Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

12.08.2013
poniedziałek

Poprawność polityczna krępuje arcybiskupa

12 sierpnia 2013, poniedziałek,

Pozbycie się „poprawności politycznej”, czyli kultury dialogu, szacunku i kompromisu, do czego zachęca abp Depo katolickie media, prowadzi do wojny fundamentalizmów.1.
Choć abp Wacław Depo, przewodniczący Rady ds. Środków Społecznego Przekazu KEP nie mówi tego wprost, to między wierszami jego wypowiedzi można przeczytać, że poprawność polityczna to wymysł liberałów i lewaków.

Dlatego częstochowski hierarcha zachęca katolickie media, by ,,były niezależne od tego czynnego nurtu dzisiejszej poprawności politycznej”.

2.
Poprawność polityczna nigdy nie miała w Polsce dobrej prasy. Środowiska prawicowe i kościelne zawsze argumentowały, że „poprawność polityczna” to kaganiec, jaki środowiska liberalne zakładają na usta tym ludziom, którzy w sposób radykalny i odważny chcą mówić prawdę – prawdę, rzecz jasna, pisaną przez wielkie „P”.

To poprawność polityczna wszak podpowiada – choć według mnie także lektura Ewangelii – że każdej osobie, w tym także osobie homoseksualnej, należy okazywać szacunek i tolerancję.

Nie od dziś jednak wiemy, że takie „polityczno-poprawnościowe” podejście krępuje tych „szermierzy Prawdy” mających ochotę mówić, że homoseksualizm to choroba, którą z należy leczyć.

Z drugiej strony dochodzą w Polsce do głosu ci, którzy – także w imię „Prawdy” powiadają – że źródłem wszelkiego zła jest religia. Szczególnie zaś katolicyzm.

I oni także czują się skrępowani poprawnością polityczną, bo chcieliby dać upust swojej pasji mówienia „Prawdy”: ile to grzechów na swoim kącie ma Kościół rzymskokatolicki.

3.
„Poprawność polityczna” nie rozwiązuje wszystkich społecznych problemów i konfliktów. Jest tylko i wyłącznie elementem kultury, tej delikatnej tkanki, w której uczymy się budować szacunek i uznanie dla innych niż my sami, z którymi się nie zgadzamy bądź prowadzimy spór.

Jednak pozbycie się „poprawności politycznej”, czyli kultury dialogu, szacunku i kompromisu, do czego zachęca abp Depo katolickie media, prowadzi do wojny fundamentalizmów.

W tych wspólnotach, gdzie miłość i szacunek zastępuje się doktryną i „Prawdą”, budzą się demony ekstremizmów.

I warto, żeby miał tego świadomość arcybiskup, nim zachęci media katolickie do tego, by zrzuciły z siebie krępujący kaganiec poprawności politycznej. Zresztą, niektóre media katolickie, jak portal fronda.pl, już dawno się go pozbyły.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 53

Dodaj komentarz »
  1. Przydałaby się poprawność ortograficzna. Nie na kącie, raczej na koncie.

  2. a najważniejsze – nie mylmy kąta z kontem.

  3. Niestety, piszesz pan bzdury

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Bez względu na to, co panowie biskupi rzępolą o cudzej poprawności, ich katolicka poprawność sprowadza się do odwrotności tego, co nakazywał skromny kaznodzieja Jezus: żądanie od państwa i proboszczów pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy. Na drugim miejscu biskupiej poprawności jest zadzieranie nosa. „O cześć wam, panowie prałaci…”.

  6. ile to grzechów na swoim kącie ma Kościół rzymskokatolicki.
    Na swoim koncie. A poza tym, najwiekszym problemem tego Kosciola sa hierarchowie tacy jak pan Depo. Nie trzeba zadnej niepoprawnosci, zeby nazwac funkcjonariusza funkcjonariuszem. Pan Depo jest funkcjonariuszem na stanowisku biskupa. Z Bogiem ten pan ma tyle wspolnego, co pięść z nosem. Takie stwierdzenie nie jest niepoprawne.

  7. Witam. Popieram całkowicie arcybiskupa Depo. A zacznijmy od walki z tymi wymogami poprawności politycznej, które zakazują obrażać czyjekolwiek uczucia religijne. Pozdrawiam.

  8. Też się Pan Bloger przejął jakimś tam biskupem! Pomyśl pan lepiej o Panu Premierze Tusku, bo jak pana nazwie zupełnie obcym człowiekiem i z tego właśnie powodu wyp…, to się pan nie pozbierasz.

  9. W Ewangelii o homoseksualistach są może ze dwie linijki testu.
    Proponuję aby autor przeczytał pozostałe wiersze to mamy szanse dowiedzieć się czegoś nowego bo maglowanie tematu homo stało się naprawdę męczące

  10. Złodziej-uczciwy inaczej,Alkoholik- trzeżwy inaczej,zdrajca-patriota inaczej,inwalida -sprawny inaczej,itd.Idiotyzmy do potęgi.Popieram Bp.

  11. Brakuje tekstowi logiki i konsekwencji. Prawda jest ze homoseksualism nie jest choroba. Orzekanie przez kosciol ze to jednak choroba jest zwyczajnym klamstwem i z poprawnoscia polityczna nie ma nic wspolnego. Rowniez jest prawda ze kosciol Katolicki ma sporo grzechow na swoim sumieniu. Udawanie ze tak nie jest to zwyczajne tchorzostwo nie majace z poprawnoscia polityczna nic wspolnego. Oba wiec przyklady sa raczej niefortunne.

  12. Niestety polski KK ma niewiele wspólnego z nauczaniem Chrystusa. Poprawnością polityczną nazywają zwykłą przyzwoitość i szacunek dla bliźniego.

  13. To poprawność polityczna wszak podpowiada – choć według mnie także lektura Ewangelii – że każdej osobie, w tym także osobie homoseksualnej, należy okazywać szacunek i tolerancję.

    Szacunek !? Tolerancję !? Takiemu CHAMOWI jak ten sodomita Biedroń który na schodach Sejmu parodiowal przysięgę malżenską mówiąc iż : „obiecuję że nie spuszczę sie aż do śmierci !”
    Pan Panie Makowski jesteś myszygene Kopf, Pan potrzebujesz mieć jakiś kurs tolerancji. Z Lemańskim wam nie wyszlo, wasza laweta tj. Platforma to banda nagrywających się wzajemnie knajackich mord a Pan się martwisz o poprawność języka abp Depo ??? ! Haha !
    „I warto, żeby miał tego świadomość arcybiskup”
    Tak,tak – odpowiednia komórka w „POLITYCE” będzie się teraz zajmować świadomością biskupów i ćwiczyć w poprawności 😉 !!!!!

  14. murator
    To,że jesteś idiotą,to fakt.
    Ale,czy musisz to okazywać?

  15. Polski Kosciol – bedacy czescia panstwa kleru, Watykanu – tkwi mentalnie w epoce Pana, Wojta i Plebana (a nawet panstwa koscielnego). Czyli w feudalizmie. Katolickie media sa zas jednym z jego waznych narzedzi ideologicznej i politycznej krucjaty, wiec nie dziwota, ze abp W. Depo wymaga od nich trzymania ‘linii politycznej’ Watykanu.

    Taki ich – mediow i watykanskiego kleru – polityczny i ekonomiczny interes.

    Dobrze tez jest miec swiadomosc, ze w Polsce realnie nie istnieje cos takiego jak prawica (jako formacja polityczna wyrazajaca poglady i interesy duzych grup spolecznych), gdyz nie istnieje dostatecznie silna klasa srednia, ktora zawsze i wszedze jest podglebiem z ktorego w sposob naturalny wyrastaja formacje prawicowe. Polska ‘prawice’ tworza wiec – z namaszczenia dr. J.Kaczynskiego i dr. T.Rydzyka – teskniacy za PRL,em ‘przegrani III RP’, bedacy do wyborow parlamentarnych w 2001 r. zapleczem politycznym SLD, ktoremu dali 41% glosow (a po implozji SLD w 2005 r. ‘przeplyneli’ do PiS). Oraz mniejsze lub wieksze grupki ortodoksyjnych katolikow polaczonych z Kosciolem ideologiczna pepowina (jak kanapowa partia M.Jurka, ktorej polscy katolicy w wyborach daja nie wiecej niz 1-2% glosow).

    Warto to zauwazyc i podkreslic: wszystkie badania opinii publicznej i wszystkie demokratyczne wybory pokazuja, ze ani katoliccy hierarchowie, ani katolickie media (bedace pod kontrola hierarchow) nie mowia w imieniu polskich katolikow. To media mainstream’u naglasniajac ekscesy katolickich ekstremistow jak ks. M.Gancarczyk, ‘arcybiskup’ dr. T.Terlikowski, ks. dr. D.Oko, ks. dr. T.Rydzyk, J.Pospieszalski, prof. K. Pawlowicz czynia mylne wrazenie, ze to oni stanowia o obliczu polskiego katolicyzmu.

    Podobnie z glosami hierarchow, bez sensu naglasnianych przez mainstreamowe media: Polacy po prostu ich nie sluchaja (podobnie zreszta jak nie sluchali papieza JP II).

    * * *
    Poprawnosc polityczna to emanacja system wartosci dominujacego we wspolczesnych spoleczenstwach Ameryki czy Europy, ktore sa spoleczenstwami multi-culti . I odrzucaja – jako nie przystajacy do spolecznych i kulturowych realiow – system wartosci bedacy produktem homogenicznego etnicznie panstwa narodowo z jedna dominujaca religia (jak jest w Polsce od roku 1945). W dojrzalych demokracjach – czyli spoleczenstwach i narodach cywilizacji chrzescijanskiej- poprawnosc polityczna jest w ‘powszechnym uzyciu’, gdyz konstytuuja je zorganizowani w panstwa wolni ludzie/obywatele, ktorzy chca i potrafia oddzielic panstwo i jego interesy od Kosciola (i jego interesow, ktore sa – z definicji – sprzeczne z interesami demokratycznego panstwa prawa).

    Ten proces emancypancji/upodmiotowania sie Ludu Bozego dobrze widac w ostatnich dekadach w demokratyzujacej sie Ameryce Lacinskiej. Kosciol Rzymsko-Katolicki traci tam wplwy na rzecz wyznan protestanckich (glownie zielonoswiatkwcow), gdyz do dzis zywe sa wspomnienia Teologii Wyzwolenia _ poteznego ruchu spolecznego w lonie Kosciola katolickiego – ktora brutalnie spacyfikowali papiez K.Wojtyla i owczesny prefekt Kongregacji Doktryny Wiary J.Ratzinger stajac po stronie oprawcow i ciemiezycieli Ludu Bozego jak Stroessner, Pinochet, Videla, Somoza (np. Operacja Condor).

  16. Oprócz poprawności politycznej warto także, aby język był poprawny……..językowo. Unikając pułapek językowych, łatwiej można uniknąć pułapek politycznych. Można zatem stać w kącie, ale grzechy ma się – raczej – na koncie. 🙂
    Pozdrawiam Autora

  17. A może by tak wywiadzik z UB-olami którzy próbowali nawrócić na „poprawność polityczną” Biskupa Baraniaka !?? Co panie Makowski – może Pan ich nawet zna ?

    http://wpolityce.pl/artykuly/60110-36-lat-temu-zmarl-zapomniany-meczennik-abp-antoni-baraniak-jego-kaci-do-dzis-zyja-i-pobieraja-wysokie-resortowe-emerytury

  18. Ciezko z nielogicznoscia wierzacych dyskutowac!!! przypominam ze udowodnono iz wiara i silne przekonania utrudniaja logiczne myslenie…

  19. Muratorkowi nerwy (s)puszczają. To znak że wpis był dobry i potrzebny. Yeaaaaaah….

  20. @Marcin Robert
    I ja też popieram całkowicie arcybiskupa Depo w jego walce z poprawnością polityczną i też proponuję wreszcie zaczęcie walki z tymi wymogami poprawności politycznej, które zakazują nam w Polsce (i nie tylko w Polsce) obrażać czyjekolwiek uczucia religijne, a szczególnie te arcybiskupa Depo.
    Pozdrawiam!

  21. Wiliam S. Lind
    (fragment)
    Czym jest polityczna poprawność, zwana inaczej marksizmem kulturowym? Jakie są jej historyczne korzenie, podłoże ideologiczne, istotne cechy? Jakie konsekwencje i zagrożenia niesie ta ideologia? Czy i w jakich sytuacjach, miejscach i środowiskach mamy z nią do czynienia? Jak ja rozumieć i jak się przed nią bronić? W poprzednich wydaniach Gazety Skrzynkowej zamieściliśmy wykład pt. „Jak powstała polityczna poprawność”, wygłoszony w American University w Waszyngtonie w 2000 r. przez Wiliama S. Linda. Autor przedstawił gruntowne historyczne studium tego zjawiska, którego źródła bija już w latach 20 i 30 ubiegłego wieku i które w prostej linii powstało, jako mutacja ideologii marksistowskiej. I tak jak po pierwowzorze, czyli ideologicznej utopii marksizmu właściwego (ekonomicznego), który wg różnych szacunków, pochłonął około 100 milionów ofiar na całym świecie, naszego kraju nie wyłączając, tak i niczego dobrego nie można spodziewać się po coraz powszechniej dziś wprowadzanym eksperymencie marksizmu kulturowego. „Ostatnia rzeczą, jakiej poprawność polityczna chce, to żeby ludzie odkryli, że jest ona forma marksizmu”, pisze W.S. Lind. Właśnie z powodu tych podobieństw i wspólnych korzeni, wyznawcy poprawności politycznej próbujący uchodzić za „nowoczesnych” i „postępowych” (podobnie jak marksiści na początku XX wieku) jak ognia wystrzegają się prawdy o tej ideologii, a swoich przeciwników (podobnie jak protoplaści) zwalczają wszelkimi dostępnymi środkami. Dziś jeszcze nie jest to fizyczna eksterminacja, a „tylko” szantaż, próby kneblowania prawdy i wolności słowa, inwektywy, manipulacje. Doświadczam tego od jakiegoś czasu na własnej skórze. Oto lokalny przedstawiciel tej ideologii, red. Ryss z Gazety Chojeńskiej, zastępując brak umiejętności zbornego i logicznego wykładu swoich racji, świadomie i natrętnie pomawia mnie o „ ksenofobie “, „rasizm ” i „antysemityzm”. Strach pomyśleć, co by było, gdyby tacy tropiciele „myślo-zbrodni” zdominowali sferę publiczna w naszym kraju. Póki co, proponuje kolejna wypowiedz „w temacie”: studium politycznej poprawności, tym razem w warstwie językowej i ideowej. Jego autorem jest dr hab. Jacek Bartyzel, polonista, językoznawca, profesor w Instytucie Politologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. (ang. political correctness) – swoisty kodeks językowy oraz zespół zachowań i opinii prezentowanych, jako „antydyskryminacyjne”, dotyczących zwłaszcza rasy, płci, seksu i ekologii, prezentowanych przez wpływowe kręgi lewicowe i postępowo-liberalne, które dała do narzucenia tych zasad społeczeństwu, a napiętnowania i odrzucenia zasad im przeciwnych, uznanych za „politycznie niepoprawne”.
    Poczucie winy, manipulacja emocjami
    Z j a w i s k o. Fenomen p.p. pojawił się rozprzestrzenił w ostatnich dekadach XX w. najpierw i przede wszystkim w USA (zasadniczo w kręgach uniwersyteckich oraz w ośrodkach wielkomiejskich, zdominowanych przez elitę lewicowo liberalną), a dopiero stamtąd ekspandował na inne kraje, zwłaszcza europejskie; za autora samego pojęcia p.p. (jeszcze w latach 60.) uchodzi znany antropolog kulturowy Franz Boas, lecz w szerszy obieg wprowadził je 1991, w książce Nieliberalna edukacja, konserwatysta Dinesh D`Souza, lecz – jak to często się zdarza – ironiczne i pejoratywne w intencji określenie zostało podchwycone przez aktywistów ruchu, jako pozytywna autoidentyfikacja. „Kodeks językowy” p.p. składa się zarówno z zakazów, jak i nakazów; „politycznie niepoprawne” jest np. nazywanie czarnoskórych mieszkańców Ameryki, Czarnymi lub Murzynami (Negroes) , a czerwonoskórych Indianami, używanie wyrazu man, oznaczającego zarówno człowieka i mężczyznę, oraz zaimka męskiego na oznaczenie obu płci jednocześnie , nazywanie homoseksualizmu zboczeni em; „politycznie poprawne” jest natomiast używanie określeń „Afroamerykanin” i „rdzenny Amerykanin” (native American), zastępowanie wyrazu man słowami: osoba / jednostka / istota ludzka (persona / individual / human being), stosowanie zaimka żeńskiego lub konstrukcji on/a, nazywanie homoseksualizmu „opcja ” lub „orientacja” (lansowane początkowo określenie homoseksualisty mianem „kochającego inaczej” zostało „wycofane” ze słownika, gdyż zawierało jednak skojarzenie z odstępstwem od normy); wyrazem obraźliwym stał się nie tylko kolokwialny „pedał”, ale ściśle medyczne określenie „pederasta”, wyparte przez słowo „gej” (gay), dobrane celowo ze względu na budzące sympatie podstawowe znaczenie „radosny, wesoły”; „niepoprawne” stały się wszystkie tradycyjne zachowania grzecznościowe w stosunku do kobiet, jak podawanie im okrycia czy przepuszczanie w drzwiach; zabronione jest też zwracanie się per „panno” (miss) do kobiety niezamężnej, stosowanie określeń kobiety przez jej relacje do mężczyzny (np. żona czy wdowa) oraz używanie sformułowań typu „słaba płeć” czy „męskie cechy”, obligatoryjne stało się natomiast tworzenie żeńskich form wszystkich zawodów i funkcji; w walce z „męskim szowinizmem” posunięto się do zwalczania otoczonego w USA szczególna czcią określenia twórców Republiki mianem „Ojców Założycieli” (Founding Fathers); w sferze instytucjonalnej jednym z głównych postulatów p.p. jest stosowanie płciowego numerus clausus w obsadzie stanowisk (nie tylko w instytucjach publicznych, ale również w firmach prywatnych) czy kandydatów na listach wyborczych. Zjawisko p.p. pozostaje w ścisłym związku z radykalnymi i wojowniczymi (nie stroniącymi od terroryzmu) ideologiami N o w e j L e w i c y, a w szczególności z feminizmem, „antypedagogika”, ekologizmem, anty technologiczny menewromentalizmem i „multikulturalizmem”; jego główna i najszersza podstawa jest, jak się zdaje, właśnie ideologia „wielokulturowości”, rozumianej nie jako konstatacja istnienia wielu i różnych kultur (co jest faktem), lecz jako zakaz ich wartościowania (oceniania wg obiektywnych i wszechstronnych kryteriów, zwłaszcza prawdy, dobra i piękna), co w konsekwencji oznacza stawianie wyżej cywilizacji niższych, pierwotnych, a nawet apoteozę dzikości jako bardziej „ludzkiej” i zgodnej z natura; praktycznym – i prowadzącym do re-barbaryzacji – skutkiem tej ideologii jest zaniżanie standardów w edukacji, np. przez nauczanie „etno-matematyki “, wspierane twierdzeniami (głoszonymi przez ” poważnych ” naukowców z renomowanych uniwersytetów), że nie należy przeceniać umiejętności czytania i pisania, gdyż są one jedynie „technologia rządzenia”, zamiast czego lepiej skupić się na „głosach nowo pojawiających się ludów”, które rzucają wyzwanie „zachodniemu hegemonistycznemu uporządkowaniu wiedzy” i wskrzeszają tradycje przekazu ustnego (przejawem tegoż ma być np. “muzyka” rapowa) ; przedmiotem nieskrywanej nienawiści ideologów i aktywistów p.p. jest kultura zachodnia – w tym większym natężeniu, im bardziej dotyczy to jej klasycznej, łacińsko – chrześcijańskiej postaci; najwyższe dokonania zachodniej duchowości, artyzmu i wiedzy to godne tylko pogardy (przybierającej w bardziej wyrafinowanej odmianie – „politycznie poprawnego „literaturoznawstwa czy historii idei – postać demaskatorskiego ” dekonstrukcjonizmu” ) dzieła „martwych białych samców” ; niedopuszczalne jest natomiast wyrażanie opinii, że np. Szekspir był lepszym poetą niż dowolny czarnoskóry pisarz z Nigerii, gdyż oznaczałoby to rasizm, elitaryzm, eurocentryzm, szowinizm , nieczułość na różnorodność, powielanie stereotypów i seksizm. Tropienie przejawów „seksizmu”, czyli rzekomego upośledzania i poniżania kobiet w „patriarchalnej kulturze” (w wulgarnym wariancie – „fallokracji”) Zachodu, czerpie impulsy z ideologii feminizmu, będącego (wg określenia Petera Schwartza ) „trybalizmem rodzaju”, tj. nowoczesna odmiana plemienności, zmierzająca do zrównania wszystkich kobiet na najniższym poziomie „wyzyskiwanej” masy, która ma dokonać kolektywnego odwetu na swoich „wyzyskiwaczach” (mężczyznach) i wywalczyć sobie – przy pomocy uregulowań prawnych oraz dzięki interwencji rządu – miejsce we władzy, bez względu na indywidualne zdolności czy zasługi; ta mentalność plemienne j hordy zaowocowała już wprowadzeniem – przede wszystkim na obszarze humanistyki – kategorii gender („płci kulturowej”) , na której bazie potworzono katedry uniwersyteckie dla nowej, pseudonaukowej dyscypliny; pustoszący wpływ tej ideologii ogarnia już jednak także, mająca bardziej realne skutki w dziedzinie życia społecznego, dziedzinę jurysprudencji, czego przykładem jest zmiana definicji gwałtu z obiektywnej (użycie przemocy) na subiektywna ( samopoczucie), dokonana przez profesor prawa Catherine MacKinnon: „Nazywam gwałtem każda sytuacje, gdy kobieta uprawia seks i czuje się zgwałcona” (cyt. za: P. Schwartz, Trybalizm rodzaju, [w:] A. Rand, Powrót człowieka pierwotnego, Poznań 2003, 275); dążenie do zmiany paradygmatu kultury w perspektywie gender idzie częstokroć w parze z zabawnym nieuctwem, widocznym np. w postulowaniu zastąpienia wykładu dziejów opowiadaniem „jej historii” (her-story), zamiast „jego historii” (history) – najwyraźniej bez świadomości, iż wyraz ten nie jest rdzennie angielski, a zaimek „his” nie stanowi jego formantu. W parze ze zwalczaniem „seksizmu” idzie walka z „lookizmem”, czyli wyciąganiem konsekwencji z wyglądu zewnętrznego, nazywanym „opresyjnym ustalaniem kryteriów atrakcyjności”, jako że nazwanie dziewczyny ładna „stereotypowo hierarchizuje”, a dla nieładnych jest „opresyjne”; podobnie nazwanie kogoś niskim albo grubym; z kolei zwierzęta powinny być określane za pomocą terminu: „mój zwierzęcy towarzysz”; w niektórych wypadkach – dotyczących np. kalectwa czy inwalidztwa, które p.p. nakazuje nazywać „niepełnosprawnością” i traktować ja, jako równowartościowa „pełnej sprawności” – analogiczne kryteria p.p. są wręcz odrażające:, gdy w chirurgii pojawiła się możliwość przywrócenia słuchu głuchym dzieciom metoda tzw. implantów ślimakowych, rzecznik Narodowego Stowarzyszenia Głuchych wydał oświadczenie nazywające „okrucieństwem Otwieranie dziecięcej czaszki i przeciąganie przewodów przez ucho wewnętrzne lub przez ślimak tylko po to, by wydrzeć dziecku jego przyrodzone prawo do ciszy”, a redaktor czasopisma „Silent News” napisał, że „niesłuszne jest, gdy słyszący rodzic odmawia głuchemu dziecku jego kulturowej tożsamości i zmusza je, by zaczęło słyszeć” (cyt. za: P. Schwartz, Wielokulturowy nihilizm, [w:] A. Rand, dz. cyt., 338) . Presji funkcjonariuszy poprawnościowej „policji myśli” nie uniknął też Kościół ; n p . w amerykańskiej wersji Katechizmu cytat z Ewangelii: „wszystko, coście uczynili jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40) zamieniono na: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z moich członków rodziny. . . ” ; próby ustalenia „poprawnej” terminologii sięgają w tej dziedzinie nawet zamiaru znalezienia płci dla Ducha Świętego, co jednak dotychczas nie przyniosło zadowalającego rezultatu, gdyż „niepoprawne” okazały się nie tylko zaimki „on” i „ona”, ale również „ono”. Sukcesy p.p. na polu legislacji w USA są, jak dotąd, niewielkie, w ogromnym stopniu zdołała ona natomiast spustoszyć edukacje uniwersytecka; przyczyną tego stanu rzeczy, jest fakt, iż obecna kadra profesorska – zwłaszcza na kierunkach humanistycznych – wywodzi się często z grona studenckich aktywistów Nowej Lewicy wzniecających rozruchy na kampusach w latach 60. i 70.; na ponad 100 uczelniach wprowadzono „kodeksy językowe” oraz seksualne, zawierające drobiazgowe zakazy posługiwania się napiętnowanymi słowami, czy zadawania „niewłaściwych” pytań; wdrożono też dyscyplinarne karanie za „źle ukierunkowany śmiech”, albo opowiadanie dowcipów o „zbyt małym stopniu uwrażliwienia”; oporni kierowani są na przymusowe kursy reedukacyjne lub relegowani z uczelni; „wzorcowym” przykładem kodeksu p.p. jest okólnik opracowany przez Biuro Spraw Studenckich Smith College w Northampton (Massachusetts), zatytułowany Poszczególne przejawy ciemiężenia, r e sp. postrzegania ludzi jako odmiennych; jednym z tych przejawów ma być „etnocentryzm”, definiowany jako „ciemiężenie kultur innych niż dominująca, w przekonaniu, że dominujący sposób bycia jest najlepszy” (cyt. za: P. Schwartz, Wielokulturowy…, 323); innym „urodyzm” , definiowany jako „budowanie standard piękna/atrakcyjności; ciemiężenie stereotypami i uogólnieniami, zarówno tych, którzy nie spełniają wymagań standardu, jak i tych, którzy mu odpowiadają” (cyt. za: tamże); jeszcze innym „zdolnizm”, polegajacy na „ciemiężeniu odmiennie uzdolnionych” przez chwilowo uzdolnionych” (cyt. za: tamże, 324).POLITYCZNA POPRAWNOSC
    Wiliam S. Lind
    Teraz wypadałoby przepisać bajki dla dzieci, by stały się poprawne politycznie. Tak wiec na przykład, Królewna Śnieżka powinna mieć czarną skórę, a wśród siedmiu krasnoludków, jeden powinien być skośnooki, i nie nazywać się Gapcio, tylko „odmiennie uważny”. Kolejny być czerwonoskórym i dalej trzeba by wsadzić ze dwóch pedałów…, ale, ale… dlaczego to mają być ONI, a nie ONE? No, więc dołożymy jakąś lesbijkę na traktorze, jak w latach pięćdziesiątych. Itd.
    Potem przepiszemy Prusa, bo był ponoć antysemitą. W pustyni i w puszczy… toć czysty rasizm!
    I powoli, lecz konsekwentnie przerobimy całą literaturę europejską, tak żeby nic po niej nie zostało!

    Piszesz Pan o poprawności politycznej, jako „kulturze dialogu, szacunku i kompromisu”…
    Wiele jeszcze ma Pan do nauki.

    Pozdrawiam,
    M

    P.S. Ciekawe, jaką opinię na temat PP ma minister kultury i dziedzictwa narodowego? Obawiam się, bowiem, że PP z czasem, jest w stanie załatwić odmownie kulturę, a szczególnie zaś dziedzictwo…,
    a może taki jest jej cel? Warto podyskutować!

    P.S. 2 Ciekaw jestem co byś Pan napisał o poprawności politycznej Urbana?

  22. Drogi autorze,
    Poprawnosc polityczna w naszym kraju malo bardzo malo wspolnego z „kultury dialogu, szacunku i kompromisu”. Mozna napisac „u nas” jedni ja maja tak jak Pan panscy koledzy z Polityki, GW, Czerskiej. reszta to kmioty.

  23. Widać, ze koleżeństwo z KOR, S i Episkopatu, które rozkradło Polskę,
    zaczyna się żreć pomiędzy sobą. Zaczyna im brakować Boga, mamony.
    Ostatnio Tusk dał Nowakowi na kilka zegarków, a Czerwone Bereciki nie załapały się na nic dużego a przecież oni są w żałobie po rozwiązaniu Komisji Majątkowej

  24. Drogi muratorze, a może te niedopuszczalne obchodzenie się z funkcjonariuszem katolickiego kościoła to tylko drobny rewanż.
    Nie trzeba chyba przypominać o średniowiecznym( i nie tylko) grillowaniu wszelkiego rodzaju bezbożników na dobrze wysuszonym chruście zbieranym w przykościelnych zagajnikach.

    Jak to się mówi – ” Czyja władza, tego zapałki”

  25. Tak jak już zostało napisane: BZDURY PAN PISZESZ.
    Poprawność polityczna to największe kłamstwo współczesnych czasów zaraz za statystyką i spekulacją ekonomiczną. Ci co kreują to co jest poprawne zazwyczaj definiują >niewygodneniepoprawne<. Mówienie tego co na język ślina przyniesie jest jedynym sposobem na dotarcie do istoty problemu i dogadanie się i nie tuszujmy tutaj tego pojęciem szacunku i kultury bo można mówić bez skrępowania to co się myśli w sposób grzeczny i kulturalny. Co do szacunku to wedle poprawności politycznej złodzieja złodziejem nazwać nie można jeśli tylko ten zacznie się za to obrażać, więc to pojęcie we współczesnej kulturze, właśnie poprawności politycznej, wypaczyło się i zdewaluowało.
    W tym przypadku apb Depo ma rację niezależnie od tego jak idiotycznie mówienie "prawdy" w wersji katolickiej wygląda. Argumentacja Pana jest zbudowana na uprzedzeniach (czyli klasyka polskiego dziennikarstwa: nie ważne o czym mowa, ważniejsze kto to mówi i co chce z tym zrobić).

  26. Co nie znaczy oczywiście,że popieramy tę jakże praktyczną zasadę

    Nawet popartą powagą i autorytetem instytucji o wielowiekowej tradycji jaką jest powszechny i katolicki Kościół.

  27. marc
    „Ciekaw jestem co byś Pan napisał o poprawności politycznej Urbana?”.
    (Nie jest to zdanie pytające, więc pytajnik jest nie na miejscu)
    atalia
    „Też się Pan Bloger przejął jakimś tam biskupem! Pomyśl pan lepiej o Panu Premierze Tusku”.
    ———————————————————————–
    Coś Panów widać łączy. Są to jedne z najidiotyczniejszych zachowań internautów negatywnie nastawionych do autorów: negowanie tego, czym się zajął autor i podsuwanie własnych pomysłów: po co o tym, jak lepiej o tamtym. Też przejął się Einstein jakąś fizyką! Mógł lepiej pomyśleć o piłce nożnej.
    Półszanowni Anonimowi Internauci, czy ktoś wam, psia Wasza mać, broni zajmować się tym, co podsuwacie znanym z nazwiska innym? Podsuwacie wyłącznie po to, by deprecjonować. Deprecjonujcie sobie – wasz wybór. Ale może zgodnie z „kulturą dialogu, szacunku i kompromisu” zostawcie autorom ich wybory, co?

  28. Jak się czyta niektóre komentarze, to się wszystkiego odechciewa…
    A tylko chciałem przypomnieć, że szacunek należy się człowiekowi a nie poglądom.

  29. Bo z poprawnością polityczną jest tak jak z wielu zasadami. Mają one czemuś służyć. Weźmy taki ruch drogowy i przeklinane niczym poprawność polityczna, światła w dzień. Jedni widzą w nich tylko przepis — jest więc to dla nich głupotą. Inni widzą, że z innej odległości dostrzega się samochody z włączonymi światłami; nawet jeśli nie zawsze, to dostatecznie często, by taki przepis wprowadzić.

    I mam wrażenie, że z bp. Depo jest jak z kiepskim kierowcą bez doświadczenia za kółkiem. Obiły mu się o uszy jakieś przepisy, słyszy kierowców narzekających i przeklinających magów od wszystkiego, a nie dostrzega sensu, bo nigdy nie pokusił się o trud wczucia w czyjąś sytuację.

  30. Przepraszam muratora, że go pominąłem, prezentując w poprzednim wpisie tych, którzy nieproszeni doradzają autorom, czym mogliby się zajmować w miejsce tego, czym się zajmują. Murator podsuwa wedle rosyjskiej mądrości „Czużymi rukami żar zagriebat”: „A może by tak wywiadzik z UB-olami którzy próbowali nawrócić na „poprawność polityczną” Biskupa Baraniaka !??”. Zastosuję sposób podobnych Tobie podsuwaczy: może byś sam wysiedział kukułcze jajo, miast je podsuwać autorowi? Inaczej mówiąc, zrób sam ten wywiad, a nie podsuwaj z chytrością szczura innym.

  31. Nie bardzo rozumiem zadziwienie u niektórych komentatorów,ale to chyba nieprzypadkowo abp Depo – postać o tak zasadniczej linii ideologiczno-programowej – zasiadła na tak odpowiedzialnym stanowisku w warszawskiej centrali.
    Już Lenin mówił,że wszystko można odpuścić (nawet branżę bimbrowniczą był w stanie powierzyć nie lubianym przecież mieńszewikom),ale od spraw propagandy i uświadamiania zasobów osobowych to wara.

    I chyba dlatego DEPOzytariuszem wszelkich prawd i świętości kościoła katolickiego został ON – abp Depo.

  32. Brzydzi mnie testamentowa, żydowsko-chrześcijańska wizja Boga – zazdrośnika, ponurego sędziego, brzydzącego się ludzkimi sprawami, karzącego potępieniem za niewiarę w Niego, wybierającego sobie jeden naród, żeby go wywyższyć poniżeniem innych narodów itd itd. Uważam taką wizję za fałszywą, a więc i religię ją propagującą za fałszywą. Oraz szkodliwą w najgorszy sposób, bo szkodliwą dla życia duchowego ludzi. O wiele bardziej przemawia do mnie hinduistyczna, a dokładniej wisznuicka wizja Boga pięknego, wiecznie młodego i wiecznie dającego nam kolejne szanse w kolejnych życiach, zamiast karania wiecznym piekłem (lub nagradzania wiecznym niebem osób, które na to nie zasłużyły).
    Chrześcijaństwo to najnudniejsza, teatralna, nadęta, ponura, zakłamana, fałszywa i manipulacyjna ideologia polityczno-religijna. To jedna z najgorszych rzeczy, jaka spotkała ludzkość i świat. Chora, zakłamana, nienawistna i prześladowcza pseudo-religia… Ileż już krzywdy ludzkiej, łez i niesprawiedliwości spowodowała w imię swojego bożka i chorej, nienawistnej ideologii „miłości do bliźniego swego”..

  33. Czasem zastanawiam sie jak to sie stalo, ze stosunek do homoseksualistow stal sie glownym wyznacznikiem postepowego myslenia.. az tu nagle olsnienie – przeciez jestesmy homo sapiens, a wiec oni sa wiodaca sila, co innego gdyby nasz gatunek nazywal sie hetero sapiens… takie proste, a tyle wyjasnia!

  34. ?
    13 sierpnia o godz. 1:17

    „Muratorkowi nerwy (s)puszczają.”

    @Muratorek kula się ze śmiechu czytając spanikowane wpisy „?” czy też Jerzego Pieczula (13 sierpnia o godz. 10:11). Woda Wam się do dupy leje a faryzejskie bredzenie o poprawności politycznej przez niedostrzegających homopropagandy pismaków jest zabawne. Obszczymurki rodzaju Hartmana, Szostkiewicza czy myśliciele rodzaju Makowskiego zmieniaja profil „POLITYKI” w pisemko rodzaju „Rycerz Sodomy i Gomory” ! Czekam na ranking (poprawnych) Świętych wg. POLITYKI (z imprimatur Hartmana czy Środy 😉 !!!

    ” zrób sam ten wywiad, a nie podsuwaj z chytrością szczura innym.”

    A może to wlaśnie pomioty owych zbrodniarzy brylują w studio TVN-u !? Bardzo możliwe – tacy jak Miecugow,Pochanke czy inna tandeta z drzewa nie spadli a raczej są efektem popijaw z okazji Święta 22 Lipca (obecne E.Wedel).

  35. murator
    Wcielając się na chwilę w rolę podsuwacza, podsunąłem Ci tylko myśl, byś sam przeprowadził wywiad z byłymi „UB-olami”, miast podsuwać innym, a Ty, niedorostku, od razu biblijnym sposobem – sierpem i młotem po przodkach. Zatem wyjaśnianie Ci, że publiczne snucie bezpodstawnych przypuszczeń o uczestnikach oraz imputowanie im czegokolwiek jest skrajnym prostactwem, mija się z celem. Bez odbioru.

  36. Szanowny Panie Redaktorze,
    Wyrazam szacunek za zrozumienie czym jest poprawnosc polityczna (rzadkosc w ojczyznie naszej) i wdziecznosc za jej klarowne zdefiniowanie. Bylabym jeszcze bardziej wdzieczna gdyby przekonal Pan do niej kolegow z redakcji i siebie:-) i zeby wykluczyc z forum dyskusyjnego tych, ktorzy wypowiadaja sie nie na temat i/lub uzywaja plugawego jezyka. Moze teksty na polityka.pl mialyby wtedy nieco mniej klikniec ale poprawilaby sie na pewno jakosc dyskusji.
    Pozdrawiam z Amsterdamu i przepraszam za wpis czesciowo nie na temat…

  37. do Sprężyny
    W bzdury wierzysz co Ci kto żle o KK powie.Wiem że łatwo dać się nabrać jak coś dotyczy średniowiecza –(kto to da radę sprawdzic jak tam naprawdę było) ale z ostrożności nie powtarzaj.Te stosy to tak przereklamowane że aż banalne.

  38. izka561

    Oczywiście z tymi stosami to tak obrazowo,ze niby fajerwerki ( to teraz takie modne), ale istota problemu zawarta jest prostej zasadzie po łacinie brzmiącej:

    „Cuius regio eius religio”

    czyli, kto jest u władzy ten określa ramy i reguły dyskursu. Paragrafy również są ustalane pod określoną rzeczywistość.

    Określał priorytety KK to i podważającym ich zasadność osobom lekko nie było.
    Wcielali idee Marksa – pracownicy rzymskiej centrali i ich fancluby spychani były na margines.
    Dzisiaj , w czasach religii neoliberalnej również znajdziemy całe rzesze
    którym jakoś nie bardzo wychodzi żyć w zgodzie z panującymi konsumenckimi trendami i najlepiej rozdający karty współczesnej rzeczywistości niejeden stosik ostracyzmu by rozpalili.
    Bo to niczego taki „chwast” nie kupi, żadnego kredytu nie weźmie, ciągle nos spuszczony na kwintę…
    A dzisiaj świat idzie do przodu, bawi się, tańczy…

  39. Jerzy Pieczul
    13 sierpnia o godz. 7:56

    1) „marc
    „Ciekaw jestem, co byś Pan napisał o poprawności politycznej Urbana?”.
    (Nie jest to zdanie pytające, więc pytajnik jest nie na miejscu)”
    Ot i argument… 🙂

    2) „Coś Panów widać łączy. Są to jedne z najidiotyczniejszych zachowań internautów negatywnie nastawionych do autorów: negowanie tego, czym się zajął autor i podsuwanie własnych pomysłów: po co o tym, jak lepiej o tamtym. Też przejął się Einstein jakąś fizyką! Mógł lepiej pomyśleć o piłce nożnej.

    Półszanowni Anonimowi Internauci, czy ktoś wam, psia Wasza mać, broni zajmować się tym, co podsuwacie znanym z nazwiska innym? Podsuwacie wyłącznie po to, by deprecjonować. Deprecjonujcie sobie – wasz wybór. Ale może zgodnie z „kulturą dialogu, szacunku i kompromisu” zostawcie autorom ich wybory, co?”

    Nie wiem gdzieś się Pan dopatrzył mej wrogości do autora? Poza tym, niczego autorowi nie podsuwam. Znając jego opinię na temat Arcybiskupa, ciekaw jestem jego opinii na temat innych publicznych osobistości. I to wszystko.

    Jedyna pozytywna cechą Pańskiej wypowiedzi jest absolutne niepoddawanie się poprawności politycznej, które w tym momencie należy nazwać zwykłym chamstwem… moje zachowanie nazywasz Pan najidiotyczniejszym, hm… a do tego cos Pan wspominasz o mojej mamie…

    Dla mnie, Pańskie nazwisko brzmi równie anonimowo, jak moje imię. Jednocześnie mój i Pański adres E-mail, znane są redakcji.

    Dla kogoś, kto poucza innych w imię „kultury dialogu, szacunku i kompromisu”, Pańska wypowiedz zgrzyta w zębach, jak źle umyta sałata!

    I widzi Pan? Pomimo ewidentnego braku kultury w Pańskim komentarzu i darmowym obrażaniem autorów wypowiedzi, w tym mnie, nie jestem w stanie czuć się urażonym, czy obrażonym. Niech Pan zgadnie, dlaczego?

    Pozdrawiam

  40. Szanowny Obywatelu marc, nie miejsce tu na prywatne wycieczki, więc tylko o Pańskim „Ciekaw jestem co byś Pan napisał o poprawności politycznej Urbana?”. Powiada Obywatel w ostatnim wpisie pod moim adresem: „Poza tym, niczego autorowi nie podsuwam”. Jeden mówi o grzybie, drugi na to: „Ciekaw jestem, co byś powiedział o rybie” – i to nie jest podsuwanie. Widać mam tylko cztery latka. W zestawieniu z wcześniejszą wypowiedzią Obywatela – „Niestety, piszesz pan bzdury” – jest to nawet podsuwanie jadowite. „Znając jego opinię na temat Arcybiskupa, ciekaw jestem jego opinii na temat innych publicznych osobistości. I to wszystko”. Ot tak po prostu jest Obywatel ciekaw i podsuwa autorowi swoją ciekawość. Szanowny młody Obywatelu, nie umiesz mówić prosto i nie umiesz przyznać się do własnych oczywistych złośliwości. Podsuwasz autorowi publicznie swoją niby-ciekawość, wiedząc, że nie odpowie, bo blog nie jest koncertem życzeń, i jeszcze obłudnie twierdzisz, że to zwykła ciekawość. Nie, Obywatelu – tu się odbywa rozmowa publiczna, a Ty z premedytacją przylepiłeś autorowi akurat Urbana. Gdybyś rzeczywiście kierował się bezinteresowną ciekawością, masz drogę prostą, wykluczającą podejrzenia o złośliwość i obłudę: zwykła poczta, mejl. Zaprezentowałeś zachowanie, które jest powszechną manierą – nieuświadamianą, więc się nie dziwię, że podsuwając, mówisz, że nie podsuwasz. Czyż kłamca przyznaje, że kłamie? On zawsze mówi prawdę.

  41. marc
    Moja uwaga o znaku zapytania była złośliwością językowca.

  42. Ojojoj…. Ileż słów i wszystkie po nic.

    No i trochę komuny…

    – Następnie przechodzimy na „ty” jak na milicyjnym przesłuchaniu. A następnie zarzucamy przesłuchiwanemu, że kłamie. Jaki następny etap? Bicie, tortury? Dopóki nie wyzna „ichniej” prawdy?

    Po obraźliwych poprzednich Pańskich tekstach, pisze mi Pan teraz, ” nie miejsce tu na prywatne wycieczki „…? I natychmiast potem porównuje mnie z kłamcą.

    Nie sadze by redaktor Makowski potrzebował adwokatów w ogóle, a w szczególności ironicznych adwokatów rodem z komuny.

    Jeśli nie Pan nic do napisania w temacie blogu, to lepiej nie pisać nic. A wolny czas spędzić na kontemplacji etyki pisania, lub zachodu słońca.

    Naszą „dyskusje” uważam za zakończoną.

  43. Proszę wstawić poniższe po ojojoj… mojego porzedniego postu.

    No i trochę komuny…
    – Następnie przechodzimy na „ty” jak na milicyjnym przesłuchaniu. A następnie zarzucamy przesłuchiwanemu, że kłamie. Jaki następny etap? Bicie, tortury? Dopóki nie wyzna „naszej” prawdy?

  44. I dalej pomyłka… przepraszam, chcialem wstawic

    „No i trochę komuny…

    – Następnie przechodzimy na „ty” jak na milicyjnym przesłuchaniu. A następnie zarzucamy przesłuchiwanemu, że kłamie. Jaki następny etap? Bicie, tortury? Dopóki nie wyzna „naszej” prawdy?”

    wszystko przez pospiech…

  45. Przepraszam, to juz ostatni raz…
    okazuje sie, ze nie wszystkie trzcionki sa akceptowane przez oprogramowanie, stad moj problem opuszczonego zdania.

    No i trochę komuny…

    – obywatelu, wiecie, rozumiecie. A czy obywatel nie widział, że….?

    Jeszcze raz przepraszam Gospodarza i czytelnikow blogu.
    marc

  46. Szanowny panie Redaktorze,
    tzw. „poprawnosc polityczna” jest pojeciem dosc zwodniczym.
    Na pierwszy rzut oka sprawia wrazenie zjawiska pozytywnego, bo jekzesz tu czepiac sie czegos co jest poprawne. Pojecie kojarzy sie przeciez z takimi pojeciami
    jak kultura, takt czy subtelnosc. Trzeba powiedziec, ze nie bezpodstawnie,
    poniewaz z tych wartosci wyrasta.
    Problem w tym, ze tak zwana „poprawnosc polityczna” ma mniej wiecej tyle wspolnego z polityczna kultura, co anarchia z demokracja, czy plaga otylosci za walka z glodem.
    Jest po prostu zdegenerowana forma kultury, podobnie jak anarchia jest zdegenerowana forma demokracji.
    Czlowiek kulturalny nie nazwie publicznie Murzyna czarnuchem czy asfaltem.
    Czlowiek kulturalny nie bedzie publicznie nazywal Niemca szkopem, Rosjanina kacapem, czy katolika katolem.
    Nie bedzie mial natomiast problemow z nazwaniem Eskimosa Eskimosem czy
    Indianina Indianinem.
    Podobnie nie bedzie mial problemu z nazwaniem zlodzieja zlodziejem, czy oszusta oszustem.
    Problem w tym przypadku moze miec natomiast zarowno zlodziej, jak i oszust,
    kiedy zostana nazwani po imieniu.
    I w tym momencie zaczynamy dochodzic do sedna sprawy. Podstawowym zadaniem
    tzw. „poprawnosci politycznej” jest odebranie slowom ich pierwotnego znaczenia tak,
    aby nie mozna bylo wiecej odroznic gdzie dobro, gdzie zlo, dzie swiatlo, gdzie ciemnosc gdzie przyslowiowy swoj a gdzie zboj. (tych ostatnich zdaje sie ostatnio
    stale przybywac)
    A rzekoma troska o to by nie urazic jakiejs nacji, rasy, plci czy wyznania to tylko
    zaslona dymna stawiana przez tych, ktorzy probujac zerowac na innych usiluja
    jednoczesnie zamknac im usta.

  47. Kulasz się Muratorku, no to się kulaj, bo tyle twojego.
    Ja tym czasem usiłuję się dowiedzieć co to znaczy spanikowany. Aha, raz mi się to zdarzyło w czasie burzy na Kozim Wierchu. Średnia przyjemność.

  48. Tak sie sklada ,ze mieszkajac wiele juz lat w kraju narodzin poprawnosci politycznej, wiem, ze w tym kraju jest to rzecza wielce pozytywna. Oczywiscie dochodzi nierzadko do przesady i smiesznosci, ale sa one niczym w porownaniu z korzysciami. I to sie przyjelo, w Europie jest dobre wychowanie, a tu poprawnosc. Jesli czarni chca, zeby ich nazywac afro-amerykanie, a homoseksualistom podoba sie, ze sa gejami, to co reszcie do tego? Byles czarnuchem, byles pedalem, byles kobieta z polskich przyslow ludowych? Wiesz jak to jest, kiedy uzywa sie w stosunku do ciebie takich epitetow?
    Zupelnie nie rozumiem wybrzydzania na temat amerykanskiej poprawnosci politycznej mieszkancow Polski. Co Was obchodzi jak jest w Ameryce, skoro jej jest z tym dobrze i akurat tym nikogo nie krzywdzi? Co ja pouczacie? Macie swoja wyzsza kulture – to sie jej trzymajcie i placzcie, ze zalewa was islam. Good luck.
    A dlaczego „dziala” poprawnosc polityczna w Ameryce? Bo mimo wewnetrznej niecheci do „innego” nie wypada jej ujawniac. Tak jak nie wypada publicznie puszczac bakow, a tak by sie chcialo. Wstrzymywanie sie od jednego i drugiego z czasem przechodzi w nawyk. Dlatego nikomu nie przysloby tu do glowy napisac takiego transparentu jaki napisali polscy kibice. Glosne puszczenia baka w postaci np rasistowskiego zwrotu spotyka sie z natychmiastowa reakcja i ten co zasmrodzil wielce sie tlumaczy, bo wiele moze stracic.
    Oczywista wrogosci do muzulmanskich terrorystow, nie przeklada sie tak jak w Europie na niechec do wszystkich wyznawcow Islamu. Ta niechec sie tlumi a potem przychodzi go glowy, ze nie mozna uogolniac.
    W tak wielorasowym, wieloetnicznym, wielowyznaniowym kraju jak Ameryka nie ma od co najmniej od 20 lat zadnych zamieszek na tle powyzszych roznic (ostatnie byly przeszlo20 lat temu miedzy czarnymi, a Koreanczykami w LA o podlozu ekonomicznym). Nikt tu nie pali samochodow, opon, a z drugiej strony nie ma demonstracji przeciwko muzulmanom – a glowe, czy twarz mozna sobie nakrywac dowolnie.
    Jesli ktos wyglosil jakas mowe przeciwko poprawnosci politycznej kilkanascie lat temu na uniwersytecie, to znaczy, ze mowa byla sluszna? Dwa lata temu prezydent Iranu wyglosil wyklad na Uniwersytecie Columbia. To znaczy, ze mial racje w tym co mowil? To znaczy, ze ideolodzy roznych nurtow maja zawsze racje?
    PS Sprowadzanie poprawnosci politycznej do kwestii religijnej jest chyba jedynie specjalnoscia polskiej hierarchii koscielnej. Wypadaloby rozszerzyc horyzonty.

  49. izka
    Stosy są tak przereklamowane, że aż banalne? Czy to rodzaj „kłamstwa oświęcimskiego”?
    Stosów nie było. Były, ale mało. Były, ale kościół nie miał z nimi nic wspólnego. Były, ale miały niższą temperaturę ognia. itepe.
    Proszę jednak, by nie bagatelizować czyjegokolwiek cierpienia.

  50. Iza – stosy przereklamowane
    Ciekawe jak TY byś śpiewała gdyby Tobie podłożono pod DDD stosik palącego się drewna.
    Powiesz że nie podkładano pod DDD – prawda – podkładano pod nogi by grzesznik dłużej miał okazję za swe grzechy pocierpieć.
    Niektórych w ramach łaski duszono , innych kneblowano by herezji nie rozprowadzali i nie gadali z wysokości stosu – A JEDNAK SIĘ OBRACA.
    Ale to przecież przereklamowane.

  51. @levar, ladnie brzmi co piszesz, ale bez sensu i nieprawda.
    Wlasnie w krainie poprawnosci politycznej pedofil natychmiast nazwany jest pedofilem , aresztowany nazwany jest pelnym imieniem, a morderca nie zamienia sie w p. Jozefa G. , tylko pozostaje Jozefem Glabem, w przypadku zlodzieja nie czeka sie na udowodnienie przez organa, czy ukradl, czy pozyczyl, a oblesny europejski polityk jest w jednej sekundzie publicznie oblesnym starcem. Chroni sie jedynie dzieci i poszkodowanych, jesli co ostatni sobie tego zycza. Znacznie tu mniej pomylek w tym zakresie, niz w tak szermujacej wolnoscia osobista Polsce.
    Jesli Indianin chce byc Nativ American, to trzeba byc po prostu zwyklym burakiem, bez uczucia empatii, zeby mu tego odmawiac. Indian kochacie, jesli chcecie przywalic, ” amerykanie wymordowali” , zapominajac, ze nie tyle Amerykanie, lecz najdzielniejsi wasi przodkowie. Zadoscuczynienie, to takze szacunek dla innego, na ktory was nie stac. Nie tylko w sprawie Native American.
    Mow jak sobie chcesz, ale nie pouczaj co lepsze, a juz najbardziej nie pouczaj zainteresowanych, co dla nich jest poprawne. Nic tobie do tego!!!

  52. A kongresmenow, senatorow szczebla krajowego, czy stanowego nie chronia immunitety.

  53. @zyta2003

    A co amerykańska poprawność polityczna orzekła w tej sprawie?

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13840523,USA__Pieciolatek_zastrzelil_siostre__Bron_dostal_w.html

  54. Hierarchia Kościoła rzymskokatolickiego, czyli banda konsekrowanych szamanów to armia pasożytów społecznych, facetów w śmiesznych fatałaszkach i obwieszona złotem, zwanych też kapłanami, która uczyniła z ludzkich lęków przed pośmiertną nicością sposób na urządzenie sobie wygodnego życia. Kto tego nie rozumie jest po prostu „dobrym” chrześcijaninem. Użyją każdej metody, każdej zwady, intrygi aby kontrolować stan podporządkowania swoich dojnych owieczek