Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

20.05.2013
poniedziałek

Świat bez solidarności

20 maja 2013, poniedziałek,

Lepszy świat jest możliwy, jeśli za tragedię większość z nas uzna niewinny płacz dziecka a nie to, że upadł jakiś bank

1.
Polki i Polacy zatykają uszy, gdy ktoś zaczyna im prawić o moralności. Po pierwsze dlatego, że rodzimy Kościół moralność sprowadził do etyki seksualnej. By ująć to dosadnie: „jesteś człowiekiem prawym, gdy nie używasz prezerwatywy”.

Po drugie, o potrzebie moralności w życiu publicznym zazwyczaj prawią politycy, czyli „grzeszni moraliści”. Ci – niczym faryzeusze – ochoczo wyznaczają normy innym i nakładają ciężary na barki obywateli, podczas gdy sami nie chcą i nie zamierzają ich przestrzegać. Tym bardziej zaś nie marzą o dźwiganiu jakichkolwiek ciężarów.

Cóż się więc dzieje z życiem „poczciwych ludzi”, kiedy zachowania moralne takie jak solidarność, współczucie, odpowiedzialność, zostają zawieszone na kołku? Krótko: świat staje się nieludzki.

2.
Świat staje się nieludzki, gdyż nasze życie sprowadziliśmy do jego całkowitej ekonomizacji. Świat, w którym najwyższą wartością staje się nagi zysk nie jest światem, w którym można wieść szczęśliwe życie. Świat dzikiego kapitalizmu, w którym tresowani jesteśmy do brania udziału w wyścigu szczurów a nie solidarności, jest pozbawiony współczucia. Żyjemy więc w świecie, który choć tworzą ludzie, jest to zarazem świat coraz mniej ludzki.

O tym przewartościowaniu wartości, w którym słowo „człowiek” już pod żadnym względem nie brzmi dumnie, przypomniał w ostatnią niedzielę papież Franciszek. „Gdy banki upadają, jest tragedia. Gdy człowiek umiera, nikt się nie przejmuje” – powiedział dobitnie. Oto, jak się zdaje, motto dzisiejszego świata, który w pocie czoła budujemy.

3.
Czy inny świat jest możliwy? Nie, jeśli jego naprawę sprowadzimy tylko do wymiany elit politycznych. Nie, jeśli jego budowę ograniczymy do kontroli globalnego kapitału, który zerwał się z łańcucha. Nie, jeśli nasze działania sprowadzimy do ukrócenia chciwości rekinów z Wall Street.

Inny świat jest możliwy, jeśli za tragedię uznamy niewinny płacz dziecka a nie to, że upadł jakiś bank. Gdy osią naszych międzyludzkich relacji uczynimy solidarność, odpowiedzialność i braterstwo!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 68

Dodaj komentarz »
  1. Całe szczęście, że za PRL-u świat był ludzki.

  2. Szanowny Gospodarzu – gdzie ta obiecana dosadnośc?
    Bo z tą „prawą prezerwatywą” to się Pan wyraził nieledwie elegancko, biorąc pod uwagę istotę sprawy z Kościołem i tzw. „moralnością”.

  3. Tak, w PRL zycie bylo ludzkie, zylem w nim 30 lat. Dla tych twardoglowych pijanych od kapitalistycznych mrzonek i urojen kilka faktow z PRL : edukacja dla wszystkich za niewielka oplata, ochrona zdrowia dla wszystkich pracujacych, miesieczne urlopy pracownicze, domy i osrodki pracownicze bezplatne, zlobki i przedszkola za minimalna odplata, sprawne sady, urlopy macierzynskie, nie ma bezdomnych, w moim miescie nie widzialem zebraka przez 30 lat,jak mowil Rakowski, socjalizm w Polsce nalezalo jedynie skorygowac, i trzymac sie z daleka od kapitalistycznej propagandy wrogiej czlowiekowi. Mialo byc 40 milionow milionerow..ha,ha,ha…Historia ma to do siebie, ze sie powtarza. I drugi F.Dzierzynski moze sie powtorzyc.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @ Atalia – nieszczęściem PRLu było na przykład to, że nauczył cię pisać i czytać, ale na naukę rozumowania zabrakło czasu. I towarzysze niech za to będą potępieni na wieki wieków.

  6. Rozumowanie wywodzi sie z rozumu, a rozumu nie mozna sie nauczyc- albo sie go ma, albo nie. W PRL mialo sie 1 mieaiac platnego urlopu obowiazkowo, dni wolne na swieta, czy to koscielne czy panstwowe, duzo czasu na rozumowanie, teraz ludzie haruja 16 godzin na dobe, jesli wogole maja prace, albo sie wieszaja z dlugow – witam w kapitalistycznym raju. im nie pozwala sie rozumowac, bo niewolnikom nie wolno myslec.

  7. Po pierwsze bardzo milo, ze Pan napisal po dlugiej przerwie. Mam nadzieje, ze juz tak bedzie ciagle.
    Uwazam, ze jednak nie caly swiat staje sie niesolidarny. Ku pokrzepieniu serc mozna znalezc na to wiele przykladow wsrod wielkich i maluczkich. Efektowne, porownanie Franciszka o bankach i umierajacych nie jest do konca prawdziwe. Umierajacymi niepotrzebnie we wspolczesnym swiecie przejmuja liczni i nie tylko rzucaja slowa, ale i dzialaja, a upadek banku to nie tylko brak premii dla CEOs, ale tez strata pieniedzy drobnych ciulaczy i drobnych pozyczkobiorcow o innych zakloceniach nie wspominajac. Nawet mam takie wrazenie, ze teraz bardziej zauwaza sie biednych, cierpiacych i niebialych niz drzewiej bywalo. Moze dlatego, ze widze to z innej peryspektywy?
    A jak Watykan ma zamiar podzielic sie swoimi bogactwem z umierajacymi, ktorzy w obecnej cywilizacji nie powinni umierac? Nie ma tam stosownie rzutkich menadzerow od naprawiania swiata, takich jak chociazby Bill Gates?

  8. Sprowadzenie do tego samego poziomu upadku banku i płaczu dziecka jest wierutną, wręcz karygodną, czystą demagogią. Mydlenie oczu zwykłym zjadaczom chleba naszego powszedniego. Odwracanie uwagi od rzeczy istotnych, wymagających konkretnego działania i wzięcia odpowiedzialności za obecny stan rzeczy przez wszyskich którym Stwórca czy Natura dała trochę oleju w głowie.

  9. Za PRL-u nieliczni cierpieli za miliony ( tym się bynajmniej teraz obnoszą ) a teraz miliony cierpią wskutek rzadów tych nielicZnych, którym naród w swej nieroztropnosci uwierzył i powierzył ster rządów.

  10. Andrzej
    Wyłumacz mi, dlaczego socjalizmu nie udało się jednak nigdzie „skorygować”? Nawet
    w ZSRR. Chiny to zupełnie inna bajka, bo powstał tam drapieżny kapitalizm przy zachowaniu ideologii. A Kuba drobnymi kroczkami zaprowadza kapitalizm na nowo.
    A jeszcze inna bajka to skansen północno-koreański.
    Czy nie przychodzi Ci do głowy, że ten system po prostu się zużył, a okazał się niereformowalny?
    Malujesz lnszaft PRL w radosnych barwach, więc jak to pogodzić z krnąbrnymi i niewdzięczymi Polakami, którzy prokurowali kolejne „miesiące”, poczynając od 1956 a na „Solidarności” kończąc.
    Nikt nie kwestionuje zdobyczy socjalnych w PRL, może nawet przerośniętych, ale przy załamaniu się gospodarki też nie dałoby się ich utrzymać.
    Socjal w wielu krajach Europy jest niezły, choć mniej rozdęty niż to było widoczne np. w Szwecji, więc i tam zaciśnięto pasa, czy Grecji, która fundowała swoim obywatelom niebywałe wprost bonusy, mimo ze pogrążała sie w kryzysie.
    Nie zapominaj też o jednym, zapisy cenzury albo jej przekłamania deformowały obraz Polski, która mogła się wydawać krajem bezpiecznym, gospodarnym, sprawiedliwym i opiekuńczym.
    „Złe” wiadomości dotyczyły np. ustawicznego braku sznurka do snopowiązałek, ale już rozmiary katastrofy w Czernobylu, które i nam zagrażały, próbowano przed społeczeństwem ukryć, podobnie jak „przestoje w pracy”, czy „ścieżki zdrowia” dla warchołów z Radomia.

  11. Czy zna Pan osobiście jakiś Faryzeuszy? Od 2000 lat postponujecie nieszczęsnych Faryzeuszy. Oczywiście w ramach chrześcijańskiego miłosierdzia. No a potem jest zdziwienie antysemityzmem. Faryzeusze mieli rację, Jezus był niebezpiecznym populistą. Na szczęście jego wyznawcy odeszli od populistycznych nauk przynajmniej częściowo.

    Jeśli natomiast chodzi o banki, to problem polega na tym, że działają one, za zezwoleniem i z pomocą państwa, niezgodnie z zasadami wolnego rynku, tzn. pożyczają nie swoje pieniądze, oddane na przechowanie. Jest to po prostu oszustwo albo kradzież, a nie wolny rynek. Należy tego zabronić i zezwolić jedynie bankom na pożyczanie swoich pieniędzy (kapitał własny plus obligacje). Wówczas bankructwo banku nie będzie miało żadnych złych skutków dla posiadaczy depozytów, które zostaną po prostu zwrócone. I bankructwa banków nie będą żadnym problemem dla państwa, podatników i oszczędzających. Trzeba wprowadzić wolny rynek w bankowości, którego obecnie nie ma niestety, jest centralnie sterowany bankowy socjalizm.

  12. @Krzysztof Mazur
    Zezwolenie (zamiast zakazu) i pomoc znaczy centralne sterowanie? Myślałem że centralne sterowanie byłoby raczej wtedy, kiedy państwo wymuszałoby za pomocą zakazów i nakazów sposób funkcjonowania, niezależnie od tego, czy odpowiadałoby to bankom, czy nie. Ale nie wtedy kiedy, wedle Pana słów, jest na ich usługach i spełnia ich życzenia. Takie przekręcanie znaczeń słów jest często obecne w populizmie.
    Czy kiedykolwiek banki działały jak Pan sobie życzy?

    Wolny rynek tak, wypaczenia nie!

  13. mag
    21 maja o godz. 11:23

    Mag, Twoje kwestie wywołują natychmiast napisanie 102 ksiąg o czlowieku i tym co ze sobą wyrabia, zorganizowanie 15000m wielkich światowych sympozjów nt. cywilizacji, i wyprodukowanie następnych 2013 profesorów. Doktorów to już nie zliczę. 😉

    Wszystko się zgadza z tym kulawym PRL-em. Był taki jak ludzie, nic w tym odkrywczego.
    Ale np. sprawę Czarnobyla interpretowałbym szerzej, także jako szerszą ilustrację dla innych przypadków. Tak – chciano ukryc, że ideologiczna zadada, iż socjalizm wszystko zrobi lepiej niz imperializm -jest falszywa, a nawet bywa groźna, a ludzie w tym systemie żyjący popełniają błędy, bywają niechlujami – i w rezultacie – katastrofy psujące kryształowy wizerunek systemu się zdarzają. W tym przypadku – z rozlegle strasznym skutkiem.
    Poznań ’56 czy jeszcze rok 70-ty – to był etap początkowy, prymitywny i brutalny. Niedawni fornale uczyli się dopiero, że jak ktoś ma inne zdanie, to niekoniecznie należy od razu sądzac go na stołku z nogami do góry. Uczyli się gospodarki i większych subtelności w politycznych manipulacjach, ale się nie wyuczyli. Sami zawiesili nad sobą skałę ideologiczną, wietrzejącą od kłamstw, zbrodni i wszelkich pomniejszych niezdarności, która wreszcie zaczęła kruszec i spadajac zasypała system.
    W ’80 tym roku.
    Nb. każda ideologia fundująca sobie taką skałę, ma potem takie same problemy.
    Cementowanie skały całkowicie wolnego rynku doprowadziło wiele innych państw do systemów, zróżnicowanych, ale w wielu rozwiązaniach bliskich dobrym postulatom socjalizmu. I do dziś wiele z nich ma się dobrze, dokonując koniecznych, bywa, że trudnych, modyfikacji . Bodajże najlepiej wychodzi to Skandynawom i chyba też Holendrom. I z jednymi i z drugimi miałem dużo do czynienia. Ich powodzenie jest w sporej mierze uwarunkowane tym, czego nie ma niemal wcale w Polsce – duchem wspólnoty, równości, a także innych pryncypiów religijnych. Zapewne to może lepiej działac w mniejszych społecznosciach, niż niemal 40-milionowy naród (jak niedawno Polska).

    Warto sobie przypomniec, co miało byc w ’80-tym: „socjalizm – tak, wypaczenia – nie. Nie traktowałbym tego jako od razu hasło cyniczne, jako zasłonę dla zmylenia przeciwnika. Z czasem to się stało odwrotnoscią – soc – nie, wypaczenia – tak. Gdzie cynizm połaczyl się z nieudolnością i naiwnością. Ale tez gdzie – chyba przez chwilę – zadziałały najlepsze cechy Polaków, dając pewne zręby wreszcie czegoś moze najlepszego od stu lat. Ale to był krotki czas 89-90.

    Korei Pn, czy Chin w ogole bym nie porównywał. Inny kontynent, calkowicie inne cywilizacje, inne kultury, starsze od polskiej, kompletnie inne wyobrażenie o czlowieku i stan wyjściowy.
    Nigdy nie udaje sie stosowanie tego samego systemu dla tak wielu, tak odmiennych państw i ludzi. To się nie sprawdza ani w ideologii, ani w religii, ani w montażu samochodów. Jedyny sensowny kierunek, to spotkanie generalnych zasad z warunkami lokalnymi, gdzieś mniej-więcej po środku, a potem modyfikacje, modyfikacje, modyfikacje.

    Kuba to jeszcze coś innego. W Ameryce Łacińskiej, pod rządami „United Banana Corp.”, promieniowanie komunistycznej Kuby, dla jednych było Hiroshimą i Czarnobylem w jednym („United Banana”), dla innych „pokojowym wykorzystaniem atomu”.

    Krótko mówiąc – temat tak zlożony, jak sam świat. A my możemy tutaj ledwie coś musnąc.

  14. Co ma piernik do wiatraka?
    Polecam piosenkę Jacka Kleyffa z lat 70-tych „Groby dzieci zawsze wzruszą”, którymi to komuniści tak pięknie manipulowali, chcąc pokazać nędzę kapitalizmu połączoną z neokolonializmem.
    Za łzy dzieci odpowiadają ich rodzice, a nie kapitaliści, Pan, czy ja.

  15. Tanaka
    Wszystko, co napisałeś, niejako w uzpuełnieniu do mojego lakonicznej i – siłą rzeczy -uproszczonej odpowiedzi Andrzejowi, to tak, jakbyś mi wyjął z ust.
    Jasne, że to temat rzeka. Dotykamy tylko niektórych aspektów lub zarysowujemy inne, które decydują o dziejszym porządku Europy i świata, no i Polski, uwzględniając także wszelkie zaszłości i ich wpływ na teraźniejszość.
    Pozdrawiam

  16. Tanaka
    Zapomniałam dodać, że powodzenie Skandynawów, Holendrów, Belgów, Niemców i paru innych jeszcze nacji w budowaniu sprawnego, obywatelskiego społeczeństwa, zdolnego do sukcesów gospodarczych, nie wynikało tylko z tego, że nie zostały „przeczołgane” przez tzw. komunę (za wyjątkiem części Niemiec, czyli NRD, bo to przypadek szczególny), ale że przeszły Reformację i nigdzie krk, tak jak w Polsce (mimo „komuny”) nie utrzymał swojej pozycji. Jego triumfalizm po 1989 jest kamieniem u szyi.
    Jeśli nawet przesadziłam, to tylko trochę.

  17. mag
    21 maja o godz. 13:31

    Otóż nie, mag. Nie tylko nie przesadziłaś, ale nazwałaś to oględniej, niż się nazywac powinno. Uważam, ze już od dawna jest pilny czas, bo o KK, o jego roli, zachowaniu, wpływie na Polskę, na Polaków i kulturę mówic wyraziście, czystym i mocnym głosem. Mówienie nadzwyczaj delikatne, dotykanie sprawy tak, jak dotykamy Calineczki, jest błędem, jest nieefektywne. Jest – co jeszcze gorsze – samooszukiwaniem się, jest odbieraniem sobie praw do pełnej podmiotowości w życiu publicznym, jest umniejszaniem się, rodzajem poniżania samego siebie, a w dodatku – nienależnie, korumpująco wspiera KK w przekonaniu, że – jak od zawsze – ma we wszystkim „święta” rację, a każda opinia własna, inna, przeciwna, opinia wolnego człowieka, a nie poddanego, wyrobnika, pańszczyźniano-parafialnego półniewolnika; każde własne dążenie i niezależne od KK wyznawanie najgłębszych wartości – to co najmniej nihilizm, masonizm,komunizm, kult szatana, antypolskośc, szydzenie z Kościoła, Ojczyzny i Ojca Świętego Jana Pawla II-go, albo wręcz zdrada i herezja domagająca się tortur i stosu. I nie wykonywana jedynie dlatego, że ten bezbożny świat, za podszeptem Szatana, wymyślił prawa człowieka, kodeksy cywilne i inne potworności.
    Dobrze to widac, zwlaszcza z pewnego oddalenia od Polski, z perspektywy nieskażonej. To Polskę drastycznie oddziela od przytomnego, normalnego, wolnego, otwarcie nowoczesnego świata.

    Szyderstwem, obrzydliwością, ilustracją katolickiej nędzy, jest to co się dzieje w sprawie pytań dot. pedofili w polskim KK. Nie wiem, czy śiedzisz los pism wyslanych w tej sprawie do Episkopatu i biskupów diecezjalnych przez TOK FM, zadane pytania i otrzymane „odpowiedzi” i reakcje rzecznika Episkopatu i biskupów, lub ich rzeczników. To istny koszmar, to festwal kłamstw, uników, nowomowy i katolickich bluzgów. Udowadniajacych, jak bardzio prawdziwy jest problem pedofili, jak glęboki i jak ledwie dotkniety przez opinię publiczną.
    Nie przymierzając, biskupi zachowują się identycznie jak szatan, gdy go zaklęciami i wodą święconą potraktuje egzorcysta. Jak go skręca, jakie obelgi rzuca, jak charczy i skwierczy.

    To wszystko dzieje się serio, to wszystko wyprawia się ludziom, na ludziach, na ich mózgach, na widzeniu spraw i rzeczy, na ich duszach, że użyję tej baśniowej metafory.Coś mi się zagrzało, wiec idę się ochłodzic i zmienię wątek.

    Dobrze, żeby łącze wytrzymało, zmieniam wątek.

    Odwzajemniam pozdrowienia.
    Dalej nie wiem, co Ci kwietnie nad Narwią?

  18. W kościele katolickim walczyły ostatnio dwie postawy:
    – religijności przeżywającej głęboko metafizcznie indywidualną i intymną rozmowę z Bogiem pokazywaną przez BXVI na spotkaniu z młodzieżą świata podczas adoracji w półgodzinnej ciszy

    oraz

    – bardziej prozaiczną ekspresją obrzędów – szczególnie nasiloną w obu Amerykach – kłopoczącą się z paradoksalnym zmniejszeniem ofiarności.

    Papież Franciszek wpierw odbył dyskretną naradę w sprawie oszczędności, a następnie wskazał na potrzebę zwrócenią większej uwagi na – katolickie – dzieci.

    Jezuici nie zamierzają odzyskiwać dla Jezusa staruszek i staruszków przesiąkniętych tęknotą za ateizującymi komunistami oraz wolnomślicielskimi socjalistami, a wskazują na przesycanie miłosierdziem i bojaźnią bożą dzieci. Sądzę, że przyszły wiosenny sezon pierwszych komunii będzie przebiegał pod hasłem powściągliwości w obdarowywaniu milusińskich i zalecaniu, aby rodzice zamiast wychylenia kolejnego kieliszka na popijawie wysłuchali w kościele parafialnm koncertu chóru nowych owieczek przed biciem na Anioł Pański.

    Rozpatrywanie nawracania dorosłych na drogę moralności i solidarności może przyjąć formę solidaryzmu państwowego chętnie popartego w kraju, któremu kuria rzymska powierzyła misję wzmocnienia katolicyzmu.

    Polska, mająca swoje zasługi w walce katolicyzmu z islamem na gruzińskiej ziemi, doczeka się błogosławionego Lecha Kaczyńskiego oraz dziwnego pożaru wielu krzyży na Grabarce.

    Bronisław Komorowski nie podjął misji umocnienia katolicyzmu w Polsce i dopuścił aby Grzesznicy odciągali naród od Telewizji Trwam (i Zwciężę) ku Telewizji Republika.

    Od kiedy to profanum rzeczwistości pospolitej ma być nad sacrum nauki Jezusa?

    Przeciągający się kryzys ekonomiczny wyprowadzi młodzież na ulicę i dołączy ona do pochodu Młodzieży Wszechpolskiej śpiewającej: „Aby Polska, była Polska!”

    Jan Pietrzak zostanie zaproszony przez Franciszka do złożenia wizyty w Watykanie i przedłożona mu będzie propozycja przyszłego pochowania w Świątyni Opatrzności Bożej. Nic darmo.

    A prawnuki figlarzy śpiewających 70 lat temu zakazane piosenki będą za Negralem i Dodą śpiewały o Franciszku piosenkę: „Czy te oczy mogą kłamać?”

    Mogą. W imię Boga Jednego dorobek Jarosława Marka Rymkiewicza może stać się jedynym tematem do wyboru na maturze z polskiego. Nie musisz zdać matury. Nie musisz być Polakiem. Możesz być polskojęzcznym sprzatączem wybiegu dla danieli poświęconych Najwyższemu, lub nadzorcą inwalidów w segregatorni smieci „Byś”, aby misyjni Polacy za życia mieli czyste ręce i słuchali:
    „Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci twoje …”

    Gdy słyszę o płonącej ziemi w Sztokholmie i czytam o „Niebie w płomieniach”, to sobie myślę: „Ale te sztokholmskie rozrabiaki są niemoralne i niesolidarne!”

  19. Trzymając się kategoryzacji na PRL i kapitalizm,mnie udało się przeżyć szczęśliwie w PRL 37 lat,współpracując z jednym premierem,jednym ministrem,którzy także nie czuli się prześladowani.Gdy patrzę na 21 postulatów,nie odnajduję żadnego,który odnosiłby się do zmiany ustroju ekonomicznego,wprowadzając kapitalizm,z niewielkim społecznym nachyleniem,wszystkim rządzącym chodziło o wyplątanie się z zadłużenia.Zwolenników restytucji „dzikiego kapitalizmu” nie było.Balcerowicz także był zwolennikiem „powszechnego uwłaszczenia” jako remedium na socjalizm…

  20. Odpowiadając @Staruszkowi,może do tego nie dojść,gdyż nasze biskupie i radiomaryjne owieczki – baranki,gdy zobaczą,że Franciszek postulat ubóstwa traktuje poważnie,mogą mniej chętnie nawracać moje wnuki na swoją wiarę.Już teraz narasta niepokój…

  21. mag

    Tak, niektóre państwa miały przywilej nie bycia przeczołganymi przez komunę. Mogły sie uczyc obserwując z daleka. Łączy to co konieczne efektywnej gospodarce z tym, co konieczne człowiekowi. Ale przecież, na ogół, zapracowały sobie. Reformacją, uwolnieniem ludzi od bycia półniewolnikami (znacznie wcześniej niż w Polsce), Oświeceniem, edukacją, uwolnieniem ludzkiej energii koniecznej do działania. Umiejetnością trzymania się w jakiejś wewnętrznej wspólnocie, solidarności. Dobrze to widziałem u Finów i Duńczyków.Podziwiałem wieloletni, uzgodniony w licznych kompromisach, wysiłek Holendrów, by zbudowac na bagnach i depresjach, w marnym klimacie kraj-perełkę sensownej urbanizacji i architektury, wszystko w ludzkiej skali. Godne podziwujest też to, że te różne narody umieją życ we wcale nielatwiejszych niż Polska, warunkach. Nieraz gorszych. Z Wielkimi Bracmi za ścianą. Holendrzy – mieli Hiszpanów i maja Niemców. Finowie – mieli Zwiazek ze Stalinem, maja Rosję, Norwegowie mieli Szwedów na karku, Czesi – Niemców i Austrowęgry. I radzili sobie nie gorzej, a zwykle lepiej niż Polacy. Czesi przeżyli ok. 400 lat bez własnego państwa, bez własnego języka (przez wiele generacji mowili po niemiecku), BEZ RELIGII, a przechowali własną tożsamośc i umieją się gospodarzyc lepiej niż Polacy. Holendrzy – sam o tym nie wiedzialem, dopóki nie zetknąlem się z żywym problemem ran zadanych im przez Niemców – nauczyli się przechtrzac swojego Wielkiego Brata i jeszcze na nim dobrze się tuczyc. To samo Finowie. Wielu z nich bardzo źle mówi o Wielkim Bracie ze wschodu. Ale robili i robią z nimi świetne interesy. To w duzej mierze dzięki temu, świeżo po II wojnie, po utracie części terytorium zabranego przez Stalina , z biednego, chlopskiego głównie spoleczeństwa, dzieki przebieglosci, kompromisom, wyobraźni, odwadze,poczuciu wspólnoty, nauczyli się robic swietne interesy ze Związkiem Radzieckim, a teraz z Rosja. Wielu Finow nadal boleje nad utratą ziem, nad różnymi niezbilansowanymi rachunkami. Ale wiedzą, że trzeba zyc. Nie da się tego sensownie robic widząc ciągle wrogów.

    Tego wszystkiego brakuje wielu Polakom.Tak wielu, że to ciązy Polsce, wstrzymuje ja, trzyma w lochu zakłamania, legend o własnych przewagach i rzekomych doskonałościach moralnych i poczuciu krzywd.
    Religia zatruwa wszystko, a zamiast w Rosjanach czy Niemcach widziec paertnerów do robienia świetnych interesów, widzi się głównie wrogów. To zawzięcie, to zacietrzewienie jest zgubne, odbywa się kosztem obecnych pokoleń i następców, ale co tam! Okradanie własnych dzieci dla sycenia dzisiejszej złości i podtrzymywania falszywych mitów o bohaterskiej wyjątkowości – niech trwa! Przecież i tak dopiero Bog w niebie wszystko wynagrodzi naszym dzieciom, więc można dziś je okradajac z pomyślnej przyszłości, oszukując laptopem na komunię.
    A wracając do Czarnobyla, Smoleńsk 2010 – jest tym samym, bo opartym na tej samej zasadzie. Glupoty, nieodpowiedzialności, lekceważeniu siebie i innych, nieustanną, kumulującą się masą błędów, wręcz systemowych (vide poprzednie katastrofy, np.w Mierosławcu – i co z tego wynikło) także opartych na ideologii, a więc lekceważącej bezwzględne banalności fizyki; rzeczywistości po prostu. Karmiący się stężoną trucizną ideologii Macierewicz, wymieniający tabletki z Kaczynskim, widzi zamach, zdrade, hel, obezwładnienie samolotu, wreszcie – wybuchy. Te wybuchy w glowach Prawdziwych Polaków są groźne dla Polski, i samych, normalnych – nie-Prawdziwych, Polaków.

    Sekretarz Wojewódzki byłby ze mnie zadowolony. Napisane z pasją i zaangażowaniem. Jako doświadczona dziennikarka potrafisz to w mig zauważyc. 😉

    Encore, pozdrawiam.

  22. Świat bez solidarności? Niemożliwe, Wałęsa nie mógłby jeździć z wykładami do USA.

  23. Nic sie nie zmieni roszadami, mamy fatalna proporcjonalna ordynacje wyborcza, gdzie posel jest odpowiedzialny przed szefem swoje partii – dyktatorem i zaden z nich ani Tusk, ani Kaczynski nie chce ordynacji wiekszosciowej i jednomandatowych okregow wyborczych, bo moga wypasc z gry, trzeba cos z tym zrobic!
    Poczytaj i posluchaj, Swiat bez Tuska i Kaczynskiego jest mozliwy jak w USA i GB, Francji, Indiach i innych. Byloby swietnie gdyby redaktor napisal o inicjatywie wprowadzenia jednomandatowych okregow wyborczych JOW.

    http://zmieleni.pl/abc-jow/

    http://www.jow.pl/

    http://jednomandatowe.pl/

    w sprawie wyborow to jestem (jak na teraz) zwolennikiem kombinowanych jakie maja Niemcy, zreszta nie wiem czy cokolwiek uda sie w pl nie mamy tradycji protestanckich, specyficznego etosu pracy, poswiecenia i szacunku dla panstwa.

  24. Całe szczęście, że jest jeszcze kilku – nie za wielu, to fakt – komentatorów, którzy widzą świat takim jakim on jest, a nie jakim chcieliby oni, żeby był.
    Tanaka jest jednym z nich.

  25. Tanaka
    Już nic nie dodam „w powyższym temacie”, bo przytakiwanie sobie niczego nowego nie wniesie.
    Myślę, że sekretarz wojewódzki pochwaliłby nas oboje, tak jak sugadaddy Ciebie.
    A propos, czy czytałeś Zbyszewskiego „Niemcewicz od przodu i od tyłu”, pierwszy nakład skonfiskowany (skandal, szarganie świętości narodowych!) w 1939?. Gdzieś krąży w necie, bo sama czytałam
    Było stosunkowo niedawno jakieś wydanie, ale musisz zajrzec w google. Nie chce mi się tego, wybacz, robić za Ciebie i podsyłac link.
    Od czasów Boya i Zbyszewskiego niewiele się w Polsce zmieniło (mimo „przerwy” na wojne, która nieco przeorała mentalność i jeszcze długiego „antraktu”, jaką była PRL.
    P.S. Nad Narew, mam nadzieję, pojadę pod koniec tego tygodnia. Woda opadła, ale jeszcze w piwnicy zalega, gdzie jest terma i strach wlączyć elektrykę (tę co wodę podgrzewa). No i schody na strych umieszkalniony wprawdzie gotowe, ale stolarz nie mógł dojechac na działkę z powody zalewki drogi.
    Byłam tam, ale tylko na chwilę, a chcę wreszcie wszystko cuzamen ogarnąć.
    Kwinie wszystko, kwitnie i gniazda bocianie obsadzone, jak bóg przykazał.

  26. mag
    Słyszałem, nie czytałem. robisz mi apetyt. znajdę, pochłonę.
    W kontekście Boya i Zbyszewskiego, a propos PRL-u, właśnie mi się wplątało pytanko, czy to czerep był plugawy, a pod nim lawa gorąca, czy na odwrót… Bo gdyby był ów konserwą zamrażającą lichośc opisanych przez tych autorów stosunków, to lawa stęchła mocno była, a nie gorąca.

    U mnie rządzą żurawie, bocian jeden-dwa. Rok temu miałem dzięcioła, co mi rozkuł szczyt. Przebił się przez blachę.
    Ta przyroda jest niezmierna…
    Chyba nieco zazdroszczę tej zalewanej drogi. Przypomina mi to dziki tydzień na Biebrzy. Ale jasne – dom ma byc suchy i bezpieczny.

  27. sugadaddy
    21 maja o godz. 18:18

    Na częśc laudacyjną jakoś niemocen się czuję odpowiadac. Przeczytałem w ciszy.
    Na widzenie świata odpowiem, że jednak chciałbym, żeby był inny.
    Różnica w tym, czy chce się do własnego chcenia innych przymusic, stając się ONYM.
    Tu mi się przypomina pułkownik Kwiatkowski Marka Kondrata, który mówi do UBeka jakoś tak: Nie sztuka wybic zęby, to kazdy cham potrafi; sztuka w tym, by go przekonac tak, by ci na ramieniu zapłakał.

    Rozmawiajmy. Niewiele lepszych rzeczy człowiek wymyślił.

  28. Tanaka
    Czerep był rubaszny.
    A z lawą to leciało tak: „Nasz naród jak lawa. Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa. Lecz węwnętrznego ognia… itd.
    Reszta się zgadza. To znaczy Twoja interpretacja, co nam z wieszczów zostało.

  29. staruszku,
    Czy to bardziej ironiczne, czy profetyczne?

    Myślę, że nie da się zasadnie mówic o walce tych dwóch postaw w Kościele. Z prostego powodu. Ta polegająca na głębokim przeżywaniu niewyrażalnego, na przeżywaniu autentycznym, w głębi własnej dojrzałej i autentycznej osobowości, jest tak nielicznie reprezentowana, że niemal niewidoczna. I co więcej – jest zupełnie niewojownicza.

    mag
    no właśnie. coś czułem pod palcem, że z tą plugawością czerepu było nieco inaczej. W oryginale brzmi jednak lepiej. A dokładnośc jest nie do przecenienia. Chyba byłaś sekretarzem redakcji.
    Z uznaniem.

  30. Jak wiemy miesiac temu w stolicy Bangladeszu splonal i zawalil sie wielopietrowy budynek, w ktorym znajdowalo sie wiele szwalni produkujacych dla swiatowych gigantow odziezowych, a pracowalo tam wiele tysiecy ludzi, zginelo ponad tysiac. Czy swiat , a zwlaszcza te kraje europejskie, o ktorych tak pochlebnie dyskutujecie solidaryzuje sie z tymi nieszczesnymi wyrobnikami w dalekich krajach azjatyckich?
    Oto przeczytalam artykul na ten temat. Podziwiana na calym swiecie szwedzka firma H&M sprzedajaca tania a modna odziez oczywiscie tez ma tam swoje fabryki. I jak wszyscy inni placi ludziom grosze i zupelnie nie dba o warunki pracy. A przeciez Szwedzi to taki przykladny narod. Na wzorach protestanckich, skromni, szef IKEI jezdzi gruchotem, odprowadzaja olbrzymie podatki, zeby wszyscy mieli mniej wiecej dobrze, zdrowy tryb zycia, ekologia, ba, nawet zyczliwosc do emigrantow….
    Miedzynarodowa organizacja zwiazkowa nieszczesnych szwaczy, z ktora zaden gigant sie nie liczy, chciala umiescic w gazetach szwedzkich ogloszenie: Na tle fotografi usmiechnietego szefa kolosa H&M na gruzach budynku Rana Plaza stoi umeczona kobieta, podpis brzmi:” Czy juz wystarczy ofiar mody?” Zadna znaczaca gazeta szwedzka nie zgodzila sie umiescic tego ogloszenia. Z tej solidarnosci z ludzkoscia?
    Dlaczego miedzynarodowe zwiazki wybraly ta firme do zdjecia? Bo sa jednymi z najgorszych i najpotezniejszych. Niecale dwa lata temu w ich mniejszej fabryce rowniez w Bangladeszu doszlo do podobnego wypadku. Zginelo kilkadziesiat ludzi. Od tego czasu nic sie nie zmienilo w fabrykach i przedstawiciele pracujacych nigdy nie byli w stanie doprowadzic do rozmow na temat poprawy bezpieczenstwa pracy. W koncu w styczniu tego roku ustalono termin na kwiecien, piec dni wczesniej nastapila katastrofa. Zreszta H&M obraca sie takim samym jak oni towarzystwie. Dodatkowo w tym roku H@M za twarz reklamowa wybralo sobie Beyoncé. Bez watpienia najdrozsza w tym momencie na swiecie gwiazde shobiznesu. Z tej skromnosci i solidarnosci z biednymi i tego ducha protestanckiego ? Widocznie, kiedy musi sie odprowadzac takie podatki, to trzeba jeszcze bardziej ‚oszczedzac” – zeby wyjsc „na swoje”
    Zreszta i w tej chwili jakies ruchy w sprawie poprawy warunkow BHP zaczely sie dzieki protestowi roznych zwiazkow zawodowych z calego swiata ( czy polskie zz tez pisaly?) Jak mowi bioracy w nich udzial to sa tylko slowa, slowa, a sumy jakie chca przeznaczyc sa smieszne.

  31. zyta2003
    22 maja o godz. 2:17

    Masz 100% racji H&M to wredna firma.
    Podobnie jak 99% wszystkich innych tego rodzaju firm.

    Gdy na sprawę spojrzec szerzej, przestajesz miec 100% racji, ona się kurczy do niewielkiego procenta.
    Ostatecznie decyduje użytkownik. Mógłby odmawiac wrednej firmie H&M i nie kupowa od niej, bo ona wyzyskuje kobiety w Bangladeszu i gdziekolwiek działa. Ale ten użytkownik to my. My bierzemy udział w tym wrednym procederze. My nie jesteśmy solidarni. Nas nie obchodzi los tamtych ludzi. H&M dziala w Polsce, ma tu sklepy – czy stoją puste?
    Są także polskie firmy, mają też sieci sklepów w Europie – i tak samo szyją w Bangladeszu, Tajlandii, Wietnamie.
    Nie trzeba sięgac do Szwecji by sie pyta co oni zrobili dla solidarnosci z Bangladeszem. Zacznijmy od Polski, zanim zaczniemy innych pouczac.
    Za kilkaset milionów złotych polskich, publicznych, powstalo w Gdańsku Europejskie Centrum Solidarności. Ładna nazwa, prawda?
    Jednym z jego celów jest propagowanie i uczenie Europejczykow solidarności.
    Czy ECS dało mocny głos w przestrzeni medialnej, publicznej, w sprawie katastrofy w Bangladeszu i dramatycznego wyzysku ludzi, czy „zagotowało” Polską tak, ja zagotowała ją Solidarnośc w ’80-81?
    Zapewne – zgodnie z nazwą – ECS interesuje się solidarnością głównie w Europie. Ale i o tym niewiele słychac.
    Czy poza obowiązkowymi relacjami mediów coś się w Polsce w tej sprawie stało? Tlumy niedzielnych nawiedzaczy galerii handlowych i hipermarketów poszly się kajac po kościołach za grzech konsumpcjonizmu, lekceważenia drugiego człowieka, braku solidarności, albo nieświęcenia z godnością świętej niedzieli? Czy może były jakieś demonstracje solidarności z Bangladeszem pracy?
    Może Polacy przestali, albo chocby ograniczyli kupowanie produków katastrofy?
    Nic takiego nie miało miejsca. Polacy nie są solidarni, nie mają mandatu do rozliczania Szwedów ani kogokolwiek.
    Niestety.

  32. Solidarności ani braterstwa nie można wprowadzić dekretem ani w jakikolwiek ludzi do tego zmuszać. Można ludzi wychowywać w tym duchu jeśli samemu ma się te cechy (wskażcie mi te osoby) I nie liczyć na dużo. W innym przypadku (przymus) – welcome to gułag.
    Dla tych, którzy wiarę w komunizm łączą z wiarą w Boga, co w Polsce jest powszechne niech przeczytają jeszcze raz słowa Pana Boga do Adama i Ewy, kiedy wyganiał ich z raju. Nie ma tam nic o 8-godzinnym dniu pracy ani wolnych sobotach ani raju na ziemi nr 2. Wręcz przeciwnie. Wiara, że uda się oszukać Pana Boga i bez niego stworzyć raj na ziemi jest naiwna.

  33. Tanaka
    Po prostu jestem po polonistyce.
    A w redakcjach robiłam wszystko: od skretarzowania, po wywiady, reportaże i pisanie recenzji z ksiązek czy filmów.
    Nic w tym nadzwyczajnego – taki zawód.

  34. @Tanaka, nie musisz mi przypominac, ze inni tez tak robia. Napisalam histotyjke o H&M, bo byl to konkretny przyklad na solidarnosc ludzka.
    Obywatele tych rajskich krajow europejskich (bez ironii to pisze), o ktorych dyskutujecie tez w ” sprzyjajacych” warunkach zachowuja sie jak czlowiek zwyczajny, a nie solidarny. Ich obywatelskosc naogol nie wychodzi poza kraj ojczysty.
    Nie tylko bogaci sa zli i chciwi, a biedni sa dobrzy i niechciwi. W „sprzyjajacych warunkach”, nie tylko rewolucji, ale wszelkiego awansu, a nawet na poziomie swojej biedy, niechciwi zamieniaja sie w chciwych. Naogol.
    Zdaje sobie sprawe, ze kolko jest zamkniete. Swiatowe giganty chca produkowac jak najtaniej, z powodu checi zysku, ktorego nie chca sobie odmowic, tez z powodu konkurencji, ktora tez chce sprzedac jak najwiecej za jak najnizsza cene. Jesli cena wzrosnie, to ludzie sie obraza i nie kupia w tej sieci. Przeciez w dzisiejszych czasach nieporownanie latwiej jest wyprodukowac niz sprzedac…i tak jest ze wszystkim.
    Jednak w tej beznadzieji zauwazenie chociaz na moment „innego”, ktory nie mial takiego farta jak my i urodzil sie po zlej stronie ulicy jest pomocne dla tych bez fartu, a nawet czasami daje satysfakcje tym ze slusznej strony ulicy.
    Franciszek, od ktorego zaczal sie temat nalezy do tych naiwnych, co wierza w ludzka dobroc i mozliwosc porozumienia sie. Tak bedzie mowil do konca i nic z tego nie bedzie wynikalo. Przeciwko niemu jest caly skostnialy aparat kk i natura ludzka. Wierze w pojedyncze inicjatywy solidarnosci z ludzkoscia na mala i duza skale .

  35. zyta2003
    Pewnie masz rację, że przekaz papy Franciszka jest tyleż szlachetny, co naiwny.
    Nie wiem, czy i św. Franciszek by dopomógł.
    Oglądanie się na kościól, jakikolwiek, religię jakąkolwiek w nadziei, że wesprze ponadnarodową solidarność jest iluzją.
    Talibowie robią swoje, praktykując nietolerancję, fanatyzm i nienawiśc do obcych. Krk trzyma się kurczowo swojej pozycji hegemona w sprawowaniu rządu dusz, strzegąc jak źrenicy oka swoich przywilejów i majątku oraz krzycząc o „cywilacji śmierci” i o tym , jak bardzo jest prześladowany przez wojujący jakoby ateizm,” ideologię” gender i liberałow.
    Solidarność ludzi jest poza wszelką ideologią i religią. Jest świecka i cywilna.
    Może najbliższe jej jest chrześcijaństwo, ale tylko te jego odłamy, które powstały w wyniku Reformacji.

  36. zyta2003
    Tobie, jak deklarujesz, nie muszę przypominac, ale przypominac w szerszym zakresie trzeba. To, że chocby na polskim podwórku niewiele, albo zgoła nic koniecznego w sprawie katastrofy w Bangladeszu się nie stało, że chyba mało kogo to obeszło, włącznie z tzw. „Solidarnością” i jej muzeum, wskazuje jak konieczne jest przypominanie.
    Ale by nie dydaktyzowac nadmiernie dodam, że zgadzam się z wieloma kwestiami o których wspominasz. NIe jestem pewien natomiast, czy samo „wspomnienie” wystarczy i czy nie jest czymś jak lizanie loda przez szybę. I co sądzą o tym sami zainteresowani; czy aby nie jest to dla nim kolejnym mało znaczącym, wielkopańskim gestem.
    Ale, nawet jeśli ma się wątpliwości, należy robic co najmniej tyle. Z zastrzeżeniem, że to nie może byc tyle i tylko tyle.

    Franciszek jeszcze do mnie nie przemówił. Owszem, ładne, oczekiwane gesty. A czy okażą się czymkolwiek więcej niż tym „wspomnieniem” o ubogich, to się dopiero okaże. Sam Franciszek pochodzi z kraju i czasu bardzo ubrudzonego, a Kościół argentyński robił i robi tam to samo co wszędzie – sam się nie spowiada i odmawia współpracy w tej sprawie z własnym Kościołem, tym niehierarchicznym, „ludem Bożym” po prostu, a także z jego legalnie upoważnionymi funkcjonariuszami. A wchodząc do Watykanu, wział na siebie odpowiedzialnośc za wszelkie nieprawości, które ten czyni. Czy rozwiąże problemy, czy będzie stosował kadzidło miłych słówek, okaże się. Jego poprzednicy nie zostawili solidnej nadziei.
    Życzę Franciszkowi, by ruszył tą obmierzłą bryłę.
    Pozdrawiam

  37. mag
    22 maja o godz. 17:06
    widzę, ze mnie o klik uprzedziłaś. Ja tu delikatnie, szukajac cieni nadziei u Franciszka do zyty, a Ty przypominasz, że nie powinno byc zmiłuj wobec KK; co sam raz po raz stanowczo cwicze, ale teraz chcac jakies gry cieni u Franciszka znalezc, poczułem się lekko zawstydzony.

    A przecież, co tak oczywiste i w nas zgodne, solidarnośc, braterstwo i te sprawy, to przymiot człowieka. A nie katolika, nie Żyda, nie muzułmanina. Za odbieranie człowiekowi tych przymiotów człowieczeństwa, dla własnych kłamliwych celów wszystkie religie, zresztą według własnych kodeksów moralnych, trafia do piekła, które z taką perwersyjnie seksualną pożądliwością sadomasochistyczną opisują.

  38. A to jestem zaskoczona, ze tragedia w Bangladeszu tak przeszla niespostrzezenie w polskich mediach. Tu (czyli w NY), temat byl tluczony przez 2 tygodnie, chyba do zakonczenia akcji ratunkowej, czy jak ja po kilka dniach nazwac. Od razu tez wyplynal amerykanski chlopiec do bicia, czyli siec Wal-Mart.
    Nie zapomnialam o dwuznacznej przeszlosci Franciszka, ale nie chcialam zbaczac z tematu. W sytuacji podejmowania trudnych wyborow, zachowal sie tak jak mozna oczekiwac po czlowieku. Ale teraz gdy nie ma az tak trudnych sytuacji wszedl na swojego konika : skromnosc i dzielenie sie bogactwem z innymi. To ladnie, ale ten konik, to nie jest dobry prognostyk na jego szanse dokonania czegos.
    PS. Lomatko, byle nie zwiedzieli sie, ze mozna i tu cos napisac tropiciele antysemityzmu w Polsce.

  39. Jezeli pan Makowski uwzgledni tragedie zabijanych dzieci nienarodzonych, to zaczne go traktowac powaznie. Dotychczas jest dla mnie zwyklym i lewackim komediantem.

  40. zyta2003
    22 maja o godz. 18:30

    Taka Polska.

    Zdaje się, ze H&M dolaczylo sie do akcji podobnuch im firm, ktore doznaly wzmozenia i zaczely publicznie deklarowac troske o los szwaczek w Bangladeszu, nawet deklarujac jakies pieniadze i wieksza troske w przyszlosci.

  41. roman
    To nie nie ten adres.
    Tytaj zygotę nie nazywa się dzieckiem nienarodzonym.

  42. Szanowny Panie Autorze, taką życzniową postawę prezentował i upowszechniał Jezus. Minęło dwa tysiące lat – i co? Co ja zresztą mówię „dwa tysiące” – kupa tysięcy! I co się w człowieku zmieniło na lepsze od czasu, jak Kain zabił, a mama skradła? Cywilizacja to przecież ledwie cieniutka błonka na ciele ludzkiego gatunku. Czemu Pan mówi, że świat „staje się nieludzki”, skoro ludzki świat jest ludzki od początku istnienia ludzi i będzie taki, dopóki oni będą? Nie widzi Pan, że wartościowanie z pomocą słowa „ludzki”, czyli w potocznym rozumieniu, najogólniej mówiąc: czyniący dobro, sprzyjający bliźniemu i naturze, współczujący, opiekuńczy, jest marzeniem, by tak było, a nie rzeczywistością, jest metaforą? Najpierwsze są prawa biologiczne, a nie – humanitarne czy humanistyczne Człowieka stać na wszystko: na współczucie, na okrucieństwo i na bestialstwo, na oddanie życia za drugiego i na zabicie dla przyjemności zabijania. Kwalifikowanie więc spraw świata jako „ludzkie”, „nieludzkie”, „zachowywanie się „po ludzku”, „nie po ludzku” – to czyste science-fiction. Znajomy mawiał: „Człowieku, bądź człowiekiem”. Trudno o głupsze mawianie. Przecież ratujący drugiemu życie to człowiek, ale odbierający życie – też człowiek. I złodziej jest czlowiekiem, i oszust, i pan Rydzyk, i pani cichodajka. Wszystko, co ludzkie, jest ludzkie, odbywa się po ludzku, jest robione po ludzku. Nieludzko jest tylko tam, gdzie nie ma ludzi. Może próbujmy w dobie powszechnej językowej degeneracji zadbać o precyzję słów – choćby w takich malutkich kącikach. Odkąd człowiek wymyślił nazwę „moralność”, widzi, że jest cholernie niemoralny, więc czym prędzej nazwał niemoralność „nieludzkością”, „byciem nieludzkim” – aby dalej od siebie. Tylko że nie da się nie być człowiekiem, dopóki się nim jest.

  43. Andrzej:
    „Rozumowanie wywodzi sie z rozumu, a rozumu nie mozna sie nauczyc- albo sie go ma, albo nie”.
    Głęboka nieprawda. Rozum – inaczej: umiejętność myślenia – jest, jak każda umiejętność, nie gotowym darem z nieba, lecz efektem żmudnego uczenia się i ćwiczenia. Jeden się nauczy lepiej, sześć tysięcy – gorzej. Stąd polska narodowa przyjemność nazywania między nami głupkami niemal każdego bliźniego „głupkiem”, „głupolem”, „idiotą”, „debilem” itp.

  44. Jerzy Pieczul
    23 maja o godz. 0:49

    Uwagi uważam za trafne. do pewnego momentu. Tego Jezusa, na początku.
    Nieludzko jest tam, gdzie nie ma ludzi. Zatem w komorze gazowej było ludzko. Tyle, że takie rozumienie jakoś podświadomie nie chce się zgodzic z tym „science-fiction” i Jezusem, z którym tez jest spory kłopot. On był ludzko-nieludzki. W swoim ludzkim wymiarze też demonstrował poniekąd nie-ludzkie, albo ponad-ludzkie wzory i podobnych spodziewał się po ludziach.
    Kłopot ten objawia się tym, ze niewiele wynikło z „faktu” pn. Jezus, przez te jego nie-ludzkie co wzmacnia pański wywód.

    Kreacjoniści zarzucają ewolucjonistom, ze ponoc nie zademonstrowali „brakującego ogniwa”. Ci odpowiadają, że już od dawna niczego w łańcuchu ewolucji pomiędzy nieludźmi a ludźmi nie brakuje, a metaforycznie – ludzie są brakującym ogniwem między nieludźmi a człowiekiem.

  45. Tanaka
    Przepraszam, może niejasno powiedziałem. Pojęcie „nieludzki” odbieram dosłownie: pozaludzki, taki, gdzie nie ma człowieka. Ciężkiego wstrętu do alegoryczności nabawiłem się przy wieloletniej lekturze Biblii do poduszki. Jezus mówił przypowieściami i alegoriami, czyli zamiast wyjaśniać, zaciemniał – stąd uczniowie co rusz prosili: wyjaśnij. Alegorie są po to, by ludzie nie rozumieli, a kaznodzieje są po to, by nie rozumieli jeszcze bardziej i wpadali w kompleksy. O ileż łatwiej kierować takimi niż rozumiejącymi.

  46. Tanaka
    Szanowny Panie, może dla jasności parę refleksji z czasu, kiedy czytałem Biblię do poduszki. Powyższe moje refleksje wywołał pan Makowski swoim alegorycznym rozumieniem pojęć „ludzki”, „nieludzki”. Więc nawiązuję. Przepraszam, że może ciut przydługie, ale już nie mam siły skracać.

    Słowne narzędzia

        – Jesteście, szwejku, za aborcją?
    Z obrzydzeniem odkładam słuchawkę, ale w ostatniej chwili sobie przypominam, że tylko jeden wie, że jestem szwejk.
    – Melduję posłusznie, od razu pana poznałem, panie poruczniku.
    – Jesteście za aborcją?
    – Służbowo pan pyta?
    – Oczywiście.
    – No to chroń nas, Boże Rongo, zdziecinniało wojsko!
    – Jakie tam wojsko – polowy ordynariat.
    – Awansował pan na biskupa?!
    – Idiota. Feldkurat Katz awansował.
    – Największy moczymorda – biskupem!
       – Tak widać mu pisane: chlać i awansować. Teraz wojsko ze śmiechu nie może wojować. Wstanie Katz lewą nogą – będzie o aborcji, prawą – in witro, w ogóle nie wstanie – eutanazja. Przy okazji: jak mi urwie łeb, macie nie dobijać, dokąd się nie upewnicie, że nie żyję.
      – Na pewno się upewnię. Ale, jako stare wojsko, pod bieżące głupoty nie podpadam,  więc mnie nawet święty Kręty nie namówi, żebym o nich gadał.
    – A cóż to za święty?
      – Nie mam pojęcia. Kiedyś po szóstym kuflu coś mi kazało policzyć wszystkich świętych. Nie wiedziałem, jak się do tego zabrać, bo znam tylko jednego: Święty Marcin pije wino, wodę pozostawia młynom. Przy piętnastym kuflu naraz mnie zalała jasność, jakby się komputer włączył. Przy dwudziestym ósmym miałem już szesnaście milionów stu dziewięćdziesięciu pięciu. Ostatni był właśnie święty Kręty.
        – Nie mogę tego słuchać! Jak można dojść o własnych siłach do dwudziestego ósmego kufla, nie mówiąc o szesnastu milionach?!
        – Bardzo prosto: tak samo, jak się chodzi po wodzie czy karmi paroma chlebami wiele tysięcy. Wyciągnąłem z liczenia taką naukę, że jak się ktoś wybiera do nieba, niech najpierw przedzwoni, czy są wolne miejsca.
        – Dla was – wątpię.
        – Ja w ogóle wątpię, czy jest tam coś dla wojska. Królestwo niebieskie jest podobne do ziarnka gorczycy, a nie do arbuza. Jeśli doszedłem dopiero do k, a już miałem szesnaście milionów, to wyobraża pan sobie coś wolnego na takim ziarenku?
    – Jesteście idiota, nie rozumiecie alegorii.
    – Po to są, żeby nie rozumieć.
    – Głupoty gadacie.
    – Znany Syn narzekał: – Ja do was mówię, a wy nie rozumiecie. Oni byli tępi, czy on tak jasno mówił?
    – Za takie pytania kiedyś wyrywali język.
       – Wcale się nie dziwię – łatwiej wyrywać niż odpowiadać. Ale mogący wszystko mógł przecież mówić tak, żeby rozumiał najtępszy. Widać nie chciał, żeby rozumieli.
    – W jakim celu?
     – W szamańskim. Szaman nie oczekuje rozumienia, ale – duchowego poddaństwa. Najlepiej nadają się do tego alegorie, bo można z wysoka: – Ja do was mówię, a wy nie rozumiecie. Poddani spuszczają głowy i o nic więcej nie chodzi.
      – Przewrotne plemię żąda dosłowności.
        – Pan porucznik, jak wraca z wojny, opowiada rodzinie nieprzewrotnie, że kraina, gdzie pan wojował, jest podobna do ziarnka maku, kłącza tataraku i szewca z Królewca?
        – Od razu by mnie położyli spać do wytrzeźwienia.
        – A gość przychodzi z czegoś tak niesamowitego, jak pozaziemskie królestwo i nawet się nie zająknie, jak tam jest: czy ludzie chodzą, czy fruwają, jedzą i wydalają, czy żyją powietrzem, mówią wieloma językami, czy jednym i czy w ogóle mówią, golą się, czy już nie muszą. Tylko zaczął nauczać, od razu – po chińsku: same alegorie.
    – Czemu, po waszemu?
      – Pasują jak ulał do mówienia o niczym: żaden małorolny się nie kapnie, że mowa jest o niczym. Konkretów Znany Syn znać nie mógł z tej racji, że nie był w niebieskim królestwie, bo takiego nie ma.
      – Skąd wiecie?
    – A skąd pan wie, że nie ma krasnoludków?
    – Nie da się dowieść, że czegoś nie ma.
    – Pan porucznik żartuje. Wywracam kieszenie i ślepy widzi, że nie ma ani centa.
    – Królestwo niebieskie to nie zwykła kieszeń.
     – Pewnie, że niezwykła: bez dna. Wiem coś o tym jako pucybut feldkurata Otta. Ale kto by tam dowodził. Jak wracam z nocnych pożytków, a ranne ptaszki drepczą do kościółka, nie pukam się w czoło: – I co wy, głupie ptaszki, tak drepczecie w kółko? Nie widzicie, że nikt na was z góry nie patrzy? Nie słyszycie, że waszym ćwierkaniom odpowiada cisza?
    – A ze mną – gadacie.
    – Bo pan porucznik słucha. To wielka rzadkość.
    – Więc jak z tą aborcją? Coś muszę biskupowi zameldować.
    – To on mnie jeszcze pamięta?
    – Ma listę wszystkich – wierzących i ateistów.
        – Niech pan porucznik zamelduje, że stary szwejk ma w dupie.
    – Nie dałoby się delikatniej?
    – Da się, trzeba tylko inaczej zacząć.
    – To zaczynajcie.
    – Jego Ekscelencja Katz jest takie samo bydlę jak pan…
    – Oż wy chamidło jedne! Zastrzelę jak psa!
    – Niech pan porucznik uważa, bo przez telefon można siebie trafić. Melduję posłusznie, że pan biskup Katz, jak nie był biskupem, tak samo mówił, że ma w dupie.
    – Co?
    – Te wszystkie aborcje, eutanazje, srazje. Mówił, że to u czarnych trutni tylko słowne narzędzia do wymuszania posłuszeństwa.
    – Tak mówił: trutni?
     – Jeszcze gorzej – jak brakło wódki. Więc chciałem powiedzieć, że pan biskup Katz jest z bożej łaski takie samo bydlę jak pan, ja i cała ludzkość.
    – Że wy, to wiem – a czemu ja?
    – Doskonały szewc uszył gówniane buty i zwalił winę na buty – taka jest logika tysiącletniej duchowości. Stąd wszyscy co do sztuki jesteśmy z a m i e r z o n ą marnością. Skoro więc pan porucznik życzy sobie, żeby się jakieś gówno wyrażało delikatnie, trzeba ten szewski świat odwołać i zrobić od nowa.

  47. „Świat staje się nieludzki, gdyż nasze życie sprowadziliśmy do jego całkowitej ekonomizacji.”
    MY??? Przepraszam bardzo, do żadnego „my” się nie poczuwam w tym zakresie. W przeciwieństwie do większości Polaków, nie imponowały mi pełne półki w sklepach za miedzą i nigdy nie głosowałam na liberałów, prawicowców i innych takich.
    „Świat, w którym najwyższą wartością staje się nagi zysk nie jest światem, w którym można wieść szczęśliwe życie. Świat dzikiego kapitalizmu, w którym tresowani jesteśmy do brania udziału w wyścigu szczurów a nie solidarności, jest pozbawiony współczucia. Żyjemy więc w świecie, który choć tworzą ludzie, jest to zarazem świat coraz mniej ludzki.”
    To „oczywista oczywistość” jak mawia polityk, który stale przyczynia się do rozwalania polskiej demokracji. Z jednym zastrzeżeniem – tego świata nie tworzą ludzie, tylko korporacje, traktujące człowieka jak cytrynę – wycisnąć cały sok i wyrzucić.
    Że korporacja to też ludzie? Mocno dyskusyjne…. Obserwując świat współczesny myślę nieraz, że pieniądze rządzą tym światem całkiem dosłownie, nie w przenośni… ludzie uwikłali się w coś, nad czym już dawno przestali panować, to „coś” przejęło władzę.
    Oczywiście, zdarza się czasem, że wielka firma posiada właściciela, jednego człowieka, zazwyczaj bardzo „wyrazistego”, który nią naprawdę rządzi, jak „nasz” Zygmunt Solorz, czy Rupert Murdoch – ale w większości przypadków, właścicielami firmy są inne firmy.
    Te inne firmy mają swoich właścicieli – też inne firmy. Te inne firmy… czyż to nie jest przerażające???
    Każda firma ma Zarząd, który jest rozliczany przez „właścicieli” z efektów – a za efekt uważany jest zysk z działalności.
    Naprawdę nie trudno wyobrazić sobie jak to działa, kiedy sobie człowiek uświadomi tę ogromną siatkę powiązań właścicielskich, te udziały w masie „innych firm” bo rozproszenie kapitału zwiększa bezpieczeństwo z inwestycji….
    Gdzie tutaj miejsce na „ludzki świat”?? Tam nikt nie odważy się podjąć decyzji, która narazi firmę na zmniejszenie zysku!
    Wszak Zarząd to ludzie na umowach, zwykli pracownicy, zależni od właściciela… a że właściciele to inne, takie same Zarządy… świat zwariował i nie ma możliwości odkręcenia tego w „normalny” sposób.
    A nasi „idealiści” w 1989 roku bali się wybrać „trzecią drogę” bo nie sprawdzono jej na Zachodzie! No to mamy to co mamy. 🙁

  48. Jerzy Pieczul
    23 maja o godz. 8:43

    Myśl główna wydaje mi się zrozumiała – wszystko jest ludzkie, bo jestesmy ludzmi, z nazwy. Dlatego dodalem, ze i komory gazowe byly ludzkie.
    Przy takim zalozeniu, myśl Gospodarza, że świat staje się nieludzki, jest nietrafna. Ale ona się, rzecz jasna, odnosi (z tak przyjętej perspektywy) do tych wartości „nadludzkich, alegorycznie utożamianych m.in. z Jezusem.
    A z Jezusem, jest także kłopot, m.in. przez jego ludzką-nieludzką naturę (uznaną za dogmat w KK). o tym bylo wyzej.

    Jeśli jednak przymiemy, że ludzkie jest wszystko, bo jesteśmy definicyjnie ludźmi, to komory gazowe wydadzą się wielu jakoś mniej sttraszne, może nawet fajne, bo przecież ludzkie. Bez odniesienia do tzw. „Jezusa” będzie z tym duży problem. Co świat codziennie cwiczy, niestety.

    Alegorie w Biblii, i w ogóle, to fajna sprawa.
    Z jednej strony chrześcijanie mówią, ze Biblia to „Słowo Boże”,a każde słowo Boga jest święte i ani oddechu nie można tu zmienic i wszystko trzeba brac literalnie, doslownie i dokładnie.

    Z drugiej – kiedy się złapie papieży i biskupów na bezczelnych kłamstwach i manipulacjach Slowem Bożym, natychmiast się zasłaniają, że oni są właśnie na etapie „pogłębiania rozumienia Słowa Bożego” (więc w domyśle, bo tego na głos nie powiedzą – może nie do końca dokładnie zrozumieli o co Bogu właściwie chodzi).
    Oczywiście,takie wymyki to KK dopiero dzisiaj tu i ówdzie zrobi – a i to wyłącznie przymuszony, bo jeszcze wczoraj próby mówienia, że Kościół się myli czy wręcz kłamie kończyły się szybko, wraz z krytykiem.

    Z trzeciej strony – jak brac dosłownie to co w Biblii zostalo powiedziane 2-2,5 tys lat temu? niełatwo pojąc co Autor miał na myśli używajac słów od dawna martwego języka i dostosowanego do horyzontów pustynno=plemiennego świata, bez Google’a.

    Z czwartej strony – KK stanowczo twierdzi, że całe Objawienie już się dokonało i żadnej erraty ani wydania rozszerzonego nie będzie.

    Z piątej strony świata – nauka, ta przeklęta nauka wykazała, że chocby Stworzenie Świata rozumiane dosłownie, to jajcarska blaga.l

    Ze strony szóstej – Kościół, spluwajac kwasem, zaczął się podłączac pod autorytet nauki, więc mamy „ks. prof. dr teologii” [czyli mniemanologii stosowanej] J.T. Stanisławski.
    Jezus – zjawiskiem naukowym. Jak zorza polarna.
    Zajmująco pisze o tym ostatnia „Polityka”.

    Strona siódma, mówi, ze jednak Jezus, to mistyka i przebóstwienie oraz transsubstancjacja i te sprawy.

    Ósma groźnie napomina, żebyśmy nie robili sobie żartów z Boga i brali Go na serio i nie ma zmiłuj, bo inaczej damy gardło, na wiecznośc. A zatem Bóg osobiście i własnoręcznie mordujący z wielką dla siebie satysfakcją taki jest i musimy to przyjąc z wdzięcznością. No i mamy się ze wszystkich sił starac Boga naśladowac.Wszak stworzył nas na swój obraz i podobieństwo. Gdyby nam troszkę nie wyszło z tym nasladowaniem, mamy się wyspowiadac i naśladowac jeszcze gorliwiej.
    Więc jak ma nie byc komór gazowych?

    Dziewiątą śpiewamy rozmarzeni podczas uroczystego rozdawania dzieciom laptopów, Ipadów, quadów zwanego dla niepoznaki „I Komunią Świętą”; śpiewając ochoczo „Bóg jest miłością…!”

    Reszta wyliczanki w wierszu „Lokomotywa”.

    Lektura Biblii powinna byc obowiązkowa. Żeby wyleczyc się z nieuniknionej alergii po tej lekturze należy uznac, że jest może nie „Lokomotywą”, ale „wesołym autobusem” na pewno.

  49. Jerzy Pieczul

    Fajny tekst.

    W szkole na religii mówią Szwejkiem, choc im się zdaje co innego.

    Bez alegorii się nie da. Mojżesz, a parafianin z Ustrzyk to nie to samo.
    A ponieważ się nie da, to się staje Szwejkiem, a kończy na oczywistym wniosku, że szewc musi uszyc sobie lepsze buty.

  50. Tanaka, Jerzy Pieczul
    Polecam ciekawy tekst w najnowszej papierowej Polityce o studiach teologicznych w Polsce Janiny Podgórskiej „Logika teologiczna”
    Masakra, gdy chodzi o ich poziom i samo umocowanie w systemie uniwersytetów.
    Linku nie podeślę, bo artkuł nie ma jeszcze wersji elektronicznej.

  51. mag

    Toż właśnie ten artykuł w Polityce przywołałem wyżej, w „p.6”. 😉

    Masakra to już chyba zbyt pieszczotliwe słowo. A wszystko to za pieniądze polskiego państwa, nasze, bez żadnego pytania o zgodę.

    Artykuł ten, wśród wielu smaków, ma i ten, gdy przypomina, jak to w dawnych wiekach teologia gardziła ówczesnymi pierwocinami nauki, zastanawiając się, czy w ogóle nake należy wpuścic do uniwersytetów. Rzecz znana, ale śmiałem się znowu serdecznie. I złośliwie, szatańsko złośliwie na myśl jak wszystko się odwróciło o 180 stopni. I teraz teologia, na wariackich papierach, jest kolanami wpychana na współczesne uniwersytety, udając że to nauka.

    W oparach absurdu a la Słonimski&Tuwim, bawmy się w naukę, pardon, uprawiajmy ją serio! Weźmy taki cud z Sokółki, zbadajmy starannie na wydziale biologii, fizyki, pod mikroskopem atomowym – i zobaczymy jak wygląda Bozia. Będziemy miec jej dane osobowe, włacznie z kodem DNA. Zbadajmy tą drogą wszystkie te ampułki z cudowną krwią, łzy Matki Boskiej, ślady DNA Jezusa na gwoździach i złomkach Drzewa Krzyża, tak licznie obecnych w przeróżnych sanktuariach, że jak ktoś skrupulatny policzył, byłby tego pełen pociąg (jak u Tuwima) z drewnem.
    Jakoś nie słychac, by KK, ponoc uznający naukę i jak widac – „unaukawiający” teologię – chciał naukowo badac te wszyskie supermegaextrahity fundujące chrzescijaństwo,czy katolicyzm.

    Ale poważniej już: czytałem odpowiedź rzecznika Episkopatu i różnych rzeczników poszczególnych biskupów na pytania TOKFM w sprawie stanu dzialań Kościoła wobec pedofilii klechów. Zieje pogardą dla ofiar, zieje pogardą dla człowieka.
    Szok za szokiem, choc człowiek niby otrzaskany.
    Zaprawdę, można zrozumiec Feliksa Edmundowicza.

  52. Tanaka
    Świadomie pisałem „szwejk”, bo „Szwejk” to za wysokie dla mnie progi, no i może byłby plagiat.

  53. Tanaka
    Sorki, nie zauważyłam Twojego powołania się na tekst w Polityce, bo przykuł moją uwagę (świeć Panie nad jego szlechetną duszą, o ile Ty i dusza istnieją) Stanisłwski, profesor mniemanologii stosowanej.
    Swoją drogą, czyż PRL nie miewał pięknych „momentów” i „okoliczności przyrody”?
    Pamiętasz np. 60 minut na godzinę w radiowej trójce? Co się stało z tamtą klasą, z takim Marcinem Wolskim choćby?
    Ale wracając do adremu. Grzechy KK, zwłaszcza pedofilii, rozlały się już rzeką mleka, która wciąż przybiera i kijem jej nie zawrócisz.
    Papa Franciszek mówi o dialogu z ateistami. Toż to horror! Czy nasi pasterze powinni już pakować walizki? A może utworzą nowy odłam kk – czysto polski.
    Mieliśmy już ksiedyś księży patriotów, no to mamy nowych, takich bardziej a rebours.

  54. mag
    Przepraszam, że się wtrącam, ale lecę do dentysty wyrwać przedostatni ząb i muszę się dla odwrócenia uwagi na kimś wyżyć. Moim zdaniem, pan Wolski jest transintelektualistą, bo od dwudziestu lat już zmienia intelektualną płeć. Zachowuje się jak moje koleżanki – tylko gorzej – które po 50-tce zaczęły mówić o sprawach religijnych wystraszonym głosemem, zamaszyście się żegnać przed kościołem i zapisywać się do kółek różańcowych. Wpadły w nagłą dewocję – i oto z koleżanką, z którą kiedyś można było wszystko, teraz nie można nic. A po sześćdziesiątce wszystkie co do sztuki nieprawdopodobnie przytyły – chyba od częstej komunii. Więc może coś takiego jest z Wolskim. Na pewno ma coś z wściekłej krowy z racji mocnej wiary w „Błogosławieni, którzy przynoszą pokój”.

  55. mag

    No masz ! Momenty były!

    W tych pięknych okolicznościach przyrody zdążyła mnie najśc myśl taka, ze np. w tej parafilozoficznej wyliczance do Jerzego Pieczuli – powyżej, zbliżyłem się nieco do klimatu sceny w „Rejsie”, tej kiedy Tym dyskutuje z domorosłym filozofem, brodząc w coraz głębszej wodzie, aż wreszcie, pochłonięci tą wymianą głębokich stwierdzeń, znikają w niej całkiem, nawet tego nie zauważywszy.
    Tym semper vivus ! A z nim wszyscy, którym coś się nie odgięło, jak niestety, Wolskiemu.
    Inny smutny przypadek odgięcia, to Szymon Kobyliński, zespojony na wiele lat z Polityką, a potem mocno odgięty.

    kusisz mnie mocno, by kontynuowac te wątki, ale zagryzam klawisze, bo rozleję rzekę mleka. Może w innym kąciku.

  56. Tanaka
    A co tam, kontynuujmy!
    Te odgięcia są dla mnie niejasne i nie sprowadzałabym wszystkiego , jak sugeruje Jurek Pieczul, do transintelektualizmu (mam nadzieję, że gdy wróci bez zęba, to tu swoje dorzuci).
    Nie ma to nic wspólnego z płcią. Z metryki podpadam raczej pod mohery, a jestem bardziej anty niż za młodu.
    Owszem, powariowały niektóre panie znane, np. Anna Chodakowska (pamiętam ją, bo ze dwa razy robiłam z nią wywiad, jako świetną, otwartą kobietę, nawet nieco skandalizująca), czy również znakomitą aktorkę Dałkowską. Obie poszły jak ćmy w ogień za Kaczorami i są nadal wierne pozostałemu przy życiu.
    A co się nawyrabiało z Pietrzakiem czy z tym fajnym pajacem , Rosiewiczem – piszczoszkami koncesjonowanej satyry opozycyjnej w PRL?
    Kto kogo i dlaczego odrzucił? Oni IIIRP, czy IIIRP ich? Rozumiesz kalkulacje tych panów? Bo ja za cholerę.
    Na szczęście mój ukochany Mleczko trzyma pion i jeszcze wielu, wielu innych.

  57. Nie lapcie za slowka Papieza i Autora tekstu. To trzeba opisowo podawac, co powinno sie kryc pod tym slowem „ludzki”? Dla mnie „ludzki” to mniej alegoria, a wiecej skrot myslowy, ktory wszyscy rozumieja. Pozostalosc z czasow, kiedy mielismy swietne zdanie o sobie. Juz sie zastanawialam, czy slowo „humanitarny”, nie byloby lepsze, bo nie trzeba go tlumaczyc. Ale kojarzy sie z wojnami i kleskami zywiolowymi.
    Tak mozna dlugo ciagnac liste: ” po chrzescijansku”, „gorsi niz zwierzeta”, ” „mestwo” … Wiec w tym konkretnym przypadku, gdy chodzi po prostu o przyzwoitosc to co radzicie uzywac?
    Osobiscie lubie uzywac slow „dobry” i wlasnie „przyzwoity”. Z przekory, bo chyba slowa te kojarza sie obecnie z glupim i naiwnym.
    W chwilach klesk zywiolowych, to jednak przez jakis czas ludzie zachowuja sie solidarnie. W zaleznosci od „srodowiska” itd – dluzej lub krocej.
    Wlasnie wyszlo na jaw, ze ikona nowych technologii Apple robi, (chyba jeszcze n ie mozna uzyc czasu przeszlego) takie same przekrety podatkowe jak wszystkie inne firmy. Oni jednak nie szukaja jakis bananowych krajow (przepraszam banany, czy tez rzeczone kraje). Nowe technologie do czegos zobowiazuja, wiec Irlandia.

  58. mag

    Przez to kuszenie mogę nie wytrzymac i popuścic. Będzie draka.
    Gospodarz bardzo poważnie, sprawa jeszcze bardziej, a tu „momenty…”
    Fałszywie trochę się usprawiedliwiam, że już się wyżej wypowiedziałem poważnie.
    A w kontekście tego co wyżej zyta2003, dobrze pamiętam, że kiedy świat starał się pomagac ofiarom tsunami (to byl bodaj rok 2004), to pewien Znany Ksiądz, na wieśc o tym, że w pobliżu miejsc zniszczonych przez zabójczą falę był Jerzy Urban, oświadczył wszem i wobec, że bardzo żałuje, że ten pomiot Szatana przeżył.
    Nie był to imc Rydzyk Tadeo, ale jakis inny Znany. Nie za bardzo ich odróżniam.

    Drogi odginania są różne, ale skutek zawsze zasmucający. Dałkowska, właśnie – Chodakowska – faktycznie lekko się „skandalizowała. Zasmucające.
    Mleczko trzymał pion sprężyście, od czasu gdy Młoda Para kroczyła honorową aleją utworzoną przez szwadron szwoleżerów dziarsko wzniesionych ten.., ten.., ten.. tego.. ten.., no, atrybutów dzielnego żołnierza, o!
    Czeczot, Czeczot, proszę pani!
    Kosmonauta wraca rozpromieniony, rozgrzany kosmiczną energią wprost do domu, do szczęściem i podziwem dla Kosmonauty Bohatera swego promieniującej żony, w pełnym rynsztunku kosmicznym, skafandrze próżniowym, lekko jeszcze lewitującym krokiem i niezwykle rozpromienionym dumą licem – cały w girlandzie z rolek papieru toaletowego…
    No nie,nienienie, nie mogę patrzec na bitego człowieka , jeżeli bije ktoś inny niż ja… (Brunner).
    Mag, litości !

  59. zyta2003
    Chociaż mój przyjaciel mawiał – dobra to może być zupa pomodorowa, jestem ZA.
    Dobry to dobry (raczej tym niedobrym kojarzy się z frajerem, jakąś naiwnością czy poczciwością).
    Podobnie przyzwoitość, nawet intuicyjnie kojarzy się po prostu z przestrzeganiem dekalogu, (niekoniecznie za pośrednictwem nauk w polskim KK) a w skrócie sprowadza się do tego, by nie robić świństw, czyli nie czynić drugiemu co tobie niemiłe i by można było bez niesmaku spojrzec na siebie w lustrze.
    To taka prościutka filozofia, można by rzecz – ludowa, ale chyba najbliższa prawdzie o ludziach, bez potrzeby uciekania się do karkołomnych nieraz spekulacji intelektualnych.

  60. Oto słowo pana Jarosława:
    „Czy inny świat jest możliwy? Nie, jeśli jego naprawę sprowadzimy tylko do wymiany elit politycznych. Nie, jeśli jego budowę ograniczymy do kontroli globalnego kapitału, który zerwał się z łańcucha. Nie, jeśli nasze działania sprowadzimy do ukrócenia chciwości rekinów z Wall Street.
    Inny świat jest możliwy, jeśli za tragedię uznamy niewinny płacz dziecka a nie to, że upadł jakiś bank. Gdy osią naszych międzyludzkich relacji uczynimy solidarność, odpowiedzialność i braterstwo!”.

    Żył w ZSRR Aleksander Grin (Griniewski), pisarz polskiego pochodzenia, siewca marzeń o dobru i pięknie, w którego niezwykłej, marzycielskiej twórczości radziecka młodzież tak była zakochana – jak w Annie German – że tworzyła wakacyjne miasteczka występujące w jego opowiadaniach. Jego twórczość była kochana, ale i wyśmiewana jako obcy komunizmowi sentymentalizm (coś jak z naszym disco polo, od którego Grina oddziela jednak przepaść intelektualna bez dna), stąd pamiętam trzy słowa piosenki: „Tichonieczko wypjem za Liss” (portowe miasteczko powtarzające się w opowiadaniach)”.
    Oto słowo Greja, bohatera opowieści „Szkarłatne żagle”, który dowiedział się o marzeniu pięknej Assol (że jej wymarzony przypłynie do niej statkiem ze szkarłatnymi żaglami), uszył szkarłatne żagle i przypłynał, ja tam na pokładzie wiele lat byłem, bez przerwy miód i wino piłem:
    „(…) pojąłem jedną nieskomplikowaną prawdę. Polega ona na tym, by tworzyć tak zwane cuda własnymi rękami. (…). Kiedy naczelnik więzienia z własnej woli wypuści więźnia, kiedy miliarder podaruje pisarczykowi willę, operetkową śpiewaczkę i sejf, a dżokej choć raz powstrzyma swego konia na korzyść innego, który nie ma szczęścia – wtedy wszyscy zrozumieją, jakie to wspaniałe, jakie cudowne. Ale są też inne, nie mniejsze cuda: uśmiech, pogoda ducha, wybaczenie i – wypowiedziane we właściwym momencie właściwe słowo”.

    Oto słowo pani młynarzowej:
    „- Wystarczy, że ludzie będą dobre, i będzie dobrze”.

    Prawda, że cała trójka pięknie mówi? Pani młynarzowa za skopanie ogródka zapłaciła mi zdechłą kurką liliputką.

  61. Do dyskusji Bangladeszu, naszym nieludzkim pragnieniu niskich cen, żądzy zysku europejskich kapitalistów itd. dorzucić mozna, dla dodatkowego zagmatwania tematu fakt, że te ‚wyzyskiwane’ kraje proszą o europejskie zamówienia, bo upatrują w nich szansy na własny rozwój.
    Zresztą nie bez racji. W Chinach w ciągu ostatnich 20lat 600mln ludzi wyszło ze stanu nędzy dzieki delokalizacji i zachodnim zamówieniom. To co nam wydaje się wyzyskiem oni postrzegają jako szansę na lepsze życie. Zresztą podobnie jak Polacy, którzy w 89r zarabiali średnio 10 dolarów miesięcznie.

  62. Odważna ale bardzo prawdziwa wypowiedź. Ja każdego dnia staram się pozostać prawym człowiekiem w tym zwariowanym świecie. Chociaż przyznam, że im człowiek starszy tym trudniej mu się nie popsuć.

  63. mag, Tanaka. Dawno tu nie byłem. Naczytałem się Was, że aż głowa puchnie. Ciepło tu.

  64. Pan Jarosław Makowski. Przeczytałem dziś ciekawy jak zwykle Pana felieton w GW. Nie jestem biblistą, ale wydaje mi się coś nie tak, kiedy operuje Pan w stosunku do Chrystusa pojęciem „Cieśla z Nazaretu” . Wątpliwe z tym Nazaretem, a z cieślą to już zupełny mit. O ile wiem z opracowań fachowców, w ewangeliach opisano zaledwie 13 dni z życia Jezusa. I nie ma tam wzmianki o jego fachu, pracy lub tym bardziej, że miał kiedykolwiek w ręku siekierą lub dłuto. Jego ojciec Józef to co innego, był robotnikiem, czyli zawodem wyszydzanym teraz przez jego funkcjonariuszy. Najlepiej wychodzi to w dziele Saramago „Ewangelia według Jezusa Chrystusa” które bardzo sugestywnie ciągle zmusza do postrzegania Jezusa oczyma pisarza komunisty. Ciągle w zniszczonych sandałach i w namiocie z Magdaleną.

  65. jasny gwint
    Sam Jezus komunistą raczej nie był, ale socjalistą – na pewno.

  66. MOIM PRZEMOZNYM OBECNIE STANEM JEST OBRZYDZENIE -BEZCZELNYMI ZLE WYKSZTALCONYMI BISKUPAMI ,KTORZY NIE ZNAJA LUDZI ANI ICH PROBLEMOW ,A CIAGLE MYSLA ,ZE SA AUTORYTETAMI .TO ZALOSNE -CZY NAPRAWDE W TO WIERZA ? BRZYDZI MNIE TEZ NIEOBYWATELSKI /NORWID/ NAROD ,KTORY ZAPOMNIAL 4 RP I WIERZY WSZYSTKIM OBIETNICOM JARKACZA JAK PROROKOWI .CZY MYSLA POLACY ,ZE KACZYNSKI DOPLACI DO BUDZETU ?NA RAZIE GO RUJNUJE ZMUSZAJAC DO CHRONIENIA GO JAK KROLA .BRZYDZE SIE TEZ KAZIMIERZEM KUTZEM,KTORY PLUJE NA PREZYDENTA I RZAD CO TYDZIEN W KATOWICKIEJ WYBORCZEJ .TO JAKAS STARCZA ZJELCZALOSC .WMAWIA NAM -SLAZAKOM ,ZE POLSKA NAS KRZYWDZI I NAMI PONIEWIERA ,I CHOC NADAJE ROWNIEZ NA KACZYNSKIEGO TO TYM JADEM I ZARZYGANIEM CALEJ RZECZYWISTOSCI BARDZO POMAGA PREZESOWI .NIECHBY JUZ WRESZCIE JAK I WALESA PRZESTAL OPOWIADAC TE DUBY SMALONE W GAZECIE ,KTORA NAJWYRAZNIEJ STALA SIE OD WIELU MIESIECY OPOZYCYJNA JAK I WSZYSTKIE INNE BEZ WYJATKU -GLOWNIE TE TZW.KATOLICKIE .JAK TO MAWIAL NASZ MISTRZ TISCHNER -NIKT TAK NIE UMIE NIENAWIDZIEC JAK KAPLANI I GORLIWI KATOLICY .I GDZIE SIE PODZIAC W TAK ZATRUTYM NIENAWISCIA KRAJU ,KTORY DOKLADNIE ZNISZCZYL DOBREGO PREMIERA ?

  67. jasny gwint
    1 czerwca o godz. 12:09

    jasny gwincie.

    naczytałeś się nas? Nie bardzo wiem, co powiedzieć, zwłaszcza w kontekście lektury Jose Saramago, bo i książka i jej autor – bardzo zacni.
    Może – jakoś się cenni wydajemy..? czy wręcz odwrotnie? Głowa, puchnie, ciepło.., hm.

    Pewien bardzo mi bliski człowiek mówił mi, że Jezus był socjalistą. Mag mówi podobnie. Sprawa jest poważna, bo i mnie się tak zdaje. A tam gdzie troje…
    Pozdrawiam

  68. 29 czerwca odbeda sie tak zwane ‘wybory’ w PO-PIS. Juz dzis wiadomo jak sie zakoncza.
    W PO ‘wygra’ urzedujacy juz dozywotni dyktator Donek Tusk. Wygra on w cuglach, bedzie jedynym kandydatem na ktorego ‘wszyscy’ poddani jednomyslnie zaglosuja.
    Media beda zachwycone. Beda opisywac to wspaniele zwyciestwo i zachwalac dyktatora Donka. Wspanialy, niezastapiony, bezkonkurencyjny a Pardowska pojdzie nawet dalej. Dostanie orgazmu.
    Juz obecnie trwa tzw weryfikacja czlonkow PO. Ci podejrzani o nie glosowanie na Donka sa i beda wyrzycani lub zawieszani na czas tzw ‘wyborow’.
    I nie do pomyslenia jest by ktokolwiek poza Donkiem kandydowal. Do tej pory nikt sie nawet nie zadeklarowal. Gdyby ktokolwiek to zrobil wylecial by z PO natychmiast. Newet jezeli ktokolwiek sie zadeklaruje juz obecnie jest za pozno na kampanie. Pozatym badzmy relistami. Donek dysponuje funduszami PO w tym 48 mln zl ktore PO wziela dla siebie z budzetu w 2012. Kazdy inny kandydat jezeli nawet taki zaistnieje bedzie musial reklamowac sie na wlasny koszt.
    Tak wiec to Donek i jego klika beda terroryzowac PO przez nastene 4 lata.
    W PIS ‘wygra’ urzedujacy juz dozywotni dyktator Jaro Kaczynski. Wygra on w cuglach, bedzie jedynym kandydatem na ktorego ‘wszyscy’ poddani jednomyslnie zaglosuja.
    Media beda zachwycone. Beda opisywac to wspaniele zwyciestwo i zachwalac dyktatora Jaro. Wspanialy, niezastapiony, bezkonkurencyjny a Pardowska pojdzie nawet dalej. NIE dostanie orgazmu.
    Juz obecnie trwa tzw weryfikacja czlonkow PIS. Ci podejrzani o nie glosowanie na Jaro sa i beda wyrzycani lub zawieszani na czas tzw ‘wyborow’. Niektorzy juz wylecieli z PIS.
    I nie do pomyslenia jest by ktokolwiek poza Jaro kandydowal. Do tej pory nikt sie nawet nie zadeklarowal. Gdyby ktokolwiek to zrobil wylecial by z PIS natychmiast. Newet jezeli ktokolwiek sie zadeklaruje juz obecnie jest za pozno na kampanie. Pozatym badzmy relistami. Jaro dysponuje funduszami PIS w tym 47 mln zl ktore PIS wzielo dla siebie z budzetu w 2012. Kazdy inny kandydat jezeli nawet taki zaistnieje bedzie musial reklamowac sie na wlasny koszt.
    Tak wiec to Jaro Kaczynski i jego klika beda terroryzowac PIS przez nastene 4 lata.
    To jest cyrk. Podatnik utrzymuje PO-PIS-owska holote. Placi im 95 mln zl co roku. A ta holota nawet nie nie wie co to jest praworzadnosc, demokracja ani posznowanie podatnika. Glownie media sa za to odpowidzialne bo toleruja te farsy partynjne i ulomkow na czele partii politycznych niezdolnych do kierowania czymkolwiek w XXI wieku.
    Polska stal sie zakladnikiem tepactwa, cwaniactwa i zachlannosci zaledwie dwoch prymitywnych osobnikow.
    Lekarstwem natychmiastowym jest wymog kwalifikacji na stanowiska publiczne. Media i PKW musza i maja obowiazek zajac stanowisko.

  69. „O tym przewartościowaniu wartości, w którym słowo „człowiek” już pod żadnym względem nie brzmi dumnie, przypomniał w ostatnią niedzielę papież Franciszek. „Gdy banki upadają, jest tragedia. Gdy człowiek umiera, nikt się nie przejmuje” – powiedział dobitnie. Oto, jak się zdaje, motto dzisiejszego świata, który w pocie czoła budujemy.”

    Panie Redaktorze, przeciez Pan doskonale wie (papiez Franciszek tez z pewnoscia:)), ze taki jest ludzki los, ze zycie kazdego czlowieka konczy sie smiercią. A do tego jest poczatkiem nowego, lepszego zycia, w co wierza chrzescijanie i glowa Kosciola Katolickiego powinna to wziąć pod uwage zamiast zalecac rozpacz z tego powodu. Wystarczy, ze w takich razach popłacza sobie bliscy zmarlego. Zas upadek banku, to jest poczatek kryzysu, ktory moze doprowadzic do recesji, a w konsekwencji do obnizenia stopy zyciowej, bezrobocia, a nawet samobójstwa wielu ludzi, ktorzy straca dorobek swego zycia. Tak więc upadek banku jest wielka tragedia, a przekonywanie tego tlumy na Placu św. Piotra, ze nie, jest czysta demagogia. Pytanie tylko, dlaczego polskie media powielaja te glupstwa papieskie? Szczegolnie przykre to jest w ykonaniu inteligentnych i rozsądnych publicystow „Polityki”.