Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

9.02.2014
niedziela

Marcina Króla wołanie na puszczy?

9 lutego 2014, niedziela,

1.
Kiedy w weekend w „Gazecie Świątecznej” czytałem rozmowę z Marcinem Królem, filozofem i historykiem idei, miałem poczucie, że może z naszą debatą publiczną nie jest aż tak źle, jak niektórzy sądzą.

Oto Marcin Król, jak na filozofa przystało (a czegóż chcieć więcej od filozofa?!), przenikliwie i krytycznie diagnozuje naszą obecną sytuację społeczno-gospodarczą. Mało tego: Filozof przyznaje, że rodzima inteligencja: ta od katolickiej opcji na rzecz ubogich, i ta od laickiej potrzeby troski o wykluczonych, dała się uwieść po 1989 r. jednej idei – idei wolności. Sprowadzając ją przede wszystkim do wolności ekonomicznej i wiary, że niewidzialna ręka rynku rozwiąże wszystkie nasze problemy.

Tyle że szybko się okazało, iż niewidzialna ręka rynku nie tylko nie rozwiązuje problemów społecznych, ale potrafi je w zastraszającym tempie produkować. Kryzys, który wybuchł w roku 2008, to koniec naiwnego marzenia, że wolny rynek oznacza powszechne błogosławieństwo. Jeśli już, jak podkreśla Król, to tylko dla nielicznych. Szczególnie gdy uspołecznia się straty i prywatyzuje zyski. A tak się stało.

Nie dziwmy się więc, że nasi rodzice żyli w paradygmacie „końca historii”, powtarzając naiwną śpiewkę: „Jutro będzie takie, jak dziś, tylko lepsze”. Dziś ludzie młodzi żyją w całkowicie przeciwnym przekonaniu, powtarzając wciąż: „Jutro będzie takie, jak dziś, tylko gorsze”. I tak wróciliśmy do historii.

2.
Rozmowa z Marcinem Królem jest ważna jeszcze z innego powodu. Oto mamy intelektualistę, który nie boi się publicznie poddawać krytyce własnych dotychczasowych przekonań. Jakby się Król naczytał Paula Ricoeura, francuskiego filozofa, tego od ważnej książki pt. „Symbolika zła”, który pod koniec swego długiego życia (zmarł w wieku 92 lat) przyznawał, że każda kolejna przeczytana książka zmienia jego ogląd świata.

I z tego powodu – krytycznego podejścia do swoich przekonań – Król to absolutny ewenement w kraju, gdzie za cnotę nie uważa się ruchu myśli (bo książek się nie czyta). Za cnotę uchodzi trwanie przy przekonaniach, nawet gdy one już od dawna spoczywają na śmietniku historii, bo kiedyś przeczytało się jedną książkę.

Zapytacie: skąd w kraju nad Wisłą tak dużym uznaniem cieszy się intelektualna drzemka? Król mówi wprost: z niewiedzy i nieczytania książek właśnie. Ludzie, którzy dziś w Polsce trzymają stery państwa, mediów i gospodarki, wciąż cytują (o ile w ogóle cytują jakiegoś filozofa…) tylko dwie książki, które w młodości przeczytali, bo prof. Król im polecił: „Wolny rynek i wolność” Hayeka oraz „Społeczeństwo otwarte” Poppera.

A jeśli tak, to trudno oszacować, co jest większym dla kraju zagrożeniem: drzemka intelektualna elit czy niepewność i ryzyko teraźniejszości. Ryzyko, które zmusza do społecznej i politycznej wyobraźni, a nie powtarzania utartych banałów.

3.
Marcin Król był i jest wychowawcą całych zastępów rodzimej, młodej inteligencji: i jako profesor na Uniwersytecie Warszawskim, i jako wieloletni naczelny „Res Publiki Nowej”. Czy ci, którzy słuchali i czytali Króla, gdy zapewniał ich, że wolność jest kluczową wartością, posłuchają go także i dziś, gdy mówi, że oprócz wolności potrzebujemy także braterstwa? Że oprócz wolnego rynku potrzebujemy również sprawiedliwości społecznej, jeśli nie chcemy ściągnąć na siebie jakiegoś nieszczęścia?

Otóż tak jak profesor Marcin Król jest pesymistą w kwestii rozwoju i rozwiązywania palącego problemu, jakim są nierówności społeczne, tak i ja jestem pesymistą, że dzisiejszą diagnozą autora „Europy w obliczu końca” ktoś z jego uczniów się przejmie. Przede wszystkim dlatego, że są to uczniowie z pokolenia, które doskonale odnalazło się w porządku społecznym i politycznym po 1989 r. To pokolenie które, jakkolwiek brutalnie to nie zabrzmi, swój status liczy nie ilością przeczytanych książek, ale posiadanych gadżetów. Pokolenie które – czerpiąc pełnymi garściami z wolności – praktykowanie braterstwa i równości uznaje za przejaw frajerstwa.

Ale na koniec chcę powiedzieć jasno: dałbym wiele, żeby dzisiejsze wołanie Marcina Króla o równość i braterstwo nie okazało się wołaniem na puszczy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 40

Dodaj komentarz »
  1. Powtórzę najpierw komentarz,który zamieściłem pod przemyśleniami Adama Szostkiewicza.
    Mieczysław S.Kazimierzak
    10 lutego o godz. 7:08
    Polska wersja językowa książki PUŁAPKA James’a Goldsmith’a ukazała się w roku 1995.
    Jak na ironię w książce został zamieszczony wywiad jaki z autorem przeprowadził Radek Sikorski,ówczesny korespondent wojenny z rewolwerem w reku.
    Ten rekwizyt jak był potrzebny aby później zostać ministrem od wojny i awansować do wojennych spraw zagranicznych.
    Tak się składa,że synkretyzm ekonomiczny nie tylko doprowadził do WOJNY O PIENIĄDZ,którą opisał Song Hongbing,ale podzielił państwa na beneficjentów i ofiary.
    Redaktorowi Adamowi Szostkiewiczowi,który ma wzorcowego moderatora w usuwaniu komentarzy spod znaku KULTU HOLOCAUSTU,polecam podział na cywilizacje i znaczenie CYWILIZACJI PODWÓJNEJ MORALNOŚCI w mieszance cywilizacyjnej,której doświadczamy.Pozwoliła się odbić od ściany komunizmu do ściany globalizmu,też ma swoich beneficjentów.”
    Godni podziwu byli ci ekonomiści,którzy mieli odwagę przyznawać się,że nie pojmują EKONOMII SOCJALISTYCZNEJ,ale dobrze uczyli o jej POLITYCZNEJ istocie.Dziś mamy do czynienia z EKONOMIĄ POLITYCZNĄ GLOBALIZMU,ale bez nauki o EKONOMII SOLIDARNOŚCI,czy nawet SOLIDARYZMU,które to przymiotniki są słowami,wytrychami dla kolejnego utopijnego myślenia.Świechtają nimi na lewo i na prawo bez używania języka matematyki,który okazał się być podstawą klasycznego wykształcenia w CYWILIZACJI ŁACIŃSKIEJ bazującej przecież na antycznej kulturze greckiej.
    Trzeba odkurzyć dzieła polskich badaczy.Jest POLSKI LOGOS A ETHOS Feliksa Konecznego,do którego w dobie globalizmu trzeba dopisać językiem matematyki rozdział o wartościach narodowych.Będzie pomocny w udokumentowaniu tezy Tadeusza Zielińskiego z STAROŻYTNOŚĆ ANTYCZNA a SZKOŁA KLASYCZNA,że :
    SZKOŁA KLASYCZNA ZE STANOWISKA EKONOMICZNEGO MOŻE BYĆ NAZWANA SZKOŁĄ ISTOTNIE SPOŁECZNĄ.

  2. Będzie się działo, jak nic, bo już i gospodynie domowe ostrzą tasaki! Oto, co jedna pisze na blogu (Marcin Król w wersji ludowej i nieco ludycznej):

    „Szło o władzę, wyrywaną z rąk do rąk niczym łopatka w piaskownicy. O wytwarzanie zgiełku, który uniemożliwia dostrzeżenie spraw istotnych. Który pozwala ukryć ignorancję.

    Znamy historię o „matce Madzi”? A „gender” znamy? To może jeszcze znamy naszą klasę polityczną i jej licznych naśladowców oraz ich wyświechtane sposoby na radzenie sobie z trudnościami?

    To teraz, dla odmiany, zastanówmy się, czy znamy ludzi, którzy wyjechali z Polski, bo nie mogli tu znaleźć pracy, która pozwalałaby normalnie żyć. Czy znamy pracodawców, którzy nie wypłacają pensji pracownikom, żądając od nich harówki po 12 godzin? Znamy przypadki firm, gdzie rozpłynęły się wielkie publiczne pieniądze i nikt nie jest w stanie stwierdzić, kto je wyprowadził. Znamy, ale zajmować się tym raczej nie mamy.

    Mamy siedzieć cicho i śnić sen o matce Madzi oraz odróżniać trzy poziomy nasycenia herbat Bamboszowej. A o rzeczy naprawdę istotne publicznie nie pytać. Nie widzieć ich. Niech trup w szafie gnije w kulkach o woni lawendy – wejdzie się z nim w kontakt dopiero, gdy przeciąg otworzy kryjówkę…

    Ja też bardzo się boję trupów i przeciągów, ale boję się jeszcze bardziej tych, którzy wmawiają, że o istotnych sprawach nie trzeba rozmawiać. Że lepszy jest prywatny i publiczny small talk. Bo atmosfera z dnia na dzień robi się coraz bardziej duszna i zatruta. Jeśli zaś, jak mówią, jest to „nasz dom – Polska”, to wypadałoby tutaj przewietrzyć, gdyż zaciąga trupem – a zaleca nam się co najwyżej z domu tego wiać…

    Nam, czyli wszystkim „roszczeniowcom”, którzy nie chcą pracować za darmo lub za prawie darmo dla ludzi, którzy nie robią nic lub prawie nic, lecz mają świetne pensje i feudalny sposób traktowania bliźnich. Nie chcemy żyć w społeczeństwie o skrajnym rozwarstwieniu społeczno-ekonomicznym.

    Chcemy, jak napisała dziewczyna w liście do „Wyborczej”, pracować przez normalną ilość godzin, za pensję, która pozwala skromnie przeżyć, w kulturze pracy, która sprawia, że nie czujemy się wyssani przez wampira, lecz mamy ochotę jeszcze trochę się zabawić i ucieszyć życiem, które w tych okolicznościach nie jest złe: Poskakać na ulicy, śmiać się z przyjaciółmi, dzieciom bajki opowiadać…

    Publika za to dziewczynę złośliwie zjechała. Bo młoda, głupia, naiwna, chciała być normalna! Pogodna, wielostronna, ludzka, ciepła i nie oddana wyłącznie karierze… Chciała być jak sympatyczna postać grana w „Dniu Świstaka” przez Andie Mac Dowell.

    Za to właśnie polski zbiorowy komentator odsądził dziewczynę od czci, rekomendując jej wypisz-wymaluj postawę, jaką miał bohater grany przez Billa Murraya: poważnego (zaciętego, zgorzkniałego, pełnego pogardy i… nieszczęśliwego) człowieka, dla którego nie liczy się nic poza własnym czubkiem nosa we własnym świecie kariery, a inni ludzie – to śmiecie i breja…

    Ponieważ rozrósł się u nas odsetek podobnych socjopatów, niegdyś prosto i prozaicznie chamami nazywanych, przydałaby się w Polsce zbiorowa psychoterapia: Dzień Świstaka dla Polaka!

    Codziennie to samo dla nadętych, wzgardliwych, podłych i bezwzględnych dupków, dopóki nie nauczą się: szanować, kochać, widzieć, doceniać i… cieszyć.

  3. A jeszcze prosiłabym mądrych komentatorów, których, jak widzę, jednak sporo się ostało, o analizę sytuacji w Polsce w kontekście sytuacji na Bałkanach.
    Wiem, wiem: A co nas obchodzą Bałkany i jakiś ich egzotyczny arcyksiążę?…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Kiedyś głupota dotykała raczej proste umysły i tych co nie czytali książek.
    Dzisiaj głupota ma we władaniu wszystkich.

  6. Moim zdaniem Autor zwyczajnie obawia się nazwać rzeczy po imieniu: ci ,,ludzie” nie zapadli w ,,drzemkę intelektualną” ale zwyczajnie korzystając z możliwości jakie stwarzał nowy system USTAWILI się. Pojawiający się dziś krytycyzm(?), przewartościowanie swojej postawy(?) wynika być może ze zwyczajnego w dużej mierze lęku, że gniew ,,nieudaczników” (sam pamiętam tłustą mordę Piskorskiego gdy tłumaczył swoje miliony przed trzydziestką, że widocznie jego rówieśnicy nie okazali się tak zdolni jako ON) będzie musiał znaleźć ujście. Bunty krajów arabskich, zamieszki w Grecji czy Bośni, desperacja majdanowców na Ukrainie ma źródło w tym samym – braku perspektywy, tego ,że nasze dzieci będą miały gorzej niż my, powiększającym się rozwarstwieniu i wykluczeniu.
    Problemem naszego kraju jest to, że pokolenie, które przejęło ten kraj w 1989r wykorzystało swoją pozycję. Bynajmniej nie byli to ludzie pierwszej kategorii intelektualnej. J. Kuroń gdy mu pokazano założenia tzw. planu Balcerowicza miał rzec ,,nic nie rozumiem z tego ale podoba mi się”. Podobno jak już był na politycznym aucie popłakiwał nad skutkami swojego ,,podobania mi się” a gdy miał coś do powiedzenia do zajmował się ogłupianiem swoimi gadkami okradanych robotników.
    Kim byłby dziś pan Donald Tusk? Historyk z kiepską znajomością języków obcych? Na przeciwko by siedział inny ,,Tusk”, tyle, że 20 lat starszy, który miał to szczęście, że 25lat temu miał ,,wyższy” papier znajomość języka obcego podstawową a teraz siedzi na przeciwko i wymóżdża mowy o roszczeniowości i marnych kwalifikacjach pana Donalda. Call center na umowie śmieciowej?
    Oczywiście są ludzie niezłomni: Balcerowicz – on ZDANIA NIE ZMIENIŁ To ,,politycy spowodowali” kryzys a nie krótkowzroczna chciwość ,,rynków”. To ludzie są roszczeniowi i generują koszty, które osłabiają konkurencyjność gospodarki bo chcą godziwie żyć i nie tyrać za chińskie stawki. Ubzdurał sobie 60% limit zadłużenia i już. Dlaczego nie 50? Nie 70? Nigdy ów pan nie wypowiedział się.Ja bym raczej poparł konstytucyjny zakaz zadłużania się.
    To nie była drzemka intelektualna ale zwyczajne ustawienie się. Czy lekarze domagają się zmiany systemu opieki zdrowotnej? Nie. Czy prawnicy domagają się stanowienia lepszej jakości prawa – bynajmniej przecież to ONI jako ludzie kompetentni je tworzą. Nawet tak nie rynkowi przedstawiciele kierunków humanistycznych nie domagają się wprowadzenia zasady: jeden profesor – jeden etat co by podniosło poziom badań naukowych. Nie – oni jak komiwojażerowie
    latają od szkoły do szkoły, podpierając się asystentami.
    Gdyby zależało naszym rządzącym na uczciwości to np. znieśli by zasadę współwiny ukrywających dochody przed fiskusem co rozbiłoby zmowę milczenia umożliwiającą polskim firmom wymuszanie zatrudnienia na zasadzie ,,najniższa krajowa+reszta pod stołem”.
    Kasa usprawiedliwia wszystko a w 1989r nasze elity dały sobie przyzwolenie na łapczywość bez ograniczeń, mass media należące do korporacji wspierają tą postawę. Ktoś kto domaga się zmniejszenia rozwarstwienia, ograniczenia wyzysku zatrudnionych, godziwszych warunków zatrudnienia to ,,lewacki, roszczeniowy populista”,ktoś kto de facto domaga się by zatrudnieni pracowali za mniej, by firmy mogły bezwzględniej wyzyskiwać pracowników jest ,,odpowiedzialny”, ,,pragmatyczny”. Przypominam pragmatyczny pan Aleksander K. jest teraz na etatach u Kulczyka i Nazarbajewa.
    Kasa misiu kasa a nie drzemki intelektualne

  7. I tak red. Makowski wraz z cenionym z reszta przeze mnie prof. Królem dogonili w ocenie sytuacji Prawo i Sprawiedliwość wraz z Macierewiczem i prezesem Kaczynskim. Teraz zgodnym glosem wszyscy twierdza, ze obecna Polska to sciema i trzeba ja wymienic. Typuje wiec przyszly sklad parlamentu: wiekszość wzgledna ma PiS, ale po zawarciu koalicji z Palikotem, Biedroniem, „panią” Grodzka oraz Leszkiem Millerem powstania większość bezwzgledna, ktora bedzie mogla rujnować kraj do woli.

  8. Proponuję przeczytać odpowiedź Roberta Gwiazdowskiego.

  9. „Dziś ludzie młodzi żyją w całkowicie przeciwnym przekonaniu , powtarzając wciąż :
    „Jutro będzie takie, jak dziś, tylko gorsze”

    I ci młodzi – jeszcze chwila a wyjdą na ulice, nie z pozdrowieniami dla władzy, –
    co osiągną – nie wiadomo – zależy znów kto nimi będzie kierował !

  10. W wywiadzie z Królem ja zwróciłam uwagę na to „coś”, co wg rozmówcy przyjdzie i wywróci znany nam świat. Zwróciłam na to uwagę, bo sama mam podobne odczucia.
    Klimat społeczny wydaje się coraz bardziej sprzyjający takiemu właśnie „czemuś”. Nierówności społeczne wzrosły niesamowicie w czasie ostatnich dziesięcioleci. Bogacze nie chcą się dzielić, automatyzacja rośnie i wyrzuca na margines kolejne pokolenia. Skończyć się to może rewolucją. Albo innym „czymś”.
    Nie jestem apologetką rewolucji, wszystkie kończą się tak samo – terrorem, a potem wyłonieniem nowej formy władzy. Mogę sobie jednak rewolucję pochwalać albo ją potępiać, lecz nie ma to wpływu na procesy społeczne.

  11. A ja znalazlem pod wywiadem ten oto wpis (ponizej). Przypadl mi do gustu, gdyz podobie sprawy widzialem i widze. Takze pamietam jak na poczatku transformacji popieral Krol te kretynska trzecia droge autorstwa Wojtyly, ktora zmaterializowala sie w postaci wyznaniowego panstwa.

    >>Panie Krol, o nadmiar wyobrazni nie posadzalem pana w 90 roku – wtedy glosil pan bzdury na temat liberalnej demokracji, choc po naukowcu, z dostepem do zachodniej literatury specjalistycznej, spodziewalem sie wtedy tego, ze cos z niej przeczyta. Likwidacja PGRow to osobne zagadnienie swiadczace o braku wyobrazni. Na brak ktorej nie narzekal kler – pozniejszy wlasciciel wielu bylych PGRow. Tak wami manipulowal byscie byli niechetni do wszystkiego co w jakimkolwiek stopniu nawiazywalo do socjalizmu. A ja zachodzilem wtedy w glowe dlaczego rzady i mondrale, jak pan, nie staraja sie o strukturalne przeksztalcenie PGRow w kooperatywy – dlaczego tylu ludzi skazuja na nedze, a ziemie na lezenie odlogiem. Kooperatywy do tej pory z powodzeniem funkcjonuja w Szwecji, Danii, i Stanach Zjednoczonych. No ale tacy wybitni ludzie i jakos nie potrafili przeskoczyc wlasnych uprzedzen.

    Panie Krol, o nadmiar wyobrazni nie posadzam pana i w dniu dzisiejszym. To wzdychanie do populizmu i wybitnych przywodcow, przy jednoczesnym dolowaniu demokracji o tym wlasnie swiadczy. Tymczasem calkiem niedawno ta zgnila demokracja amerykanska, ten marazm i degrengolada, swietnie poradzila sobie z ekonomicznym kryzysem (demokraci i socjalista Obama), a jeszcze wczesniej rozprawila sie ze swiatowym terroryzmem. I to pod wodza tego debila Busha.
    A pan wzdycha do systemu z wieksza doza wodzowstwa, wizjonerstwa, i metafizyki. Tylko jak doprowadzi to do ponownego brania sie za lby i kolejnej wojny w Europie, to pan… oczywiscie nie bedzie mial problemow z wygloszeniem kolejnego „oops, zabraklo nam wyobrazni”. Tyle, ze akurat mnie najmniej zalezy na panskim biciu sie w piers. >>

  12. Lepiej nie wołać na puszczy. Można się przeziębić.

  13. Prof. Król, jak przystało na prawdziwego intelektualistę, proponuje pogonić neoliberałów, którzy są winni temu, że ludzie pracują, zamiast dostawać towary i usługi za darmo i proponuje w to miejsce zatrudnić jakiegoś Wielkiego Męża Stanu, takiego jak np. Bismarck, Richelieu, de Gaulle lub w ostateczności Piłsudski. Wszyscy ci Mężowie Stanu odnieśli niesamowite sukcesy: wygrali wojny, zdobyli łupy i ludzie nie musieli pracować. Czyż nie jest to prosta i miła perspektywa? Zamiast pracować, profesor proponuje, lepiej dzielić łupy i leniuchować. Powstaje jedynie pytanie, kto ma być tym Mężem Stanu? Wrodzona skromność nie pozwoliła profesorowi tego powiedzieć, ale mi wolno: prof. Król na Męża Stanu. Umarł neoliberalizm, niech żyje Król! Jak mawiały przedwojenne gazety: Wodzu prowadź na Kowno! Tam na pewno będzie dużo łupów.

  14. Jak się ma postęp do szczęścia i stabilizacji? Przecież chcieliśmy postępu a nie szczęścia. Postęp to nieustanna zmiana i wyścig, do tej pory był dogmat wyścigu indywidualnego, teraz TRENDY jest mówić o wyścigach społecznych (ciekawie jak komicznie będzie to wyglądało w wersji polskiej?Już przymiarki są…). Niestety ale ekonomia jak i socjologia nie zajmuje się poznawaniem natury ludzkiej i definiowaniem szczęścia, dlatego można przeczytać milion książek a dalej nic nie wiedzieć. Polacy jak sobie pościelili tak teraz śpią i ja się dziwię, że Marcin Król się dziwi 🙂

  15. @ vps
    11 lutego o godz. 8:19
    Mała uwaga do końcowej części Twojej wypowiedzi – piszesz, że ludzie ,,tak jak sobie pościelili tak teraz śpią”. Otóż nie jest tak do końca – ludzie nie wiedzieli, że kapitalizm (szczególnie ten powstały w wyniku thatcheryzmu i reaganomiki) oznaczający pełne półki towaru i zalewanie baku ekstrabryki pod korek czy rezydencje z basenem (a tak to wyglądało w amerykańskich filmach) dla większości oznacza także bezrobocie, wyścig szczurów, potraktowanie jako zasób ludzki a nie człowiek. Tego ci zwykli ludzie nie wiedzieli – ,,wiedzieli” co prawda o bezrobociu ale po 45 latach ,,pełnego zatrudnienia” zwyczajnie była to bajka o żelaznym wilku, którą złapana tysiąckrotnie na kłamstwie komuna straszy biednych ludków, wiedzieli o biedzie i bezdomności wielu Amerykanów ale przecież to był propagandowa gadka zbierającego dla nich śpiwory Jerzego Urbana. Tymi, którzy naprawdę WIEDZIELI byli aparatczycy komunistyczni. Oni podróżowali, przypomnę, że jeden z nich Balcerowicz był w USA gdzie został ,,nawrócony” na wolny rynek. Pamiętam kpiny Urbana z idei dekomunizcji – on stwierdził jej daremność ,jako że już dojście do władzy Gorbaczowa i program jego reform dało sygnał aparatczykom , że to koniec więc ostatnie cztery lata poświęcili na zainstalowanie nomenklatury w gospodarce. Na tą sytuację nałożyło się ześwinienie części tzw. ekspertów Solidarności – odsunęli oni na bok ludzi takich jak prof. Kowalik, postulujących bardziej wyważony sposób transformacji, ze zwróceniem uwagi na jej społeczne koszty. Polska przyjęła BEZ DYSKUSJI to co ,,upichcono” dla niej w MFW, czym zszokowała ,,negocjatorów”(nawet głodujące kraje Afryki ,,wierzgały”). Ba, wręcz byli tacy, którzy domagali się jeszcze bardziej radykalnych kroków, tych wręcz przedstawiciele zachodnich banksterów, bardziej świadomi tego, że jednak istnieje coś takiego jak społeczny koszt musieli hamować.
    Trzecią grupą decydentów byli zwykli ignoranci (często przyzwoici ludzie) którzy ,,niewiele z tego rozumieli ale podobało im się”
    Twoją pretensję(przepraszam za takie określenie) do ,,ludzi” mogę porównać do tego jakbym miał pretensje do kogoś kto nie miał szansy na przyzwoitą edukację, że nie zna języków obcych i nie umie czytać ze zrozumieniem a takim było społeczeństwo czasów komuny.
    Na koniec ,,krótka lista”:
    Kwaśniewski Aleksander: był po stronie zarządzających zomowcami ale przeca PRZEPROSIŁ. Podpisał konkordat (łamiąc jedną z gł. swoich obietnic wyborczych) a teraz pląta się wokół Palikota wyrosłego na gruncie jego podpisu. Podpisał drakońską, przeciw skuteczną ustawę antynarkotykową – POMYLIŁEM SIĘ.
    Leszek Miller za tzw. komuny tzw. beton w 2001r wolnorynkowiec i pudel Busha
    To dlaczego prof Król się nie mógł pomylić. Mniejsza o koszty ich pomyłek.
    Lekarze, prawnicy, zawodowi ,,działacze”, różnej maści spryciarze i kombinatorzy nie powiedzą, że się pomylili.
    A reszta? Ci mityczni ludzie? Dzięki mass mediom stoją na pastwisku tępo przeżuwając a postronkiem dla nich jest kredycik na 30lat

  16. Wystarczyło mnie przeczytać komentarze i to co napisał gospodarz by stwierdzić że szkoda czasu zapoznawanie się w oryginale z wypowiedziami Pana Krola. Kiedyś filozof to był gość co starał się dociekać przyczyn zjawisk. Był to taki można powiedzieć przodek naukowca , ale nie wyspecjalizowanego w jednej dziedzinie (interesujący się prawie wszystkimi aspektami życia), który nie wykonywał doświadczeń fizycznych , a jedynie myślowe.
    Teraz coraz częściej widzę, że ludzie którzy mają tytuły filozofów filozofują , ale w sposób popularnego powiedzenia, czyli wymądrzają się i ględzą z oderwaniu od faktów i na podstawie swych własnych wyobrażeń i frustracji.
    Takie działania tych „filozofów” niczego pozytywnego nie wnosi.
    krzys52
    10 lutego o godz. 20:58
    znalazł komentarz jakiegoś chyba blogowicza, który pokazuje, że wiedza w tematach na które pisze ten Pan jest u niego znikoma.

  17. Krzysztof Mazur
    11 lutego o godz. 8:18
    Marcin Król ma tę przewagę na innymi i nad Tobą także, że przyznał się do swojej głupoty. To rzadkie dziś zjawisko. Dziś podano w mediach, że w roku ubiegłym wyemigrowało pół miliona Polaków. Razem ich będzie już około 4 milionów, plus 2 miliony bezrobotnych tutaj i kilka za 1600 brutto na śmieciowych. Naród się zwija, dzieci się nie rodzą, ginie, tylko banki trzymają się dobrze, jak w każdej kolonii. Najbardziej rozśmieszają żarty wielu mend medialnych o polskim przemyśle motoryzacyjnym. Ani tam jednej śrubki polskiej, tylko czarna siła robocza roboli, niewolników.

  18. @ jasny gwint
    11 lutego o godz. 9:57
    Toż to litania roszczeniowego lewaka tęskniącego za PRLem. Powinniśmy z radością godzić się na umowy śmieciowe bo to podnosi konkurencyjność naszej gospodarki, mieć dzieci bo tego wymaga nasze myślenie o przyszłości a emigracja? To wolny rynek niczym Matka Natura reguluje pogłowie zdolne się wyżywić na jednym żerowisku. A to, że jedni żrą tak dużo to tylko zasługa ich PRACOWITOŚCI, TALENTU itp. – żarli by więcej ale mają tylko jeden odbyt, no głupie prawo i podatki ich też trochę ograniczają. Nie należy być niefrasobliwym durniem i zarabiając 2tyś na rękę na śmieciówce trzeba odkładać na emeryturę bo na starość będzie rachunek za lewackie bujanie w obłokach. No i wykupić prywatne ubezpieczenie zdrowotne bo będzie narzekanie na nędzę państwowej służby zdrowia. Z radością pogódźmy się z utratą prawa do urlopu jako socjalistycznym przeżytkiem krępującym nasz rozwój, praca do 67 lat to komunistyczny wymysł – proponuję pracę do 75 co w kontekście braku urlopów i chorobowego przełoży się na jeszcze bardziej znaczące wydłużenie prognozowanego przez ekonomistów wydłużenie życia. Gdyby nie lewackie złogi i liczenie na mannę z nieba socjalu wszyscy by mieli ekstra domy, dużo dzieci i byliby prawnikami, informatykami czy lekarzami. Poniajł? Więcej wolnego rynku bo to państwa spowodowały kryzys jak przemówił Balcerowicz gdy w końcu podciągnął opadłą w momencie upadku Lehman Bros japę.

  19. Polski ‚straszliwy neoliberalizm’ polega na tym, że większość społeczeństwa jest utrzymywana przez państwo, w tym:
    emeryci i renciści 9 mln
    sfera budżetowa 4 mln
    rolnicy 2 mln
    osoby na zasiłkach 1-2 mln
    razem 16-17 mln

    Utrzymuje to mniejszość pracująca w firmach prywatnych.

    Przeciętny majątek emeryta jest większy od majątku przeciętnego pracownika, który tego emeryta utrzymuje.

    Taka sytuacja oczywiście nie będzie trwała w nieskończoność. Ok roku 2020 państwo zbankrutuje (stopniowo lub nagle), przestanie płacić zasiłki, renty i emerytury (albo wypłaci tymczasowo tyle ile dostanie pożyczki z MFW, czyli niewiele, a pożyczka nie będzie trwać w nieskończoność) i jakich wtedy użyją słów przeciwnicy ‚strasznego neoliberalizmu’ i co zaproponują? Do kogo będą mieli pretensje za upadek państwa socjalnego? Może do ‚neoliberalizmu’?

  20. @Slawczan

    Tak dla ścisłości – jak nie wiem jak pościelić, to ryzykuję, że zrobię to źle i się nie wyśpię. Tutaj, zawsze w każdym momencie, trzymamy w jakimś procencie los w swoich rękach. Ale to tylko częściowo, refleksja nad samym sobą zawsze jednak się przydaje. Naszym obowiązkiem jest WIEDZIEĆ.
    Z drugiej strony wiedzieć wszystkiego nie można.

    Co do Balcerowicza, to wiedziano, tylko problem w tym, że u nas nie ma kultury dialogu ze społeczeństwem. Jak widać na przykładzie każdego rządu z powojennej Polski, ludzi się nie słucha, ludziom rzuca się resztki ze stołu, jakąś kość, jakąś marchewkę dla odwrócenia uwagi. Balcerowicz myślał tak jak dziś myśli PO, że skoro innym się udało wprowadzanie „terapii szokowych” to „przepisanie tego samego zadania domowego” przyniesie taką samą ocenę (Thatcher i Reagan jako koledzy z ławki do ściągania). Niestety to nie są profesjonaliści a AMATORZY – Polscy politycy i intelektualiści. Polska to AMATORKA (i tutaj mam na myśli większość ludzi, nawet sam bym siebie wliczył bo gadać to każdy może ale liczy się konkret, działanie) i „przepisywanie zadań i ściąganie od innych” nigdy nie da nam tej samej oceny bo „nauczyciele” (w tym przypadku nauczycielem jest Natura i prawa rządzące rynkiem; z pustego i Salomon nie naleje) tacy głupi nie są.

    Ja osobiście postawiłbym diagnozę: Teoretycznie jesteśmy wolni w każdej chwili bo naszym obowiązkiem względem samych siebie jest WIEDZIEĆ co jest grane. W praktyce wolni nie jesteśmy bo NIE WIEMY, tylko siedzimy w pewnym przedziale pociągu o nazwie – materializm historyczny Hegla i Marksa i to PROCESY decydują o tym co i jak się dzieje. Zgadzam się z M. Królem – za mało się czyta. Po tym poznać dyletanta i amatora. Za mało się czyta ze zrozumieniem, rzeczy starych, a nie współczesnych, bo współczesne nie uczą, one tylko analizują ten pociąg Hegla z mojego przykładu.

    Dostojewski pisał: (…) naśladownictwo zachodu -snobizm zachodu – nihilizm jako „lokajstwo myśli”. Wstydzimy się samych siebie – Europeizowanie niesie z sobą przede wszystkim lenistwo, nicnierobienie, zdejmuje z nas obowiązki i troski, odbierając inicjatywę i podsuwając kopiowanie, tępotę i lokajstwo myśli.(…) Oczywiście pisał o XIX wiecznej Rosji ale na przykładzie Polski spostrzeżenie nadal aktualne. Cywilizowanie się z za szyby, przez okno. Nawet sama krytyka europejskich wartości jest z góry, bez rozważania, odrzucana jako „niepostępowa”. Pytanie tylko co oznacza postęp? Czy noszenie masek tlenowych w Pekinie to postęp? Czy problemy wychowawcze i brytyjczyków to postęp? Pizza na wigilię w Norwegii to postęp? Zakazy ubierania choinek to postęp? Czy może marchewka jako owoc? Przecież taki postęp niszczy wszystko, nie selekcjonuje i na miejsce zdrowego drzewa wstawia kolejne drzewo tylko trochę inne…Jak to się ma do efektywności ludzkiego czasu i pracy?
    Nie uczymy się z przeszłosci tylko marzymy i fantazjujemy.

  21. Nie ma nic złego w tym, że Polacy wyjeżdżają do pracy za granicę. Państwo nie jest właścicielem człowieka, a kto uważa inaczej powinien wyemigrować do jakiegoś autarkicznego państewka typu Kuba albo Wenezuela, skąd już nie będzie mógł wyjechać. To nie jest żaden problem, że Polacy wyjeżdżają do krajów bogatszych tam pracować. Nie ma też nic dziwnego, że państwa, które mają kapitalizm od kilkuset lat, nie miały komunizmu, wielkich zniszczeń wojennych, zaborów i kontrreformacji są bogatsze od Polski. Zadziwiające jest raczej to, jak mała jest między Polską a zachodem Europy różnica.

    Problemem Polski jest to, że państwo zabiera pracownikom 40 % ich dochodów w podatku ZUS (plus PIT) i przekazuje te pieniądze milionom przedwczesnych emerytów w sile wieku, którzy powinni pracować, a nie siedzieć na emeryturach. Tego problemu nie da się szybko rozwiązać, ale trzeba najpierw chcieć.

    Prof. Król nie wymienił żadnych błędów do których by się przyznał, tylko atakuje nieokreślony ‚neoliberalizm’ nie precyzując czym on rzekomo jest. Takich mądrych mamy oczywiście więcej (vide Makowski). Szkoda tylko, że niczego nie proponują w zamian i sami nie wiedzą, co krytykują. Wiadomo jedynie, po co to robią: żeby mieć o czym pisać. Jedyne konkretne zalecenia w wywiadzie z prof. Królem polegają na szukaniu Wielkiego Wodza w stylu Bismarcka, de Gaulla, Piłsudskiego i Richelieu, co świadczy o życiu w innej epoce. I to jest problem z intelektualistami. Oni zawsze żyją w innej epoce niż reszta ludzkości. Przez stulecia i tysiąclecia nikt im tego nie wypominał. Opowiadali bajki z marsowymi minami. Faraon, król albo prezydent udawał, że tego słucha, po czym robił swoje, a intelektualista wierzył w swój dobrze spełniony obowiązek. Teraz jest jednak inaczej, bo tłum ćwierćinteligentów od razu wytknie intelektualiście, że ten mówi (cytując Gombrowicza) ‚im mądrzej tym głupiej’.

  22. @ Krzysztof Mazur
    11 lutego o godz. 11:52
    Proszę o podanie rozwiązań:
    -kwestii emerytalnego węzła gordyjskiego
    -jak zlikwidować patologiczne uprzywilejowanie mundurowych?
    -zlikwidować patologię krusowską?
    -uzdrowić służbę zdrowia bez jej prywatyzacji (bo to dopiero było by otwarciem wrót piekła)
    -zlikwidować przywileje korporacji zawodowych
    I zrobić to w warunkach demokracji? Zasady przestrzegania praw nabytych? Nie działania prawa wstecz?
    Przypomnę, że pomnik neoliberlnego bandytyzmu czyli Chile gdzie całe to zdziczenie wprowadzono pod osłoną wyrywania paznokci obecnie gdy przyszło do wypłaty emerytur z analogicznego systemu jak nasz rozważa lewacki pomysł emerytury państwowej. Bo dzięki temu, że większość społeczeństwa pracowała za ,,konkurencyjne” stawki jedni napchali sobie kabzy ale większość będzie głodna.
    Odnośnie emeryckich ,,bogactw” – dorobili się ,,majątku” i emerytur bo nie było kapitalizmu i ,,konkurencyjnych” warunków zatrudnienia. Inna sprawa zapytać PRZECIĘTNEGO emeryta o jego luksusy. Nie emeryta-agenta Tomka.

  23. Kryzys finansowy w USD i strefie euro oraz funta wytworzyła keynesowska polityka monetarna polegająca na pobudzaniu popytu kredytami stosowana przez państwowe banki centralne FED, ECB i BoE w latach 1995-2008. Autorzy tej polityki: Bernanke oraz Yellen zostali w nagrodę kolejnymi prezesami FED. Gdyby banki komercyjne nie przeznaczyły pieniędzy otrzymanych od FED na kredyty zostałyby natychmiast oskarżone przez keynesistów, że nie chcą ‚wspierać gospodarki kredytami’. Czyż ‚wspieranie gospodarki’ nie jest najważniejsze?

  24. Krzysztof Mazur
    11 lutego o godz. 11:20
    System który istnieje w Polsce jest system centrowym z odchyleniem lewicowym, więc masz rację, że mówienie o neoliberalizmie Polskim jest niezasadne i niczego nie wyjaśnia.
    Z drugiej strony każde państwo w którym nie ma rewolucji musi prowadzić zmiany ewolucyjne. Emeryci i renciści to ludzie którym kiedyś zabierano część wypracowanych dochodów na poczet emerytury. Nie jest ich winą, że w Polsce , i nie tylko przyjęto system finansowania, ze składek emerytalnych bieżących, emerytów, co powoduje, że pieniądze przez nich wypracowane na emeryturę nie idą na ich konta w bankach. Państwo przyjęło na siebie zobowiązanie, że zapewni im emerytury, za wpłacane składki i każdy emeryt może obliczyć na jaką emeryturę może liczyć.
    Zlikwidowanie problemu emerytów przez zaprzestanie wypłacania emerytur jest prawie jednoznaczne z całkowitym załamaniem zaufania do władzy i niesie w sobie wielkie niebezpieczeństwo wystąpienia fizycznego ludzi przeciwko władzy. Ktoś co tak by zrobił byłby totalnym idiotą.
    Otto von Bismarck w 1880 roku wprowadził system emerytur podobny do systemu starego portfela w Polsce. U niego na emeryturę przechodziło się w wieku 70 lat i w związku z przeciętną życia w ówczesnych Niemczech do kasy państwa z tytułu tego wpłynęły grube pieniądze ,bo emerytów było mało w stosunku do pracujących.
    System, jaki wprowadził Bismaeck był bardzo łatwy do natychmiastowego wprowadzenia i i nic dziwnego, że wiele państw go kopiowało.
    Problemy z systemem powstały dopiero wtedy gdy zaczął się i to gwałtownie zmieniać wiek dożywania ludzi (a to na skutek poprawy warunków życia i postępów medycyny). Zaczęło brakować środków dla emerytów i stąd szukanie innych rozwiązań.
    Samo podwyższanie wieku emerytalnego nie jest rozwiązanie dobrym stąd odchodzenie od systemu. Jak widać nie prosto jest zbudować dobry system emerytalny , mając na garbie konieczność realizacji dotychczasowych zobowiązań. ( Gdyby państwo miało ogromne nadwyżki dochodów w stosunku do wydatków to było by znacznie łatwiej , ale jak widać w większości państw tak nie jest)

  25. Krzysztof Mazur
    11 lutego o godz. 11:52
    Piszesz rzeczy oczywiste dla ludzi rozsądnych i logicznie myślących.
    Niestety wielu ludziom myli się wolność z samowolą.
    Właśnie jednym z przymiotów wolności obywatela jest możliwość wyjazdu bez żadnych konsekwencji z kraju, zmiana obywatelstwa. Każdy obywatel może wrócić z powrotem i władza nie ma pretensji o to że wyjechał.
    W wolnym kraju można bez konsekwencji krytykować rząd i rządzących (krytykować , ale nie wolno tego mylić z obrażaniem i podżeganiem go gwałtów)
    Państwo doraźnie wcale nie traci na tych wyjeżdżających za pracą
    cytuję „W ubiegłym roku Polacy pracujący za granicą przysłali do kraju 17,4 mld zł (4,2 mld euro). To środki porównywalne z tymi, które inwestują u nas zagraniczne firmy”
    Oczywistością jest, że na dłuższa metę pozbywanie się energicznych i operatywnych ludzi może okazać się poważnym problemem i dlatego trzeba się starać by zapewniać Polakom wystarczająco dobrze płatną pracę w kraju ściągając do nie inwestorów i zmieniając prawa podatkowe na korzystniejsze dla gospodarowania.
    Błędów odnośnie gospodarki jest w naszym kraju bardzo wiele i jednym z największych jest fatalne prawo i nadmierne prze regulowanie gospodarki. W ogóle to właśnie prawo w całości jest największym problemem Polski.
    Podatki to trudny i skomplikowany temat (tu akurat bardzo mieszają politycy). W Polsce podatki ZUS i PiT nie są wcale tak wysokie patrząc na inne kraje ( w wielu są wyższe, a mimo to te kraje lepiej prosperują)
    Podatki kraj pobierać musi bo nowoczesne państwo bez tego istnieć nie może. Na ich wysokość ma wpływ wiele spraw , ale zasadniczą są tzw stałe wydatki budżetu.
    Nie zawsze podwyższając podatek uzyskujemy przyrost wpływów do budżetu (przykładem była akcyza na alkohol)
    i na dodatek wpływ z padoków na budżet może być długofalowy (chwilowo zyskamy , później stracimy). Na dodatek wiele podatków jest sobie przeciwstawnych (zwiększając jedne zmniejszamy wpływ z drugich)
    Jedno jest dla ekonomistów jasne, uproszczenia podatków i zmniejszenie ich liczby jest najczęściej korzystne. (Niestety politycy często wymuszają mnożenie podatków, bo politycznie niekorzystne jest podwyższanie ich wysokości)

  26. @
    Z tym neoliberalizmem i socjalizmem jest totalne nieporozumienie.
    Wolny rynek, swobodna konkurencja to OGIEŃ.
    Opieka socjalna, regulacje to WODA.
    Wybór tylko ognia spali, wybór wody utopi, połączenie jednego i drugiego to PARA czyli nicość.
    Obie opcje muszą iść w ramie w ramie i nie można bez nich się obejść, bez ognia nie ma postępu, bez wody nie ma stabilizacji. Nie rozumiem skąd się biorą te wszystkie wywody na temat słuszności jednego modelu czy drugiego lub obwinianie. Przecież nikt nie zawdzięcza dobrobytu wyłącznie polityce socjalnej lub neoliberalnej. Takie dyskusje do niczego nie prowadzą bo świat tak nie działa. Dobrobyt krajów rozwiniętych to zasługa albo szczęścia, czyli zasobów naturalnych albo siły czyli polityki imperialistycznej.
    Polska nie ma ani jednego ani drugiego i mieć nie będzie jak na razie. Dobrze naszą sytuację obrazują Chiny:

    Chińczycy mieli podobny problem jak Polacy po 89′. Wybrali OGIEŃ. Polacy byli o tyle przyzwoitsi, że zostawili też i WODĘ co oczywiście spowolniło ale za to zachowało coś takiego jak człowieczeństwo, bo nie samym chlebem człowiek żyje. Chińczycy dorobili się wyzyskiem połowy swoich obywateli, którzy nie mają statusu OBYWATEL a bardziej NIEWOLNIK. Mają jednak problem bo nie stworzyli gospodarki konkurencyjnej. ich jedyny atut to ilość nie jakość, jak się niewolnicy skończą, to nie ma czym konkurować (o surowcach mogą zapomnieć, jest tam tyle żołądków do wyżywienia, że surowców eksportować nie będą nigdy) i Chiny mają OGROMNY problem bo dobrobyt to głównie EKSPORT, czyli sprzedaż, cała reszta to wymiana wewnętrzna. Polska pomimo tego, że zachowała twarz i nie zdegradowała swoich obywateli do statusu niewolnika, a jedynie do czegoś na styl chłopa pańszczyźnianego i nie zdegradowała totalnie swojego środowiska, od Chin niewiele się różni. Mamy ten sam problem – co zrobić jak się skończą frajerzy chcący pracować za 1400? Nie mamy co sprzedawać, nie mamy czym konkurować i tutaj żaden liberalizm nie pomoże bo na dogonienie reszty pod względem JAKOŚCI a co za tym idzie konkurencyjności potrzebujemy lat budowania od podstaw. Innowacja to nie tylko sprzyjające przepisy, to kultura którą się tworzy latami i to zaplecze materialne. Żadną Irlandią nie będziemy, żadnej drugiej Nokii nie wyprodukujemy, nie stworzymy nigdy samochodów takich jak Niemcy ani takiej elektroniki jak Francuzi. Nie mamy tyle ropy jak Norwegia i nie mamy tylu asów w rękawie i tylu głów pod butem co Amerykanie czy Brytyjczycy. Nigdy też nie będziemy tego mieć, bo konkurencja nie śpi i też biegnie i są szybsi, lepiej wytrenowani, mają lepsze buty. Jedyną szansą i jedynym bogactwem naturalnym Polski jest ziemia. Jesteśmy krajem chłopskim i zakochanie się w Europie i ucieczka do miast było zwykłą pogonią za marchewką. Naszą siłą jest tylko i wyłącznie rolnictwo ale niestety tak z lewej jak i z prawej strony mamy żywieniową zimną wojnę. Nikomu Polski bogaty rolnik się nie marzy, ale tutaj też nie ma co zwalać na sąsiadów, sami się sprzedaliśmy.
    Ludzie tymczasem, jeść będą zawsze i to jest nasz największy atut bo można po-konkurować, można zwiększyć eksport i jeśli będzie to oparciem to wtedy można myśleć o reszcie i tworzyć sobie własną Nokię, czy Mercedesy. W innym wypadku nie mamy światu do zaoferowania nic prócz frajerów robiących za 1400, jednak jak Ukraina się obudzi to i oni się skończą. Co wtedy? Kolejny dług?
    Rumunia podobno chce być drugą Szwecją i sprzedawać drzewo z lasów 🙂
    Europa środkowa nigdy nie będzie tak bogata jak Europa zachodnia jeśli nie odwróci się plecami do wszystkich i nie zacznie sprzedawać tego czego ma u siebie najwięcej i w czym jest najlepsza.

    Polityka /PRAWIE TAK SAMO/ albo /DROBINICY/ czyli wszystkiego po trochę = Dobrobytu tylko trochę lub Prawie dobrobyt i to się obecnie realizuje. Natura ma swoje prawa i nie da się wyciągać tyle samo wkładając mniej.

    Socjalizm vs Neoliberalizm to jest inna bajka, tu nie ma wyboru tu jest tylko konieczność.

  27. @ vps
    11 lutego o godz. 14:21
    W teorii Twoje uwagi mogłyby by być słuszne ale…idąc tą drogą ostatecznie pogrążymy się w bycie kraju kolonialnego (silnego pańszczyźnianymi chłopami). Dlaczego? Bo jedyną rzeczą, którą MY będziemy dysponowali i za którą pieniądze finalnie trafią do polskich kieszeni będą SUROWCE. Nieomal cały przemysł spożywczy w szale prywatyzacyjnym poszedł w obce ręce. W zasadzie wszystkie marki należą do obcego kapitału. 90-95% piwa wypijanego w Polsce, a mówimy o 4 rynku w Europie, zasila obce kieszenie (dlatego rząd tak nas dusi akcyzą – bo to jedyny sposób by wydusić coś z tej branży). A te firmy bynajmniej nie są zainteresowane rozwijaniem tych marek ponadnarodowo bo to by powodowało konkurencję wobec ich macierzystych marek.
    To też, moim zdaniem źródło nadmiernego(w teorii) fiskalizmu naszego państwa. To co złupi z obywateli i biznesu zbyt małego by zbiec na Kajmany lub choćby Cypr to jedyne realne pieniądze jakie ma.
    Prawie cała warta cokolwiek część ekonomii to OBCY kapitał płacący symboliczne podatki w naszym kraju.
    Przypomnę los kolonii w XIX/XXw – tych najsensowniej zarządzanych czyli przez Brytyjczyków) – budowali tylko to co było im nieodzowne do eksploatacji danego terenu. Plus hacjendy dla nadzorców. Pozostali kolonizatorzy po prostu wyrywali (w sensie rabowali) co się dało.
    Tu mała dygresyjka odnośnie profesóra B. sam rządził w sposób ,,co tam możemy spieniężyć z tych ,,ruin pozostałych po komunizmie”. Nawet jego fanatyzm prywatyzacyjny był ciekawy: sprzedał nasz największy państwowy telekom – Telekomunę francuskiemu PAŃSTWOWEMU telekomowi Orange. Orange zapłacił 3,5mld dol do budżetu po czym rebrandował Telekomunę w Orange i kazał sobie zapłacić za to 3,5mld za ,,prawo używania marki”. Czyli zostaliśmy złupieni podwójnie. Zwracam uwagę, że ów profesór wykonywał budżety biorąc kredyty równie sprawnie jak najlepsi ,,roszczeniowcy”.

  28. @
    Ja niekoniecznie sugeruję budowanie potęgi na fundamentach rolnictwa. Na tym się chyba nie da zrobić konkretnego majątku ale to jest jedyna podstawa, jedyne stałe oparcie jakie teoretycznie posiadamy. Bez takiego stałego podparcia nie jesteśmy w stanie samodzielnie rządzić i planować strategicznie bo o wszystkim decydują PROCESY i zdani jesteśmy na codzienna walkę o kęsy. Trudno bez tego przewidywać przyszłość.

    To, że prywatyzacja była jaka była i to, że B zrobił co zrobił jest oczywiste. Oni zakochali się w Margaret Thatcher, myśleli, że skoro tam się zamyka kopalnie to powinno się to robić i u nas. Tymczasem sektor usług mamy wręcz komiczny, do kabaretu się nadaje (Brytyjczycy zasilają go emigrantami a my liczymy na podobne efekty zasilając go sami…śmieszne), już nie mówiąc o sektorze finansowym czyli własnej giełdzie która wystartowała niedawno…także śmieszne tempo.

    Tymczasem, Chińczykom nasz węgiel zawsze się przyda i to mogło być do dziś czarne złoto. dodatkowo, pomimo tego, że nasze rolnictwo jest w fatalnym stanie, eksport produktów rolnych mamy całkiem niezły. Nasze owoce, mięso itp na północnym fragmencie Euro- Azji sprzedaje się nieźle. Dlaczego nie wycisnąć z tego więcej? Chińczyków też można karmić przez lata.
    Komunizm zostawił nam PGR’y. Proszę porozmawiać z ludźmi, którzy brali w tym udział. To była w pewnym sensie innowacja, działało idealnie tylko przyszedł urzędnik jeden z drugim, przyszły zarządy i złupiły co się dało – także tutaj racja – nadmierny fiskalizm, państwo urzędnicze przejada wszystkie szanse.

  29. Odnośnie emerytur w Polsce. Nie twierdzę, że emeryci są bogaci, tylko mniej biedni od pracujących, co pokazują badania. System emerytalny powinien zostać zbilansowany i to nie chwilowo ukradnięciem pieniędzy z OFE (które i tak trzeba będzie oddać do OFE, które się odwołają do trybunałów arbitrażowych). Po wyborach rząd powinien: zawiesić waloryzacje emerytur, wprowadzić podatek dochodowy na wyższe emerytury w wysokości, która pokryje deficyt ZUSu, zmienić zasady przyznawania nowych emerytur: uzależnić je wyłącznie od legalnego stażu pracy (np. 40 zł/m-c za rok pracy), podnieść wiek emerytalny mundurowych i obniżyć przyznawane emerytury mundurowe i górnicze (np. jak pozostałe wyłącznie wysokość stażu pracy). Słuszne było podniesienie wieku emerytalnego, to duży plus dla rządu (i minus dla opozycji głosującej przeciw). Pieniądze z OFE powinny zostać zwrócone wpłacającym, a nie przeniesione do ZUS, co tylko ukrywa realny problem deficytu ZUS. Jeśli to nie zostanie zrobione chociaż częściowo w następnej kadencji, bankructwo będzie pewne (może po 2019, ale kłopoty zaczną się wcześniej) i MFW zrobi to samo, tylko bardziej. Koalicja PO-SLD ma szansę coś z tym zrobić, dla własnej korzyści. Mam przynajmniej taką nadzieję.

    Odnośnie służby zdrowia i korporacji zawodowych się nie wypowiadam, nie wydaje mi się, żeby któraś z tych spraw zagrażała istnieniu państwa.

    Odnośnie ‚bandytyzmu w Chile’. Zgadzam się, iż bandytyzmem był zamach stanu i wojskowa dyktatura, ale to akurat nie był pomysł ‚neoliberałów’. Jeśli natomiast chodzi o system emerytalny, to się akurat udało. Wg danych z felietonu red. Passenta w Polityce 60 % pracowników uzbierało na emeryturę w systemie prywatnym, a 40 % uzbierało częściowo. Powiedzmy, że te 40 % uzbierało średnio na pół minimalnej emerytury. To oznacza, że państwo musi jedynie dopłacić do połowy z 40 % emerytur (żeby każdy miał minimalną emeryturę), czyli tylko 20 % systemu emerytalnego jest na barkach państwa. W Polsce i Europie 100 % emerytur zapłaci państwo, czyli 5 razy więcej. Skutek będzie taki, że wszystkie państwa w Europie (i gdzie indziej) będą po kolei bankrutować, a Chile nie zbankrutuje, bo ma prywatne emerytury, które w 80 % odciążają państwo. Dodatkowo te oszczędności pracują, podnoszą wzrost gospodarczy, a Polska po bankructwie w 2020 roku będzie miała dekadę recesji. Kto będzie bogatszy w 2030 roku? Śmiem twierdzić, że Chile.

  30. Krzysztof Mazur
    11 lutego o godz. 16:11
    Oczywiście że „naprawianie” systemu pieniędzmi OFE to żadne naprawianie , a jedynie chwilowe oddalenie problemu dla doraźnych zysków (pieni adze z UE).
    Rację tu ma Balcerowicz który mówi o psuciu i tak nadwyrężonej przez poprzednich polityków reformy emerytalnej.
    Politycy zdają sobie sprawę, że problem jest palący i dlatego przeforsowali tę ustawę podwyższenia wieku emerytalnego co wiadomo że odebrało im sporo poparcia.
    Strach jednak przed większymi stratami politycznymi powoduje, że na pewno do wyborów innych działań nie podejmą.
    Twoje propozycje naprawy bardzo dyskusyjne. Przywileje emerytalne na pewno warto skasować , ale jak wiadomo nie jest to łatwe bo dotyka to tych co mają wielki wpływ na władzę.
    Wg mnie malujesz obraz zbyt czarno , ale bez zdecydowanych działań może być niedobrze.

  31. OFE od samego początku były wielkim kantem. Niejaki Buzek ze wspólnikami wypocił reformy , które nazwał epokowymi . Finał jest taki , że powstały powiaty a wraz z nimi tysiące miejsc pracy dla swoich . Szkoły – podobno to była zmiana na lepsze . Do wypłacania emerytur najęto zagraniczne towarzystwa finansowe . Za sute prowizje owe towarzystwa kupowały papiery dłużne państwa . Te papiery emitowało państwo żeby wypłacić emerytury , prowizja zostawała w kieszeni owych ” towarzystw ”- genialnie prosty interes zapewniający forsę zawsze i za nic . Szefem instytucji będącej ” czapką ” nad ” towarzystwami ” została , trzeba trafu , bliska znajoma p.Buzka p.T.K. N I G D Y żadne ” towarzystwo ” nie gwarantowało że środki nie zmniejszą się . Albo nie wyparują . W wyniku ” nieudanych ” inwestycji , które jak wiadomo w gospodarce rynkowej mogą się zdarzyć czyż , nie ….Kretyńskie reklamy z palmami mydliły ludziom oczy , że za forsę z emerytur z ” towarzystw ” będą latać do ciepłych krajów i pić drinki z palemkami pod palmami . A naród – no może jego część – uwierzyła w miraże . Które były mirażami i nigdy nie miały byćniczym innym . Teraz ma pretensje , że miraż nie jest rzeczzywistością .

  32. Wszyscy tu „słusznie prawią”, ale ja czekam na tego kto to pozbiera i wyciągnie trafne wnioski. Tusk próbuje ,ale jest sam a potencjał jego jest – jaki jest. Polska musi przegrać aby pojawił się prawdziwy lider a może jeszcze polska ziemia takiego nie wydała ? To co skubie Tuska po kostkach to naprawdę cos znacznie gorszego – dno same ,albo gorzej. Tu się znaleźliśmy a przy polskim piękno – duchowstwie , braku instynktu i warcholstwie odbezpieczony granat , który może wybuchnąć a wtedy przyjdzie zaczynać wszystko „od pieca”. Biada Polakom jeżeli nie odzyskają instynktu samozachowawczego , wszak nasi intelektualiści zanikają a partie są zdegenerowane. Polacy muszą odzyskać mądrosć zbiorową bo Europa chyba się nie uda.

  33. @slawczan
    Nawiązując do mojego wpisu o eksporcie… co tu dużo gadać, dane mówią same za siebie. Importujemy tyle ile eksportujemy więc jesteśmy na zero. Jak tu się bogacić jak nie wyzyskiem części własnych obywateli?
    Dodatkowo eksportujemy głównie do krajów UE. Czyli eksport kontrolowany, bo proste jest, że nie będą kupować od nas więcej niż nam sprzedają…
    Dane „zielonej wyspy” są śmieszne a jeszcze śmieszniejszy jest artykuł, który pokazuje tylko plus i zachwyt choć tabelka wyraźnie wskazuje ZERO:

    http://cf.datawrapper.de/q2hfI/4/
    http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,15437445,Nasz_eksport_przekroczyl_150_mld_euro__GUS_podala.html?biznes=rzeszow#BoxBizTxt

  34. Ja też uważam, że „groźna idea wolności” pomieszała ludziom w umysłach.
    Nigdy nie brakowało mądrych i oczytanych ludzi, którzy jak Redaktor Makowski, zinterpretuje „wolną rękę rynku” na zamówienie z wolnej ręki.
    A teraz już wystarczy tę (swoją) rękę usłużnie podsunąć i brać pełnymi garściami.
    Co pozwala tą szeroką ręką siać „równość i braterstwo” jako antytezę wolności.

    Nigdy nie brak ludzi, którzy z własnego strachu przed wolnością, są gotowi wyzwolić z niej innych, jak równych sobie braci.
    Strach się bać.

  35. Braterstwo, solidarnosc to sa piekne cechy i nie nalezy drwic z nich. Jest tylko pewien problem z nimi. Nie mozna ich wprowadzic zadna ustawa, ktora zmuszalaby do ich przestrzegania. Jezeli cos takiego sie zrobi, to te piekne cechy zamieniaja sie w ich przeciwienstwo. Przerabialismy juz to (i wiele innych krajow). Zawsze konczylo sie to terrorem i nierzadko masowymi grobami. Nie wierzcie w te bzdury, ze teraz ludzie sa madrzejsi i lepiej wprowadza idee socjalistyczne w zycie. Skonczy sie tak samo. Wiezieniami i octem na polkach.
    W duchu braterstwa i wspolczucia dla drugiego czlowieka nalezy ludzi wychowywc (np. Owsiak), tworzyc warunki do takich zachowan ale nie zmuszac. Jezeli ludzie nie przejawiaja troski o drugiego czlowieka to znaczy, ze ze spoleczenstwem jest cos nie tak, a nie z wolnym rynkiem.

  36. Argumenty przeciwników socjalizmu są o tyle fałszywe, że ustrój ten był wprowadzony w najbiedniejszym kraju Europy, o wręcz monstrualnym rozwarstwieniu, o bardzo specyficznej kulturze politycznej. Ja raczej nazywam ten system bolszewizmem. Była to mieszanka frazeologii marksistowskiej nałożona na typową wschodnią satrapię. Porównywalne to jest do dzisiejszej ,,demokracji” Putina – zachowany jest cały sztafaż demokratyczny ale czy to czyni Rosję krajem demokratycznym? Moim zdaniem nie.
    Zwróćmy uwagę, że Marks przewidywał wprowadzenie socjalizmu w krajach ROZWINIĘTYCH (nie tylko gospodarczo ale i instytucjonalnie) – było to podstawowe, źródło odwołujących się przeca w sposób ortodoksyjny do Marksa, rozterek bolszewików.
    Stalin dopiero dał odpowiedź na to pytanie – postanowił dokonać akumulacji (którą u Marksa wykonywali kapitaliści) samemu. A jako, że była to akumulacja po rosyjsku – zbudowano przemysł ciężki ale gdy przyszło do budowy przemysłu lekkiego uznano to za zbędne gdyż przemysł ciężki wystarczył do tego co najistotniejsze dla ROSJI – osiągnięcia siły bo przecież cały świat dybał na ZSRR. Tu znów analogia – cały świat dybie na dzisiejszą Rosję…
    ZSRR był pierwszym krajem ,,socjalistycznym” co w połączeniu z bardzo ograniczonym dostępem do informacji pozwoliło mu dokonać uzurpacji i ogłoszenia się wzorcem socjalizmu. Kapitalistyczny świat z radością włączył się w ten tok myślenia gdyż on jest jednoznacznie korzystny także dla nich – nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby mieszkać w kraju GUŁAGu w którym brakuje butów, ba jedzenia też.
    Jedynym momentem gdy owe bolszewickie paskudztwa były przesłonięte był czas po II WŚ, gdy ZSRR ze względu na swój wkład w zniszczenie nazizmu cieszył się autentycznym poparciem bardzo wielu obywateli Zachodu. Wtedy to na Zachodzie, by uniknąć DEMOKRATYCZNEGO wyboru opcji komunistycznej (co uważam byłoby katastrofą bo byłaby to opcja bolszewicka anie socjalistyczna) wprowadzono elementy programu socjaldemokratycznego. Tu znów historyczna analogia – stary reakcjonista Bismarck by rozbroić ,,zagrożenie socjaldemokratyczne” wprowadził ubezpieczenia społeczne. A mimo to Niemcy zbliżały się do stanu wojny domowej z socjaldemokracją. Dopiero cesarz Wilhelm II znalazł ,,tanie” choć na dłuższą metę super kosztowne rozwiązanie – pozwolił socjaldemokratycznej wierchuszce zacząć wieść ciekawe i bezpieczne życie parlamentarzystów w zamian za co ci ostatni tylko rytualnie starali się hamować agresywną politykę kajzera.
    A dziś? Przeciwnicy lewicy mówią – chcesz socjalizmu wyprowadź się do Korei Północnej. A tu zong: Korea Północna oficjalnie wykreśliła ,,socjalizm” i ,,komunizm” ze swojej ideologii.
    Punktem zwrotnym okazuje się w dzisiejszych czasach upadek tzw. komunizmu. Zniknięcie alternatywy połączone ze zdradą liderów partii socjaldemokratycznych (modelowym przykładem jest p. Schroeder – z kanclerza na ciepłą posadkę w korporacji) spowodowało, że dzisiejszy świat osuwa się w co raz głębszy kryzys, który zgodnie z prawicową metodą rozwiąże się wojną

  37. slawczan
    13 lutego o godz. 8:55
    mówienie, że w ZSRR był socjalizm to poważne nadużycie. Tam był ustrój totalitarny z władzą skupioną było, że w jednym ręku (Stalin). Była to dyktatura która wykorzystała ideę Marksa i bardzo ładnie w teorii idee komunistyczne. Ustrój polegał na centralnym zarządzaniu wszystkim i tu bardzo pasował ustrój socjalny, bo władza mogła rozdawać lub zabierać w imię tej idei. Cały system opierał się na terrorze (kto myśli inaczej jest wrogiem). Władcy mieli wszystko, resztka biedę dzieloną po równo. Ustrój ewaluował , ale nigdy nie stał się socjalizm zgodnie ze znaczeniem tego słowa.
    Właśnie takie ustroje jak ZSRR powoduję że socjalizm ma złe skojarzenia.

  38. @slawczan
    twoja logika wyglada nastepujaco.
    W krajach biednych socjalizm sie nie sprawdza. Moze sprawdzic sie w bogatych. Trzeba jechac do Stanow ludzi nawracac.
    Socjalizm, ani tym bardziej komunizm nie lezy w naturze ludzkiej i to jest jego najwieksza slaboscia.
    Genow ludzkich nie mozna zmienic nakazem ani ustawa. Co nie znaczy, ze braterstwo, solidarnosc nie moze byc wskazowka, wskazowka – powtarzam, dla rodzaju ludzkiego.
    Zacznij od siebie. Zaopiekuj sie np. biedna rodzina z sasiedztwa Sprawdz skad ta bieda tak naprawde sie bierze. Ty, a nie panstwo.

  39. @ Witold
    14 lutego o godz. 9:10
    Dzięki za poradę – tyle ile mogę to pomagam ale sam mam rodzinę i jakoś kokosów na jej utrzymanie nie mam ale…
    – nie unikam płacenia podatków (choć uczciwie przyznaję, że nie mam wyboru)
    – ,,zacząłem od siebie” – staram się nie konsumować bez potrzeby (co dziś jest dosyć powszechne
    – mając do wyboru korzystac z transportu publicznego a samochodu prawie zawsze wybieram transport publiczny
    Problemem jest to, że ci co dużo mają uważają, że łożenie na wspólnotę to STRATA PIENIĘDZY i OGRANICZENIE ICH WOLNOŚCI.
    Przebogate korporacje nie płacą podatków korzystając z rajów podatkowych (których fikcję podtrzymują służący im politycy) a korzystają z infrastruktury zbudowanej za pieniądze podatników.

  40. W naturze ludzkiej leży egoizm.
    I maksymalizacja WŁASNEGO zysku kosztem niżej stojących.

    Bez przepisów prawnych i stojącego na ich straży Prawa, będącego w gestii Państwa, powrócimy do czasów feudalizmu, dzikiego kapitalizmu, czy wręcz neoniewolnictwa ekonomicznego.

    Autostrady w Niemczech, czy USA budowano w czasach kryzysu.
    W zamian za michę strawy ludzie harowali cały dzień.
    Takiego neoliberalizmu chcecie?
    Takich form stosunków społecznych?

    Jaka jest przeciwwaga pazerności i maksymalizacji zysku?
    Moralność? przyzwoitość? miłość bliźniego?
    Nie rozśmieszajcie mnie……

    Wystarczy wspomnieć naszego rodzimego „pana na włościach” z Piły-Stokłosy.
    Płacenie groszy pracownikom, wymuszanie przywilejów, traktowanie ludzi jak śmieci pod groźbą zwolnienia, to raczej norma.
    Strzelania do strajkujących z głodu i braku pracy jeszcze nie było.
    Ale tu i ówdzie to już było.

    Król ostrzega przed doprowadzeniem do desperacji ludzi, którzy tracą pewność bytu, przyszłości.
    Miliardy na kontach korporacji mogą okazać się nic nie warte, choć na wyduszeniu grosza z robotów- ludzików mocno łamano sobie głowę.
    Praworządność i solidarność szybko pęka.
    I jej przywrócenie trwa długo.
    Wściekły tłum, motłoch, nie zna litości…..

  41. Witold
    14 lutego o godz. 9:10

    Do Stanów jechać nie warto.
    Tam podobno 40% populacji dostaje bony żywnościowe, bo zarabia zbyt mało by się samodzielnie wyżywić……
    Ludzie najprawdopodobniej zbędni, niesamodzielni, niewykształceni.
    Ale idealni jako mięso armatnie.
    Dlatego się ich dotuje…….

    Teoria marksizmu właśnie to zakładała- najpierw uprzemysłowienie, potem rewolucja.
    Leninizm, czy Maoizm z marksizmem nie mają nic wspólnego.
    Postąpiono dokładnie odwrotnie.

    Skandynawowie…….
    Zajęło im ponad 100 lat zbudowanie systemu kapitalizmu z socjalistycznym podziałem. I działa……
    I większość płaci wysokie podatki.
    W imię solidaryzmu społecznego, też…..