Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

2.08.2013
piątek

Poniżam więc jestem

2 sierpnia 2013, piątek,

Poczucie własnej wartości rodzimych stróżów katolickiej ortodoksji rośnie tym bardziej, im bardziej piętnują i obrażają gejów. Gdy papież mówi, że to antychrześcijańskie, ci mówią, że nie warto Franciszka słuchać.Poczucie własnej wartości rodzimych stróżów katolickiej ortodoksji rośnie tym bardziej, im bardziej piętnują i obrażają gejów. Gdy papież mówi, że to antychrześcijańskie, ci mówią, że nie warto Franciszka słuchać

1.
Wiemy, że język to więcej niż krew.

Przekonał się o tym papież Franciszek, gdy stwierdził: „Jeśli ktoś jest homoseksualistą i poszukuje Boga oraz ma dobrą wolę, to kim ja jestem, by go osądzać”.

Jednak taki język papieża, który jest odzwierciedleniem ewangelicznego sposobu myślenia i rozmowy, przyprawia o drgawki rodzimych stróżów ortodoksji – od „moralnego atlety” Tomasza Terlikowskiego poczynając, na tropicielu gejów ks. Oko kończąc.

Ci bowiem są przyzwyczajeni i wytrenowani w tym, że nie otwierają ust, nie składają podmiotu z orzeczeniem, jeśli nie piętnują gejów, nie potępiają liberałów. Jeśli klątwami nie okładają „lewaków”.

Mało: od lat trenują się w tym, że podnoszą swoje dobre poczucie i wartość, pomniejszając wartość innych. Im bardziej piętnują innych, tym bardziej ich wartość ma rosnąć.

Sęk w tym, że taka postawa z chrześcijaństwem i duchem ewangelii ma tyle wspólnego, co pięść z okiem.

2.
Papież Franciszek to także kłopot dla rodzimych biskupów. Jeszcze do wczoraj każde publiczne wystąpienie polskiego hierarchy naszpikowane było cytatami z Jana Pawła II lub Benedykta XVI. Każdy urzędujący papież przez rodzimych hierarchów przywoływany był w co drugim zdaniu, a każdy dokument episkopatu składał się z samych papieskich wypowiedzi – encyklik, adhortacji itd.

Od kiedy papieżem jest Franciszek, i od kiedy ten papież z Argentyny nawołuje, by księża wysiedli ze swoich limuzyn, by wyszli z rezydencji i plebanii do biednych, od kiedy zachęca, by prowadzili skromniejsze życie, próżno w kazaniach rodzimych biskupów szukać cytatów z Franciszka.

Czemuż tu się dziwić? Już ewangelista Łukasz pisze przecież: „Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie” (Łk 4,16). Zwierzchnik rzymskich katolików przypomina dziś proroka, który zdaje się być odrzucany i niesłuchany przez… samych katolików.

A już na pewno, parafrazując słowa Łukasza, Franciszek nie jest mile widziany w polskim Kościele.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 41

Dodaj komentarz »
  1. Ksiądz Gancarczyk, redaktor naczelny Gościa Niedzielnego, napisał tutaj:
    http://gosc.pl/doc/1646083.Szansa-na-modernizacje
    tak o zapowiadanych Dniach Młodzieży w Krakowie: „Wszystkie przygotowania, a jak wiadomo logistycznie będzie to przedsięwzięcie ogromne, będą zmierzały do jednego: by kilka milionów młodych ludzi z całego świata zebrało się wokół Jezusa. Papież w całym wydarzeniu jest oczywiście bardzo ważny, ale to nie on jest najjaśniejszą gwiazdą tych spotkań.”
    Pomyślałem, że czegoś podobnego o Janie Pawle II nie odważyłby się napisać, ale byłaby afera, w polskim katolickim tygodniku… A pewnie też i o Benedykcie. Niby teologicznie nie można się przyczepić – Jezus jest jak wiadomo najważniejszy, niezależnie od tego, kto jest aktualnie papieżem – ale takie przeciwstawianie Jezusa Franciszkowi o czymś świadczy. Jest jak sygnał do pójścia tą drogą i w razie czego sugerowania, że Jezus, nie Franciszek, jest ważny, a mianowicie Jezus przetłumaczony przez księdza Gancarczyka, księdza Oko, ojca Rydzyka, biskupów Hosera i Michalika, by ograniczyć się do kilku zaledwie przykładów. Ach, i redaktora Terlikowskiego, oczywiście.

  2. Nie mój kącik zainteresowań i nie moje problemy…chciałoby się powiedzieć.
    A jednak.
    Cała ta sytuacja przypomina nieco historię z psem który sam nie zje i drugiemu nie da.
    Bo że są problemy współczesnego świata którym trzeba zaradzić to nie ulega żadnej wątpliwości.
    Próbują Ci z jednej strony ideologicznej barykady ( szeroko rozumiana lewica )to niedobrze.
    Próbuje ktoś z ” naszych ” też budzi to mieszane uczucia u współczesnych Katonów.

    I boje się, że będzie tak jak swego czasu z Gorbaczowem. Próbował coś zmienić i niestety… sztandary wyprowadzono.
    Teraz coś dzieje się za sprawą Franciszka i wielce prawdopodobne ,że koniec może być podobny.Tym razem woda święcona spłynie do miejskiej kanalizacji
    A chyba jednak szkoda, bo żadnej konkretnej oferty aksjologicznej na horyzoncie nie widać, a pytań i wyzwań wokół nas coraz więcej.

  3. Nie takie herezje przetrwali.Uważają ,że będzie z heretykiem z ARGENTYNY to samo.A umiłowani w Chrystusie nie palą na stosach a jedynie krytykują albo pomijają słowa heretyka,.Niestety mam dla nich złą wiadomość.Ta cholerna globalna wioska ,ta zbrodnicza dla wiary nauka ,ten hedonizm ,u wielu zapatrzonych w hedonizm biskupów,te Owsiaki i Palikoty robią wyłom w murze ciemnoty i zabobonu.A nawet szaman ,z Afryki ,pupilek białego biskupa z Pragi też nie zatrzyma odnowy.Pozostaje pytanie ,jak żyć Panowie Hozer Michalik ,Rydzyk ,i Kaczyński.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @1: Myślę, że nie w tym rzecz. Rzecz raczej w tym, że w 95% katolickim kraju, chrzest, czy ślub kościelny niczego nie określają. A głośne spory wokół świętości życia i etyki seksualnej — kwestie aborcji, eutanazji, in vitro i homoseksualizmu — takie rozróżnienie na ‚wierzących’ i ‚niewierzących’ wprowadziły, zastępując prawdy wiary… Twarde słowa o gejach, czy bruzdy u dzieci z in vitro, nie mają więc poniżać — mają tworzyć przynależność do wspólnoty.
    @2: A tu pełna zgoda, choć mam wrażenie, że jeszcze biskupi niezupełnie rozumieją ową niewygodę.

  6. Łk 4,16-24 ODRZUCENIE JEZUSA W NAZARECIE – 16 Przyszedł też do Nazaretu, gdzie się wychował. Zgodnie ze swym zwyczajem wszedł w dzień szabatu do synagogi i powstał, aby czytać. 17 Podano Mu zwój proroka Izajasza. Gdy go rozwinął, znalazł miejsce, gdzie było napisane: 18 Duch Pana nade mną, dlatego namaścił mnie, abym zwiastował ubogim Dobrą Nowinę. Posłał mnie, abym głosił więżniom uwolnienie i niewidomym przejrzenie, abym wziętych do niewoli wypuścił na wolność i ogłosił rok miłosierdzia Pana. 20 Następnie zwinął zwój, podał go słudze i usiadł, a wszyscy w synagodze utkwili w Nim wzrok. 21 Wtedy zaczął do nich mówić: Dzisiaj wypełniło się proroctwo Pisma, które usłyszeliście. 22 Wszyscy przytakiwali Mu i dziwili się słowom łaski, które wypowiadał, a także pytali: Czy nie jest to syn Józefa ? 23 Wówczas powiedział im: Lekarzu, ulecz samego siebie. Dokonaj i tu, w swojej ojczyżnie tego, co miało miejsce, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum. 24 I dodał: Zapewniam was, że żaden prorok nie znajduje uznania w swojej ojczyżnie.

  7. Być może dosyć odważna, żeby nie powiedzieć kontrowersyjna propozycja, ale przy okazji okołogejowskiego wątku kilka słów .

    Nie jestem członkiem fanclubu red.Terlikowskiego i jego tej całej grupy wsparcia, ale postanowiłem i ja wyjść na przeciw ich problemom. Nie ulega bowiem żadnej wątpliwości, że życie strażników rewolucyjno-ortodoksyjnej czystości jest naprawdę nielekkie.To przecież w ich mniemaniu na rogu każdej ulicy, w każdej studzience kanalizacyjnej, na co drugim drzewie czai się wróg. Wrogiem może być…tutaj do tej pory we wszelkiego rodzaju gazetkach parafialnych,radiowęzłach diecezjalnych wpisywano jakiegoś Żyda Ruskiego, masona, agenta Mosadu itd.
    Dzisiaj na czele bandy czyhającej na cześć i honor Polaka ( zdaniem pana Terlikowskiego i jego gwardian) jest miłośnik serków homogenizowanych ,czyli gej.
    Przechodzę do istoty propozycji.
    Dotychczasowe problemy związane z identyfikacją takiego wroga nie stanowiły problemu. Każde dziecko wiedziało jak wygląda Żyd, Ruski, rotarianin ,czy pracownik służb obcego kraju.
    Ale problem z gejem jest poważniejszy. Naprawdę nie jest łatwo określić ze 100% pewnością , ze ktoś jest osobą o jednoznacznych preferencjach emocjonalno-estetycznych.
    I tutaj z pomocą przychodzi nieoczekiwanie niezastąpiony …Witkacy. Autor Szewców, Pożegnania Jesieni.
    Otóż Witkacy stosował super pewną metodę określającą czy ” gość w dom” to swój ,czy może jednak dobry znajomy Jarosława Iwaszkiewicza.
    Tym probierzem był…nocnik. Zaskoczenie?
    Ola Watowa była również zaskoczona kiedy przychodząc z mężem w odwiedziny do Witkacego, ni z tego ni z owego, gosdpodarz brał nocnik do ręki i na oczach gości dawał upust…
    Reakcja gościa – bacznie obserwowanego przez Witkacego- miała świadczyć czy poddany empirycznym badaniom delikwent jest czy nie jest gejem.

    I kończąc wychodzę z propozycją aby w corocznym dniu Zdrowia i i Właściwej Higieny Moralnej – w ramach wolontariatu- sprezentować panu Terlikowskiemu i jego druhom osobiste nocniki. Nocnik dzięki któremu bez cienia wątpliwości, zbędnej niepewności będą mogli migusiem wydawać certyfikaty (albo i nie ) właściwej moralności.

  8. Kosciol to my ludzie a nie tylko biskupi. Ja z wielkim zainteresowaniem sledze wypowiedzi papieza Franciszka,moi znajomi tez. W krajach bardziej cywilizowanych polscy ksieza wypowiadaja sie poprawnie ale zauwazam, ze tez nie cytuja nowego papieza – cisza o nim jak makiem zasial.

  9. Pan Redaktor pisze:

    „Poczucie własnej wartości rodzimych stróżów katolickiej ortodoksji rośnie tym bardziej, im bardziej piętnują i obrażają gejów.”

    Szanowny panie Redaktorze,
    obrazic to mozna czlowieka honoru.
    Czlowiek honoru, jesli cierpi na jakies zaburzenia osobowosci (rozne przypadlosci chodza po ludziach), nie obnosi ich publicznie, tylko zwraca sie do odpowiednich fachowcow (np. lekarzy) z prosba o porade.
    Faceta biegajacego po ulicy w damskiej halce i robiacego z siebie publicznie blazna
    za czlowieka honoru brac raczej nie nalezy. Wiec i o obrazie mowy raczej byc nie moze.

  10. O czym mówi Pak? Czy nie wie, że wśród gejów są też wierzący? A całe zastępy klechów to pies? Ilu jest w/g Paka w Polsce niewierzących, ażeby była potrzeba oddzielania się od nich? Pak twierdzi, że spory wokół świętości życia i etyki seksualnej — kwestie aborcji, eutanazji, in vitro i homoseksualizmu, dotyczą sporu pomiędzy wierzącymi i heretykami?
    Pak nie wie, że Terlikowski i ska, cierpią na psychozy religijne. Przecież Terlik uważa, że nie tylko jest przed papieżem w hierarchii, a nawet czasami bywa ważniejszy od Boga.
    A nienawiść jaką zionie do wszystkich z którymi mu nie po drodze to niby skąd się bierze? Niech Pak poczyta pismo to przekona się skąd.
    Jeśli doliczymy do tego ten ohydny protekcjonalizm z jakim ten człowiek traktuje niewierzących, to mamy postać tak wstrętną, że trudno znaleźć kogoś, chociaż w części, tak obleśnego. Ten człowiek zapalałby stosy inkwizycyjne własnymi rękami bez wahania – nie tylko on jeden zresztą.

    PS.Levar prawi słusznie – jego na pewno nie można obrazić.

  11. Pan „filozof” Makowski zaczyna stylem przypominac niejakiego Zawadzkiego z GW. Pisze coraz wieksze brednie. Jezeli geje chca byc traktowani normalnie, to niech przestana urzadzac te swoje „parady rownosci”. To sa parady idiotow i trudno takich ludzi traktowac powaznie. Tylko idioci obnosza sie publicznie ze swoja seksualnoscia w taki sposob. Wypowiedz papieza dotyczyla traktowania z szacunkiem kazdego czlowieka, ale stosunek homoseksualny jest grzechem. Nie powinno to jednak byc problemem dla kogos, kto jest niewierzacy.

  12. Pan wypisuje głupoty. Papież ma uprawnienia do usunięcia biskupów i Terlikowskiego włącznie. Skoro nie zgadza się z nauczaniem polskich biskupów dalczego ich nie odwoła i na ich miejsce powoła ks. Bonieckiego, czy Lemańskiego a może Obirka, lub Bartosia ??Papież może w każdej chwili ekskomunikować Terlikowskiego !!

  13. W porządeczku, tylko dlaczego ateista z mojej ulicy bardziej niż proboszczem gardzi gejami i dlaczego katolik-gej z sąsiedniej ulicy kocha gejów?

  14. Bardzo pożyteczny wpis blogowy Gospodarza.
    Wbrew pozorom, nie o ewangelicznym stosunku do bliźniego, ani też o psychologii kompleksu niższości.
    To, co ciekawe, to w jaki sposób interpretuje wybór Franciszka na papieża (właśnie tak) komentator tak wytrawny i przenikliwy, jak Pan Makowski.
    Nie inaczej komentuje, niż większość nadwiślańskich obserwatorów.
    Franciszek zatem, ma być tak zbawicielem i pogromcą grzesznej rodzimego oddziału instytucji KK, jak i jej wyrzutem sumienia i budzącym zakłopotanie (a może i zawstydzenie) CEO.

    Pozwolę sobie wyrazić zgoła odmienną opinię. Korporacja KK nie jest nowinkarskim bluechipem na mapie świata; obsada roli Franciszka (powierzona antypodycznemu naturszczykowi Bergoglio) to wyraz trendu i zamiaru zupełnie odwrotnego, niż postrzegany przez autora wpisu.
    Korporacja mianowicie, zastosowała dość popularną taktykę marketingową „ocieplenia wizerunku” przez nadanie „twarzy”.
    Celem operacji jest naturalnie utrwalenie i pogłębienie praktyki tradycyjnej dla KK, dzięki zyskaniu „nową twarzą” aplauzu ludu nowoczesnego, ale dość infantylnie oczekującego nadejścia św. Mikołaja o gołębim sercu i zasobnego w niezbędne na czas kryzysu wiary prezenty (tzw. głaski).
    Krótkie zapewne rządy Franciszka, odwracając uwagę od tradycyjnych i niezbywalnych praktyk funkcjonariuszy i instytucji, dadzą też korporacji czas, na przeformowanie szeregów i wygładzenie ksiąg, zacierających ślady, które zaprowadziły poprzednika do bezprecedensowej dymisji a KK do obnażenia publicznego, jakiego w czasach współczesnych nie było.
    Lokalny oddział korporacji nawet nie próbuje (bo, przy tym poziomie władzy nad Wisłą – nie musi) udawać, że traktuje swego Frontmana jako poważnego zarządcę i zwiastuna zmian.
    Przeciwnie – bez ogródek (i bez wstydu) używa go za wabia i obwoźną ikonę globalnej w zamyśle promocji a lokalnej w praktyce wyprzedaży dla najcenniejszego, młodzieżowego targetu.
    W tle pod tym pretekstem – poszerzenie i ugruntowanie władzy i poszerzenie włości.
    The Cracow is not enough… a świątynia opatrzności & public budget diamonds will be forever.
    Tak więc, chodzi o celebrytę a rebours w roli listka figowego.
    Proszę nie bawić naiwnością, o czekających nas Wisłą 3 latach pokutnego oczekiwania, nawróceń warszawsko-praskich czy łagiewnickich, pełnych oczyszczenia i posypywania popiołem limuzyn. To śmieszne.
    Mamy przed sobą Mundial z Maradoną; kasy publicznej na budowę stadionów nie zabraknie.
    Ciekawe będą kazania Franciszka o ubóstwie, prawione dla goszczonych przez nie najbogatsze państwo 3 milionach cudzych gości.

    Oczywiście, zamiast wdawania się w polemiki, zachęcam do konfrontacji za 3 lata…
    Tego wpisu, z fotosami Rydzyka wysiadającego ze skody Fabii wprost w objęcia Dostojnego Pielgrzyma.
    Będę i ja tam czekał, na Błoniach (a te będą już ciągnąć się aż do odkupionego od Ukraińców Lwowa, zapewne) by dać satysfakcję chętnym polemistom.
    Tymczasem, dobrej zabawy życzę, wizjami pokajanego abp Michalika i wychudłego z ustawicznego dialogu z podwładnymi i Żydami – bp Hosera.

  15. @ aps,
    miło mi, że spotkamy się na Błoniach we wspólnocie nielicznych, nie zdziwionych nowymi szatami Króla
    🙂

  16. PS
    Prawie zapomniałem o gejach, wspomnianych we wpisie.
    Ale, czytając komentarze i wypowiedź Franciszka*) (wyjętą we wpisie z kontekstu), zrozumiałem, że:
    a/ gejowskie uprawianie seksu to grzech *)
    b/ grzesznik „szukający Boga”, (czyli gotów odpokutować?) to nie podmiot oceny nawet dla Franciszka, ale gość, który już wie, że zgrzeszył i zmierza ku nawróceniu *)
    ergo:
    c/ gej, a więc grzeszący, ale taki nie szukający Boga, jako nie wymieniony w pnk.b, może pozostać na łasce tłuszczy (tym bardziej nie wymagający interwencji aprecjacyjnej czy też przeciwnej, ze strony KK)
    d/ osobniki wymienione w pnk a-c, jak wskazują komentarze tylko tu i uprzednie do mojego, to „idioci”; w przypadku wątpliwości, należy w ich przytomności natychmiast oddać mocz do nocnika.

    Osobiście sądzę, że gdybym miał wątpliwości, czy widzę gdzieś geja (a przecież bez tej świadomości samemu można wyjść na idiotę), będę zaglądał na ten blog, aby śledzić doniesienia o postępach diagnostyczno-aksjologicznych współczesnego społeczeństwa środkowoeuropejskiego w doskonaleniu kompetencji gejbusterów.
    Założę się, że jest na to jakieś dofinansowanie z Unii, które jesteśmy w stanie wyłudzić.
    No proszę, a mówią że nauka kościoła nie bywa pretekstem rozwoju poznawczego.
    Dobrze że red. Makowski o tym nie wie i napisał, co napisał.

  17. Ależ ten Makowski ględzi. Narzeka, że biskupi, księża i publicyści katoliccy nie cytują Franciszka. A co mają cytować? Przecież Franciszek niczego porządnie nie definiuje. Konia z rzędem temu, kto rozumie o co mu chodzi z tym ubóstwem księży (co, pod mostem mają spać? maluchami jeździć?), Ewangelię mają nieść tym ubogim a bogatym to już nie? Jak to mają robić? Chodzić po domach jak świadkowie Jehowy? Przecież tu wszystko tonie we mgle. Makowski powtarza slogany, których ni w ząb nie rozumie. O coś walczy, ale nie wie o co. Razem z Szostkiewiczem zaniżają poziom „Polityki” jak mogą. Tacy niekumaci, czy im ktoś za to płaci?

  18. sugadaddy
    2 sierpnia o godz. 18:54
    Ma Pan racje szanowny Panie.
    Intelektualny obszczymurek panskiego pokroju rzeczywiscie obrazic mnie nie jest w stanie.

  19. waldi
    Widać Obywatel oddziela posłannictwo kapłana od jego materialnej kondycji. A Jezus nie oddzielał. Nawet zakazywał uczniom kierowania się pokusami świata. Cóż warta jest religia ubogich, skrzywdzonych, poniżonych, jeśli ją sprawuje pan na włościach? Przecież taki jednym półgębkiem mówi co innego niż drugim, a robi jeszcze co innego.
    Skoro obywatel ironicznie pyta, na czym ma polegać ubóstwo księży: „co, pod mostem mają spać? maluchami jeździć?”, to podpowiem: żyć za 300 zł, jak kiedyś się publicznie chwalił pan biskup Życiński, że tyle zarabia. Nie wypada, żeby ksiądz był bogatszy od swoich parafian, bo jego słowo staje się puste jak choinkowa bombka. Skoro oni mogą żyć za 500 zł miesięcznie i nie mieć nie tylko malucha, ale nawet roweru, to i on potrafi.

    Szanowny Panie Jarosławie, zacytowany przez Pana znany fragment ew. Łukasza – „Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie” – jest w aforystycznym skrócie wyrażoną psychologiczną prawidłowością, ale mnie ona się przydała jako dowód jednego z najgłówniejszych ewangelicznych oszustw. Oto Jezus, miast żyć w glorii, w jakiej się narodził – z pastuszkami, aniołami, kometą i królami – mówi z goryczą o traktowaniu go przez najbliższych. Przepraszam, narodził się KRÓL! Któż śmiałby z lekceważeniem traktować króla?! Przecież mędrcy, wedle Mateusza, właśnie królowi oddali pokłon. Więc co – nawet rodzona matka nie wiedziała, że urodziła króla, skoro był i w swojej ojczyźnie, i w swojej rodzinie lekceważony? Coś tu jest oczywistym kłamstwem. Nietrudno wskazać – co.
    Chrześcijaństwo powstało z mistyfikacji i ewoluowało w powszechne – zwane Kościołem powszechnym (Sancta Romana Ecclesia) – oszustwo. Jakiej więc prawości, przyzwoitości, uczciwości, a zwłaszcza skromności można się domagać od brzuchatych, zadartonosych urzędników instytucji zbudowanej na oszustwie i tkwiącej w nim po uszy?

  20. Levar,
    Ty nie widzisz naprawdę swojego pretensjonalnego ględzenia?
    Zdecyduj się jełopie – albo szanowny pan, albo intelektualny obszczymór!
    Ty dla mnie zawsze będziesz Polakiem, o mentalności Ruska, co myśli, że jest Francuzem, albo jakimś Niemcem.
    PS. I wyobrażam sobie Twój wygląd – skrzyżowanie Kaczyńskiego z płaszczakiem;
    nie wiem dlaczego, ale wyglądacie gorzej od najgorszego intelektualnego obszczymóra, którego klasie nigdy nie dorównacie. Trochę mi was żal.

  21. Ad Jerzy Pieczul)

    Przeciętny ksiądz na parafii nie jest panem na włościach (choć, zgoda, zdarzają się wyjątki), żyje raczej przeciętnie (dziś samochód (poza luksusowymi autami) nie jest zbytkiem, lecz narzędziem pracy każdego z nas, także i księdza), czasem biednie. Twoja sugestia, żeby zadowalał 300 zł miesięcznie, wybacz, jest złośliwością. Na abp Życińskiego bym się nie powoływał, on lubił popisy retoryczne i uwielbiał bonmoty. Sam często wyjeżdżał za granicę. Gdyby faktycznie miał do dyspozycji 300 zł nie mógłby tego robić.
    Problemem nie jest to, ile ksiądz za swoją pracę na parafii powinien dostawać pieniędzy (każdy pracujący godzien jest zapłaty swojej. Czyż nie tak? Ty chyba też za darmo nie pracujesz?), lecz to, czy spełnia należycie posługę duszpasterską, czy odprawia każdego dnia mszę św., czy udziela sakramentów, głosi dobre kazania, wychodzi naprzeciw różnych potrzeb swoich parafian, ma słowo pocieszenia dla załamanych itd.itp. Pytanie także: czego w Polsce ateiści oczekują od księdza. Sądząc po wypowiedziach, choćby na forum „Polityki” ateiści czują się nie dopieszczeni przez Kościół, mają jakiś głęboki żal, że księża do nich nie docierają z Ewangelią, nie rozjaśniają ich życia. Może tu jest przysłowiowy pies pogrzebany. Odzywa się w nich jakiś resentyment, który każe im deprecjonować pracę księży. Może rzeczywiście nadszedł czas, by obie strony zbliżyły się do siebie, by się lepiej poznały, lepiej zrozumiały. Może trzeba się odważyć na taki krok. …

  22. waldi
    Proszę dziecinnie nie imputować, że „ateiści czują się nie dopieszczeni przez Kościół, mają jakiś głęboki żal, że księża do nich nie docierają z Ewangelią, nie rozjaśniają ich życia”, bo ja mam życie jasne i bogate z tysiącdwustuzłotową emeryturą i trzema rowerami przerobionymi własnoręcznie ze złomu. Kościół i księża – jak wszystko wokół – może być przedmiotem zwykłych poznawczych zainteresowań. W Polsce są dodatkowe motywacje: Ogromna przewaga liczebna ochrzczonych znaczy, że i część ateistów – w tym ja – jest ochrzczona. Najpierw z porównania słów z realiami zrodził się u takich ateizm żywiołowy (wszyscy zresztą rodzimy się ateistami). U jednych przeminął z wiatrem, inni stali się na sprawy wiary obojętni, u jeszcze innych – jak u mnie – się umocnił w efekcie czytania Biblii do poduszki. Wątpienie jest u mnie etapem zamkniętym od jakich 45 lat, natomiast pasja odkrywania szczegółów mistyfikacji zwanej „chrześcijaństwem” pozostała. Dodatkowym moim bodźcem do zabierania czasem głosu publicznie jest nieprzytomne szarogęsienie się Krk w Polsce. Przypisując ateistom – nie ma takiej jednorodnej jednostki wojskowej jak ateiści czy chrześcijanie – en bloc jakieś ideistyczne motywacje, czyli religijne niepokoje, ujawniasz tylko, co Ty o nich myślisz, a nie co w każdym z nich oddzielnie jest. Inaczej mówiąc, mierzysz wedle własnej miary.

    Czytaj słowa Jezusa, które „nie przeminą” a nie moje: „Darmo dostaliście, darmo dawajcie. Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. Nie bierzcie na drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski”. Przez całe swoje zawodowe życie dojeżdżałem do pracy rowerem – do 25 km w jedną stronę – na emeryturze jeżdżę jeszcze więcej. Od czasu Jezusa niosącego słowo na piechotę, kilometry się nie zmieniły. Kto księżowskie bryki tłumaczy potrzebami duszpasterskimi, ośmiesza się. Gdzie to tak widać w Polsce obrazek z NT(poza zbieraniem raz w roku kasy zwanym „kolędą”): „I szli po wsiach, nauczając wszędzie”? Księża są przede wszystkim obywatelami świeckiego, a nie „bożego” świata, demonstrując przy tym – bo nawet się z tym nie kryją – głęboką sprzeczność między głoszonym słowem, a własnymi postawami i własnym życiem Niejaki ksiądz-biznesmen Jankowski mówił, że nie jest napisane, że ksiądz ma w worku pokutnym chodzić, z głową posypaną popiołem. Papież Franek słów krytyki pod adresem księży nie bierze z powietrza. Ja też. Ale degeneracja tego zawodu polega na zrównaniu mentalnym księży i wiernych. A czego może nauczyć nauczyciel, który nie różni się od uczniów? Raczej się ośmiesza, niż naucza. W dodatku księża, zamiast przyjmować krytykę i bić się pokornie w piersi, pospolicie się odszczekują, pokazując tym samym, że są właśnie pospolici. Skoro niczego nie osiągnął niepospolity Jezus, z jakiego powodu miałby osiągnąć papież. Dlatego nie Franek naprawi księży i Kościół. Kościół sam się naprawi – przez zaniknięcie.

    Dwa Twoje ostatnie zdania: „Może rzeczywiście nadszedł czas, by obie strony zbliżyły się do siebie, by się lepiej poznały, lepiej zrozumiały. Może trzeba się odważyć na taki krok. …”
    Na gruncie praktyki społecznej możliwe jest zgodne współdziałanie ludzi różnych przekonań, lecz niemożliwa jest zgoda na gruncie ideologicznym. Bo jak – wierzący zgodzi się życzliwie z ateistą, że trochę nie ma Boga, zaś ateista zgodzi się, że trochę jest? Dialog był zawsze próbą indoktrynacji. Więc nie o zbliżenie chodzi, lecz o oddalenie się Kościoła do właściwych dla niego zajęć: otumaniania i ograbiania wiernych, a nie państwa. Dlatego akt międzypaństwowy, zwany „konkordatem” powinien być jak najszybciej wrzucony do pojemnika z makulaturą.

  23. Korekta: „Kościół i księża – jak wszystko wokół – MOGĄ być przedmiotem…”.

  24. Waldi,
    Nie pleć bzdur nawiedzony religiancie.

  25. @waldi:
    > dziś samochód (poza luksusowymi autami) nie jest zbytkiem, lecz narzędziem pracy każdego z nas, także i księdza
    Pytanie: jaki samochód. Bo widziałem i takie, które były narzędziem pracy; i takie, które były zbytkiem.

    > Problemem nie jest to, ile ksiądz za swoją pracę na parafii powinien dostawać pieniędzy (każdy pracujący godzien jest zapłaty swojej. Czyż nie tak?
    Pytanie: kto księdza wynagradza. I jak. Gdyby pensje ustalała rada parafialna zapewne uwag byłoby mniej.
    Pamiętam, jak przed laty czytałem o szwajcarskim katoliku, który ku zdziwieniu Polaka (ateisty 🙂 ) nie dawał pieniędzy na Kościół. Miał wyjaśnić: „Póki nie ma jawnego rozliczenia budżetu, nie dam swoich pieniędzy.”

    > czy spełnia należycie posługę duszpasterską, czy odprawia każdego dnia mszę św., czy udziela sakramentów, głosi dobre kazania, wychodzi naprzeciw różnych potrzeb swoich parafian, ma słowo pocieszenia dla załamanych itd.itp.
    Banalizujesz problem.
    Bo sam widziałem taki przykład — pewna osoba zmarła bez ubezpieczenia (tj. zasiłku pogrzebowego ZUS) i zostawiwszy rodzinie długi. Ośrodek pomocy społecznej pomógł zorganizować pogrzeb, wszystko kosztowało mało. Jeden wyjątek: ksiądz nie opuścił z ceny mszy żałobnej nawet o złotówkę.
    Możesz powiedzieć, że bywa z tym w Kościele różnie. Fakt — to normalne, że bywa różnie. Ale nie ma sensownego mechanizmu odwoławczo-kontrolnego. Ksiądz (a potem biskup) pozostaje panem i władcą.

    > Pytanie także: czego w Polsce ateiści oczekują od księdza.
    W kraju gdzie jest 95% katolików 😀
    Serio: większość tych pretensji jest jak najbardziej pretensjami katolików — błędem jest postawienie równości: krytykujący Kościół = ateista, zwłaszcza że duża część krytyk wychodzi z wartości ewangelicznych.

  26. Co ten Levar ze mną wyprawia! Obszczymur oczywiście!

  27. Ad Jerzy Pieczul)

    Cytat z Twojego postu: „Czytaj słowa Jezusa, które „nie przeminą” a nie moje: „Darmo dostaliście, darmo dawajcie. Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. Nie bierzcie na drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski”.”

    Słowa te oznaczają, że sakramentów a także mszy św. się nie sprzedaje. Rzeczami Boskimi kupczyć nie należy, bo rzeczywiście, Bóg je daje darmo. Dlatego tez prosząc o odprawienie mszy św. nie płacisz za nią księdzu. To byłby zresztą bezsens, msza św. ma wartość nieskończoną. Jeśli dajemy księdzu parę złotówek, to jest to nasza dobrowolna ofiara, aby miał z czego żyć (też musi jeść, mieszkanie opłacić, benzynę kupić itd.). Jeśli zaś w jakiejś parafii proboszcz ma ustalony cennik na swoje usługi i twardo je egzekwuje, bez względu na kondycję materialną parafianina, to źle robi. To jest nie ewangeliczne. Ale z drugiej strony, trudno wyobrazić sobie taką sytuację, w której każdy zamawia mszę św, chrzest, ślub, pogrzeb i nie składa na ofiarę nic. Bo wtedy zwyczajnie ksiądz nie będzie miał z czego żyć, zamknie kościół i poszuka sobie innej pracy. Niewierzący, ateiści, antyklerykałowie by tak chcieli, aby właśnie Kościół zniknął (Ty tez tego chcesz), ale dla katolików jest to nie do przyjęcia i to też musisz przyjąć do wiadomości.

  28. Żal mi ludzi, dla których wiara bądź niewiara, zależy od tego jakim, mówiąc w skrócie, samochodem jeździ ksiądz.Franciszek mówiąc „kim ja jestem, aby …” powiedział, że każdy SAM musi się zmagać ze swoją wiarą bądź niewiarą.

  29. Ad PAK)
    Zgoda, nie ma procedur odwoławczych. Nie jest to jednak potrzebne dotąd, dopóki w Kościele polskim lwią część przychodów księdza (z tego tylko niewielka część jest dla niego osobiście, za większą część musi utrzymać budynek kościelny, opłacić media, ubezpieczenia, remonty, przekazać odpowiednią część pieniędzy na potrzeby kurii biskupiej itd.) stanowią dobrowolne ofiary od wiernych. Tu nie ma przymusu dawania na tacę. Kto chce daje, kto nie to nie. Ksiądz przecież nie odwołuje się do pomocy policji, prokuratury czy sądów.

    Twoja wypowiedź: „Serio: większość tych pretensji jest jak najbardziej pretensjami katolików — błędem jest postawienie równości: krytykujący Kościół = ateista, zwłaszcza że duża część krytyk wychodzi z wartości ewangelicznych.”

    Nieprawdą jest, że w Polsce jest ponad 90% katolików. Owszem, to są ludzie ochrzczeni, ale przynajmniej połowa z nich nie wierzy w Boga, bądź wierzy po swojemu, bądź jest obojętna, interesując się jedynie materialną doczesnością, bądź uważa się katolików, ale nie praktykuje (do kościoła nie chodzi, sakramentów nie przyjmuje, moralności chrześcijańskiej nie traktuje poważnie). To z tych kręgów jest najwięcej krytyki i oskarżeń. Ci ludzie czują się jakoś pokrzywdzeni, z wiecznymi pretensjami do Kościoła, właściwie o wszystko, o każde nieszczęście, które ich spotyka. Co można im powiedzieć: ratunek jest tylko w Bogu, któremu trzeba zaufać. Czy zaufają?

  30. w Austrii wierni pokazali niektorym polskim ksiezom gdzie jest ich miejsce,
    gdy im sie wydawalo, ze beda na parafii rzadzic na polska modle…

  31. waldi
    „Niewierzący, ateiści, antyklerykałowie by tak chcieli, aby właśnie Kościół zniknął (Ty tez tego chcesz), ale dla katolików jest to nie do przyjęcia i to też musisz przyjąć do wiadomości”.
    To kolejne Twoje imputowanie – jakbyś znał mnie lepiej niż ja. Mówiąc o zniknięciu Kościoła, nie wyrażałem swojego życzenia, lecz najzwyklejszą prawidłowość: wszystko rodzi się, ma okres rozkwitu i zanika. Więc i Krk zaniknie. Interesuje mnie przede wszystkim otumanianie ludzi religią, ale gdyby Kościół katolicki zachowywał się w Polsce tak cicho i skromnie, jak zachowują się inne chrześcijańskie sekty, jego codzienność interesowałaby mnie tyle, co zeszłoroczny śnieg. Kościół katolicki jest na językach dlatego, że sam prowokuje, wtykając we wszystko nos. To instytucja nawykła do rządzenia państwem z tylnego siedzenia. Przy tym nie ma hamulców. Przykład: Kościół miał sam opłacać katechetów. Nawet nie zaczął. Polskiemu Kościołowi potrzebna jest silna władza z batem – tylko przed taką ma respekt.

  32. Konkordat jest kompletnie Polsce niepotrzebnym papierkiem, perfidnie wykorzystującym w interesie klanu szamanów lęk człowieka przed śmiercią. Perfidnie – bo kto widział międzypaństwową umowę, w której czarno na białym zapisane jest, że jedna strona otrzymuje to, o co jej chodzi, a druga – zero? W praktyce – mniej niż zero, jako że w konkordacie nie jest zapisane okradanie państwa przez Kościół, np. opłacanie przez państwo katechetów. Kościół katolicki to największa instytucja w dziejach, której słowa tak jaskrawo i drastycznie rozmijały się i rozmijają z czynami.

    „Czym karmiłeś owieczki, które ci powierzono, że stały się ślepe? Uczyniono cię głosicielem Słowa, a ty mianowałeś się jego zarządcą. Dla tego, co proste i zrozumiałe jak nowo narodzone dziecię zbudowałeś potężny urząd. Czyż On po to przyszedł na świat w stajence, by zamieszkać w urzędzie lub pałacu? Stworzyłeś świątynię z materii, dla której Słowo było tylko pretekstem. Mówiłeś, że niezbadane są wyroki Boga, a wyrokowałeś w Jego imieniu. Mówiłeś o miłości bliźniego, a odgrodziłeś się od niej wysokim murem swego dostojeństwa; Bóg, jak spadający Ikar, był niewidoczny na tle twojego majestatu. Mówiłeś: „Błogosławieni ubodzy”, a sprawiłeś sobie lukstorpedę. Nie wystarczała ci laska?
    – Takie są wymogi cywilizacji.
    – My tu w niebie jesteśmy trochę zapóźnieni – będziesz musiał, ojczulku, pofatygować się do piekła na piechotę”.

  33. sugadaddy
    4 sierpnia o godz. 12:28
    Szanowny Panie,
    ja po prostu pana zwalczam tak,
    jak sie zwalcza szkodliwe insekty.

  34. W niedzielę przejeżdżałem na rowerze przez pewną miejscowość i widziałem ludzi
    idących do kościoła na mszę, ludzi spokojnych, pogodnych, dumnych,
    ładnie ubranych, ……. pomyślałem przez chwilę i o nich …… co komu przeszkadza,
    że są wierzący i chcą wolny dzień spędzić z Bogiem, i chociaż przez chwilę
    spotkać się ze znajomymi, sąsiadami ? ……a jeśli przy tej okazji, dadzą na tacę, to
    nic się nie stanie ……. może i są parafie, w których klerycy zarabiają krocie i dobrze
    im się żyje, ……. na pewno są , nie wątpię i nie zazdroszczę im tego …..

    ………………………… po co ta cała nagonka na nich ?…. nie oni są winni postępu
    cywilizacji, gdzieś w pewnym czasie zostali z tyłu, i nie nadążają za postępem….
    ……a teraz trochę się denerwują i podejmują sprzeciw, …….. a po co ? …..żeby
    się przy tej okazji więcej dowiedzieć, wywołać polemikę, wygłosić na ten temat kazania
    itd itd,itd,, ………..chcą brać w tym czynny udział ……

    jestem ateistą, ale wcale, a to wcale KK mi nie przeszkadzają, są nam potrzebni
    w życiu, może nie wszystkim……. kościół przetrwał 10 wieków i nadal będzie istniał przez
    następne wieki, ale już w innym kształcie,……… musi się zmienić, bo nie przetrwa tej próby
    szybkich zmian Naszego Świata ……

  35. Czytam „Politykę” od dziesiątków lat, najprawdopodobniej dłużej, niż ktokolwiek z autorów poprzednich wpisów. Pismo niezmiennie na dobrym (wysokim) poziomie – i niezmiennie z tak czy inaczej manifestowaną antykościelną obsesją. Cóż, tak chyba musi być. Ubolewam, ale to chyba takie geny.

  36. No co to to nie. Nie zgadzam się. Liberum Veto!

  37. ACH, TAKIE SLOWNE PRZEPYCHANKI. WOLNOSC SLOWA I ORIENTACJI, A NIE

  38. Od dziesiątków lat ubolewam, ale czytam.
    Cóż, takie geny.
    Masochizmu? 😉

  39. KS.GANCARCZYK KREUJE SIE NA SPECJALISTE OD WSZYSTKIEGO .KIEDYS MUSIALAM WYJSC Z KOSCIOLA ,GDY POBLISKI PROBOSZCZ PRZECZYTAL ZAMIAST MADREJ HOMILII ARTYKUL NIEZBYT MADREGO KS.GANCARCZYKA O DZIURZE BUDZETOWEJ Z GOSCIA NIEDZIELNEGO .ZALAMALAM SIE JUZ W POLOWIE ARTYKULU .TEN NIEDOUCZONY MLODZIENIEC JAWI SIE EKSPERTEM GOSPODARCZYM ,A MADRY KS.TKOCZ PRZEWRACA SIE W GROBIE NA TAKA GLUPOTE -ON UMIAL LACZYC SRODOWISKA POLITYCZNE SLASKA A NIE POTEPIAC .SMUTNA PRZECHODZE OBOK JEGO GROBU .

  40. Szanowna hager, uwaga językowca. Mamy nawyk czytania tekstów pisanych małymi literami – bo wszystkie teksty małymi są pisane, a pisane są tak dlatego, że małe są bardziej czytelne. Nie przypadkiem duże litery stosuje się tylko w pozycjach lub sytuacjach szczególnych, na przykład pierwsze litery w zdaniach lub hasła na transparentach. W krótkim hasłowym tekście duże litery są czytelne, w dłuższym – jak Twój – zlewają się. Twój słuszny tekst przeczytałem, bo jest na portalu „Polityki”, ale na bardziej bazarowych forach tak pisanych tekstów nie czytam. Jeśli napiszesz dużymi literami jeden, dwa wyrazy, by skierować na nie uwagę czytelnika – osiągniesz zamierzony skutek. Jeśli dużymi literami napiszesz wszystko – zaciemnisz to, co w zamierzeniu miało być jaśniejsze.

  41. stern
    Jest tez obsesja nazywania niemiłej krytyki „obsesją”. Zamiast głębszej refleksji na temat przyczyn krytyki.

  42. I za to sobie cenię nowego papieża – nie boi się wprowadzać Kościół na nowe nurty. Świat posuwa się do przodu i Kościół musi wreszcie rozpocząć za nim nadążać.