Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

3.11.2013
niedziela

Niech wierni mówią, Kościół niech słucha

3 listopada 2013, niedziela,

Papież słucha, wierni mówią, Fronda łapie się za głowę. Czy Franciszek definitywnie skończy z anachronicznym podziałem na „Kościół nauczający” i „Kościół słuchający”?

1.
Jest nawet dość zabawne obserwować, jak środowisku katolików spod znaku Frondy skacze ciśnienie niemal za każdym razem, gdy Franciszek przemawia bądź wprowadza nowe strategie duszpasterskie. Bo jak ma żyć biedny katolik czytający „portal poświęcony”, gdy Rzym – zamiast jasno wykładać, co i jak mam myśleć katolik, od lotów w kosmos poczynając, na igraszkach w sypialni kończąc – pyta swoich wiernych, co ci myślą o kościelnym nauczaniu. Nauczaniu na temat etyki seksualnej czy życia rodzinnego.

Rozmowa, którą proponuje papież, jest chlebem powszednim życia religijnego. Dialog, który jest naturalnym sposobem przeżywania wiary, a nawet spór z Bogiem, czego przykładem jest choćby Hiob, to dla Tomasza Terlikowskiego i jego akolitów sianie zamieszania wśród wiernych. To zaś niechybnie musi doprowadzić do odstępstwa.

Jeśli chcesz być dobrym katolikiem, broń Boże nie czytaj papieża Franciszka! Nie słuchaj jego kazań, nie angażuj się w jego duszpasterski program. Jeśli, biedny katoliku, chcesz iść prawą ścieżką, czytaj Frondę, słuchaj jej kapłana Terlikowskiego, a zbawienia dostąpisz rychło.

2.
Do tej pory było tak, że „stróże ortodoksji” argumentowali, iż to liberalne media przekręcają słowa Franciszka i wyrywają je z kontekstu. Wylano już morze atramentu, by udowodnić, że papież tak naprawdę nie mówi tego, co mówi. I że to, co mówi, jak też styl, w jakim naucza, nie jest żadną nowością w Kościele. Krótko, papież Franciszek jeno powtarza to, co mówili jego poprzednicy.

Ale już chyba nie, skoro Terlikowski zaczyna pouczać Watykan. Bo tym razem miarka się przebrała, gdyż papież Franciszek delikatnie daje do zrozumienia, by Kościół wyszedł w końcu z sypialni ludzi jako stróż ich małżeńskiej miłości i przyzwoitości. By nie koncentrował się tylko na życiu seksualnym swoich wiernych, sprawiając wrażenie, że „biologia” jest dla Kościoła ważniejsza niż „duch”. Taka strategia nie mieści się jednak w głowie Terlikowskiemu, który nie wyobraża sobie, że można pisać traktaty teologiczne poza sypialnią i łóżkiem. Co to ma wspólnego z żywą wiarą, trudno powiedzieć.

3.
Zapytanie przez Watykan swoich wiernych, jak oni sami przeżywają wiarę w życiu codziennym, jest jedynym sensownym rozwiązaniem, by biskupi nie odkleili się już całkowicie od ludzi, ale by stali bliżej nich. By zrozumieli, że czas i energię, którą poświęcają nauczaniu na temat seksualności, to zawracanie kijem Wisły. Bo jeśli Bóg jest miłością, to miłość – każdy jej autentyczny i szczery przejaw – nie może być grzechem.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 25

Dodaj komentarz »
  1. Panie Redaktorze,

    Terlikowskiego słuchać nie warto, nie warto mu poswiecac nawet tekstu w Polityce ani gdzie indziej. To jest jedynie pseudoreligijne getto, które z religii konstruuje ideologię. Zderzanie takiej osoby jak Franciszek – nawet nie jako papież ale jako osoba właśnie – z kimś takim jak Terlikowski to nieporozumienie. Nie sadze tez aby T w jakis sposob przekonywał ludzi nieprzekonanych bo takiej siły sprawczej nie ma (choc on uwaza inaczej). To sluzy jedynie biciu piany i utwierdzaniu fanów Frondy. Pamietam jak w jednej z rozmow pouczał ks Lemanskiego w sp in vitro i mówił „kto ksiedza uczył teologii?” A przeciez T nie ma studiów teologicznych! Abstrahując wiec nawet od tematu, to jednak ks Lemanski wiecej wie o teologii niz Terlikowski. Takich przykładów mozna by mnozyc. Naprawdę – szkoda pióra…

  2. Rzeczywiście Franciszek mówi, ale fundamentalni katolicy z prawicy uważają, że nic się w prawie kościelnym i w nauczaniu Kościoła nie zmieniło, mimo, że papież różne rzeczy mówi, czasami aż takie, że się można (gdy się jest człowiekiem z zamkniętym umysłem) za głowę złapać. Na razie mają rację. W Kościele katolickim nie ma nadal akceptacji dla związków homo, nie udziela się sakramentów rozwodnikom, którzy żyją z innymi partnerami, aborcja i in vitro są zakazane. Może i owszem zleciło się zbadanie opinii wiernych, ale pytanie czy opinia wiernych będzie dla Kościoła jakąś wskazówką i czy będzie miała wpływ na kształt kościelnego nauczania? Gdyby wierni np. wyrazili akceptację w stosunku do związków homo, albo uznali, że nie ma nic złego i gorszącego w sakramentach dla rozwodników, którzy znaleźli sobie odpowiedniejszych partnerów, gdyby nawet jakaś wyraźna większość wiernych opowiedziała się za takimi zmianami, to pytanie pozostaje otwarte co z tym może zrobić Kościół. Może uznać, że sprawy mimo wszystko pozostaną po staremu. Dopóki się coś poważnie nie zmieni w tych tematach w oficjalnym nauczaniu to ci ze skrajnej prawicy będą dalej wylewali zdania, mimo ładnych i odważnych (wreszcie) gestów nowego papieża. I w jakimś sensie będą mieli rację. W niedzielę przystąpią do komunii, do której prawdopodobnie nie przystąpi rozwiedziona kobieta, która żyje z mężczyzną swojego życia. I to sprawi im przyjemność.

  3. Xytrach
    Mylisz się, trzeba pisać o Terlikowskim i jemu podobnych, którzy tzw. naukę Kościoła rzymsko- katolickiego, czyli wierność dogmatom ustalonym przez funkcjonariszy ziemskich PB przedkładają nad przeżywanie wiary warunkach dzisiejszego świata.
    Mylą skostniałe formuły z przesłaniem chrześcijańtwa.
    Trzeba pokazywać, że to oni błądzą, a nie „wątpiący”, zatykają uszy i zamykają oczy na real. Wolą życ w błogosławionej obłudzie.
    Może to najwyżej pomóc różnym zagubionym, których w naszy zatęchłym katolickim zaścianku nie brakuje.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Byłbym obłudnikiem, gdybym ukrywał, że nie śmieszy mnie popłoch w szeregach frondy i konfuzja Terlikowskiego ….

    Ale to tylko otoczka. Bo nawet jeśli się na moment skonfuduje, to i tak fanatyzm Terlikowskego od słów Franciszka nie zmieni się w nic innego. Jaki był i jest takim samym fanatyzmem pozostanie … Bo alternatywą po utracie fanatycznej wiary pozostaje już tylko wariatkowo…

  6. „Bo jeśli Bóg jest miłością, to miłość – każdy jej autentyczny i szczery przejaw- nie może być grzechem.” —- Niegodziwość grzechu nie polega na łamaniu przez nas zasad lub braku podporządkowania się im, ale na przysparzaniu cierpienia sobie i innym. Chrześcijanin jest przede wszystkim uczniem Jezusa. Jezus i dziś pyta : „A wy za kogo mnie uważacie ? Wsłuchując się w Jego pytanie wchodzimy w relacje z Jezusem, słyszymy też wezwanie do odkrycia samych siebie. Jezus i dziś mówi do wszystkich :”Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weżmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z Mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie ?” Łk9,23-25 Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelie Mk1,14-15 Ewangelie to nauki Jezusa, czytanie Ewangelii oznacza coś więcej niż studiowanie i analizowanie, potrzeba tu czytania modlitewnego. To, jak wierzymy, wpływa na to w jaki sposób się modlimy. Jakoś i głębia modlitwy oddziałuje na jakoś i głębie naszych przekonań religijnych, a zatem na nasz tryb życia. Lektura Ewangelii budzi w nas mistyczną inteligencję. Czas poświęcony ich czytaniu wzmacnia rozumienie duchowe, które, jeśli tylko zostanie obudzone, owocuje przez całe życie. Dante nazwał je „inteligencją miłości”, która zaczyna działać spontanicznie we wszystkich naszych czynnościach i sytuacjach. Z czasem reguluje ona to, jak radzimy sobie z wewnętrzną pogodą nastrojów i uczuć a także z zewnętrznym środowiskiem życia. W czytaniu Ewangelii potrzebna jest zatem bezinteresowna uwaga. A więc bądż chrześcijaninem albo nie. Proszę o przeczytanie wszystkich pytań papieża Franciszka – o decyzjach w sprawie tych pytań dowiemy się w 2015 r.

  7. Czy gdzieś jest ta ankieta, żeby ją wypełnić?
    Problem z Terlikowskim jest taki, że jednak on jest na swój sposób medialny i potrafi zwracać na siebie uwagę. Nawet jeśli chcesz z oburzeniem zaprotestować, to i tak w odniesieniu do niego, a nie kogo innego. Po drugie, on uważa, że gdzieś już jest napisane, czy w kamieniu wyryte, „jak jest” – i on to wie. Dlatego sam dla siebie jest najwyższym autorytetem, każdy inny włącznie z samym papieżem może albo być z nim w stu procentach w zgodzie, albo w kilku jednak nie, na swoją zgubę, bo wtedy odchodzą od nauki Terlikowskiego, to raz, ale i od nauki Kościoła, to dwa. Tego, że nauka ta może być modyfikowana, zresztą była przecież przez wieki, i że pewną rolę może odegrać tu biskup Rzymu jakkolwiek byłby skromny, on po prostu nie przyjmuje. Ale jak już Franciszek coś wbrew Tomaszowi wprowadzi, to on to w końcu przyjmie, bo to będzie już nowa ortodoksja, a jemu z manifestowania poparcia dla ortodoksji nieźle się żyje. I wcale nie mam tu na myśli aspektu materialnego, on się czuje po prostu wtedy spełniony i łapie wiatr w żagle.

  8. 2000 lat temu działalność Jezusa też na tym polegała, że próbował bardzo skostniałą i zamkniętą religię mojżeszową „obudzić”, ożywić, można powiedzieć „zracjonalizować”. Ludzi pokroju Terlikowskiego nigdy nie brakowało i przez te lata zrobili dużo, żeby to, co próbował zmienić Jezus, zagonić znów do „zagrody skostnienia” i dogmatyzmu. Jezusowi się nie udało. Nie odnowił swojej religii, ale dał początek nowej. Nowa poszła tymi samymi torami (taka jest ludzka natura – terlikowska). Franciszek też jej nie uzdrowi, bo to przerasta ludzkie (boskie?) możliwości. Najwyżej zafunduje jej kolejny rozłam, ale pewnie tego nie zaryzykuje i nic nie zrobi i wszystko wróci do starego koryta.

  9. Emi, często nie zauważa, że jest na jakimś blogu, a nie w kółku różańcowym, czy innej oazie.

  10. A oto jak Fronda „łapie sie za glowe”:

    „Rzecznik prasowy Stolicy apostolskiej ks. Federico Lombardi zdementował niektóre z krążących od kilku dni informacje i plotki. Domysły i oczekiwania wielu zostały zawiedzione.

    Przede wszystkim zdementowana została informacja o przewidywanym mianowaniu kobiet kardynałami. Ks. Lombardi nazwał wręcz ten pomysł „nonsensem”. Owszem, do godności kardynalskiej mogą być wynoszeni świeccy, ale kodeks prawa kanoicznego uniemożliwia czynienie kardynałami kobiet.

    Drugie dementi dotyczy upowszechnionego przekonania wedle którego tzw. „Ankieta Franciszka” jest skierowana do wszystkich wiernych. Jak poinformował ks. Lombardi, została ona skierowana przede wszystkim do biskupów jako materiał przygotowawczy przed Synodem poświęconym rodzinie.”

    Czasem warto przeczytac Fronde, bo przynajmniej mozna sie dowiedziec, co slychac w Watykanie:))

  11. @aps

    Proszę zajrzec na strone „Tygodnika Powszechnego”. Jest tam zestaw pytan, na ktore mozna odpowiedziec, a odpowiedzi czytelnikow zostaną przeslane polskiemu episkopatowi. Kiedy biskupi beda odpowiadać Franciszkowi, powinni wziąć je uwage. Niestety, ale to biskupi sa partnerami bezposrednimi do rozmow ze Stolica Apostolska, a nie wierni.

  12. @Tomek

    Panskie wrazenie jest jak najbardziej prawidlowe. Oczywiscie, ze w nauce Kościola nic sie w sprawach zasadniczych nie zmienia, bo zmienic sie nie moze. Taka zmiana bylaby koncem Koscioła:)) Radze wiec nie podniecac sie tym, co mowi Franciszek, gdyz ma on dobrych PR-owcow amerykańskich, ktorzy doskonale wiedza, jak robic ludziom wode z mozgu i sprawiac, aby delikwent zyskiwal na popularnosci wiele obiecujac i nic nie dajac konkretnego.

  13. Kalina, a ty jesteś biskupem, czy cieszysz się z tej racji, że nie będziesz miała głosu? Niestety Tygodnik Powszechny, który opublikował ankietę na stronie i który włączył się w sprawę dostał informację od Biskupa Polaka, że głosy powinien przekazać Stefanowi Dziwiszowi, który „zajmie się opracowywaniem wyników”. Rozumiem, gdyby był pośrednikiem i przekazywał głosy w odpowiednie miejsce. W tej sytuacji jednak „opracowywanie wyników” brzmi śmiesznie. Bo co to może oznaczać? Kto będzie miał wgląd w metodę opracowywania tych wyników i czy wierni będą je mogli poznać? Trochę to przypomina czasy, kiedy nie ważne było kto oddaje głosy i na jakie opcje, ale kto liczy te głosy. Prawda jest jednak taka, że ankieta została wystosowana do tego, by poznać głosy wiernych, również świeckich. Więcej informacji o tym w TP!

  14. @Tomek

    Jak juz zwrócilam uwage powyzej powolujac sie na wypowiedź najbardziej miarodajna, bo ks. Lombardi, ktory jest rzecznikiem Stolicy Apostolskiej, ankieta nie jest przeznaczona dla wiernych, ale dla biskupow. Z wypowiedzi innych hierarchow watykańskich wynika, ze biskupi powinni sie w tej sprawie kontaktowac z proboszczami, a ci z wiernymi. Normalny sondaz srodowiskowy…Nie ma sie tu z czego cieszyc, ani czym martwic. Ot, nowoczesna metoda badania rynku w celu opracowania najlepszych metod ewangelizacji. Co do moich osobistych odczuc – nie mam zadnych, jako ze nauka KK jest dla mnie jedynie przedmiotem zainteresowania badawczego, a nie źrodlem wskazan zyciowych i z niemałą satysfakcja obserwuje, jak dorodna trzoda „Politykowych” ateistow przejmuje sie do bolu serca problemem, czy to juz demokracja w Kościele, czy trzeba jeszcze poczekac:)))

  15. A Kalina od tych wszystkich dementi, euforii, a może i orgazmu dostała. Albo dostał; kto wie kto kryje się pod „Kalina”?

  16. W końcu Watykan zrozumiał o co chodzi w dzisiejszym świecie . Nie ważne bowiem,czy chodzi o środki higieny osobistej,wybór przywódcy największej demokracji, jedyną w swoim rodzaju ofertę kredytową, czy odkamieniacz Calgon – najważniejsza jest dobra agencja pijarowska.

    Bo mozolną, w pocie czoła pracą agencji PR świat stoi, i kiedy chłopcy i dziewczęta z branży wezmą sprawy w swoje ręce to zrobią takie pranie mózgu,że nawet podwójnie płukanie nie wystarczy żeby zachować zdrowy rozsądek i obiektywne spojrzenie na problem.

    Chodzą nawet słuchy, że sama branża rozumie powagę sytuacji i dba o swoje dobre imię i dlatego każda szanująca się agencja ma firmę pijaru która dba o jej wizerunek.

  17. Nie wiem kto to jest „Kalina” ale nazywanie innych trzodą nie jest miłe. Po co ci taka agresja? Nie odpowiadaj. Przypuszczam, źe nie napiszesz prawdy. Ale odpowiedz sobie po cichu, jeżeli ci starczy odwagi.

  18. -sugadaddy – Próbuję być wierzącą i piszę do niewierzących, którzy piszą o wierzących. Ciekawe zjawisko .

  19. Co taki ćwok rodzic wiedzieć może
    choćby o potrzebach spełnienia się dziesięciolatka.
    Tylko OJCIEC DUCHOWNY i tylko on może wiedzieć kiedy , jak , gdzie dziecko tak chłopiec jak i dziewczyna może doznać spełnienia.
    Tak twierdzi wychowawca i wykładowca uczelni katolickiej , doktor nauk wszelakich w tym miejmy nadzieję że etyki , prawa , fizjologi no i dodać należałoby religii katolickiej.
    Dziecko jak twierdzi ABP nie musi się dowiadywać w szkole na lekcji biologii jak zbudowana jest płeć odmienna z prostej przyczyny – na nauke powinna uczęszczać do księdza – on wytłumaczy i pokaże co do czego służy ALBO SŁUŻYĆ MOŻE.
    Ksiądz , doktor Bochyński wytłumaczył nam wszystkim różnicę pomiędzy światłym stanowiskiem Kościoła Katolickiego w Polsce a pseudonaukowymi tezami głoszonymi przez zdradziecki GENDER.
    ukłony

  20. Ja też mam pytania.

    Czy po „każdych słowach” Franciszka „ciśnienie skacze” akurat i tylko Frondzie, czy też innym dziennikarzom też, np, poświęcających (!) każdemu słowu większość komentarzy na blogach „Polityki”.
    Zauważmy, że nie pytamy o kierunek skoku.
    Czy to jest zabawne czy smutne – a może jeszcze inne?

    Jakie, inne niż dialog czy „wadzenie się z Bogiem” „naturalne sposoby przeżywania wiary”, są „chlebem powszednim współczesnego życia religijnego” w kraju i okolicznościach, których dotyczy komentarz? Czy to, że jest to dialog i świadczy o tym Hiob, to jest pisane na poważnie, czy to retoryka?
    Czy ks. Lemański wadził się z Bogiem, z dialogiem, czy może poległ zadławiony tym „chlebem powszednim” podpiekanym przez „Frondę” a fasowanym stadku gęsi przez lejki Hosera?

    Kogo i czego innego trzeba słuchać, w świetle wiary katolickiej, niż papieża czy Terlikowskiego, aby dostąpić zbawienia? Czy, mówiąc umiłowaną prawdę, regulamin wymienia te, tylko te, inne osoby, czy może nie o to chodzi w regulaminie?

    Co ma wspólnego z „żywa wiarą” posłuch temu co „daje do zrozumienia” papież versus temu, co pisze Terlikowski? Jakie osobowe czy rozumowe jest źródło wiary katolickiej? Czy wiara w „coś” to już naprawdę jest ktokolwiek? Samo życie i jego żywa wiara?

    Jeśli Bóg jest miłością, i to znaczy że jej przejawy grzechem być nie mogą, ergo – brak miłości, lub jej nieautentyczne i nieszczere przejawy grzechem są?

    Czy szczere i autentyczne zauroczenie słowami, domysłami, gestami namiestnika Piotrowego są lepszym, prawdziwszym dowodem wiary, niż równe szczere i autentyczne, a nawet nieszczere i nieautentyczne go niezrozumienie i brak zauroczenia a nawet dystans?
    Czy to są rozważania o wierze, wierze w Boga, czy też może w kogoś innego – przez zwątpienie w sens jego krytyki?

    Oczywiście, w przeciwieństwie do praktyk kościoła katolickiego, powszedniego w nim dialogu z wiernymi i wadzenia się z Bogiem, blog niekoniecznie zbiera komentarze po to, by na nie odpowiedzieć.
    Po prostu inna formuła.
    Tym samym, nazwanie na przykład blogu miejscem dialogu byłoby niepoważnym nadużyciem.
    Na szczęście wszyscy to rozumiemy, stąd naszą wiarę w dialog zaspokajają nowe szaty twarzy kościoła.
    Są pytania?

  21. @ Aaron Sprężyner
    6 listopada o godz. 11:5

    Przenikliwyś, Aaronie – jak prorok, czy co?
    I psujesz blogerski marketing szeptany, ujawniając kulisy srebrnego ekranu…
    Nb. zapewne niebawem do spowiedników ruszą „mystery shopperzy” – czy aby tajemnica spowiedzi pedofili jest przestrzegana.
    🙂
    Pozdrawiam.

  22. emi
    Co w tym widzisz ciekawego?
    To normalne że wierzący i niewierzący skoro żyją w tym samym czasie i przestrzeni, nawzajem się sobie przyglądają, próbują oceniać, ale i zrozumieć.
    A poza tym chyba nie zaprzeczysz, że np. agnostycy czy ateiści często więcej wiedzą o religii, a nawet o różnych religiach niż polscy katolicy, mimo że są edukowani od przedszkola po maturę.

  23. @ mag
    7 listopada o godz. 9:56

    Ciekawy byłby przykład tych prób „wzajemnego zrozumienia” na kierunku: wierzący próbują „zrozumieć” niewierzących.
    Mag, jakieś przykłady?
    Ujadające pieski?
    🙂

    PS
    Taka standardowa manipulacja przez insynuację polega na tym, że obłudne zdziwienie budzi rozum badający wiarę, gdy pożądaną normą ma być wiara, że rozum jej nie dosięga.
    Skądinąd, te koślawe tricki obnażają istotę postawy manipulanta: poczucie wyższości, paternalizm, pogarda dla człowieka, wmawianie innym poczucia winy, żądza zawłaszczenia wszystkiego, co się rusza – a zwłaszcza rusza głową, a nie szura na kolanach do kruchty.
    To naprawdę dla człowieka myślącego strata czasu na ten elementarz psychopatologii.

  24. Ksiądz udzielił wywiadu BEZ ZGODY KURII
    Wszystko staje się jasnym.
    Kuria nie zaprzecza słowom księdza , nie piętnuje jego wypowiedzi jako złych , czy przynajmniej niewłaściwych.
    Wypowiedzi są zgodne tak z doktryną jak i praktyką KK – błędem jest tylko ich upublicznienie w tej formie.
    Generalnie rzecz biorąc to” dupa nie szklanka i nie zbije się ” cytat
    pewnie ze się nie zbije szczególnie jeśli młodziutka i jędrna.
    Widać że ksiądz -doktor wie co mówi.
    No cóż – niedaleko pada jabłko od jabłoni to jakieś 150 km Piotrków Trybunalski od Pragi /nad Wisłą/
    Lata też nie sa odległe i tu i tu średniowiecze.
    ukłony

  25. @Tomek

    Po co mi taka agresja? Bo jest odpowiedzia na agresje wszelkiej maści antyklerykałów za dyche, ktorzy nie mogąc ugryźć Kosciola (sprawa pedofilii powoli sie wypala i przestaje bulwersowac) czepiaja sie w rozpaczy ostatniej deski ratunku: Papy Franciszka, ktory wprawdzie powiada jak grecka Pytia, ale jeszcze nie rzekl niczego sprzecznego z nauka Kosciola:)) „Gwalt niech sie gwaltem odciska”…itd:)) Prosze mi darowac te zlosliwostki, a raczej skoncentrowac sie na pierwszej części mojego postu: ankieta Franciszka nie jest przeznaczona dla wiernych, tylko dla biskupow.

  26. Gekko (7-02-g.10:26)
    Znam przykłady prób porozumienia się wierzących z niewierzącymi. Z autopsji.
    Przyznaję, że najczęściej nic z tego nie wynika, bo zabetonowana jest zazwyczaj strona wierząca.
    Wtedy gdy ja uznaję prawo do głoszenia tej stronie swoich racji i proszę o nieingerowanie w moje wybory, jestem traktowana jako osoba jakby ułomna, której w najlepszym razie należy się współczucie.
    W ślad za tym idą niezdarne próby „nawrócenia”.