Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

19.09.2013
czwartek

Franciszek: do biskupów, księży, wiernych

19 września 2013, czwartek,

1.
Twarda jest ta mowa Franciszka. Oj twarda. Tym bardziej, że skierowana do wewnątrz Kościoła – do biskupów, do księży, do wiernych. Czyli do tych wszystkich, którzy raczej byli ćwiczeni w tym, że to świat ma się nawracać, a nie Kościół. Że to ateiści mają sypać głowę popiołem i rozmaitej maści niedowiarki niż „wierni synowie Kościoła”. Bo Kościół, jak wiadomo, jest święty. Nie tylko w sensie teologicznym, ale także instytucjonalnym.

Papież jednak mówi do nowo wyświęconych biskupów: „Uważajcie, by nie ulec duchowi karierowiczostwa (…) Nie tylko słowem, ale przede wszystkim konkretnym świadectwem życia jesteśmy nauczycielami i wychowawcami naszego ludu”. I dalej: „głoszenie wiary wymaga dostosowania życia do tego, czego się naucza”.

Papież nie mówi nic nowego, co nie byłoby wcześniej zapisane w Ewangelii. Jeśli jednak jego słowa budzą taki rezonans, gdy napomina biskupów, to najlepiej pokazuje, jak daleko ci ostatni oderwali swoje życie od wymogów Ewangelii. Czy widzieliśmy biskupa, który zakasałby rękawy i raz w tygodniu nie tylko błogosławił jadalnię dla ubogich, ale w niej pracował, rozdając jedzenie?

2.
Księża są na pierwszej linii frontu, gdyż to oni codziennie spotykają się z wiernymi. Kilka dni temu papież mówił do kapłanów: „Zdarza się, że ktoś, kto przychodzi prosić o sakrament, otrzymuje formularz, a nawet gorzej, proszony jest o pieniądze. Tak nie powinno być”. I dalej: „jeśli ludzie widzą interes ekonomiczny, oddalają się od Kościoła (…) człowiek, który przychodzi do Kościoła, powinien w nim czuć się jak w domu, a nie jak ktoś, kto jest wykorzystywany”.

Wierny, przychodząc do Kościoła, ma czuć się jak w domu, a nie jakby przychodził do urzędu skarbowego. Papież wie, co mówi. W Kościele bowiem panuje zasada – co do sakramentów – „Bóg zapłać, czyli pogrzeb kosztuje u nas…”. Czy powiedzenie, że wierni mogą płacić za sakramenty tyle, ile uznają za stosowne oznaczać będzie, że księża będą w Polsce przymierać głodem?

Nie, nie wierzę, że polscy katolicy, jeśli widzą zaangażowanie i autentyczną wiarę swojego kapłana, pozwolą na to, by ich ksiądz nie miał na wikt i opierunek. Wierni się buntują, gdy widzą, że ksiądz nie jest zaangażowany duszpastersko, za to jest mocno zaangażowany w handel sakramentami. Takim praktykom Franciszek mówi „nie”. Bo papież wierzy bardziej w moc Ewangelii niż w moc pieniądza!

3.
Papież poucza także wiernych, by żyjąc Ewangelią nie odmawiali czynienia dobra i tym, którzy nie podzielają wiary w Robotnika z Nazaretu. Franciszek pokazuje, że nakaz czynienia dobra dotyczy wszystkich ludzi i jest „drogą prowadzącą do pokoju”. „Niektórzy mówią: ale ojcze, on nie jest katolikiem, nie może czynić dobra. Ależ może. Musi, nie może, lecz musi” – powiedział. A co łączy wierzącego i ateistę? „Kiedy słyszę, ‚ale ja nie wierzę, ojcze, jestem ateistą’, odpowiadam: czynisz dobro i to nas łączy” – powiada papież.

Zgoda: twarda jest ta mowa Franciszka, jeśli patrzeć na obecne praktyki panujące w Kościele katolickim. Zarazem jest to mowa łagodna, jeśli przyłożyć ją do przesłania Ewangelii. No ale piękno Ewangelii na tym właśnie polega.

4.
Papież, kreśląc zasadę relacji międzyludzkich mówi tyle: „Tam, gdzie pewność, jedność. Tam, gdzie wątpliwość, wolność. A we wszystkim miłość”. Ostatecznie, jak mówi Cieśla, na koniec dnia rozliczani będziemy z miłości. Z tego, na ile byliśmy gotowi jeden drugiego ciężary dźwigać.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 64

Dodaj komentarz »
  1. Pelna zgoda. Bedziemy takze rozliczeni z milosci do dzieci nienarodzonych. Tym bezbronnym istotom dzisiejszy, „postepowy” swiat odmawia prawa do zycia. Jezeli to nie nastapi i te istoty nie beda traktowane z miloscia, to wszystkich „postepowcow” poczawszy od Obamy a skonczywszy na Makowskim uwazam za hipokrytow i nie traktuje powaznie niezaleznie od tego co powiedza i napisza.

  2. Szkoda, że nikt nigdy nie ma problemów ze snem, gdy ma myśleć o miłości do narodzonych i godności ich życia.

  3. Lepsza chołota miliardowych mocherów, którzy dadzą nz tacy przysłowiową złotówkę , aniżeli inteligencja , która da jak zechce !

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Problem papieski:
    Poniżej przytaczam jedno z pytań, które pojawiło się na egzaminie na wydziale chemii NUI Maynooth (National University of Ireland).

    Odpowiedź jednego ze studentów była na tyle wyjątkowa, że profesor podzielił się z nią ze swoimi kolegami, a później jej treść przedstawił w internecie.

    *Pytanie:*

    /Czy piekło jest egzotermalne (oddaje ciepło) czy endotermalne (absorbuje ciepło)?/
    Większość odpowiedzi oparta była na prawie Boyle’a, które mówi, że w
    stałej temperaturze objętość danej masy gazu jest odwrotnie proporcjonalna do jego ciśnienia.

    *Jeden ze studentów napisał tak:*
    Najpierw musimy stwierdzić, jak zmienia się masa piekła w czasie. Do tego potrzebna jest ocena liczby dusz, które idą do piekła i liczba dusz, która piekło opuszcza.

    Moim zdaniem można ze sporym prawdopodobieństwem przyjąć, że dusze,
    które raz trafiły do piekła, nigdy go nie opuszczają. Na pytanie,
    ile dusz idzie do piekła,
    można spojrzeć z punktu widzenia wielu istniejących dzisiaj religii.
    Większość z nich zakłada, że do piekła idzie się wtedy, gdy nie wyznaje się tej właściwej wiary.
    Ponieważ religii jest więcej niż jedna i nie można wyznawać kilku religii jednocześnie, to można założyć, że wszystkie dusze idą do piekła.
    Patrząc na częstotliwość narodzin i śmierci można założyć, że liczba dusz w piekle wzrastać będzie logarytmicznie.

    Rozważmy więc pytanie o zmieniającej się objętości piekła. Ponieważ wg prawa Boyle’a wraz ze wzrostem liczby dusz rozszerzać musi się powierzchnia piekła tak, aby temperatura i ciśnienie w piekle pozostały stałe, to istnieją dwie możliwości:

    1. Jeśli piekło rozszerza się wolniej niż liczba przychodzących do niego dusz, to temperatura i ciśnienie w piekle będą tak długo rosły aż piekło się rozpadnie.

    2. Jeśli piekło rozszerza się szybciej niż liczba przychodzących tam dusz, to temperatura i ciśnienie w piekle będą spadać tak długo, aż piekło zamarznie.

    Która z tych możliwości jest bardziej realna? Jeśli weźmiemy pod uwagę przepowiednię Sandry, która powiedziała do mnie „prędzej piekło zamarznie niż się z tobą prześpię”, jak również to, że wczoraj z nią spałem, to możliwa jest tylko ta druga opcja.
    Dlatego też jestem przekonany, że piekło jest endotermalne i musi być już zamarznięte.
    Z uwagi na to, że piekło zamarzło, można wnioskować, że żadna kolejna dusza nie może trafić do piekła,
    a ponieważ pozostaje jeszcze tylko niebo, to dowodzi też istnienia
    Osoby Boskiej, co z kolei tłumaczy, dlaczego Sandra cały wczorajszy wieczór krzyczała „Oh, God!”.

    Ten student otrzymał ocenę „bardzo dobry”.

  6. @ Roman – najpierw rozliczmy klechów z „miłości” do dzieci już narodzonych. Potem pogadamy o moralności.

  7. @ roman
    I rozliczani będziemy też z miłosci do dzieci z zapłodnienia in vitro (także tych urodzonych, a nie tylko do tych zamrożonych) i do ich rodziców.
    I do kobiet, które swoje ciąże z jakiś powodu usunęły. Nie zrobiły tego dla przyjemności.

  8. Szanowny Panie Redaktorze,

    słowa Papieża Franciszka raczej niczego w Polsce nie zmienią. Dlaczego? Ponieważ nasz katolicyzm jest niezwykle specyficzny, obrzędowy, zabobonny, anachroniczny i niereformowalny.

    Weźmy przykład pieniędzy. Polska jest chyba jedynym krajem na świecie, w którym Kościół katolicki nie ma żadnego systemu finansowego. Jeśli nie ma systemu i przejrzystości, to wszystko jest kwestią dowolności i korupcji.

    Podejrzewam, że nawet Pan Redaktor nie wie, jak to naprawdę funkcjonuje. To jest zupełny ewenement na skalę ogólnoświatową. Proszę się temu lepiej przyjrzeć. W ten sposób zrozumie Pan bardzo wiele…

    Tak długo, jak nie stworzymy systemu finansowego w Kościele w Polsce, wszelkie pobożne apele Papieża Franciszka nie mają żadnego znaczenia.

  9. @roman
    Czegoś nie rozumiem :/ Skoro te dzieci są nienarodzone, to o jakim życiu mowa?
    A poza tym, łatwiej pyszczyć o dzieciach nienarodzonych, niż zatroszczyć się o już narodzone. Hipokryzja prima sort 😛

  10. Tu jest bardzo ważna polemika Franciszka z – można powiedzieć – polskim, choć pewnie obecnym i w innych krajach, obowiązującym modelem duszpasterskim. Jego istotą jest założenie, że ksiądz ma do przekazania szalenie ważne sprawy, właściwie najważniejsze, dotyczące Boga, zbawienia, życia wiecznego, itp. Tym samym przekazujący nie może popadać w jakiś kontrast ze swoim przesłaniem i też musi wypadać godnie, odróżniać się przynależnością do wyróżnionego stanu, strojem, statusem kogoś, kto jest członkiem elity – bo będzie miał wtedy większe poważanie i to przeniesie się na głoszone przez niego prawdy. Najbogatszy biznesmen w parafii być może handluje „paletami”, czy czymkolwiek, jest to z pewnością mniej ważne, dlaczego więc ma mieszkać o wiele bardziej komfortowo czy jeździć o wiele lepszym autem. A Franciszek mówi: to nie tak! Nie o to chodzi! Zapewne przemawiają przez niego doświadczenia z jego kontynentu, gdzie doszło do zbratania duchownych z nie bardzo lubianymi warstwami wyższymi, co zaowocowało ekspansją „demokratycznego” protestantyzmu. W Polsce mogą sobie myśleć, że nas to nie dotyczy, ale do czasu.

  11. Ja się tylko zastanawiam, czy i w jaki sposób „szokujące” niewątpliwie dla polskiego kk słowa papieża Franciszka (napomnienia i sugestie) znajdą przełożenie na praktykę codzienną.
    I co może się kryć pod inicjatywą samorządowców z gminy Łomianki (nota bene, ponoć najbogatszej w Polsce), by zaprosić tamże paieża, gdy będzie z wizytą w Warszawie, bo to przecież tak blisko.
    Lans to tylko, który jeszcze bardziej rozsławi Łomianki, czy prośba o pomoc w postawieniu do pionu tamtejszych klechów? Obawiam się, że to pierwsze.

  12. Makowskiemu ku przestrodze. Pamiętaj redaktorze, że będziesz się rozliczał przed Bogiem, nie przed biskupem Rzymu… W tym względzie warto i trzeba zachować taką samą ostrożność za Franciszka jak i przed Franciszkiem.

  13. Waldi, nie chce byc prorokiem* przynoszacym zle przypowiednie, ale Ty sie taaaak zdziwisz po smierci. Pan Bog nie cierpi pyszalkow, ktorzy wypowiadaja sie za Niego miast pilnowac wlasnego nosa i wlasnej duszy.

    ——————
    Poszukaj w Ksiedze Prorokow imienia Kot Mordechaj. Stoi jak byk. TYle razy mialem racje, ze az mi czasem glupio….

  14. @ Waldi
    🙂 Redaktor Makowski juz drzy ze strachu. Pamietam jak babunia tak do mnie mowila i nawet dzialalo. Szczesliwie juz dawno doroslam i straszenie bajkami juz na mnie dziala.

  15. Franciszek buja łodzią Kościoła. Jak rozbuja jeszcze mocniej, łódź pójdzie na dno.
    Nasz człowiek w Watykanie, JP II tak nie mówił jak Franciszek. Jego cień i następca, B16 wręcz chciał Kościoła zamkniętego, katolików pryncypialnych i starannie przesianych z mierzwy katolickiego bałaganu i chorej otwartości. Teraz, jako papa-emeryt pisze kolejne na ten temat elukubracje subtelnie wdychając woń oleandrów z ogrodów watykańskich.
    Franciszek właśnie stanął na przeciwnej burcie i podskakuje. Łódź się buja od prawej do lewej burty. Na razie to lekkie kołysanie, ale już różne klechy zaczynają mieć odruchy wymiotne na takiego szefa.
    Franciszek nosi używaną sutannę, znoszone buty, teczkę pod pachą, więc może się nie lęka, że zostanie obryzgany zawartością kiszek.
    Ale to też może zależeć od tego, czy strumień bryzgów nie zmyje go z pokładu.
    Franciszek może, niechcąco zatopić łódź Kościoła dążąc do celu, który uważa, zdaje się, za zasadniczy – otwarcia na świat, na innych, powrotu do Ewangelii. Otwarcie na świat może się okazać na tyle szokujące, że jak dżuma, wykończy organizm. A przeżyją nieliczne grupy, prawdziwie oazowe. O właściwościach dokładnie odwrotnych od oaz polskich, będących zastoiskami martwej wody.
    Oraz – jak zawsze – przeżyją karaluchy.

  16. @@ Kot, Magdalena
    Oj tam, oj tam, takie uwagi pod adresem osoby ludzkiej?
    Franciszek mówi, a osoba cierpi na zaparcie, na czym innym się skupia.

  17. Twarde prawdy ugotowane na miękko

    Jeśli powiedziane na głos prawdy odwieczne, przyjęte Na Wiarę, brzmią komuś w Kościele „na twardo” – to w wyniku ich treści, czy władzy stanowiska nadawcy?

    Jeśli treści, to ks. Lemański swą twardą postawą w prawdach skruszył mury władzy zatwardzonej, czy jest przez nie skruszony?
    A jeśli nie – jestże więc to zatwardzenie nie treści, ale strachu wynikiem – bo głos z wieżyczki strażniczej Vaticanum dobiega?

    Panie Redaktorze, nawet w klasztornej kuchni, jajka na twardo nie wynikają z kury, która je zniosła. Jak również w publicystyce.

    Rozwagi, na Boga!

  18. Kot Mordechaj
    „Pan Bog nie cierpi pyszalkow, ktorzy wypowiadaja sie za Niego”.
    —————————————————————————
    Właśnie się za niego wypowiedziałeś. A ponadto powiadasz:
    „(…) nie chce byc prorokiem* (…), ale Ty sie taaaak zdziwisz po śmierci”.
    ——————————————————————
    Czyli już byłeś tam po śmierci i wiesz. Jak nie chcesz być prorokiem, to nie bądź, tymczasem zastrzegasz się dla zmyłki, że nie chcesz i właśnie jesteś.

    Pan Jarosław Makowski
    Za głębokiej, że tak powiem, komuny prof. Kotarbiński pisał: „Czy cel uświęca środki? Otóż jedno tu bodaj wydaje się prawdą nieodpartą, że zamiar zwalczania wszelkiej niesprawiedliwości przez popełnianie w tym celu niesprawiedliwości jest zamierzeniem wewnętrznie sprzecznym i pozbawionym możliwości konsekwentnego uzasadnienia. Kto decyduje się na taki wybór, musi dlań szukać innych racji”.
    —————————————————————————–
    Postawa papieża Franciszka jest bardzo podobna do postawy prof. Kotarbińskiego: to postawa niezależnego myśliciela i konsekwentnego moralisty. Wzmocnię to podobieństwo jeszcze taką wypowiedzią profesora:
    „Wypada zająć stanowisko względem nawoływania, by wzbudzać entuzjazm do socjalizmu (…). Nie wystarczą wysiłki szkół i zawodowych wychowawców. Głównym czynnikiem musi się stać tutaj praktyka konstruktorów socjalizmu. Obyż umieli oni tak budować ten ustrój bytu społecznego, by porwał on ku sobie samym własnym, realnym, namacalnym niejako przykładem już in statu nascendi”.
    ——————————————————–
    Wystarczy, zamiast „socjalizm”, wstawić „katolicyzm”. Słyszycie, Panowie Książa? Cholera, nie słyszą.
    Ludzi trzymają przy chrześcijaństwie tradycja i lęk przed nieuchronną śmiercią, a nie mądrość i wzory osobowe chrześcijańskich nauczycieli, który zresztą brak . Kiedy JPII pouczał księży, że nie powinni być biznesmenami, ksiądz Jankowski od świętej Brygidy przekładał na swoje – że nigdzie nie jest powiedziane, że ksiądz ma chodzić w pokutnym worku i posypywać głowę popiołem.
    Właśnie zstąpił duch i chce odnawiać ziemię. Odnowi? Takiego!

  19. Franciszek (jeśli wcześniej nie pomogą mu zejść z tego świata, co w przypadku papieży jest częste) będzie Gorbaczowem Kościoła. Oczywiście przy zachowaniu proporcji: ZSRR istniał kilkadziesiąt lat, więc jego rozmontowanie trwało kilka lat, z Watykanem sprawa będzie dłuższa

  20. Super Franek,
    załapał ze Mohery nie mają zbyt dużo kasy, a młodzi, z różnych przyczyn pogonieni przez św. Wojtyle i Benka 16, mają kasę, wiec zaczyna się do nich mizgolić.
    Dodatkowo widzi, ze w bogatych krajach młodzi, nawet jak księża chodzą do barów by być bliżej owiec, oni nie mają ochoty utrzymywać Franka z dworem.

  21. Bardzo odważny z pana redaktora człowiek: twarde słowa kieruje pan do radnych PO, którzy Głódziowi dali za grosze ziemię nam morzem. Twarde i odważne. Odważnie odważny z pana twardziel.

  22. Jerzy P – nie powiedzialem, ze „nie chce byc proerokiem”. Powiedzialem, ze „nie chce byc prorokiem niosacym zle przepowiednie”. Nie chcem ale muszem.
    A ze pyszalkowie mieniacy sie Glosem Pana laduja prosto w piekle to przeciez wiadomo, nie?

  23. Kot Mordechaj
    Czyli nie rozumiesz słów, które wypowiadasz. Nie ma znaczenia, jakim prorokiem nie chcesz być – jesteś nim i katolickim zwyczajem prorokujesz (Ileż już razy słyszałem idiotyczne grożenie znajomych katolików: „Zobaczymy, co powiesz po śmierci”, jakby już byli „po śmierci” i widzieli, co realnie oznacza intelektualną bezradność. Poza tym świetnie wiesz, czego domniemany Bóg nie cierpi, a teraz jeszcze dokładasz, że wiadomo, gdzie lądują pyszałkowie. Komu wiadomo, temu wiadomo, ale jeśli wiesz, gdzie wylądujesz za pyszałkowatość orzekania ZA Boga, co będzie z waldim po śmierci, to wyrazy współczucia. Bo ja na drogę do piekła trenuję piosenkę „Radość o poranku”. Spotkamy się tam, to pogadamy jak nieprorok z nieprorokiem.

  24. @ mag

    Papież w Łomiankach?
    ŁoMiankoBoska!

    Pewnie skojarzyli, że skoro papież w renault…:
    „ma już 29 lat i 300 tys. km przebiegu. Ojciec Święty jest zachwycony prezentem”.
    http://www.fakt.pl/papiez-franciszek-ma-nowe-auto-to-renault-z-1984-r-,artykuly,417816,1.html
    Zachwytów wskutek chwytów nigdy dosyć.

    PS pozostawiłem Ci, mag, wiadomość w poprzednim wątku.
    http://makowski.blog.polityka.pl/2013/09/12/o-czym-wolno-mowic-w-kosciele/#comment-11522

  25. Jerzy Pieczul
    20 września o godz. 2:10

    Dobrze przywołałeś profesora.
    Powiedział, przypomniał, rzecz najoczywistszą.

    Natomiast postawa Franciszka nie jest, bo nie może być postawą niezależnego myśliciela. Cokolwiek pomyśli, musi mu się na końcu zgadzać z pierwotną tezą „Objawienia”.
    O ile we Franciszku jest człowiek; może jest w nim z niego sporo; będzie to „Objawienie” modelował, naginał, wkładał w nie treści odpowiadające jego wnioskom.
    Wtedy będzie bliższy profesorowi o tyle, że będzie nieco bardziej niezależny. Ale granic nie opuści. Ciągle w ramach. Heretykiem nie zostanie.
    W Kościele można być dobrym pomimo, a nie w wyniku.
    Tym niemniej, ceńmy Franciszka za dobre wezwania.

    Gekko

    Ciekawa konstrukcja, dobre pytanie.
    Które to jednak [w Kościele] Prawdy Odwieczne? A przyjęte Na Wiarę – co znaczą?
    Jestem miłośnikiem Odwiecznych Kościelnych Praw Natury. Niech będzie, że Boskich. W których tenże Kościół, w imieniu Boga, grzebie, zwłaszcza od jakichś 150 lat, i coraz to zmienia. Twierdząc, że nic nie zmienia.
    Z zachwytem patrzę na biskupa N. , F., B., T.; na arcy- P. i M. którym robiono resekcje połowy żołądka, by się nie zatuczyli na śmierć, którym wymieniano stawy biodrowe, bo sobie zjechali własne, naturalne, od Boga dane, z powodu codziennego noszenia 50-80 kg nadmiarowego tłuszczu; którym wstawiano zastawki i rozruszniki serca z podobnych powodów. Którzy jeżdżą brykami za te marne 150 tysięcy, bo inaczej serca by im stanęły na środku chodnika.
    Z zachwytem obcuję z Odwieczną Prawd Kościoła: nie zabijaj. Ksiądz dobrodziej uczył przedkomunijne dzieci, że palenie papierosów sprzeciwia się V przykazaniu. Po czym pociągał dymka.
    Ale to może nic. Bardziej zachwyca, kiedy nasi dobrzy chłopcy jadą bronić Rzeczpospolitej do Afganistanu, zabijając miejscowych „złych chłopców”. I jadą z nimi nasi miejscowi dobrzy kapelani. Pomagać naszym dobrym chłopcom w komforcie psychicznym zabijać „złych chłopców” i „złych kapelanów” innego Boga.

    Obcowanie z Kościołem i jego Odwiecznymi Prawdami jest codziennie zachwycające.

  26. Haniebnie się pomyliłem! Uważałem i mniemałem oraz także sądziłem, że papież będzie nawoływać do postępowania według ewangelicznej zasady – oddajcie cesarzowi, czyli będzie wzywać do płacenia podatków. Ale nie, papież nie zamierza wzywać do bulenia podatku, czyli nic dziwnego.

    Haniebnie strasznie również tudzież się pomyliłem w odniesieniu do redaktora z „Polityki” Makowskiego. Ubzdurałem sobie oraz uroiłem, że też także będzie interesować się tym, czy kler płaci podatki od tego, co bierze, i dlaczego władza przymyka oko na niepłacenie podatku.

    Okazuje się, że nie podatki są ważne, ale to, co sobie w wolnym kraju ludzie komu dają, od kogo biorą i za co. Furda podatek! Za pomyłkę nikogo nie przepraszam.

  27. Tanaka
    Słusznie mówisz o Franku. Dziś w nocy napisałem na gazeta.pl coś takiego:
    „Odniósł się też do tematu małżeństw homoseksualnych i antykoncepcji. – Kościół ma obsesję na tym punkcie – uważa papież”.
    ——————————————————-
    Obsesje to może mieć Terlikowski, w Kościele katolickim sprawy poniżej pasa, czyli najżywotniejsze i najatrakcyjniejsze, to nie żadne obsesje, ale świadomie i z premedytacją używane narzędzia do wymuszania posłuszeństwa”.
    ——————————————————–
    Trudno, żeby Franek o tym nie wiedział. Natomiast ja – podobnie jak chyba wielu niereformowalnych bezbożników – waham się między sympatią do tego, co Franek mówi i sam robi, a świadomością, że Kościół rzymski (i wszystkie religie i sekty) jest od urodzenia oszustem i pasożytem.

  28. Niebo zesłało papieża Franciszka, żeby przewietrzył Kościół. Ostatni dzwonek.

  29. Tutaj chyba abpowi Hoserowi się dostało (za Naszym Dziennikiem): „– Słyszałem nieraz od księży, którym dawałem rekolekcje: „Dzwoniłem do biskupa, a jego sekretarz wciąż mówi, że nie ma czasu mnie przyjąć i tak już jest od miesięcy”. Nie wiem, czy to prawda, ale jeżeli jakiś ksiądz telefonuje do biskupa, to tego samego dnia czy przynajmniej następnego powinien zadzwonić i wspólnie ustalić datę przyjęcia. Ksiądz musi usłyszeć, że ojciec mu odpowiada. Bardzo o to proszę. Bo inaczej pomyśli: „Nie zależy mu na mnie. To szef biura, a nie ojciec!”. Rozważcie to dobrze! To byłoby piękne postanowienie: na telefon księdza odpowiedzieć przynajmniej następnego dnia, a potem zobaczyć, kiedy możemy się spotkać – dodał Papież.”

  30. Wietrzenie krk, o ile w ogóle się powiedzie, to ciut mało. Zwłaszcza w przypadku Polski.
    Inne koscioły, z tego samego pnia się wywodzące, już dawno poszły dalej. Choćby w sprawie celibatu czy święceń kapłańskich kobiet, a nawet „małżeństw” osób tej samej płci. Nie epatują też bogactwem i hedonizmem swoich pasterzy (i pasterek).
    A mimo to sekularyzacja społeczeństw postępuje.
    Papa Franciszek jest może mniej pryncypialny niż jego poprzednicy w sprawach obyczajowych i skłonny przytulić jakoś do piersi geja czy aborcistkę (utworzyłam neologizm?) Przypomina również, że nie wszystko, co w krk co uchodzi za zakazane lub naganne, wynika z dogmatów, ale samych dogmatów jako podwalin Kościoła Chrystusowego na Ziemi nie podważa.
    Czy z tej mąki będzie chleb? Myślę, że wątpię.
    Mam wrażenie, że przekaziory religii katolickiej (czyli naziemny personel PB), podobnie , jak islamu, w poczuciu zagrożenia zwierają szeregi.
    Część tych pierwszych ratunek widzi w „odnowie”, czemu sprzeciwa się pozostała cześć ( w Polsce broniąca się w „okopach świętej trójcy)
    Z islamem sprawa jest chyba bardziej skomplikowana, bo dla nich „niewierni” to demony cywilazacji Zachodu, która chce zniszczyć ich „tradycyjne wartości”, zmarginalizować, wykorzystać itd. itp.

  31. Straszna jestes zanuda, Jerzy P. O pyszalkach bylo w Boblii, ktora, jak wiadomo, zostala spisana reka Samego PB. Wiec skoro PB powiada, ze pyszalkow nie lubi, a pyche uywaza za grzech smiertelny, to kto ja jestem aby z PB sie nie zgadzac?
    A Waldi jest pyszalkiem. Chyba ze jest to nick samego PB. Wtedy oczywoscie wszysttko Mu wolno.

  32. Kot Mordechaj
    Rozmawiam z wierzącymi poważnie wyłącznie wtedy, kiedy mówią o sprawach doczesnych. Nie przyszło Ci do głowy, że wypadałoby pozwolić mówić Bogu, zamiast pleść za niego? A na marginesie: musisz pleść i straszyć, żeby lepiej wierzyć? Nie umiesz przeprowadzać staruszek przez ulicę, podcierać biedne tyłki w hospicjum, przynosić pokój, zamiast grozić w internecie piekłem, zbierać śmieci i psie kupy po chamach na ulicach? I dopiero na koniec zamknąć się w izdebce i modlić się do Ojca, który nigdy nie wylazł z ukrycia?

  33. Wow, wow. Jerzy P. 😈 😈 😈
    Koty nikomu tylkow nie podcieraja. To im podcieraja jesli potrzeba zajdzie…. 😈

  34. Jerzy Pieczul
    20 września o godz. 10:47

    Trzeba mówić jasno: Kościół kat., całe chrześcijaństwo, oparty jest na fałszywym fundamencie. Biblia nie jest głosem Boga, bo Bóg jest głosem człowieka. To co w nim dobrego, to jest to, co w człowieku jest dobrego. I nie dzięki Kościołowi czy Bozi, ale pomimo.

    W związku z tym, przytomne słowa Franciszka są przytomne dlatego, że ludzkie, że wypowiadane z ludzkiej cząstki jego psychiki, a nie z cząstki „świętej wiary Kościoła”. należy się cieszyć słysząc czy widząc w człowieku człowieka.

    Jednak Franciszek sądzi, że mówi tak, ponieważ mówi przez niego Bozia, a nie empatyczny człowiek, on sam, dla którego obsesje seksualne Kościoła ( i wszelkie inne obsesje) są dowodem jego choroby.

    To czyni Franciszka mało wiarygodnym, mimo, że jego słowa (niektóre – co ważne!) brzmią po ludzku.

    Po ludzku można mówić zawsze, od początku ludzkości można było tak mówić. To, że Kościół miał i ma z tym tak zasadnicze problemy, wskazuje na jego fundamentalne zakłamanie. Nie uważajmy za cnotę tego, co powinno być zawsze, a pojawia się dopiero teraz, nieśmiało, w szczątkowej formie i z niewiadomym jeszcze zupełnie skutkiem. Byłoby to błędne, fałszywe i naiwne.
    Po owocach poznajemy i poznamy KK, jak sam lubi, o innych przede wszystkim, mówić.
    To co poznaliśmy, jest aż nadto ponure i antyludzkie.

    mag trafnie zauważa, że mimo większej otwartości katolików w innych krajach, sekularyzacja dalej postępuje.
    Tak jest, ponieważ jest to nieuchronne zjawisko w psychologii człowieka, można powiedzieć „prawo naturalne”: mając do wyboru fałsz religii i nie-fałsz nie-religii, wybieram zasadniczo nie-fałsz, którego odmian jest pewnie tyle, ilu jest ludzi. Tylko przymuszony, zaszantażowany, przerażony wybiorę fałsz. No, chyba, że na fałszu robię interes, jak Kościół, czy jak pojedyńczy cynicy, których pełno dookoła.

  35. Jerzy Pieczul, c.d.

    Jeszcze ważna uwaga co do wyboru fałszu – nie-fałszu.
    Wielu ludzi, większość populacji wybiera fałsz, także dlatego, że oprócz przymusu i szantażu Kościoła, kieruje nimi lęk przed wolnością, oraz, równolegle bądź nie – wewnętrzna pustka osobowościowa. Większość ludzi jest bardzo prosta, ma słabo wykształconego człowieka w sobie. Ktoś trafnie zauważył, że my jesteśmy brakującym ogniwem między przodkami człowieka a człowiekiem.

  36. @ Tanako,

    Jakakolwiek prawda objawiona, przyjęta na wiarę , kłóci się z naturą człowieka niefałszywego, wiernego swym naturalnym pokładom dobra.
    Tak, wierność – a nie wiara.
    Bardzo się z Tobą zgadzam w tej dyspucie.
    Jeśli dobre prawdy czynić, to dzięki wierze, ale w człowieka. To dopiero wiarygodne przesłanie.

    Tymczasem na blogach trwa obłędne i niesmaczne, pogańskie roztrząsanie gestów władzy, w podtekście z niuchaniem, co też tym razem władca samowładny kaprysem swym – i komu – nakaże.
    Jakiż to racjonalny w swym materialiźmie dowód zeświecczenia wiary; wiary w człowieka – byle na stanowisku 😉
    Po kultach wspólnot plemiona ludzkie poznacie, jak mawia moja Księgowa.
    Pozdrawiam.

  37. Tanaka
    20 września o godz. 14:48

    Kopernik, Szopen, Moniuszko, Curie-Skłodowska…

    Kochanowski, Mickiewicz, Słowacki, Norwid, Prus, Sienkiewicz, Reymont, Miłosz…

    Wszyscy królowie polscy… oto ci, co mieli słabo wykształconego człowieka w sobie, brakujące ogniwo.

    A oto ci, co mieli mocno wykształconego człowieka w sobie, ludzie: Bierut, Gomułka, Cyrankiewicz, Gierek, Jaruzelski.

  38. Gekko
    20 września o godz. 16:59

    Pozdrawiam

  39. Atalia 8.09
    Widocznie zagrozili Głódziowi dożywotnią abstynencją jeśli działki zabranej dzieciom nie przyjmie w darze.
    Skazywać na takie męki Arcybiskupa ??? kto to słyszał
    No i Ci biedni ofiarodawcy NIE SWOJEGO.
    Więc zlitował się nad biedakami i co zrobić – hoduje tam teraz daniele.

  40. zezowaty
    20 września o godz. 21:27

    Myślałem, że hoduje barany z PO, a tu okazuje się, że… daniele.

  41. @ Atalia – królowie polscy… taaak, jeżeli o nich mowa, to prawdziwi władcy byli jeszcze za czasów poły pogańskich, tak do końca Piastów, później już jeno popiół bez diamentu.
    Kopernik – Niemiec, Szopen – Francuz, Mickiewicz – Litwin (sam się przyznał! 😀 ), Curie-Skłodowska – ateistka, Prus – spirytysta, Miłosz – ujadający kundelek itd…. 😛 Lista do poprawki.
    O Piłsudskim nie wspomnę przez miłosierdzie.

  42. Pytanie do tych, którzy usiłuja tłumaczyć słowa papieża „na swoje” – czy dogmat o nieomylnosci papieża już nie obowiązuje?

  43. Mam wrażenie, że to wszystko już kiedyś widziałem. Było to w latach 80-tych ubiegłego wieku, gdy w Moskwie nastał Gorbaczow. On też zaczął mówić niewygodne rzeczy i w takim na przykład NRD zaczęto cenzurować radziecką prasę, żeby ludzie o tym się nie dowiedzieli.
    Ale to nie działało nawet wtedy i NRD się po kilku latach zawaliło.

    Teraz też spodziewam się przemilczania i ukrywania nowych zaleceń z centrali przez krajowy Episkopat. Ale to też nie zadziała.

  44. !
    20 września o godz. 22:54

    Kopernik – Niemiec – czy to cokolwiek zmienia, skoro mowa o niepełnych ludziach? Kopernik czy nawet Leonardo Da Vinci,według klasyfikacji Tanaki, to i tak ci, co mieli słabo wykształconego człowieka w sobie, co są brakującym ogniwem.

    Najważniejsze, że ty masz w sobie w pełni wykształconego człowieka, że ciebie Tanaka zaliczy do ludzi i nie nazwie brakującym ogniwem.

    Co innego Mickiewicz czy Kochanowski. O, tak, co innego, Mickiewicz to brakujące ogniwo, Kochanowski i Kopernik to brakujące ogniwa. Natomiast ty i Tanaka to w pełni ludzie.

  45. Pytanie ,dlaczego polski KK jest taki a nie podobny do zachodu.?Bo purpuraty jak ten dyrektor ,co kazał zlizywać śmietankę z kolana ,wylizyją swoje zasługi za obalenie komuny ,przetrwanie zaborów ,i takie inne tam.A może ktoś pojedzie do Bułgarii-600 lat okupacji ,komuny tyle ale gorszej co u nas ,i sprawdzi jak zachowują się Popi.?

  46. Atalia
    No popatrz , sama ???? piszesz o baranach Głódzia.
    Atalia to pewnie taka owieczka
    czy też baran z damską końcówką ?
    Może to danielka ?
    Byłaby to niezła marka dla wódki w dodatku
    z takim wprowadzeniem – sukces murowany.

  47. zezowaty
    21 września o godz. 15:07

    No, popatrz, popatrz, zezowaty to pewnie taki osioł, by nie powiedzieć: cap albo wałach?

  48. W odpowiedzi polskie pomidory głoszą z ambony „dawaj aż zaboli”.

  49. Niech żyje prorok Doda.
    Miała świętą rację, biblię napisali faceci na prochach i winie i żaden Franciszek tego nie zmieni.
    Dyskutowanie z takim terlikowskim jest jak sikanie pod wiatr, jak nie wiesz jak to jest to spróbuj.
    Niech żyje republika wolna od głupoty. Tylko Wy możecie tego dokonać, młodzi i bez zachamowań. Do roboty!

  50. „Twarda jest ta mowa Franciszka. Oj twarda /…/
    …którzy raczej byli ćwiczeni w tym, że to świat ma się nawracać, a nie Kościół” ?

    No – którzy?

    „Papież nakłania katolickich (sic!) lekarzy, żeby nie przeprowadzali aborcji /…/ Na spotkaniu z katolickimi ginekologami Franciszek nazwał przerywanie ciąży „częścią kultury śmiecia (???) ”

    Panie Redaktorze.
    Serdecznie zachęcam do mądrego i odważnego komentarza, bo jest Pan, jak się zdaje, wyznawcą twardej mowy ex officio.
    Aby zachęcić (lub może odwrotnie?), moim zdaniem, twarda mowa Franciszka jest o zawracaniu kijem nauki, będąc ćwiczeniem, że to właśnie świat ma się do kościoła przystosować i to pod groźbą wsadzenia go do śmieci. A może pod groźbą śmierci.
    No owszem, twarda to mowa.
    Reszta, ta mowa do wewnątrz, o miłości i ubóstwie – to ornamentyka.
    Kształt wewnętrzny Kościoła ma znaczenie tylko o tyle, jak to wnętrze przemawia do wcale niemałej reszty świata poznawalnego, obdarzonego cywilizacją.
    Z uszanowaniami.

    PS Mam nadzieję, że na ten głos nasze władze lekarskie i ministerialne nadążą z drukiem certyfikatów i emblematów lekarza-katolika.
    Szkolenia w nie wykonywaniu obowiązków zawodowych (nie tylko z tego tytułu) nie są za to już wcale u nas potrzebne.
    Bo następnym twardym słowem Franciszek zapewne potwierdzi głos znad Wisły, że Katolik leczyć się może i leczy wyłącznie – katolika.
    Takie who-is-who będzie wkrótce niezbędne dla zdrowia i dla enefzetu.

  51. Gekko
    Przeczytałem i mam parę słów.
    Papież „Wezwał ginekologów do słuchania przede wszystkim własnego sumienia”. Po raz tysięczny zapytałem ściany, co to „sumienie”. Nic nie odpowiedziała, więc wnioskuję, że nie zrozumiała. Czyli chyba czegoś takiego jak sumienie nie ma. Ale też można domniemywać, że skoro katolicki szaman odwołuje się do indywidualnego sumienia, to chyba nie zakłada istnienia 7 miliardów sumień – w tym sumień innowierców, bandytów, papugomałp, ateistów – z których każde jest ukształtowane inaczej, lecz zakłada, że każdy ma identyczne sumienie dane wyłącznie przez judeo-chrześcijańskiego Boga, tylko niekoniecznie o tym wie. Wystarczy jednak, że posłucha szamana i się zaraz dowie. Bo na to wygląda, że sumienie to jakiś odrębny od jego nosiciela duchowy byt dany przez Boga, będący kontrolerem i naprawiaczem zachowań. Mam serce, wątrobę, ślepą kiszkę i sumienie. No i mam duszę i ducha – też odrębne, samoistne byty. Ojej, ale mam również anioła stróża! A niech cię chudy Mojżesz – mam też w sobie szatana! Ileż to się w jednej mrówce mieści! Nie idzie się połapać. Więc może powiem, chrzaniąc te różności: Panie Franku, niech Pan nie kręci. Skoro się Pan odwołuje do domniemanego wewnętrznego kontrolera zwanego „sumieniem” (którego Stary Testament nie zna, więc nie zna go i Bóg), to przecież nie apeluje Pan do sumień dowolnych – na przykład do sumienia ateisty, który nie ma, niemoralna jego mać, sumienia – lecz do sumień ukształtowanych przez Pański Kościół. Inaczej mówiąc, domniemane sumienia są po prostu stereotypami moralnymi, aforyzmami wbitymi w zaczadzone głowy sposobem powtarzania miliony razy, że na przykład aborcja jest mordowaniem człowieka. Czyli trochę w bok od tego, co mówi nauka. Ale załóżmy, że kijanka to człowiek. To czemu Pan sam nie słucha własnego sumienia i nie protestuje przeciwko ośmieszaniu
    moralności antyaborcyjnej karą dwóch lat odsiadki za morderstwo na człowieku, czyli zabójstwo z premedytacją? Dwa lata – jak dla brata za okrutne, zaplanowane, przygotowane i wykonane morderstwo! Jasne – Pan nie jest od uchwalania świeckiego prawa. Ale przecież nie kto inny, tylko Pańskie owieczki wywojowały taką karalność za zbrodnię aborcji. Czemu więc, zamiast krzyczeć pod niebiosa: „Kijanka to człowiek! Za morderstwo na kijance – dożywocie albo czapa!”, krzyczą pod niebiosa: „Dwa latka!”, a Pan nic na to? Czyli co – kijanka to niecały człowiek? Powiedzmy: „trochę-człowiek”? Ale stwórca takiej istoty nie przewidział. I co teraz?
    Ano nic – brak logiki i konsekwencji w religiach nigdy wiernym i szamanom nie przeszkadzał. Na przykład: pierwszego dnia Bóg stworzył światło, dopiero czwartego -źródła światła. I guzik komu do tego. Więc nie taki Franek…ten…jak go malują.

  52. Z przykrością zauważam, że mowa Franciszka, chwilowo będącego papieżem, nie jest twarda w proteście przeciw trwałemu zasyfianiu mózgów sposobem religijnego indoktrynowania 3-4-letnich przedszkolaków, a nawet w ogóle jej nie ma, choć polski Krk jest bardzo twardy w proteście przeciw ta zwanemu przez niego „odbieraniu dzieci rodzinom” i zmuszaniu do pobierania nauk od 6 roku życia.

  53. Cwany ten Franciszek jak cholera! Dowód? Wszyscy – no prawie wszyscy – kupują jego propagandę bez mrugnięcia.
    Tak jakby nie widzieli o co w tym wszystkim chodzi. A chodzi o odbudowanie hegemonii Watykanu, która się trochę skurczyła.

  54. @ Jerzy Pieczul

    Trafnie Pan odnosi się do wykorzystanego w cytowanej wypowiedzi konstruktu sumienia, jako narzędzia psychomanipulacji, będącego w ten sposób zaprzeczeniem istoty etycznego pojęcia sumienia.

    Kościół posługuje się różnymi, ale z zasady prostymi technikami manipulacji, czego przykładem jest cytowany apel do lekarzy.
    Mianowicie, „sumienie” występuje w Kościele w dwóch postaciach*:
    a/ sumienie właściwe
    b/ sumienie błędne
    Pierwsze jest to sumienie prawdziwe , czyli …słuszne, ponieważ opiera się na „obiektywnej rzeczywistości moralnej”.
    Moralność słuszna z kolei, wedle kk, w swym rzeczywistym obiektywizmie, oznacza podporządkowanie się granicom zachowań wyznaczonym przez kk.
    To drugie, sumienie błędne , przybiera – dla kontrastu – różne formy „zaburzeń wartościowania moralnego”, czyli nieposłuszeństwa kościołowi, a to bywa: ‚szerokie’, ‚przytępione’, ‚ciasne’, ‚lękliwe’, ‚skrupulanckie’, albo wręcz ‚faryzejskie’.
    Wszystkie te wymienione błędne sumienia, czyli zboczone z drogi wyznaczonej przez kościół, są de facto wyzuciem z sumienia, czyli sprzeniewierzeniem się woli kościoła i wykluczeniem z rzeczywistego świata moralności właściwej tej organizacji.
    Dotyczą więc a priori wszelkich osób, których postawy i zachowania wynikają z aksjologii innej niż katolicka.
    Na tym polega etyczny wymiar nauk kościoła i wezwań do sumienia, głoszonych „twardą mową’ ex officio.

    W tym kontekście, wezwanie sumienia skierowane na zewnątrz, do świata nie zawłaszczonego władzą kościoła i nie zdefiniowanego w cywilizacji współczesnej przynależnością wyznaniową (np. apel do grupy zawodowej a nie religijnej, jaką są lekarze) jest niczym innym jak insynuowaniem totalitarnej władzy doktryny katolickiej nad całym światem i każdym człowiekiem, usiłującej manipulować poczuciem dogłębnej winy każdej jednostki, ‚grzeszącej’ moralnością nie wyznaczaną nakazami instytucji.
    Świat rzeczywisty „sumienia” i moralności tego kościoła opiera się na strachu świata zewnętrznego przed nieposłuszeństwem nakazowi …miłości i ubóstwa, ochrony życia, braterstwa i wszelkich innych humanistycznych wartości, instrumentalnie zawłaszczonych jako …narzędzie budzenia strachu!

    Nie przypadkiem więc, słowa Franciszka odbierane są przez akolitów jako twarde , gdyż narzucają, tak wewnątrz jak i na zewnątrz, posłuszeństwo wobec instytucji – pod groźbą odarcia nieposłusznych z godności i prawa do własnego, „błędnego” sumienia.

    Oczywiście, o ile Pan Redaktor nie wyprowadzi nas z błędu, co do przesłania pojęć zawartych w tytułowym wpisie… 😉

    PS
    *) O sumieniu, jako sprawności w podporządkowaniu się nakazom kk (co wykorzystałem we wpisie, cytując dosłownie), można dowiedzieć się ze źródła, np. tu:
    http://www.przewodnik-katolicki.pl/nr/spoleczenstwo/slowniczek_pojec_etycznych_sumienie1.html

  55. Przez zachowania i słowa Franciszka Jan Paweł II strasznie się zestarzał.

  56. Gekko
    Dzięki za sumienną i wyczerpującą (przynajmniej dla mnie) egzegezę pojęcia sumienia.
    Już wiem, ze jestem posiadaczką sumienia BŁĘDNEGO.
    Pozwoli mi to spać spokojnie. Chociaż… o kurcze! Spać spokojnie mogą tylko ludzie o CZYSTYM sumieniu.
    Chyba będziesz musiał wprowadzić poprawkę.

  57. @ mag

    Posługiwałem się w jej egzegezie nomenklatura katolicką, stąd być może moje ubóstwo słownictwa.
    Z tym zastrzeżeniem, uznałbym dochowanie CZYSTOŚCI sumienia prędzej za śluby panieńskie, a co najwyżej zakonne (ach, ci redemptoryści…).
    Bo przecież czyste sumienie błędne to jawny grzech, a błądzą wszyscy, co nie zamknięci, bo przecież winni oni wszyscy…i tak dalej, odwieczne kazanie z górki stacza się w świat… 🙂

    Solucja na to jest – opuncja 😉

  58. gekko
    Chyba ze na odwrót.
    Rozwiązanie przez solucję opuncji.
    Z tym gotowam się zgodzić.
    Pozdro

  59. mag

    a skorpiony
    przez punktację
    nawiązują
    swą
    relację
    ________
    tag: Sławomirski

  60. gekko
    Tyz prawda.
    Nie mam uwag.

  61. „Uważajcie, by nie ulec duchowi karierowiczostwa…” niech pan weźmie to sobie do serca. Łatwiej zobaczyć źdźbło w oku bliźniego niż belkę we własnym oku.

  62. Punkt 3 wypowiedzi jest kwintesencją tego jaką postawę powinni prezentować duchowni katoliccy. Co się zresztą dzieje na ogromną skalę. Chodzę do kościoła wiele lat i jeszcze nigdy nie słyszałam od księdza: „kradnij”, „obrażaj”, „nienawidź” itd. Zawsze nawoływali mnie do postaw moralnych z punktu widzenia społeczeństwa. Stąd moje ogromne niezrozumienie dla ludzi, którzy tak nienawidzą Kościoła i tak bardzo chcą z nim walczyć.

  63. Polski Episkopat dal wykladnie: Franciszkowi chodzi o ubostwo. Ubostwo duchem