Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

20.12.2013
piątek

Niech żyje letni katolicyzm!

20 grudnia 2013, piątek,

1.
Badania wspólnoty katolickiej, jakie dla „Gazety Wyborczej” przeprowadził TNS Polska, dają do myślenia.

Po pierwsze, badania te pokazują jasno, że jakość i skuteczność przepowiadania Ewangelii przez księży i biskupów pozostawia wiele do życzenia. Podstawowe prawdy wiary poddawane są w wątpliwość lub nie są w ogóle uświadomione przez wierzących. I tak 81 proc. katolików wierzy w Boga; tylko 48 proc. w śmierć na krzyżu Jezusa Chrystusa; 47 proc. w Jego Zmartwychwstanie.

Dlaczego tak się dzieje? Przede wszystkim dlatego, że – pomimo ponad 20 lat katechezy w szkole – została ona zamieniona na przystosowanie do życia w rodzinie.

Dzieje się tak dlatego, że na Dzień św. Rodziny biskupi przygotowali list, w którym nie piszą o tajemnicach wiary, ale piszą o „ideologii gender” oraz o jej „atakach (…) skierowanych na różne obszary życia rodzinnego i społecznego”.

Dzięki kościelnemu nauczaniu katolik w Polsce dużo lepie wie, że grzechem jest seks przed ślubem, ale nie wie, że kluczem życia chrześcijańskiego jest wiara w Zmartwychwstanie.

2.
Z badań jasno też wynika, że większość Polaków jest katolikami, ale nie fanatykami. W odróżnieniu np. od amerykańskich chrześcijańskich fundamentalistów, którzy są gotowi wysadzać kliniki antyaborcyjne lub twierdzić, że zamach na WTC to kara boska za szerzący się w Ameryce homoseksualizm. Nasz „letni katolicyzm” sprawia, że – poza małymi i krzykliwymi grupkami moralnych atletów – brakuje w nim religijnych rewolucjonistów. Na szczęście.

Przykładowo: Kościół uczy, że in vitro to grzech, a ten, kto popiera zapłodnienie pozaustrojowe nie może przystępować do komunii. Tymczasem prawie 40 proc. katolików z diecezji płockiej jest za stosowaniem zapłodnienia in vitro, a kolejne 20 proc. zgodziłoby się na nie pod pewnymi warunkami. Przywiązanie do Kościoła nie oznacza, jak widać, ślepego posłuszeństwa jego nauczaniu.

Muszę przyznać, że bałbym się Kościoła i katolicyzmu, w którym wszyscy przeżywaliby swoją wiarę tak, jak przeżywa ją i głosi Tomasz Terlikowski. W którym obowiązywałby język, kultura dyskusji i przejawy tolerancji wyznaczane przez publicystę „Frondy”.

Oczywiście ten katolicki publicysta i działacz uważa się za wiernego „syna Kościoła” – syna, który co do joty wypełnia kościelne nauczanie. Czy jednak dałoby się żyć w Kościele, ba, czy dałoby się żyć w kraju, gdzie 90 proc. katolików przeżywałoby swoją wiarę w życiu publicznym na modlę Terlikowskiego? Śmiem twierdzić, że w takim kraju problemy miałby nawet Robotnik z Nazaretu.

3.
I na koniec, niech mi czytelnicy wybaczą, osobista wycieczka. Pokazuje ona jednak ów paradoks, dlaczego nie porzucam wiary, i dlaczego o jej przyszłość, także w Polsce, jestem całkowicie spokojny. Otóż chcę powiedzieć, jakkolwiek obrazoburczo to zabrzmi: „dzięki Kościołowi jestem ateistą, ale dzięki Bogu jestem wierzący!”.

Czyż ten paradoks, który jest moim udziałem, nie tłumaczy, dlaczego polska religijność wciąż nie umiera? I dlaczego o przyszłość Kościoła i wiary można być spokojnym, choć nie będzie to ani Kościół, ani sposób przeżywania wiary, który jest marzeniem „moralnych atletów”?

http://wyborcza.pl/1,75478,15171308,Polski_Kosciol_oficjalnie_potepia_gender___Droga_do.html
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 75

Dodaj komentarz »
  1. Ciekawi mnie czy uważa Pan,że kluczem życia chrześcijańskiego jest wiara w Zmartchwywstanie.

    Czy też wierzy Pan w Zmartwychwstanie Chrystusa

    ;;Jesli Chrystus nie zmartwchwstał próżna jest nasza wiara;; św.Paweł

  2. Dane są wręcz groteskowe.
    Z czego wynika ten kompletny brak zainteresowania zasadami wyznawanej wiary? Chociaż trudno tu mówić o wyznawaniu czegokolwiek. To raczej coś na kształt kultywowania tradycji, ale kompletnie bezrefleksyjnego i zautomatyzowanego.

    Wygląda na to, że ci ludzie nie rozumieją ani tego, co słyszą podczas liturgii, ani odmawianych przez siebie modlitw (bo Pisma pewnie nie czytają). Normalnie człowiek to z nudów by się zainteresował, bo ile lat z rzędu można coś powtarzać i nic z tego nie rozumieć? Kurcze, nie szkoda im czasu na uprawianie fikcji?

    Obrazoburcza myśl z 3 części tekstu bardzo mi się podoba.

  3. izka561 o 22.14 napisała:
    „Ciekawi mnie czy uważa Pan,że kluczem życia chrześcijańskiego jest wiara w Zmartchwywstanie”

    Kluczem chrześcijańskiego życia jest rozum.
    Bóg nie pochwala głupoty, szczególnie głupoty świadomej.
    Bóg za głupotę karze.
    Dlatego gdy słyszę, że, pożal się Boże ksiądz, który ze słuchawkami na uszach
    słuchał muzyki, a w sąsiednim pokoju umierało jego dziecko nienarodzone.
    Gdy słyszę, że ów ksiądz nie reagował na błagania i krzyki dziewczyny,
    mamy dziecka i swojej kochanki, która rozdzierająco krzyczała o pomoc
    (czy uwadze świątobliwego posła Jarosława Gowina jej krzyk umknął?
    Ja na miejscu posła wybrałbym się do foniatry),
    to ciszy nad tym urzędnikiem KK nie mogę wyjaśnić.

    Dlaczego milczy Opus Dei, Episkopat, arcyBP Michalik z kolegami?
    Czy zamiatanie pod dywan kolejnego kościelnego brudu to głupota,
    czy wyrafinowana gra?

    A wycofanie oskarżenia przez prokuraturę to głupota,
    czy wyrafinowana gra?

    Uzasadnienie odstapienia od ścigania, w którym 30-letniemu księdzu
    przypisuje się naiwność i nieumiejętność przewidywania następstw swoich czynów,
    podczas gdy w podobnej sprawie od 18-latka z Tarnowa żąda się dorosłej odpowiedzialności, surowo karze i wsadza do więzienia – to głupota, czy cyniczna gra?

    Ot, zabawa w prawo i sprawiedliwość.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Chcącemu nie dzieje się krzywda
    Chce Michalik iść do więzienia – więc ma okazję.
    Doprowadzono do śmierci dziecko.
    Chce biskup wziąć krzyż na swe ramiona za swego brata w wierze
    więc niechaj posiedzi wymagane lat 5 jak to jest w projekcie prawa
    Wtedy uwierzę że ten człowiek rzeczywiście uważa że za winy powinna być kara.
    Ale nie kara w zaświatach – jeśli Bóg pozwoli – ale tu na ziemi bo tu dziecku nie pozwolono żyć.
    ukłony

  6. brinbaum

    Czytaj tekst -to cytat z Makowskiego

  7. Hańba, hańba , hańba!
    Tylko nie wiem czyja.
    Księdza ze słuchawkami na uszach, 30-latka o mentalności troglodyty i wrażliwości cyborga?
    Jego zwierzchników, skur….ich nikczemników o identycznych cechach osobowych , skoro nie widzą problemu?
    Prokuratorów, którzy powinni zmienić zawód, bo w sposób drastyczny kompromitują wyniar sprawiedliwości?
    A kandydat na męczennika abep Michalik prędzej gotów uznać za kolejnego męczennika owego niedoszłego tatę (bo kto to widział, żeby ciągać po prokuraturach księdza – ex definicione osobę świetą) niż wziąć jego krzyż na swe ramiona.

    Drogi Zezowaty, okrutnie sobie żartujesz.

  8. zacznijmy od tego, ze 80% księży to ateiści.
    Gdyby księża mieli możliwość utrzymać się samemu na podobnym poziomie jaki zapewnia im obce państwo Watykan, to zrobiliby jak ks. Kotliński.
    Ale oni nic nie umieją oprócz gadania bzdur i żyją okradając i oszukując Polaków, tak samo jak politycy i media

  9. Średnio rozgarnięty człowiek ,po 6 latach nauki musi mięć wątpliwości w sprawie Jezusa i Jego losów.A one prowadza do wątpliwości w sprawie istnienia istoty nadprzyrodzonej,.A przez wieki być księdzem to zaszczyt i bogactwo w czasach totalnej biedy.Dlatego dziś wychodzi na jaw to wszystko co zapraecza prawdziwemu powółaniu.Oni nie wierza w Boga.A wmamonę.BO ci wierzący przegrywają jako biedacy z bogatymi-Lemański -Hozer to jest ten watykański parygmat wiary.

  10. Gdyby księża i hierarchowie polskiego Kościoła wierzyli w Boga to choć odrobinę by się go bali, czym straszą nas przy każdej okazji i każdym miejscu. Zdaniem jednego z Profesorów PAN (Filozof Religioznawca) kilku biskupów oraz arcybiskupów nie zdałoby egzaminów wstępnych na uczelnie z religioznawstwa. I tu jest problem z naszą religijnością.

  11. „Polska nie jest już krajem w większości katolickim” taki jęk wydał Terlikowski.
    Tak jakby kiedykolwiek była; cała wiara ludu bożego, zawsze polegała na wierze w księdza dobrodzieja. Przecież ci ludzie nie mają – i nigdy nie mieli – bladego pojęcia o zawiłościach dogmatów katolickich – kto zresztą jest w stanie zrozumieć np. groteskowy wymysł tzw. trójcy świętej?

  12. Mag – o.29
    Okrutnie ???
    Ja tylko mówię – KOBYŁKA U PŁOTU.
    Gdzież tu okrucieństwo – chce ktoś pozować na świętego i stroić w nieswoje szaty- jego wola , on nawet byłby gotów świadczyć i zaklinać się na IMIĘ PAŃSKIE – że policjant na środku drogi koła od merca mu odkręcał.
    Więc jak taki człowiek policjantem być może – to zagrożenie dla wszystkich prałatów o biskupach nie wspomnę.
    Jak żeż pięknie .brzmią słowa kolendy ” Bóg sie rodzi” gdy się w nie wsłuchiwać za drzwiami męczącej się w połogu niewiasty.
    Ileż wspaniałych porównań można utworzyć a i wykorzystać w kazaniach.
    Przecież jak nie było GENDER to w stajence Jezusika uchroniono przed śmiercią i nikt drzwi nie zamykał na klucz.
    Więc niech się strzegą ”bo nie znają dnia ani godziny ” ci wszyscy
    którym się wydaje że jakieś tam PRAWO CYWILNE ma jaką kolwiek wartość w kraju nad Wisłą.
    Nie po to mamy ZOLLI na garnuszku.
    uklony

  13. Blogistrant Makowski,

    niepotrzebnie pan bije na alarm, polski ateizm jest letni i nie przeobrazi się w formę ciężkiego ateizmu, jak np. w Korei Północnej.

    Ciekawe badania opublikowała „Gazeta Wyborcza” – organ rydzykowców – otóż, ponad połowa polskich ateistów regularnie chrzci swe dzieci. Ponadto – proszę zauważyć – ateista Kwaśniewski (prezydent Polski) świadomie i z dobrej woli podpisał Konkordat.

    Spokojnie więc, panie blogistrancie, może pan bez obaw świętować i stroić choinkę.

  14. Kościół Katolicki to niestety zniekształcenie i zaprzeczenie ducha Ewangelii, oparte na „literze” a nie na „duchu”. Wychowałem się w nim i nawróciłem się w nim – w żywej i ewangelicznej wspólnocie charyzmatycznej (dopóki nie została spacyfikowana i zniszczona przez biskupów i dzisiaj jest cieniem samej siebie a członkowie mają usta pełne jadu, oskarżeń, syndrom oblężonej przez gender twierdzy), ale pozostać nie mogłem bo moje poznanie żywego kościoła i Chrystusa nie pozwalało na utratę choćby sekundy życia na uczestnictwo w martwych starotestamentowych obrzędach i przybywania w w kontakcie z religijnością nie mającej nic wspólnego z wiarą. Z uwagi na wpojony od dzieciństwa strach przed innością, „jedynozbawczą” rolą koscioła k. i potępieniem poza nim – nie było to łatwe i miałem wiele samooskarżeń, a także ataków i ostracyzmu ze strony mojej katolickiej rodziny (która notabene uważała, że Jezus i Maria byli Polakami). Dzięki Bogu trafiłem do społeczności żywych chrześcijan, mieszczących się w nurcie zielonoświątkowym (o jakim statystyczny katolik ma pojęcie, że to sekta). To zupełnie inne doświadczenie, budujące wiarę na poznaniu Słowa Bożego, pozytywne i dające nadzieję zamiast strachu, otwartość zamiast zamknięcia. Zarówno żona jak i obydwie córki także są żywymi chrześcijankami, co więcej, mój brat i siostra mieszkający od lat za granicą – również nawróceni i żyjący z Chrystusem – odnaleźli żywe kościoły poza kościołem katolickim. Żałujemy każdej straconej sekundy życia w martwej wspólnocie kk (jako strukturze).

    Wiem, że w KK są osoby wierzące, nawrócone, żyjące z Chrystusem, czego wg mnie przykładem jest autor bloga (czytam każdy artykuł i utożsamiam się praktycznie z każdym). Nie traktuję ich jednak jako katolików, ale jako chrześcijan, braci. Z radością obserwuję poczynania i czytam słowa Franciszka, który stara się wzbudzić ducha Ewangelii w swoją społeczność. Ale widzę to zadanie niemal bez szans, owszem, da nadzieję wielu szczerym katolikom, może odświeżyć ich wiarę, jednak jej pełnia nigdy się uwolni przez fundamentalne zniekształcenie przesłania Ewangelii w nauczaniu Kościoła Katolickiego (rola tradycji, uczynków, artefakty jak przedstawienia Chrystusa słabego i cierpiącego zamiast zwycięskiego etc.).

    To tylko moje zdanie.

    pozdrawiam

  15. @Jarosław Makowski

    Gniew ludu jest słuszny uzasadniony, aczkolwiek nie da się zaprzeczyć, że delikatnie temperatura wrzenia jest podtrzymywana przez wiadome podmioty publicznej komunikacji werbalnej.
    Chciałbym jednak kilka zdań w duchu świątecznej refleksji.

    Kościół ma parę lat, żeby nie powiedzieć tysiącleci i przy całej jego burzliwej historii, również momentami krwawej i piekącej w oczy od dymu różnych ognisk i grilli w jakimś tam stanie instytucjonalno-duchowym – mniej lub bardziej zadowalającym – wchodzi w trzecie tysiąclecie.
    I w tym momencie koniec o KK.

    A co z innymi instytucjami, podmiotami, zjawiskami metaprzestrzeni publicznej, społecznej, polskiej i globalnej się dzieje, działo, i chyba dziać będzie.

    Idea Marksa wiadomo.
    Neoliberalna ekonomia panująca nam miłościwie – bez komentarza.
    Demokracja jako zjawisko polityczne – USA ( Irak, Wietnam i moje ulubione dane:

    Oficjalne dane za 2008 rok. (statystyki rządowe)
    – 31 593 Amerykanów poniosło śmierć od broni palnej
    w tym -12 tys. 179 osób zamordowano
    -18 tys. 223 osób popełniło samobójstwo
    W tej liczbie jest:
    -2037 dzieci i nastolatków zamordowanych
    -748 dzieci i nastolatków popełniło samobójstwo

    To także uroki demokracji, a konkretnie idei wolności.

    A teraz polskie podwórko.

    Idea narodu i co z nią zrobili Polacy.
    Piękna socjalistyczna idea. Efekty?
    Powód do dumy „Solidarność” i zwykła międzyludzka, międzypokoleniowa solidarność pisana już z malej litery pisana. Wystarczy wyjrzeć przez okno.

    I chociaż staram się bieżącą politykę omijać dużym łukiem to nie oprę się i nie zapytam Redaktora, człowieka PO ,czyli redaktora Makowskiego:

    A cóż takiego zostało z pięknej idei obywatelskiego społeczeństwa strojącego u podstaw założenia Platformy Obywatelskiej mając przed oczami społeczną i polityczną praktykę pańskich partyjnych kompanionów?

    Przypomnę, że Pańska partia funkcjonuje jako polityczny byt niewiele ponad 10 lat, a Kościół Katolicki…

    I nie chcę puszczać wodzy fantazji i wyobrażać co może się dziać w 30 roku funkcjonowaniu pańskiej organizacji partyjnej, że o dłuższej perspektywie czasowej nie wspomnę.

    I podobną refleksję odnoszę do pozostałych zjawisk i bytów społeczno – politycznych, których okres uszczęśliwiania ludzkości w porównaniu z wiecznością KK to tylko mrugnięcie powiek.

  16. W przeciwieństwie do Autora, mnie letni katolicyzm Polaków nie cieszy. Świadczy o zupełnej bezrefleksyjności, by nie powiedzieć głupocie większości społeczeństwa. Zamiast jasno określić, że nie wierzy się w serwowane przez kler bajki, ludzie nadal deklarują, że są katolikami. A właściwie dlaczego Polacy nie deklarują, że są hindusami? Wszak i jedną i drugą religię traktują w większości tak samo niepoważnie. Trwanie takiego sztucznego stanu rzeczy pozwala różnym kruchtowym krzykaczom powołującym się na rzekomą większość katolików wprowadzać do życia społecznego i politycznego fundamentalistyczne rozwiązania (vide: ostatni przykład prac Komisji Kodyfikacyjnej), uderzające w większość Polaków, a zwłaszcza Polek. Trwanie w takiej schizofrenii przynosi dużo złego i nie widać, żeby Polacy mieli sie z tego otrząsnąć.

  17. Co Wy za brednie tu wypisujecie Makowski? Ankietę „Gówno Prawdy” to możecie sobie, wiecie.

  18. @1:
    Te same badania pokazują, że posłuch dla zakazu seksu przed ślubem jest również niewielki, więc choć w alternatywie coś jest (kwestia akcentu w nauczaniu Kościoła), to nie należy go przeceniać.
    (Może ważniejszym problemem jest język? A może jeszcze ważniejszym model wiary?)

    @2:
    Fundamentaliści chrześcijańscy są bardziej chrześcijańscy od chrześcijaństwa. A fundamentaliści katoliccy są bardziej katoliccy od katolicyzmu.
    Większy posłuch dla nauki Kościoła, to więc niekoniecznie ‚zły fanatyzm’.
    Inna rzecz, że większy posłuch dla nauki Kościoła w strukturach Kościoła… sporo by zmienił w strukturach Kościoła.

    @3:
    Polska religijność tradycją stoi. I zapewne nie tylko polska, pytanie jedynie, co się z tej tradycji bierze.
    Nawet gdyby każdy ksiądz był pedofilem, każdy biskup idiotą, a każdy katolicki publicysta biegał po ulicy z nożem w zębach, by podcinać gardła niewierzącym, tradycja by na tym wiele nie ucierpiała. Bo to tradycja.

    @Aaron Sprężyner:
    Jedno ‚ale’, które kieruję zawsze do tych, którzy wskazują na trwanie Kościoła — Kościół był jak demokracja, jak kapitalizm w XX wieku — zmieniał się, przepoczwarzał, reformował, innymi słowy — odpowiadał na wyzwania i kryzysy. Dalsze trwanie może zależeć od tej zdolności. A zwykle powołanie się na ciągłość i trwanie służy temu, by do reform się nie skłaniać.

  19. izka561 o godz. 00.15 pisze:
    „brinbaum (?), czytaj tekst”

    Izka561, jak trudność ci sprawia zacytowanie mojego nicka,
    to gdzie jeszcze znaleźć przestrzeń na zrozumienie,
    o czym piszę?
    Jak byś się czuła, gdybym cie nazywał, jako izkę651?

    Już kiedyś to pisałem, że czekam na nasz babski parlament,
    do którego wyborcy, czyli my, desygnujemy 51% kobiet.
    Widzę wtedy tę ustawę antymasturbacyjną,
    dzięki której państwowa administracja będzie monitorować stan męskiego nasienia.
    A co? Skoro zygota, to człowiek, to plemnik stanowi połowę człowieczeństwa
    i nalezy surowo karać facetów odpowiedzialnych za marnowanie spermy.

    Ciekawe, czy powstanie wówczas masturbacyjne podziemie?
    Oj panowie, autorzy zaostrzenia prawa o warunkach dopuszczalności
    do przerwania ciąży, cienko będziecie śpiewać!

  20. @PAK

    W przypadku KK problem reform, czy jakichkolwiek zmian „organizacyjno -programowych” wywołuje od zawsze zgrzytanie zębów, czy rwanie włosów na głowach Tych z centrali.
    Głównym ” hamulcowym” jest chyba tzw. „uniwersalizm Kościoła”. Ten ujmowany jako ciągłość „w czasie”, czyli pewna wspólnota pokoleń żyjących w V, XIII, XXI wieku.
    Świat „profanum” to nieuchronne zmiany (niekoniecznie na lepsze) które „materializują” człowieka. Określają wyzwania, status , cele, priorytety na jego dzień powszedni. I jak widać od poniedziałku Kościół ma problemy. Tak pokazuje polska praktyka.Ale i nie tylko
    Ale jest też wieczność i jej rytm ze wszystkimi świętami, rytuałami, wartościami. Ten świat ,świat sacrum jest poza czasem historycznym, ten świat jest liczony Jego Zegarami.Ten swiat też ma swoje priorytety, zwane przez niektórych uniwersaliami.
    Poza tym „tu i teraz” jest wieczność, i KK (nie wiem, czy abp Michalik myśli w ten sposób) chciałby tę przestrzeń ze swoim doświadczeniem zachować. Zachować dla przyszłych pokoleń. Jak to wychodzi od czasu do czasu widać, ale nie znaczy, że powinien się poddawać
    . Moim skromnym zdaniem.

    Jest też problem brzmiący mniej więcej tak:( patrzę na problem z perspektywy Rzymu):
    „Jak połączyć w jedną sensowną całość – całość tych samych wartości i- wyznawców Chrystusa: tych słuchających Radia Maryja, czytających Znak i Politykę (na blogach widać, że katolików jest zdecydowanie ponad 90%) mieszkańców dorzecza Amazonii, polskiego Chicago, Chin ( tam również zdarzają się katolicy),afrykańskich oaz, czy jakiegoś paryskiego żabojada?”
    Chciałby być Kościół aby jego wyznawcy stanowili jeden zwarty monolit ale cały ten wielokulturowy świat lokalnych tradycji, obyczajów, mniej lub bardziej sensownych tabu, przydrożnych świątków też musi uwzględnić w swojej ofercie.
    Odrębny problem to brak demokratycznych procedur których realizacja w praktyce być może i byłaby jakimś antidotum ( na wyeliminowanie różnego rodzaju tragicznych nieraz zdarzeń), ale jak pokazują ostatnie „demokratyczne praktyki” na zewnątrz Kościoła to i z tym wzorem jest coraz gorzej.

    I dlatego PAK są pewne problemy z rewizjonistyczno-odnowicielskimi trendami w łonie… Kościoła. Ale takie problemy to wigilijny barszczyk z uszkami w porównaniu z tym co będzie udziałem fanów Legii po objęciu funkcji trenera przez pana Berga. Norwega.

    I jeszcze jedno w sprawie in vitro, aborcji, czy Czegoś tam jeszcze.
    Jeżeli ktoś myśli, że Michalik wykazuje rewolucyjną czujność i wychodzi przed szereg to raczej mało wie, albo myśli ,że wie. Po prostu Michalik ma też swoich Michalików i oni „takie Cóś gdzieś tam” wymyślili i uzgodnili. A jak wymyślili to swoje w tej sprawie stanowisko, to i ogłosili urbi et orbi, i Michalik ( teraz już ten nasz) też głosi.

    Zdziwiłbym się gdyby nie głosił, od tego przecież jest.

  21. bniranum09

    Czekaj człowieku na co chcesz ale nie napadaj na mnie i nie zaczepiaj.

  22. „Dzięki kościelnemu nauczaniu katolik w Polsce dużo lepie wie, że grzechem jest seks przed ślubem, ale nie wie, że kluczem życia chrześcijańskiego jest wiara w Zmartwychwstanie.”

    – NA PRAWDĘ TAK JEST? WOW, TO MUSI BYĆ STRASZNE, ZWŁASZCZA DLA ATEISTY.

    Skoro ateista już wie, czego brakuje katolikowi w Polsce to niech uświadomi jeszcze na czym polega ten „klucz” i jakie drzwi otwiera? Jestem pewien, że nie ma Pan zielonego pojęcia co oznacza wiara w zmartwychwstanie i potrafiłby Pan tylko powtórzyć to co się powszechnie powtarza – czyli klasyczną tautologie.

    Panie Makowski, przecież zasady wiary są powtarzane na każdej mszy. Czyta się Ewangelie i tylko tam znajdują się kwestie związane z wiarą. Prócz wiary jest jeszcze kultura chrześcijańska reprezentowana przez Kościół. W obrębie tej kultury mamy pewne normy i pewne wzory zachowania. Obowiązkiem Kościoła jest bronić tej kultury i kwestie rodziny, seksu, zabijania z tej perspektywy są bardzo istotne. To co Pan wypisuje jest wybitnie niepoważne. Oczekuje Pan, że wszystko co związane z naszą etyką będzie kształtowane przez jakiś pseudo intelektualistów, którzy dla większości społeczeństwa są zwykłym pośmiewiskiem, a Kościół który od setek lat zajmował się tymi sprawami zacznie milczeć i głosić „tylko” wiarę w zmartwychwstanie (co zresztą robi nieustannie)? Poglądy konserwatywne od wieków są przeciwwagą dla poglądów liberalnych, jest to ewolucyjnie zdrowe i potrzebne, bo tylko z tezy i antytezy rodzą się syntezy. Co więc chce Pan powiedzieć? Słuchajmy tych co mają rację? Tych? Których?

    Co do badań i statystyk to poważnie uważa Pan, że to od duchownych i nauczania Kościoła zależy to w co ludzie będą wierzyć? Jeśli Pan dzięki Kościołowi stał się ateistą to tylko pogratulować „własnego zdania” i „własnych poglądów”, musiała to być bardzo „mocno ugruntowana wiara”.
    Nie potrzeba zbyt wielu badań aby wiedzieć, że ludzie współcześnie, prawdopodobnie także i Pan, tylko chcą wierzyć, mają nadzieję, przyzwyczaili się, wolą dmuchać na zimno, mają sentyment do tradycji… itd. W Boga jednak nie wierzy dzisiaj praktycznie nikt, On umarł już w XIX wieku, gdyż szczera wiara wymaga postawy w której ten Bóg byłby na prawdę. Jak Pan sam napisał – bałby się Pan, gdyby ludzie tak przeżywali swoją wiarę, bo większość decyzji zostawiali by w „rękach Boga”. Skoro jest wiara na niby i są tylko lepsi lub gorsi udawacze lub naiwniacy, Kościołowi zostaje tylko „gender” i podobne tematy, wiary w zmartwychwstanie nie da się nauczyć, to się rozumie i przeżywa albo się nie rozumie i nie przeżywa. Pan najwidoczniej nie rozumie, dlatego proszę się nie ośmieszać pisząc, że Pan wierzy w Boga, bo to na pewno nie jest chrześcijański Bóg.

  23. Niech żyje letni katolicyzm. A zimowy?

  24. Wielokrotnie na forum blogow Polityki pisalem o sprawie biskupa Limburga F.P. Thebarz van Elst. Dzisiaj rowniez .
    Biskup ten zatrudnil w swojej rezydencji dwie zakonnice z Indii z zakonu Matki Teresy z Kalkuty. Zadaniem ich bylo prowadzenie gospodarstwa domowego jego exelencji czyli sprzatanie,gotowanie i pranie. Dostepowaly rowniez zaszczytu wspolnej modlitwy w prywatnej kaplicy.
    W jednym z programow TV w ktorych dyskutowano sprawy biskupa, nie kto inny tylko kolega po fahu czyli rowniez biskup ale znacznie starszy wiekiem okazal oburzenie . Stwierdzil ze wykorzystywanie zakonnic jest jednym z wielu naduzyc jakich sie dopuscil TvE. Powolaniem siostr jest sluzba biednym i dla tego wstepuja do zakonu. Pranie gaci sprzatanie i gotowanie moze komus zlecic jezeli jest tak wygodny lub leniwy. W koncu zarabiajac ok 8000 EU stac go na to.
    Sedziwy biskup upomona sie o podmiotowe traktowanie zakonnicy ktora co by nie powiedziec w kazdym bez wyjatku przypadku jest kobieta.
    Gloszenie publicznie takich pogladow jest niczym innym tylko przelamywaniem stereotypow .

    To jest gender po bozemu i tego boja sie polscy biskupi.
    Zycze im aby w nowym roku dostapili rezkoszy wlasnorecznego prania wlasnych gaci oraz poznali przylemnosc porannego zascielania luzka.

  25. vps
    21 grudnia o godz. 20:19

    „Panie Makowski, przecież zasady wiary są powtarzane na każdej mszy. Czyta się Ewangelie i tylko tam znajdują się kwestie związane z wiarą”.
    ===========
    Tylko że katolik polski tego nie słucha, myśli wtedy o czym innym, a nawet gdyby słuchał, to i tak by niewiele z tego zrozumiał, bo to wszystko jest napisane w archaicznym, nietrafiającym do współczesnego człowieka języku (przypomniała mi się anegdota o dziecku, które ucząc się „Ojcze nasz” zapytało: „Mamo, a co to są ‚jakoimy’?”).

    „Obowiązkiem Kościoła jest bronić tej kultury i kwestie rodziny, seksu, zabijania z tej perspektywy są bardzo istotne”.
    ============
    Zgadzam się. Gdyby jakakolwiek siła polityczna lub inna chciała odebrać Kościołowi i jego członkom możliwość życia zgodnego z tą kulturą, to Kościół może, a nawet powinien protestować. Na przykład gdyby lewica domagała się ustawy, na mocy której każda zgwałcona Polka musiałaby się poddać przymusowej aborcji, to wtedy Kościół powinien podnieść larum, bo uniemożliwiałoby to katoliczkom życie zgodne z zasadami swojej wiary.

    Na razie jednak mamy do czynienia z sytuacją odwrotną ― to Kościół narzuca siłą zasady swojej wiary (na przykład domagając się od lekarzy mordowania kobiet w imię wyższości zygoty) innym obywatelom, mimo że oni Kościołowi niczego nie zabraniają ani nie narzucają. Kościół może odmówić gejom sakramentów, a nawet wstępu na teren swoich świątyń, ale nie może zakazać władzom państwowym legalizacji związków gejowskich. Istnienie cywilnych związków gejowskich nie ma żadnego negatywnego wpływu na Kościół, liczbę wiernych, życie tych wiernych ani finanse Kościoła.

  26. vps
    21 grudnia o godz. 20:19

    ”… proszę się nie ośmieszać pisząc, że Pan wierzy w Boga, bo to na pewno nie jest chrześcijański Bóg.”

    Szanowny panie,

    To pan wpada w śmieszność rezerwując dla kościoła katolickiego reprezentację Boga na ziemi. Kościoła, który w ostatnich latach zajmuje się wszystkim, tylko nie ewangelizacją – to jest nie docieraniem do sumień wiernych, ale do ich kieszeni.

    To że w KK księża klepią co niedzielę ewangelię wcale nie oznacza, że księża i biskupi KK (mówie więc o strukturach kościelnych, a nie o wiernych) swoją codzienną postawą utożsamiają się z ewangelią. Co więcej, swoimi postawami nie tylko niezgodnymi z etyką chrześcijańską, ale wrecz łamiąc prawo państwowe dają fałszywe świadectwo tej wierze. I w tym sensie kościół czyni wiernych ateistami. I o tym kościele jest tutaj mowa.

    Pańska postawa też to zresztą potwierdza, bowiem uważa pan niczym formalista-urzędnik kościelny, że cytowanie ewangelii załatwia sprawę, a jeżeli nie – to wina wiernych, no i ateistów.

    Naprawdę po to jest ta ogromna i bogata kościelna struktura, aby zaczynać i kończyć ewangelizację na ”teatrum” w ścianach kościoła? Albo zastępować ją propagandą polityczną w mediach Rydzyka? Religia w szkole jest kolejną karykaturą ewangelizacji. Księża stali się urzędnikami, a biskupi księżętami. Daleko polski kościół odszedł od Jezusowego dziedzictwa.

  27. izka561,
    ja też jestem za tym,
    by cię żaden „bniranum09” nie napadał i nie zaczepiał.

    Solidaryzując się z Tobą, izko561, apeluję do Niego, by ci dał spokój.
    Tylko sprawdź na wszelki wypadek, czy ów „bniranum09”
    nie jest owocem twoich rojeń.

    To taki twój potwór Dżender, najpierw stworzony w wyobraźni dostojników KK,
    powołany do życia ich dostojnymi ustami, opisany, oskarżony i wyklęty.

    Były czarownice, potem masoni, Żydzi, teraz Dżender,
    ty dorzucasz swojego „bniranuma09”, który cię „napada i zaczepia”.

    Precz szatanie, Dżenderze i bniranumie09!

  28. @rem, kozetka
    Nie do końca rozumiem co tutaj próbuje się przekazać?
    – archaiczny język? A co to jest showbiznes, że ma „trafiać”? Poezja jest też archaiczna i powinniśmy ją przekładać na język codzienny?
    Biblia jest tekstem natchnionym, czyta się ją jak poezje i rozumie jak poezje. to wymaga wysiłku, czasu, skupienia, często też dodatkowej wiedzy. Przekładanie tego na język współczesny jest tym samym co przekładanie tekstów Homera, Goethe’go pod mini-ściągi. To, że przeciętny katolik mało z tego wie świadczy tylko o nim. Ludziom zazwyczaj się nie chce, chcą mieć gotowe, łatwo i szybko. Kościół i tak za daleko idzie w upraszczaniu i ułatwianiu tego przekazu, przez co sens się dewaluuje, więc jak już można mu coś zarzucać w tym względzie, to właśnie postęp a nie cofanie się w tył.

    – Kościół niczego nie zabrania i na pewno nie narzuca siłą, tylko Państwo polskie ma taką moc i może stosować przymus. Chodzenie do Kościoła jest dobrowolne, słuchanie kazań także. Wygląda więc na to, że problem jest tu wolność słowa, bo jeśli Kościół nie może mówić co chce to kto może? Czym innym jest treść tych przekazów. Jest to sprawa dyskusyjna, jak każda, można polemizować z tematem ale włączanie tu osądu na temat całej instytucji jest jakimś nieporozumieniem.

    -Kościół może być daleki od Jezusowego dziedzictwa, tylko proszę sobie teraz zadać pytanie – kto to mówi i do kogo? Ja/My ateiści do wierzących? Chcemy ich nawrócić? Czy może uwaga jest skierowana do samego Kościoła? Jeśli to drugie, to jakie propozycje zmian? Jak wygląda Jezusowe dziedzictwo, jaki jest klucz do wiary w zmartwychwstanie? Kto się czuje na tyle kompetentny aby pouczać czym jest Ewangelia? Ateiści? Tutaj jest sedno nieporozumienia – Biblia jest jedna, każdy może sobie ją odczytać po swojemu i wierzyć w co chce i Kościół właśnie to robi – czyta i tłumaczy po swojemu. To jest problem wierzących jak siebie wzajemnie prowadzą, jak interpretują i jak przekazują dalej. Tylko oni od wewnątrz mogą sobie ten cyrk uzdrawiać, usprawniać albo rewolucyjnie zmieniać. Osoby z poza kręgu wiernych nie mają podstaw do krytyki, jedne co to można to polemizować z treściami społecznymi, traktując Kościół jak zwykłego przeciwnika w dyskusji odmiennych poglądach.

  29. Przykład wojującego ateizmu .
    Katarzyna Bratkowska , feministka, oświadczyła w Polsat News : Jestem w ciąży i zamierzam ją przerwać.
    Zapowiedziała , że podda się aborcji w Wigilię. – żeby było śmieszniej -dodała.
    Jeżeli polskie media zamierzają dalej kontynować bezsensowną walkę z religią katolicką. to trzeba ze „zrozumieniem” przyjmować oświadczenia pierwszych ofiar tej walki z kościołem. Mentalność pani Bratkowskiej jest tego przykładem. Za nią pójdą inni , jeszcze bardziej „odważni” celebryci.. Ten rodzaj deklaracji stanie się sztandarem śmierci obecnej cywilizacji białego człowieka.

  30. @ vps

    ”Kościół może być daleki od Jezusowego dziedzictwa, tylko proszę sobie teraz zadać pytanie – kto to mówi i do kogo? Ja/My ateiści do wierzących? … Jak wygląda Jezusowe dziedzictwo, jaki jest klucz do wiary w zmartwychwstanie? Kto się czuje na tyle kompetentny aby pouczać czym jest Ewangelia? Ateiści?”

    Otóż to, „Kiedy kogoś spotykasz, nie pytaj go skąd przychodzi, ale dokąd zmierza”, mówił Jan XXIII. Dzisiejszy polski kościół w wersji narodowo-ksenofobicznej zaprzecza otwartości kościoła powszechnego, którego fundamenty budowali przecież ”inni”.

    Polski kościół nadużywa wskazywania palcem i grzmienia wobec osób cywilnych nawet nie związanych z kościołem, a także – po zgrozo – śmie pouczać demokratycznie wybrane polskie władze. I tutaj kościół nie ma wątpliwości, czy jest uprawniony do wygłaszania opinii a nawet żądań wobec nie własnych członków? Tak jak nie uznaje prawa ateistów do wypowiadania się o kościele tam, gdzie narusza on ich wolności obywatelskie.

    Problemem jeszcze większym niż traktowanie ateistów przez polski kościół jako osoby niemal upośledzone (nie wiedzą co czynią) i drugiej kategorii, jest brak rozmowy wśród samych członków kościoła. Kościół nie zauważa że dzisiejsi wierni mają inną wiedzę i inny status społeczny niż średniowieczne, nieoświecone i często bez podstawowych praw, masy ludzkie.

    Nadal rozmowa z wiernymi jest jednokierunkowa, co szczególnie eroduje podstawy wiary w przypadku księży o niskich morale i hierarchów bez autorytetu wśród wiernych. Tylko dlatego, że przez dziesiątki wieków każdy biskup uważał się za równie kompetentnego jak Tomasz z Akwinu, czy inni architekci kościoła. W rzeczywistości ich kompetencje są dzisiaj często marne, jeżeli je mierzyć nie tytułami profesorskimi czy pozycją w administracji kościelnej, ale stanem ducha wiernych w obszarze swojego działania.

    Czy pierwsi apostołowie tłumaczyliby się wobec swoich wyznawców, że nie czynią dostatecznych postępów w ewangelizacji, bo im ateiści przeszkadzają? A do takiej diagnozy po 2,000 lat chrześcijaństwa doszedł polski kościół katolicki. Gratuluję pychy i samouwielbienia polskich książąt kościoła.

    Uważam że kościół (hierarchia kościelna) czyni błąd, przywłaszczając sobie wyłączne prawo do oceny i pouczania wiernych. Trwałego autorytetu nie zdobywa się wymagając tylko posłuszeństwa i przyjmowania do wiadomości deklaracji lub stanowiska hierarchy czy prostego wikarego jako ostatecznej, zwłaszcza kiedy wierni wiedzą że ma on pewne niegodne czyny za uszami.

    Z pańskich wypowiedzi również przebija pewność siebie co do oceny sytuacji w polskim kościele, w której nie dostrzega pan zagrożeń w łonie samej instytucji, a lekką ręką zgania winę na niedostatecznie żarliwych wiernych, zbyt łatwo podatnych na słowa szatana (ateistów).

    Pozwolilem sobie na tych parę uwag jako były zagorzały katolik, ministrant etc, którego nie przeciągneli na swoją stronę ateiści, ale wypchnęli z kościoła jego ”słudzy”, jak często bluźnierczo się przedstawiają.

    Pana pytanie ”Jak wygląda Jezusowe dziedzictwo?” nie wydaje mi się poprawnie sformułowane, jeżeli ma oznaczać czym jest, bowiem Jezusowe dziedzictwo jest wartością stałą i trwałą, jest samym chrześcijaństwem. Czyż świadomy katolik, jakim pan zapewne jest, może mieć wątpliwości czym jest to dziedzictwo?

    Jeżeli natomiast chodziło panu jak wygląda świat chrześcijański dzisiaj, to pozwolę sobie ze smutkiem skonstatować (wiem, wiem że jako typowy polski katolik nie może pan uwierzyć, że ateista-szatan chce dobra kościoła), że dzisiejszy kościół katolicki, a zwłaszcza w Polsce, uważam wśród innych wyznań chrześcijańskich za najbardziej odległy od nauk Jezusa.

  31. Jarosław Makowski

    Wiem już, że jest Pan mocno wierzący nie dzięki Kościołowi ,a nawet wbrew niemu.
    Wiem ,że jest Pan na tej słuszniejszej ścieżce dzięki Bogu.
    Nie ma tylko tej kropki nad ”i” ciągle nie wiem czy to kluczowy klucz jest tą opoką czy też wiara w Zmarchwywstanie Chrystusa.

    Mam prawo do zadania takiego pytania i do odpwiedzi, po tak otwartej Pana deklaracji w tej materii.
    Czekam.Pozdrawiam

  32. @kozetka
    Do kogo ta treść? Do mnie? Ja do Kościoła nie chodzę, więc proszę się zastanowić jaki jest sens tych uwag? Uświadamianie nieświadomych? Ok, tylko, że Kościół robi to samo w swoim mniemaniu.

    Osobiście mogę się zgodzić z tą opinią z wykluczeniem słów >śmie, przywłaszcza sobie, nadużywa itp.< Wolność słowa to wolność oceniania rządu i stawiania mu wymagań, to również wolność wypowiadania się na temat kondycji społeczeństwa (w tym też ateistów). Tak samo jak ateista wydaje opinie na temat Kościoła tak samo Kościół wydaje opinię na temat ateisty z tą zasadniczą różnica, że tego co tutaj jest pisane nikt z kręgów Kościoła nie czyta. Stawia to więc Kościół w lepszej pozycji, gdyż sensem tej instytucji od stuleci, czyli od początków jej istnienia było wypowiadanie się na temat i kształtowanie osądów natury moralnej. Robią to do dziś bo takie mają obowiązki, tymczasem współcześnie próbuje się ( i robią to osoby które oficjalnie głoszą, iż wystąpiły z Kościoła) odmawiać tych praw a co więcej, kształtować treść przekazu co jest niepoważne, gdyż ateista nie ma żadnych podstaw aby pouczać jak powinno wyglądać nauczanie Ewangelii. Można sobie popisać i podzielić się swoją opinią ale robi się to wyłącznie dla siebie, naraża się jednak na śmieszność gdyż sprawa nie jest tak łatwa do jednoznacznej oceny jak to się powszechnie wydaje.

  33. Makowski, cenzurujesz blog, palancie.

  34. A propos Zmartwychwstania wywołanego przez Redaktora Makowskiego:

    Rabbi Abu rzekł:
    „Dzień dżdżysty większy jest niż zmartwychwstanie umarłych, bowiem zmartwychwstanie dotyczy jedynie sprawiedliwych, zaś deszcz dotyczy i sprawiedliwych i nieprawych”

    Rabbi Jehuda rzekł:
    „Dzień dżdżysty jest równie wielki jak dzień, w którym została dana Tora.”

    Rabbi Hama bar Hanina rzekł:
    „Dzień dżdżysty jest równie wielki jak dzień, w którym zostały stworzone ziemia i niebo.”

  35. vps
    22 grudnia o godz. 9:56

    ”Do kogo ta treść? Do mnie?”

    Nie ma znaczenia gdzie pan chodzi a gdzie nie. Rozmawialiśmy o marnej kondycji polskiego kościoła. Nie podejmuje pan argumentów, natomiast szuka w interlokutorze podwójnego dna: kim on zacz, jaki ma interes w wywlekaniu brudów kościoła. Ateista? – Nie ma prawa. Członek kościoła? – jak może kalać własne gniazdo !

    Tej nonsensownej, a ulubionej przez narodowców i katolików dewizie zaprzecza sama boska natura. Bo jakże ptasi gatunek ma się rozwijać, jakże ptak, zanim nie nauczy się latać ma załatwiać swoje potrzeby naturalne, czyje ”obce” gniazdo kalać? Problem więc nie w kalaniu, ale w praktykowaniu higieny, także tej duchowej, dla utrzymania zdrowia.

    Pacjent jest chory i z braku higieny zaczna cuchnąć, przyznaje to pan pośrednio, ale jednocześnie uważa pan, że ten kto próbuje się nad chorym pochylić ”naraża się jednak na śmieszność gdyż sprawa nie jest tak łatwa do jednoznacznej oceny jak to się powszechnie wydaje.”

  36. Tego, czy polska religijnosc umiera czy nie chyba raczej nie wiemy – ja w kazdym razie nie mam wgladu w te niezwykle intymna sfere zycia innych, nie liczac dwoch najblizszych osob, nie odwazylabym sie wiec wydawac takich ocen. Wiemy, ze stopniowo podupada rytual, choc nie w jakims oszalamiajacym tempie, coraz mniej osob chodzi co niedziele do kosciola itd. Ale czy kiedys ludzie byli glebiej wierzacy? Ktos kiedys widzial analogiczne badania sprzed lat? Odkad pamietam o polskim katolicyzmie mowiono, ze jest czysto obrzedowy. Nedza polskiej teologii takze o tym posrednio zaswiadcza.

  37. @kozetka
    Jeszcze raz napiszę – do kogo te uwagi?
    „Pacjent jest chory” czyli kto? Gdzie ten pacjent, jaki jest z nim dialog? Ja nie podejmuję wszystkich argumentów bo też krytycznie oceniam działanie Kościoła, ale nie o tym jest ta dyskusja.

    Można się dzielić swoją opinią i nikt tutaj nie odmawia nikomu takiego prawa ale sytuacji „uleczania” lub „naprawiania” czegokolwiek nie ma:

    – ateista wystąpił w pewnego kręgu, powiedzmy wtajemniczenia. Nie wierzy, więc traci jakikolwiek autorytet dla wierzących. Jeśli ja wypiszę się z Greenpeace bo uznam nagle, że wszelkie „zielone ruchy” to naciągana bzdura, automatycznie staje się ostatnią osobą, która może pouczać jak powinna wyglądać ideologia Greenpeace, a już na pewno nie nazwałbym się uzdrowicielem.

    – dodatkowo, o tym kto tu jest chory a kto zdrowy wcale tak łatwo nie jest zdecydować. Ludzie pokochali faszystów, pokochali bolszewików i się za chorych nie uważali. Jaka pewność, że współczesna moda na świeckość przez historię nie zastanie oceniona jako choroba? Proponowałbym porzucić tak mocne pojęcie bo jest to po pierwsze, pomieszanie osobistych odczuć i uprzedzeń z oceną rzeczywistości, po drugie, ja jako osoba studiująca filozofie i historię religii mogę się postawić w pozycji całkiem przeciwnej. Uważam, że współczesna myśl świecko-liberalna jest ukrytym samobójstwem i najgłupszą rzeczą na jaką do tej pory wpadł człowiek. Innymi słowy, im dalej wstecz patrzę tym więcej sensu i logiki dostrzegam. Jest to jednak moja prywatna opinia, która niczego właściwie nie zmienia.

    Proszę zwrócić uwagę od czego zaczynają się moje wpisy i o czym dyskutujemy. Pan Makowski pisze, że Kościół nie działa tak jak „powinien”, argumentując za pomocą zmyślanek typu – katolik wie więcej o zakazie seksu przed ślubem niż o zmartwychwstaniu. Ja się pytam – a co ateista wie o nauczaniu Ewangelii i niby dlaczego ktokolwiek, a szczególnie katolicy i duchowni mieliby tego słuchać? Tą samą uwagę proszę odczytać osobiście – dlaczego kogokolwiek miało by obchodzić co forumowicz „kozetka” ma do powiedzenia na temat katolików, muzułmanów, greenpeace, who, czy nawet sympatyków Spider-man’a skoro nie należy i nie podziela wierzeń i przekonań żadnej z tych organizacji? Dzieli się Pan/Pani swoją opinią na temat tego i owego i w porządku, pogadać zawsze można (choć ja o tym jaki jest Kościół rozmawiać nie chcę) ale to jeszcze nie oznacza uzdrawiania i naprawiania czegokolwiek, zwłaszcza jak się manipuluje wyrywkowo faktami tak jak Pan Makowski.

  38. Ale jedno się teistom na pewno „udało” i tego bezbożnicy z pewnością wierzącym zazdroszczą.
    Wierni Kościoła Katolickiego jako stwórcę świata mają swojego Wszechmocnego Boga, a ateiści co?
    Jakiś śmieszny Wielki Wybuch, czy inne Głośne Pierdnięcie…
    Ja bym się z czymś takim wstydził na ulice wychodzić, a oni…
    …zupełna kaszanka i zacierki na mleku.

  39. ”…dlaczego kogokolwiek miało by obchodzić co forumowicz „kozetka” ma do powiedzenia na temat katolików, muzułmanów, greenpeace, who, czy nawet sympatyków Spider-man’a skoro nie należy i nie podziela wierzeń i przekonań żadnej z tych organizacji?”

    Po pierwsze, jako niekatolik można mieć wiedzę o ewangelii większą niż przeciętny katolik (o stopniu ”wtajemniczenia” katolików daje do myślenia ostatnia ankieta). Po drugie niekatolik może prowadzić życie bardziej zgodne z ewangelią niż wielu katolików, w tym biskupów. Po trzecie, można kontynuować wierzyć w Boga bez przynależności organizacyjnej i bez płacenia składek, jeżeli wierzący Bogu, ale niekoniecznie polskim hierarchom wierny rozstanie się z tą organizacją.

    Nie chciałbym wywołać pańskiego zniecierpliwienia (dziękuję za interesującą dyskusję), ale nie zrozumiałem dlaczego jako katolik ucina pan rozmowę, ale chętnie wchodzi na blog, aby odmówić Autorowi bloga prawdziwości wierzenia w chrześcijańskiego Boga.

    Dziwne to tym bardziej, że dysponuje pan pewną wiedzą filozoficzną i teologiczną, co powinno pomóc w szerszym spojrzeniu na treść artykułu i w rozumieniu (niekoniecznie w dzieleniu) innych puntów widzenia w obrębie tej samej wiary.

    Jeszcze tylko przywołam słowa Jezusa: Mistrz rzekł: „Zatem, Janie, porzuć swą nietolerancję i naucz się miłować ludzi tak, jak ja ciebie umiłowałem. Poświęć swoje życie aby udowodnić, że miłość jest największą rzeczą na świecie. To Boża miłość skłania ludzi do szukania zbawienia. Z miłości wywodzi się cała duchowa dobroć, esencja prawdy i piękna”.

    Oraz jego słowa do Mateusza: ”Pamiętaj, że twoimi braćmi są zarówno Żydzi jak i nie-Żydzi. Nikogo się nie bój, kiedy głosisz zbawienne prawdy ewangelii królestwa nieba.”

    Słuchając polskich ”autorytetów” kościelnych mam wrażenie, że to nie miłość ma skłaniać ludzi do szukania zbawienia, jak mówił Jezus, ale dawkowane przez te ”wtajemniczone” autorytety straszenie wiernych i skłócanie z innymi ludźmi-braćmi.

    karą boską

  40. @Aaron Sprężyner:
    Kościół nie głosi, że jest monolitem — ani w czasie, ani w przestrzeni. Być może, tego „monolitu” jest bliższy dzisiaj, niż przed tysiącleciem — wciąż mi się podoba, jak Dante swobodnie umieszcza papieży w Piekle. Umieściłby ktoś ich dzisiaj? Zapewne! Ale zapewne nie byłby uznawany, tak jak jest uznawany Dante, za przykładnego katolika.
    Obecna pozycja papieża, to wiek XIX i reakcja na demokratyzację i liberalizację w Europie.
    To samo dotyczy czasu. Kościół, co prawda oficjalnie przyznaje sobie rację ‚w historii’, co pozwala mu uznawać, że dawne rozwiązania i twierdzenia były błędne (ilu świętych średniowiecza wierzyło w rzeczy zgodne z dziesiejszą nauką Kościoła?); ale z drugiej strony mnoży zakazy, nakazy i wzroce, których nie było; albo które, nawet jeśli trwały w tradycji, to nie miały oficajlnej sankcji — przykładem może być zakaz kapłaństwa kobiet, jako zwyczaj utrwalony co najmniej od czasów św. Augustyna, ale oficjalnie wprowadzony dopiero przez Jana Pawła II.
    I o to mi chodzi — tych od Znaku i od Rydzyka można pogodzić pod sztandarem pewnego liberalizmu — ograniczonej liczby wiary, wskazywania pozytywnych, chrześcijańskich inspiracji, ale bez upierania się do ich jedyności i wyjątkowości (i tak mnie kiedyś uczono na katechezie — że 100% zgodności wymagają tylko sektyk, nigdy Kościół Katolicki…). Praktyka jednak była odwortna — dogmatów się nie wykreśla, a dopisuje (rzadko, ale jednak), nakazy i wzorce próbuje się nie poluzować, czy przemyśleć na nowo, ale doprecyzować… Kościół nie szuka elastyczności, nawet nie szuka ducha Ewangelii (nie mówię o papieżu Franciszku, bo jego dokonania ocenić można będzie z czasem), tylko usztywnia stanowisko…

  41. Errata:
    Jest:
    „ograniczonej liczby wiary”
    miało być:
    „ograniczonej liczby prawd wiary”.

  42. @kozetka
    Nie jestem katolikiem. Krytykę Kościoła często popieram i często sam krytykuję ale to wszystko musi być uzasadnione i mieć realny sens (czyli czas dobrze zagospodarowany). Jeśli zwracamy uwagę, to na konkretne zjawisko i do konkretnych osób z konkretnych pobudek. W innym przypadku roznosimy tylko bełkot. To co pisze Autor na blogu jest naciąganym przekłamaniem. Kościół odkąd pamiętam walczy o to aby ludzie więcej czasu poświęcali na czytanie Biblii, walczy o to aby Niedziele były wolne, byśmy mieli czas raz w tyg. na tzw. higienę psychiczną, abyśmy myśleli o kondycji własnej duszy, o moralności, o ulotności życia. Powstaje ogrom pis, spotkań, są nawet nowe media a ludzie i tak wolą spędzać dzień wolny na zakupach w markecie lub przed telewizorem. Jakim cudem z tej układanki wychodzi, że to Kościół odpowiada za jakość wiary? Kto dziś czeka do ślubu z seksem, jaki nastolatek? Nie wiem czy jest nawet jeden procent.
    „Letni katolicyzm” jest wynikiem relatywizmu moralnego z którym Kościół walczy od zawsze, jest wynikiem komercjalizacji każdej sfery naszego życia, z czym Kościół też walczy, jest wynikiem błędnie pojmowanej wolności z czym Kościół również walczy. Na pewno nie jest wynikiem błędnego nauczania duchownych, bo w tej sprawie można prowadzić dyskusję ale już od całkiem innej perspektywy.

    Oczywiście, że można mieć większą wiedzę i prowadzić uczciwsze życie w pewnym określonym zakresie. Kto jednak o tym chce słuchać? Takie pisanie to zwykłe opowiadanie o sobie osobom które myślą podobnie. Nie jest to dialog z przeciwnikiem ani uzdrawianie czy wyprowadzanie kogokolwiek z błędu. Aby się w tych sprawach dogadać… skutecznie, obie strony muszą zawiesić swoje przekonania i uznać je za hipotezę. U osób wierzących jest to niemożliwe, gdyż szczera wiara uniemożliwia takie spekulacje. Dlatego też wszelkie zmiany mogą się odbywać tylko w kręgu wierzących.
    Odmawiam Autorowi wiary w chrześcijańskiego Boga, gdyż taka wiara to ogromne zobowiązanie. Ten Bóg jest wyraźnie określony, posiada pewne cechy które zmuszają do pewnego zachowania, jeśli ktoś się tego wyrzeka to już wierzy w innego Boga, najczęściej stworzonego przez samego siebie. Chrześcijański Bóg nie dopuszcza wierzenia i niepraktykowania, to zwykła hipokryzja z tej perspektywy, dlatego taka postawa to już tworzenie własnych dogmatów wiary.

    Napisać można sobie wszystko ale często są to puste słowa, dlatego też wyjaśniłem, że większość osób tylko chce wierzyć i tylko o tym mówi. Prawdziwa wiara to prawdziwa postawa, jeśli wierzę, że potrafię latać to znaczy, że bez obaw skacze w każdą przepaść, w innym wypadku tylko rozpowiadam bzdury i oszukuję samego siebie.

  43. @PAK

    Nie jestem – od niemal zawsze… prawowiernym synem Kościoła; co więcej jeszcze niedawno stałem po tej stronie barykady którą dzisiaj zasilają coraz liczniejsze tłumy jego przeciwników, ale od jakiegoś czasu (paru lat)dostrzegam u siebie pewną zmianę swojego dotychczasowego spojrzenia.
    Parę lektur, kilka epizodów z życia, chwila refleksji nad tym całym cyrkiem z którym mamy do czynienia w publicznej przestrzeni (polskiej i globalnej), może również w jakimś stopniu wiek – to wszystko spowodowało, że trochę inaczej postrzegam i definiuje rzeczywistość i wyzwania stojące przed nią.
    Oczywiście wszystkie moje uwagi i komentarze piszę z pozycji zupełnego dyletanta, ale nie znaczy to, że sytuując się w tej roli nie można nie mieć przynajmniej częściowej racji. I jednocześnie dobrze innym życzyć. Nawet swoim dzisiejszym adwersarzom. Powiedzmy, że dawna wspólnota poglądów do czegoś zobowiązuje.

    W dużym skrócie – zmieniłem peron, ale jadę w tym samym, co inni kierunku .

    A czy dojadę? Mam nadzieję że tak.
    I obserwując ostatnie trendy zanosi się , że aż takiego tłoku nie będzie jak jeszcze do niedawna.

  44. 52 % niewierzących w ukrzyżowanie prawdopodobnie nie wierzy w historyczne istnienie Jezusa. Nie było niestety takiego pytania, ale inaczej chyba taka deklaracja nie ma sensu.

  45. vps
    22 grudnia o godz. 18:36

    Przepraszam, ale to ja zadam teraz panu pytanie za pańskimi wczesniejszyki słowami: z jakiej pozycji, jako niekatolik, odmawia pan Autorowi wiary w chrześcijańskiego Boga? Pomińmy na razie pańską argumentację z jakich powodów. Przed chwilą odmawiał pan ateistom prawa do publicznej dyskusji o kościele (który usiłuje zawładnąć ich prawami), a katolika Makowskiego uznał za niechrześcijanina?

    Wydaje mi się że myli się pan twierdząc, że ”Chrześcijański Bóg nie dopuszcza wierzenia i niepraktykowania”. W istocie chodzi o coś innego: o dawanie ”pasterzom” przez owieczki regularnych dowodów (obecność w kościele) na swoją wiarę, o podtrzymywanie zaufania pasterza do członków stada.

    Wyznawanie wiary w Boga nie ma nic wspólnego z praktykowaniem ”na pokaz”, którego i pan, o dziwo jako niekatolik, żąda od katolików jako warunku wystawienia cenzurki prawdziwego katolika. Ten wymagany jako główny dowód wiary stał się fasadą, fetyszem w polskim kościele i kto wie, czy nie przyczyną tak marnego stanu wiedzy o ewangelii wśród oportunistycznych, pokazowych katolików.

    A o jakim zaufaniu mówił Jezus? ”Bądź dobrym i prawdziwym pasterzem mojego stada. Nie zawiedź zaufania jakie w tobie pokładają”. A więc to i pasterz winien dowodzić swoją postawą, że jest godzien zaufania wiernych. W jakim stopniu polski kler pamięta i praktykuje tą część ewangelii?

    A co z życiem po chrześcijańsku, czy to ma dla pana i wielu pasterzy jakieś znaczenie? Jeżeli tak, to czy prześwietlił pan życie pana red. Makowskiego na tyle, aby odmowić mu prawdziwości miłości do Boga?

    Pisze pan pryncypialnie: ”Prawdziwa wiara to prawdziwa postawa, jeśli wierzę, że potrafię latać to znaczy, że bez obaw skacze w każdą przepaść, w innym wypadku tylko rozpowiadam bzdury i oszukuję samego siebie”.

    Przypomniał mi pan dzielnego Ikara, abpa Michalika, który zadeklarował właśnie: ”Chętnie pójdę do więzienia za obronę nauki, która pochodzi od Boga”. Zrobił to nie za czasów stalinowskich czy gomułkowskich, ale za czasów gdy kościół spełnia funkcję Biura Politycznego dla polskiego rządu. Czy to nie brzmi groteskowo? Czy abp Michalik potrafi rzucić się za wiarę w przepaść, jak oczekuje pan ode mnie czy red. Makowskiego?

    Dalej pisze pan: ”Kościół odkąd pamiętam walczy o to aby ludzie więcej czasu poświęcali na czytanie Biblii”. Widocznie żyje pan bardzo krótko, bo jak ja byłem ministrantem to kościół nie uznawał potrzeby posiadania biblii w domu wiernego. Mało tego, ktoś kto ją miał i czytał raczej nie chwalił się parafianom, aby nie zostać zaklasyfikowany jako członek jakiejś sekty. Samodzielne czytanie biblii nigdy kościół nie pozostawiał swoim owieczkom. Dobrze jak byli analfabetami, bo była pewność że lokalny pasterz ”właściwie” im wyjaśni dziedzictwo Jezusa.

  46. Polski katolicyzm jest po prostu niesmaczny.
    To nie pomoże ani modlitwa przed posilkiem…Można tylko zaśpiewać „Boże coś Polskę uratować raczył”

    Pozdrawiam z Europy

  47. @kozetka
    Ustalmy sobie jedno – patent na chrześcijaństwo ma Kościół, w Polsce katolicki, gdzie indziej protestancki lub prawosławny. Każdy kto staje w opozycji do Kościoła tworzy sobie coś prywatnego. Nie wnikam w miłość Pana Makowskiego do jego Boga. Jeśli jednak pisze o Bogu KK to nie może napisać, jestem ateistą który wierzy w Boga (wiadomo o jakim Bogu mowa), bo jak wierzy, to w coś zaledwie podobnego do tego w co wierzą Chrześcijanie ale nie w To samo (brak konsekwencji). Niestety ale Chrześcijaństwo jest reprezentowane prze Kościół taki jaki jest, a cała reszta reformatorów to są tylko reformatorzy. Żyjemy w wolnym świecie, jak ktoś ma ochotę na stworzenie alternatywy to proszę bardzo ale prawdopodobieństwo jest takie, że to obecny Kościół przyciągnie najwięcej wiernych. To jest fakt, przed którym się kłaniamy bo Kościół nie zapędza ludzi siłą. Detale, jak już pisałem są tematem na inną dyskusje i są wewnętrzną sprawą ludzi zaangażowanych. Osoby z zewnątrz mogą sobie co najwyżej… pogadać co im się wydaje i tyle.

    Praktykowanie na pokaz – a co to za pojęcie? Skoro się wierzy w Boga ale nie praktykuje to na czym polega ta wiara? Na jakiejś osobistej relacji? Jeśli tak, to co ma osobista relacja do instytucji otwartej i publicznej jaką jest Kościół i co ma do tak wielkiej religii jak Chrześcijaństwo? Religia nie jest sprawą osobistą, jest systemem społecznym organizującym wierzenia, możliwym tylko kolektywnie, prywatnie to można mieć światopogląd. Religia ma prawa, niepodważalne które wymagają praktykowania. Jeśli jest się komunistą popierającym wolny rynek i neoliberalizm to się jest człowiekiem niepoważnym, gdyż głosi się wykluczające się wzajemnie rzeczy.

    Co do czytania Biblii to potwierdza się tylko to o czym wspominałem – sprawa zbyt trudna na prostą dyskusję, bo ja się wychowywałem w kulturze w której Kościół kład na czytanie Biblii największy nacisk. I jaki jest Kościół w takim razie?

  48. smb
    piszesz, że polski katolicyzm jest niesmaczny i … pozdrawiasz z Europy.
    Tutaj, panie smb (bo chyba pan się kryje pod tym nickiem) TEŻ jest Europa, jeno ciut inna niż pan by sobie życzył (ja zresztą też), bo JEDNEJ tak naprawdę nie ma.
    Weźmy taką Hiszpanię i Litwę, Szwecję i Rumunię pod rozwagę, Włochy i Niemcy, Czechy, Węgry, Portugalię.
    Każdy z tych krajów miał i ma swoje górki pod górkę, historie różnym „atramentem” pisane, rozmaite doświadczenia z religią chrześcijańską, na których to wartościach Europa bazuje niby od wieków.
    Zestarzała się ta „nasza” Europa, w piętke goni, ale trudno jej odmówić, że się jednak stara i jakoś sie to ciągle udaje, bo nie tylko chrześcijaństwem stoi, ale wspaniałą kulturą, myślą i sztuką antyku!
    A do tego niechętnie przyznaje się, albo wręcz o tym milczy nasz polski grajdoł katolibański.

  49. Ciekawy jest polski duchowny na posadzie w parafiach w tejże Europie (z braku duchownych).Tutaj takich ciemnot wiernym nie wpaja…

    Pozdrawiam omówienie z tejże Europy

  50. Czytam notkę i komentarze i oczom nie wierzę! Ludzie, zdawałoby się rozwinięci i myślący, na serio rozpatrują hipotezę, że tam, nad chmurką mieszka bozia, która ich stworzyła i udzieliła wskazówek na życie a także za pomocą aniołków ich śledzi, żądając dla siebie uwielbienia i klepania zdrowiasiek? Tę prostą, prymitywną wiarę w duchy i gusła podnosicie do rangi czegoś, co jest realne? I jak tu zaprzeczyć tezie, że religia to rak umysłu?

  51. @camel
    Porzuć tą drogę jeśli sam nie chcesz złapać raka umysłu 🙂
    Hipoteza głosząca, że coś tak nieokreślonego jak „Przypadek” („bardzo logiczne” pojęcie, którego się nie da określić w sposób logiczny) stworzył coś tak nieprzypadkowego i określonego jak świat przyrody pełen niepodważalnych praw nie należy do wybitnych osiągnięć naszego umysłu. Równie dobrze możesz powiedzieć, że Leonardo Da Vinci wylał farbę na płótno i „przypadkowo” kolory ułożyły się w kształt Mona Lisy 🙂

  52. vps
    22 grudnia o godz. 23:59

    ”Żyjemy w wolnym świecie, jak ktoś ma ochotę na stworzenie alternatywy to proszę bardzo ale prawdopodobieństwo jest takie, że to obecny Kościół przyciągnie najwięcej wiernych.”

    Proszę się nie samouspakajać, takie ”alternatywy” są tworzone każdego dnia. Każdego dnia polski kościół traci swoich członków i jeżeli mówimy o przyszłości, to prawdopodobieństwo jest takie – przy jego niezmienionym podejściu do wiary i wiernych, że będzie przyciągał ich coraz mniej. Kościół wydaje się ciągle ignorować fakt, że rwą się nici zaufania wiernych do pasterzy. O pielęgnowanie przez pasterzy takiego zaufania prosił Jezus.

    ”Praktykowanie na pokaz – a co to za pojęcie? Skoro się wierzy w Boga ale nie praktykuje to na czym polega ta wiara? … Religia nie jest sprawą osobistą, jest systemem społecznym organizującym wierzenia …”

    Praktykowanie na pokaz to charakterystyczne zjawisko socjologiczne w Polsce. Polega ono na chodzeniu do kościoła nie z własnej potrzeby, ale z nacisku rodzinnego, sąsiedzkiego i parafialnego otoczenia.

    A na czym polega wiara? Moim zdaniem nie na obnoszeniu się, a na pewno nie przede wszystkim, że jestem członkiem kościoła, ale na praktykowaniu zasad ewangelii w życiu codziennym. Głównego dowodu wiary jakiego dzisiejsi kapłani domagają się od wiernych to chodzenie do kościoła, czyli praktykowanie na pokaz.

    Kościół staje się coraz bardziej organizacją laicką, a coraz mniej duchową, refleksyjną. Rozmowę wiernego z Bogiem zastępuje wykładem kapłana ex cathedra do wiernego, w którym ”sprawy organizacyjne” (obecności, składki członkowskie)’ wybijają się na plan pierwszy. Kościół staje się w pewnym sensie targiem, gdzie kapłani – jak to pan sprecyzował – ”organizują wierzenie”. Nie wspomnę już o całym biznesie kościelnym, gromadzonym z kieszeni wiernych nie na potrzeby najbardziej potrzebujących, ale na pałace biskupie.

    Nie zgadzam się, że religia nie jest sprawą osobistą. Przeciwnie – przede wszystkim jest sprawą osobistą, bo najbardziej potwierdza autentyczność kontaktu człowieka z Bogiem i najsilniej wiąże życie codzienne wiernego z zasadami ewangelii które nosi w sercu, a nie na niedzielnym pokazie mody w kościele.

    Może pan oczywiście przyjąć, że te refleksje o polskim kościele są tylko i wyłącznie moimi indywidualnymi, oderwanymi od realiów hipotezami, a cała dyskusja sobie a muzom, ale nie potwierdzi pan w ten sposób że istotnie chodzi panu o wartości chrześcijańskie zawarte w ewangelii, a nie te płynące z ust polskich biskupów. Bo są to dwie różne rzeczy.

  53. vps
    Pryncypialność
    Ty chyba za krótko żyjesz i zbyt mało wiesz.
    Jeśli tak jedno jak tez i drugie /wiedza w wiek/ ci dojrzeją
    to może dowiesz się o tym że KK zakazywał czytać Biblię i to nie tak dawno .Pozwalano na to tylko duchownym a reszcie holoty tylko urywków i w obecności księdza -nauczyciela.
    Ty gdzieś tutaj ODMAWIASZ PRAWA DO WIARY.
    A kimże ty jesteś bożą krówko – by swoja wolę – komukolwiek narzucać.
    KK zawsze miał wrogów , jak mu ich zabrakło w śród swoich to szukał ich na obcych terytoriach przez krucjaty , ewangelizację .
    No oczywiście że jak była okazja to trzeba było i wśród swoich zrobić czystkę.
    A to katarzy a to Hus albo Luter – całe watahy odstępców były pod ręką
    Leonardo mógł wylać wiadro farby na płótno i z tego wyszła Mona Liza – tak ale na to trzeba być Leonardem – a ty kim jesteś
    jesteś ”vps” cokolwiek to oznacza.
    ukłony

  54. @Kozetka
    Nie przemyślałeś/aś sprawy dokładnie. Alternatywy można tworzyć, ale czy tworzą one nową religię na miarę chrześcijaństwa? Możemy mieć swój własny światopogląd czerpiący z chrześcijaństwa, możemy się modlić po swojemu i przy tym podobnie jak chrześcijanie i nawet mieć podobne obrzędy ale to zawsze będzie coś innego i zaledwie podobnego. Niemiec może się upodobnić niemal w całości do Polaka ale dopóki stawia się w opozycji (np nazywając się Niemcem (czyli analogicznie ateistą) dopóty nie jest Polakiem. Nie można reformować Kościoła będąc wypisanym z Kościoła, tak samo jak nie można reformować Polski zrzekając się polskiego obywatelstwa. Taka postawa jest nieszczera i niekonsekwentna.

    Religia nie jest sprawą wyłącznie osobistą. Chrystus religii nie zakładał, był mistykiem który osiągną pewien stan świadomości i nauczał jak inni mogą osiągnąć coś podobnego. Dopiero apostołowie a bardziej ich następcy stworzyli religie, która posiada struktury, swoje prawa i obrzędy wcale nie wychodzące od Chrystusa i Ewangelii (swoją drogą ta religia z osobą Chrystusa ma bardzo mało wspólnego, bo najbliżej Chrystusa byli gnostycy, potępieni przez chrześcijaństwo).
    Ja czytam Biblie i uważam, że jest to bardzo ważne dzieło z którego wiele czerpię, mam także swoje zdanie na temat Boga ale to mnie w żadnym stopniu nie czyni chrześcijaninem, gdyż wystąpiłem z tej „formy”. Mam swoje podejście i swoje zdanie, bardzo często odmienne od Kościoła a zgodne z moim rozumieniem Biblii, co sprawia, że już nie jestem osobą religijną. Osoba religijna to osoba społeczna. To nie ma znaczenia czy jest to szczere, czy jest to na pokaz bo nie nam (czyli społeczeństwu) jest to oceniać. Jeśli ktoś deklaruje i przystępuje do obrzędów, czy do jakiegoś kręgu to automatycznie jako członek społeczeństwa ma doczepianą łatkę osoby religijnej. Może w pełni kłamać i udawać ale nadal formalnie jest chrześcijaninem bo uczestniczy, czyli działa. Dyskutując w sposób profesjonalny można oceniać jedynie to co formalne, gdyż nie mamy wglądu w sumienia poszczególnych osób ani miary aby je mierzyć.

    Co do Kościoła to nie zapominajmy, że to tylko medium, czy też łącznik. Kościół ma umożliwiać łatwiejszy kontakt z Bogiem. Dlatego też tworzy wspólnotę i obrzędy. Msza św. spotykanie się w jednym miejscu, pokłony, pacierze, odczytywanie Ewangelii to wszystko nie załatwia sprawy. To tylko narzędzia pomocnicze które mają ułatwiać. Kościół nie bierze na siebie odpowiedzialności za szczerość wierzeń poszczególnych osób, za ich sumienie i podejście do Ewangelii a jedynie za podejście do nauki Kościoła. Kościół jest odpowiedzialny jedynie jako duchowy pomocnik, który może wprowadzić w błąd. Tutaj tylko można krytykować ale to już należy konkretnie udowadniać, że Kościół zwiódł wiernego przez co on zgrzeszył, ewentualnie z perspektywy osoby świeckiej, sprawił, że jednostka działała na szkodę społeczeństwa (np. nawoływanie do palenia na stosie – to był formalnie grzech Kościoła z którego musi się rozliczać tak z wiernymi i Bogiem jak i ze społeczeństwem, bo cierpiały osoby postronne).
    Lista wad może i jest tutaj długa i mogę się z wieloma sprawami zgodzić jednak nie wliczę tutaj zarzutu o „letni katolicyzm”.
    To co napisałeś/aś to jest tylko jedna strona bardzo dużego medalu. W mojej ocenie za mało na jakiekolwiek konkretne wnioski.

    Dzięki za dyskusję i Wesołych Świąt.

    @zezowaty
    Nie wiem coś tam napisał ale nie odmawiam nikomu praw. Czepiam się konsekwencji, jak koś chce pisać o czarnych odcieniach bieli to proszę bardzo, ma prawo.

  55. vps
    23 grudnia o godz. 15:11

    ”Nie przemyślałeś/aś sprawy dokładnie.”

    Chyba nie przypuszczasz, że dopiero twoje wpisy zainspirowały mnie do przemyślenia spraw wiary i polskiego kościoła, no i że nie rozważyłem tych spraw dostatecznie dokładnie. Mam wrażenie, że żyję na świecie trochę dłużej niż ty, co dało mi szansę na dość szeroką edukację i jadanie chleba nie z jednego chrześcijańskiego pieca. Mam szczęście żyć wśród ludzi (jednym z nich jest kolega szkolny watykańskiego kardynała – nie z Polski), od których mogłem się wiele nauczyć. Sądzę, że wielu myślącących katolików i prawdziwych chrześcijan miałoby odmienne od twojego zdanie.
    Wesołych Swiąt

  56. ”… myślących katolików”, są tacy 🙂

  57. Czy mozna wierzyc i byc ateista? Co za brednia

  58. vps i kozetka dali nam możliwość zapoznania się z mrożącymi krew w żyłach banialukami.
    /wynosząc „fakty” religijne do poziomu rzeczywistości/

  59. @ sugadaddy

    Nie bądź dzikuskiem, bądź bardziej ekumeniczny, czyli tolerancyjny. Czy ateista nie może interesować się religią, religiami, skoro istnieją one z ludźmi od zawsze i skoro nasze codzienne życie w Polsce przypomina nam o istnieniu KK, który uważa się za najwyższą instancję decydującą jak człowiek ma żyć? Swoją drogą powinien tu wkroczyć Urząd Antymonopolowy i ukarać tą organizację biznesową za nadużywanie pozycji quasi-monopolistycznej w polskim życiu publicznym 😉

    W dyskusji poruszaliśmy się w obrębie FAKTOW. Nie wypowiadaliśmy się czy istnieje Bóg czy nie, ale przyjęliśmy za fakt, że dla wielu z nas subiektywnie istnieje. Mówiliśmy o religii, której istnienie jest faktem. Ocenialiśmy sytuację polskiego kościoła, którego aktywność polityczną aż za dobrze odczuwają niekatolicy. Fakt czy nie?

    Nie można zamykać się w pisowskiej konwencji czarno-białej, należy rozmawiać i starać się zrozumieć drugą stronę, bo tylko wówczas można oczekiwać że i ona będzie miała dobrą wolę zrozumieć ciebie.

  60. @michrich
    „Czy mozna wierzyć i byc ateista? Co za brednia”

    A czy jeżeli stoisz na peronie trzecim stacji Warszawa Centralna i czekasz na pociąg relacji Trzebiatów – Dorohusk to jesteś pewny , że przyjedzie zgodnie z planem o 13.45, czy jednak wierzysz , że tak się stanie?

    A jeżeli idziesz na grzyby do lasu i bierzesz dwa koszyki to jesteś pewny, że zbierzesz same prawdziwki, czy tylko masz nadzieję, czyli wierzysz w udane grzybobranie?

    Oczywiście założyłem,że jesteś ateistą. I tutaj to wiem, nie odwołuje się do wiary.

  61. kozetka,
    Proponuję rozmowę /dyskusję/ ze „smoleńczykami.
    Efekt będzie ten sam.
    /To niestety było nudne jak flaki z olejem./

  62. sugadaddy

    Nie wszyscy polscy katolicy wyznają religię smoleńską, chociaż ta sekta rozwija się najbardziej dynamicznie. Poza zasięgiem moich zainteresowań. Niech się nią zajmują specjaliści od etnografii i psychologii społecznej 😉

  63. Niech bedzie pochwalony.
    Nasza wiara jest plebejska.
    My wierzymy w podobizne Jezusa
    (tak jakby ktos wiedzial jak wygladal)
    i w podobizne Maryi ( Lech W. ma w klapie garnituru)
    (protestanci sa bardziej logiczni)
    Jak Bog wyglada, pewnie Glodz wie.
    Wierzymy w kukielki.

  64. Czy możemy wyobrazić sobie sytuacje, że po ponad 2000 lat
    pewien zapracowany stolarz nie upilnował żony i ta zaszła
    w ciążę. On twierdzi, że to niepokalane poczęcie.
    Ilu z naszych katolików by w to uwierzyło w roku 2013-tym?

  65. Mam nadzieje że nowy papież zmieni poglądy księży. Niech wyrzekną się majątków tak jak on to robi a nie żyli ciągle w pogoni za pieniądzem. Sakramenty Jezus dawał za darmo. Czemu oni pobierają za to pieniądze. Na przykład za swój ślub( tylko część kościelną) ksiądz sobie zażyczył co łaska ale ludzie dają 1500 zł a jak mi nie pasuje to mogę iść gdzie indziej ale wszyscy w okolicy mają taki cennik.To jest paranoja. Ludzie czasami tyle na miesiąc nie zarabiają. To musi się wszystko zmienić bo po tylu latach chrześcijaństwo zaniknie.

  66. kozetka
    Pozwolisz, że się na Tobie położę na chwilkę i odsapnę, z najlepszymi życzeniami świąteczno-noworocznymi i wyrazami sympatii.

  67. mag
    Moj wlasciciel na wakacjach. Przekazuje Ci serdecznosci swiateczno-noworoczne, a mnie prosi abym Ci sluzyla jak najlepiej. Milego relaksu 😉

  68. Chyba za dużo makowca przed świętami…

  69. Kościół i wiara
    Słowa i czyny.
    Dla abp Hosera ważniejszy i bliższy jest ksiądz pijaczek a Łowicza czy biskup taranujący latarnie w stanie wskazującym niż ksiądz Lemański.
    Ważniejszy jest pedofil wysyłany na Ukrainę by tam głosił //może nie tylko glosił// słowo – tylko nie wiem czyje.
    A o ilu pijaczkach pedofilach , malwersantach nie wiemy /
    O ilu takich nie wiemy dla których dziesięcioro przykazań jest niczym – bo tacy abp jak Hoser otaczają ich swoja opieką.
    ukłony

  70. Wyważone komentarze „kozetki” napawają optymizmem w kontekście zanikania kultury dyskusji na kontrowersyjne tematy. Wbrew temu, co pisał C.K. Norwid, umiemy się nie tylko kłócić albo kochać, ale umiemy się różnić pięknie i mocno.

  71. Dużo szczęścia w Nowym Roku!

  72. Szczęśliwego Nowego Roku!

  73. Panie Jarosławie.
    Na blog trafiłem w ramach intencji modlitewnej: „za ogłupionych”, która będzie opisana w moim dzienniku duchowym.

    Jako filozof i teolog) trafił Pan na godnego przeciwnika, bo jestem wiedzący, że wszystko jest prawdziwe w Kościele katolickim (lekarz, mistyk świecki z charyzmatem odczytywania woli Boga Ojca).

    Tacy ludzie jak Pan uważają, że filozofia (mądrość ludzka) i teologia („wiedza” o Bogu) dają mandat do pisania o wierze w Boga Objawionego, a to nie ma nic wspólnego z łaską wiary.

    1. Nie dziwi Pan badanie wiary katolickiej przez wrogów Kościoła świętego („Gazeta wyborcza”)…niech Pan poda stan wiary św. Jehowy, członków Kościoła Scjentologicznego lub wyznawców Buddy.

    Pan też podaje się za katolika, a resztki włosów staja mi na głowie, bo jako katolik „otwarty” musi Pan pisać o gener, bo taki jest rozkaz…
    Przyczyna złego rozumienia tajemnic jest wynikiem tego, że biskupi ostrzegają prostych ludzi przed takimi jak Pan.

    Sam Pan nie wierzy w Zmartwychwstanie, bo inaczej nie sprzedawałby się Pan za…właściwie za jaka sumę?

    2. Katolicy i fanatycy. Jeżeli wiem, ze jest Bóg i za Pana Jezusa mogę bez wahania oddać życie…to fanatyzm. Ja znam Prawdę i wiem, że „nie ten, co zabija ciało”, a Pan jest groźniejszy, bo rozmydla prawdę i zabija ducha.

    Jako miłujący Boga ponad wszystko mam iść i robić wybuch tym, którzy grzeszą. Wzór Amerykanie! Co Pan zażywa przed pisaniem bloga? Pan Jezus Rewolucjonista…to już było!

    In vitro. Tacy jak Pan rozmydlają prawdę (mieszatiele), a zwykły człowiek jest nieświadomy. Gorzej, że do Eucharystii przystępuje prezydent Bronisław Komorowski. Pan Bóg ukarze go za to – już niedługo.

    Nie podoba się Panu red. Terlikowski? Po co Pan miesza go z moją wiara w Boga?

    Dalej nie podoba się Panu Kościół święty z wiernymi słuchającymi Boga, a nie ludzi… Udając mądrego wciska Pan w swoje ramy św. Józefa, mojego Opiekuna we wszystkich sprawach związanych z pracą oraz z czystością duchową i pokorą.

    3. Paradoks, bo „dzięki Kościołowi jestem ateistą, ale dzięki Bogu jestem wierzący!”.
    Pan jest, ale o g ł u p i o n y. To wyjaśnia dlaczego tutaj trafiłem…ten dzień mojego życia, Msza św. i modlitwy jest także za Ciebie, wierzący ateisto!

    Z tekstu wypływa fałsz intelektualny z diabelską retoryką (bożek mądrości ludzkiej).
    Nie daj Boże, aby Kościół święty miał przetrwać z podobnymi do Ciebie!

    Kościół święty to Eucharystia, a to Cud Ostatni i innego już nie będzie. Kiedy byłeś ostatnio u Sakramentu Pojednania?
    http://www.wola-boga-ojca.pl

  74. Niech żyją ateiści!

  75. KK w Polsce przegral walke o dusze i dlatego zaglada pod pierzyne. Czas aby inne kofesie wypelnily spiratualna przestrzen , ktora opuscil kk.

  76. Adeptom tzw. gender studies gorąco polecam książeczkę „Płeć mózgu” autorstwa Anne Moir, David Jessel. Wyborna i, bez wątpienia, w temacie 🙂