Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

31.12.2012
poniedziałek

Myślę, więc nie…

31 grudnia 2012, poniedziałek,

Jeśli więc chcemy, by rok 2013 był inny, by – jak żywimy nadzieję – był lepszy niż rok 2012, musimy na nowo zdefiniować kartezjańskie cogito. I proponuję, by miało ono formę negatywną, to znaczy: „Myślę, więc nie…”. Przykładowo: „Myślę, więc nie oglądam telewizji”.

1.
„Myślę, więc jestem” – któż z nas nie zna tych słów Kartezjusza. I któż z nas nie próbuje ich parafrazować w taki sposób, by oddać ducha czasu, by wskazać na obecne w naszej kulturze trendy czy zjawiska. Dziś, przykładowo, słyszymy: „Kupuję, więc jestem”. Albo: „Oglądam, więc jestem”. Lub: „Pożądam, więc jestem”.

Intrygujące jest to, że w tej słynnej frazie zastępowane jest słowo: „myśleć”. Jakby dla wszystkich było jasne, że człowiek myśli. Sęk w tym, że to jedno z największych złudzeń, w jakie obecnie popadliśmy. Niemiecki filozof Martin Heidegger słusznie zauważył w drugiej połowie XX w., że „najbardziej do myślenia daje to, że jeszcze nie zaczęliśmy myśleć”.

2.
Jak to nie myślimy? A kto jak nie człowiek, który nazwał siebie homo sapiens, stworzył naukę? A kto jak nie człowiek stworzył wielką technikę? A kto jak nie człowiek jest w stanie zbudować rakietę i zarazem tarczę antyrakietową? A kto jak nie my, ludzie, w sposób racjonalny organizujemy nasze codzienne życie? Jeśli to wszystko nie jest owoc rzetelnego myślenia, to czym jest myślenie?

Jest to rodzaj duchowej siły, dzięki której człowiek uwalnia się od złudzeń: złudzenia pozornej wiedzy i fałszywej pewności. Myślenie ciąży ku prawdzie tak, jak oczy ciążą ku barwom, a uszy ku dźwiękom. Myślenie jest więc przede wszystkim rozumieniem (siebie i świata) i rozeznawaniem, którego owocem nie ma być pomnażanie bólu i cierpienia. Tak, ból i cierpienie są konsekwencją naszej, ludzkiej bezmyślności.

3.
Jeśli więc chcemy, by rok 2013 był inny, by – jak żywimy nadzieję – był lepszy niż rok 2012, musimy na nowo określić kartezjańskie cogito. I proponuję, by miało ono formę negatywną, to znaczy: „Myślę, więc nie…”. I nie ma co czekać, trzeba zacząć już dziś. Oto mój skromny dekalog na dobry początek:

1. Myślę, więc nie strzelam w sylwestra, by nie straszyć zwierząt.
2. Myślę, więc nie jestem obojętny na los wykluczonych i biednych oraz bieg spraw publicznych.
3. Myślę, więc nie chodzę na marsze narodowców.
4. Myślę, więc nie szukam tego, co ludzi dzieli, ale tego, co ich łączy.
5. Myślę, więc nie używam przemocy i odrzucam mowę nienawiści.
6. Myślę, więc nie daję wiary spiskowym teoriom.
7. Myślę, więc nie wymagam w pierwszej kolejności od innych, ale wymagam od siebie.
8. Myślę, więc nie pożądam rzeczy, które są zbędne.
9. Myślę, więc nie oglądam telewizji.
10. Myślę, więc nie czytam tabloidów.

Ostatecznie, jak poucza nas Ralph Waldo Emerson: „Every revolution was first a thought in one man’s mind”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 37

Dodaj komentarz »
  1. Świetny tekst na Nowy Rok.
    Uświadomiłam sobie wyraziście, że Myślę… bo myślę.
    I tak się postaram trzymać.

  2. Nie zgadzam się z Autorem, stanowczo ! Myśleć, to znaczy starać się poznać, zrozumieć – a nie, jak proponuje Autor, unikać eksploracji śiebie i świata ! :
    6. Myślę, więc nie daję wiary spiskowym teoriom.
    9. Myślę, więc nie oglądam telewizji.
    Przeciwnie: usilnie zachęcałem wielu ludzi do obejrzenia w TV Planete filmu dokumentalnego „Tajne armie NATO”. W skrócie: NATO ujawnia kilka tzw. konspir poprzedzających naszą rodzimą; do tych konspir rekrutowano m.in. byłych SS-manów … konspiratorów przyuczano do (…) zobaczcie sami. Wtedy można zrozumieć, dlaczego nasza bohaterska S udała się do gen. Pinocheta z darami: złoto, mirra, kadzidło (żart?). Zachęcam także do oglądania naszej rynsztokowej (main stream) propagandy w TVP Historia. Kilka dni w Zwiadowcach historii po raz n-ty wysłuchałem, że z Jaruzelskim walczyło 40 milionów Polaków … zapewne, 8 mln członków OPZZ to byli przebrani Chińczycy …
    3. Myślę, więc nie chodzę na marsze narodowców.
    Przeciwnie: kto sam nie przeżył lat 1980/81 powinien chodzić i chłonąć niezapomnianą atmosferę tych lat: my tak mieliśmy dzień w dzień w każdym zakładzie codzienne sabaty S wyglądały tak, jak te marsze i wiece z 11.11.2012 … Tylko wtedy tłum był trochę mniej opanowany, znacznie mniej kulturalny …
    ok ok, wystarczy, mówił dziad do obrazu …

  3. A czy w 2013. roku Szanowny Gospodarz da się namówić na rozmowę w świetle studia telewizyjnego z innymi autorytetami o ramowaniu w rodzaju „mądry obywatel nie używa telewizora”?

    Starałem się od dziesiątków lat nie wypowiadać choćby słowa zwątpienia wobec spotykanych wegetarian. Ale „nie oglądać telewizji” to nie jest zlepek filozofii i postawa „zwierzoczłekoobywatela”. To jest ukłon wobec malych rozkapryszonych Jareczków, chcących zaprotestować odmrożeniem sobie uszu wobec odwilży i obserwowanej nieobecności niegdysiejszych śniegów.

    Publicysta i flietonista ma prawo używać mocnych środków wyrazowych, ale schlebianie oszołomom deklaracją odzrzucenia telewizji przypomina kabaretowe stwierdzenie sprzed pół wieku: „wszytko bez te atumy”.

    Rozumiem intencję Gospodarza i kostium przenośni, ale …

    Życzę mojemu lubianemu blogerowi więcej szczęścia w doborze słów, a mniej zachęt do prostych zaklęć!

    Dosiego Roku!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. ad pkt. 1.
    W mojej wsi, wsioki waliły z petard, żeby dorównać wsiokom miejskim, bo wierzą oni, ze to ich nobilituje. Jak trawnik i rachityczne tuje.
    Ale największym kretynem okazał się leśniczy, którego leśniczówka posadowiona jest opodal w lesie. Ten idiota walił przez blisko godzinę i to nie byle jak, tylko z tych armatopodobnych petard. Na bank przegnał całą zwierzynę ze swojego lasu. Ot taki przyczynek, że głupota i bezmyślność może się zalęgnąć w każdym pustym łbie.

  6. Wszystkiego dobrego w nowym roku 🙂

    Rozumiem Pańskie intencje Panie Profesorze. Ale …
    Tych „ale” jest parę. Jeżeli już zostało przywołane „ramowanie”, a tym samym prawa rządzące funkcjonowaniem mózgu, to trzeba powiedzieć jasno, że mózg nie czyta słowa „nie”. Trzeba mu podawać komendy tak jak komputerowi. W formie twierdzącej a nie przeczącej.
    Kolejne „ale” wiąże się prawami, według których dokonuje się zmiana. Marcus mówi o „paradoksalnej teorii zmian”. Czyli koncentrujmy się na tym co chcemy osiagnąć a nie na tym czego nie chcemy.
    Można o tym długo i szeroko. Niemniej wszystko i tak sprowadza sie do „programu pozytywnego”. Pan przedstawił „program negatywny”. Czego nie robić. To nie zadziała. Potrzebny jest program: co robić.
    Nawiasem mówiąc, te wszystkie „nie” w Dekalogu podważają jego boskie pochodzenie 😉
    Przecież Bóg wie jak funkcjonuje stworzony przez niego mózg. Chyba, że sprawa ma podwójne dno 😉
    Program pozytywny potrzebny jest nam od przedwczoraj.

  7. @sugadaddy leśniczy to pestka, chociaż może denerwować, dopiero tzw. autorytety moralne to jest to, polecam lekturę:
    http://www.racjonalista.pl/ Syndrom Lucyfera Radosław S. Czarnecki
    Znakomity psycholog amerykański Philip Zimbardo, znany z wielu eksperymentów i tez dotyczących zachowań człowieka (zwłaszcza w ekstremalnych warunkach) ukuł na kanwie jednego ze swych testów – teorię nazywaną efektem Lucyfera. Zimbardo interesowało zawsze jak przebiega proces i jakie to są przyczyny powodujące, że normalni, zwykli, szarzy na co dzień obywatele w określonych warunkach stają się bestiami, krwiożerczymi demonami i sadystycznymi zwyrodnialcami …

  8. Od dawna już nie robię żadnych noworocznych postanowień.
    Dla tych, którzy je robią lektura, która może się okazać pomocna w ich realizacji:
    http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=555

  9. Kołysanka – usypianka dla Wykluczonych i Indignados.
    Konkluzja Emersona stojąca w całkowitej sprzeczności z kołysanką podkreśla jej intencje.

  10. Gospodarzu – sympatyczne to, jak keks. Ale brakuje tu czystości formy, jaką ma sernik. To zlepieniec różnych miłych cząstek, ale łatwo się rozpada pod naciskiem rozumu.
    Postulaty wynikające z myślenia mają tu postać postawy etycznej, ale i też czegoś zgoła drobnego, z zupełnie innej szuflady. Czymże bowiem jest zlepienie w „dekalog” nieużywanie przemocy jako najwyższej formy postawy etycznej z nieczytaniem tabloidów?
    Samo myślenie to mało. Potrzebny jest namysł, refleksja, przepracowanie – jak rzekłby psycholog głębi. Wedy to coś warte. Faktycznie – z samego myślenia mamy nuklearne okręty podwodne i iphony.
    Zgadzam się poniekąd z [ Maciej Górkiewicz
    1 stycznia o godz. 9:24], że odrzucenie oglądania TV też wątpliwie zaświadcza o myśleniu. Zgoda, oglądać warto może 5-8% tego co w TV, nie więcej. Ale to też źródło do budowania wiedzy i napędzania myślenia. Mamy nie dawać wiary teoriom spiskowym? To już wchodzimy w obszar wiary, a „Myślenie ciąży ku prawdzie”. Dajmy więc spokój nie dawaniu wiary, powiedzmy, że nie akceptujemy teorii spiskowych – bo myślimy. Ale też, żeby – myśląc – nieakceptować te teorie, należy je także poznać. TV może być jednak potrzebna. Tak widać także miny tych, co te teorie głoszą. To także wiele mówi o zawartości puszek mózgowych tych głosicieli i ich stanie psychofizycznym.

  11. Myślę, więc znikam.

  12. @Tanaka pisze: z samego myślenia mamy nuklearne okręty podwodne i iphony.
    Tak jest, nazwijmy taki styl intelektualnej aktywności: przemyślność technologiczna, przemyślność ekspercka … z takim samo-usprawiedliwianiem się: ja robię tylko nóż, a jak kto to użyje, do smarowania chleba masłem, czy do podcinania gardła – to już nie moja wina.

  13. Moda na chwalenie sie z nieposiadania tv jakos mnie nie przekonuje. Tak jak nie przekonuje mnie stwierdzenie, jaka kiedys byla okropna tv zapominajac, ze oprocz sfery polityczno-propagandowej, dostarczala pod strzechy kulture, czy wiedze. Tv polskiej nie posiadam, ale ciagle wymieniam sie uwagami z bratem mieszkajacym w kraju, ktory oglada wylacznie Discovery itp z roznych zakresow. Czy sa to programy szkodliwe dla czlowieka myslacego?
    To czym zastapic ten telewizor? Wylacznie Internetem? Tam ilosc chlamu w strumieniu informacji dostarczanych czlowiekowi jest znacznie wieksza i moze bardziej niebezpieczna. Slowo drukowane tez nie gwarantuje dostarczania slusznej dla czlowieka myslacego madrosci.

  14. Ja jestem za: ” najbardziej do myślenia daje to, że jeszcze nie zaczęliśmy myśleć „

  15. Dodałbym jeszcze jedno: Myślę, więc nie biorę wszystkiego dosłownie.
    Muszę myśleć jakoś inaczej, bo np. postulat tyczący TV, rozumiem, żeby nie gapić się godzinami na 90% programów – niestety – robionych przez idiotów, dla idiotów. Bo od tego oglądania można, co najwyżej, stać się większym idiotą, niż się jest.
    Nie sadzę, żeby intencją autora było nawoływanie do wywalania telewizorów przez okna.
    Podobnie odbieram inne postulaty autora; ale mogę być w błędzie – dzisiaj króluje w odbiorze dosłowność – więc może ze mną jest coś nie tak.
    PS. Zdarzało mi się otrzymywać obszerne wyjaśnienia na tzw. pytania retoryczne; czy coś takiego jeszcze istnieje? Może to ja zgubiłem wątek gdzieś po drodze? Kto wie?

  16. „Intrygujące jest to, że w tej słynnej frazie zastępowane jest słowo: „myśleć”.” – niezbyt intrygujące. Kartezjusz doszedł do swojego słynnego „Cogito ergo sum” właśnie tak, że tego jednego (myślenia) nie potrafił od siebie „oddzielić”.
    Zaczął się zastanawiać jaki jest dowód swojego istnienia i po kolei uznawał, że różne przymioty świadczyć o tym nie mogą. A więc: mogę robić coś lub nie robić tego, być taki lub siaki, ale skoro rozważam takie opcje (myślę) to znaczy, że jestem. A więc nie, jak to się błędnie interpretuje: gdy myślę, to jestem ale skoro jestem zdolny do myślenia (wątpienia w swoje istnienie), to znaczy, że jestem.
    Zupełnie nie chodziło Kartezjuszowi o Myślenie, o wartościowe używanie intelektu. Jego Cogito oznacza wyłącznie zdolność, eksperyment myślowy jaki zastosował zadając sobie pytania: czy istnieję? jak to udowodnić?
    Warto czasem poczytać filozofów, a nie tylko ich cytować ;).

  17. A na rozpoczety rok 2013 dobra jest lektura DANIELA KAHNEMANA „Thinking, fast and slow”
    Farrar Straus Giroux, 2011.
    Ten bestseller laureata Nobla w dziedzinie ekonomii sprawia, ze nasz swiat staje sie wiekszy i bardziej zrozumialy. A wiec tak ma byc. Na przyklad dowiaduje sie dlaczego jest uzsadnione pytanie tego, ktory nagle zatrzymuje sie : „Powiedz przeto, o czym wlasciwie myslisz?” Dlaczego myslisz emocjonalnie, szybko i intuicyjnie, a innym razem wolno, rozwaznie i logicznie?

    http://www.youtube.com/watch?v=i_UVDD7ErJ4 Daniel Kahneman i lord Richard Layard

  18. Wątpię, więc myślę, myślę, więc…

  19. Myślenie, jakkolwiek występuje w czynności umysłu, rzadko prowadzi do czynienia.
    Jeśli tylko weźmiemy pod lupę dostatecznie liczną próbkę osobników osadzonych w masie społecznej, oczekiwanie od nich behawioru uwarunkowanego myśleniem, mieści się niestety w rejestrach wiary a nie refleksyjnego poznania.
    Im bardziej zgłębiać psychologię głąbia masy, tym więcej pierwotnie ontogenetycznych pokładów emocji wyrażanej wiarą, niż intelektu wymagającego myślenia.
    Na rozum więc biorąc, pożytek dziś z masy o tyle, o ile łatwo poruszyć ją do czynu ekonomicznego wzbudzając emocje konsumenckie (prawo jednakowego żołądka wyklucza równość umysłów).
    Do tego służą zakazy i nakazy, zwłaszcza wygłaszane na blogu, którą to formę masowej konsumpcji masowe ego-emocje preferują w pozycjonowaniu się wśród mass-mód.
    Można o tym rozprawiać szybko albo wolno, wyrażając inteligencję standardową, albo w wersji premium, czyli współcześnie: emocjonalną.
    Ale i tak, aby się takie pozycjonowanie opłacało, potrzebny rozum, z instrukcją obsługi (choćby na androida).
    Dlatego to nieliczni milionerzy płacą masom podatku więcej, niż to, co wynika ze sprawiedliwości masowej, że wszystkim po równo.
    Można te skutki emocji i rozumu zobaczyć także w telewizji, tylko trzeba rozumieć „co się paczy”, a nie paczeć na innych z góry i przelewać to na fale eteru (pardą: internetu).
    Jeśli chcemy żeby nam w nowym roku kogito urosło także w kieszeni, czego życzę i w co Państwu na tę okazję serdecznie wierzę, bo czuję że się rozumiemy.
    🙂

  20. @sugadaddy dotyka delikatnej sprawy 2 stycznia o godz. 11:35

    Słusznie i grzecznie stwierdza: „postulat tyczący TV, rozumiem, żeby nie gapić się godzinami na 90% programów – niestety – robionych przez idiotów, dla idiotów”

    Tyle, że Szanowny Kolega chyba nie zechciał moich zastrzeżeń co do nieoglądania TV potraktować jako krytyki całkowitej rezygnacji z TV – zamiast powściągania swej pasywności.

    Ja w swym komentarzu dotykałem dwóch postaw: – rezygnacji z odbioru audycji TV przez fanatyków życia przedtelewizyjnego – po pierwsze; niedbalości Gospodarza w formulowaniu skrótów myślowych.

    Gdyby Gospodarz uzupełnił swoje zaklęcie słowem „godzinami”, to nie strzępilibyśmy klawiatury …

    Gdy kabotyn lub kabotynka mówi „ja się zabije” aby zasygnalizować dużą temperaturę chwilowego nastroju, to pozostaje kabotynem lub kabotynką odpowiednio.

    Jarosław Makowski jeszcze nie prowadził bloga na e-Polityce, gdy znany nam obu – nieaktywny tu od pół roku Kartka z Podróży – wielokrotnie deklarował nieoglądanie TV jako zasadę – z nieukrywanymi wyjątkami.

    Główną kwestią mego komentarza było zwrócenie uwagi na niedbałość gospodarza będącego nominatywnym przywódcą grona analityków obywatelskości. Bałwochwalcze traktowanie „skrótowości” mnie bardzo irytuję. Nie mamy tu do czynienia z nieporadnością językową. Mamy tu do czynienia z drobnym potknięciem stylistycznym. Nie było ono w moim odczuciu zamierzoną prowokacją do sporów o używanie przesadnych środków jęykowych, a prostą niedbałością – i tylko taką. Nieprzystającą do głównego pomysłu podmiotu prozodycznego: „W 2013-m poprawię się!”

    Jeśli ktokolwiek me retoryczne pytanie potraktuje jako rzeczowo zasadnicze, to jest to sytaucaja ZAWINIONA przeze mnie. To ja jestem świadom swych obowiązków wobec innych ludzi, i nie jestem godny rozliczać ich z obowiązków przypisywanych im wedle mojej kapryśnej i pysznej woli.

    Jarosławowi Makowskiemu pewne rzeczy nie przystoją. Nie przystoi dawać przykładów na objaśnianie świata ciągiem SMSów. Sie nie da.

    Wiemy o tym wszyscy trzej oraz jeszcze kilka rzesz sprawniej posługujących się dużą paletą srodków dyskursu i/lub zabawy językiem.

    Pozdrawiam i doceniam wdzięk Twego @sugadaddy uzupełniania mych uwag o boczeniu się na TV. Telewizję pokochałem w czasach, gdy nie było reklamowych wstawek do idiotów sygnalizowanych w polskich kanałach wzrostem liczby dB towarzyszących obrazowi. I nie bylo wówczas śmiechu z offu. To co prezentują najpowszechniej oglądane kanały TV nawet mnie ociężąłego i potulnego flegmatyka niekiedy doprowadza do odłączenia prądu od odbiornika TV. Żona się złości się, gdy przyciszam reklamy. Ale w tym przypadku pilot gra rolę korony i berła.

    Życzę wiele radości spowodowanych wartościowymi i pięknymi widowiskami radia z lufcikiem!

    Dosiego Roku!

  21. @ Maciej Górkiewicz 1 stycznia o godz. 9:24

    w 100% popieram

  22. 1. Myślę, więc nie popadam w paranoję. Z tym Sylwestrem to chyba żart bo by wypadało napisać, nie krzyczę, nie używam klaksonu, nie buduje dróg i torów przez tereny leśne, nie eksploatuje lasów, nie prowadzę odwiertów, nie buduje fabryk, nie hoduje po to aby zjeść itp. itd.
    6 9 10. Myślę, więc nie generalizuję i nie przedstawiam problemu w kat. wyłącznie czarno-białych. Nie wszystkie teorie spiskowe okazały się błędne. TV to rozrywka i tutaj spełnia swoją rolę skoro są widzowie którzy się dobrze bawią, podobnie z tabloidami.
    7. Ambitne życzenie. Chciałby aby tak publicyści np. Polityki zaczynali od samo-krytyki oraz krytyki lewicy i liberalnej demokracji a dopiero na końcu czepiali się prawicy. Pozostaje życzyć sobie tego wzajemnie.

  23. @ staruszek
    2 stycznia o godz. 21:09
    dobrze napisane.
    „Telewizję pokochałem w czasach…” – hm, to (niemal ?) czułe wyznanie. Doceniam. Śmiechu z puszki nie było, a człowiek się śmiał. Na przykład na Dziewońskim w teatrze TV. Dziś śmiech i rechot leją się bez końca z każdego głośnika, ale wzbudza to tylko wkurzenie bezczelnością manipulacji nastrojem i myślą.
    To się ciągle nazywa „publiczna TV”. w dodatku „polska”. Tylko po to, by doić abonament na jeszcze więcej rechotu.

  24. Troszeczkę bym zmodyfikował
    1. Myślę, więc nie strzelam w sylwestra, skoro robią to inni.
    2. Myślę, więc nie jestem obojętny na los wykluczonych i biednych oraz bieg spraw publicznych, jeśli mam na to wpływ.
    3. Myślę, więc nie chodzę na marsze.
    4. Myślę, więc nie osądzam ludzi.
    5. Myślę, więc nie uczestniczę w aktach przemocy i nie używam mowy nienawiści.
    6. Myślę, więc sceptycznie oceniam spiskowe teorie.
    7. Myślę, więc nie wymagam od innych i od siebie rzeczy niewykonalnych.
    8. Myślę, więc nie pożądam rzeczy. Rzeczy są po to, by ułatwiać istnienie.
    9. Myślę, więc oglądam telewizję z pilotem w ręku.
    10. Myślę, więc nie czytam byle czego, bo tabloidami są praktycznie wszystkie polskie media.
    11. A poza tym myślę, bo lubię.

  25. Dzieki. Bardzo mi sie ta modyfikacja podoba!

  26. Gospodarz swym około-nowo-rocznym manifestem wpisuje się panujący od co najmniej kilkunastu lat duch Niezgody na nowy kostium polskiej rzeczywistości społecznej.

    Filozof wypowiada tu ważki pogląd: „Tak, ból i cierpienie są konsekwencją naszej, ludzkiej bezmyślności.” Ne podzielam tego poglądu.
    Fizjolodzy i psychologowie uważają ból za sygnał do działania obronnego. Nasze cierpienia biorą się głównie z dotkliwego odczuwania dezorganizacji biologicznej ciała. Wielokrotnie swemu środowisku przedstawiałem przekonanie pochodzące z zapewne starej rosyjskiej idiomatyki: „Wszystkie choroby biorą się z nerwów, z wyjątkiem {przezorna autocenzura} biorącego się z przyjemności.” Dziś wiemy, że grypa mutuje i nieustannie przywołuje nasze „upadanie” opisane przez Heideggera.

    W ostatnich tygodniach o cierpieniu wypowiadała się aktywna publicznie teraz Dorota Masłowska. Wedle niej cierpienie jest warunkiem koniecznym pełni czlowieczeństwa. O cierpieniu pisał w Polityce miesiące temu w swej klasyfikacji bogów: bóg chrześcijań wymaga cierpienia od ludzi doń lgnących.

    W cytowanym opisie źródła ludzikego zawartego we wpisie Gospodarza dodałbym wyraz „także”. Pominę ponoć drzęmiącą ponoć w naturze człowieka potrzebę dokuczania innym ludziom. Natomiast z bezmyślnością to wszedłbym w poważny spór. W procesie kształtowania osobniczego zwykle otrzymujemy z naszego zewnętrza mniej niż chcielibyśmy i mniej niż do posiadania zobowiązują nas oczekiwania innych. Sam często cytuję westchnienie męża znudzonego żoną: „Ach! Gdybyś Ty była trochę bardziej cudza!”

    Za pozorną bezmyślnością powielokroć kryją się niedostatki kształcenia oraz niedostatki rozliczania jednostek z praw przyjętych jako tworzywo wspólnoty. Oto noworoczny manifest gospodarza ma w tle, za kulisami, upadek odpowiedzialności jako efekt uboczny poszerzenia polskiej wolności po 1989-m roku.

    Jesteśmy mniej bezpieczni na ulicy, w pracy, w szkole … i w kościele.
    I jeśli nie mamy dość dyscypliny, to działamy chaotycznie. Kierowcy przybywający do nas z krajów starych demokracji są przerażeni chaosem na polskich drogach większym niż w dżungli.

    Typowymi przypadkami są dwie postaci.

    Pierwszy to paprykarz, którego nawałnica skłoniła do wystąpienia w roli naiwnego filozofa pytającego: „Jak żyć?”. Ponoć po zniszczeniu prowadzonej uprawy urząd skarbowy stwierdził kłamstwo co do wielkości deklarowanego do opodatkowania areału na niekorzyść skarbu państwa.
    Niech mi nikt nie wmawia, że ten cwaniak lekceważący potrzebę ubezpieczenia roliczej inwestycji wykazał się bezmyślnością. On liczył, że obiad podany Prezesowi uchroni go od kłopotów.

    Druga postać to prezes koleji śląskich. Świadomie skłamał w oświadczeniu poprzedzającym nominację. Liczył na zamiecenie pod dywan swego kłamstwa.

    Osoby mające praktykę w poruszaniu się na drogach w USA relacjonują panujący tam dryl wojskowy wśród uzytkowników dróg. U nas znawcy motoryzacji narzekający na kiepską jakość dróg, jeżdżą z prędkością 200km/h. Jeden winny śmierci (chyba swego pasażera) został właśnie skazany na 3 lata więzienia.

    Za rzadko dzieci i dorośli słyszą: „Gdyby kózka nie skakała …”.
    Nikt nie zajmuje się ćwiczeniem wyobraźni młodych aspirujących do pełni praw obywtelskich. Polska jest krajem, którego system szkolny opiera się naściąganiu. I nic dziwnego, że ze ściągalnością podatków jest źle.

    Gdy dziecko rozrabia, to często jest to TAKŻE skutek nieokazywaniu mu dostatecznej porcji miłości. Gdy obserwujemy działania współobywateli, których nie powinno być, to jest to wynik tego, że twórczy ludzie nie są wskazywani jako wzór. Nie wystarcza usunąć przeczenie „nie”, jak to sugeruje @Matylda oraz @Stary_Polak_z_PRLu. Trzeba zacząć od próby zrozumienia stwierdzenia: „Nie rodzimy się równi …” Hannah Arendt – muzy Martina Heideggera. On był nazistą, ona Żydówką.

    I z tą nierównośią umieramy.

    Na 2013. Gościom bloga Jarosława Markowskiego życzę aby ich mądrość prejawiała się w pomocności mniej mądrym, mniej dbałym lub tylko zagapionym. Ludzie nie sa tak często bezmyślni, jak to wynikałowy z powodzi kwestii dialogowych. To my ich nie rozumiemy i wstydzimy się zapytać.

    Zsyntetyzowałbym noworoczny manifest Gospodarza tak:
    „Nie będę dawał, złego przykladu i starał się dać dobry.”
    Od 1989 przeżywamy paradoksanie nowe powojnie i zcyfrowanie.
    Bądź tu mądry – oto jest wyzwanie dla nas Wszystkch.

    A Martin Heideger chciał naśladować Kartezjusza lekceważąc odkrycie pewnego Żyda, iż nasze poznanie nigdy nie będzie ani pełne, ani niesprzeczne.

    Mnie oba braki nie bolą … Myślicielem jest się chwilami.
    Gdy siadam do rosołu, robię sobie porcję czasu bez ambicji kultywowania mądrości. Lat temu wiele wżeniłem w dobrą migotliwą kuchnię …

  27. Klasyfikację bogów w Polityce wzmiankowaną wyżej dał Jan Hartman.

  28. Cóż……
    Jedni powiedzą:
    „ludzie myślcie, to nie boli”
    inni
    „myślenie nieprzyzwyczajonym szkodzi”
    Kolejni zaczną o predestynacji……
    „czoło myślą nie zroszone, twarz na wiedzę odporna”.

    Ale odnalezienie się w rzeczywistości to nasza PRYWATNA sprawa.

  29. staruszek
    Bardzo szlachetnie nawołujesz, by „mądrość przejawiała się w pomocności mniej mądrym, mniej dbałym lub tylko zagapionym”.
    Owóż, oni najczęściej tej pomocności sobie nie życzą, a gdy nawet z „zagapienia” się przeckną, to wręcz poczują się urażeni, obrażeni, dotknięci.
    Z jednego prostego powodu – nie uważają się za mniej mądrych, a nawet wprost przeciwnie. Dlatego odwiną się i jeszcze cepem przywalą.
    Mało to widziałeś takich przykładów na tym i innych blogach?

  30. Myślenie wymaga wysiłku .A lenistwo jest powszechne tu i teraz. Bardzo podoba mi się modyfikacja Starego Polaka z PRL-u

  31. @mag

    Mieszasz plany.

    Blog to nie jest miejsce jakie chrześcijanie określają „ambona”.
    Zapewne wielokrotnie widziałaś wyniesione ponad średnie piętro zagajnika drewniane budki służące myśliwym do oczekiwań i wypatrywań.

    Blog to jest „speaker corner”. Miejsce gdzie możemy pozbyć się nadmiaru śliny oraz wykrzyczeć ból rozczarowania światem, swymi bliskimi i sobą.

    Ja świadomie nawiązywałem do dostojeństwa sygalizowanego już w nazwie bloga. Gospodarz jest dyrektorem Instytutu Obywatelskiego oraz byłym nauczycielem etyki w liceum. Moim zamiarem było dialgowanie z Gospodarzem górującym nade mną wykształceniem i powagą języka.
    Zatem na tak zwany luz to bedę mógł sobie pozwolić przy okazji dialogowania z ewidentnymi „pyskaczami” luzackimi po minięciu podniosłej chwili zmiany numeru roku.

    Blog to nie przestrzeń święta. Jeśli ktoś stosuje końskie pieszczoty, to trudno. Jedna z aktorek teatralnych rozpoznawalnych przez ludzi jako tako bywałych tak wspominała nauki otrzymane od Anny Seniuk:
    „Musisz mieć wrażliwość księżniczki i odporność psychiczną ulicznicy.”

    A pamiętaj droga @mag, że nawet książęta zasięgają rad.
    Ale modelowo sprawę ujmując cudza mądrość zawsze nas trochę uwiera …
    A przyzwoitość nasza jest podejrzewana o zakrywanie naszych wystepków opończą przemilczenia. Blog nie jest amboną – choć bywa.
    Blog nie jest konfesjonałem – chociaż bywa. Blog bywa ściekiem – tyle, że mnie stać jeszcze na nadkładanie drogi …

    W domu mym dziecinnym była bieda, ale nie było ordynarności oraz wulgarności. I to spaczenie me dotrwalo do mej starości …

    Pozdrawiam i niech za Twymi plecami mówią o Tobie: „Mam madrą znajomą …” Nie ukrywam, że chciałbym, abym był osobą występującą jako dopełnienie bliższe takich wypowiedzi. Niech sobie mówią: „Trochę naiwny, ale …”

  32. staruszek
    3 stycznia o godz. 21:19

    …W domu mym dziecinnym była bieda, ale nie było ordynarności oraz wulgarności…

    Znam bardzo wiele takich domów. Może powinnam uznać, że miałam w życiu nieprawdopodobne szczęście, ale nie ocierałam się ani o „kołtunów”, ani o wulgarność i ordynarność.
    Dziękuję za przypomnienie, na progu nowego roku, za co winna jestem wdzięczność 🙂

  33. Bardzo podoba mi się ten tekst na powitanie Nowego Roku.

    Najbardziej przemawiają do mnie punkty 9 i 10, bo to właśnie nieumiarkowanie w korzystaniu z tabloidów – telewizyjnych i drukowanych sprawia, że wielu ulega i mowie nienawiści, i spiskowym teoriom, i włącza się w jakieś chore marsze.

    Te media pokazują świat w sposób czarno-biały, konfrontacyjny, który odrzuca wszelką współpracę i porozumienie. Do tego media w sposób perfekcyjny zachęcają do pożądania rzeczy zbędnych.

    Kto wie, może to właśnie jest źródło ich grzechów? – Chęć zarobku na reklamach sprawia, że liczy się nie poziom programu, ale jego oglądalność, a oglądalność wzrasta wg właścicieli „złych” stacji i gazet przy walce buldogów, a nie przy Teatrze Telewizji (fakt, że np. „Boska” z Krystyną Jandą przeczy tej tezie przekonuje tylko widzów.

    Jak dobrze, że mamy wybór.

  34. SUPER tekst, bede rozpowszechniac.

  35. Myślę więc nie oddaję długu zaciągniętego przez nieodpowiedzialnych polityków :
    Wchodzimy na stronę internetową amerbroker.pl i czytamy”Dług Polski wynosi już 3 biliony zł. Zdaniem profesora Janusza Jabłonowskiego z departamentu statystyki NBP polski dług wynosi 3 biliony zł. Informację można nazwać szokiem. Nikt oficjalnie jej ani nie zanegował, ani nikt nie podważa wyliczeń… Zdaniem prof. Jabłonowskiego do jawnego długu powinniśmy doliczyć dług ukryty, który według jego obliczeń sięga aż 180 procent PKB. Wynika z tego, że całkowity dług Polski sięga 220 procent PKB. Zadłużenie takie w relacji do PKB jest dwa razy większe niż zadłużenie Grecji.”- koniec cytatu ze strony amerbroker.pl.
    Miejmy nadzieję, że ta informacja zostanie zdementowana przez oficjalnych przedstawicieli koalicyjnego rządu PO-PSL i urzędnicy ci przedstawią rządowy sposób liczenia polskiego długu. Może doczekamy się komentarza politycznych celebrytów z koalicji PO-PSL, którzy powinni uspokoić opinię publiczną podając własny „celebrycki” sposób liczenia polskiego zadłużenia. Z prawdziwą „przyjemnością” byśmy wysłuchali telewizyjnej opinii Stefana Niesiołowskiego na ten temat.
    Dla ułatwienia można ich wcześniej poinformować, że milion złotych pomnożony przez tysiąc to jest miliard złotych, a miliard pomnożony przez tysiąc to jest bilion złotych. Dług trzech bilionów złotych pociąga za sobą astronomiczną sumę wydawaną co miesiąc na obsługę takiego monstrualnego zadłużenia. Przy 3 bilionach zadłużenia cały naród jest zakładnikiem braku gospodarności obecnych gospodarzy.
    To jest właśnie to neo-niewolnictwo w „liberalnej” odmianie demokracji europejskiej.

    Tak w praktyce wygląda realizacja naszego marzenia o wolności.
    O czym innym marzyliśmy, a co innego mamy. Wszystko można próbować zrozumieć, ale 3 bilionowy dług trzeba spłacać. Ta „pozornie” bezbolesna niewola polegająca na oddaniu Polski pod kontrolę obcych banków, pozostaje poza emocjonalnym i intelektualnym zainteresowaniem Polaków?
    Czy to jest możliwe, aby przez 20 lat poczynić takie spustoszenia w umysłach polskiej inteligencji? Zmowa milczenia jest zastanawiająca.

    01/03/2013
    http://www.wojciechborkowski.com

  36. Wyszlo na to, że z tą nieredukowalnością TV to jestem modny.
    A miałem się za abgnegata nienadążającego nawet za obowiązującym modelem menelskiego hipsterstwa …

  37. Jeśli myślę : 1. jestem przyjazny dla Każdego, 2. rozpoznaje dobro i zło, 3. nie toleruję zła, szukam przyczyny i usuwam, 4. pracuję dla dobra, 5. szukam wiedzy na każdy temat, 6. decyduję wg własnego rozumu i wolnej woli i zdobytej wiedzy,7. mam własną filozofię życia, ale szukam wartości aby ją wzbogacić, 8. unikam despotyzmu, 9 szukam logiki w wydarzeniach, 10 . nie zadzieram nosa.

  38. Dobry tekst. Chociażby dlatego, że warto zastanowić się, co jest sensem mojego życia. Czy nie zatraciliśmy umiejętności i potrzeby myślenia i zastanawiania się nad sprawami kluczowymi?