Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

11.01.2014
sobota

Ja katolik: Polska, w jaką wierzę

11 stycznia 2014, sobota,

O ileż życie byłoby lepsze, gdyby ludzie zajmujący najwyższe urzędy w Polsce mówili częściej, jak chcą budować dobre państwo i przyzwoite społeczeństwo, a nie do jakiego Kościoła chodzą i w jakiego Boga wierzą.

1.
Burza, jaka rozpętała się wokół wiceministra sprawiedliwości, Michała Królikowskiego, człowieka głęboko religijnego i zaangażowanego katolika, pokazuje skalę absurdu i ideologicznego zacietrzewienia, jakim przesiąknięte jest nasze życie społeczne.

Zapytajmy wprost: czy mamy prawo pytać o życie religijne ministra Królikowskiego? Nie! To jest jego prywatna sprawa. I nam nic do tego.

O ile więc nie mamy prawa pytać ministra, premiera czy prezydenta – ktokolwiek nim by nie był w Polsce – do jakiego Kościoła chodzi, i w jakiego Boga wierzy, to jednocześnie mamy prawo pytać każdego ministra, premiera i prezydenta, w jaką Polskę wierzy, i jak chce budować państwo prawa.

2.
Głęboko wierzący katolik na pytania, w jaką Polskę wierzy, mógłby odpowiedzieć w następujący sposób:

„Wierzę w Polskę, w której respektowany jest rozdział Kościoła od państwa – w której żaden katolicki biskup nie powie prezydentowi (nawet katolikowi), co ma robić, a żaden protestancki pastor nie powie parafianom, na kogo mają głosować; w której żaden Kościół ani szkoła wyznaniowa nie mogą liczyć na polityczne preferencje i w której nikogo nie odsuwa się od urzędów publicznych tylko dlatego, że jest innego wyznania niż prezydent mianujący jego lub tych, którzy by go wybrali.

Wierzę w Polskę, która nie jest oficjalnie ani katolicka, ani protestancka, ani żydowska; w której żaden urzędnik nie oczekuje ani nie przyjmuje zaleceń w sprawach polityki publicznej ani od papieża, ani od Polskiej Rady Ekumenicznej, ani z jakiegokolwiek innego kościelnego źródła; w której żadna religijna społeczność nie próbuje narzucać, wprost ani pośrednio, swej woli ogółowi i podejmującym decyzje publiczne urzędnikom; w której wreszcie wolność wyznania jest niepodzielna, więc czyn uderzający w jeden Kościół traktuje się jak uderzenie we wszystkie.

Wierzę w Polskę, w której wszyscy ludzie i wszystkie Kościoły liczyć mogą na równe traktowanie; w której każdy ma takie samo prawo uczęszczać bądź nie uczęszczać do wybranego kościoła; w której nie ma katolickich, antykatolickich ani żadnych innych zblokowanych głosów; w której katolicy, protestanci i żydzi, zarówno świeccy, jak i duchowni, powstrzymują się od głoszenia pogardy i mnożenia podziałów, co tyle razy psuło sprawy w przeszłości, a zamiast tego szerzą polski ideał solidarności”.

Oto Polska, w jaką wierzę”.

Czy takie świeckie „wyznanie wiary” nie jest tym sposobem służby Kościołowi i państwu, którego byśmy oczekiwali także od głęboko wierzącego katolika? Czy takie podejście nie utrzymuje respektu, zarówno dla prywatnego życia religijnego, jak i służby państwowej? Tak, gdyż trzymając się tych zasad jest się zarówno „dobrym synem swojego Kościoła”, jak i praworządnym politykiem demokratycznego państwa i pluralistycznego społeczeństwa.

3.
Uważni Czytelnicy zapewne już wychwycili, że to powyższe, świeckie „wyznanie wiary”, które przytoczyłem, jest lekko przerobioną wersją słynnej mowy, jaką w roku 1960, wtedy jeszcze kandydat John F. Kennedy, katolik, wygłosił do Amerykanów. Kennedy odpierał zarzuty, że właśnie jako katolik będzie nie tyle słuchał „amerykańskiego społeczeństwa”, co poleceń z Watykanu.

Bycie katolikiem, w protestanckiej Ameryce, nie przeszkodziło JFK rok późnej zdobyć fotel w Białym Domu (zob. całe przemówienie JFK).

O ileż życie byłoby po prostu lepsze, gdyby ludzie zajmujący najwyższe urzędy w Polsce mówili częściej, jak chcą budować dobre państwo i przyzwoite społeczeństwo niż to, do jakiego Kościoła chodzą i w jakiego Boga wierzą.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 62

Dodaj komentarz »
  1. Oto „głos wołającego na puszczy…”

  2. przeciez Polska jest pod zarzadem Kosciola rzymsko-katolickiego.
    Wiec nie ma sie czemu dziwic przy takich wypowiedziach.

  3. Się Pan Blogistrant Makowski nagadał, nagadał, ale i tak będzie głosować na Komorowskiego.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pan Makowski straszne bzdury ostatnio wypisuje:

    – Niby dlaczego nie mam prawa pytać o wyznanie mojego premiera/prezydenta? Od kiedy jestem pozbawiony praw do takich pytań?

    – Niby dlaczego społeczeństwo wyznające wiarę X nie może być społeczeństwem wiary X? Kto decyduje w jakim kraju żyjemy? Ludzie którzy w nim żyją, czy pojedyncze jednostki głoszące ideologię opozycyjną?

    -Niby dlaczego ja zakładając stowarzyszenie Y nie mogę mówić prezydentowi/premierowi co ma robić? Dlaczego nie mogę w demokracji namawiać do głosowania na polityka Y? Od kiedy to wyrażanie swoich poglądów politycznych i etycznych, przekonywanie innych do tych poglądów i stawianie wymagań i oczekiwań wobec władzy jest zabronione? Przecież na tym polega demokracja, że ludzie jednoczą się tworząc inicjatywy obywatelskie i wywierają naciski na władzę. Jeśli redaktor Polityki piszę tekst poświęcony krytyce rządu i pisze o oczekiwaniach wobec tego rządu, to czym to się różni od głoszenia tego samego z ambony?

    Panie Makowski – wie Pan co to demokracja?
    Niech Pan odpowie na pytanie – dlaczego naród wyznający wiarę X ma być narodem świeckim?
    Dlaczego państwo kapitalistyczne posiadające 10% obywateli przeciwnych kapitalizmowi i opowiada się za socjalizmem, ma się nagle stać państwem socjalistycznym? Dlaczego społeczeństwo wyznające wiarę w kolor czerwony nie ma być czerwonym społeczeństwem i malować wszystkiego na czerwono?
    Dlaczego świecka mniejszość ma narzucać swój pogląd na państwo wyznaniowej większości? To na jakiego my płacimy podatki i chodzimy na wybory skoro wszystko co kolektywne musi być neutralne i ogólnie uniwersalne a resztę mogę tylko we własnym domu? Po co nam wtedy rządy, urzędy, instytucje, nie lepiej napisać „uniwersalny” program komputerowy?

    I na koniec…Pan nie szerzy teraz pogardy i podziałów?

    To co Pan napisał można podsumować w następujący sposób – głoście wolność, równość, braterstwo (czyli właściwie co?) a resztę poglądów zachowajcie dla siebie bo mogą czasami zachwiać tą „świętą trójcą”. Ja wierzę w idealną utopię, gdzie jesteśmy doskonali i wy też w to wierzcie.

  6. Cóż za utopijne myślenie. Nie chciałby Pan zapytać o wyznanie wiary kogoś, kto sprawowałby funkcję jakiegoś ministra czy urzędnika do spraw równości kobiet i mężczyzn? Bo gdyby był muzułmaninem czy mormonem to chyba ważne ? Czy niekoniecznie?
    Koniecznie proszę się wybrać do Marsylii na urlop i zaciągnąć powietrzem multikulti. Francja bardzo ładnie odrobiła lekcje z takiego myślenia, jakie Pan proponuje tylko niech się Pan spyta statystycznego rdzennego mieszkańca czy jest szczęśliwy w swoim kraju.

  7. Ojoj ,kpina czy co?Wierzy Pan ,czyli brak rozumu .A może tak realnie opisać sytuację.To nie minister rządzi ,to rządzą biskupi i probooszczowie nakazując głosowanie na swoich ludzi.A ci z przekonania ,czy bez niego, wykonują rozkazy .I my możemy się cieszyć albo zżymać,a idea ultrakatolika P. Goryszewskiego jak za przeproszeniem Lenina wiecznie żywa.

  8. Gospodarzu
    Może nie pytamy o religijne przekonania ministra.
    Natomiast koniecznie musimy pytać o to, czy prawo jakie współstanowi minister nie jest skażone jego religijnymi przekonaniami.
    W dalszej części wywody sam pan to właściwie potwierdza.
    Pytamy obowiązkowo o to, jakie dochody i z jakich źródeł ma minister, choć to jego prywatne dochody. Pytamy też o to, czy minister głoszący publicznie określone wartości żyje zgodnie z tymi wartościami. Minister, lub inna osoba publiczna żyjąca sprzecznie z tym co głosi i nad czym pracuje sprzeniewierza się publicznemu zobowiązaniu jakie podejmuje, powinna więc albo zrezygnować z funkcji sama, albo być odwołana i ponieść dalsze konsekwencje swojego sprzeniewierzenia. A przede wszystkim nie powinna się podejmować funkcji będąc na bakier z tym co będzie głosić i robić funkcję sprawując.
    Minister sprawiedliwości nie jest od głoszenia katolicyzmu ani jego wdrażania w ministerstwie i w prawie które stanowi. Jego działania w tej mierze muszą się równać zeru. Natomiast w domu, na mszy w kościele we własnej parafii – może realizować w pełni własne katolickie przekonania. Nie powinien ich manifestować na pielgrzymce. To sytuacja stricte publiczna. msza w kościele jest sytuacją półprywatną.
    Ministrem nie zostaje się przymusowo.
    W zasadzie więc nie powinno się dociekać kto w co prywatnie wierzy, jednak nie jest to zasada bezwzględna.

  9. W tym konkretnym przypadku nie zgadzam się z tym, że zarzuty wobec wiceministra dotyczą tylko jego żarliwych przekonań religijnych. Dwie sprawy, każda związana z udziałem w „gremiach eksperckich”: rekomendacja zmiany przepisów karnych związanych z aborcją niezgodna z oficjalną linią rządu oraz udział podsekretarza stanu w ministerstwie tegoż rządu RP w nagonce na obywatela Wojciecha Lemańskiego. Więcej szczegółów po kliknięciu w mój nick.

  10. vps.
    Przeczytaj sobie konstytucję, to będziesz wiedział dla czego.
    PS. Albo jedź tam gdzie rządzą klechy; są takie kraje – tylko uważaj, bo za głupi żart możesz skończyć w mamrze, albo i gorzej, mądralo.

  11. @sugadaddy

    „kolejny który ma swoją wersje demokracji i czyta ze zrozumieniem”.

    Kto w państwie demokratycznym decyduje o tym co jest głupim żartem i za co idzie się do mamra – większość czy mniejszość?

  12. Tanaka ma rację.
    Minister w państwie, które – przynajmniej wedle konstytucji nie jest jeszcze państwem wyznaniowym – nie jest od tego, by być misjonarzem. Czyli na podstawie własnych przekonań religijnych wpływać na stanowienie prawa i jego egzekwowanie.
    A prawo dotyczy przecież wszystkich obywateli, niekoniecznie wierzących w cokolwiek, i nawet nawet katolików, których – wg statystyk – jest większość.
    Pomijam już fakt, że owi katolicy to ludzie po prostu ochrzczeni „z automatu”, bo już taka u nas tradycja, coraz częściej nie mająca związku ani z wiarą, ani z jej praktykowaniem, czyli realiami.

  13. Marzenie ściętej głowy, panie Autorze…
    Zawsze się znajdzie jakiś „vps”, którego racja jest „mojsza nie twojsza”…
    I będzie wszystkim odmawiał tego, co w jego imieniu zawłaszczyła sobie tłuszcza…

  14. Szan. Panie Redaktorze, gratuluję i dziękuję za artykuł.
    Byłoby dobrze, żeby pan premier D. TUSK posiedzenia Rady Ministrów rozpoczynał od przeczytania tego artykułu swoim ministrom, jak należy przestrzegać i normować naczelną zasadę, że celem nadrzędnym ministra i wiceministrów jest służba /praca/ wyłącznie dla RP.

  15. Wierzba 47
    11 stycznia o godz. 17:38
    Szan. Panie Redaktorze, gratuluję i dziękuję za artykuł.
    Byłoby dobrze, żeby pan premier D. TUSK posiedzenia Rady Ministrów rozpoczynał od przeczytania tego artykułu swoim ministrom, jak należy przestrzegać i normować naczelną zasadę, że celem nadrzędnym ministra i wiceministrów jest służba /praca/ wyłącznie dla RP.

  16. Makowski numeruje części swojego artykułu co najmniej jak papież swoje homilie. Co do zacietrzewienia i podziałów w społeczeństwie, będą one istnieć dotąd, dopóki niejaki Jarosław Kaczyński będzie czynił zamęt w głowach części społeczeństwa. Te 30 procent ludzi podatnych na tą propagandę oznacza równocześnie, że 70 procent jej nie akceptuje. Czas wszystko uleczy i sprawi, że wojowniczy politycy pójdą w niepamięć.

  17. Ten człowiek na którego puszczona została sfora,pracował do niedawna w kancelarii sejmu tak ,że nie chciano go stamtąd puścić.
    W ministerstwie pracuje w taki sposób,że nawet poseł Kalisz będący od jego poglądów lata świetlne,wydał mu znakomita opinię.
    Czy Ty człowieku gorąco wierzący w ateizm ,słyszałeś jakieś jego osobiste deklaracje odnośnie wiary ?
    Wszystko co o tym napisano to dywagacje żydowsko-lewackich nienawistników.
    Ten tekst to jak mantra ubeka, który każe tłumaczyć się siedzącem po drugiej stronie stołu z lampą.
    Wypuść człowieku powietrze bo pękniesz od tej nadętej mądrości.

    To fantastyczna lekcja dla wszystkich katolików ,którzy uwierzyli,że jak będą taktownie milczeć to bedą tolerowani.
    Bedą tolerowani ale tylko 3m pod ziemią.

  18. izka561
    Ten człowiek, czyli vice minister Królikowski nie pracował w kancelarii sejmu. Jest członkiem Komisji Kodyfikacyjnej przy Ministerstwie Sprawiedliwości, doradcą. Z tego wynika, że doradza sam sobie i to za pieniądze podatników. Jest też członkiem Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds Bioetycznych, na czele zespołu stoi arcy…Hoser. Doradzał Hoserowi jak się ma pozbyć ks.Lemańskiego, podpis prof.Królikowskiego widnieje pod dokumentem tegoż Zespołu, dokument jest oskarżeniem ks.Lemańskiego o wszystko co złe. Zresztą szkoda gadać, Królikowskiego do MS ściągnął Gowin ten od „pozytywnej szajby” wg premiera Tuska. Jak widać szajba Gowina zaszkodziła i dalej szkodzi D.Tuskowi 🙂

  19. Mam duze trudności z wyobrażeniem sobie, że osoba mocno zaangażowana po jednej stronie ideologicznej jest w stanie sugerować rozwiązania prawne, sprzeczne z jego własnymi, ale korzystne dla większej grupy obywateli.
    Stanowisko wiceminstra to nie to samo co bycie urzędnikiem zawiadującym (ale bez wpływu na ich treść), dokumentami np. w Sejmie.

  20. izka561
    jesteś przykładem chamstwa i prostactwa, jak katolik może pisać tak obraźliwe komentarze, czy ty katolik znasz na pewno 10 przykazań?

  21. No i odezwał się, a raczej odezwała, żydowska(a kim są szefowie w niebie?)katolicka, nienawistniczka.
    PS. 5m pod ziemią, byłoby lepiej.

  22. sugadaddy
    11 stycznia o godz. 18:29
    ”PS. 5m pod ziemią, byłoby lepiej.”

    Nie, chyba płyciej zakopywaliście np.na łączce .

    A i tak nic nie pomoglo.Może jakieś inne metody odgrzejecie.

  23. Jasne jest, że nic nam do przekonań religijnych bądź niereligijnych funkcjonariusza państwowego i samorządowego. Ale nie powinno nam już być obojętne, jaki publiczny użytek tenże funkcjonariusz ze swoich przekonań czyni. Wiec, jak słusznie pisze mag, nie powinien być tych przekonań misjonarzem. Nie powinien się też z nimi obnosić, np na pielgrzymkach. Albo i odwrotnie – jeśli to jest ateista – nie zwalczać wiary i religii. To proste i łatwe do realizacji w życiu publicznym. Ale ilu polityków na co dzień to czyni? Wskażcie mi choć jednego. Sprawa min. Królikowskiego jest tego przykładem. Cóż z tego, że ma wielką wiedzę prawną, jeśli tylnymi drzwiami usiłuje wprowadzić do kodeksów prawnych fundamentalistyczną aksjologię KK? Albo gdy przeprowadza wywiad – rzekę z abp. Hozerem ikoną zaprzeszłego Kościoła rodem sprzed Vaticanum Secundum? Jego szef M. Biernacki znany jest z publicznej fraternizacji z księżmi (powiedział o tym wprost w jednym z wywiadów prasowych) i demonstrowaniem swojej religijności podczas odpustów i lokalnych pielgrzymek organizowanych w kaszubskiej parafiach. I tak można by o tym bez końca.

  24. kajetan
    11 stycznia o godz. 18:2

    ”katolik znasz na pewno 10 przykazań?”
    W kontaktach z taką faryzeuszowską obłudą jak ten tekt nie korzystam z 10 przykazań,ani z chrześcijanskiego miłosierdzia,ani z przykazania nastawiania drugiego policzka.
    Przepytuj swoje sumienie.
    Czy Lemański to ten facet w jarmułce co polecał aborcję,co latał po wszystkich stacjach telewizyjnych i ujawniał treść prywatnych rozmowów ? Czy to ten ktorego używała czerska do swoich celów ale już go porzuciła ?Czy może o innego chodzi?

    Zrujnuj się na kilka zlotych i wejdź na dalsze strony Polityki to dowiesz się więce o tym czlowieku za którym puszczona jest sfora .

  25. @kajetan

    „Jest też członkiem Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds Bioetycznych, na czele zespołu stoi arcy…Hoser. Doradzał Hoserowi jak się ma pozbyć ks.Lemańskiego, podpis prof.Królikowskiego widnieje pod dokumentem tegoż Zespołu, dokument jest oskarżeniem ks.Lemańskiego o wszystko co złe”

    To o Królikowskim pisze @kajetan

    A teraz ja napisze o robiącej od pewnego czasu karierę – również polityczną – osobie.
    Będzie startował do europarlamentu. Udziela się w politycznych gremiach. Doradza Januszowi Palikotowi – osobie o dosyć wyraźnej linii programowej swojego politycznego działania. Od czasu do czasu pisze na temat publicznej działalności księży KK. Nie kryje, że gdyby to od niego zależało…
    Jest Profesorem UJ. Kierownikiem Zakładu …Bioetyki .

    Pytanie – Czyje to CV?

  26. @Izka
    Zgadzam się. Jest niezastąpiony. Może być jednocześnie i członkiem komisji kodyfikacyjnej prawa karnego, i wiceministrem, któremu komisja ta przedstawia wyniki swojej pracy do oceny. W końcu jak taki omnibus, to wszystkim może być. Ale w moim przekonaniu jednego nie może: będąc już tym „wszystkim”, członkiem rządu, Tuskiem i Biernackim i sobą w trzech osobach, szykanować obywatela, podpisywać się pod subiektywnymi opiniami o jego niekompetencji, ignorancji, nieodpowiedzialności i zagubieniu. Ja do wczoraj żyłem w nieświadomości, że jakiś wiceminister przyłączył się do tej nagonki, w moim odczuciu jest to ingerencja w spór wewnątrzkościelny sprzeczna także z Konkordatem, jeśli bierze w tym udział przedstawiciel rządu RP.

  27. @izka561. Zwyczajnie kłamiesz. Lemański nigdy „nie polecał aborcji”. Prosił jedynie, by rozmawiać, a nie potępiać tych, którzy to czynią. Kłamiąc, rzeczywiście Dekalogu nie przestrzegasz. Ot, taka z Ciebie „miłosierna” chrześcijanka.

  28. @Aaron Sprężyner
    Zapomniałeś jeszcze dopisać od kiedy ów prof. UJ jest parlamentarzystą.
    Jakie funkcje pełni w obecnym rządzie.
    No i najważniejsze, na jakie ustawy próbował wpłynąć narzucając katolikom swoje ateistyczne poglądy.

    Widzisz różnice czy może zwyczajnie trollujesz?

  29. @Gramin

    Prof. Hartman nie jest jeszcze parlamentarzystą, ale jest naukowcem, jest wychowawcą młodzieży , studentów. I jest coś takiego ( a przynajmniej powinno być ) jak obiektywizm naukowca. I gdyby prof. Hartman był prof. od naukowej empirii na Akademii Rolniczej , specjalistą od układu trawiennego parzystokopytnych to niech sobie robi karierę polityczną.
    Ale jeżeli zajmuje się na uczelni tym , o czym później wypowiada się również jako polityk (aborcja, in vitro, klonowanie, itd) ,to możesz sobie wyobrazić moment kiedy wyniki dociekań naukowych mogą delikatnie kolidować z credo politycznym … I co wówczas?

    Gdzie oszukiwać?
    Na uczelni,czy w politycznych debatach?

    W których Pan profesor jako osobo o precyzyjnie zdefiniowanym kręgosłupie przekonań politycznych występuje.

  30. @Aaron Sprężyner
    Zwyczajna przyzwoitość wymagałaby powstrzymać się z krytykowaniem, czy robieniem jakichkolwiek porównań do czasu, gdy Jan Hartmann zostanie parlamentarzystą i będzie miał realny wpływ na tworzenie prawa. Jak zacznie narzucać katolikom swoje ateistyczne poglądy w sposób siłowy, to chociażem sam ateista będę razem z tobą krytykował te zabiegi i wnioskował o jego dymisję.

    Każdy człowiek ma jakiś poglądy, tyle tylko że cała sprawa rozbija się o coś zupełnie innego. Ś.p. Tadeusz Mazowiecki, czy Hanna Gronkiewicz-Waltz to przykłady zaangażowanych katolików, którzy się z tym bynajmniej nie kryli/kryją. Tyle tylko, że w ich przypadku katolicyzm nie jest dominującym elementem ich życia politycznego.

    Poza tym wiceminister finansów nie może zasiadać w radzie nadzorczej komercyjnego banku, bo mamy tutaj jawny konflikt interesów. Tymczasem wiceminister sprawiedliwości jest ekspertem Zespołu KEP ds. Bioetycznych i jak dotąd nikogo to nie dziwiło, chociaż interesy Episkopatu są sprzeczne z interesami państwa polskiego (realizowanie zasady neutralności światopoglądowej).

  31. @vps
    vps, jak niestety większość polskich katolickich konserwatystów (czy jak ich tam zwał) zwyczajnie nie rozumie znaczenia słowa demokracja i myli ją z autokracją.
    Demokracja wypracowana w kulturze Zachodniej, to respektowanie woli i praw mniejszości przez większość.
    Ciekawe, czy jak za kilkanaście (kilkadziesiąt) lat tendencje się odwrócą i katolicy staną się w Polsce mniejszością równie ochoczo będą głosić hasła, że mniejszość ma siedzieć cicho i bezwarunkowo podporządkować się woli większości?

  32. vps
    11 stycznia o godz. 10:57

    Nie wiem, do jakich szkół chodziłeś i kiedy, ale nie masz pojęcia, na czym polega demokracja. Poszukaj w necie, poczytaj.

    Uważasz, że w demokracji poglądy religijne powinny być traktowane podobnie, jak poglądy polityczne, tj. jeśli 90% obywateli wyznaje religię X, to ma prawo narzucić tę religię pozostałym 10% na takiej samej zasadzie, jak partia, która wygrała wybory, narzuca reszcie preferowaną przez siebie politykę podatkową czy reformę edukacji.

    Tymczasem musisz pamiętać o dwóch sprawach:

    1. Kościół nie ma demokratycznego mandatu do rządzenia. Aby zdobyć taki mandat, Kościół musiałby wystartować w wyborach na równi z partiami i uczciwie powalczyć o sumienia Polaków np. z Palikotem. Wymagałoby to jednak zmiany statusu prawnego Kościoła na taki, jaki mają partie, włącznie z finansowaniem, a nie wiem, czy to by Kościołowi odpowiadało, bo nawet gdyby dostał w Sejmie tyle miejsc, ile maja razem PO i PIS, to otrzymywałby z budżetu 100 milionów rocznie, a nie dwa miliardy, jak obecnie.

    2. W demokratycznej grze o władzę mogą uczestniczyć ugrupowania o różnych poglądach, pod warunkiem, że nie dążą do likwidacji tej demokracji. Tymczasem Kościół jest nie tylko instytucją niedemokratyczną wewnętrznie (biskupi nie są wybierani, tylko namaszczani; obowiązuje hierarchia zachowana z czasów feudalnych), ale (dotyczy to Kościoła polskiego, bo nie wszędzie tak jest) otwarcie dąży do uniemożliwienia innym życia zgodnego z własnym światopoglądem.

  33. „”Nazywam się Józef Różański, więc nie mogę być antysemitą – – powiedział dyrektor Departamentu Wyznań Religijnych oraz Mniejszości Narodowych i Etnicznych Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji””

    Tak ,urzędnik decydujący o przyznawaniu funduszy na programy mniejszości narodowych,
    reklamuje swoje możliwości i wyznanie, na posiedzeniu sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych .To odpowiedź na zarzuty szefa Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce Artura Hofmana, aktora i dziennikarza. Jego zdaniem resort „waży, z kim ma lepszy interes”. – Mamy już tego dosyć – oburzał

  34. krzyczących katolików jest na świecie około 12% ludzkosci , a przecierz sami bardzo grzesząc są za tym , aby inni robili to samo . Jeżeli jest Bóg to także i dla
    pozostalych ludzi i może się okazać, że ci iinni bedą lepiej widziani w oczekiwanym niebie .

  35. @Gramin @rem
    Co to jest psychoza, nerwica, fobia? Mam wrażenie, że żyjecie w takim wyimaginowanym stanie gdzie sami stwarzacie nieistniejący problem.

    Napiszę z dużej litery:
    WIERZĄCY JAK I ATEIŚCI MAJĄ W POLSCE IDENTYCZNE PRAWA I NIKT NIE PRÓBUJE TEGO STANU ZMIENIĆ.
    Ateiści mogą swobodnie pracować, chodzić po ulicach, głosować i mówić co chcą. Kto niby im odmawia takich praw? Kto niby nie respektuje praw mniejszości? Co słowo – prawo – oznacza? Czy karzeł ma mieć „prawo” zagrać w lidze NBA i dwu-metrowi koszykarze nie mają prawa mu tego odmówić bo to zaraz uzna się za dyskryminację? Czy ateista ma mieć prawo do ślubu kościelnego? A niby dlaczego?
    RÓWNOŚĆ PRAW NIE JEST SYNONIMEM ZWROTU – RÓBTA CO CHCETA.

    KOŚCIÓŁ NIE UBIEGA SIĘ O MANDAT DO RZĄDZENIA. Nie wypowiada się w sprawach polityczno-ekonomicznych, zajmuje jedynie swoje stanowisko, JAK KAŻDY OBYWATEL, w sprawach społecznych.

    NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO JAK ETYKĄ RELIGIJNA I LEPSZA UNIWERSALNA ETYKA ŚWIECKA. Etyka świecka jest po prostu kolejną etyką, wcale nie lepszą, wcale nie bardziej naturalną, wcale nie bardziej racjonalną. Jeśli w danym kraju większość wyznaję jakąś wiarę to na podstawie tego wyznania tworzy sobie kodeksy moralne i wychowuje swoje dzieci. Jeśli osoby niereligijne chcą mieć swoje prawa i swoje wychowanie to nikt im tego nie zabrania, ale to nie będzie reprezentowane ze strony państwa, bo państwo robi to co chcą wyborcy , czytaj WIĘKSZOŚĆ (swoją drogą to w tym temacie, to środowiska feministyczne i lewicowe dążą do tego aby ograniczać prawa rodziców do wychowania dziecka po swojemu, na rzecz „uniwersalnego” – w ich mniemaniu lepszego – wychowania systemowego. Innymi słowy są za przymusem i ograniczaniem wolności. Pani B. Środa nie raz podkreślała, że system wie lepiej co jest dobre dla dzieci niż rodzice)

    KOŚCIÓŁ NIE DĄŻY DO LIKWIDACJI DEMOKRACJI I NIE JEST DYKTATURĄ WATYKANU – nikt nie przykłada nikomu pistoletu do głowy i nie zmusza do chodzenia do kościoła, słuchania kazań itp. Wypowiadają swoje zdanie na poglądy natury społecznej bo mają do tego prawo jak każdy – TO NIE JEST PRZYMUS, nie jest także przymusem słuchanie czyjejkolwiek opinii. Katolicy jak chcą to robią jak Ksiądz każe, jak nie chcą to nie robią – SĄ WOLNI (proszę tutaj nawet nie próbować podejmować argumentu o manipulacji, bo współczesne media i politycy, żyją głównie z manipulacji i ogłupiania, a jakoś nikomu to nie przeszkadza).

  36. @cd.
    Prosty przykład na to jak świecka etyka (tutaj neoliberalna) nie jest lepsza od tej wyznaniowej i właściwie przeczy idei wolności:

    Czy ja mam prawo na to aby zawrzeć związek małżeński z kozą? Albo z siostrą? Nie nie mam takich praw, dlaczego? Bo społeczeństwo uznało, że to nadużycie. Jeśli chce ten stan zmieniać, to nie mam do tego prawa? Mam, mogę prowadzić badania, pisać i udowadniać, że małżeństwo z kozą, psem lub siostrą jest NORMALNE. Jeśli mi się uda, to wygrałem i jestem normalny, jeśli mi się nie uda to muszę uszanować wolę większości lub poszukać sobie innego miejsca na ziemi gdzie nikomu to nie przeszkadza.

    Jeśli polskie społeczeństwo uznało, że nie chce sponsorować z podatków związków homoseksualnych, bo uważa, że są z definicji nieproduktywne, nie odwdzięczą się dzieckiem (czyli następnym pokoleniem) a jedynie SKONSUMUJĄ pomoc jaka wynika z faktu sformalizowania związku (wiadomo, że tutaj chodzi o pieniądze, odpisy od podatku, kredyty, ulgi itp) to nie mają takiego prawa? Instytucja małżeństwa to twór społeczny i społeczeństwo decyduje jak to ma wyglądać i czemu służyć. Jeśli podstawą jest tu dziecko i tylko tak określa się rodzinę, to nasze podatki idą na pomoc rodzinie a nie indywidualnym jednostkom. Nikt tu nie dyskryminuje, nie pomniejsza niczyich praw i nie jest homofobem. Tak jak karzeł nie załapie się do NBA bo nie spełnia wymogów, tak samo homoseksualiści nie łapią się na formalizacje związku bo nie spełniają wymogów (przecież, jak chcą to sobie mogą stworzyć własną instytucje małżeństwa i własne kredyty dla młodych homoseksualnych rodzin, dlaczego ja mam to sponsorować, skoro oni jako rodzina nie spełniają określonej funkcji społecznej). Ludzie mają prawo do decydowania kto się z nimi bawi w piaskownicy a kto jest odrzucony, mają prawo odpychać, odrzucać i nie przyjmować wszystkich do swojego grona przy równoczesnym zachowaniu praw człowieka do wolności i swobody. Wolność i swoboda nie oznacza, że każdy musi każdego lubić a szacunek nie oznacza, wszystko co moje jest i twoje.

    Współcześnie mniejszość stara się narzucić krzykiem większości swoją wolę, zakazując wręcz krytyki, którą z automatu sprowadza się do pojęcia homofobii, rasizmu czy dyskryminacji.

  37. „Czy ja mam prawo na to aby zawrzeć związek małżeński z kozą?” – pyta @vps.
    Pewnie wypowie się w tej kwestii towarzystwo opieki nad zwierzętami – obawiam się że szanse masz małe. Ale ja ci się nie przeciwię, pod warunkiem że ona jest tego samego wyznania co ty, jest pełnoletnia i wyraża zgodę oraz uzyska w parafii stosowne zaświadczenia. Pamiętaj tylko: nie może to być Cosa Nostra!

  38. Byłem wczoraj na spotkaniu noworocznym absolwentów UJ. To już 650 lat, a dla mnie prawie 60. Dostojne, sędziwe towarzystwo, dwóch rektorów i dwóch kościelnych dygnitarzy. Tym razem bez kardynała. Impreza od początku do końca kościelno religijna. Wszytko banalne, prostackie, nawiązujące do najgorszych tradycji parafialnych. Uniwersytet, ośrodek wolnej myśli, światłości, tolerancji i wysokiej kultury. A tu zabobon i zacofanie. A gdyby tam jakiś Żyd, Muzułmanin lub nie daj boże ateista? Pamiętam takie imprezy w czasach niebyłych. Różnie bywało, ale czegoś podobnego. Nie może być inaczej, gdy w rządzie jest kilku z Opus Dei, mają IPN i episkopat. I głupi naród, łącznie z profesorami.

  39. Politycy nie są od gadania czy pisania książek tylko od roboty. Płemieł zaś to op…dalacz i jego ministry takoż samo. Rozliczam ich z działania, wystawiając jedynkę na szynach z wykrzyknikami. Religia mi zwisa, dla mnie mogą wierzyć w krasnoludki czy Jedi.

  40. Byt pn. @ izka – raduje mnie, od zawsze antyklerykalistę. Quinta essentia katolstwa: przykazania i etykę mam dla swoich, nie dla wrogów. O takich izkach (ziemkiewiczach, kaniach, pospieszalskich, karnowskich, cejrowskich, hoserach, głodziach, rydzykach, etc.) rzekł Jehoszua: „Plemię żmijowe, obłudnicy, zaprawdę sprawiedliwie mówił o was Ojciec ustami proroka: Lud ten czci Mnie wargami swymi, ale przez zakamieniałość swoich serc daleko jest ode Mnie”.

  41. @ Vps – 8 miliardów PLN dotacji rocznie (tylko z budżetu centralnego) dla agentów obcego kraju pn. Vaticano, oczywiście ci nie przeszkadza? To synonim równości?

  42. @ Jasnygwint – zejdź mi tu z „narodu” . Nie może być on ani głupi ani mądry, ponieważ taki byt nie istnieje.

  43. @!

    Wiele mi przeszkadza, ale jak chce zmian to głosuję na taki rząd, który gospodaruje zgodnie z moją wolą. Jeśli ludzie sobie wybrali rząd, który liczy się z głosem Kościoła i dotuje tą instytucję to widocznie taka wola ludu. Przestrzeń publiczna jak i środki publiczne w demokracji są zawsze w rękach większości, która jest reprezentowana przez partie rządzącą. Jeżeli mniejszość chce zmieniać przestrzeń publiczną (tu mam na myśli podatki, kulturę, edukację, prawo, normy i obyczaje) to musi przekonać do tego większość. To przekonywanie może jednak odbywać się tylko na 3 sposoby: 1 to przedstawianie argumentów i dyskusja merytoryczna. 2 rewolucja, czyli zmiany wywalczane siłą. 3 przechytrzenie większości, czyli wmówienie, że otrzymuje się coś, czego w rzeczywistości się nie otrzymuje.
    Obecnie mniejszość stosuje głównie model numer 3 bo w przebiegły sposób się manipuluje pojęciami równości i dyskryminacji.

    Jeżeli 90% społeczeństwa w danym narodzie wyznaje wiarę X i świadomie pozbywa się z przestrzeni publicznej znaków tej wiary, norm moralnych jakie z niej wynikają i degraduje swoje wierzenia do sfery prywatnej to jest to społeczeństwo zakłamanych hipokrytów. Ludzie wolni i rozumni to tacy ludzie którzy kreują swój świat wedle swojej woli, rozumu i sumienia, a nie wedle „uniwersalnych”, nieokreślonych, neutralnych i nieszkodliwych wartości podsuniętych przez innych, bo to wszystko to nie istniejące byty abstrakcyjne. Neutralne i równe oznacza bierne, takiego prawa nie ma bo prawo zawsze działa i jest pewnego rodzaju przymusem w którąś stronę. Świat wolności, równości i braterstwa to iluzoryczna bzdura, której nie da się w żaden sposób skonkretyzować jak tylko przez analogie z pojęciem totalnej anarchii i chaosu.

  44. Spoko, Vps. Wielkie słowa, wobec tego niechaj przy najbliższych wyborach „lud” wypowie się w wiązanym referendum pod pytaniem: „Czy życzycie sobie z własnych podatków sponsorować armię biurokratów, kler, dziesiątki zbędnych instytucji i armię (potrzebną nam jak rybie ręcznik)”.

  45. Gramin
    11 stycznia o godz. 22:48

    „Demokracja wypracowana w kulturze Zachodniej, to respektowanie woli i praw mniejszości przez większość.”

    Jakiej to woli, jakich to praw i jakiej to mniejszości nie respektuje w Polsce większość?

    No, bo tak: rządzi katolik Tusk i ma pełnię władzy (katolicy to Prezydent Polski, marszałkowie Sejmu i Senatu), ale w partii rządzącej Tuska są i katolicy z ZChN-u, i tę partię bezkrytycznie popierają ateiści i byli komuniści, np. Michnik, popierał ateista i b. komunista Balcerowicz, popierają ateiści, np. Passent

    Rządzący katolicy wspierani przez ateistów i b. komunistów-ateistów niczego nie zmienili z tego, co wprowadził rządzący Polską przez 4 lata ateista i komunista Miller czy też ateista i komunista Kwaśniewski, co więcej – Kwaśniewski podpisał Konkordat.

    Ateiści Miller, Michnik, Kwaśniewski, Passent nie alarmują, że rządzący katolicy łamią prawa, natomiast ci sami ateiści w czambuł potępiają tych, co nie rządzą, np. pisowców.

    Jakiej więc woli, jakich praw, jakiej mniejszości większość nie respektuje?

    Odpowiedz, pokornie proszę, na moje pytanie.

    I na koniec, skoro rządząca we Francji (a więc w kulturze Zachodu) lewica nie pozwala islamistkom, aby w szkole miały zasłonięte twarze, to czy Francja jest demokratyczna, a przecież ani chybi Francję także stawiasz za wzór?

  46. @cd.
    Bardzo łatwo sobie wyobrazić jak to zmienianie norm społecznych działa, biorąc za przykład afro-amerykanów w USA w latach powojennych.

    Mniejszość czarnych miała argument logiczny po swojej stronie. Kolor skóry nie ma wpływu na nic. Nie brudzi, nie rani, nie zostawia śladów. Biali jedyne co mogli powiedzieć to zmyśloną bzdurę. Nie mogli się powołać na żadne poważne badania, dlatego też stosowali przemoc i jedyną szansą czarnych była przemoc. Dyskusja nie działała, bo argumenty strony białej były niedorzecznym wymysłem, były wewnętrznie sprzeczne, dlatego to się nazywa DYSKRYMINACJA.

    W przypadku feministek, homoseksualistów czy ateistów sytuacja jest już zupełnie inna. Argumenty merytoryczne tak jednej jak i drugiej strony mają swój logiczny sens, odwołują się do czegoś konkretnego, do pewnego akceptowalnego sposobu badania i rozumowania wszystkich ludzi. Dlatego rozwiązanie tych problemów na drodze merytorycznej jest możliwe tylko na drodze wnikliwej analizy, innymi słowy ciężka praca i wysiłek intelektualny bo są to trudne i odwieczne problemy. Opcja z użyciem siły i rewolucją odpada bo mniejszość jest tutaj za słaba względem większości. Dlatego ludziom leniwym, emocjonalnym, nieuczciwym czy też znerwicowanym pozostaje tylko opcja ostania – manipulacja pojęciami i przechytrzanie przeciwnika, dopisywanie mu rogów itd. Takim o to sposobem dyskryminację zwalcza się dyskryminując, homofobie zwalcza się homofobią neoliberalnych wartości itd. Poplątanie pojęć sprawiło, że dla dużej liczby zaangażowanych konflikt rysuje się w czarno-białych kolorach tak jak to miało miejsce przy emancypacji społeczności afro-amerykanów czy emancypacji kobiet na przełomie XIX i XX wieku.
    Niestety współcześnie konserwatyzm vs neoliberalizm to nie taka prosta i oczywista sprawa. Tutaj należy już się poważnie i głęboko zastanawiać

  47. Jarek, małe pytanie: a kto jest szefem „fink fanku” PO? Ty. Kto rządzi obecnie w Polsce? PO. Kto jest przyjacielem GW? Ty. Pytania kierujesz nie w tę stronę. Po za tym przypomnę ci po raz drugi: studiowałeś w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie a po twoich wypowiedziach mam wrażenie, że wiarę w Boga straciłeś i pleciesz teraz jakieś trzy po trzy.

  48. jasny gwint
    No to masz najlepszy dowód na come back ciemnogrodu w postaci tego, co się stało z Twoją Alma Mater.
    Z moją, czyli UW, jeszcze chyba tak źle nie jest, ale np. Uniwersytet im. Mickiewicza w Poznaniu bije w tej chwili rekordy ciemnogrodztwa w XXI wieku!
    Opus Dei, IPN, episkopat – cuzamen do kupy – masakra!

  49. O ileż katolicyzm byłby po prostu lepszy, gdyby nie przeszkadzał czynić, objawiającym go politykom, życie innych po prostu lepszym…
    A tak, jak jest, – wedle konkluzji Gospodarza – trzeba wybierać: albo wyznanie albo sprawowanie.
    Konkluzja to jednak tyleż trafna, co poznawczo jałowa – jeśli tylko wychynąć choć czubkiem intelektu z kruchty.

  50. @ Tanaka, 11 stycznia o godz. 12:12

    Jakże miło ponownie przeczytać intelektualnego normalsa wołającego na puszczy w tym nadwiślańskim Domu-Wariatów-Bożym 🙂
    Nie sądzę, aby ktokolwiek tu empirycznie zrozumiał, o czym piszesz – ale ja wierzę, że jeszcze będą pokazywać normalsów publicznie, w klatkach, celem ucieszenia gawiedzi.
    Tanako, ja bym się do Ciebie dołączył w tej klatce na czekającym normalsów tur de poloń (mogę gotować i sadzić jaja).
    Serdeczne pozdrowienia.

  51. Gekko
    12 stycznia o godz. 16:57
    turde poloń niezłe jest, ale lepsze turde frąs. Lubię to oglądać mając swobodę ekspresji dla nóg, rąk i głowy. Proponuję zrobić odwrotnie: resztę wsadzić do klatki. Ale nie po to, by ich oglądać, ale by nie przeszkadzali w oglądaniu. Będąc swobodnym, mógłbyś nie tylko sadzić jaka, ale i fachowo podrzucać naleśniki, a także w dowolnej chwili wsiąść i dołączyć. A ćwicząc formę przed turem, możesz robić to tutaj, poziom wzrośnie. Polska to kraj płaski, dzięki twemu tu udziałowi trochę się wypiętrzy, przez co mniej zalewowa będzie.
    Miło, żeś wpadł.pozdrawiam.

  52. @vps: spór który wiedziesz o rządy większości i prawo do dyskryminacji mniejsziści to spór pomiędzy demokracją a’la republika Weimarska a demokracją liberalną, która prawa mniejszości respektuje. Tendencja do szanowania praw mniejszości wynika ze złych doświadczeń jakie reszta świata miała z „czystą demokracją” która większościom ustanowiła dyskryminację Żydów, Romów, Sinti, homoseksualistów i praktycznie wszystkich, którzy nie podobali się ówczesnej konserwatywnej większości społeczeństwa. RFN po dziś dzień spłaca rachunki. Nieżyczę tego Polsce.

    Skoro związek dwóch osób nikomu nie szkodzi i nikogo nie krzywdzi to powinien mieć takie same prawa jak wszelkie inne związki dwóch osób. Inaczej jest to dyskryminacja i jest moralnie zła, nawet jeśli większość głosujących podpisze sie pod takim złem, albo uzna je za prawo natury, czy też inny bełkot. Jest to logiczny argument, którego tak Ci brakowało.

    Biali z Twojego przykładu powoływali się na Biblię, tradycję i naturalne ich zdaniem prawa, które wcześniej sankcjonowały niewolnictwo. Obecny ruch społeczny wspierający dyskryminację osób LGTB używa dokładnie tych samych argumentów: wola Boga, prawo naturalne, tradycja prawna i społeczna.

    „Świat wolności, równości i braterstwa to iluzoryczna bzdura, której nie da się w żaden sposób skonkretyzować jak tylko przez analogie z pojęciem totalnej anarchii i chaosu.” – uważam Twoją krytykę społecznej nauki kościoła za kompletnie pozbawioną tak podstaw jak i rzeczowych argumentów.

  53. Tanaka, Gekko
    Chętnie zrobię Wam jajecznicę. Nawet ze szczypiorkiem.
    Oczywiście, nie w żadnej klatce (nie poddawaj się gekko antynormalsom!), tylko w wolnej przestrzeni.
    Powiedzmy, gdzieś na nizinie lub wyżynie.
    Jednego i drugiego ci u nas dostatek!

  54. @ mag
    Ja wierzę, że w Polsce Współczesnej, poprawnej genderowo, propozycja – ze strony strony zorientowanej odmiennie – zrobienia osobnikom, uważającym się prawomocnie i autonomicznie za facetów …jajecznicy!!! … będzie uważana za krzywdzącą i ściganą prawem.
    Ta zbrodnia feminizmu nazywa się scramblingiem i już dziś jest wykluczająca społecznie u Maorysów.
    Tak jak (apropo wpisu pana Makowskiego i komentarza Tanaki) to, że jakiś katotalib uważa pełnienie funkcji ministra RP za hobbystyczne poletko uprawiania swego wyznania, od którego to hobby (panie Makowski?) niewiernym obywatelom wara.

    Pozdrowienia ze szczypiorkiem, w związku z nadchodzącym wtorkiem.

  55. @tuciu
    Nie dostrzegasz różnicy jaka istnieje pomiędzy działaniem a samym wyrażaniem. Obecnie wszyscy mamy równe prawa bo tak samo przed prawem odpowiadamy. Nie ma zjawiska dyskryminacji i porównanie do republiki Weimarskiej jest nieuczciwym przekłamaniem. W tamtym przypadku dochodziło do działań, do konkretnych czynów, w tym przypadku mówimy o sferze myśli, opinii i poglądu. Zachowanie tradycji nie jest działaniem wymierzonym w żadną mniejszość, gdyż nasza obecna tradycja jest zbudowana na lekcji jaką wyciągnęliśmy z czasów rasizmu i faszyzmu a nie tradycją religijną. Natomiast jeżeli ktoś wyraża w słowie swoją niechęć do jakiejkolwiek grupy nie dopuszcza się automatycznie dyskryminacji, bo jest ona konkretnym ograniczeniem praw już nabytych, ewentualnie zakazem posiadania praw. Negatywny pogląd na temat jakiejkolwiek grupy czy jednostki ma prawo mieć każdy i wynika to z prawa do wolności słowa i przekonań.

    Nikt też nie zabrania nikomu wiązać się w związki, mówimy tu o formalizowaniu czyli o pieniądzach podatników. Społeczeństwo sobie ustala na co idą dotacje rodzinne i widocznie stwierdziło, że związek z góry nieproduktywny pod pojęcie rodziny się nie załapuje. To nie jest dyskryminacja, bo jak każdy związek dwojga ludzi jest równoznaczny to dlaczego „dyskryminujemy” kazirodztwo lub pedofilię?

    Kościół do wolności społecznej nie nawołuje, bo ustala niepodważalne prawa i człowiek ma wolność wyboru praw a nie wolność tworzenia i zagarniania praw (łatwo sprawdzić na prawie grawitacji), nie nawołuje do zrównywania ludzi bo wierzy w dogmat piekła (ze Stalinem zrównywać się nie chce), nie wciska kitów o braterstwie bo braćmi jesteśmy jedynie w oczach Boga ale między nami są tzw. grzesznicy, lub adwokaci diabła (znów ten Stalin. Swoją drogą to ciekawe jak tutaj sprawdziłaby się tolerancja? Zresztą Norwegia już przetestowała i już z Breivikiem równać i bratać się nie chce).

    Jak brakuje argumentów to proste zadanie na wyobraźnię: Jak wygląda zróżnicowana równość?

  56. mag
    12 stycznia o godz. 18:56
    to pysznie!

  57. Rozumiem , że Królikowski ukazując swoje pozasłużbowe zainteresowania, szczególnie na osoby którym z KK nie po drodze, mógł zadziałać jak czerwona płachta na rozjuszonego byka, ale pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł, a nie przy wydawaniu swoich opinii w tej właśnie sprawie. Chwila refleksji zawsze się przyda. Szczególnie przy degustacji jajecznicy.

    Jak dla mnie jedynym kryterium przydatności tego Pana do zajmowania ministerialnej funkcji powinno być tylko i wyłącznie merytoryczne kwalifikacje, oraz dotychczasowy przebieg kariery zawodowej. Czyli przenikliwy do bólu pragmatyzm.
    Niestety jesteśmy jako Polska w takim miejscu swojego pościgu za odjeżdżającym cały czas światowym , cywilizacyjnym peletonem , że nie bardzo możemy sobie pozwolić na dyskwalifikacje faceta którego chwalą nawet jego polityczni przeciwnicy ( na przyklad Kalisz), ale problemem nie do przeskoczenia stają się jego „Kiedy ranne wstają zorze…”

    Z bólem skołatanego rozpolitykowanego serducha , musimy się po prostu pogodzić z faktem, że jesteśmy jako Polacy w tym miejscu swojego rozwoju i że na pewien czas, albo w niektórych momentach wypada zakopać światopoglądowy tomahawk.

    Wszystkie ręce na pokład…jak mawiali starzy górale

  58. A ciekawe czy gdyby pan Królikowski był zatrudniony na etacie portiera w ministerialnej placówce to jego osobiste przekonania zagrażałyby funkcjonowaniu resortu ,czy nie?
    A gdyby palacz ministerialnej kotłowni nastawił na full na nocnej zmianie Radio Ojca Dyrektora to zdaniem posła Halickiego uzasadniało by to zwołanie nadzwyczajnego Kongresu swojej macierzystej organizacji partyjnej,czy tylko specjalnego posiedzenia poselskiego klubu?

    Może nie jest to sprawa z rzędu tych kiedy zagrożona jest racja stanu RP, ale mógłby zabrać głos na przykład Rzecznik Praw Obywatelskich i jasno określić, czyje wolności obywatelskie gwarantowane Konstytucją są lub mogą być zagrożone analizując casus Pana Królikowskiego?

  59. Kluczowe pytanie? Czy JFK był praktykujący?

  60. Dobry felieton. Całkowicie się z nim zgadzam. Mam wrazenie , że kościół zawłaszcza coraz wieksza przestrzeń polityczną.

  61. Bidulek!napisz kolego o co naprawdę chodzi w końcu jesteś od mieszania w głowach przy użyciu platformerskiej łychy.I zostaw JFK w spokoju brązowy nosku.

  62. W pełni się zgadzam!

  63. Bądźmy bardziej tolerancyjni a wszyscy będą szczęśliwi!