Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

12.04.2014
sobota

Papież: „Nie można bawić się dziećmi”!

12 kwietnia 2014, sobota,

Papież Franciszek mówi tym wszystkim, dla których dobre imię Kościoła jest ważniejsze niż cierpienie ofiar księży-pedofilów: „Nie idźcie tą drogą”! To nie jest droga, którą wskazał nam Jezus z Nazaretu.


1.

To była niedziela, 12 marca 2000 r. Jan Paweł II, już schorowany i słaby, w Dzień Przebaczenia wygłosił – jak na kościelne standardy – bezprecedensową homilię, w której bił się w piersi za grzechy popełnione w przeszłości przez córy, a szczególnie synów, Kościoła. W tej przebłagalnej liturgii uczestniczyło pięciu kardynałów i dwóch biskupów kurii rzymskiej.

Każdy z nich wymieniał grzechy Kościoła i chrześcijan, a papież prosił Boga o przebaczenie. Kardynał Joseph Ratzinger, wtedy prefekt watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary (dawne Święte Oficjum), wezwał papieża i dziesięć tysięcy duchownych i pielgrzymów zgromadzonych w bazylice do wyznania „grzechów popełnionych w imię prawdy”. Tej prawdy, w imię której także i dziś piętnuje się ludzi, którzy nie chcą jej przyjąć.

Za jakie grzechy Jan Paweł II bił się w piersi? Za głoszenie Ewangelii przy użyciu przemocy, za Inkwizycję i krucjaty, niechęć wobec Żydów, podziały wśród chrześcijan oraz łamanie praw człowieka, w tym przede wszystkim praw kobiet. „Módlmy się za kobiety, tak często poniżane i dyskryminowane, i uznajmy, że istnieją formy biernego przyzwolenia, za które winę ponosili również chrześcijanie” – mówił Jan Paweł II.

Polski papież miał świadomość, że bez oczyszczenia pamięci, która jest „przechowalnią” także fałszywych praktyk i przekonań, Kościół nie będzie dość wiarygodny w głoszeniu Dobrej Nowiny. Stąd papieskie mea culpa!

2.

Kiedy jednak Jan Paweł II w 2000 r. „przepraszał i prosił o wybaczenie” za grzechy przeszłości, w Kościele na światło dzienne zaczęły wychodzić przestępstwa seksualne, których dopuścili się niektórzy księża. Kiedy sądzono, że Kościół dokonuje rewolucji, rozliczając się z grzechów przeszłości, w tym samym czasie nie radził sobie zupełnie ze skalą ujawnianych skandali pedofilskich – od Stanów Zjednoczonych po Rzym, od Polski po Australię.

Dlatego, o czym pisałem już przy okazji Dnia Przebaczenia w roku 2000, tak złowieszczo brzmiał czas przeszły „wyznania win”. Gdy bowiem Jan Paweł II przepraszał za minione przewiny, w tym samym czasie niektóre „córy i synowie” Kościoła dopuszczali się grzechów wobec tych, których Biblia nazywa „najsłabszymi”, czyli dziećmi.

Dlatego dziś Franciszek jako kolejny papież bije się w piersi za grzech pedofilii. Nie czeka, aż upłyną dziesiątki lat, ale wprost bierze winę zaniechania Kościoła na swoje barki. Mówi: „Czuję się wezwany do wzięcia odpowiedzialności za to oraz do tego, by poprosić o przebaczenie za całe zło, które wyrządzili niektórzy księża za seksualne wykorzystywanie dzieci” – mówił w piątek papież.

Franciszek słowa te wygłosił podczas audiencji udzielonej delegacji Międzynarodowego Katolickiego Biura ds. Dzieci. „Kościół jest świadom wyrządzonej im krzywdy osobistej i moralnej, której dopuścili się ludzie Kościoła. A my nie chcemy zrobić kroku wstecz w podejściu do tego problemu i w karach, które muszą zostać wymierzone” – oświadczył Franciszek. I najmocniejsze stwierdzenie papieża: „Nie można bawić się dziećmi!”.

3.

Jan Paweł II bił się w piersi podczas uroczystej mszy, co było interpretowane przez „gorliwych obrońców” nieskazitelności Kościoła, że nie tyle prosi o przebaczenie ofiary, co samego Boga. Jakby można było przeprosić Boga, ignorując ofiary. Jakby można było uznać, że Bóg jest poza ofiarami. Przeciwnie: jeśli gdziekolwiek jest Bóg, to tylko w tych, którzy cierpią niesprawiedliwie. Ale był to sprytny zabieg, jeśli chciało się zdjąć ciężar odpowiedzialności z ludzi Kościoła.

Papież Franciszek mówi wprost, bez wielkiej celebry, ale jednoznacznie: że nie tylko chce, ale musi wziąć i jako papież, i jako człowiek odpowiedzialność za grzechy księży-pedofilów. Daje do zrozumienia jasno tym, dla których tzw. dobre imię Kościoła jest ważniejsze niż cierpienie ofiar: „Nie idźcie tą drogą”! To nie jest droga, którą szedł Jezus z Nazaretu.

I ostatnie zdanie: Kościół nie musiałby walić się w piersi za przyzwolenie na grzech popełnione „wczoraj”, gdyby „dziś” chciał je stanowczo zwalczać. Przepraszanie za „grzechy przeszłości” przestaje mieć sens, gdy raz kolejny ignoruje się grzechy „teraźniejszości”. Mam nadzieję, że papież Franciszek okaże się tak samo radykalny wobec grzechów obecnych Kościoła, jak jest radykalny wobec grzechów przeszłości.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 18

Dodaj komentarz »
  1. Jak się ma, ten oblech Wesołowski? Tuszę, że nieźle.

  2. Szkoda, że za to Pana pisanie bierze Pan forsę partyjną od Platformy. Bardzo nieładnie jak na filozofa.

  3. Kościół, jak wynika ze wpisu, ogłosił ostatnimi czasy mało zabawnymi:
    inkwizycję
    krucjaty
    niechęć wobec Żydów
    podziały
    łamanie praw człowieka –
    przede wszystkim praw kobiet
    zabawy (!) dziećmi…
    i chce wziąć odpowiedzialność za księży-pedofilów
    a nawet musi, jako człowiek (!)

    „Mam nadzieję” – pisze w podsumowaniu Pan Redaktor, bo to człowiek mądry i życiowo doświadczony.
    Przytomnie zawierza, nadziei.

    Kościół staje więc przed wiekopomnym pytaniem: w co się bawić.
    Możemy nadal i niezmiennie, po kolejnych oświadczeniach papieży, wierzyć z nadzieją, że w odpowiedzialność

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @jasny gwint
    O, już widać komentatorzy biorących forsę forsę od PiSu…
    Skoro tym tokiem myślania idziemy

  6. A może trochę pytań z teologii:
    czy msza odprawiana przez księdza pedofila jest ważna,
    czy następuje zamiana chleba i wina,
    czy biezmowanie nie nalezałoby powtórzyc,
    wszystkie sakramenty swiete dokonane nieswiętymi kapłanami?
    czy ksiądz dzwoni do kolegi:”daj szybko rozgrzeszenie, baraszkowałem całą noc a idę mszę odprawić”?
    a co z gender:
    czy ministranci ubrani w koronkowe sukienki to gender?
    czy chłopcy ubrani w alby to gender?
    czy to jeszcze religia czy cyniczny biznes?
    Może człowiek potrzebuje Pana Boga, ale Pan Bóg takich kapłanów chyba nie potrzebuje.

  7. Czyżby papież z Watykanu nie brał korepetycji u papieża polskiej publicystyki Blumsztajna z „Gazety Wyborczej”?

    Blumsztajn: „Wszyscy są równi wobec prawa, ale niektórym Pan Bóg dał niezwykły talent i wolę. Tacy są równiejsi”.

    Także to jest bardzo ciekawe, otóż, Blumsztajn uważa, że pretensje do rządu są niestosowne: „Czy o każdego Polaka, który współżył z nieletnią, upomina się polski rząd?”

    Coś mi tu absolutnie nie gra. Za to samo jeden ma być ścigany, a inny nie? To po co ścigać księdza, skoro upomina się o nieściganie nieksiędza? Każdy powinien być ścigany za pedofilię. Papież polskiej publicystyki powinien się wstydzić. Najciekawsze, że tę opinię Blumsztajna podziela też „Polityka”, wystarczy tylko pomyszkować w archiwum.

    http://wyborcza.pl/1,102107,7093662,O_pokore_wobec_talentu_apeluje.html#ixzz2ykwTzLrA

  8. antysykofant
    13 kwietnia o godz. 8:22

    Pytanie o ważność mszy odprawianej przez księdza pedofila trzeba by odnieść do kontekstu kulturowego. W czasach gdy pedofilia była legalna i zgoła zalecana, msza była ważna, to oczywiste. Dziś zaś, gdy pedofilia jest nielegalna i potępiana (słusznie), to sama msza też jest CHYBA ważna, bo co msza komu zawiniła.

    Ale analogicznie, czy moralistyka Sokratesa, Platona i innych mędrców ma dziś wartość, skoro w ich czasach pedofilia była normą i wręcz czymś obowiązkowym, a dziś godnym potępienia.

  9. @atalia
    Msza, ale msza jest celebrowana/odprawiana przez kogoś. I jeżeli ktoś jest w grzechu ŚMIERTELNYM , to czy może mszę ŚWIĘTĄ celebrować/odprawiać?
    I po drugie, czym innym są nauki Sokratesa, Platona czy innych. Oni NIE SĄ BOGAMI !!! I mogę lub nie, – NIE MUSZĘ – uznawać to mówili.

  10. antysykofant
    13 kwietnia o godz. 8:22

    Gender? Moim pokornym zdaniem, trywializujesz gender, sprowadzając rzecz do fatałaszków. W końcu np. Arabowie bez przerwy chodzą w sukienkach, ale przecież swoje kobiety mają za nic.

    Ciekaw jestem, czy jesteś prawdziwym genderystą, a więc np. co sądzisz o tym, że mężczyźni nie zachodzą w ciążę. Jako prawdziwy genderysta, jestem tym zbulwersowany, że tylko dlatego, iż jestem mężczyzną, nie nigdy nie zajdę w ciążę. Albo kobieta, może też by chciała zapłodnić swego męża, a nie na odwrót. To byłby faktyczny gender.

    W przyrodzie taka możliwość istnieje: wystarczy kawałek wierzbowej gałązki wsadzić do mokrej ziemi i szybko wyrośnie nowa wierzba. To jest prawdziwy gender, prawdziwa równość. Każda wierzba ma taką samą możliwość i płeć nie ma tu żadnego znaczenia.

  11. @jasny gwint- a widzial pan pokwitowania ? jesli nie, to powinien pan przeprosic ! tak robia ludzie, ktorzy maja honor …

  12. Nie ulega wątpliwości, że KK ma co nieco na sumieniu i w duchu pokory powinien odnieść się do swojej wielowiekowej ziemskiej praxis.
    Każdy w tym momencie może sobie cokolwiek poużywać, szczególnie kiedy w życiu się nie układa. A to mąż wyszedł do kolegi i trzeci dzień nie wraca, żona zgubiła sztuczną szczęką i przypaliła niedzielnego kurczaka, a dzieci jak wyjechały na Wyspy to chyba pamięć straciły bo o rodzinnym domu zupełnie zapomniały. No chyba , że im tak dobrze tam idzie i cały czas kasę liczą.
    Jest źle, to na wszelkie frustracje i niepowodzenia najlepszym lekiem dzisiaj jest KK.
    Byli komuniści,masoni, Żydzi, wyznawcy Czumbego, Putin i jego drużyna, agenci komunistyczni i ci z mniej zaprzyjaźnionych nacji.

    I jeszcze tylko o przeprosinach za niecne epizody z przeszłości.
    Przypomina się w tym momencie historia z przewodnią partią poprzedniej epoki i ich waleniem się w piersi.
    Przeprosił Jaruzelski.
    Mało!
    Przeprosił Kwaśniewski.
    Mało
    Przeprosiła jego żona Jolanta za grzechy stalinizmu.
    Również mało.
    Przeprosił Miller.
    Mao.
    Przeprosili sekretarze POP.
    Również mało zadowalające dla uciemiężonych.

    A teraz będzie egzekwowanie przeprosin od tych z Rzymu i okolic.
    Papież Polak.
    Tak,ale…
    Ratzinger
    Mógłby bardziej.
    Papież Franciszek.
    No dobrze,ale czy w tym samym duchu okazuje skruchę stryj i stryjenka papieża?
    Michalik,Dziwisz,Oko itd.
    Oni owszem, ale czy ich koledzy z wojska wykazują podobną potrzebę ekspiacji?

    In tak dalej. I tak dalej.
    Zdaję sobie sprawę,że jest problem z historią KK , ale prawdopodobnie pozycja startowa, aprioryczne założenia odnoszącego się do całości zagadnienia decydują o ocenie tego zjawiska,a nie sama jakość, częstotliwość tych potrzebnych odruchów.

  13. Oglądałem wczoraj tvn24.Dlaczego Papież jeden po drugim nie wymienią całego zgniłego środka Watykanu ?Robią z siebie męczenników i nic nie wnoszą by się coś zmieniło,no może teraz coś drgnie.A nasz Papież, wiedział o wszystkim i na oczach wszystkich pozdrawiał i obściskiwał pierwszego diabła w Watykanie?Chociaż nie jestem pewien czy ktoś zaraz nie wypłynie z większymi zasługami dla belzebuba.No ale zbrodnia na dzieciach? E to chyba nikt go nie przeskoczy.Jednak stara prawda dalej się broni,najciemniej pod latarnią.

  14. Obcowanie rozumem i psychiką z kościołami, zwłaszcza katolickim, jest działalnością patomorfologiczną. Jest to zajęcie niezdrowe i ekstremalnie ryzykowne. Osoby nieuodpornione szybko przesiąkają chorobotwórczymi miazmatami porażającymi psyche i wykoślawiającymi rozum. Korzyści z tego są pozorne, a straty realne.
    1. funkcjonariusze Kościoła zawodowo głoszą miłość, nigdy jej realnie nie zaznawszy. Kierują oczy ku abstraktowi niepozwalającemu na odczucie autentycznej i pełnej miłości w sobie, grzęzną w monidłach i piramidalnych fantazmatach. Im więcej to rozważają tym mniej mają substancji. Im więcej formułek wypowiadają, tym są bardziej puste.
    2. Jedyna możliwość poznania miłości prawdziwej, cieszenia się nią i odpowiadania za nią, jest im odmówiona, ponieważ sami postanowili się od niej odciąć.
    3. Gadają strasznie dużo o czymś, o czym wiedzą strasznie mało. Ale są pierwsi do stawiania wymagań, sztucznych, chorych, będących lustrzanym odbiciem ich skrzywienia. Rozliczają z tego ludzi mających nieporównanie większe pojęcie o miłości i ich potępiają.
    4. Zmanipulowani od kołyski, skrzywieni w domu, pragną uświęcenia widząc je w Kościele. Szukają w swoich głowach głosów i znaków od nieistniejącego Boga, który ich poprowadzi do kapłaństwa, by tłumacząc się nieistniejącym, rozsiewać miłość na świecie wśród ludzi, nie mając o tym pojęcia innego, jak bajania ich starszych kolegów głodnych kobiecej czułości lub psychicznie wykastrowanych. Nie nazywają tego chorobą umysłową, ale łaską.
    5. Są formatowani w seminariach, przykrawani do wzorca apostolskiego, trzebieni z własnej woli i własnego krytycznego rozumu. Nazywają to „studiowaniem” i sądzą, że na koniec posiedli wyższe wykształcenie.
    6. Trzebieni są z własnych, naturalnych i intymnych uczuć i potrzeb psychicznych. Odcinają się od najbardziej ludzkich i konstytutywnych potrzeb osobowościowych. Na własne usilne życzenie stają się w większości kalekami osobowościowymi. Nazywają to z dumą”formowaniem ku kapłaństwu i świętości”.
    7. Przebywają wyłącznie w męskim towarzystwie. Kobiety w Kościele to służki i niższa kategoria człowieka. Jeśli je widują, to najczęściej klęczące na kolanach i szorujące kościelne podłogi lub podmywające ludzi terminalnie chorych.
    8. Za wzór i nieustającą doskonałość kobiecą mają Maryję Zawsze Dziewicę, z którą nie da się ani rozmawiać jak z kobietą ani patrzeć jak na kobietę. Można ją tylko wielbić i bić przed nią pokłony.
    9. Jedyny realny kontakt z żywą kobietą jest dla nich grzechem śmiertelnym. Jedyne co mogą żywym kobietom uczynić – to krzywdę: zrobić z niej kochankę, zrobić jej dziecko – i porzucić. Nie wolno im i nie umieją prawdziwie kochać i nie mają żadnego pojęcia co to znaczy mieć dziecko i odpowiadać za dziecko.Dziecko jest dla nich wyłącznie Dzieckiem Poczętym. To cała definicja dziecka.
    10. Nie orzą, nie sieją, ale plon otrzymują. Problemy życia tych, których rozliczają są im nieznane inaczej jak z formatujących pouczeń i żądań przełożonych oraz patologii. Nie ma w ich skrzywionych osobowościach tego co konieczne, by pojąć czym jest życie człowieka.
    11. Są niedojrzali, są skrzywieni., Są zalęknieni, są wytrzebieni. Niektórzy pragną poznać to, o czym bez przerwy gadają. Nie wiedzą jak i nie wolno im. Więc wpadają w patologie, z których potrzeba bliskości drugiej ufnej osoby staje się wynaturzoną potrzebą pedofilską.
    12. Niezaspokojenie naturalnych i tworzących autentycznego człowieka potrzeb jest ich piekłem wewnętrznym. To co jest dobre i naturalne, muszą odrzucać i zastępować fałszem, sztucznym obrazem i mieć to za świętość. A to co dobre w rezultacie jest dla nich skalane.
    13. Żyjąc w wewnętrznej sprzeczności, by nie zwariować, muszą sobie zaprzeczać. Muszą uciekać w sztuczne formuły i coraz intensywniejsze fantazmaty. Stąd te miliony dziwacznych modlitw, stąd te infantylne pieśni i wezwania, stąd ta celebra i śmieszne stroje, stąd dziwaczne żądania wobec normalnych ludzi i stąd wymuszanie niezdrowych relacji ze światem.

    W sprawie pedofilii księży mamy rzecz nie do przezwyciężenia w sposób dobry dla autentyzmu człowieka w kapłanie. Będąc kapłanami żyją w sprzeczności z sobą, co musi się objawiać nienormalnie częstymi patologiami, w porównaniu z ludźmi zdrowymi na umyśle i osobowościach. Jedyne co może Kościół zrobić nie ujawniając własnego zakłamania, to spacyfikować to metodami policyjnymi: wprowadzeniem nadzoru i kar. Nie może nic zrobić środkami autentycznie ludzkimi, ponieważ jest to fundamentalnie sprzeczne z konstytucją kapłana.
    Dysponujemy niepodważalnymi dowodami kłamstwa i klęski kapłana, od zarania religii: głoszą święte hasła i nieustannie się im sprzeciwiają. Głoszą równość ludzi i nieustanie ich dzielą i poniżają. Głoszą pokój i nieustannie wywołują wojny i konflikty. Głoszą miłość i nieustannie ją gwałcą. Nieustannie gadają o Jezusie i ciągle nie mają pojęcia co on właściwie mówił. Ciągle, od 2000 lat „pogłębiają rozumienie Jezusa”i ciągle nie pojmują spraw najprostszych, które człowiek niespaczony, wolny i autentyczny pojmuje bez problemu, w dodatku od dziecka.

    Dlatego apele i oświadczenia Franciszka to tylko pozór. On ma je za coś autentycznego, ale nie wyczuwa, że głosi niemożność, której jest najwyższym funkcjonariuszem. Wydaje mu się, że widzi, a jest ślepy. Jego niedawny poprzednik – święty Karol Wojtyła, uczył się miłości od kołyski, na wzór kościelny. Uczył się i wyuczył. Słowo „miłość” odmienioną przez wszystkie przypadki i do wszystkiego przyklejoną, wypowiedział 20 milionów razy i napisał sto tysięcy razy. I w żaden sposób nie przeszkodziło mu to w chronieniu kościelnych pedofilów, w kłamaniu, że są ich w Kościele nieprzeliczone tabuny, w obciążaniu ofiar za zbrodnie klechów, w zamykaniu im ust, w odmawianiu zadośćuczynienia.
    Kościół i ludzki autentyzm to oksymoron. Znajdziemy w nim wszystko, tylko nie to.

  15. Wczoraj o 22:00 TVN pokazała przejmujący dokument Ewy Ewart „Tajemnice Watykanu”. Była tam duża sekwencja o pedofilii w KK, w tym o wyjątkowym łajdaku, jakim był Marcial Maciel Degollado, twórca Legionu Chrystusa. Po obejrzeniu dokumentu utrwaliłem się w przekonaniu, że niezależnie od tego, kto aktualnie jest papieżem, działania Watykanu na przypadki pedofilii są zawsze reaktywne. Działania zapobiegawcze, a więc takie, które by miały charakter prewencyjny, są pozorne. Jakże zresztą może być inaczej, gdy KK jest instytucją monarchiczną, żywcem przeniesioną z średniowiecza. W takiej organizacji, choćby monarcha był ideałem, nie jest możliwe ogarnięcie wszystkich jej elementów składowych. Nie jest też możliwe samooczyszczania się ze zła. A gdyby się Kościół zdemokratyzował, to zatraciłby swoją istotę, jaką jest papieskie jedynowładztwo. I tyle.

  16. @Tanaka

    Na szczęście jestem sympatykiem Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego i cała ta szczegółowa egzegeza istoty posłannictwa KK mnie nie dotyczy.

  17. @Prowincjusz

    W piątek na canal+ film też był nie najgorszy. Nie polski, ale…

    http://www.filmweb.pl/film/Polowanie-2012-640318

    I być może przy okazji tego filmu parę uogólniających zdań dałoby się napisać, ale akurat polskie realia sprzyjają pewnej monotematyczności spojrzenia i te rejony istnienia problemu pozostawiamy na później.

  18. I tak było zawsze – to do wpisu Tanaki.
    Jeśli ktoś nie czytał, a myślę że większość, to polecam „Listy Amabeda ETC., w Tłumaczeniu Księdza Tamponet” Woltera. Fakty tam opisane, są wciąż aktualne.
    PS. AS, w formie – jak zwykle. Z ludźmi dotkniętymi pewnymi przypadłościami, najlepiej się zgadzać.
    Masz rację Aaronie!

  19. Odstawcie TVN,polecam.