Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

18.10.2012
czwartek

Więcej Europy, mniej hipokryzji

18 października 2012, czwartek,

Niemcy poradzą sobie bez Unii Europejskiej, ale Unia nie ma szans bez Niemiec. Czy Angela Merkel zechce skorzystać ze swej siły, by ratować Europę? Odpowiedź zna tylko kanclerz Niemiec. Czy także kanclerz… zjednoczonej Europy?

1.
W Bukareszcie, czy tego chcesz, czy nie, dopada człowieka melancholia. To stan, jak mówił jeden z moich ulubionych pisarzy rumuńskich, Emil Cioran, który charakteryzuje „rozszerzanie się i próżnia, którym nie sposób zakreślić granicy”. Jest coś na rzeczy: Bukareszt, gdy gubisz się w jego ulicach i rozmaitych podwórkach, sprawia wrażenie, że nie ma granic…

Także o Europę bez granic i ścian apelowali w czasie zakończonego wczoraj dwudniowego zjazdu liderzy i członkowie EPP, czyli Europejskiej Partii Ludowej. Choć politycy zdecydowanie bardziej szukali nie tyle próżni, co treści, którą można by dziś wypełnić europejski projekt. I tchnąć we Wspólnotę, pogrążoną w kryzysie, nowego ducha.

2.
Zjazdowi EPP towarzyszyło hasło: „Odpowiedzią jest więcej Europy”! I rzeczywiście: gdyby od politycznych deklaracji, że potrzebujemy dziś „więcej Europy” zależał stopień integracji europejskiej, gdyby od wzniosłych słów przybywało nam solidarności na Starym Kontynencie, to Europa już dawno kryzys miałaby za sobą. Ba, prawdopodobnie już dawno Unia byłaby dobrze funkcjonującą, „inteligentną hybrydą federacyjną”! Działającą podług zasady: gdy jesteśmy razem, wszyscy na tym zyskujemy. Gdy jesteśmy podzieleni, wszyscy na tym tracimy.

Nie od dziś jednak wiemy, że Europa nie zmienia się od stopnia deklarowanych przekonań jej liderów, co konkretnych decyzji i działań. Zarazem Unia gnije, tracąc swój powab i urok, gdy za pięknymi deklaracjami polityków nie idą czyny. Innymi słowy: gdy polityką europejską rządzi hipokryzja.

3.
Jeśli nie powiesz nic ważnego w czasie swojego wystąpienia w ciągu pięciu minut, to znaczy, że tym bardziej nie powiesz nic znaczącego przez godzinę. Przemówienie Donalda Tuska, które poprzedzało wystąpienie Angeli Merkel, trwało dokładnie pięć minut. I zburzyło urzędowy optymizm europejskich liderów i decydentów. Zarówno tych siedzących na sali w Bukareszcie, jak i tych, do których echa mocnego wystąpienia Tuska zapewne dotarły.

Bo już w drugim zdaniu Donald Tusk zwrócił się do swoich politycznych kolegów z następującym pytaniem: „czy wiecie, co znaczy w polityce hipokryzja?” I zaraz wyjaśnił w stanowczych słowach: „Hipokryzja jest wtedy, kiedy polityk mówi ‚więcej Europy’, a następnego dnia w innym miejscu mówi ‚mniejszy budżet europejski’. Hipokryzja jest wtedy, a tu w Bukareszcie pamiętają o tym szczególnie, kiedy ten sam polityk mówi ‚więcej Europy’, a potem, że nie wszystkie państwa europejskie powinny być w strefie Schengen. To jest szczyt hipokryzji”.

Postawmy kropkę na „i”: za każdym razem, gdy do europejskiej polityki wkradał się cynizm i hipokryzja, wypędzając przyzwoitość i solidarność, w Europie budziły się demony. Innymi słowy: albo toczyliśmy bratobójcze wojny, albo dzieliliśmy Europę na dwa wrogie bloki.

4.
Po wystąpieniu premiera Tuska głos zabrała kanclerz Niemiec Angela Merkel. Kiedy Merkel mówiła o tym, że Europa z jednej strony potrzebuje społecznej gospodarki rynkowej, a z drugiej solidarności, zbierała uzasadnione brawa. Kiedy mówiła, że – by pokonać kryzys, potrzebujemy więcej solidarności – delegaci wymownie przytakiwali.

Ale wystąpienie Merkel miało także wymiar symboliczny. Pokazało, że Europa potrzebuje silnego lidera. Bo Merkel przemawiając do ponad tysiąca delegatów z EPP wyglądała (szczególnie, kiedy od czasu do czasu podnosiła zaciśniętą w górę pięść), ale też brzmiała (gdy w mocnych i pełnych pasji słowach mówiła o determinacji w walce z kryzysem), jak nie tyle kanclerz Niemiec, co kanclerz Europy!

Było jasne chyba dla każdego uczestnika zjazdu EPP – czy to Węgra, Hiszpana, czy Greka – że za Merkel stoi siła gospodarcza i społeczna. Że, ostatecznie, Niemcy poradzą sobie bez Unii Europejskiej, ale Unia nie ma szans bez Niemiec. Czy Angela Merkel zechce skorzystać ze swej siły, by ratować Europę? Odpowiedź zna tylko kanclerz Niemiec. Czy także kanclerz… zjednoczonej Europy?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 42

Dodaj komentarz »
  1. PREMIER TUSK WALCZY JAK LEW O JEDNOSC EUROPY -SLYSZA GO W EUROPIE ,A W POLSCE RACZEJ MAJA ZA NIC ,BO POLAK TAK MALO JEST OBYWATELEM JAK TO JUZ ODKRYL NORWID .

  2. „Niemcy poradzą sobie bez Unii Europejskiej, ale Unia nie ma szans bez Niemiec.”

    1. Bzdura – Niemcy żyją dzięki rynkowi zbytu w krajach europejskich a bez nich by wegetowali. Szczególnie średnie firmy ! To Europa kupując niemieckie towary utrzymuje Siemensa i inne Daimlery

    „gdy do europejskiej polityki wkradał się cynizm i hipokryzja, wypędzając przyzwoitość i solidarność, w Europie budziły się demony. Innymi słowy: albo toczyliśmy bratobójcze wojny,”

    2. Bzdura – to nie „my” a Niemcy rozpętaly 2 wojny światowe wypędzając przyzwoitość i skromność. Autor przypomina kanclerza Schrödera który na uroczystościach rocznicowych w Normandii powiedzial że Europa wyciągnela nauczkę z historii i nie prowadzi już wojen ! Kanclerz Niemiec sugerowal że to Europa a nie jego państwo rozpętalo 2 wojny światowe…

    „Bo Merkel przemawiając do ponad tysiąca delegatów z EPP…. wyglądała jak nie tyle kanclerz Niemiec, co kanclerz Europy!”

    Co potwierdza tezy że tym razem Niemcy już bez wojen (Gott sei Dank!) ale jednak próbują sobie podporządkować Europę. Tezę gloszoną przez lewicowe środowiska w Niemczech. Przy okazji resetując wlasną winę gadkami o „polskich obozach koncentracyjnych” i innymi rewelacjamio pokazywanymi na wystawach typu „Ucieczka i uprzedzenia” czy jak im tam.

    „Czy Angela Merkel zechce skorzystać ze swej siły, by ratować Europę?”

    Dobry kawal – Niemcy ratują Europę, dumna Germania dająca cyca Grekom, Hiszpanom z malym tuskiem na kolanach !
    tusk jako lew i mitologiczny Cincinnatus – liczę na pokazy walki z hipokryzją na Stadionie Narodowym ! 🙂

  3. Jak ktoś mówi ‚więcej Europy’, a chce więcej pieniędzy dla siebie i swoich ludzi, to nie jest hipokryzja?
    Większy budżet to wcale nie musi być więcej integracji. Jak wszystkie pieniądze w Europie trafią do Barrosso, to będzie więcej Europy, czy więcej centralnego planowania? Po co nam dopłaty do rolnictwa, które stanowią największą część budżetu? Jak się ma do ‚integracji’ wyrywanie z budżetu pieniędzy zabranych podatnikom? To może raczej prowadzić do dezintegracji i konfliku.
    Kto będzie ‚ratował Europę’, jak Niemcy zbankrutują? Chiny?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Hipokryzja jest wtedy, kiedy polityk mówi ‘więcej Europy’, a następnego dnia w innym miejscu mówi ‘mniejszy budżet europejski’.”

    Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia..
    Jedni w „Europie” traktują ją jako punkt rozdawnictwa zupki na krzywy ryj…
    Inni w „Europie”,w trosce o zdrowie petentów,zupkę by zredukowali..bo tuczy niezdrowo
    jak junk food..i uzależnia…

  6. Murator-piszesz bzdury np.udzial Europy w ekporcie RFN od wielu lat stale maleje.Ty jednak chcesz zeby bylo inaczej-niedouczony durak.

  7. Tusk jako agresywny roszczeniowiec ? Faktycznie bez hipokryzji.
    Dawac, dawac, dawac, bo wy mata, a my wojna, komuna, alkoholizm, ciemnota…

  8. Cieszy mnie postawa Tuska.
    Trzeba dużo złej woli albo mało rozeznania i co do aktualnych trendów globalnych i co do mechanizmów społeczno – gospodarczych, żeby podważać jego stanowisko.
    Prostackie i prymitywne recenzje wystawiają świadectwo recenzentom. W niczym nie są w stanie zaszkodzić recenzowanym. „Psy szczekają, karawana idzie dalej”. Na szczęcie.
    Premier Cameron potwierdza jedynie stereotyp Brytyjczyka selfisha.

  9. Czy Niemcy poradzą sobie bez Unii? Pewnie tak, ale w Unii mają więcej profitów. Oprócz tańszej siły roboczej z Polski i innych krajów, mają dogodne rynki zbytu, dopłaty do rolnictwa, możliwości kooperacji w działalności gospodarczej, i wiele innych korzyści. Przy rozmiarach ekspansji gospodarczej Niemiec, opłaty na rzecz budżetu Unii nie są znaczące.

  10. Matyldo,
    gratuluję niezłomności .
    Przypomniały mi się słodkie lata szkolne, w których nazywano mnie pachołkiem Adenauera i zaplutym karłem reakcji .Z zapewnieniem,że moja godna pogardy postawa nie jest w stanie zakłócic zwycięskiego pochodu socjalizmu.
    Nalezy takze dodac,że te obrzydłe selfishe podstępnie wyciągają kwiat naszej młodzieży z ukrytym celem załamania ojczystego systemu emerytalnego.

  11. Jurganowy,
    wszystko można sprowadzić do absurdu, wyśmiać. Tylko po co? Po to tylko żeby ulać trochę żółci ze spuchnientej od złości wątroby? Są lepsze środki. Można zacząć od ziółek 😉
    Chcesz rozmawiać? Rozmawiajmy. Ale niech to będzie dyskusja na temat i z użyciem merytorycznych argumentów. A nie konkurs dla, z łaski bożej, satyryków. 🙄

    A „lokaje i łańcuchowe psy imperializmu” nie są mi nieznane. Choć zupełnie obce. Nie moja bajka. ❗

  12. Matyldo,
    jestem,zajadle,prounijuny. Na tej zasadzie ,którą wyznawali Słowacy głosując za Unią „trzeba wejśc bo ktoś naszych złodziei musi pilnowac”.
    Jestem jednak przeciw sprowadzania prounijności do konkursu „kto więcej brukselki wycisnie”.
    A „z bożej łaski” to komplement .Dziekuję.
    Wszak „My z Bożej łaski król…..”
    Watroba,jakoś się trzyma choc obciązana jest systematycznie..
    Bez urazy.
    Pozdrawiam

  13. Jurganowy,
    to dobrze, że bez urazy 😉
    Też jestem przeciwniczką wyciskania brukselki. Ale nie oznacza to dla mnie rezygnacji ze starań o Unijne środki.
    Wyjaśnię to szerzej za parę godzin. Idę teraz nałapać słońca i kolorów złotej jesieni, że o powietrzu nie wspomnę.
    Pozdrawiam Ciebie i Twoją wątrobę 😆

  14. Zgadzam sie z autorem w 100 procentach !
    Wygodna dla wszystkich / oprocz Niemiec / teza iz Unia jest dla Niemiec nieodzownym gwarantem dalszego rozwoju przemyslowego i motorem eksportu jest tylko po czesci prawdziwa.
    Zapomina sie / znow z wygodnictwa/ ze Niemcy Zachodnie od lat 60tych zeszlego stulecia
    ZAWSZE znajdowaly sie w scislej czolowce nie tylko europejskich ale i swiatowych rankingow panstw-eksporterow !
    Oczywiscie mozna powiedziec ze czasy sie zmienily,ze ofensywa Chin,Indii,Brazylii na dobre dopiero sie zaczyna.
    Ale nie bez przyczyny madrosc ludowa mowi : Zanim gruby schudnie chudego juz dawno szlag trafi !
    W kontekscie Unii Europejskiej napewno …

  15. W niedługim czasie czeka Europę konfrontacja z nowymi potęgami gospodarczymi. Między innymi z Chinami. Żadne państwo europejskie nie ma szans w pojedynkę. Każdy strateg wie, że o wartości jego „armii”decyduje najsłabszy oddział. Że trzeba podciągać tabory. Jednym słowem należy stymulować rozwój najsłabszych obszarów. Nie drenując przy tym nadmiernie tych bogatych. Konieczne jest zachowanie balansu. I o to powinny się toczyć spory. Nie chodzi o wyciskanie brukselki, ale o mądry solidaryzm w imię wspólnej przyszłości.

  16. Krzysztof Mazur pokazał dwie barwy hipokryzji „solidarna spłata długów obcych” i „więcej pieniedzy” .
    Po kolei.
    Te długi nie są całkiem obce bowiem pieniądze trafiły ,jako zapłata za towary i usługi, do dostawców Joanisa,którzy teraz udają Greka ,że nie przypominają sobie takich okoliczności.
    Joanis pożyczył u Himmelstoha by kupic u Rotha płacąc za towar na rachunek Rotha w banku Himmelstoha.Jasne,że to są teraz,po zapłacie, pieniądze Rotha i on jest spokojny ale Himmelstoh nie jest. Pożyczył bowiem Joanisowi pieniądze,których nigdy nie miał (patrz generacja pieniądza kredytowego) i jest wkurzony ,nawet nie dlatego ,że lewar juz dawno wykroczył poza granice przyzwoitości (jest za duzy by upaśc) lecz ,że Roth ma jego pieniądze (których nie było dopóki ich nie pożyczył) a on ich nie ma. Jasne,ze nie moze zedrzec jawnie tych pieniedzy z Rotha bo żyją w świecie cywilizowanym a może zedrzec tylko z Joanisem,który nieopatrznie wkroczył do świata cywilizowanego a o tych pieniadzach juz dawno zapomniał. Roth w tej sytuacji (nie moze zadrzec z Himmelstohem bo będzie z nim szlus) musi zadbac o komfort psychiczny Himmelstoha ,bez nasyłania u..ców na Joanisa,(żyją w swiecie cywilizowanym) i pozostaje mu tylko pożyczyc Joanisowi pieniadze (od Himmelstoha dajac pod zastaw dochody swoich pracowników ) by ten mógł spłacic dług u Himmelstoha.Jasne,ze Roth nie wierzy Joanisowi i ta pozyczka od Rotha (a własciwie od Himmelstoha) trafia wprost na kto spłaty zadłuzenia Joanisa u Himmelstoha i Himmelstoh jest zadowolony podwójnie,bo znów mógł pozyczyc pieniadze których nie miał a w dadatku pieniadze,których nie miał a pozyczył Jonisowi teraz ma na prawdę.Roth teraz ,nie mogac nasłac u..ców na Joanisa (świat cywilizowany) nasyła jednak „trojkę” (nie ma nic wspólnego,oprócz nazwy z u..) z zadaniem,ze jak tylko zobaczą u Joanisa kawałek czegoś to ma to pójśc na spłatę.W dodatku Roth ma kłopot z pracownikami bowiem sprytny Himmelstoh puscił farbe,że ma zastaw Rotha na ich przyszłych dochodach.Puscił tak sobie…I teraz Roth przypomina sobie o wspaniałym haśle SOLIDARNOSCI.Doznaje iliuminacji ,że wszyscy ,którym drogi jest komfort psychiczny Himmelstoha i którzy wiszą Himmelstohowi i którzy wiedza,że jak Himmelstoha nie zadowolą to bedzie z nimi szlus POWINNI SOLIDARNIE …..

    Wszystkie odniesienia do nazwisk użytych są całkowicie bzdurne..

    Zmęcyłem się ,jak mówi mój wnuczek najmłodszy po oderwaniu wszystkich skrzydełek zabłąkanej muszce.
    Reszta pózniej.

  17. Luap
    19 października o godz. 17:57

    Wypowiedzialem się po lekturze moich gazet – Der Tagesspiegel, Die Zeit, Süddeutsche Zeitung i Junge Welt. Zwlaszcza ta ostatnia (lewicowa) w swoich ocenach polityki Berlina pokrywa się z wypowiedziami „Prezesa” o obecnej sytuacji.
    A ty jakie niemieckie gazety czytasz !? Ile książek w ciągu ostatnich 5 lat przeczytaleś DURAKU nadwiślanski !?? Nu ? Podejrzewam że wiadomości ograniczają się do „Teleexpressu” i darmowej szmaty od Michnika jakie rozdają w tramwajach….

  18. Pomysł, że kanclerz Niemiec ma oddać swoją władzę na rzecz Komisji Europejskiej i dzięki temu stanie się przywódcą Unii jest hipokryzją ze strony red. Makowskiego. Kanclerz Niemiec podejmuje decyzje właśnie dlatego, że jak na razie władzy się nie pozbyła.

    Argument jakoby Unia Europejska zapobiegła wybuchowi nowej wojny jest nieprawdziwy, o czym za chwilę. Gdyby jednak był nawet prawdziwy, to nie byłby powód do prowadzenia absurdalnej i destrukcyjnej polityki gospodarczej, której domaga się Komisja Europejska i red. Makowski pod hasłem ‘solidarności’. Dotowanie bogatych producentów rolnych, albo bogatych korporacji pod pretekstem ich rzekomej ‘innowacyjności’, albo banków pod pretekstem ‘ratowania Grecji’, albo biopaliw pod pretekstem ekologii to są czyste absurdy szkodliwe gospodarczo jak i społecznie. Zamiast ‘większego budżetu’ potrzebujemy lepszego budżetu. Unia jest potrzebna, co nie znaczy, że należy popierać wszystkie jej pomysły. Głównym osiągnięciem Unii jest promowanie lepszych standardów prawnych w dziedzinie praw człowieka.

    Argument, że Cameron jest złym Anglikiem jest niepoważny. Po pierwsze, dlaczego Cameron miałby się tym przejąć? Po drugie Anglia wychodzi z kryzysu, w przeciwieństwie do strefy Euro, więc może wiedzą, co robią. Anglicy skupili się na obniżeniu wydatków, a nie podnoszeniu podatków.

    Odnośnie wojny. UE powstała 20 lat temu, a wojny nie ma 65 lat. Wcześniejsza EWG mocno się różniła, nie miała wspólnego budżetu, wspólnego rządu ani wspólnej waluty. (Wspólna waluta została wymyślona, żeby Francja mogła tworzyć inflację i zadłużenie i nie martwić się o spadek wartości franka w stosunku do marki. Niemcy się zgodziły w zamian za zgodę na zjednoczenie.) Nie ma to nic wspólnego z ‘solidarnością’. Posiadanie wspólnego rządu nie jest wcale potrzebne do braku wojny. Kanada nie prowadzi wojny z USA od dłuższego czasu bez wspólnego rządu, jak i nie było wojen polsko-niemieckich przez kilka stuleci. Konflikty w Europie brały się z konfliktu wyznawanej ideologii (od reformacji do upadku komunizmu) i różnic ustrojowych (od rewolucji francuskiej do upadku komunizmu). Obecnie takich różnic nie ma i wszystkie państwa w Europie, włącznie nawet z Rosją, uznają demokrację, kapitalizm i liberalizm. Nie ma zatem podstaw do żadnej wojny. Kto miałby na kogo napaść? Ciągłe straszenie wojną przez euroentuzjastów typu Makowskiego niczym się nie różni od straszenia wojną przez nacjonalistów typu Macierewicz (oni mają śpiewkę, że Niemcy nas napadną). Czym się różni jedno straszenie od drugiego?

    Argument jakoby Niemieccy podatnicy powinni spłacać długi greckiego rządu wobec francuskich banków (oczywiście Greccy podatnicy też nie powinni tego spłacać), ponieważ ‘zarabiają na eksporcie’ jest nieprawdziwy. Jeżeli niemiecki przedsiębiorca otrzyma pieniądze, które zostały dodrukowane przez EBC, to niemiecka gospodarka na tym nie zarabia, tylko traci, bo wszyscy europejczycy w szczególności Niemieccy, zapłacą za to w wyższych cenach wszystkich towarów. Korzyść z eksportu jest tylko wtedy, gdy towary idą w dwie strony, a nie w jedną.

  19. Red. Makowski lubi rozpowszechniać taki mit jakoby w latach 50-60 tych panowało państwo socjalne, a obecnie mamy rozpasany wolny rynek w państwach zachodnich. Jak można zobaczyć na wykresie tutaj:
    http://en.wikipedia.org/wiki/File:Us_gov_spending_histry_by_function_1902_2010.png
    wydatki socjalne państwa w USA w latach 50tych były 3 razy mniejsze niż obecnie w stosunku do PKB, a następnie mamy trwały wzrost. W Europie Zachodniej było podobnie. Jeśli zatem był gdzieś ‚neoliberalizm’, to w czasach ‚społecznej gospodarki rynkowej’, a nie obecnie.

  20. Jeśli jeszcze nie zanudziłem, to może teraz się uda.

    Najlepszym wyjściem dla Grecji (Hiszpanii, Portugalii, Włoch, Francji) byłoby wprowadzenie nowej waluty narodowej bez wychodzenia ze strefy Euro. Należy zezwolić na używanie wielu środków płatniczych, być może także zupełnie innych (w tym kruszcowych).
    Grecja powinna:
    1. Odmówić spłaty długów zagranicznych.
    2. Przewalutować aktywa w bankach na drahmę, wypłacać emerytury, pensje w budżecie, pobierać podatki w drahmie.
    3. Nie wycofywać euro z obiegu gotówkowego i zezwolić na używanie dowolnych walut w umowach prywatnych.
    To samo mogą zrobić inne państwa. W ten sposób kryzys zadłużenia skończyłby się, a Grecja formalnie i praktycznie pozostałaby w strefie euro. A obywatele mogliby używać różnych walut wedle uznania. W ten sposób zwolennicy i przeciwnicy inflacji mogliby wybrać najlepsze dla siebie rozwiązanie. To jednak nie byłoby korzystne dla banków, a te jak wiadomo są najważniejsze, więc trzeba rabować podatników w ramach ‘solidarności’.

  21. Pan Mazur nie bierze chyba pod uwagę kliku detali. Z przedstawionego wykresu wynika, że przeważają wydatki na zbrojenia. Wydatki na emerytury muszą się zwiększać, bo obywatele żyją coraz dłużej.

    Interesującym jest wzrost wydatków na welfare, czyli pomoc socjalną. Owszem, zaczął on wzrastać w latach 50., ale jeszcze większy wzrost widać w latach 80., czyli od prezydentury Reagana. Są dwie możliwości. Albo nagle państwo zrobiło się bardziej szczodre, albo wzrosła ilość osób uprawnionych do zasiłków. Jako że neokoni od Reagana niezbyt chętnie dzielili się pieniędzmi, wierząc w trickle down economy, to stawiać można chyba na to drugie. Poniżej wykres obrazujący stawki podatkowe w USA, interesująco się go ogląda, porównując z przedstawionym przez p. Mazura.
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/97/Historical_Mariginal_Tax_Rate_for_Highest_and_Lowest_Income_Earners.jpg

  22. Matylda 20 października o godz. 17:45
    „W niedługim czasie czeka Europę konfrontacja z nowymi potęgami gospodarczymi. Między innymi z Chinami.”
    Nie ma Europy. Są pracujący i myślący Niemcy i Grecy-oszuści podatkowi i kredytowi na dodatek zachowujący się jak drobny wiejski pijaczek skłócony z najbliższym sąsiadem, na dodatek trzeźwym i dziesięć razy większym. Tak aby wypunktować skrajności.
    O Europie zacznę mówić wtedy, gdy zobaczę Stany Zjednoczone Europy – bez wypisywania oczywistych szczegółów.

    „Żadne państwo europejskie nie ma szans w pojedynkę.”
    Oczywista nieprawda. Proszę pofatygowac się na Słowację i do Czech. Poza Kosowem do wszystkich państwewk byłej Jugosławii. Oni proces jednoczenia odwrócili i zdaje się, że nikt nie chce wskrzeszać ani Czechosłowacji ani Jugosławii. Kiedy rozmawiała pani ze Ślązakiem?
    Myślenie państwami to dopiero dinozaur.

    „Każdy strateg wie, że o wartości jego „armii”decyduje najsłabszy oddział.”
    No nie, to już dowód kompletnej ignoracji na tematy wojskowe. Jeden przykład poproszę. Z całej historii świata. Jeden.
    Bardziej, chociaż to też uproszczenie, jestem gotów bronić zupełnie przeciwnej tezy. O wartości armii decydują elitarne jednostki. I zawsze decydowały. We wszystkich epokach historycznych i we wszystkich krajach.

    „Że trzeba podciągać tabory.”
    Tabory to trzeba porzucić. Okręty, którymi się przypłynęło – zatopić. Aby nie było odwrotu.

    „Jednym słowem należy stymulować rozwój najsłabszych obszarów.”
    Jak się jest komunistą, a przynajmniej socjalistą. Wtedy tak. Jak się jest racjonalistą to najpierw popatrzy się na całkowity bilans tego „stymulowania rozwoju najsłabszych obszarów” i porówna z korzyściami, jakie będą skutkiem wpompowania forsy w obszary najsilniejsze. Być może lepiej byłoby dla wszystkich, gdyby Europa rzeczywiście została zorganizowana zgodnie ze znanym żartem, tym o Niemcach-inżynierach, Francuzach-kucharzach, Włochach-kochankach, itd.

    „Nie drenując przy tym nadmiernie tych bogatych.”
    To ile „moralnie” jest zabrać zdolnemu i pracowitemu na rzecz tępego i leniwego? 20%? 50%? 90%?

    „Konieczne jest zachowanie balansu.”
    Matylda jak rozumiem podejmuje się roli wagi?

    „I o to powinny się toczyć spory.”
    Proszę bardzo – oto mój głos. Odmawiam Matyldzie i komukolwiek prawa do redystrybucji owoców mojej pracy. Jak Matylda ma nieprzepartą i niezwalczoną ochotę na grzebanie w czyimś portfelu to radzę zacząć i zatrzymać się na własnym. Socjalizm trwa tylko do czasu, gdy kończą się cudze pieniądze.

    „Nie chodzi o wyciskanie brukselki”
    Wypraszam sobie. Nie jestem brukselką. Już raczej argumenty Matyldy wyglądają, jakby narodziły się w czymś wielkości i kształtu brukselki.

    „ale o mądry solidaryzm w imię wspólnej przyszłości.”
    Jak na razie jedyna mądrość jaka ja widzę generuje wielopokoleniowość żerowania na systemie pomocy społecznej.
    Pomagać trzeba i można tym, którzy chcą sobie pomóc. Inaczej to nie solidaryzm tylko demoralizacja.

  23. Kto nie chce dzielić się z biednymi, ten inwestuje w ogrodzenia, policję, ochroniarzy, więzienia i służby graniczne.
    Jeśli chce cokolwiek produkować i sprzedawać, powinien zadbać o siłę nabywczą i konsumentów. Ktoś to barachło musi kupować.
    Pokój społeczny jest do kupienia, sztuką jest nieprzepłacanie i właściwa dystrybucja środków. Trochę biednych można wysłać na wojnę (strategia USA), trzymanie ludzi w strachu i niepewności, dużo seriali w TV…

  24. markot 23 października o godz. 18:38
    „Kto nie chce dzielić się z biednymi”
    Ależ ja się chcę z nimi dzielić. Kłopot w tym, że oni kłamią w żywe oczy! Ile razy jestem nagabywany przez żebraka ZAWSZE OFERUJĘ DOKŁADNIE TO, O CO JESTEM PROSZONY. Proszą zaś o jedzenie, lekarstwa, bilety. W lwiej iości przypadków tak właśnie uzasadniaja swoja prośbę!
    „Jestem głodny”.
    „Jestem chory”.
    „Nie mam na bilet do domu”.
    Szkoda, że markot nie widzi wyrazu twarzy „biednego” jak ZAMIAST wręczenia „biednemu” gotówki wyrażam gotowość udania się z „biednym” do pobliskiego sklepu, apteki czy na stację kolejki i ZAKUPIENIA dla niego tego, o co prosi.

    „ten inwestuje w ogrodzenia, policję, ochroniarzy, więzienia”
    Jest róznica pomiędzy wyrzucaniem forsy dla uspokojenia sumienia a rzetelną pomocą. „Biedny” musi chcieć sobie pomóc. Jeżeli tego nie chce, to albo jest chory psychicznie i należy go leczyć albo powinien zostac przykładem dla innych. Jak szkielety w Labiryncie.

    ‚i służby graniczne.’
    Racja. Ograniczyłbym służby graniczne tylko do personelu przejść granicznych. Resztę długości granicy zabezpieczył samostrzelającymi automatami na wieżach i polami minowymi. O wiele bardziej humanitarne rozwiązanie, szczególnie dla biednych imgigrantów.

    „Jeśli chce cokolwiek produkować i sprzedawać, powinien zadbać o siłę nabywczą i konsumentów. Ktoś to barachło musi kupować.”
    Każdy mówi o sobie. Nie przyczyniam się do produkcji żadnego barachła.

    „Pokój społeczny jest do kupienia, sztuką jest nieprzepłacanie i właściwa dystrybucja środków. Trochę biednych można wysłać na wojnę (strategia USA), trzymanie ludzi w strachu i niepewności, dużo seriali w TV…”
    Jak alternatywa zawsze zostaje tzw. „polska alternatywa”.
    1/ Wszystkie wojny muszą być toczone na własnym terytorium.
    2/ Wrogów należy szukać blisko a przyjaciół daleko.
    3/ Do wrogów strzelać diamentami.
    4/ Mały, nizinny, kraj w Europie pozbawiony naturanych przeszkód terenowych a zagrożony przez wielkie potęgi bronić armią wyżynno-wysokogórsko-pustynną, wyspecjalizowaną w walce z partyzantami.
    5/ Po wielomilionowej hekatombie i doszczętnemu zniszczeniu ogromnej części kraju czekać jak osły na powtórkę nie posiadając w pół wieku później broni atomowej.

  25. zza kałuży,
    zapewne domyślasz się, że nie miałem na myśli dawania jałmużny żebrakom. Wiem, że kłamią, ale ich prawdziwe potrzeby (głód alkoholowy, narkotykowy) nie są mniej dojmujące, niż głód chleba czy brak złotówki na bilet, więc czasami im daję i nie moralizuję podkreślając moją wyższą przydatność społeczeństwu.
    Nie uważam też, że akurat żebracy zagrażają pokojowi społecznemu.

    Szkielety w Labiryncie nie pozwoliłyby mi cieszyć się spokojnie moim dobrobytem.
    Chyba żeby to były szkielety paru banksterów 😉

  26. markot 23 października o godz. 20:18
    „zza kałuży, zapewne domyślasz się, że nie miałem na myśli dawania jałmużny żebrakom.”
    Ja nie mam recept. Widzę tylko z bliska efekty działania systemu, który wyprodukował i podtrzymuje egzystencję wielu pokoleń ludzi nieprzystosowanych do zarabiania na życie.

    „Wiem, że kłamią, ale ich prawdziwe potrzeby (głód alkoholowy, narkotykowy) nie są mniej dojmujące, niż głód chleba czy brak złotówki na bilet, więc czasami im daję i nie moralizuję podkreślając moją wyższą przydatność społeczeństwu.”
    A ja zupełnie przeciwnie, czasami wdaję się w rozmowę z nimi i moralizuję. Uważam bowiem, że przemknięcie się bokiem płacąc datkiem jak biletem do krainy spokojności jest w pewnym sensie lekceważeniem drugiego człowieka. Jak ich nie lekceważę i jak jest to facet wyciągający rękę, ale wyglądający na zdrowego byka to walę prosto z mostu:
    -Masz dzieci?
    -Ile masz dzieci?
    -A wiesz, ile ja mam dzieci?
    -Nie łyso ci, że ja mam x razy więcej od ciebie, (zwykle x jest BARDZO duży) ale to ty prosisz mnie a nie ja ciebie?
    -Mnie też nie jest łatwo! Pomożesz mi?
    Jako chłopu, nie jest ci wstyd, że dzieciaków nie utrzymujesz, a jeszcze od innego ojca i to ojca większej rodziny żebrzesz?
    Wbrew pozorom, ich rekacje są zawsze takie, jakby byli wdzięczni, że ktoś nie uważa ich za śmieci, że widzi w nich zawodników równych sobie, na sąsiednim torze stadionu. Tylko takich, którzy stanęli w wyścigu. Nie o żadne barachło. O żarcie dla własnych dzieci. A w efekcie o własna godność. Jak im mówię, ile mam dzieci, to sami spuszczają głowę i sami widzą niewłaściwość sytuacji. Wstyd jest początkiem zmiany, o ile nie jest wynikiem celowego, podłego poniżania ale powiedzeniem prawdy w oczy.

  27. Nie pouczam osób w oczywisty sposób chorych umysłowo. Kiedyś w metrze spotkałem człowieka próbującego wciągnąć po schodach wielki, sklepowy, metalowy wózek na zakupy. Wózek wypełniony starymi ubraniami, workami foliowymi, garnkami, puszkami, oraz kilkunastoma ogromnymi taflami szkła,- bez ram. To była tak nieprawdopodobna konstrukcja, osoba była tak stara i tak zabiedzona, że wraz z dwoma policjantami pomogłem bez słowa wyciągnąć ze stacji i wyprowadzić na zewnątrz ten wózek. Strach pomysleć, ile stłuczonego szkła mogło wylądowac na podłodze. Dałem banknot i uciekłem, moja wytrzymałość na skalę ludzkich zdziwaczeń ma swoje granice. Tam był potrzebny święty, np. ksiądz Jerzy Marszałkowicz z Towarzystwa Pomocy im. Sw. Brata Alberta.

  28. Bardzo rzadko spotykam żebrzących „zdrowych byków”, nie jestem aż takim szczęściarzem jak Ty, zza kałuży.
    Dryfujesz w stronę łatwego moralizowania, a mnie zajmuje sprawa zdrowych, młodych, nie dziedziców biedy od pokoleń, a bezrobotnej młodzieży (aktualnie protestuje w Hiszpanii) – przyszłości Europy i świata. Masz dla nich jakąś receptę?

  29. No i co mówisz, gdy żebrak odpowiada, że ma pięcioro dzieci?

  30. @zza kałuży,
    szanuje Twoje poglądy, ale ich nie podzielam.
    Nie ma jedynej i niepodważalnej prawdy na jakikolwiek temat. Są różne poglądy i różne punkty widzenia. Między którymi trzeba negocjować. W przeciwnym razie pozostaje prawo pięści silniejszego.
    Mnie taka wersja relacji międzyludzkich nie odpowiada.
    Tak się składa, że przez całe życie należę do tych, którym wkładają rękę do kieszeni. Czasem jest to bardzo nieprzyjemne a nawet bolesne.
    Jeżeli jednak musiałabym wybierać pomiędzy naiwnym a nawet głupim, Twoim zdaniem, wspomaganiem nieporadnych życiowo, a okrutnym, moim zdaniem, pozostawieniem ich samym sobie, to świadomie, celowo i dobrowolnie wybieram to pierwsze.
    To czy Ty i ktoś do Ciebie podobny mnie wyśmieje jest mi wspaniale obojętne.

    Nie podejmę też dyskusji z Twoimi tezami z 23 października o godz. 18:11. Za mało w nich logiki a zbyt dużo złej woli i złośliwości.

  31. markot 24 października o godz. 6:43
    „No i co mówisz, gdy żebrak odpowiada, że ma pięcioro dzieci?”
    x=1.6

  32. Matylda 24 października o godz. 7:37
    „Nie podejmę też dyskusji z Twoimi tezami z 23 października o godz. 18:11. Za mało w nich logiki a zbyt dużo złej woli i złośliwości.”
    Dyskusja kończy się zwykle tam, gdzie zaczynają się konkrety.

  33. markot 24 października o godz. 6:41
    „a bezrobotnej młodzieży (aktualnie protestuje w Hiszpanii) – przyszłości Europy i świata. Masz dla nich jakąś receptę?”
    Oczywiście, że tak. Pokazuję – konkretnie, bez lania wody – na przykładzie moich własnych dzieci a więc bez teoretyzowania i filozofowania – kto osiaga życiowy sukces a kto zostaje „bezrobotną młodzieżą”.
    Ci z rodzeństwa, którzy kuli, po prostu w szkole zakuwali jakby nic innego nie istniało na świecie – ci teraz nie cierpią biedy. W czasie studiów nie dość, że intensywnie się uczyli to jeszcze szukali – i znaleźli – pracę i to w zawodzie a nie w maku. Europa i świat są bardzo małe. Jak praca w Polsce nie dawała takiej jak wymarzona satysfakcji finansowej albo naukowej – emigrowali do tych miejsc, gdzie im było lepiej. A emigrowac mogli, gdyż w tej niby beznadziejnej polskiej szkole nauczyli się jeżyków obcych. A jak szkoła im nie pasowała, to uczyli się SAMI, W DOMU,- bo chcieli.
    Te dzieci, które komputery wykorzystywały do gier, do gadu-gadu, kurnika i miliona innych rzeczy zamiast do nauki – te szybko wpadały w trudności i zostawały „wiecznymi studentami” – na koszt tatusia.
    Jak ktoś się nauczył programowania, łaciny, angielskiego, francuskiego, biologii, medycyny to lądował – po drodze do (aktualnie) postdoka na jednym z najlepszych uniwersytetów świata – na studiach w Szwajcarii.
    Nie ma ani grosza długów – studia w Szwajcarii plus doktorat w USA opłaciły stypendia i praca zarobkowa – w 100%.
    Tysiące bezrobotnych studentów, ni etylko w Hiszpanii ale i w USA wychodzi na ulicę i protestuje, że ma długi po studiach a teraz nie ma dla nich pracy.
    Jakby każdy weekend na studiach zamiast na zabawie spędzili w szpiatalu zbierając dane do artykułu w czasopiśmie o takiej randze, że po publikacji dostaje się zaproszenie na studia w USA z pokryciem wszystkich kosztów to by teraz nie narzekali.
    Jakby – nastepne dziecko – na studiach w każdy weekend i w każde wolne popołudnie nie pracowali jako zwykły programista-klepacz kodu w banku w polskim mieście to po studiach nie mieliby kwalifikacji do pracy w największym japońskim banku w Londynie.
    Jeszcze jedno dziecko – po potknięciu się na egzaminie nie czekało na mannę z nieba i nie zmarnowało roku, a wzięło się w garść i poszło do pracy do maka a z zarobionych pieniędzy zapłaciło za kontunuowanie studiów na prywatnej uczelni po to, aby na stopień magisterski wrócić po dyplom na uczelnię państwową i teraz mieć oferte pracy z bardzo dobrego urzędu w Polsce.
    Żeby nie było, iz tylko sie chwalę i puszę osiągnięciami genialnych dzieci. Mam też kilka przykładów na totalne olewanie i lenistwo. Na zupełni eniepoważne podchodzenie do obowiązków zarówno szkolnych jak i domowych.
    W dużej rodzinie każdy ma kolejkę na szorowanie ubikacji czy wanny albo kabiny prysznicowej. Chłopaki myją swoje a dziewczęta swoje. Wiadomo, że nie jest to nic przyjemnego. Ale jeden zaciśnie zeby a drugi będzie sie migał. Odkładał, oszukiwał. Jeden bez gadania pójdzie mamie po zakupy – mleko kupowało się na zgrzewki a nie na litry, chleb na bochenki dziennie a nie tygodniowo i wiadomo, że dziewczyna nie przyniesie dwóch zgrzewek mleka czy soków,- a drugi z wyra nie wyjdzie do południa.
    Teraz nie ma się co dziwić, że jedni maja sukcesy a inni „protestują” ośmioma laty studiów na jednym kierunku bez licencjatu. Traceniem czasu na głupie prace dorywcze skutkujące dorywczymi, głupimi pieniędzmi a teraz ogromnymi trudnościami w znalezieniu nawet śmieciowej pracy w Polsce. O zagranicy nie ma co mówić, bo z języków to znamy tylko migowy.
    Inny przykład z tych pracowitych-inaczej zmienia teraz studia jak rękawiczki i ciągle „przenosi się” z jednego kierunku na drugi, z jednego miasta do drugiego. Ciągle na pierwszym roku.
    I płacze, jak ojciec wymaga przyczyniania się do budżetu rodziny.

    Podsumowując. Gdybym miał głupie jedno czy dwa dzieciaczki to byw łatwowiernie wierzył w złowrogie sprzysięganie się banksterów przeciwko młodym, zdolnym, uczciwym, pracowitym i chetnym młodym ludziom. Bezrobotnym nie ze swojej winy. A tak we własnej rodzinie mam przykłady – i to po kilka na każdy rodzaj młodego człowieka – na to, jakie są skutki uczciwej pracy a jakie obijania się w młodości. W szkole. Na studiach. Każde ilość forsy miało tę samą, tych samych rodziców, ten sam dom. Jedni uwierzyli w konieczność ciężkiej pracy a inni „odpoczywali” i „mieli życie towarzyskie”.
    Teraz płaczą.

  34. zza kałuży
    23 października o godz. 18:11

    …Nie ma Europy. ….

    Takie „konkrety” nie zasługują, moim zdaniem, na dyskusję. Przykro mi.

  35. „Gdybym miał głupie jedno czy dwa dzieciaczki to byw łatwowiernie wierzył w złowrogie sprzysięganie się banksterów przeciwko młodym, zdolnym, uczciwym, pracowitym i chetnym młodym ludziom. Bezrobotnym nie ze swojej winy. A tak we własnej rodzinie mam przykłady – i to po kilka na każdy rodzaj młodego człowieka – na to, jakie są skutki uczciwej pracy a jakie obijania się w młodości. W szkole. Na studiach. Każde ilość forsy miało tę samą, tych samych rodziców, ten sam dom. Jedni uwierzyli w konieczność ciężkiej pracy a inni „odpoczywali” i „mieli życie towarzyskie”.

    No właśnie. Najlepiej by było mieć tylko te uczciwie zakuwające, pracowite i zdolne dzieci.
    Gdyby to człowiek wiedział w porę, użyłby prezerwatywy.
    Mam nadzieję, że ta zdolna część progenitury będzie się równie prężnie rozwijać jak dotąd, nie bacząc na szkielety rodzeństwa w labiryncie, bo szkoda by było tego całego wysiłku wychowawczego. Cała robota pójdzie na marne, jak zobaczą, że pozwalasz darmozjadom nadal zasiadać przy twoim stole 🙄

  36. markot 24 października o godz. 9:44
    „No właśnie. Najlepiej by było mieć tylko te uczciwie zakuwające, pracowite i zdolne dzieci. Gdyby to człowiek wiedział w porę, użyłby prezerwatywy.”
    Takie teksty przypominają mi, na jakim forum piszę. Stare ideowe kadry jeszcze diejstwujet. Czego używać a czego nie to mój i mojej żony problem a nie Sz. markot. Zapraszam do Sejmu i na forumy różnych piśmideł do grona emerytów ideologicznie walczących z podobnymi sobie w tematach skrobanek czy prezerwatyw. Nie ma głupszej rzeczy w moim pojęciu. Narobiłeś dzieci to na nie zarób. A nie narobiłeś to nie miej pretensji na starość, że nikt ciebie utrzymywać nie będzie i szklanki wody nie poda. Jednej złotówki moje pracowite czy leniwe dzieci, bez różnicy, markot nie kosztowały ponad to, co tzw. średni uczeń czy średni młody człowiek dla państwa/społeczeństwa znaczy. A śmiem twierdzić, że (przynajmniej jeśli chodzi o tzw. zachowanie) to wszystkie były raczej dobrym przykładem dla rozwydrzonych często rówieśników. Jeden z tych właśnie mniej naukowo pracowitych synów został ciężko pobity przez grupę bandytów, gdy próbował zapobiec zniszczeniu wyposażenia nowiutkiego tramwaju. Poczuwał się do współodpowiedzialności za tzw. „mienie publiczne”. I zapłacił szpitalem. M.in. za to, aby markot żyło się w Polsce bezpieczniej i lepiej.
    Ideologicznie motywowane powtarzanie oklepanych bzdur o prezerwatywach bardzo łatwo mogłoby się skończyć konfrontacją markot z tymi bandytami w tramwaju. Z powodu braku mojego syna złapanego w gumkę prezerwatywy. Może on i prochu do tej pory nie wynalazł, ale po pierwsze jego dzień się jeszcze nie skończył a po drugie być może on, występując osobiście i odważnie przeciwko chuliganom, a okazało się że i bandziorom wziął na siebie czyjeś nieszczęście.
    Nie tylko doktoraty decyduja o wartości człowieka. On nie narzeka na brak pomocy od społeczeństwa, akurat on wie, że przebimbał młodośc i teraz probuje jakoś tam nadrabiać. Na swój koszt, oczywiście. Według markot mam dzieci utrzymywać do ilu lat życia? Ja kiedyś granicę ustawiłem na 25 lat, potem przesunąłem do 28. Za co śmieją się ze mnie wszyscy koledzy z pracy. Ale w Polsce to jak widac norma. Kiedyś mówimy won na swoje i cześć. Teraz ty bijesz się z życiem. Inaczej szacunku do siebie nigdy nie nabierzesz i zostanie ci tylko kradzenie cudzych podatków.

    ” nie bacząc na szkielety rodzeństwa w labiryncie,”
    Starsze i zamożniejsze pomagają juz młodszym. Finansowo. Ale nie metodą darowizny tak jak tatuś, tylko POŻYCZKI. I wie co, markot? To dużo lepiej działa! Młodsze – nie wiedzieć czemu – czują się bardziej zdyscyplinowane! Jakie to proste i jakie nieideologiczne.

    Że też reszta społeczeństwa nie może zastosowac tego pomysłu i „biednym młodym” dawać pożyczek zamiast zasiłków dla bezrobotnych.

  37. Matylda 24 października o godz. 9:35
    „…Nie ma Europy. …. ”
    Przepraszam, nie wiedziałem, że trzeba łopatologicznie.
    Nie ma Europy bo nie ma europejskich podatków.
    Są tylko datki.
    Dla Polski. Dal Grecji.
    Na zagospodarowanie. Na rozwój. Na biednych Polaków. Na biednych Greków.
    Są (były) kredyty dla udających Greka Greków.
    Którzy oblizywali się z lubością a nastepnie rzucili do stołu, na którym powinna stać karteczka „Nur für Deutsche”. Skorzystali z wysokości oprocentowania na kredyty ustawionego tak, jakby było bazowane na zaufaniu do niemieckiej sprawności gospodarczej. A nie na greckim oszustwie podatkowym i wyrzucaniu pieniędzy na nikomu niepotrzebne zbrojenia. Jakby było oparte na marce niemieckiej a nie na euro.
    Co Grecy z premedytacja wykorzystali – właśnie udając Greka.
    Gdyby istniała Europa miałaby wspólne podatki i WYBIERALNYCH W DEMOKRATYCZNYCH WYBORACH POLITYKÓW zamiast URZĘDASÓW MIANOWANYCH PRZEZ PARTYJNE KOTERIE KOLESIÓW.
    Miałaby wspólny rząd, parlament, wojsko, politykę zagraniczną policję, edukację, itd. Atrybuty państwa. Teraz to jest embrion, kijanka a nie żaba. Ja Europie życzę jak najlepiej, ale nie wolno zamykac oczu na mechanizmy, dzieki którym mogło dojśc do greckich kłopotów. Nie moża tylko korzystać z dobrodziejstw bez pracy i bez dokładania się do wspólnego stołu. To już było i się nie sprawdziło.
    Proszę dowiedzieć się jak podatki płaci się w Niemczech a jak w Grecji.
    I przeczytać jedną książkę o wojskowości aby dawać lepsze przykłady.

  38. @zza kałuży lokuje się w górnym przedziale osobników racjonalnych ,utalentowanych,czułych po ludzku i skoncentrowanych na osiąganiu celów .
    Ayn Rand bredziła,że świat do takich należy.Neokony tak myślą.
    Do zza kałuży świat nie należy.Ludzka czułośc zawadza.
    By na panegiryk nie wyszło muszę dodac,że „ludzki” pomimo tej czułości to on nie jest.
    „Ludzkie” sa osobniki takie jak ja.Ułomne.O wnuki drżące.Bez wiary,że chciec to móc.
    A z przekonaniem,że co los da to i będzie.Trzeba się oczywiscie starac by dał to co możliwie najlepsze.
    Podłożyłem się co nieco.W imieniu tych dolnych przedziałów.
    Także troszeczkę Greków.

  39. Musze się zgodzic @ zza kaluzy. Tez przyjechalem do USA i były dwa wyjscia; albo ciezko pracowac i pomalu wspinac się po szczebelkach drabiny spolecznej, albo olac wszystko i zyc w slumsie z zapomogi. Wiec (mimo wyksztalcenia) bralem kazda prace, nieraz dwie, po to by utrzymac rodzine na jakim takim, choc skromnym, poziomie zycia. Byl kryzys i bezrobocie, ale jakos tych najnizej platnych prac nie brakowalo. Jakos się przezylo i do czegoś w zyciu doszlo. Wiec wcale mnie nie dziwi postawa Szanownego @zza kaluzy. Zawsze było, jest i będzie ciezko. Bezrobocie wsrod mlodziezy? Alez pracy jest mnostwo, zawsze gdzies spoldzienia mieszkaniowa poszukuje kogoś do sprzatania klatek schodowych. Ponizej godnosci nowo upieczonego pana magistra? Trudno, ja nie byłem swiezo upieczony i tez takie prace wykonywalem. Gdzies doswiadczenie trzeba zdobyc, a nade wszystko – szacunek do pracy. Potem już z gorki.

    Patrzac na demonstracje w Grecji i Hiszpanii jakos nie widze wyglodzonych ludzi w lachmanach. Czyli tak zle to nie jest, tylko chcieliby więcej. Wiec – emigrowac, robic cos, a nie demonstracje po to, by otrzymac darmowe pieniadze.

    Sugestia Pana @Krzysztofa Mazura, ze Grecja powinna odmowic splaty zagranicznych dlugow bardzo mi się spodobala. Oznaczaloby to, ze zajma Grecji jej wszelkie zagraniczne aktywa oraz, ze będzie miala zero zdolnosci kredytowej, tzn. nie będzie mogla niczego importowac. Rzeczywiscie – genialne rozwiazanie.

    Pozdrawiam.

  40. Jurganovy 27 października o godz. 18:19
    „Ludzkie” sa osobniki takie jak ja.Ułomne.O wnuki drżące.”
    Poezja też jest w życiu potrzebna. A tak konkretnie, bo jak sądzę u Jurganovy w domu kanalizacja i wodociagi też „jakoś” działają i żarówki świecą.
    Ile dzieciątek Jurganowy spłodził, wychował i przez ile lat utrzymywał? Interesuje mnie suma iloczynów lata*dziecko dla wszystkich dzieci. Będzie więcej niż setka? Nie? Hi, hi, setka to dla mnie pestka. Mój wynik jest duużo większy, dużo bliższy dwóm setkom niż jednej.
    Słyszał Jurganowy o koncepcji ZUSu? O tym, że ZUS płaci dzisiejszym emerytom emerytury dzisiejszymi pieniążkami? I że tak samo robi każdy ZUS w każdym kraju świata, być może za wyjątkiem takiej mądrej Norwegii? Jak Jurganovy myśli, ilu emerytów utrzymają moje dzieci a ilu jego? Ja wiem, moje będą dużo głuszpe i mniej czułe od dzieci Jurganovy, ale jednak…
    To kto – na tzw. końcu – okaże się „bardziej czuły” dla reszty społeczeństwa, dla tzw. „bliźnich”? Jurganowy, który – prosze wybaczyć to oskarżenie – okazał się takim sobie wyrachowanym egoistą życiowym i „społeczeństwu” dostarczył najprawdopodobniej tylko jedno czy dwoje dzieciaczków (ja takie „rodziny” nazywam małżeństwo plus dwie zabawki) czy ja? Natychmiast odszczekam moje oskarżenia po zobaczeniu, że suma iloczynów Jurganovego jest bliższa 150 a nie 50.
    „Bez wiary,że chciec to móc.”
    Jurganovy celowo chce własnym dzieciom charaktery spaczyć i życie złamać? Oczywiście, że chcieć to móc. To móc na koniec życia popatrzeć w lustro i móc powiedzieć, że zrobiło się przynajmniej tyle, ile było w naszej mocy. Człowiek strzela a Pan Bóg kule nosi, przecież nie możemy miec do siebie pretensji o sprawy, nad którymi nie mamy kontroli. Mamy dyplom ORAZ jesteśmy fachowcem, znamy języki, jesteśmy punktualni, uprzejmi, itd. a posadę dostała kuzynka szefa albo jakaś pani po interview w łóżku. Oszczędzaliśmy a tu przyszła wojna i bank się spalił a państwo upadło i pieniądze stały się papierem toaletowym. Przecież nie możemy mieć do siebie pretensji o takie rzeczy. Ale sami wiemy, kiedy rano wstajemy i czy czas na kompie (to w przypadku uczniów) spędzamy na grach czy na czymś pożytecznym.

    Grekom przydałoby się więcej kalwinizmu czy innego luteranizmu a mniej prawosławia. Zresztą katolicyzm jest bardzo podobny, chociaż „dusza rosyjska”, tak pokrewna prawosławnej części Bałkanów jest dużo bardziej mroczna i fatalistyczna. Co los da to i będzie. Po co wcześnie wstawać? Wcześnie rano to jeszcze łeb napier**la jak cholera po wczorajszej popijawie i nie w głowie mi żadne planowanie. Jasne.
    Jako Słowianin jestem tak zaje***cie utalentowany, przystojny, dowcipny i czarujący, że kto tego nie widzi, to po prostu musi być bęcwał. Pewnie sie na mnie uwziął.

  41. zza kałuży
    28 października o godz. 17:48

    Jurga się stawia na wezwanie.

    „Zza kałuży brzmi jak nożem po szkle,choc podhalańska”Zazadnia” brzmi ekscytująco.
    Swoim umysłem ścisłym indeks wymyślił by chwałę swoją ….
    Otóż w konkursie na „sumę iloczynów” udziału nie wezmę.
    A może jestem gejem (zazadnia) bezdzietnym z wnukami przysposobionymi albo lesbijką póżną a wcześniej wielodzietną ?

    Dziekuję,w domku żarówki świecą i wodociągi oraz kanalizacja w porządku.

    Nie mam pojęcia ilu emerytów utrzymują dzieci Zzzza.Tego nikt nie jest w stanie policzyc. To jest wiedza tajemna .Mnie i wnuki gejowskie przysposobione utrzymuje ZUS ,całkiem nieżle,ze składek obliczonych wg moich apanaży dostarczanych niegdyś przez tych zza kałuży ,w okresie tzw transformacji,którzy byli jak dzieci we mgle w tym dzikim kraju, ze ślinką kapiącą na myśl o zyskach nadzwyczajnych.ZUS płaci oczywiście z obligacji dłużnych .Tak jak wszystkim. Niezależnie od kontrybucji licznej progenitury Zzzza.

    Patrząc rano w lustro łazienkowe,okropny widok,nie doznaję Katharsis z powodu małości mojej doli i wnuków przysposobionych.Myślę po prostu,że nie są z górnej półki i martwię się co ich czeka.
    Pisałem poprzednio ,że Zza jest czuły i wierzę ,że to rozumie.
    Jeżeli nie rozumie to niech się wypcha swoimi iloczynami i trwa wypchany w poczuciu swojej wyższości .

    Oczywiście,że jako Słowianin jestem ,a właściwie byłem,utalentowany,przystojny i czarujący.Mój szef z NYC powtarzał mi to wielokrotnie.Cierpiał,że nie jest w moim typie . Dobrze chociaż,ze nie wiedział o wnukach przysposobionych..

    Jakby Zzza zdjął trochę nogę z gazu….

    Pozdrowienia najlepsze

  42. @Jurganowy
    „Myślę po prostu,że nie są z górnej półki i martwię się co ich czeka.”
    Przecież od tego się cała rozmowa tutaj zaczęła. Szczerze napisałem, że tylko część dzieci – nie z powodu genów, jak by to chciał sądzić taki np. genialny Shockley, ale tylko i wyłącznie dzięki swojej własnej pracowitości – wdrapuje się na nieco wyższą półkę. No może taką, aby woda z piwnicy ich na parterze nie zalała. Druga część przebimbała szkołę średnią i teraz mocno piszczy. Jedni radzą sobie nieco lepiej – powiedzmy, że zmądrzeli – a inni wcale nie.
    Nie Mojry ale własna pracowitość. Dzięki (do wyboru dla Jurganovy dzieki komu) oszczędzono im jak na razie wojen a więc w czym problem?

    Nielot filozoficzny jestem, to jasne. Ale takie teksty wychwycić jeszcze potrafię: „ZUS płaci oczywiście z obligacji dłużnych.”
    Podejrzewając swoiste rozumienie mechanizmów gospodarczych zapytałem o wodę w kranie i drożność toalety.
    Dłużnymi obligacjami to Jasiu powiedz panu co on sobie może. Rurke przelotowom to on sobie może sam założyć na tym swoim placu Wolności.
    A gdzie się ta ojczyzna nasza zadłużyła? Kto jej te „obligacje” zakupił? Sama zagranica? A nie przyszłe pokolenia, jak najbardziej krajowe, po uczciwej i dogłębnej konsultacji z nimi – przed swoim urodzeniem – zgodziły się wziąć na swoje barki dzisiejsze emerytury? Teoretycznie tak! Aby znowu zacytować kabaretową klasykę.
    Natomiast praktycznie to jak rura Jurganovy pęknie na placu Wolności to bez Jasia i bez Pana Majstra, tu i teraz, to on sobie może…obligacjami dłużnymi próbować tę rurę zatkać. Podobnie obligacjami może się emeryt najeść i podetrzeć. Do tego, aby emeryt z głodu, z brudu i z chorób nie zginął potrzebni są zarówno majstrowie jak i młode Jasie. I o tym własnie pisałem. Jak Jurganowy niezłomnie wierzy w wieczne trwanie umowy społecznej pomiędzy Jasiami a Jurganowym polegającej na niezachwianej wierze Jasiów w siłę nabywczą „obligacji dłużnych” to przepraszam, ale dostrzegam tu sprzeczność z deklarowanymi przed minutką strachami na temat tego, co nam los przyniesie i na temat nieprzewidywalności własnego losu.

  43. @zza kałuży

    Twoje zacięcie misjonarskie jest godne najwyższego uznania.
    Szkoda,że traktujesz starego Jurgę jak idiotę,który nie potrafi rozróznic keynesizmu propagującego interwencję państwa w gospodarce od ekonomistów monetarystycznych szkoły austriackiej i jej epigona Friedmana.

    Nielotem jesteś bezspornie w rozpoznawaniu ironii.
    Ja bezbłędnie rozpoznaję Twoje ironiczne przepowiadanie o rurach,przelotkach i kranikach.Swoją drogą skąd ta obsesja nt spłuczek klozetowych ?

    Niestety złota era,mam tego świadomośc,obligacji dłużnych zbliża się do końca.
    USA siedzą na największej kupie tego gówna -spłuczka zadziałała podświadomie
    Jednak ów nawóz użyznił PIGS i Polskę obficie.Mury się pną do góry .Tych murów nikt już nie zabierze.Wierzyciele i donatorzy mimo woli będą musieli zeżrec te obligacje.
    Trwają przedłużające się kołomyje nt jak je zeżrec tak by nie dostac rozwolnienia.

    Mnie to fuk,jak mówią sąsiedzi zza mojego płotu.Jurga swoje kapitały trzyma w złocie.A wnuki przysposobione będą miały chałupę z nie obciążoną hipoteką i kawałek
    pola.Co się będzie działo jak wreszcie zdecydują kto żre i w jaki sposób ?
    A kto to wie …

    Pozdrawiam misjonarza racjonalistę (z odrobiną czułosci) i nie powtarzam by zdjął
    nogę z gazu bo zdaje sobie sprawę,że nie jest to mozliwe.