Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

6.01.2013
niedziela

Kibol: nowy wzór katolika?

6 stycznia 2013, niedziela,

Jak to się stało, że wzorem dobrego katolika i patrioty dla Kościoła staje się brutalny kibic z racą w ręku, a nie młody wolontariusz, który w czasie zbliżającej się WOŚP będzie zbierał pieniądze na leczenie dzieci i seniorów?

1.
Kościół, chcąc być wierny swojemu nauczycielowi, Jezusowi z Nazaretu, musi mówić w imieniu tych, którzy są prześladowani i wykluczeni. To tych ludzi tradycja biblijna symbolicznie określa mianem obcokrajowca, sieroty, wdowy. To ludzie, którzy – jak wiemy – są z różnych powodów wykluczani lub zepchnięci na margines życia społecznego.

Kto dziś w Polsce, zdaniem Kościoła katolickiego, jest najbardziej zepchnięty na margines życia społecznego? Czy są to bezrobotni? Nie. Czy młodzi ludzie, którzy nie mogą znaleźć pracy? Też nie. Samotne matki wychowujące dzieci? A gdzie tam. To może kobiety, wobec których ich partnerzy używają przemocy? Bez jaj!

2.
Na szczęście w weekend odbyła się na Jasnej Górze V Patriotyczna Pielgrzymka Kibiców „w intencji ojczyzny, aby była wierna chrześcijańskim tradycjom”. I nastała jasność.

Dziś już wszyscy katolicy w Polsce wiedzą, głównie za sprawą kaznodziei ks. Jarosława Wąsowicza, że w Polsce to kibice są „najbardziej dyskryminowaną grupą społeczną”.

Mało tego, jest to – zdaniem kaznodziei – „grupa systematycznie wyszydzana, a decydenci ignorują jej postulaty oraz poglądy. Od mediów poczynając, na uchwalonych już ustawach i projektach legislacyjnych skończywszy”.

3.
Jak to się stało, że wzorem katolika i patrioty dla Kościoła staje się brutalny kibic z racą w ręku, który krzyczy, że „na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści”, a nie młody wolontariusz, który w czasie zbliżającej się WOŚP będzie pomagał zbierać pieniądze na leczenie starszych ludzi?

Co się dzieje z Kościołem, że staje w obronie kiboli, a ma kłopoty, by jasno opowiedzieć się przeciw przemocy wobec kobiet, gdyż konwencja, którą podpisał polski rząd, rzekomo „promuje homoseksualizm”?

Jak trzeba przeżywać swoją wiarę, by twierdzić, że kibice to biedni wykluczeni, a jednocześnie młodą parę, która nie może mieć dzieci i dlatego stosuje in vitro, straszyć ekskomuniką i twierdzić, że dokonuje ona „wyrafinowanej formy aborcji”?

Gdzie zabrnął Kościół katolicki w Polsce, dzień w dzień czytający Dobrą Nowinę o Jezusie z Nazaretu, że swoim wiernym za wzór stawia kibiców, którzy niemal co tydzień urządzają na stadionach burdy?

4.
Kościół, jeśli choć trochę rozumie z tego, co czyta w Ewangeliach, natychmiast powinien odciąć się od słów jasnogórskiego kaznodziei. Już bodaj św. Tereska mówiła, że gdyby miała wybierać spowiednika między księdzem pobożnym a głupim i mniej pobożnym a mądrym, to wybrałaby tego drugiego.

Rada Stała Episkopatu powinna już jutro, stosując choćby swoją słynną formułę, że „potępia czyny, nie osoby”, wydać oświadczenie: „Nie piętnujemy kibiców jako ludzi, ale burdy, przemoc na stadionach, mowa nienawiści są nie do pogodzenia z nauczaniem Kościoła”.

Jeśli biskupi wybiorą milczenie, nie powinni się dziwić, że coraz więcej w Kościele będzie kiboli, podobnie jak na stadionach, a coraz mniej autentycznych chrześcijan.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 60

Dodaj komentarz »
  1. kościół w całej swojej historii posługiwał się ludźmi o takiej mentalności. fanatycy i religijni, i piłkarscy maja te same cechy, które niezbędne są dla funkcjonowania sekty czy używając eufemizmu związków wyznaniowych i związków piłkarskich.

  2. A na kogo dzis kosciol moze liczyc? Na mlodych i wyksztalconych raczej nie, bo nawwe ci, ktorzy nie wyjechali, ani ci, ktorzy ostentacyjnie sie odwrocili od kosciola – to nawet ci, udajacy praktykujacych nie traktuja kosciola powaznie. To znaczy, ze odklepuja pacierze, ale glowne zasady gloszone przez kosciol – szczegolnie dotyczaca zycia seksualnego – traktuja z przymruzeniem oka. (Podejrzewam, ze kibole tez). Ludzie starsi sa wierni, choc tez niektorzy zaczynaja sie buntowac przeciwko wszechwladzy kosciola. Ale starszych i tak ubywa i ubywac bedzie. Budowac mozna tylko na mlodych, z czego zdawal sobie sprawe kazdy tyran – Stalin i Hitler, to najlepsze przyklady. Mozna dorzucic Mao. Kosciol probowal to sprawic, wprawadzajac tylnymi drzwiami nauke religii do szkol. W coraz bardziej laicyzujacym spoleczenstwie przynioslo to rezultat dokladnie odwrotny od zamierzonego i religia stala sie tylko jeszcze jednym przedmiotem nauczania. Wiec kosciol stanal pod murem, a akurat kibole – nie najbardziej inteligentna grupa mlodziezy, choc najbardziej agresywna – to wymarzone pole by zasiac ziarna milosci do kosciola. I to wlasnie zrobil ksiadz Jaroslaw Wasowicz, piejac peany w Czestochowie na temat patriotyzmu i zaangazowania kiboli. W rzeczywistosci co stara sie zrobic (podobnie jak skrajnie nacjonalistyczne organizacje), to zorganizowac swoje bojowki. Kibole zawsze sa chetni do bitki. Troche sie im podkadzi, a obija kazdego, kto sie kosciolowi sprzeciwia. Krotkowzoczne? W Europie tak, ale zadzialalo u Mussoliniego i Hitlera. Scenariusz ten sam; kryzys, bezrobocie – szczegolnie dotkliwe wsrod mlodziezy – jeden wodz z prosta idea i juz. Kosciol takim wodzem byc nie moze, ale moze wspaniale przygotowac grunt. Got mitt uns – mieli na pasach – nie bez kozery.

    Pozdrawiam.

  3. Zastanawiam się, czy polski kościół może cokolwiek zrobić, by jeszcze bardziej zrazić do siebie ludzi. Chyba nie. Przekroczyli już wszystkie granice.

    Pycha, złodziejstwo, nadużycia względem dzieci, nachalne wpychanie się w politykę, manipulowanie ludźmi – zwłaszcza starszymi, obnoszenie się z bogactwem zdobytym w nieuczciwy sposób, próby narzucania państwu rozwiązań prawnych, a teraz promowanie katonarodowców z ONR i wspieranie „kibiców”. Żałosna ta ich działalność.

    Może jak już sięgną dna, jak zniszczą wszystko, to powstanie coś wartościowego, coś, co będzie chociaż odrobinę dla ludzi, dla ich dobra, jakaś wartość, z której można będzie czerpać?

    W kościele, jak wszędzie, są po prostu ludzie, jest wśród nich pewnie wielu takich, którzy są dobrzy, mądrzy, uczciwi, ale stanowią cichy, niewidoczny i często tłumiony margines, niezdolny przeciwstawić się temu złu.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Szukanie fanów w takim elektoracie jak kibole to ewidentne chwytanie się brzytwy…

    A to oznacza, że Kosciół pada. (I bardzo dobrze)

  6. Nic w tym dziwnego nie widzę. Kościół obrósł w piórka na tyle, że otwarcie wrócił do metod jakimi posługiwał się w zakatoliczonej Polsce od zawsze. Mnie przywodzi to na myśl tych klechów, co to prowadzili i zagrzewali do czynu ciemnotę wiejską, do czynu polegającego na biciu i mordowaniu winnych ukrzyżowania Jezusa. To są ich spadkobiercy i jak się okazuje to jest ich całkiem sporo.
    Raczej nie liczyłbym na jakieś oświadczenie episkopatu w tej kwestii. Dla nich nie ważne kto ich popiera; ważne, że jest jeszcze ktoś kto to robi.
    PS. Wychwalany pod niebiosa były premier Mazowiecki, w moim odczuciu pogrzebał wszystkie swoje zasługi, przywracając w wolnej już Polsce stary porządek rzeczy polegający na krzewieniu ciemnoty i zgodzie na nadrzędną rolę KK w życiu każdego Polaka. Poprzez bezwzględną indoktrynację małych jeszcze dzieci. Kibole to owoce tej działalności.

  7. Zastanawiam się co jeszcze kk może w Polsce sprofanować, odkąd Jasna Góra stała się Łysą Górą…

  8. Sugadaddy
    Metody nawet się udoskonaliły, bo kk przytomnie korzysta ze zdobyczy cywilizacyjnych na miarę XXI w. („własne ” media, wprzęgniety w „służbę” internet, nowoczesne centra sakralno-turystyczne, potęzny przemysł dewocyjny itd. itp.).
    Tym bardziej zadziwiająca jest „cofka” mentalna do pierwszej połowy XX wieku.
    Czasem mam uczucie deja vu, jak patrze na te wszystkie bizantyjskie parady kościelne, pokropki czego tylko się da z udziałem lokalnych wladz, wszelkie uroczystości państwowe, na których nie może zabraknąc purpuratów. Zupełnie jakbym ogladała archiwalne kroniki filmowe albo zdjęcia np. z lat 30. ubieglego wieku.
    Chcieliśmy wolnej Polski/Wolski, no to ją mamy. Za przyzwoleniem i z błogosławieństwem poststyropianowcow i lewicy.

  9. Już mnie nic nie zdziwi w funkcjonowaniu Jasnej Góry, odkąd z jej ambon reklamowano prywatny biznes z telefonami komórkowymi biznesmena z Torunia

  10. Jak to się stało.., że kibol?
    Może nic specjalnego nie musiało się „stać”. Raczej – mgła opada. Ujawniając coraz wyraźniej, czym w istocie jest Kościół [w Polsce].

    Dziwne wydawać się może to w sytuacji, gdy ciągle żyje większość wspołpracowników JP II, a spośród jego uczniów i naśladowców – chyba wszyscy, więc powinni być jak uczniowie Jezusa – rozprzestrzeniać naukę i wzór i cnoty nie tylko na całą Polskę, ale na cały świat. Więc – co? Czy te opowieści o wszelkich zaletach i cudownościach Karola-Lolka i „pokoleniu JP II” były bajaniami, czy uczniom odechciało się chcieć? Może JP II tak wyrósł ponad poziom, że tym wyraźniej zieje pleśnią dziura po jego odejściu?
    Najwidoczniej nie zmierzyliśmy się z tymi pytaniami. Może to nic dziwnego, bo z pytaniami o los polskiego Żyda nie chcieliśmy się zmierzyć przez co najmniej 50 lat od końca wojny. A reakcję na pierwsze publiczne głosy w tej sprawie – dobrze znamy. I tu i tam, katolicyzm jest uwikłany po uszy.
    Świeża wypowiedź w miarę przytomnego – zdawało by się – biskupa, Pieronka, nakazująca „siedzenie cicho” ateistom, bo oni przecież doprowadzili ten kraj do ruiny – po raz kolejny ujawnia niezgodę Kościoła na otwartość i demokratyczność dyskusji; pokazuje fobie, lęki, złość Kościoła, jego coraz głębsze zagubienie. A z drugiej strony – Kościół jest nieustająco pewny, że zna odpowiedzi na wszystko, posiada wszelkie racje i jedyną prawdę. A wszystko to bierze się z Biblii, tradycji i nauczania KK. Tu obowiązuje „non possumus”. Nikt inny się nie zna, nikt inny nie jest uprawniony, nawet – co oczywiste z punktu widzenia KK – żaden inny kościół chrześcijański – nie ma pełni środków zbawienia.

    Nie ma więc prawie żadnej przestrzeni do dyskusji. Wszystko zostało „objawione”. Wymagane jest podporządkowanie się. Wtedy Kościół jest gotów okazać nieco „ludzkiego” oblicza – czasem i niektórym.

    Katolicy nie są Kościołowi Katolickiemu potrzebni do istnienia. Potrzebni mu są „wierni”. Bezrefleksyjnie wierni jego żądaniom. Dzięki temu Kościół załatwia sobie ziemskie sprawy. Wymuszoną dominację w państwie ponoć wolnym i równym dla wszystkich, załatwia ustawy, procesje i multipleksy. I najważniejsze – załatwia sobie uwłaszczenie i stały dopływ wielomiliardowej gotówki rok w rok. Reszta to dekoracje.

    Jeżeli już – to Kościół powinien „siedzieć cicho”. Miał 2000 lat na refleksje, myślenie i czynienie dobra. w Polsce miał na to 1000 lat – jak z lubością sam podkreśla. Zachowywał się jednak cokolwiek inaczej. „Ateiści” mieli na to raptem 45 lat. Małą chwilę wobec wieczności.
    Kościół powinien „siedzieć cicho” . Obiecywał 20 lat temu, że jak będzie w szkołach religia, to zapanuje w nich miłość bliźniego. Ponieważ nie spełnił obietnicy – niech „siedzi cicho”.

  11. Znam dobrych kibiców. W każdym razie, nie mam nic przeciwko pielgrzymkom kibiców. Nawet nie zgorszy mnie, gdy dołączą do nich kibole, bo przecież nie każdy kibic za nich odpowiada. Problem jest, jak dla mnie, poczucie stosowności opiekunów miejsca (i przełożonych ks. Jarosława Wąsowicza). I nie chodzi o samą pielgrzymkę, ale o przy jej okazji głoszone treści. Niestety, Kościół w Polsce ma z tym problem, a Jasna Góra jest tego świetnym przykładem.

    Odpowiadając na pytanie:
    Co się dzieje z Kościołem, że staje w obronie kiboli, a ma kłopoty, by jasno opowiedzieć się przeciw przemocy wobec kobiet, gdyż konwencja, którą podpisał polski rząd, rzekomo „promuje homoseksualizm”?
    To coś, co ks. Tomasz Halik nazywa ‚katolicyzmem’ (w opozycji do katolickości), czyli traktowanie Kościoła jako ideologii. Ja bym powiedział nawet: partii, czy ruchu politycznego. Przynależność do grupy i etykietki są tu nadrzędne. A z polityki już znamy ‚liberałów’, którzy nagle zaczynają dbać o prawa pracownicze, o ile ich brakowi towarzyszą rządy komunistów, albo ‚lewicowców’, którym się spodoba podatek liniowy, o ile stoi za nim Putin; o żądających szerokich reform konserwatystach nawet nie wspominając…
    To oczywiście nie jest cały Kościół, ale to jest jego całkiem spora część. W dodatku ta, która najchętniej w przestrzeni publicznej mieni się reprezentantami Kościoła.

  12. no, kibole i kosciol nie od wczoraj czuja do siebie miete…
    patrz: n.p.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_Nika

  13. Właśnie, właśnie, gdzie zabrnęli katolicy rządzący Polską: Tusk, Komorowski, Kopacz, Borusewicz? Odważny Pan, Panie blogerze, mężnie wygarnia Pan prawdę katolikom rządzącym Polską.

  14. Katolik – członek Kościoła katolickiego. Wg Nowego Testamentu założenie Kościoła zostało zapowiedziane przez Jezusa Chrystusa, który w słowach skierowanych do św.Piotra powiedział: ” Ty jesteś Piotr /czyli Skała/ i na tej Skale zbuduje Kościół mój i bramy piekielne go nie przemogą” Panie Makowski czy to co Pan pisze wg Pana jest zgodne z Ewangelią, na którą się Pan powołuje ?

  15. Panie Makowski, trudno się z Panem nie zgodzić. Ma Pan szczególny talent trafiania w sedno. Co jednak powinni robić zwyczajni katolicy, których boli kierunek rozwoju k.k. w Polsce, a marzy im się kościół Tischnera, Bonieckiego, i podobnych? Zgadzam się, że księża są w większości zastrachani, sparaliżowani i zdezorientowani, a najlżejsza krytyka sprawia, że się jednoczą i zamykają w swej wieży z kości słoniowej. Zupełnie inaczej było w latach 80-tych. Czy jedynym wyjściem jest zatem odwrócenie się do k.k. „plecami” do czasu, aż się sami nie ockną? Czy może powinniśmy szukać sposobów, aby dotrzeć przynajmniej do niektórych kapłanów, „otwierać” ich, promować takich, którzy mają odwagę mówienia prawdy, którzy potrafią tłumaczyć Ewangelię na język współczesnych realiów, albo po prostu zajmują się biednymi i potrzebującymi? Czy ma Pan pomysły, jak mogą to robić zwykli ludzie, nie „blogujący” i nie mający dostępu do żadnych mediów?

  16. A może by tak ulubieniec „P” czyli Pan prof. xdz. Heller wypowiedział się o tym w duchu ewangelicznym? Czy też już jest tak zanurzony w radioteleskopy i akceleratory, że oderwał się od życia i wpadł w relatywizm moralny?
    Panie Emi – Petros (Piotr) nie założył KRK, co wiadomo od dawna – skąd więc powoływanie się na tę zmyśloną spuściznę?
    Pani(e) Atalia – tyś powiedział(a).

  17. @Emi
    …. na tej Skale zbuduję Synagogę…. w jęz. arameńskim nie ma „kościół”.

  18. To juz jest koniec naszej cywilizacji, gdy KK idzie w parze i bydletami kibolskimi ( nie mylic z kibicami ).
    Za pesymistyczne? No to optymistyczna wersja, Kibole obrzuca petardami jakas swiatynie, z byle jakiego powodu i juz po milosci. Tak nam dopomoz Bog.

  19. Dominika,
    są jeszcze w Polsce katolicy, którym leży na sercu dobro Kościoła. I oni łapią się za głowy – co ten Kościół wyprawia? Wpis Gospodarza znakomicie punktuje wszystko to, co robią hierarchowie, by zniszczyć resztki zaufania do siebie.
    Większości to jednak zwisa i powiewa, co widać po tonie tutejszych komentarzy. Ludzie mówią, że przecież niczego innego się po KK nie spodziewali.

    W awanturę kibolską wciągnął Kościół j. Kaczyński. A KK dał się wciągnąć, bo już wcześniej opowiedział się za polską skrajną prawicą. Jak powiedział A, to teraz mówi B, C, D itd. Logiczna konsekwencja i równia pochyła.

  20. Kibole to jeszcze nic. Ale zaprosic Agenta Tomka, zeby czytał spod ołtarza na Jasnej Gorze, to jest cos. Ksiezom nie przyszły do głowy oczywiste analogie: ze Agent J. wydał przyjaciela za 30 srebrnikow, zas Agent T. wydał przyjaciołke za 20 tysiecy (tyle dostał premii za głowe Beaty Sawickiej). Albo inna analogia: Agent T. kusił, czyli jest symbolicznym uosobieniem Kusiciela.
    .
    To był prawdziwy majstersztyk, zaproscic uosobienie Judasza i Kusiciela do ołtarza. Ksiezom nie przyszło do głowy, ze w tym momencie podeptali Ewangelie. Mysle, ze ksiezom podeptanie Ewangelii nic a nic nie przeszkadza.

  21. @Dominika 7 stycznia o godz. 17:00 zapytała Pana Makowskiego. Pozwole sobie wystawic łape do podkucia.
    „Co jednak powinni robić zwyczajni katolicy, których boli kierunek rozwoju k.k. w Polsce, a marzy im się kościół Tischnera, Bonieckiego, i podobnych?”
    .
    Ja sie trzymam jak najdalej od Koscioła. Ale gdybym miał taka potrzebe, to nie byłoby mi wszystko jedno, z kim rozmawiam. W PZPR byli przyzwoici ludzie, i w KK tez sa przyzwoici ksieza. Trzeba takiego znalezc a potem sie go trzymac. Tak bym sugerował. Chyba, ze obowiazuje rejonizacja. Przypuszczam, ze nawet jesli, to mozna ja obejsc.
    .
    Swoja droga, czy to nie zadziwiajace, ze w dzisiejszych czasach dialog ekumeniczny odbywa sie pomiedzy ateistami.

  22. i tak KK w Polsce dotknął dna. I krzyż na drogę. Co ci purpuraci maja w głowie, jesli cokolwiek.

  23. Uśmiałem się czytając ten tekst, niezły z ciebie pełowski kaznodzieja :)))
    No cóż…
    Psy szczekają, karawana idzie dalej…

  24. Po wpisie „devolo” wróciłam do tekstu bloga szukając powodów do śmiechu, i nic. Nie znalazłam niczego smiesznego. To jest zjawisko, które mnie zdumiewa: jak dwie dorosłe osoby, żyjące w tym samym czasie i w tym samym miejscu mogą się tak różnić, nazwijmy to tak, poczuciem humoru?

  25. Co w tym dziwnego? Kibole to faszyści, a faszyści to preferowana opcja polityczna Opus Dei – szemranej organizacji, w której łapska pchnął Kościół nasz ukochany JPII w zamian za załatwienie od Reagana środków na walkę z komuną.

    Opus Dei aktywnie wspierało południowoamerykańskie junty, które pilnowały w swoich krajach interesów USA. Tymczasem wśród katolików z tego regionu coraz większe poparcie zyskiwała tzw. teologia wyzwolenia – nurt, który zgodnie z naukami Chrystusa pomagał biedakom harującym na amerykańskich plantacjach za miskę ryżu. JPII potępił teologów wyzwolenia i dał ciche przyzwolenie na zamordowanie ich duchowego przywódcy, salwadorskiego arcybiskupa Romero, za to organizacji Opus Dei nadał status zapewniający jej faktyczną władzę w Kościele. Zapłatę otrzymał, cel osiągnął. Komuna padła, a Kościół zajął w Polsce miejsce PZPR. Teraz musi tego miejsca bronić, bo ludzie mają dość wybryków zdegenerowanego kleru, tak jak kiedyś mieli dość partyjnych dygnitarzy. A kto zapewni Kościołowi obronę? Przecież nie Matka Boska. Przypakowane osiłki władające maczetą zrobią to znacznie lepiej.

    JPII to postać dwuznaczna. Bez wątpienia był to człowiek wielkiego formatu, obdarzony wybitnym umysłem i charyzmą. Organizował msze ekumeniczne i szukał kontaktów z przedstawicielami innych wielkich religii, co nie zawsze podobało się watykańskim konserwatystom. Z drugiej jednak strony, poprzez swoje reformy, nominacje kardynalskie itp. pozostawił Kościół właśnie taki, jakim go dziś widzimy. Biorąc pod uwagę wiedzę i talenty polityczne Wojtyły, należy wykluczyć, że zrobił to „niechcący”. Już w latach 80. na Zachodzie pojawiały się głosy, że to się tak skończy. Tylko kto by wtedy w Polsce takich głosów słuchał…

  26. Niewdzięczna i trudna jest rola pt Makowskiego,który, zobligowany pozycją służbową,zamieszcza periodycznie na blogu Polityki teksty wskazujące „co kto powinien”
    Poprzednio-co kto nie powinien-np oglądac TV .Tym razem „co powinien Episkopat”.
    Nie spotkałem tekstu typu „co powinna PO” i to jest zrozumiałe bo „co powinna PO” wie tylko Tusk i pt Makowski nie będzie się wychylac …tyle wie…

    Teksty pt Makowskiego są klasycznym „austriackim gadaniem” ….ogólnie słusznym
    i całkowicie bezpłodnym. Gdyby radził pt Tuskowi by z wespół z kibolami haratał gałę i docenił,chocby chwilowo nos kształtny zatykając,…lub, przynajmniej, jakąś pracę im podrzucił..to to już by nie było austriackie…

    A Panienka na JG chwilowo nos przytknęła..pamiętna,że Lisowczycy ..kibolstwo wzorcowe..przydali się by arcykatolickich Habsburgów uratowac i Czechów przykładnie wyrżnąc..pod Białą Górą..

    Przykro mi ,że ,nawet nos przytykając,nie łączę się w zbiorowym gdakaniu potępiającym Episkopat….
    Żałuje natomiast,że brak w Think Tanku PO ,chocby kilku rozumnych jezuitów..w miejsce ..

  27. ..kosciol widzi zadre w oku tych zlych ateistow a sam ma w oku belke wielkosci krzyza na Giewoncie.Wygodnie i bezpiecznie jest w palacach biskupich a prawda zasze jest po ich stronie ,sa nie omylni jak papierz…a co na to wszystko Ojciec nasz w niebie??

  28. @devolo

    Karawana???
    To karawan jedzie dalej, choć wypadają z niego kolejne trupy.
    Niedługo się zmurszałe pudło rozpadnie.

    🙂

  29. Pan Redaktor pisze:
    „Kto dziś w Polsce, zdaniem Kościoła katolickiego, jest najbardziej zepchnięty na margines życia społecznego? Czy są to bezrobotni? Nie. Czy młodzi ludzie, którzy nie mogą znaleźć pracy? Też nie. Samotne matki wychowujące dzieci? A gdzie tam. To może kobiety, wobec których ich partnerzy używają przemocy? Bez jaj!”

    Co zdanie, to klamstwo.
    Ale „czolowi publicysci” juz tak maja i jak na razie na zmiane sie nie zanosi.

  30. @Levar,
    Nareszcie! Natychmiast mi się poprawił humor w ten ponury mglisty dzień; nie zaniedbuj swoich fanów!

  31. Po wczorajszej wizycie księdza (tzw kolęda), niczemu się nie dziwię. Poziom umysłowy księdza żenujący. Całkowicie pasuje do kiboli i włodarzy Jasnej Góry.
    Nie zachowałem się jak lord.

  32. Pyta Pan, Panie Redaktorze:

    Jak to się stało, że wzorem dobrego katolika i patrioty dla Kościoła staje się brutalny kibic z racą w ręku, a nie młody wolontariusz, który w czasie zbliżającej się WOŚP będzie zbierał pieniądze na leczenie dzieci i seniorów?

    Obawiam się, że odpowiedź jest równie prosta co cyniczna. A mieści się w słowie kluczu: konkurencja.
    Niektórzy urzędnicy PB uważają, że wszelka władza, a już na pewno władza nad duszami/sercami/umysłami „ludu Bożego” należy, na mocy „prawa naturalnego”, do nich i tylko do nich. Toteż nie znoszą cienia konkurencji i tępią ją bezlitośnie. Szczególnie nie cierpią władzy państwowej, kiedy ta próbuje się wybić na niepodległość. Od czasu Stanisława ze Szczepanowa, kiedy to udało się klerowi, dzięki dysponowaniu „mediami”, które w owym czasie sprowadzały się do ambony, pozbawić tronu prawowitego króla, w Polsce mamy nieustanną dwuwładzę. Władza państwowa jest nieustannie sabotowana przez kler. Kler, który wejdzie w sojusz z każdym, kto gotów jest choć trochę osłabić władzę świecką. Stąd sojusz z kibolami jest dla KrK sojuszem naturalnym, niestety 👿
    Niechęć do Owsiaka ma to samo źródło. Owsiak jest niebezpieczny dla KrK ze względu na to, że ma wpływ na myślenie i zachowanie milionów Polaków. Jest konkurentem do władzy nad „duszami”. Trzeba go zniszczyć. Tak myśli każdy tyran i despota. „Po owocach ich poznacie”. Oni już dawno wypędzili Nazarejczyka ze swojego państwa kościelnego 🙁
    Na marginesie. Czy pamięta ktoś z Państwa akcję Marka Kotańskiego sprzątania śmierdzących kibli publicznych? Rzucił takie hasło kilka lat przed swoją tragiczną śmiercią. Sukienkowi natychmiast rzucili mu się do gardła. Grzmieli z ambon tak, jakby czyste toalety publiczne miały zagrażać polskiej tożsamości. Skoro elementem tożsamości Polaka – Katolika może być cuchnący, zafajdany kibel, to dlaczego nie może być nim kibol z racą?
    Swoją drogą warto byłoby odszukać wypowiedzi kleru z tamtego czasu. I pokazać, że gotów się sprzymierzyć z każdym g…, w imię obrony swojej totalitarnej władzy.
    Pytałam wtedy osoby „duchowne” dlaczego im tak bardzo przeszkadza to, że Kotański chce zachęcić, własnym przykładem, do wyczyszczenia paskudnych wychodków. Odpowiedzi były baaaaardzo pokrętne. I kończyły się zazwyczaj tak: „a czy nie może on tego robić po cichu, musi robić wokół tego tyle szumu i rozgłosu?” Czytaj: „od szumu i rozgłosu to jesteśmy my”.
    Wiadomo, „wszelka władza demoralizuje a władza absolutna…” ❗

  33. Powód jest bardzo prosty-młodzi wolontariusze będą zbierali pieniądze, które tym samym nie trafią do kościelnej kiesy podczas zbierania na tacę. Obnaża to zachłanność i hipokryzję polskiego kleru, któemu bardziej zależy na własnej zamożności, niż na dobru owieczek. A głoszą w ewangelii co innego. C`est la vie.

  34. Matyldo,
    Mnóstwo ciekawych i trafnych myśli. Ale…
    kluczem do sprawy raczej nie jest konkurencja. Ten klucz leży na środkowej półce.
    Klucze są dwa. Jeden leży na najwyższej półce. Ta półka to Bóg-wiara-Jedyna Prawda.
    Nie ma innych prawd. Więc wszyscy inni to fałszerze, uzurpatorzy, motloch. Motłoch kala Prawdę I Prawdziwą Wiarę. Nie ma prawa.

    Drugi klucz leży na najniższej półce.
    To strach. to lęk – jeśli my kapłani – depozytariusze, kustosze i głosiciele Jedynej Prawdy, Prawdziwej Wiary, mający zawsze we wszystkim rację, stracimy wyłączność – to kim się staniemy, co nam pozostanie? Zdesakralizowany kapłan jest nikim. Gorzej – jest dowodem fałszywego żywota. Osobą bez tożsamości, bz płci, bez znaczenia. To jest prawdziwy ludzki dramat.

    Więc walczą i będą walczyć.
    Zgodnie z teorią Stalina – im bardziej zwycięża rewolucja, tym silniejszy opór stawiają wrogie siły.
    Te „wrogie siły” do demokracja, wolność, podmiotowość człowieka, tolerancja…

  35. Matylda
    10 stycznia o godz. 8:57

    To co napisałaś to oczywista oczywistośc sprawnym piórem opisana.
    KrK nie zniknie jednak z obszaru Kraju ani nie osłabnie szybko w stopniu pozwalającym na istotną redukcję jego roli politycznej.Racją stanu jest znalezienie możliwego,w tych warunkach,modus vivendi miedzy siłami rządzącymi a KrK. Takiego układu,w którym skrajna prawica oferująca wrzask,histerię i kibolstwo ,nie stanie się najlepszym partnerem KrK. Obawiam się,że austriackie gadanie szefa Think Tanku PO temu nie służy.Chyba,że wszyscy przyjmiemy,że to tank tekturowy…

  36. @Matyldo:
    Byłbym blisko w ocenie, ale jednak tylko blisko 🙂 Bo pisząc o „konkurencji”, jak dla mnie, nadmiernie upraszczasz i sprowadzasz sprawę do nie najlepszych instynktów. A to niezupełnie tak — zostawiają na boku kwestię tego, że Kościół nie jest jednolity — tu chodzi o bardziej wewnętrzne poczucie, dzielące świat na swój i obcy.

    ‚Swój świat’ określa przynależność do grupy, to zresztą coś bardzo podobnego, do tego, co wiąże kibiców. Przynależność do grupy stawia na pierwszym planie ‚cnotę’ lojalności. Potem jest kwestia odnoszenia się do pewnych symboli, wspólnotowych totemów. W Kościele nie jest już nim Chrystus, bo na Jezusa z Nazaretu może się powołać ewangelik, prawosławny, muzułmanin, czy — o zgrozo — ateista; teraz ‚katolika’ wyróżnia kwestia aborcji, eutanazji i in vitro; do tego odnoszenie się do etykietki ‚katolicki’, oraz do ‚katolickich’ autorytetów (i chyba z katolicyzmu saducejskiego, nakierowanego na hierarchię kościelną, robi nam się katolicyzm faryzejski, gdzie autorytetami stają się medialni nauczyciele-gwiazdorzy, w typie Tomasza Terlikowskiego, czy o. Tadeusza Rydzyka).

    Pisząc o ‚konkurencji’ omijasz jedno — za tym ukrywaniem się we własnej grupie stoi często autentyczne poczucie znalezienia się w zmarginalizowanego i wyszydzanej mniejszości; tak jak i poczucie posiadania depozytu szczególnej cnoty moralnej.

    WOŚP i Kościół — WOŚP jest zdecydowanie obcy. Nie musi być wrogi (mam poczucie, że wytykanie kwestujących palcem przez księży w kazaniach to margines, przynajmniej w mojej okolicy kwestują często ministranci po mszy i nikt ich nie wygania), ale jest podejrzany. A to wystarcza, by ukazywała się jego krytyka. Zresztą kogoś krytykować trzeba, choćby dla własnego zdrowia psychicznego, a skoro cnota lojalności jest najważniejsza, to nie mogą być to swoi…

    Kibole też są obcy, ale już nie tak zdecydowanie. Nie ma jednego przywódcy ruchu kibicowskiego, nie ma wypowiedzi kiboli-ateistów w mediach, nie ma też najmniejszych odniesień do aborcji, eutanazji, czy in vitro z ich strony. Oni więc mogą być ‚kościelni’, może są zagubionymi owcami, ale wciąż z własnego stada. Ks. Wąsowicz może autentycznie pragnąć ich integracji z katolickim rdzeniem narodu. Może czynić to tym łatwiej, że cnota ‚lojalności’ jest dla obu grup wspólna.

  37. Akurat czytam Dziewice konsystorskie Boya i widzę, że Kościół nie zabrnął w żadne nowe miejsce, tylko wrócił tam, gdzie był przed wojną.

    „<>
    […] Co słowo, to obelga. Tak przemawia rzymski dygnitarz do wielkiego ciała najpoważniejszych prawoznawców, powołanych przez polski rząd celem przygotowania nowych ustaw!”

    Boy Żeleński – felieton „Nasi okupanci”

  38. Umhm, urwało część cytatu – słowa prymasa.

  39. Kopytko,
    Kościoł wcale nie musiał gdziekolwiek „zabrnąć”. On się nie ruszył z miejsca. Stoi tak, gdzie był w czasie opisanym przez Boya. Czyli 80-90 lat temu. Oto jest miara tempa zmian – 90 lat upływa – i nic.

    Ileż zmian w DNA, już nowe gatunki się zdążyły w tym czasie ukształtować. A tu [w polskim KK] – nic !

    Nie było czasu! 90 lat – to jak 5 minut przerwy w szkole – za mało na cokolwiek.
    Najpierw II RP – walka z modernizmem. Nie ma czasu na nic innego!
    Potem – II wojna światowa – wiadomo.
    Potem tzw. komuna – walka partyzancka
    Teraz III RP – walka z demokracją, wolnością – nie ma czasu na nic innego.
    Podobno KK walczył o wolność.
    Ale nie „o-take” wolność.
    Stare powiedzenie mówi, że musi się zmienić strasznie dużo, żeby się okazało,że nic się nie zmieniło. No to jest.

  40. Tanaka
    10 stycznia o godz. 11:02,
    oczywiście, możemy poszerzyć pole dyskusji o podniesione przez Ciebie kwestie. Osobiscie odniosłam sie do pytania Gospodarza, trywializując, dlaczego KrK w Polsce „po drodze” z kibolami a nie wolontariuszami WOŚP. I dałam odpowiedź, którą niejako narzuca charakter związku KrK – kibole. Określa go sposób pojmowania „patriotyzmu”. „Patriotyzmu”, którego jądrem jest kontestowanie legalnego rządu. Oczywiście jest to zaledwie jedna z możliwych perspektyw analizowania tych aliansów.
    To co piszesz jest bardzo ciekawe i prawdziwe. Tyle, że nie do końca jestem pewna czy pozwala zrozumieć, dostatecznie jasno alians Jasnej Góry z kibolami.
    Nie znaczy to, że moje tłumaczenie spełnia ten wymóg 😉
    Zaproponowałam swój punkt widzenia 🙂

    Jurganovy
    10 stycznia o godz. 11:29,
    jak wyżej. Odnosiłam się do jednej konkretnej kwestii. Ale masz rację, że KrK nie zniknie z przestrzeni publicznej. Nie jestem pewna czy powinien zniknąć. Zapotrzebowanie na wiarę, religię a tym samym instytucje z nią związane nie zniknie.
    Sądzę, że zamiast walki z KrK ważniejsze jest zrozumienie mechanizmów jego funkcjonowania w przestrzeni społecznej, wpływu na życie całego społeczeństwa i państwa. To powinno prowadzić do odpowiedzi na pytanie o ułożenie relacji. W tym relacji finansowych. Przecież jako podatnicy utrzymujemy instytucje kościelne. I nie ma w tym nic złego. Członkowie kościoła są równocześnie podatnikami i mają prawo utrzymywać kościół. Rzecz w znalezieniu równowagi pomiędzy sacrum i profanum i wypracowaniu reguł i mechanizmów ułatwiających ich w miarę bezkonfliktowe współistnienie.

    PAK
    10 stycznia o godz. 12:00,
    masz rację. Przedstawiłam pewien schemat a schematy siłą rzeczy stanowią uproszczoną wizję rzeczywistości 😉
    Ale bardziej istotna od kwestii uproszczenia wydaje mi się kwestia trafności mojego opisu.
    Mam wrażenie, że mimo uproszczenia i zawężenia nie popełniam jakiegoś zasadniczego błędu w diagnozie sytuacji. Jak sądzisz?
    Bo przecież to wszystko o czym piszesz, mieści się w modelu „konkurencyjności”. Ty ten model wypełniasz bardziej pogłębioną analizą motywów jakimi kierowano się przy zawieraniu aliansów. Czy sie mylę?
    Nie kwstionuję złożoności a nawet czystości intencji, w niektórych przypadkach. Dramatyzmu dokonywanych wyborów. I powtórzę raz jeszcze: nie dokonywałam pogłębionej analizy relacji państwo – KrK, ale odpowiadałam na jedno, konkretne pytanie. Nie ukrywam, ze odpowiedź była emocjonalna. Ale czy to zmienia trafność spostrzeżeń?

  41. Na świecie jest podobno z 30 osób które znają teorię Einsteina, jej implikacje i ją ROZUMIEJĄ!!!
    Reszcie świata nie jest to do istnienia potrzebne…..

    Religia- jakakolwiek- dalej dla większości członków rodu ludzkiego będzie jeszcze długo potrzebna. Daje zestaw prostych prawd, rytuałów, zaspokaja potrzebę przynależności, nadaje tożsamość grupie…

    Jako zwierzątka społeczne, takiej grupy wsparcia będziemy potrzebowali.
    Kibole wesprą- przynajmniej formalnie KK z prostych względów- dowartościowanie subkultury, osłona przed policją, wsparcie polityków zapewniające bezkarność.
    Tyle że wspieranie się barbarzyńskimi posiłkami skończyło się już w historii Kościoła tragicznie.
    Czego głupcy w purpurach nie rozumieją….
    Goci jako narzędzie? Hunowie jako pomoc? Hordy Chana jako sprzymierzeńcy?

    Jak przewidywałem- Owsiak pod ostrzałem, musi udowodnić że nie jest wielbłądem. I zgadzam się ze stwierdzeniem że stanowi zagrożenie dla KASY KK. Pomimo tego, że działa okazjonalnie.
    Daje wzorzec, że można inaczej.
    A wzorce są groźne dla rządu dusz i wdowich sakiewek…..

  42. Drodzy przedpiścy
    najgorsze jest nie to, że KK się nie zmienił przez te 90 lat, ale że społeczeństwo się nie zmieniło. Bo to społeczeństwo pozwala Kościołowi być takim, jaki jest. Akceptując to.

    Moja mama ciągle narzeka na Kościół. Ale chodzi, głosując przy tym nogami. Ja myślę, że gdybym była wierząca i miała takie poglądy jak ona, to zmieniłabym kościół. Na jakiś porządny protestancki, ewangelicko-augsburski na przykład. Jednak moc starych form ją trzyma bardzo silnie.
    Albo może na odwrót – nie zależy jej na wierze tak, by podjąć jakiś wysiłek i coś zmienić.

  43. Takie skojarzenie…..

    Kim byli wszelkiej maści krzyżowcy?
    Nie pierwowzorami kiboli przypadkiem?
    Kościół szczuł ich na wrogów, a oni odpłacali sie udziałem w łupach.
    No i mieli prawo do wyższości moralnej, odpustów za grzechy, bezkarności wobec prawa.
    Zadziwiające podobieństwa można by znaleźć…

  44. @marit:
    bingo! tak, takze społeczenstwo;
    w polonezie dziejow obie strony zatoczyły kołeczko ( a raczej konwulsje) XX w.,
    a teraz okopały sie ponownie w okopach swietej trojcy, wzmocnione protestancka kompania saperow pod wodza cezarego gmyza…
    dzisiejsza epoka czeka na nowego zygmunta krasinskiego!
    ( moze byc i zygmunta krasinska 😉 )

  45. Bądźmy szczerzy, o co tak właściwie, i z czyjego podpuszczenia, od ponad 20 lat toczy się w Polsce zimna wojna domowa. Właściwa groza polega na tym, że niektórym marzy się już Hiszpania 1936 roku. Chcą bardzo wysoko ustawić poprzeczkę dla toczącej się, wolno, bo wolno, ale jednak, sekularyzacji kraju.

  46. @Marit
    Sądzę, ze społeczeństwo zmieniło się bardzo mocno.
    Wyobraź sobie czasy Boya – lata 1920/30-te.
    O ok. 24-25milionów mieszkańców Polski ok. 36 tysięcy ma wyższe wykształcenie, bądź pełną maturę (a nie tzw. „małą maturę” – co jednak już było swoistym wyczynem – wtedy). Sinycm miast, mieszczaństwa – jak na lekarstwo. Miasta i miasteczka zamieszkują raczej osobnicy na pograniczu „chłoporobotnika”, a nie mieszczanie, jak choćby w Calais. Siła kultury mieszczańskiej, miejskiej jest znikoma. Siła kultury technicznej – także. Dopiero zaczynają się „wielkie budowy” kapitalizmu przedwojennego – COP, Azoty, Gdynia. W sumie – mało tego i małe to jak na potrzeby tak dużego państwa. Kropla. Dwór – owszem, ale jaka jego siła kulturotwórcza? A ekonomiczna? To już schyłek. Co zostaje? 85%, czyli chłopstwo. Nieraz „bagienne” – vide świetna i autentyczna „Konopielka”. Ci ludzie nawet nie byli pewni, że przynależą do Polski. I co to w ogóle była Polska? Kto to wiedział na Polesiu, na Prypeci?
    We wszystkim, po trochu – mniejszości narodowe.
    No dobra.
    Dziś? Owszem, są ciągle sentymenty z poprzednich generacji, nawet kilku. Niektórzy sobie przypomnieli, że oni „szlachta”. Mało kto sobie przypomniał, że jego ojciec wyruszył z chłopskiej zagrody budować , dzisiaj przeklętą – Nową Hutę. Ale te sentymenty są głęboko zmieszane z zupełnie nowym światem. Dzisiaj w mig obiega kraj kolejna połajanka abepe Michalika czy potępienie Rydzyka, ale równie szybko – śmiech lub spazm złości. Dzisiaj można żyć, choć nie darmo (haracz każdy płaci), bez Kościoła. Za Boya – mógł Boy, Iwaszkiewicz, choć tylko po części. Zwykli ludzie – nie. Nawet Żydzi – także nie. Kościół stanowił zbyt wiele w państwie i zbyt wiele w życiu, by Żyd i niekatolik mógł żyć po swojemu.

  47. Tanaka
    10 stycznia o godz. 20:15

    „Kościół stanowił zbyt wiele w państwie i zbyt wiele w życiu, by Żyd i niekatolik mógł żyć po swojemu.”

    Szanowny Panie,
    trudno zyc po swojemu wsrod obcych.
    Dotyczy to nie tylko Zydow i nie tylko sytuacji w Polsce.
    Ale to jest w zasadzie normalne.
    Gorzej jest, gdy nie mozna zyc po swojemu bedac u siebie, bo obcy sie panosza.

  48. Levarze,
    Rozumiem, że za obcych uważasz Vatykańczyków???

  49. sugadaddy
    11 stycznia o godz. 11:24
    Zle mnie zrozumiales.
    Za obcych uwazam takich jak Ty.

  50. Tanaka
    10 stycznia o godz. 20:15

    Pobieżnie ,tylko NH wspominając,przeleciałaś nad PRL.To jednak lat 50.Przeoranie terytorialne,przeoranie klasowe i w znacznej części światopoglądowe .
    Lud wszedł do śródmieścia..NH…MDM,Muranów ..nowy..a nawet nowe Stare Miasto..ex hrabiowe prawdziwi budowali socjalizm ..Dzieduszycki np ..a pseudo hrabiowie bidowali na Odzyskanych..
    Lud co wlazł do śródmieścia już z niego nie wylazł..nabrał tężyzny..niektórych wożono do pracy.. a póżniej modernizacja..pasowanie garbatego do ściany..szybki wyłącznik prądowy wymagał importowanej elektroniki ..ale był misterny i padał niestety..Ruscy woleli stare..gniotsa nie łamiotsa..a wokół embargo…wystarczy wspominek..
    Dla mnie ..modernizacja społeczna.i .techniczna..elektrycy z plusami ujemnymi mieli wówczas status meneli..
    Nastepnie…
    Zaczęto widywac Madonnę z portretem pseudo elektryka na sukience…
    Fałszywi hrabiowie wdziali surduty..
    Ektrycy prawdziwi i inni techniczni wyjechali..
    Ci co pozostali budują metro,stadiony i autostrady…

    Zadaniem jest przetrwanie..za każdą cenę..
    i słusznie…ważni są ludzie..jezuici to rozumieją …

  51. Levar
    Na jakiej podstawie uważasz, że tacy jak ty (czyli jacy?) są u siebie, a sugadaddy jest obcy?
    Wszystko zależy od punktu widzenia. Nie przyszło ci do głowy, że może być dokładnie odwrotnie?
    Swoja drogą ciekawe, jakie zastosowałeś kryteria – rasowe, religijne, urodowe, znajomościowe itp.
    Podpowiem ci – na mój nos sugadaddy jest krypto-Żydem o afrykanerskich korzeniach,
    ma krzywy nos i czarną skórę oraz jest łysy jak kolano, choć kiedyś był blondynem.
    Jest oczywiście wojującym ateistą ze skłonnością do satanizmu. Przyjaźni się z Urbanem, Michnikiem, Nergalem oraz ks. Bonieckim.

  52. mag
    11 stycznia o godz. 19:22

    Szanowna Pani,
    jesli chodzi o mnie, to ja akurat u siebie nie jestem. Od lat mieszkam poza Polska
    (konkretnie w Niemczech). Tyle, ze ja, w odroznieniu od obcoplemiencow dosc licznie
    klebiacych sie na blogach „POLITYKI” szanuje prawa i obyczaje kraju zamieszkania
    i nie probuje pouczac tubylcow, jak maja zyc we wlasnym kraju, poniewaz to oni
    a nie ja sa u siebie.
    Moze mi sie np. nie podobac, ze lokal wyborczy w naszym okregu miesci sie w siedzibie
    „Zwiazku Wypedzonych”, a kazdego przychodzacego oddac glos wita wiszaca na scianie
    mapa Rzeszy z okresu przed 1937. Moze mi sie nie podobac, ze w kazdej niemal miescinie jest ulica lub plac Bismarcka, ktory nie jest moim ulubiencem albo fakt,
    ze niektore ulice w poblizu mego miejsca zamieszkania nasza imiona „bohaterow”
    walczacych przeciw Powstaniom Slaskim itd. itp. Ale nie bede z tego powodu wszczynal tumultu poniewaz moglbym uslyszec, ze jak mi sie nie podoba to droga wolna.
    (a poniewaz pare rzeczy mi sie podoba, to zamierzam jeszcze jakis czas zostac).
    W odruznieniu od Pani nie mam tak wyczulonego powonienia, aby typowac,
    czy wzmiankowany przez Pania osobnik jest, Zydem, Ukraincem czy moze, marzacym
    o zostaniu Niemcem, Slazakiem.
    Sadzac po zapieklej niecheci do wszystkiego, co kojarzy sie z Polska i jej rdzenna ludnoscia, Polakiem chyba nie jest. Pewnosci oczywiscie miec niemoge.
    Na podstawie dotychczasowej lektury jego wpisow
    zaryzykowalbym stierdzenie, ze jest czlowiekiem dosc miernego intelektu
    i malo wyszukanych manier.

  53. Levar
    W ramach tradycyjnych manier przechodzę „na pan”, skoro ta konwencja bardziej panu odpowiada.
    Z pana mętnych wywodów wynika tylko tyle, że ktoś, kto krytykuje „rdzenną ludność” (w dodatku „zapiekle”) Polakiem chyba nie jest.
    Bywa, że „rdzenna ludność”, zwłaszcza ta dziś mieniąca się prawdziwymi Polakami zasługuje jak najbardziej na ostre słowa krytyki. Podobnie wyznawany przez nią bezrefleksyjny kult polskości, na którą składają się równiez nasze paskudne wady, takie jak warcholstwo, bezinteresowna zawiść, skłonność do tromtadracji, ksenofobiczność itp.
    Nie szczędzili gorzkich słow swoim rodakom nasi najwięksi poeci, choćby Słowacki, Norwid czy Miłosz. Czy to znaczy, że nie byli Polakami i że ojczyzna była im obojętna? Wprost przeciwnie.
    Proszę o głębszą refleksję, bo mam nadzieję, że nie jest pan człowiekiem „dość miernego intelektu”, jak sugadaddy.

  54. mag
    12 stycznia o godz. 8:52

    „Nie szczędzili gorzkich słow swoim rodakom nasi najwięksi poeci, choćby Słowacki, Norwid czy Miłosz.”

    Szanowna Pani,
    wiem, ze nie szczedzili. Nie szczedzil tez slow krytyki Kochanowski, Skarga czy Dmowski.
    (A tak na marginesie: do ktorych srodowisk mozna by dzisiaj odniesc cytat ze Slowackiego:”pawiem narodow bylas i papuga?”)
    I dzisiaj nie brakuje takich, ktorzy wypowiadaja sie krytycznie o swoich rodakach.
    Bo czymze innym, jak nie krytyka narodowych wad sa np. ksiazki pana Ziemkiewicza?
    „Krytycznie” o Polakach wypowiadali sie rowniez, Fryderyk II i Bismarck. Po wschodniej stronie Buga tez pewnie paru „krytykow” by sie znalazlo.
    Poniewaz jednak, jak slusznie raczyla Pani zauwazyc, nie jestem czlowiekiem miernego
    intelektu, potrafie odroznic wynikajaca z troski o wspolne dobro krytyke ze strony swoich
    od wrogiej propagandy szerzonej przez obcych.

  55. @Mag,
    A to dobre z tym krypto- Żydem itd.! Wypisz, wymaluj JA!!!
    Co do naszego Levara, to mamy tu dwa w jednym; z jednej strony to jakiś tam rozum on posiada, ale z drugiej, prezentuje wszystko co najgorsze w polskiej, powszechnie obowiązującej mentalności – mentalności jaka została ukształtowana przez wieki rządów kleru na ziemiach zamieszkałych przez Polaków. Nawet jeśli wykształcony, to musi mentalnie pozostawać ciemniakiem, ciemniakiem zakochanym w sobie – i choć innych rodaków nienawidzi bardziej niż obcych, to uważa ich jednocześnie za lepszych. Przykładów tego chorobliwego narcyzmu „skolko ugodno”
    Jedno jest pewne, że gdyby nie nasz najprawdziwszy patriota /nikt się z nim równać nie może/ to – przynajmniej dla mnie – brakowałoby tutaj odrobiny rozrywki.
    PS.Levarze trwaj!! Wyczekujący na Twe wpisy współkomentator / o miernym intelekcie/
    PS.2. Jak myślisz Levarze, dlaczego Polacy przebywający za granicą, często wolą się nie przyznawać do przynależności do tego wspaniałego narodu i omijają innych rodaków szerokim łukiem?

  56. Levar
    Dotarło do mnie, że pan jako człowiek o znacznym potencjale intelektualnym „troszczy się o wspólne dobro”, mimo że w Polsce już nie mieszka, i dlatego potrafi wskazać niezawodnie, kim są obcy.
    Są to tubylcy, którzy nie tyle krytykują, co szerzą „wrogą propagandę”.
    Widać że odebrał pan edukację społeczno-polityczną w głębokim peerelu, stąd upodobanie to nowomowy z tamtych odległych czasów. Merytorycznie pana diagnoza jest pustym, dawno przebrzmiałym frazesem.

  57. Swoi i CI nieswoii
    Za arbitra to ja sie tu nie chcę wymądrzać,ale
    Lewar nie chce nic zmieniać w kraju w którym przebywa BO CHCE W NIM JESZCZE POBYĆ – zrozumiale i oczywiste.
    Jednak co do spraw KRAJOWYCH – POLSKICH chce mieć prawo do przyklejania łatki każdemu kogo on uważa za nieswojego.
    To powiedz mi może szanowny kim SWOIM CZY CUDZYM jest ktos kto będąc w pełni władz umysłowych i praw obywatelskich ślubuje uroczyście swą podległość KOMUŚ
    Przy czym nie ślubuje nie Ojczyżnie , Bogu , Chrystusowi , wierze katolickiej ale biskupowi swojej diecezji.
    A co ? jeśli jak to ostatnio bywa biskupi maja rozbieżne zdanie na jakiś temat.
    Dawniej mówiono że JAK SIĘ PANOWIE POKŁÓCĄ TO CHLOPOM ŁBY TRZESZCZA
    Ciekawym byłoby wspieranie kiboli Arki Gdynia i Legii Warszawa przez ich kapelanów – podczas ustawki również.
    Na czele z chorągwiami i , kropidłem i kadzielnicą.
    Może powiedziałbyś wtedy KTO JEST SWÓJ , A KTO OBCY? a może wskazanie nastąpiłoby na zasadzie rzuć monetę i orzeł czy reszka ?
    uklony

  58. Kościół, który niestety rozpanoszył się w Polsce na dobre, obrósł w przywileje, bezprawnie wyłudzone majątki, korzysta z bezkarności, czuje się tak pewny siebie, iż uznał, że może już bezpiecznie zdjąć maskę i pokazać swoje prawdziwe – obłudne oblicze. Ale niestety to też jest wina obecnych władz, które nie potrafią zdobyć się na odwagę i być bardziej stanowcze wobec niezaspokojonych roszczeń Kościoła. Premier Tusk wyraził się kiedyś, że nie będzie klękał przed biskupami, przyjąłem wówczas tę wypowiedź z nadzieją na postępującą normalizację stosunków na linii Państwo – Kościół. Liczyłem na stopniowe ograniczanie rozbuchanych przywilejów, wycofywanie się Państwa z finansowania tej instytucji, może nawet stopniowe wypieranie religii ze szkoły i przedszkoli. Ale niestety odnoszę wrażenie, że na deklaracji się skończyło. Nie twierdzę może, że premier klęka przed biskupami, ale niestety jest zbyt spolegliwy. Rozumiem, że kościół uruchomiłby od razu kłamliwą machinę propagandową porównując działania rządu do tych z najmroczniejszych momentów PRL (co zresztą robi w przypadku rzekomo sterowanej politycznie decyzji nieprzyznania miejsca na multipleksie dla TV Trwam). Jednakże ktoś wreszcie musi wziąć się za tę patologię, jaką jest traktowanie Polski przez kościół jako swojego prywatnego folwarku, na którym wolno mu prawie wszystko.

  59. A kiedy ostatnio była przemoc na stadionach ?

  60. Zgadzam się autorem. Uważam inaczej niż Pani Profesor Płatek,której opinię i wiedzę szanuję .”Kibolstwo” to nie krzyk dzieci sfrustrowanych brakiem bibliotek ,świetlic.. Kibolstwo to wytworzone przez kościół pokolenie JPII, karmione z ambony i na lekcjach religii dwa razy w tygodniu ksenofobią ,rasizmem ,nietolerancją…Wzywane do walki realnej z innymi,do szerzenia katolickiej myśli,którą u nas głosi Rydzyk… Kibole to również produkt uboczny mafijnych powiązań na styku polityków, działaczy sportowych,kościoła i kasy. Z takim poparciem i zabieganiem o ich łaski,stali się bezkarni i ważni. Państwo stworzyło nam ten układ. Było rajfurą i zamykało oczy. Słupki poparcia rządzą. Nikt nie kontroluje kleru i tego co robi z młodymi ludźmi pod każdym względem.

  61. Według tego materiału każdy kibic to bandyta, morderca, zaraz zaczną nas nazywać gwałcicielami. Gratulacje, niech Tusk założy konkurs na największą pralnię mózgów w Polsce, TVN i GW mają konkurencję. Proszę pójść na stadion i zobaczyć te „stadionowe burdy”. Brak słów, przypominają mi się czasy komunizmu, kiedy każdy kto nie zgadza się z poczynaniami rządzących są szykanowani przez media.
    Kibole są grupą mocno związaną z katolicyzmem, więc trudno się dziwić, że Kościół jest z nami. Nie mówię o ustawkach(jedna na rok w jakimś lesie bez ludzi postronnych), tylko o ultrasach i kibolach, którzy dopingują swój klub i kochają ojczyznę.