Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

12.01.2013
sobota

Ofiary w kościelnej szafie

12 stycznia 2013, sobota,

Jan Paweł II miał odwagę, by poprosić w imieniu całego Kościoła o przebaczenie za antysemityzm czy katolicki mizoginizm. Czy nie nadszedł czas, aby Benedykt XVI uderzył się w piersi za tuszowanie przez Watykan pedofilskich skandali?

1.
Kościół rzymskokatolicki nie potrafi uporać się ze skandalem pedofilii. Nie dlatego, że nie ma do tego odpowiednich narzędzi, ale dlatego, że hierarchowie wciąż bardziej kalkulują, niż kierują się zmysłem moralnym.

Z jednej strony więc Kościół, mimo całego zła, jakie dzieciom wyrządzili księża-pedofile, wciąż broni tzw. „dobrego imienia Kościoła”. To poczucie fałszywej lojalności wobec instytucji jest tak zakorzenione w świadomości biskupów, że zazwyczaj tracą w kryzysowych sytuacjach zdrowy rozsądek i moralny kompas. Z drugiej jednak strony, Kościół ma poczucie winy i zaniechania wobec ofiar, które nie były przez niego dość chronione, a przez biskupów wystarczająco słuchane.

Oto, jak się zdaje, powód, dla którego Kościół od ponad dekady w kwestii księży-pedofili jest w defensywie. Czy jest szansa, że ten impas zostanie przełamany?

2.
Zgoda: papież Bendykt XVI potępił zachowania księży-pedofili. Spotykał się także, czego nie zrobił Jana Paweł II, z ofiarami przemocy seksualnej duchownych.

Co więcej, do wiernych Kościoła irlandzkiego napisał bezprecedensowy list, w którym czytamy: „Mogę tylko podzielać przerażenie i poczucie zdrady, którego doświadczyło tak wielu z was, dowiadując się o tych grzesznych i przestępczych czynach, a także o tym, jak władze Kościoła w Irlandii postąpiły wobec nich”.

Ile jeszcze Kościół ma się bić w piersi, mógłby zatem ktoś zapytać?

Otóż problem z kościelną „polityką” wobec pedofilskich nadużyć duchownych polega na tym, że za mocnymi słowami papieża nie idą równie mocne i stanowcze czyny, których owocem byłaby prawda. Przykładem kościelnej polityki, „chcemy wszystko wyjaśnić, ale na naszych, kościelnych zasadach”, jest właśnie zerwanie przez niemiecki episkopat – a zatem przez kościół papieża Ratzingera – współpracy z szefem Instytutu Badawczego Kryminologii w Dolnej Saksonii Christianem Pfeifferem. Pfeiffer od 2011 roku zajmował się przypadkami pedofilii wśród niemieckich księży. Powodem zerwania współpracy między stroną kościelną a badaczami jest ponoć brak niezależności w prowadzeniu badań.

Nie wiem, jak jest rzeczywiście. Ale wiem, jaki będzie efekt tego, że niemieccy hierarchowie zerwali współpracę z renomowanym ośrodkiem badawczym. Przede wszystkim to zły znak dla wiernych. Bo trudno oprzeć się wrażeniu, że biskupi znów chcą coś ukryć. I że dalej planują ofiary – i ich cierpienie – zamykać w kościelnych szafach.

3.
Straty, jakie Kościół katolicki ponosi od ponad dekady, czyli od pierwszych ujawnionych w Stanach Zjednoczonych przypadkach pedofilii, są nie do przeliczenia. Zgoda: wielu ludzi, od USA przez Australię po Niemcy, zwróciło Kościołowi bilet, po prostu z niego występując. Jednak nie tylko dlatego, że – jak pokazywały ujawnione dokumenty i świadectwa ofiar – biskupi najczęściej brali stronę księży-pedofili, przesuwając ich z parafii do parafii, ale dlatego, że i teraz Kościół lęka się powiedzieć całej i gorzkiej prawdy.

Nie byłoby może w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że Kościół twierdzi, iż jest największym autorytetem moralnym. Chce być także autorytetem wychowawczym. Ba, księża co niedziela od ołtarza nawołują do czystości. I tu jest ten zgrzyt między deklaracjami i pouczeniami Kościoła a praktyką księży. Zostaje zniszczone zaufanie, szczególnie rodziców, którzy pełni ufności oddawali na wychowanie Kościołowi swoje dzieci, a one – jak się okazuje – stawały się obiektem seksualnego wykorzystania.

Czy dziś, kiedy mleko się już rozlało, kiedy opinia publiczna wie wystarczająco dużo, by sądzić, że w Kościele panowała zmowa milczenia wokół wykorzystywania seksualnego dzieci, jedyną drogą do oczyszczenia nie jest powiedzenie całej prawdy – prawdy, jakkolwiek byłaby ona gorzka?

Czy droga do odbudowy wiarygodności Kościoła wśród wiernych, której potrzebuje on do głoszenia swego przesłania tak, jak człowiek potrzebuje tlenu, by oddychać, nie wiedzie przez publiczny akt pokuty?

4.
Jan Paweł II miał odwagę, by poprosić w imieniu całego Kościoła o przebaczenie za antysemityzm czy katolicki mizoginizm. Czy nie nadszedł już czas, aby i Benedykt XVI uderzył się w piersi za tuszowanie przez Watykan pedofilskich nadużyć duchownych?

Taki religijny i publiczny akt samego papieża byłby jasnym sygnałem dla Kościoła katolickiego na całym świecie, że – jak mówi sam Benedykt – dla pedofilii w kościelnych szeregach nie ma miejsca. Nie ma też miejsca dla skrywania, tuszowania i przemilczania grzechów, jakich dopuścili się seksualni przestępcy w sutannach.

Ale, co najważniejsze, taki religijny akt skruchy, na miarę wyznania win Kościoła, jaki miał miejsce w roku 2000, byłby znakiem, że Kościół i papież stają po stronie ofiar. Teraz i już na zawsze.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 55

Dodaj komentarz »
  1. Pan Redaktor chyba zaspał. Malo to razy papiez Benedykt XVI kajal sie ustnie oraz na pismie w tej sprawie? Odgrzewane kotlety sa wyjatkowo niezdrowe:))

  2. Pan Redaktor chyba zaspał. Malo to razy papiez Benedykt XVI kajał sie w slowie i pismie w tej sprawie? Odgrzewane i nieaktualne problemy sa wyjatkowo nudne:))

  3. a ja mialem mnostwo dziewczyn z podstawowki gdzie kiedys, dawno temu uczylem, czy ktoras sie skarzyla – nie, wszystkie same sie pchaly i rzucaly na szyje, to co mialem robic, czy jestem, pedofilem, za bardzo lubie mlode dziewczyny jak nie ja to i tak ktos inny, ja chociaz staralem sie ich zafascynowac czytaniem ksiazek, nauczylem ich sluchac sluchowisk radiowych i teatrow tv, nauczylem szybko czytac o czym te 30 lat temu nikt nie slyszal, w koncu leniwym pokazalem nagrania wowczas na kasetach czytanych przez aktora, tak by mogle sluchajac ksiazki robic cos innego lub sluchajac i czytajac uczyc sie dykcji, a tyle konkursow jakie robilem z nagrodami i wycieczek po kraju, zeby tylko mlodziez rozbudzic intelektualnie…coz dawaly mi milosc a jak moze czlowiek taki dar odrzucac, przeciez podlym nie moglem byc, zreszta nie mowilo sie o pedofilstwie wowczas, a ze bylem i nawet jestem cholernie przystojny wiec coz, pozniej moje studentki tez sie kochaly we mnie, a wogole bylem nauczycielem biologii i chemii jednoczesnie studiujac biologie, i mialem io mam pasje ….bardzo duzo czytam, tez z nooka i kindla, takze slucham czytanych ksiazke lub artykulow naukowych jadac na uniwersytet gdzie wykladam, slucham za pomoca >ivona.com< sadze ze najlepszy w swiecie program do czytania

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Czy droga do odbudowy wiarygodności Kościoła wśród wiernych, której potrzebuje on do głoszenia swego przesłania tak, jak człowiek potrzebuje tlenu, by oddychać, nie wiedzie przez publiczny akt pokuty?
    .
    Pan Redaktor sie nazywa „Gowin”, czy tylko mowi Pan jak Gowin?
    .
    Odbudowy wiarygodności musi sie opierac na (a) wyswietleniu mechanizmow, (b) ukaraniu winnych, oraz (c) wprowadzeniu mechanizmow kontroli.
    .
    Uzyje makabrycznego przykladu. Powiedzmy, ze czlonek Pana rodziny ginie w katastrofie lotniczej. W sledztwie okazuje sie, ze pilot samolotu byl pijany, i ze w tej linii lotniczej wszyscy piloci pija dla kurazu. Szef linii uderza sie w piersi i odprawia publiczna pokute. Czy Pana zaufanie do linii lotniczej zostalo odbudowane?
    .
    Pana moze tak, ale moje nie. Moje byloby odbudowane, gdyby linia lotnicza zainstalowala alkomat przy wejsciu do kabiny pilotow, i gdyby straz lotniskowa przed startem przeszukiwala ich bagaze w poszukiwaniu alkoholu.
    .
    Mam nadzieje, ze pokazalem roznice pomiedzy pojeciami „nadzieje” (Panski przypadek) oraz „plan naprawy sytuacji”.

  6. Być może nadszedł czas, ale nie nadszedł odpowiedni moment, a moment jest zawsze ważniejszy od czasu, nie tylko w Kościele, ale w każdej organizacji i hierarchii.

  7. JPII to w ogóle był odważny człowiek. Potrafił napisac takiemu Tygodnikowi Powszechnemu na przykład takie słowa:

    „Rok 1989 przyniósł w Polsce głębokie zmiany związane z upadkiem systemu komunistycznego. Odzyskanie wolności zbiegło się paradoksalnie ze wzmożonym atakiem sił lewicy laickiej i ugrupowań liberalnych na Kościół, na Episkopat, a także na papieża. Wyczułem to zwłaszcza w kontekście moich ostatnich odwiedzin w Polsce w roku 1991. Chodziło o to, ażeby zatrzeć w pamięci społeczeństwa to, czym Kościół był w życiu Narodu na przestrzeni minionych lat. Mnożyły się oskarżenia czy pomówienia o klerykalizm, o rzekomą chęć rządzenia Polską ze strony Kościoła, czy też o hamowanie emancypacji politycznej polskiego społeczeństwa. Pan daruje jeżeli powiem, iż oddziaływanie tych wpływów odczuwało się jakoś także w „Tygodniku Powszechnym”. W tym trudnym momencie Kościół w „Tygodniku” nie znalazł, niestety, takiego wsparcia i obrony, jakiego miał poniekąd prawo oczekiwać; „nie czuł się dość miłowany” – jak kiedyś powiedziałem. Dzisiaj piszę o tym z bólem…”

  8. Niewielka, katolicka Chorwacjia wymordowala w czasie WWII około 600 tys. Serbów, 60 tys. Żydów i 27 tys. Cyganów.

    Jasenovac, w którym zamordowano około 120 tys. ludzi, w tym 19 tys. dzieci, znany był z masowego ścinania głów ludziom, ten sposób oszczędzano kule.
    28 sierpnia 1942 r. załoga obozu urządziła zawody. Zwycięzca, katolicki duchowny franciszkanin Brzica, w jeden dzień specjalnym nożem ściął głowy 1360 ludziom

    „Jan Paweł II miał odwagę, by poprosić w imieniu całego Kościoła o przebaczenie za antysemityzm czy katolicki mizoginizm”, beatyfikował kardynała Stepinaca, patrona chorwackich ludobójców

    P. Makowski nie chce wiedzieć ze przez cały pontyfikat Wojtyły księża pedofile mieli troskliwa opiekę.
    W USA w 1981r. przed Synodem Biskupów cześć z nich zrobiła raport o księżach pedofilach.
    Ale Lolek zakazał oficjalnej publikacji a obecny Benek 16 jego wice, zażądał od biskupów by chronili pedofilii.
    Niedawno rzad USA odmówił możliwości prywatnego oskarżenia B16 o te przestępstwo

  9. Panie Makowski
    Pan również stopniowo zamienia Politykę w sobotnie wydanie Gościa Niedzielnego. Czy niema Pan większych zmartwień? Czy musi Pan wciskać czytelnikom codzienną dawkę klechizmu?
    Czy wygląda na to, że cała redakcja Polityku musi wylizywać codziennie cośtam u Rydzyka? Czy na pewno niema nic innego ciekawego w świeci Polityki?

    P.S. A może przynajmniej parę słów o wywiadzie Arcybiskupa Pieronka? O tym, jak mówi, że biskupi tupali nogami żeby uniemożliwić dyskusję o Rydzyku, że Rydzyk nie pasuje i szkodzi KK w Polsce. A nie tylko ten bełkot o ateistach, który to dzisiejsi wielcy demokraci a dawniej wiodąca siła narodu wzięli do siebie. I może parę słów, dlaczego biorą to do siebie za każdym razem, kiedy pojawia się cień krytyki czasów ich władania.

  10. Mówiąc obrazowo, rzygać się chce.

  11. @ Kalina
    12 stycznia o godz. 17:04

    Kiedy to sie kajal B16? Bo nie zauwazylem. Szanowny Gospodarz wspomnial list do wiernych w Irlandii i troche z tego przeczytalem, bo calego nie zamierzalem studiowac. Jako ateista, wiem wiecej na temat wiary teologii i doktryny kosciola niz przecietny katolik. W zwiazku z tym rzucily mi sie w oczy stwierdzenia uzyte przez papieza. Pierwsze z nich, to fakt, ze pisze o jakims kosciele w Irlandii. „Katolicki” kosciol, to znaczy „powszechny”, czyli lokalizacja nie ma zadnego znaczenia. „Kosciol katolicki”, ex definitione, jest jeden. Drugie stwierdzenie, ktore wzbudzilo moja uwage, to fakt, ze papiez oskarza „wladze kosciola w Irlandii”. Czegos takiego tez nie ma, bo kosciol katolicki jest instytucja hierarchiczna i wszelkie „wladze” uznawane sa tylko na mocy mandatu Watykanu, czyli samego papieza. Poniewaz slowa papieza sa niepodwazalne w kwestii wiary, to wychodzi na to, ze powstal nam nowy kosciol – irlandzki, ktorego papiez sie wyparl. Czy to jest kajanie sie?

    Pan papiez wlasnie wywalil ze wspolnoty katolickiej jeden z najwiekszych kosciolow w Europie.

    Pozdrawiam.

  12. uderzenie w piersi. za Watykan-tak. za kościół-nie

  13. na marginesie.
    dwa zdjęcia. na każdym zdjęciu młody człowiek w geście „zamawiającego piwo”. pierwszy-nie politykiem w RP. drugi-został papieżem…

  14. na (drugim)marginesie
    największy autorytet moralny: jako jedyna!!! grupa społeczna w Polsce wywalczyła sobie pominięcie lustracji. cóż…jaki watykan-taki autorytet.
    ps.tylko w Polsce „autorytet” może dać nazwę ulicom!!!(qriozum). biskup Chrapek miał na liczniku 150/h jak zginął.

  15. Panie redaktorze,
    zaskoczył mnie pan akurat takim „pochyleniem” się nad krk.
    Gorzką prawdę wszyscy znają. Najwyzej mogą być niedoszacowane statystyki pedofilii w poszczególnych krajach. W kołtuńskiej, urabianej przez proboszczów Polsce – na pewno.
    Nie chodzi więc o publiczne pokuty, kolejne przeprosiny, czy spektakularne spotkania papieża z ofiarami księżej pedofilii, ale o program REALIZOWANEJ naprawy. Choćby taki, jaki w trzech punktach przedstawił narciarz2.
    Watykan gnije, a raczej murszeje od środka, a wraz z nim cała katolicka (jeszcze) Europa.
    Marny i coraz marniejszy jest autorytet kościoła i samego papieża, skoro wymawiają mu niejako posłuszeństwo biskupi niemieccy, zamiatając pedofilię pod dywan.
    Kruszą się ostatnie bastiony tradycyjnego katolicyzmu – Włochy, Hiszpania, Portugalia.
    Benedykt 16 patrzy jeszcze z nadzieją na Polskę, a nawet przymilnie przemawia do Polaków w ich ojczystym języku i rad bogobojnych udziela, zamiast pogonić naszych hierarchów, którzy zajmują się głównie polityka i kasą.
    Jakiś czas temu wysłał nawet z misją dyplomatyczną w sprawie Rydzyka zaufanego watykańczyka, ale rozeszło się po kościach.
    B16 – niesłychanie zachowawczy i pozbawiony „słuchu społecznego” nie ma w sobie ani woli, ani odwagi, by zreformować kościól, który nie potrafi się odnaleźć w dzisiejszej rzeczywistości. Co gorsza – wraca do praktyk kościoła przedsoborowego.
    Jest – niestety – papieżem monologu, co uniemożliwia wiernym i watpiącym głębszą refleksję nad duchowością człowieka współczesnego.
    Ogłoszony przez niego Rok Wiary rozmydla się w kościelnej nowomowie i we wzmożeniu praktyk religijnych.

  16. Jeśli w Polsce są księża pedofile i jeśli nie siedzą za kratkami, to może by tak także pretensje do Tuska. On tu rządzi, on ma większość parlamentarną i on ma wotum zaufania. Bloger jednak władzy nie tknie, więc sobie może pisać, pisać, pisać, pisać…

  17. Redaktorze,

    Smieszna ta panska poblazliwosc wobec czarownikow z kultu Zydowki z bekartem. Jak wszyscy funcjonariusze wszystkich kultow, ci maja jeden cel – ogolic owieczki i zaznac nieco przyjemnosci bez zbednego wysilku.

    Dla jednych palace, dla innych mercedesy, dla trzecich sny o ministrantach bez spodni.

  18. Panie Redaktorze, trochę jest to odgrzewany kotlet- zgadzam się z Kaliną. Pedofilia jest wielkim bólem, skandalem Kościoła, to jasne, w wielu przypadkach jest to zamiatane pod dywan, nie zaprzeczam. Proszę ustosunkować się do tego, że w kazdej grupie spolecznej istnieje takie zjawisko jak pedofilia i inne zboczenia, jednak (co jest potwierdzone badaniami) wsrod kleru procent ten jest najmniejszy!!!! Oczywiscie to nie oznacza ze ten najmniejszy procent jest usprawiedliwiany w jakikolwiek sposób! Nie podoba mi się retoryka w Pańskiej wypowiedzi, która sugeruje, że każdy ksiądz to pedofil, każdy kapłan to zboczeniec, i każdy duchowny którego słuchamy w kościele molestuje ministrantów. Pozdrawiam

  19. O czym, jeśli nie o całkowitym poddaństwie, świadczy fakt, że katolicy zawsze stają w obronie swoich panów. Nie w obronie chrześcijaństwa i jego przesłań, ale tych, którzy z naukami Jezusa maja niewiele wspólnego. Bo przecież, broniąc chrześcijaństwa, należałoby potępić wszystkich jego fałszywych kapłanów, a nie ich zażarcie bronić.
    Ot, do czego prowadzi pranie mózgów od dziecka.

  20. Grzech jest buntem przeciw Bogu, każdy człowiek jest grzesznikiem. Katolicy – kapłani też – abyśmy, jak pisze św. Paweł, usprawiedliwieni Jego łaską, stali się w nadziei dziedzicami życia wiecznego /Tt 3,7/ korzystamy z sakramentu pojednania z Bogiem – spowiedzi. Elementy sakramentu pojednania: akty grzesznika : staranny rachunek sumienia, żal, który zawiera postanowienie niegrzeszenia więcej, wyznanie grzechów wobec kapłana,który w imię Jezusa Chrystusa udziela przebaczenia grzechów i ustala sposób zadośćuczynienia. Do tego jeśli jest zgłoszenie o przestępstwie – jest śledztwo – jeśli sąd orzeka winę – wymierza karę i KONIEC !!!!

  21. @ Emi
    13 stycznia o godz. 10:32

    Czy Szanowna Komentatorka jest moze katechetka? Bo ja akurat jestem ateista i to, co pisze Szanowna Komentatorka jest nie do przyjecia na tym forum. Jesli Szanowna Komentatorka zamierza kogos nawracac, czy katechizowac – to zle miejsce.

    Moglbym napisac inaczej, ale nie chcialbym obrazac uczuc, ani wierzen Szanownej Komentatorki. Prosze wiec zatem wziac pod uwage, ze bywaja ludzie o innych pogladach.

    Pozdrawiam.

  22. Panie Makowski, gratuluję ma pan szansę na karierę w „Niedzieli”. Pana publicystyka to żenujący ukłon w stronę czarnoksiężników. Użyję bliskiej Panu ,jak mniemam, argumentacji; bo skoro to bozia Pana stworzyła to dała także rozum, którym niegrzecznie jest pogardzać i korzystać z dogmatów wiary (akceptować gwałt na rozumie!).

  23. Nie jest to odgrzewany kotlet, no jaki odgrzewany kotlet. Redaktor reaguje po prostu na to, co zdarzyło się ostatnio w dużym i ważnym sąsiednim kraju – czasem można wyściubić trochę nos poza własne podwórko. I na tej podstawie sformułowana jest refleksja, że owszem, wiele słów padło, ale za słowami nie idą czyny. W Polsce mieliśmy ostatnio przypadek wrocławski. W sprawie złapanego tam księdza pedofila wypowiedziała się kuria archidiecezjalna, i czytając to, trudno było oprzeć się wrażeniu dokładnie takiego przesłania: chcemy może i wyjaśnić, ale na naszych zasadach, i nikomu nic do tego. Albo ja przewrażliwiony jestem? Tekst tutaj:
    http://tiny.pl/h2g9j

  24. Vera
    12 stycznia o godz. 20:10,
    Twoje pretensje pod adresem Gospodarza przypominają „klienta mocno awanturującego”, który w pasmanterii domaga się kaszanki i salcesonu 👿
    Zwróć uwagę, że blog nosi tytuł „Niebo w płomieniach”. Dla pokolenia „czytającego” jest to „szyld” jednoznaczny i natychmiast rozpoznawalny.
    Zaczerpniety z tytułu książki Jana Parandowskiego, erudyty, dziadka Joanny Szczepkowskiej:
    http://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=97253
    Jak można przeczytać w pierwszych zdaniach recenzji:
    fabuła „Nieba w płomieniach” to zapis uruchomienia samoświadomości i podważenia starannie ukształtowanej przez otoczenie, chrześcijańskiej konstrukcji postrzegania świata.
    Nijak się to ma do zarzutów jakie stawiasz Gospodarzowi. Oczywiście poruszana problematyka może Ciebie nie interesować. Ale nie ma obowiązku bywania na wszystkich blogach.
    Wchodzić do cudzego domu i przestawiać meble w nieswoim salonie – nie wypada 😉

  25. jasny gwint
    12 stycznia o godz. 20:32,
    wyrazy współczucia z powodu niedyspozycji żołądkowej 😉
    ale po co zaraz informować o tym cały świat i okolice 🙄 😯 👿

  26. Jan Paweł II miał odwagę, by poprosić w imieniu całego Kościoła o przebaczenie za antysemityzm czy katolicki mizoginizm

    Przykro mi Panie Redaktorze, ale nie znajduję tu czegoś takiego jak „odwaga”. JPII robiąc to, co zrobił wykazał się po prostu minimum mocno spóźnionej przyzwoitości. Ratując tym samym resztki wiarygodności KrK w oczach nowoczesnego świata. Dłużej już się po prostu nie dało milczeć. Nie wykluczam, że przeprosiny JPII były szczere. Choć nie mogę wykluczyć, że miały charakter taktyczny. Szczególnie, kiedy przywoła się pamięć zamiatania przez niego pedofilii pod dywan. Nie zmienia to faktu, że tak powinien sie zachować średnio przyzwoity człowiek. Czy od przywódcy milionów katolików, wyznawców religii miłości nie należałoby wymaać czegoś więcej? Znacznie więcej?
    Fakt, KrK przyzwyczaił nas do tego, że nie kroczy droga, którą pokazuje. Ale czy musimy godzić się na takie reguły gry?

  27. Zdaje się, że rozmawiamy nie o tym co jest istotą sprawy z Kościołem, ale o różnych szczególikach, czasem – szczegółach, i zupełnie się w tym gubimy, widząc wokół drzewa, a nie rozumiejąc, ze jesteśmy w środku lasu.

    Czy ten, bądź ów papież powie jakieś słowa mitygujące, lub nawet przeprosin, nie zmieni wiele, może skórkę. Wnętrze zostanie to samo.

    JP II – jak chcą optymiści, czekający na jakikolwiek powód, by głośno, hucznie zgadzać się na wybaczenie, od razu awansem za winy niewyznane – przeprosił za antysemityzm, za mizoginizm. Czy zrobił to w duchu jakiego sam od wiernych – i świata żąda – w duchu dobrej spowiedzi i odpuszczenia grzechów? Nie.

    Każdemu dziecięciu, zanim jeszcze dojrzeje, by pojąć jakim jest potwornym grzesznikiem, Kościół wbija w głowę, że spowiedź musi być autentyczna, by była ważna. Wyznanie grzechów musi być dogłębne, zakamarki duszy muszą być przepatrzone w poszukiwaniu każdej nieprawości. Grzechy należy wyznać sumiennie, niczego nie ukrywając. Trudno -wstyd trzeba odrzucić. Niezbędne jest szczere postanowienie poprawy. Konieczne jest zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu. I sumienne odprawienie pokuty. Dopiero wtedy można mówić o odpuszczeniu win – przez Boga, bo bliźni to niższa kategoria.

    Kościół uczynił się sędzią we własnej sprawie. Czy uczynił pełny, dogłębny, szczery rachunek sumienia? Żarty.
    Czy szczerze się wyspowiadał ze swoich grzechów? Żarty.
    Czy powziął dogłębne postanowienie poprawy? Pusty śmiech.
    Czy może zadośćuczynił bliźniemu? A może odprawił uczciwie pokutę? To już ponure żarty.

    Etycznie i psychologicznie rzecz biorąc – wszystkie warunki dobrej spowiedzi muszą być spełnione, by można było mówić o byciu uczciwym i lepszym.

    Kościół jest według swojego mniemania ponad ludźmi. Zatem miałby się przed ludźmi spowiadać? Bzdura. Miałby być w spowiedzi szczery, miałby ludziom zadośćuczynić za zło?
    Miałby wobec nich przejść pokutę i zdać się na ich wyrok – czy uznają, że można Kościołowi winy wybaczyć i rzec – „Idź i nie grzesz więcej”?
    To jest niemożliwe ani psychologicznie, ani moralnie, ani logicznie.

    Dlatego słowa JP II i słowa Benedykta, to tylko słowa, coś po wierzchu. Spływają jak woda po kaczce. Może biorą się z indywidualnego zawstydzenia bardziej wrażliwych moralnie i uczciwszych księży. Może są jakąś indywidualną próbą poprawy. I niewiele więcej. Z pewnością jednak służą zabezpieczeniu nadwyrężonego interesu i poczucia wyższości nad ludźmi.

    Cały autorytet, cała zasada, cała uwewnętrzniona misja i sens jestestwa kapłana bierze się z zewnętrznego nadania – Boga, Kościoła, biskupa, który zaopatruje krzyżmem kandydata na współczesnego apostoła. Tonie autentyczność wewnętrzna, ale zewnętrzna. Jeśli na zewnątrz coś się sypie, rozpada – psyche indywidualna doznaje wielkiego wstrząsu, traci oparcie, grunt, staje się śmiesznym, żałosnym nikim.
    W obronie tej integralności nie wolno niczego szczerze wyznawać, niczego nie poddawać pod publiczny osąd, nie potwierdzać zadośćuczynieniem, że ponosimy jakąś winę.
    Nie ma żadnej winy, ona nigdy w sumieniach kleru nie może zagościć. Jeśli w ogóle – to tylko „wypadki przy pracy” – sumienia nazbyt wrażliwe na Kościół autorytarny. Wszystko jest wyparte poza świadomość. To jest fundament, bez niego jest katastrofa.

    A co dopiero wtedy, gdyby przyznać, że Kościół to konstrukcja wyłącznie ziemska. Że nie ma żadnego Stworzyciela, źródła wszelkiej jedynej prawdy i wszelkiego nadludzkiego autorytetu? Tej katastrofy nawet nie sposób sobie wyobrazić.

    Dlatego musi być jak jest: nieprzekonujące, nieszczere „przeprosiny”, nieprawdziwe , co najwyżej wymuszone przyznanie się do win – tylko uogólnionych, bo wchodzenie w szczegóły zdradza prawdziwość tych win; a poza tym jest nieestetyczne. Zatem nie może być także szczerej chęci poprawy, nie może być zadośćuczynienia.

    W konsekwencji nie może być odpuszczenia win. Przez ludzi.

    Czyż nie mamy oczu do patrzenia? Czyż nie widzimy, że trzeba było setek pozwów, setek procesów by prawem ziemskim zmusić Kościół to „zadośćuczynienia” – w postaci zasądzonych kar? Czyż nie widzimy, że Kościół – mimo słownych deklaracji – ciągle robi co może by ukrywać prawdę o swoich winach?

    Kościół inaczej nie może.. Trzeba sobie to dobrze uświadomić. Widać jak bardzo nie może.
    Inazej przestałby być tym, czym jest. Przestałby być nadludzki – Boży. Gra idzie o Boga. A więc o sam Kościół i jego ziemski interes i nadziemskie uzasadnienia bytu. Nie tylko dziś, ale od 2000 lat i po wsze czasy. Czy pojmujemy co to dla niego – i dla nas – znaczy?

  28. Droga Matyldo,

    nie jest do końca prawdą, iż JP2 zamiatal pod dywan przypadki pedofilii. One przez dlugi czas były przed Nim skrywane przez niektorych hierarchow koscielnych niektorych diecezji. Wiedziano bowiem, iż JP2 nie jest duchownym Rzymu, ze kieruje sie innymi zasadmi. Kiedy jednak ta wiadomosc do Niego dotarła, polecił zbadać te przypadki pewnemu dominikaninowi nie pamietam teraz nazwiska ale ma on swa strone www i tam sa wszelkie dokumenty, jakie przedstawił Papierzowi z prawie 7 lat pracy. Jak trudna to praca nie musze chyba wyjasniac – wiekszosc duchownych diecezjalnych nie chciala ujawniac swego podwórka. Kiedy jednak badania dobiegly konca i duchowny przedstawil te wyniki Wojtyle Papierz… rozpłakał się. Obu bowiem skala zjawiska przerosła. Wraz z dwoma jeszcze zaufanymi duchownymi zaczeli przygotowywac dokumenty, ktore nie tylko powolilyby na taka polityke w poszczegolnych deicezjach, ktora nie tylko ujawnialaby te przypadki ale i zapobiegala dalszym zjawiskom. To jednak trwało (poza tym Papierz nie tyylko tymi sprawami sie zajmowal jak zapewne wiesz). Przypuszczam ze po prostu nie zdazyl tych dokumentow dokonczyc co sie z nimi dzis dzieje i z duchownymi ktorzy nad nimi pracowali – tego juz nie wiem. Zanim zatem cos ocenisz droga Matyldo, dowiedz sie jak było. KK to instytucja mocno zhierarchizowana a po 2 – Wojtyła nie był od poczatku „faworytem” niektorych duchownych Rzymu. Byl traktowany jak obcy…

  29. ps. Jako post scriptum dodam, ze oczywiscie podzielam zdanie Autora blogu: tylko pełne wyznanie win i ukazanie jak sie sprawy maja moze przywrocic pewna – bo oczyiwscie nie zupelna – wiarygodnosc Kosciolowi. Mam nadzieje ze do tego dojdzie choc sadze ze minie jeszcze sporo czasu. Jest to chyba bowiem najwiekszy kryzys jaki przechodzi KK. To juz nie spory teologiczne czy doktrynalne, ale brutalna rzeczywistosc.. rzeczywistosc stworzana przez niektorych – bo nie przez wszystkich – duchownych.. smutne…

  30. Xytrah
    13 stycznia o godz. 15:35,
    nie jestem w stanie ocenić intencji JPII. Mogę jedynie powiedzieć, że to szef odpowiada za firmę. Mogę też wyciągać wnioski pośrednio. Ot, chociażby na podstawie tego jakich biskupów mianował, tego, że nie kiwnął palcem w sprawie nieprzyzwoitego zachowania Radia Maryja, tego, że spokojnie patrzył na niebywałą pazerność kleru. Czy wreszcie tego, jakiego miał sekretarza osobistego: mój przyjaciel świadczy o mnie.
    Być może jestem niesprawiedliwa. Być może. Niestety, podchodziłam i nadal podchodzę do JPII z dystansem. Jest dla mnie niewiarygodny.

    PS. Uprzejmie proszę o nie tytułowanie mnie per „droga”. Brzmi to i paternalistycznie i jest oznaką spoufalania. Nie życzę sobie ani jednego ani drugiego. Nie ukrywam, że dla mnie brzmi to mocno „po księżowsku”. Czego zdecydowanie nie lubię.

  31. Doszedłem do wniosku, że muszę swój poprzedni wpis skorygować. Nie miałem racji pisząc o przesłaniu chrześcijaństwa i naukach Jezusa w sensie pozytywnym.
    Bo przecież: „Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach.” to Jezus;

    „Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył. Ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą; a czyniący miłosierdzie tysiącom tych, którzy mię miłują i strzegą przykazań moich.” To, wiadomo kto.

    I gdzie tu miejsce na miłość bliźniego? Czyli wszystko zgodnie z zaleceniami.

  32. No więc.. Matyldo,

    zapewniam Cię że nie jestem duchownym i w żadnym razie nie było moim zamiarem imputowanie Ci paternalizmu. Ot zwykla uprzejmosc wynikajaca z niechęci pisania do kogośc per Ty. 🙂 Co do tematu – zwróciłem jedynie uwagę, iż nie wszytsko jest czarno-białe. KK nie jest ani pieknie wybielony jak chcieliby niektórzy (np Pan Terlikowski) ani nie jest też czarny (jak chciałaby np Pani Środa). Drażni mnie stronniczość i jednych i drugich i to tym bardziej że ja w życiu spotkałem duchownych naprawdę wartościowych i mądrych (po prostu ludzkich) i takich hmmm co do których – delikatnie mowiac – można by mieć spore zastrzeżenia. Nie wiem jak rozdzielają się proporcje – ilu jest wiecej ilu mniej tych lub owych. Wiem natomiast że są ludzie „ludzcy” (lub po prostu dobrzy) i bywają ludzie podli. Choć ten podział tez jest umowny – bo sa tacy ktorzy cos zlego zrobili bo nie chcieli i sa tacy ktorzy z dobrych stali sie podlymi. Dokladnie tak samo jest w Kosciele: jest on pewnym obrazem swiata w ktorym zyjemy, gromadzi roznych ludzi. Mozna miec spore zastrzezenia – i ja je mam – co do tego, ze przez niektorych ludzi chwieje sie to, co najbardziej w Kosciele wartosciowe – forma duchowosci, pewne wartosci; ze zaprzepaszacza sie dorobek tych, ktorzy kiedys tymi wartosciami sie opiekowali i je chronili. Ale najwazniejsze jest i to, ze nie wraca sie w Kosciele do nauk pierwszych Chrzescijan i do życia duchowego tylko brnie się w instytucjonalnosci, uzywajac nie raz jezyka agresji i inwektyw..

  33. Werbalista – pisze Pan „Jako ateista, wiem więcej na temat wiary teologii i doktryny kościoła niż przeciętny katolik” Ja jestem przeciętną katoliczką i jestem za indywidualną odpowiedzialnością .

  34. Xytrah
    13 stycznia o godz. 17:09

    No więc.. Matyldo,

    zapewniam Cię że nie jestem duchownym i w żadnym razie nie było moim zamiarem imputowanie Ci paternalizmu.

    Paternalizm, to ja byłam skłonna przypisać Tobie 😉
    Nie musisz mnie zapewniać kim jesteś albo nie jesteś. Jesteś kim jesteś i nic mi do tego.
    To oczywiste, że ludzie w Kościele są różni. Choć jak czytam o łzach „papierza” – pisownia Twoja 😉 to mnie ogarnia pusty śmiech. Myślenie rodem z carkiej Rosji. Car ojczulek był dobry, tylko źli boarzy ukrywali przed nim prawdę 👿
    O księżąch uprawiających „teologię wyzwolenia” JPII dowiedział się migiem i migiem zesłał ich tam, gdzie diabeł mówi dobranoc 😯

  35. @ Emi
    13 stycznia o godz. 17:39

    Szanowna Komentatorka chyba sie nie czyta. Co to znaczy „indywidualna odpowiedzialnosc”? Odpowiedzialnosc wobec kogo? Spoleczenstwa, kosciola, Boga? Bo ateista jest odpowiedzialny tylko wobec samego siebie, swojego poczucia etyki. Oczywiscie, ze podlega prawom miejsca zamieszkania – jak kazdy inny, ale etycznie nikt nie jest w stanie mu wybaczyc, rozgrzeszyc, itp. To znaczy, ze musi tak postepowac, aby byc w zgodzie ze swoim poczuciem sprawiedliwosci, a nie wymyslonych przez jakas inna instytucje. Pare razy w zyciu wystapilem przeciwko obowiazujacemu prawu, bo uwazalem je za nieetyczne. Szanowna Komentatorka natomiast pisze o „odpowiedzialnosci” wobec prawa boskiego. Ateista nie ma takiego luksusu, by mogl mu ktos wybaczyc. Grzechow nie popelnia, bo nie uznaje takiego pojecia, ale poczucie popelnienia bledu zostaje mu na zawsze. To o wiele trudniejsze niz wiara, w to, ze cokolwiek by sie nie zrobilo – zostanie wybaczone, pod warunkiem szczerego zalu i checi poprawy. U ateistow – co sie zrobilo, zostaje – na zawsze. Moze dlatego sa tak skrupulatnie etyczni.

    Pozdrawiam.

  36. Matylda
    13 stycznia o godz. 17:49

    No tak – błąd ortograficzny że hej – przyznaję;) (choć błędy i Tobie się zdarzają np przecinki;) Łzy miały raczej opisywać jedynie pewną reakcję – nie bronię JPII ani nie ganię.. Nie napisałem też nigdzie że był dobry ani zły. Jaki był – tego nie wiem, nie znałem go osobiście. Co do jego nauk – niektóre niezwykle wartościowe z innymi polemizowałbym. Jednak to nie JPII zesłał teologów wyzwolenia a Ratzinger ktory był wtedy przewodniczącym Nauki Kongregacji Wiary zresztą niektórych z nich potem rehabilitował. Sprawa wówczas była złożona bo niektórzy z tych teologów głosili naprawdę chore teorie, sprzeczne nawet już nie tyle z dogmatami ale z Pismem.
    Co do formy Twej wypowiedzi – z biegiem lat zdążyłem się przyzwyczaić do mniejszej bądź większej agresji wobec religii tak jak zdążyłem się przyzwyczaić do jej wybielania i mówienia „cacy”, „wszystko dobrze, nic się dzieje” i widzenia wszędzie wrogów religii. Póki jednak ktoś wyraża ze swej dobrą wolę rozmowy (przecież to tak niewiele, prawda?) póty rozmawiam, bo dialog jest możliwy a tam gdzie dialog tam szansa na jakiś konsensus. Mam nadzieję, że Ty Matyldo także.. 😉

  37. Xytrah
    13 stycznia o godz. 19:07,
    z przecinkami zawsze miałam problemy 🙁
    Podtrzymuję swoje stanowisko: za firmę odpowiada szef. Pozdrawiam 🙂

  38. Matylda
    13 stycznia o godz. 19:32

    hahaha 🙂 to zupełnie jak ja z tym papieżem – od zawsze w tym słowie robie błąd, choć nie mam problemów z ortografią:) Nie miałem zamiaru zmieniać Twego stanowiska – jakie ono jest w różnych sprawach zdążyłem się domyślić, czytając Twe różne wpisy. Choć paru Twych opinii nie podzielam, podobał mi się sposób ich wyrażania – ot taki dośw estetyczne tak rzadko spotykane na forach. Mam zatem nadzieję, że będziemy jeszcze mieli kiedyś okazję wymienić się poglądami.. 😉 pozdrawiam

  39. Werbalista – pisałam o prawie boskim i ludzkim – każdy osobiście odpowiada za swoje czyny- chodziło mi o członków Kościoła – gratuluje : ” Może dlatego są tak skrupulatnie etyczni” jeśli to prawda. Dobranoc.

  40. TO PRAWDA ,O ANIELSTWIE ,A NAWET GORZEJ -AUTORYTECIE KOSCIOLA MOWY NIE MA .GDZIEZ SIE PODZIAL DOGMAT O NIEOMYLNOSCI PAPIEZA W KWESTIACH WIARY?BZDURA KOMPLETNA ZWAZYWSZY PRZYCHYLNOSC PAPIEZA DLA FATALNYCH DORADCOW JAK KARD.BERTONE ,KTORY NAWET POLSKIE SPRAWY I POLSKI RZAD POTRAFIL ZA POSREDNICTWEM RYDZYKA I NASZYCH BISKUPOW ZOHYDZIC DOKLADNIE.ADMINISTRACJA WATYKANSKA JEST TERAZ ZLA JAK NIGDY ,WIEC ROWNIEZ ZE SPRAWAMI NADUZYC SEKSUALNYCH DUCHOWNYCH NICZEGO DOBREGO SPODZIEWAC SIE NIE NALEZY .CZY WRESZCIE PRZYJDZIE PAPIEZ NIEZALEZNY OD ARMII ZALEZNYCH OD ROZNYCH KOTERII TAKZE POLITYCZNYCH ?NIE MA SZANS ZADNYCH .

  41. hager. Po co ci papierz ? Przeciez ” prawda was wyzwoli ” a nie papierz. JB.

  42. W Australii Pani premier Julia Gillard powolala specialna komisje, ktora zajmie sie sprawami pedofilstwa wsrod instytucji koscielnych, szkolnych., etc. Kardynal w Sydney poparl publicznie Pania premier w jej dzialaniach i zobowiazal sie do czynnej wspolpracy w wykryciu i ukaraniu winnych tych haniebnych czynow. To samo powinien zrobic pan premier Tusk.

  43. sugadaddy
    13 stycznia o godz. 17:05 o przecież: „Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach.” to Jezus;
    A co by powiedział Jezus, gdyby ci jego przeciwnicy byli podobnego zdania i pościnał tych wysłanników a może i jego też?
    I pytanie do EMI. Kto redagował i spisał prawa boskie i w jakim języku. Nazwiska.

  44. A ja się zastanawiam, co z tak chwalonego przez Gospodarza mea culpa zostało? Że otwarci katolicy czują się lepiej? Zawsze coś… ale coś w nauczaniu polskiego Kościoła, tak na co dzień? Mam wrażenie, że szerszy odbiór w polskim Kościele znalazł Messori lansując tezę, że Kościół w historii nie miał żadnych win. Co więc przyjdzie z kolejnych potępień pedofilii w Kościele, nawet gdyby się pojawiły?

  45. @lecher,
    Nic; ludzie bez głów zwykle nic nie mówią.

  46. @ Emi
    13 stycznia o godz. 20:36

    Nie wiem, co to „prawo boskie”? Jakiego boga, bo ja studiowalem wiele religii? Czy chodzi o Sziwe, Quezacatla, Wotana, czy jeszcze innego? Kazdy ma, albo mial swoich wyznawcow. „Prawo ludzkie” zmienia sie na biezaco. Ostatnio byly „ACTA”. Prawo? Prawo! Nie przeszlo w Polsce, ale tylko o malo co. Ale domyslam sie, ze Szanownej Komentatorce chodzi o „prawa naturalne” (tak, jest taka koncepcja), jak np. „Nie zabijaj”. Ale co to znaczy? Buddysci traktuja to literalnie, ze nie mozna zabic zadnej zywej istoty – nawet zuczka. Chrzescijanie – w porownaniu – maja tyle wyjatkow, ze takie prawo jest bez znaczenia, tzn. przeksztalcilo sie w „Nie zabijaj bez oficjalnego przyzwolenia”. A to zupelnie co innego. Wiec co to za prawo – boskie i ludzkie – ktore za kazdym razem znaczy co innego?

    Ateisci kieruja sie wlasnym poczuciem moralnosci, etyki i sprawiedliwosci. Ale to generalizacja, bo nie ma zadnej organizacji ateistow, ani regul bycia ateista. Sa jak koty, straszni indywidualisci, majacy wstret do organizowania sie i przynaleznosci do czegokolwiek. Stad – moge pisac tylko za siebie, choc ze znanych mi przyjaciol – mysla podobnie i poswiecaja dyskusjom i przemysleniom na temat etyki znacznie wiecej czasu niz ludzie „wierzacy” (moze dlatego, ze nie maja tego kompasu i sami musza wybierac kierunek).

    Pozdrawiam.

  47. http://wiadomosci.onet.pl/swiat/rumunia-szokujacy-projekt-katedry-zbawienia-narodu,1,5393918,wiadomosc.html

    Się okazuje, że świątynna gigantomania nie tylko Polaków dotyka….
    Najlepiej- za budżetowe pieniądze….

  48. Ale my za to bijemy Rumunów na głowę w cudach!!
    Tym wszystkim, którzy myślą, że Polacy to ludzie przystający do XXI wieku, proponuję wycieczkę do Jarosławia. To nie Warszawa, czy kilka innych dużych miast świadczą o nas. To takie zadupia jak Jarosław są naszą wizytówką i reprezentacją. To jest Polska.

  49. A ja baaardzo, baaardzo lubię Jarosław!
    Może dlatego, że mieszkam gdzie indziej???????

  50. Kapłani to nie zboczeńcy. Zgoda.Niektórzy ludzie mają pewne odchylenia od normy, uznawanej przez ogół. Część z nich zostaje, z różnych powodów, kapłanami. Różnych wyznań, aby nie było. Rzymscy katolicy, po święceniach, są zobowiązani do celibatu. Sam byłem młodym mężczyzną. Było „fajnie”. Ale nie obowiązywał mnie żaden celibat. Obecnie, gdy wśród tego środowiska, funkcjonuje, nie bez powodu, Kościelny Fundusz Alimentacyjny, nie dziwię się chęcią zaspokojenia instynktów młodych ludzi, zaplątanych w chorą ideologię. Błędem jest, i to wielkim, powierzanie nauczania dzieci, przez tych, biednych moralnie ludzi.

  51. Zawód księdza jest szczególnie atrakcyjny dla osób o innych „potrzebach” seksualnych, gwarantuje on wysoki status materialny, wysoki prestiż społeczny oraz ułatwiony dostęp do dzieci i młodzieży, a także możliwość poznania ich intymnych spraw (spowiedź). Nie ma czemu dziwić że wykonuje go nieproporcjonalnie dużo osób, które traktują go jako sposób zaspakajania swych zboczonych „potrzeb”.

  52. @werbalista

    Nic na to nie poradze, że pan nie zauwazył kolejnych aktow kajania sie papieza Benedykta:)) Co do listu do biskupow irlandzkich – pańskie komentarze sa tylez ignoranckie, co zalosne.

  53. @ Kalina
    16 stycznia o godz. 13:29

    Przykro mi, ze Szanowna Komentatorka uzywa epitetow zamiast przedstawic argumenty. Wedlug nauk kosciola, kajanie sie za grzechy nic nie pomaga, konieczne jest mocne postanowienie poprawy oraz pokuta. Inaczej rozgrzeszenia nie ma. Czy obecny papiez przekazal jakies wiadomosci o tych dwoch dodatkowych rzeczach. Bo ja nie slyszalem. A to dziwne, bo przeciez bedac przez lata Wielkim Inkwizytorem powinien o tym wiedziec i reagowac. Nie musial czekac do czasu az zasiadl na piotrowym stolcu.

    Mimo inwektyw – pozdrawiam.

  54. No cóż Kalino, prawda, tak się nie pisze. Werbalista ma rację. Nie można pisać, że czyjeś komentarze są „żałosne i ignoranckie”, tylko konkretnie: gdzie nie ma racji i dlaczego.

    Co do Benedykta to wiem, że przepraszał. Mam jednak wrażenie, że jego kajanie się odnosi się do tych kościołów, gdzie wierni już nie dają sobie w kaszę dmuchać i głosują nogami. W Polsce, gdzie większość ludzi ciągle jest po stronie KK, Kościół się nie kaja, nie przeprasza i generalnie wszystko ma w nosie. Na razie.

    Nieliczne sprawy o pedofilię, które wychodzą na światło dzienne,
    są przedstawiane jako nagonka na Kościół. Pierwsza i modelowa była sprawa proboszcza z Tylawy. Został tylko odsunięty od pracy w szkole. W kościele nadal jest. Kobieta, która go oskarżyła, uciekła ze wsi przed ostracyzmem wiernych. Nie to, że nie miała racji, ale po co to wywlekała?

    W tych warunkach KK w Polsce ciągle jeszcze nic nie musi. Nawet za bardzo ukrywać skompromitowanych księży. Lud woli słuchać kościoła niż ofiar, więc nic nie trzeba zmieniać, pozostając ciągle „autorytetem”.

  55. Pt J.Makowski kontynuuje cykl co kto powinien lub nie powinien.

    Dwa felietony wstecz ustalił kanon dla tzw „porządnych obywateli” – czego nie powinni.
    W felietonie poprzednim „co powinien episkopat”.
    W tym felietonie ustala „co powinien B XVI „.
    Należy oczekiwac,że w felietonie następnym ustali „co powinien Pan B”

  56. Olbrzmia ta szafa eklezjalna i nie sposob jej zawartosci pozbyc zdawkowymi gestami i pokutna wlosienica hierarchow. Krzywdy i zaniechania Kosciola rzymsko-katolickiego sa ciezkie (materia gravis).
    Red.Makowski slusznie.je.wyluszczyl. Niegdys nawet.pewien biskup lubelski powatpiewal w nieslusznosc oskarzen Menachema Mendla Beilisa, iz ow nie uzyl niewinnej krwi mlofzieniaszka do rytualnej macy a jakiez bylo zgodne milczenie po kieleckim pogromie.
    Kosciol milczacy i niepamieci.Zwyklo bylo sie mowic, ze ducöhowni sa szafarzami sakramentow i ze Kosciol to Lud Bozy – tak przynajmniej jest w dokumentach posoborowych.
    Akt pokuty to malo. Trzeba pojsc dalej. Zadosc uczynic.Nawet jezeli tylko sa to juz ofiary.
    In principio erat verbum…na nic tu
    Slowo Boze.