ,to tylko teorja ,praktyka to dominacja kosciola nad panstwem.Kosciol w Polsce odszedl daleko od zalozen religijnych obecnie sa to ; domy patryjne; prawie 30 lat mieszkam w Niemczech placi sie tu 7 euro na kosciol ,religje sa rozne ale np. slub ewangielika i katolika w kosciele katolickim nie jest zadna przeszkoda,kazan partyjnych tez nie ma ; jestem czesto w Polsce i tak jak ksieza zyja w luksusie w Polsce to tego nie ma w krajach ; starej EU, przydaloby sie wiecej Boga i mniej biznesu i polityki w kosciolach ,wiecej szacunku do ludzi i zwierzat bo to tez istoty zywe

  44. Przeczytałem niektóre wpisy. Kolejny wylew nienawiści, niejednokrotnie wulgarnej, fanatycznej wściekłości. „Polityka” naszych czasów. A kiedyś to było wiodące pismo polskiej inteligencji…

  45. Tanaka
    5 maja o godz. 14:14

    Dałeś świetny poetycko opis samego siebie.

    Ps.
    Czemu jednak chcesz, by sugadaddy spuścił cię kleszcza do kanalizacji…

  46. jul
    5 maja o godz. 12:38

    Przekonałeś mnie, Kochanowski nie napisał wiersza „Hymn do Boga” ani Mickiewicz nie pisał „Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy”.

    Ps. Giordano Bruno? A, to ten dominikanin? Haniebne, że go spalili… Dziś by go rzucili psom na pożarcie, tyle że ateiści (jak np. w Korei Północnej)…

    Czy to, że ateiści rzucili psom na pożarcie kogoś podejrzanego o posiadanie Biblii, jest postępem w stosunku do tego, jak setki lat temu postępowali wierni?

  47. Atalia,
    jesteś bardzo zawzięta w swoich poglądach, skąd to się bierze , jakaś depresja , nerwica Ciebie dopadła ?… Jak ci się udało z Korei Płn. wyrwać tym psom i uciec z powrotem do Polski?… Czy z budy tak nerwowo szczekasz?..
    Kochanowski również pisał i fraszki ; choćby tę „Na zdrowie”. Zdrowia ci życzę milusia.
    Bo wiesz Kochanowski też pisał, ” że Polak i przed szkodą i po szkodzie głupi”.
    a np. Mickiewicza w Konradzie Wallenrodzie (1828), opisuje walki pogan Litwinów z chrześcijańskimi Krzyżakami.
    C.K Norwid powtarzał, ze Polacy to w 98 % naród a tylko w 2% społeczeństwo.
    Jeżeli chodzi o katolicyzm , to 90 % Polaków to katolicy. 😀
    Tylko ,że że jeśli ów składający się na te mityczne 90 % „katolik” to człowiek ochrzczony w Kościele katolickim i jako taki figurujący w kościelnych statystykach, to musimy pamiętać, że Gomułka, Gierek, Bierut i wielu im podobnych TEŻ BYLI OCHRZCZENI !!!
    Ps.
    W Azji tak mają , inna tradycja , tam również i psy są zjadane. 🙁

  48. A tak sobie tu zajrzałam i nie kryję swoich uczuć do @Tanaki i @J.Pieczula, którzy na blogu obok się nie pokazują.
    Swoje stanowisko wobec niepohamowanego szaleństwa KK w Polsce i przyzwolenia społeczeństwa na ten stan wielokrotnie reprezentowałam już na blogach, nie będę powtarzać.
    Wlasciwie to piszę do @jul 5 maja o godz. 19:38 , który pochylił się nad stanem umysłu @atalii, z radą aby się nie trudził, bo:
    po pierwsze @atalia, to nie kobieta, więc męskie umizgi go nie zmiękkczą
    po drugie, niezależnie jakaby płeć przekazywała @a. mniej lub bardziej rozsądne argumenty, to one nie trafiają
    po trzecie, @atalia jako spadkobierca wartosci moralnych przedwojennej Polski, oraz okradziony z bogactw materialnych w Polsce powojennej musi taki pozostać, jako wzór, jak to okreslił jeden z blogowiczów „żywej skamieliny”
    Dlatego radzę szanownemu @jul zajęcie się czyms bardziej konstruktywnym, np. pracą w ogrodzie.

  49. Rozdziału kościoła od państwa życzył sobie sam szef pana Gądeckiego: cesarzowi co cesarskie, Bogu co boskie.

  50. Sopot -1-3 maja, 10ta rocznica wstąpienia do Unii, a na słupach flagi – zgadnijcie jakie Biało-czerwona i papieskie !!! Co więc obchodzimy?

  51. jul
    5 maja o godz. 19:38

    To prawda: dopadło mnie acto fallido (czynność pomyłkowa). I dlatego masz rację, poprawiam się: Kochanowski nie wierzył, choć był proboszczem i Kochanowski nie chwalił Boga, choć pisał „wszędy pełno ciebie”. Ot, typowa przypadłość chrześcijanina niebędącego chrześcijaninem.

    Ps. Ty podajesz przykład z Włoch, w których chrześcijanie spalili chrześcijanina, a mnie nie wolno podać przykładu z Korei Północnej, w której ateiści rzucili ateistę psom?

  52. Żabka konająca
    5 maja o godz. 20:58

    1) Ja w Polsce powojennej okradziony z bogactw materialnych? Coś ci się poj… No, chyba że komuniści okradli mego dziadka małorolnego z majątku, a, to przepraszam.

    2) Ja spadkobiercą wartości moralnych przedwojennej Polski. No, tu ci się nie poj…, No, chyba że Żeromski (mój idol) propagował zgniliznę, a to cię przepraszam…

    Ps. Wolę być żywą skamieliną, niż martwą c…, jak ty.

  53. Maja
    5 maja o godz. 21:34

    Ale takiego rozdziału nie życzył sobie szef ateistów i dlatego w Magdalence kazał swoim ateistom siąść z klerem przy wódce i potem przy Okrągłym Stole i dlatego ateista prezydent Polski Kwaśniewski podpisał klerykalną Konstytucję i Konkordat.

  54. Żabka konająca
    5 maja o godz. 20:58

    Żabko miła, ja się pokazuję tu i ówdzie. I z przyjemnością ostatnio obserwowałem żabki mające się wiosennie ku sobie. Ta przyroda jest niezmierna.
    Co do osobnika płci niekobiecej i niekoniecznej, którego przywołałaś bez uczuć ciepłych, poza innymi marnymi cechami posiada cechę nadrzędną: jest notorycznym kłamcą i notorycznym oszustem. spuszczajmy go do szamba.

  55. @Atalia,
    „Warcz i szczekaj” tylko po co? – tak narzucasz kolejna „gębę” ?..
    „Ferdydurke” Gombrowicza .

  56. Gwiazdo dnia – dostrzegasz tu wściekłość, nienawiść… rozumiem, to twoja projekcja – ale nieprawdy nie dostrzegasz, (bo akurat to co piszą en masse komentujący jest prawdą), czyli nie jest z tobą najgorzej. Przejrzysz na oczy i ty kiedyś.
    Ataliuszu – ile razy mam przytaczać to, co na temat kleru kat. pisali wymienieni artyści, politycy i myśliciele, aby dotarło to do twojej kory mózgowej, podobnie jak fakt, że religia a kościół są dwiema różnymi płaszczyznami? To już podpada pod dręczenie.

  57. Panie Jerzy Pieczul. Dziekuje Panu za tak dobry komentarz. Podzielam panskie zdanie, a ze nie umiem tak dobrze pisac, wiec jedynie wyrazam solidarnosc z tym co Pan napisal. JB.

  58. a

  59. Tanaka 5 maja o godz. 22:49, słucham i jestem posłuszna.

  60. Zaawansowana demencja, więc nie pamiętam, czy dawałem poniższy kawałek. Ale aż się prosi jako ilustracja do słów pana Gądeckiego ”
    „religia jest głównym czynnikiem uspołecznienia społeczeństwa, wychowania, wyrabiania cnót”, więc, z szacunkiem dla cnotliwych, daję.

    PRZEPRASZAM, CZY TU SIĘ COŚ ZMIENIŁO?  

    Dzwonię rankiem do pani Dorci raz, drugi, czwarty – serce skoczyło do gardła. Otwieram, bo mam klucz w razie by umarła. Pukam do pokoju.
    – Niech pan wejdzie, panie Jureczku.
    Wchodzę: leży jak kłoda na łóżeczku.
    – Słyszałam, jak pan wszedł, ale się boję krzyczeć, bo coś w nodze pęknie.
    – Co się stało?
    – Stałam przy szafie, odwracam się: brzdęk, leżę. Straszny ból w nodze, ledwie dowlokłam się do łóżka. Nie ma siły, że skręcona żyła.
    – Pierwsze słyszę. Żyła się kręci, ale razem z nogą, jak ktoś ukręca.
    – Tak lekarz powiedział, jak upadłam przy autobusie.
    – Na pewno na nogę pani upadła, nie na głowę?
    – Lekarz chyba wie, nie?
    – Głowy bym nie dał. Dobrze pani pamięta, co powiedział?
    – Ja wszystko pamiętam: normalne skręcenie żyły.
    – Jakiej?
    – Normalnej.
    – Jadła pani śniadanie?
    – Za bardzo boli, nie zdążyłam,
    – To najpierw skoczę do przychodni, potem coś zrobię.
    Dałem glukozy z wodą, żeby nie umarła z głodu, poleciałem. Rejestratorka zarejestrowała, ale na domową wizytą miałem się umówić sam. Po upadku komuny wszystko jest w słowach dla pacjenta, więc do lekarza była chmara chętnych – bez numerków, bez wyznaczonej godziny, z kapotami, bo nie ma szatni, no i ze cztery krzesła na piętnastu.
    – Proszę państwa – mówię – zostawiłem bez opieki babcię, chcę zamówić wizytę. Procedura jest, wiadomo, żywiołowa, więc nie wiem, czy dla paru sekund rozmowy mam stać pół dnia w kolejce, czy mogę od razu wejść.
    – Po moim trupie – mówi starszy gość.
    – I po moim – mówi młodszy. – Nie pan pierwszy taki wygodny. Przyszła jedna…
    – Dziękuję za opowieść – mówię – po dwóch trupach nie wejdę.
    – Może pan zamawiać cały dzień – mówi starszy – ale nie przede mną.
    – I nie przede mną – mówi młodszy.
    Mało się nie stuknąłem z babką – cała czerwona, z okropnie wykręconą gębą.
    – Proszę państwa – mówi jej towarzyszka – tej pani nagle coś się stało, nie wiemy co. Mogłaby wejść bez kolejki?
    – Nie ma mowy! – krzyczą dziadkowie. – Tu nie ma zdrowych, każdemu coś się stało.
    – Może to jest niegroźne, ale może też być tragedia – z państwa udziałem.
    Baba się trzęsie, płacze – bez okularów widać, że jest źle. Są, psia jego mać, granice.
    – Oż wy zarazy jedne! – mówię do dziadków. – Macie zdrowie, żeby drzeć mordę, żeby współczuć drugiemu – nie?
    Poparło mnie parę bab z kolejki. Zagadka życiowa: na chodniku leży człowiek; kto się nad nim pochyli – raczej baba czy raczej chłop? Stanąłem przy drzwiach jak bejsbolowy kij, kazałem pokręconej wejść, na nic nie patrzeć. Tak zrobiła, a ja z obrzydzenia uciekłem, bo
    silniej działa na wyobraźnię jeden cham niż dziesięciu Samarytan.
    Chciałem załatwić wizytę prywatnie, ale przez nerwową sytuację spłynęła na świat światłość: panią Dorcię wziął nerwoból! Mnie też już zaczął brać. Jak tak, to na co lekarz, emerytura nie z gumy, żeby tracić na głupstwa: kupiłem żel do odkręcania żył. Roztrzepałem pani Dorci nogę, wtarłem galaretę, nakarmiłem, kazałem spać, potem zrobię obiad. No i ten, no i uciekam.
    – Pan włączy z łaski swojej tele, panie Jureczku.
    Włączam: sławny Jurek zbiera na chore dzieci.
    – Dla siebie też ukręci – mówi pani Dorcia. – Ojej, jak boli! Nie pracuje, to musi kraść – logiczne.
    Będziesz, bydlaku, z kumplami w polskim piekle na honorowym miejscu – nadaję duchową pocztą do proboszcza, bo mieszanie w słabych głowach to jego robota. Odczepiłem jej klucz od moich, mówię:
    – Noga moja tu więcej nie postanie.
    – Jezus Maria, co się stało, panie Jureczku?!
    I w bek.
    – Myślałem, że jestem w porządnym domu, a trafiłem do magla. Wieję, nim się dowiem, że kradnę.
    – Co pan bredzi! Kto tak powiedział?!
    – Mam czekać, aż powie? O jednym Jurku już pani powiedziała.
    – Bo ksiądz mówił.
    – Grom by was spalił, pleciugi! Mówicie źle o drugim, bo sami źli jesteście. „Dobry człowiek z dobrego skarbca wydobywa dobre rzeczy, zły człowiek ze złego skarbca wydobywa złe rzeczy”. Pani Kościół trzy razy napluł dziś bliźniemu w twarz, a jeszcze kur nie zapiał.
    – Kiedy, panie Jureczku, gdzie?
    – Oddaję klucz i nie ma mnie.
    – Niech pan tego nie robi!
    – Nawet się nie obejrzę. – Boże!
    Nie można zrobić Kościołowi większego świństwa, niż czynić dobro bez jego błogosławieństwa lub choćby tylko sugerować, że jakiekolwiek dobro śmie bez niego być – jest przecież największym w dziejach producentem dobra w słowie. – Niech panią słowem proboszcz karmi – mówię – słowem masuje, słowem podciera tyłek, pierze, przewraca, żeby nie było odleżyn. Pokój temu domowi, spieprzam.                     
    Rzec jasna, jako ateista, czyli moralny odpad, nie dotrzymałem słowa: robiłem za pielęgniarkę, dokąd pani Dorcia nie stanęła na gło…tfu! – na nogi.
    Komuna szkliła oczy swoją dobrocią milisekundę wobec wieczności i odeszła w niesławie jako obłudna nieskuteczność. Kpi się do dziś: „Plany były dobre, tylko wykonanie gówniane”. A co największa religia świata zmieniła w człowieku na lepsze od czasu, jak Kain zabił, a mama skradła?         

  61. @Jerzy Pieczul , 6 maja o godz. 10:33
    O kurczę, znowu muszę Cię skomplementować. Nie dość że mądry facet, to jeszcze niezły literat. Moje ukłony i pozdrowienia.

  62. Żabka konająca
    6 maja o godz. 9:52
    Dzieńdobruję Ci, żabko, w niesamowitych okolicznościach tegorocznej wczesnej wiosny. U mnie nad morzem wyskoczyła jak filip z konopii, choć zwykle jest opóźniona w stosunku do takiego Wrocławia o miesiąc – więc w szkolnych czasach przeżywałem dwie wiosny w roku.

    Wczoraj robiłem przy żabkach, czyli prawie to samo, co Tanaka. Tyle że on podpatrywał, ja podsłuchiwałem: nagrywałem ich miłosne trele. Jak się zimą coś takiego puści, kiedy żabki śpią, wiosna się w chałupie robi.

  63. Prowincjusz
    6 maja o godz. 10:42
    Zdrowia-szczęścia, Szanowny Prowincjuszu. Program, choroba, trochę poprzestawiał kwestie: ostatnie „O Boże!” należy do pani Dorci. Ale ja też czasem powiem zamiast „kurrr”. Byli tacy, co twierdzili, że właśnie takie zaklęcia są świadectwem, jak mocno żyje w człeku Bóg. Tymczasem zaklęcia na tym polegają, że są wypowiadane bezmyślnie, nic więc dziwnego, ze w katolickim kraju Bóg i wszyscy święci są na końcu języka jak „Ku.waaa!” i inne wyrażające emocje.

  64. Żabka konająca
    6 maja o godz. 9:52

    Żabko, pięknaś tej wiosny…
    Zimą było tak samo.
    Mimozimy.

  65. Jerzy Pieczul

    Przeczytawszy, uśmiawszy się, pomyślawszy i stwierdziwszy, że napisałeś trafnie, zgrabnie i celnie, czyli w sumie zacnie stwierdzę, że to u Ciebie normą jest. Jak u innych Łoboże, lub k..waaa!

    Ale z tym łoboże i kukwa jest jednak nieco inaczej. Nie są to ani słowa, ani znaki ani pojęcia całkiem wymienne. To pozór, że raz się mówi Łoboże, a raz k..waaa, ot tak, na zmianę.
    Swego czasu usłyszałem taką historyjkę ilustracyjną.
    Rzecz działa się w wojsku. Sierżant szkolił rekrutów na kanonierów. Wykład musiał być prosty, zrozumiały. Brzmiało to tak:
    „szeregowi, teraz nauka obsługi i strzelania z armaty. Nie będę długo i zawile gadał, to nie na wasze głowy. Będzie krótko i treściwie. Potem egzamin praktyczny. Uważajcie:
    1. Podjeżdża ciągnik. Armatę się od ciągnika odpier…a i na stanowisko ogniowe z nią zapier…a.
    2. Dwóch kanonierów bierze z ciągnika skrzynkę z amunicją i na stanowisko ogniowe z nią zapier…a.
    3. Celowniczy ustala na co się armata ma napier…ć.
    4. Zamek armaty się odp…..a, nabój do komory wpier…a, zamek dopier…a, pocisk odpier…a, dalej do celu zapier…a, w cel się wpier…a i go rozpier…a!
    Szeregowi – wszystko jasne?
    Tak jest, obywatelu sierżancie!!!
    Wykonać!

    Nie słyszałem, by podobny konkret, wraz z praktycznymi wynikami dało się uzyskać za pomocą „O Boże”.
    Niedawno w Sejmie posłowie próbowali: „Łoboże spraw, by susza ustąpiła”. Nie zadziałało.
    Użyli niedziałającego wyrażenia. A działającego – nie chcieli.
    To duża różnica.

  66. Tanaka
    6 maja o godz. 11:41
    Co bym się miał nie zgodzić, jak się zgadzam. Pan frontowy major, kierownik internatu i nauczyciel PW (reżim w moich latach mieliśmy w szkole wojskowy, czym się do dziś chlubimy – ci, co jeszcze żyją, ma się rozumieć) opowiadał nam to w wersji strzeleckiej. Ale jak już włazłem, to powiem, co mi przyszło do głowy na temat poruszony przez obywatela Gądeckiego, czyli jak to Kościół moralności uczy.
    Nie trzeba być głęboko przejętym swoją rolą wychowawcą, by wiedzieć, że w dziedzinie „wyrabiania cnót” najpierwszą zasadą jest: „Świeć przykładem”. Tymczasem katolicki Kościół jako instytucja to złodziej, który poucza patetycznie: „Nie kradnij”. Wspominałem już gdzieś o moim zakładowym lekarzu – fajny chłop, niech mu ziemia lekką będzie – który twardo nauczał o szkodliwości palenia w gabinecie czarnym od dymu z jego fajki. Ale on puszczał przy tym oko, a Kościół mówi o cnotach z taką powagą, że aniołki się ze śmiechu krztuszą. Cześć, pruję po jabłka, potem przed siebie, jeszcze nie wiem gdzie.

  67. jul
    5 maja o godz. 22:53

    O, Gombrowicz? Znakomicie siebie samego opisujesz za pomocą Gombrowicza.

  68. !
    6 maja o godz. 0:00

    A, to proboszcz Kochanowski tylko udawał, że jest proboszczem. A i Mickiewicz dręczył siebie i innych tym swoim „Polska Chrystusem narodów”. Słowem, prawda życia: niewierzący. Prawda fikcji: wierzący.

    Ps. Ciekawe, po co temu Mickiewiczowi był potrzebny chrześcijański pogrzeb i msza…

  69. Jerzy Pieczul
    6 maja o godz. 10:33

    Rewelacyjna grafomania.

  70. @atalia = pieniacz komentarzowy 😆

  71. stern
    5 maja o godz. 16:39
    Szanowny Panie,
    „Polityka” mogla uchodzic za pismo dla inteligencji w czasach, gdy „Syrenka”
    uchodzila za samochod. Te czasy na szczescie minely.
    Dzis „Polityka” jest tym czym jest, i miejmy nadzieje, ze niczym wiecej juz nie bedzie.

  72. jul
    6 maja o godz. 14:02

    Vice versa.

  73. @Lewar i stern. Biedacy, wasze popiskiwania na temat „Polityki” nie zmienią faktu, że jest to najlepiej sprzedające się w Polsce pismo opinii. Czytajcie „Do Rzeczy” (choć wiele w nim tekstów od rzeczy), „GPC”, „W Sieci” i inne podobne Rydzykowo – pisowskie agitki. Wspomożecie je materialnie i podniesiecie nakład. Nuże, do roboty!

  74. Gądecki powoływał się w swoim kazaniu na wolę Sejmu Czteroletniego w kwestii statusu wyznania rzymskiego. Teraz wydaje się być zwolennikiem Konstytucji 3 maja.
    Nie zawsze tak było
    http://piotrbein.wordpress.com/2014/05/05/wroga-postawa-kosciola-wobec-konstytucji-3-maja-i-reform-sejmu-czteroletniego/
    Generalnie ta instytucja jest zawsze na „nie” wobec wszystkiego co nie od niej pochodzi i nad czym nie ma kontroli.
    Nawet wtedy, kiedy realizowane są „ewangeliczne” idee, jak chociażby przez Wielką Orkiestrę Owsiaka.
    Najważniejsza dla nich jest totalitarna władza. Społeczeństwo i państwo nie mogą się na to zgodzić. Nie życzą sobie tego również członkowie kościoła.

  75. Moi ulubieni blogowicze, pięknie dzień się zaczął, od usmiechu i oby tak trwało do wieczora.
    Oczywiscie pozdrawiam.

  76. Szanowny Panie Jarosławie, dziś po raz kolejny przeczytałem Pański tekst, który właściwie, z małymi wyjątkami, mógłby napisać niebolszewicki ateista. Zwłaszcza to:

    „Państwo nie jest więc po to, by Kościołowi gwarantować monopol na głoszenie prawdy, ale by tworzyć przestrzeń, agorę, rynek opinii, na której Kościół – podobnie jak inni aktorzy życia publicznego – będzie w stanie dzielić się z ludźmi swoim przesłaniem”.

    Byłoby to piękne, gdyby nie to, że nie kto inny jak JPII chyłkiem-boczkiem, pod płaszczykiem ekumenizmu napomknął o monopolu „primus inter pares”, czym dał dowód, że Kościół nie prosi i nie pyta o monopol – sam bierze.

    Więc inne zacytowane przez Pana słowa – „prawda narzuca się sumieniu tylko siłą siebie samej i ogarnia umysły łagodnie, a zarazem zdecydowanie” – też są ładne i potwierdzam ich słuszność. Mnie prawda narzuciła się siłą siebie samej, łagodnie i zdecydowanie. Oto ona: Wołaniom do bogów ZAWSZE odpowiada cisza. Studia nad ciszą były potem. Wobec odwiecznej ciszy gadanie „Jest Bóg/Nie ma Boga” jest bezprzedmiotowe. Inna rzecz, że bywa atrakcyjne, bo jest ćwiczeniem umysłowym na temat życia i śmierci – dla niektórych ciekawszym niż gra w szachy.

    Tak sobie gadam, więc teraz o czym innym, ale wciąż tym samym.

    Wracałem z rynku z jabłkami i zauważyłem, że dzieciaki targają do góry po stromej skarpie kamienie, którymi niedawno zostały luźno wyłożone brzegi rzeczki w mieście (projektanci rzadko uwzględniają, w jakim kraju stawiają przystanki ze szkła lub rzeczka płynie) i z góry wrzucają je do rzeki. Pouczyłem dzieci łagodnie i jałowo i w poczuciu spełnionego obywatelskiego obowiązku posunąłem dalej.
    Wtem przypomniały mi się samochwalcze słowa pana Gądeckiego: „religia jest głównym czynnikiem uspołecznienia społeczeństwa, wychowania, wyrabiania cnót”. Dałem już w tekście „Przepraszam, czy tu się coś zmieniło?” przykład wyrabiania. No a skoro jest 95% katolików w Polsce, to wszyscy cnotliwie wyrobieni. Kto ma oczy, może po jednym spacerze przytargać do chaty z miasta cały wór zauważonych cnót.

    Przykłady.
    Rzucanie niedopałków, ogryzków, papierków, reklamówek, puszek, butele gdzie popadnie, tłuczenie przez napitych smarków butelek na chodnikach, plucie na chodnik, prowadzanie dużych psów bez kagańca, a bywa, że bez smyczy, smarowanie po ścianie, trajkotanie przez komórkę w kolejce, w autobusie, młoda matka zajęta na spacerze paplaniem przez komórkę, zamiast dzieckiem, chodzenie środkiem chodnika, zamiast stroną, tarasowanie chodnika przez zagadane babcie i całą właściwie populację, poruszanie się całą szerokością chodnika przez smarkaterię, jazda z muzyką dum-dum na cały gaz, jazda z prędkością 150, gdzie obowiązuje 40, wymuszanie przez kierowców pierwszeństwa na pasach, nieustępowanie miejsca starszym, jazda bez biletu, nieskrępowane bluzgi…ufff!

    A przecież to tylko cnoty przykładowe, wierzchołek góry cnotowej, drobiażdżeczki w porównaniu z ogromem polskich cnót.

    Jeśli religia jest „głównym czynnikiem wyrabiania cnót”, jak mówi pan Gądecki, to nie mam pojęcia, kiedy ona ten ogrom cnót wyrabia, skoro ma tylko parę śmiesznych lekcji religii w szkole, kazania, czasopisma, rozgłośnie, rekolekcje, erekcje i stałe obiekcje, że za mało.

    Widział kto księdza, zakonnicę, jak uczy dzieci przechodzić przez ulicę? Lub sprzątać po chamach, by widzieli i by im było wstyd?

  77. Żabka konająca
    6 maja o godz. 18:29
    Cześć, żabko. Masz jabłko. Chyba sobie nawet nie wyobrażasz, że można u nas o tej porze dostać na rynku po 1,50 zł kilogram, więc raptem pół dolara. Ale zdrowia jest też pełno za darmo: cud-pokrzywa, mlecz, babka lancetowata, no i działka. Żona kupiła parę tygodni temu – już trzecia w naszym życiu. Mnie już przeszło, jej nie, więc tylko jej pomagam przy czymś większym. Tyle że już się nie bawi w hodowle warzyw (najwyżej natka pietruszki), bo przepada i wariuje z kwiatami. Trawnik, parę drzewek,kwiaty. W pełnej zgodzie podzieliliśmy się pasjami: ona – na działce, a ja roweruję, pływam, grzyby już od kwietnia zbieram, patrzę, wącham, słucham, pstrykam i nagrywam żabki. Niech żyją i śpiewają żabki! Niech żyją ranki i wieczory! Noce też.

  78. Żabko, ojej, pardą!
    Za późno zauważyłem, że nie jesteś taka sobie żabka – jesteś Żabka!. Kurde, a zapamiętało mi się małe. Albo ja – demencja, albo Ty urosłaś.

  79. @Jerzy P. własnie wróciłam z „poważnego”, a na pewno z przygnębiajacego blogu obok, a tu tyle entuzjazmu.
    Pozdrów Żonę i ucałuj w policzek ode mnie; zrobiłam w ogrodzie to samo co ona, tylko kwiaty plus ta wieloletnia natka i szczypiorek.
    Udanych nocy ogrodowych życzę obojgu!.

  80. Żabka konająca
    6 maja o godz. 21:22
    Rzuć okiem, Żabko, na jedną z naszych pasji.

    https://lh6.googleusercontent.com/-Vq_dtvZ3Ed0/U2ZU8YPCr_I/AAAAAAAAAH4/I0XhzqaM7r0/w346-h461/11092008%2B-%2BKopia.jpg

  81. Obecnym ku uwadze.
    Ludzi głoszących kontrowersyjne poglądy zdarza się nazywać ”advocatus diaboli”.
    To grzeczna i elegancka forma nie zawsze jednak przysługująca osobie robiącej to co robić się stara.
    Wyjaśnijmy
    Atalia to ani chłop ani baba to jakaś hybryda stworzona do czynienia zamętu swoimi
    wyszukanymi // w jej/jego// wyobrażni przykładami i porównaniami.
    Tak na prawdę to zwykły prowokator stworzony dokładnie według wzoru carskiej Ochrany.
    Delegowali Go do Polityki ale ślady można spotkać i na innych blogach.
    Byłoby to może i zabawne gdyby nie takimi grubymi nićmi szyte.
    Może to taka trzecia płeć ? wybrana spośród służb tajnych męskich żeńskich i nijakich
    Gdyby komuś się chciało to może popatrzeć na zmieniające się zaangażowanie jak i retorykę od akademickiej po budkę z piwem.
    W Hiszpanii była ”piąta kolumna” w Polityce jest Atalia.
    Koniec uwag
    uklony

  82. Atalia sprzedał Mickiewicza i Chrystusa do kościoła.
    Wow. Na takie dictum acerbum nic nie ma do powiedzenia.

  83. Jeszcze słówko do megalomańskiej wypowiedzi pana Gądeckiego „religia jest głównym czynnikiem uspołecznienia społeczeństwa, wychowania, wyrabiania cnót”. Sama religia nie jest i nigdy nie była „czynnikiem wyrabiania cnót”. Konkwista, inkwizycja, wyprawy krzyżowe, niepowstrzymany pęd urzędników Kościoła do kasy, wygód i komfortu, pedofilia księży, ich cudzołóstwo, zabroniony przez Stary Testament homoseksualizm, moralna degrengolada niektórych papieży, trzymanie z KAŻDĄ władzą, olewanie prawa przez fioletowe moczymordy, wynoszenie się nad motłoch – to wyrabianie cnót? A kiedy mogę z 95-procentową pewnością uznać, że rower mojej żonie gwizdnął katolik, to wychodzi, że ta religia ma zero wpływu na kondycję moralną ludzkiej małpy. No i przede wszystkim funkcyjni ludzie Kościoła nie tylko że sami nie są moralnymi wzorcami, to i nie mają formalnych kwalifikacji do wychowywania, wyrabiania cnót. Wychowywanie, pedagogika, psychologia rozwojowa to dziedziny dość ścisłej wiedzy. Skąd ją kaznodzieje, katecheci, zakonnice prowadzące domy dziecka (słynna Bernadetta) biorą – z Biblii?

  84. Czy w końcu ci faceci w sukienkach nie moga zająć się tym czego się szkolili w seminariach. Niech w końcu znają swoje miejsce w szeregu. Rozpuścił ich ten drobny komediant z Wadowic.

  85. Nie doczytałam do końca (99 groszy nie zapłacone), wystarczył tytuł i pierwsze zdania. Nawet nie bardzo przychodzi mi do głowy jak ten WSTYD nazwać dosadniej, oczywiscie może być tematem dla dalszych rozważań na blogu.
    http://wyborcza.pl/1,75478,15912721.html

  86. @Jerzy P. ja tu znajduje dwie namiętnosci, plus łono przyrody. Życzę Wam wszystkiego dobrego, wspominając mojego najlepszego pod słońcem męża, który też był zapalonym grzybiarzem.

  87. Z tym Barroso to już kompletna kompromitacja. (Link Żabki)
    Dewoty oszołomione „świętością” naszego papy, kompromitują ten porąbany i tak naród. To mają być elity intelektualne? To są pseudo naukowcy z kruchty.
    Zgroza człowieka ogarnia, jak widzi tą psychozę religijną ogarniającą, bez mała, wszystkich.
    Ten nasz ukochany papież załatwił nas na amen.
    Gdyby istniał jakikolwiek bóg, na pewno uwolniłby ludzkość od religiantów; oni są całym złem ludzkości.

  88. Żabka konająca
    7 maja o godz. 9:41
    Przypomnę na wszelki wypadek – nie Tobie, Żabko, ale tym, co może zapomnieli – że profesor Legutko, nie dostrzegający żadnego nietaktu czy kompromitacji w odwołaniu nadania doktoratu panu Barroso, najmniej może jest upoważniony do orzekania, co jest, co nie jest nietaktem. Wszystkie instancje sądowe – z Sądem Najwyższym – uznały go winnym naruszenia dóbr osobistych dwójki uczniów z XIV Liceum we Wrocławiu (które, nawiasem mówiąc, przejęło siedzibę mojego już zmarłego Technikum Żeglugi Śródlądowej), których nazwał „rozwydrzonymi smarkaczami”, a ich bardzo dojrzałą i wyważoną petycję przeciw wieszaniu krzyży w szkole – „szczeniacką zadymą”. Pan profesor jest pedagogiem (!) i był PIS-wskim ministrem edukacji (!).

  89. Jeszcze dodam, że, niestety, wydawałoby się do niedawna w miarę obiektywny i wyważony w swoich sądach red. Szostkiewicz, też dał się ponieść wzmożeniu ukraińskiemu, i popadł w dewocję, aby się zbytnio nie wyróżniać z tłumu.
    Co ciekawe, nawet Żyd Michnik, bredził coś niedawno o niemożności życia Polaka bez religii.
    Okazuje się, ze pewna poprawność, występuje w każdym ustroju i religii.
    Krzyż im wszystkim na drogę; zapomnieli, ze każda nadgorliwość obraca się przeciwko jej krzewicielowi.

  90. Żabka konająca
    7 maja o godz. 9:41

    ja też nie doczytałem do końca, szkoda 99 groszy na takie coś. I teraz nie wiem dokładnie: czy profesor nazywa się Glutko, Plutko czy jakoś podobnie.

    Wieść o tym, że UJ odwalił jakiegoś tam Barroso powinna krążyć w największych mediach światowych, a uniwersytet powinien to uczcić tablicą honorową. Odwaga, pryncypialność i rozum profesorów wymagają uczczenia. W związku z tym, chińskie i wietnamskie uniwersytety stoją na wyższym poziomie niż UJ.
    Tak działa natura: gdzie znajdzie tamę, poszuka sobie lepszej drogi.

  91. sugadaddy
    7 maja o godz. 11:49

    Uprzejmie zachęcałem red. Sz. by wnikał w sprawy nieco głębiej i unikał tematów słabo mu znanych, acz kuszących bo udających proste lub będących w modzie.
    Moda teraz taka, że każdy redaktor zna się na wszystkim.
    Technika teraz taka, że można to zweryfikować.
    Co szkodzi redaktorowi Sz.

  92. atalia 5 maja 12:07
    Ślimak, który kwiaty ślini,
    Tak ich nie brzydzi, jako ta zuchwała
    Fałszywa, dawna po cezarach wdowa,
    Kościół, — bez ducha bożego i słowa.
    Juliusz Słowacki
    Adam Mickiewicz pisał w „Trybunie Ludów”:

    „Księża i prałaci, wy oczekujecie zbawienia tylko od złota… Nie mówcie, że ludy was opuszczają; to wy je opuściliście; one was szukają na posterunku waszym i tam was nie znajdują; one chcą się podźwignąć, a wy je w dół spychacie (…). Lud, który walczy o swoją niepodległość albo o rozszerzenie swoich swobód… powinien nie ufać wysokim dostojnikom Kościoła, którzy wszyscy jednakowo są przywiązani do kultu absolutyzmu bez względu na to, czy ten absolutyzm jest mahometański, czy heretycki, czy nawet ateistyczny”.

  93. atalia -może to dotrze ?
    T. Kościuszko:
    , „…Jeśli jednak, na odwrót, rozpoczniecie od oświecania Księży, dacie im /tym samym/ więcej środków, by zniewalali Lud i trzymali go w jeszcze silniejszym uzależnieniu, bowiem każde wydzielone ciało w Narodzie będzie mieć zawsze swój własny interes, przeciwny do interesu Państwa, bądź będzie występować przeciwko działaniom rządu, bądź będą miały miejsce potajemne bunty i konspiracje, w które niestety obfituje historia. Nie można mieć nadziei, że zmieni się ich zachowanie, gdyż w ich podstawowym interesie leży mamienie ludu kłamstwami, strachem przed piekłem, dziwacznymi dogmatami oraz abstrakcyjnymi i niezrozumiałymi ideami teologicznymi. Księża będą zawsze wykorzystywać ignorancję i przesądy Ludu, posługiwać się (proszę w to nie wątpić) religią, jako maską przykrywającą ich hipokryzję i niecne uczynki. Ale w końcu, jaki jest tego rezultat: lud nie wierzy już w nic, jak np. we Francji, gdzie chłopi nie znają ani obyczajności, ani religii; są bardzo ciemni, chytrzy i niegodziwi. Widzieliśmy Rządy Despotyczne, które posługiwały się zasłoną religii w przekonaniu, że to będzie najmocniejsza podpora ich władzy, wyposażano, więc Księży w największe możliwe bogactwa kosztem nędzy ludu, nadawano im najbardziej oburzające przywileje aż po miejsce u Tronu, jednym słowem, tak mnożono względy, dobra i bogactwa Duchownych, że połowa Narodu cierpiała i jęczała z biedy, podczas gdy oni, nie robiąc nic, opływali we wszelkie dostatki.

    Teraz, kiedy znane są zgubne skutki tego błędu, wydaje mi się, że nie ma lepszego sposobu niż pozwolić im upaść i upodlić się, a na koszt Rządu utworzyć szkoły dla Chłopów, w których będą oni mogli uczyć się moralności, rolnictwa, rzemiosła i kunsztu.

    Mówię do filozofa, do zręcznego polityka: Rząd, jako taki nie powinien mieć innej religii niż religia natury. Ten bezmierny glob wypełniony nieskończonymi gwiazdami i nasze serca, które bezwiednie zawsze zwracają się /ku niej/ w rozpaczy, świadczą oczywiście o istnieniu Istoty Najwyższej, której nie rozumiemy, ale ją w duchu czujemy i którą wszyscy powinniśmy adorować. Pozostawmy, więc wszystkim sektom, wszystkim religiom swobodę praktykowania ich kultu, byleby były one posłuszne prawom ustanowionym przez Naród.”

  94. atalia -może to ?
    „W mieście, którego nazwiska nie powiem,
    Nic to albowiem do rzeczy nie przyda; (…)
    Było trzy karczmy, bram cztery ułomki,
    Klasztorów dziewięć i gdzieniegdzie domki.
    W tej zawołanej ziemiańskiej stolicy
    Wielebne głupstwo od wieków mieszkało;
    Pod starożytnej schronieniem świątnicy
    Prawych czcicielów swoich utuczało.
    Zbiegał się wierny lud; a w okolicy
    Wszystko odgłosem uwielbienia brzmiało.

    biskup I. Krasicki

  95. atalia -ile jeszcze chcesz?
    /Aleksander Świętochowski-polski pisarz, publicysta, filozof i historyk/

    „Zastępca Chrystusa na ziemi nie dba o tytuly szczęśliwości doczesnej,
    wystarcza mu domek, zawierający 11000 pokojów, miliony świętopietrza i
    panowanie nad światem. Pragnie on tylko, żeby wszystkie ludy,
    cywilizowane i dzikie, padly przed nim na kolana. Nie zazdrości monarcho
    m tronów, bogaczom skarbów, mędrcom rozumu, żąda jedynie, ażeby te
    trony, te skarby, te rozumy jemu służyły i jego rozkazom ulegały.
    Pasterze dusz zrzekają się wszystkiego, prócz dziesięciny i panowania
    nad wiernymi. Zachowują sobie skromną możność uprawniania narodzin,
    oświaty, małżeństw, rozwodów, kar, nagród, życia i śmierci. Resztę
    odstępują ludziom świeckim. Co najwyżej twierdzą, że oni tylko powinni
    pełnić obowiązki ustawodawców, sędziów,administratorów,nauczycieli…”.

  96. Boy Żeleński – „Polska mi zbrzydła, bo za dużo w niej święconej wody, a za mało mydła”
    Wiele napisał, oświecił Polaków. Warto go poczytać. Naprawdę warto.
    /J.W.Smoniewski/

    Stan moralny duchowieństwa: „czyż niesłusznie nazwiemy duchowieństwo
    pierworodem próżniactwa-poduszką Szatana-manią balwochwalstwa-wieczną
    zabobonnością-opoką bezbożności-korzeniem nieludzkości-zgorszycielem
    cnoty-potomkiem nieprawości-nasieniem obrzydliwości-widoczną
    nieprawością-ściekiem rozpusty–obrazem niecnoty-posłannikiem
    niegodziwości-pirwiastkiem szalbierstwa–krynicą występków-oszustwem
    moralności-lichwiarzem najwyrachowańszym-naczelnikiem
    zdzierstwa-otchłanią chciwości- pomnikiem drapieżstwa-wiecznym
    setnikiem-wzorem niesprawiedliwości- wkorzenionym zdzierstwem-
    wyśmiewaczem rzetelności-plewą towarzystwa ludzkiego-drogowskazem
    bezwstydności-zakałą społeczeństwa ludzkiego”.

  97. Wyszukałem słowa tej wagi człowieka:

    Potępiam chrześcijaństwo, podnoszę przeciw Kościołowi chrześcijańskiemu najstraszniejsze ze wszystkich oskarżeń, jakie kiedykolwiek wyszły z ust oskarżyciela. Jest on w najwyższym stopniu skorumpowany… z każdej wartości uczynił jej przeciwieństwo, z każdej prawdy kłamstwo, z każdej prawości nikczemność duszy… Nazywam chrześcijaństwo jednym wielkim przekleństwem, jednym wielkim wewnętrznym zepsuciem, jednym wielkim instynktem zemsty, dla którego żaden środek nie jest dostatecznie trujący, podstępny, mały — nazywam je jedną, nie dającą się zmyć plamą na honorze ludzkości…”

    Fryderyk Nietzsche

  98. No kurcze, jak widać, pismakom za cholerę nie wolno wierzyć. Pierw piszą, potem sprawdzają. Nie zmieniam swojej opinii o profesorze Legutce i profesorskich prawiczkach z UJ ani o ćwierć hektopascala, ale wczoraj nie wyczytałem w GW tego, co wyczytałem dziś:

    „Przewodniczący KE José Manuel Barroso w sobotę miał otrzymać tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Nic z tego – część profesorów uznała, że to lewicowiec i zwolennik genderyzmu – podaje dzisiejsza „Gazeta Wyborcza”. – Skandal – skwitowała to Róża Thun, która sama podsunęła rektorowi UJ kandydaturę Barroso i poinformowała szefa KE o czekającym go wyróżnieniu.
    (…)
    Tymczasem Piotr Legutko z „Gościa Niedzielnego” podaje, że to właśnie eurodeputowana PO winna jest całemu zamieszaniu – zamiast zaczekać na decyzję władz uczelni ws. przyznania Portugalczykowi tytułu, natychmiast postanowiła przekazać dobre wieści przewodniczącemu Komisji.
    (…)
    – To, co się wydarzyło w Krakowie, to skandal. Wybitny człowiek został już przecież poinformowany o chęci przyznania mu tytułu – oceniła Thun.

    A jak pisze Legutko, sprawa nie jest taka prosta, decyzja o przyznaniu komuś doktoratu honoris causa nie jest bowiem czystą formalnością. „(P)rzekazanie podobnej informacji bez pewności, że tytuł zostanie faktycznie przyznany, jest – mówiąc bardzo delikatnie – niezręcznością. A mówiąc językiem pani Róży – skandalem. Owszem, wniosek o przyznanie tytułu doktora hc powstał (wiadomo, z czyjej inicjatywy), ale upadł w trakcie głosowania na radzie Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ. Pozostał więc wewnętrzną sprawą uczelni. Jakie opinie na temat Barroso tam padały, jest w tej sytuacji kwestią drugorzędną, decydujący wydaje się argument, że nie chciano jubileuszu wikłać w politykę. Niestety, nie udało się”.

    Posłanka-raptus popisała się plotkarską gorliwością. Na to wygląda, że bez upoważnienia władz uczelni. Sądzę zatem, że profesor Legutko w tej konkretnej sytuacji miał prawo (absolutnie nie popieram go w poglądach) uznać, że ze strony uczelni nie było żadnego nietaktu. To inicjatorka całej sprawy pani posłanka Tun zachowała się smarkato, pędząc z radosną informacją do pana Barroso, choć decyzja o przyznaniu dla niego doktoratu nie była jeszcze przez uczelnię podjęta. To nie rektor jednoosobowo przyznaje doktoraty honoris causa.

    Gdyby pan Hofman zaproponował rektorowi UJ przyznanie doktoratu panu Macierewiczowi za zasługi dla lotnictwa, a rektor by zareagował życzliwie, zaś pan Hofman w te pędy poleciałby z tym do gościa, to ja jednak na naradzie ciała, które tytuł miałoby przyznawać, nie patrzyłbym na zręczności/niezręczności i wlazłbym może nawet na stół, żeby poprzeć odwalenie wniosku jakimś kopniakiem, gdyby było trzeba.

  99. Oczywiście, poglądy nie maja tu nic do rzeczy – pani Tun po prostu się poszarogęsiła.

  100. @ J. Pieczul – jak to PeOłówka. Nie posyłała aby do Polski po piccę? 😀

  101. „Wybitny człowiek został już przecież poinformowany o chęci przyznania mu tytułu” – oceniła Thun.

    Pod bezosobową formą „został poinformowany” kryje się pani Tun. Sądzę, że użyła tej formy z premedytacją – żeby poważniej brzmiało. Kiedy człowiek się nie wstydzi swoich działań lub jest z nich nawet dumny, naturalne jest mówienie w pierwszej osobie: „Ja poinformowałam”. Ale w tej konkretnej sytuacji gdyby tak właśnie powiedziała, mogłaby usłyszeć: „A kto panią upoważnił?”. Więc wybrała dostojniejszą formę: „został poinformowany”. Ciągnę temat, bo mnie cholera bierze, że jak dziecko potraktowałem pismaków poważnie.

  102. @Jerzy P. dziekuję za dociekliwosć, wynika z tego że wszystkiemu winna jest Róża.
    ” nie chciano jubileuszu wikłać w politykę. Niestety, nie udało się”., no własnie nie udało się i tu Legutko nie skłamał, bo czymże innym jest decyzja rady Wydziału jak nie wyrazem okreslonej orientacji politycznej?
    Przy okazji, rozważania natury poprawnosci gramatycznej idące dalej i dalej:
    „nie zapłacone”, bo zawsze można zapłacić
    „nie palący”, po wyjsciu z pociągu zapalic można
    ale jak mówi słownik w przypadkach budzących watpliwosć piszemy razem.
    Ja nie mam wątpliwosci, złamanego centa nie dopłacę do polskich stronniczych mediów, w tym do Polityki, która tym razem za darmo, w entuzjastyczym tonie przekazuje nam informacje o przyznaniu nagrody „Solidarnosci”. Komentarze blogowiczów schładzają ten entuzjazm, a ja poprawiam swój błąd ortograficzny: niezapłacone 99 groszy.

  103. @Tanaka 7 maja o godz. 12:19 mnie oddelegowano z tego blogu, ale z przjemnoscią sledzę cyfry: długo, długo 87 podczas gdy innym rosnie w postępie matematycznym, ostatnio długo, długo 0 i dzisiaj skromne 12. I tak pycha została ukarana.

  104. Żabka konająca
    7 maja o godz. 18:59
    Zasada pisowni „nie” z imiesłowami przymiotnikowymi (czynnymi i biernymi) jest jedna: razem. Mnie się nie podoba. Na szczęście jest furtka. Cytuję: „Jeśli się chce uwypuklić czynnościowy (czasownikowy) charakter znaczenia imiesłowu, można partykułę „nie” pisać oddzielnie, np.: „Fatalia, nie powstrzymany przez nikogo, wybił szybę w blogu”.

  105. Jerzy Pieczul
    7 maja o godz. 16:32
    Nie jestem pewien, czy wszystko jest jasne. Musielibyśmy wiedzieć, jaka jest generalnie praktyka procesu przyznawania h.c. w UJ i w innych uczelniach. Co warta jest w tym procesie rekomendacja i jeszcze parę spraw. Możliwe, że Róża Thun wyrwała się przed szereg, ale pytajmy o ten szereg. Może dalej jesteśmy robieni w bambuko przez dziennikarzy, a Róża zerwana została przedwcześnie.

    Bardzo mi odpowiadają głosy z Legutki. Nie ma to jak dać znać, gdzie znajduje się biegun, który należy mijać i zostawiać za sobą, zatrzasnąwszy drzwi.

  106. Tanaka
    7 maja o godz. 19:45
    Nie upieram się przy jasności wszystkiego, znam przecież sprawę wyłącznie z GW. Pani Tun mogła mieć na przykład zapewnienie kogoś z władz uczelni, że sprawa jest załatwiona. Ale gdyby wszystko wyglądało tak, jak dziś przedstawiła GW, to nie ma niejasności. Mówiłem wyżej, że postąpiłbym tak samo jak pan Legutko i spółka, gdyby ktoś chciał Macierewiczowi przyznać w podobnych okolicznościach dhc i nie oglądałbym się na grzeczności.

  107. @Jerzy P. o tym własnie pisałam- czasowy charakter.
    Co do sprawy zasadniczej, przecież jako człek rozumny wiesz, że nie o grzecznosci tu chodzi.

  108. Jerzy Pieczul
    7 maja o godz. 20:31

    Wniosek w sprawie Barroso miał 5 podpisów profesorów rekomendujących. Być może to było wystarczającą (formalnie, a może i nieformalnie, ale praktykowaną i standardowo działającą) podstawą (w tej, czy w innych uczelniach też, więc właśnie powszechniejszą) by przekazać zainteresowanemu wiadomość.

    Gdyby kandydatem do h.c. został Macierewicz, należałoby pewnie zrobić jak Legutko. „Pewnie” – bo znowu – nie znamy szczegółów procedury i nie możemy ufać dziennikarzom w rzetelność przekazu.
    Natomiast jeśli w ogóle mówimy o takiej kandydaturze, to musiałaby mieć właśnie rekomendacje. Gdyby je dostała – ponieważ wchodzimy tu już w sytuację psychiatryczną – może lepiej jednak byłoby, żeby wszystko poszło dalej gładko, profesura i rektor zgrabnie wszystko łyknęli, Macierewicz zostałby ubrany w togę, namaszczony profesor laudację by wygłosił, sala wstała i gromkimi brawami powitała nowego DOCTORA, odpowiednia inskrypcja na honorowej tablicy została wygrawerowana, wraz z całą resztą stosownych działań.

    Zidiocenie i skarlenie polskich uczelni, z polską profesurą i rangą tytułu może trwać najlepsze. Mnie to nie przeszkadza w tym zakresie, że właściwe wykształcenie odebrałem, a w mojej bliskiej okolicy też maleje zapotrzebowanie na usługi polskich uczelni. Szczęśliwie doczłapaliśmy swego czasu do Unii, polscy kandydaci mogą dużo łatwiej kształcić się na uczelniach w innych krajach, choć nie dotyczy w sposób łatwy i tani każdego chcącego. Jednak możliwości alternatywne istnieją. Polskich uczelni jest nadmiar, profesorów jest nadmiar, ponieważ nie produkują oni proporcjonalnych ilości wartości intelektualnych i wynalazków czyniących świat sprawniejszym i lepszym, a produkują nadmiar metanu za pieniądze podatnika. Polscy studenci często sądzą, że studiują np. socjologię, zarządzanie, inżynierię kolejową i co tam jeszcze, a tymczasem spędzają czas w oparach metanu, z widomym skutkiem: maturzyści cofają się w rozwoju do gimnazjum, a studenci nie nadają się jeszcze nawet do liceum dla pracujących (jeśli jeszcze takowe istnieją). UJ ma już swoje lata, jest wystarczająco stary, by się zgarbić i stetryczeć, wreszcie wpaść do dowolnego pudła posmoleńskiego. Niechby nawet truchło wystawili na Wawelu. Wawel też stary.
    Tak się Polacy rządzą. Jak wiadomo, Polska nie jest stanem koniecznym. Nie tylko historia to potwierdza, ale zwłaszcza ewolucja. A ona ma zawsze bezwzględną rację.

    Zwróć uwagę, że dorobek światowy polskich uczelni jest na tyle skromny, że rozgłosem przewyższył go dawno „zespół naukowców” Macierewicza. Fizyka smoleńska zespołu naukowego Macierewicza jest najgłośniejszym wkładem Polaków w naukę światową.
    Głosy przeciwne ze strony polskiej były tak wątłe, że pomijalne.

    Tak więc, możliwe że Macierewicz byłby akuratnym – i wręcz wzorowym – kandydatem na h.c. w UJ. I w ogóle w polskiej nauce.

  109. Żabka, Tanaka
    Tak czy owak, „profesor” już nie brzmi dumnie, poseł – jeszcze mniej.

  110. Żabka konająca
    7 maja o godz. 20:56
    Żabko, na wypadek, gdybyś odniosła choćby cień cienia wrażenia, że Cię pouczałem: ani mi to w głowie – chciałem, może trochę niezręcznie, wyrazić moje niezadowolenie tą arbitralną regulacją. Dla siedzących głębiej w słowie takie ujednolicenie pisowni było niepotrzebne. No, ale powszechna komunikacja to nie głębie. Mnie zaś też bardziej chodzi o precyzję słowa niż o formalną poprawność.

  111. Tytuł w gazecie.pl:

    „Bez Pierwszej Komunii Świętej. W 15 z 41 diecezji”

    Dopóki laickie gazety będą używały wewnątrzkościelnego słownictwa i pisały „Komunia Święta”, – czyli nie dość, że „Święta”, to jeszcze wszystko służalczo dużymi literami – dopóty będzie to znaczyć, że żyjemy w państwie wyznaniowym.

  112. A Twoim zdaniem jak powinny pisać? Przecież to jest wydarzenie ważne dla większości społeczeństwa. I tak się właśnie nazywa. Jaką nazwę proponujesz w zamian?

  113. Niech se nazywają jak chcą, ale pisać o takich „rewelacjach” powinien gość niedzielny, czy jak to się tam nazywa, a nie prasa świecka.
    Nie ma gazety, czasopisma, czy czego tam jeszcze, żeby nie łypał na czytelnika jakiś Hoser, czy inny cyniczny „polityk kościelny”.
    Już nawet na onecie, proponują pierogi doskonałe na piątek. Klechy wlazły wszystkim nie tylko do łbów, ale i do łózek i talerzy.
    I pomyśleć, ze są tacy, którzy twierdzą, ze jesteśmy państwem świeckim, a kościół to już został wypchnięty do podziemi.
    Pobożne życzenia mają także ateiści. Taki dziwny kraj.
    PS. Jak myślicie ilu ateistów wpisało się na stosowną listę? To ci odważniejsi; a ilu chodzi grzecznie z mamusią do kościółka? Pewnie więcej.
    Ale polski ateista to ateista specjalnej troski – był tu gdzieś taki jeden, który napisał, ze po przeczytaniu artykułu – chyba nawet autora – przestał być ateistą, bo mu się chyba tak tylko zdawało, że był.
    W następnym komentarzu przytoczę bardzo trafny opis polskiego ateisty; czy my wszystko musimy spieprzyć, nawet nie potrafimy być porządnym ateistą?

  114. Maja
    9 maja o godz. 8:55
    Szanowna Maju w maju, nie ja proponuję, lecz znacznie kompetentniejsi ode mnie autorzy słowników i podręczników – językoznawcy. „Komunia” to nie nazwa własna, lecz pospolita, więc z tego powodu w niewyznaniowym piśmie ma być mała litera. Jeśli ktoś chce pospolitą komunię uczcić niepospolitą, dużą literą, to jego prywatna rzecz, również – prywatna, wewnętrzna rzecz Kościoła rzymskiego. Wyznaniowe media niech sobie piszą jak chcą. Niewyznaniowe, pisząc tak jak wyznaniowe – m.in. pisząc: „Ojciec Święty”, „ojciec Rydzyk”, dodając przymiotnik „święty”, który jest wymysłem Kościoła i należy do jego wewnętrznej nomenklatury, a nie do języka powszechnego jako prawomocny epitet – potwierdzają duchowe zniewolenie państwa przez Kościół. Nawiasem mówiąc, fatalne to jest i dla państwa, i dla Kościoła – ale to inny temat.

  115. Oto pojawił się w religijnym grajdole Europy
    zindoktrynowany religijnie polski „ateizm”.
    Polski „ateista” bowiem charakteryzuje się tym, że:
    – uważa, bezmyślnie powtarzając za wierzącymi, że niektóre religie niosą pozytywne wartości, 
    – chętnie negocjuje z religiantami prawo do istnienia w Polsce ateizmu do tego stopnia, że wkrótce w polskich kościołach pojawią się specjalne sektory z ławkami dla …ateistów, 
    – twierdzi, że ateista nie powinien głośno wyrażać swoich poglądów, bo wtedy obraża uczucia religijne wierzących i innych ateistów,
    – często solidarnie popiera i łączy się z klerem i ludźmi wiary w antysemityzmie, homofobii, hipokryzji i wielu podobnych, wspólnych cechach, nie widząc w tym niczego złego,
    – nie przeszkadza mu agresywne demonstrowanie wiary i publiczna natarczywość religii i ich kościołów podczas, gdy propagowanie racjonalizmu i naukowego światopoglądu potrafi nazwać ateistycznym fanatyzmem,
    – nie przeszkadzają mu ani ściany państwowych urzędów i instytucji upstrzone symbolami wiary, ani religijna indoktrynacja dzieci i młodzieży w państwowych przedszkolach i szkołach,
    – chętnie finansuje istnienie każdej religii i pasożytniczy dobrobyt kleru,
    – nie widzi różnicy między rozdziałem „państwa od kościoła”, a „kościoła od państwa” i jest mu wszystko jedno, że jedno określenie jest stosowane w praktyce, a drugie nie, 
    – tasiemcowe „wykłady, tyrady i homilie” katolickich emisariuszy i religijnych propagandziarzy zaśmiecających ateistyczne fora i grupy traktuje jako cyt: „konstruktywną i niezwykle cenną dyskusję potrzebną do wypracowania koniecznych, wspólnych kompromisów”, oburzając się jednocześnie na racjonalne i dawno udowodnione oceny każdej religii, jako szkodliwego społecznie narzędzia władzy totalitarnej,
    – nie twierdzi, że żaden „bóg” nie istnieje, ale, że „nie wierzy w Boga” i się cieszy, że „nie jest sam”, a niektórzy nawet sądzą, że „ateiści są boscy”, nie zastanawiając się nawet, że to uwłaczające ateistom porównanie bowiem urojony „bóg” katolików to przecież okrutny, zły, wredny, żądny krwi i ofiar dyktator i oprawca, a Ateiści przecież tacy nie są.
    Polski „ateista” twierdzi także, że
    – każdy inny ateista szkodzi „polskiemu ateizmowi”.
    PS:
    Tacy „ateiści” odwlekają w niewiadomą i coraz dalszą przyszłość istnienie w Polsce państwa świeckiego… 
    a może o to wam właśnie chodzi…? 
    Napisał Wojtek Skrobot

  116. Spokojnie Panowie.
    Od JP dowiedziałam się, że chodzi o pisownię. Rzecz do rozważenia. Można do tego podejść dwojako. Albo tak, jak chce JP, czyli od strony czysto formalnej. I wtedy jak najbardziej z małej litery. Można też uszanować poglądy wierzących, ich tradycję , i rytuały i pisać z dużej litery.
    Rozumiem wątpliwości i niepokój JP. Być może najlepszym rozwiązaniem byłoby użycie cudzysłowu? Np. „Pierwsza Komunia Święta”?
    Nie widzę natomiast żadnych powodów, dla których media nie miałyby informować społeczeństwo o sprawach ważnych dla jej znaczącej części.

  117. ” Można też uszanować poglądy wierzących,” pisze Maja.
    A dlaczego mam szanować ich poglądy, skoro oni mają mnie głęboko w d……
    Ba, uważają mnie za niepełnego człowieka, nad którym trzeba się pochylić i wytłumaczyć jak dziecku, że błądzę, a bozia siedzi na chmurce i wszystko widzi i będę jeszcze miał za swoje, jako wstrętny heretyk!
    Dla mnie to każdy może sobie wierzyć w co chce, byleby nie zmuszał innych do tego samego. Nigdy nie słyszałem, żeby ateista mówił do wierzącego, aby ten porzucił wiarę; jednym z głównych działań chrześcijanina jest „nawracanie” niewiernych. I zawsze tak było. Jak nie słowem, to mieczem, albo przekupstwem; to ostatnie najpopularniejsze obecnie.

  118. Maja
    9 maja o godz. 10:39
    Nie ma tu co rozważać, Maju – mówimy o sprawach znanych i banalnych. „Komunia” funkcjonuje w języku powszechnym jako pospolita nazwa kościelnego rytuału, kropka. Jeśli ktoś chce pospolite rzeczy czcić, nikt nie broni, ale nie powinny tego robić niewyznaniowe media. Jeśli robią – żyjemy w państwie wyznaniowym. Chyba nie wiesz, że również słownictwo jest narzędziem niewolenia narodu i państwa przez Kościół. Powszechne używanie wymyślonej przez Kościół instytucji „świętego” i odpowiedniej nazwy też należy do tych narzędzi. Gdyby Kościół używał wewnętrznej nomenklatury wyłącznie w swoim wewnętrznym życiu, wszystko byłoby w porządku, ale on ma posłannictwo: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody”, co w przekładzie na nasze znaczy: „Idźcie i zdzierajcie skórę ze wszystkich”.

  119. @@@ Maja, sugadaddy, Jerzy Pieczul

    „Niewyznaniowe media” to pojęcie nieostre. „te” media kierują się regułami biznesu i – powiedzmy, w jakiejś części – „misją” „informowania”, „niezależnością”, „kontrolą publiczną” (jako tzw. „czwarta władza”).
    Wszystko poza biznesem trzeba tu wziąć w cudzysłów.
    Jeśli mediom „niewyznaniowym” opłaca się stricte finansowo, lub też na końcu finansowo, a po drodze przez popularny spływ głównym nurtem tego co masowy odbiorca lubi i kupi – to tak będą robić. Będą pisać. Ostatnio widziałem tytuły: „Święty Ojciec Święty” . „Ojciec Święty” już od lat funkcjonował, a od kanonizacji przybył następny święty przymiotnik w tym samym tytule.
    Jest to potworek językowy, dowód idiotyzmu piszących i mówiących, a nade wszystko jest to objaw – pardą – pierdolca katolcowego w głowie.

    „Lubimy to co znamy”, jak mawiał inż Mamoń. Zarówno kler jak i media stosują tą zasadę, napędzają się wzajemnie. Dlatego takie skutki.

    Natomiast pojęcie „media wyznaniowe” jest dużo bardziej ostre. Owszem – kasa musi być, ale z innego biznesu: wyssana z podatnika polskiego poprzez system różnych „świętości”. A „misja” (też w cudzysłowiu, ale mającym inne znaczenie) jest silna jak cios.

    Tak więc mamy media kościelne, ale nie ma „mediów świeckich”. Ich niezbywalną zasadą nie jest świeckość, natomiast niezbywalną zasadą mediów kościelnych jest kościelność.

    Jeszcze niedawno mówiło się powszechnie i potocznie „pierwsza komunia” . Dziś mamy „Pierwszą Komunię Świętą”.
    To, oraz „Święty Ojciec Święty” i wiele innych nazw, zwrotów, stosowanych masowo i nieustająco ma wywrzeć efekt dobrze znany: bezmyślne przyswojenie do głów i odruchów bezwarunkowych oraz uwięzienie człowieka w nim samym. Ponieważ okratowany i wysokim napięciem wszelkich katolickich „świętości” nie śmie ich naruszyć. Świętości się nie tyka, brudne łapska trzyma się za plecami, świętość się bezmyślnie wyznaje i przed nią klęka. Wielbi, drży i lęka.
    Jest to zniewolenie.
    Ale zniewolenie, by było jak najskuteczniejsze i nieusuwalne należy zamaskować jego odwrotnością. Należy mówić zniewolonemu, że jest wyzwolony. Dokładnie jak w Biblii: „prawda was wyzwoli”.
    Na tą okoliczność, nasz Lolek, czyli „Święty Ojciec Święty” mówi tak:
    ” Największe zagrożenie dla wolności człowieka jest wówczas, kiedy się go zniewala, mówiąc jednocześnie, że się go czyni wolnym. To jest największe niebezpieczeństwo. I temu trzeba się przeciwstawić. To trzeba sobie uświadomić.”

    Mamy w Polsce lolkowatych ateistów. Mówią tak: „nie dostąpiłem łaski wiary”.

    Rzecznik Praw Obywatelskich, prof. Tadeusz Zieliński, mówił w połowie lat 90-tych, że Polska stoi na krawędzi bycia państwem wyznaniowym.
    Od tamtej pory, jak to mówią, zrobiliśmy duży krok do przodu.

  120. Maja
    9 maja o godz. 10:39
    Maju, wprost okropnie można było zrozumieć moje głupie sformułowanie

    <<>>.

    Że niby tak nakazywał Jezus. Oczywiście, że nie. Miałem na myśli twórczą interpretację jego słów przez instytucjonalny Kościół, odkąd zaczął istnieć.

  121. cholera, uciekł cytat „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody”, co w przekładzie na nasze znaczy: „Idźcie i zdzierajcie skórę ze wszystkich”.

  122. Tanaka ( 9-05-g.12:25)
    Zrobiliśmy masakrycznie duży krok do przodu od lat 90.
    Na tyle nam spowszedniała wyznaniowość naszego państwa, że jej prawie nie dostrzegamy i raczej się nie buntujemy. Czy ktoś widział liczące się pikiety lub setki tysięcy podpisów na liście obywatelskiej optującej np. za in vitro, wychowaniem seksualnym w szkole nauczanym na poziomie, a nie „do życia w rodzinie” wykładanym przez ciotki katechetki zawsze dziewice i panów duchownych o niejasnych preferencjach? Czy ktoś (poza feministkami, które mają w naszym grajdole niełatwe życie , bo są notorycznie wykpiwane i posądzane o wszystkie grzechy głowne i poboczne) zawalczył o to, by była respektowana przez szpitale, nawet w swej restrykcyjnej postaci, ustawa antyaborcyjna? Utrudnienia w przeprowadzaniu badań prenatalnych, a nawet w dostępności do środków antykoncepcyjnych są przecież znane nie tylko wszystkim bezpośrednio zainteresowanym.
    Wreszcie z innej mańki – czy nic nie może się odbyć, poczynając od szczebla gminy bez obecnośc plebana, biskupa i pokropku?
    Mogę tak bez końca, ale po co?
    Jedyna partia wyraźnie antyklerykalna oscyluje na granicy progu wyborczego. Czy tylko dlatego, że Palikociarnia za bardzo pajacuje i jest jak ta krowa co dużo ryczy, ale mało mleka daje?
    PO-PIS i SLD krzywdy kk nie chce uczynić za nic w świecie, nawet chyba wbrew woli wieli swoich wyborców, którzy woleliby ukrócić klesze swawole, a i episkopat przywołać do porządku.
    Dlaczego tak się dzieje? – na rany Chrystusa (tak się kiedyś zaklinało, gdy trzeba się było „pobożyć)) – nie wiem.
    Może dlatego, że polski „ateista”/religijnie obojętny/agnostyk jest taki, jak go opisuje sugadaddy (9-05-g.10:18)

  123. mag
    9 maja o godz. 15:53

    Obecny stan rzeczy w takim zjawisku zawsze jest wynikiem procesu: człek zwykły nie był Polakiem do ok przełomu XiX/XX wieku, Reformacja nie zagościła w głowach w XVI w. Oświecenie także, a więc samodzielne czytanie i myślenie nie istniały prawie. Zabobon katolicki puszczański, polny i bagienny rządził, umysły meblował Sienkiewicz, nie Darwin, za to był nadmiar Watykanu od 10 stuleci.
    Usta nad wodą były przez chwilę za środkowej komuny, gdy szkołę uwolniono od katechizacji. Potem już wciągało w mętną kipiel.
    Nie było kilkudziesięcioletniej walki obywatelskiej o republikę wolną od kościelnego zamordyzmu, jak np. we Francji.
    Dlatego ateiści są anemiczni i przepraszają, że żyją. Większość to tzw wierzący-niepraktykujący. Oraz olewający-grillujący. Nic ideowego, tylko karkówka-kolego.

  124. Ludzie niby poważni
    Puknijcie się Szanowni w łepetynę.
    Bardzo ważny temat – LITERĄ DUŻĄ CZY MAŁĄ ????
    A co to ma do rzeczy?
    \\\\\\\ Jeśli chcecie podyskutować to może o % // procentach// ?
    Tak .
    O tych procentach na których zabranie z kieszeni nam MA SIĘ ZGODZIĆ – KK.
    Z proponowanych 3 % zrobiło się już 5 % a i na to nie ma zgody bo to za mało.
    Każdemu Biskupowi czy ABP należy się własne ZOO albo Cyrk albo jeszcze jakieś inne ustrojstwo ot Gazeta albo TV no niechby Agencja oczywiście bogobojna coś jakby Rycerze z jakimś przymiotnikiem.
    Zresztą , zastanówcie się Szanowni jeżeli już tak chcecie być dokładni
    Jak się ma zapis w Ewangelii – JEDEN JEST OJCIEC – – do wtłoczonego do publiczne powtarzanej mantry OCIEC
    .- OCIEC RYDZYK albo OCIEC OKO – ten od czarów – też ociec.
    Więc kto tu publicznie nadużywa słów i znaczeń a przecież to tylko wierzchołek góry lodowej.
    Już zapomniano o przekrętach SZACOWNEJ KOMISJI MAJĄTKOWEJ.
    Więc życzę owocnej dyskusji no i oczywiście wniosków i ustaleń.
    Powodzenia,
    ukłony

  125. W moim wyobrażonym świecie bohaterowie rozmawiają elegancko, na przykład tak:

    „-Ty stary oszuście, tatuś miał być jak nowy, a ja widzę, że on jest tylko przypudrowany.
    Wtedy mistrz powiedział te gorzkie słowa. Słyszeli wszyscy, którzy przyszli tego dnia pogrzać się przy cudzym szczęściu i wypić kropelkę darmowej wódki.
    – Mesje Bencjon, ja słyszałem o panu same dobre rzeczy. Pan jest mądry  człowiek, pan nie powie na czarne: białe, na białe: czarne. Pan wie, że dobry Bóg dał człowiekowi ręce, żeby robić z jabłka marmoladę. Ale jabłko z marmolady potrafi zrobić tylko Bóg. Nowy tatuś to jest rzecz poniekąd niemożliwa, on by się musiał drugi raz narodzić”.

    W tym wyobrażonym świecie znający się na języku będzie mówił o języku, z którego od pierwszego „aaa!” i potem „mama” – budowany jest przez otoczenie wewnętrzny świat człowieka. Powie też o tym, że język jest narzędziem obróbki tego świata przez wszystkie bez wyjątku ideologie.
    Znający się na pasożytach powie o wpływie kleszczy na psychikę, zwłaszcza poprzez wywołanie zapalenia blogów mózgowych.
    Znający się na pieniądzu powie o pieniądzu lub sobie powie, że czas to pieniądz i w ogóle na blog nie przyjdzie – ten jest najbardziej logiczny.
    Znający się na teorii poznania powie, że w poznaniu nie ma spraw małych i dużych: dla badacza kleszczy kosmosem poznawczym jest kleszcz, dla językowca – mała i duża litera, dla ekonomisty – funkcjonowanie prawa podaży i popytu na wolnym rynku zniewolonym przez monopolistów.

    I oni by to sobie elegancko do uszu powiedzieli, gdyby blogi były dobranym, a nie przypadkowym towarzystwem. Gdyby były jak w życiu prywatnym, w którym człowiek spotyka się po fajrancie tylko z tymi, z którymi się chce spotykać.

    W blogowym towarzystwie przypadkowym jeden wpadnie na dwa słowa, posłucha, powie: – Masz rację/nie masz racji.
    I wywodzi grzecznie, czemu jego zdaniem ma lub nie ma.
    Moje im uszanowanie – nielicznym jak grzyb rycerzyk ozdobny.

    Drugi wypada z widłami zza obory, powiada zamiast „dzień dobry”:
    – Puknijcie się w łepetynę. Bardzo ważny temat – dużą literą czy małą! A co to ma do rzeczy?
    Zaczyna od inwokacji, nie od wyłożenia racji bez personalnego wstępu, bez wdeptywania przedmówców w glebę, bez mniej lub bardziej wyszukanych inwektyw.
    Kto zaczyna, tego wina.
    Pospolite to jak przytruwająca olszówka.

    Poznawczą (dla mnie) wartość blogów widzę nie tyle w ich wiodących tematach, ile przede wszystkim w komentarzach, w pigułce podanej na tacy, z czego się składamy jako Polacy. A składamy się z „Jacy tacy”, narcyzi, nieotwarci na dialog, na poznanie, silnie emocjonalni. „Co złego, to nie ja” – inaczej mówiąc: przyczyna moich, narcyza, bluzgów, mojego chamstwa nie jest we mnie, w mojej osobowości, ale w złym i głupim świecie, w was, krótko mówiąc, chamy jedne. Tego, że jeden w tych samych okolicznościach bluzga, drugi – nie, czyli że osobowość pierwsza decyduje o zachowaniu, a nie świat, narcyz z racji swego narcyzmu już nie widzi.

    Tylko ileż można z zapałem dokonywać tych samych obserwacji. Idź ty, Stanka, kotowi w duppa. Jadymy na ta ryba.

  126. Było 26 ten jest 27
    czego ?
    Wpisow p Pieczula w blogu p. Makowskiego – na innych blogach nie liczylem ale są tam jego własne powtórzenia.
    I ten Pan stara się nam a mnie w szczególności pouczać – co mogę a czego nie poruszać na blogach.
    No i jaką formę powinna mieć inwokacja
    Jednakże.
    Nie ja ale ON międlił w swych 27 wypowiedziach wielkość problemu DUŻĄ czy MAŁĄ LITERA ma być pisana komunią święta.
    No cóż każdy ma swoje kłopoty do rozstrzygnięcia i ustawia ich kolejność -ale ja mu w tym nie będę ani pomagał ani przeszkadzał – życząc by nie miał innych życiowych problemów.
    ukłony

  127. Spadek liczby „powołań” bardzo mnie cieszy. I tak za dużo jest amatorów życia na cudzy koszt – to o panach w sukienkach na parafialnych włościach:
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/spada-liczba-powolan-do-seminariow-to-obraz-stanu-zycia-mlodych-ludzi-w-polsce/zg88y
    Natomiast uwaga o braku gotowości do dotrzymywania podjętych zobowiązań jest słuszna i warta szerszego społecznego namysłu.

  128. Czyżby sekularyzacja społeczna ???
    Z doniesień między innymi z Włoch wynika że następuje za wiedzą i przyzwoleniem papieskim restytucja dóbr kościelnych na rzecz społeczeństwa.
    Obiekty zajmowane dotychczas przez KK są zajmowane przez ludzi nie mających gdzie mieszkać.
    No – wiadomo że my zawsze na odwrót światu działamy więc w Polsce podarowano KK wiele //całe dobra protestanckie na ziemiach obcyckanych // a Komisja Majątkowa dodała co mogła prawem i lewem się posługując.
    Częściej jednak nie prawem – ale to nie ważne bo WŁADAJĄCY RZECZPOSPOLITA nadali tejże sukienkowej komisji uprawnienia od których odwołać się nie można nawet jeśli są bezprawne czy bezzasadne.
    KK brał jak swoje to co mu przynoszono W DARZE I ZA GROSZ WYCENIONE DOBRA.
    Przekazano nawet szkoły baletowe , muzea, ośrodki wodne , zamki , lasy , całe kwartały budynków wraz z mieszkańcami – oczywiście mieszkańcy – WONT.
    Nie wiem czy to prawda ale słyszałem ze KK w samym Krakowie posiada więcej gruntów i obiektów niż Watykan // państwo// w Rzymie.
    W Polsce jest więcej takich miast z podobnymi ustosunkowaniami.
    W Gdańsku na potrzeby sakralne zbudowano ZOO prywatne bez wstępu wiernych.
    W Ciechocinku budynki sanatoryjne KK zajmują niezły procent powierzchni a w nich przebywa po paru panów sukienkowych – bywa że w cywilnych szatkach.
    Oczywiście Kościół jako instytucja powinien dysponować swymi dobrami – ale powinien też od nich płacić podatki.
    Od nieużytków tym bardziej .
    Obecnie obserwuje się wydzierżawianie obiektów za niezłe pieniądze firmom nie mających nic wspólnego z wiarą i jej potrzebami
    Kto wie może nastąpi wreszcie zwrot i KK zacznie rzeczywiście służyć społeczeństwu z którego tyle lat brał co chciał nie dając nic w zamian.
    Pożyjemy zobaczymy
    ukłony

  129. Szanowny panie Redaktorze,
    alternatywa dla sojuszu tronu z oltarzem jest sojusz tronu
    z miedzykontynentalna mafia, ktorej czlonkom na sam widok oltarza
    piana z pyskow sie toczy.
    Z doswiadczenia ostatnich kilkudziesieciu lat dosc jasno wynika,
    ze jest to alternatywa dosc koszmarna.
    Wiec chyba jednak lepiej trzymac sie oltarza.

  130. jul
    5 maja o godz. 12:38

    ”Kopernik na szczęście, nie miał próby ognia, jak Giordano Bruno. ;D”

    Nie miał tylko dlatego, że wpływy Watykanu nie sięgały po luterańskie Prusy. Rzymski proces Kopernika trwał tak jak i dla Giordano Bruno, ale inkwizycja watykańska na szczęście nie mogła liczyć na ekstradycję, po Kopernik działał poza katolicką Polską.

  131. mag
    9 maja o godz. 15:53

    Jak widzisz, nic od czasow Norwida sie nie zmienilo – na zewnatrz, dla swiata jestesmy 98-procentowym narodem (patrz np. reakcja na Putina), a miedzy nami, dla siebie 2-procentowym spoleczenstwem (o czym piszesz). Taka wydmuszka.

  132. kozetka
    16 maja o godz. 16:09
    Przepraszam, a szanownego Pana to kto historii uczyl?

  133. Levar

    Zmarly niedawno prof. Le Goff, wczesniej prof. Gieremek i inni dla pana zydzi i lewacy. Tak, to nie jest z pewnoscia panska historia.

  134. kozetka
    16 maja o godz. 17:49
    Szanowny Panie, skoro mial Pan tak znamienitych wykladowcow,
    to nasuwa sie wniosek, ze chyba Pan musial spac na wykladach.
    W przeciwnym razie musialby Pan wiedziec, ze Kopernik przez cale swoje zycie
    zycie byl katolikiem i poddanym krola polskiego.
    Wiedzialby Pan rowniez, ze jednym z pierwszych, ktorzy odrzucili teorie Kopernika
    byl Marcin Luter.

  135. Levar

    Nie mowilem o Marcinie Lutrze, ktory dosc pogardliwie wypowiadal sie o nie tylko o Koperniku, ale takze i o zydach. Mowilem o sferach politycznych wplywow kosciola rzymskiego, ktore konczyly sie przed granica niemiecka. Kopernikanskie dzielo moglo wyjsc drukiem w Norymberdze, ale nie w Rzymie czy Padwie.

    Bylo ono dedykowane papiezowi Pawlowi III, znanemu ze swojej slabosci do tajemnej wiedzy o gwiazdach. Nominowal on kardynalem swojego nadwornego astrologa Gaurico, ktory z gwiazd przewidzial jego elekcje na papieza.

    Lojalny katolik Kopernik mial wiecej szczescia niz lojalny katolik Galileusz, bo ten pierwszy, tak samo jak luteranin Johannes Kepler, mieszkal poza zasiegiem dzialania inkwizycji. W dzisiejszej watykanskiej Polsce trudno o nowych Kopernikow, nie tylko w sferze astronomii.

  136. @kozetko, a co powiesz o tym panu?
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Micha%C5%82_Heller

  137. W 2008 roku jako pierwszy Polak został laureatem Nagrody Templetona, przyznawanej za pokonywanie barier między nauką a religią

  138. kozetka
    17 maja o godz. 0:16
    „W dzisiejszej watykanskiej Polsce trudno o nowych Kopernikow, nie tylko w sferze astronomii.”

    No coz, faktem jest, ze dzisiejsze „elity umyslowe” tak sie maja do Kopernika jak
    III RP ma sie do monarchii Jagiellonow.
    Tamto panstwo mialo sile przyciagania obcych (czego najlepszym dowodem jest bunt
    niemieckich mieszczan przeciw Zakonowi Krzyzackiemu i zwrocenie sie do krola polskiego z prosba o opieke), dzisiejsze panstwo potrafi odepchnac nawet swoich.
    I z cala pewnoscia to nie Watykan jest przyczyna tego stanu rzeczy, bo jesli nie przeszkodzil Jagiellonom w osiagnieciu statusu europejskiego mocarstwa, to czegoz
    mialby przeszkadzac dzisiejszej Polsce.
    Jesli dzisiaj komukolwiek w Europie przeszkadza odbudowa silnego, sprawnie zarzadzanego Panstwa Polskiego, to z cala pewnoscia nie jest to Watykan.

  139. Levar

    O tyle sie z toba zgadzam, ze nie szukalbym poza Polska (Niemcy, Rosja, chrzescijanstwo, judaizm itd) glownej sily sprawczej nieszczesc Polski w naszej historii, ale wsrod nas samych.

    Nie umiemy, tak jak inne narody, nie tylko byc patriotyczni ale byc samokrytyczni wobec siebie, nie mamy plynnie dzialajacego w spoleczenstwie mechanizmu samokorygujacego. Mechanizm ten zacina sie, stad jak pokazuje historia – nasze korekty sa zbyt czesto tragiczne dla naszej kultury i pozostawiaja traumatyczne slady. Te z kolei tworza kolejne fobie – skrzywiony oglad rzeczywistosci i sa zrodlem nowych bledow w rozwoju naszego panstwaa i spoleczenstwa.

  140. Maja

    Prof. Michal Heller to bardzo madry czlowiek, szukajacy harmonii a nie opozycji miedzy nauka i religia (konflikt miedzy teistami a ateistami jest moim zdaniem bezproduktywny). Opozycje ta wytworzyl historycznie sam Watykan. I dobrze ze zaczyna on isc wreszcie z postepem, nie tylko w sferze nauki, ale i – jak stara sie to czynic Franciszek I, w sferze spolecznej. Im mniej na swiecie antgonizmow na tle religijnym, tym lepiej dla nas wszystkich. Polski kosciol zdaje sie tego jeszcze nie rozumiec.

  141. Pani Kozetko droga,
    Panu profeksiędzu Helleru należałoby publicznie zadać jedno pytanie: Jak teoria big-bangu ma się do bajek semickich kozodojów o stworzeniu Ziemi przed gwiazdami, będącymi do niej dodatkiem? A przecież każdy, kto odrzuca dosłowną wiarę w Pismo, popełnia herezję… czy profeksiądz się z tego spowiada i to nie kolegom psorom bynajmniej?

  142. no to znow nie mamy szczescia do przewodniczacego episkopatu . nalezy moze krzyknac : tischnerze ratuj! ilez to tischner i inni ludzie tygodnika wypisali artykulow na ten temat ,ze panstwo wyznaniowe zaszkodzi samemu kosciolowi-wszystko na nic -kosciol swa wladze chce wymusic na rzadzie i obywatelach gwaltem ,ale to juz sie dzis nie uda .co my w ogole wiemy o nowym prymasie ?redaktorzy dzis nie umieli zapytac bp nowaka o nic madrego-same komunaly .nikt nie zapytal ,czy kosciol bedzie dalej tepic gejow i co prymas mysli o in vitro .na razie sam mlody wiek nowego prymasa o niczym nie swiadczy -byl przeciez dotad w srodku episkopatu -niezbyt dotad chwalebnego ,wiec pewno mial takie poglady jak cala jego reszta i na pewno nie mowil wtedy jak papiez franciszek :kim ja jestem ,zeby potepiac gejow .ale poziwiom i okaze sie .na razie nie ma co sie cieszyc na wyrost .

  143. !
    17 maja o godz. 23:55

    kto odrzuca dosłowną wiarę w Pismo, popełnia herezję…

    ***************************************
    Literalne czytanie Biblii „obowiązuje” już tylko w tak zwanym „pasie biblijnym” w USA. Jak wiadomo, pas ten zamieszkują różnego rodzaju denominacje protestanckie.
    Biblia jest utworem literackim. Czytać ją należy podobnie, jak mity, baśnie. W sposób skondensowany przekazuje doświadczenia, obrazuje lęki i nadzieje wielu pokoleń ludzkich. Jej wartość polega na odwoływaniu się do tego, co w tym doświadczeniu, lękach, nadziejach jest uniwersalne. Aktualne do dziś. Biblia jest ważnym tekstem kultury. Warto ją czytać nawet wtedy, kiedy wynikiem lektury będzie odrzucenie religii. Istotny jest sam fakt pobudzenia do myślenia, ćwiczenia z logiki, ale i z wyobraźni.
    Zarówno literalne czytanie Biblii, jak i literalna krytyka, dowodzą niedostatku w jednym i drugim.
    Przesłanie z „Don Kichota” jest nadal aktualne. Pobudza do myślenia, rozwija wyobraźnię. Jeżeli ktoś próbuje odczytywać ten utwór literalnie, wystawia świadectwo samemu sobie.

    Oddzielną kwestią jest sprawa zinstytucjonalizowanych religii. Tym państwo powinno zdecydowanie pokazać, gdzie jest ich miejsce. Moim zdaniem tam, gdzie jest miejsce wszystkich organizacji pozarządowych i hobbystycznych. Na przykład Związku Wędkarskiego.

  144. !
    17 maja o godz. 23:55

    Drogi Wykrzykniku, moze za wielkimi intelektualistami i naukowcami gloszacymi sceptycyzm poznawczy ostrozniej byloby sie nazywac Znakiem Zapytania? Maja to bardzo dobrze uzasadnila.

  145. Pani Maju droga,
    Niepotrzebnie wyprawia się Pani do USA – „Bible belt” czyli obszar „dosłownego odczytywania Pisma” ma Pani w Rzeczpospolitej, tyle że rozmieszczony nie geograficznie, ale mentalnie w głowach Rodziny Radia Maryha i TV Ćpam, Odnowy w Duchu Św., Terlikowskiego, Górnego, Cejrowskiego, Pospieszalskiego, Giertychów (przynajmniej do niedawna), lefebrystów, sedawakantystów, ale też zielonoświątkowców, jehowitów, adwentystów, etc. etc. (a każdy z nich „odczytuje najdosłowniej”). Tak więc Pani argumenty są nie do obrony…
    Pani Kozetko droga – niestety nie bardzo rozumiem, co ma Pani na myśli. Poza tym – jak wyżej.

  146. Jedyne mądre słowa to ostatni cytat z Hegla. Reszta to populistyczna gadka…