Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

29.01.2014
środa

Gdy katolicyzm staje się ideologią

29 stycznia 2014, środa,

To nie gender zagraża Kościołowi. Zagraża mu banalizacja Dobrej Nowiny, której dokonują „wierne córy i synowi Kościoła”, czyniąc z katolicyzmu ideologię.

1.
No i ma Kościół to, czego chciał. Ruszając na wojnę z wyobrażonym wrogiem, jakim uczynił tzw. „ideologię gender”, biskupi padają właśnie tej wojny ofiarą.

Nie tylko że ludzie, osoby wierzące, nie lękają się gender, ale zaczynają się z owej narracji na temat gender, której używają i biskupi, i kościelni politycy, by straszyć nią małe dzieci, po prostu śmiać. A jak wiemy, śmiechu pokonać nie sposób.

Nie ma nic bardziej zabójczego dla powagi religii niż to, kiedy staje się ona przedmiotem kpin i drwin. A biskupi, księża, na czele z ks. Dariuszem Oko, i kościelni politycy, na czele z Beatą Kempą, doprowadzili właśnie do sytuacji, że kościelne nauczanie nie tyle ludzi straszy, co śmieszy. Bo Kościół głoszenie Dobrej Nowiny zastąpił głoszeniem Złej Nowiny Gender.

2.
Religia zawsze staje się niewinną ofiarą, gdy Dobrą Nowinę przekuwa się na kościelną ideologię, by używać jej potem w tzw. kulturowej wojnie. W takiej sytuacji Ewangelia, która jest zapisem „polityki miłości bliźniego”, przeradza się w „politykę nienawiści innego”.

Gwałt, jaki kościelni politycy dokonują na Dobrej Nowinie, prowadzi do banalizacji katolicyzmu. Sprawia, że taki rodzaj przesłania katolicyzmu, który prezentują chociażby ks. Dariusz Oko czy polityczka Beata Kempa, sprawia, że religia przestaje ludzi obchodzić.

3.
Dziś na naszych oczach, co piszę z żalem, katolicyzm, a więc żywe doświadczenie religijne, zamieniane jest na marną broń ideologiczną. Dlatego trzeba wciąż powtarzać, że to nie gender zagraża Kościołowi. Zagraża mu banalizacja Ewangelii, której dokonują wierne córy i synowie Kościoła, czyniąc z katolicyzmu ideologię. Dodajmy: nieprzyjazną, i niedialogiczną. Za to doskonale antyewangeliczną.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 118

Dodaj komentarz »
  1. Ajć i znowu… Pan Redaktor jakiś mocno przez kościół zdaje się być pokrzywdzony, że wciąż tylko dostrzega ciemną stronę księżyca i księży. A wie Pan, że nasz Episkopat dopiero jako ósmy zabrał głos w sprawie Genderkowych wynalazków ? Przed naszymi purpuratami głos z ostrzeżeniem zdążyli już zabrać francuscy, hiszpańscy biskupi, a nawet Ci z Kostaryki. Dobra Nowina była od zawsze na ustach duchownych i na ambonach, ale wymysły a la Gender to nowe wyzwanie dla wierzących, więc trudno się dziwić, że Kościół głos zabiera.
    Z poważaniem , pomimo niezgody
    M

  2. Różnica jest taka, że gadanie biskupów francuskich i hiszpańskich zostało olane, a u nas robi się z niego sprawę państwową i myśl przewodnią dla państwa i narodu (politbiuro przemówiło!!!!!).
    PS. Radni Podlasia uchwałą dali własnie odprawę genderowi. A może zajęli by sie finansami, szkołami (ale ich mizerią, a nie rzekomym genderem), drogami, bezrobociem, śmieciami i tym wszystkim, po co tam siedzą. Nie płacimy im za publikowanie manifestów ideologicznych! No tak, ale na wszystkim innym trzeba się choć trochę znać…..

  3. Autor się martwi, ja, szczerze powiedziawszy, się cieszę. Ciemnota i zabobon same się wykańczają.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nie zgadzam się z opinią, że to katolicy śmieją się z gender. To wszyscy dookoła wyśmiewają obawy związane z gender. Bardzo łatwo się wyśmiewać z księży lub innych ludzi, którzy – tu się zgodzę – bardzo nieudolnie argumentują swoje obawy. Proponuję jednak szczegółowo – ale na prawdę szczegółowo, bo tam dopiero to widać – przeczytać np. wytyczne w sprawie warunków uzyskania finansowania na szkolenia z funduszy UE w zakresie uwzględniania w programach szkoleń tzw. elementów równościowych. I TU SIĘ POTWIERDZA, ŻE DIABEŁ TKWI W SZCZEGÓŁACH. I proszę nie wmawiać katolikom, że są przewrażliwieni

  6. Ciekawa jestem, czy jako mieszkaniec Pszczyny zainteresował się Pan wykładem ks.Oko, jaki miał miejsce 28 stycznia br. w siedzibie tutejszego Urzędu Miejskiego? Porównując wcześniejsze doniesienia i relację zamieszczoną na miejscowym portalu pless.pl widać, że ks. Oko zanadto się nie wysila i, mówiąc kolokwialnie,” leci „jednym tekstem na temat gender. Zgroza jednak ogarnia, kiedy czyta się, co wygaduje i jak boży lud spija mu owe straszne słowa z ust. Czyżby T. Rydzykowi przybył konkurent?

  7. Genderowy sukces polskiego kościoła sukcesem ateistów i wierzących z przekonania a nie z przyzwyczajenia. Amen.

  8. Nie będąc osobą publiczną, takie intuicje żywię już od dawna, autor tylko je werbalizuje.
    Dodam od siebie, że kiedy czytam w tych kościelnych polemikach i samoobronach, że księży-pedofilów jest proporcjonalnie tyle samo czy mniej niż w innych zawodach, albo że Kościół ma na sumieniu bodaj tylko 4 tysiące ofiar inkwizycji wobec niezliczonych systemowych zbrodni nazizmu czy komunizmu – to są to dla mnie dowody na to, co konstatuję od dawna i wciąż: że Kościół z religią katolicką zredukował się do swoistego stoiska w hipermarkecie idei – wedle wyboru i upodobania: komu nacjonalizm, komu katolicyzm, komu liberalizm, komu syndykalizm, komu filatelistyka.

  9. Nie wiem dlaczego szanowny Gospodarz żałuje katolicyzmu jako żywego doświadczenia religijnego.
    Taki w Polsce nigdy się tak na dobre nie umościł. Zawsze był ludowo-obrzędowy. W tym sensie „żywy”, ale naskórkowy i bezrefleksyjny.
    Teraz epatuje ideologią, czyli walką ze wszystkim, co narusza bezpieczne dla kk, utarte kanony relacji między pasterzami a owieczkami.
    Nieprzypadkowo wręcz jest tępiony przez większość kleru i środowiska świeckich skupione wokół Frondy „Tygodnik Powszechny”, który reprezentuje myślenie tzw. kościoła otwartego. Za to „Gość Niedzielny” i media rydzykowe poważane i polecane wiernym.

  10. Ważny i istotny problem banalizacji Ewangelii, a więc życia religijnego, poruszony został przez autora. Trzeba jednak pamiętać, że jak pisze p. A. Szostkiewicz „Kościoła nie można redukować do biskupów”. Problem ten dostrzegany jest także przez światłe osoby duchowne i znaczną część katolików. Wystarczy zapoznać się z tekstami homilii, dostępnymi także na stronach internetowych (np. O.Dominikanów). W jednej z nich już wcześniej zwrócono uwagę, że sacrum to nie vs profanum lecz vs banał. Szkoda, że większość publicystów i dziennikarzy zajmuje się tylko wąską, wybraną grupą biskupów i księży, akurat tych, którzy pasują im do tezy o anachroniczności myślenia i w ten sposób rozciągają ten pogląd na cały Kościół.

  11. Bardzo trafne spostrzeżenie. Kościół ośmiesza się na własne życzenie. Ale KK to nie tylko Polska. Polecam ostatni numer Spiegla. W Niemczech – na polecenie Watykanu, przeprowadzono ankietę w sprawie zachowań seksualnych katolików i ich stosunku do kościelnych zakazów. Do tej pory ankietę wypełniali biskupi, teraz dano ją do wypełnienia wiernym, wyciekła też do internetu. Wyniki są dla wielu szokujące, widać że wierni stoją zupełnie obok, a o wielu zakazach nie mają pojęcia, że to według obecnej doktryny grzech. Kościół musi się zdecydować czy coś zmienić, czy funkcjonować w fikcji. Co ciekawe ankietę podobno przeprowadzono we wszystkich krajach, ciekaw jestem kto to robił w Polsce?

  12. mag
    kłania się teza Marii Janion („Niesamowita Słowiańszczyzna”) o „złym” ochrzczeniu Polaków. Przemocą, z pogardą, powierzchownie, byle było. Zachowała się więc w polskim katolicyzmie masa reliktów pogańskich w obrzędowości, ale pogłębionej refleksji religijnej pewnie nie było (piszę ‚pewnie’, bo nie znam się – tylko tak przypuszczam).
    Mnie tak samo nie żal katolicyzmu. No ale ja jestem zatwardziałą ateistką. Ktoś, kto nie odkrył ateizmu w swoim sercu 😉 , może chciałby jakiegoś innego kościoła. Nie wiem, czy jest jakakolwiek szansa, by go znaleźć na Tej Ziemi.

  13. Panie Jarosławie M. – Proszę się nie martwić o Kościół Chrystusa.

  14. Panie Emi – czyli niby o który?

  15. Ma Pan rację, biskupi zostaną pokonani śmiechem.
    Znalezione w sieci:
    Kiedy z dżenderem bawi się dziatwa,
    księdza w tym rola wcale niełatwa,
    wciąż musi karcić gromkimi słowy
    i pokrzykiwać głosem surowym:

    czekaj, dżenderze, niech ja cię chwycę!
    Po coś Marysi wlazł pod spódnicę?
    Teraz ja muszę jej w majtkach gmerać,
    żeby wyciągnąć stamtąd dżendera,

    a z drugiej strony już prosi Gienek,
    żebym też wyjął mu ze spodenek…

    Dobrze, dziecino, rozepnij pory,
    obsłużę wszystkie chętne bachory,
    bo nie ma zgody, by przyszłość nacji
    uległa zgubnej dżenderyzacji!

  16. Gospodarzu
    Sądzę, że mylisz się gruntownie co do ogółu i masz rację co do szczegółu.
    Nie religia zawsze staje się ofiarą, ale Jezus stał się dawno temu ofiarą religii. I tak już zostało. Myli się też pan, albo naiwnie wierzy, w Dobrą Nowinę w Kościele. Owszem, coś tam jest. Pan się niej chyba skąpał, miał pan pewnie spotkanie z jakimś fajnym, młodszym bratem Jezusa, no i ciężko pan nad sobą pracował. Ale przez 20 wieków nie Dobra Nowina rządziła, ale strach, lęk, przerażenie, dyscyplina, szantaż, manipulacja, wyzysk, handel. Dobra Nowina była gdzieś daleko w tyle. To są prawa społeczne, prawa psychologii, to jest statystyka.
    I dziś rządzą te wszystkie czynniki, w zróżnicowanej konfiguracji i w różnej sile. Niech będzie, że jakby te złe siły są nieco bardziej niż kiedyś wyblakłe.
    Byłoby zapewne bardzo fajne, żeby Dobra Nowina rozjaśniała nam życie, by każdy każdemu rękę ściskał i nieba przychylał.A przynajmniej, by można było prowadzić bardzo rozwijające dyskusje i czerpać z tego siły do życia i jego sens. Jeśli pan tak ma – to bardzo fajnie. Jest pan w ścisłej elicie. W sumie wystarczy, że ludzie, jako ogół będą w zasadzie w porządku. To całkiem przyzwoity postulat.
    Ma pan rację – religia traci na powadze, jeśli się z niej nie tyle kpi i drwi – ponoć pierwsi chrześcijanie się z tego cieszyli, bo uważali że dowodzi to ich wyższości i istnienia Boga, ale śmieje. religia sprowadzona do dowcipu, nawet dobrego rozpuszcza się i znika. zamienia się w kabaret lub inną rozrywkę. Co też ma swoją wartość.
    I tak się dzieje. Polski katolicyzm zamienia się w zgrywę, a biskupi w milicjantów. Kawały o milicjantach zapewniły pokoleniom Polaków dużo psychicznego zdrowia.
    Ochoczo, na wyścigi, czynią to kardynałowie, biskupi i szeregowy kler. Z zaangażowaną pomocą osób ludzkich w rodzaju Kępy, Terlikowskiego (on to robi z wysiłkiem intelektu na czole, czego Kępie brak), całej Silnej Grupy Pod Wezwaniem Stop Ateizacji, Komisji Przeciwdziałania Alkoholizmowi, pardon, Ideologii Dżender et caetera.
    Taka wielka kupa luda – nie ma siły – osiągnie sukces i zamieni religię w milicyjny humor.
    I bardzo dobrze, i bardzo zdrowo. Panu to nie przeszkodzi wierzyć w to co piękne i wartościowe, mnie także nie. To całkowicie wystarczy.
    Ja tam lubię Jezusa, choć nigdy nie istniał. Pan pewnie też. I jeszcze z 50 do stu tysięcy Polaków. Siła złego na jednego, szans w tej rywalizacji nie mamy. Może jakiś Kościół Domowy? Deweloperski – spotkania w garażach podziemnych? Niestety, lwów nie mamy, nie ten klimat, prawa zwierząt i te sprawy. Ale są komary. Bardzo dokuczliwe – to powinno wystarczyć, by się wczuć w pierwotny klimat.

  17. nihil novi
    29 stycznia o godz. 21:26
    🙂

  18. Marit
    29 stycznia o godz. 20:38

    Zapewniam Cię, że pogłębionej refleksji nigdy nie było – i nie będzie. To wynika z samej definicji. A istota – s konstytucji psychicznej człowieka. Tego w sensie zbiorowym nikt nie przeskoczył i nie przeskoczy. Jedynie w niewielu indywidualnych przypadkach to się zdarza. Ścisła elita, raczej nie finansowa.
    Niesamowita Maria Janion niesamowicie celnie trafia. Ale ta różnorodność, guślarskość, zabobon nie tylko są zapisem ludzkiej różnorodności i Słowiańszczyzny tak boleśnie w nas samych ręką katolicyzmu przez nas samych pod postacią miecza tępioną, ale i ratuje życie i zdrowie psychiczne przed wzorowym katolicyzmem.

  19. Dla wielu osób obserwowanie kompromitacji Kościoła to przykry widok. Szczególnie jeżeli spuścizna intelektualna i duchowa katolicyzmu odegrała istotną i pozytywną rolę w ich życiu. Jakby ukochany nauczyciel nagle okazał się oszołomem. Trudno wyzbyć się uczucia rozczarowania, a może i zdrady.

  20. Marit
    Maria Janion, jak mało kto z luminarzy naszej humanistyki, przenikliwie diagnozuje naszą polskość, polszczyznę-ojczyznę i wszystko, co się pod tym kryje. Wszelkie zaszłości, paranoje mentalne itp.
    Każda jej kolejna książka była dla mnie olśnieniem i walnięciem w łeb, choć niby już sporo wiedziałam w „tych tematach”.
    Przy okazji, przez całe życie uprawia dżenderyzm, nawet o tym nie wiedząc.

  21. ciekawe, czy protestanci cos mowia na temat gender?

  22. …,,gender,,kosciol szukal tematu ktory przykryje grzech w kosciele ,kto szuka to znajdzie ,ksiadz Oko pasuje jak ulal a i dywany beda czyste nie trzeba zamiatac pod .Teraz mowi sie o gender a nie o pedofilach i wlasnie oto chodzilo !!! ale grzech nadal jest !!!

  23. Żenada z tym żęderem, ale może to dobrze, że się ośmieszają, bo z oczu łuski spadają…

  24. Dla mnie wydaje sie to banalne i przerazajace ze kosciol traci energie na dyskusje o gender, kiedy tysiace ludzi starszych i samotnych jest pozostawionych bez opieki.
    Kosciol nie potrafil nauczyc tej milosci, co tak szeroko w bibli jest ujeta. Przerazajace- ze buduje sie pomniki i nowe koscioly a za sciana ludzie usychaja z glodu i okrutnej samotnosci. Pan Jezus urodzil sie w stajence i nie marzyl o przepychu…chodzil sam boso.
    Polska to kraj paradoksow- z jednej strony uznawana za jeden z najwiekszych katolickich krajow- z drugiej strony jest jedynym chyba na swiecie spoleczenstwem gdzie jeden na drugiego patrzy wilkiem.
    Zeszlego lata pojechalam odwiedzic moja matke- po wielu latach( mieszkam za granica i nie moglam przyjechac wczesniej) Matka jest 90- letnia staruszka. Byla sama , zaniedbana i smutna. W pokoju zobaczylam odciete od radia kontakty i uciety kontakt od grzejnika. Byl brat i uciol bo to mozna sprzedac. Ten widok byl dla mnie tak wstrzasajacy- ze nie jestem tego w stanie wybaczyc. Matke okradziono ze wszystkiego. Zrobily to jej dzieci i zostawily na laske losu. Nikt do tego czlowieka nie zajrzy- urzad nie da opieki. Tak skonczyl sie los kobiety ktora za mlodu walczyla o wolnosc tego kraju „pseud. Justyna.” Katolikiem juz nie jestem i nie bede bo nie jestem w stanie ogarnac tej obludy. Ps. W bibli jest wyraznie napisane o kobiecie i mezczyznie- tak Pan Bog stworzyl. I po co te wszystkie dyskusje. Inkowie mieli racje- swiat skonczyl sie w 2011- skonczyl sie bo Bog oddalil sie, stracil nadzieje na nawrocenie ludzkosci. Kto to zrozumie, potrafi pojsc dalej……

  25. Kościół to nie tylko biskupi to wszyscy wierni .Katolicy mają prawo i obowiązek przeciwstawiać działaniom ,systemom i pomysłom pierdołowatych zniewieściałych półchłopków i nawiedzonych starych feministek które lepiej niech siedzą w domach bo swoimi twarzami płoszą zwierzęta i doprowadzają dzieci do spazmów .Problem ma nie kościół ale taki koszałek opałek jak pan .Ma pan za ciasne i przykrótkie porcięta to niech sobie pan założy sukienkę

  26. KOSCIOL ZAWSZE BYL IDEOLOGIA od czasow Kosntantyna Wielkiego kiedy ozenil sie z WLADZA i od tego czasu akcent pada na IDEOLOGIE a na koncu listy religie.Pomiedzy jest obszar wszelkich grzechow glownych mozliwych i wynajdywanych prze sam KK dla wiernych

  27. mag,
    Oj, pewnie wiedząc!… 🙂

    Tanaka
    Wczoraj widziałam fragment wystąpienia B. Kempy na temat dżendera. Jaki on zły i przerażający.
    Ludzie… Jakby kto miał siłę i umiejętności, to powinien te kawałki na You Tube zamieszczać! Kabaret!

  28. Marit
    30 stycznia o godz. 13:57
    Bełaty nie oglądałem, wyroby wydobywające się z jej głowy nie są tolerowane nawet przez krowy. Natomiast na you tube znajdziesz tzw” rozmowę” prof. Moniki Płatek z niejakim ojcem jezuitą Augustynem. Całość ma ok. 25 min. warto posłuchać i popatrzeć. Tenże Augustyn to prawdziwy katolicki zakapior. Widowiskowe. Bardzo mi się podoba i treść i forma wypowiedzi prof. Płatek. Była wyrazista i skuteczna. Choć powinna jeszcze bardziej stanowczo reagować na słowa tego troglodyty.

  29. Helena
    29 stycznia o godz. 23:20
    Masz rację. Smutno mi, jeśli Ciebie to boli. Natomiast generalnie bardzo mnie cieszy tak chętna i intensywna, przez kler osobiście wykonywana degradacja jakiejkolwiek wartości katolicyzmu.
    to proces dla niektórych (ale niewielu) bolesny, ale oczyszczający. Spłynięcie katolickich antywartości do kanalizacji chroni przed chorobą. To podstawowa zasada higieny publicznej i osobistej.

  30. Najtrafniej jednak opisuje sytuację Tanaka.
    Tak, dobra nowina stała się mundurem milicyjnym.
    Lud śmieje się po domach i internetach z milicjantów w sutannach.
    Ale w życiu społecznym, w szkole, w pracy, u władzy i w zakładzie produkcyjnym – lud wiesza.
    Na razie – krzyże, jako zapowiedź ochoczego udziału w nieuchronnym zwycięstwie milicji mad demokracją.
    W dni wolne od wieszania, lud uczęszcza do posterunków dobrej nowiny, by mieć strawę żartobliwych kontestacji.
    Dysonans poznawczy ludu się redukuje (najlepiej śmiechem, fakt) a praktyka społeczna, rękami tegoż ludu, rozgląda się za pierwszymi, wskazanymi przez milicję do zawieszki.
    Z czego więc się śmiejecie, dyndając w rytm „always look for the bright sides of life”?

  31. Gratuluję!!! Zapewne i Tanaka, i Marit, i Gekko, i Kociewiak i Mag są świecie przekonani, że tolerancja światopoglądowa jest podstawowym prawem człowieka i sami są gotowi walczyć o to w każdej demonstracji ulicznej, ale w tym wypadku wykazują się absolutnym jej brakiem. Wręcz przeciwnie – żadnemu katolowi nie darowaliby tylu inwektyw i szyderstwa, ile sami powyżej wygłosili.
    Bóg z wami

  32. Anka
    Tak już jest, że gwałt się gwałtem odciska.
    Nikt nie prześladuje wierzących. To oni, tzw. prawdziwi katolicy i patrioci (bo przecież nie wszyscy) atakują wciąż, głównie ustami swoich kapłanów a to dżenderem diabelskim, a to bruzdą u dzieci urodzonych z in vitro. I nie są to słowa pełne miłości i tolerancji.
    Pozostaje z tego szydzić, bo zauważ, że z nienawistnymi hasłami pod adresem myślących inaczej lub niespełniających żądań fanów ojca Rydzyka maszerują właśnie te siły, którym myli się ideologia narodowo-katolicka z ewangelią i z chrześcijańską Dobrą Nowiną.
    Niereligijni kontrmarszów nie urządzają.

  33. cześć, Anka!
    Moja psiapsióła Anka-katoliczka też mnie pytała, czemu tak nie cierpię katolików.

    Otóż trudno wytłumaczyć komuś, kto tego nie widzi, że żyjemy w państwie wyznaniowym. Źle się w nim czuję. Ktoś mi urządza moje życie, sieje nienawiść, a ja mam siedzieć cicho i podziwiać KK za rzekomo dobrą nowinę, jaką on głosi. Atak na gender, na rozwiedzionych odpowiedzialnych rzekomo za pedofilię, na WOŚP, na in vitro, pierd.oły o dzieciach, które lgną… To mało? Tak trudno to zauważyć?

    Ale jeśli dalej się dziwisz, to napiszę inaczej: nie cierpię chrześcijan, bo wycięli nasze święte gaje!

  34. Tolerancja światopoglądowa oczywiście nie stoi w sprzeczności z posiadaniem poglądów.
    Ponieważ ja nie odniosłem się nigdzie ani do jakiegokolwiek światopoglądu ani tym bardziej do czegoś, co nazwano tu „katolem” (WTF?), wezwanie do tolerancji traktuję jako zachętę do wyrażania swoich opinii.
    Pod warunkiem, że tak jak ta, @ anki nie będą miały charakteru nietolerancji wobec osób, ze względu na ich poglądy.
    @ ance dziękuję więc za zilustrowanie przykładem tego, co w jej zachowaniu stanowi dla niej samej dysonans poznawczy, redukowany agresją ukierunkowaną personalnie.
    Może jakoś w tym tkwi nieznana mi, niepojęta istota zjawiska na „k”, które sama przywołuje?

  35. anka
    30 stycznia o godz. 20:02
    Czego gratulujesz?
    Komu?
    Czy możesz jakoś wykazać ten „absolutny brak”?
    który „Bóg z nami”?

  36. anka
    30 stycznia o godz. 20:02
    Mam podbite Oko.
    Dałem w mordę.
    To się nazywa „szlachetna szermierka na pięści”.
    Demokracja w pełnej krasie.
    Masz już powód do gratulacji.

  37. Dobra Nowina
    Powiedzmy prawdę – DOBRA to już była ale została skonsumowana
    wraz z Komisją Majątkową.
    Więc i Nowiną tez już nie jest a raczej wspomnieniem – to tak jak z tymi SIEDMIOMA KROWAMI TŁUSTYMI CO JE ZJADŁY CHUDE.
    Teraz zaczyna się walka o Procenty – nie jakieś 3 % nie 5% ale przynajmniej 7% z możliwością renegocjacji
    uklony

  38. pan oko zajmuje sie ideologia gender od kilkunastu lat. czyli interesuje sie ideologia plci. czyli płcią. pan oko jest mezczyzną . mysle ze pan oko wie o swojej plci wszystko co jest do wiedzenia. a nawet wiecej i o obydwu plciach. ciekawe czy jakby ktos sie spytal pana oko czy sie masturbowal , to co by powiedzial ? jesli nie to nie wie wszystkiego o plci a takze jest co najmniej nie ludzki a rowniez klamcą, jesli tak to jest grzesznikiem, ktory nie jest godny aby sie wypowiadac 😉

  39. @anka,
    o których katolikach mówisz? Bo jeżeli o Bortnowskiej, Bonieckim, Lemańskim i im podobnym, to nie tylko ich nie nienawidzę. Wręcz przeciwnie podziwiam i szanuję.
    Jeżeli mówisz o „katolikach” typu: Rydzyk, Głódź, Michalik, Dziwisz, Ryczan etc., to robią wszystko żeby wywołać skrajne, negatywne emocje. Trzeba wielkiego wysiłku woli żeby się tym emocjom nie poddać i nie upodobnić się do tych „katolików”.
    Polityczna i gospodarcza aktywność tych pseudokatolików, zarządzających niezwykle intratnym przedsiębiorstwem KrK, zasługuje na poważną analizę ze strony organów ścigania.

  40. nihil novi
    @anka jest przedstawicielką jakby innej rasy ziomali, z którą nie idzie się dogadać.
    Mówimy innymi językami, a tzw. wartości chrześcijańskie nie tyle nas dzielą, co rozumiemy je inaczej.
    Pewnie jest tak, że dla ciebie i dla mnie autorytetami (choć nie jestem „religijna”) są wymienione przez ciebie postacie, a dla @anki prawdopodobnie ks. Rydzyk oraz nasi hierarchowie i proboszczowie oraz niższy garnitur przez nich hołubiony.

  41. Diabeł ubrał się w ornat i na Mszę dzwoni!
    Kóściół poradził sobie w swojej historii z niejednym genderem.
    Diabeł nie odróżnia kościoła od Kościoła, ale to jego diabelski problem.
    A troskający się diabeł ciągle nic nie rozumie, dalej do grzechunamawia bezskutecznie, żałośnie!

  42. Diabeł ubrał się w ornat i na Mszę dzwoni!
    Kościół poradził sobie w swojej historii z niejednym genderem.
    Diabeł nie odróżnia kościoła od Kościoła, ale to jego, diabelski, problem.
    A troskający się diabeł ciągle nic nie rozumie, dalej do grzechu namawia bezskutecznie, żałośnie!

  43. A propos gender… I ” okulistyczne” impresje znanej polskiej aktorki:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15384247,Szczepkowska_do_ksiedza_Oko___Witam_w_klubie__Gender.html#BoxSlotII3img

  44. Marit
    30 stycznia o godz. 21:21
    Polska nie jest państwem wyznaniowym , mimo, że KK ma znaczny wpływ na politykę i polityków w naszym kraju. Jak tu się źle czujesz możesz zawsze wyjechać do innego kraju. Większość nie tylko na tym blogu strasznie narzeka , ale Polski jakoś nie opuszcza. W czasie wyborów 2007 roku znajoma mojej żony (a więc i moja)powiedziała „jak wygra Tusk to ja z Polski wyjeżdżam” . Tusk wygrał pani nadal mieszka w Polsce.
    Z tego, że KK wlazł w politykę w Polsce jak słoń do składu porcelany powinnaś się cieszyć , bo to skutecznie go kompromituje , a tym samym zmniejsza jego wpływ na politykę.
    Zwykle jest tak że wejść jest łatwo , ale wyjść to już inna sprawa. I to samo jest z biskupami w Polsce. Jak weszli w brutalną polską politykę to nic dziwnego, że stali się obiektem walki politycznej metodami typowymi dla naszej polityki. Zaatakowani , zamiast się wycofać (i tak jak pisała Wisłocka , przeczekać), oni próbują kontratakować i zmieniać kierunek krytyki, czym tylko pogarszają swe położenie. Przy okazji wejścia w Politykę coraz więcej wiernych widzi, że nie ewangelia , 10 przykazań , wypowiedzi Jezusa , teksty napisane przez tzw ojców kościoła, ustalenia soborowe itd są ważne , ale zupełnie co innego. Jakoś tak się narzuca, że ważny jest interes doczesny hierarchów , a nie interes wiernych. Widać jak na dłoni jak ci co mieli wyjaśniać , sami się do podstawowych zasad Religi nie stosują (kłamią ,pomawiają , oszukują , dają fałszywe świadectwa itd). Teraz mamy internet i dzięki niemu wyjątkową łatwość sprawdzania i weryfikowania u źródeł wypowiedzi biskupów. Co chwila przyłapuje się ich na wypowiedziach sprzecznych z przyjętymi przez kościół na soborach zasadami. Przykład chociażby z akcji przeciw aborcyjnej wspólnej z PiS w której doszli do absurdu, że usunięcie zygoty jest zabójstwem.
    A tymczasem sprawdzamy jak to się ma w zapisach soborowych i okazuje się, że nic się w tej sprawie nie zmieniło od soboru Trydenckiego ( 1545-1563), gdzie przyjęto koncepcje Tomasza z Akwinu , a koncepcja ta brzmi „że dusza kształtuje zrodzenie i wzrost płodu. Do czasu, gdy poczęcie osiągnie formę doskonałą, w nasieniu ojca jest najpierw sama dusza roślinna, potem, w procesie, który prowadzi do poczęcia, ustępuje ona duszy, która jest i wegetatywna i zmysłowa czyli zwierzęcą. A następnie, gdy dojdzie do poczęcia człowieka, gdy osiągnie ono doskonałą, skończoną postać (forma perfecta), zastępuje ją dusza dana z zewnątrz (Boska)”
    Przecież takie ośmieszanie się musi powodować, że wykształcony i nie lubiący gdy wciskają mu ciemnotę katolik zaczyna traktować biskupów jak nieuków których nakazy nie mają żadnego znaczenia.

  45. jest „ustalenia soborowe itd są ważne” winno być „ustalenia soborowe itd nie są ważne”

  46. maciek: Jak tu się źle czujesz możesz zawsze wyjechać do innego kraju.

    Dzięki, kurcze pióro. To mój kraj, tak się złożyło.

  47. @ Marit
    2 lutego o godz. 8:13

    Ależ Marit, różnym maćkom spod ambony właśnie o to chodzi, aby nasz kraj niewyznaniowy spędził każde życie poczynające sobie niezgodnie z katototalem – na śmietnik, albo w bekę kapusty.
    To cały koncept KK – dopóki „nie opuszczasz” ICH kraju, to masz im służyć, czynem i słowem (o myśli nie ma tu mowy).
    Na tym polega demokracja suwerenna KK, per analogiam ze źródłem mentalnym tego nienawistnego, totalitarnego zniewolenia mózgu (o umyśle nie ma tu mowy).
    Trzeba takim maćkom zwiększyć przepustowość wycieczek do Watykanu albo Soczi, z biletem w jedną stronę, jeśli w Polsce ma być miejsce dla tych, którym praktyki KK się nie podobają.
    Ot, co.

  48. Gekko
    2 lutego o godz. 9:42
    Czy ty coś zrozumiałeś z mego wpisu? Bo z tego co wypisujesz widać, że zupełnie nic i czepiłeś się pierwszego zdania o możliwości wyjazdu (co jest oczywiście prawdą i między innymi o to ludziom chcącym przemian chodziło, Bowiem poprzedni ustrój utrudniał takie działania jak tylko mógł i karał tych którzy zawiedli się na życiu w innych krajach i zdecydowali się wrócić)
    Następnie poczytaj w encyklopedii (jak nie wierzysz Polskiej to w zachodnich) i sprawdź czy Polskę któraś zalicza do krajów wyznaniowych. Skoro nie zaliczają Polska takim krajem nie jest.
    Zawsze w kraju ze znaczną przewagą czynnych wyznawców religii kapłani tych religii mają wpływ na polityków i politykę.
    W Polsce pozytywnie oceniano KK gdy był w opozycji wobec reżimu narzuconego przez ZSRR i jak widzieliśmy nawet wtedy nie udało się wpływu KK zniszczyć , choć na początku bardzo intensywnie działano w tym kierunku, ale zbyt wielu ludzi na których się oparto było mocno wierzących i z ostrych działań trzeba było zrezygnować.
    Z powodu skutecznej opozycyjności KK dobrze się miał, bo wspierali go nawet niewierzący , ale będący w opozycji do rządu.
    Po przemianach przywódcy kościoła zaczęli intensywne działania pod siebie i swe ziemskie korzyści , co nie mogło zostać niezauważone przez wiernych i na dodatek niewierzący lub słabo wierzący dotychczas opozycja PRL nie tylko przestali go popierać , ale wręcz zaczął im przeszkadzać i zaczęli go zwalczać. Ze względu na widoczną pazerność kleru i ich działania polityczne by wybrać ekipę rządzącą jak najbardziej im uległą, ci zwalczający uzyskali wsparcie wielu katolików którym to się zupełnie nie podoba.
    Tak jak napisałem zachłyśnięcie się swoim wpływem na Polaków doprowadziło biskupów do stanu kompletnego oderwania się od rzeczywistości i myślenia metodą Kurskiego, że ciemny lud wszystko kupi. Tu rzeczywistość szybko ustawi ich do pionu , bowiem okaże się, że lud przestaje być ciemny i metody biskupów uderzą w nich ze zdwojona siła. Utracić swój autorytet jest bardzo łatwo , odzyskać zupełnie inna sporawa. Biskupi w Polsce już u wielu katolików swój autorytet utracili i swymi działaniami zwiększają liczbę tych którzy go tracą.
    Jest stara prawda która głosi, że walka z kościołem go umacnia jako instytucję , za to pełna wolność kościołowi instytucji nie służy zupełnie , bo straszaka zaczyna brakować i trzeba coś ciekawego oferować by ludzi ku sobie ściągać. Tymczasem jest naturalna tendencja, że skoro już państwo nie walczy z kościołem, a wręcz mu ulega to trzeba z tego korzystać i wzmacniać stan posiadani (głównie materialny) instytucji. Takie myślenie i działanie musi skończyć się katastrofą dla tak działających. To właśnie się obecnie dzieje , bo wystarczy poczytać co w internecie pisze się o KK i jego Hierarchach.
    Widzę, że emocje zupełnie cię zaślepiają , odpuść sobie trochę. Nie każdy katolik to fanatyk ,tak jak nie każdy muzułmanin to terrorysta.
    Wierzący i niewierzący mogą ze sobą bardzo dobrze współistnieć , ale tylko wtedy gdy nie będą się wzajemnie atakować , a tolerować.
    Jest jasne że państwo ma być dla wszystkich obywateli niezależnie od ich poglądów na religię i prawa nie mogą ich różnicować.
    Słusznym więc jest żądanie usunięcia katechezy ze szkół. Krzyże i inne symbole religijne mają już znacznie mniejsze znaczenie pod warunkiem, że nie wywiera się nacisku na uczestnictwo w ceremoniach religijnych (chodzi o miejsca publiczne)
    I jeszcze na koniec powtórzę sens słów księdza Twardowskiego , że najskuteczniej do kościoła wiernych zrażają sami księża swym niezgodnym z zasadami religii postępowaniem, z ataki ateistów (a tak na prawdę fanatycznych przeciwników kościoła, bo prawdziwy ateista ma w nosie religię gdy mu ona nie przeszkadza) wzmacniają kościół instytucjonalny , bo ma przeciwnika którego łatwo może wskazać.

  49. @ maciek.g
    2 lutego o godz. 11:05

    Tolerancja, o której piszesz, nie polega na szukaniu jej standardów w instrukcjach organizacji wyznaniowych, modo sobory.
    Nie polega też na spontanicznej zachęcie słanej nie wyznającym Twoich przekonań obywateli, do emigracji.
    O tym, co znaczy to, co Ty piszesz decyduje to, jakie przesłanie wynika z Twoich słów w przestrzeni publicznego odbiorcy.
    Zawracanie Wisły kijem w kolejnym poście nie zmienia przesłania tego poprzedniego, spontanicznego, lecz obu wpisom odbiera całkowicie jakąkolwiek wiarygodność.
    Nota bene, słowo wiarygodność ma źródłosłów w autentyźmie wiary, ale tego braku postawy już żadna encyklopedia nie wyprostuje.
    Życzę miłego pobytu w moim kraju.

  50. Gekko
    2 lutego o godz. 11:29
    Na upór w myśleniu lekarstwa nie ma.
    Co mają sobory, do tolerancji? Ano nic nie mają , bo tam nie o tolerancji pisano.
    Natomiast nie zauważasz, że z tą tolerancją u ciebie coś zupełnie jest źle i z wpisów wynika, że pałasz organiczną nienawiścią do ludzi których podejrzewasz (no bo nie wiesz, bo ja nie napisałem) że są religijni.
    Obraziłeś się na mnie, że napisałem „Jak tu się źle czujesz możesz zawsze wyjechać do innego kraju” mimo że nie pisałem tego do ciebie. Czyli obraziłeś się na prawdziwe stwierdzenie. Bo tylko masochista lubi gdy cierpi.
    Ja rozumiem odpowiedź Marit która mówi, że jest przywiązana do tego kraju, chce w nim żyć i chciałaby by właśnie w nim działo się coraz lepiej i denerwuje ją psucie go przez KK. Dlatego też uzupełniłem to co powiedziałem informacją , że gdy jej zależy na poprawie w tym zakresie, to powinna być zadowolona z działań Polskich biskupów i wyjaśniłem dlaczego.
    Sądzę, że zrozumiała, że ja jej wcale z Polski nie wyganiam i wręcz popieram w ocenie złego oddziałania KK na Polskę. Tylko, że krytyka musi być konstruktywna, bo tylko taka służy poprawie sytuacji. Nikt z dnia na dzień nie zmieni nic w Polsce. Zmiany muszą iść ewolucyjnie , a one w znacznej mierze zależą od samych Polaków.
    Ataki na religię i jej wyznawców takie jak to ty też robisz z pewnością poprawie nie służą, bowiem jednak tych wierzących jest w Polsce więcej niż niewierzących , a w demokracji większość decyduje.

  51. @ maciek.g

    Twoje wpisy są tyleż agresywne co kompromitujące.
    Ale, z jakiejkolwiek polemiki z Twoim totalitarnym, aroganckim fanatyzmem, jaki wyrażasz, zwalnia mnie to co napisałeś na końcu:
    „wierzących jest w Polsce więcej niż niewierzących , a w demokracji większość decyduje”.

    Jest to tak żenujące, że dyskwalifikuje Cię jako polemistę w kraju demokratycznym; życzę Ci więc jednak, abyś znalazł swe miejsce na Białorusi, bo tylko tam takie ignoranckie i pełne pyszałkowatej ciemnoty poglądy są bez wstydu demonstrowalne. Oczywiście na dworze Łukaszenki.

  52. Gekko
    2 lutego o godz. 20:57
    No cóż jak widać polemika z tobą jest bez sensu. Jest to ostatni post do ciebie

  53. Bardzo mnie dziwi tak agresywna ofensywa kościoła w sprawie gender. Jakkolwiek całkowicie nie zgadzam się z założeniami tej ideologii, tak wydaje mi się, że najlepszą metodą walki z nią byłaby całkowita ignorancja. Niestety obawiam się, że na taką postawę może być już w obecnej sytuacji za późno.

  54. @maciek.g
    2 lutego o godz. 21:29
    Gekko
    2 lutego o godz. 20:57
    No cóż jak widać polemika z tobą jest bez sensu. Jest to ostatni post do ciebie.

    Bardzo dziękuję, czuję sie pozytywnie wyróżniony.
    Warto więc rozmawiać dla takiego efektu.
    Przepracuj sobie cywilizowane pojęcia i nabądź jakąś wiedzę o współczesnym świecie, może będzie też warto Ciebie czytać.

  55. maciek.g
    2 lutego o godz. 11:05

    1) „Słusznym więc jest żądanie usunięcia katechezy ze szkół.

    2) „I jeszcze na koniec powtórzę sens słów księdza Twardowskiego , że najskuteczniej do kościoła wiernych zrażają sami księża swym niezgodnym z zasadami religii postępowaniem, z ataki ateistów (a tak na prawdę fanatycznych przeciwników kościoła, bo prawdziwy ateista ma w nosie religię gdy mu ona nie przeszkadza) wzmacniają kościół instytucjonalny , bo ma przeciwnika którego łatwo może wskazać.”
    ****
    Powyzej wyraziles dwie opinie wzajemnie ze soba sprzeczne.
    Ponadto w opinii 2) poslugujesz sie okresleniem „prawdziwy ateista” ktorego nie zdefiniowales.
    I po trzecie kto to jest ten ksiadz Twardowski?

  56. krzys52
    3 lutego o godz. 21:53
    Nie widzę żadnej sprzeczności między tymi wypunktowanymi przez ciebie wypowiedziami.
    AD1. Ponieważ w Państwie są nie tylko katolicy , ale ateiści, agnostycy, wyznający inne religie obywatele, w szkołach państwowych nie można zmuszać innych ludzi do do udziału w zajęciach których nie akceptują, bodną uważają za bezsensowne lub wręcz szkodliwe.
    Katechezę kościół może prowadzić tak jak to było w swych budynkach.
    ad2 Ateizm – w najszerszym znaczeniu jest to brak wiary w istnienie boga, bóstw i sił nadprzyrodzonych, jako sprzecznych z rozumem i negujący potrzebę religii –
    nie jest prawdziwym ateista skupiający się na walce z określoną religią , lub religiami, bo on jest jedynie fanatycznym przeciwnikiem tych idei, a to z z Bogiem (Bogami) czy zjawiskami nadprzyrodzonymi niewiele ma wspólnego.
    Tu masz link dotyczący księdza
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Twardowski

  57. maciek.g
    4 lutego o godz. 15:15

    Sprzecznosc polega na tym, ze „sluszne żądanie usunięcia katechezy ze szkół” nie sa – w opinii kleru i okolic – niczym innym jak atakami „nieprawdziwych” ateistow na kk. Bo skoro przywolujesz Twardowskiego to tym samym podpisujesz sie pod jego opinia. W efekcie wyszlo na to, ze te zadania sa i sluszne – i niesluszne bo wychodza od wrogow kk. A bylyby sluszne jedynie wtedy gdyby wychodzily od przyjaciol kk. Czyli taki catch22, gdyz przyjaciel kk – zdaniem kleru i okolic – nie moze domagac sie takich rzeczy. W tym przypadku catch22 autorstwa Twardowskiego, o ktorego spytalem jedynie w celu podkreslenia, ze nie jest on dla mnie zadnym autorytetem (choc doskonale wiedzialem o kim mowisz).

    Twardowski natomiast jest troche za maly by mnie ustawiac definiowaniem ateisty wedlug wlasnego zapotrzebowania. Tymczasem ateista mogl miec w nosie religie za komuny i odnosic sie do niej obojetnie, moze miec podobne podejscie w UK, czy Szwecji, ale w Polsce po 1989r. sprawy maja sie inaczej niz w wymienionych krajach (wiadomo jak) przez co nie wyobrazam sobie by szanujacy sie polski ateista nie byl jednoczesnie antyklerykalem. Bo choc antyklerykalem moze byc i praktykujacy katolik (znam takich) to ateiscie znacznie latwiej jest byc antyklerykalem w sklerykalizowanym panstwie wyznaniowym niz komukolwiek innemu. Ba, stanie sie antyklerykalem to poniekad obowiazek polskiego ateisty.

  58. krzys52
    4 lutego o godz. 20:22
    Księdza Twardowskiego przytoczyłem nie jako autorytet , ale jako człowieka realnie oceniającego fakty, bowiem faktycznie częściej sami księża zniechęcają wiernych go religii niż robią to ludzie atakujący tę religię i starający się oczywiście przedstawiać ja w jak najgorszym świetle.
    Po drugie ksiądz Twardowski akurat na temat religii w szkołach o ile wiem się nie wypowiadał.
    Po trzecie nawet wielu katolików jest za usunięciem religii ze szkół , bo widzi, że część uczniów robi sobie z tych lekcji zabawę i kpiny.
    Po czwarte w państwie najlepiej się dzieje jeśli jest zgoda miedzy ludźmi, a zgodę gwarantuje równe traktowanie wszystkich niezależnie od religii czy rasy, każde przywileje mają negatywny wpływ na to.
    Po piąte jak ktoś myśli, że ktoś myśli to to na to nie ma ratunku .
    Kler bowiem uprawia po prostu swoją politykę i to co mówi wcale nie musi być opinią tego środowiska. Atakuje się po to by mobilizować wiernych do poparcia polityki KK. Rząd o tym wie , ale musi liczyć si.ę z posłami związanymi z kościołem.
    Mylisz się z tym, że ateista po przemianach musi być antyklerykałem, bo wcale nie musi. Myślący ateista wie, że ludzi nie można na silę zmuszać do przyjmowania jedynie słusznego myślenia (już to przećwiczyliśmy za czasów Stalina) i i najkorzystniej jest ustanawiać rozsądne kompromisy stosowne do sytuacji i możliwości.
    Walki z religią jeszcze dotąd nikt nie wygrał i nie tędy droga do poprawy współżycia ludzi w Państwie.
    Poprawę można osiągnąć pokazując i wytykając oczywiste złe działania popierając to faktami lub dowodami logicznymi. Trzeba też koniecznie pokazywać oszustwa , kłamstwa i pomówienia.
    Odnośnie KK (a właściwie przywódców tego kościoła w Polsce) trzeba wychwytywać i pokazywać rozejście się z fundamentami religii, i kompletne lekceważenie sobie tego co powinno ich obowiązywać czyli ustalenia soborowe. Pokazywać jak manipulują wiernymi traktując ich jako „ciemny lud co wszystko kupi”. Pokazywać zepsucie moralne (ale na 100% faktach). Takie działania znacznie osłabią poparcie wielu wiernych , a więc i ich możliwości wpływu na politykę.
    Ponieważ KK w Polsce wbrew nakazom w fundamencie religii i wbrew zdrowemu rozsądkowi wszedł w politykę (oczywiście po tylko by zyskać materialnie i powiększyć swoje oddziaływanie na rządzących), nastąpiło to co nastąpić musiało, Stali się politykami , a ci są przez swoich przeciwników politycznych atakowani tak samo jak inni. Na dodatek poparli partie która się skompromitował , a postawili cały swój autorytet na nią. Kompromitacja PiS spowodowała jeszcze większą kompromitację hierarchów KK i spowodowała gwałtowny spadek autorytetu u wiernych. Obecnie widać naocznie ucieczkę wiernych.
    Dlatego też napisałem, że najskuteczniej KK osłabia się sam i najskuteczniej osłabiają go jego przywódcy.
    Na konie ci powiem , że wiara, że Bóg jest jet tak samo prawdopodobna jak wiara, że Go nie ma (i tego że jest nie można udowodnić jak i tego że go ie ma), W związku z tym zawsze część ludzi wybierze opcję, że jest , a część, że go nie ma. Oczywiście, że będą też tacy którzy nie zajmą żadnego w tej sprawie stanowiska (agnostycy)
    Ludzie jeśli chcą by im dobrze się tu na ziemi żyło muszą tolerować swe odmienne poglądy i współpracować dla dobra ogółu (a nie walczyć kto ma rację)

  59. maciek.g
    4 lutego o godz. 22:12

    Jestes w bledzie. Ateizm to daleko nie to samo co wiara, iz Boga nie ma – czyli jeszcze inna wiara.

    Zadam Ci pytanie: co mozesz powiedziec na temat Bdegnougmazaja, ktore to zwierze zyje pod nadrzecznymi kamieniami, we wschodniej Polsce?

  60. krzys52
    5 lutego o godz. 19:57
    Pisz po polsku , bo nie można zrozumieć o co ci chodzi.
    Co to za dziwoląg cytuję „Ateizm to daleko nie to samo co wiara, iz Boga nie ma – czyli jeszcze inna wiara.”
    Parę razy czytałem i wymyśliłem , nie wiem czy dobrze, że chcesz powiedzieć że ateizm jest czymś innym niż wiarą. Jeśli tak to informuję cię że się mylisz. Bowiem jeśli czegoś nie można udowodnić to nie uznanie tego za fakt, jest jedynie kwestią wiary i niczym więcej. Wiara jak informuje słownik jest to przeświadczenie o słuszności czegoś , a więc nie ma tu mowy o dowodzie (doświadczeniu). W nauce, za fakt uznaje się to co daje się sprawdzić doświadczenie. Jeżeli ktoś wykona doświadczenie dające wynik niezgodny z twierdzeniem naukowym , i nie można znaleźć błędu w tym doświadczeniu to uznaje się, że błąd jest w twierdzeniu i następuje proces szukania błędu, a twierdzenie uznaje się za błędne.
    Zejdź na ziemię postudiuj naukę a zobaczysz jak niewiele jest ona w stanie wyjaśnić. Żaden z uznanych największych naukowców nigdy nie stwierdził, że Boga nie ma. Myślenie logiczne uniemożliwia udowodnienie tego , a żaden z tych ludzi nie chce się ośmieszać,

  61. Obawiam sie, ze opowiadasz niedorzecznosci. To ze Boga nie ma jest faktem, albowiem nikt nie zaprezentowal najmniejszej materialnej poszlaki na jego istnienie. Tu nie o to chodzi, ze dla mnie nie istnieje, gdyz wg. Ciebie, ja wierze, ze nie istnieje, lecz o to, ze tego istnienia nikt nie potrafil zaprezentowac, w sposob racjonalny i akceptowalny z naukowego punktu widzenia.

    Jesli ja twierdze, ze isnieje (zwierze) Bdegnougmazaja, to kazdy w miare rozgarniety czlowiek najpierw spyta co to za zwierze, gdyz nigdy o takim nie slyszal, a nastepnie poprosi o jakies dowody na jego istnienie, gdyz wedlug niego takiego zwierzecia nie ma. A idac za Twoim sposobem myslenia, moglbym smialo powiedziec, ze moj rozmowca-niedowiarek tez jest osoba wierzaca na swoj sposob, gdyz wierzy w nie-istnienie Bdegnougmazaja. Nastepnie, tak jak Ty, zazyczylbym sobie od niego dowodu na to, ze Bdegnougmazaj nie istnieje. Po tym oglosilbym remis, jako, ze nasze opinie jednako wyplywaja z wierzen i sa tak samo uprawnione. On wierzy w swoje, a ja w swoje.
    Nie uwaszasz, ze doszlismy do kolosalnego absurdu?

    Jesli twierdzisz, ze cos istnieje to wykaz, ze isnieje, zamiast usilowac zrobic mnie w balona zadaniem udowodnienia, ze to cos nie istnieje. Pomijam juz ten drobiazg, ze moja niemoznosc udowodnienia nieistnienia, wcale nie wzmacnia poprawnosci Twojego stanowiska na temat istnienia tego czegos.

  62. maciek.g
    6 lutego o godz. 0:05

    Jakiś bardziej refleksyjny chrześcijanin pierwszy wydeklamował dziecinną mantrę o Bogu, którego istnienia lub nieistnienia nie da się udowodnić i odtąd jest ona obronną konkluzją aktywniejszych umysłowo chrześcijan. Dlaczego właśnie chrześcijan? No cóż, chrześcijaństwo jest największą religią najbardziej cywilizowanego świata, więc tu się toczy najintensywniejszy spór o istnienie Boga. A czemu tej mantry nie mogli wymyślić ateiści? Bo nie tylko nie jest im potrzebna, ale i absurdem byłoby, gdyby otwarty na poznanie ateista stawiał sam przed sobą nieprzekraczalną barierę poznawczą. I to z czego? Ze słów! Boć mantra „Nie da się udowodnić nieistnienia Boga” to tylko słowa. Propagandowe w dodatku, a nie czysto poznawcze. Bo przecież nie z powodu słów jest człowiek ateistą. Owszem, wyłącznie przez nieweryfikowalne słowa staje się wierzącym, ale równocześnie nie przestaje być dzieckiem natury, która go wyposażyła w świetne narzędzia poznawcze – zmysły. A te o bogach milczą. Więc kiedy rodzice wbijają w słabą główkę dziecka (a byłem świadkiem, że i w dupkę, kiedy dziecko nie chciało mówić paciorka) istnienie czegoś, czego ono w żaden sposób nie doświadcza, zaczyna się poznawcze rozdwojenie. Lud pracujący miast i wsi żyje tym, co dziś do garnka włożyć, a nie filozofowaniem o bogach, więc jeśli dokładnie obserwować jego zachowania i wypowiedzi, to ślepy zobaczy, głuchy usłyszy, że lud boży wcale o bogach nie myśli – żyje identycznie jak ateiści. Tylko od wielkiego dzwonu sobie przypomina i oddaje Bogu, co boskie: kładzie na tacę złotówkę, robi znak krzyża i się elegancko puknie w pierś. Z wiekiem, czyli z rosnącym lękiem przed śmiercią, taka pobożność się zwiększa. Jednostka jest całokształtem stosunków społecznych, więc dziecko nie ma nic innego do roboty, niż starszych małpować. Stąd idzie przez całe życie z Bogiem zapamiętanym ze szkoleń przed pierwszą komunią i z rodzinnego domu. Taka głębia religijności bywa i u profesorów. Nieliczni niespokojni poznawczo idą dalej od ludu i profesorów: z niedoświadczania zmysłami bogów i nadprzyrodzoności wyciągają wniosek, że ich po prostu nie ma. Całkiem jak z krasnoludkami: któż zdrowy na głowę szuka dowodów ich nieistnienia. Natomiast obudowywanie żywiołowego ateizmu krytyczną analizą Biblii, refleksjami to już tylko jego intelektualne wzmacnianie argumentami logiki i prawdopodobieństwa i zarazem przeżywanie przyjemności poznawczej z wielokrotnego odkrywania na przykładzie nawet najdrobniejszych szczególików, pojedyńczych gestów, słów, zachowań, że to wystraszony pierwotny człowiek naprodukował sobie bogów, a nie na odwrót. Współczesny, czyli mądrzejszy o tysiąclecia, ich nie produkuje. Teza o niemożności udowodnienia nieistnienia bogów służy wyłącznie zabawie w układanie słów przez małorolnych.

  63. To nie jest śmieszne, to jest chore. Paranormalne, schizoidalne. Czymże innym może być;
    -dychotomiczny podział na dobrą ,,duszę” i grzeszne ciało-zwalczające się dwie osobowości w jednostce,
    -praktykowanie anormalnych zachowań tj., szamański rytuał spożywania totemicznego ciała i krwi,
    -deprecjonowanie rozumu po to, by zakłamywać rzeczywistość dla partykularnych interesów…
    A teraz budowanie obrazu nieomylnego Kościoła i błądzących owiec, poprzez perfidne przekłamywanie gender studies.
    Czy to nie jest już wystarczająco chore, by zakończyć żywot?

    Tzw. ,,Dobrej Nowiny” nie trzeba ośmieszać. Wystarcza to, co prezentuje koncepcją złudnego zbawiania z karą piekła za nieuwierzenie w nią. (Owo; ,,Kto nie ze mną, ten przeciwko mnie”, ,,Nie przynoszę pokoju lecz miecz”). Wystarcza, że osłabia przeponę zideologizowanie tejże koncepcji z chwilą roszczenia sobie pretensji do miana nauki. Jeszcze uczynienie z niej jedynego kryterium poznania może wywoływać paroksyzmy śmiechu. Ale reszta, zwłaszcza totalne i totalitarystyczne narzucanie tego szalbierstwa stosem i mieczem, dawno spowodowało zamarcie wszelakiego otwierania ust.

    To jest chore, a jako patologia nie powinno wzbudzać śmiechu. Zresztą, śmieszyć przestało odkąd beneficjenci koncepcji zbawienia przez mękę uznali śmiech za grzech i obłożyli otwierających usta klątwą. I od kiedy zaczęto wymuszać szacunek dla depozytariuszy ,,jedynej prawdy” w imię Jezusa Chrystusa tworząc w patologię.

    Zaiste, najwyższy czas, aby ,,żywotowi wiecznemu” powiedzieć zgodnie z jego słowem ostatnim; Amen.

  64. Do tego co przytomnie i przejrzyście napisałeś w kwestii ateistów dodałbym jeszcze jedno – postawę wewnętrznej etyki. Która nie akceptuje Boga (jeśli mówimy o Bogu Biblii) właśnie z powodów moralnych. Poza logiką, poza racjonalnością, poza absurdem pytania o dowód na nieistnienie krasnoludków, aspekt etyczny ma nie mniejsze znaczenie. Może i o tyle większe, że wychodzące z głębi autentyczności i dojrzałości ludzkiej. Aspekty czysto logiczne mogłyby (i wkrótce będą) wychodzić z komputera,z wirtualnego, nie-ludzkiego bytu. Lub od nieczłowieka, powiedzmy „Marsjanina” – choć ci może okażą się doskonalsi moralnie od ziemian.
    Bóg mordu jak w Starym Testamencie, Bóg Holocaustu wojennego i codziennych holocaustów – i wszystko w ramach 3 cnót boskich: wszechwiedzy, wszechdobroci, wszechmocy? Ci wierzący szczerze w takie rzeczy, idący za tą wiarą i ją egzekwujący są w istocie wspólnikami zbrodni. Doprawdy muszą być do cna spaczeni, by z poczuciem moralnym w to wierzyć i to robić. W katastrofie ginie 50 osób, a jedna ocalała. Co robią spaczeni? O tych co zginęli mówią: Bóg tak chciał… (wezwał ich do siebie). O tym co przeżył – co mówią? Cud Boski ! Wiara w coś takiego jest kondensatem szaleństwa, spaczenia osobowego od wczesnego dzieciństwa, zaparciem się siebie jako człowieka.

  65. Jerzy Pieczul
    6 lutego o godz. 10:55
    To co wyżej, nawiązuje do Twojego wpisu.

  66. Tanaka
    6 lutego o godz. 12:54
    Zgadzam się jak najbardziej. Oczywiście, że niemoralność Boga to jeden z dowodów jego nieistnienia (można powiedzieć również: chimeryczna moralność, ale taka moralność to właśnie niemoralność). Skoro on jednak nie istnieje, lecz został wymyślony, to skąd brak harmonii nawet w czysto hipotetycznej Doskonałości? No przecież wymyślił go nie logik, filozof, ni tym bardziej, matematyk, ale homo nie wiadomo, niedoskonałość, i to nie jedna, ale wiele. Każde kolejne pokolenie przy wizerunku Boga majstrowało, więc jak by się miał trzymać kupy. Nigdy się nie trzymał, ale baranki nad tym się nie zastanawiały i nie zastanawiają do dziś. Nie daj Bóg, żeby się zastanawiały – dlatego w przeszłości Słowo Boże było może najbardziej zakazaną księgą w dziejach ludzkości. Kiedy się jednak światlejsi szamani połapali, że niezborność wizerunku Boga jest tylko odbiciem niezborności jego twórców i nic a nic barankom nie szkodzi, puścili Pismo na żywioł. I nic się nie stało! Baranki dalej mówią twardo: „wierzę”. Jak znajomy zakapior: „W jakiej wierze byłem wychowany, w takiej umrę”. I umarł. Drogi Tanako, kiedy w zamierzchłej przeszłości raz została wzbudzona potrzeba wiary, to ona już jest bez względu na wszystko – słabsze na głowę baranki nawet pobekują, że wrodzona. Tylko że to nie jest potrzeba biologiczna, lecz cywilizacyjna, a skoro tak – nie jest potrzebą KONIECZNĄ do życia, więc i nie może być wrodzona, jak nie są wrodzone ani konieczne narkotyki, bryka, telewizor. Nie tyle więc jest potrzebą, ile przekazywanym z pokolenia na pokolenie BEZREFLEKSYJNYM nawykiem. Gdyby była potrzebą, my dwaj i nasza wspólniczka mag, żylibyśmy bez potrzeby – jako ludzie zbędni. Ja nawet na pewno jestem zbędny, dlatego ze wstydu prawie nie jem i staram się nie chorować. A skoro wiara religijna jest nawykiem bezrefleksyjnym, to jak się odwoływać do refleksji? Nie ma do czego. Baranki nie widzą niemoralności Boga, sprzeczności w przypisywanych mu słowach, zachowaniach i dobrze im z tym. Poza tym kiedyż to człowiek zanurzony po uszy w codzienności był logiczny, konsekwentny, refleksyjny? Któż z wierzących z wypiekami na policzkach czyta źródło swojej wiary lub chodzi do kościoła dziecinnych nauk słuchać, bo bez nich by nie umiał żyć? Ilu zachowuje się w codziennym życiu logicznie – na przykład stojąc w kolejce w „Biedronce”, zawczasu przygotowuje pieniądze? Lub chodzi prawą stroną chodnika, a nie jak krowa – środkiem? Odwoływanie się do myślenia niemyślących jest zajęciem bohaterskim, ale i trochę jałowym.

  67. @ Jerzy Pieczul
    „A skoro wiara religijna jest nawykiem bezrefleksyjnym, to jak się odwoływać do refleksji? Nie ma do czego. Baranki nie widzą niemoralności Boga, sprzeczności w przypisywanych mu słowach, zachowaniach i dobrze im z tym.”

    Kwintesencja. (moje skromne uznanie i solidarność w poglądzie)

    Rozum skonfrontowany beznadziejną dysputą z nawykiem emocjonalnym, kończy w prostracyjnym stanie konieczności wiary w rozum.

    Inna rzecz, że ten nawyk emocjonalny to (wbrew Twemu założeniu) nie tylko jest autentyczna potrzeba biologiczna, ale więcej – standardowy modus operandi mózgu powszechnego. Zgodny z ewolucyjnym downsizingiem populacyjnym (osiągać więcej – mniejszym wysiłkiem).
    W plemionach wstecznie anormatywnych (wyzutych z morale), ale narażonych na globalizację udziału w postępie technologii, ta tendencja skutkuje retrogresją cywilizacyjną.
    To są modlący się do cargo, albo innego Rydza.

    Umysł nie jest narzędziem bezpłodnej, polemicznej komunikacji z nawykiem; jest rolą umysłu racjonalne przeformatowanie paradygmatu nawyku.
    Tego się nie da dysputą jeno, czyniąc ją bezpodmiotową..

    Pozdrawiam.

  68. @ Tanaka
    „…Wiara w coś takiego jest kondensatem szaleństwa, spaczenia osobowego od wczesnego dzieciństwa, zaparciem się siebie jako człowieka.”

    A może coś bardziej adekwatnego kalibru.
    To, o czym piszesz to może nie być szaleństwo, ale fizjologiczny mechanizm obronny osobniczej niedojrzałości – gdy tej emocjonalnej nie dorównuje intelektualna.
    Przyznam, że mnie nie dziwią ludzie, szukający poza sobą uzasadnienia tego, co sami sobie czynią, choć tego, ze sami – nie wiedzą (bo nie mają czym).
    Katastrofy, jak taka o jakiej piszesz, sprawiają sobie ludzie.
    Przykładów aż nadto.
    To nie szaleństwo, ale ludzka natura.
    Szaleństwo jest wtedy, gdy jedni ludzie wykorzystują fizjologię emocjonalnej naiwności innych przeciwko nim samym.
    Tego bym się ambitnie trzymał.

  69. Jerzy Pieczul
    6 lutego o godz. 16:21
    Odpowiem zaczynając od kwestii ostatnich, bo bardzo mi się spodobało Twoje nawiązanie do obserwacji ludzi w „Biedronce”. Sam raz po raz, kiedyś bardziej z ciekawości, dziś może bardziej z rozrywki, obserwuję ludzi. Wystarczy minuta-dwie, rzadko kiedy więcej, i masz całą baterię scenek, gestów, słów, min, kompleksowych zachowań durnowatych nie mających wiele, zgoła nic wspólnego z człowiekiem, bardziej z pustą kukłą, lub potocznym zwierzakiem, jakąś kurą pukającą dziobem w co popadnie, ale nie z rozumnym, przytomnym człowiekiem.
    Kwestia „potrzeby wiary” jest dosyć złożona. Oczywiście słyszymy od kołyski od klechów, że potrzebna-jest, że naturalna-jest, że konieczna-jest i – co najśmieszniejsze – dowodzi to istnienia Boga. Tutaj tych bzdur i interesu biznesowego nie musimy sobie dalej wyjaśniać, natomiast mnie, jak i innych dociekliwych, ciekawi powiązanie struktur psychiki ludzkiej z powiedzmy, „Nienazwanym”, a więc z podświadomością osobniczą i nieświadomością zbiorową, wspólnego mitu, wspólnych lęków, odrazy i pożądań. Rzecz sama w sobie ciekawa, od Freuda poczynając, a byli przed nim inni, od stuleci, przez Fromma i Junga, aż po dzisiejszych badaczy. Nie mamy tu odpowiedzi ostatecznych,m ale mamy dość o tym wiedzy, żeby rozumieć, że to są potrzeby biologiczne, psychologiczne, że więcej ich mają ludzie niedorozwinięci we własnym człowieczeństwie, niż ludzie osobowościowo dojrzali, głębocy, autentyczni – wreszcie – autonomiczni tak dalece jak tylko człowiek być może. Giordano Bruno – mając głębokie, ugruntowane przekonanie co do wartości swoich myśli i przekonań nie odwołał ich mając w perspektywie stos. Podobnie Jan Hus, Polak Łyszczyński i tysiące, tysiące innych. Wewnętrzna dojrzałość i poczucie autonomii ponad przymus kazały im przyjąć krańcowe konsekwencje własnej osobowości. Ich śmierć jest wyłączną winą ich prześladowców, nie ich uporu trwania przy swoim w obliczu ognia.
    Wiemy też, że ludzi niedorozwiniętych jest około 80-85% w każdej, dowolnej populacji i w każdym czasie współczesnym, a więc co najmniej od kilkunastu tysięcy lat. *5% katolików, ze względu na swoją wielką masę, to są ludzie niedorozwinięci. Tu rządzi statysyka. Inaczej rzecz się przedstawia z ateistami. Ci musieli się niemal z reguły wykluć z katolików, wykonać na sobie wielką pracę, pojąć, że zostali skrzywieni, pojąć strukturę własnego religijnego skrzywienia, zobaczyć i oszacować skutki, zmierzyć je z potrzebą wolności i podmiotowości w sobie, uznać, że rozwój i własne doskonalenie jest w konflikcie ze skorupą religii i szantażem Boga.Każdy z nich musiał samodzielnie odnajdować własną ścieżkę, z bólem potknięć, pułapek i radością wewnętrznego poczucia zgodności myśli i czynów, przekonań i postaw. Ci ludzie stanowią więc niemal z reguły, część owych 15-20% tej lepszej ludzkości. I tylko oni, niekoniecznie ateiści, ale ci lepsi, wrażliwsi, prawdziwsi mogą innym pomóc się budzić i doskonalić, byśmy kiedyś przestali być brakującym ogniwem między człowiekiem a „małpą”. Masowe religie, hierarchiczne Kościoły i fałszywi bogowie są z tym w nieusuwalnym konflikcie. A w celu poprawy konieczne jest rozpryśniecie się molochów na drobne kawałki. Jest to jeszcze odległa perspektywa, coś jak science-fiction z dzisiejszej perspektywy. Nie wiem czy wystarczy do tego sama zmiana w obrębie osobowości. |Zapewne konieczne będą zmiany trwalsze, a więc pewnie na poziomie genetycznym.

    Wiemy od dawna, że potrzeba nieistniejąca, acz wdrukowana, staje się w przekonaniu danej osoby „potrzebą własną”, co więcej osoba ta przysięgnie, że to potrzeba żywa, paląca, konieczna do życia i – jeśli o religii mowa – transcendentnie przetworzona w Bozię z brodą, w sukience a bez majtek. Z fryzurą utrefioną, acz bez czerwonych paznokci. Albo odwrotnie. Po czym indagowana bardziej dokładnie bezie o Bozi wygadywać takie rzecz, że kiedy to się nagra i jej odtworzy anonimowo, będzie rechotać z głupoty tego co usłyszała. Kabareciarz wykpiwa przywary widowni, widownia się z tego śmieje, bo każdy z widzów sądzi, że to przywary sąsiada z lewej lub prawej, nie jego własne.
    Jezus był w pełni Bogiem i w pełni człowiekiem – stanowczo twierdzi Kościół. Tak jest, odpowiadamy. w związku z tym miał wzdęcia, rozwolnienia od których brudził tunikę od mamusi, a na widok ładnych pań tunika mu się charakterystycznie wypinała. Czyż nie? Nie – to obraza Boga, stos, a dziś zaledwie „obraza wartości chrześcijańskich” i powód do nazwania głoszącego potworem i oplucia na każdy sposób.

    Temat zbyt obszerny na choćby częściowe zarysowania, mam nadzieję, że zrobiłem to jakoś-tam czytelnie , metodą podania próbek.

  70. Jerzy Pieczul, Tanaka, krzys562
    Może ochłoniecie i odniesiecie się do oczywistości
    wiara , to przeświadczenie o słuszności czegoś.
    A wy ateiści właśnie jesteście przeświadczeni, że Boga nie ma bo nie jesteście w stanie podać dowodu na ten fakt!
    Pisanie, że cytuję „nie przestaje być dzieckiem natury, która go wyposażyła w świetne narzędzia poznawcze – zmysły. A te o bogach milczą”
    jest totalną bzdurą , bo co zmysły mówią o falach elektromagnetycznych? , ano nic no nie mamy takich które je wykrywają. Czy zmysły wykrywają promieniowanie Gamma , nie wykrywają, co można sprawdzić podczas prześwietlenia aparatem rentgena. Czy ucho ludzkie wykrywa dźwięki o częstotliwości wyższej niż 20000Hz nie nie wykrywa itd To co , znaczy tego nie ma?
    200 lat temu gdyby zapytać najlepszych naukowców czy można usłyszeć kogoś kto znajduje się tysiąc kilometrów od nas odpowiedź była by jedna nie i dowód na to byłby dl takiego naukowca oczywisty. Najgłośniej krzyczącego nie da rady usłyszeć z odległości kilometra , a co dopiero z tysiąca.
    Zmysły, można łatwo oszukiwać, co już nie raz robiono. Przykład siedzimy w pociągu i sądzimy że zaczynamy jechać , a po chwili orientujemy się że to ruszył pociąg obok.
    Podobnie jest z innymi waszymi wypowiedziami cytuję „niemoralność Boga to jeden z dowodów jego nieistnienie” – przecież to żaden dowód!
    Co religia, to inne przedstawienie Boga (Bogów),
    Bóg to wcale nie to samo co przedstawienie go przez Biblię , bo to wyobrażenie Boga wymyślone przez izraelitów.
    Nie mylcie wymysłów ludzkich na ten temat z ideą Bogiem, który stworzył świat materialny i który to Bóg jest poza możliwością zrozumienia dla ludzi. Bóg dla wierzących jest początkiem wszystkiego i przyczyną wszystkiego co jest. Dla niewierzących wszystko powstało bez przyczyny samoistnie (to też jest nie do pojęcia dla człowieka który wie z doświadczenia, że wszystko ma swą przyczynę)
    Jeśli przyjmiemy, że wszystko powstało przez rozdzielenie pustki na materię i antymaterię, to zaraz nasuwa się pytanie co za przyczyna to spowodowała?
    Dajcie sobie spokój z pseudo dowodami.
    Zupełnie inną rzeczą jest pokazywać nielogiczność myślenia ludzi i wykazywać fakty , (ale te 100% ) które nie zgadzają się z ich wierzeniami (dotyczy i wierzących i ateistów), a co innego fantazjować pokazując, że sami mamy mizerne pojęcie o temacie w którym arbitralnie zabieramy głos.

  71. NIGDY TAK BOLESNIE NIE ODCZULAM NIEOBECNOSCI KS.PROF.TISCHNERA JAK TERAZ WLASNIE -LUDZI ,KTORYCH UDALO SIE PRZYTULIC DO KOSCIOLA BISKUPI TERAZ TRACA MASAMI -ONI WRECZ WYRZUCAJA NAS Z KOSCIOLA POTEPIAJAC ZA RZECZY NAJGLUPSZE NA SWIECIE JAK TEN RZECZONY GENDER .CZY ONI W OGOLE WIEDZA ,O CO W TEJ NAUCE -BO PRZECIEZ NIE IDEOLOGII -CHODZI ?GLOWNIE CHODZI BISKUPOM O JESZCZE JEDEN FRONT WALKI -WLASNIE -Z KIM? INACZEJ MYSLACYMI CZY W OGOLE Z NARODEM ?ZNALEZLI SOBIE DO CHWALENIA RADIO MARYJA I BARDZO DZIWNEGO PRZYWODCE KATOLIKOW ??? PREZESA KACZYNSKIEGO -TAK NIENAWISTNEGO ,PELNEGO JADU I ZOLCI PRAGNACEGO JAK I ONI RESZTE SWIATA POTEPIC ,JEZELI Z NIM SIE W KAZDEJ SPRAWIE NIE ZGODZA .ZADNYCH SZANS POWROTU DO T A K I E G O KOSCIOLA .

  72. wklejam ponownie bo nie weszło
    6 lutego o godz. 23:38
    Jerzy Pieczul, Tanaka, krzys562
    Może ochłoniecie i odniesiecie się do oczywistości
    wiara , to przeświadczenie o słuszności czegoś.
    A wy ateiści właśnie jesteście przeświadczeni, że Boga nie ma bo nie jesteście w stanie podać dowodu na ten fakt!
    Pisanie, że cytuję „nie przestaje być dzieckiem natury, która go wyposażyła w świetne narzędzia poznawcze – zmysły. A te o bogach milczą”
    jest totalną bzdurą , bo co zmysły mówią o falach elektromagnetycznych? , ano nic no nie mamy takich które je wykrywają. Czy zmysły wykrywają promieniowanie Gamma , nie wykrywają, co można sprawdzić podczas prześwietlenia aparatem rentgena. Czy ucho ludzkie wykrywa dźwięki o częstotliwości wyższej niż 20000Hz nie nie wykrywa itd To co , znaczy tego nie ma?
    200 lat temu gdyby zapytać najlepszych naukowców czy można usłyszeć kogoś kto znajduje się tysiąc kilometrów od nas odpowiedź była by jedna nie i dowód na to byłby dl takiego naukowca oczywisty. Najgłośniej krzyczącego nie da rady usłyszeć z odległości kilometra , a co dopiero z tysiąca.
    Zmysły, można łatwo oszukiwać, co już nie raz robiono. Przykład siedzimy w pociągu i sądzimy że zaczynamy jechać , a po chwili orientujemy się że to ruszył pociąg obok.
    Podobnie jest z innymi waszymi wypowiedziami cytuję „niemoralność Boga to jeden z dowodów jego nieistnienie” – przecież to żaden dowód!
    Co religia, to inne przedstawienie Boga (Bogów),
    Bóg to wcale nie to samo co przedstawienie go przez Biblię , bo to wyobrażenie Boga wymyślone przez izraelitów.
    Nie mylcie wymysłów ludzkich na ten temat z ideą Bogiem, który stworzył świat materialny i który to Bóg jest poza możliwością zrozumienia dla ludzi. Bóg dla wierzących jest początkiem wszystkiego i przyczyną wszystkiego co jest. Dla niewierzących wszystko powstało bez przyczyny samoistnie (to też jest nie do pojęcia dla człowieka który wie z doświadczenia, że wszystko ma swą przyczynę)
    Jeśli przyjmiemy, że wszystko powstało przez rozdzielenie pustki na materię i antymaterię, to zaraz nasuwa się pytanie co za przyczyna to spowodowała?
    Dajcie sobie spokój z pseudo dowodami.
    Zupełnie inną rzeczą jest pokazywać nielogiczność myślenia ludzi i wykazywać fakty , (ale te 100% ) które nie zgadzają się z ich wierzeniami (dotyczy i wierzących i ateistów), a co innego fantazjować pokazując, że sami mamy mizerne pojęcie o temacie w którym arbitralnie zabieramy głos.

  73. hager
    6 lutego o godz. 23:50
    wykrzyczałeś swe słuszne żale do biskupów , ale pisanie dużymi literami całego tekstu , to niej est dobry pomysł , bo to się źle czyta.
    Niestety sprawy materialne i dbałość o instytucję która zapewnia im wygodne życie spowodowała, że biskupi działają tak jak widzimy obecnie. Oni niczym się nie różnią od tych krytykowanych przez siebie przywódców religijnych ze starożytnego Izraela. i ciekawe że tego nie widzą w swym materialnym zaślepieniu. Niestety dbałość o sprawy doczesne (w tym o instytucję kościół) , powoduje, że ich działalność przynosi więcej szkody niż pożytku. Nic dziwnego, że rośnie liczba przeciwników tej instytucji co dobrze widać chociażby na tym blogu. Niestety nie widać jak to mówią światełka w tym tunelu.

  74. maciek.g
    7 lutego o godz. 6:26
    Dziecko, przyhamuj, nim zaczniesz pouczać dziadków – nie z szacunku, ale z oczywistego racjonalnego założenia, że nie od Ciebie się zaczęło życie, a to, co dla siebie odkrywasz, może być już wyślizgane od używania. Gdzieś dwadzieścia parę lat temu z identycznym błyskiem w oku przekonywał mnie o rzeczach niewidzialnych, a jednak istniejących, o zwodności zmysłowego doświadczenia i o pomyłkach nauki Świadek Jehowy. Oczywiście, w rozmowie o istnieniu/nieistnieniu Boga. Identycznie jak Ty przegapił, że bogowie to nie jakieś neutrina na przykład, odkryte w drodze poszukiwań ze szkiełkiem, okiem i matematyką, których gdyby człek nie szukał, to by nie znalazł, podobnie jak by nie wymyślił rowerowej pompki. Bogowie, którzy nie przyjdą sami do człowieka, nie powiedzą „dzień dobry, jestem bóg”, których trzeba szukać, bo inaczej ludzie się obejdą bez nich, to, oczywiście, nieusuwalna sprzeczność sama w sobie, najgłupsza droga, jaką wybierają fideiści. I śmieszna – wygląda bowiem, jakby fideiści liczyli na to, że istnienie bogów, obojętne w jakiej postaci, da się wyliczyć, uzyskać w laboratorium, wydyskutować. Wymyślenie nieokreślonej siły sprawczej wszechświata – choćby Inteligentny Projekt – nie byłoby możliwe bez wcześniejszego animizmu i pochodzących z krwi i kości człowieka bogów osobowych – tam są korzenie wszystkich spekulacji dzisiejszych ideistów. Bez wcześniejszych, prymitywnych bogów nikt nie wpadłby na pomysł poszukiwania dzisiejszych nieprymitywnych. To wyższy intelektualnie etap bogomilstwa. Tak samo mądry jak poprzednie.

  75. maciek.g
    7 lutego o godz. 9:33
    W sprawie dużych liter jak najbardziej się z Tobą zgadzam. One, w związku z mniejszą przestrzenią między wierszami i wrażeniem mniejszej przestrzeni między literami zlewają się w jedną plamę. Poza tym nie ma powszechnej praktyki pisania dużymi literami, więc i nie ma takiej czytelniczej sprawności. Jeśli kto chce wyodrębnić wyraz dużymi literami, by go zaakcentować, jest to słuszne, ale wyodrębnienie WSZYSTKICH traci założony sens. Ja tekstów w komentarzach pisanych dużymi literami nie czytam.

  76. Jerzy Pieczul
    7 lutego o godz. 10:36
    Przecież to co piszesz to są żadne argumenty za tym że ateista ma rację w sporze z Teistą.
    Używanie takich określeń jak cytuję ” Dziecko, przyhamuj, nim zaczniesz pouczać dziadków” świadczy jedynie delikatnie mówiąc o wielkim zarozumialstwie (nie wiesz nawet czy nie rozmawiasz z kimś starszym od ciebie, a poza tym to nie liczba lat świadczy o wiedzy) Jak jesteś taki mądry to napisz jak powstał ten świat.
    Jak to napiszesz to trochę się pośmiejemy .

  77. Jerzy Pieczul
    7 lutego o godz. 10:36
    Gratuluję przytoczenia Świadka Jehowy jako argumentu w dyskusji. Głupszego już argumentu trudno znaleźć. Nie dość, że powszechnie znany jest fakt kto założył te sektę. (wiemy, że kłamstwa założyciela wyszły w sądzie bo twierdził, że biblię trzeba czytać w oryginale , a potem wyszło, że hebrajskiego nie zna ni w ząb,na dodatek potem ciągle mu się nie sprawdzały daty końca świata i cała ta sekta padła by, gdyby nie cwaniacy, którzy zauważyli możliwość niezłego zarobku)
    Nie wiem czy wiesz, że ludzie z tej sekty są dokładnie ćwiczeni jak mają rozmawiać na temat Bibli i mają wybrane fragmenty po to by zaskakiwać nie znających jej chrześcijan. Jak ktoś dobrze zna biblie to szybko z dyskusji się wycofują. Bardzo nie lubią pytań na temat swych założycieli , spraw sądowych z ich udziałem, i wytykania, że nie mają pojęcia o tym, że nie ma problemów z udowodnieniem, że kłamią w sprawie wieku Ziemi i nie tylko. Krótka moja dyskusja z nimi spowodowała że od tej pory do mych drzwi nie zapukali, a przecież ich nie wygoniłem tylko tak jak chcieli podyskutowałem.

  78. Maciek.g
    Wszystko co napisałeś na temat Świadków Jehowy to prawda. Też zdarzyło mi się z nimi rozmawiać, tak na serio i za pewien sukces uważam, że udało mi się moich rozmówców przekonać, że jednak ja „idę swoją drogą”, a oni swoją i tak jak ja nie zamierzam ich na nic nawracać, tak i oni powinni mnie zostawić w spokoju. Tak się też stało.
    Cenie ich jednak za dwie rzeczy. Po pierwsze – nigdy nie są agresywni, raczej spokojni i wyciszeni, czyli bez jakiegoś fanatycznego żaru w oczach i słowach. Wycofują się z godnością.
    Po drugie – naprawdę żyją zgodnie ze wskazaniami swojej religii. W przeciwieństwie zwłaszcza do katolików.
    Miałam możność obserwować życie pewnej rodziny Jehowitów poprzez matkę i żonę. Pani ta dorabiała sobie sprzątaniem po domach, po godzinach pracy (już nie pamiętam gdzie), bo dzieci mieli chyba czworo czy pięcioro, a jej mąż był na rencie inwalidzkiej po wypadku samochodowym.
    Zauważyła, że mam w swojej bibliotece różne wydania Biblii i wtedy ujawniła się jako Świadek Jehowy. Tylko raz rozmawiałyśmy na ten temat, dość długo nawet, a ponieważ wyraźnie dałam jej do zrozumienia, że nie podzielam jej wizji świata, nigdy już nie wróciła do tematu.
    Poznałam jedną z jej córek i syna, którzy opiekowali się moim psem i kotem, mieszkając u mnie, gdy wyjeżdżałam na tydzień lub dwa.
    Nie zamierzam ich idealizować, ale z tego co wiem o ich życiu, wydali mi naprawdę uczciwymi i prawymi ludźmi, żyjącymi własnym rytmem, podporządkowanym ich zasadom wiary/sekty, jak to zwał.
    Wcale nie narzucającymi nachalnie innym swoich przekonań.

  79. maciek.g
    7 lutego o godz. 11:09
    Chłopcze, jeśli nie zrozumiałeś, że przywołany Świadek Jehowy był ilustracją Twojego poziomu intelektualnych dociekań (podobnie nie zrozumiałeś, z jaką intencją krzys52 użył swego „Bdegnougmazaja”), a nie żadnym argumentem, to sporo nauki przed Tobą. A poza tym słuszne byłoby i godziwe, gdybyś zadał sobie pytanie, skąd się wzięło poszukiwanie innej siły sprawczej świata – ideistyczne, rzecz jasna, bo nauka zabawą w chowanego się nie zajmuje – niż dotychczasowi bogowie. Przepraszam, ale nie mam cierpliwości do rozmów z pisklętami.

  80. mag
    7 lutego o godz. 12:00
    To co piszesz to w większości prawda , bowiem ta sekta przechwytuje ludzi zniechęconych do katolicyzmu właśnie nieuczciwością księży. Oni zazwyczaj nie znają (tak jak większość katolików Biblii, jak też fundamentów chrzescijaństwa). Zarządzający lokalnie tą sekta wspomaga nowych „wyznawców” ułatwiając im znalezienie pracy i dając nawet chwilowe zasiłki czy inną pomoc.(to bardzo na nich wpływa i upewnia we właściwym wyborze). Potem jedynie się żąda by zakupywali określoną ilość przydzielanej literatury i by starali się szukać następnych wyznawców (to oczywiście zgodne z Biblią i nawet z chrześcijaństwem by przekonywać ludzi do wiary).
    By skutecznie znajdować nowych wyznawców robi się szkolenia z określonych fragmentów Biblii i nie tylko.
    Oczywiście wymaga się do uczestnictwa w „kościele” sekty , ale to dla tych ludzi te same żądanie jak KK.
    Sekta w stosunku do członków stale podkreśla znaczenie uczciwości.
    Myślę, że z tego powodu ocenia się tych ludzi jako znacznie uczciwszych niż katolicy.
    Mam w stosunkowo bliskiej rodzinie takich wyznawców. Ale w stosunku do mnie nigdy nie próbowali nawet rozmawiać na temat swej wiary (muszę przyznać, że nie wiem, czy nie wynika to z zalecenia kierujących sektą)

  81. mag
    i Jeszcze jedno, potrafią tak ogłupić niektórych wyznawców, że ci rozkazując im po śmierci swe majątki. Ale niektórzy katolicy tek tak robią

  82. Jerzy Pieczul
    7 lutego o godz. 12:57
    Dumny pisarzu blogowy, jaki pewny jesteś swej mądrości i wyższości nad innymi. Tylko czy ty na pewno wiesz jak te twoje wpisy oceniają czytający je? Może się dowiesz – upajaj się tym swoim pisaniem
    Faktycznie szkoda czasu na rozmowę z tobą.

  83. Jerzy Pieczul
    Często nadajemy na podobnych falach, ale mam do Ciebie jedną uwagę krytyczną i mam nadzieję, że przyjmiesz ją ze zrozumieniem.
    Nie podoba mi się Twój protekcjonalny ton, z wręcz obraźliwą i lekceważącą intencją wobec adwersarza. Te wszystkie Twoje „dzieciaku”, „smarkaczu” ( w domyśle – co ty tam wiesz, gupi jesteś i tyle).
    Jakoś nie przystaje to do Twoich rozsądnych uwag, niewątpliwego poczucia humoru, czego nie raz dawałeś dowody, więc należałoby oczekiwać po Tobie również pewnego dystansu do samego siebie.
    Chyba Ci go jednak brak.

  84. @ mag
    7 lutego o godz. 16:14

    Masz rację, zabawa w doktora wymaga odpowiedniego języka.
    Przyłączam się do komplementów ad Jerzy P., tyle że zabawa w doktora to nie dla blogowiczów.
    A z takim przypadkiem mamy do czynienia.
    Proszę, przestańcie rozdmuchiwać szaleństwo, ono jest Trawestując poetę: „Wam chodzi o dysputę, dla niego to życie”.
    Pozdrawiam.

  85. PS
    Coś mi zjadło fragment postu czyniąc go niezrozumiałym.
    Powinno być:

    „…ono jest samowystarczalnie tragiczno-groteskowe” i bez wzbudzania go polemikami.
    Trawestując poetę: „Wam chodzi o dysputę, dla niego to życie”.
    Pozdrawiam, sensu stricto.

  86. mag
    7 lutego o godz. 16:14
    Słoneczko w zenicie, postudiuj nieprotekcjonalne pouczenia dziecka „m.”, a ja tymczasem prysnę rowerem do Słupska. Pierwszy nocny rajd po zimie.
    „Może ochłoniecie i odniesiecie się do oczywistości”
    „Pisanie, że (…)jest totalną bzdurą”
    „Nie mylcie wymysłów ludzkich na ten temat z ideą Bogiem”
    „Dajcie sobie spokój z pseudo dowodami”.
    „Zupełnie inną rzeczą jest pokazywać nielogiczność myślenia ludzi i wykazywać fakty (…) a co innego fantazjować pokazując, że sami mamy mizerne pojęcie o temacie w którym arbitralnie zabieramy głos”.

  87. Jerzy Pieczul
    Jesteś chłopie niesamowity z tym ostrym rowerowaniem o dowolnej porze roku!
    Niesłychane pokłady energii nie tylko intelektualnej, być może, wyzwalają w Tobie większe i czasem przesadne oczekiwania wobec bliźnich, którzy Twoim zdaniem są mniej doskonali.
    Jeśli nawet tak jest, to okazuj im ciut więcej wyrozumiałości, cierpliwości i, za przeproszeniem, zwykłego szacunku. Oczywiście, mówię to w odniesieniu do osób, które nie są jakimiś złośliwymi świrami, betonami, bo z takimi w ogóle nie ma sensu się zadawać.
    Ja się zazwyczaj nie przejmuję zanadto cytatami jako „drogowskazami”.
    Cytować każdy może. Nawet siebie samego.
    Odezwij się jak wrócisz ze Słupska.

  88. Gekko
    „Wam chodzi o dysputę, dla niego to życie”.
    Nie wiem, jakiego poetę zacytowałeś, ale chyba celnie w kontekście tego, co pisałam wcześniej.
    I to było na tyle, jak mawiał św.p. miszcz Stanisławski.

  89. krzys52
    6 lutego o godz. 9:31
    Twój przykład, ze zwierzęciem Bdegnougmazaja zupełnie nie jest adekwatny do sprawy o której dyskutujemy. Postaram ci wyjaśnić krótko dlaczego. Obecnie zwierzęta żyjące na ziemi są raczej w 100% znane , bowiem człowiek spenetrował już wszystkie lądy i jedynie jest pewien problem z głębiami oceanów. Wszystkie informacje na ten temat są obecnie publikowane w internecie i nie ma najmniejszych problemów by sprawdzić ,że nic o takim zwierzęciu nie ma , a więc jest największe prawdopodobieństwo, że nie istnieje , tym bardziej, że człowiek nadaje zwierzętom nazwy.
    To wystarczy by stwierdzić, że prawdopodobieństwo istnienia jest zerowe.
    A teraz jeśli w internecie wpiszemy Bóg to uzyskamy ogromna liczbę wpisów i po wyeliminowaniu wpisów o Bogach nie powiązanych ze stworzeniem świata, uzyskamy w dalszym ciągu ogrom informacji. By to opanować to, sięgamy do uznanych naukowców (bo im wierzymy, że w swoich dziedzinach dotarli do prawdy, stosując metody zwane naukowymi , a tych podstawą jest doświadczenie bo ono weryfikuje wymyślone teorie i hipotezy) . Jak dobrze poszukamy to stwierdzimy, że nie mogli oni zweryfikować doniesień o takim Bogu bo nie można było wykonać doświadczenia w odpowiednich warunkach. Czyli doświadczenie odpada. Szukanie tak jak twego hipotetycznego zwierzęcia, też odpada bo bo nie wiadomo gdzie i co szukać. Więc też na nic sienie zda i nic nie ustali. Pozostaje jedynie konfrontacja logiczna i gdyby przy pomocy niej dało by się wykazać, że świat materialny może powstać z niczego , to hipotezę Boga stworzyciela można by uznać za fałszywą . Jednak jak do tej pory nikomu taki dowód się nie udał , a to oznacza wg nauki i jej metod jedynie to co napisałem , a mianowicie że prawdopodobieństwo na istnienie Boga jest takie samo jak na jego nieistnienie.

  90. Mag
    Pan Jerzy Pieczul obraził się na mnie, za moje do niego uwagi.
    One wynikły wprost z jego nielogicznych wypowiedzi i jego ataków na wpis który go zdenerwował , no bo jak ktoś śmiał powiedzieć, że ateista wierzy!!! i jeszcze popiera to dowodem. Nie zastanawiając się odpisał głupstwa i na odpowiedź zaczęło brakować argumentów.
    Jak się nie ma argumentów, to niektórym nerwy puszczają i zamiast dowodów swej racji piszą inwektywy.
    Jak już zauważyłem na niektóre tematy z niektórymi ludźmi nie da się dyskutować , bo emocje biorą u nich górę, nad logiką.
    To tak samo jakbym chciał przekonać fanatycznego wyznawce O. Rydzyka , że to nie ksiądz , a biznesmen i w dodatku oszust.
    Dlatego oczywiście z Panem Jerzym zakończyłem dyskusję na temat ateizmu , bo to jest bez sensu.

  91. @ mag
    7 lutego o godz. 19:10

    Podpowiadam ściągę o poetach 😉
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Ignacy_Krasicki

    Chciałem trafnie zilustrować dramat pokutującej tu na blogu młodej duszy, spętanej logiką obłędu.
    Zachęcam do pozostawienia obłędu doktorom.
    I oczywiście. dla zachowania przytomności – kolarstwo (też lubię).
    Pozdrawiam 😉

  92. Gekko
    No popatrz, jeden z ostatnich sensownych biskupów, a minęło dwieście lat ze sporym okładem!
    I nic się nie zmieniło od „Monachomachii” na ten przykład.
    Jak żyć w tej przedziwnej krainie, kolonii watykańskiej?
    Nawet komuna nie dała jej rady, ale co dalej?
    Ciągle się łudzę, że szczepionka uodparniająca w postaci katechezy uprawianej w majestacie państwowej oświaty (Państwa jakoby neutralnego światopoglądowo wedle Konstytucji) wyda w końcu owoce.
    Ale czy ja dożyję?
    Zagubione dusze, nawet jeśli czymś tam są spętane, poradzą sobie, tak jak dusze niby mniej zagubione i nawet nie wiedzące że są spętane.
    Czy ja się przypadkiem nie zapętliłam?

  93. maciek.g
    Spoko! Rozumiem.
    Dobranoc

  94. maciek.g
    7 lutego o godz. 19:33

    Czy Ty naprawde taki tepy leb jestes czy tylko udajesz(?) Stawialbym na to pierwsze.
    Bo zwierze bylo teoretyczne. To bylo takie zwierze, o ktorym wczesniej nikt nie slyszal. Rownie dobrze mogloby to byc zjawisko, jaskinia, czy pierwiastek chemiczny. Jesli ktos twierdzi, ze dane cos istnieje to na twierdzacym spoczywa obowiazek wykazania, ze rzeczywiscie istnieje, a nie na watpiacych – ze nie istnieje. Tak jest zawsze i od zawsze – za wyjatkiem Twojego pieprzonego Boga, dla ktorego naruszacie wszelkie mozliwe zasady na ktorych stoi zdrowy rozsadek.

  95. @mag
    7 lutego o godz. 21:12

    Ależ, zapętlona czy nie, tylko Ty potrafisz tak pięknie, kobieco napisać liryczny post.
    Oj, mam nadzieję że nie złapie mnie za to jakiś Gender…
    Mag, galionie na statku szaleńców!
    Wszyscy zmierzamy do tej samej Ultima Thule.

    krzys52
    7 lutego o godz. 23:23

    Zakład wygrałeś bez pudła, dziękuję że napisałeś o stawce wprost – ja się nie odważyłem 😉
    Pozdr.

  96. krzys52
    7 lutego o godz. 23:23
    Mniej emocji ,więcej rozsądku. Nikt cię nie namawia żebyś uwierzył, że jest Bóg. Jednak nie można wymyślać dowodów, które dowodami nie są. Jak czegoś nie można udowodnić , nie można twierdzić, że to nieprawda. Nauka niestety wielu spraw nie może rozwikłać i udowodnić , ale bez wątpienia jest najskuteczniejszą metodą dochodzenia do prawdy jaką człowiek wynalazł. Trzeba jednak dogłębnie poznać zasady na jakiej to poznanie naukowe się opiera. Naukowiec nigdy nie upiera się przy swoim twierdzeniu i wie że zawsze doświadczenie ma pierwszeństwo przed teorią. Dyskutując by stworzyć lub udoskonalić ideę słucha uważnie argumentów i ocenia je bez emocji (bo emocje bardzo przeszkadzają w myśleniu) . Gdy zostanie przekonany, że popełnił błąd zmienia zdanie i nie uważa tego za coś bijącego w jego honor. Jak naukowcy stwierdzą, że ktoś wykonał doświadczenie przeczące ich teorii, sprawdzają jego poprawność i gdy nie można znaleźć błędu stwierdzają, że się pomylili i trzeba teorię tak poprawić by wyjaśniała i ten przypadek.
    Natomiast wierzący niezależnie od doświadczeń i wynikających z nich faktów nie zmienia swego zdania. (czyli tak jak w tym dowcipie jeśli fakty mówią inaczej to tym gorzej dla faktów)
    I znów popełniasz błąd pisząc „Jesli ktos twierdzi, ze dane cos istnieje to na twierdzacym spoczywa obowiazek wykazania, ze rzeczywiscie istnieje” – nie , nie ma takiego obowiązku. Natomiast każdy człowiek dla własnej korzyści powinien starać się docierać do prawdy.
    Ostatnie zdanie jest całkiem nieprawdziwe i świadczy jedynie o zaangażowaniu emocjonalnym , a to typowe dla wiary, a nie racjonalisty.

  97. Gekko
    Ale dlaczego mam zmierzać jak wszyscy (?!) do Ultima Thule?
    Przecież tam jest cholernie zimno. Wolę jakieś cieplejsze paradisy.
    Chyba, ze Ty już masz tam jakąś rezerwację i ściągasz – z sobie wiadomych powodów – osoby, które mogą Ci umilić „życie po życiu”.
    Zgadłam?

  98. @ mag

    Wizja dość kusząca, by porzucić umilającą życie medytację, pracę organiczną i post(owanie).
    Będę więc oczekiwał dematerializacji, z nadzieją na miłe towarzyskie życie po życiu 😉
    Pozdrawiam.

  99. Marit
    8 lutego o godz. 19:57
    Chyba nie bardzo zrozumiałaś to co pisałem. Czy ja pisałem, że wymagam, by ateista dowodził nieprawdziwości niefalsyfikowalnych postulatów religii.
    Ja tylko pisze zgodnie z metodą naukową , że prawdopodobieństwo istnienia Boga (stwórcy świata) jest równe prawdopodobieństwu, że go nie ma i uzasadniam to , pokazując jednocześnie nielogiczne argumenty oponentów próbujących udowodnić, że to nieprawda.
    Przy braku możliwości bezdyskusyjnego stwierdzenia, że Bóg istnieje , lub odwrotnego, że nie istnieje, pozostaje jedynie droga logicznego dowodu, że świat mógł powstać tak sam z siebie.
    Udowodnienie że świat mógł powstać tak sam z siebie, wskazywało by, że raczej ci wierzący się mylą i było by uprawnione twierdzenie, że największym prawdopodobieństwem jest to, że Boga nie ma. Ponieważ tego nikt dotąd nie zrobił, pozostaje uznać to co napisałem.
    Wielu ateistów uważa, że tylko oni mają rację i podobnie jest z wieloma teistami. No w historii świata było już wielu takich co tak uważali i jakoś nie uznano ich za geniuszy , ani nie uznano ich teorii i hipotez.

  100. maciek.g
    9 lutego o godz. 0:20

    Ty naprawde jestes tepy leb, bo zgodnie z naukowa metoda jesli nie ma zadnych przeslanek na istnienie czegokolwiek (danego czegos) to znaczy, ze takie cos nie isnieje i nie ma o czym mowic.

    A jesli Ty uwazasz inaczej, to znaczy, ze w pelni zgadzasz sie z teza, ze Krasnoludki istnieja w 50% czyli albo istnieja albo nie. Tak jak Twoj Bog.
    Nauka, za swa metoda, opisana powyzej, twierdzi (nieoficjalnie, gdyz nauka nie zajmuje sie Krasnoludkami, oraz Bogiem), ze nie istnieja, ale Ty przeciez wiesz swoje.

    Natomiast Wszechswiat istotnie moze byc wszystkim co jest – od zawsze. Przy czym jest niezwykle wysoce prawdopodobne, ze nam sie jedynie wydaje, ze wiemy cos o Wszechswiecie, podczas gdy wiemy co nieco zaledwie o jego nieskonczenie malym kawalku, opisanym w ramach Big Bang.

  101. maciek
    Oczywiście, że cię nie rozumiem 🙂
    Tłumaczą ci tutaj dobrzy ludzie, że nie ma żadnych przesłanek, by Bóg istniał, a ty swoje. Że przecież może być, bo nikt nie udowodnił, ze go nie ma.
    Pokazują ci różne przykłady typu krasnoludki, żebyś zrozumiał, a ty nic.
    Przepraszam za wmieszanie się w dyskusję. Nie mam zamiaru powtarzać argumentów przytoczonych przez moich „przedpiśców”, którzy tłumaczą sprawę jasno, jak Abel krowie, a i tak nie przynosi to żadnych rezultatów.

  102. Marit
    9 lutego o godz. 10:35
    To co piszesz można dokładnie odwrócić gdy przykładowo wejdzie się na forum teistów. Tam tez będą dobrzy ludzie tłumaczący, ze Bóg jest i popierający to przykładami wg nich bezdyskusyjnymi.
    Znowu przykład z krasnoludkami chybiony zupełnie, bo dzięki to identyczny przykład jak z tym wyimaginowanym ptakiem. Można naukowo sprawdzić, że nie ma ich nigdzie na ziemi , bo ta jest obfotografowana i spenetrowana bardzo dokładnie, a każde wskazanie przez kogoś jest natychmiast weryfikowane. Daje to ogromną pewność, że takie istoty nie istnieją, tal że nie potrzeba już innego sposobu dowodzenia że to bzdura.
    Tymczasem Bóg stwórca to wcale nie musi być istota materialna i przebywająca na Ziemi (są wyznawcy Takiego Boga i twierdzą, że to wszechogarniająca inteligencja istota niematerialna, nie do pojęcia, inni twierdzą wprost, że jest on wszędzie ,przesyca wszystko ,bo bez niego nic istnieć nie maże – w związku z tym szukanie czegoś materialnego dostępnymi metodami obecnie znanymi sensu nie ma) . Poszukiwanie więc go tak jak tego ptaka, czy krasnoludków jest bezcelowa, to zrozumiałe mam nadzieję.
    A do Krzys52
    napisałeś emocjonalnie cytuję „za wyjatkiem Twojego pieprzonego Boga, dla ktorego naruszacie wszelkie mozliwe zasady na ktorych stoi zdrowy rozsadek.”
    No to co powiesz o krajach w których do rządzenia doszli ateiści w dodatku starający sie wszystkimi sposobami zniszczyć religię?
    Masz najbliższy przykład z ZSRR. Mimo dojścia tam ateistów do władzy 100% i ich zdecydowanej walki z religiami ustrój ten prawie wszyscy historycy oceniają jako zbrodniczy.
    Robert Conquest w monografii Wielki Terror podaje liczbę około 40 milionów ofiar represji w ZSRR, z czego około 20 milionów ofiar śmiertelnych.
    Ustrój rozleciał się po 70 latach ,
    Czy to nie przeczt twemy twierdzeniu?

  103. maciek
    Nie znasz się.
    Krasnoludki są, tylko są NIEWIDZIALNE! Dlatego ich nie możesz zobaczyć, tak samo zresztą, jak twojego Boga. Krasnoludki możesz poznać po tym, że dzieją się różne niewytłumaczalne rzeczy, np. giną drobne przedmioty, mleko kwaśnieje itp. To bezdyskusyjnie dowodzi ich istnienia. Ale zobaczyć to ty ich nie zobaczysz, za dużo byś chciał.

  104. Marit
    9 lutego o godz. 12:43
    Jeśli są niewidzialne, a są tacy co przypisują im to co piszesz, to można logicznie wykazać, że nie istnieją , bo ich potrzeba istnienia jest żadna. Dlaczego mleko kwaśnieje wiemy od bardzo dawna i nic w tym niewytłumaczalnego. To, że faktycznie wiele spraw jest niewytłumaczalnych to nie powód by tłumaczyć to działaniem krasnoludków , bo niby dlaczego? Jak czegoś nie umiemy wytłumaczyć to głupotą jest posługiwać się hipotezą,którą można natychmiast zastąpić dowolną inną równoważną. (nie chce mi się prowadzić dowodu na ten oczywisty)

  105. Marit
    8 lutego o godz. 19:57

    Jak już o Russellu to masz jego sentencje

    1. Nie bądź niczego w stu procentach pewien.
    2. Nie wyobrażaj sobie, że opłaca się ukrywać fakty. Pewnego dnia z pewnością wyjdą one na jaw.
    3. Nigdy nie próbuj zniechęcać bliźnich do myślenia, bo z pewnością ci się powiedzie.
    4. Kiedy napotkasz sprzeciw, choćby ze strony małżonka lub dzieci, staraj się przekonać ich do własnych racji za pomocą argumentów, a nie autorytetu, bo zwycięstwo oparte na autorytecie jest nieprawdziwe i złudne.
    5. Nie przejmuj się autorytetami. Zawsze znajdą się autorytety głoszące coś przeciwnego.
    6. Nie staraj się tłumić szkodliwych w twoim mniemaniu poglądów, bo jeśli to zrobisz, poglądy te przytłoczą ciebie.
    7. Nie obawiaj się wygłaszać ekscentrycznych opinii. Każda uznana dziś opinia była kiedyś ekscentryczna.
    8. Znajduj większe upodobanie w inteligentnym sporze niż w biernej zgodzie, jeżeli bowiem cenisz inteligencję tak jak należy, spór może zakładać większe porozumienie niż bierne przytakiwanie.
    9. Bądź zawsze wierny prawdzie, nawet gdy jest dla ciebie niewygodna, bo stanie się jeszcze bardziej niewygodna, gdy spróbujesz ją ukryć.
    10. Nie zazdrość szczęścia mieszkańcom raju głupców, bo tylko głupiec może coś takiego uważać za szczęście.

  106. Wcale nie religia czy agnostycyzm są przyczyną zła , te ma inne przyczyny.
    Jedna z przyczyn podał Mikołaj Gogol
    „Ludzie ograniczeni, a przy tym fanatycy, stanowią plagę ludzkości. Biada państwu, w którym tacy ludzie mają władzę. Są nietolerancyjni i pozbawieni wszelkich skrupułów. Uważają, że cały świat kłamie, a tylko oni mówią prawdę.”
    l

  107. krzys52
    9 lutego o godz. 4:30
    A mnie się wydawało, że ten wielki wybuch to właśnie model ewolucji dotyczący całego wszechświata.
    W Wikipedii widać też bzdury piszą , bo nic o tym, ze to kawałek wszechświata.
    Na dodatek piszą, że wybuchło coś (gęsta i gorąca osobliwość) , a nie nic. Skąd się to coś wzięło nie napisano.

  108. krzys52
    Informuję cię, że nieoficjalnej nauki nie ma.
    Mówiąc nauka mamy na myśli metodę zwaną naukową , która w największym skrócie wygląda tak
    1 zbieranie możliwie dużo pewnych informacji na interesujący nas temat
    2 Robimy syntezę materiału by wyłonić cechy wspólne
    3 budujemy teorię która jest prawdziwa dla wszystkich zebranych przypadków
    4 robimy doświadczenia weryfikujące teorię z poza zebranego zbioru
    6 gdy doświadczenia potwierdzą teorię mówimy o odkryciu prawa naukowego (przyrody)
    jeśli nie potwierdzą wracamy do punktu 3

  109. maciek napisał:
    „To, że faktycznie wiele spraw jest niewytłumaczalnych to nie powód by tłumaczyć to działaniem krasnoludków”

    Albo Boga.

  110. Marit
    9 lutego o godz. 17:48
    Zupełnie czym innym jest wiara, że Bóg jest , zupełnie czym innym tłumaczeniem zjawisk i zdarzeń na ziemi przy pomocy Boga , bo to nic nie tłumaczy.
    Jak ci zaznaczyłem na początku dyskusja szła o to, że ja twierdziłem, że równoprawne jest stwierdzenie Bóg istnieje i Bóg nie istnieje , oponenci z twierdzili, że to nieprawda i kategorycznie arbitralnie stwierdzali, że Boga na 100% być nie może (zobacz 1 punkt Russella). Jak wykazałem ich dowody, to żadne dowody.
    Zgodnie z logiką nic nie możemy obiektywnie wskazać (na faktach) . Pozostaje jedynie eksperyment myślowy , a więc logiczne udowodnienie, że świat mógł powstać bez Boga, który go stworzył. Tego nie udało się nikomu zrobić , a więc zgodnie z zasadami nauki prawdopodobieństwo tych dwóch opcji jest 50%.

  111. Z bogiem jest jak z rozumem.
    Kto go nie ma, musi w niego wierzyć.
    Na wszelki wypadek – 50/50.

    I w tym momencie sprawę rozwiązuje farmakologia, niestety, nauka jeszcze nie potrafi aplikować jej blogiem.

    Lepiej więc leczenie opętania pozostawić metodom …tradycyjnym, co polecam uwadze nieszczęsnych z nim polemistów.

  112. Gekko
    Podejrzewam, że jednym z najgroźniejszych „opętań” jest opętanie bogiem.
    Problem w tym, skąd wziąć odpowiedniego egzorcystę.
    Nie uważasz?
    P.S. Mówiąc szczerze, śmiertelnie nudne wydają mi się dyskusje blogowe na temat istnienia lub nie Istoty Boskiej, Najwyższej Inteligencji, nie mówiąc o wyższości jednego boga lub proroka nad innym. Względnie rozumu i przewagi racjonalisty ateisty nad osobą wierzącą, posiadającą wiedzę transcendentną lub vice versa.
    Kojarzy mi się to z metodą schoalstyków, którzy dywagowali, ile diabłów mieści się na czubku szpilki, sorry.

  113. Przeprosiny
    Mignęła mi wiadomość w prasie pt – RYCERZE CHRYSTUSA PRZEPRASZAJĄ.
    Nie znalazłem jednak wykazu za co przepraszają albo za czyje czyny przepraszają.
    Brak też informacji kto jest tym przepraszanym.
    W ten sposób to można wyjść za stodołę krzyknąć PRZEPRASZAM WSZYSTKICH ZA WSZYSTKO i spokojnie iść spać – bo przecież
    za to co zrobiłem // a sporo tego było // przeprosiłem.
    ukłony

  114. @ mag
    Nie martw się.
    To typowy efekt niewczesnych dysput rozumu z głupotą owładniętą emocjami.
    Nawet rozumni ludzie wolą dla spokoju wezwać egzorcystę niż doktora z kaftanem.
    Dlatego, w naszym pięknym kraju, wymyślono wspólne dla obu postaw i nosicieli kolejki do lekarza – stąd do wieczności.
    Jest o czym w tej kolejce rozmawiać, jak w tej po papier toaletowy; komuna wiedziała co Polakom robi.
    Czyli to, co się im należy. Na cuda wolności, zwłaszcza umysłu, nie zasługujemy.

  115. A co się dzieje gdy Gender staje się ideologią?

  116. Wydaje mi się, że nic dobrego! Aczkolwiek zgadzam się z opiniami i komentarzami, że zarówno kościół jak i media powinny całkowicie zignorować zjawisko nasilającej się dyskusji o gender. To by się mogło okazać dla ideologi zabójcze. I dobrze!