Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

2.09.2013
poniedziałek

Religię ze szkół wyprowadzić!

2 września 2013, poniedziałek,

Gdyby dziś w Polsce pojawił się Jezus z Nazaretu i otrzymał misję zreformowania rodzimego Kościoła, zacząłby ją od wyprowadzenia religii ze szkół.1.
Biskupi chcieli mieć religię w szkole? Państwo się na to zgodziło. Kościół chciał mieć ocenę z religii na świadectwie? Dostał bez zbędnych dyskusji.

Chciał Kościół, by lekcje religii odbywały się w środku innych zajęć tak, by uczniowie nie rezygnowali z katechezy zbyt łatwo? Taka praktyka jest wciąż często spotykana w polskich szkołach.

Chciał Kościół, by pensje katechetów, duchownych i świeckich wzięło na swe barki państwo? Tak też się stało. Chce Kościół religii jako przedmiotu na maturze? Pożyjemy, zobaczymy…

Czy jednak – mając tak komfortowe warunki do nauczania religii i wciąż walcząc o zwiększenie stanu posiadania – Kościół odnosi spektakularne sukcesy katechetyczne? Nie.

2.
Po pierwsze dlatego, że nauczanie religii w obecnej formie jest nudne. Wystarczy zapytać przypadkowego ucznia, co sądzi o lekcji religii, by wiedzieć, że jest ona traktowana jak dziura w moście.

Po drugie, dla wielu katechetów, szczególnie księży, to przykry obowiązek. Wielu wikarych zaś, słyszę to nie od dziś, mówi, że nie po to zostawało księżmi, by przez 45 minut zabawiać się w opiekuna kilkunastu dzieci. Co innego, gdyby lekcja religii odbywała się w salce przy kościele – „wtedy mógłbym – powiadają – wprowadzić także elementy formacyjne”.

Po trzecie i najważniejsze: biskupi, jeśli idzie o nauczanie religii w szkole, nie mają sobie nic do zarzucenia. Tryskają samozadowoleniem: przecież, mówią, nie tylko, że wprowadziliśmy religię do szkół, to jeszcze katecheci są pełnoprawnymi nauczycielami. Pełen sukces duszpasterski.

Czy jednak „efektywność administracyjna” ma być kryterium skuteczności nauczania religii? Nie!

3.
Jak bardzo jeszcze status religii jako przedmiotu w szkole musi upaść, by biskupi zrozumieli, że dziś – na początku XXI w. – „chrześcijaninem się nie rodzisz, ale się nim stajesz”. Stajesz poprzez wolny wybór, pociągające i wiarygodne świadectwo tych, którzy głoszą Dobrą Nowinę. A nie przez to, ile godzin religii uda się Episkopatowi zapewnić w systemie szkolnym.

Dlatego mam poczucie graniczące z pewnością, że gdyby dziś w Polsce pojawił się Jezus z Nazaretu i otrzymał misję zreformowania rodzimego Kościoła, to zacząłby jego odnowę od wyprowadzenia religii ze szkół. Może kiedyś, oby nie było za późno, zrozumieją to także polscy biskupi.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 124

Dodaj komentarz »
  1. Gdyby Jezus z Nazaretu sie zjawil, zostalby obwolany nie-Polakiem, kiepskim chrzescijaninem, a od Episkopatu dostalby nakaz milczenia

  2. Szanowny Panie Jarosławie, słowa „chrześcijaninem się nie rodzisz, ale się nim stajesz” są słuszne, jako że życie jest stawaniem się i zanikaniem, ale następujące po nich Pańskie słowa „Stajesz poprzez wolny wybór, pociągające i wiarygodne świadectwo tych, którzy głoszą Dobrą Nowinę” są oczywiście sprzeczne z praktyką chrztu niemowląt. Ochrzczony osesek jest już administracyjnie, że tak powiem, chrześcijaninem, choć nie z własnego wyboru. Krk wiedział, co robi wprowadzając chrzest niemowląt, którego w dodatku zatrzeć nie można, choć nawet przestępstwa ulegają zatarciu. Tak więc Pańskie słowa o wolnym wyborze są tylko życzeniem, żeby nie powiedzieć – chrześcijańską mantrą („Bóg dał rozum i wolną wolę”). Potem, możliwie wcześnie następuje religijna indoktrynacja – również bez udziału woli dziecka, bo cóż ono jest w stanie wybierać – czyli wbijanie w puste główki chrześcijańskiej ideologii. I kiedy już nastolatek ma głowę nabitą jedynym Bogiem w trzech osobach, Pan powiada, że teraz możez sobie wybierać wiarę. Wolne żarty. Nauczą dzieciaka tylko pasania krów, a jak dorośnie, pozwalają mu wybrać dowolny zawód. Wolny wybór, proszę Pana, byłby wtedy, gdyby dziecku nie zawracano głowy nie doświadczanymi w żaden sposób bogami, chroniono je przed wszelkimi religijnymi indoktrynacjami, a dopiero w którejś klasie, kiedy się zaczyna nauka historii, wprowadzono naukę o religiach świata. RELIGIONZNAWSTWO, nie religijną indoktrynację. Dziecko od urodzenia skażone jedną religią ma wolny wybór! Wie Pan dlaczego tak nieliczne są chrześcijańskie sekty praktykujące, zgodnie z przesłaniem Nowego Testamentu, chrzest dorosłych? No właśnie.

  3. „Czy jednak „efektywność administracyjna” ma być kryterium skuteczności nauczania religii? Nie!”

    Oczywiście, że nie „ma być” i nie jest, tylko aż dziw, że szanowny Red. Makowski przyjmuje pozę naiwnego Prostaczka, który ani nie dostrzega ani nie chce dostrzec celów katechezy w wykonaniu Polo-KK.
    Nadmienię więc, że celem takiego systemu „katechezy” jest zawłaszczenie demokratycznej władzy i zastraszenie ewentualnych młodocianych odszczepieńców od niewoli i ich butnych rodziców.
    Co w sumie ma na celu pogłębienie i poszerzenie władzy organizacji de nomine wyznaniowej a de facto – totalitarnej nad przypadkowo, de iure, wolnym społeczeństwem.
    A to udaje się Organizacji świetnie i coraz lepiej – między innymi, dzięki nieustającym zdziwieniom kształtujących opinię Prostaczków nad niepojętymi ścieżkami wypaczeń systemu, jakże przecież szlachetnego.
    Tym sposobem, możemy mieć pewność co do losów mimowolnego Patrona zawłaszczonego przez Organizację, na ziemskim padole, gdyby zstąpił nań gdzieś w okolicach pomiędzy Wisłą a Odrą.
    Historia lubi się powtarzać jako tragifarsa, więc w miejsce ukrzyżowania, czekałby Go zapewne zakaz wystąpień publicznych, a na wschód od Wisły – niewykluczone że wysłanie z powrotem do nieba Jedwabnym szlakiem, na wrotach od stodoły.

    A ja bym prosił o nieco chociaż bardziej wnikliwe zdziwienia na blogu – jesteśmy przecież dorośli, a czytać można i po 22:00.
    Z uszanowaniami 😉

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Gdyby Jezus dziś się pojawił w Polsce, to by zwymiotował.

  6. Gdyby w Polsce pojawiłby się dziś Jezus z Nazaretu, usłyszałby co najwyżej wyp……aj Żydzie! I tyle.

  7. Gdyby Jezus objawił się w Polsce to (cytuję nie moje zdanie): ‚zapytaliby go czy wierzy w Ojdyra i Polskęzbawa oraz zamach smoleński, a jak nie – to „spieprzaj dziadu, my się tu sami zbawimy”.

  8. Wyprowadzić religię , a wprowadzić przyśpieszone kursy robienia skrętów z „maryśki” , w szkole zwolnić uczniów z obowiązku słuchania nauczycieli, wprowadzić naukę obsługi karabinów maszynowych zabijających w interesie globalnych braci którzy zagarnęli polskie banki , obedrzeć dzieciaków z wyrzutów sumienia, aby bez grzechu mogli obsługiwać drony „chirurgicznie” zabijące przeciwników których język jest niezrozumiały, kultura obca, a religia niepojęta, itd , itd.
    W czasach pogardy dla wartości moralnych, w czasach totalnej obłudy politycznej,
    w czasach braku elementarnej suwerenności ekonomiczej i politycznej składać takie propozycje to grzech .

  9. Tak się nieco zadumałem: czy w tej obecnej „Polityce” w ogóle wyobrażalny jest jakiś z lekka pozytywny artykuł o Kościele Katolickim, czy też to beznadziejnie nudne już „młotkowanie” jest jedyną linią redakcyjną?

  10. @stern „Tak się nieco zadumałem: czy w tej obecnej „Polityce” w ogóle wyobrażalny jest jakiś z lekka pozytywny artykuł o Kościele Katolickim”
    .
    „Polityka” w miare wiernie opisuje rzeczywistosc. Tak wiec „jakiś z lekka pozytywny artykuł o Kościele Katolickim” nie jest wyobrażalny.

  11. Cale szczescie ze tego problem moje dzieci juz nie przerabiaja. Wyjechalam z dwojka dzieci z togo bagna zascianka do USA. I moje dzieci na emerytow jak i podatki, na to placic juz nie beda.

  12. Szanowny Panie,
    właśnie stoję przed dylematem, czy posłać mojego 5 letniego syna na religię w publicznym i samorządowym przedszkolu w Krakowie. Już sam fakt, że muszę się nad tym zastanawiać wydaje mi się oburzający. Przecież dyrektorzy przedszkoli nie są w żadnym stopniu zobowiązani do organizacji religii na tym poziomie nauczania, a jednak wprowadzają lekcje religii dwa razy w tygodniu po 30 minut (to więcej niż trwają zajęcia gimnastyki korekcyjnej, tańca, rytmiki, angielskiego, kółek plastycznych itp.) Po drugie rodzice nie są informowani przez panią Dyrektor, że lekcje religii będą i czy rodzice chcą swoje dzieci na nie posyłać. Po prostu dziecko w pewnym momencie informuje rodziców, że w przedszkolu był ksiądz. Ale rodzice nie znają tego księdza, nie wiedzą, czy ma jakiekolwiek przygotowanie pedagogiczne i jakimi metodami pracuje (podejrzewam zresztą , że ksiądz nie ma pedagogicznego wykształcenia). Mimo tego, nie widziałam wśród rodziców specjalnego poruszenia z tego powodu. Wszyscy traktują ten proceder przedszkola jako naturalny, przeźroczysty i nieszkodliwy. Tymczasem wpajanie już tak małym dzieciom ciekawym funkcjonowania świata, że wszystko na tym świecie stworzył Bóg, wszystko zależy od niego a nieposłuszeństwo karane będzie piekłem sprawia, że jako dorośli nie czujemy w sobie odpowiedzialności za własne życie, pozwalamy sobą manipulować i jesteśmy generalnie społeczeństwem mało obywatelskim.

  13. stern
    Nie zauważyłeś, że z lekka pozytywne artykuły piszą właśnie pan Makowski i pan Szostkiewicz? Że nierzadko krytyczne wobec Kościoła? Toż na tym polega niesłużalcza pozytywność! Może Ci się myli postawa autorów artykułów z ich komentatorami, z których spora część złudzeń co do roli Kościoła we współczesności nie mają, jak i nie mają ich co do wiary w krasnoludki.

  14. @Wojciech K. Borkowski. Rozumiem, że według Ciebie, można się stać moralnym na rozkaz, najlepiej jeszcze, gdy te rozkazy wydają wątpliwi moralnie księża . Ot, przykład pierwszy z brzegu: list episkopatu o trzeźwości w sierpniu czyta kapłan, który sam nie radzi sobie z alkoholem. Albo drugi: ksiądz, ojciec dwójki dzieci gromi z ambony tzw związki nieesakramentalne. Czy wiecej przykładów przytaczać ? KK zachwycony jest statystykami, a nie rzeczywistymi efektami szkolnej katechezy . Ważne jest, ilu uczniów uczęszcza na lekcje religii, a nie to, czy bedą przyzwoitymi ludźmi . Zauważ, że mimo ponad dwudziestoletniego masowego katechizowania nie jesteśmy bardziej moralni niż np Skandynawowie, ktorzy do religii są dość mocno zdystansowani.

  15. Wyrzucic religie ze szkol natychmiast. Wyrzucic kk ze sluzb mundurowych. Opodatkowac i rozliczac bandziorow jak kazdy inny biznes.

  16. Ryba 25
    Więcej: z powodu istnienia religii nie jesteśmy bardziej moralni od czasu, jak Kain zabił, a mama skradła. Bezpośredni wpływ religi na morale dużych społeczeństw jest zerowy lub prawie zerowy. Być może inaczej jest w małych sektach i chyba inaczej było w przeszłości plemiennej.

  17. @Borkowski
    Religia jest zrodlem demoralizacji polakow.

    Zadna ostoja wartosci moralnych. Skad ty to wzieles. Uzasadnij. Jak zlodziej, cwaniak, klamca, wyludzacz, przestepca, zabojca, pozegacz, pedofil i zwykla kurwa sluza ci za wartosci moralne. Wyobrazam sobie jakim jestes charakterem.

  18. Kosciol jest to po prostu biznes, ktory zajmuje sie handlowaniem wiara, a religia w szkole jest sposobem na powiekszanie liczby konsumentow. Nawet mnie to nie oburza. Kazdy, kto prowadzi jakis interes robi wszystko, aby osiagnac sukces finansowy. Ksieza to jest armia ludzi, ktora musi z czegos zyc i miec w miare zabezpieczona starosc.
    Nie wymagajmy od nich, aby byli lepsi od nas.

  19. Jak zobaczyłem, myślałem że to Hartman napisał 🙂 A tu Pan Redaktor. Gdy dwóch mówi to samo, to nie jest to samo. Podobnie prymas Kowalczyk: zasłynął ostatnio z kilku światlejszych wypowiedzi, a tu nagle coś takiego, żeby religia była obowiązkowa. Ja to pozytywnie przyjąłem, bo to musiałaby być zupełnie inna religia, taka „dla wszystkich”. Inna sprawa, czy to jest możliwe. Ale tu dogadaliby się myślę Makowski z Kowalczykiem. Można bowiem być wierzącym lub niewierzącym, ale to i owo dobrze jest wiedzieć. Paleta religijna społeczeństw wiele mówi o tym, jakie te społeczeństwa są. To bardzo ważna wiedza, dlaczego tego nie uczyć. Może wyrośnie mniej ignorantów, technokratów i hejterów.

  20. Pan Redaktor pisze:
    „Religię ze szkół wyprowadzić!”

    A moze znacznie prosciej byloby wyprowadzic z Polski „czolowych publicystow”?

  21. Tylko nie wyprowadzać.Niech zostanie jak najdłużej.Bezmozgowie dla celów doraźnych -robienie kasy dla utrzymania pałaców i zakąski z jeleniowatych -przegrywa strategie.Kumaty wysłucha baśni o Adamie i Ewie i po lekcji biologii ,dochodzi do wniosku ,ze ktoś tu kłamie.Kumaty wie ,że aby być kimś musi zdać egzaminy z nauk przyrodniczych.Więc się uczy.Nie kumate ,bez ambicji ,nie uczą się religji a przy okazji i innych przedmiotów i zasila miliony niedouków.Co widać na uczelniach i poziomie tzw magistrów uczonych za pieniądze.Bo prywaciarze nie są gorsi od biznesmenów kościelnych i tez się bogacą.I gitara wszyscy są zadowoleni.A ciemny lud wszystko kupi.

  22. 2022 – wnuk Makowskiego: Religię ze szkół wyprowadzić.

    2033 – wnuk Makowskiego: Religię ze szkół wyprowadzić.

    2076 – późny wnuk Makowskiego: Uff, wyprowadzono!

    2098 – wnuk późnego wnuka Makowskiego: A może by wprowadzić…

    2152 – późny wnuk późnego wnuka Makowskiego: Religię do szkół wprowadzić.

  23. Kościelni lamentują jak to są prześladowani, a nie sposób nie zauważać ich obecności wszędzie. Przypominają o sobie na różne sposoby – a to tablica, w pasie drogowym, nawołująca do żegnania się, a to baner sporych rozmiarów propagujący popadanie w obłęd, wszak rozmowa z „duchem” tylko o obłędzie może świadczyć, a taki właśnie baner wisi na kościele obok którego czasami przejeżdżam. Treść jego jest taka:” Kiedy ostatni raz rozmawiałeś z Bogiem?” Mam ochotę powiesić w pobliżu odpowiedź: „Wtedy, gdy przestałem brać leki przepisane mi przez psychiatrę”
    Pisze tu o prowincji, czyli tej prawdziwej Polsce, która różni się znacznie od zdegenerowanych dużych miast; to tutaj baby obładowane zakupami, padają na kolana przed kościołem, krzyżem, a nawet plebanem.
    A ludzie tu tacy wierzący, że jeden przed domem postawił sobie potężnych rozmiarów krzyż. Inni zobaczą i pójdą w jego ślady – będzie to taki katolski szpan – kto ma większy.
    PS. Poczytajcie co ten łowicki biskup wygadywał na kibolskiej górze do chłopstwa!
    Powinni go stamtąd natychmiast zabrać do Tworek!

  24. Jak widze w Polsce wprowadza sie juz religie w przeszkolu ,proponuje
    zaczac od zlobka albo nauczac juz meskie plenniki i koniecznie
    wszystkie komorki zaplodnione in vitro ,toz to przeciez tez ludzie ?..
    Pozdrawiam
    ps.
    Ale u Was mozna sie posmiac …
    Gdyby Jezu z Nazaretu przybyl do Polski to musialby zapewne
    uzyc cudow aby cos zmienic … bo przepraszam „na gebe” to sie w Polsce wierzy tylko biskupom …

  25. Pociesza mnie jedynie własny przykład – jako rocznik ’74 chodziłem na religię do „domu katechetycznego” od I do jakiejś VII klasy i do kościoła w niedzielę. Potem przeczytałem „Mitologię Greków i Rzymian”, potem mitologię egipską, hinduską, Czarnego Lądu i jeszcze kilka innych (była taka „czarna seria” – może ktoś pamięta 🙂 i jakoś „przełączyło mi się” w głowie, że to wszystko MITOLOGIE – łącznie z chrześcijańską. I na tym skończyłem sformalizowaną edukację religijną. Pozostało mi tylko wkurzanie się, na kolejne ustępstwa wobec KRK dla doraźnych interesów politycznych. Teraz – jako ojciec 5-latka – chronię go jak mogę przed indoktrynacją religijną i na szczęście widzę, że traktuje aniołki (podrzucane przez babcię) jak inne postacie z kreskówek – a nawet gorzej bo ich nie rysuje i nie wymyśla o nich historii 🙂 jedyny problem to nie bardzo wiem jak wytłumaczyć mu i oswoić go z nieuchronnością śmierci – on bardzo się tym przejmuje i przyznam, że załatwienie tego problemu taką czy inną religią byłoby bardzo łatwe.

  26. POLSKA JEST W UE, ZAŚ MENTALNIE TO ŚREDNIOWIECZE, CO DO HIERARCHÓW KOŚCIOŁA W POLSCE,TO BLIŻEJ IM DO MUŁŁÓW ISLAMSKICH NIŻ POSTĘPOWYCH DUCHOWNYCH Z NIEMIEC, FRANCJI, WŁOCH!!CAŁA NADZIEJA WE FRANCISZKU KTÓRY POGONI TO TAŁATAJSTWO!!MOŻE BĘDZIE ROZŁAM, JA WTEDY IDĘ ZA FRANCISZKIEM!!

  27. A niechże ma polskie społeczeństwo to, na co zasługuje.
    Ktoś, kto nie ogląda tego z dystansu, nie zrozumie, że mentalność ogromnej ilości Polaków jest bardzo nieciekawa.
    Co do ostatnich słów autora, to niestety chyba nigdy nie będzie za późno (oby wreszcie choć młodzi poczuli przesyt tej totalitarnej instytucji) – można dojść do takiej konstatacji, oglądając niewolniczą umysłowość Polaków pracujących zagranicą.

  28. Mi się pomysł, aby nauczanie nie było monopolem państwa podoba. Wprowadzanie do szkół Kosicioła i organizacji społecznych łamie ten monopol – młodzi ludzie mają okazję zapoznać się nie tylko z daniem gotowym upichconym przez MEN i ZNP, ale też złapać jakąś inną perspektywę. Sami potem ocenią, co im się podoba, więc ich dorosły wybór będzie oparty o lepszą informację.

  29. Dziś mój syn ma 1 dzień w szkole i 1 zajęcia – religie. Notabene 2 x w tygodniu. Angielski i WF tylko raz ale wiadomo że szkoła musi mieć jakieś priorytety.

    Tylko czy to normalne i logiczne kiedy rodzice – w tym Ja – klną na oszołomów w sutannach za ich pazerność i głupotę. Wątpię czy 4 godziny religii by coś zmieniły poza malejącą frekwencją w kościołach.

  30. Art63
    3 września o godz. 10:56

    Wydaje mi sie że CENA- zarówno czasowa jak i finansowa religii w szkole, absolutnie nie usprawiedliwia zysków…..
    Katecheza kosztuje Państwo półtora miliarda rocznie.
    W cyklu kształcenia to 900 godzin które mogłyby być przeznaczone na przedmioty ścisłe.
    Co otrzymuje społeczeństwo w zamian?
    Wychowanie religijne daje jakieś mierzalne korzyści?
    Rozejrzyj się wokół i podpowiedz mi.
    Być może jako krótkowidz ich nie dostrzegam?

  31. Nauka i religia to dwa odrębne światy, dwa odrębne obszary ludzkiej działalności, które funkcjonują w różnych warstwach. Co do zasady są antagonistyczne. Nauka zajmuje się naturalnymi wyjaśnieniami naturalnych zjawisk zachodzących w świecie, czy też Wszechświecie, natomiast religia zajmuje się zjawiskami ponadnaturalnymi. Wynika stąd jednoznacznie, że nauka ze swej istoty jest ateistyczna, czy też agnostyczna i nie ma w niej miejsca dla Boga, Religi itp.
    Suma summarum Religia nie powinna być na siłę wtłaczana w obszar nauki, a tym samym winna zostać usunięta ze szkół.

  32. Jezus zostałby aresztowany za zniszczenie mienia, obrazę uczuć religijnych i funkcjonariuszy publicznych.

  33. Religia katolicka w polskiej szkole państwowej jest, że użyję zwrotu z lubością używanego przez niektórych, oparta na kłamstwie założycielskim.

    Nie wprowadzano religii do szkół z otwartą przyłbicą, spełniając konieczne i uczciwe wymogi prawne, lege artis, ustawowo, zasięgnąwszy właściwych rad i opinii. Zrobiono to instrukcją ministra, w czasie wakacji, by od września wszystko było bezdyskusyjnie przesądzone.
    W podobnym trybie wepchnięto krzyż do sali obrad plenarnych Sejmu: nocą, z użyciem drabiny, jak w kiepskim kinie gangsterskim.

    Nie informowano opinii publicznej, że polskie państwo w polskiej, państwowej szkole nie będzie miało nic do gadania w sprawie katechezy.

    Nie informowano opinii publicznej, że religia w szkole będzie kosztować. Wytwarzano przekonanie, że będzie uczona darmo. Biskupi siedzieli cicho i cicho siedziało polskie państwo, od ministra edukacji poczynając.

    Po kilku latach, ci sami cicho siedzący biskupi odzyskali głos. I oświadczyli: „teraz trzeba płacić za katechezę”. „Robotnika w winnicy Pana trzeba godziwie opłacić. inaczej to jest niezgodne z chrześcijaństwem”. Po prostu złodziejskie. I dalej w tym stylu.

    Miało być tak, że religia będzie na pierwszej lub ostatniej lekcji w szkole, żeby jej istnienie nie stawało się przymusem ze względu na organizację dnia uczniów.

    O stopniach z religii na świadectwie też nikt na początku nie mówił. O maturze z katechezy tym bardziej. Cisza. A potem znaną już metodą – nagłe odzyskanie głosu przez biskupów.

    Biskup decyduje kto będzie uczył katechezy, w jaki sposób, jakie kompetencje, a raczej jak bardzo niekompetentni uczący mogą być. Skargi na katechetę – wykluczone. Można pisać podania do biskupa, czyli nigdzie. Ale najlepiej nie pisać, bo to się źle odbije na karierze nauczyciela, czy dyrektora państwowej szkoły.
    W państwowej szkole powstało terytorium eksterytorialne, prywatne, podległe Episkopatowi i Watykanowi. A przez swoją ekspansywną eksterytorialność przymus, szantaż moralny, hipokryzja i podwójne standardy zakażają resztę szkoły, nauczycieli, dyrekcji, rodziców i dzieci. Zdrowa, cywilna, świecka tkanka jest zżerana od środka przez katolicki nowotwór.
    W ten sposób biskup katolicki stał się faktycznym organem założycielskim i decydującym w polskiej, państwowej szkole. Nie polskie państwo. Polskie państw nie ma nie tylko wpływu na podstawy programowe przedmiotu, ale nawet na kwalifikacje pedagogiczne katechetów.

    Szantaż moralny wobec Polski i moralny oraz ekonomiczny wobec nauczycieli, uczniów i rodziców, a z drugiej strony cynizm i niewolnicze poddaństwo wobec Kościoła kat. owocują tym, że nauczyciele namawiają i straszą dzieci, by nawet jeśli nie chcą – chodziły na katechezę, na różne kościelne imprezy, rekolekcje, przystępowały do bierzmowania itd. w czym szkoła organizacyjnie bierze jednoznacznie udział, odpowiednio adaptując grafiki zajęć, dni wolne, załatwiając transport itd.
    Wszystko to kosztuje, oczywiście nie Kościół kat., ale nie jest to publicznie przypominane.

    Polskie państwo nie chroni ani nauczycieli, ani rodziców ani dzieci nie zgadzających się na dyktat Kościoła kat i łamanie polskiej Konstytucji oraz sprzeciwianie się zasadom państwa równego dla wszystkich, demokratycznego, świeckiego, transparentnego, wolnego do korupcji zarówno finansowej jak i moralnej.
    Ci którzy się nie zgadzają na nieuczciwe stosunki muszą walczyć nie tylko samotnie, ale też nieraz przeciw polskiemu państwu zaatakowanemu przez katolicki nowotwór, będąc w jego chorej mocy.

    Katecheza w szkole państwowej wymusza na dzieciach i nauczycielach funkcjonowanie w środowisku schizofrenicznym; co innego się publicznie deklaruje, co innego się realnie dzieje, co innego mówi się, uczy i wymaga na przedmiotach naukowych, a co innego sie mówi i wymaga na katechezie.
    Na biologii wykłada się ewolucję, na religii kreację. Na fizyce wykłada się grawitację, na religii fizyczne wniebowzięcie oraz realistyczne lewitacje pod sklepieniem katedry przez pełną godzinę, codzienne, przez całe lata.
    Na przedmiotach przyrodniczych uczy się dowodzenia, weryfikowania, krytycznego stosunku do autorytetów; własnych poszukiwań, na religii – dokładnie odwrotnie: wszystko jest objawione, decyduje hierarcha, rządzi jedyna prawda, nie wolno niczego kwestionować, niczego samodzielnie poszukiwać, nie ma żadnego dowodzenia ani weryfikowania. wszystko to co niekościelne jest moralnie złe, grzeszne, dowodzi walki z Bogiem, przyłączenia się do „kultury śmierci”, a w rezultacie do zniszczenia własnej duszy i potępienia.

    Takie schizofreniczne zakłamanie nigdy nie odbywa się bezkarnie.

  34. Spora większość rodziców pobierających lekcje religii w szkole i tak by na religię (np. w salce katechetycznej) posyłała. Tylko ze w tym wypadku rodzice musieliby zapewnić dziecku opiekę, odprowadzić do i z kościoła, stracić czas a może nawet wnieść jakąś opłatę – koszty ogrzewania itp. Dlatego religia w szkole jest dla większości bardziej wygodna. Oburzenie że rodzice nie chcą wyrzucać religii ze szkół jest hipokryzją. Dlaczego mieliby to robić? Płacą w końcu podatki i uważają że taka usługa im się ze strony szkoły należy. Pewnie że system jest kosztowny, że zorganizowany jest tak by jak najwięcej dzieci zagonić na religie, że nie można się sprzeciwić – ale to nie jest sprawa szkoły. Szkoła się dostosowała tak jak i inne instytucje. Żyjemy w państwie kościelnym zorganizowanym przez wybrane przez nas demokratyczne władze. Jeżeli oburzamy się że KK się panoszy ponad miarę to wybierzmy władze które wymówią konkordat i uporządkują finansowanie Kościoła z budżetu. (Rozsądnie bo wiele działalności, np. charytatywna, jest prowadzona przez Kościół lepiej niż przez Państwo). Może to zrobić także ekipa Tuska która ma ogromną szansę na trudne reformy. Najbliższych wyborów na pewno nie wygrają a więc mają 2 lata spokojnej władzy na zapisanie się w pamięci – to może dać profity przy kolejnych wyborach prezydenckich czy parlamentarnych.

  35. WSPANIALE!
    Tanaka
    3 września o godz. 11:54

    Religia katolicka w polskiej szkole państwowej jest, że użyję zwrotu z lubością używanego przez niektórych, oparta na kłamstwie założycielskim.

    Nie wprowadzano religii do szkół z otwartą przyłbicą, spełniając konieczne i uczciwe wymogi prawne, lege artis, ustawowo, zasięgnąwszy właściwych rad i opinii. Zrobiono to instrukcją ministra, w czasie wakacji, by od września wszystko było bezdyskusyjnie przesądzone.
    W podobnym trybie wepchnięto krzyż do sali obrad plenarnych Sejmu: nocą, z użyciem drabiny, jak w kiepskim kinie gangsterskim.

    Nie informowano opinii publicznej, że polskie państwo w polskiej, państwowej szkole nie będzie miało nic do gadania w sprawie katechezy.

    Nie informowano opinii publicznej, że religia w szkole będzie kosztować. Wytwarzano przekonanie, że będzie uczona darmo. Biskupi siedzieli cicho i cicho siedziało polskie państwo, od ministra edukacji poczynając.

    Po kilku latach, ci sami cicho siedzący biskupi odzyskali głos. I oświadczyli: „teraz trzeba płacić za katechezę”. „Robotnika w winnicy Pana trzeba godziwie opłacić. inaczej to jest niezgodne z chrześcijaństwem”. Po prostu złodziejskie. I dalej w tym stylu.

    Miało być tak, że religia będzie na pierwszej lub ostatniej lekcji w szkole, żeby jej istnienie nie stawało się przymusem ze względu na organizację dnia uczniów.

    O stopniach z religii na świadectwie też nikt na początku nie mówił. O maturze z katechezy tym bardziej. Cisza. A potem znaną już metodą – nagłe odzyskanie głosu przez biskupów.

    Biskup decyduje kto będzie uczył katechezy, w jaki sposób, jakie kompetencje, a raczej jak bardzo niekompetentni uczący mogą być. Skargi na katechetę – wykluczone. Można pisać podania do biskupa, czyli nigdzie. Ale najlepiej nie pisać, bo to się źle odbije na karierze nauczyciela, czy dyrektora państwowej szkoły.
    W państwowej szkole powstało terytorium eksterytorialne, prywatne, podległe Episkopatowi i Watykanowi. A przez swoją ekspansywną eksterytorialność przymus, szantaż moralny, hipokryzja i podwójne standardy zakażają resztę szkoły, nauczycieli, dyrekcji, rodziców i dzieci. Zdrowa, cywilna, świecka tkanka jest zżerana od środka przez katolicki nowotwór.
    W ten sposób biskup katolicki stał się faktycznym organem założycielskim i decydującym w polskiej, państwowej szkole. Nie polskie państwo. Polskie państw nie ma nie tylko wpływu na podstawy programowe przedmiotu, ale nawet na kwalifikacje pedagogiczne katechetów.

    Szantaż moralny wobec Polski i moralny oraz ekonomiczny wobec nauczycieli, uczniów i rodziców, a z drugiej strony cynizm i niewolnicze poddaństwo wobec Kościoła kat. owocują tym, że nauczyciele namawiają i straszą dzieci, by nawet jeśli nie chcą – chodziły na katechezę, na różne kościelne imprezy, rekolekcje, przystępowały do bierzmowania itd. w czym szkoła organizacyjnie bierze jednoznacznie udział, odpowiednio adaptując grafiki zajęć, dni wolne, załatwiając transport itd.
    Wszystko to kosztuje, oczywiście nie Kościół kat., ale nie jest to publicznie przypominane.

    Polskie państwo nie chroni ani nauczycieli, ani rodziców ani dzieci nie zgadzających się na dyktat Kościoła kat i łamanie polskiej Konstytucji oraz sprzeciwianie się zasadom państwa równego dla wszystkich, demokratycznego, świeckiego, transparentnego, wolnego do korupcji zarówno finansowej jak i moralnej.
    Ci którzy się nie zgadzają na nieuczciwe stosunki muszą walczyć nie tylko samotnie, ale też nieraz przeciw polskiemu państwu zaatakowanemu przez katolicki nowotwór, będąc w jego chorej mocy.

    Katecheza w szkole państwowej wymusza na dzieciach i nauczycielach funkcjonowanie w środowisku schizofrenicznym; co innego się publicznie deklaruje, co innego się realnie dzieje, co innego mówi się, uczy i wymaga na przedmiotach naukowych, a co innego sie mówi i wymaga na katechezie.
    Na biologii wykłada się ewolucję, na religii kreację. Na fizyce wykłada się grawitację, na religii fizyczne wniebowzięcie oraz realistyczne lewitacje pod sklepieniem katedry przez pełną godzinę, codzienne, przez całe lata.
    Na przedmiotach przyrodniczych uczy się dowodzenia, weryfikowania, krytycznego stosunku do autorytetów; własnych poszukiwań, na religii – dokładnie odwrotnie: wszystko jest objawione, decyduje hierarcha, rządzi jedyna prawda, nie wolno niczego kwestionować, niczego samodzielnie poszukiwać, nie ma żadnego dowodzenia ani weryfikowania. wszystko to co niekościelne jest moralnie złe, grzeszne, dowodzi walki z Bogiem, przyłączenia się do „kultury śmierci”, a w rezultacie do zniszczenia własnej duszy i potępienia.

    Takie schizofreniczne zakłamanie nigdy nie odbywa się bezkarnie.
    POZDRAWIAM

  36. Red. Markowski przynosi nam oto drwa do lasu. Na blog.
    Toż wszyscy w tym lesie są przekonani (albo prawie wszyscy), że wymuszona katecheza w szkole, fatalnie – na ogół – nauczana, nie przyniosła ŻADNYCH pozytywnych efektów, ani w krzewieniu nauki kościoła, ani w wymiarze wychowawczym. Młodzież ani nie stała się moralnie lepiej „wyposażona” w stawianiu czoła życiowym problemom, ani bardziej religijna.
    Zazwyczaj po odpękaniu bierzmowania sama wypisuje się z lekcji religii albo traktuje je jako swoisty przerywnik między normalnymi zajęciami szkolnymi. Można wtedy odrobić domowe zadania, zająć się własnymi sprawami (esemesy, tablety), powygłupiać, prowokując katechetę niewygodnymi pytaniami itd. itp.
    Wielu z tych młodziaków przypomni sobie o religii dopiero przed własnym ślubem, no bo jakże to tak – bez romantycznego i wypasionego ślubu koscielnego? Tradycja to tradycja! A jak związek sakramentalny się rozpadnie, to już szlaban! Nawet jeśli spotkasz wreszcie tę prawdziwą miłość swego życia i spłodzisz z nią gromadkę dzieci, będziesz „z automatu” tym niedobrym katolikiem, niezasługującym np. na sakrament komunii. A i z chrztem tych dzieci może być kłopot, choć prof. Bartoś, były dominikanin, twierdzi, że to niezgodne z prawem kanonicznym, wg którego sakramentu chrztu odmówić nie można.
    Dajemy się terroryzować przez nasz rodzimy kk i sami sobie jesteśmy winni, że sprawuje on nie tylko rząd dusz, ale i rząd świecki usiłuje zastąpić z coraz większym powodzeniem.
    Przyznam, że szczęka mi opadła, gdy podczas tegorocznych dożynek w „mojej” gminie (mam w okolicy działkę), na estradzie, gdzie zwykle występowali lokalni notable, a potem odbywała się tzw. część artystyczna, ujrzałam prowizoryczny ołtarz. Do tej pory msza „dożynkowa” była sprawowana w pobliskim kościele, o rzut beretem.
    Widocznie dla klechów to było ZA MAŁO. Był to dla mnie kolejny dowód, że stajemy się coraz bardziej katolandem.
    W tej sytuacji hasło „wyprowadzić religię ze szkół” wydaje mi się kompletną abstrakcją.
    Kto niby miałby tego dokonać? Tusk, Palikot, Miller, a może SAM KACZOR, który szykuje się do przejęcia waaadzy?

  37. A komendant, który zdjął ze ściany, powieszony tam – co ważne – prawem Kaduka krzyż jest oskarżany o przekroczenie uprawnień(?) i bezczeszczenie krzyża!!!!!
    A czemu jak się krzyż wiesza to się go nie bezcześci, tylko jak zdejmuje?
    Oczywiście wszystko pod płaszczykiem obrazy uczuć religijnych i żeby było śmieszniej uczucia te zawsze ma obrażone ten sam paranoik.
    Doczekamy się jeszcze paragrafu na bluźnierstwo – bo przecież o to tu zawsze chodzi.
    Ha, ha, a pamiętam, że byli tacy co liczyli, że liberał Tusk zlikwiduje karalność obrazy uczuć religijnych. A ten w chytry sposób ministerstwo sprawiedliwości oddaje fanatykom religijnym! I cóż on, biedak może? Łebski facet ten Tusk.

  38. Porobił się tu konkurs na odgadnięcie cóż też rzekłby był Dżizas, gdyby okrutny ociec ponownie go był do dzisiejszej naszej (umiłowanej w Chrystusie-Panu) ojczyzny zesłał…
    Jeśli ja bym się miał wysilić, to sądzę, iż niewątpliwie trafiłby do TVN i red. Monika wespół z red. Pohanke dałaby mu taki wycisk, że święty boże nie pomoże…
    Gdybym się wysilił bardziej jeszcze, przepowiedziałbym, że IPN zadrąży Go pytaniami o faktyczną rolę Jego Matki w bitwie roku 1920, oraz – skoro jeżeli albowiem – to why dlaczego nie pomogła w innych bitwach, jak choćby w Wałęsowej „bitwie na górze”…
    Na pewno też @axiom napisałby, że to nieodpowiedzialne jest, by funkcję Zbawiciela powierzać facetowi, co nawet pojęcia nie ma czym był kiosk „Ruchu”…
    Dotąd najciekawiej zabrzmiał @! (spieprzaj dziadu!), choć inne prognozy też zabawne.

  39. problem z krzyzami w swieckich objektach mozna szybko rozwiazac. Wystarczy zaczac pobierac oplate od Krk za ich nazwijmy to „reklamowanie”!

  40. @Witold
    3 września o godz. 8:13

    kk ustanowil nielegalny monopol na rynku wiary. Jezeli to biznses jak piszesz to prawa biznesu powinny byc w stosunku do kk egzekwowane. Tym bardziej ze kk sie chawli ze popieraja polska transformacje do gospodarki rynkowej.

    Na lekcje religi w szkolach nie bylo przetargu przypominam. Byla korupcja wladzy.

  41. Antysemickie forum? Antysemicki blog?

    W polskiej państwowej szkole w sali nauczania religii jest mapa Izraela (nie ma mapy Polski). Polska dziatwa uczy się historii Izraela, poznaje dzieje Abrahama, Mojżesza, Hioba, Dawida, Salomona itd. (izraelskie postacie Noego, Józefa, Lota itd. zna lepiej niż królów Polski).

    Skąd tyle nienawiści w „Polityce” do poznawania przez Polaków historii, królów, proroków i bohaterów Izraela?

  42. atalia
    3 września o godz. 13:28
    „Skąd tyle nienawiści w „Polityce” do poznawania przez Polaków historii, królów, proroków i bohaterów Izraela?”

    Moze dlatego, ze wszelkiej masci renegaci zawsze odczuwali nienawisc do swoich korzeni?

  43. Ewa Bal
    Szanowna Ewo, na tym własnie polega psychologiczny błąd pana Makowskiego, kiedy mówi: „„chrześcijaninem się nie rodzisz, ale się nim stajesz”. Stajesz poprzez wolny wybór(…)”. Najpierw niemowlak jest chrzczony, potem – molestowany religijnie przez rodziców, wreszcie – indoktrynowany przez szamanów lub służebnice jednej religii w państwowych lub niepaństwowych przedszkolach i szkołach. A wszystko to bez udziału jego woli, której, nawiasem mówiąc, nikt nie kształtuje. Na końcu tej intensywnej obróbki (student drugiego roku psychologii wie, że najtrwalsze jest to, czym zaśmiecą głowę w najwczesniejszym dzieciństwie) stoi światły pan Makowski, który powiada: „A teraz masz wolny wybór”(!!!). Człowiek w czterometrowej celi też ma wolny wybór: może sobie chodzić w lewo, w prawo, nawet – do tyłu…

  44. @wiesiek59, „Wychowanie religijne daje jakieś mierzalne korzyści?”

    Zależy komu. Tak, jak napisałem, z punktu widzenia pojedynczego człowieka istotnych korzyści jest kilka: poznajemy podstawy naszej cywilizacji, poznajemy droge do wolności, którą przed nami kroczyli najwybitniejsci przedstaiwciele naszej kultury, uniezalezniamy sie nieco od indoktrynacji. Sprzyja to autonomii jednostki i dojrzałym wyborom życiowym.

    Natomiast w interesie systemu leży produkowanie homogenicznych, uległych postaw i formatowanie umysłów. Tego należy się moim zdaniem obawiać w zmonopolizowanej światopoglądowo szkole.

    Nb Kwestia „przedmiotów ścisłych” jest dość deliryczna – większość rodaków po 17 i więcej latach szkoły nie potrafi policzyć procenta składanego i raty kredytu. Stawiałbym nie na większą ilość godzin tylko na jakość obecnych godzin wykładowych:)

  45. Art63
    3 września o godz. 13:37

    No patrz, po czterdziestu paru latach dalej pamiętam wzór-
    „kapelusz leży na stole”- KxPxL/100……
    Ale to za KOMUNY mnie uczyli……i z matmy trójkowy byłem…..

    Ps.
    Kościoły robią wspaniałą robotę w hospicjach, pomocy biednym, fakt.
    Tyle że 95% funduszy to dotacje państwowe…….

  46. Jerzy Pieczul
    3 września o godz. 13:36
    A szanowny Pan, to tak wszystko sam wymyslil?
    Czy moze ktos nakladl Panu do glowy?
    Zastanawiam sie, na jakiej podstawie ci ktorym nalozono do glowy ” to”,
    uwazaja sie za cos lepszego od tych, ktorym nalozono do glowy „tamto”?
    Jest Pan na 100% pewny, ze to czym zindoktrynowano Pana jest wiecej warte od tego, czym zindoktrynowano innych?
    Skod ta pewnosc, ze ci, ktorzy wpajaja innym swoje zasady chca zle, a ci ktorzy
    wpoili Panu swoje, chca dobrze?
    Potrafi Pan rzeczywiscie samodzielnie myslec, czy stac Pana jedynie na bezmyslne powtarzanie wbitych do glowa frazesow?

  47. „chrześcijaninem się nie rodzisz, ale się nim stajesz”

    w otaczającej rzeczywistości raczej niemożliwe,
    jest potrzebny przedmiot podobny do religii a nazywać on mógłby się
    etyka, świecki przedmiot, prowadzić zajęcia mogliby również absolwenci filozofii
    bo takich jest sporo bez adekwatnego zajęcia, młodzi ludzie powinni zdać sobie sprawę
    że świat nie jest zbudowany na rządzy pieniądza i nie powinien tylko na kilku prostych
    zasadach trochę podobnych do dekalogu, bo religia nie jest produktem natchnionego ducha
    tylko pragmatyzmu.

  48. Levar
    Takie imputowanie ogólnikami znacznie więcej mówi o imputującym niż o jego ofierze. Ja zaś mówiłem elementarzu psychologii rozwojowej, która nie jest indoktrynacją, lecz weryfikowalną nauką. Widać Obywatel tego nawet nie liznął, więc szkoda dla Obywatela każdego słowa.

  49. Religię w szkołach zostawić.
    Nie ma lepszego sposobu na ateizację Polski.
    A że kościół sam się pierwej wykończy niż zmądrzeje i zacznie ludzi szanować, to jedno – góra dwa pokolenia i dzieciaki na historii będą się uczyć, że był tu kiedyś jakiś rzymski katolicyzm.

  50. Alla
    3 września o godz. 14:55

    Wiadomo z historii jaki chrześcijanie chrześcijanom mogą zgotować los.
    Trzeba wyciągnąć wnioski, bo ich niewyciągnięcie będzie kosztować życie wielu ludzi, a i straty materialne i mentalne będą spore.

    Dlatego nie można sobie tego odpuścić……
    To byłoby zbyt kosztowne.
    To niestety nasze małpy i nasz cyrk.

  51. Jerzy Pieczul
    3 września o godz. 14:48
    Mozes Pan i ofiara, ale z pewnoscia nie moja.

  52. Atalia – żadna z ciebie jasnowidząca, no ale to tylko ci zostaje, skoro nie masz do powiedzenia absolutnie nic sensownego, podobnie jak konfrater Levar, który rozpaczliwie stara się wmówić tu obecnym antysemityzm, nie dostrzegając go u swoich idoli.

  53. wiesiek59
    3 września o godz. 15:24
    Szanowny Panie,
    proponuje udac sie do Egiptu lub Syrii. Zobaczy Pan, ze niechrzescijanie
    tez potrafia.
    Zreszta po co szukac az tak deleko.
    W latach 30-tych ubieglego wieku niechrzescijanie zaglodzili na Ukrainie kilka milionow ludzi. Wiec nie ma potrzeby zazdroszczenia umiejetnosci chrzescijanom.

  54. Biskupom zależy jedynie na kasie, którą musieli by wydać nauczając religii na plebaniach.Zysk jest podwójny.Państwo opłaca księży lub katechetów, no i sale są za darmo.Jakość nauczania i inne względy nie liczą się.

  55. Mam obecnie 17-letnią córkę. Była ochrzczona, była u komunii, chodziła na religię, której nie cierpiała….i poszła do gimnazjum, gdzie też miała religię. W wieku chyba 15 lat miała mieć bierzmowanie, ale chciała iść z dziećmi z innego kościoła (z kolegami z podstawówki a nie gimnazjum), ale miałam problem z załatwieniem formalność, wiec nie poszła do bierzmowania w wieku 15 lat a potem już nie chciała iść wcale. Jak poszła do liceum, powiedziała że nie chce chodzić na lekcję religii, choć ja się przy tym upierałam -poszła na etykę i jest przeszczęśliwa! Teraz jest w 2 klasie LO i też będzie chodzić na etykę. tłumaczę jej, że jak będzie chciała wyjść za mąż będzie miała problem, bo nie ma bierzmowania, ale ona i tak nie chce iść na religię. Podjęła taką decyzje a ja to szanuję. I jeszcze jedno – ja jestem katoliczką, bardzo wierzącą ale nie w kościół, tylko w Pana Boga. Kocham Go nad życie, ale Jego a nie kościół, księży i całą tą gadaninę.

  56. wiesiek59
    3 września o godz. 15:24

    Zabijać nas raczej nie zaczną, więc o co się martwisz? Fizycznej możliwości odcięcia ich od koryta nie ma.

    Moje podejście jest więc pragmatyczne.
    Od kiedy dano kościołowi pełną swobodę działania, wierni z niego konsekwentnie uciekają. Mam świadomość, że kościół jeszcze sporo napsuje, sporo zniszczy, dużo wyłudzi lub wręcz ukradnie jak w przypadku komisji majątkowej, ale z roku na rok liczba chodzących na mszę i identyfikujących się z kościołem spada i spadać będzie nadal.

    A jak wiernych będzie już naprawdę mało, a ubożejący kler oczyści się tych cwaniaczków, co to do seminariów wstępowali dla kasy i ustawienia w życiu siebie i swoich bliskich, to wtedy może wreszcie stworzą coś sensownego i wartościowego.

  57. Udostępniajcie, gdzie możecie – niech dojdzie do świadomości RELIGIA W SZKOLE JEST NIEZGODNA Z KONSTYTUCJĄ

    W ostatnich dniach wiele powiedziano o religii w szkole. Warto powtórzyć kilka oczywistych stwierdzeń, których nie zauważają biskupi i przypomnieć im o istnieniu Konstytucji. Nie łudzę się, że biskupi zaczną szanować Konstytucję, traktują Polskę, jak swój folwark, korzystając ze strachu rodaków i stałych banałów o niezwykłym połączeniu losów państwa i Kościoła. Liczę na to, że prawda o bezprawnej obecności religii katolickiej w polskiej szkole dotrze do rodziców i nie zgodzą się oni na uczęszczanie ich dzieci na ten przedmiot.

    http://izakrzyczkowska.blogspot.com/

  58. musztardian
    3 września o godz. 14:39
    ” prowadzić zajęcia mogliby również absolwenci filozofii
    bo takich jest sporo bez adekwatnego zajęcia”

    Szanowny Panie,
    pan to tak na powaznie?
    Naprawde uwaza Pan, ze powierzanie wychowania mlodziezy ludziom, ktorzy sami nie potrafia sobie w zyciu poradzic i znalezc adekwatnego zajecia, jest dobrym pomyslem?

  59. Levar
    Piszesz: „W latach 30. ubiegłego wieku niechrześcijanie zagłodzili na Ukrainie kilka milionów ludzi”.
    Otóż uczynili to (zresztą ofiar było więcej) jak najbardziej chrześcijanie, tyle że prawosławni, względnie grekokatolicy, którzy odwrócili się od Boga na rzecz materializmu dialektycznego, Lenina i Stalina.
    Prawdopodobnie większość z katów była jeszcze ochrzczona w cerkwi, a i niektórzy, gdy nikt nie widział jeszcze żegnali się po trzykroć pod ikoną (na wszelki wypadek).
    Ja już się gubię, Lewarze, czy ty jesteś „lewy” czy „prawy”. Bo wychodzi mi, że na dwoje babka wróżyła, a zależy to od tematu ?

  60. Niektórzy mają za złe Polityce, że nic dobrego o KK nie pisze. Mam dla nich propozycję niech sami coś dobrego napiszą. Jestem pewien, że wszystko co „dobrego” napiszą, dla mnie i wielu będzie wręcz czymś złym. Ja mam sporo lat i całe życie uczęszczałem na msze św., zastanawiałem się nad słowami Chrystusa i w końcu przestałem. Doszedłem do wniosku, że biskupi i większość kleru nie są chrześcijanami i nie różnią się niczym od wszystkich kast kapłańskich od zarania dziejów. Założę sie też z obrońcami KK, że 90% „chodzących” do kościoła nie wie czym jest msza według KK i co tam robią, a czym dla protestantów, czy prawosławnych.

  61. mariuszet
    Howgh! Czyli bingo!

  62. mariuszet
    3 września o godz. 17:30
    Propozycja, by samo napisali coś dobrego jest bardzo trafna. A przy tym złośliwa. trudno napisać coś „ładnego” a niejarmarcznego, niekiczowatego i niezakłamanego. Literatura dobrze zna ten problem. Podobnie nauka. Dobry naukowy artykuł, logiczny, przejrzysty, zrozumiały, także dla autora, trudno napisać.
    Mamy więc zalew, pieniście obfity, pisania o Kościele dobrze, a więc jarmarcznie, kiczowato, wazeliniarsko, fałszywie lizusowsko. I w dodatku nieznośnie infantylnie.
    Poniekąd lubię tą kiczowatą poetykę. Czasem też poprzebóstwiam i przemodlę to i owo.
    Bardzo miło jest poprzebóstwiać panienki. One to lubią, zwłaszcza te co grają w kościołach na fletach, albo skrzypcach.

  63. Tanaka
    3 września o godz. 18:05

    Po pogrzebie ciotki w którym niedawno uczestniczyłem, też dałbym się przekabacić.
    Anielskie pienia w wydaniu organistki i jej córki…….
    Klasa głosu Antoniny Krzysztoń.

    Na stypie odreagowałem.
    Ciąg mszy- 1500, pogrzeb 4 000, i tak dalej.
    Dbanie o dusze zmarłych jest kosztowne.
    Umarłemu kadzidło bardzo pomaga.
    Natomiast bliskim wypala dziury w kieszeniach……
    Szczęściem, to nie moje kieszenie…..

  64. mag
    3 września o godz. 17:22
    „Ja już się gubię, Lewarze, czy ty jesteś „lewy” czy „prawy”. Bo wychodzi mi, że na dwoje babka wróżyła, a zależy to od tematu ?”

    A ja szanowna Pani po prostu Polakiem jestem (choc na obczyznie).
    Podzial na „lewych” i „prawych” uwazam za umowny i nie calkiem adekwatny.
    Rzeczywisty podzial przebiega miedzy tymi, ktorzy staraja sie Polsce sluzyc
    a tymi, ktorzy usiluja jej szkodzic. Z tych ostatnich tacy Polacy jak z tych, ktorych Pani wspomniala, Chrzescijanie.

  65. wiesiek59
    3 września o godz. 18:38

    Antonina Krzysztoń….., ech, wzruszenie serca do łez… ( w wieku lat 14-tu).

    Przyjaciółka cioci, chowająca męża. I prośba do księdza Jankowskiego Henryka, o poprowadzenie pogrzebu. O, ten człowiek to ozdobny mężczyzna był… Za sumy, które wymieniasz, nie wstałby z kanapy. A żona męża tyle nie miała, więc jakiś nygus wikary poprowadził.
    Ale może słusznie się ksiądz ozdobny żonie męża i mężowi żony nie należał, bo chciała księdza Henryka dla prestiżu na pogrzebie mieć. A prestiż to rzecz płocha, grzeszna, pyszna, niechrześcijańska bardzo. Więc dobry Bóg uchronił przed grzechem żonę rękami księdza Henryka swego.
    Ale mówią też, że ksiądz wszytko potrafił oddać na chorego.

    Bóg nad każdym czuwa. Tak mówią.

  66. Lidka
    3 września o godz. 16:09

    W języku rówieśników córki mówią tak: szacun !
    Albo tak: wielki szacun !

    Pierwsze dla mamy, drugie dla córki. Albo odwrotnie.

    W sumie – normalne. Ale w Polsce medale za to ciągle trzeba..!

  67. proponuję ciekawą lekturę na ten temat
    http://www.stacja7.pl/article/1354/Bez+katechezy/45

  68. Religia w szkołach to wielkie ułatwienie dla rodziców. Mam dwóch synów i cieszę się, że mają religię w szkole (warszawskie renomowane gimnazjum). Kto nie chce posyłać dziecka na religię, to przecież nie musi. Tak się jednak składa, że w klasie mojego starszego syna na religię chodzą wszyscy uczniowie, w klasie młodszego wszyscy z wyjątkiem jednego dziecka (buddysta). Moi chłopcy lubią te zajęcia. Sądzę, że każdy kulturalny i wykształcony człowiek w naszej części świata powinien znać zasady i historię chrześcijaństwa i Kościoła Katolickiego chociażby po to, by najwspanialsze dzieła europejskiej sztuki rozumieć, a nie patrzeć na nie, jak cielę na malowane wrota.

  69. @mag: komunizm w wydaniu radzieckim miał sporo wspólnego z religią. Miał:
    – proroków – Marksa i Engelsa
    – pisma święte – od „Kapitału” Marksa po Dzieła Lenina
    – mesjasza – Lenina
    – apostołów – Politbiuro
    – papieża – Stalina, a później kolejnych pierwszych sekretarzy
    – kapłanów – aktywistów partyjnych
    – męczenników – od Pawki Morozowa po bohaterów rewolucji październikowej
    – relikwie – od ciała Lenina po krążownik Aurora
    – heretyków – Trockiego, Zinowiewa i Radka
    – swoje święta i msze (czym innym były przeróżne apele, akademie ku czci i pochody?)
    – demony i anioły (kontrrewolucjoniści i interwenci vs krasnoarmiejcy)

    Zresztą podobne cechy miał też hitleryzm: „Mein Kampf” jako święta księga, żydzi jako demony zła, Horst Wiessel jako męczennik, marsze z pochodniami jako odpowiednik mszy i procesji, Hitler jako przywódca duchowy i mesjasz.

    Religia to opium dla ludu. Każda religia.

  70. !
    3 września o godz. 15:34

    Rację masz przenajświętszą. Ty już wszystko, co sensowne powiedziałeś, więc mi zostało absolutne nic.

  71. Gdyby Jezus z Nazaretu przybył z misją naprawienia swojego kościoła na początku powiedziałby: Zaraz zaraz to nie mój kościół!!! Czy Ja głosiłem ludowi bożemu, żeby jego „Apostołowie” żyli jak królowie, a biedne owieczki sypały groszem do kościelnej puszeczki? Budowali pałace? To nie mój kościół – uciekam stąd, jestem tylko Jezusem z Nazaretu i tej Stajni Augiasza nie posprzątam.

  72. wiesiek59
    3 września o godz. 18:38
    Szanowny Panie,
    a ateistow to za darmo chowaja?

  73. Początek roku szkolnego, za dwa dni idę na zebranie rodziców i znów jako jedyna nie podpiszę zgody na to, by moje dziecko uczono religii w przedszkolu (4-latek).
    I wiecie co?
    Ano nic.
    Dzieciak przychodzi do przedszkola później i nie musi kolorować rysunków z grobowcem.
    Nikt się nie czepia, ale też nikt nie zastanawia się nad tym, że nauka religii w przedszkolu i szkole to przegięcie.
    Może dlatego, że jestem starsza od większości rodziców maluchów?
    Byłam w pierwszej klasie liceum, gdy do szkól wprowadzono religię, oni mogli być gdzieś tak w klasach 1-3.
    Straszne to, że podchodzą do tego bez refleksji. Jeszcze jeden szkolny obowiązek, jeden z wielu.
    Katolicyzm w ich pojęciu wpisany jest w uroki krajobrazu jak sztachety w wiejskich płotach czy tuje na cmentarzu. Przedmiot nie podmiot.

    Tymczasem dla dzieciaków świat jest wystarczający skomplikowany bez systemu aniołki-diabełki. Ktoś, kto wprowadzi je w ten świat nieumiejętnie (katechetka przyuczyła się do zawodu w ramach przekwalifikowania) może narobić konkretnych szkód.
    Nie zapomnę opowieści, że pęknięcie tynku na suficie nad łóżkiem oznacza, że diabeł czyha na śpiące dziecko – na przykład.

    Nie rozumiem, czemu rodzice tak małych dzieci nie boją się, że katecheci mogą zafundować ich pociechom koszmary, których nigdy nie zapomną.

    Ale tez to nie jest mój problem.

  74. Religia nikomu nie zaszkodziła , to odstępstwa od od religii są naganne , tak jak odstępstwa od ideologii tworzą zbrodnicze kreatury, tak jak odstępstwa od prawa tworzą pospolitych przestępców.
    Noblista Miłosz kazał się pochować w kościele na Skałce , mimo że jego życie było powikłane i dalekie od kryształowego wzorca. Mrożek czeka w kolejce.
    Rozum, któremu próbują zaufać rozmówcy jest absolutnie bezradny wobec problemów egzystencjalnych i metafizycznych. Obrażanie ludzi wierzących nie jest dowodem siły i intelektualnej przewagi nad ludźmi wierzącymi.
    Chciałbym wierzyć , że „pryncypialni” krytycy kościoła
    nie będą się nigdy modlić w chwilach naprawdę tragicznych i ostatecznych.
    Dobrze jest znać chociaż jedną taką modlitwę w czasach globalnej obłudy i dyktatury pieniądza. Okazji do modlitwy w najbliżsymn czasie nam nie zabraknie.

  75. @Wojciech K. Borkowski. My tu gadamy o KK jako instytucji, która w praktyce jest jak najbardziej świecka i świeckimi prawami się rządzi . Co do szkodliwości religii bądź nie w wymiarze jednostkowym wszystko zależy od wierzącej osoby. Jeśli okaże się fanatykiem, to nie ma nadziei na ułożenie dobrych relacji z innymi ludźmi. Ludzi głęboko wierzących i jednocześnie wielkodusznych jest niestety niewielu, większość to walczący rycerze Pana Boga, a w Polsce dodatkowo, a może przede wszystkim – Maryi. Problem religijności należy rozpatrywać głownie w aspekcie psychologicznym, a to u nas rzadkość . Mało kto zwraca uwagę na to, że formy religijności są zależne od potrzeb psychicznych człowieka. Tyle i aż tyle. Amen.

  76. Wojciech K.Borkowski
    „Rozum, któremu próbują zaufać rozmówcy jest absolutnie bezradny wobec problemów egzystencjalnych i metafizycznych. Obrażanie ludzi wierzących nie jest dowodem siły i intelektualnej przewagi nad ludźmi wierzącymi”.
    —————————————————–
    Wypowiadając choćby jedno słowo, używasz rozumu, bo najpierw był rozum, czyli umiejętność myślenia, z niego dopiero wyszła wiara. Poziom tej umiejętności u każdego osobnika jest inny i zależy od predyspozycji oraz od nauk, ktore pobrał. „Rozum” to tylko myślowy skrót, jako że nie istnieje coś takiego jak ogólnoludzki „rozum” – istnieją mniej lub bardziej rozumni ludzie. Wytykanie rozumnym ludziom – nauce zwłaszcza – bezradności wobec problemów egzystencjalnych jest przede wszystkim wyrazem zawodu i intelektualnej bezradności tego, który tak mówi. Nauka zajmuje się przede wszystkim poznawaniem świata, a nie rozwiązywaniem jego problemów – od tego są inni, którzy radzą sobie lepiej lub gorzej, czasem mają rozum, a czasem siano. Jeśli poradzenie sobie Europy z głodem i zabójczymi epidemiami traktujesz jak bezradność, to gratuluję wnikliwości. Dopiero sekundę temu ludzkość dokonała epokowych odkryć, jest fantastyczny postęp w leczeniu chorób serca – tej największej zarazy współczesności – a tacy jak Ty szybkobiegacze już wytykają, że rozum nie ze wszystkim sobie poradził, więc jest bezradny. Oczekujesz już w tej chwili idealnego stanu – stuprocentowej radności? To nic nie rozumiesz z logiki dziejów
    Może więc pokaż, z jakimi problemami egzystencjalnymi wiara religijna sobie radzi. Potrafisz wyleczyć katar modlitwą? Takie wytykanie bezradności rozumu i nauki jest dość starą i dawno temu skompromitowaną mantrą zaczadzonych religią. Świat nie jest i nie będzie rajem – jest ciągłym stawaniem się – i nikt nigdy wszystkich problemów człowieka nie rozwiąże – rozwiązuje je stuprocentowo śmierć.
    Jeszcze dwa słowa o domniemanym przez Ciebie obrażaniu ludzi wierzących. Polacy to najwięksi specjaliści od obrażania się. Kopernik w odbiorze współczesnych też obrażał, ale to był ich problem, a nie jego, bo się nie obrażaniem zajmował, lecz poznawaniem. Podobnie jest ze stosunkiem intelektualnych ateistów do wiary religijnej: jest dla nich przedmiotem poznania, a nie obrażania. Jeśli wierzący czują się obrażeni konkluzją ateisty, że nie ma żadnych bogów, to ich kłopot, a nie jego. Kiedy mówisz o bezradności rozumu i obrażaniu wierzących, mógłbym się też czuć, jako ateista, obrażany przez Ciebie, ale że wciąż pamiętam, że język ludzki to konwencja, a nie materialny byt, nie wiem wlaściwie, co to takiego obrażanie się z tak abstrakcyjnych, że aż dziecinnych powodów.

    A ta modlitwa, o której wspominasz na końcu, to coś skuteczniejszego od rozumu? To po cholerę ludzie w pocie czoła wymyślali komputer, na którym piszesz, skoro wystarczyła modlitwa. Nie zauważyłeś dotąd, że wiara religijna to tylko padanie plackiem przed nieznanym i wymadlanie, czyli POUCZANIE WSZECHWIEDZĄCEGO, co ma robić, żeby mi – mi, psia jego mać, a nie Nowakowi z naprzeciwka! – było dobrze? Pouczanie, bo przecież wszechwiedzący wszystko wie – to po co w ogóle z pobożną miną pleść?

    Szydercze przewidywanie, jak mogą się zachować niewierzący w chwilach próby, to też stary sposób dowartościowywania się wierzących: „Zobaczymy, czy nie będziesz taki jak ja”. Co tymi słowami dla siebie załatwiasz? Po Ci takie hipotezy na czyjś temat? I o czym miałyby świadczyć ewentualne załamania ateistów w chwilach tragicznych? Wyłącznie o tym, że duża liczba ateistów, to ludzie wychowani w wierze, więc utrzymujący w zakamarkach podświadomości przyswojone w dzieciństwie religijne stereotypy i do nich się automatycznie zwracający w chwilach, kiedy są słabi i tracą rozum. Tonący brzytwy się chwyta, Towarzyszu ziemskiej niedoli, a jak się brzytwa nazywa – Jahwe, Allah, Rongo, Kriszna – to już mniejsza.

  77. Jiba
    Zapytam, a Ty dziecko posyłasz do przedszkola hobbystycznie?
    Normalna pracująca matka nie ma wyboru, czy przyprowadzi lub odbierze dziecko z przedszkola godzine wczesniej lub później, szefowi nie powie, sorki, ja w środy godzinkę później będę przychodziła, bo jest religia w przedszkolu, a moje dziecko nie chodzi, jakaś paranoja!!!!

  78. W jednym obrońcy „wiary” w kościół kat. i krytycy totalitaryzmu mogą się zgodzić.
    Wiara, czyli emocje są absolutnie różnym zasobem od rozumu i stanowią zbiory bytów rozłączne.
    Ontologicznie i nawet dłużej niż od 2013 lat, rozum to zupełnie sporadyczny efekt ewolucji homo, biologicznie i hormonalnie rządzonego emocjami, w kierunki niekiedy – sapiens. Nie do pomyślenia w epoce równych szans w dostępie do głosu i urn wyborczych.
    Niestety, nie jest prawdą, że używanie klawiatury, składanie liter czy wydawanie z siebie głosu wymaga rozumu.
    Najczęściej i najpowszechniej, jak widać z naszej rzeczywistości powszechnego dostępu do mediów – nie wymaga, a stany emo są wystarczającą siłą napędową wypowiedzi i opinii.
    To koszt cywilizacji, gdzie każdy może być prorokiem swojego adresu IP, bez związku nawet z wikipedią, nie mówiąc o rozumie.

    Co nie znaczy, że rozum nie pozwala oddzielić tego, co czytać warto i z czym dyskutować ma sens.
    Z masowymi zwłaszcza stanami emo dyskusja jest bezcelowa (chyba, że jako narzędzie diagnostyczne na kozetce etnografa).
    Stany emocjonalne, wzbudzane w masach ludowych celem rządzenia nimi, jako przedmiotem demokracji, to temat rozumem zapoznany od dawna i niewiele nowego rozumowi z dyskusji nad zjawiskiem przyjdzie.
    Rolą rozumu jest zapobiec, aby prymitywne, emocjonalne szczucie i podpuchy skierowane ku masom, nie stanowiły w cywilizowanym państwie norm narzucanych również tym, którzy do rozumu mają dostęp.
    I tu kłania się rola terroru emocjonalnego (bo przecież nie nawet wyznaniowego czy religijnego – to puste w naszej pogańskiej i zdemoralizowanej przestrzeni społecznej pojęcia) mechanizmów tzw. katechezy.
    To naprawdę empirycznie skuteczne wykluczanie dostępu do rozumu z przestrzeni pomiędzy Wisłą a Odrą.

    Pozostaje wiara, że gipsowy, monstrualny pomnik-symbol tego terroru ze Świebodzina, nie został pomyślany jako wieża strażnicza, pozwalająca w przyszłości wyłapać uciekający na wolność przez pobliskie granice – rozum i jego nosicieli.

    Bo chyba „przed szkodą i po szkodzie”, na naszym gumnie rozum będzie narządem podejrzanym, tępionym i stąd – zanikającym.
    (ten akapit dedykuję p. byłemu premierowi Mazowieckiemu i pozostałym, pożytecznym… w swych wzniosłych emocjach, „dobrym ludziom” u władzy sądzącej, że świecka).

    PS
    Tymczasem, jak donoszą media, bardzo słusznie hierarchowie KK wykluczają przynależność do Kościoła osób, zaznajomionych z etyką .

    http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,15697,etyka-zamiast-religii-dla-katolika-to-grzech.html
    (Ks. prof. dr hab. Tadeusz Panuś jest kierownikiem Katedry Katechetyki Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, rzeczoznawcą ds. oceny programów nauczania religii i podręczników katechetycznych Komisji Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski, konsultorem Komisji Wychowania Katolickiego KEP. Od 2012 roku jest proboszczem parafii św. Anny w Krakowie.)

    Pycha idzie przed upadkiem, ale po drodze – prawda wychodzi jak szydło z worka, by posłużyć się językiem wiernego ludu. 🙂

  79. Taki np. „metafizyk” Borkowski; z jaka swadą wypomina nie swoim, o nie, że wiedli dalekie od kryształowego życie, a nie widzi jakie życie wiedzie większość urzędników Pana Boga przynajmniej u nas. A przecież widać to na pierwszy rzut oka – te przepite zapasione mordy.
    Nie widzi w tym swojej obłudy i hipokryzji, choć innym poleca wznoszenie modłów w intencji powrotu PRL-u – bo wtedy na pewno nie rządził pieniądz, a globalna obłuda miała wstęp wzbroniony. Rządzili wtedy członkowie PZPR – ciekawe co robił W.K. Borkowski?

  80. 1990 – wrzesień – religię do szkół wprowadzają ci, których „Polityka” do dziś nosi na rękach i uświęca pod niebiosa:

    Tadek Mazowiecki;
    Jacuś Kuroń;
    Bronek Geremek;
    Czesio Kiszczak;
    Jurek Osiatyński;
    Henio Samsonowicz;
    Florek Siwicki;
    Franek Wielądek;
    Marcinek Święcicki;
    Tadzio Syryjczyk;
    Lesio Balcerowicz;
    itd.

    Niemal wszyscy z PZPR.

    I – co oczywiste – prezydent Wojtuś Jaruzelski (szef szefów PZPR).

    Hi, hi, hi, hi, hi, hi, hi, hi! Kogo za wprowadzenie religii do szkół potępia to forum, ten blog, ta „Polityka”? Czy komunistów, którzy zadecydowali, bo mieli władzę? Czy też kler, który nie zadecydował, bo nie miał władzy?

  81. atalia
    4 września o godz. 10:51

    Jesteś pewna datowania?
    Bo mnie się wydaje, że wprowadzała do szkół religię Suchocka z Radziwiłł,,,,
    I rok był 1993……
    A to juz całkiem inna epoka.
    Solidarność pełną gębą rządziła.

  82. Chciałoby się napisać:

    Religia w szkołach – tak! wypaczenia – nie!

    ale…

    Po pierwsze jaka ” religia”?
    Oczywiście najlepszym rozwiązaniem byłoby po prostu tzw. religioznawstwo ,ale nie z nami te numery Bruner odpowie zapewne warszawskie politbiuro przy Panu Prymasie.
    I zakładając, że jednak nic nie da się ugrać w tej sprawie i religia chrześcijańska w katolickiej „sutanno-sukience” zagości w polskich placówkach oświatowo – wychowawczych to chciałoby się aby zacytować klasyka:
    „Cyryl jak Cyryl ,tylko te metody”

    Chodzi oczywiście o jakość edukacyjnej posługi i jej metodologiczny kształt.
    Nie jestem jej „biorcą”, ale mam z ust osób pobierających religijne mądrości przekazy i jest naprawdę momentami nieciekawie ,żeby nie powiedzieć strasznie.
    Na przykład.
    O zgrozo, fakt autentyczny.

    Młody ksiądz w licealnej klasie na wiadomej lekcji wprowadza dygresje historiozoficzno – eschatologicznej natury i zadaje młodzieży intrygujące pytanie:

    A waszym zdaniem to znany niemiecki polityk Adolf Hitler to po tragicznej śmierci gdzie się znajdzie, w piekle ,czy w niebie?
    Na sali konsternacja bo odpowiedź jest dla wszystkich oczywista, ale młodzież znając ekstrawagancję młodego pedagoga wyczuwa jakiś podstęp.
    Ale pierwsi odważni oczywiście wskazują na piekielne czeluście jako miejsce pobytu austriackiego Niemca.

    Niestety odpowiedź jest błędną odpowiedzią z uśmiechem na twarzy oponuje nauczyciel w sutannie. ”Może i nie był ideałem Adolf Hitler ,ale tę przysługę którą uczynił światu robiąc porządek z Żydami Pan Bóg na pewno doceni i Hitler na pewno znajdzie się w niebie.

    Ręce i nogi się uginają. Tym bardziej ,że na moją sugestię aby ten incydent w jakiś sposób upublicznić reakcja młodzieży i ich rodziców była jedna.
    „Oni w politykę nie zamierzają się bawić”

    Jak nie zamierzają to właściwie nie ma żadnego problemu.

  83. atalia
    Szanowny Gigancie Niezależnej od Kapusty Myśli, jakieś kuriozum, że PZPR i religia? Poza tym sądzisz, że ci wymienieni to tak sami z siebie? I że kler nie miał nic do wprowadzania, bo, jak dotąd, nie stanowi sejmu i rządu? Rządzi z tylnego siedzenia i w ogóle się nie musi wysilać, tak wyprzedzająco owce liżą tyłki. A że się wysilać mózgowo nawet nie potrafi i nie bierze przykładu z o wiele mądrzejszych szamanów na Zachodzie, to ma, czego w swojej pysze nie przewidział: obyczajowo przxymusowe szkolne lekcje religii zaowocowały pogardą uczniów do niej. Kierunek tej ewolucji jest już znany i wypraktykowany: samolaicyzacja.

  84. atalia
    Sojusz tronu z kościołem jest stary jak historia chrześcijaństwa z niewielkimi przerwami na radykalne rewolucje, jak w Rosji, czy we Francji, ale w tej ostatniej przynajmniej nigdy już nie powrócił do poprzedniej pozycji. Podobnie w Rosji, gdzie cerkiew ma się świetnie lecz nie aż tak, jak kościół w Polsce.
    Nawet w PRL kk utracił wprawdzie niebywały majątek i znaczenie, ale nie prestiż i względną swobodę ruchów.
    Te wszystkie straty zostały wyrównane z ogromną nawiązką w III RP. I, faktycznie, winę ponoszą tu wszystkie kolejne rządy, od postkomunistów po poststyropianowców.

  85. atalia 4 września 10:51
    Jeżeli wymienione osoby to w Pani ocenie komuniści, gratuluję, dawno się tak dobrze nie bawiłam. Może prościej byłoby napisać decydenci, w tym część z nich to osoby religijne. Nie wiem, czy wierzące i w co wierzące (w coś na pewno).

    Wojciech K.Borkowski
    4 września o godz. 4:14

    Napisał Pan: „Religia nikomu nie zaszkodziła, to odstępstwa od religii są naganne”, chwilę później dodał Miłosza i Gombrowicza, którzy, parafrazując Pana wypowiedź „bez grzechu nie byli, a w miejscach poświęconych spoczywać będą”, by zaraz potem dodać, że „Rozum […] jest absolutnie bezradny wobec problemów egzystencjalnych i metafizycznych”, i zakończyć, nieco sarkastycznie brzmiącym „oczekiwaniem”, że „„pryncypialni” krytycy kościoła nie będą się nigdy modlić w chwilach naprawdę tragicznych i ostatecznych.”

    Przyznam, że czyta się to z pewną dozą niedowierzania, ponieważ każdy z tych fragmentów stoi w sprzeczności nie tylko z sobą samym, ale także z tym, czego Pan próbuje bronić, z wiarą. Używam tu celowo słowa ‚wiara’, a nie ‚religia’, bo nie są to słowa tożsame, a Pan napisał to wszystko jako człowiek wierzący, tak przynajmniej chce Pan siebie przedstawiać.

    Rozróżnienie między wiarą (w rozumieniu pojmowaną jako przyjęcie Objawienia) a religią, naturalną i pierwotną potrzebą człowieka nie jest ani nowe, ani oryginalne. Naturalna potrzeba oddawania czci Absolutowi wynika z emocjonalnego charakteru ludzkiej natury i nie jest wynalazkiem Kościoła katolickiego, ani nawet chrześcijaństwa w ogóle. Wystarczy postudiować historię religii. Św. Augustyn tego nie wymyślił, był zbyt oczytany, żeby nie wiedzieć, co pisze i o czym pisze. Wiara jest wewnętrzną potrzebą i staje się imperatywem moralnym dla tych, którzy taką potrzebę w sobie mają. Religia to tylko zewnętrzne formy rytualne, zinstytucjonalizowane. To trochę tak, jak w tym powiedzeniu: „Człowiek znający etykę wie, co to moralność, człowiek moralny po prostu zachowuje się przyzwoicie.” Wcale się nie dziwię, że etyka solą w oku naszym hierarchom. Nie będę komentować, dlaczego. Samo się komentuje.

    Sarkastyczne stwierdzenie dotyczące krytyków kościoła, co to „nie będą się nigdy modlić”, jedynie dziwi. Rodzi także pytanie: co ma piernik do wiatraka? chyba tylko mąkę. Człowiek religijny nie musi wcale być człowiekiem wierzącym. Bardzo często religijność to jedynie nawyk, przyzwyczajenie, wynikające z wychowania i szeregu czynników zewnętrznych. To są te oto problemy.

    Nieposłanie dziecka na religię w przedszkolu, szkole, wymaga ogromnego wysiłku ze strony rodziców, którzy podejmują taką decyzję. A podejmują ją często rodzice wierzący (znam takich). Łamią zapisane zasady sprawowania kultu. Zasady spisane przez ludzi dla ludzi. I tu cały problem. Dlatego nieposłanie dziecka na religię wymaga wysiłku ze strony rodziców. Tak organizacyjnego (zapewnienie opieki) jak i, a może przede wszystkim, wysiłku wychowania malucha, objaśniania mu otaczającego świata, uczenia dobra, uczciwości.
    Jest jeszcze jedno – poziom katechezy szkolnej to zgroza. Przygotowanie katechetów to następna zgroza. Znajomość podstaw psychologii rozwojowej dzieci i młodzieży, a raczej jej nieznajomość to zgroza do kwadratu, albo i wyższej potęgi. (Nie dotyczy to jedynie katechetów, bo także części słabo przygotowanych do zawodu nauczycieli – ale to inna kwestia). O ile jednak nauczyciel podlega nadzorowi pedagogicznemu i można oceniać jego przygotowanie do zawodu, o tyle żaden ksiądz i katecheta im nie podlega. Nikt, powtarzam, NIKT, poza wizytatorem wyznaczonym przez kurię biskupią, nie ma prawa wstępu na jego lekcje, nie ma prawa do oceny jego pedagogicznego przygotowania. I to jest porażka państwa jako instytucji. Bo pozwalając na katechezę w szkołach publicznych, wyłączyła ją z powszechnie obowiązującego prawa. Rodzice posyłający dziecko na katechezę do salek katechetycznych mogą mieć tylko pretensje o jej poziom do katechetów. W szkole, mają pretensję także do władz oświatowych, które same wyjęły ją spod jakiejkolwiek merytorycznej kontroli przygotowania pedagogicznego jej wykładowców. Nie mówię tu o treściach, mówię o sposobach ich przekazywania. A te oparte są głownie na strachu.
    Trywializując, to szalenie pedagogiczna przestroga: nie rób tak, bo pójdziesz do piekła!, nieprawdaż? Nie czytaj „Harrego Pottera”, bo to grozi opętaniem. A czy jeden z drugim katecheta przeczytał tę książkę i potrafi to uzasadnić i wytłumaczyć? Obawiam się, że wątpię.

    Pisze Pan o potrzebie modlitwy, a czy o tej potrzebie decyduje jakikolwiek kościół i jego urzędnicy? Nie. Nawet tysiąc i jeden dekretów kościelnych i tworzonych przez jego biskupów przykazań nie decyduje o tym, czy mamy w sobie potrzebę modlitwy, czy jej nie mamy. Modlitwa to nie bezmyślne klepanie pacierzy. Pisze Pan” „Dobrze jest znać chociaż jedną taką modlitwę w czasach globalnej obłudy i dyktatury pieniądza.” Otóż wystarczy znać Tylko Jedną, tę biblijną: „Ojcze nasz”. Znać i rozumieć. Reszta jest zupełnie zbędna. Nie ma w niej nic o piekle, potępieniu, jest za to wiele o miłości bliźniego, odpuszczeniu winy drugiemu człowiekowi, czynieniu dobra, uczciwości. Nawet ateista to rozumie, bo to ogólnoludzkie i z humanizmu wyrosłe zasady.

    Wypadałoby sobie zadać pytanie, dlaczego coraz więcej ludzi z takim oporem przyjmuje wystąpienia naszych hierarchów. Ja mam jedno pytanie do hierarchów: Panowie biskupi, czy wy w ogóle czytacie swoje wystąpienia, zanim je wygłosicie? Znowu obawiam się, że wątpię.
    I w tym kontekście Pana zarzut dotyczący krytyki kościoła(?) jest dla mnie niezrozumiały i bardzo uproszczony.

    Pisze Pan” „Obrażanie ludzi wierzących nie jest dowodem siły i intelektualnej przewagi nad ludźmi wierzącymi.” I dalej o modlitwie w chwilach naprawdę tragicznych i ostatecznych. Znów wyrażam obawę, że jedno z drugim niewiele ma wspólnego. Nie ma na pewno wiele wspólnego z Nowym Testamentem, przykazaniem miłości bliźniego, wybaczeniem łotrowi na krzyżu. Daleka jestem od obrażania kogokolwiek, ale takie wystąpienia hierarchów, z jakimi mamy do czynienia ostatnio, obrażają zdrowy rozsądek i noszą wszelkie znamiona manipulacji odbiorcą.

    Nie ma potrzeby pisania o poznaniu świata, współczesnej wiedzy i tym wszystkim jej osiągnięciom, wobec których kościół obecny jest bezradny. Zrobił to wcześniej Jerzy Pieczul. O emocjach napisał wyżej Gekko, to z nich wyrasta wiara, czy też potrzeba wiary. Różnie realizowana.

  86. Wiesiek59
    Jesteś w „mylnym błędzie”.
    Religia została wprowadzona do szkół już za rządu Mazowieckiego, gdy min. oświaty był prof. Samsonowicz (?) niejako kuchennymi drzwiami, bo z pominięciem procedury sejmowej.
    Wtedy jednak nie było mowy o tym, że katechecheci duchowni będą opłacani z budżetówki, tak jak inni nauczyciele. Być może kolejne „wymogi” kk przyklepała Suchocka wraz z Radziwiłł.

  87. mag
    4 września o godz. 11:49

    Sięgnąłem do pamięci, nie do źródełka wiedzy.
    Dla przypomnienia meandrów……
    http://www.eioba.pl/a/1z6/wprowadzenie-religii-do-szkol

  88. Oh, la la! Jezus z Nazaretu we współczesnej Polsce by miał przerąbane na całej linii. Najpierw p. Terlikowski nie wpuściłby go do przedszkola, do którego chodzą jego dzieci, bo pochodzi z jakiejś takiej rodziny „patchworkowej”. Potem dzielny redaktor Gmyz zlustrowałby rodzinę Jezusa i by mu wyszło, że coś tam kręcą z tym poczęciem, może to było nawet zakamuflowane in vitro?! A może nie jest z prawego łoża? Za to na pewno – Żyd. A kiedy by już rozpoczął swoją działalność, dostałby szlaban na jedynie słuszne media toruńskiego magnata („Miłujcie nieprzyjaciół waszych”?! – z czym do owieczek?!). Za obiad z celnikiem „niezależna” prasa by go rozniosła na obcasach jak księdza Bonieckiego za zdjęcie z Nergalem. Za wyrzucenie ze świątyni kramików z wypocinami prawicowych proroków, ideologów i śledczych, reżyser Braun z posłem Piętą postulowaliby wystrzelanie. Po emisji reportażu o działalności Jezusa w TVN24 arcybiskup Hoser nałożyłby na niego zakaz wypowiadania się w mediach za flirt z lewacko-żydowsko-masońskimi środkami masowego przekazu szkodzącymi Kościołowi. Nasz Najdroższy Prezes Kaczyński i jego specjaliści od propagandy stwierdziliby, że sprawa tzw. Jezusa to kolejna sztuczka Tuska mająca odwrócić uwagę od katastrofalnej sytuacji kraju. Posłanka Sobecka i poseł Pawłowicz napiętnowałyby jego hedonistyczny, jałowy sposób życia (związek partnerki z kilkunastoma facetami!) i wyraźną słabość do kobiet niezbyt ciężkich obyczajów. W najlepszym wypadku, w naszym katolickim kraju, Jezus by skończył na wygnaniu jak ksiądz Lemański.

  89. Wiesiek59
    Nie ma to jak źródła, bo pamięć bywa dziurawa.
    Tak czy owak, mamy na razie przerąbane.
    Ciekawe na jak jeszcze długo.

  90. Zdaje się iż ciągle zapominamy o fakcie, że w Magdalence przy stole siedziała
    TRZECIA STRONA- poza rządową i związkową……
    Jakich koncesji jej udzielono?
    Być może to właśnie jest przyczyną panoszenia się kleru?
    Pacta sund servanda…..

    W zamian za poparcie, przywileje, kasa, komisja majątkowa, religia w szkołach.
    Transakcje wiązane w pakiecie jedynie.

  91. wiesiek59
    4 września o godz. 11:28

    30 VIII 1990

  92. Jerzy Pieczul
    4 września o godz. 11:36

    Gigancie Myśli Zależnej od Głąba Kapuścianego, nie wysilaj się, już sprawdziłem: w roku 1990 (gdy rząd Polski wprowadził religię do szkół) prezydent W. Jaruzelski nie należał do PZPR, a był prymasem;

    w tymże roku 1990 Cz. Kiszczak nie należał do PZPR i nie był w rządzie Mazowieckiego, a był kardynałem i nuncjuszem papieskim.

    Tak samo inni, nie stanowili rządu wprowadzającego religię, nie byli komunistami lub byłymi komunistami, a biskupami. Natomiast w roku 1990 rządził w Polsce proboszcz Jankowski.

  93. Aaron Sprężyner
    4 września o godz. 11:32
    Prosze mi powiedziec prawde jak nalezy zareagowac na pana „anegdote” nalezy sie smiac ,czy plakac ? bo ja zaczynam miec dziwnie nieskordynowane reakcje ?
    Twiedze ze czlowiek z natury nie jest az tak glupi ,oni ta wlasna glupote
    musza chyba sobie wymyslec ?
    Pozdrawiam
    ps.
    A jednak cos sympatycznego o katechecie w prlu .
    Nasz ksiadz gral przed religia z chlopcami w zoske ,a z dziewczynkami
    w ubijaka ,po religi odprowadzal nas do domu odpowiadajac
    historie biblijne .Robilismy tez teatr na rozne religijne okazje , zazwyczaj
    dziewczynki klocily sie ktora bedzie Maryja ,a chlopcy miedzy soba
    kto bedzie diablem …nie bylo kantydatow .
    Potem zabrano nam naszego ksiedza ,jak i dwoch podobnych nauczycieli ze szkoly ,ponoc byli za duzymi indywidualistami ?

  94. mag
    4 września o godz. 11:39

    Ale ja nie o tym, a o tym, że w światłej oświeconej i oświeceniowej „Polityce” rzuca się gromy na kler, który w 1990 roku nie wprowadził religii do szkół, a szanuje się ateistów, którzy w 1990 wprowadzili religię do szkół.

    W 1990 ateiści (ATEIŚCI) wprowadzili religię do szkół, mogli to zrobić, bo mieli władzę, podczas gdy kler nie mógł tego zrobić, bo nie rządził.

    Ateista komunista z PZPR prezydent Jaruzelski.

    A w rządzie Mazowieckiego najważniejsi najbardziej znaczący i wpływowi politycy to ateiści (ATEIŚCI) wszyscy z PZPR: Kuroń, Kiszczak, Samsonowicz, Geremek, Balcerowicz.

    Minister Edukacji Samsonowicz ateista i od 1956 w PZPR aż do stanu wojennego.

    Kochacie tych ateistów, szanujecie, lubicie, ale – hi, hi, hi, hi – to nie kler, którego nie znosicie, wprowadził religię, a oni: ATEIŚCI. Hi, hi, hi, ha!

  95. atalia
    4 września o godz. 14:55

    Nie zaprzeczę faktom.
    Wychodzi na to że masz rację……
    Ateiści zawarli pakt z diabłem- tfu, z biskupami.
    Okazali się za mało przewidujący.
    Wycofanie się z tego paktu będzie długie i kosztowne.

    Ciekawe, czy były jakieś inne opcje?
    Powinniśmy wyciągać wnioski z błędów.
    Może znów jakaś Komisja Edukacji Narodowej powstanie, by wyrwać wpływ na nauczanie z rąk kleru?
    Mamy taki piękny precedens w historii……

  96. atalia
    Ubzdurałeś sobie równanie dwa razy dwa równa się jeden dziewięćdziesiąt dziewięć i uparcie wciskasz. Ależ ci odkrycie! Jakież to w końcu ma znaczenie kto personalnie wprowadził religię do szkół, skoro cała Polska od tysiąca lat jest pod nieustającą presją kleru, któremu każda władza z większym lub mniejszym zapałem się podlizuje jako zarządcy dużego elektoratu. Czyj był pomysł i decydujący impuls – nie wiem, ale na pewno władza na siłę tej religii nie wciskała, a kler się rękami i nogami nie zapierał. Twoje odkrycie Ameryki wygląda tak, jakby zrobiono klerowi niechciany prezent. Otóż chciany i to bardzo, skoro półtora miliarda rocznie idzie z budżetu państwa na nieuków zwanych „katechetami” (miał płacić Kościół), a kler – zgodnie z mentalnością kury – „Daj kurze grzędę, to ona: wyżej siędę” – rządzi się na tym polu coraz swobodniej, bez najmniejszej odpowiedzialności i kontroli. Można nawet powiedzieć: rządzi szkołą. Napij się, Chłopie, azjatyckiej siekiery zwanej „herbatą”, to Ci mowę odejmie na parę dni i będziesz miał urlop od szukania dziury w całym. A znów Cię przyciśnie, to znów se chlapnij, i znów, i znów…Nie ten jest problem, kto wprowadził, tak jak nie ten jest problem, kto wyprowadził sztandar PZPR.

  97. Niestety sprawa z polskim kościołem jest chyba bardziej zagmatwana ni z się wszystkim wydaje. Po prostu jest to czysta w swojej formie emanacja znacznej części polskiego społeczeństwa. I naprawdę dosyć ciężko jest rozstrzygnąć kto kogo nakręca w tym całym odpustowo-jarmarcznym karnawale.
    Co również (owa kiczowata celebra)jest częścią, i to wcale nie najmniej istotną religijnego życia Polaków.
    Nikt mi nie powie, że na przykład te majowe happeningi z okazji pierwszej komunii to jest inspiracja panów w stonowanych kolorostycznie sukienkach.
    Przecież to idiotyczne zachowanie rodziców, nie dość że jest godną pożałowania i żenującą hecą to jeszcze w środku tego całego cyrku w centralnym jego punkcie sytuuje się Bogu winne ,mało rozumiejące z tego wszystkiego dziecko.
    A przecież w tym właśnie wieku można 10- letnie dziecko zapoznać w miarę sensownie, bez dętej i tępej indoktrynacji z podstawowymi kategoriami dobra, zła, ,prawdy, szacunku.
    Nie wiem dlaczego zamiast tych idiotycznych i mało refleksyjnych rytuałów pogłębiających rzekomo chrześcijańską duszę nie wziąć przykładu (to już chyba taka polska przypadłość) z mieszkańców…Izraela.
    Tam młodzi Żydzi raz na jakiś czas odwiedzają w ramach godzin lekcyjnych mieszkańców tamtejszych domów Seniora.
    Każdy uczeń ma osobę którą się opiekuje, wykonuje proste czynności wokół pensjonariusza, rozmawia z nim
    Nieraz są to osoby ze sporym już zniedołężnieniem, ale pomimo tego wizyty które na początku wywoływały u młodzieży „śmichy”, z czasem zamieniały się w autentyczne przeżywane partnerstwo dwóch rozumiejących i szanujących się osób.

    A u nas…

  98. atalia
    Toż ja właśnie pisałam o faktach, a nie o tym, kto kogo lubi, kocha, szanuje itd.
    KK porósł w piórka, a raczej WIELKIE pióra, bo lewica („postkomuchy”) chciała się mu podlizać i zapewnić na przyszłość jakąs dla siebie przychylność, a styropianowcy w podzięce za wsparcie w latach 80. i wcześniej.
    Oczywiście, kk przechytrzył wszystkich cuzamen do kupy, bo to najbardziej szczwana mafia z dwutysiącletnią tradycją.
    I z czego tu się śmiać atalio? Chyba, że z samych siebie.

  99. mag
    4 września o godz. 11:39
    „Sojusz tronu z kościołem jest stary jak historia chrześcijaństwa”

    Szanowna Pani,
    jesli chodzi o ten kosciol, to moze Pani ma i racje.
    Generalnie sprawa jest jednak znacznie starsza i siegajaca glebokiego antyku.
    W starozytnym Egipcie sojusz byl tak scisly, ze owczesni faraonowie to nawet
    sami za bogow robic musieli.
    Podobnie bylo z rzymskimi cesarzami, zanim jeden z nich nie wpadl na pomysl,
    aby zaprowadzic w kraju chrzescijanstwo, dzieki czemu mogl zrezygnowac z etatu boga i wiecej czasu poswiecic sprawom panstwa.
    I uklad taki trwal przez kilkanascie stuleci ku pozytkowi calej Europy (i nie tylko).
    Az do rewolucji bolszewickiej, po ktorej wodzowie znowu zaczeli pchac sie na oltarze.
    Z wiadomym skutkiem.

  100. Jerzy Pieczul
    4 września o godz. 17:20

    Dziękuję za przepis na zastosowanie herbaty, ale nie skorzystam, tobie nie pomógł, więc czemu mi miałby pomóc.

    A teraz, mędrcze, uniżenie proszę: racz zauważyć, że nie pisałem o tym, o czym ty piszesz, że pisałem. Pisałem o tym, że „Polityka” ciska gromy na tych, co nie wprowadzili religii, a szanuje tych, co wprowadzili, i że taka postawa „Polityki” i jej forum jest śmieszna.

    Kler nie wprowadził religii, ale jest tu lżony, jakby wprowadził, a ateiści wprowadzili religię, ale są cenieni, jakby nie wprowadzili. To mnie rozśmiesza.

  101. mag
    4 września o godz. 17:39

    Ja się śmieję, bo mam dobry humor: pan premier Tusk ogłosił, że koniec kryzysu. Istotnie, śmieję się z samego siebie i humor mam coraz lepszy, bo zrobiłem zapas szczawiu z nadzieją na wspaniały biznes. Okazało się, że skoro kryzys kaput, to wyszedłem na szczawiu, jak Zabłocki.

    Ps. Prawdziwie śmiać się będę dopiero wtedy, gdy naprzeciw biura Michnika Arabowie zbudują meczet, taki wielki, jeszcze większy, niż ten, co se budują w Kopenhadze. To będzie dla mnie wielkie święto, bo okaże się, że plan Mieszka I wziął w łeb, a i wiktoria wiedeńska na nic, No i, najważniejsze: będę mógł mieć kilka żon. Tego siepaczowi Mieszkowi I nie wybaczę, że nie wybrał islamu.

    A, i wesoło mi także dlatego, bo Tusk ma cudny pomysł z OFE, aby se znów ograbić naiwniaków.

  102. Levar
    Zgoda – sojusz tronu z kościołem dotyczy wspólrządzenia funkcjonaiuszy wszystkich religii z „cywilami” (królami, cesarzami, szejkami, prezydentami itp), ale to przeciez oczywiste.
    Po zawierusze bolszwickiej, która wykluczyła cerkiew na dziesiątki lat, wszystko wróciło poniekąd do normy pod berłem kolejno Jelcyna, Miedwiewiewa i Putina.
    Reformacja, która ograniczyła mocno wpływy kościoła w części Europy (i rewolucja francuska), nie dokonała się, niestety ani w Polsce, ani we Włoszech, czy Hiszpanii.

  103. Mnie rozśmiesza rozdzielanie kleru i religii oraz stawianie sprawy tak, że wynika z tego, że gdyby kleru nie było, to ateistyczna władza i tak by religię wprowadziła. Daj się, nie mój Kolego, podkuć. Ot, paplanie. Dobranoc.

  104. Zapomniałem wpisać adresata. Powyższe: do atalii.

  105. Matka
    4 września o godz. 8:37

    Co to znaczy „normalna pracująca matka”?
    Akurat ja mam taką możliwość. Wiesz, z czego wynikła?
    Któregoś dnia odechciało mi się wysyłać cv po wielu latach bezrobocia. Zasuwam w ramach samozatrudnienia. Prawda, nie muszę być w pracy o ósmej, ale też nie kończę jej o 17-tej.
    Chętnie natomiast wypowiem się o „normalnie pracujących”, teoretycznie bez wyjścia.
    Nigdy nie zdarzyło mi się usłyszeć słowa protestu przeciwko religii w przedszkolu. Jak barany na rzeź powtarzające mantrę: cóż, w takim kraju żyjemy i nie chcę narażać dziecka. A tak naprawdę siebie.
    Co stałoby się, gdyby rodzice nie podpisywali listy ze zgodą z automatu? Może przedszkole musiałoby jakoś zareagować?
    Ale skoro nie musi, bo rodzice: cóż, w takim kraju żyjemy i lepiej nie narażać…
    Bierność ma swoją cenę.
    Dlatego to nie mój problem.

  106. atalia ma rację.
    religię do szkół wprowadzono w 1990r.
    Nie wiem, co mnie naszło, by w pudełku z listami zachować wycinek gazety o rozporządzeniu ministra Stelmachowskiego z dnia 14 kwietnia 1992r w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w szkołach publicznych.
    W każdym razie rozporządzenie Stelmachowskiego odebrało moc instrukcji z dnia 3 sierpnia 1990 dotyczącej powrotu nauczania religii do szkoły w roku szkolnym 1990/91.
    Ministrem był wtedy rzeczywiście Samsonowicz.

    @mag – dobrze znów Cię widzieć:)

  107. @Atalia – sam się podkładasz; skoro rzekomo wprowadzacze reli do szkół byli eks-czerwonymi – to cóż warta jest taka wiara? Ja zapadłbym się ze wstydu w kanały, będąc wyznawcą czegoś tak skażonego… Pomijam fakt, że napisałaś półprawdę czyli całe kłamstwo, boć ani słowa kto był kolaborantem tego układu ze strony sukienkowych. (Hi, hi…) No a jak skomentujesz obecnych PISuarów i radiomaryjców z czerwonymi korzeniami: Wolskiego, Króla, Krasnodębskiego, J.R. Nowaka; o Wolniewiczu – ateiście jak najbardziej – nie wspomnę?

  108. Gdyby dziś w Polsce pojawił się Jezus z Nazaretu…, zacząłby (…) od wyprowadzenia religii ze szkół”
    Czyżby miał Pan jakaś gorąca linie z „tymi na górze”, rzucając takie pewniki?

  109. Komentarz z „gazeta.pl” w sprawie odwołania i zwolnienia abepe Wesołowskiego za podejrzenie o pedofilię:
    „medalik111
    Franciszku!!! Błagam zlituj się nad polskim episkopatem.
    Przecież nasi kieckowi już przez Ciebie mają wrzody, a pierwszy oszołom IV RP, „miłujący bliżniego” Terlikowski każe Cię uznać za wariata i na co Ci to”.

  110. Patrząc na wpisy to 99%jest przeciwnych katechezie w szkole 95%przeciw kościołowi a 90%przeciw wierze w ogóle.Oczywiście nikt nie zna biblii bo jej nie czytał i nie próbował rozumieć nie zna eschatologii własnej wiary w, której jest i o co w niej tak naprawdę chodzi?Mało kto się zastanawiał nad istnieniem historycznym, archeologicznym, naukowym wiary w Boga i sensie prorockiej biblii bo po co?Jeśli czegoś nie rozumiem to uważam to za głupie!A co jeśli Ty jesteś głupi bo nie jesteś w stanie pojąć istoty Boga dlatego uważasz że Boga nie ma?Gdyby ktoś czytał np.biblię ujrzał by tam masę proroctw które się spełniły i te które się wypełniają!Znał by słowa Chrystusa,jak i proroków Daniela,Ezechiela,Jana itd itp.o końcu czasów iż na świecie zapanuje wielka Apostazja i zanik masowy wiary w Boga a część ludzi którzy zostaną w kościele będzie „letnia” tzn.niby wierząca ale nie praktykująca,nie znająca sensu przyjścia Chrystusa.Będzie żyła lekko dla swoich potrzeb materialnych, zapominając że ma się troszczyć o duszę a nie o ciało!Gdzie wielu ludzi nie będzie wiedzieć że ma duszę przez brak wiary w Boga.Biblia mówi też o przyjściu w końcu czasów Antychrysta, który wmówi ludziom iż każdy z nas jest jak Bóg a biblijny Bóg jest bajką!Powie do was bawcie się i pijcie martwcie się tylko o Siebie i swoje ciała, niech wasze dbanie będzie kierunkiem w twoim Ego!Nie potrzebny wam jest kościół, wiara w Boga biblijnego i Chrystusa tak powie Antychryst!Wielu zwiedzie i pójdą za nim masami.I dziwne jestem jednym z niewielu ciemniaków w 21wieku który zna to z biblii a ci oświeceni tego nie znają?A to samo wiedzieli prorocy którzy pisali księgi które są w Starym jak i Nowym Testamencie już 3000lat temu.Musieli być takimi ciemniakami jak ja że to wszystko co się dzieje masowo przewidzieli(a raczej zostało im to objawione przez Boga)zawarli w końcu czasów masową Apostazję i hołd ludzi ku nauce a nie Bogu!A nie wiedzą biedni że nauka nie jest Bogiem lecz Bóg nauką!

  111. tim – powiedział, co wiedział.

  112. !
    4 września o godz. 22:25

    Dobry, mądry, inteligentny człowieku. Proszę bardzo. napiszę, już piszę: Religię do szkół wprowadzili ateiści (głównie były komunista z PZPR-u Samsonowicz) przy milczącym udziale ateistów: Kuroń, Geremek, Balcerowicz (byli komuniści z PZPR-u) oraz ateistów komunistów z PZPR-u, jak Kiszczak i Jaruzelski.

    Pomagali im w tym katolicy, jak Mazowiecki.

    Nimi zaś poprzez tajne układy w Magdalence kierowali katolicy, jak np. Glemp, Orszulik, Dąbrowski i Gocłowski.

    Mnie to dostarcza kapitalnej rozrywki – hi, hi, hi! – bo uwielbiam, jak szamani-katolicy i szamani-ateiści wykiwali … ludzi.

  113. Jerzy Pieczul
    4 września o godz. 21:31

    Ty się dałeś podkuć i ci nie pomogło, więc z twojej kolejnej rady nie skorzystam.

    Dobry i mądry panie Jerzy Pieczulu, racz z wysokości swojej mądrości zauważyć, że odpowiadają ci, co mają władzę i decydują, a nie odpowiadają ci, co nie mają władzy i nie decydują.

    Jeśli jednak mający wtedy w 1990 roku władzę (Mazowiecki, Kiszczak, Jaruzelski, Samsonowicz, Geremek, Kuroń, Balcerowicz itd, prawie wszyscy ateiści i komuniści) byli pod wpływem kleru – czemu nie przeczę – to tym gorzej dla nich.

    To jest przepiękne: mocarz ateista komunista Jaruzelski na pasku Glempa!

    Jeśli tego, panie Jerzy mądry Pieczulu nie zauważasz, że Jaruzelski szedł na postronku Glempa, to nie jesteś mądry, a … Ale to nie Glemp odpowiada za to, że Jaruzelski jadł mu z ręki. No, chyba że stał się cud.

    Dzień dobry!

  114. atalia
    Jakie znaczenie ma dziś spór, kto i dlaczego, pod czyim wpływem itd. wprowadził religię do szkół? Najwyżej historyczne.
    Dorosło już od tamtego czasu całe pokolenie „wychowane” od początku na szkolnych lekcjach religii.
    Dlatego znacznie bardziej istotny jest bilans zysków i strat. W dość powszechnym odczuciu te drugie przeważają, więc pora chyba… wyprowadzić.
    Stąd podstawowe pytanie – kto ma to uczynić?

  115. mag
    5 września o godz. 12:39

    Spór? Jaki spór? O co? O fakty? Czy są jakieś nowe fakty, nowe dokumenty? Czy w 1990 roku prezydentem Polski nie był ateista Jaruzelski? Czy Samsonowicz nawrócił się? Czy Kiszczak był marionetką w rządzie Mazowieckiego?

    Fakty mają znaczenie, bo jeśli pytasz, kto wyprowadzi religię religię. To odpowiedź jest określona: nie uczyni tego kler, Tusk (PO), Kaczyński (PiS), Miller (SLD). ani Palikot (na razie RP).

    A jeśli w przyszłości (jakiej?) znalazłby się ten KTOŚ, to musiałby wypowiedzieć Konkordat podpisany przez ateistę Kwaśniewskiego. Powodzenia.

    Sprawę załatwili ateiści, nikt im nie przykładał pistoletu do głowy. Fakt ten, że ateiści wprowadzili religię do szkół, krępuje ręce wszystkim tym, którzy by chcieli wyprowadzić.

    Mnie to bawi, pomijając fakt, że marzę o tym, aby naprzeciw biura Michnika staną meczet jeszcze większy od tego, co w Kopenhadze. Lubię architektu i ich poligamię.

  116. Odkrył ten smarkacz „atalia” Amerykę, i nudzi bez końca. A poważni ludzie z nim na poważnie. Lecę się kapać w Bałtyku, żeby mnie ubzdurany przez takich jak atalia wsteczny prąd porwał. Czekam już 60 lat na porwanie, pływam w sztormach i, cholera, nic, żyję – aż wstyd. Może nieatrakcyjny dla wstecznych prądów jestem.

  117. Mysle ze ten sojusz lewicowo-prawicowy, przy wprowadzaniu religi
    opieral sie na silnej woli doskonalenia Polskiego Narodu .
    Osobiscie jednak mysle niestety ze Polacy w latach osiemdziedziatych byli
    jednym z najlepszych narodow na swiecie .. kosciol potem ,to byly kajdany ,bo czasem lepiej byc nie moze !!
    Pozdrawiam

  118. Krótko i na temat … Czy możecie pisać o czymś co można zmienić na lepsze w tym Kraju a nie ciągle religia, aborcja a jak nie to to ciągle jakaś afera i komisja śledcza ….

    Może się opanujecie w końcu ..

  119. To doradź pan to w końcu swojemu Tuskowi…

  120. Już te powyższe komentarze pokazują co myślimy o kościele i jak nisko upadł jego autorytet – choć moim zdaniem nigdy wielkiego nie miał. Czas najwyższy aby zrozumiał jedną zasadę; że nie powinien pchać się tam gdzie go nie chcą, bo efekt jest taki jaki jest. Warto przypomnieć naszym zagorzałym zwolennikom kościoła, że to dopiero po 966r. zaczęli przybywać do Polski pierwsi duchowni a od nieszczęsnego 1253 roku zostaliśmy / na naszą zgubę/ uzależnieni od papiestwa. To nasze ziemie były im rozdawane /przydzielane/ a nie odwrotnie- więc jakim prawem ciągle słyszy się , że państwo polskie cos im zabrało. To ONI dostali od państwa ziemię a nie odwrotnie. Więc najlepiej będzie jak wrócą tam skąd przybyli.

  121. u nas wikariusz z parafii zażądał sobie takiej kwoty za godzinę nauczania religii w ośrodku dla osób niepełnosprawnych, że wszystkim kopary opadły ze zdumienia.
    Poniżej tej kwoty nauczał i głosił Ewangelii nie będzie! Ot misja …..

  122. Sensowność nauczania religii w szkole oraz poziom katachetów pokazuje to, że 90% uczniów po bierzmowaniu nie chodzi już do kościoła, bo ma dosyć i nic z tych nauk nie zaciekawia. Większość moich znajomych przestała chodzić do kościoła, po tym jak nas przygotowały do bierzmowania „przewodniczki duchowe” w wieku 70+. Większość z nim sobą nic nie reprezentuje, nie potrafiła mówić poprawnie po polsku, a już o dyskusji rzeczowej albo o słuchaniu nas, to nie warto nawet wspominać. To była nauka z poziomu niewolnika i pana – tak jest i koniec, macie słuchać szczyle… Takimi sposobami za 20 lat nie będzie komu chodzić do kościoła…

  123. O religii w szkole i zamieszkach o dom katechetyczny – artykuł daje do myślenia: pochwalony.eu/?p=263

  124. Problem pojawia się w sytuacji, w której masz wątpliwości. Rozważasz nad zagadnieniami wiary oraz nad całą kościelno-marketingową otoczką i dostrzegasz brak spójności pomiędzy tym, co katabasi głoszą, a tym, co robią. Pytasz zatem: jak mogę najważniejszą dla siebie istotę oddać komuś takiemu pod opiekę? Jak mogę pozwolić, by tego typu osoby dokonały całkowitego spustoszenia w umyśle mojego dziecka? Odpowiedź jest oczywista: nie mogę na to pozwolić! Ale, jak zwykle jest jakieś „ale”. Zapewne rówieśnicy odwrócą się od mojego dziecka. Nauczyciele będą traktować go jak kogoś gorszego. Doświadczy ostracyzmu, katolskiej nagonki. Czy mam to zafundować swojemu dziecku?

    http://www.czarnymwczarne.pl/index.php/component/k2/item/41-czy-posylac-dziecko-na-religie

  125. Wyprowadzać? Ale po co?! Zostawić. Im dłużej, tym lepiej. Skończy się jak w Hiszpanii, i dobrze.