Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

27.08.2013
wtorek

Prymas nie lęka się mówić Franciszkiem

27 sierpnia 2013, wtorek,

I stał się cud. Nie, nie chodzi o cud na miarę prawicowej wyobraźni, która na każdej brudnej szybie widzi zarys twarzy nieżyjącego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Idzie mi o kościelne przepowiadanie Ewangelii.Czyżby Kościół, zapytacie, pobłogosławił in vitro? Czyżby dał zielone światło dla związków partnerskich? Oczywiście, że nie.
Cóż zatem się stało?

1.
Za ten cud odpowiedzialny jest jeden z najważniejszych hierarchów, prymas Polski, abp Józef Kowalczyk, który w kazaniu na Jasnej Górze w ostatnią niedzielę nie koncentrował się tylko na obronie „cywilizacji życia” (choć też tradycyjnie wspominał o in vitro czy aborcji) przed „cywilizacją śmierci”. Prymas odniósł się do ważniejszego sporu: „cywilizacja solidarności” vs. „cywilizacja chciwości”.

Tak prymas mówił o nierównościach społecznych: „W walce o sprawiedliwość społeczną nie chodziło naszym poprzednikom o wybudowanie wieży, na której szczycie będą najbogatsi, a na dole ludzie cierpiący z głodu. Powinniśmy stanowczo nawoływać o powrót do fundamentalnej zasady miłości i sprawiedliwości społecznej”. I przypominał, że szczególnym zadaniem państwa i Kościoła jest pochylenie się nad wszystkimi zepchniętymi na margines społeczny.

Prymas Kowalczyk mocno krytykował wszechobecny wśród polityków „język nienawiści i pogardy”, który – jak mówił – „służy wyłącznie do zdobycia bądź utrzymania władzy”. Prosił o język miłości i poszanowanie każdego człowieka bez względu na poglądy, wiarę czy pochodzenie, w polityce, mediach, na stadionach. W „wszędzie tam, gdzie człowiek spotyka się z człowiekiem”.

2.
Jasne, że jedna jaskółka wiosny nie czyni. Warto jednak odnotować, że pojawił się w końcu pierwszy w kraju nad Wisłą hierarcha, który nie lęka się mówić o bolączkach współczesnego świata, także językiem papieża Franciszka.

Językiem, który – dodajmy – wciąż nie może przebić się do serc i umysłów dużej ilości polskich duchownych i „katolickich” publicystów, gdyż – cóż za absurd – odbierany jest przez nich jako lewicowy bądź liberalny. Choć na moje oko język Franciszka jest radykalny – ale w sensie ewangelicznym, a nie politycznym.

3.
Prymas Polski abp Józef Kowalczyk skończył właśnie 75 lat, co oznacza, że na ręce papieża zgodnie z prawem kanonicznym złożył rezygnację z urzędu ordynariusza gnieźnieńskiego. Czy zatem to było jego ostatnie tak mocne, –gdyż pokazujące inny niż tradycyjny ton – wystąpienie?

Oczywiście rodzima prawica religijna byłaby zachwycona, gdyby papież przyjął rezygnację abp. Kowalczyka. Jednak Franciszek, który przecież też jest „starszym juniorem”, choć duchem przypomina „młodszego juniora” może uznać, że taki ton wypowiedzi hierarchy jest polskiemu Kościołowi szczególnie potrzebny. Zwłaszcza teraz.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 67

Dodaj komentarz »
  1. Niesłychanie, jak na siebie, aktywny był w ostatnim czasie Ksiądz Prymas, bo to i po imieniu nazwał inicjatywę referendum warszawskiego… I to wszystko jako łabędzi śpiew, przed oddaniem się do dyspozycji Papieża w związku z ukończeniem 75 lat. Może sumienie mu wyrzucało, że nie wcześniej? No cóż, prawdziwego prymasa poznajemy nie po tym, jak zaczyna, ale po tym, jak kończy 🙂

  2. Po tej wypowiedzi Prymas przystąpi do działań i doprowadzi do stanu, w którym wszystkie pałace biskupie zostaną przekazane narodowi i zamienione np. na muzea, a zyski z majątków kościelnych będą wykorzystane na finansowanie pomocy dla biednych i rozliczane w sposób tak przejrzysty, jak robi to Owsiak. Nie przystoi wszak, by biskupi mieszkali w pałacach z pełną obsługą, a bardziej pracujący na potrzeby społeczne np. wojewodowie, czy też marszałkowie w mieszkaniach (domach) prywatnych, często niezbyt dużych.

  3. niesamowite. Makowski, stary komuch tylko lata po kościołach i słucha księży. Ale czy słucha ? No, oczywiście, że nie. Wybiera tylko co mu trzeba i jeszcze bezczelnie kłamie. „Prawica religijna” ??? To jest lewica religijna ? No cóż lewackość zaślepia

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Głos Abp Kowalczyka rzeczywiście odbija od głosu innych polskich hierarchów. Może jeszcze Kard. Dziwisz nie zapomniał, czego uczy Ewangelia, może Kard. Nycz? A Ewangelia uczy miłości, a nie nienawiści. O tym też powinni pamiętać O. Paulini na Jasnej Górze, tak chętnie goszczący u siebie Kaczyńskiego i O. Rydzyka i użyczający im głosu podczas nabożeństw.

  6. Cud! Naprawdę cud: pan bloger Makowski chce tego samego, co Kaczyński: sprawiedliwości.

  7. Przepraszam, Szanowny Panie Jarosławie, ale trochę zgrzytnę. Bardziej może przejmujące są jesienne oznaki przemijania – szykujące się do odlotu bociany, żurawie – niż mowy szamanów, choćby i słuszne. Mówienie nic nie kosztuje, więc ciekawsze jest, czego pan Kowalczyk nie powiedział, niż to, co powiedział. A nie powiedział, że odwiecznym współsprawcą nierówności społecznych jest Kościół, ba – jest złodziejem okradającycm państwo i wiernych. Mocno – jak Pan mówi – krytykował wszechobecny wśród polityków „język nienawiści i pogardy”, ale nawet nie pisnął o języku nienawiści i pogardy u szamanów. Cudze ganicie, swojego nie znacie. Nie bardzo rozumiem, gdzie Pan w nim znalazł język Franka, którego mówienie, nawiasem mówiąc, też nic nie kosztuje. To nie mowy hierarchów odmienią Kościół, lecz odpływ skubanych owiec.

  8. Ja tu widzę cywilizację zawiści.

  9. Podpucha próbują ukazać ludzką twarz

  10. faktycznie, stał się Cud Boski. Dokładnie taki sam jak Cud Matki Boskiej 1920 w postaci lotów bezodrzutowych nad Armią Czerwoną Ku Jej (znaczy A.Cz., nie M.B.) Przerażeniu. Czyli Cud Mniemany.

    Gdyby Józio K. mówił, że nie tylko politycy, ale i i Towarzysze Józia mówią językiem nienawiści oraz ją uskuteczniają, Cud Mniemamy zacząłby nabierać nieco rumieńców. Gdyby Józio Prymas nieco przeflancował Episkopat swój w kierunku większej zgodności z Zasadą Miłości episkopalnych jegomości, Cud Mniemany zacząłby się przeobrażać w Cud Bezprzymiotnikowy.
    Byłoby to wydarzenie niesłychane, bo w ten sposób Józio Prymas przegoniłby Matkę Boską.
    Jednak to niemożliwe, z definicji. Matki Bożej żaden śmiertelnik niewzięty żywcem do Nieba przegonić nie może. Zburzyłby Dogmaty Religii Miłości i co gorsze – zdziwił jegomości.

  11. Tak Prymas przemówił ludzkim językiem, już go zresztą użył przed paroma dniami w wywiadzie dla Rz. Nie jest ważne czy Franciszek przyjmie dymisję (moim zdaniem powinien by nie stwarzać precedensów dla stojących w kolejce oldbojów biskupich), ważne że Józef Kowalczyk przypomniał sobie po co jest biskupem i że to powiedział w Częstochowie gdzie zwykle koledzy po mitrze plotą trzy po trzy albo i gorzej.

  12. Sz.P. Makowski,
    czyżby Kowalczyk oddał nam to co jego urzędasy ukradli Polsce przy pomocy Komisji Mieszanej ?
    A może chociaż pomógł policjantowi zgnojonemu przez Michalika ?

    Co do F1, to ciągła propaganda jaki to on jest cacy bo jeździ rowerem itp. nie zmienia faktu, ze facet ma krew katolików argentyńskich na łapach.

    Robiąc konkurencje Rydzykom, Terleckim, stracicie tylko czytelników, bo dla Moherów nie ma znaczenia co powiecie czy zrobicie i tak będziecie nie do przyjęcia

  13. @Zdzisław
    Lewackość zaślepia? To straszne!
    Prawickość na szczęście tylko rozum odbiera.
    Jako szczery ateista westchnę: Daj nam Boże słów takich hierarchów, jak od tego, który właśnie ustępuje.

  14. Moze wspomniany obywatel Kowalczyk liczy, ze Franco tak sie wzruszy jego nagla zmiana, ze pozostawi go w palacu, nie przyjmujac jego tak szlachetnej rezygnacji ? JB

  15. Nie jest prymas wiarygodny, bo co do tej pory widział i słyszał, skąd ta nagła iluminacja? No i dlaczego tylko gani polityków, a księża to same baranki? Wypada mowić „Franciszkiem”, więc nim mówi. I tyle. Nihil novi sub sole.

  16. Wygląda więc na to, że Prymas napiętnował wszystko to, co reprezentuje sobą wielu działaczy Platformy Obywatelskiej, z Donaldem T. na czele – „cywilizacja chciwości”, „język nienawiści i pogardy”… Zdziwiło mnie tylko to, że Pan – platformiany politruk – tak bardzo się z tego cieszy. Ale może jakieś olśnienie przyszło?

  17. Biskupi widza ze pali im sie grunt pod nogami i probuja przypodobac sie Franciszkowi, jak zwykle zaklamana herezja.
    Sami zabierali ostatnia koszule biednym ludziom a teraz jaki to on wspanialomyslny, szatan juz czeka na takich klamcow.

  18. Ten artykuł jasno pokazuje obiektywne stanowisko redaktora.

  19. To tylko słowa. Czekanie na czyny to strata czasu. http://ulinks.net/6db1

  20. Nie ulega wątpliwości, że pan Makowski nie jest ideałem. Co więcej, ma prawdopodobnie niejeden grzech na sumieniu , z czego czasem musi się nieźle spowiadać .Tak więc i diabeł ma z Redaktora niezłą uciechę.
    Ale Pan Makowski ma również swoje hobby ( tak mi się przynajmniej wydaje) i poświęca swojej pasji wpisy na swoim blogu. Raz lepiej ,raz gorzej ale poniżej pewnego poziomu – od strony merytorycznej jak i formalnej – na pewno nie schodzi.
    A czemu poświęca Pan Makowski wolne chwile?
    Pan Makowski, o zgrozo, czepia się polskiego kościoła. Zamiast położyć zupełną lagę na tej momentami śmiesznej instytucji (śmiesznej i groźnej jak historia uczy),próbuję ukazać, ze nawet w dzisiejszych czasach religia instytucjonalna ma jednak jakiś głębszy sens. Ma ważne zadanie do spełnienia.

    Oczywiście nie chodzi redaktorowi o życie wieczne i inne eschatologiczno –ontologiczne rejony religii chrześcijańskiej.
    ” To było dawno i jest nieprawdą”- to mój dodatek.
    Redaktor (mam nadzieję, że trafnie odczytuje intencję) szczególnie ceni wymiar etyczny religii chrześcijańskiej.
    Niekoniecznie w katolickim wcieleniu.

    A teraz z drugiej strony.

    Jakie jest polskie społeczeństwo każdy widzi. W tym miejscu każdy może sobie nieźle poużywać na swoich znajomych, sąsiadach, bliższej lub dalszej rodzinie, kolegach z wojska, politykach, władcach feudalnych, obsłudze pobliskiego dyskontu itd.
    Czyli jest niedobrze. I Redaktor Makowski to dostrzega również. Ale Redaktor Makowski nie załamuje rąk, nie rwie włosów na głowie, ale próbuje zmierzyć się z tym problemem.
    Chce zmienić polskie społeczeństwo i posprzątać trochę w nadwiślańskiej augiaszowej stajni. Nie chodzi o to żeby pachniało fiołkami, ale żeby przynajmniej tak nie śmierdziało.

    I redaktor szuka służb przywracających porządek.
    Szuka…Szkoła? Nie bardzo…
    Szuka…Rodzina? Rodzina ma inne sprawy na głowie.
    Szuka dalej…media? Redaktora odrzuciło.
    Nie poddaje się Makowski i szuka.
    Państwo i jego polityczna emanacja? Lepiej nie mówić
    Może sądy i paragrafy? Redaktor nie lubi krwi i zaduchu więziennych cel
    Są problemy ,ale się nie poddaje. Szuka, szuka religia, kościół. Kościół katolicki.

    Po długim wahaniu, kilku nieprzespanych nocach, Redaktor Makowski podejmuje rozpaczliwa decyzję.

    Religia jest chyba jedyną ,a w każdym bądź razie na polskim gruncie najbardziej sensowną receptą na poprawę moralnego zdrowia mieszkańców pszennoburaczanej krainy.

    I jeżeli kościół katolicki szukający natchnienia z nauk chrześcijańskich ( tak przynajmniej ci mówią) ma przed sobą takie zadanie to przede wszystkim niech zacznie od siebie.

  21. potrzeba nam więcej Franciszka w polskim kościele

  22. To prawda, że Prymas odezwał się ludzkim głosem, ale prawdą jest, że tej odwagi nabrał na koniec sprawowania urzędu. Jest też smutną prawdą, że zabetonowanie polskiego kościoła w latach 50-tych ub.w. jest „zasługą” Prymasa, który był nuncjuszem papieskim przez ponad dwie dekady i aktywnie praował na rzecz owego betonu.

  23. Wow, spór cywilizacji życia z cywilizacją śmierci jest mniej ważny od sporu między bogatymi a biednymi. Kolejna erupcja głupoty i niewiedzy w wykonaniu Makowskiego. Czekam na tekst, że Kościół powinien za ważniejszą uznać walkę o prawa związków zawodowych, niż prawo do życia.

  24. Szkoda, że na odchodnym, ale dobrze, że prymas powiedział kilka ważnych słów. Pewnie chciał, żeby go pamiętano jako mądrego prymasa. A to wystarczyło, żeby prawica go zdymisjonowała zanim jeszcze papież otrzymał podanie 🙂

  25. Jaki Prymas Polski? Jeżeli już, to Prymas ogłupionych i omamionych kłamstwem polskich katolików.

  26. Aaron Sprężyner
    28 sierpnia o godz. 9:43

    Kościół nie zacznie.
    Nie zaczął przez 2000 lat, to i teraz nie zacznie.
    Albo inaczej:
    Codziennie, stale, w każdej chwili, każdy funkcjonariusz i każdy wierny KK od 2000 lat zaczyna. Codziennie „pogłębia rozumienie Objawienia”.
    I pierwsze i drugie z takim samym skutkiem.

  27. Tanaka
    Chyba przez to codzienne pogłębianie pan Glemp na początku 90-tych lat nazwał Kościół „motorem postępu”.

  28. Kościół nauczył się tylko małpować w słowie mądrzejszych od siebie, więc nazywa swoje czary-mary „prawdą”, „poznaniem”, „nauką”, „postepem”, a i „rozum” mu nieobcy – jako słowo, rzecz jasna. Tymczasem znane powiedzenie „Bóg dał rozum i wolną wolę” jest zaprzeczeniem ewolucji, bo sugeruje, że człowiek dostał gotowy rozum, czyli umiejętność myślenia, w prezencie, że nie trzeba się tej umiejętności dorabiać. To z kolei sugeruje, że albo wszyscy mamy jednakowe rozumy, albo każdy – inny, ale dany raz na zawsze, czyli niezmienny. Szukanie choćby śladowej wiedzy o realnym świecie i logiki w religii jest zawracaniem kijem Wisły. Jeśli jakaś logika w niej jest, to niezamierzona, jako że i ślepej kurze czasem coś się trafi.

  29. Również nie jestem najlepszego zdania o ponad 2 tysiące lat liczącej historii Kościoła,ale…
    Po pierwsze mimo wszystko starałbym się nie generalizować .Owszem czarnych owiec co niemiara, ale parę sensownych postaci człowiek by wyłowił zarówno w powszechnym i polskim Kościele. Nie jestem w tych sprawach ekspertem,ale na przykład na naszym bogoojczyźnianym podwórku z tego co słyszałem byli także ks.Zieja, ks.Tischner, ks.Musiał ,ze wspomnę o tych chyba najbardziej znanych.
    I druga rzecz.
    Nie ulega najmniejszej wątpliwości,że Kościół ledwo dyszy. Duszyczek ubywa,jakość duszpasterskiej posługi w większości przypadków cieniutka moralnie i intelektualnie. Instytucja KK to już właściwie biurokratyczno – biznesowa korporacja z coraz gorszymi widokami na przyszłość.Sytuacja kryzysowa w pełni. Rokowania niezbyt optymistyczne sprowadzają się do prostej alternatywy.
    Albo śmierć Koscioła to tylko kwestia czasu.
    Albo kryzys zostaje przezwyciężony i w miejsce dotychczasowej resztówki powstaje nowa ,lepsza jakość.
    Nie ja to wymyśliłem,ale ten scenariusz przewidywał w „Piesku Przydrożnym” Miłosz. Upada Kościół ludowy. Znajdują sobie jego wyznawcy inne pisanki, palmy, choinkowe świecidełka, innych świętych (medialni celebryci).
    Nowa religia będzie dla niego za trudna. Zaczynem nowej religii,nowej jakości moralnej będą…
    chciałoby się dokończyć, ale trochę strach oblatuje.

    Zauważyłem ciekawą rzecz czytając książkę KSIĘDZA Tischnera. Przeczytałem prawie 50 stron
    „ Współczesna filozofia ludzkiego dramatu. Wykłady”. Temat egzystencjalno – etyczne wyzwania stojące przed współczesnym człowiekiem. Słowo Bóg pada bodajże tylko raz.

  30. Aaron Sprężyner
    28 sierpnia o godz. 15:37

    Ale… mam pytanie:
    czemu „mimo wszystko..”itd? Co to znaczy to „wszystko” i dlaczego „mimo”?
    Warto to wyjaśnić, skoro twierdzisz, że „mimo wszystko” starasz się nie generalizować. Może właśnie generalizacja, wywiedziona z licznych szczegółów jest trafna i należy ją zastosować?
    Są wyjątki i są reguły.
    Czy ks. Tischner, czy A.Musiał byli wyjątkiem potwierdzającym regułę,czy samą regułą, a ktoś odwrotny od nich wyjątkiem?
    A jeśli są wiele warci, to dzięki temu że byli „ludzcy”, czy „boscy”? I jak to można odróżnić?

  31. Podziwiam piękne słowa polskiego Prymasa abp Józefa Kowalczyka bez wątpienia inspirowane na wypowiedziach „o potrzebie Kościoła innego, biednego”, przez Papieża Franciszka. Byłem w Częstochowie, i po drodze z Krakowa i z powrotem, widziałem na kilku stacjach pociągu to co wyglądało na chmary nocne, nie ludzi. Jakieś postacie ledwo utrzymujące się na nogach, ich dziesiątki a czasem więcej, nie mające już siły, by iść nawet parę kroków. Az serce mi pękało. Chciałem włożyć banknot do butelki, i rzucić w ich stronę z ruszającego pociągu. Policjant jednak nie zrozumiałby mojego gestu. A w Katowicach, podczas przesiadki, w McDonaldzie, mężczyzna opętany z głodu w kolejce przede mną, zamówił piękny i obfity zestaw, wart z 15 złotych u kasjerki. Gdy prosiła o pieniądze, nie miał, tylko stał jak opętany. W końcu zawołano dwumetrowego policjanta, który go z pośród nas usunął na siłę i wyprowadził z 50 metrów, by społeczeństwo się nie zgorszyło. Mimo, że pociąg odjeżdżał, wybiegłem z nimi kilkaset metrów, ale człowiek ten zniknął mi ze wzroku. Poczułem, ze jestem mniej człowiekiem! I pomyślałem o Jezusie: czy On nie kazałby Kościołowi swojemu dać jeść i uzdrowić tą osobę? Przecież te istoty wyglądające na nie ludzi, są dziećmi Bożymi! Kościół ma przecież posiadłości ziemskie i domy. Dlaczego nie dzieli się z biednymi, jak czynił to Jezus? Ale samo wspomnienie o tym wielu księżom powoduje okrzyk wściekłości! Dobrze jest więc, że Ks. Prymas zaczął mówić o tym, co dla Jezusa i dla Papieża Jezuity jest tak oczywiste! Setki tysięcy arów ziemi jest w rękach zakonów i parafii w Polsce. A tysiące Polaków umiera straszną, powolną śmiercią w każdą noc we wszystkich miastach polskich!

  32. @Tanaka

    Ano „mimo wszystko” dlatego, że przebywając w świecie wielu zer ,nie tylko zresztą na koncie bankowym, to od czasu do czasu dobrze jest zejść na poziom autonomicznej jednostki, trochę przekornej, niepewnej, wątpiącej. Tam również można wiele ciekawych rzeczy doświadczyć.
    Twain kiedyś powiedział , że jeżeli coś staje się prawdą większości to w tym momencie powinniśmy dyskretnie wycofywać się w zupełnie przeciwnym kierunku. Nie to ,że prawdy ogółu muszą być fałszywe, ale sytuacja taka wymaga naprawdę ostrożności przy ferowaniu wyroków posługując się głosem ludu.

    A wracając do spraw „okołokościołowych” twierdzę przede wszystkim, że omnipotentna rola Kościoła to juz przeszłość. Jak mawiają nasi niezbyt bogobojni sasiedzi „to se ne vrati”. Ten pracowity tydzień Pana Boga, cuda, cudeńka, raje, Sądy Rejonowe, Ostateczne, piekielne męki itd. to już nie działa
    Jeżeli religia to religia wartości.W bardzo dużym skrócie. Musimy jako mieszkańcy Ziemi uzmysłowić sobie, że stanowimy jedną wielką wspólnotę moralną.

    Nie zbiór mało krytycznych homo economicus. Nie stado średnio refleksyjnych osobników którego najdalszą do wyobrażenia perspektywą jest tydzień, miesiąc, czy kolejne święto Trzech Króli. Nie, niezbyt skomplikowany egoista dla którego takie pojęcia jak drugi człowiek, dobro wspólne to nic nie znaczące desygnaty.

    I wychodząc z tego założenia – ostrożnie, z wahaniami winien człowiek układać, przymierzać, modyfikować COŚ co być może przybierze w końcu jakiś sensowny, akceptowalny kształt.

  33. @Aaron Sprężyner,
    Czy mógłbyś uprzejmie wskazać symptomy głoszonej przez Ciebie zadyszki kościoła?
    Albo żyjesz w jakimś innym świecie np. za granicą, albo bujasz w obłokach i pobożne życzenia bierzesz za rzeczywistość.
    Dla poparcia tezy, że bredzisz proponuję Ci wskazanie choć jednego ateistę w tzw. władzach naszego kraju. Ja mogę wskazać, wręcz, fanatyków religijnych nie wspominając o członkach Opus Dei, czy zwykłych dewotach co to zrobią wszystko pod dyktando kleru.
    Z takim poparciem kościół może spokojnie oddychać pełną piersią, bez obaw o najbliższą przyszłość. A nawet tą dalszą.
    Będę szczęśliwy jeśli udowodnisz mi, że się mylę.

  34. Aaron Sprężyner
    28 sierpnia o godz. 18:04

    Z wpisu zamieszczonego wcześniej odnosiłem lekkie wrażenie, że „mimo wszystko” może oznaczać, że ogólnie KK jest OK, „mimo że” ten i ów co nieco skitfasił. Ale aktualny wpis wydaje się inaczej to tłumaczyć, bardziej „po czesku”, że „cuda w tej budzie” to tylko mydlenie oczu – i to byłoby tym „wszystkim”. Mam lekką konfuzję.

    W każdym razie ja widzę to tak: oparty na fałszywym fundamencie Kościół kat. (Bozia jest wymysłem) w konsekwencji zachowuje się fałszywie i uzurpuje sobie to co mu nienależne, każąc sobie za to płacić mamoną i życiem. Ale ponieważ wplótł w swoją „misję” pojęcie „miłości” jako naczelne hasło, siłą rzeczy, zdarza mu się czasem coś uczynić co nawiązuje do tego hasła. Ale również za wielką cenę – koszmarnego zakłamania jednostek i zbiorowości. Co w wielu momentach życia każdej z nich fatalnie się odbija. Zakłamanie nigdy nie uchodzi bez złych skutków, choć często jest bezkarne. Właściwie z reguły.
    Podam przykład: w Kościele rządzi „miłość”. Ksiądz gwałci dziecko. Zasada „miłości” (Kościół ZAWSZE kieruje się MIŁOŚCIĄ) oznacza, że dziecko, lub jego rodzice mają trzymać mordę w kuble (inaczej zdradzają zasadę MIŁOŚCI i podnoszą rękę na Kościół i Boga – ZAWSZE MIŁUJĄCYCH).
    To banalny przykład. Jeszcze banalniejszy jest taki: mąż pijak bije żonę, dzieci, gwałci i żonę i dzieci. Żona w konfesjonale rozpacza, a pełen MIŁOŚCI ksiądz-spowiednik jej na to, że musi nieść swój krzyż, bo MIŁUJĄCEMU BOGU przysięgała MIŁOŚĆ DO MĘŻA.

    Z takich banałów nad banały, w miliardowych wykonaniach, składa się ludzkie życie. Oczywiście przepełnione nieustanną, całkowitą MIŁOŚCIĄ BOGA.

    sugadaddy
    28 sierpnia o godz. 18:08

    Zadyszka Kościoła (w Polsce) jednak się powoli zaczyna. Drobna, nieznacząca, ale w perspektywie arytmia się rysuje. A jak arytmia to i poważniejsze dolegliwości.
    Dziś mamy ks. Lemańskiego, którego tradycyjnymi metodami jego MIŁUJĄCY szef, Hoser Henio, wtarł w podłogę. A Kowalczyk Józio, którym się obecnie zachwyca nasza droga red. Janina Paradowska z powodu jego wywiadu dla „Rz” jasno w tymże potwierdza, że Henio ma rację. I ten ks. Lemański to nawet jeszcze nie zadyszka. I nawet jeszcze nie zadyszką jest, że Episkopat coś tam-coś tam musiał z siebie wydusić w sprawie gwałcenia dzieci przez klechów, albo odrzec w sprawie książki holenderskiego dziennikarza na ten temat. Nie jest też zadyszką, że papa Franciszek spodziewa się kapłanów i Kościoła ubogiego, bo tenże sam abepe Kowalczyk Józio stwierdził, że w Polsce KK jest ubogi, ale że proboszcz sprawne auto musi mieć, bo na rowerze nie będzie dymał.
    Musiał, Obirek, Bartoś, Węcławski/Polak, Krzysztofowicz, prawie też Boniecki – to też nie żadna zadyszka.
    Itd itepe i tak w kółko.
    Ale.
    Ale jak złożyć to do tzw. kupy, w którą wsadził polską (a więc i katolicką) flagę red M.Raczkowski, lekkie objawy zadyszki się pojawiają.
    Ateistów w rządzie (tym czy tamtym) nie ma – fakt. Dei, nawet Opus – jest, fakt.
    Nieco gorzej, że tzw demokracja,liberalizm, prawa człowieka i obywatela i edukacja (nawet ta bez edukacji seksualnej a z katechezą), nauka i tzw. wolność, słabo na razie, ale jednak zapuszczają korzonki w polskiej glebie . I internet wraz z dostępem do informacji. I emigracja i naoczne obejrzenie sobie jak się mają religie w innych krajach oraz obywatele tychże. To już powód do wyraźniejszej zadyszki i pochrząkiwania. Dziś ciągle zadyszki. Na którą Kościół stosuje różne proszki i jakieś zioła.
    Proszki po jakimś czasie nie wystarczą.
    Na dłużej wystarczy przezorne uwłaszczenie się Kościoła na Polsce, co daje mu dużą niezależność od tzw. wiernych. Ale też nie nieskończoną.

    Ta tzw. kupa się rozlewa. I jest ich coraz więcej. mimo, że to kupy, należy się z nich cieszyć. One użyźniają podłoże, w którym demokracja, prawa człowieka i obywatela, edukacja, nauka, wolność , podmiotowość itepe, zapuszczają coraz mocniejsze korzenie i rosną zdrowiej i pewniej się rozwijają.

    Kupa jest dla obywatela nawozem, a dla Kościoła – smrodem. Od smrodu się smarka, kaszle i ma zawroty głowy.
    I bardzo dobrze.

  35. Tanaka,
    Puki co, nie ma w Europie państwa, gdzie KK opływałby w większe przywileje i dostatki, niż u nas.
    Na zadyszkę przyjdzie nam jeszcze poczekać i to dziesięciolecia – weź pod uwagę, że tak jak Nowy Jork, czy inny Boston nie reprezentuje całej Ameryki, tak polskie duże miasta nie odzwierciedlają obrazu polskiego społeczeństwa, które jest ciemne, wierzy w cuda i zabobony i choć narzeka na plebana to na kościół i tak da.
    Chyba jedyni na świecie mamy praktykujących ateistów – tak silna jest presja społeczna nie dopuszczająca jakichkolwiek odstępstw od „normy”, czyli bycia polakatolikiem.
    Mówienie o jakiejkolwiek zadyszce jest grubo przedwczesne.

  36. Wszyscy Politycy
    To nie ideały.
    Im by się krytyczne
    Głosy również zdały.

  37. Jeszcze coś dodam; prokuratura wszczęła dochodzenie w sprawie zdjęcia krzyży w jakimś komisariacie przez jego komendanta. Tak działa prokuratura w państwie świeckim?
    A Ty twierdzisz, ze kościół dostaje zadyszki ! chyba z zatuczenia!

  38. sugadaddy

    Całkiem się zgadzam. Z pewnymi uwagami.
    Otóż mamy generalną i naturalną tendencję do oceniania zjawisk długotrwałych, złożonych i do tego jeszcze dojmujących przez spojrzenie wstecz i rzutowanie w przyszłość: „To co było będzie nadal, w ciągu równie długiego czasu, w bardzo podobny jak dotąd sposób.”
    To powszechne ale i błędne ocenianie.
    Historia nie jest linereanna. Są długie okresy spokoju i stabilizacji ale i gwałtowne zmiany. Złośliwi, lub cynicy mówią, że dużo się musi zmienić, by wszystko zostało po staremu. Coś trafnego w tym jest, ale co najmniej tak samo nietrafnego.
    Kościół funkcjonował przez stulecia pozornie stabilnie, bo ciągle istnieje, od około 2000 lat. W tym sensie „jest po staremu”. Ale przechodził mnóstwo kryzysów, załamań, schizm, zdrad, zaprzaństw. Ciągle przy tym działo się to w świecie zupełnie innym, niż mamy dziś, a który zaczął się coraz szybciej kształtować mniej więcej od Rewolucji francuskiej, choć przez następne ponad 100 lat – nabrzmiewanie i pękanie starego świata następowało powoli i dla większości – niewidocznie. Pod koniec XIX wieku dojrzało to we Francji do pęknięcia z którego wyłoniła się wreszcie świecka Republika. Proces pękania i narodzin nowego społeczeństwa i państwa był bardzo dramatyczny i bolesny. Ale się stał i do dawnego reżimu religijnego nie ma już powrotu. Nieco wcześniej Darwin upublicznił swoje badania, które dziś nazywamy ewolucją. Co zresztą pomogło wykształcić nowe myślenie i nowy stosunek człowieka z władzą państwa i kościołów. Dalej było dwie wojny światowe, po których tym bardziej religia, zwłaszcza katolicka, nie mogła utrzymać dawnego status quo, choć usilnie próbowała. Nie umie do dziś odpowiedzieć gdzie był i co robił Bóg w czasach krematoriów. I nie będzie umieć.
    Polska jest o tyle nietypowa, że po wojnie, dzięki Systemowi, religia się zakonserwowała na przedwojennych, a dokładniej przedpierwszowojennych zasadach. Co, jeszcze precyzyjniej, znaczy, na zasadach z czasów zaborczych. Ten przywilej po 1945 roku zawdzięcza Systemowi. Gdyby nie on, byłaby Polska bliżej Francji, Holandii, Niemiec, Danii czy Anglii; choć z pewnością nie na takim samym poziomie. Garbu przeszłości nie da się od razu zrzucić.
    I dopiero ostatnie dwie dekady to teoretycznie czas, kiedy może się to zmieniać na lepsze, ku normalności, czyli wolności.
    Jasne, że zmieniło się strasznie niewiele. Ale jednak pewne rzeczy już nie są takie same jak były.
    Pewnie, że „wierni” (w języku klechów), czyli „masy” ( w języku aparatczyków) ciągle łażą do kościołów, ciągle na tacę dają i ciągle w mordę pozwalają się tłuc proboszczom. Pewnie, że ciągle można się skutecznie przylepić do klechy i karierę zrobić. Pewnie, że ciągle rządy, samorządy i urzędy są miejscem prostytucji człowieka na rzecz Kościoła kat. Pewnie, że tak się zachowują miliony.
    Jednak to co będzie, będzie inne niż było. Otwartość każdego rodzaju, od fizycznych granic po internet, inna struktura interesów grupowych i osobistych, rozpadająca się rola kościoła jako ochrony przed systemem, jako jedynego wyraziciela „woli ludu” to zmieniają. Konsumeryzm także zabija religię. Religię w Polsce wykończy także demografia. Jest coraz mniej dzieci i coraz mniej klechów. Coraz słabiej będą mogli kontrolować. Nie uniknie się migracji do Polski milionów ludzi koniecznych do obsługi gospodarki i coraz starszych Polaków. Ted miliony przyjdą wyłącznie stąd, gdzie biedniej niż w Polsce. Z południa lub Wschodu i to może dalekiego. Tam nie rządzi niepodzielnie Kościół kat. To co widzimy jeszcze dziś, to ostatnie dekady. Za 10 lat będzie już zauważalnie inaczej; pewnie nie przełomowo inaczej, ale zauważalnie. choć można się złościć, że za mało zauważalnie. Ale jednak. Za 30 lat będzie już silnie zauważalnie inaczej. Polska nie będzie w stanie funkcjonować jako wyspa między krajami o od dawna zupełnie innej roli i pozycji kościołów i religii.
    Sam nieraz studzę głowy naiwnych marzycieli, że sprawa ks, Lemańskiego coś w Polsce ważnego zmieniła. Nie zmieniła nic ważnego. Ale jakaś małe pęknięcie w skale nastąpiło. Takie kolejne pęknięcia następują. I jak to w życiu bywa, drobne pęknięcia są zwykle przeoczane i lekceważone. Smoleńsk 2010 jest tego smutnym i wzorcowym przykładem, w dodatku ściśle polskiego wykonania.

    Nie ma się co spierać, czy już są lekkie objawy zadyszki, czy jeszcze nie ma. ważne co będzie, nie co było. To już za nami, a historii wprost nie można ekstrapolować.
    Przyspieszenie będzie narastać. I do dawna jest to na świecie ruch w jedną stronę – nie do , ale od kościołów, od religii, od zamordystycznych rządów klechów.

  39. @ Adam Jezierski 28 sierpnia o godz. 8:15
    proszę sobie żartów nie robić. Zapomniał pan jak facet bez nazwiska, Marek Jurek będąc marszałkiem Sejmu zamówił msze by zaczęło padać ? Sądzę, ze był chytry i dlatego nie zamówił mszy by przestało padać czym spowodował powódź w III RP

    Podobnie w Calgary w Kanadzie, co roku jest Stampede, gdzie kowboje, przez kilka dni ganiają za krowami itp na odkrytej arenie.
    Jak opowiadają starożytni Native czyli Indianie, oni mają wolny wstęp ale greedy Calgarianie w latach 80tych zapowiedzieli im, ze od tego roku muszą kupować bilety tak jak każdy.
    Indianie ostrzegli organizatorów, ze jak tak zrobią to będzie padało przez cały czas Stampede, ci oczywiście ich wyśmieli.
    Na kilka dni przed impreza Indianie zaczęli chodzić w kolko w okolicach Stampede modląc się o deszcz, a pogoda była boska, ciepło i dużo słońca. Ale w dniu otwarcia zrobiło się wietrznie, zimno i zaczęło ostro padać, dokładnie przez czas trwania Stampede i organizatorzy stracili spora kasę. Na następny dzień po zakończeniu, słonce wyszło.
    Od tej pory Indianie mają bezapelacyjnie wolny wstęp

  40. Arcybiskup doznał wyzwolenia, red. Makowski – objawienia, a nam wszystkim obaj Panowie wlali nadzieję w serce.
    Że jeśli nawet w jądrze komunizmu, dzięki wyzwoleniu z okowów instytucji, pełnym blaskiem zabłysło Światło prawdy (i zabrzmiało głosem tegoż pułkownika na falach eteru WE), to i w KK jutrzenka naszego wyzwolenia od tegoż okupacji, nadchodzi wraz z zachodem emerytalnym hierarchii (pod kuratelą PiaR-Franka).
    Ex Oriente Lux, sed ex Occidente – emeritum veritas.
    Niechże i Franciszek tego ducha, prymalnego a emerytalnie zachodzącego, nam nie gasi, a pożytecznych… piewców okupacyjnej jutrzenki nie braknie.
    O czym świadczy świetlisty zaiste i nieskażony krytyczną refleksją felieton naczelny red. Makowskiego.
    – – –
    PS Podzielam (wyrażoną innymi słowy) opinię Aarona o miałkości tematu kremlinologii behawioralnej hierarchii instytucji totalitarnych.
    Nie o zadyszce machiny mowa, a o zaduszkach społecznej atmosfery beztlenowej, pod uciskiem okupacji KK.

  41. Odwagi przybyło bo emerytura za progiem.

  42. @Tanaka,
    My możemy sobie dywagować, ale jedno jest pewne – nic się nie zmieni do czasu zakazania indoktrynacji dzieci już w wieku przedszkolnym co powoduje trwałe zmiany osobowości i przekonanie, że nie istnieje żadna alternatywa dla bycia katolikiem.
    Efekty tej indoktrynacji są takie, że Polacy traktują religię jako coś tak naturalnego jak oddychanie powietrzem. I o to tutaj chodzi – o produkcję bezmyślnych, bezrefleksyjnych matołów nie sprawiających kłopotów. Tacy są w większości katolicy. Zwykli niewolnicy.
    A jak skutecznie kościół dba o swoje interesy świadczy chociażby to:
    http://wyborcza.pl/1,75248,14507204,Trzy_lata_i_zadnych_zmian__Etyki_jak_nie_bylo__tak.html
    I nikt im nie podskoczy jeszcze długo.

  43. Skąd pomysł, że szyba była brudna?

  44. sugadaddy

    Jednak ten zakaz, sam z siebie, się nie pojawi. Bo skąd? Z głów tych bezrefleksyjnych matołów? Przecież nie klechów.
    Muszą pojawić się w odpowiedniej masie krytycznej ci, którzy rozumieją wagę problemu i nie zgadzają się na dalsze niewolenie ludzi. Czyli muszą zaistnieć warunki o których obaj, na różne sposoby piszemy. A one, stopniowo i powoli, pojawiają się. Ale droga jeszcze długa.
    Brak etyki w szkołach to oznaka zniewolenia pod szyldem Miłości Bożej. I Świętego Jana Pawła II. Który w PL jest nie tylko ważniejszy od Jezusa, ale od samego Bozi.

  45. Gekko
    29 sierpnia o godz. 0:32

    O, widzę, że o godzinie Szatana, zaczynasz po łacinie…
    Ale dobrze, chwali się, to ładnie brzmi.
    Aurea dicta…
    Ale jeszcze lepiej Ci poszło z zaduszkami w atmosferze beztlenowej.

    naszemu gospodarzowi jednak daj pożyć. Stara się, w sumie w miarę dobrze mu idzie, choć przecież jako osoba grzeczna, dziennikarska, z kindersztubą, nie może się wyrażać ostrzej, jak my tutaj.

    Kremlinologia jałowa była, kremlinolodzy całkiem się na Kremlu nie znali i nie przewidzieli kiedy i jak schyłek Kremla nastąpi. Kremlinolodzy watykańscy mają podobnie. Ale jedni i drudzy dobrze się na swojej niekompetencji pasą, bo mają tyle baranów do straszenia z jednej, a strzyżenia z drugiej strony.

  46. Tanaka,
    Jeszcze uzupełnienie tutaj:
    http://natemat.pl/72869,nasza-uzytkowniczka-poslalam-syna-do-zerowki-tygodniowo-ma-az-dwie-lekcje-religii-i-tylko-jedna-angielskiego-to-farsa
    I tutaj pada znamienne zdanie: „Przeciętny Kowalski nie zajmuje się raczej programem szkolnym swoich dzieci i (inaczej niż nasza czytelniczka) zdaje się nie mieć nic przeciwko obecności religii w szkole”.
    A także:”Z cytowanych przez KAI badań CBOS z 2012 roku wynika, że 72 proc. badanych jest za nauczaniem religii w publicznych placówkach oświatowych. Co więcej, dane Episkopatu pokazują, że na lekcje religii “uczęszcza 98 proc. uczniów szkół podstawowych, 96 proc. gimnazjalistów oraz 91 proc. licealistów”.
    Bryndza jednym słowem.

  47. sugadaddy
    29 sierpnia o godz. 12:19

    Na Podhalu pewnie jeszcze gorzej. niech zgadnę, na katechezę chodzi 102% dzieciaków, oraz owcarki.

  48. Tanaka
    29 sierpnia o godz. 12:17
    Wskoczę między Was z żarcikiem z życia ciut na temat, jako że i o języku mowa i o Kremlu. Uczyłem się kiedyś hiszpańskiego z podręcznika nie pamiętam, gdzie konkretnie wydanego, ale na pewno w obozie minionej szczęśliwości. Bywały w nim takie teksty: „Las estrellas rojas en el Kremlin seńalan (nie mam klawisza do zapisania hiszpańskiego ń) el camino del comunismo, de la paz i de la felicidad”. Dla nieznających hiszpańskiego: „Czerwone gwiazdy na Kremlu wskazują drogę komunizmu, pokoju i szczęśliwości”.
    Takie teksty były w sam raz do kupowania na przykład cygara na Kubie czy kufla piwa.

  49. Tanaka,
    Nie wątpię, że dane KAI są przesadzone, ale jeden młody dewot „robi” za dwóch starych.
    Starzy maja jeszcze jakiś dystans, bo ich mózgi nie zostały doszczętnie wyprane – młodzi nie maja żadnych wątpliwości. Popatrz na tą bandę kiboli, toż oni się mają za katoli prima sort!
    A na Podhalu to i łowiecki się modlą.

  50. Jak wykluwała się klerykalizacja według świadka procesu- do poczytania.
    http://studioopinii.pl/danuta-adamczewska-krolikowska-rozmyslania-o-edukacji-i-jej-reformowaniu/

  51. @ tanaka, @ sugadaddy, et al.
    Panowie,
    nadwiślańskie serwisy i blogi hm… liberalne, ustawicznie gotują się od egzegez behawioralnych pląsów lokalnej egzekutywy KK i jego nowej globalnej twarzy – Franciszka.
    To dowodzi jedynie oczywistych niestety, faktów:
    – wskazuje na realne źródło i charakter władzy
    – potwierdza poprawność ekonomiczną i polityczną serwilizmu bytów publicznych, jaką ta władza aksjologicznie narzuca
    – demaskuje fałsz dychotomii kościoła liberalnego i dogmatycznego, będącej zaledwie manipulatywnym trikiem socjotechnicznym tego rządu zniewolonych dusz.

    Sens dyskutowania rzekomych symptomów schyłku KK jest identyczny z analizą dowodów zmartwychwstania Elvisa, czy publicystycznego obwąchiwania ożywczych woni (beztlenowych, a jakże!) płynących spod ‚wypaczeń’ komunizmu.
    Skutek tego typu dywagacji jest taki, że liberalna myśl wyzwolona staje do służby totalitaryzmu (po stronie „dobrych policjantów”), zamiast stawiać mu, intelektualny przynajmniej, opór.

    W tym sensie nie popieram tematu zgłębień pp. Makowskiego, Szostkiewicza, Jażdzewskiego czy p. Paradowskiej, jakkolwiek szanuję i cenię (oraz smakuję) ich mistrzowskie kompetencje zawodowe.

    Istotne jest bowiem, jak Polska może dołączyć do cywilizacji poprzez kontestację totalitaryzmu wyznaniowego, jaki sobie zafundowała, a nie jak bezdyskusyjnie ukoronowany totalitaryzm może zmięknąć pod taką czy inną maską personalną na czele.

    I to jest temat, który w wolnej Polsce umyka mediom i publicystom mainstreamu, w regiony umysłowego tabu.

    No zgoda – trzeba mieć, by żyć.
    Ale aby jeszcze do tego „być” – to już wykracza poza poza dworskie pląsy i prysiudy, przynajmniej w wolnym świecie, którego jak sądzę nam mimo wszystko poza kruchtą nie brakuje, przy odrobinie wysiłku.
    Z uszanowaniami dla wszystkich w/w.

  52. Jerzy Pieczul
    29 sierpnia o godz. 16:42

    Anegdota z życia pasuje, w każdym czasie. I w każdym chyba języku, w niemieckich podręcznikach za Systemu też dawali takie pięknie słuszne zwroty, choć po hiszpańsku lepiej to brzmi. I ma jeszcze inną, niebagatelną zaletę. Takimi zwrotami można było podrywać dziewczyny. Mdlały i miękły, nie mając pojęcia, że mówisz o komuniźmie. Ważne, że egzotycznie i że gwiazdy…
    Nie trzeba było jechać na Kubę. W Suwałkach i Starym Sączy działało bezbłędnie 😉
    A z niemieckim – sam wiesz – dźwięki jak w warsztacie ślusarskim. Nie ma czaru.

    sugadaddy

    Pisałeś, że KAI powołuje się na CBOS. KAI oszukuje, co wiadomo, ich metodyka jest „metodyką religijną”, naukowcy otwarcie o tym mówią.
    Ale i co do CBOSu można tu mieć wątpliwości, bo pytanie jak mierzono to „uczęszczanie”. Jest doskonale pewne, że na papierze więcej „uczęszcza” niż w realu. Uczęszczają wszyscy ci, co się nie wypisali formalnie. A formalnie się niemal nikomu nie chce, do tego mają stracha o zapyziałą opinię we wsi czy miasteczku. Nawet w wielkim mieście konformizm rządzi. Ale często „uczęszczają” na na katechezie pornole pod ławką oglądają, smsują, plotkują, odrabiają inne lekcje, albo robią sobie jaja z katechetki. „jakość” tego nauczania jest żadna. Ale pranie mózgu, nawet w tak marnej wersji, częściowo działa, choćby przez samo wymuszone „uczęszczanie”. Ale równocześnie, działa TYLKO częściowo.
    Jest marnie, ale i nie do końca marnie. W tym rzecz; za-a nawet-przeciw.

  53. @ sugadaddy
    29 sierpnia o godz. 12:19

    A propo większości, to większość zawsze lubi identyfikować się z normalnością, co oznacza że odstępstwo skutkuje wykluczeniem z normy, będącym dla większości nieznośną karą.
    System kary i nagrody oparty na mechanizmach socjologicznych tyranii „dowodów społecznej słuszności”, to jedno z istotnych narzędzi realizacji strategii totalitarnych.
    Afirmacja oportunizmu nie tylko jako cnoty głównej, ale wręcz dogmatu przetrwania społecznego to właśnie oś destruktywnego narodowo paradygmatu Polaka – katolika.
    Tę akurat sprawność KK, w tworzeniu i zarządzaniu takim imperatywem warto docenić, ponieważ świadomość jego struktury i wagi warunkuje skuteczne strategie lecznicze (zakładając uzyskanie stanu świadomości choroby) 🙂
    Czego nam wszystkim serdecznie życzę, z pozdrowieniami z Oddziału Otwartego 😉

  54. „W związku z rozpoczynającym się rokiem szkolnym Komisja Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski przypomina, że przygotowanie do przyjęcia sakramentów świętych: pierwszej komunii św., sakramentu pokuty i pojednania oraz bierzmowania odbywa się podczas systematycznej katechezy parafialnej oraz w trakcie lekcji religii w szkole” – czytamy w komunikacie.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Episkopat-zajecia-z-etyki-nie-sa-przygotowaniem-do-sakramentow,wid,15939204,wiadomosc.html?ticaid=11136b
    ==============

    Episkopat nie jest neutralny, jest wojujący……
    Wpływ na wychowanie od lat najwcześniejszych, jest gwarancją wpływów do kasy…..

  55. wiesiek59
    29 sierpnia o godz. 19:41

    Episkopat jest bardzo praktyczny i pragmatyczny.
    Najpierw religia w szkole, potem jej wyparowanie z kościołów, dalej konkordat przypieczętowujący osiągnięcia a na końcu szantaż: jak nie będzie szkoła dodatkiem do religii to nie pójdziesz do komunii, katolikiem nie będziesz, ślubu nie dostaniesz, zaprzańcem i sługą Szatana zostaniesz. A do kościoła na katechezę nie pójdziesz, bo jej tam już nie ma. Tylko w szkole. A ponieważ tylko w szkole, więc każde działanie władz publicznych zmierzające choćby do najdrobniejszego unormalnienia sytuacji to zamach na Kościół, Rodzinę i Pana Boga.

    Polak jest w rękach szantażystów z KK. Już dawno temu nauczył się żyć w tej niewoli.

    Gekko

    W tym sensie także nie popieram tego co i jak piszą w.wymienieni.

  56. Ku rozwadze wszelkim autorom (i komentatorom) lotnych wpisów o braku lęku wśród hierarchii kościelnej i innych znamionach narastającego lawinowo humanizmu tej organizacji:

    http://jacektabisz.natemat.pl/73103,profesor-krysztofiak-i-nowa-inkwizycja

    Okazuje się, że znajomość religijnego dogmatu i jego kontekstu historyczno-religijnego, może prowadzić do szerzenia w Polokatoerelu do oskarżenia… o obrazę
    uczuć religijnych i akcji organów ścigania wobec profesora filozofii – publicysty także zarówno (jak i autor bloga niniejszego).
    Zaprawdę, lepiej by już było, aby nie lękanie się wzajemne hierarchów spłynęło także na lud prosty, naukowy a może i nawet publicystyczny, bo jeśli cytat opisuje rzeczywistość – to strach się tego nielękania bać, a co dopiero pisać!

    Nb. strasznie (!) jestem ciekaw ewentualnie nawet brawurowego komentarza red. Makowskiego na budzącą w intelekcie lęk (a i cielesny – te stosy i areszty wydobywcze!) okoliczność, wskazaną w cytowanym materiale.
    Czuj duch! 😉

  57. … a to komuch jeden, czy ten prymas jest juz zlustowmny ? 🙂

  58. Myślę, że i tak powinniśmy się cieszyć, że, jak to drzewiej bywało, nie ma w naszych kodeksach kar za bluźnierstwo – na razie.
    Rolę tą chytrze spełnia tzw. obraza uczuć religijnych, ale np. kary śmierci w katalogu nie ma.
    Tutaj można przeczytać jak bezsensowne jest karanie kogoś za coś, czego nie można zdefiniować:
    http://prawo.e-katedra.pl/sedno-sprawy/1132-obraza-uczuc-religijnych–co-jest-karalne

  59. A propos, ludzkich i porządnych księży;
    Niedawno, kiedy wszyscy prześcigali się w wyrażaniu poparcia dla ks. Lemańskiego, pisałem żeby nie zapominali, że jest to jednak klecha, który kościół stawia zawsze na pierwszym miejscu.
    To samo dotyczy ks. Bonieckiego; ich kłopoty ze zwierzchnikami nie znaczą, że są oni przeciwni generalnej polityce kościoła polegającej na indoktrynacji dzieci i ogłupianiu wiernych w celu łatwego nimi manipulowania.
    http://natemat.pl/73141,ksiadz-adam-boniecki-rezygnacja-z-nauczania-religii-w-szkole-bylaby-fatalnym-krokiem-dla-edukacji#comments
    To takie memento, dla tych ateistów(?) co to zakochali się w niektórych klechach.

  60. @ sugadaddy,

    mądre i cywilizowane komentarze prawne podkreślają jedynie wykluczanie się wzajemnie kategorii wiary i rozumu

    czego wyrazem jest niezależna od cywilizacji prawa praktyka prawna państw totalitarnych oraz wyznaniowych

    wiara że rozum stwarza nierówności społeczne jest jedną z ważkich przyczyn trwałości władzy wiary

    wiara jest tak użyteczna jako narzędzie władzy że gdyby nie ona należałoby ją wymyślić

    I to jest sedno sprawy 😉
    Pozdrawiam.

  61. sugadaddy
    30 sierpnia o godz. 12:13

    właśnie tak.
    Ks. Boniecki, zacna osoba, potrafi wymawiać rzeczy bardzo obmierzłe. Ma je w głowie, lub musi czynić koncesje na rzecz walcowni, w której pracuje.
    W sprawie szkoły i religii mówi rzeczy koszmarnie niemądre i fałszywe. Szkodzi własnej zacności, albo też dezawuuje nadzieje niektórych, że ma w sobie ową zacność.

  62. I jeszcze jeden kwiatek z tej samej łączki:
    http://wyborcza.pl/1,75478,14517498,Religia_na_swiadectwie__Strasburg_krytykuje__MEN_nie.html
    Zaiste kościół przegrywa na całym froncie. Czyż nie jest to na okrągło artykułowane przez zapędzonych do podziemia hierarchów?
    Na politykę oblężonej twierdzy nie jeden daje się nabrać.

  63. interesujaca konwersacja sie tu nawiazala. czytalam z uwaga ;P pozdrawiam

  64. Niestety, Jarku, o religii w szkole prymas już mówi Michalikiem. nie chwalcie dnia…

  65. hahahahahahahahahahahahaha ale jaja!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!