Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

22.03.2013
piątek

Gardzimy ludźmi, bo kochamy Boga

22 marca 2013, piątek,

Czy można kochać Boga, którego się nie widzi, jeśli nie kocha się ludzi, których się widzi? Tak! Praktykuje to polska prawica religijna, która tak samo namiętnie kocha Boga, jak namiętnie gardzi tymi, których postrzega jako ideologicznych wrogów

1.
Dla rodzimej prawicy religijnej papież Franciszek jest podejrzany. Ba, mocno podejrzany Dlaczego?

Od chwili, gdy kardynał Bergoglio został papieżem, wciąż mówi o ubogich, wykluczonych, zepchniętych na margines. Czy zatem nie jest aby jakimś lewakiem?Papież Franciszek, wzorem swojego patrona św. Franciszka z Asyżu, mówi też o potrzebie troski o matkę ziemię, o każde stworzenie, gdyż jest dziełem Boga. Czy aby zatem nowy papież nie jest jakimś nawiedzonym ekologiem?

Papież przekonuje też, że priorytetem jego pontyfikatu będzie dialog z niewierzącymi. Czy zatem nie jest aby jakimś nawiedzonym humanistą?

I wreszcie: papież nie zrezygnuje z dialogu z innymi religiami, szczególnie ze światem islamskim. Czy zatem Franciszek nie jest jakimś ponowoczesnym relatywistą?

2.
Lewak, ekolog, humanista, relatywista… Oto słownik pojęć, które w prawicowym dyskursie robiły do tej pory za bicz, jakim religijni prawicowcy i „księża miłujący pokój” chłostali swoich ideologicznych przeciwników. Dziś, gdy do tych kategorii wprost odwołuje się papież Franciszek, nie jest już to takie proste.

Cóż więc w tej niezręcznej sytuacji, w jaką polską prawicę wepchnął Franciszek, robią jej ideologiczni mocarze słowa? Zabieg jest prosty, jak prosty jest prawicowy rozum: „Tak, to prawda, że papież Franciszek mówi dużo o Kościele ubogich i dla ubogich, ale nie na lewacką modłę”.

3.
Co ten konstrukt myślowy zdradza?

Po pierwsze, religijna prawica zdaje się bardziej nienawidzić lewaków niż kochać Ewangelię. Gdyby było inaczej, to jej nowy dyskurs powinien brzmieć: „Tak, to prawda, że papież Franciszek mówi dużo o Kościele ubogich i dla ubogich, gdyż wraca do źródła, czyli Ewangelii”.

Po drugie, św. Jan naucza, że nie można kochać Boga, którego się nie widzi, jeśli nie kocha się ludzi, których się widzi. Otóż rodzimi prawicowcy religijni pokazują, że św. Jan się mylił. Okazuje się, że można tak samo namiętnie kochać Boga, jak namiętnie gardzić tym, których uważa się za swoich politycznych przeciwników.

Dzieje się tak dlatego, gdyż w przypadku religijnej prawicy miłość do Boga nic nie kosztuje w odróżnieniu od miłości do ludzi – szczególnie tych biednych, wykluczonych, zepchniętych na margines, poniżanych ze względu na orientację seksualną… A więc ludzi, o który – z racji nie posiadania mocnych i wpływowych protektorów – troszczył się Jezus z Nazaretu. I których, jak wszystko na to wskazuje, nowy papież chce uczynić sercem Kościoła.

Tak czy inaczej, hasło polskiej prawicy religijnej mogłoby brzmieć: „Kochamy Boga, dlatego gardzimy lewakami, ekologami, gejami, feministkami…”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 73

Dodaj komentarz »
  1. Nie ulega wątpliwości,że prezes i jego ludzie z wielką radością przyjęli by w swoich szeregach osobę papieża.
    Może to i trudne,ale kto wie,czy egzegeci kolejnych papieskich homilii,nie uznają w pewnym momencie,że treść papieskich słów świadczy o tym, że:

    „Chciałby, ale się chwilowo waha”

  2. „Praktykuje to polska prawica religijna, która tak samo namiętnie kocha Boga (…)”

    Ee tam, ja mam często wrażenie że oni tak naprawdę są niewierzący, a kochają Boga tylko publicznie i na pokaz.
    Podobnie zresztą jak wielu hierarchów.

  3. Jakże pojęcie boga komplikuje i ośmiesza rzeczywiste zachowania i postawy posługujących się nim ludzi.
    Ujawnia natomiast nieusuwalną antropologicznie instrumentalność tego konstruktu.
    Pełne zdziwienia próby spójnego opisu zjawiska (to „dlatego”), wymagają ateizmu, co w istocie jest jedynie postawą wyrażającą to samo credo – a rebours.
    Czy naprawdę, ponad 200 lat od Oświecenia, w opis przyziemnej, manipulatywnej obłudy, demonstrowanej spontanicznie na pewnym poziomie rozwoju społecznego i osobniczego, trzeba mieszać zjawiska nadprzyrodzone?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @cmos:
    A czy to nie jest tak, że kochają nie Boga, nawet nie kochają Go na pokaz, ale kochają religijny rytuał, jako część tradycji?

  6. Zdaje się kiedyś ks. Tischner powiedział coś takiego: dewot (dewotka) im bardziej kocha Boga, tym mniej kocha ludzi.

  7. Jeszcze nie wiemy, jaki bedzie papiez Franciszek. Ani prawica tego nie wie, anie red. Makowski. Niczego waznego jeszcze nie rzekl, a to, co powiedzial dotychczas, mozna potraktować w charakterze socjotechniki, czyli jezuickiego gadania:))

  8. @PAK
    „A czy to nie jest tak, że kochają nie Boga, nawet nie kochają Go na pokaz, ”

    Pisząc o „kochaniu na pokaz” mam na myśli że to tylko takie figury retoryczne i narzędzia manipulacji.

    „ale kochają religijny rytuał, jako część tradycji?””

    Myślę że kochają ten rytuał jak chłop swój cep. Narzędzie z którym się człowiek pewniej czuje, a i przywalić komuś nim można.

  9. Nieporadne mendzenie z parapetu wieży z kości sloniowej red. Makowskiego nie zagluszy wścieklych ataków lewicy na Franciszka które można w każdy dzień tygodnia przeczytać. Nie przypominam sobie natomiast na portalach uchodzących za „prawicowe” czy też „narodowe” jakichkolwiek uwag tego typu. Proszę zobaczyć co wypisuje red. Szostkiewicz w swoim kajeciku, jakie durnoty wstawia red. Domoslawski na temat „upiorów które ścigają” papieża. Telewizyjnych wypocin Środy & Consortes komentować nie ma co. Macie teraz trudny orzech do zgryzienia – dogadywać papieżowi który się zabierze za machloje,pedofilie i inne odchylenia od nauki kościola. Naprawdę to lubicie czytać/pisać o nachlanym biskupie, o aferach. A tymczasem – kicha. Jezuita zabierze się za sprzątanie spuścizny (także JP2 !) poprzedników. Mamy szansę że mu się uda. Chyba że Anglicy sie wkurzą jego zaangażowaniem w spór o Malwiny czyli Falklandy i zalatwią jak np. Gen.Sikorskiego !?

  10. Makowski nie napisal jednej bardzo waznej rzeczy. Lewica pod pozorem pomocy chce zrobic z ludzi niewolnikow jak np. jego idol numer jeden – Obama w USA. Lewicy wcale nie zalezy na niesieniu pomocy ludziom biednym. To sa wszystko pozory.” Prawica” w Polsce to nie jest prawica. To sa ludzie, ktorzy mowia ze sa wierza w Boga, a faktycznie sa socjalistami. Ale Makowski tego nie widzi, albo nie chce widziec, bo tego potrzebuje dla gloszenia swoich oblednych teorii.

  11. Szanowny Autorze !
    Mylisz się bardzo. To nie jakaś szczególna odmiana katolika w postaci „prawicy religijnej” bardziej kocha wydumanego Boga, niż realnych ludzi. Jest odwrotnie: to szczególna, dosyc rzadka odmiana katolika, kocha ludzi, realnych, bo tak sobie wyobraża Boga. Reszta, czyli większośc to ta „prawica religijna”, będąca szpicą bezkształtnej masy, która daje się uwodzic tej prawicy i nie ma nic przecie temu, by ta prawica lała w mordy tych pierwszych, szczególnych katolików, mocniej nawet, niż ateistów i wszelkich „lewaków”.

  12. Być może się narażę niektórym, ale zawsze kiedy myślę o Panu B. mam mieszane uczucia. Powiem więcej ( a tu już będzie całkiem po bandzie),że Pan Bóg to chyba musi być Polakiem. Niestety.

    Najpierw ten happening z jabłkami w raju. Czy to nie czysty zakup kontrolowany. Przecież ten cały numer z Lepperem swego czasu ,czy z panią Sawicką-Cielebąk to ta sama bajka. Złapać na gorącym uczynku i moje na wierzchu
    A te ciągła konieczność nadskakiwania, jakieś hołdy ,lizidupstwo pod Jego adresem tylko po to żeby znaleźć się w gronie wybranych, czy to nie znane z polskiego podwórka sceny. Przecież to tutaj zabijają się o to kto pierwszy do szefa z naręczem kwiatów, laurką, czy wiązanką przyśpiewek kurpiowsko – łowickich.

    Czy ten idiotyczny układ. Jak będzie dziecko dobre to dostanie cukiereczka. A ja nie dlatego chcę być dobry, bo coś mi tam obiecano (1738339230 lat w jakimś raju),ale dlatego bo uważam ,że bycie człowiekiem do czegoś zobowiązuje. Są pewne uniwersalne normy określające zasady współżycia na naszej planecie i dlatego staram się z mniejszym lub większym skutkiem według nich postępować.
    Do niczego nie są mi potrzebne jakieś boskie paragrafy za które spotka mnie kiedyś rajski lizaczek.

    Nie znaczy to że w miejscu tego projektu widzę pustkę.
    Dostrzegam potrzebę jakiegoś wzorca, jakichś wartości, punktu odniesienia, ale już bez tego całego cyrku i tych zakładów bukmacherskich.

  13. @ Murator i @ Roman zamknęli dyskusję. „Moja jest tylko racja i to święta racja…”

  14. Generalnie, jak się zdaje wielu, wiara i przynależność do korporacji religijnej KK, wyklucza odpowiedzialność za sprzeczne z nią postawy i czyny jednostkowe.
    Dopóki dowody nie okażą się jawnie miażdżące i nie mieszczące się pod dywanem (a więc szkodzące interesom korporacji).
    Wtedy okazuje się, że winowajca działał sam, bez wiedzy i aprobaty korporacji.
    Dopóki np. hierarcha (albo zaufany interesant KK) gwałci przykazania (i prawo) w sposób niemożliwy do udowodnienia (lub możliwy do ukrycia) w cywilizowanym porządku prawnym, oskarżenia wobec niego są tożsame z atakiem na korporację, stającą do ataku na „oszczerców”.
    Gdy „świadectwo prawdy” wyłania się ponad otchłań zakłamania lub strachu ofiar i staje się ciałem (corpus delicti), korporacja odcina sprawcze członki (i się od nich) , jak zwinna jaszczurka.
    Cywilizacja nazywa tę postawę amoralną i wyzutą z zasad.
    Chyba, że samozwańczym źródłem i szafarzem moralności jest właśnie korporacja, wtedy cywilizacją staje się jej wrogiem śmiertelnym, czyli znaną nam cywilizacją śmierci.
    Tak to opisuje z grubsza socjologia, filozofia i antropologia.
    A co na to bóg – czy orientuje się, że powołano go do wspóudziału?

  15. „Czy można kochać Boga, którego się nie widzi, jeśli nie kocha się ludzi, których się widzi?”

    Można, można: proszę spojrzeć na katolików – Tuska, Kopacz, Komorowskiego, Niesiołowskiego, Borusewicza (czołówka PO rządzącej partii klerykalnej)…, że o stronniku PO Wałęsie nie wspomnę…

    Swoją drogą: pan bloger wykazał się wyjątkową odwagą – tak mocno dokopać rządzącej partii!

  16. Gardzimy ludźmi, bo kochamy Boga.

    Talmud
    Midrasz talpiot, karta 255d

    „Stworzył ich (Bóg) w kształcie ludzi na cześć Izraela; nie są bowiem stworzeni akum (w innym celu), jak dla służenia im (żydom) dniem i nocą; i nie można im nigdy dać spoczynku od tej niewoli [67 lat do emerytury]. Nie przystoi bowiem synowi króla (Izraelicie), aby mu służyły zwierzęta we własnej postaci, lecz zwierzęta w postaci ludzkiej.”

    Ale gardzimy nie tylko ludźmi, bo także Bogiem:

    „Księga Zohar, część III, 282a uczy, że Jezus zdechł jak zwierzę i został pogrzebany w owej ‚kupie nieczystości’ , na której leżą porzucone zdechłe psy i zdechłe osły (i) gdzie są pochowani synowie Ezawa (chrześcijanie) i Ismaela (Turcy), (także) Jezus i Mahomet, nieobrzezany i nieczysty, którzy są psami zdechłemi, zostali w niej pogrzebani..”

    * „Chrześcijanin w Talmudzie”, Warszawa 1937r. (akum – chrześcijanin)

  17. 1. Mam pytanko.
    1.1. Czy te cyferki 1,2,3 w tekście mają przypominać „Tractatus…” niejakiego L.W. czy też mają dowodzić, że Autor umie zliczyć do trzech?
    2. Mam zadanko.
    2.1. Proszę zinterpretować tekst przytoczony w tezie 2.1.1. wykorzystując pojęcie „wykluczenia”. Następnie odpowiedzieć na pytanie, czy na podstawie EW można równocześnie kochać Boga i jawnie (!) wzywać do „eksterminacji” osobników zachowujących się w pewien sposób.
    2.1.1. EWMat k.18, werset 6. „Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza”.
    3. Dziękuję.

  18. Może nieco wydumany problem, ale wpadł mi przy okazji ostatniej lektury. Powiedzmy, że nie były to „bajki braci Grimm”.
    Otóż Simone Weil wyznała ,że „przespała się z Bogiem”. Kontrowersyjne wyznanie aczkolwiek możliwe , nawet w wymagającym świecie katolickich wartości.
    Baba z chłopem. Poczuli wzajemnie miętę. Może nie dozgonną, ale jednak.

    I w tym miejscu pojawia się moja zagwozdka.

    A gdybym Ja – facet nagle poczuł Bożą wolę i naszła mnie ochota na małe co nieco z Panem B. to czy nasz Parlament , nasze rozmodlone
    opiniotwórcze media zaakceptowały by tę Sodomię?

    Chłop z chłopem…
    I to przy ludziach.

  19. Aaron Sprężyner
    Toż by była „Sodomka z Gomórką”, jak mawiał mój wujek antyklerykał (świeć Panie nad jego duszą!).
    Uważaj Aaronie, bo Zespół do Walki… (wiadomo z kim/czym) dzięki nowoczesnym środkom technicznym może Cię namierzyć i oskarżyć o obrazę wiadomo jakich uczuć.

  20. atalia
    Zgoda. Ale nie wyczerpałeś listy katolików- polityków miłujących ludzi.
    Dodałabym takie nazwiska, jak np. Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz, genetyczny katolik- poseł Suska, posłowie Brudziński, Giżyński, Sobecka (miłująca wyłącznie ojca Rydzyka) i wielu, wielu innych.
    Na okrasę dodam wyrazistego publicystę, red. Terlikowkiego, który miłuje wyłącznie ludzi nienarodzonych.

  21. „W temacie” rzekł co nieco Zygmunt Bauman:
    „Fundamentalizm [religijny] zwalnia z odpowiedzialności za własne czyny. Odtąd jesteś JEGO narzędziem. Każda podłośc i podstęp uczynione w JEGO imieniu będą ci wybaczone. Nie ponosisz wszak winy za treśc boskich nakazów, chocby domagały się zbrodni…
    Fundamentalizm [religijny] to zestaw rad ostatecznych, które zwalniają z męki wybierania na własny rachunek. Oferuje wolnośc od wolności.”

    W tym rzecz. mam tylko wątpliwośc, czy Bauman mówi tylko o fundamentaliźmie, czy znacznie szerzej, o dominującej postawie wierzących, „wybierających Boga”. Są bardzo silne przesłanki by sądzic, że chodzi także o ten „główny nurt”.

    O św. Franciszku – powszechnie się sądzi, że był przyjacielem zwierząt, naszych „braci mniejszych”. Kościół chętnie się na niego powołuje, twierdząc, że „zawsze” był „proekologiczny” i dbał o Ziemię. Otóż św. Franciszek wielbił „ptaszki” jako wytwór Boga, nie dla nich samych. Ptaszki nie były dla niego autonomicznymi stworzeniami, ale przedmiotami Boga, i tylko z tej racji je uznawał za cenne. To nie ma nic wspólnego z szacunkiem dla życia. Takąż postawę ujawnił Franciszek w sprawie świni – ból, cierpienie i przedmiotowe potraktowanie zwierzęcia były dla niego normalne. Ważny jest tylko Bóg.

    Ani Franciszek, ani Kościół nie są żadnymi „ekologami”. Nie dajmy się wrobi w fałszywki.

  22. Aaron Sprężyner
    23 marca o godz. 8:55
    😉
    http://www.youtube.com/watch?v=VxVOZEcf9PY

  23. Mnie to, czy papież pomaga biednym czy bogatym nie grzeje ani ziębi, jeśli robi to za własne pieniądze i na własne konto.
    Zmroziła mnie jednak informacja,że będzie mył i całował nogi w Wielki Piątek młodym bandziorom w rzymskim więzieniu.
    Pomyślałem o zamordowanej, młodej harfistce Wiktorii. Rozumiem, że jej morderca bardziej zasłużył na wymycie nóg przez tę czcigodną osobę niż na przykład jej rodzice bądź ona sama(można by to zrobić w prosektorium).

  24. Dokładnie tak. Włos się jeży na głowie na widok tej „rozmodlonej” prawicy wychodzącej z kościoła, dzierżącej zapalone pochodnie i pełne nienawiści hasła (m.in. obrażające głowę ościennego państwa, to tak na marginesie). Tak się zapamiętali w tym zapewnianiu wszystkich dookoła, a zwłaszcza samych siebie, jacy to z nich katoliccy katolicy, że zupełnie zapomnieli, że najważniejsza w tym wszystkim jest miłość bliźniego i że ta miłość nie powinna ograniczać się do modnego hasła „… na stos”.

  25. @ Tanaka
    23 marca o godz. 12:15
    – – –
    „W temacie”, to nie wiem co Bauman miał na myśli w kwestii tej charakterystyki fundamentalizmu (to zapewne wie tylko On sam). 😉
    Napisałem jednak wcześniej, jakim aksjologicznym narzędziem zarządzania zbiorowością może stać się instytucja wyznaniowa.
    Fundamentalizm aksjologiczny zastępuje w niej ( z pełną i programową premedytacją) pragmatyka oportunizmu, a więc normy zachowań wyznacza afiliacja ze zbiorowością, nawet, jeśli sprzeczna jest z normami zewnętrznymi.
    A nawet sprzeczna z ortodoksją własnej doktryny, będącej w istocie podrzędnym pretekstem dla beneficjów zachowań zbiorczych.
    Mnie ciekawi, na ile jesteśmy dojrzali, aby w tej rzeczywistości dostrzegać nie degenerację doktryny, ale jej immanentną konsekwencję…
    Pozdrowienia.

  26. Co zrobi Papież Franciszek wie tylko sam Bóg. A nasza tzw. prawica to jest w gruncie rzeczy lewica rodem z PRL-u, a więc rozdawnictwo bez pokrycia i kontrola nad państwem i jego obywatelami. Do tego trochę frazeologii religijnej i kult O. Rydzyka. No i apetyt na ciepłe posadki.

  27. A swoją drogą to trochę dziwne, że Polska, Polacy nie odczuwają żadnego rodzaju dyskomfortu związanego z Panem Bogiem. Moi rodacy jako znani miłośnicy demokratycznych reguł , rożnego rodzaju lustracji, komisji śledczych słyszeli zapewne o takich liberalnych frazesach jak trójpodział władzy, ich wzajemna niezależność, czyli takie monteskiuszowskie bzdety. Nie, nie będę używał wielkich słów ,ale prawdopodobnie jakby co, to w ich obronie na pewno
    93,838449% (wynik najnowszych badań) mieszkańców pszennoburaczanej krainy bez żadnego wahania na barykady wskakuje.

    No a teraz o tym piasku między zębami.
    Bo nie zaprzeczy nikt ,że Pan B. to aż tak wielkim demokratą nie jest. Wiadomo stworzył. Ale to nie koniec.
    Zaraz jakieś ustawy, że to wolno ,tego nie wolno.Za to tylko paluszkiem pogrozi
    a za to piekielne ruszta itd. Niby dużo tego nie było, bo tyle co palców u obu rak, ale jednak.
    Ale jeżeli chodzi o rządy to dla mnie całkowite przegięcie. Bo
    nie dość, że nigdy nie został wybrany, to ani żadnego referendum, nie mówiąc o samorządowych wyborach. A rządzi naprawdę na całego. Nie będę daleko sięgał wstecz, ale wszyscy wiedzą że obrona Częstochowy (niby na spółkę z matką swojego chłopaka) przed Szwedami, cuda cudeńka w 1920 roku, czy słynny wysyp grzybów w parczewskich lasach w1796 roku. To wszystko wyłączna jego zasługa. To oczywiście między innymi, bo tych zasług i „ nie zasług” było więcej.
    No i to ostatnie.
    Ostateczny Sąd. Normalnie strach pomyśleć. Ja to już sobie zbierałem pieniądze na niezłego adwokata na tę ostatnią rozprawę, a to okazuje się, że ON będzie ” sądzić żywych i umarłych”. Toż to prawie…*

    *W tym miejscu proszę wpisać odpowiednie słowo.

  28. Gekko
    22 marca o godz. 22:13
    „Generalnie, jak się zdaje wielu, wiara i przynależność do korporacji religijnej KK, wyklucza odpowiedzialność za sprzeczne z nią postawy i czyny jednostkowe.”

    Raczej – jest inaczej. Nie ma poczucia odpowiedzialnosci za czyny i postawy sprzeczne z wiarą, ponieważ zachodzi proces odwrotny – uświęcenie wiarą racjonalizuje i uświęca czyny niegodne z zewnętrznego punktu widzenia i czyni je niemal osią i esencją wiary. Bycie katolikiem i bycie czynnym antysemitą przestają byc sprzeczne. Po prostu nie są sprzeczne w tej wierze. Wręcz staje się to postawą chwalebną, ponieważ wymaga tego sam Bóg, a jego wyznawca staje się pomocnikiem Boga, pozbywając się żydów. Zresztą sam św. Paweł w Piśmie tworzy taką linię wiary.
    Tak było także chocby z „chrzczeniem” pogan, wyprawami krzyżowymi, paleniem heretyków i czarownic, eksterminacją Indian, poniżaniem kobiet i tak – ze współpracą ręka w rękę (czasem nieco w II planie) z nazistami, faszystami Duce, Franco, współpracą z reżimami Pinocheta, podobnych w Ameryce łacinskiej , czy reżimem Videla w Argentynie – przeciw „masonom”, „komunistom”, „intelektualistom” .
    Nie ma niemal żadnych śladów tego, by było to uznawane przez katolikow za „sprzeczne z wiarą”. Owszem – inaczej to widzieli np. niektórzy jezuici angażujący się w teologię wyzwolenia, ale zostali stanowczo i szybko spacyfikowani przez naszego człowieka w Watykanie. Wykazał on właśnie, że nie ma tu nie tylko sprzeczności, ale jest swoiste iunctum , a właśnie jezuici pogubili się, zaparli wobec prawdziwej wiary i dlatego należy ich potraktowac surowo.
    w Polsce, ok. 70-73% badanych uważa, że powinna obowiązywac kara śmierci. Nie sprzeciwia się im to z V przykazaniem. A przecież ci katolicy nie słyseli nawet, poza jakimś skromnym promilem, że we badań biblijnych i kulturowo-antropologicznych Bóg w Piśmie w sprawie paradygmatu „nie zabijaj” adresował go tylko do Izraelitów, co brzmiałoby „nie zabijaj współplemieńca swego z Narodu [przeze Mnie] Wybranego. Co ma bardzo praktyczny sens, skoro to Izraelici mają wyrżnąc wszystkich innych dookoła, zgodnie z żądaniem Boga, który też potrafił osobiście mordowaniem nieżydów się zajmowac.

    23 marca o godz. 15:00

    „…normy zachowań wyznacza afiliacja ze zbiorowością, nawet, jeśli sprzeczna jest z normami zewnętrznymi.”
    Tak jest, wyżej odpowiedziałem. Nie ma problemy dla tych, co akceptują karę śmierci, a czołowy polski katolik, Ziobro Zbigniew czyni to swoim sztandarem, jednocześnie nie rzadziej niż co niedziela, pogryzając i przełykając – ku zbawieniu swemu – i na zdrowie moralne swoje i swojego narodu katolickiego, ciasteczko, w którym następuje tanssubstancjacja, co do której Ziobro ma najgłębszą pewnośc ,że jest ciałem Jezusa w jego ustach nadobnych.
    Tymczasem normy zewnętrzne w postaci prawa państwowego, nie pozwalają zabijac i nie dopuszczają kary śmierci. Ziobro Zbigniew, przez jakiś czas mogąc, starał się bardzo, by normy zewnętrzne zostały dopasowane do norm wewnętrznych wiary katolickiej. Nie udało mu się, lecz nie odczuwa przecież żadnego dyskomfortu z tytułu odmienności normy zewnętrznej. Ona dla niego nie ma znaczenia, ponieważ jest w pełni zafiliowany ze swoją zbiorowością katolicką.
    Zresztą takie normy państwowe zostały siłą przeprowadzone przez komunistów, masonów, żydów i ateistów. takie przecież jest powszechne tłumaczenie sobie tego przez „lud Boży.”

    Nie widac tu „sprzeczności z ortodoksją własnej doktryny”.
    Doktryna jest z jednej strony stanowcza, surowa i niezmienna, ale z drugiej ma w sobie coś z matczynej miękkości i zależnie od potrzeby i własnego interesu jej szafarzy, albo ochoczo przyjmuje do siebie i uświęca stawiając na ołtarzach, lub wypluwa, ale wyłącznie jako błędny produkt indywidualnego pobłądzenia pasterza, lub owieczki – i niemal wyłącznie wtedy, gdy pod dywanem się nie tyle nie mieści, ale gdy ten dywan ściągnie ktoś spoza kręgu uświęcenia, np media, lub rodziny ofiar – też zresztą niemal wyłącznie poprzez media, bo one same są wobec tego kręgu niczym.

    „Mnie ciekawi, na ile jesteśmy dojrzali, aby w tej rzeczywistości dostrzegać nie degenerację doktryny, ale jej immanentną konsekwencję…”
    Mnie też to ciekawi.
    Sądzę, że pojęcie dojrzałości nie jest tu specjalnie adekwatne. Osoby naprawdę wewnętrznie dojrzałe, o głębokich, humanistycznych i niezależnych osobowościach, czyli sięgające w najwyższe rejony ludzkiego rozwoju są – według mnie – niezwykle rzadko spotykane wśród wiernych jakiejkolwiek religii. Wynika to z samej zasady. Religie zawsze zamykają, zawsze zawierają gotowce i koniecznosci, co sprzeciwia się koniecznej swobodzie w budowaniu i odkrywaniu siebie.
    Wielokrotnie o tym mówiłem – nie jest katolikiem ten, co nie wierzy ściśle i konsekwentnie w transsubstancjację, dziewictwo Maryji, współistotnośc Bogu Jezusa, czy wniebowzięcie żywcem do Nieba Matki Jezusa, oraz inne dogmaty.

    Tak więc, jak wyżej wyjaśniałem, doktryna właściwie nigdy nie jest zdegenerowana – w rozumieniu jej twórców i aplikantów. Ona jest raz bardziej twarda – „ojcowska”, a jak trzeba bardziej elastyczna i przytulna – „matczyna.” Myślę, że chodzi raczej o tą „immanentną konsekwencję…”, tyle, że nie postrzeganą w całkiem świadomy, refleksyjny sposób. Wiara ma więcej z ekstazy, automatyzmy reakcji i zestawu oznajmień, niż ze swobodną refleksją…

    Hola Alu – aloha?
    Dla jasności – pozdrawiam 🙂

  29. Gekko,
    Pardon – tekst wyszedł ubogacony, a więc akuratny na jutrzejsze kazanie. W sobotę – carpe diem !

  30. No, to obaj trafiliśmy kumulację w tym ubogacaniu 😉
    W kwestii niedzieli, to zawsze miałem wrażenie, że gdyby mój proboszcz mógł przemówić po mszy ludzkim głosem, byłyby to treści, które Ty głosisz.
    Uwielbiam niedziele, bo nic tak nie ożywia intelektualnie, jak argumenty i retoryka z którą nie sposób się zgodzić.
    Jak widać, przyjemnie może być także w sobotę, gdy jest odwrotnie.
    To do jutra, Tanako – będę się wsłuchiwał w dwójnasób 🙂

  31. Oczywiście to, o kumulacji to było do @Tanaki…

  32. „Nowe przykazanie daję wam abyście się wzajemnie miłowali, tak jak ja was umiłowałem”

    Podstawa chrześcijaństwa !

  33. „Czy można kochać Boga, którego się nie widzi, jeśli nie kocha się ludzi, których się widzi?”
    „- Przyznajmy ze smutkiem, że wrednie jest w Polsce. Wredne są media i nie ma co ukrywać: wrednie jest też w Kościele – nie owijał w bawełnę podczas spotkania w Poznaniu o. Maciej Zięba, jeden z najbardziej rozpoznawalnych dominikanów w Polsce. ”

    Ta katolicka III RP jest od samego początku wroga katolickiemu społeczeństwu.
    Dlaczego ?

    To tragiczne, ze katolicka junta w Argentynie zamordowała 30 tysięcy katolików.
    Co do F1 to wystarczy poszukać na Internecie i wiadomo jak ten facet pomagał juncie. Zresztą na rozkaz Wojtyły, który pobłogosławił nie tylko szefa tej junty, ale również pozwolił na morderstwo abp. abp. Oscara Romero

  34. Demetria
    23 marca o godz. 14:28
    „Włos się jeży na głowie na widok tej „rozmodlonej” prawicy wychodzącej z kościoła, dzierżącej zapalone pochodnie i pełne nienawiści hasła”

    Wychodzi na to że @Demetria to lubująca się w pochodniach wariatka – kompletna ! Proszę wszystkich o przyklad np. amatorskie nagrania tych wychodzących z kościola, dzierżących zapalone pochodnie i wykrzykujących pelne nienawiści hasla !!!

  35. @murator – Proszę wszystkich o przyklad np. amatorskie nagrania tych wychodzących z kościola, dzierżących zapalone pochodnie i wykrzykujących pelne nienawiści hasla !!!

    Jest tego mnóstwo. Nie potrafisz znaleźć? Ale jednocześnie potrafisz po katolicku zwyzywać i usiłować obrazić rozmówców, co? Czego oni was tam uczą w tym kościele? Jeśli tego, co ty sobą reprezentujesz, to w najlepszym interesie Polaków było by natychmiast zabronić katolicyzmu na równi z faszyzmem.

  36. A co do papieża … Jak mawiała moja babcia: pożyjemy, zobaczymy.
    Jeśli prawdą jest, że kardynał Bergoglio ma swój smutny udział w rządach junty, to będzie musiał publicznie zmierzyć się z problemem.
    Jeśli chce być Franciszkiem, a nawet Św.Franciszkiem, to chodzenie na piechotę po Rzymie, to stanowczo za mało …
    Zaczął dobrze…. (nie dokończę za klasykiem :))

  37. Łapię się na tym, że się zastanawiam – pójść do kościłoła i poświęcić palmę, czy sobie darować?
    Byłby to w moim przypadku na pewno przejaw oportunizmu, ale tak właśnie coraz częściej wygląda nasze „uprawianie” katolicyzmu.
    Ochrzczeni w powiciu pobieramy kolejne sakramenty i dopełniamy rytuałów przynajmniej dwa razy w roku, na BN i Wielkanoc. W tzw. międzyczasie raczej się nie „ubogacamy”.
    Wyznam szczerze, że z praktykowania na serio skutecznie wyleczył mnie kk po 1989 roku. Nie od razu. Z upływem lat, im bardziej się panoszył, im więcej w nim było Rydzyka, Głódzia, Ryczana, Dydycza i innych, tym bardziej mnie odpychał.
    Nieszczęsny kontordat, którego skutki boleśnie odczuwamy, absurdalność szkolnej, a nawet już przedszkolnej katechezy, wiernopoddańcze wobec Watykanu i rzekomo prześladowanych w Polsce katolików gesty polityków (kuriozalna uchwała senatu) napędzają przyrost nie tyle ateistów, co ludzi obojętnych religijnie. Ludzi, którzy dla świętego spokoju JESZCZE posyłają dzieci na religię czy np. biorą śluby kościelne, bo to taka piękna uroczystość.
    Jeśli coś jest w Polsce „wojującego”, to nie ateizm, feminizm itp., ale właśnie coraz bardziej obskurancki „katolicyzm”.
    Tacy katolicy, jak red. Terlikowski, lud smoleński, czy emanacja blogowa tego zjawiska – murator odwalają kawał dobrej roboty w stopniowym, ale nieubłaganym wyludnianiu się kościołow.

  38. camel
    24 marca o godz. 1:59
    „Jest tego mnóstwo.”

    Nadal czekam na „mnóstwo” przykladów od zastraszonych pochodniami ! 😉 Wasze wypowiedzi to kupa śmiechu – ale kupa.

    PS.
    Czy to jest może ktoś widzial tam pochodnie ??!
    http://www.youtube.com/watch?v=grTKPzpcxE8

  39. @ mag,
    Jakże rozumiem Twoje dylemata!
    Ja jednak polecam uczestnictwo we wspólnocie.
    Nie tylko ja polecam – media również, o – tak:

    „Franciszek zacytował swoją babcię
    i umówił się z młodymi w Rio”
    (za tvn24 – dziś, w niedzielę p.)

    Smaczne i ubogacające.
    Nic bowiem tak dobrze nie symbolizuje ryby, jak jej głowa.
    Ciekawe czy po tej mszy, będziesz bliższa bycia cytowaną czy umówioną?
    Łaska szacunku czy cud odmłodzenia – nieważne, Głowa daje Ci dwa w jednym.
    Powinszowania i ukłony 🙂

  40. Gekko
    Tak czy owak, z tą palmą jednak nie poszłam.
    Odkłaniam się pięknie

  41. @ mag
    24 marca o godz. 14:07
    – – –
    Nie dostąpisz więc prawd głoszonych przez babcie z Rio 🙁
    Nb. nie wiem czemu, przypomina mi się peruwiański „Pantaleon i wizytantki”.
    Może ze względu na przegraną konfrontację służbistej skromności z tropikalnym wyuzdaniem?
    Genius loci quod Roma locuta?

  42. Bardzo mi sie podoba, jak ladnie tu piszecie, ze czlonkowie wspolnoty sa zwolnieni od myslenia i rozgrzeszeni. I starczy. O tym wiedza ci, ktorzy religia (jakakolwiek) paraja sie zawodowo. Nie znamy kulis calej sprawy. Nie watpie jednak, ze Watykan mial juz projekt nowego PR, potrzeba bylo tylko wymiany na stanowisku naczelnego. Ale jak juz skonczy sie karnawal w mediach, papiez umyje te czy inne nogi, obejrzy publicznie ( nie watpie) mecz w Argentynie, a moze i w Brazylii to co bedzie z rozwiazywaniem fundamentalnych problemow?
    Nigdy nie mialam problemow z odejsciem od kosciola, co uczynilam bez jakiejkolwiek ostentacji jako nastolatka, chociaz do konca zycia moich rodzicow przyjezdzajc na swieta na prosbe Matki szlam z innymi do Dominikanow. Natomiast mialam problem z byciem w tej spolnocie, bo wszystko bralam doslownie i powaznie, chociazby to cialo i krew, poczecie przez panienke, czy jablko i inne. Wiem, ze mam jedno zycie tu na ziemi. Nalezy je jakos przezyc, tez ku swojemu zadowoleniu, nie szkodzac innym, a moze nawet troche byc przyjaznym i pomocnym.
    Mag, co glownie powodowalo twoje wahania, czy isc z palma, czy tez nie?
    Ja natomiast bez wahania pojde z wnukami i ich koszyczkami poswiecic, bo o to prosila mnie synowa (katoliczka zasadnicza), gdyz w tym dniu obydwoje z mezem pracuja. Wie, ze jestem calkowicie poza, ale tez wie, ze moze mnie o to poprosic. Mam walczyc o pryncypia w takiej drobniutenkiej sprawie? Bez zartow.

  43. To dla tych, którzy nie kochają bliźnich, najwyżej ich używają, ale palcem wciąż pokazują katolików, że powinni ich kochać….
    Dla nabrania rozumu, ku nauce, zacytuję p. Ziemkiewicza :
    „Polacy dali sobie wmówić, że w dzisiejszych czasach nikt w nic nie wierzy, wszyscy kierują się tylko „pragmatyzmem”, i nikt nie dostrzega innych perspektyw niż finansowe i osobiste. To bardzo na rękę ludziom, którzy oddali się służbie lewicowej ideologii, i którzy wciąż mają przed sobą ten sam cel, jaki starali się realizować jakobini, bolszewicy, naziści i inni ich duchowi przodkowie: „ruszyć z posad bryłę świata”, rozpieprzyć istniejący porządek. Zniszczyć jego hierarchie, wartości, tradycje, po prostu – całą naszą cywilizację. Bo dzięki temu ma powstać „nowy wspaniały świat”, jakiś raj na ziemi.
    Doświadczenie historyczne uczy, że raj oczywiście nie powstaje, ale niszczenie, tak jak w przywołanych przypadkach, i równanie gruntu pod różne zbrodnicze reżimy, zawsze wychodzi lewicy świetnie. Zachodnioeuropejska rewolucja też nie skończy się żadnym gejowsko-lesbijskim rajem, tylko prawem koranicznym, kamienowaniem za cudzołóstwo i legalizacją zabójstw w obronie honoru, ale to oczywiście do zakutych głów bezrozumnych wyznawców „postępu” za wszelką cenę nie dociera.
    „Cel jest niczym, ruch jest wszystkim”. Ludzie fanatycznie oddani przesuwaniu granic i niszczeniu mają z tego wielką radochę, a jeszcze poczucie, że są bojownikami o jakąś nie wiedzieć jak szlachetną sprawę, i to im wystarcza. Jak to mówią Amerykanie: nie ma nic przyjemniejszego niż jazda do Piekła. Problem w tym, że, jak każda jazda, musi się ona prędzej czy później skończyć osiągnięciem stacji docelowej”.

  44. zyta 2003
    Dokładnie robię to samo co Ty, dopóki wnuki np. chcą iść ze „święconką”. Akurat na okoliczność palmy nie miałam ich pod ręką, więc olałam.
    Jak się domyślasz, nikogo nie chcę „odwracać”, ale i nie lubię, gdy ktoś mnie „nawraca”.

  45. Gekko
    Coś chyba jest na rzeczy a propos babci z Rio.
    W ogóle ta całą kultura latynoska z jej specyficznym katolicyzmem nie odbiega zbytnio od swoich mateczników (Rzymu, Madrytu czy Lizbony).
    Nie widziałam ani filmu „Pantaleon…” ani nie czytałam ksiązki. Jeśli już mowa o nobliście, to czytałam na pewno „Rozmowę w katedrze” i „Święto kozła”.

  46. Panie Makowski – Czy cytatami z Biblii może posługiwać się demon przez ludzi do osiągania swoich przewrotnych celów ???

  47. @ mag
    24 marca o godz. 16:37
    – – –
    Babcia z Rio to już chyba raczej licentia poetica mediów, aby uatrakcyjnić relacje z nalewania pustego w próżne. Albo ubogiego w złocone.
    Film „Pantaleon…” wyłącznie dla amatorów; książka IMHO o niebo lepsza (trudno się dziwić, mistrzostwo).
    Ale i tak kudy do „Rozmowy…” – dla mnie Sevres sur Paris. 😉
    W kwestii nawracania, to ochronę przed odpowiedzialnością za kierunek, zapewnia jedynie dryf. W tłumie. Będący istotą dogmatycznego celu wspólnot wyznaniowych.
    Z prądem może więc smakować nie tylko herbata, ale i relacje.
    Byle nie przesadzić, bo można zadreptać przypadkiem na jakiś parteitag, co już bywało.
    Miłych doznań w zbiorowości życzę 😉

  48. Gekko
    Otóż to. Dryf nasz codzienny, raczej nieunikniony.
    Chyba, że pojedziemy gdzieś do Tybetu (kasa! kasa!), albo udamy się na jakieś tzw. odludzie, które coraz trudniej znaleźć.
    Czy widziałeś film „Wielka cisza” o życiu codziennym zakonników w klasztorze kartuzów (wspólcześnie)? Jego reżyser, Philip Groning, czekał 19 lat na uzyskanie pozwolenia, by przekroczyć klasztorną furtę.
    Wyszłam z kina prosto w śródmiejską ulicę Warszawy kompletnie zamroczona, pólprzytomna, jak bym się najarała. Zresztą to głupie porównanie, bo nigdy nie paliłam nawet niewinnej trawki. Ale wyobrażam sobie, że to może być takie uczucie.

  49. @ mag
    24 marca o godz. 18:51
    – – –
    To dość paradne, że wolność od społecznego i wyznaniowego oportunizmu niektórym się kojarzy jedynie z … klasztorem 😉
    Zapewniam Cię, Mag, że można chodzić po ulicy (a nie jedynie krużgankach) i oddychać świeżym powietrzem częściej, idąc naprzeciw ożywczym prądom, niż z wyziewami tłumu.
    Oczywiście, każdy dokonuje własnych wyborów i atmosfery, wedle swego sumienia i na miarę możliwości – co szanuję.
    Ale po prawdzie, wybór mamy zawsze; nie zawsze starcza bogactwa by za niego zapłacić.
    Stąd kościół ubogich mi się źle kojarzy.
    Film niestety nie widziałem, ale zupełnie polegam na Twoich rekomendacjach (może z wyjątkiem szczawiu i kotów – wolę rukolę i psy 🙂 i postaram się do niego dotrzeć.
    Fascynują mnie osobowości ulegające wierze w powierzanie odpowiedzialności za siebie – innym.
    Z rewerencjami zasyłam.

  50. mag
    Z Księgi Uranti
    „Lecz gdy religia zostaje zinstytucjonalizowana jej siła czynienia dobra jest uszczuplona podczas gdy możliwości czynienia zła znacznie pomnożone. Niebezpieczeństwa religii sformalizowanej są następujące: utrwalenie wierzeń i krystalizacja opinii; akumulacja nabytych praw wraz ze wzrostem zeświecczenia; tendencja do standaryzacji i skostnienia prawdy; odwracanie religii od służby Bogu do służby Kościołowi; inklinacja przywódców do stawania się administratorami zamiast duszpasterzami; tendencja do formowania sekt i konkurencyjnych rozłamów; ustanowienie despotycznej władzy kościelnej; stwarzanie arystokratycznej postawy „ludzi wybranych”; popieranie fałszywych i przesadzonych idei świętości; rutyniarstwo religii i petryfikacja nabożeństwa; tendencja do czczenia przeszłości przy ignorowaniu wymagań współczesnych; zaniedbanie czynienia aktualnych interpretacji religii; uwikłanie się w funkcje instytucji świeckich. Tworzy ona zło polegające na dyskryminacyjnych kastach religijnych; staje się nietolerancyjnym sędzią ortodoksji; zawodzi w podtrzymywaniu zainteresowań przedsiębiorczej młodzieży i stopniowo traci zbawcze posłanie świętej prawdy wiecznego zbawienia. Religia formalna ogranicza ludzi w ich osobistych inicjatywach duchowych, zamiast uwolnić ich do podniosłej służby budowniczych królestwa.”
    Jak bez emocji przyjrzeć się temu co dzieje się z kościołem w Polsce i jak działają decydujący o nim jego przywódcy to widać jak celny jest ten zapis który przytoczyłem. Obecnie mamy coraz lepiej wykształcone społeczeństwo , coraz łatwiejszy sposób dotarcia do informacji i faktów i odwróciła się ta od wieków znana zasada, że ksiądz to ktoś lepiej wykształcony, górujący wiedzą nad większością ludzi. Obecnie większość księży pokazuje, że ich poziom intelektualny spada w stosunku do średniej społeczeństwa. Teraz łatwo sprawdzić, czy ksiądz nie mija się z prawdą i czy nie mija się z zasadami religii którą z założenia ma wyjaśniać. Księża przez swą głupotę i dążeniami za wygodą doczesnego życia weszli na drogę jedynie dbałości o instytucje, bo ocenili, że jej bogactwo to ich bogactwo. Aby się jeszcze szybciej wzbogacać weszli w politykę państwową i chcieli ją wykorzystać dla własnej korzyści. Nie przyszło im do głowy, że wchodząc w politykę państwową trzeba odejść od głoszonych przez siebie zasad religijnych i jak się postawi na polityków którzy przegrywają trzeba wiedzieć, że przegrywa się razem z nimi. Obecnie PiS na który postawili już przegrał i nic dziwnego, że razem z nim przegrał kościół. Na dokładkę przez pazerność i głupotę postawili na najbardziej zakłamanych polityków w historii Polski. Jak widać nie tylko młodzi widzą jak kościół rozszedł się ze swym posłannictwem i rozchodzenie się drogi z kościołem instytucjonalnym jest obecnie nieuchronne. Nie znaczy to że wielu ludzi przestanie wierzyć w Boga. Wielu dalej wierzyć będzie , ale zniknie ich wiara w kościół i księży, a to jest równoznaczne z katastrofą kościoła instytucjonalnego w Polsce.

  51. @Gekko

    ” Fascynują mnie osobowości ulegające wierze w powierzanie odpowiedzialności za siebie – innym.”

    Oczywiście Gekko nie zawodzi.
    Jak zwykle zwarty i gotowy do boju o szczytne wartości i idee.

    Wypisz ,wymaluj Sławomirski. Tylko tamtego priorytety są bardziej spersonifikowane.

  52. @mag
    poświęcona palma za świętym obrazem lub piorunochron i ubezpieczenie.
    Wybór należy do Ciebie.

    @Emi
    Mk 8 (27-33)
    „…trzeba, aby Syn Człowieczy doznał wielu cierpień, aby zniósł odrzucenie ze strony starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie, aby przyjął śmierć i aby trzeciego dnia zmartwychwstał. A te słowa wypowiadał całkiem otwarcie. Piotr wziąwszy Go na bok, zaczął Go upominać. On odwrócił się i popatrzywszy na uczniów, skarcił Piotra mówiąc: „Odejdź ode mnie, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku”.
    Demon ma wprawę od dwóch tysiącleci. Nie lekceważ tego 😎

  53. maciek.g
    Nic dodać, nic ująć.
    I co papież pomoże, zakładając, że ma jak najlepsze intencje?
    Dał właśnie głos kolejny hierarcha – Gulbinowicz dla odmiany. To już nie jest nawet kompletne oderwanie się od rzeczywistości, ale zwykła hucpa.

  54. @ Aaron Sprężyner
    25 marca o godz. 9:47
    – – –
    Rzeczywiście, moja fascynacja jest przedmiotowa (i zawodowa) , a nie podmiotowa.
    Interesuje mnie mechanizm osobowości jako taki, a nie ktokolwiek personalnie, będący jej właścicielem.
    Jeśli odczytujesz moją wypowiedź jako skierowaną ku komukolwiek, to korzystam z okazji aby zaprzeczyć.
    No chyba, że takie rzeczowe podejście nie mieści Ci się w światopoglądzie… 😉
    Czuj Duch, Aaronie!

  55. Tobermory
    Można zastosować trzy w jednym. Zgodnie z ludową przezornością –
    strzeżonego Pan Bóg strzeże.

  56. @Gekko
    23 marca o godz. 15:00

    Napisałem jednak wcześniej, jakim aksjologicznym narzędziem zarządzania zbiorowością może stać się instytucja wyznaniowa.

    Mimo chwilami ciekawych spostrzeżeń odnoszę wrażenie, że w tym przypadku Gekko został nieco w blokach startowych.

    Zastosowanie czasu przyszłego „może stać się” w przypadku instytucji wyznaniowych jest zbyt hurra optymistycznym stanowiskiem.
    Od kiedy Marks stwierdził, że Pan B. ma do czynienia z opium w hurtowych ilościach i może mu ten proceder zaszkodzić, a Nietzsche osobiście nekrologi rozwieszał na murach informujące Jego śmierci mówienie o Kościele (szczególnie tym euroatlantyckiej przestrzeni)jako o rządcy dusz jest raczej mało strawne.

    Nie wiem być może dlatego,ze ze wsi jestem ,ale u nas to tylko kasa rządzi. A dokładnie ten, który kasę posiada. On kupi sobie nową furę, już zaraz sołtys robi zebranie i pół wsi nowe beemki kupuje.
    Wyjechał na fantastyczną wycieczkę do Egiptu już Ci spod lasu ( a jakże ) za nim.
    Wziął sobie jakąś łachudrę z miasta (cały czas ten sam biznesmen) Zona sołtysa w odstawkę poszła.
    Można jeszcze tak w nieskończoność,ale wszystko sprowadza się do jednego.Trendy, dyskurs kształtuje władza , a władza to ci co mają kasę.

    Bo jak mają kasę to mają zdrowie (oni i ich dzieci),mają wykształcenie( oni i ich dzieci),mają prestiż (oni i ich dzieci ),mają znajomości (oni i ich dzieci).

    A jak mają to wszystko i wiele innych rzeczy to mogą ustalać kodeksy, paragrafy, projektować żurnale mód, głosić bajki o „niezbywalnych prawach jednostki” i wolnościowe komunały.

    I mogą nawet założyć Kościół.
    Gdzie Bozią będzie zupełnie przypadkowo „kasa”. A jak mają tej Bozi dużo to chyba pójdą do nieba.

    I w tym przypadku użycie czasu przyszłego jest raczej mało prorocze,bo ten fakt ma już miejsce od …

    Datę niech ustalają teologowie – ekonomiści.

  57. @ Aaron Sprężyner
    25 marca o godz. 11:56
    – – –
    Nie czuję się kompetentny stawania w blokach startowych o wyścig do wiejskiej mentalności, jaką z własnego nadania obrazujesz w poście.
    Wolę inne kierunki; zgoda, pod pewnym rustykalnym kątem niemożliwe do zdystansowania się 😉

  58. Religianctwo polega na tym, że się Boga kocha, wielbi, czci,, składa pokłony, włóczy procesje i pielgrzymki i inne się uprawia szamańskie podrygi..
    Moim zdaniem, Boga należy przede wszystkim szanować.

  59. @murator:
    > Nadal czekam na „mnóstwo” przykladów od zastraszonych pochodniami !

    Ja rozumiem, że brak linku do filmiku, na którym wścielki katolicy wychodzą z kościoła „z pochodniami” w jakiś sposób wymazuje wszystkie nienawistne wypowiedzi, transparenty i teksty, którymi nas katolicy raczą? Bo ci z pochodniami, siejący nienawiść, nie wyszli akurat z kościoła a ci co wyszli, nie mieli pochodni. I to ma być jakiś argument? Żyjesz w kraju, w którym nienawiść do innych rozlewa się z ambon jak kraj długi i szeroki, płynie z falami radyja i z ust „wierzących” i znajdujesz w sobie siłę, aby stwierdzać w oczy, że to wszystko nie istnieje? Ja się nie dziwię, w końcu katolicyzm polega na stwierdzeniu, że gdzieś tam, „w niebie” siedzi jakiś pan z brodą i wymaga od was tych wszystkich dziwnych zachowań (czy także tej nienawiści? 🙂 więc rzeczywistość nie ma do katolika dostępu.

  60. @Gekko

    Istotnie ,dosyć peryferyjna konkurencja lekkoatletyczna, bo tak po
    prawdzie wieś zabita dechami , wieś zwana wsią i globalna wioska
    to raczej tylko przypadkowa zbieżność semantyczna
    A poza tym rożne obyczaje , różne priorytety, różne zasady,różne menu, różne napoje wyskokowe , ale i orzeźwiające.

    Kolorowy świat.

  61. Przecież polska „prawica” jest na wskroś lewacka. Czysty populizm oparty na rozdawnictwie publicznych pieniędzy.

  62. camel
    25 marca o godz. 23:55
    ….katolicyzm polega na stwierdzeniu, że gdzieś tam, „w niebie” siedzi jakiś pan z brodą i wymaga od was tych wszystkich dziwnych zachowań (czy także tej nienawiści? więc rzeczywistość nie ma do katolika dostępu.

    Nie, nie na tym polega „katolicyzm”. Nie powinieneś (?) pisać w ten sposób. To jest właśnie krytykowany przez Ciebie, i słusznie, styl tak zwanych prawdziwych katolików.
    Po pierwsze „nasz” pszennoburaczany katolicyzm jest katolicyzmem rzymskim. Słowo „katolicki” oznacza powszechny i zostało zawłaszczone przez Watykańczyków i ich akolitów. Tymczasem mają do nie prawo wszyscy chrześcijanie. Można wierzyć lub nie wierzyć w Boga w Jezusa. Jedno należy przyjąć do wiadomości. Chrześcijańtwo
    stanowiło kolejny, wyższy etap w rozwoju moralnym. Po Kodeksie Hammurabiego, który w swoim czasie też był postępowy, z jego „oko za oko”, chrzescijaństwo proponowało „miłosierdzie przed sprawiedliwością”. I to właśnie przyniosło chrześcijaństwu tak ogromną popularność. Na tyle dużą, że Konstantyn Wielki nadał mu rangę religii państwoej. Była to zdrada wobec Nazarejczyka: „królestwo moje nie jest z tego świata”. A dalej już było z górki. Władza, kasa, itd..
    To co prezentuje w wiadome radio, to karykatura katolicyzmu. Pisał o tym w Tygodniku Powszechnym o.Ludwik Wiśniewski. Oczywiście było to pisanie na Berdyczów. Co nie znaczy, że należy wszystkich katolików wrzucać do jednego, radiomaryjnego worka.

  63. Matylda
    26 marca o godz. 9:41

    Matyldo, nie całkiem rozumiem, dlaczego nie podobają Ci się cytowane słowa camela?
    Chodzi Ci o tego dziadka na chmurce, wymagającego dziwnych rzeczy, czy o słaby kontakt katolika z rzeczywistością?
    I jedno i drugie i trzecie jest trafną obserwacją katolicyzmu.

    A może chodzi Ci o formę wypowiedzi? Też nie widzę tu problemu, choc słowa te są wobec katolików krytyczne.

    Wyście poza wyobrażenie Boga jako postaci antropomorficznej jest niezwykle trudne i niemal nie do wykonania. Może jakaś śladowa ilośc katolików jest w stanie się zagłęb w jakieś zaawansowane dumania o istocie postaci Boga. Twierdzę, że każdy kto uważa, że jest to proste i dostepne większości ludzi mija się z prawdą.
    Zjawisko pt. Rydzyk &Co. jest powszechne i stanowi ważną częśc katolicyzmu absolutnie ważnego, prawdziwego i dającego świadectwo, czym jest ta wiara. Oni uważają się wręcz za jądro katolicyzmu, co więcej, są szanowani i popierani przez jeszcze wyższe katolickie figury, włącznie z papieżami.
    Mówienie więc, że są „jeszcze inni katolicy” niewiele zmienia.
    Ci „inni” katolicy może w ogóle nie są katolikami, bo nie spełniają określonych kryteriów konstytutywnych dla katolika. A jeśli są – t w żadnym stopniu nie dezawuują Rydzyka &Co.

  64. @ Gekko, 22 marca o godz. 22:13:
    Ja w tym widzę pewną normę — czujemy przynależność do grupy, identyfikujemy się z nią. Pozostaje wtedy problem, co robić, gdy w grupie coś jest nie tak. Normalną reakcją jest odmowa uznania problemu.
    W pluralistycznym społeczeństwie, przy wolności słowa, jesteśmy jednak w tym ograniczeni. Jesteśmy zwykle zmuszeni, by uznać zarzuty pod adresem własnej partii, własnego narodu, własnej strony sceny politycznej, regionu, zawodu, klasy społecznej, itd. Piszę „zwykle”, bo wszyscy znamy fanatyków popierających ślepo partie polityczne, znamy zaślepionych nacjonalistów, wiemy też jak ciężko przechodzi przez gardło (czy klawiaturę) przyznanie słuszności przeciwnikom w krytykowaniu „swoich”. Ale to mniejszość, bo większość musi sobie radzić z różnorodnością wokół nich. Z trudem więc, ale przyznają, co się sprawiedliwie innym należy.
    Problem Kościoła, jak dla mnie, polega na tym, że jest on dostatecznie potężny, by móc zamknąć się, wraz z wiernymi, w światku lojalnych mediów. Uznawać każdą krytykę za wrogi atak.
    To mamy w przypadku pedofilii. Problemem było nie tyle to, że występowała ona wśród duchownych, bo to ryzyko wynikające z tego, że duchowni są ludźmi mającymi kontakty z dziećmi. Ale że możliwa była ucieczka w święty spokój, poprzez zatuszowanie sprawy. I w Polsce nadal jest możliwa. I nawet nie próbują takiego problemu drążyć media katolickie!
    Z intrygami w kurii rzymskiej jest podobnie.
    To samo dotyczy wyraźnego rozchodzenia się Kościoła i nauki, choćby w sprawie in vitro, z kabaretowym zabiegami wokół lansowania naprotechnologii, czy egzorcystów…. Jest to możliwe, bo brakuje otwarcia się na krytykę z zewnątrz i umiejętności krytyki wewnątrz — czy wyobrażalne jest dla nas, dzisiaj, że w prasie katolickiej, powiedzmy w Gościu Niedzielnym, ukazuje się krytyczny artykuł, że naprotechnologia nie leczy bezpłodności i nie może zastąpić in vitro? Albo, że egzorcyści nie mają odpowiedniego przygotowania z zakresu psychiatrii?

  65. @ PAK
    26 marca o godz. 13:35

    To Ci się chyba napisało z rozpędu:
    „To samo dotyczy wyraźnego rozchodzenia się Kościoła i nauki, choćby w sprawie in vitro…”

    Jakie rozejście, skoro nie było nigdy żadnego „zejścia” ?

  66. @Tanaka:
    Zejścia, w tym znaczeniu, że Kościół był kiedykolwiek naukowy w sensie współczesnej nauki — owszem, nie było.
    Ale, żeby nauce przeczył, nie dając miejsca na NOMA? Kościół twierdził, że da się pogodzić wiarę i rozum, ma co do tego tyle przynajmniej racji, że spór nie jest koniecznością logiczną. I wielu kwestia to historycznie wykazywał. To że jest inaczej i są sfery konfliktu Kościoła i naukowej wiedzy o świecie, to kwestia ludzkich wyborów i służalczości jego sług.

  67. Tanaka
    Wydaje mnie się, że mylisz katolików z krzykliwą mniejszością, która lgnie do autorytetów takich jak przykładowy Rydzyk. Właśnie takich „katolików ” wykorzystują politycy do swych gierek (Rydzyk to tez polityk). W związku z udzielaniem się politycznie takich „katolików” mamy takie wpisy jak camela lub twój. W Polsce statystyka pokazuje że mamy zdecydowana przewagę katolików w społeczeństwie i to zupełnie nie przekłada się na poparcia polityczne dla partii określających siebie jako katolickie. Przykładowo takie LPR cienko przędło. PiS uzyskał swą wygraną nie tylko wsparciem kościoła , ale przede wszystkim gra na uczuciach patriotycznych i straszeniu liberalizmem i wszystkim czym udało im się ludzi straszyć. Obecnie mimo nie wycofania się kościoła ze wsparcia (choć entuzjazm w tej mierze u części popierającego kleru gaśnie) poparcie oscyluje poniżej granicy 25% i to głównie z powodu mediów które w znacznej większości jak mogą starają się zdyskredytować Tuska i jego rządy (ciągle słyszymy wieszczenie katastrofy i jakoś ciągle – na szczęście ona nie nadchodzi). Te procenty dotyczą jedynie ludzi czynnie interesujących się polityka , a jak wiadomo nie jest to większość narodu (widać to choćby po frekwencji wyborczej, a ona zawyża tę liczbę interesujących się polityką)

  68. PAK
    27 marca o godz. 9:45

    Kościół sobie stworzył NOMA, by jakoś uciec od sporu z nauką. A spor był i jest realny, skorą są fakty i rozbieżne stanowiska. Nawet NOMA niespecjalnie pomaga KK zmierzyc się z wieloma faktami i wyjśc z tego tzw. „obronną ręką”.
    Nie tyle „służalczośc slug” ma tu coś do rzeczy, ale nauka KK i jego stanowisko w wielu zasadniczych sprawach.
    „Służalczośc” była historycznie powodem wielu konfliktów wewnątrz „łona” i schizm, a dziś jest przedmiotem krytyki i rezygnacji z całej tej zabawy w KK.

    maciek.g
    27 marca o godz. 10:32

    zgadzam się w różnych podniesionych elementach, ale nie bardzo widzę jako to ma związek z tym co mówiłem wyżej. Rydzyk & Co jest Kościołem katolickim bez wątpliwości, nie ma to istotnego związku z glosowaniami politycznymi, a samym katolicyzmem w pierwszym rzędzie.

  69. PLAUTILLA
    napisała:
    To dla tych, którzy nie kochają bliźnich, najwyżej ich używają, ale palcem wciąż pokazują katolików, że powinni ich kochać….
    Dla nabrania rozumu, ku nauce, zacytuję p. Ziemkiewicza :
    „Polacy dali sobie wmówić, że w dzisiejszych czasach nikt w nic nie wierzy, wszyscy kierują się tylko „pragmatyzmem”, i nikt nie dostrzega innych perspektyw niż finansowe i osobiste. To bardzo na rękę ludziom, którzy oddali się służbie lewicowej ideologii, i którzy wciąż mają przed sobą ten sam cel, jaki starali się realizować jakobini, bolszewicy, naziści i inni ich duchowi przodkowie: „ruszyć z posad bryłę świata”, rozpieprzyć istniejący porządek. Zniszczyć jego hierarchie, wartości, tradycje, po prostu – całą naszą cywilizację. Bo dzięki temu ma powstać „nowy wspaniały świat”, jakiś raj na ziemi.
    Doświadczenie historyczne uczy, że raj oczywiście nie powstaje, ale niszczenie, tak jak w przywołanych przypadkach, i równanie gruntu pod różne zbrodnicze reżimy, zawsze wychodzi lewicy świetnie. Zachodnioeuropejska rewolucja też nie skończy się żadnym gejowsko-lesbijskim rajem, tylko prawem koranicznym, kamienowaniem za cudzołóstwo i legalizacją zabójstw w obronie honoru, ale to oczywiście do zakutych głów bezrozumnych wyznawców „postępu” za wszelką cenę nie dociera.
    „Cel jest niczym, ruch jest wszystkim”. Ludzie fanatycznie oddani przesuwaniu granic i niszczeniu mają z tego wielką radochę, a jeszcze poczucie, że są bojownikami o jakąś nie wiedzieć jak szlachetną sprawę, i to im wystarcza. Jak to mówią Amerykanie: nie ma nic przyjemniejszego niż jazda do Piekła. Problem w tym, że, jak każda jazda, musi się ona prędzej czy później skończyć osiągnięciem stacji docelowej”.

    dawno nie czytałem takich bzdur

    myślę że sam fakt że Plautilla jeżeli jest kobietą pisze i zakładam że skonczyła uczelnię jest dorobiem rewolucji obyczajowych

    a czym była działalność Jezusa jak nie wywróceniem porządku dotychczas panującego?
    to że podobnie jak w KK władza wypacza cel i środki to nie znaczy że idea ucieczki od ucjisku elity panujacej i mordującej własne owieczki jest czymś godnym potępienia

    a co do rolnika Ziemkiewicza to czym innym jak nie pragmatyzmem a nie uczciwością katolicka kieruje się ten hipokryta płacąc KRUS ? ma pani niezły tupet, i baaaaardzo selektywny sposób dobierania argumentów do gotowej tezy, i mysle że nie jest to efektem samodzielnej decyzji tylko prania mózgu, naprawdę współczuję

  70. Polska prawica kocha tylko siebie a Boga ma tylko na ustach:-(

  71. A jak „miłuje”
    blizniego chrześcijanin /co więcej: KATOLIK/ o nazwisku Donald Franciszek TUSK, z którego wzroku i gęby wściekłość wyziewa?

  72. Wiosny w przyrodzie, w życiu rodzinnym, w pracy, na końcie bankowym i gdzie tam jeszcze komu zimno 🙂
    A nade wszystko pokoju w sercu 🙂

  73. @ PAK, 26 marca o godz. 13:35
    „…Ja w tym widzę pewną normę — czujemy przynależność do grupy, identyfikujemy się z nią. Pozostaje wtedy problem, co robić, gdy w grupie coś jest nie tak. Normalną reakcją jest odmowa uznania problemu…”

    No, niezupełnie IMHO (mam na myśli ten konkretny cytat).
    To zależy, na jakich normach opiera się istnienie grupy.
    Oraz, jaka jest relacja norm spajających grupę z normami świata zewnętrznego.
    Wcale te normy nie muszą być wzajemnie sprzeczne; w zdrowych grupach, tworzonych dla zdrowych celów i wokół pożytecznych interesów, elementem normy jest samooczyszczenie.
    Ale, jeśli grupa ma być sekciarskim narzędziem socjomanipulacji dla zawłaszczenia władzy totalnej, posługuje się normami budowanymi na fałszywej sprzeczności interesów z otoczeniem (stanowiącymi spoiwo ideolo) i zaprzeczeniu punktów wspólnych.
    Co pozwala na instrumentalizację konfliktu obrońców rzekomo oblężonej twierdzy z wrogim otoczeniem, skutkującą także paranoiczną logiką błędu, jako wykluczającej zdrady.
    Ta toksyczna socjotechnika opiera się również na wykorzystaniu, skądinąd naturalnych, indywidualnych odruchów psychologicznych.
    Podsumowując, co jest normalne wynika z przyjętych norm i ich zdrowych lub patologicznych relacji z konstrukcją psychiczną i społeczną istoty ludzkiej.
    W tym sensie nienormalny jest zarówno tzw. ‚ateizm’ (jako odmowa wyrzeczenia się świadomej i dojrzałej samorealizacji), jak i ‚odszczepieństwo’ (jako odmowa uznania wyłączności na stosowanie opisanej manipulacji dla jednej tylko grupy).
    Ja uznałbym, jako powszechną normę cywilizacyjną, prawo wszystkich do tworzenia dowolnych grup normatywnych, pod warunkiem uznawania symetrycznych praw innych, przy wykluczeniu normowania praw danej grupy do zawłaszczania obszaru praw innych.

    Przyznam chętnie, że w tym i innych swoich wpisach, w ciekawy i inspirujący sposób piszesz o tym, o czym warto dyskutować – za co Ci dziękuję (i liczę na kolejne okazje rozmowy).
    Pozdrawiam.

  74. Emi
    24 marca o godz. 17:19
    Panie Makowski – Czy cytatami z Biblii może posługiwać się demon przez ludzi do osiągania swoich przewrotnych celów ??? Tak Emi posługuje się demon cytatami z Bibli. Dobrze przedstawione jest to w kuszeniu Jezusa, który mówi: „Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, napisano bowiem: Aniołom swoim przykażę o tobie,abyś nie zranił o kamień nogi swojej” Mat.4,6. słowa te zostały wzięte z Psalmu 91,11.12. Jak również: ” Znowu wziął go diabeł na bardzo wysoką górę i pokazał mu wszystkie królestwa świata oraz chwałę ich. I rzekł mu: To wszystko dam ci, jeśli upadniesz i złożysz mi pokłon. Wtedy rzekł mu Jezus: Idz precz szatanie” Mat.4,8; w przeciwieństwie do dzisiejszego Kościoła, który to wszystko otrzymał za upadek wiary i oddanie pokłonu diabłu. Dlatego jest w nich taki bunt by im tego nie odebrano (chwały, poklasków i majątków oraz służby mamonie)