Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

14.03.2013
czwartek

Ani kontynuacja, ani zerwanie

14 marca 2013, czwartek,

Czy pontyfikat papieża Franciszka będzie kontynuacją linii Jana Pawła II i Benedykta XVI, czy też będzie zerwaniem? Ani jedno, ani drugie. Co zatem? Będzie to „pontyfikat korekty”.

1.
Najłatwiejszą sprawę Kościół załatwił. I to w stosunkowo szybkim czasie. Kardynałowie błyskawicznie wybrali następcę Benedykta XVI. Jest nim kardynał Jorge Mario Bergoglio, jezuita pochodzący z Argentyny, który przyjął imię Franciszek. Sęk w tym, że wybór nowego papieża to pestka w porównaniu do wyzwań, jakie od dziś spadać będą na barki Franciszka. 2.
Ilość spraw, które należało w Kościele rozwiązać już wczoraj, jest przygniatająca. Przede wszystkim, radykalnej i szybkiej reformy domaga się Kuria Rzymska, która dziś nie tyle rozwiązuje problemy Kościoła, ale sama jest jego głównym problemem. Walka o władzę, wpływ i pieniądze między kardynałami jest chlebem powszednim. Kuria rzymska, zamiast służyć Ludowi Bożemu, zajmuje się sama sobą. Kościelne instytucje nie tyle pomagają człowiekowi w jego wierze, co są dla tej wiary przeszkodą. Tyle, że z naprawą kurii nie poradził sobie ani Jan Paweł II, ani Benedykt XVI. Czy poradzi sobie Franciszek? Nadzieja umiera ponoć ostatnia.

Kościół staje przed problemem deficytu księży, którzy są niezbędni, jeśli chce się sprawować Eucharystię. I nie da się już zaklinać rzeczywistości retoryką o tajemnicy „powołania kapłańskiego” i jego szczególnym „znaczeniu dla Ludu Bożego”, by werbować nowych kandydatów. Pierwszym krokiem do zmiany deficytu kapłanów może być dopuszczenie do święceń, o czym się w Kościele już dość otwarcie mówi, tzw. viri probati, a w dłuższej perspektywie może nawet zniesienie celibatu. Czy jednak nowy papież, duchowy brat papieża Polaka i papieża Niemca, zdecyduje się na tak przełomowy krok? Zobaczymy.

Kolejny problem, który nie został rozwiązany, to wciąż nie zamknięty rozdział księży-pedofilów. Benedykt XVI jako papież stanął po stronie ofiar, szczególnie, jeśli idzie o retorykę. Do wiernych Kościoła irlandzkiego napisał bezprecedensowy list, w którym czytamy: „Mogę tylko podzielać przerażenie i poczucie zdrady, którego doświadczyło tak wielu z was, dowiadując się o tych grzesznych i przestępczych czynach, a także o tym, jak władze Kościoła w Irlandii postąpiły wobec nich”. Jeśli idzie o konkretne działania, zrobił mało. Czy Franciszek zechce, żeby Kościół do końca rozliczył się z grzechów zaniedbania i przymykania oko na zło pedofilii? W zasadzie nie ma innej drogi, jeśli nowy papież marzy o odbudowie wiarygodności Kościoła – szczególnie, jeśli ten rości sobie prawo do bycia nauczycielem i wychowawcą mas.

I wreszcie kwestie, które dotyczą bioetyki i ludzkiej cielesności. In vitro – nie. Badania na komórkach macierzystych – nie. Z drugiej strony: związki partnerskie – nie. Prezerwatywy – zobaczmy. Itd. Papież Franciszek wpisuje się w tę logikę NIE, którą prezentował Jan Paweł II i Benedykt XVI. Kościół ustami papieży naucza, że karci grzech, ale szanuje człowieka. Tyle, że trudno o hierarchów, nie mówiąc już o papieżach, którzy tę regułę zastosowaliby w swoim życiu, spotykając się np. podczas audiencji z gejami.

Papież Franciszek zdaje się rozumie, jak ważna jest tożsamość słowa z czynem. W 2001 r. na świecie zrobiło się o nim głośno, gdy podczas wizyty w hospicjum umył i ucałował stopy 12 chorych na AIDS. Tak, to w spotkaniu z drugim, w rozmowie z nim, zdradzamy swój do Innego szacunek. A to rdzeń nauczania Jezusa. Mowa bez uczynków jest martwa.

Innymi słowy: gołym okiem widać, że Benedykt XVI zostawia swojemu następcy Kościół, który przypomina miasto po przejściu huraganu. Katalog palących spraw, które będzie musiał rozwiązać papież Franciszek jest długi, a problemy są wagi ciężkiej. Dlatego powiem szczerze: nie zazdroszczę nowemu papieżowi zadania, którego wykonania się podjął, choć trzymam za niego.

3.
I pytanie najważniejsze: cóż wybór nie-Europejczyka oznacza dla Kościoła? Otóż pokazuje on jasno, że serce katolickiego świata nie bije już w Europie. Katolicka mapa się zmienia, głównie za sprawą demografii. Dziś centrum katolicyzmu przesunęło się do Ameryki Łacińskiej, a wybór kard. Bergoglio jest tego najlepszym świadectwem.

Ameryka Łacińska to także ciekawy obszar poprzez swoją historię – walkę z ubóstwem i wykluczeniem, zasypywaniem nierówności społecznych. To sprawia, że ludzie w Ameryce Południowej stawiają zupełnie inne pytania niż na Starym Kontynencie. Bardziej aktualne!

Ludzie nie pytają tam już, czy Bóg istnieje. Bo, w pewnym sensie, to pytanie jest bez znaczenia. Nie ma na nie, i nigdy nie było, rozstrzygającej odpowiedzi. Dziś ludzie pytają: czy Bóg się o nas zatroszczy? I, co ciekawe, także w pogrążonej w kryzysie ekonomicznym, gospodarczym i społecznym Europie.

Ludzie więc pytają, czy Bóg i Kościół sprawi, że jutro nasze dzieci będą mogły zjeść śniadanie? Czy nadal będziemy mieć pracę? Czy stać nas będzie na spłacanie kredytu, który zaciągnęliśmy na mieszkanie? Kto się nami zaopiekuje na starość? Czy stać mnie będzie na leki, kiedy dopadnie mnie groźna choroba?

Ameryka Łacińska to również kontynent, gdzie narodziła się teologia wyzwolenia. Jej źródła i wartość dla Kościoła doskonale rozumie nowy papież Franciszek, choć on akurat zachowywał wstrzemięźliwość wobec teologii wyzwolenia. To zrozumiałe: inaczej nie zrobiłby kariery w Kościele Jana Pawła II. Papież Polak widział w teologii wyzwolenia nie tylko walkę o ubogich, ale także zastępowanie chrześcijaństwa marksizmem. Tyle, że dziś, kiedy się mnie pytają, czy teologia wyzwolenia jest już passe, odpowiadam: „będzie, kiedy wokół nas nie będzie już głodnych dzieci, ubogich i wykluczonych. Tak, wtedy będziemy mogli powiedzieć, że teologia wyzwolenia jest passe”.

„Żyjemy w części świata o największych nierównościach, która choć najszybciej się rozwija, to najmniej ukróca cierpienia swoich mieszkańców. Nierówna dystrybucja dóbr trwa, tworząc sytuację grzechu społecznego, która woła o pomstę do nieba” – mówił w 2007 r. nowy papież. A to znaczy, że nowy papież może na nowo odkryć dobrodziejstwa tradycji teologicznej, która wyrosła z doświadczenia latynoamerykańskiego.

4.
Dlatego Franciszek może przyłożyć rękę do tego, że Kościół zacznie realizować nową politykę troski. Nie będzie się już troszczył o swoje dobro, pozycję, majątek czy władzę. Troska w duchu ewangelicznym jest rozumiana jako „troska o” – o świat, którzy jest dziełem Boga i o każdego sąsiada, który jest naszym bliźnim. W tej nowej wspólnocie, jak mówi św. Paweł, nie ma już Żyda, poganina, człowieka wolnego czy niewolnika, kobiety czy mężczyzny. Są tylko ludzie wolni i równi.

Jezusowa polityka troski przejawia się w braterstwie wobec każdego wykluczonego. Dziś, by zdyskredytować ten rodzaj polityki, nazywa się go socjalizmem. Na takie epitety słynny teolog Leonardo Boff odpowiadał: „Jestem socjalistą nie dlatego, że socjalizm, ale dlatego, że Chrystus”. Cieśla z Nazaretu był znacznie wcześniej niż system socjalistyczny.

5.
Czy pontyfikat papieża będzie kontynuacyjną linii Jana Pawła i Benedykta, czy też będzie zerwaniem? Ani jedno, ani drugie. Co zatem? Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że będzie to „pontyfikat korekty”. Franciszek nie zmieni ani o jotę nauczania moralnego Kościoła. Za to będzie zdecydowanie więcej troski duszpasterskiej. Jest to człowiek, który zdaje się, że – gdy widzi niesprawiedliwość i krzywdę – sumienie nakazuje mu, by stanąć po stronie ofiary. Jeśli udałoby się pokornemu „słudze winnicy Pańskiej” z Buenos Aires narzucić Kościołowi styl działania tak, by zawsze stał po stronie ubogich, to byłby to początek rewolucji w Kościele.

Żywiąc nadzieje na korektę w Kościele, której dokona nowy papież, zarazem trzymam się biblijnej zasady: „po owocach ich poznamy”.

Tekst ukazał się na stronie www.instytutobywatelski.pl

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 58

Dodaj komentarz »
  1. Podoba mi się czysty ton wypowiedzi Autora. Wiele celnych pytań, dużo interesujących dywagacji. Przy czym daje się zauważyc, że jest to to wypowiedziane z perspektywy europejskiej, a więc takiej, która, jak to po wyborze papieża widac już bezdyskusyjnie, traci coraz wyraźniej swoje centralne znaczenie.
    Jest to spojrzenie europejskie, a nie polskie – na szczęście ! Bowiem Autor podnosi kwestie ważne dla Europejczyka, ale nie dośc jeszcze ważne dla mieszkańca Polski. Partnerstwo, homo i transseksualnośc, to – jak widzimy po nędzy zachowań polityków – wciąż rzeczy mało ważne. A jest tak dlatego, że nie czują oni presji obywateli, którzy za ich zaściankowośc, nie reagowanie na ważne dla nich problemy i parszywe słowa – powinni byli ich wykopac z polityki w ekspresowym tempie. Politycy czują presję i zachętę ze strony Kościoła i to ich napędzia i to ich trzyma na powierzchni.

    W sprawie problemów, przed którymi stanął Franciszek, europejska perspektywa wobec perspektywy Ameryki Południowej, Łacińskiej i Afryki – a więc rosnących w siłę centrów KK – niekoniecznie jest priorytetowo ważna. Autor uważa, że BXVI niewiele realnie zrobił w bardzo ważnej sprawie nadużyc i przestępstw seksualnych kleru. Owszem, wydal dokumenty, ale papier a rzeczywistośc to dwie różne sprawy i dopiero „po owocach ich poznamy”. W Europie (choc nie w Polsce, niestety) oraz Ameryce, Kanadzie, Australii – to są rzeczywiście ważne i wielkie problemy. A w Ameryce Pd i w Afryce ? Nie słychac bodaj w ogóle, by tamte części świata tym żyły. Czy nie ma tam tego problemu? Sądzę, że jest i to pewnie jeszcze większy niż w Europie. Tyle, że tam jest tak wiele nędzy, nierówności w każdej dziedzinie, zaniedbań, bądź w ogóle brak sprawnie działających praw oraz poczucia podmiotowości ludzi, a także jeszcze większego górowania „autorytetu” kapłana nad zwykłym człowiekiem i parafianinem, że – oficjalnie – sprawy nie ma. A różnica autorytetu i połboskośc kleru każe się zasadnie obawiac jeszcze większego problemu niż ma Europa czy Ameryka. Tu lidzie są syci, zamożni i życie jest cenne. Tam życie jest mniej cenne, dzieci chcianych i niczyich o niebo więcej.

    Podobnie jest z równością homoseksualizmu, związkami partnerskimi, in-vitro, prezerwatywami, „czystością przdmałżeńską” i małżeńską. W tamtej części świata te sprawy mają – na poziomie oficjalnym – zupełnie inną rangę. Tzn. raczej w ogóle jej nie mają. W spore, możne nawet bardzo dużej mierze własnie „dzięki” KK. Czy tam brakuje kandydatów do kapłaństwa? Przypomnę stare, do niedawna aktualne, polskie przysłowie: „Kto ma księdza w rodzie, tego bieda nie ubodzie”. To przysłowie ma uniwersalny wymiar, dopóty jest bieda. A biedy i nierówności jest tam ocean.

    Całkowicie wspólny wydaje mi się właściwie jeden problem – Kurii Rzymskiej. Jeśli ona będzie dalej tak kręcic Watykanem i całym KK – caly globalny Kościoł na tym straci – w zakresie wizerunku (choc bardziej w „naszym świecie”) i finansów – co w największym stopniu dotyczy całego Kościoła.
    Ale skoro centrum zmienia orientację – to można, nawet nie specjalnie rozganiając Kurię na cztery wiatry – skierowac ją na boczny tor. Zamiast czyscic stajnię Augiasza, należy zbudowac – tym razem już nie stajnię, ale porządne, przejrzyste centrum – w innym miejscu. Buenos Aires? Brasilia? Niezłe kandydatury.

  2. Problemy i wyzwania cechujące sytuację kościoła i nowego papieża, tak trzeźwo opisane przez Gospodarza, mogą mieć zgoła inny wymiar.
    Tak, jak opisane, są wyrazem troski o przywrócenie jedności doktryny kościoła i …wyznania, którego kościół jest instytucjonalnym (bo nie społecznościowym przecież) strażnikiem (bo nie nosicielem czy promotorem).
    Tymczasem, przyjmując powyższy punkt widzenia, dowodzimy założenia, że tożsamość kościoła i wiary jest dogmatycznym stanem równowagi.
    Obawiam się, że to założenie błędne; rewalidacja kościoła to nie jest to wyzwanie, jakie postawiono wyborem tego papieża.
    Uwodzenie słowem i krzywdzenie czynem, to raczej zasada doktryny kościoła, niż schizma dogmatu i instytucji.
    Zadanie dla wybrańca to nie dostosowanie kościoła do współczesności, ale impregnowanie eklezji na przenikliwe miazmaty cywilizacyjne i przywrócenie jej sprawności operacyjnej, dzięki na nowo spiżowemu brzmieniu dogmatu wiary.
    Wiara wcielona w czyn ma z tym wspólnego tylko to, że w wierzących umiera.
    Co z tego, że ostatnia – skoro w ten sposób służy ocaleniu kościoła.

  3. Jak bym chcial, to nie moge sie zgodzic z Szanownym Autorem i pomijam tu juz wszystkie kwestie dotyczace zycia seksualnego czlowieka, celibatu oraz dopuszczenia kobiet do kaplanstwa.

    Po prostu, drazni mnie znow kleczenie przed „sila wyzsza” – panstwa, kosciola, spoleczenstwa i pytanie, jak pisze Szanowny Autor:

    „Ludzie więc pytają, czy Bóg i Kościół sprawi, że jutro nasze dzieci będą mogły zjeść śniadanie? Czy nadal będziemy mieć pracę? Czy stać nas będzie na spłacanie kredytu, który zaciągnęliśmy na mieszkanie? Kto się nami zaopiekuje na starość? Czy stać mnie będzie na leki, kiedy dopadnie mnie groźna choroba?”

    A najbardziej nie podoba mi sie zrownanie Boga z Kosciolem. To dwie rozne rzeczy. Nie zrownuje sie jednego obrzadku z Bogiem, w kazdym razie w filozofii. Bogactwo Zachodu wyroslo na etyce protestanckiej; ciezkiej pracy, liczenia na siebie, a w potrzebie na pomoc spoleczenstwa. Te cechy sa jak najbardziej obce kosciolowi katolickiemu i nic nie wskazuje na to, by sie zmienily. To, ze obecny papiez jezdzil autobusem na nic nie wskazuje, tylko na jego charakter. Moze byc najlepszy, ale nie ma to najmniejszego wplywu na reszte kosciola. Dlatego nie jestem optymista.

    Kosciol powstal w jednym, jedynym celu – aby nauczac, niesc pomoc duchowa i wspierac wiernych. Te misje dawno utracil, wtracajac sie w polityke (od bardzo dawna), usilujac wplywac na ustanawianie praw, chciwie gromadzac bogactwa przy bezwzglednym wykorzystywaniu swoich wiernych. Jesli nowemu papiezowi uda sie to zmienic, to chwala mu bedzie i szacunek. Ale raczej na to nie licze.

    Pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Z tego, że Jezus był przed Marksem nie wynika, że socjalizm jest dobry. Przed Jezusem było wielu innych. ‘Polityka troski’ realizowanej państwowym przymusem kończy się zawsze z odwrotnym skutkiem do zamierzeń. Doczepienie do zniewolonej gospodarki i społeczeństwa chrześcijańskiej frazeologii nic tu nie pomoże.

    Bóg ma spłacać mój kredyt? Ciekawe w jaki sposób. Pójdzie do pracy? Tego się chyba nie spodziewamy i nie taki jest postulat red. Makowskiego. Red. Makowski chciałby dodrukować pieniędzy. Ten pomysł miało już wielu innych troskliwych polityków. Np. Jaruzelski albo Dioklecjan. W obu przypadkach skończyło się tak samo, zapaścią społeczeństwa i gospodarki. I nic nie pomogło chrześcijaństwo wprowadzone przez ich następców Konstantyna i Mazowieckiego. Inflacja zrobiła swoje. Polecam książeczkę Adam Ferguson ‘Kiedy pieniądz umiera’ każdemu ‘troskliwemu’ publicyście i politykowi na pobudzenie wyobraźni.

    PS. Czy to nie troskliwi politycy dbają, żeby ludzie mieli ‘dostęp’ do kredytów?

  6. Ja także nie liczę na żadne zmiany. Głównie dlatego, że sam katolicyzm (a szerzej chrześcijaństwo) jest immanentnie skażone przez różne chore i antyludzkie przekonania. Dziwny stosunek do naszej cielesności i seksualności jest powszechnie znany, więc nie będę go rozwijał. Chciałbym tutaj tylko zwrócić uwagę na katolicki stosunek do cierpienia. Panuje w nim ogólne przekonanie, że skoro „nasz Pan” cierpiał to cierpienie jest niby dobre i jakoś człowieka uszlachetnia. Stąd te wszystkie dziwne formy „pomocy” osobom cierpiącym.
    Wypromowana przez kościół Matka Teresa na dobrą sprawę niczego konstruktywnego dla mieszkańców Kalkuty nie zrobiła. Fundowała jedynie dla nich przytułki, aby napawać się ich cierpieniem.
    Podobny wydźwięk ma owo mycie i całowanie stóp przez obecnego papieża. W czym niby ów pusty, nadęty i populistyczny gest może pomóc osobom chorym na AIDS? Ano w niczym. Oczywiście bardzo pomocne byłoby dla zmniejszenia ryzyka zarażenia i tym samym ograniczenie ludzkiego cierpienia przyzwolenie na korzystanie z prezerwatyw, ale ten prosty i jakże skuteczny sposób żadnemu z hierarchów nie przyjdzie do głowy. Lepiej jest użalać się i „pochylać” nad cierpiącymi, niż im realnie pomóc.
    Dlatego nie będzie żadnych zmian na lepsze w KK. Kościół dalej będzie walczył z tzw. „cywilizacją śmierci”, skazując tym samym w imię „wyższych ideałów” na cierpienie miliony ludzi na świecie.

  7. Księża-pedofile? Czemu nie zajął się nimi prokurator? Co robią w tej sprawie Tusk i Komorowski? In-vitro? To na pewno zadanie Tuska, to Tusk stanowi prawo (ma większość parlamentarną), a nie kler. Prezerwatywy? Można je kupić, ile się zechce, to sprawa handlowców i dobrze wywiązują się ze swojego zadania. Związki partnerskie to zadanie Tuska, kto mu broni je zalegalizować?

    Powołania kapłańskie? To sprawa Boga, widocznie kler nie jest mu potrzebny, więc nie powołuje…

    Pan bloger Jarosław Makowski więcej niż papież, kler i wszyscy bogowie. Dziękuję blogerowi za rozwiązanie problemów ludzkości.

  8. „Tyle, że trudno o hierarchów, nie mówiąc już o papieżach, którzy tę regułę zastosowaliby w swoim życiu, spotykając się np. podczas audiencji z gejami.” – a to tylko heteroseksualne osoby są dopuszczane do audiencji u Ojca Świętego? Coś się autorowi pokiełbasiło pod sufitem.

  9. Jeżeli celem chrześcijaństwa ma być kościelny socjalizm, to cieszę się, że Europa się laicyzuje, dechrystianizuje i dekatolicyzuje. W przeciwieństwie do reszty świata. Znowu się okaże, że Europa jest bogata, a katolicka reszta świata biedna. To może tłumaczy dlaczego kryzys jest większy w krajach katolickich i jeszcze większy w prawosławnych. Im bardziej ludzie nie czują się odpowiedzialni, tym bardziej dosięga ich bieda. ‚Dystrybucja’ nic tu nie pomoże.

  10. @ Tanaka – w Argentynie są małżeństwa homoseksualne. Tak więc na poziomie oficjalnym mają rangę wyższą niż w Polsce. Co ciekawe jakoś chyba się demografia Argentyny nie załamała po wprowadzeniu homomałżeństw.

  11. atalia
    Popieram zasadność Twoich pytań.
    Nie podzielam jednak pretensji (w ostatnim akapicie) do Gospodarza. Przecież on tylko dzieli się swoimi wątpliwościami na temat nowego pontyfikatu.

  12. …Franciszek nie zmieni ani o jotę nauczania moralnego Kościoła. …Jeśli udałoby się pokornemu … narzucić Kościołowi styl działania tak, by zawsze stał po stronie ubogich, to byłby to początek rewolucji w Kościele…

    To się nawzajem wyklucza.
    To właśnie „ubodzy” rozmnażają się ponad miarę. Jak mawiają cynicy: seks jest jedyną przyjemnością dostępną biedakom „za darmo”. Pozornie za darmo. To ubogie kobiety, zwłaszcza kobiety trzeciego świata, ponoszą koszty „seksualnej etyki” bezżennych facetów KrK. Nieustanne potępianie antykoncepcji, wpychanie w udręczenie poczuciem winy, groźba wiecznego potępienia to działanie przeciw tej grupie „ubogich”.
    Jeżeli Franciszek będzie się trzymał watykańskich urojeń, nie mających żadnego umocowania w Biblii, w kwestii antykoncepcji, będzie wrogiwm „ubogich”. Pora na wyzbycie sie pychy typu: my, wybrańcy Boga, wiemy lepiej. Pora zrfozumieć co nieco na temat wolnej woli.

  13. W roku 1968 świat był przekonany, że Paweł VI „pobłogosławi” środki antykoncepcyjne. Niestety encyklika Humanae Vita, wbrew opiniom watykańskich ekspertów, zakonserwowała stare uprzedzenia.
    Mówi się, że Paweł VI odrzucił opinie ekspertów i w ostatniej chwili usztywnił swoje stanowisko pod wpływem Karola Wojtyły. Sam Wojtyła korzystał z „eksperckich” porad Wandy Półtawskiej. Psychiatry z zepołem zaburzeń emocjonalnych po przeżytym obozie koncentracyjnym.
    Tak więc życie seksualne milionów ludzi na świecie stało się zakładnikiem pogladów starych kawalerów i niezrównowazonej emocjonalnie więźniarki KL. Seksualnych frustratów i dewiantów. Współczesna nauka wie jak wielkie znaczenie ma życie seksualne. I jak wielkie mogą być społeczne szkody spowodowane zaburzeniami w tym zakresie.
    Papież podtrzymujący represyjne dogmaty w tym zakresie jest po prostu nieprzyjacielem ludzi. Choćby mówił co innego i co tydzień mył nogi chorym.

  14. Wybrańcy Boga ani pychy się nie wyzbędą, ani nie zrozumieją co to znaczy wolna wola gdyż musiałby się zmienić sposób nauczania w seminariach, a to chyba jest niemożliwe. Tam najważniejsze jest nauczyć kleryków przede wszystkim posłuszeństwa i nie myślenia, tylko wykonywania rozkazów przełożonych. W klasztorach chyba jest podobnie.

  15. ” Pospólstwo w Polsce ludzką tylko postawą od nierozumnych się różni zwierząt… jest bałwochwalcze w ostatnim stopniu… Wszystko zwala na Boga, od którego nieustannych chce cudów… Oto takie są skutki bałamutnej nauki duchownych”
    Tak o nas pisał ks. Staszic; i wygląda na to, że nadal wszystko po staremu.
    Jakie znaczenie ma kto będzie papą?
    PS. 60% wierzy, że krew naszego papy uleczyła Kubicę.

  16. Matylda
    To smutne, że dr Wanda Półtawska odegrała tak ważną rolę w swoistej „indoktrynacji” Karola Wojtyły w sprawach związanych z seksem. Wydawałoby się mądry, otwarty na świat człowiek… Jego niewątliwa charyzma, związana też z talentem aktorskim, przesłaniała jakby słabości tego pontyfikatu.
    Czytałam całkiem świeży wywiad z dr Połtawską na porlau „Frondy”. Włos mi się zjeżył!
    Nie oczekuję żadnej rewolucji w krk, ani nawet wyraźnej „ruchawki”. Bo nie sądzę, by papież Franciszek poważył się zwołać Nowy Wielki Sobór na miarę współczesnych wyzwań. Nawet ten ostatni, sprzed kilkudziesięciu lat, nie jest respektowany choćby przez polski kk.

  17. Mag,
    nie neguję wielu zalet Wojtyły. Ale też nie przesłaniają mi one jego ograniczeń. Przypuszczam, że szczerze wierzył w to, co głosił. Wielka szkoda, że nie zastosował się do własnego przesłania: „nie lękajcie się”. I nie stawił odważnie czoła problematyce seksualności.
    Też nie wierzę w odnowę, która przyjdzie ze striktur kościelnych. Może ją jedynie wymusić „lud Boży”. Ale nie będzie nim lud polski. Nie bez powodu Watykan patrzy z nadzieją na Polskę. Tu biskupi nadal są książętami zamiast sługami 👿

  18. Pani Matyldo czy naprawdę Pani zna Biblię a zwłaszcza Nowy Testament i jej stosowanie w życiu człowieka ?

  19. mag
    15 marca o godz. 11:37

    Może bloger wykaże się kapką odwagi i napisze na temat tych, co w Polsce realnie coś mogą zmienić, bo mają władzę i decydują o tym, co legalne, a co nielegalne.

    Papież tylko sobie gada, do czego ma prawo, jak każdy. Natomiast Tusk ma władzę, dlatego powinien tą władzą służyć ludziom, a Tusk nie służy, czego mu nie wolno. No, chyba że papież dyktuje Tuskowi, co Tusk ma robić bloger ochrania Tuska. A, to co innego.

    No, chyba że polska prokuratura toleruje księży będących pedofilami, bo się boi Tuska, a to też co innego.

  20. Emi
    15 marca o godz. 13:15,,
    a można znać nie naprawdę? 🙄

  21. @ atalia
    15 marca o godz. 13:40

    Zwalanie wszystkiego na Tuska, to nieporozumienie. Ma „wladze” wykonawcza w sensie wprowadzania w zycie obowiazujacych przepisow prawnych. Nie ma zadnej mocy, aby te przepisy zmienic. Nie ma tez „wladzy” nad prokuratura i sadami, ktore sa niezawisle. Proluratura zostala oddzielona od Ministerstwa Sprawiedliwosci i Tusk nie ma nawet wplywu na to, kto jest Prokuratorem Generalnym. Wiec Tusk moze stosowac polityczne naciski, ale nie moze niczego formalnie nakazac. Nie jest wladca absolutnym. Nawet prezydent USA nie ma takiej mocy.

    Pozdrawiam.

  22. Zadziwiające, że akurat @Werbalista wie, po co powstał kościół. Zadziwiające, że niewierzący mają najwięcej do powiedzenia na temat tego, co KK powinien. Zadziwiające. A niektórzy katolicy uważają choćby, że KK jest od szerzenia Ewangelii. Tak robił przez 1900 lat i dobrze na tym wychodził. Werbalista nie wie, że wszystko, co się przestaje rozwijać, upada.
    Równie ciekawe, jest, że @Werbalista wie lepiej co autor chciał powiedzieć, oczywiście źle, opisując obiektywnie aktualny stan religii w Ameryce Południowej.

  23. Walka o władzę, wpływ i pieniądze między kardynałami jest chlebem powszednim.
    Makowski to wie, jest kardynalem umaczanym w tej walce, walczy codzien. Nic dlan nie wazne tylko ta wladza, pieniadze, poplecznicy i napastowanie mlodziezy, jest bowiem ten kardynal sexoholikiem.
    Skad to wiem? – przeciez pisza o tym gazety.

  24. A mnie najbardziej podoba się komentarz dyrektorki teatru z Poznania Ewy Wójciak :
    „No i wybrali ch**a”.

  25. @ Vera
    15 marca o godz. 14:21

    Werbalista wie, bo urodzil sie i byl wychowywany jako katolik. Po to aby dojsc do swoich wlasnych wnioskow musial duzo przestudiowac zarowno z teologii, jak i historii kosciola – na wlasny uzytek. W rezultacie nie ma nic przeciwko wyznawaniu jakiejkolwiek wiary, natomiast wiele – przeciwko ingerencji organow administracyjnych jakiegokolwiek kosciola w zycie publiczne swieckiego panstwa.

    O stanie religii w Ameryce Poludniowej nie napisalem ani jednego slowa.

    Szanowny Autor wyrazil swoje zdanie, a ja swoje – nie ma nic zlego w polemice. Mozemy sie nie zgadzac, prawda? Ja nie narzucam nikomu swojego zdania, tylko je wyrazam. Jak ktos ma inne, to chetnie wyslucham argumentow.

    Na temat nowego papieza przeczytalem juz kilkadziesiat artykulow i opracowan, niekiedy calkowicie ze soba sprzecznych. Na ich podstawie wysnuwam swoje wnioski. Czy sluszne? To czas pokaze.

    Szanowna Komentatorko, mielismy juz nieraz okazje korespondowac, ale do tej pory Szanowna Komentatorka nie uciekala sie do argumentow ad personam. Przeciez to w koncu niewazne, kto postuluje pewne argumenty, lecz to, czy sa wiarygodne, do przyjecia, czy nie. A zatem nalezy ustosunkowac sie do argumentow, a nie osoby.

    Pozdrawiam.

  26. Kie­dyś Dalaj Lama (zresztą zachwy­cił się imie­niem nowego papieża: „nic nie wiem o kato­lic­kich świę­tych, ale byłem w Asyżu na spo­tka­niu mię­dzy­re­li­gij­nym i bar­dzo mi się Fran­ci­szek spodo­bał”) opo­wia­dał na moje pyta­nie o jego sto­sunki z Janem Paw­łem II. „Mogę chyba powie­dzieć, że byli­śmy przy­ja­ciółmi. Ja lubi­łem jego towa­rzy­stwo, on chyba lubił moje. Roz­ma­wia­li­śmy godzi­nami. I we wszyst­kim się zga­dza­li­śmy, poza jed­nym: Jan Paweł II upie­rał się, że nie ist­nieje praw­dziwa moral­ność poza reli­gią, a ja mówi­łem, że ist­nieje i to jesz­cze jak”.
    http://studioopinii.pl/jacek-palasinski-rewolucja/
    ===============

    Jak ktoś będzie miał „prawo moralne” w sobie, to nie będzie mu potrzebna INSTYTUCJA go pilnująca i na nim żerująca……

    Jedyną chyba religią ŻERUJĄCĄ na strachu, cierpieniu, samotności, jest Katolicka….
    Okazuje się, że niezły biznes.

  27. Ps.
    Imperatyw kategoryczny byłby wystarczający i zastępujący KAŻDĄ religię….

  28. A może „Religia Helenki”

    W niedzielę chodzę do kościoła i modlę się
    Ze wszystkimi
    Kimże ja jestem, żeby odróżnić się od innych ludzi?
    Tyle że nie słucham tego, co księża wygadują
    W swoich kazaniach,
    Bo musiałabym udawać, że wyrzekam się zdrowego
    Sensu,
    Starałam się być wierną córką mego
    rzymskokatolickiego Kościoła.
    Odmawiam Ojcze Nasz, Wierzę, I Zdrowaś Mario
    Na przekór paskudnemu niedowiarstwu mojemu.
    Nie mnie rozsądzać, jak to jest z tym Piekłem I Niebem.
    Ale w tym świecie za dużo ohydy i brzydoty,
    Więc musi gdzieś być prawda i dobro, to znaczy
    Musi być Bóg.

    Helenka nie pisała sama.

    Pomagał jej Milosz.

  29. @ wiesiek59
    15 marca o godz. 15:18

    Nie wiem, czy teza Kanta moglaby zastapic KAZDA religie. To zalezy jak sie postrzega religie. Religia zydowska, to przede wszystkim PRAWO, ktorego trzeba przestrzegac. Rytualy sa mniej istotne i naleza bardziej do tradycji, niz istoty religii. Buddyjska, to indywidualne dazenie do doskonalosci, ale na rozne sposoby, wiec znow rytualy sluza tylko jako podtrzymanie indywidualnych drog wiodacych do tego celu. Religie chrzescijanskie, to sposob na zbawienie po smierci. Z tym, ze katolicyzm kladzie nacisk na posrednictwo kosciola, posluszenstwo i wiare w moc przebaczenia grzechow, podczas, gdy obrzadki protestanckie klada nacisk na obowiazki wobec rodziny i spoleczenstwa oraz przestrzeganie zasad moralnych.

    Tak wiec, trudno powiedziec, ze imperatyw kategoryczny moglby zastapic wszystkie religie, bo to tylko normy postepowania wyplywajace z etyki. A wiadomo, ze etyka religii nie zastapi.

    Pozdrawiam.

  30. Matylda 13.55 – Pani Matyldo – więc zna Pani Biblię – tak jak faryzeusze ?

  31. Werbalista
    15 marca o godz. 13:59

    Proszę, wytłumacz mi, po co więc Tuskowi większość parlamentarna, po co marszałek Sejmu z PO, marszałek Senatu z PO i dlaczego przechodzą tylko te ustawy, na które głosuje ta większość?

  32. Werbalista
    15 marca o godz. 16:02

    Kant rozwinął, czy też innymi słowami ujął OGÓLNOLUDZKĄ zasadę:
    „nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”
    czy też
    „akcja rodzi reakcję”……

    Na obrocie towarami, czy ideami, najwięcej zarabiają POŚREDNICY.
    Najmniej, kupujący…..
    Czasem nawet życiem za to płacą.

  33. atalia
    15 marca o godz. 17:04

    O demokracji przedstawicielskiej Pani słyszała?
    Na bezpośrednią jesteśmy podobno za duzi…..
    A ona działa- Islandia, Grenlandia, Szwajcaria….
    Przy obecnych środkach technicznych jest i u nas możliwa.
    Ale wymagałoby to zgody rządzących, którym jest wygodnie w roli POŚREDNIKÓW……

  34. @ atalia
    15 marca o godz. 17:04

    O „wiekszosci” parlamentarnej to sie przekonalismy ostatnio na podstawie proponowanych ustaw o zwiazkach partnerskich. Odmowiono nawet pralamentarnej dyskusji nad projektami. I taka to „wiekszosc”. Rola premiera jest ograniczona.
    Wytlumaczylem?

    Pozdrawiam.

  35. Emi
    15 marca o godz. 16:25,
    nie wiem jak znają/znali Biblię faryzeusze. Niemniej z porównywania mnie do nich wnoszę, że próbujesz mnie obrazić. Po co? Sprawia Ci to przyjemność? Jeżeli tak, to współczuję.
    Chcesz ze mną o czymś konkretnym porozmawiać? Napisz rzeczowo i uprzejmie o czym chcesz rozmawiać.
    Na dalsze zaczepki osobiste nie zamierzam odpowiadać.
    Życzę zdrowia.

  36. No dobra, a gdzie jest w tym wszystkim Bog, Chrystus….? Uwagi Autora blogu rownie dobrze mozna by zglosic na okolicznosc wybrania nowego przywodcy i rzadu dowolnego kraju. Akurat w tym panstwie jego glowa odpowiada jedynie przed Bogiem, i na dodatek jest z urzedu nieomylna. Ciekawe. Urzednicy tego panstwa sa nieuczciwi, pazerni, pyszni, bez uczucia empatii i niestety trzeba dodac bardzo nieetyczni, pod wzgledem obyczajowym tez, i tworza nieprawdopodobnie rozrosnieta biurokracje. Smutne. To do czego to panstwo bez jakiejkolwiek odpowiedzialnosci wobec swoich obywateli sluzy? Czy w jakiejkolwiek innej religii jest taka scentralizowana i feudalna struktura?

  37. mag
    15 marca o godz. 12:27

    Wojtyła otwarty na świat?
    To świat miał byc otwarty na Wojtyłowe figliki.

    Wojtyła, ramię w ramię z Kurią zadeklowali Sobór Watykański II w beczce i odstawili do kiszenia w lochach.
    Ratzinger skakał po deklu.
    Półtawska doprawiała pieprzem.

    Dlatego te skutki.

    @ Matylda

    Wiara w jakiś zasadniczy przełom w wilku morskim jest wiarą w to, że wilka pochłoną odmęty.

    Jedynym, króciótkim okresem, gdy zabłysło światełko były przygotowania do VS II i pierwsza 1/3 obrad, kiedy żył Jan XXIII. Potem było gorzej, ale jeszcze nie najgorzej. Po kilku latach niemal wszystko zostało stracone. Pracował na to nowy kapitan PVI, z Kurią wiecznie żywą. A żywotny JP II dokończył dzieła. Uwagę publiczności odwracał metodą sztukmistrza Rioletto. Jego zaletą było to, ze robił wrażenie. Na tym polega fachowośc sztukmistrza.

    Emi
    15 marca o godz. 13:15

    Biblię w życiu człowieka należy stosowac 3x dziennie, w wersji MAX.

    Vera
    15 marca o godz. 14:21

    Nie tylko Werbalista wie, po co powstał Kościół. Wie to każdy, ponieważ KK codziennie to ogłasza. Ale ponieważ codziennie to ogłasza, to się zagłusza i nie słyszy co mówi, więc robi nie to co mówi. Dlatego publicznośc niekatolicka musi mu to przypominac.

  38. zyta2003
    15 marca o godz. 22:23

    Pytanie słuszne….
    Kto wygnał Boga ze świątyni?

    Chyba nawet taka piosenka była- Krzyżowiec….

    Wolniej, wolniej, wstrzymaj konia e
    Dokąd pędzisz w stal odziany A
    Pewnie tam, gdzie w słońcu błyszczą C
    Jeruzalem białe ściany. D
    Pewnie myślisz, że w świątyni
    Zniewolony Pan twój czeka
    Abyś przybył go ocalić,
    Abyś przybył doń z daleka.

    Pam ba ba daj …

    Wolniej, wolniej, wstrzymaj konia
    Byłem wczoraj w Jeruzalem,
    Przemierzałem puste sale,
    Pana twego nie widziałem.
    Pan opuścił Święte Miasto
    Przed minutą, przed godziną,
    W chłodnym gaju na pustyni
    Z Mahometem piją wino.

    Wolniej, wolniej, wstrzymaj konia
    Chcesz oblegać Jeruzalem –
    Strzegą go wysokie wieże,
    Strzegą go mahometanie.
    Pan opuścił Święte Miasto,
    Na nic poświęcenie twoje,
    Po co burzyć białe mury,
    Po co ludzi niepokoić.

    Wolniej, wolniej, wstrzymaj konia,
    Porzuć walkę nadaremną,
    Porzuć miecz i włócznię swoją
    I jedź ze mną, i jedź ze mną.
    Bo, gdy traktem ku północy
    Podążają hufce ludne,
    Ja unoszę dumnie głowę
    I odjeżdżam na południe.
    http://www.sylwek.efbud.com.pl/www/php/showsong.php?id=787

    Tłuki pancerne z opuszczoną przyłbicą i żarem w sercu, czy cyniczni, żądni łupów?

  39. Tanaka
    Napisałam o Wojtyle : WYDAWAŁO się, że był otwarty na świat itd. Czytaj uważnie, kolego.
    Przy wielu pozorach otwartości (fantastyczna medialność, promowanie ekumenizmu), którymi niejako zamydlił nam oczy, pozostał katolickim konserwatystą. Pamiętam, że zapaliło mi się czerwone światełko, kiedy potępił teologię wyzwolenia, a o jego poglądach na seksualność i całą tegoż otoczkę „inspirowaną” przez duchową przyjaciółkę Pótawską już pisałam.

  40. @mag

    ależ widziałem to ” Wydawałoby się…”
    Zgoda, że pytanie wprost mogło „się wydawac” nazbyt jednoznacznie przyjmujące, że „wydawania” w istocie nie było. W intencji było wskazanie, że owo wydawanie się było nieco zbyt hojnie wreczonym kredytem „papieżowi z dalekiego kraju”, bo mnie jego zachowania i występy zupełnie nie brały. Patrzyłem bardziej poza scenicznośc i celebrycenie przeglądając kulisy, które były mroczne, i które Wojtyła pozbawił ostatniej żarówki wszystkie światła dając na scenę.
    Może to wygląda jak głupie przechwałki, ale taka metoda jest, według mnie, wręcz konieczna kiedy mamy do czynienia z postacią na takich wyżynach wpływu na ludzkie życie.
    Niezależnie od tego, że to był kardynał z Polski, ze opozycja, że Wyszyński, że Solidarnośc, ze kajaki i narty, to kiedy onże staje się papieżem, to kończą się żarty, a zaczyna wpływ jak najdosłowniej globalny i dojmujący na życie każdego widzącego w nim zastępcę Jezusa i nieomylnego nadczłowieka, ale także ludzi zupełnie nim nie zachłyśniętych. Wystarczy popatrzec na Polskę, która jest krajem wyznaniowym, mimo, że znaczna częsc Polaków wcale nie ma na to ochoty. Niekatoliczka, by w spokoju dokonac przerwania ciąży musi jechac za granicę. Alicja Tysiąc i młodociana, bodaj 14-latka, zgwałcona, mimo państwowego prawa będącego po ich stronie, nie mogły normalnie się poddac temu zabiegowi i były zaszczuwane na oczach całej Polski. Żadna władza rzekomo świeckiego państwa nic nie zrobiła, by to katolickie gangsterstwo ukrócic. To jest robota Wojtyły. Taki katolicyzm tworzył i popierał, takiej wasalizacji państwa wobec KK patronował.
    Stąd m. in., moje odczucie, że „wydawanie się” jest nadmiarem ufności i niezasłużonym kredytem.
    Potępienie, a konkretniej pacyfikacja teologii wyzwolenia, to było tsunami zakłamania, podobnie jak stosunek do kobiet.

  41. @ Tanaka (& mag)
    16 marca o godz. 15:06
    – – –
    Ad vocem: a propos Wojtyły i wpływu papieża na kościół…
    Mocne, co?
    Nie łudźmy się – organizacja tego typu nie wybiera sobie sama reform. One mogą być tylko wymuszone koniecznością, naruszającą żywotne interesy organizacji i jej beneficjentów.
    Każdy wybrany wódz takiej organizacji, świeci jedynie światłem odbitym jej interesów, który to blask narasta z czasem.
    Czy jest to jasność w stylu discopolo, romabarocco czy SJ-gothic, to jedynie kwestia osobista i wtórna wobec źródeł.
    Każdy wewnątrzorganizacyjny target regionalny sprzeda ten występ za najlepszą na danym rynku cenę.
    Dopóki ludzie mają potrzebę by takim akurat towarem sobie coś zaspokajać, bez poczucia straty.

    Gdyby istniała jakaś pozapsychologiczna prawda stojąca za rzekomą wiarą, Świebodzin byłby rażony gromem i obrócony w pył.
    A teraz, dla odmiany, pył zostanie wyniesiony na poziom Świebodzina, i tyle.
    Pozdrawiam.

    PS Już pojawiają się egzegezy buta, przy całkowitej mistyfikacji buty 😉

  42. Gekko
    Jako potencjalna „siostrzyczka”, a nawet w odległości lat świetnych „papieżyca” mogę tylko tyle powiedzieć – dopóki kobiety w habitach będą gotowały księżom i prały im gacie (bez wzajemności), nie zmieni się nic w krk.
    Nie wiem, czy one chodzą np. do kina, teatru, na koncerty, choćby w przebraniu.
    Ksiądz po cywilnemu „używający świata” to już od dawna normalka, ale zakonnica?
    Oglądałam kiedyś w „Babilonie” (TVN24) spotkanie z kobietami-pastor(k)ami, rabin(k)ami i juz nie pamiętam, kapłanką jakiejś jeszcze religii. Świetne kobiety, mające oprócz obowiązków duchownych, wypełnianych z całym zaangażowaniem, normalne rodziny. Miło było posłuchać i popatrzeć.

  43. mag

    Owszem, kobiecość to dobre lekarstwo na całe zło, żeby nie rzec: panaceum.
    Kto jednak wtedy ustrzeże nas przed Panią Hojarską, Beger, Pawłowicz, Fotygą, Kruk, Sobecką, Kopacz, Piterą itp. – np. w konfesjonale?

    I kompetencja i kobiecość zaczynają się na „ko-„, ale byłbym ostrożny w dostrzeganiu w tej koincydencji oznak panaceum.
    Nie szukałbym też rozwiązań w znakach na szybie czy dziupli albo całunie.
    No chyba, że będzie ta Ona „do tela pikna co cud”.
    (ale oryginał też mówił o ‚ludziach’, więc obu płci – i tego ja bym się trzymał).
    Pozdrawiam 🙂

  44. mag
    16 marca o godz. 18:15

    Większośc chłopców w określonym wieku za bardzo nurtujące uważa pytanie: „co zakonnica ma pod habitem”.
    Szczęśliwie – mamy rozwiązanie zagadki: gacie. 😉
    To by się zgadzało.
    Przy bliższym poznaniu, z daleka atrakcyjne, zakonnice nieco tracą. Chyba przez te gacie.
    No bo przecież nie przez to że są niewolnicami w męskim świecie klechów i Bozi. ;-(

  45. Gekko
    16 marca o godz. 16:14

    O, wtedy pioruny biłyby równo po „tej ziemi”, obracając w perzynę wszystkie pomniki papieskie. A w pierwszej kolejności te potwory kiczu, bezguścia i lizusostwa.
    Jakoś nie walą.
    Zamiast tego ukazują się znaki nad Watykanem, nad Smoleńskiem, nad fiordami, nad Aires Błenos, w kałużach w pniach drzew, brudnych szybach i gdzie tak jeszcze katolickie oko spocznie.
    Dzięki temu jest kolorowo, radośnie i wzniośle, ludzie się ubogacają i żyją dostatniej.

  46. Tanaka
    16 marca o godz. 22:25
    „Dzięki temu jest kolorowo, radośnie i wzniośle, ludzie się ubogacają i żyją dostatniej.”

    Chyba jednak wszyscy ci ludzie, których wymieniasz, stoją w obliczu „fine de dolce vita”.
    Sygnał medialny nowego Szefa brzmi:
    ubóstwo kościoła – dla ubogich
    (a banki Watykanu dla Watykanu)
    Jeśli się mylę, poproszę o wyrównanie moich szans przeciw ubóstwu kościelnym groszem, w kwocie średniej płacy etatu watykańskiego.

    Nihil novi sub sole, tylko ton narracji sformatowany pod mniej wyrobiony target 😉
    Pozdrawiam.

  47. W internetowej GW obszerne urywki z artykulu Tadeusza Bartosia, ktory ukazal sie w Magazynie Swiatecznym. Naprawde warto przeczytac, nawet tylko te dostepne fragmenty. Chociaz sam tytul wyjasnia wszystko: „By wrocil duch sw. Franciszka, trzeba likwidacji panstwa watykanskiego.” A zakonczenie realistyczne; „Tyle oczekiwań i nadziei! Czy jest szansa na ich spełnienie? Niewielka, prawie żadna. Papież Franciszek jest człowiekiem wychowanym w systemie hierarchiczno-patriarchalnym.”
    Dlaczego nikt oprocz niego nie ma odwagi powiedziec, ze wszystko tam jest przezarte zgnilizna nie do usuniecia, a krol jest nagi? Ale Watykan wie, ze nie musi sie zmieniac – akceptuja go i maluczcy i rzadzacy swiatem, chociaz swoje wiedza.
    Nawet Autor blogu, ktory przeciez tez to wszystko wie, zamienil swoja wypowiedz w liste poboznych, nierealistycznych zyczen jakie mialby do Watykanu i jego Naczelnego.
    Pojawil sie nowy trend w watykanskim PR: wypada miec heteroseksualna lekka historie w czasach mlodzienczych, ktora wskazuje, ze dany celebryta koscielny nie jest ani gejem, ani nie lubi molestowac dzieci. Nawet JPII mial duchowo- intymna znajomosc, a niegdysiejsza argentynska dziewczyna Franciszka udziela wywiadow i opowiada, ze to z jej powodu poszedl na ksiedza. A ja myslal, ze dostal powolania.

  48. A jednak zaciekawia mnie to: nieoczekiwana abdykacja Benedykta, pospiesznie zwołane konklawe i wybór nowego papieża w ekpresowym tempie; ponadto wybrany nie do końca doskonały – schorowany, w wieku mocno podeszłym, co stwarza ryzyko nieukończenia rozpoczątego dzieła, niejasna przeszłosć…
    Na pytanie, czy to wiernym potrzebny jest papież z Ameryki Łacińskiej, czy też papieżowi potrzebna jest Ameryka Łacińska, można jedyne stwierdzić, że niezbadane są wyroki boskie i podszepty Ducha Swiętego.

  49. Werbalista
    15 marca o godz. 17:34

    Wytłumaczyłeś. Zapomniałem, że jest rozdzielność władzy wykonawczej i ustawodawczej. Zapomniałem, że Tusk na premiera został wybrany w wyborach powszechnych i że dopiero po tym wyborze zostali wybrani posłowie w okręgach jednomandatowych. Zapomniałem, że w sprawie ustawy o związkach partnerskich jest tak, jak chciał Tusk: ustawy nie ma i nie będzie.

  50. Gekko
    16 marca o godz. 23:59

    Po owocach ich poznamy, jak KK sam to uwielbia cytowac na co 3 kazaniu. I tak poznajemy, od prawie 2000 lat, wiec „nihil…”
    Ludzie już żyją dostatniej, za Franciszka im się gwałtownie poprawiło ! Te zapowiedzi – Kościół ubogi dla ubogich… Czyli dla tych co się już sycą nadzieją, zamiast kawiorem. I wszyscy ubogacenie już żyją dostatniej.

    „Polski Kościół czeka na papieża” – rzekł Nycz Kaziutek, kardynał, wraz z drugim kardynałem, Dziwisz-się Staśkiem. Obaj bardzo szczupli na ciele a ubogaceni w empatię i miłowanie bliźniego swego’ miłośnicy autobusów i rowerów, czekają w bardzo ubogim polskim Kościele na ubogiego następcę św. Franciszka.

    Owoce, owoce, a przedtem nieustanne opryski i wycinanie zrakowaciałych narośli. Może Franciszek przyjedzie do Polski z sekatorem.

    Pozdrawiam

  51. @ Tanaka
    Owoce poznania KK to nam akurat narastają, więc możliwe postawy fizjologiczne są dwie:
    a/ potraktować ostrzeżenie poważnie (…po owocach ich poznacie…) i, jeśli dotąd ktoś jeszcze nie dostąpił łaski poznania – wiać na zachód od Poznania.
    b/ nadstawić gąbki i po owoce się podpiąć.
    Podejście trzecie a to: biadanie, złośliwe konstatacje, wymądrzanie się, frustrackie bicie pian na blogach, usiłowania apostazji czy też rzucanie obelg o neutralności państwa, powinny być traktowane jako psychopatologia.
    W takim trzecim przypadku, pozostaje pokuta w postaci przeniesienia majątku obwinionego na kościół, co uczyni go UBOGIM, a więc, ex definitione – członkiem kościoła papy Franciszka.
    Co umożliwi skorzystanie z opcji b/.
    Algorytm ten zamieszczam bona fide, celem wykazania konstruktywnego podejścia, wykluczającego psychopatologię.
    Ktoś musi być oryginalny, by norma zabłysła pełnym blaskiem… 🙂
    Pozdrawiam.

  52. „a będzie tak jak było”
    Autor przedstawia chciejstwo maluczkich jak bracia i żony Jezusa powinni się zachowywać.
    A Watykan to korporacja jak każda inna i jest tylko po to żeby zaspokajać potrzeby jej członków. Ma dobry PR i dostosowuje się do wymagań rynku. Na przykład, jeżeli Tusk, Hanna GW, Radziszewska, Boni, Gowin, Struzik itp. uważają, ze dostaną zbawienie pozwalając na grabież Polski, to on, F1, oczywiście będzie dalej brał. Tak jak to robili JP II, B16.
    Pedofilom krzywdy tez nie zrobi, bo za dużo ich jest na wysokich stanowiskach (JPII i B16 dbali o nich).
    Brudna kasa możnych tego świata gdzieś musi być prana.
    Czyli nic nowego nie będzie. Liczyć ze jego wyrzuty sumienia za współodpowiedzialność za mordy junty spowodują zmiany w Watykanie są nie uzasadnione

  53. @Tanaka 16 marca o godz. 15:06
    “Alicja Tysiąc i młodociana, bodaj 14-latka, zgwałcona, mimo państwowego prawa będącego po ich stronie, nie mogły normalnie się poddac temu zabiegowi i były zaszczuwane na oczach całej Polski. Żadna władza rzekomo świeckiego państwa nic nie zrobiła, by to katolickie gangsterstwo ukrócic. To jest robota Wojtyły”

    Szkoda, ze POLITYKA nie podała uzasadnienia MSZ Sikorskiego w Strasburgu, dlaczego Alicji i tej nastolatce nie należy się żadne odszkodowanie.
    Warto poprosić p. Makowskiego, Szostakiewicza i Paradowską o przedstawianie argumentacji MSZ III RP w sprawach sądowych w Strasburgu.

  54. Panie Jarosławie

    Tak przy niedzieli:
    W TVP K wypadł Pan całkiem, całkiem.
    No i nie tak ze spuszczoną głową, jak w tej blogopieczątce. Sugeruję jaśniejsze spojrzenie, jak w TV.
    Jakoś tak się Pan wyraził: „im gorzej dla Koscioła, tym lepiej dla mnie (takich jak ja) – bez własnego portu ( postaci konkretnego Kościoła).
    I – zdaje się – zdeklarował się Pan jako chrzescijanin – czy nie przesłyszałem się?
    miałem wrażenie – z bloga, że wypłynął Pan dalej z ostatniego portu…
    I jeszcze – jakoś chyba mniej więcej tak – że Pan ma z Bogiem duży problem, choc on z Panem może nie ma…
    Ponieważ rzeczy brzmiały dosyc interesująco, rad bym powziąc na temat Pańskiego stanowiska nieco więcej wiadomości. Blog może niekoniecznie jest do tego optymalnym miejscem, ale może gdzieś indziej znajdę więcej?

  55. Adam 2222
    17 marca o godz. 18:19

    O nie !

    Watykan to nie jest korporacja taka jak wszystkie inne !

    Watykan powołuje się na swoją świętośc, na samego Boga, na swoją jedyną, ekskluzywną prawdę, na swoje górowanie nad wszystkim i nad wszystkimi i całkowitą, niepodrabialną jedynośc w całym kosmosie. A do tego dysponuje środkami wpływu i przymusu jakimi nie dysponuje żadna ziemska korporacja.

    Będąc tak jedynym, tak doskonałym, tak świętym i w Bogu umocowanym, tym więcej ciąża grzechy i zbrodnie KK, niż w jakiejkolwiek korporacji.
    Racja tkwi w tym, że ponieważ to co co sobie mowi Watykan jest falszywe, zatem realnie wykazuje on różne cechy korporacji. Ale ciągle – jest on znacznie wiecej niż korporacją jeszcze ostrzej musi byc oceniany.

    Stanowisko MSZ-u ws Alicji Tysiąc i tej zgwałconej nieletniej powinno byc dobrze naglosnione.

  56. A co takiego mógł powiedzieć Radek Sikorski, który swoje dzieci posyła do szkół prowadzonych przez Opus Dei?

  57. @ Tanaka 17 marca o godz. 23:15
    „Stanowisko MSZ-u ws Alicji Tysiąc i tej zgwałconej nieletniej powinno byc dobrze naglosnione.”
    Wtedy mogłoby się okazać ze kilku ministrów Tuska,
    Sikorski, Gowin, Arabski, wice Tuska w PO, Hanna GW to członkowie Opus Dei. I zgodnie ze statutem tej organizacji oni są zobowiązani do bezwzględnego posłuszeństwa swojemu przełożonemu w Opus Dei.
    Tak wiec w Strasburgu III RP reprezentuje stanowisko Opus Dei

  58. PAPIEZ FRANCISZEK MI SIE PODOBA ,ALE CO Z POLSKIM KOSCIOLEM W TYM WSZYSTKIM ?NALEZALOBY ZWOLNIC NASZYCH BISKUPOW ZE STANOWISK ,BO STRASZA I GORSZA .NIE MOZEMY WROCIC DO TEGO KOSCIOLA ,SKORO BISKUPI WYWOLANI DO TABLICY PRZEZ OJCA WISNIEWSKIEGO POGARDLIWIE MILCZA I NA PEWNO NIE ODPOWIEDZA MU NA JEGO PYTANIA .BP MICHALIK COS IRONICZNIE BAKNAL-ON NIE CZUJE SIE WINNY NICZEGO-PYCHA HIERARCHOW DUSI TEN KOSCIOL ,A ILEZ KRZYWD ZROBILI JUZ PANSTWU POLSKIEMU RAZEM Z RYDZYKIEM -ILEZ KLAMSTW NA TEMAT POLSKIEGO RZADU ZANIESLI DO WATYKANU PRZEZ KARD.BERTONE ?SZANTAZ WOBEC POLSKIEGO PANSTWA I ROKOSZ TRWA .OHYDA!

  59. A może jednak przy całej tej zadymie papieżowo-papierzanej zdobyć się na coś naprawdę przełomowego.
    Papież, Watykan, biskupi, czy trzódka stojąca na dole całej tej piramidy to tylko forma, struktura dosyć marnie ubogacająca właściwą treść, właściwy sens.
    Bo może cała istota Tego Boga morze wyrazić się w tego typu funkcjonariuszach.

    Zmierzam do Istoty propozycji.

    I jeżeli wielbić, darzyć szucunkiem , oddawać hołd, nawet śpiewać pobożne pieśni Bogu to może niech ta Najwyższa Istota na jakiś okres próbny ( nie wiem 10, może20 lat,) przyjmie trochę inną postać.

    Nie Bóg to Pan I Władca ,ale Bóg to Piękno Prawda Miłość.

    Tak na próbę